Dodaj do ulubionych

jazda dieslem 1,9 tdi

19.11.08, 23:05
Szukam informacji jaka powinna być technika jazdy dieslem 1,9 tdi
golf V - nowy zakup.
Wielu pisze o konieczności odczekania przed zgaszeniem, podnoszącego
żywotność turbiny.
Są również informacje, że nie należy jeździć na za niskich obrotach
i tu mam problem.
Jakie powinny być obroty dla tego silnika. Jazdę taką sprawdziłem w
praktyce i muszę stwierdzić, że na trasie przy prędkość 100 - 110
km/h to obroty 2000 - 2100 wg mnie są wystarczające.
Jednak w mieście jest to trudne do osiągnięcia. Przy jeździe 50-60
km/h zgodnie z tą zasadą trzeba "piłować" na 4 biegu aby uzyskać
obroty 2000, a tu aż się prosi wrzucić 5 bieg i jechać sobie
spokojnie na niższych obrotach.
Mam pytanie jaką technikę stosujecie na trasie i w mieście.
Czy jazda na niższych obrotach nie dobije silnik?
Obserwuj wątek
    • tomiwit Re: jazda dieslem 1,9 tdi 20.11.08, 09:30
      Jak to piłować na 2000obr?
      Piłować to mażna do 4000.

      Jak czujesz, że silnik ciągnie już od np1500 to tak jeździj. Tylko
      nie wiem co na to turbina.
      Ja też mam diesla i przy 50-60km/h jeżdżę na trójce (ok 2000obr).
      Czwórkę wrzucam przy ok. 70km/h (też ok 2000 obr)
      Natomiast systematycznie zapewniam mu obroty ok 4000. Tak żeby się
      przewietrzył :)
      • sowik85 Re: jazda dieslem 1,9 tdi 20.11.08, 10:49
        Otóż to, ja w moim dieslu utrzymuje obroty w okolicach 2000rpm podczas jazdy
        miejskiej. To są obroty jak najbardziej "zdrowe" dla silnika i nie ma tu mowy o
        żadnym piłowaniu. Ty swój silnik docierasz- pamiętaj żeby nie zamulać go na
        niskich obrotach bo to źle wpływa na ułożenie sie silnika. Pierwsze kilkaset km
        delikatnie, później "przyzwyczajać" silnik do wyższych obrotów i jeździć po
        prostu normalnie.
    • mescherin Re: jazda dieslem 1,9 tdi 20.11.08, 14:16
      Mam taki silnik, tyle że w Passacie.
      Specjalista u którego się serwisuję powiedział mi tak:
      utrzymywać obroty w zakresie 2000 - 3000, unikać dłuższej jazdy poniżej 1700
      (jak na chwilę spadną to nic się nie stanie). Natomiast zalecane jest czasami
      pojeździć trochę ostrzej -> zmieniać biegi jak obroty zbliżają się do 3700 - 3900
      • szymek-to-ja Re: jazda dieslem 1,9 tdi 25.11.08, 22:33
        W ostatnim Auto Świat nr 47 jest artykuł Prezentacja modelu VW Golfa
        V. Jest kilka stwiedzeń "...samochód, który rzadko działa na
        nerwy", "eksploatacja Golfa przebiega nazauważalnie. Ten samochód
        częściej dopasowuje się do swgo użytkownika, a nie odwrotnie".
        Jednak najbardziej mnie zastanowiło jedno zdanie opisujące silnik
        1,9 TDI "Z eksplotacyjnego punktu widzenia zdecydowanie polecamy
        motor 1,9. Słabości tej jednostki są powszechnie znane i obecnie
        można je niedrogo wyeliminować".
        O jakie chodzi dolegliwości i jak je wyelimować?
        • sowik85 Re: jazda dieslem 1,9 tdi 26.11.08, 00:19
          Ze słabości 1,9 TDI to:

          - padający przepływomierz powietrza-wytrzymuje zazwyczaj 80-100tys km, zapobiec
          awarii się raczej nie da, można częściej wymieniać filtr powietrza ale nie wiem
          czy to coś da
          - podobno delikatna turbina- kolega ma ten silnik w Leonie i przy przebiegu
          64tys km turbo zaczyna wyć. Plus tego taki że auto jest ponad 2 miesiące po
          gwarancji a turbo będzie miał wymienione bezpłatnie. Aha, kolega ma silnik po
          chiptuningu na około 140KM.

          To tyle ci mi wiadomo, ale ja nie jestem użytkownikiem takiego silnika, pisze to
          co sam wyczytałem na różnych forach.
        • mescherin Re: jazda dieslem 1,9 tdi 27.11.08, 11:15
          Po przejechaniu 180 tys byłem zmuszony wymienić przepływomierz. Wykonano także
          czyszczenie turbiny - nagromadzony w niej syf blokował ruchome łopatki. Cała ta
          historia to moje niedopatrzenie - jakos tak się stało, że przez 60 tys km nie
          wymieniłem filtra powietrza.
          Poza tym silnik ten od sześciu lat wykonuje codziennie swoją ciężką pracę w
          postaci przemieszczenia kupy złomu na klikadziesiąt kilometrów :)
    • tkjaaa Re: jazda dieslem 1,9 tdi 26.11.08, 03:05
      szymek-to-ja napisał:


      > na trasie przy prędkość 100 - 110 km/h to obroty 2000 - 2100
      > Przy jeździe 50-60 km/h zgodnie z tą zasadą trzeba "piłować" na 4
      > biegu aby uzyskać obroty 2000

      jestes pewny, ze stosunek przelozen pomiedzy 4 i 5 biegiem to 1:2 ?

      • van_buuren Re: jazda dieslem 1,9 tdi 26.11.08, 08:20
        Kolego,słabością jednostki 1.9 TDI nie są przepływomierze,czy też
        turbina.Przepływka kosztuje grosze ,o turbinę jak będziesz dbał,wychładzał po
        KAŻDEJ jeździe (nie tylko ostrzejszej) to wytrzyma spokojnie 200 000
        km.Najgorzej jest z pompowtryskiwaczami które są strasznie czułe na paliwo.Czeka
        Cię tankowanie TYLKO I WYŁĄCZNIE ropy na znanych stacjach i najlepiej tej
        najlepszej (Verva,Ultimate,V-power).Do tego dochodzi olej silnikowy z formułą VW
        505.01 do pompowtryskiwaczy.Jeśli będziesz się stosował do tych reguł,będziesz
        jeździł bezawaryjnie....
        I jeszcze moja sugestia, po upływie czasu i przejechaniu kilkunastu
        tyś,km,proponuje zmienić soft i wycisnąć z niego większą moc :-)
        Pozdrawiam!!
      • piotr33k2 Re: jazda dieslem 1,9 tdi 28.11.08, 22:37
        zgadzam się , samochód trzeba czuć bo silnik sam mówi kiedy trzeba
        zmieniać biegi a nie patrzeć wiecznie na obroty ,ja na obrotomierz
        patrze jak mi padł kiedyś predkosciomierz zeby nie płacić mandatu,
        he he.
        • igi.wr Re: jazda dieslem 1,9 tdi 29.11.08, 02:12
          W takim razie nie pasuje to w ogóle do poprzednich opinii. Ja zmieniałem biegi
          wcześniej (tak jak czułem). Według poprzednich wpisów powinno trzymać się obroty
          powyżej 1700.
          --
          "Miarą mowy nie jest ten, który mówi, lecz ten, który słucha." Platon
    • jaca-9057 Re: jazda dieslem 1,9 tdi 30.11.08, 17:16
      Przejechawszy w ciągu prawie 4 lat ponad 120 tys. km Golfem V ze 105-
      konnym TDI mogę Ci powiedzieć krótko: nie przejmuj się, chłopie,
      jeździj normalnie, a nie doświadczysz żadnych kłopotów i nie
      będziesz wiedzieć, co to są te rzekome "słabości". Normalnie to
      znaczy, że na codzień nie należy (i zupełnie nie ma potrzeby) tego
      silnika żyłować na pełnych obrotach, ale też od czasu do czasu
      trzeba go dobrze przewietrzyć.

      Moja filozofia (przećwiczona praktycznie na kilku samochodach, na
      benzynowych robiłem tak samo) jest następująca: pierwsze 1500-2000
      km kręcić obroty do około 80% maksymalnej liczby i to możliwie w
      najróżniejszych warunkach (często zmieniać: miasto-trasa-
      autostrada). I jak najwięcej wachlować lewarkiem na wszystkich
      biegach, żeby skrzynia biegów dobrze się ułożyła. Potem stopniowo
      dawać coraz więcej gazu. Po około 4-5 tys. km silnik i skrzynia
      biegów osiągają w ten sposób stan idealnego "ujeżdżenia". Biegi
      chodzą lekko, samochód reaguje dynamicznie, nie jest "mułowaty".

      Potem rób przeglądy zgodnie z instrukcją, nie żałuj pieniędzy na
      dobry olej z odpowiednią normą VW i pod żadnym pozorem nie lej
      paliwa z niepewnego źródła, lecz wyłącznie dobre z "markowych"
      stacji (najlepiej typu Power-Diesel od Shella, Ultimate od BP itp.).
      Na zimnym silniku traktuj auto łagodnie, nie dawaj pełnego gazu i
      nie ruszaj z piskiem opon. Mocno rozgrzanego po powrocie z trasy nie
      wyłączaj od razu, pozwól mu przez kilkanaście sekund się uspokoić. I
      wszystko będzie dobrze.

