kaloryfery Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • jesli był już taki wątek - odeślijcie mnie, ale mam pytanie: jak
    oszczędnie korzystac z kaloryferów? Czy wychodząc z domu zmniejszyć
    ogrzewanie np. z 3 na 1 , czy lepiej stale trzymać na 2? wokół mnie
    zwolennicy i tej i tej metody, ja staram się - kaloryfery nieużywane
    w kuchni i łazience, temperatura w pokojach 21 stopni a i tak stale
    dopłacam - nawet po zeszłorocznej łagodnej zimie sad
    • 22.01.10, 13:20
      Z punktu widzenia zużycia energii: opłaca się wyłączyć/zmniejszyć ogrzewanie (zakręcić kaloryfery) wychodząc z domu, a osoby które uważają że ochładzając-i-ogrzewając z powrotem mieszkanie/dom pochłania sumarycznie tyle samo energii, są w błędzie. Przy mniejszej temperaturze wewnątrz, są znacznie mniejsze straty ciepła.

      Wg mnie najlepiej mieć na kaloryferach programowane (elektroniczne) termostaty, które można ustawić aby np. godzinę przed przyjściem już grzały i aby automatycznie na noc zmniejszały temperaturę.

      BTW, był też temat o podzielnikach ciepła gdzie było trochę rad jak oszczędzać.
      • > Wg mnie najlepiej mieć na kaloryferach programowane
        > (elektroniczne) termostaty, które można ustawić aby np. godzinę
        > przed przyjściem już grzały i aby automatycznie na noc zmniejszały
        > temperaturę.

        Popieram. U mnie w pierwszym roku po zainstalowaniu programowalne głowice się
        zwróciły z nawiązką.

        --
        EKOoszczędzanie -- pieniędzy i
        środowiska (naraz!)
    • Był kiedyś świetny program bodajże na TVN Style, gdzie obalono róznej masci mity
      na temat ogrzewania. Oczywiscie wiele zalezy od tego, czy mieszkanie jest
      szczytowe, czy na parterze, narożne, czy blok ocieplony etc. Zakręcanie
      kaloryferów rano np. przed wyjsciem do pracy, a podkręcanie po przyjsciu
      wieczorem jest nieoszczędne. Ponoc lepiej tylko trochę zmniejszyc ciepłotę i
      utrzymywac mniej wiecej na stałym poziomie temp. niż doprowadzac do wychłodzenia
      pomieszczenia. Gdy masz kaloryfery np. w kuchni lub sypialni cały czas wyłączone
      (ja tak mam u siebie )to wtedy i tak nic nie robisz, temp. jest taka sama, koło
      20 stopni, czasem 19, gdy są duze mrozy.
      Spanie przy otwartym oknie zimą też uzasadniono, jako bład. Lepiej wietrzyc niż
      przesadnie ogrzewac, czy wyziebiac pomieszczenia dbając m. inn. o swe drogi
      oddechowe.
      U mnie w przyszłym tygodniu bedą wymieniac podzielniki na kaloryferach i jak co
      roku bedę miec zwrot. W zeszłym roku to było prawie 2 miesiace luzu w płatnosci
      za czynsz. U mnie w bloku wszyscy tak mają, blok jest ocieplony, wszystkie okna
      w mieszkaniach włącznie z korytarzowymi wymienione, nowy dach, zabudowana klatka
      schodowa etc.
      • a ja mieszkam na parterze i w dodatku na rogu - blok nie ocieplony - jedynie
        okna mam nowe - i tez co roku mam zwrot ok 2,5 czynszu - temperatura w domu ok
        20-21 stopni na noc zakracam kaloryfery
        BTW dziś nie zakręciłam w sypialni i myślałam ze oszaleje z gorąca uncertain
      • 22.01.10, 14:26
        > Zakręcanie
        > kaloryferów rano np. przed wyjsciem do pracy, a podkręcanie po
        > przyjsciu wieczorem jest nieoszczędne.
        > Ponoc lepiej tylko trochę zmniejszyc ciepłotę i
        > utrzymywac mniej wiecej na stałym poziomie temp. niż doprowadzac
        > do wychłodzenia pomieszczenia.

