Dodaj do ulubionych

Czy przebieg 300 tys. oznacza śmierć?

10.07.09, 14:21
Z niedowierzaniem słucham moich znajomych, że ich 20 letnie fury
mające przebiegi po 300 tys. km albo i więcej są niezawodne, nie
spalają oleju a wszystko chodzi jak w zegarku. Według mnie taki
przebieg to już śmierć dla silnika ale może się mylę. Jak dla mnie
fura z takim przebiegiem wymaga sporego nakładu finansowego bo
przecież nie jest niezniszczalna. Jakie modele są najbardziej
wytrwałe?
  • 10.07.09, 14:40
    Powiem Ci tak - przebieg tak naprawde ma niewielkie znaczenie wg.
    mnie - tzn, jego wielkosc. Bardziej liczy sie to ilu ludzi, jak
    jedzilo autem i jak o nie dbali.

    Osobiscie znam 3 Toyoty z duzymi przebiagami i niewiele im dolega:

    Previa z przbiegiem aktualnie 402 tys (niestety nie moja :-( - silnik
    OK, automat OK, aktualnie po 200 tys. kolejny raz trzeba wymienic
    kawalek rury wydechowej i koncowy tlumik - co ciekawe (znow na taki
    sam - nieorginalny) za cale 120 zl

    Camry - przebieg ponad 500 tys - zawieszenie i silnik OK - przetarla
    sie skora na tylnym siedzeniu i jak to w kombi gnije tylna klapa

    Avensis - przebieg 380 tys. aktualnie do wymiany wiekszosc intalacji
    gazowej (po przebiegu ok. 130 tys) i malowanie auta - zostalo troszke
    obstukane i pojawila sie rdza i zdechla (jak w prawie kazdej)
    wycieraczka tylnej szyby i alarm

    W kazde z nich (w prevce oczywoscie buczy tlumik) mozesz wsiasc dzis
    i jechac na drugi konec europy! Dolewanie oleju, itp sie nie wydarza.

    Wiec dla mnie przebieg 300 tys. nie jest niczym nadzwyczajnym - w
    mojej prevce na liczniku stuknelo 180 i (tfu, tfu) poki co tez sie
    nic nie dzieje.

    --
    Pozdrawiam,
    G.
    A Ty jak parkujesz?? fotoforum.gazeta.pl/72,2,733,76699027,76699027.htmla
  • 10.07.09, 14:49
    Jak rozumiem Ty kupujesz samochód (używany) z przebiegiem nie
    większym niż 80 tys. najlepiej od lekarza lub prawnika z Niemiec i
    oczywiście autem jeżdził kobieta - a że jest lakierowany to dlatego,
    że w Niemczech jak była w lesie na grzybach to zaczepiła o
    korzeń...... GRATULUJĘ.
    Oczywiście GALTOM ma rację, ale skoro dla większości Mistrzuniów
    jedynym wyznacznikiem stanu auta jest jego przebieg to dalsza
    dyskusja nie ma sensu.
  • 15.07.09, 10:50
    Dla benzyny to pewnie śmierć, ale dobrym dieslem możesz spokojnie przejechać pół
    miliona.
  • 15.07.09, 11:12
    oorganista napisała:

    > Dla benzyny to pewnie śmierć, ale dobrym dieslem możesz spokojnie
    przejechać pó
    > ł
    > miliona.

    Mylisz sie bo osobiscie znam kilka aut z benzynowym silnikiem i
    przebiegiem powyzej 300 tys. i jakos na wszystkim widac uplywa lat i
    km tylko wlasnie najmniej na silniku :-) - pracuja i nic nie wskazuje
    na to, zeby mialy przestac.

