Dodaj do ulubionych

samochód mi zatańczył na lodzie...

IP: 62.233.135.* 17.12.03, 13:19
Sorry, jeśli podobny wątek gdzieś błąka się po forum, ale jestem dziś
strasznie zapracowana i nie mam czasu szukać:-)
To moja pierwsza zima za kółkiem, jechałam dziś rano tą samą drogą co zwykle,
ostry zakręt, właściwie łuk, do tego niezła górka i stało się, samochód
jechał a właściwie staczał się jak chciał. Nosiło mnie od krawężnika do
krawężnika, na szczęście nikt nie jechał ani za mną ani przede mną. Jechałam
powolutku na dwójce. Zatrzymałam się na krawężniku, ustawiona bokiem do
kierunku jazdy. Moje pytanie brzmi: co powinnam robić w analogicznej
sytuacji? Proszę o przystępne wytłumaczenie, jak hamować itp. Nie mam ABS,
zimówki są nowe. W domu się nie przyznam, bo Moja Druga Połowa uważa, że nie
powinnam jeździć zimą... może ma rację? trochę się dziś wystraszyłam:-)
Obserwuj wątek
    • Gość: uny Re: samochód mi zatańczył na lodzie... IP: 62.233.164.* 17.12.03, 18:02
      najlepiej jest chyba nie przesadzać. kiedyś myslałem że potrafię prowadzić
      auto. w zeszłym roku zakręciłem się na drodze jak się patrzy. były kontry i
      operowanie pedałem gazu i nic. jak zatrzymałem się w zaspie z pogiętymim
      blachami to się przeżegnałem. teraz nie przeginam i innym też to doradzam.
      proponuję zwolnić i trzymać dystans od poprzedzającego auta.
      może ktoś kiedyś bardzo ładnie wyprowadził auto z poślizgu, ale nikt mu nie
      zagwarantuje że uda mu się to drugi raz i to, że kiedy on będzie walczył o
      utrzymanie autka na drodze z przeciwka nie nadjedzie inny samochód.
      pzdr
      • Gość: Michal Re: samochód mi zatańczył na lodzie... IP: *.telia.com 17.12.03, 18:11
        Jezeli Ciebie spotka taka sytuacja jeszcze raz natychmiast wciskasz
        sprzeglo,jezeli nie pomaga zwwolnij uscisk kierownicy nie kontruj nawet wypusc
        ja zrak na moment,nastapi natychmiast odzyskanie przyczepnosci i samochod
        odzyska kierunek jazdy i Panowie tez to po czwiczcie.Funkcjonuje i przy 20km/h
        i przy 100km/h gdzie smierc juz Cie kostucha zamiata.Panowie zaden z was nie
        mial kursu zimowego to sa podstawowe rady i sytuacje gdzie moga spotkac
        kazdego.To co Wy oferujecie naalezy juz do treningu sportowego.Pzdr.Michal
          • Gość: Radek Re: samochód mi zatańczył na lodzie... IP: *.2015.com 17.12.03, 18:59
            Stary, napewno wcisniecie sprzegla zmniejsza do minimum moment
            napedowy/hamujacy na kolach napedzanych, nie wiem jak w autach z napedem na
            przod ale jak sie tylnonapedowcem bawie poslizgami wcisniecie sprzegla jest
            najlepszym sposobem zakonczenia poslizgu. Puszczenie kierownicy tez nie jest
            glupie, ja co prawda nie puszczam ale trzymam kierownice bardzo delikatnie i
            staram sie wyczuc co sie z nia dzieje i pomagac jej, o dziwo przy jezdzie
            poslizgami na sniegu i malych predkosciach jak puscisz kierownice to ona sie
            automatycznie dopasuje (skieruje kola w kierunku ruchu pojazdu) a oto glownie
            chodzi przy wyprowadzaniu auta z poslizgu, przy wiekszych predkosciach bym nie
            ryzykowal, a juz szczegolnie na asfalcie bo wtedy kierownica reaguje bardzo
            nerwowo, (szarpie) i to trzeba jakos probowac kontrolowac. oczywiscie powyzsze
            dziala tylko jesli przednie kola tez sa "uwolnione", puszczony hamulec,
            wcisniete sprzeglo w aucie z napedem na przod.
      • Gość: Markus Nie bójmy sie zimy -panika wrogiem gorszym niż lód IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 17.12.03, 23:04
        1. Po pierwsze - powiedz drugiej Polowie co i jak.
        Po 2. Nie bój sie, wtedy przystąp do punktu kolejnego
        3. Wez druga Polowe. Trening. Trening i jeszcze raz trening. Najpierw
        oczywiscie polecam podstawę jakąś teoretyczną - pod choinkę "Szybkość
        bezpieczna" Sobiesława Zasady. A pozniej trening. Musisz wiedziec, ze nic z
        autem nie dzieje sie samo. Samochód SAM nie wpada w poślizg, ani sam - jak
        piszesz - nie zatanczy na lodzie. Wszystko co sie dzieje oraz to co moze sie
        stac sygnalizowane jest Tobie przez wiele znaków. Np to jak droga wygląda,
        nachylenie terenu, nierownosci. To wszystko da się jakoś odczytac. Jedyna
        jednak do tego mozliwoscia jest wszeniejszy trening. Hamowania, aby zbadac
        przyczepnosc. Poza tym to, jak sie auto zachowujesz. Musisz tez wiedziec jaka
        bedzie reakcja Twojego samochodu w takich warunkach na gaz, hamulac,
        kierowniica w prawo czy lewo. a całą (a przynajmneij częściow0) wiedzę
        zdobędziesz trenujac. A więc zabierz Drugą Połoę, na placyk osniezony. Butelki
        jak przeszkody, dobre chęci, bez strachu i stresu. NA spokojnie. Uda się!
        Powodzenia i pozdrawiam
        • devote Re: Nie bójmy sie zimy -panika wrogiem gorszym ni 18.12.03, 05:02
          trening treningem a i tak dupe sie umoczy

