Dodaj do ulubionych

Oszczędni własciciele kotów

03.01.10, 22:51
Witajcie. Często Was podczytuję, rzadko się udzielam, ale właśnie
postanowiłam to zmienićsmile. Mam pytanie do właścicieli kotów: ile
srednio wydajecie na swoje pupile? I jaką sumę trzeba by
przeznaczyć na wyprawkę dla kociaka? Po kilku latach żałoby po
mojej ukochanej psinie zaczynam myśleć o nowym futrzanym
przyjacielu. Najbardziej chciałabym znów pieska, ale warunki
mieszkaniowe nie takie, więc rozmyślam o kotku. Poza innymi
aspektami uwzględniam też kwestie finansowe. Będę wdzięczna, jesli
zechcecie się podzielić swoją wiedzą.
I jeszcze na marginesie: jak się ma kot do dzieckasmile - to tak
przyszłościowo, bo na razie bez dzieci jestesmy. Oczywiście chodzi
mi juz o to, jak się kot z dzieckiem "dogaduje", więc pytanie trochę
nie na to forumsmile. Ale może ktoś z Was zechce i na ten temat.
Dziękuję i pozdrawiam wszystkich Oszczędnychsmile.
Obserwuj wątek
    • epreis Re: Oszczędni własciciele kotów 03.01.10, 22:56
      ja moze całkiem nie na temat, ale też chcę "dokompletować" sobie jakiegoś "futrzaka",pies odpada bo po 1wsze (najważniejsze) starszak ma jakąś fobię i panicznie się boi WSZYSTKICH psów,

      ze wszystkich zwierzaków ukochałs obie za to koty. i o kocie myślalam, ale zdecydowałam się na królika miniaturkę- to fajne i wdzięczne zwierzątka, i "łatwiejsze" w hodowli
      --
      Ewelina-mama Kapselka(03.10.2005) i Niani(18.03.2008)
      "Byłam wspaniałą matką, zanim jeszcze miałam własne dzieci."
      (A.F.,E.M.)
        • epreis Re: Oszczędni własciciele kotów 03.01.10, 23:28
          nawet na widok szczeniaków wpada w histerię..

          nie wiem czemu tak ma, NIGDY żaden NIc mu nie zrobił.

          teściowa ma psa, mały go zna ale go nie lubi, reaguje różnie ale chowa się,wchodzi na kanapę bo tak się boi, i teściowa psa zamyka...
          albo "odpycha go", kopie- żeby się nie zbliżał (nie pozwalam na to)

          ale ogólnie ma jakąś fobię, tak jak normalnie jest raczej opanowanym dzieckiem, to hm..w sytuacji gdy jest pies nie wiem jak się zachowa.czasem stoi w miejscu sparaliżowany strachem, czasem wpada w panikę i chce uciekać-nagle i bez ostrzeżenia.
          nie rozumiem tego...

          ale psa i tak nie mogłabym wziąć, mam męża marynarza,dwoje małych dzieci i mieszkanie na 4 piętrze.
          to fizycznie neirealne,żebym miała kiedy wyjść z nim choćby na spacer.



          --
          Ewelina-mama Kapselka(03.10.2005) i Niani(18.03.2008)
          "Byłam wspaniałą matką, zanim jeszcze miałam własne dzieci."
          (A.F.,E.M.)
            • epreis Re: Oszczędni własciciele kotów 04.01.10, 23:41
              anula36 napisała:

              > z tego co piszez - krolik jednak najlepszym stworzeniem na ten momentsmile

              też tak myślę wink
              dlatego dostaną "zajączka" na zająca...

              --
              Ewelina-mama Kapselka(03.10.2005) i Niani(18.03.2008)
              "Byłam wspaniałą matką, zanim jeszcze miałam własne dzieci."
              (A.F.,E.M.)
      • mama_dorota Re: Oszczędni własciciele kotów 15.12.16, 14:26
        epreis, a może dla twojego dziecka własnie z powodu tego lęku pies byłby dobrą terapią. Sama jako dziecko miałam okropny lęk przed psami, ale zdecydowanie zelżał on wtedy, gdy rodzice dostali szczeniaka i potem gdy dorósł nie było żadnego powodu, abym się go bała.

        Nie mam zresztą nic przeciwko kotom, sama mam kota, bo je wolę, ale własnie na lęk przed psami szczeniak byłby świetny.