    Wiec nie "pitol" glupot :-)

    --
    Pozdrawiam,
    G.
    A Ty jak parkujesz?? fotoforum.gazeta.pl/72,2,733,76699027,76699027.htmla
  • 20.07.09, 10:15
    jezeli byl produkowany przed 2000 rokiem.
  • 10.07.09, 14:59
    wydaje mi się że silnik umiera ostatni. natomiast osprzęt, zawieszenie,
    przeróżne mechanizmy po prostu się zużywają. Przebieg ma znaczenie, choć nie
    takie zasadnicze jak się mu u nas przypisuje.
    Im większe auto, większy silnik, tym lepiej znosi duży przebieg.
    Także dla seiczenta 300tyś. to już coraz lepszy pieniądz zostawiany u mechanika
    --
    Jarosław Kaczyński: Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, tobyśmy nigdy
    niczego nie mieli
  • 10.07.09, 15:13
    Ja mam w rodzinie mondeo '97 z przebiegiem bliskim 300tyś i auto jest w
    wyśmienitym stanie. Rzekłbym że niezawodnością przebija roczną toyote. 210km/h
    na autostradzie to nie problem, oleju nie bierze ani grama. Fakt faktem,
    eksploatacja jest robiona na bieżąco i na wymianach zużytych części się nie
    oszczędza. Auto jest oczywiście z zewnątrz troszkę porysowane tu i ówdzie ale
    jest bardzo niezawodne. Tylko ciekawe kto je kupi jak nadejdzie chwila sprzedaży...
    Pozdrawiam
  • 10.07.09, 15:45
    Po raz pierwszy po 70-80 tyś, po raz drugi po 150 tyś, a po 200 tyś to już
    regularnie auto zdycha co jakieś 1000 przejechanych kilometrów ;)
  • 10.07.09, 16:15
    Oczywiście, że się mylisz.
    Civic '91 z silnikiem D13B1 którego niegdyś nabyłem z przebiegiem 117tys. do
    290tys mnie woziła a teraz wozi mojego szwagra. Ma w tej chwili 320tys. i przez
    cały okres eksploatacji nic z silnikiem się nie działo mimo zagazowania przy
    ok. 160tys. Dopiero teraz padł mu aparat zapłonowy. Po wymianie (koszt 100zł)
    srebrna strzała jeździ dalej.
    Aczkolwiek nie powiem... jest to szrot ale pod innymi względami. Przede
    wszystkim szwagier nie dba o sprzęta tak jak ja dbałem i powoli zawieszenie a
    aucie zaczyna przypominać zawieszenie wozu drabiniastego a i blachy zaczynają
    się sypać.
    O samochód najzwyczajniej na świecie trzeba dbać.. a wtedy pojeździ bardzo długo
    i niezawodnie.
    --
    ------------
    Podróże małe i duże.
  • 10.07.09, 17:02
    Każdy ma swoją filozofię kupowania i eksploatowania auta, zazwyczaj dorabiana
    jest ona do posiadanego pojazdu, a on najczęściej jest pochodną możliwości
    finansowych posiadacza. I tak właściciel 15-letniego szrota z przebiegiem 300
    tyś km będzie np. twierdził, że jest on mniej zawodny niż roczna toyota, w ogóle
    nie bierze oleju, zawieszenie nie było jeszcze robione, lakier prawie jak w
    nówce, klima, jeśli jest, obchodzi się bez serwisu, a chłodzi tak, że aż mrozi i
    żadnego smrodu nie wydziela, tłumik wymieniono dopiero po 12 latach i kosztował
    tylko 100 zł, a opony jeszcze jako się trzymają, zresztą kupi się niebawem
    używany komplecik na giełdzie lub szrocie też za stówkę, itp, a tak w ogóle to
    tylko frajerzy kupują nowe samochody. Szerokiej drogi.
  • 14.07.09, 13:15
    eeehh... skomentowałem stwierdzenie, że 300tys. km to śmierć dla silnika podając
    przykład mojego dawnego starego auta... a tu proszę już cała filozofia się dorabia..