          wiele razy z kumplami w zime jezdzimy na ogromne parkingi starej bazy
          wojskowej w NJ po malych opadach sniegu aby sie pobawic i potrenowac.wszystko
          pieknie wychodzi jak trzeba.specjalnie wpadasz w poslizg i ladnie udaje ci sie
          uratowac auto i wogole szafa gra.bylem pewien ze sobie poradze i ze jestem
          mistrz kierownicy :)wszystko do czasu jak spotkalo mnie to na prawdziwej
          drodze w prawdziwym ruchu ulicznym z nozem na gardle i smiercia na ramienu.
          o calej sytuacji dowiadujesz sie dopiero po fakcie jak juz lezysz w rowie lub
          w zaspie i dopiero wtedy do ciebie dociera to co sie stalo.siedzisz wtedy i
          myslisz,analizujesz ze tak naprawde nic nie mozna bylo zrobic.od tamtej pory
          wierze w zolte znaki (USA) ktore zalecaja(nie mylic z ograniczeniem) predkosc
          na rampach i wjazdach/zjazdach przy autostradach.

          trening treningem a i tak dupe sie umoczy
              • emes-nju Re: Nie bójmy sie zimy -panika wrogiem gorszym ni 18.12.03, 11:48
                ZUCH! Oto nastepca naszych mistrzow kierownicy! Tak swietnie wszystko umie, ze
                nie dosc, ze zone nauczy to jeszcze pokpi na forum z tych, ktorzy (bardzo
                rozsadnie) przyznaja sie, ze nie sa mistrzami.

                Brawo!

                Ciekawe jak bedziesz piszczal jak sam znajdziesz sie w trudnej sytuacji. A
                predzej, czy pozniej na pewno sie znajdziesz (ale Ci tego nie zycze) bo jestes
                za bardzo pewny siebie. I zobaczysz jak to dzieki wspanialej pracy nog i rak
                wyprowadzasz auto z "baczka" na szosie. Dla ulatwienia dodam, ze prawdziwi
                mistrzowie, jak juz uda im sie zrobic "baczka", to puszczaja wszystko,
                przytulaja sie do siebie (pilot i kierowca), a potem czekaja ktoredy
                wejdzie "twarde". Bo na takie poslizgi nie ma mocnych - jest tylko szczescie!

                Pierwsza rzecz, ktorej trzeba sie nauczyc to nie dopuszczac do poslizgu!!! Bo
                jak juz NIEKONTROLOWANIE (a o tym mowa) sie slizgasz to ratuje raczej szczescie
                niz umiejetnosci.