        Ugh! Są minusy wychłodzenia mieszkania (szczególnie ekstremalnego -- wzrasta ryzyko zalęgnięcia się pleśni, poniżej zera mogą popękać rury zawierające wodę, a ogrzanie mieszkania z powrotem z b. niskiej temp. do normalnej temp. jest czasochłonne) i walka z pleśnią albo pękniętą rurą na pewno może przeważyć korzyści z oszczędzenia na ogrzewaniu, ale żadnym z minusów nie jest mniejsza oszczędność ciepła (zasadniczy plus)...
        • Ważna jest wysokość zaliczki płaconej za ciepło .Bez podawania tej
          kwoty rady troche sa nie rzetelne.

          • kklekss napisała:

            > Ważna jest wysokość zaliczki płaconej za ciepło .Bez podawania tej
            > kwoty rady troche sa nie rzetelne.

            to też fakt my mamy 3,5 za m2 mieszkania
      • Co innego pelne wychlodzenie mieszkania, a co innego zejscie z temperatury
        komfortowej na kilkanascie stopni na czas nieobecnosci w mieszkaniu.

        Jesli nei ma cie w domu tydzien i na ten czas w mieszkaniu jest 13 stopni, a po
        przyjezdzie podkrecasz do 20+ , to jednak zaoszczedilas?

        Jesli 3 dni nieobecnosci, to chyba rowniez?

        2 dni?
        1 dzien?
        12 godzin?

        Kwestia zlapania zaleznosci pomiedzy oszczednosciami wynikajacymi ze slabszego
        ogrzewania przez jakis czas, a dodatkowym zuzyciem energii na pozniejsze
        dogrzanie wychlodzonych murow przy podniesieniu temperatury w pomieszczeniu.


        --
        Dla syna za dobreswiadectwo
        Polecam Linuxeducd - uruchamiasz z plytybez szkody dla ukochanego Windowsa
        • > Kwestia zlapania zaleznosci pomiedzy oszczednosciami wynikajacymi
          > ze slabszego ogrzewania przez jakis czas, a dodatkowym zuzyciem
          > energii
          na pozniejsze dogrzanie wychlodzonych murow przy
          > podniesieniu temperatury w pomieszczeniu.

          Nie ma żadnego dodatkowego zużycia energii.

          --
          EKOoszczędzanie -- pieniędzy i
          środowiska (naraz!)
          • ekologik napisał:

            > > Kwestia zlapania zaleznosci pomiedzy oszczednosciami wynikajacymi
            > > ze slabszego ogrzewania przez jakis czas, a dodatkowym zuzyciem
            > > energii
            na pozniejsze dogrzanie wychlodzonych murow przy
            > > podniesieniu temperatury w pomieszczeniu.
            >
            > Nie ma żadnego dodatkowego zużycia energii.
            >

            Czyli tym bardziej oplaca sie zmniejszac ogrzewanie na czas nieobecnosci w
            mieszkaniu czy pomieszczeniach.
            --
            Petycja- stop cenzurze internetu
            Polecam Linuxeducd - uruchamiasz z plytybez szkody dla ukochanego Windowsa
            • To o czym obaj piszecie obalono jako mitw programie który ogladałam. Wiem
              programy sa różne, ale ten był świetnie zrobiony, profesjonalnie przygotowany,
              nie z rodzaju opowiesci z mchu i paproci.
              • 23.01.10, 15:16
                > To o czym obaj piszecie obalono jako mitw programie który
                > ogladałam. Wiem programy sa różne, ale ten był świetnie zrobiony,
                > profesjonalnie przygotowany,
                > nie z rodzaju opowiesci z mchu i paproci.