    szerokiej...
    --
    ------------
    Podróże małe i duże.
  • 10.07.09, 18:11
    takim 15-letnim dziadziuniem, mial na szafie 400k km i silnik byl bez remontu.
    moj kolega ma A4 1,9TDI 270k km i nie boi sie do UK i z powrotem jezdzic.
  • 10.07.09, 18:18
    Moja 7,5 letnia "fura" ma ok. 237 tysięcy i nic nie zapowiada rychłej śmierci
    technicznej silnika ani innych elementów. Oczywiście, tu i ówdzie widać ślady
    zużycia, ale auto jest gotowe w każdej chwili pojechać na koniec Europy, jak to
    ktoś tutaj ujął. Zamierzam ją potrzymać do jakichś 350 tys.km., a jeśli okaże
    się że dalej jest niezawodna, to i dłużej.

    --
    Tu byłem... niestety

    Ona
  • 10.07.09, 18:55
    Ja to z niedowierzaniem słucham opowieści , że ktoś kupił piętnastoletniego
    mercedesa z przebiegiem 118 tys km.....
    Dobrej klasy auto,dobrze serwisowane,jeżdżące po dobrych drogach i nie katowane
    wytrzyma spokojnie te 300 tys.km.
    Znajomy kupił 12 letnią toyotę z przebiegiem 280 tys.km ze Szwajcarii.
    Kupił ją po mocnym dachowaniu więc podczas remontu dokładnie ją sobie
    obejrzałem. Rdzy tyle co na nowym polonezie,zero wycieków gdziekolwiek.Tapicerka
    na 5-. Po remoncie miałem okazję się przejechać:zawieszenie ciche, wszystko działa .
    Jedyny minus tego auta to wygląd wnętrza, typowy dla starych japończyków.
  • 10.07.09, 21:22
    Mój kolega ma skodowoza oktawie kombi z silnikiem 1,9 tdi 90 KM i ma teraz na
    zegarze 409 tyś km. Silnik chodzi i ma jeszcze oryginalne turbo. Miał robioną
    kolumne kierownicy i oczywiście zawieszenie kompleksowo i wiele innych
    pomniejszych dupereli ale skodowóz sie buja do przodu. Po prostu jak dbasz tak
    masz. ps mój ojciec od nowosci zrobił "trapezem" czyli poldkiem 300 tys z czego
    połowe na gazie i tez go nigdy nie sholowali tylko go rude zeżarło ;-)
  • 10.07.09, 21:36
    ... i co ty na to:P niedowiarku, znam mazdy 323 f jeszcze z tymi wysuwanymi światłami co mają i po 450tys natrzaskane
  • 11.07.09, 12:41
    W starych Mercach W123 ''Beczka'' milion kilometrow to standard
    --
    "music" includes sounds wholly or predominantly characterised by the
    emission of a succession of repetitive beats.
  • 11.07.09, 15:28
    cynaderki z piwkiem na dworcu wschodnim i też uważają że świat jest
    piękny, a do restauracji na wyszukane obiadki to chodza pedały i
    frajerzy.
    I to by było na tyle he he:)
  • 14.07.09, 08:02
    lepiej wtryniać cynaderki na dworcu niż walić takie smuty
    --
    Jarosław Kaczyński: Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, tobyśmy nigdy
    niczego nie mieli
  • 12.08.09, 21:24
    pocieszyliscie mnie tym przebiegiem :0. micra rulezz ;D
  • 13.07.09, 09:57
    volvo 244 mojego ojca ma przebieg dobijajacy do 900 tysiecy km, przez cale swoje zycie mialo tylko jedna powazniejsza awarie (uszczelka pod glowica pare lat temu), mimo wieku i przebiegu to auto jest idealnie zdrowe i idealnie sprawne. rok temu ojciec byl nim na urlopie w Grecji. Kluczem do zywotnosci jest przestrzeganie terminow wymian elementow eksploatacyjnych a nie czekanie, az sie samo posypie.
  • 14.07.09, 06:26
    w "dyzlu" zrobisz 500 000 km bez problemos !
  • 14.07.09, 08:07
    Jak czytam kolegów to wychodzi na to że im auto ma większy przebieg,
    tym jest lepsze.
    :)
  • 14.07.09, 11:49
    josner napisał:

    > Jak czytam kolegów to wychodzi na to że im auto ma większy
    przebieg,
    > tym jest lepsze.
    > :)

    Bo tak jest... zobacz jakie ceny maja dzis "zlomy" z lat 1940, 1950,
    1960 bez airbagow, klimy i abeesow... :-)
    Piszesz co prawda o przebiegu... ale zeby miec NAPRAWDE duzy przbieg
    to auto musi byc NAPRAWDE stare :-)


    --
    Pozdrawiam,
    G.
    A Ty jak parkujesz?? fotoforum.gazeta.pl/72,2,733,76699027,76699027.htmla
  • 15.07.09, 14:05
    Mój kolega jeździ 35-letnim merolem. Nie sprzeda go bo jak teść o
    tym by usłyszal, to zszedłby z tego świata. Ale na trasie się
    okazuje że policaje uwielbiają zatrzymywać takie wozy, bo zawsze
    można się do czegoś przyczepić. Są pytania:
    - A czemu z tyłu nie pasów?
    - A bo w tym modelu nie były montowane.
    itd
  • 14.07.09, 11:48
    Mam dwie toyoty, jedna ma 14 lat a druga 5 miesiecy. Obie mam od nowosci.
    Oczywiscie ta nowa jest ladniejsza, szybsza i mniej pali, ale stara moze jechac
    w trase chocby zaraz i wyglada tez calkiem ok. Na wakacje wybieramy sie stara,
    bo ma hak i fenomenalnie wygodne siedzenia. Przez te 14 lat miala jedna powazna
    naprawe ale nigdy nie stanela na drodze.

    Mialem tez do niedawna suzuki SX4 z 2006 i to byla porazka - psul sie tak
    czesto, ze w koncu wkurzyl mnie i zamienilem na ta nowa toyote wlasnie.
    Denerwowalo mnie, ze nowe auto jezdzi na naprawy co miesiac a stare wcale :)

    Moim zdaniem jesli samochod jest nam znany i regularnie dbany moze sie toczyc
    niezawodnie przez dlugie lata i kilometry. Ale od kogos 14letniego uzywanego
    wozu nie kupilbym.

    Oczywiscie zupelnie inny problem maja kierowcy ktorym woz potrzebny jest do
    udowadniania pozycji spolecznej, demonstrowania zamoznosci lub poprawiania
    samooceny- dla takich czternastoletnie auto odpada. Mnie na szczescie nie
    dotyczy :)


    K.
  • 15.07.09, 11:10
    no trafiłeś w sedno sprawy
  • 14.07.09, 13:23
    Super lepiej wyjechać z garażu 25-letnim autem niz nówką z salonu.
    Chyba troszke przesadzacie, lubie stare samochody bo mają jakąś tam
    duszę i stanowią sporą historię motoryzacji. Takiego 20-30 latka
    kupiłbym tylko dlatego żeby go odrestaurować i cieszyć się
    okazjonalną jazdą. Mój dziadek posiada favoritę z przebiegiem ok.
    240 tys. od nowości, fura jest z '91r. Serwisowana systematycznie,
    od nowości w rodzinie. Wygląda fajnie, technicznie sprawna ale to
    nieuchroniło jej od niespodziewanych awarii na trasie. tego, że
    stanie nam gdzies po drodze nie da się przewidzieć a im wiekszy
    przebieg tym większe prawdopodobieństwo, że coś może się dziać. A i
    oczywiście nikt szlifu nie robił przy przebiegu 500tys.? Policzcie
    lepiej ile kasy ładujecie w te konstrukcje i nie mówcie, że
    wolelibyście merca 123 od C klasy - to może powiedzieć tylko
    hobbysta a nie przeciętny uzytkownik.
  • 17.07.09, 21:50
    .....nie mówcie, że
    > wolelibyście merca 123 od C klasy - to może powiedzieć tylko
    > hobbysta a nie przeciętny uzytkownik.
    Hehe może nówki nie,ale 1 c klasy tak.Kiedyś ktoś mądry powiedział
    że mercedes skończył się na modelu 124...i wiele się nie pomylił.
  • 14.07.09, 15:04
    jezdzilem samochodami o przebiegach rzedu 400, 500 tys i
    rzeczywiscie - spokojnie sobie radzily w codziennej eksploatacji.
    dalej rozpedzaly sie sprawnie, zatrzymywaly sie gdy potrzeba,
    oszczednie obchodzily sie z paliwem i olejem.