                Warto oczywiscie pocwiczyc. Ale glownie po to, zeby wiedziec kiedy auto zaczyna
                sie slizgac i dzieki temu doswiadczeniu uniknac poslizgu. Bo wiekszosc aut ma
                naped na przod, a tym dosc marnie kontroluje sie niekontrolowane poslizgi :-)
          • Gość: Markus Re: Nie bójmy sie zimy -panika wrogiem gorszym ni IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 18.12.03, 15:40
            > trening treningem a i tak dupe sie umoczy

            Wypadek moze miec kazdy i zawsze. TEgo sie nie uniknie. Po prostu czasem sie
            zdarzy nawet doswiadczonym, ze poslizgu niekontrolowanego nie unikna i bum.
            Takei jest zycie. Ale prosze nie mowcie, ze treningi sa bez sensu. Bo tak czy
            inaczej inna jest reakcja kogos kto wie co sie stalo gdy wpadl w poslizg, a
            kogos, kto kto gdy czuje ze jest cos nie tak od razu ma review z calego zycia
            przed oczami i tyle.
            Ltos tez napisal, ze nie mozna dopuscic do poslizgu i tyle. A skad mozna
            wiedziec, ile mozna jechac aktualnie, zeby w poslizg nie wpasc? Tylko z
            jakiejs praktyki. No chyba, ze przyjmiemy, ze jezdzimy od grudnia do marca 20
            km/h nie wiecej. Chociaz i to nie gwarantuje niczego.
        • Gość: MISZCZ KIEROFNICY Re: Im ostrzejszy zakret, tym wolniej... IP: *.icpnet.pl 18.12.03, 18:02
          Nie sluchaj expertow z tego forum to po pierwsze. Zapamietaj 2 rzeczy -
          pierwszy snieg spadnie Ty jedziesz na plac parkingowy,boisko,lotnisko,itp. i
          tam trenujesz kierowanie na sniegu przy malych predkosciach (nie szalej , bo
          zeby pojac o co chodzi w jezdzie po sniegu wystarcza male predkosci).

          Rada nr. 2 to zapamietaj - nie wyprowadzisz auta z poslizgu (umieja to tylko
          rajdowcy - ale i tak tylko w niektorych przypadkach). Zadaniem cywila jest
          NIEDOPROWADZENIE DO POSLZGU - po latach jest to proste jak drut...Trening czyni
          mistrza.
          • guest_of_honour bzdura 18.12.03, 18:18
            > Rada nr. 2 to zapamietaj - nie wyprowadzisz auta z poslizgu (umieja to tylko
            > rajdowcy - ale i tak tylko w niektorych przypadkach)

            Nie mam licencji, a zdarzało się. Praktyka pomaga, ale ważniejsza jest zimna
            krew. Nie twierdzę, że zawsze można, ale w sytuacji autora wątku być może. Sama
            napisała, że odbijała się od krawężnika do krawężnika, czyli nie jechała zbyt
            szybko! Puszczasz gaz i o ile jest miejsce na "wyciągnięcie" auta, wyjdziesz
            cało po złapaniu przyczepności. W rajdzie kierowcy czekają co sie będzie działo
            tylko z jednego powodu, jadą na granicy przyczepności i jak ją przekroczą to juz
            nie ma miejsca i czasu na działanie, tak więc odradzam puszczania kierownicy!!!
            Jaką masz wtedy kontrolę nad autem?!!!
          • Gość: Markus Re: Im ostrzejszy zakret, tym wolniej... IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 18.12.03, 19:22
            > Nie sluchaj expertow z tego forum to po pierwsze. Zapamietaj 2 rzeczy -
            > pierwszy snieg spadnie Ty jedziesz na plac parkingowy,boisko,lotnisko,itp.

            ekspert nie jestem, ale czy ja mowie cos innego niz Ty

            > Rada nr. 2 to zapamietaj - nie wyprowadzisz auta z poslizgu (umieja to tylko
            > rajdowcy - ale i tak tylko w niektorych przypadkach).