      Ciekawostka: w moim aucie po dłuższej jeździe na wysokich obrotach
      (1000-2000 km) zaświeca się żółta lampka "sprawdź stan oleju". Nie
      chce sama zgasnąć, chociaż przy sprawdzeniu stan pokazuje idealnie
      na środek wskaźnika. Gaśnie dopiero po dolaniu ok. 100-200 ml oleju.
      Dlatego wożę zawsze w bagażniku butelkę oleju na dolewki, żeby mnie
      ta świecąca lampka nie wnerwiała.

      Golf jest generalnie autem bardzo przyjaznym dla kierowcy. Oby mu
      tylko nie przeszkadzać, to w zasadzie jeździ sam. Takie mam
      wieloletnie doświadczenia z eksploatacji "trójki", "czwórki"
      i "piątki". Pozdrawiam i życzę zadowolenia z jazdy.
      • szymek-to-ja Re: jazda dieslem 1,9 tdi 01.12.08, 08:00
        Dzięki jaca-9057 za te słowa "nie przejmuj się, chłopie,
        jeździj normalnie, a nie doświadczysz żadnych kłopotów i nie
        będziesz wiedzieć, co to są te rzekome "słabości"".
        Wreszcie zostało napisane coś pocieszającego. Bo trochę to
        pilnowanie minimalnych obrotów wydaje mi się przesadne i
        kłopotliwe. Na codzień jeżdzę po mieście w związku z tym było
        rozpoczęcie tego wątku.
        • jaca-9057 Re: jazda dieslem 1,9 tdi 01.12.08, 22:31
          Z obrotami to jak napisałem poprzednio: na początku dobrze jest
          dawać trochę wyższe niż jeździć ciągle na niskich. Nie bój się
          podciągać do ok. 3000-3200. Nic mu nie będzie. I jak najczęściej
          zmieniaj biegi, nie jeździj długo na tym samym. To wszystko jest
          bardzo nowe i musi się wzajemnie dobrze dopasować. Masz o tych
          sprawach w instrukcji napisane. Podczas jazdy miejskiej korzystasz
          głównie z niższych biegów, więc one się jakoś ułożą. Ale dla
          czwartego, piątego i szóstego wyjeżdżaj jak najczęściej poza miasto,
          nawet specjalnie tylko po to, żeby dla przyjemności się przejechać.
          I tam wachluj dźwignią jak najwięcej. Naprawdę warto pojeździć w ten
          sposób przez pierwsze półtora - dwa tysiące kilometrów, żeby pojazd
          dobrze rozruszać. Ja z tym nie miałem nigdy kłopotów. Każdym nowym
          samochodem najdalej po 2-3 tygodniach miałem tę normę przejechaną.

          A potem to już według indywidualnych upodobań i sytuacji na drodze.
          Ja po przesiadce na Diesla zmieniłem styl jazdy na bardziej
          defensywny. Na niemieckiej autostradzie szybko zauważyłem, że silnik
          doskonale się czuje przy obrotach na szóstym biegu właśnie w
          granicach 3000-3200, może ciut więcej, co odpowiada prędkościom
          rzędu 140-160 km/h. Rozpędza się do tych wartości jak rakieta i
          dobrze je trzyma, a jeszcze pod nogą zostaje spora rezerwa na
          wypadek pilnej potrzeby przyśpieszenia. I zużycie paliwa utrzymuje
          się w rozsądnych granicach. Powyżej to już wyraźnie widać większe
          spalanie. Tak to jest, żadne auto nie jeździ na wodę, nawet TDI. No
          to znacznie rzadziej niż kiedyś w benzynowym cisnę gaz do dechy. I
          muszę powiedzieć, że taka spokojniejsza jazda dobrze robi. Mniej
          nerwy człowiek sobie szarpie, a to z wiekiem jest w życiu coraz
          ważniejsze. Ale czasami auto potrzebuje się przewietrzyć i wtedy
          przyciskam. Oczywiście gdy są po temu warunki.

          Jaki masz system serwisowania? Według przebiegu czy według wskazania
          komputera pokładowego zależnie od sposobu jazdy? Jeżeli według
          wskazania komputera, to podobno (tak mi wytłumaczył zaprzyjaźniony
          niemiecki mechanik w serwisie) przy jeździe głównie miejskiej na
          krótkich dystansach komputer woła o przegląd (olej, filtr i ogólne
          sprawdzenie) po około 20 tysiącach km lub nawet poniżej tego
          przebiegu. U mnie w cyklu mieszanym (jakieś 2/3 po długich trasach i
          1/3 miasto i ruch podmiejski) komputer regularnie wyświetla
          zapotrzebowanie na serwis po każdych 30 tysiącach. Duża frajda, że
          nie trzeba często zmieniać oleju, jak to w dawnych Dieslach bywało.

          Pozdrawiam
          • jaca-9057 Re: jazda dieslem 1,9 tdi 02.12.08, 00:28
            Dodam jeszcze, że wszystko, co o Golfie przeczytałeś i wyżej
            zacytowałeś, to jest święta prawda. To jest samochód, który idealnie
            dopasowuje się do potrzeb użytkownika. Stanowi wręcz doskonały
            kompromis pomiędzy pojazdem na kilkusetkilometrowe podróże a autem
            miejskim na dojazdy do pracy. W Niemczech jeździłem nim sporo na
            długich trasach i nigdy nie narzekałem na brak komfortu. Czasami
            tylko trochę pary mu brakuje, gdy obok po lewym pasie duże czarne i
            srebrne limuzyny śmigają ponad 200 km/h, a ja muszę im zjeżdżać na
            pas środkowy. W warunkach miejskiego tłoku jest z kolei
            wystarczająco mały, aby się nie bardzo martwić o parkowanie itp.
            problemy. Gdybym żył tam na stałe, to zapewne kupiłbym coś większego
            i mocniejszego, np. Passata albo Audi A4. Ale byłem tam tylko na
            pewien czas i wiedziałem, że prawdopodobnie zabiorę auto wracając do
            Polski, więc trzeba było powstrzymać apetyt. W Polsce większy
            samochód mógłby się dla mnie okazać zbyt kosztowny w eksploatacji.
            Nie zarabiam jazdą na życie, używam samochodu wyłącznie do
            przemieszczania się w celach prywatnych, małych dzieci nie mam i
            dużego bagażu wozić nie muszę, w pracy w razie potrzeby korzystam z
            aut służbowych. W naszych warunkach limuzyna byłaby więc dla mnie
            przerostem formy nad treścią. A Golfik jest w sam raz.

            A co do silnika, to początkowo wcale nie chciałem Diesla. Po 6
            latach bardzo udanej eksploatacji benzynowego Golfa IV 1,6/100 KM
            poszedłem do salonu zamawiać „piątkę” też benzynę FSI. Ale
            przekabacił mnie sprzedawca. Oświadczył mi zaraz na wstępie rozmowy
            (był to początek drugiego roku sprzedaży Golfa V w Niemczech, TSI
            jeszcze nie było na rynku), że jego zdaniem nie żaden benzyniak,
            lecz TDI 1,9/105KM jest zdecydowanie najlepszym silnikiem w całej
            ofercie. Wcale nie 2-litrowy 140KM, który przy sporo wyższej cenie
            nie daje aż tak bardzo dużego wzrostu osiągów. Po czym wręczył mi
            kluczyki od stojącego na podwórku auta firmowego, żebym się
            przejechał na próbę. Sprzedawca ów pracował u VW od ponad 25 lat,
            zaczynał jako uczeń w warsztacie, teraz jest kierownikiem sprzedaży
            dużego salonu w milionowym mieście, znamy się od lat kilkunastu,
            czwarty samochód u niego kupowałem, wiele razy z nim dyskutowałem o
            samochodach VW, korzystałem z jego rad i wskazówek, więc nie mogłem
            tej opinii zlekceważyć. Wsiadłem, pojechałem, po 40 minutach
            wróciłem i oznajmiłem mu, że nie ma o czym rozmawiać, wrażenie z
            jazdy było znakomite, więc bez wahania wchodzę w TDI. W styczniu
            miną 4 lata, odkąd odebrałem auto w Wolfsburgu i w ciągu tych 4 lat
            ani przez pół sekundy nie żałowałem decyzji. Auto sprawuje się po
            prostu rewelacyjnie. Będzie żal się z nim rozstać, gdy przyjdzie na
            to pora.
              • jaca-9057 Re: jazda dieslem 1,9 tdi 03.12.08, 21:15
                Jeszcze parę słów o obrotach.
                Mało patrzę na obrotomierz, przeważnie jadę "na słuch", silnik sam
                mówi, czego mu trzeba. Ale wczoraj poobserwowałem strzałkę. Otóż w
                miejskich warunkach z reguły jeżdżę na obrotach rzędu 2000-2200.
                Przełączam w górę najpóźniej przy ok. 2400-2500. Redukuję bieg, gdy
                obroty spadają poniżej 1700-1800, a więc podobnie jak pisali
                przedmówcy. To jest ten moment, gdy włącza/wyłącza się turbina.
                Jeżeli mam przed sobą pusto i prosto z dobrą widocznością, to dłużej
                toczę się na niższych obrotach i wcześniej włączam wyższe biegi albo
                się nie redukuję. W trasie - jak powiedziałem poprzednio - dociągam
                do ok. 3000-3200, czasami przeganiam pojazd do pełnych 4000, ale to
                rzadko, bo nie ma u nas warunków.
                Być może w wersji 5-biegowej wygląda to trochę inaczej, tego nie
                wiem.
                Pozdrawiam
                • szymek-to-ja Re: jazda dieslem 1,9 tdi 08.12.08, 19:13
                  Jaca a jaki styl jazdy mi polecasz - mam dopiero przejechane 500 km
                  pod koniec roku będę się wybierał w trasę ok 1200 km Niemcy. Do tej
                  pory pewnie się autko jeszcze nie dotrze. Więc jak jechać aby mu nie
                  szaszkodzić? Myslę że do 140 km max. Co o tym sądzisz?
                  • jaca-9057 Re: jazda dieslem 1,9 tdi 08.12.08, 20:22
                    To dobrze się składa, bo trochę kilometrów już masz zrobionych, a
                    podczas takiej podróży będziesz miał okazję auto ostatecznie
                    ujeździć nie tylko w ruchu miejskim, ale także na trasie.

