Akurat samochod w ktorym to praktykowalem to byl rekordzista jezeli
chodzi o przebieg (grubo ponad pol miliona kilometrow). Wiedzac ze
lada moment sie rozleci nic w niego nie inwestowalem, to znaczy
nigdy nie napelnialem baku do pelna i nawet oszczedzalem na myciu.
Ktoregos dnia wsteczny nagle zaczal sie wrzucac bez problemu. Wtedy
dalem mu (samochodowi) cztery nowe hamulce i cztery nowe opony,
uzupelnilem plyny, umylem i krotko mowiac zaprzeglem go do
codziennej sluzby. Od tego czasu uplynelo poltora roku i 30 tysiecy
kilometrow. Dzisiaj wymienilem zarowke kierunkowskazu. Dam znac jak
przekrocze trzy czwarte miliona :))))
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.