Czego nie uczą, a powinni
Szanowny Autorze,
Ubolewa Pan nad idiotycznym i nieprzystającym do rzeczywistości programem
szkolenia. Szkoda, że przed spłodzeniem artykułu nie był Pan łaskaw zapoznać
się z obowiązującymi przepisami. Otóż od ponad dwóch lat (dokładnie od 1
stycznia 2006r.) parkowanie, zawracanie i im podobne manewry odbywają się w
ruchu miejskim, a nie na placu manewrowym, więc pytam gdzie Pan widział tych
znudzonych instruktorów oglądających "parkowanie, cofanie, zawracanie"?
Codziennie w drodze do pracy spotyka Pan źle wyszkolonych kierowców i już z
daleka widzi Pan, że mają źle ustawione lusterka! Jak Pan to sprawdza???? ( a
tak na marginesie: w żadnym samochodzie nie ma świateł "długich").
Na domiar złego ci wszyscy marni kierowy mają czelność zatrzymywać się
Szanownemu Panu na drodze i bezsensownie upewniać się czy można skręcić! Być
może jeszcze jeżdżą po mieście 50km/h?! Skandal! Oczywiście najsłuszniejszą
reakcją, według Autora, jest otrąbienie szkodnika, bo przecież przepisy są
tylko po to, żeby policja miała sie czego czepiać. Otóż Szanowny Panie
informuję, że sygnału dźwiękowego może Pan użyć tylko w sytuacji
bezpośredniego zagrożenia, o czym zresztą wie każdy kandydat na kierowcę.
Niżej pisze Pan, że świeżo upieczeni kierowcy :"wprowadzają zamieszanie,
stwarzają niebezpieczeństwo. Nie mają pojęcia, jakie siły rządzą autem na
zakręcie, jak hamować biegami, jak jeździć ekonomicznie. Co to znaczy być
przewidywalnym na drodze. Jak reagować na widok pędzącego ambulansu. Jak
bezpiecznie wyprzedzać, jak poruszać się po trasie szybkiego ruchu i
autostradzie. Owszem, żadne szkolenie nie zrekompensuje w pełni wrodzonego
braku refleksji, koncentracji, spostrzegawczości czy - nazwijmy rzecz po
imieniu - inteligencji. Ale modyfikując jego program tak, by bardziej
odpowiadało rzeczywistości, może uczulić młodego kierowcę na pewne
niebezpieczeństwa, nauczyć trafnej oceny sytuacji, wyrobić właściwe, a
przynajmniej nie dopuścić do utrwalenia złych nawyków". Rozumiem, że Pan jest
z tych geniuszy, którzy po wyjeżdżeniu minimalnej liczby godzin wiedzieli już
wszystko. Serdecznie gratuluję i zazdroszczę. Ja musiałem przejechać ładnych
kilka tysięcy kilometrów. Dodam tylko, że na drodze nie ma czasu na refleksje,
trzeba mieć refleks.
Na zakończenie mam dwa pytania: Czy próbował Pan kiedyś jechać zgodnie z
przepisami?; Które punkty programu szkolenia i w jaki sposób proponuje Pan
zmodyfikować?