                Ale to, że w programie "TVN Style" powiedzieli coś, nie oznacza automatycznie że to prawda. Zastanawiam się cały czas jak udowodnić (Tobie i innym nieprzekonanym forumowiczom), że jesteś w błędzie -- bynajmniej nie przez napisanie, że w programie/gazecie XYZ (notabene, nienaukowym), który wyglądał bardzo profesjonalnie, coś powiedzieli; tylko naukowo, rzetelnie przekonać -- a z Twojej strony, jeśli dalej upierasz się przy swoim, też oczekiwałbym naukowych argumentów za teorią, przy której się upierasz, albo chociaż podlinkowanie do jakichś materiałów, które bardziej merytorycznie sprawę omawiają.

                Dla mnie sprawa jest prosta i wg mnie każda wykstałcona osoba, która miała kiedyś fizykę, powinna to w kilka minut sama ogarnąć i zdać sobie sprawę, że nie ma dodatkowych strat energii jeśli rozpatrzymy cały okres od punktu A, do punktu B na linii czasowej, a między punktami A i B zmniejszymy ogrzewanie, względem tej samej sytuacji w której byśmy nie zmniejszali ogrzewania.

                Są potencjalnie straty ekonomiczne w ew. szkodach (pleśń/grzyb, pęknietę rury, etc.), ale chyba tak ekstremalnego wychładzania mieszkania/domu tu nie rozpatrujemy.

                Można by wydumać hipotetyczną sytuację: np. mamy piec mający płynnie zmieną moc od 0% do 100% oraz termostat, który płynnie reguluje mocą pieca w zależności od różnicy temp. pomiędzy zadaną, a faktyczną, a ten piec jest nietypowy, tzn. ma znacznie większe straty przy grzaniu większą mocą: wtedy faktycznie straty pieca przy grzaniu większą mocą mogą potencjalnie przewyższyć (ale nie muszą) w pewnych sytuacjach oszczędności na mniejszych stratach ciepła z ochłodzonego, ale to sytuacja dość wydumana i jestem pewny, że nietypowa (jeśli w ogóle się zdarza, to rzadko i tylko w nietypowych rozwiązaniach grzewczych -- być może w niektórych rozwiązaniach z pompą ciepła) oraz można ją zazwyczaj łatwo poprawić wydłużając czas grzania (tj. zmniejsząjąc wykorzystywaną moc pieca aby piec pracował z mocą, przy której ma większą sprawność, tj. powrót z ochłodzenia do normalnej temp. będzie dłuższy).

                Można też wydumać sytuacje w której rury z CO są słabo ocieplone i np. idą blisko ściany zewnętrznej (tj. mają duże straty), wtedy też grzanie większą mocą pieca niesie za sobą większe straty (rury będą cieplejsze, większe straty ciepła), ale te rury naprawdę musiałyby być bardzo źle poprowadzone aby straty ciepła z rur choćby zrównały (!) się ze stratami trzymania stałej temperatury w całym domu/mieszkaniu (nawet dobrze ocieplonym), więc ten argument też praktycznie odpada.

                Natomiast warto też wiedzieć, że obniżenie temp. w domu np. z 15℃ do 10℃ nie da już tak dużych oszczędności jak z 20℃ do 15℃ (stąd może wniosek wielu osób, że nie ma sensu zbyt mocno ochładzać, bo oszczędności zaczynają być coraz mniejsze wraz z obniżeniem temp., a problem (dłuższy czas nagrzania, ryzyko grzyba oraz negatywny wpływ dużych i gwałtownych zmian temperatur na to co w środku mieszkania/domu) coraz większy -- ten wniosek może być słuszny, tj. gdzieś jest "złoty środek", ale wniosek że nagle jest jakiś dodatkowy odbiorca energii (tj. trzeba ogrzać mury, tak jakby wcześniej one nie były odbiorcą ciepła) i to się nie będzie opłacać (licząc tylko koszt grzania), jest błędny.

                P.S.
                Znalazłem stronę ( www.ahok.de/en/night-set-back.html ), na której ktoś wylicza oszczędności z obniżenia temp. w pokoju na noc (8h) o kilka stopni, przy temp. na zewnątrz 0℃ i -10℃: oszczędności (w ciągu doby) są rzędu 3% i wg autora są potem tracone przy ogrzewaniu piecem, który ma mniejszą sprawność przy pełnej mocy (niestety tego autor już nie wyliczył, większe straty przy ogrzewaniu są już przez autora domniemane) -- jest to jakiś argument i jest to to sytuacja, którą opisałem w akapicie 4 -- wg mnie rzadka, a co najważniejsze: możliwa do poprawienia poprzez ustawienie mniejszej mocy pieca (kosztem dłuższego czasu powrotu temp. w domu do normalnej: można ustawić w termostacie aby np. 2h wcześniej, przed naszym powrotem, piec zaczął grzać).

                Jakby nie było, w mieszkaniach z kaloryferami i podzielnikami ciepła, pieca zwykle nie mamy i ten argument tu w ogóle odpada.
                • Po pierwsze przy niczym się nie upieram.
                  Mama zagwozdkę i tyle.
                  Po drugie nie pisałam nic o stratach ciepła.Doktoryzowac się z tematu też
                  nie zamierzam.
                  Po trzecie nikt mnie do niczego nie musi przekonywac, z fizyki miałam 5 to tak
                  na marginesie i bynajmniej nie za urok osobisty.
                  Program był naukowy podobnie jak kilka innych, które ogladałam. Nie, nie łykam
                  wszystkiego jak pelikam, ale nad pewnymi rzeczami mądrzejsi ode mnie się
                  wypowiedzieli i biorę to pod rozwagę.
                  • > Program był naukowy podobnie jak kilka innych, które ogladałam.
                    > Nie, nie łykam wszystkiego jak pelikam, ale nad pewnymi rzeczami
                    > mądrzejsi ode mnie się wypowiedzieli i biorę to pod rozwagę.

                    Ale naukowy, czy popularnonaukowy? Bo Adam Savage i Jamie Hyneman to i owszem są
                    eksperci ale raczej z innej działki.

                    A poważnie, przypomnij sobie, co to za program, można byłoby spróbować go
                    odszukać i odnieść się do meritum tamże przedstawionego.

                    Ja jestem zdania, że sprawność kotła to przy wzroście jego mocy akurat będzie
                    rosła, a nie spadnie.

                    --
                    EKOoszczędzanie -- pieniędzy i
                    środowiska (naraz!)
                    • No właśnie miałam nadzieję, ktos jeszcze go ogladał, moze puszczą go znowu w
                      wiosennej ramówce...nie wiem.
                      To był program produkcji niemieckiej chyba, owszem gdybym podała, ze program o
                      podobnych wnioskach ogladałm na Discovery byłoby to dla niektórych bardziej
                      wiargodne.
                      Niestet zagwozdkę mam nadal. Kilka lat temu, gdy zmniejszalismy przed wyjsciem
                      do pracy ciepło kaloryferów(nie było potrzeby grzac, bo od rana do 19 tej nikogo
                      w domu nie było) przyszło nam ponad 50O zł dopłaty. To był szok. A od mniej
                      więcej 3 lat zostawiamy tak jak jest (kaloryfer jest ciepły w najwiekszym
                      pokoju)nawet jak nie ma nas cały dzień i co roku mamy nadpłatę. W kuchni i
                      sypialni nigdy nie grzalismy nawet wtedy, gdy przyszła nam dopłata. Po prostu w
                      przypadku mojego mieszkania teoria rozmija się z praktyką.
              • woman-in-the-city napisała:

                > To o czym obaj piszecie obalono jako mitw programie który ogladałam. Wie
                > m
                > programy sa różne, ale ten był świetnie zrobiony, profesjonalnie przygotowany,
                > nie z rodzaju opowiesci z mchu i paproci.

                Podalem przyklady na "chlopski rozum" z obnizaniem temperatury na czas dluzszego
                wyjazdu i stopniowo skracalem okresy obnizonej temperatury.

                To, ze program w telewizyjnym odpowiedniku Faktu cos omawiali, nie oznacza, ze
                maja racje. Mogli byc np. sponsorowani przez gazownie czy cieplownie smile
                Podobnie, kwestia doplaty o ktorej wspominasz, jest kwestia przypadku (zmiana
                stawek) lub oszustwa.
                Opisywalem, jak w Szczecinie gazownia sobie dorobila do wykonania planu 2-3 lata
                temu, falszujac kalorycznosc gazu w wyjatkowo ciepla zime.
                --
                Petycja- stop cenzurze internetu
                Polecam Linuxeducd - uruchamiasz z plytybez szkody dla ukochanego Windowsa
    • U mnie kaloryfery mamy włączone jedynie w łazience.

      Temperatura w domu jest w granicach 25 stopni.
    • > ja staram się - kaloryfery nieużywane w kuchni i łazience

      to słaby pomysł, łazienkę lepiej dobrze nagrzewać - chyba że chcesz za jakiś
      czas walczyć z grzybem
      • Jeszcze 2 kwestie których nie poruszyłiście.
        1)OZanm osoby,które chwalą się,że mają zakręcone wszystkie kaloryfery w domu,a i
        tak maja cieło.Niestety,płaća za to sąsiedzi,którzy ich "ogrzewają"(chodzi o
        domy wielorodzinne)
        2)Na klatce schodowej w moim bloku powieszono informację,żeby
        -nie suszyc prania na klaoryferach
        -niczymnie zasłaniac,zakrywać,"ozdabiac"kaloryferów
        -Kiedy wietrzy sie okna żeby obowiązkowo zakręcać termostaty

        inaczej będą dużo większe rachunki za ciepło(mamy "liczniki"na kaloryfery.I tak
        przez kilka lat odnajmowania jednego z pokoi w swoim mieszkaniu,dostwałam
        gigantyczne rachynki,właśnie za tamten pokój-a to panienki wietrzyły przy
        papierosku,a to suszyły majtki.Zreszta wielu moich znajomych nie wiedziało,że
        sami w domu też sobie tak nabijają licznik

        Acha,blok wielopiętrowy,nieocieplony,parter,plastikowe okna
        --
        TomWaits dzwoni do Marteczki
        • Masz rację.
          Wielu jest ogrzewanych przez swych sasiadów. Wysarczy, że w pionie rury są
          wspólne i jeden z drugim zakrecając sobie kaloryfery bedzie się cieszył, że ma
          ciepło. Nic nie ma za darmo na tym padole. Ma ciepło, bo sasiad lub klku innych
          sasiadow go grzeje. Na szczęscie mieszkam w jednej z najlepiej zarzadzanych
          spóldzielni i tutaj rozliczenie grzewcze np. partetu, gdzie ludziska grzeją w
          kazdym pomieszczeniu, bo im "ciągnie" zimno od piwnicy jest inne niż kogos na
          wyższym piętrze.
          Swoją drogą nie chce mi się za bardzo wierzyc w goracy "klimat" w mieszkaniu
          przy wyłaczonych kaloryferach i trzaskających na zewnątrz mrozach. Kosmiczna,
          cudowna technologia, czy bardziej może grzejący gratisowo sąsiedzi.
          • Mieszkalam przez jakis czas w malutkiej kawalerce. Nie włączałam kaloryferów.
            Oczywiście zdaję sobie sprawe, ze to sąsiedzi mnie dogrzewali z kazdej mozliwej
            strony, ale co ja na to poradze? W mieszkaniu bylo ok. 21-22 stopnie
            nieogrzewając, to według was powinnam była dodatkowo grzać do 25 stopni (dla
            mnie horror) tylko po to, by sęsiedzi czuli się lepiej??
            • Ja tez mam 21 stopni, grzeję tylko w jednym pokoju o czy napisałam wyzej. I to
              jest normalna temperatura.
              Chodziło mi o "goracy" klimat w mieszkaniu,, ktos wyzej napisał ,ze ma 25
              stopni przy wyłączonych kaloryferach przy tej zimie jaką obecnie mamy.
              • Nie wiem jaką mam temperaturę w mieszkaniu, ale w ciągu dnia muszę
                zakręcać kaloryfery od strony południowej, bo przy słonecznej
                pogodzie mam niemalże tropiki.
                Praktykuję też zakęcanie grzejników przy wychodzeniu z domu.
                Ostatnio miałam małą dopłatę. Sąsiedzi przychodzili się pytać jak u
                nas z rachunkiem, bo oni muszą dopłacić dużo więcej. Od razu
                uprzedzam komentarze w stylu, że to sąsiedzi nas ogrzewają. Nasze
                mieszkania się nie stykają. Z jednej strony po sąsiedzku mam w
                przeważającej części klatkę schodową, z drugiej - podwójną płytę
                (tak jakby połączone dwa moduły bloku), więc i tu nas sąsiedzi nie
                ogrzeją. Mieszkanie na ostatnim piętrze.
                Zimno to mamy niestety w pokoju starszego dziecka - od północy. I
                tam grzejnik najczęściej jest na full. Będziemy się starać o
                ocieplenie budynku z tej strony. Nasi sąsiedzi z wysoką dopłatą mają
                mieszkanie właśnie od północnej strony.

                Pamiętam, że po pierwszym rozliczeniu ciepła przez kilka miesięcy
                nie płaciliśmy opłat za media, bo mieliśmy taką wysoką nadpłatę.
                Teraz ze względu na dzieciaki i fakt, że ja "siedzę" w domu, więcej
                się grzeje, więc stąd te niewielkie dopłaty.
                • Ja mam mieszkanie narożne od Płd-Wschodu i tylko jedna dosłownie sciana nasza
                  graniczy z sasiedami obok, którzy mają tam kuchnię i jej nie ogrzewaja, bo ich
                  lodówka jest tuż przy grzejniku.
                  Jak się ma dzieci to się na cieple nie oszczędza, wiecej na lekarza potem
                  człowiek wyda. Pokoju półncnego nie zadroszczę, mieszkałam kiedyś na parterze m.
                  inn w północnym pokoju i bardzo dziekuję, zimno jak jasny gwint mimo ogrzewania
                  brrrr. To był koszmar, Bogu dzięki mieszkam obecnie na piętrze i to już inna bajka.
                  • ja mam tak jak pisałam narożny parter i do tego sąsiada, który mieszka we
                    Włoszech wiec tez nie grzeje a nie mam wcale zimno w mieszkaniu a i nadpłatę
                    zawsze to tak jak ktoś napisałam wyżej zależy tez od zaliczek

                    ja ma m3,5 zł za m2 a wy ile macie ??
                    • Według mnie kwotę zaliczki masz zabójczą...
                      Ja mam zaliczkę 1,45zł/m2 miesięcznie a i tak raz w roku mam zwrot o równowartości połowy czynszu smile

                      --
                      ------
                      Michał
          • > Na szczęscie mieszkam w jednej z najlepiej zarzadzanych
            > spóldzielni i tutaj rozliczenie grzewcze np. partetu, gdzie
            > ludziska grzeją w kazdym pomieszczeniu, bo im "ciągnie" zimno od
            > piwnicy jest inne niż kogos na wyższym piętrze.

            Nie do końca popieram takie podejście. Tym sposobem koszty świadomego wyboru
            mieszkania, które wymaga większej ilości energii do ogrzania, ponosi nie jego
            lokator, tylko cała reszta budynku.

            Dziś powinniśmy odchodzić od takiego sposobu rozliczania kosztów ogrzewania,
            zwłaszcza w kontekście tego, że każde mieszkanie pojawiające się na rynku musi
            posiadać świadectwo charakterystyki energetycznej.

            --
            EKOoszczędzanie -- pieniędzy i
            środowiska (naraz!)
      • > to słaby pomysł, łazienkę lepiej dobrze nagrzewać - chyba że
        > chcesz za jakiś czas walczyć z grzybem

        Wystarczy skutecznie ją wietrzyć, nie ma potrzeby jej jeszcze nagrzewać...

        No oczywiście nie wolno dopuszczać do kondensacji pary wodnej na ścianach, ale
        raczej przez wyciąganie pary wodnej przez wentylację niż podnoszenie temperatury
        w łazience.

        --
        EKOoszczędzanie -- pieniędzy i
        środowiska (naraz!)
        • pionowe rurki w blokach są chyba zawsze i rozliczane sa na każdego po równo
          niezależnie czy ktos grzeje czy nie to tzw opłaty stałe

          Ja nie mam w łazience podzielnika i kaloryfer cały czas na full - gdzie jak
          gdzie ale w łazience musi być ciepło dla mnie
          • > pionowe rurki w blokach są chyba zawsze i rozliczane sa na każdego
            > po równo niezależnie czy ktos grzeje czy nie to tzw opłaty stałe

            No właśnie... Koszty stałe to inna historia.

            Przykładowo, w moim bloku koszty stałe to aż 30% całych kosztów ogrzewania. A na
            moim rachunku za ubiegły sezon grzewczy, udział kosztów stałych to aż połowa
            całego rachunku. Co dowodzi jasno, że zużywam ciepła proporcjonalnie mniej, niż
            reszta, i tak lekko licząc 15% mojego rachunku trafia do kieszeni innych
            mieszkańców.

            > Ja nie mam w łazience podzielnika i kaloryfer cały czas na full -
            > gdzie jak gdzie ale w łazience musi być ciepło dla mnie

            Nie musi, tylko tak lubisz. smile

            Pozbawianie grzejnika w łazience podzielnika ciepła to kolejna głupota w
            rozliczaniu kosztów ogrzewania. Tym sposobem wszyscy odkręcają tam grzejniki na
            maksimum, puszczając sporą część z tego ciepła przez komin wentylacyjny, myśląc,
            że za to nie płacą. Tylko że płacą, ale w kosztach stałych...

            --
            EKOoszczędzanie -- pieniędzy i
            środowiska (naraz!)
            • 24.01.10, 00:42
              muszę Cie poprzeć, bo sprawdziłam w praktycesmile

              Oczywiście to nie zawsze jest tak, że jak przykręcimy i wychłodzimy to jesteśmy
              do tyłu; wszystko zależy od okoliczności i kilku czynników. I chyba nie da się
              tak teoretycznie w kilku słowach doradzić. Niemniej dobrze mieć świadomość
              pewnych mitów i nie przyjmować za pewnik niby-oszczędności. Ja byłam zaskoczona
              wynikami 2 eksperymentów, bo na "logikę i prawa fizyki" wydawało się to dziwne i
              niemożliwe, a jednak ...
              • 24.01.10, 01:11
                Zdradzisz jak wyglądały te eksperymenty i co dokładnie Ci wyszło?
              • a jakie macie podzielniki elektroniczne ?? u mnie nie ma znaczenia czy zakręcam
                czy nie a jeśli chodzi o wychłodzenie mieszkania to tez nie zauważyłam różnicy
                bo i tak przy obecnych mrozach musze miec na full kaloryfer nie ważne czy
                zakręcam czy nie. Jedyne co zauważyłam to nie ma sensu zakręcanie w jednym
                pokoju a odkręcanie w drugim bo wtedy ciepło się rozchodzi i nawet grzanie na
                full nic nie daje a jak jest wszędzie odkręcony to jest ciepło i można skręcić
                trochę - ale namieszałam mam nadzieje ze coś z tego zrozumiecie wink
            • ekologik napisał:


              > Pozbawianie grzejnika w łazience podzielnika ciepła to kolejna głupota w
              > rozliczaniu kosztów ogrzewania. Tym sposobem wszyscy odkręcają tam grzejniki na
              > maksimum, puszczając sporą część z tego ciepła przez komin wentylacyjny, myśląc
              > ,
              > że za to nie płacą. Tylko że płacą, ale w kosztach stałych...
              >