        --
        inteligentny-projekt.pl

        kazdystudent.pl
    • joankb Re: Oszczędni własciciele kotów 03.01.10, 23:01
      Mój kot (i chyba nie tylko...) sypia gdzie zechce, bawi się właśnie korkiem od
      szampana - wyprawka to dwie miski smile. Przydaje się transporterek, szczota i
      grzebyk jeśli długowłosy, moja się kąpie, ale szampon tańszy niż "ludzki"
      Ze stałych wydatków - jedzenie i żwirek. Kupuję raz na jakiś czas w którymś
      sklepie internetowym. Za ostatnie pół roku mam ca. 370 złotych. Plus wet i
      szczepienie, jak futrzak zdrowy to do 100 złotych rocznie.
      Wychowałam się z kociastymi, moje dziecko też - młoda chyba szybciej mówiła
      "miau" niż "mama" smile
      --
      Zapłatą za grzech jest śmierć, ale taka sama jest nagroda za cnotę.
    • mazel_tov Re: Oszczędni własciciele kotów 03.01.10, 23:56
      Żarcie i kuweta dla dwóch kosztuje mnie ok 120zł miesięcznie. Wypasam je Royal
      Canin, można taniej.

      Generalnie za jednego kotka bez dziadowania policz sobie 50zł miesięcznie.

      Wyprawka to sama przyjemność, jakaś myszka, miseczka itd. groszowe sprawy.


      Kotki rządzą!!!
    • krzysztofsf Re: Oszczędni własciciele kotów 04.01.10, 01:13
      Jak dzieckow "w planach" to wstrzymalbym sie z kotem.

      Chociazby ze wzgledu na to, ze teraz jest sporo roznych alergii na siersc, a
      przykro by bylo pozbywac sie ulubienca "bo dziecko przez niego choruje".

      Do tego koty jednak sa bardziej niz psy zazdrosne i moga byc trudnosci z
      zaakceptowaniem dziecka przez kota (indywidualna sprawa psychiki zwierzecia, ale
      koty jednak sa "trudniejsze").
      --
      Dla syna za dobreswiadectwo
      Polecam Linuxeducd - uruchamiasz z plytybez szkody dla ukochanego Windowsa
      • zarin Re: Oszczędni własciciele kotów 04.01.10, 01:27
        Alergie to jeszcze nie wyrok, ale mnie połączenie dziecko + kot trochę przeraża. Przynajmniej mój. Jeszcze gorzej jest przy małych kotach, one mają szczególne upodobanie do zabaw typu polowanie na gałki oczne czy płomień z kuchenki.
    • zarin Re: Oszczędni własciciele kotów 04.01.10, 01:22
      Teraz nie wiem, jak kiedyś próbowałam to liczyć, wychodziło do 50 zł na miesiąc na karmę i żwirek. Weterynarz dla zdrowego kota, czyli szczepienia i odrobaczanie, to jakieś 80-100 zł rocznie.

      Najtańsze klatkowe transportery kosztują 40-50 zł, najtańsze kuwety tradycyjne ok. 10 zł, kryte od 50, łopatka do żwirku średnio 2,5, miski ok. 5/sztuka (przydają się 3). Więcej w zasadzie nie potrzeba, zabawki zostaną z dużym prawdopodobieństwem olane, mój kot i tak najchętniej bawi się godzinami np. łupinką po orzechu, a drapaka w życiu nie tknął wink. Natomiast z przedmiotów zbytku przydaje się gilotynka do pazurów (10-15 zł).
      Przy czym u mnie jeszcze było tak, że na początku za kuwetę robił jakiś stary plastikowy pojemnik, a za miski patelnia i pudełka do jedzeniu. Też się da smile.
    • nvv Re: Oszczędni własciciele kotów 04.01.10, 02:53
      Wychowałem się z psem, żyłem też z kotem przez parę lat, teraz mam młodego kota od kilku miesięcy. To zupełnie inne zwierzęta: psy są bardziej kontaktowe, otwarte, łatwiej się z nimi porozumieć i je zrozumieć, dla psa domownicy to pewna grupa, stado; koty są indywidualistami, nie podporządkowują się tak łatwo: o ile psa relatywnie łatwo idzie nauczyć, że gdzieś chodzić nie wolno i czegoś robić nie wolno, to z kotem potrafią być cyrki, perswazja zdaje się na nic i trzeba zwykle uciekać się do chowania przed nim rzeczy, obklejania taśmą klejącą tego na co włazić nie może, etc.
      Psy mają tryb życia taki jak człowiek, koty inny: są najbardziej aktywne rano i wieczorem, w dzień często śpią. Jeśli więc np. chcesz iść wcześnie spać, to może być trudno jeśli kot sobie w tym czasie urządza głośną zabawę w najlepsze.