            Bardzo duza niescislosc. KAŻDY_MOŻE wyprowadzic auto z poslizgu. A trening
            pozwoli dojsc do wprawy, aby pewne zachowania auta kontrolowac instynktownie,
            nie dopuszczajac do poslizgu, albo redukujac go najszybciej gdy zostanie przez
            nasze zmysly spotrzezony.
            Pozdrawiam
              • Gość: Michal Jeszcze raz na spokojnie i bez zamykania oczu.. IP: *.telia.com 19.12.03, 14:40
                I wlasnie o takim mysle niema czasu na podjecie jakiejkolwiek dezyzji,dlatego
                wycisnmiecie sprzegla odczepia auto od napedu i zaczyna podlegac naturalnym
                silom,zwolnienie uscisku kierownicy powoduje ze kola przednie szybciej koryguja
                niz Ty bys trzymal,czlowiek wtym wypadkuu jest za silny i za duzo sile bedzie
                dozowal natura sama ustawi kola tyle ile trzeba.ten sposob odnosi sie do
                szklanki na jezdni.Kiedy sobie jedziesz setka i jest dobrze i nagle woz zaczyna
                tanczyc i za chwile opuscisz jezdnie i wtym momencie jezeli wykonasz ten
                czynnosci o ktorych mowilem uratujesz auto siebie i byc moze pasazerow i ludzi
                na szosie.Te metode nauczyklem moja zone jeszcze w latach 80-tych tutaj w
                szwecji.raz sie jej przydazylo na autostradzie przy zjezdzie, w padla w panike
                i natychmiast sobie przypomniala moje rady wcisnela sprzeglo i doslownie
                puscila kierownice samochod momentalnie odzyskal kierunek jazdy i na luzie
                dojezdzala do ronda.Nic sie nie stalo.Matka jej zapytala siedziala obok,kto
                Ciebie tego nauczyl, moj Michal odpowiedziala.Musialy na chwile sie zatrzymac i
                to przetrawic.Potem sie przyznala miala 110km/h bylo czarno ale na zjezdzie juz
                szklanka.Tego sie tutaj uczy na prawo jazdy.To sa podstawowe wiadomosci do
                prowadzenia auta podczas zimy.To nie jest sportowy trenning,takowy tez nie
                pomoze to sie dzieje wszystko 2-3 sekundy i po wszystkim.
                Dlaczego sie tak dzieje;
                Auto pedzi 100km/h w kierunku na wprost w momecie poslizgu energia pcha go na
                wprost lecz juz po wypadkowej czyli na strone i wmomencie kiedy niema napedu i
                kierownica ma zawsze tendencje (sprawny system kierowniczy) do wracania na
                wprost,auto staje sie sterowne.Gdybysmy zlapali i zaczekli kontrowac na
                szklance konczy w nasteopnym zygzaku w rowie na dachu.W dzisiejszych
                samochodach rajdowych ,gdzie wiekszosc jest pedzona4x4 jest o wiele trudniej
                zlapac taki poslizg,zreszta rajdowcy w zimie jezdza po drogach snieznych a to
                zupelnie inna szkola. Na sniegu sie wychodzi tak jak mowicie kontra jest czas
                tam sie dziej wszystko wolniej i Ty czujesz opor na kierownicy.Panowie na
                szklance to jak w jasiek z pierzyna.Nie ma sie zadnego wyczucia i niema na to
                czasu.pzdr.Michal
            • emes-nju Re: Im ostrzejszy zakret, tym wolniej... 19.12.03, 15:21
              Gość portalu: Markus napisał(a):

              > KAŻDY_MOŻE wyprowadzic auto z poslizgu.


              Jezeli ma szczescie i oczywiscie umiejetnosci. Ale w tej wlasnie kolejnosci.

              Poslizg NIEKONTROLOWANY oznacza, ze przekroczylo sie granice przyczepnosci! To
              nie jest kontrolowane wejscie w poslizg w celu lepszego, szybszego przejachania
              luku - to jest efekt zbyt szybkiej jazdy PRZED wejsciem w zakret lub zbyt
              gwaltownego krecenia kierownica na prostej (a na prostej jedzie sie szybko).
              Dlatego opanowanie niekontrolowanego poslizgu jest trudne - przez jakis czas po
              posliznieciu sie samochod jedzie (sunie raczej) z predkoscia UNIEMOZLIWIAJACA
              zlapanie przyczepnosci! I tylko od szczescia zalezy czy zanim zlapiemy
              przyczepnosc przydzwonimy w jakies auto czy wyjedziemy w krajobraz, czy tez
              zostaniemy na jezdni. Oczywiscie od umiejetnosci zalezy czy w czasie
              niekontrolowanego poslizgu pomagamy sobie (np. kontrolujac w jakims zakresie
              polozenie samochodu - nie da sie jednak kontrolowac "baczka") czy tez
              pogarszamy sytuacje.