    ale obiektywnie, byly to juz zuzyte auta. silniki glosniejsze,
    zawieszenia mniej stabilne, niemal kazde urzadzenie elektryczne
    dzialajace wolniej lub glosniej niz w nowym aucie, wykonczenie
    wnetrza (tapicerki, gabki, elementy plastikowe) pokazujace, ze ich
    czas swietnosci minal. samochod sie po prostu zuzywa. przesiadka do
    auta o malym przebiegu (zwlaszcza takiego samego) najlepiej to
    ilustruje.

    sam wielokrotnie to doswiadczalem, kiedy jeszcze jezdzilem
    sluzbowymi autami. pamietam przesiadke z asty i na astre i. pierwsza
    to byl rocznik 1995 z przebiegiem 215k. zawsze o nia dbalem,
    regularne przeglady "na fakture" wiec bez zadnego oszczedzania. ale
    kiedy odebralem nowa, mimo o 25km slabszego silnika, czulem sie
    jakbym mial lepszy samochod. ciszej, stabilniej, wygodniej,
    subiektywnie poczucie wiekszego bezpieczenstwa.
    potem podobna zmiana z astry ii na astre ii (2001 na 2005). znow
    cisza, brak stukow i trzaskow, rowniej pracujacy silnik, lepsza
    praca zawieszenia, czysciutkie i pachnace nowoscia wnetrze.

    samochod o przebiegu 300 to zuzyte auto. porownalbym to do butow. :)
    niby dalej niezawodne i palce nie wystaja, ale juz zadeptane i malo
    wyjsciowe.

    ciesze sie, jezeli ktos czerpie dalej satysfakcje z eksploatacji
    niezawodnego samochodu o duzym przebiegu, ale nie moge sie zgodzic
    na porownanie do nowego auta i stwierdzenie, ze nie ma roznicy lub -
    co gorsza - ze "starsze sa lepsze". samochod to nie wino.