                    Gdy kilkanaście lat temu po raz pierwszy jechałem do Niemiec,
                    kolega, który stamtąd właśnie był wrócił, udzielił mi cennej rady,
                    która generalnie do dzisiaj się sprawdza: trzymaj odstęp i jedź
                    równo jak wszyscy. Im bardziej na zachód, tym szybciej. Jak wszyscy
                    100, to ty też 100. Jak jadą 200, to masz tak samo jechać 200. Gdy
                    osiągasz swoją granicę, niezwłocznie rób miejsce szybszemu. Bo
                    inaczej jesteś zawalidrogą :-)

                    Oczywiście poruszaj się w ramach dozwolonych przepisami, jeżeli
                    chodzi o prędkość. I dostosowuj się do panujących warunków. Na
                    niemieckiej autostradzie, tam gdzie jest ograniczenie, staraj się
                    jechać do około 20 km/h ponad dozwoloną normę. Nikt się o to nie
                    czepia, prawie wszyscy tak jeżdżą. Gdzie nie ma ograniczenia, szybko
                    się przekonasz, że większość kierowców i tak jedzie ok. 130-150
                    km/h. Jest to jazda dość przyjemna i komfortowa przy umiarkowanym
                    zużyciu paliwa. No to spoko też możesz tak jechać. Jak jest pusto,
                    to bliżej tej górnej wartości niż dolnej. Oby tylko korka nie było.
                    Na budowach i w miastach należy bardziej ściśle przestrzegać norm,
                    bo coraz częściej policja łapie i zaostrzają kary.

                    W gruncie rzeczy mniej patrz na szybkość, a więcej – jak poprzednio
                    pisałem – reguluj obrotami. Od początku nie bój się rozkręcać ich do
                    około 3000-3200. I staraj się często zmieniać biegi, nie jedź bardzo
                    długo na najwyższym, co pewien czas się redukuj. Nawet gdybyś miał
                    przejściowo trochę zwolnić. Jeśli prędkość kolumny spada, to
                    zredukuj bieg. Jeśli się rozpędzasz (wyprzedzasz), to nie przełączaj
                    od razu w górę, lecz trochę podciągnij na niższym biegu. Albo na
                    najwyższym dodaj na chwilę mocniej gazu. To dobrze robi silnikowi na
                    docieraniu. W ten sposób układasz go do elastycznej pracy na pełnym
                    zakresie obrotów. A i współużytkownicy drogi są wdzięczni, że
                    sprawniej wykonujesz manewr. Pod koniec podróży możesz już bez
                    strachu dawać ok. 3500 obrotów, a nawet na krótkich odcinkach
                    więcej. Jak będziesz mieć około 2000 km na liczniku, to możesz mu na
                    próbę dać pełny gaz na jakiejś prostej, aby się przekonać, co Twój
                    Golfik naprawdę może. W Polsce nieprędko będziesz mieć po temu
                    okazję. Ale rób to stopniowo, żeby go nie męczyć.

                    A potem to już sam się zorientujesz, jaki styl najlepiej Ci
                    odpowiada i tak będziesz jechać.
                    Szczęśliwej podróży życzę
                    • crannmer Re: jazda dieslem 1,9 tdi 08.12.08, 20:58
                      jaca-9057 napisał:

                      > trzymaj odstęp i jedź
                      > równo jak wszyscy. Im bardziej na zachód, tym szybciej. Jak wszyscy
                      > 100, to ty też 100. Jak jadą 200, to masz tak samo jechać 200.

                      Obywatelu, nie p..dol bez sensu.

                      --
                      MfG
                      C.
                      While a stretto diminution is an obvious solution
                      • jaca-9057 Re: jazda dieslem 1,9 tdi 09.12.08, 00:26
                        > Obywatelu, nie p..dol bez sensu.

                        I po co się orączkujesz?

                        Naturalnie przytoczoną przez mnie radę owego kolegi sprzed wielu lat
                        należy traktować w kategoriach półanegdotycznych. W rzeczywistości
                        coraz trudniej jest tak jeździć. Na wielu odcinkach stało się to
                        zupełnie niemożliwe ze względu na olbrzymi tłok. Ale jej
                        racjonalnego sensu, wyrażonego zasadą "Abstand halten" nie sposób do
                        dzisiaj zaprzeczyć. A prędkość dostosowujesz do sytuacji. Najlepiej
                        nie odstawać za bardzo od otoczenia w żadną stronę, bo płynność
                        ruchu szwankuje.

                        Generalnie zauważam w Niemczech tendencję do coraz wolniejszej i
                        spokojniejszej, bardziej ekonomicznej jazdy. Coraz mniej
                        widzę "Raserów". A w miastach to się tacy grzeczni porobili, że dziw
                        bierze. I rozumiem ich. Benzyna coraz droższa i prawa jazdy szkoda
                        przez głupie parę km/h za dużo ponad normę, które w praktyce
                        niewiele daje.
                    • jaca-9057 Re: jazda dieslem 1,9 tdi 08.12.08, 20:58
                      Aha, i niegłupio będzie, jeżeli w Niemczech raz albo dwa mu zalejesz
                      porządnego tamtejszego paliwa. Na przykład PowerDiesel na Shellu
                      albo UltimateDiesel na ARAL-u. Cenowo jest drożej, ale zobaczysz, że
                      samochód lepiej na nim ciągnie. Według testów ADAC zysk na mocy jest
                      do ok. 5 KM, a zużycie odrobinę mniejsze niż przy zwykłej ropie,
                      która zresztą i tak jest tam generalnie lepszej jakości niż u nas.

                      Ja będąc w Niemczech przynajmniej co trzecie tankowanie leję lepszą
                      ropę, a czasami nawet częściej. Gdy jadę tam z Polski, tankuję do
                      pełna dopiero po niemieckiej stronie. Tak samo gdy wracam: na
                      ostatniej niemieckiej stacji pod korek. Jest drożej niż w Polsce,
                      ale trudno, auto się za to odwdzięcza w eksploatacji.
                      • crannmer Re: jazda dieslem 1,9 tdi 08.12.08, 21:10
                        jaca-9057 napisał:

                        > Według testów ADAC zysk na mocy jest
                        > do ok. 5 KM, a zużycie odrobinę mniejsze niż przy zwykłej ropie,

                        Prosze o link do tego cudownego testu.

                        > która zresztą i tak jest tam generalnie lepszej jakości niż u nas.

                        Co stwierdziles w jaki sposob?

                        --
                        MfG
                        C.
                        While a stretto diminution is an obvious solution
                        • jaca-9057 Re: jazda dieslem 1,9 tdi 08.12.08, 23:58
                          cranmer napisał:

                          > Prosze o link do tego cudownego testu.

                          Linka Ci nie podam bo nie znam. Jestem z pokolenia, które wyżej
                          sobie ceni słowo drukowane od wyrażonego w formie elektronicznej.
                          Nie każ mi teraz przeszukiwać roczników ADAC-Motorwelt, które gdzieś
                          tam w piwnicy się kurzą, o ile ich przy ostatniej przeprowadzce nie
                          zutylizowałem. Uwierz na słowo, że był taki test na bodajże dwóch
                          jednakowych Oplach Zafira. Mniej więcej w 2005 roku. Sprawdzali
                          właśnie PowerDiesla od Shella i Ultimate od ARAL-a. Shell wyszedł
                          ciut lepiej, właśnie do ok. 5 PS zysku na mocy, ARAL dawał ok. 2-3PS
                          więcej. Zastrzegali się wprawdzie, że test z różnych powodów może
                          nie być miarodajny i generalnie się nie kalkuluje przepłacać, ale
                          odrobinę lepiej jest i w pewnych warunkach się to odczuwa.

                          > Co stwierdziles w jaki sposob?

                          Ano przez 18 lat praktyki za kierownicą, w tym 13 lat zamieszkiwania
                          w Niemczech. Na różnych zdarzeniach, jakie przeżyłem w tym okresie
                          m.in. na robionych średnio ok. 10-12 razy w roku trasach Kolonia-
                          Warszawa albo Kolonia- woj. pomorskie(d. elbląskie) i z powrotem.
                          Wystarczy czy mam opowiadać szczegółowo? Bo nie chciałbym zanudzać.
                          Fakt, od zeszłego roku jeżdżę mniej do Niemiec, bo tylko około raz
                          na 2-3 miesiące. Możliwe, że coś się zmieniło, a ja tego nie
                          zauważyłem.