      Do kosztów posiadania kota trzeba doliczyć własny czas, nerwy, ew. uszkodzone przedmioty -- szczególnie jeśli weźmiesz młodego kota (np. poprzegryzane kable, przewody odpływowe pralki, podrapana kanapa, etc.), no ale z młodym psem jest podobnie.

      Ja bym nie brał żadnego kota (ani psa, ani żadnego zwierza, bo lubię jak życie jest proste i mam czas na to co lubię i nie muszę pilnować takiego latającego wariata), ale moja lepsza połowa chciała, więc ma.

      Jeśli myślisz o dziecku: kot może być nosicieliem Toksoplazmozy: to nieuleczalna choroba (pasożyt), którym można się zarazić, zazwyczaj bezobjawowa, ale jest jakimś zagrożeniem dla płodu. Po szczegóły odsyłam na google, bo ja sam o tym mało wiem. Chcieliśmy zbadać naszego kota na nosicielstwo, ale test jest drogi (teraz nie pamiętam ceny, ale zapamiętałem ją w granicach 50-100zł) i wynik, wg dr weterynarii z którą rozmawiałem, nie zawsze jest pewny: tzn. może wyjść negatywny, a kot i tak jest nosicielem.

      Co do tego jak się kot ma do dziecka -- to chyba dużo zależy od konkretnego kota i też ew. od rasy. Np. Maine Coony i Norweskie Leśne mają bardziej łagodny charakter, niż przeciętny dachowiec, w kierunku innych domowników, ale są też bardziej żywiołowe i "zwariowane".

      Notabene, Maine Coony i Norweskie Leśne (obydwa długowłose) są fajnymi, inteligentnymi kotami, lubiącymi towarzystwo ludzi, niestety są drogie i ich "żywiołowość" potrafi być wadą jak czasem człowiek chce mieć święty spokój, a kot lata po mieszkaniu, bawi się jak opętany i jeszcze Ciebie zaczepia. wink

      Jeśli chodzi o koszta, to już sporo inni napisali. Koszty jednorazowe (kuweta, drapak, transporterek, kastracja, etc.) wg mnie są małe, największe koszta są potem na żywienie i żwirek: przez wiele lat posiadania kota idą w tysiące złotych, ale konkretne koszta zależą od tego jaką karmę będziesz kupować i jaki żwirek. Tani pokarm to potencjalnie gorsze zdrowie kota; tańsze puszki mięsa dla kota mają np. 4% mięsa w mięsie (i jest to podane w składzie), reszta to wypełniacze, więc kot musi więcej tego zjeść i częściej pójść do kuwety, a więc większe koszta na żwirku. Ze żwirkiem to też jakiś kompromis: tani się nosi na łapkach, więcej z nim sprzątania, a droższy się "zbryla" w zabrudzonym miejscu i jest dużo łatwiej go sprzątnąć i mniej się go zwykle zużywa.
      Suchy pokarm jest zdaje się znacznie tańszy niż puszki, ale np. nasz kot suchego nie chce jeść. Wody pić też nie chce i trzeba mu specjalne mleko kupować, które jest drogie, a krowie mleko może mu podobno zaszkodzić.
      Można też, oczywiście, kotu dawać częściowo "ludzkie" jedzenie (np. gotowany, niesolony kurczak), co może wyjść taniej, ale trzeba wiedzieć co kot może jeść, a czego nie; koty potrzebują też tauryny (kocie żarcie jest w nią wzbogacane), więc tylko "ludzkie" żarcie chyba odpada.

      Moja rada to też nie kupować zbyt wielu (jeśli w ogóle) zabawek: najlepsze zabawki to zwinięty papierek przymocowany do sznureczka, wstążka, gumka, kartonik z wyciętymi dziurami na głowę i łapki, oraz inne wynalezione rzeczy, a drogimi zabawkami ze sklepu kot gardzi i leżą w kącie.
      • ofelia1982 Re: Oszczędni własciciele kotów 14.01.10, 20:49
        Oj, muszę odnieśc się do tak niesprawiedliwej wypowiedzi nvv! Owszem są minusy
        posiadania kotków, ale straszenie poprzegryzanymi kablami i jakimiś koszmarnymi
        zniszczeniami to już za dużo. Ja sama całe życie byłam "psiarą" i w życiu by mi
        nie przyszło do głowy, żebym mogła kiedyś polubic koty. Zmienilo się, gdy z
        takich samych powodów jak założycielka wątku - postanowiliśmy przygarnąc 2
        kotki-siostry. Koty to cudowne stworzonka, które - choc INACZEJ NIŻ PSY - kochac
        będą Cię całym swoim serduszkiem, jeśli tylko im na to pozwolisz..Najlpiej jest
        wziąc dwójkę, bo kot niszczy gdy się nudzi. Moje 2 kotki zajmują się sobą i nie
        zdarzyły mi się te drakońskie sceny, które tu opisujesz. Co do innego trybu
        życia - zgodzę się. kot śpi w ciągu dnia i buszuje w nocy. Chyba, że chce Ci się
        go "wyganiac" przed snem podczas zabawysmile A moje i tak zawsze do nas w nocy
        przychodzą i śpią w nas wtulone.
        TOKSOPLAZMOZA - nie wiem czy wiesz, ale propogujesz to bardzo krzywdzący dla
        kotów przesąd. Owszem, koty mogą przenosic toksoplazmozę, ale możesz temu
        zapobiec, nie karmiąc ich surowym mięsem. To co mnie denerwuje to ciągle
        powtarzane na wieśc, że ktoś jest w ciąży:"Ooo, to musisz oddac kota.". Kota
        trzeba przebadac, najlepiej zanim zdecyduje się na dziecko i pilnowac tego, by
        nie dostawał surowego mięsa i wszystko będzie ok..
        POlecam kota, a juz na pewno zestaw kot+dziecko.Często dzieci wychowywane ze
        zwierzakami nie mają alergii, a do tego uczą się szacunku dla innej istoty.
        Serio, kot jest mocno edukacyjnysmile
    • przeciwcialo Re: Oszczędni własciciele kotów 04.01.10, 08:43
      Kot to straznik domowego ogniska.
      Na początek potrzebuje kuwety i miski oraz legowiska z budka
      najlepiej bo koty lubia sie schowac, reszta w miarę potrzeb.
      Podstawowe szczepienia to koszt ok 40 zł, odrobaczenie kilka zł.
      Sterylizacja - zalezy od cen.
      Jedzenie takie jak kotom smakuje.
      Ja jedzenie, zwirek itp kupuje w
      www.krakvet.pl
    • myszmusia Re: Oszczędni własciciele kotów 04.01.10, 08:52
      dopóki zdrowy i dobrze karmiony to koszty takie jak napisano, jesli zachoruje- nieprzewidywalne.A przeciez zwierzak aprzyjmuje sie do domu na dobre i złe.Nie da sie skalkulowac kosztów całościowo. mam chorego kota( przewlekle od 3 lat) kot ma 11 lat skończone i te 3 ostatnie na dobra sprawe zyje dzieki mnie, i to naprawde potrafi byc duzo pieniedzy, tak ze pomysl - jesli przeliczasz kota na koszt utrzymania czy warto.Jak sie cos bedzie działo to co zrobisz? powiesz,że ci nie stac?
      --
      -----------------------------------
      Wielu ludzi uważa, że tym, którzy stają się wegetarianami, czegoś w życiu brakuje. Tym brakującym "czymś" jest zabijanie.
      - Eddy Grant
      http://i27.tinypic.com/scqd7s.gif
    • mariolka99 Re: Oszczędni własciciele kotów 04.01.10, 08:52
      Mam 2 koty.
      Żwirek: drewniany, usuwalny do toalety, kosmicznie wydajny, 1-1,5
      opakowania miesięcznie, pakowanie to 20 zł.
      Karmię ich specjalną dietą, bo koci staruszek chory, 6 kilo za 150zł
      starcza na grubo ponad miesiąc.
      Ilość radości nie da się przeliczyć na kasę smile

      Aha, jeśli to pierwszy kot- to warto wziąć dorosłego, z dobrego domu.
      Jest ułożony, stateczny, i może mieć co najwyżej wszystko "w pompie"
      smile;p
      Mój koci staruszek został przeze mnie własnie przygarnięty w wieku
      lat 6, chyba ze 3 przeprowadzki ze mną przeżył i żyje smile
      Moja matka kilka takich dorosłych przybyszów miała i twierdzi że małe
      kociątka śliczne i puchate, ale z reguły to mały szaleniec przez
      kilka miesięcy i nie każdy sobie z tym radzi smile
      --
      Dzieci są jak pierdy- znieść można tylko własne.
      • mariolka99 Re: Oszczędni własciciele kotów 04.01.10, 09:11
        Aha. Kot do dziecka ma się tak, ze szanujący się kot do dziecka
        małego nie podchodzi (nie, nie próbuje go udusić, jak głoszą miejskie
        legendywink )bo dziecko hałasuje i kotu śmierdzi wink
        Przed większym umie się schować, więc żyją w pokojowej koegzystencji.
        Koty są leniwe z natury (dorosłe), cenią sobie spokój i unikają
        spięć.
        A co d karmienia: można karmić taniej, jakimś whiskasem. Ale to
        pozorna szczedność. Kot po tym choruje (to taki koci mcDonald) no i
        (proszę o wybaczenie wink ) kupa mu śmierdzi, a po dobrej karmie nie wink
        --
        Dzieci są jak pierdy- znieść można tylko własne.
    • alba27 Re: Oszczędni własciciele kotów 04.01.10, 09:06
      za piasek płacę po 12zł, kupuję 2 miesięcznie, moja kotka jada
      głównie suchą karmę, mieszanę puriny odkłaczającej i whiskasa, na to
      wydaję ok 35zł miesięcznie do tego czasami saszetki ale żadko bo
      wybredna jest, czyli przyjmijmy że zjada 1 saszetkę tygodniowo
      jakieś 1,70x4 = 6,8. Utrzymanie mojego kota to jakieś 65 zł
      miesięcznie.
    • mazel_tov Re: Oszczędni własciciele kotów 04.01.10, 09:18
      Co do kosztów leczenia kotka chętnie się wypowiem.


      Jak wzięliśmy kocicę, która była naszym 1 wspólnym kotem, to się sraliśmy z nią
      na każdym kroku. trafiliśmy na lecznicę, która była - co tu dużo mówić - słaba.
      Tzn znajomej uratowali dzięki boku kotka, ale nas ewidentnie nacinali na kasę.
      Koszt leczenia zdrowego kota (plus wypalenie mu siersci maścią sterydową, jakies
      niepotrzebne szczepienia na grzyba, bo nie miał itd) - 1200zł w 3 miesiące.
      Potem nie wytrzymałam (po wizycie tylko po to, żeby się dowiedzieć, ze wszystko
      ok ale za wcześnie na dalsze kroki, pani zajrzała kotu w uszka i policzyła 35zł,
      a miało się tego dnia odbyc szczepienie, długa historia)i sie przeprowadziłam
      gdzie indziej z futrem. Ta lecznica to fiola na saskiej kępie tongue_out Nienawidzę ich.

      A potem wzięliśmy kocurka ze schorniska (młoda była z ulicy), tutaj to już był
      prawdziwy hardcore i za leczenie zapłacilismy ponad 2 tys.


      Więc - mieć zwierze to jest stres, jak coś mu przestaje działać. Można trafić na
      wyłudzaczy, albo na takich, którym wszystko wisi. Zwierze niszczy i trzeba się z
      tym pogodzić (np. twoje nowe, piękne czerwone, skórzane botki za kilka stów crying
      ). Jak wyjeżadzasz na dłużej, musisz mu zagwarantowac opiekunkę.

      Koszty utrzymania to tak naprawdę małe Miki.

      Ale kotki i psy są niesamowicie kochane i potrzebne. Wieczorem kiedy oglądamy
      film ładują nam sie na kolana i mruczą, łażą za człowiekiem, dobijają się do
      łazienki jak się kąpie, witają w drzwiach itd.

      Warto je mieć, bo pozytywnie zapełniają dom.
        • kugo1 Re: Oszczędni własciciele kotów 04.01.10, 11:18
          u nas to wygląda tak- kota ma ponad 2 lata - wzielismy go z 4 miesiace temu od
          sasiada ktory zaczał chorowac i nie mogl sie nim zajmowac. Poczatkowo
          rozwazalismy by zabrac jakiegos malucha zeschroniska- ale mysle ze tak jest
          lepiej.- nie drapie juz tyle, nauczony robic do kuwety. Koszty to ok 50 zł za
          miesiac - ale narazie nie kupuje zwirku bo dostalismy w zapasie od byłego
          własciciela ok 20 opakowan.

          Mamy tez synka poltorarocznego- pierwsze dni kiedy kot byl zestresowany nowym
          mieijscem- ten jeszcze niezle zachodzil mu za skore bo dla niego to tez byla
          nowa sytuacja. Teraz to ma kota daleko w poszanowaniu tak jak kot go. Oczywisie
          do momentu az nie znajdzie sie fana zabawka np łancuch z choinki - wtedy matka
          wkracza do akcji -

          Nasz kot to typ nocny w dzien spi a w nocy szaleje- takze kazdy jest inny
            • b-b1 Re: Oszczędni własciciele kotów 04.01.10, 15:10
              Wyprawka dla kota-miski, zabawki, jedzonko, transporterek(czasami tańszy jest wiklinowy niż plastikowy) , drapak , kocimiętka(świetnie uczy kota, gdzie nalezy pazurki ostrzyć) i kuweta(dobrze się sprawdza zamykana), żwirek..Ważne jest również to- jakiego kota chcesz posiadać-czy dachowca-czy rasowego.
              Dachowiec był u nas kilkanaście lat-po jej śmierci zdecydowaliśmy się na rasowego- i szukaliśmy rasy odpowiedniej dla dzieci.
              Zakupiliśmy kota syberyjskiego-który zachowuje się prawie tak samo jak nasze psy. Oczywiście jest indywidualistą-jednak jego charakter odbiega od zachowań typowego kota. Nie zniszczył zupełnie nic w domu-ani jedna ściana nie jest podrapana, ani jeden fotel, czy inny mebel-przy dachowcu-wymienialiśmy obicie z sofy, bo ogołociła ją do płyty, ściany były zdarte z tapety(mimo posiadania drapaków)
              Śpi z dziećmi w łóżku-pięknie "gada" i zawsze przychodzi na zawołanie. NIGDY nie wyciągnął pazurów-ani kiedy nie czuje się kommfortowo np na rękach i chce zejść, ani podczas zapasów z psami-zawsze uderza opuszkami łap. Nikt nigdy nie został podrapany-chyba, że zeskakuje z rąk i odbija się od ręki.
              Kot -ideałbig_grin
              • mazel_tov Re: Oszczędni własciciele kotów 04.01.10, 15:21
                Moja też gada smile mimo, że to tylko dachówka z jakimiś naleciałościami
                egzotycznymi. I cały czas ma schowane pazurki. Tylko kanapie nie odpuszcza...

                Za to kocur cały dzień śpi, czasem se poturla papierka, coś zje i znowu śpi.
                • b-b1 Re: Oszczędni własciciele kotów 04.01.10, 16:16
                  mazel_tov napisał:

                  > Moja też gada smile mimo, że to tylko dachówka z jakimiś naleciałościami
                  > egzotycznymi. I cały czas ma schowane pazurki. Tylko kanapie nie odpuszcza...
                  >
                  > Za to kocur cały dzień śpi, czasem se poturla papierka, coś zje i znowu śpi.

                  Nawet nie wiesz jak bardzo potrafię sobie wyobrazić zdanie "tylko kanapie nie odpuszcza" big_grin
                  • fanta-girl Re: Oszczędni własciciele kotów 04.01.10, 20:52
                    ja tez jestem za kotami.
                    mam dwojke dzieci, kocica zdechla niedawno, ale konfiktow nie bylo.

                    toksoplazmozie nie daj sie zwariowac.
                    poczytaj i zrozumiesz,ze to taki temat zastepczy.

                    pies imho jest duzo bardziej nieobliczalny.
                    bo moze ugryzc,a kot co najwyzej zadrapie.
                    i to na ogol tak, ze wbija pazur i dalej nie ciagnie wink

                    moja starsza cora (3,5) ma ryse na twarzy od kota, ale to zejdzie.kot nie
                    zdzierzył, gdy dwulatka po raz setny postnowila go przeniesc za ogon.
                    wg mnie ospa duze gorsze slady moze zostawic.

                    z kotem mniejszy problem w sensie wakacyjnym.
                    zawsze jakis sasiad podskoczy i nalozy jedzenia. a pies to juz problem, nawet
                    jak masz rodzine pod nosem.
                    • aktos1976 Re: Oszczędni własciciele kotów 04.01.10, 23:14
                      Dziękuję wszystkim za rady i wskazówki.
                      Wiem z autopsji, jakim skarbem w domu jest ukochane zwierzę - tego
                      nie da się przeliczyć na żadne pieniądze. Przez 17 lat, czyli przez
                      większą część mojego życia miałam psa. Odszedł przed niespełna
                      trzema laty - i dopiero dziś zaczynam myśleć o nowym futrzaku. To
                      był fantastyczny przyjaciel, absolutnie bezkonkurencyjny, wyjątkowo
                      (jakiż właściciel powie inaczejsmile) mądry. W ciągu swojego życia
                      kilka razy chorowała, miała kilka operacji, ostatnie zaś miesiące to
                      były stałe wizyty u lekarza, stosy lekarstw, kroplówki i
                      wielogodzinne zabiegi w domu. Wbrew przykrymsad insynuacjom Myszmusi
                      nigdy nie odmówiłam mojej psinie pomocy. Kosztowała majątek. Choć
                      jestem bardzo skrupulatna w finansach, nigdy nie podliczyłam, ile
                      tego było. W tamtym czasie zbieraliśmy z mężem pieniądze na
                      mieszkanie, wiecie, każdy grosz się liczył, więc używałam
                      najtańszych kosmetyków, zrezygnowałam z kupownaia książek (dla mnie
                      baaardzo trudne), ale dla przyjaciela miałam fundusze.
                      Postawione przeze mnie pytanie miało mi pozwolić zorientować się,
                      jak takie średnie koszty się kształtują. Raczej koszty jedzenia,
                      żwirku, takich tam, bo z ewentualnym leczeniem to przeciez nigdy nie
                      wiadomo. Względy finansowe nie są decydujące.
                      Dziękuję też za informacje na temat układów kotów z Waszymi
                      dziećmi.
                      Na razie nie podejmujemy decyzji, orientujemy się, zastanawiamy,
                      rozmawiamy z innymi. Dla mnie przyjęcie do domu zwierzęcia (psa,
                      kota, królika...) to wielka odpowiedzialność. Zwłaszcza, że
                      powiększenie rodziny w planach na najbliższą przyszłość, więc - tym
                      bardziej musi to być decyzja przemyślana. Lekarka radziła mi, by
                      pomyśleć o kotku, gdy dziecko będzie miało dwa latka. Być może coś
                      w tym jest.
                      Pozdrawiam kociarzy, psiarzy i wszystkich kochających naszych
                      mniejszych bracismile
                      PS
                      Mój piesek miał chyba w sobie coś z kotasmile - był wyjątkowo
                      charakterny. W psim niebie musi teraz nieźle rządzićsmile
                        • myszmusia Re: Oszczędni własciciele kotów 05.01.10, 07:51
                          mazel_tov napisał:

                          > Myszmusia raczej miała na myśli, że nie da się finansowo zaplanowac zwierzaka i
                          > nie ma wymówek, jak coś się zacznie psuć. Wyciąga się kasę i cześć.

                          dokładnie tak, jesli zrozumiano mnie inaczej przepraszamsmile
                          ja tez przestałam przeliczac ile butów, torebek , kosmetyków itd nie zostało nabytych z powodu zwierza, kosztów tez nie potrafie podac - wiem,ze duze.
                          jakies czas temu było to samo z psem, teraz tez mamy poza kotem psa i tez nie mysle nawet co i ile, a juz "na dzien dobry" po wzieciu do domu byłu potrzebne operacje.
                          --
                          -----------------------------------
                          Wielu ludzi uważa, że tym, którzy stają się wegetarianami, czegoś w życiu brakuje. Tym brakującym "czymś" jest zabijanie.
                          - Eddy Grant
                          http://i27.tinypic.com/scqd7s.gif
                          • krewetka Re: Oszczędni własciciele kotów 13.01.10, 11:29
                            jestem zwolenniczka adopcji kotów dorosłych- wiemy już jaki ma charakter wiec nie będzie zaskoczenia ze z małego kociaka wyrośnie łobuz lub dzikus, sama mam kota ze schroniska, dorosłego, przy wyborze zdecydowało to, ze jako pierwszy przybiegł do mnie bez żadnych oporów i dał się pogłaskać, jego "wyposażenie" to kryta kuweta ( ok 50zł), dwie miski ( 10zł), żwirek- ja kupuje na allegro silikonowy w mega pakach, ale trzeba sprawdzić jaki kot polubi, jedzenie- ja karmie Purina tez duża paka( na szczęście kotka jest niewybredna i wszystko je), nożyczki do obcinania pazurków - rewelacja,drapak-korzysta, kotka nie ma zabawek, najchętniej się bawi kulką z papieru, odrobaczam ja 2 razy w roku ( mały koszt), sterylizacja gratis jako że wzięłam ją ze schroniska
    • gochalodz Re: Oszczędni własciciele kotów 15.12.16, 13:21
      Wyciągam wątek, by nie zakładać nowego.

      Chcemy z mężem przygarnąć kotka.
      Nie wiemy jednak na jakie koszty musimy się przygotować.

      Co robicie w celu zmniejszenia kosztów utrzymania zwierzaka ?

      Dla nas opieka weterynaryjna jest bezdyskusyjna. Będziemy szczepić itp.
      Co jednak z żywieniem i wyprawką ?
      Sucha karma , mokra karma ze sklepu czy gotujecie?
      Czy Wasze koty są wychodzące, czy mają kuwetę i nie wychodzą ?
      Jaki wirek wybierają oszczędni (a może zwykły piach) ?

      Na kocich forach wszyscy tylko chwalą drogie karmy i akcesoria, ale ja jestem sceptyczna co do tego (nie wszystko co drogie jest dobre).
      • mama_dorota Re: Oszczędni własciciele kotów 15.12.16, 14:44
        Najlepiej pójść do poleconego weterynarza, do którego później chciałabyś chodzić i się dowiedzieć.