    --
    darekk
  • 15.07.09, 11:08
    i to wcale na nim większego wrażenia nie robi:P
  • 17.07.09, 13:18
    W serwisie hondy widziałem Civica 1.4 z przebiegiem 420 Kkm.
    Właściciel to komiwojażer handlowy. Mówił mi, że auto było eksploatowane głównie
    na długich trasach, czyli miało stosunkowo małą ilość rozruchów, jazdy na zimnym
    silniku itp.
    M.
  • 18.07.09, 18:46
    Ja posiadam renault 21 z 1992 roku.Na liczniku już ma 362000 z drobnymi, i jak narazie nie mam z nią problemów.
    --
    Zycie jest piękne powiedział prosiaczek po czym rzucił się w przepaść.
  • 19.07.09, 08:16
    JA MAM FIATA PUNTO Z 2000 R.SPROWADZONEGO Z FRANCJI Z PRZEBIEGIEM 160 000.PRZEZ
    DWA LATA ZROBILEM NASTEPNE 100 000.TERAZ ZBLIZA SIE DO 300 000.I CIAGLE
    JEZDZI.ZADNYCH NAPRAW PRZY SILNIKU A NAJPOWAZNIEJSZA TO WYMIANA SKRZYNI
    BIEGOW.AUTO JEST BARDZO MOCNO EKSPLOATOWANE BO JEZDZI PO 10 GODZIN DZIENNIE BEZ
    PRZERWY.TRAFIL MI SIE FAJNY EGZEMPLARZ:)
  • 19.07.09, 15:23
    Pierwszy maratończyk przebieg niecale 50 km i oznaczało to dla niego śmierć. A
    ty każesz 300 tyś???
  • Opel Commodore - kupilem za pierwsze swoje pieniadze. Mial 18 lat i
    400 tys na liczniku, który na 100% był kręcony. Ja zrobiłęm jeszcze
    200 kkm i sprzedałem gosciowi który jezdzil nim jeszcze 2 lata.
    Kolejny. Omega B - 300 kkm i zaluje ze sprzedalem - silnik nie do
    zarżniecia. Za to Passat przy 170 kkm ledwo juz dyszal /wtopa/.
    Wszytko zalezy od tego jak sie poruszamyi jak dbamy o auto. Teraz
    mam Omege C i 180 kkm. Diesla nigdy nie mialem wiec sie nie
    wypowiadam. Silnik poddaje sie zawsze ostatni..
    Pozdro
  • 28.07.09, 20:52
    Nie było Omegi C... Poza tym wszystko zależy od kierowcy.Tylko
    silnkowi 1.1 Tavrii nic nie pomoże,bo ma materiały łokrutnie dennej
    jakości.No i docieranie,o którym mógł bym godzinami.Ale prawie każdy
    ma to w dupie.
  • 12.08.09, 21:22
    nissan Micra K11-kupiony z przebiegiem30 tysiecy od staruszki (doslownie) ponad
    5 lat temu-teraz przebieg 341 tysiecy km. i smiga. niedlugo wybieramy sie nia do
    holandii. rozrzad na lancuchu niewymienialny. od przebiegu 31 tysiecy km ma gaz
    lpg zalozony. zjechalem nim cala polske, europe i dojezdzam do dziewczyny
    prawie 400 km w 1 strone. niezawodne fajne autko, a silnik 1.3 75 km pozwala
    utrzec nosa niejednym cwaniaczkom z wiekszych aut. oleju lyka od wymiany do
    wymiany - 10 tys. jakies 0.4 litra ;)obym drugim autem tyle przejechal. z
    wiekszych napraw to sprzeglo- kleklo przy 308 tys i skrzynia 312 tys.
  • 12.08.09, 22:28
    opel vectra b rocznik 96. Przebieg 300 000 tys. z czego 200 na gazie. jako że
    jest to silnik 1,6 na 15 kkm dlewam ok. 2l oleju. poz tym ni narzekam
  • 12.08.09, 22:42
    O k....!
    To zajeździłeś samochód. Olej powinieneś zmieniać co 10 tys.km, a nie dolewać 2
    litry po 15.
    Przez takich jak Ty po ulicach jeżdżą graty, bo Tobie szkoda raz na 10 tys. km
    wydać 50 zł na olej.
  • 13.08.09, 10:38
    falszywy_klamca napisał:

    > O k....!
    > To zajeździłeś samochód. Olej powinieneś zmieniać co 10 tys.km, a nie dolewać 2
    > litry po 15.
    > Przez takich jak Ty po ulicach jeżdżą graty, bo Tobie szkoda raz na 10 tys. km
    > wydać 50 zł na olej.

    Trzeba czytać ze zrozumieniem, by potem bzdur nie pisać.
    Po pierwsze- mowa była o dolewce 2l na 15kkm.
    Po drugie - w Oplach po 91 roku produkcji (benzyna) olej zmienia się co 15 a nie
    co 10 tysięcy.
    Po trzecie - dolewka 2l na 15kkm to jeszcze nie dramat, moje kochanie jeździ
    15-letnią Astrą, 170kkm przebiegu i od ostatniej wymiany oleju (6kkm temu) już
    ponad pół litra dolałem.

    A w temacie:
    Mamy ze znajomym dwa egzemplarze BMW 316 (E-36), silnik ten sam (M43- na
    łańcuszku), rocznik podobny (jego- końcówka 1997, mój- połówka 1998), przebieg
    porównywalny (jego- 220kkm, mój- 175kkm). Ja przez ostatnie 40kkm nie robiłem
    przy samochodzie praktycznie nic, poza regularnymi wymianami materiałów
    zużywalnych (olej, płyny, klocki, amortyzatory). Lejesz i jeździsz (do ostatniej
    wymiany oleju komputer zachęcił mnie dopiero po przebiegu 16,5kkm - zachęcił
    oznacza "pomarańczowa" a nie "czerwona" lampka po zegarami). Samochód kupiony
    był ponad 2,5 roku temu od znajomego, którego żona jeździła nim "po zakupy, do
    rodziny i na weekend". Znajomy kupił w podobnym czasie "od Niemca", jest już po
    wymianie większości elementów zawieszenia, sondy lambda, kolektora wydechowego,
    kabli wysokiego napięcia, silnika krokowego, przepływomierza... i nadal, jak mu
    się zepsuł tuż po kupnie, tak psuje się regularnie od tamtej pory co 4-5 tysięcy.

    Różnica?
    Ja (ani żona znajomego, od którego kupiłem) nigdy nie twierdziliśmy, że kręcenie
    bączków na mokrej nawierzchni, żyłowanie zimnego silnika, jazda 110-130/h po
    dziurawej drodze lokalnej, lub czekanie na czerwoną lampkę "wymień olej" na
    desce rozdzielczej to dobre rozwiązanie. Kolega miał (od zawsze) odmienne zdanie
    na ten temat (zwłaszcza w kwestii wymiany oleju, gdy kontrolka zapaliła się mu
    po niecałych 10kkm a wiedział ode mnie, że niektórym zapala się po ponad 15kkm).
  • 13.08.09, 12:36
    Specjalista od siedmiu boleści

    > Po pierwsze- mowa była o dolewce 2l na 15kkm.
    > Po drugie - w Oplach po 91 roku produkcji (benzyna) olej zmienia się co 15 a ni
    > e
    > co 10 tysięcy.

    Zmieniało, jak ten Opel miał 5 lat. Im starsze auto, im większy przebieg tym
    częściej zmieniasz olej.

    > Po trzecie - dolewka 2l na 15kkm to jeszcze nie dramat, moje kochanie jeździ
    > 15-letnią Astrą, 170kkm przebiegu i od ostatniej wymiany oleju (6kkm temu) już
    > ponad pół litra dolałem.

    Bo masz do dupy samochód. Auto nie powinno spalać oleju żeby jego brak był
    widoczny między zmianami oleju. Koniec kropka.
  • 13.08.09, 13:58
    falszywy_klamca napisał:

    > Specjalista od siedmiu boleści
    Przedstawiłeś się już w pierwszym poście, nie trzeba powtórnie.

    > Zmieniało, jak ten Opel miał 5 lat. Im starsze auto, im większy przebieg tym
    > częściej zmieniasz olej.
    Mogę, nie muszę, nie zarżnę (samochód prowadzi kobieta, ostatnio notuje mniejsze
    przebiegi, tak więc olej i tak wymieniany jest częściej niż co 15kkm, po prostu
    co roku [ostatni rok 11kkm na przykład])

    > Bo masz do dupy samochód. Auto nie powinno spalać oleju żeby jego brak był
    > widoczny między zmianami oleju. Koniec kropka.
    Każdy silnik pali olej. Nie każdy spali ilość, którą zauważysz na bagnecie
    pomiędzy kolejnymi wymianami (w mojej E-36 pomiędzy wymianami nie ma zauważalnej
    różnicy pomiędzy poziomami oleju, ale wcale nie twierdzę, że nic nie spalił).
    Oczekiwanie, że 15-letnia Astra, jeżdżona głównie na krótkich dystansach po
    mieście, nie będzie go brała jest równie naiwne, jak wiara w św.Mikołaja.
    Zwłaszcza, że Ople znane są z olejożerności i nie jeden "kozak" w Vectrze B
    dolewa po pół litra na 1kkm (inna sprawa, że w wypadku takiego zużycia samochód
    bym sobie darował albo przynajmniej zrobił generalkę). 100ml na 1000km (a nawet
    ciut mniej) to na 15-latka bardzo przyzwoity wynik (zwłaszcza, że nie zmienia
    się od lat).
  • 13.08.09, 15:34
    Jak zajeździłeś samochód to Ci się nie zmienia to od lat.
    Powiedz mi po co dolewać olej raz na 15 tys. skoro wymieniasz jak sam pisałeś co
    11 tys.

    Poza tym, popatrz co piszesz, raz, że wymieniasz co 15, a naciskany przeze mnie,
    że co 11.

    Idź pobaw się gdzie indziej, co?
  • 13.08.09, 15:43
    falszywy_klamca napisał:

    > Jak zajeździłeś samochód to Ci się nie zmienia to od lat.
    > Powiedz mi po co dolewać olej raz na 15 tys. skoro wymieniasz jak sam pisałeś c
    > o
    > 11 tys.
    >
    > Poza tym, popatrz co piszesz, raz, że wymieniasz co 15, a naciskany przeze mnie
    > ,
    > że co 11.
    >
    > Idź pobaw się gdzie indziej, co?

    Czytaj proszę ze zrozumieniem.
    Piszę, że ostatnio ten samochód jeździ mniej. Ale mam go już ładnych parę lat :)
  • 13.08.09, 15:37
    Ale fandzolicie:) To że auto jest pełnoletnie i jezdzi po
    mieście,nie oznacza od razu,że silnik automatycznie będzie spalał
    oleju tyle,ile nie powinien.Wszystko zależy od właścieciela.Poza tym
    jeśli ten Opel jezdzi na mineralnym,to nierozumię dlaczego do
    wymiany czeka się jeszcze 5 tys.Tak się robiło i robi i nie ma w tym
    nic dziwnego.A zalecenia to sobie można między bajki włożyć(hehe,a
    niektórzy interwał określają w osobówkach na 30tys.km-świat się
    kończy...) Aha,akurat w oplowskich silnikach,zwłaszcza tych z lat
    90. i 4 zaworami na cylinder,występuje nadmierne zużycie oleju,taką
    mają konstrukcję i tyle.Trudno.Ale dolewanie między wyminami 2L to
    jednak za dużo:)
  • 13.08.09, 15:47
    ulubiony19 napisał:

    > Ale fandzolicie:) To że auto jest pełnoletnie i jezdzi po
    > mieście,nie oznacza od razu,że silnik automatycznie będzie spalał
    > oleju tyle,ile nie powinien.Wszystko zależy od właścieciela.Poza tym
    > jeśli ten Opel jezdzi na mineralnym,to nierozumię dlaczego do
    > wymiany czeka się jeszcze 5 tys.Tak się robiło i robi i nie ma w tym
    > nic dziwnego.A zalecenia to sobie można między bajki włożyć(hehe,a
    > niektórzy interwał określają w osobówkach na 30tys.km-świat się
    > kończy...) Aha,akurat w oplowskich silnikach,zwłaszcza tych z lat
    > 90. i 4 zaworami na cylinder,występuje nadmierne zużycie oleju,taką
    > mają konstrukcję i tyle.Trudno.Ale dolewanie między wyminami 2L to
    > jednak za dużo:)

    Dwa litry tak. Niecały litr- do przeżycia. Co do Opla, to przecież pisałem, że
    to silniki z tego wręcz znane. A Astra jeździ na półsyntetyku od 6 lat
    przynajmniej (Castrol Magnatec).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.