                          Powiem Ci jeszcze coś ciekawego: stwierdziłem praktycznie, że nawet
                          niemieckie litry są inne niż polskie. Mniejsze na ogół. Jeżdżąc
                          mianowicie od lat w tym samym stylu i tankując zawsze w taki sam
                          sposób (tzn. tuż przed zaświeceniem lampki rezerwy, kiedy powinno
                          zostać około 7-8 litrów) wielokrotnie podjeżdżałem w Polsce pod
                          saturator i nalewałem do Golfa z 55-litrowym zbiornikiem około 49-51
                          litrów. W Niemczech w identycznych okolicznościach nigdy nie wchodzi
                          mi więcej niż 46-47 litrów. Niemożliwe, prawda? A jednak ;-)
                          Pozdrawiam
                          • crannmer Re: jazda dieslem 1,9 tdi 09.12.08, 12:41
                            jaca-9057 napisał:

                            > Ano przez 18 lat praktyki za
                            > kierownicą, w tym 13 lat zamieszkiwania
                            > w Niemczech.

                            Chcesz sie licytowac w latach praktyki i dlugosci pobytu? To sie nie licytuj, bo
                            przegrasz :-)

                            > m.in. na robionych średnio ok. 10-12 razy w roku trasach Kolonia-
                            > Warszawa albo Kolonia- woj. pomorskie(d. elbląskie) i z powrotem.
                            > Wystarczy czy mam opowiadać szczegółowo?

                            A odliczyles podczas tych prawie rownoleznikowo przebiegajacych przebiegow wplyw
                            statystycznie dominujacych na tym obszarze wiatrow? Ktore to wiatry sa glownie
                            zachodnie.

                            I dlatego jadac do Polski masz zuzycie mniejsze, a wracajac zuzycie wieksze. A
                            roznica zachowania samochodu podczas jazdy z wiatrem a jazdy pod wiatr tez jest
                            wyraznie odczuwalna.

                            W moim aktualnym samochodzie przy tej samej predkosci 130 km/h, trasie i
                            zaladowaniu zmierzony powodowany wiatrem rozrzut zuzycia paliwa lezal dotychczas
                            miedzy 5,8 a 9,6 litra. Bez wiatru zuzywam przy tej predkosci 7..7,5.

                            > stwierdziłem praktycznie, że nawet
                            > niemieckie litry są inne niż polskie.

                            Ciekawe, bo ja czegos takiego przez ponad dwadziescia lat jazdy (z czestymui
                            wizytami w Polsce) nie stwierdzilem. Wchodzilo tyle, ile mialo wejsc.


                            --
                            MfG
                            C.
                            For a canon in inversion is a dangerous diversion
                            • jaca-9057 Re: jazda dieslem 1,9 tdi 09.12.08, 14:53
                              > Chcesz sie licytowac w latach praktyki i dlugosci pobytu?

                              Nie zamierzam się licytować. Zapytałeś o źródło mojej wiedzy, więc
                              ogólnie odpowiedziałem. I tyle. O szczegółach być może porozmawiamy
                              przy innej okazji. Bo ten wątek zaśmiecamy. Dotyczy on
                              bardzo jasno postawionych problemów i ja się tego trzymam. Moja
                              wiedza i doświadczenie zarówno co do konkretnej marki, typu i wersji
                              silnikowej samochodu, jak i co do sposobu jazdy w warunkach, o które
                              pyta autor wątku, są wystarczające, aby się wypowiadać dość
                              miarodajnie. Jeżeli jeździsz dłużej i więcej niż ja Golfem V TDI,
                              albo w ogóle samochodami rodziny VW z silnikami TDI, to proszę
                              bardzo, chętnie poczytam Twoje opinie na ten temat.

                              Ogólne filozofowanie mnie nie interesuje. Nie jestem fanatykiem
                              samochodów i nie uważam, że wiem o nich wszystko. Wiem tyle, ile
                              wiedzieć potrzebuję i zabieram głos wyłącznie w sprawach, w których
                              mam coś do powiedzenia. Swoje opinie opieram nie tylko na własnej
                              praktyce. Stylu jazdy i sposobu traktowania samochodu uczyłem się od
                              zawodowych kierowców z praktyką kilkudziesięciu lat i wielu milionów
                              kilometrów za kierownicą często w ekstremalnych (nie mylić ze
                              sportowymi) warunkach w najróżniejszych krajach świata. Tylko tacy
                              pracują (a raczej pracowali, większość się wykruszyła, teraz się
                              stawia na młodych ambitnych) w mojej firmie. Nie najgorzej nauczyli,
                              sądząc po praktycznych efektach.

                              > I dlatego jadac do Polski masz zuzycie mniejsze, a wracajac
                              zuzycie wieksze

                              Doświadczenia pochodzą z równej liczby jazd tam i z powrotem z
                              załadunkiem i bez, więc kierunek nie ma nic do rzeczy. To był
                              przykład. Inne kierunki teü byöy +wiczone wystarczająco często.

                              Mówmy na temat, proszę. Ja się wypowiedziałem o jakości paliwa na
                              stacjach w Niemczech i w Polsce. O to zapytałeś. O zużyciu
                              napomknąłem marginalnie w innym akapicie.

                              > Ciekawe, bo ja czegos takiego przez ponad dwadziescia lat jazdy (z
                              czestymui
                              > wizytami w Polsce) nie stwierdzilem.

                              Jak się okazuje nie wszystko jeszcze w życiu widziałeś ;-)

                              Nie wiem jak jest z porównaniem litrów wody i zawartości cukru w
                              cukrze, ale stwierdziłem naukowo i mówię z całą odpowiedzialnością,
                              że w latach 1998-2008 niemiecki litr paliwa był - statystycznie
                              rzecz biorąc - o jakieś 2 procent większy niż polski litr paliwa :-
                              )))
                              W moim badaniu wzięła udział reprezentatywna próba polskich stacji
                              benzynowych w trójkącie wyznaczonym przez Warszawę, Gdańsk i Świecko
                              oraz niemieckich w Północnej Nadrenii- Westfalii, Saksonii i wzdłuż
                              A2/A10/A12. W mniejszych ilościach także stacje z innych regionów
                              obu krajów. Ten sam samochód, ten sam sposób jazdy, te same
                              parametry tankowania, w Polsce saturator wykazywał więcej wlanego
                              paliwa. W szeregu przypadków nawet więcej niż w danych
                              okolicznościach miało prawo wejść do zbiornika. Dziwiłem się temu
                              bardzo, bo uczyli mnie w podstawówce, że litr powinien być litrowi
                              równy, ale najwyraźniej to była niesłuszna podstawówka :-)))

                              Aczkolwiek ostatnio mam wrażenie, jakby te litry trochę się
                              wyrównały.
                              Pozdrawiam
    • nazimno Nie dostales podrecznika? 08.12.08, 19:30
      Tym bardziej, ze to jest nowy samochod!
      Na pewno jest tam rozdzial na temat "predkosc a skrzynia biegow".

      Dla kazdego silnika najzdrowsza jest jazda w okolicy maksymalnego
      momentu obrotowego. Przelozenie dobierac do predkosci tak, aby
      ten warunek byl spelniony.

      Nigdy nie przyspieszac gwaltownie na iv i v biegu.
      Do przyspieszania jest iii.

      • sowik85 Re: Nie dostales podrecznika? 08.12.08, 19:39
        nazimno napisał:

        > Dla kazdego silnika najzdrowsza jest jazda w okolicy maksymalnego
        > momentu obrotowego. Przelozenie dobierac do predkosci tak, aby
        > ten warunek byl spelniony.

        Hmm niby tak, ale dla diesla sprawa wygląda trochę inaczej. Max moment ma chyba
        przy 1750rpm, a jazda z taką prędkością obrotową jest wg mnie dla silnika
        mecząca. Z moich empirycznych obserwacji wynika, że diesel najlepiej czuje się w
        przedziale 2000rpm-3000rpm. Przy takich prędkościach obrotowych na pewno nic mu
        nie będzie. A i przyspieszyć będzie czym i turbodziura mniejsza.
        • nazimno Masz racje. 08.12.08, 19:46
          Piszac o "okolicach" mialem na mysli wartosci raczej "powyzej"
          niz "ponizej". To chyba jasne.

          Regula kciuka: gdzies w srodku pomiedzy max. momentem, a max. moca.

          Obrotomierz jest waznym wskaznikiem.
          Trzeba sie go nauczyc interpretowac w odniesieniu do przelozenia.
          A jak sie nie umie, to polecam automat.

        • jaca-9057 Re: Nie dostales podrecznika? 08.12.08, 20:40
          > Z moich empirycznych obserwacji wynika, że diesel
          > najlepiej czuje się w przedziale 2000rpm-3000rpm.

          Tu całkowicie się zgadzam, przynajmniej jeżeli chodzi o codzienną
          jazdę dieslem z rodziny VW/Audi.

          Natomiast przy nowym samochodzie jestem zwolennikiem teorii
          mówiącej,że raczej trzeba od początku dawać trochę więcej obrotów
          niż za mało, aby silnik nie był mułowaty, starać się jak najczęściej
          jechać na obrotach na poziomie 75-80 procent maksymalnych. Czyli w
          naszym konkretnym przykładzie nie bać się podciągać do około 3000-
          3200rpm.
          • crannmer Re: Nie dostales podrecznika? 08.12.08, 20:56
            jaca-9057 napisał:

            > Natomiast przy nowym samochodzie jestem zwolennikiem teorii
            > mówiącej,że raczej trzeba od początku dawać trochę więcej obrotów
            > niż za mało, aby silnik nie był mułowaty, starać się jak najczęściej
            > jechać na obrotach na poziomie 75-80 procent maksymalnych.

            Czyli dokladnie odwrotnie do informacji z instrukcji.

            Niech zyja mity o metodach docierania.

            --
            C.
            And the fun of it will get you
            And the joy of it will fetch you
            • jaca-9057 Re: Nie dostales podrecznika? 08.12.08, 21:59
              > Czyli dokladnie odwrotnie do informacji z instrukcji.
              > Niech zyja mity o metodach docierania.

              Aż zszedłem do garażu, żeby się przekonać, co piszą w mojej
              instrukcji, bo dawno zapomniałem.

              Cytuję z własnym komentarzem do każdego zdania:

              "Der neue Motor muss während der ersten 1500 Kilometer eingefahren
              werden."

              Właśnie o tym cały czas mowa. Ja piszę o pierwszych 1500-2000 km, z
              dodatkiem słowa "około", żeby nikt nie próbował czytać tego
              literalnie, że przy 1499 to jeszcze nie można, a przy 1501 to już
              można. Również powyżej 1500 km nie należy wariować. Ma być stopniowo
              i sukcesywnie, a nie Vollgas od pierwszego kilometra.

              "Bis 1000 Kilometer
              - Fahren Sie nicht schneller als mit 3/4 der Höchstgeschwindigkeit."

              Formułę "3/4 maksymalnej prędkości" zmieniłem na "3/4 obrotów na
              każdym biegu". Na najwyższym biegu wychodzi na to samo.

              "- Geben Sie kein Vollgas"

              Stosuję z żelazną konsekwencją, jak powiedziałem: nie więcej niż 75
              do 80 procent. Naturalnie "około", gdyż po aptekarsku tego wymierzyć
              się nie da.

              "- Vermeiden Sie hohe Drehzahlen."

              Nikt mi nie powie, że 3/4 do 4/5 to przy współczesnych silnikach są
              wysokie obroty. Jest to co najwyżej górna strefa stanów średnich :-)

              "- Fahren Sie nicht mit Anhänger."

              Nie dotyczy, nigdy nie używałem przyczepy.

              "Von 1000 bis 1500 Kilometer
              - Steigern Sie die Fahrleistung allmählich auf die
              Höchstgeschwindigkeit bzw. auf die höchstzulässige Motordrehzahl."

              Tak właśnie powtarzam do znudzenia: po trochę, stopniowo, nie od
              razu na full.

              A zatem moja teoria niemal ściśle odpowiada fabrycznej instrukcji
              VW. Zamieniłem jedynie "3/4 maksymalnej prędkości" na "3/4
              maksymalnych obrotów na każdym biegu". Albowiem w ruchu miejskim i
              podmiejskim z definicji nie osiągasz prędkości większych niż połowa
              maksymalnej. A zatem ktoś mógłby powiedzieć, że dociera auto dobrze,
              gdyż nigdy nie przekracza 100 km/h. Nawet jeżeli na dwójce ciągnie
              do tej setki ;-)
              Bardziej chodzi jednak o to, żeby nie tylko silnik dobrze się
              rozruszał, ale również skrzynia biegów. Trzeba dużo ruszać wajchą,
              jednocześnie pilnując, aby nie przesadzać z obrotami. Te 3/4, góra
              4/5 wydają się być w sam raz. W wątpliwych przypadkach raczej
              wchodzę na 4/5 niż pozwalam zejść na 1000. :-)
              Silnikowi w takim przypadku nic złego nie ma prawa się stać, a auto
              zachowuje przyjemny dynamizm.

              Docierałem w ten sposób sześć nowych samochodów (cztery benzyny i
              dwa diesle) i każdy po takim dotarciu sprawował się idealnie przez
              wiele tysięcy kilometrów.

              Pozdrawiam
              • crannmer Re: Nie dostales podrecznika? 08.12.08, 22:21
                jaca-9057 napisał:

                > Aż zszedłem do garażu, żeby się przekonać, co piszą w mojej
                > instrukcji, bo dawno zapomniałem.

                Ano zapomniales, bo powyzej, przed powtorka z instrukcji, napisales

                > trzeba od początku dawać trochę więcej obrotów
                > niż za mało, aby silnik nie był mułowaty, starać się jak najczęściej
                > jechać na obrotach na poziomie 75-80 procent maksymalnych.

                Na co instrukcja prawi:

                > "Bis 1000 Kilometer
                > - Fahren Sie nicht schneller als mit 3/4 der Höchstgeschwindigkeit."
                >
                > Formułę "3/4 maksymalnej prędkości" zmieniłem na "3/4 obrotów na
                > każdym biegu". Na najwyższym biegu wychodzi na to samo.

                Nie. Wypowiedz "nie szybciej, niz 75 %" przekonwertowales na "trzymac miedzy 75
                a 80 %".

                > Stosuję z żelazną konsekwencją, jak powiedziałem: nie więcej niż 75
                > do 80 procent.

                Nieprawda. Napisales "jak najczesciej na obrotach na poziomie 75-80 procent
                maksymalnych". To diametralna roznica.

                > "- Vermeiden Sie hohe Drehzahlen."
                >
                > Nikt mi nie powie, że 3/4 do 4/5 to przy współczesnych silnikach są
                > wysokie obroty. Jest to co najwyżej górna strefa stanów średnich

                To jest Twoja prywatna definicja. A obroty rzedu 75..80 % znamionowych to dla
                danego silnika poczatek obrotow wysokich.

                > A zatem moja teoria niemal ściśle odpowiada fabrycznej instrukcji
                > VW. Zamieniłem jedynie "3/4 maksymalnej prędkości" na "3/4
                > maksymalnych obrotów na każdym biegu".

                Juz wykazalismy, ze to jest nieprawda.

                > Bardziej chodzi jednak o to, żeby nie tylko silnik dobrze się
                > rozruszał, ale również skrzynia biegów. Trzeba dużo ruszać wajchą,
                > jednocześnie pilnując, aby nie przesadzać z obrotami.

                Bzdury. Sensownosc docierania skrzyni biegow zmianami biegow to wytwor fantazji.

                > Te 3/4, góra
                > 4/5 wydają się być w sam raz.

                Tu masz racje. Wydaje Ci sie.

                > Docierałem w ten sposób sześć nowych samochodów (cztery benzyny i
                > dwa diesle) i każdy po takim dotarciu sprawował się idealnie przez
                > wiele tysięcy kilometrów.

                A ja docieralem samochody, jak fabryka przykazala. I tez nie bylo problemow.

                --
                Nom de Dieu de putain de bordel de merde de saloperies de connards d'enculé de
                ta mère.
                • jaca-9057 Re: Nie dostales podrecznika? 08.12.08, 23:26
                  Zapomniałem, gdyż mój obecny samochód docierałem prawie 4 lata temu.
                  Z efektem takim, że po ponad 120 tysiącach kilometrów przyjemnie
                  jest do niego wsiąść i odpalić silnik.

                  Przeczytaj wszystkie moje wypowiedzi z całym ich kontekstem, a
                  przekonasz się, że spór jest pozorny. Idzie o słówka: czy jest to
                  koniec średnich, czy początek wysokich obrotów. W praktyce
                  postępujemy bardzo podobnie. Może z taką różnicą, że ja się nie boję
                  podczas docierania pojechać odrobinę ostrzej. Wolę to niż mulić
                  silnik na wyższym biegu przy zbyt niskich obrotach. Kilka procent
                  więcej gazu naprawdę mu nie zaszkodzi, a możliwości większe w razie
                  konieczności wykonania szybkiego manewru.
                  Chłop będzie po Autobahnie pomykać, a Ty mu każesz wlec się setką?
                  Nowiutki Golf TDI spokojnie w takich warunkach może iść 130-140, a
                  nawet w miarę przejechanych kilometrów nieco więcej i nic mu nie ma
                  prawa się stać. A to jest właśnie poziom około 3000 obrotów. I tak
                  będzie musiał często schodzić niżej w tłoku i na budowach.

                  Co do skrzyni biegów, to oczywiście fabrycznie nie ma przykazania,
                  żeby ją docierać. Zapewne to już jest niepotrzebne, skrzynie są
                  coraz doskonalsze. Ale to przecież też są nowiutkie części, które
                  muszą się do siebie ułożyć. Olej musi się dobrze rozsmarować po
                  wszystkich zakamarkach:-)
                  Dlatego na pierwszych kilometrach nie żałuję jej wachlowania. Potem
                  chodzi leciutko i dokładnie na każdych obrotach.

                  Pozdrawiam
      • crannmer Nie propaguj mitologii 08.12.08, 20:50
        nazimno napisał:

        > Dla kazdego silnika najzdrowsza jest jazda w okolicy maksymalnego
        > momentu obrotowego. Przelozenie dobierac do predkosci tak, aby
        > ten warunek byl spelniony.

        Bzdury i glupoty. Niestety nie mozna tego inaczej okreslic.

        > Nigdy nie przyspieszac gwaltownie na iv i v biegu.

        Bzdury i glupoty.

        Jesli osiagane na aktualnym biegu przyspieszenie jest wystarczajace, to nie ma
        zadnego uzasadnienia,, zeby redukowac.

        > Do przyspieszania jest iii.

        Pewnie. Szczegolnie przy predkosci 25 km/h.

        Opadasz na poziom habudzika.
        --
        C.
        Hier sieht man ihre Trümmer rauchen
        Der Rest ist nicht mehr zu gebrauchen
        • nazimno crannmer, no to napisz instrukcje - prosze bardzo. 09.12.08, 10:21
          Tak, aby kazda baba i kazdy humanista zrozumieli.
          Twoje profesjonalne podejscie zabije kazdego amatora.
          Zabije jak gilotyna. Nie ma jezyka wspolnego.
          Ty zawsze jestes "perfekt/doskonaly".

          Niestety odbior tej doskonalosci jest polaczony ze zniecheceniem
          odbiorcy. Nie dziwi Cie to, przypadkiem?

          Napisz to w prostych slowach tak, aby nie powolywac sie
          na przebieg charakterystyk momentu i mocy.

          I nie czepiaj sie tych 25 km/h, bo to jest juz
          tylko Twoja konfabulacja, ktora Ciebie do habudzika bardziej
          zbliza niz mnie.

          Z silnikiem tdi mozna rozne rzeczy wyprawiac.
          Na ogol jest on bardzo tolerancyjny.

          Skutki przychodza po wielu tysiacach kilometrow.
          Stad tez I-szy wlasciciel, ktory np. po 60-80 tys. km sprzedaje
          z reguly auto, nawet nie wie jakie te skutki sa.

          Oceniasz zawsze wszystko tylko i wylacznie z punktu widzenia
          Twoich (nie watpie) profesjonalnych doswiadczen. Niestety
          mowiac takim jezykiem nie znajdziesz ZADNEJ plaszczyzny porozumienia
          ze zwyklym uzytkownikiem.

          Przez analogie: lekarz nie zawsze mowi pacjentowi w detalach
          o wszystkim, a rad udziela tak, aby pacjentowi nie szkodzic.
          Jezykiem i aparatem pojeciowym pacjenta, aby skapowal.

          No to powiedz, gdzie ja "tymi glupotami" komus zaszkodze, co?
          Wez sie chlopie zastanow, bo inteligencji Ci nie brakuje.
          Zawsze taki jestes?
            • crannmer Re: Konkretnie: 09.12.08, 10:58
              nazimno napisał:

              > Zobacz na stronie 2-giej tego dokumentu przebieg charakterystyki
              > 1.9 tdi/90 PS dla standardowego silnika bez tuningu oczywiscie:

              Co ma jeden konkretny silnik do Twoje wypowiedzi majacej dotyczyc "kazdego silnika"?

              Poza tym na podanym diagramie nie ma cienia nawet sugestii, ze obroty ponizej
              mak. momentu sa w jakikolwiek sposob niezdrowe dla silnika.

              > I co, gdzie sa te moje herezje?

              Twoje herezje sa tu
              cytuje:
              "Dla kazdego silnika najzdrowsza jest jazda w okolicy maksymalnego
              momentu obrotowego. Przelozenie dobierac do predkosci tak, aby
              ten warunek byl spelniony.
              Nigdy nie przyspieszac gwaltownie na iv i v biegu.
              Do przyspieszania jest iii."


              --
              MfG
              C.
              While a stretto diminution is an obvious solution
          • crannmer Re: crannmer, no to napisz instrukcje - prosze ba 09.12.08, 10:53
            nazimno napisał:

            > Tak, aby kazda baba i kazdy humanista zrozumieli.

            Nie bylo moim zamiarem pisanie podrecznika. Moim zamiarem byla tylko krytyka
            bezrefleksyjnego rozpowszechniania twierdzen, ktore nigdy nie byly prawdziwe.
            Tzw. wspolczesne mity.

            Napisales:
            "Dla kazdego silnika najzdrowsza jest jazda w okolicy maksymalnego
            momentu obrotowego. Przelozenie dobierac do predkosci tak, aby
            ten warunek byl spelniony."

            Prawda jest, ze wartosc obrotow maksimum momentu obrotowego danego silnika nijak
            nie ma nic wspolnego z najzdrowszymi obrotami dla tegoz silnika.

            Zasada jazdy miedzy obrotami maks. momentu, a maks. mocy po prostu nie ma
            uzasadnienia. Obroty dobiera sie w zaleznosci od predkosci, oporow jazdy i ew.
            wymaganego przyspieszenia. Jesli predkosc jest stala, opory jazdy zwykle, to nie
            ma zadnego uzasadnienia, aby krecic niepotrzebnie na obrotach maksymalnego momentu.

            Nawet automaty tak nie robia.

            Napisales:
            "Nigdy nie przyspieszac gwaltownie na iv i v biegu.
            Do przyspieszania jest iii."

            Odpowiedzialem, ze przyspiesza sie na biegu dajacym dla danej predkosci wymagane
            przyspieszenie. Dla kazdego samochodu i kazdej predkosci oraz wymaganego
            przyspieszenia bieg bedzie inny.

            Podana zasada "przyspieszac tylko na 3 biegu" nie ma uzasadnienia. Jadac z
            predkoscia 50 km/h bede moim samochdem ostro przyspieszal na biegu drugim, a
            jadac 130 km/h czwartym. A jesli do wymaganego przyspieszenia przy predkosci 65
            km/h wystarczy mi bieg piaty, to bede przyspieszal na piatym.

            > Zawsze taki jestes?

            W sprawach technicznych tak.

            --
            MfG
            C.
            For a canon in inversion is a dangerous diversion
            • nazimno No to tez konkretnie: 09.12.08, 11:25
              Tutaj:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=87448403&a=88281451
              napisalem to co napisalem. Tego nie wziales pod uwage.

              Silniki benzynowe, zwlaszcza te wyposazone w turbodoladowanie
              osiagaja max. moment obrotowy juz nieco pow. 2 tys. obr./min.
              Maksymalna moc zas w okolicach 4800-5500. Mowie o zwyklych
              popularnych silnikach. Przebieg momentu obrotowego jest w takich
              silnikach benzynowych stosunkowo plaski, co sam wiesz dobrze.

              Zalecenie, aby eksploatowac pojazd tak, aby miescic
              sie w przedziale max momentu obrotowego jest wiec bardzo latwe
              do spelnienia, poniewaz powyzej 2000 obr./min. jezdzi sie z reguly
              prawie zawsze.

              Tak wiec nie bylo tu zbyt wiele herezji.

              Obserwuje, zwlaszcza kobitki to robia nagminnie, jazde na zbyt
              wysokim biegu w czasie przyspieszania. Trudno takiej babie
              wytlumaczyc to wlasnie, co sam tu napisales o redukcji/dobieraniu
              przelozen odpowiednio do obrotow/predkosci/zamierzanego manewru.
              Zwlaszcza redukcja jest przez kobitki nielubiana.


              Sadzisz, ze Twoje wyjasnienia taka kobitka latwo zrozumie?

              W sprawach technicznych mozesz byc dogmatyczný i zasadniczy, OK.
              Musisz jednak brac pod uwage to, do kogo sie zwracasz i czy Cie
              ta osoba w ogole zrozumie.


              • jaki71 Re: No to tez konkretnie: 09.12.08, 11:59
                nazimno napisał:

                > Obserwuje, zwlaszcza kobitki to robia nagminnie, jazde na zbyt
                > wysokim biegu w czasie przyspieszania. Trudno takiej babie
                > wytlumaczyc to wlasnie, co sam tu napisales o redukcji/dobieraniu
                > przelozen odpowiednio do obrotow/predkosci/zamierzanego manewru.
                > Zwlaszcza redukcja jest przez kobitki nielubiana.

                Jak dobrze poszukasz tego silnika, który ci podałem to znajdziesz także że
                powyżej 2500rpm dostępne jest ponad 85% momentu maksymalnego. Dlaczego mam więc
                kazać kobitce mojej redukować jeśli silnik na danej prędkości przekracza już
                2000rpm? A dodatkowo napiszę że spokojnie sobie radzi na drugim biegu na płaskim
                przy prędkościach obrotowych w okolicy 1500 a nawet trochę mniej? Tym bardziej
                że moja pani zakochała się w "ekonometrze" czy jak on tam się zwie :P
              • crannmer Re: No to tez konkretnie: 09.12.08, 12:19
                nazimno napisał:

                > napisalem to co napisalem. Tego nie wziales pod uwage.

                Wziolem. Powtarzasz to samo innymi slowami. Zalecenie jazdy miedzy maks.
                momentem a maks. moca nie ma uzasadnienia i jest wyssane z palca. Z palca
                autora, ktory je w polowie ubieglego wieku rozpowszechnil.

                > Silniki benzynowe, zwlaszcza te wyposazone w turbodoladowanie
                > osiagaja max. moment obrotowy juz nieco pow. 2 tys. obr./min.