        My przygarnęliśmy kota i początkowo najwięcej kosztowały wizyty u niego, choć zwykła wizyta kosztuje nas 20 zł. Kotek po odrobaczeniu dostał biegunki i trzeba było chodzić na zastrzyki z antybiotykiem. 3 czy 4 wizyty w pierwszym miesiącu. Potem szczepienie i potem odrobaczenie - znów biegunka, kolejne wizyty.

        Nasza weterynarz od samego początku twierdziła, że najlepiej karmić kota suchą karmą, a tylko raz w tygodniu coś z puszki czy saszetki. Mimo wszystko dawałam mu karmę z puszki, ale wybrałam taką, która ma przynajmniej 50% mięsa. Moja mama, która wychowała wiele kotów widząc malucha po raz pierwszy stwierdziła, że jest mu potrzebne surowe mięso, bo zbyt długo ma tę kocięcą matową sierść. I miała rację. Dostał kilka raz w jednym tygodniu po niedużym kawałku i sierść zrobiła się lśniąca.

        Nie ma zgody miedzy lekarzami i hodowcami w tym względzie. Nasz kot ostatecznie musiał przejść z powodu biegunki na karmę weterynaryjną (tylko troszkę droższa od zwykłej) i ta mu służy. Mokrego póki jest na diecie nie dostaje, ale nie wyobrażam sobie karmić go tylko na sucho, choć przyznam, że jest to najwygodniejsze. Nie budzi cię nad ranem, je ile chce.

        Nie będę też kupować mu żadnych produktów marki BARF, bo to droższe od ludzkiego jedzenia. Nasz je Royal Canin (weterynaryjna też tej marki) stosownie do wieku. To jest ważna, bo mały kotek powinien jeść małe chrupki. Na samych suchych koszt miesięczny bez weta to 50-60 zł. Mój kotek ma w tej chwili 7 miesięcy i je dość sporo, na pewno więcej, niż to wynika z tabeli na opakowaniu karmy.



        --
        inteligentny-projekt.pl

        kazdystudent.pl
        • mama_dorota Re: Oszczędni własciciele kotów 15.12.16, 14:50
          Podałam koszty karmy, a zapomniałam o żwirku. Używamy Żwirku cat's best i opakowanie za 80 zł mamy jeszcze od lata, tylko że kociak wychodzi trochę na dwór i preferuje zostawianie "2-ki" tam.

          --
          inteligentny-projekt.pl

          kazdystudent.pl
      • asfo Re: Oszczędni własciciele kotów 17.12.16, 17:26
        Oprócz karmy i żwirku musisz jeszcze zabezpieczyć mieszkanie, szczególnie jeśli mieszkasz w mieście, w bloku i na piętrze. Trzeba zamontować blokadki na oknach i założyć siatkę na balkon. W przeciwnym wypadku kot może wypaść albo utknąć w oknie ze skutkiem śmiertelnym. Trzeba też uważać na pralkę i piekarnik oraz pozbyć się roślin którymi kot mógłby się otruć.

        Kota można karmić surowym mięsem i podrobami wymieszanym z suplementem - najprościej kupić preparat "Felini Complete". Ja swoim co dwa tygodnie robię zapas mrożonek w małych pudełeczkach. Mięso może być dowolne, byle by było tłuste, żylaste i nie wieprzowe.

        Puszki dla kota powinny być zrobione głównie z mięsa - soja itp. na dłuższą metę szkodzi, powoduje uczulenia, choroby nerek, kłopoty z pęcherzem itd. Swoim kupuję obecnie głównie "Grau" i "Cosma Thai". Sucha karma powinna być bezzbożowa - dobre marki to np. Acana, Orijen, Applaws, Taste of the Wild. TotW jest stosunkowo tani.

        W żadnym wypadku nie należy karmić kota Whiskasem, Kite-Katem, czy dowolną inną karmą z marketu - to się nadaje dla kur, a nie dla kotów - same ziarenka w składzie. Co za tym idzie nie ma wyjścia - karmę dla kotów trzeba zamawiać przez internet - tak jest zresztą taniej.

        Żwirek kupuję Cats Best bo łatwy do utylizacji i nie przykleja się na kamień do dna kuwety jak niektóre inne. Polecam zakup kuwety krytej - dużo mniej się wysypuje, mniejsza szansa że kot obleje rykoszetem wszystko dookoła.

        Kota należy zawsze kastrować. Kocur niekastrowany sika po ścianach, a kocica urządza koncerty i może się rozchorować na starość.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka