Szukac miejsca parkingowego do ktorego sie wjezdza przodem a potem
wyjezdza tez do przodu nauczylem sie jezdzac samochodem w ktorym nie
wchodzil wsteczny bieg. Z przegazowka czy bez, po prostu nie
wchodzil. Takie miejsce jest trudno znalezc, wiec wymyslilem i
opanowalem nastepujaca metode: dawalem ostro do przodu tak ze
przednie kola walily w kraweznik i prawie na niego wjezdzaly.
Wlasnie te "prawie" jest najwazniejsze. Wcisniecie sprzegla w
odpowiednim momencie powodowalo odbicie sprezyste opon polaczone ze
spadkiem z kraweznika, co wytaczalo samochod do tylu z tego miejsca
parkingowego tak daleko ze pozostawalo tylko skrecic kola i sobie
pojechac dalej,do przodu.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.