                Znam masy silnikow benzynowych popularnych czesto tzw. babskich) samochodow,
                ktore maja mak. momentu pow. 3500, a czesto powyzej 4000 obrotow.

                > Zalecenie, aby eksploatowac pojazd tak, aby miescic
                > sie w przedziale max momentu obrotowego jest wiec bardzo latwe
                > do spelnienia,

                Tylko w oblioczu rozrzutu obecnych na rynku wartosci obrotow mak. momentu nie ma
                sensu. SZczegiolnie w polaczeniu z brakiem zwiazku obrotow maks. momentu z
                zalecanymi do jazdy obrotami.

                > poniewaz powyzej 2000 obr./min. jezdzi sie z reguly
                > prawie zawsze.

                Tylko te podane 2000 obrotow nijak maja sie do spotykanych obrotow maks. momentu.

                > Obserwuje, zwlaszcza kobitki to robia nagminnie, jazde na zbyt
                > wysokim biegu w czasie przyspieszania.

                Co to znaczy "na za wysokim biegu"? Nie wyrabiaja sie przy wyprzedzaniu?

                Trudno takiej babie
                > wytlumaczyc to wlasnie, co sam tu napisales o redukcji/dobieraniu
                > przelozen odpowiednio do obrotow/predkosci/zamierzanego manewru.
                > Zwlaszcza redukcja jest przez kobitki nielubiana.

                To nie jest powod, zeby wprowadzac wyssane z palca teorie o slusznosci jazdy
                pow. obrotow maks. momentu.


                --
                Nom de Dieu de putain de bordel de merde de saloperies de connards d'enculé de
                ta mère.
              • simr1979 Re: No to tez konkretnie: 09.12.08, 12:31
                nazimno napisał:


                > Obserwuje, zwlaszcza kobitki to robia nagminnie, jazde na zbyt
                > wysokim biegu w czasie przyspieszania. Trudno takiej babie
                > wytlumaczyc to wlasnie, co sam tu napisales o redukcji/dobieraniu
                > przelozen odpowiednio do obrotow/predkosci/zamierzanego manewru.
                > Zwlaszcza redukcja jest przez kobitki nielubiana.

                Dyskusja jest nonsensowna, albowiem nie ma tu nic do tłumaczenia, i to niezależnie od poziomu wiedzy technicznej zarówno odbiorcy/czyni jak nadawcy/czyni.
                Powinno i musi wystarczyć proste stwierdzenie, czy przyśpieszenie jest wystarczające czy nie, oraz nabyta już podczas pierwszych lekcji jazdy wiedza, że w celu zwiększenia przyśpieszenia należy zredukować bieg. Osobnikom/czkom nie będącym w stanie ocenić adekwatności przyśpieszenia do aktualnych warunków drogowych (w tym do zachowania innych uczestników ruchu) i/lub nie posiadających wspomnianej wyżej wiedzy o potrzebie redukcji PJ się nie należy.. ;)
      • klemens1 Re: Nie dostales podrecznika? 08.12.08, 22:32
        > Dla kazdego silnika najzdrowsza jest jazda w okolicy maksymalnego
        > momentu obrotowego. Przelozenie dobierac do predkosci tak, aby
        > ten warunek byl spelniony.

        Nie powtarzaj zasłyszanych kiedyś głupot. Wiele benzyniaków ma max. moment przy
        4400 - takie obroty doradzasz trzymać?

        > Nigdy nie przyspieszac gwaltownie na iv i v biegu.

        A to niby czemu? Potrafisz uzasadnić czy znowu coś zasłyszałeś i powtarzasz nie
        wiedząc o co w tym wszystkim chodzi?

        --
        Habudzik napisał:
        27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"
        13.06.2008r. - "Tak jestem zdrowo jebnięty (...) z takim przygłupem jak ja ".
      • jaki71 Re: Nie dostales podrecznika? 08.12.08, 23:10
        nazimno napisał:

        > Dla kazdego silnika najzdrowsza jest jazda w okolicy maksymalnego
        > momentu obrotowego. Przelozenie dobierac do predkosci tak, aby
        > ten warunek byl spelniony.

        oraz dalej w kolejnym poście:

        >Piszac o "okolicach" mialem na mysli wartosci raczej "powyzej"
        >niz "ponizej". To chyba jasne.
        >Regula kciuka: gdzies w srodku pomiedzy max. momentem, a max. moca.

        O matko i córko najdroższa. Silnik w moim samochodzie ma moment max 4250rpm a
        Moc max 6000rpm. To co ja mam jeździć tym samochodem utrzymując prędkość
        obrotową powyżej 5000rpm? I to jeszcze na dotarciu? Takich obrotów to on nie
        widuje przez większość swojego życia. Na co dzień kołata się pomiędzy 2000 a
        3000 no może bez przesady 3500rpm.

        • piotr33k2 Re: Nie dostales podrecznika? 09.12.08, 00:00
          epoka docierania silników przez zwyklego uzytkownika skończyła
          jakies 20 lat temu ,silniki jezeli już to dociera sie na tak zwanej
          hamowni w procesie technologi produkcji .tymi idiotycznymi radami
          to można w dalszej perspepktywie i konsekwencji tylko zajechac
          silnik i skrócić jego żywotnosć a nie go "ułożyć" , he he.
          • klemens1 Re: Nie dostales podrecznika? 09.12.08, 22:10
            > epoka docierania silników przez zwyklego uzytkownika skończyła
            > jakies 20 lat temu

            A w instrukcjach nadal piszą o docieraniu przez ok. 1500 km.

            --
            Habudzik napisał:
            27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"
            13.06.2008r. - "Tak jestem zdrowo jebnięty (...) z takim przygłupem jak ja ".
          • crannmer Inny przyklad 09.12.08, 12:12
            nazimno napisał:

            > moment max 4250rpm / moc max 6000rpm.
            > Z ciekawosci pytam. Mam nadzieje, ze odpowiesz.

            Jeden przyklad dostales. Inny przyklad to 1ZZ-FE. Maks moment 4200, mak. moc
            6000. Doskonale da sie jezdzic od 1200..1400 obrotow.

            Podobnych silnikow jest na rynku masa. Szczegolnie wolnossace benzynowce
            ostatniego dziesiecioelcia czesto maja szczyty momentu powyzej 3000, a wcale nie
            rzadko powyzej 4000 obrotow.

            Zrozum w koncu, ze polozenie samego szczytu momentu obrotowego nie mowi
            __zupelnie__nic__ ani o charakterze silnika, ani o zalecanych dla tego silnika
            obrotach.

            A przypadkowe pokrycie zakresu maks. moment. - maks. moc z zakresem uzytecznych
            obrotow w __niektorych__silnikach__ w __niektorych__samochodach__ jest wlasnie

            (uwaga, specjalne podkreslenie dla nazimnego i innych wyznawcow)
            ___przypadkowe___.


            --
            MfG
            C.
            For a canon in inversion is a dangerous diversion
            • nazimno OK. Zgoda. Przekonaliscie mnie. 09.12.08, 12:45
              I Mitsubishi i Toyota wyprodukowaly silniki, ktore maja nieco inne
              charakterystyki niz charakterystyki popularnych silnikow producentow
              europejskich takich jak np. VW, ktorego dotyczylo podstawowe pytanie
              w pierwszym poscie.

              Reasumujac:

              dla przecietnie interesujacego sie technika kierowcy jedynym
              zaleceniem pozostanie stosowanie sie do podrecznika danego
              samochodu. Zawarte tam tabelki dobierania predkosci i przelozenia
              powinny wystarczyc.

              Jezeli zas ktos eksploatuje samochod z silnikiem
              wg podanych przez Was przykladow, to nawet, jesli nie zna tych
              szczegolow, to wlasciwie niewiele popsuje. Powyzej biegu jalowego
              da sie wlasciwie jezdzic pod warunkiem, ze nie dokonuje sie gwaltow
              na skrzyni biegow.

              Jesli natomiast ktos zna te szczegoly i potrafi je wykorzystac,
              tym lepiej dla niego.

              Ja mam ciagle do czynienia od dawnych lat praktycznie wylacznie
              z silnikami VW w samochodach, ktore eksploatuje.
            • nazimno No i co z tym momentem? 09.12.08, 13:27
              Max moment osiaga przy 4250, ale juz od 2500 jest 176 Nm,
              a potem rosnie tylko o ok. 12% do 198 Nm. Plasko jest
              na tej charakterystyce, oj plasko.

              Wiec sam wyciagnij wnioski.

              *******
              The 4B11 is a 4-cylinder DOHC engine with MIVEC variable valve
              timing on both intake and exhaust valves, making it somewhat
              equivalent to Toyota’s Dual VVT-i. In it’s US market application, it
              makes 152 horsepower at 6,000rpm (143 horsepower in California
              because of higher emission regulations) and 198Nm of torque at
              4,250rpm, with 176Nm available from 2,500rpm. The 4B11 uses a new
              aluminium cylinder block as well as an aluminium cylinder head. A
              timing chain is used instead of a timing belt
              • crannmer Re: No i co z tym momentem? 09.12.08, 13:35
                nazimno napisał:

                > Max moment osiaga przy 4250, ale juz od 2500 jest 176 Nm,
                > a potem rosnie tylko o ok. 12% do 198 Nm. Plasko jest
                > na tej charakterystyce, oj plasko.
                >
                > Wiec sam wyciagnij wnioski.

                Ano wyciagam. I mi wychodzi, ze wypowiedz cytuje

                > Dla kazdego silnika najzdrowsza jest jazda w okolicy maksymalnego
                > momentu obrotowego. Przelozenie dobierac do predkosci tak, aby
                > ten warunek byl spelniony.

                &

                >Piszac o "okolicach" mialem na mysli wartosci raczej "powyzej"
                >niz "ponizej". To chyba jasne.
                >Regula kciuka: gdzies w srodku pomiedzy max. momentem, a max. moca.

                sensu nie ma.
                Boby w tym konkretnym przypadku oznaczala ciagla jazde 4250-6000 obrotow. Czyli
                maksymalizacje halasu i zuzycia paliwa. Oraz odciski na prawej rece i lewej stopie.

                --
                MfG
                C.
                Zachowawca, aby uniknąć postępu, nie pociągnął za sznurek wychodząc z ustępu.
                  • jaki71 Re: Scisle co do punktu "max" momentu macie racje 09.12.08, 14:27
                    Turbo to turbo, nawet niektórzy producenci w materiałach rekalmowych przebieg
                    momentu przedstawiają w postaci trapezu.

                    A wracając do mojego nieszczęsnego 4B11 to nie jest takie całkiem pewne czy tam
                    jest płasko od 2500 do 4250 bo w okolicy powyżej 3500 odpala mu się MIVEC
                    skutkiem czego ma taki przebieg ów moment. Ale równie dobrze pomiędzy tymi
                    wartościami może być dolina spowodowana tym że niejako to są dwa różne przebiegi
                    momentu od 0do 3500 i od 3500 w górę ;) Jak nie zobaczę pełnego wykresu to się
                    nie wypowiem.
                  • puszysta_gimnazjalistka Hmm 09.12.08, 14:48
                    Ekspertem nie jestem ale większość 16 zaworowych wolnossących benzyn ma moment
                    gdzieś między 3700 a 4500, mówię o 4-cylindrowych rzędowych motorach z
                    "normalnymi" pojemnościami czyli to co się w zwykłych samochodach montuje,
                    takimi samochodami jeździ się w standardowych warunkach pomiędzy 2000 a 3500 bez
                    względu na to jaki przebieg ma moment, tzn, czy jest dobry w dole czy nie,
                    instrukcję mówią aby w takim zakresie je trzymać.

                    Ja jeżdżę samochodem z wolnossącą 4-cylindrową benzyną moment max 5600 moc max
                    7800 a instrukcja ma tabelkę z której wynika, że przy normalnej jeździe należy
                    go trzymać między 2000 a 3000.
                    --
                    You're only as healthy as you feel.
              • jaki71 Re: No i co z tym momentem? 09.12.08, 13:48
                Przecież jasno pisałem że max momentu jest dla 4250 a max mocy przy 6000. W
                innym wpisie napisałem że nie karzę mej ślubnej redukować jak jedzie powyżej
                2000rpm bo już przy 2500 moment przekracza 85%.
                I dalej twierdzę że to stoi w sprzeczności z Twoim przykazaniem aby silnikowi
                zdrowo było pomiędzy 4250 a 6000.
    • jaca-9057 Re: jazda dieslem 1,9 tdi 09.12.08, 15:44
      Do autora wątku.

      szymek-to-ja, jeżeli nadal masz ochotę wymieniać poglądy na temat
      Golfa V TDI, to napisz na maila: jaca9057@wp.pl

      Tutaj do wczoraj było dobrze, ale nagle objawiła się
      grupa "znaffcuff", którzy mają do powiedzenia dużo na każdy temat,
      ale nic albo prawie nic na temat, który Ciebie i mnie interesuje.
      Bijąc pianę niszczą rozmowę.
      Pozdrawiam
      • crannmer Re: jazda dieslem 1,9 tdi 09.12.08, 15:57
        jaca-9057 napisał:

        > Tutaj do wczoraj było dobrze, ale nagle objawiła się
        > grupa "znaffcuff",

        Zamieram w szacunku przed znawca, co instrukcje czyta, zeby robic dokladnie na
        odwrot.

        --
        MfG
        C.
        And a bit of augmentation is a serious temptation
        • jaca-9057 Re: jazda dieslem 1,9 tdi 09.12.08, 16:31
          Napisałem przecież jasno i wyczerpująco, iż nie jestem znawcą. Na
          podstawie własnych doświadczeń i nauk otrzymanych od lepszych ode
          mnie stosuję fabryczne instrukcje z niewielką korektą "w górę".
          Dobrze na tym wychodzę, więc chętnie polecam tę metodę innym. Nadal
          tego nie chcesz pojąć?

          W paru miejscach powyżej zaproponowałem Ci rozmowę spokojnie, z
          uśmiechem i na temat. Nie podjąłeś jej. Za to chętnie odzywasz się
          pozamerytorycznie. Wiem, że wlazłem na podwórko, na którym uchodzisz
          we własnych oczach i chcesz uchodzić wśród publiczności za
          wszechwiedzącego. Ja takich ambicji nie mam, więc zwracam pole i
          wypisuję się z dalszej dyskusji w tym wątku.

          Uderz w stół, chciałoby się powiedzieć...
          Pozdrawiam
          • crannmer Re: jazda dieslem 1,9 tdi 09.12.08, 22:34
            jaca-9057 napisał:

            > Napisałem przecież jasno i wyczerpująco, iż nie jestem znawcą. Na
            > podstawie własnych doświadczeń i nauk otrzymanych od lepszych ode
            > mnie stosuję fabryczne instrukcje z niewielką korektą "w górę".

            Tak naprawde to odwrociles niektore zalecenia instrukcji do gory nogami.

            > Dobrze na tym wychodzę, więc chętnie polecam tę metodę innym.

            Zwiazek miedzy metoda, a wychodzeniem nie jest w tym przypadku kauzalny.

            > W paru miejscach powyżej zaproponowałem Ci rozmowę spokojnie, z
            > uśmiechem i na temat. Nie podjąłeś jej. Za to chętnie odzywasz się
            > pozamerytorycznie.

            Moszzesz... Wypunktowalem wypowiedzi, gdzie sie ewidentnie walnales, no to
            jestem bee i niemerytoryczny. Po mesku byloby albo przyznac mi racje, albo
            podjac argumentacje. Ale nie, obrazony zabierasz zabawki i idziesz do innej
            piaskownicy.

            Oczekiwalem troche silniejszego oporu :-)
            Wiec wstawaj, wracaj i walcz :-)

            Zauwaz, ze wiekszosci Twoich wypowiedzi nie komentowalem. Znaczy te
            niekomentowane pasaze nie byly zupelnie bledne ;-)
            --
            MfG

            C.

            Nom de Dieu de putain de bordel de merde de saloperies de connards d'enculé de
            ta mère.
            • jaca-9057 Re: jazda dieslem 1,9 tdi 10.12.08, 00:09
              Ktoś wyżej już napisał, a ja powtórzę: stary, zastanów się.
              Początkujący użytkownik nowego Golfa V TDI stawia pytania odnoszące
              się do eksploatacji tego konkretnego samochodu i silnika. Używam
              właśnie takiego samochodu z takim silnikiem nie od dzisiaj. Mam coś
              na ten temat do powiedzenia. No to staram się pytającemu pomóc. W
              możliwie przystępnej, dość publicystycznej formie co chwilę
              powtarzam - jak łatwo możesz się przekonać - najistotniejsze sprawy:
              jeździć spokojnie, łagodnie, stopniowo, ale też nie ma powodu
              nadmiernie się bać i "furmanić" na drodze. Szanować samochód, a
              wtedy on uszanuje kierowcę. Zachowywać się rozsądnie. Bo to jest
              sedno problemu. W tym kontekście formułuję też inne uwagi,
              wynikające z własnych doświadczeń i nauk pobieranych u naprawdę
              wybitnych fachowców z branży, ale bez ambicji, żeby koniecznie
              wszyscy, zawsze i wszędzie je stosowali. Jeśli okażą się dla kogoś
              przydatne, to będzie mi przyjemnie. W podobnym duchu wypowiedziało
              się parę innych osób. A teraz co się porobiło? Co pytającemu da
              pseudofachowe wymądrzanie się o momentach obrotowych silników
              benzynowych? Co mu dadzą zaczepki(m.in. Twoje), odnoszące się do
              pobocznych wątków i w dodatku wyrwanych z kontekstu, nawet jeśli
              abstrakcyjnie nie są pozbawione racji? Napisz obszerniej coś, co
              będzie dla autora wątku pożyteczne. Bo w przeciwnym razie wygląda to
              nie na krytykę mitów i perfekcjonizm, lecz na besserwisserstwo i
              brak szacunku dla partnerów.

              Nie mam ochoty na tego rodzaju dyskusję. Nie widzę powodu uznawać,
              że się "walnąłem". Faktów nie przeinaczam, a w opinii nie można
              się "walnąć". Można mieć inną, zgadzać się albo nie. Gdyby dyskusja
              była o czym innym, a zdecydowałbym się zabrać głos, to z pewnością
              szereg wypowiedzi sformułowałbym inaczej, zależnie od tematu i od
              składu grona dyskutantów. Einfach anders Akzente setzen. I sądzę, że
              nierzadko znajdowalibyśmy wspólny język. Tu swój udział uważam za
              zakończony.
              Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się