              Nie no ja doskonale wiem że za to płace tylko ryczałtem wszyscy tyle samo a że
              lubię wink ciepło w łazience nie przeszkadza mi to właśnie
    • Ja mieszkam w nieocieplanej kamienicy, mieszkanie na planie L, w
      każdym pomieszczeniu przynajmniej jedna ściana zewnętrzna. I
      ogrzewanie gazowe...W ubiegłym roku było nieźle, w tym...aż strach
      sie bać. Kaloryfery na full, jak wychodzimy skręcam(na 2, 3). Teraz
      ferie, dzieci w domu- mróz zbyt duży żeby z nimi wyjść i zbyt duży,
      żeby porządnie wywietrzyć...tzn. można, tylko nie jestem przekonana,
      czy jak będe musiała to wychłodzone mieszkanie nagrzać, nie będzie
      kosmicznego rachunku za gaz...Z odczytu od 14 grudnia do 15 stycznia
      wychodzi jakieś 750zł...
    • A ja mam dom, gdy ogrzewam go cały czas jednakowo (piec na groszek,
      w podajnikiem, elektronicznie sterowany), spala o 15% groszku mniej,
      niż gdy manipuluje przy termozaworach. Gdy nastawialismy sterowanie,
      tak, ze utrzymywała temp. niższą gdy jestesmy w pracy, na dogrzanie
      domu szło wiecej paliwa niz przy równomiernej temp.

      Jesli chodzi o mieszkania - podzielniki ciepła to defacto
      podzielniki kosztów dla całej nieruchomosci. A w jaki sposób sie one
      rozkładają zależy od regulaminu rozliczania c.o. Od kosztów stałych,
      cześci wspólnych budynku (piwnica, klatka, strych) i od rodzaju
      podzielnika (elektroniczny czy parujący). Więc nie całkiem jest tak,
      że jesli zakręcamy kaloryfery to oszczedzamy, bo jesteśmy zależni od
      zużycia ciepła ogółem dla budynku.
      • Mam piec gazowy w mieszkaniu i jest ustawiony na grzanie tylko po
        poludniu-wieczorem i nad ranem. W tym czasie kaloryfery sa ustawione na stale i
        nie ruszam ich. Im krocej piec jest wlaczony tym mniej gazu zuzywam. Na piecu
        mam tez wybrana moc ogrzewania, ale nie temperature, bo takiej opcji nie ma.

        Najzimniejsze pomieszczenie w mieszkaniu to sypialnia, bo sasiaduje z
        korytarzem. Mam tam temp od 17 do 19 stopni w zaleznosci od tego czy jest
        wlaczone ogrzewanie czy nie. Przy 20 stopniach jest mi za cieplo.
    • i owszem, przez obecną i ubiegłą zimę wyłączałam kaloryfery podczas nieobecności.
      tzn. obecnie pracuję głownie w domu, ale jeżeli np. mam komp w salonie, to w
      salonie kaloryfer jest odkręcony np. na połowę, a w sypialni wyłączony do
      popołudnia, kiedy to odkręcam na kilka godzin choć nie na maxa, i następnie
      zakręcam na noc - tak samo w pokoju córki.
      mam też termometr w mieszkaniu i nie zauważyłam, żeby temperatura np w sypialni
      przy wyłączonym przez większą część doby kaloryferze spadła o więcej niż 3-4
      stopnie, a na wieczór nagrzewa się szybciutko.

      zaznaczam, że nadpłatę mam po raz pierwszy, ogólnie jestem ciepłolubna więc w
      poprzednich latach kaloryfery po prostu były odkręcone przez cały czas sezon
      grzewczy - czyli takie zakręcanie jednak u mnie jest oszczędne.


      --
      „Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że
      się z nami nie kontaktują.”
      ALBERT EINSTEIN

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.