              > A trening
              > pozwoli dojsc do wprawy, aby pewne zachowania auta kontrolowac instynktownie,
              > nie dopuszczajac do poslizgu,


              I o to wlasnie przede wszystkim w treningu chodzi - nie o opanowanie sztuki
              kontrolowanego wejscia w poslizg (na tym przeciez ten trening zwykle polega!) i
              jako takiego wyprowadzenia. Chodzi o to, zeby nauczyc sie jezdzic tak, zeby do
              minimum ograniczyc ryzyko poslizgu! Bardzo dobra nauka jest jazda po placyku w
              kolko z coraz wieksza predkoscia - doskonale daje sie wyczuc kiedy zrywa sie
              przyczepnosc i jak reaguje samochod. To co oglada sie czasem na placykach czyli
              szalone skrety i piruety sa zabawa, ale niewiele ucza. Warto za to ustawic
              jakis przeszkody i probowac je ominac z jak najmniejszym poslizgiem.


              > albo redukujac go najszybciej gdy zostanie przez
              > nasze zmysly spotrzezony.


              Szybko redukowac mozna drobne uslizgi w czasie jazdy (trening niezbedny, zeby
              czuc samochod przy pomocy d...). Jezeli auta zacznie tanczyc to niestety trzeba
              czekac az samo zwolni do takiej predkosci, przy ktorej da sie go opanowac.
              Umiejetnosci ZNACZNIE podwyzszaja te predkosc - kompletnemu ignorantowi auto
              uda sie opanowac dopiero jak stanie... Samo albo na "twardym"...


              > Pozdrawiam


              Nie oszukujmy sie, samochody korzystaja z praw fizyki. Owa fizyka pozwala
              jechac, ale czasem wyserwowuje samochod z jezdni...

              pzdr
              • Gość: MISZCZ KIEROFNICY Do Markusa i innych. IP: *.icpnet.pl 20.12.03, 09:57
                Czesc Markus, od 11 lat jezdze autami o mocy od 180 do 270 HP (aktualnie Subaru
                Impreza WRC) i powiem Ci jedno - jak dopuscisz do poslizgu przy duzej predkosci
                nie masz szans na jego wyprowadzenie (no chyba, ze z pierwszej fazy, kiedy auto
                zaczyna sie dopiero "ustawiac".

                Rady dla Ciebie i innych :
                1. POKORA i MYSLENIE
                2. To co czarne zima na drodze to LOD, a nie asfalt - to dobry nawyk...
                3. Trening - od razu jak spadnie snieg lecisz na plac i cwiczysz cuda + to samo
                w kazdej wolnej chwili.
                4. Dla poczatkujacych zalecam wcisnac sprzeglo, gdy czuja ze cos sie dzieje +
                kontry kierownica (jak sie to robi musicie sprawdzic sami). Wazna kwestia -
                ZAPOMNIJCIE o HAMULCU - w tym momencie jest juz niepotrzebny.
                5. Przeczytajcie ksiazki Sobieslawa Zasady (np.Predkosc bezpieczna) - uwazam ,
                ze jest to najlepsze zrodlo teorii o jezdzie rajdowej i tej w extremalnych
                sytuacjach.
                6. Pamietajcie - praw fizyki nie da sie oszukac...

                PS. w lutym w Poznaniu organizujemy kurs bezpiecznej jazdy wiec poszperajcie w
                internecie co i jak.

                Pozdrawiam MISZCZ KIEROFNICY
                • Gość: Markus Re: Do Markusa i innych. IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 20.12.03, 14:10
                  > Czesc Markus, od 11 lat jezdze autami o mocy od 180 do 270 HP (aktualnie
                  Subaru
                  > Impreza WRC) i powiem Ci jedno - jak dopuscisz do poslizgu przy duzej
                  predkosci
                  > nie masz szans na jego wyprowadzenie (no chyba, ze z pierwszej fazy, kiedy
                  auto
                  > zaczyna sie dopiero "ustawiac".

                  Witam! Tak dla ścisłości - nie radzę broń Boże osiagać najwiekszych mozliwie
                  prędkości przeciez - tak przeciez nie napisalem.

                  ɯ. Trening - od razu jak spadnie snieg lecisz na plac i cwiczysz cuda + to
                  >samo
                  >w kazdej wolnej chwili.

                  O tym samym przeciez pisalem.

                  > 5. Przeczytajcie ksiazki Sobieslawa Zasady (np.Predkosc bezpieczna) -
                  uwazam ,
                  > ze jest to najlepsze zrodlo teorii o jezdzie rajdowej i tej w extremalnych
                  > sytuacjach.

                  Jak wyżej.

                  > 6. Pamietajcie - praw fizyki nie da sie oszukac...

                  O to chodzi wlasnie chodzi:)

                  Pozdrawiam
                  MArkus

                  PS. A kto oprocz Leszka K. (o ile nie sprzedał jeszcze) ma w Polsce Subaru WRC?

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka