NAPIWKI W POLSCE.ILE DAJECIE I ZA CO:-) Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • WITAM!
    JAK W TEMACIE.ILE NAPIWKU W POLSCE I ZA CO ZOSTAWIACIE?PYTAM BO JA OSTATNIO
    BYŁAM W SZOKU KIEDY KELNERKA W KNAJPIE WZIĘŁA 15 ZŁOTYCH WIĘCEJ NIŻ BYŁO NA
    RACHUNKU I PO PROSTU ODESZŁA NIE PYTAJĄC CZY MA WYDAĆ.PROSZĘ O WASZE
    OPINIE.JEŻELI TAKI WĄTEK JUŻ BYŁ TO PROSZĘ O LINKA.POZDRAWIAM
    • wyłącz capslocka.
      Ja napiwki daję fryzjerce ok 10% wartości usługi.
      W kawiarni/restauracji zależy od kelnerki- jeżeli obsługa jest ok, to też ok 10%
      -15% jak nie, to nic nie dostaje.
      I to w zasadzie wszystko.
    • Coś takiego, jak tobie jeszcze mi się nigdy nie zdarzyło. Może
      nieopatrznie podziękowałaś w nieodpowiednim momencie?

      Ja z zasady daję napiwki. W granicach 10-15% - zależy jak wygląda
      końcówka rachunku. Jeśli końcówki "nie ma", to mówię do ilu chcę
      reszty. Skoro stać mnie na wyjście do lokalu, to stać mnie też na
      napiwek. Bardzo rzadko zdarza się, że nie dam wcale - to wtedy,
      kiedy obsługa wyjątkowo mnie wkurzy. No i jak płacę kartą to zwykle
      też nie daję, nawet jeśli jest możliwość. Obsługa i tak zazwyczaj
      nie zobaczy nigdy kwoty napiwku dopisanego na potwierdzeniu
      transakcji.

      --
      www.oszusty.blogspot.com
    • dajemy 10 % lub taką sunę żeby ładnie się zaokrągliła.
      Ale nie wszędzie. zależny od obsługi i zwyczaju danej knajpki. W jednej nawet
      właścicielka poprosiła mnie abym nie dawała napiwków bo wystarczająco płaci
      swoim dziewczynom przez co obsługa jest właśnie taka rewelacyjna.
      --
      Jestem na dwóch dietach - na jednej byłam cały czas głodna.
    • Fryzjer-więcej niż 10%-ale zasługuje big_grin
      Restauracja, kawiarnia-rzadko chodzimy-ale jeśli obsługa jest w porządku-10% co najmniej.
      Szewc-jak się "streści" też dostaje ok 10%
      Pani z poczty-za każdym razem kiedy przynosi gotówkę(choć to tez w tych czasach rzadkość, ale się zdarza czasami)-dostaje "końcówkę".
      Kurierzy-od czasu do czasu 20zł na piwko-w zamian nie musze biegac po sortowniach paczki zostawiają w umówionym miejscu-a tego jest dośc sporo.
      Krawcowa-ok 10%
      nic więcej nie przychodzi mi do głowy..
      ...czasami śmieciarze-za dodatkowe śmieci obok kosza-10zł-ale to równowartośc worka-więc oszczędzam na przejechaniu kilku km w celach zakupu w/w.
    • Nawet jakbym chciała podziękować to się nie dało Pani kelnerka zwinęła kasę i
      odeszła ...smilepieniądze chowała już odwrócona do nas idąc obsługiwać inny stolik...
      • trzeba było podejść i zapytać a reszta? smile
        ale zauważyłam że kiedy ja w Poznaniu powiem dziękuje przy płaceniu to znaczy to
        tyle że reszty nie trzeba a w Krakowie Prawie Mąż zawsze mówi ile mu wydać albo
        reszta dla pani/pana bo dziękuje nie znaczy nic więcej niż to że dziękujesz big_grin
        --
        Jestem na dwóch dietach - na jednej byłam cały czas głodna.
    • Nie daje napiwkow z zasady, uwazam, ze wynagrodzenie jest dostateczne.
      Moja praca tez zalicza sie do "usług" i nikt mi napiwkow nie daje, wiec nie
      rozumiem dlaczego mialabym placic np kelnerce za wykonanie jej obowiazkow.
      Moim zdaniem prowadzi to do takich sytuacji jak w szpitalu, gdy jesli nie dasz
      "w kopercie", to masz marna opieke.
      • ale sa dziedziny uslug gdzie daje sie napiwki co jest w wiekszosci krajow norma
        kelnerzy dostawcy pizzy itd a u nas buractwo sie szerzy niestety ciagle
        sam daje napiwki i dla mnie jest to norma
        a co jesli dostawca sie obrazi i na drugi raz napluje wam do jedzenia
        smacznego!
        • myslac w ten sposob trzeba by przekupywac kazdego zeby nam krzywdy nie zrobilwinkLacznei z dozorca ktory nie odgarnie sniegu spod klatki jak nie dostanie napiwku.
          ja daje w knajpach i u fryzjera - tam glownie dlatego ze jest bardzo tanio i nawet zaokraglajac rachunek wychodzi duzo mniej niz w innych salonach.
          W hotelach-ale to glownie jak jezdze sluzbowo, prywatnie rzadko bywam.
          --
          www.zdrowydzien.info/
      • > rozumiem dlaczego mialabym placic np kelnerce za wykonanie jej obowiazkow.

        Bo tak jest przyjete w kulturze europejskiej? Bo kelnerka dostaje ochłapy a nie
        pensje?

        > Moim zdaniem prowadzi to do takich sytuacji jak w szpitalu, gdy jesli > niedasz
        > "w kopercie", to masz marna opieke.

        Czy na zachodzie, gdzie dawanie napiwkow w knajpie to standard doprowadzilo to
        do łapówkarstwa w słuzbie zdrowia? Wez sie puknij wiesz gdzie.
        --
        Protz
        • Ja napiwki uznaje tylko w restauracjach i kawiarniach i to tez tylko gdy jestem milo obsluzona.Ostatnio razem z przyjaciolmi i ich malutkimi
          (niezbyt grzecznymi)dziecmi bylismy na obiedzie.Obsluga byla nieziemska i wyrozumiala.Pani kelnerka dostala duzy napiwek ale naprawde bylo warto.Listonosz czasami koncowke emerytury.Fryzjerka bierze wystarczajaco duzo wiec nie musze jej dodatkowo placic.A no i czasem jakis majster jak cos sie psuje a naprawia sprawnie i szybko przychodzi tez dostaje cos extra.Pozdrawiam

          • No właśnie z napiwkiem u fryzjera mam zawsze problem.
            Chodzę raz w miesiącu na farbowanie i podcięcie, płacę ok 160
            złotych, nie jest to mało, czy jeszcze dawać napiwek ?
            Raz daję, raz nie ale trochę mnie to wkurza, bo skoro płacę dużo to
            znaczy wybieram zakład gdzie się podchodzi profesjonalnie do klienta,
            więc za co napiwek ?
            W restauracjach daję, chyba, że natrafię na wyjątkowo nieprzyjemną
            obsługę.
            • gaga172 napisała:

              >
              > No właśnie z napiwkiem u fryzjera mam zawsze problem.
              > Chodzę raz w miesiącu na farbowanie i podcięcie, płacę ok 160
              > złotych, nie jest to mało, czy jeszcze dawać napiwek ?
              > Raz daję, raz nie ale trochę mnie to wkurza, bo skoro płacę dużo to
              > znaczy wybieram zakład gdzie się podchodzi profesjonalnie do klienta,
              > więc za co napiwek ?
              > W restauracjach daję, chyba, że natrafię na wyjątkowo nieprzyjemną
              > obsługę.

              Wszystko zalezy od tego czy za 160zł jesteś zadowolona z usługi i czy jest tyle warta-wg Ciebie.
              Ja tez płace podobnie-ale mam świadomośc, że na mojej głowie nie lądują kosmetyki firmy joanna-co kształtuje cenę i że strzyżenie nie ma porównania ze strzyżeniem w salonie u Gieni-stąd cena zupełnie inna.Jako, że dostaję zawsze dogodny termin i obsługa znęca się nade mną w sposób nader delikatny big_grin nie mam problemu z zapłaceniem 20zł więcej smile
            • Ja place 130 zlotych u fryzjera.Jestem co 1.5 miesiaca na farbowaniu,podcieciu i ulozeniu wlosow.Spedzam tam 2 godziny.Uwazam ze to dosyc duzo.Mimo ze jestem bardzo milo obsluzona i zadowolona z fryzury nie widze powodu dawac dodatkowo napiwkow.Strzyze mnie wlascicielka salonu wiec na bank ma napiwek wliczony w usluge.Pozdrawiam.
            • odkad chodze do fryzjera za 200 zl nie daje napiwkow. jak chodzilam za 40 zl to dawalam smile
              --
              http://tickers.baby-gaga.com/p/dev151pr___.png
        • Po pierwsze troche kultury.
          Po drugie, nikt nie kaze kelnerce byc kelnerka, jesli tak malo zarabia. Tak jak
          ktos napisal, niech wlasciciel placi wiecej, a nie skapi pracownikom.
          Po trzecie, prowadzi to do wyciagania pieniedzy od ludzi na kazdy mozliwy
          sposob. Jesli place za usluge, oczekuje wykonania calej uslugi, a nie jej
          czesci. Oczekuje pelnowartosciowego produktu. Nie moge bac sie, ze ktos mi
          napluje do pizzy itd. Nie moge bac sie, ze lekarz spartarczy operacje, bo przed
          nia nie dostal koperty.
          To, ze w innych krajach daje sie napiwki nie przemawia do mnie. Mowimy o Polsce
          i zupelnie innych realiach. A zreszta na swiecie pokutuje wiele nonsensownych
          zabobonow i przyzwyczajen.
          • unaragazza napisała:

            > To, ze w innych krajach daje sie napiwki nie przemawia do mnie.
            > Mowimy o Polsce i zupelnie innych realiach.
            Ale problem polega na tym, że w Polsce istnieje zwyczaj dawania napiwków. Inni
            klienci dają napiwek kelnerce, jeśli są zadowoleni z obsługi. I jeśli Ty z
            zasady nie dajesz, to faktycznie wychodzisz na wiecznie niezadowolonego albo
            strasznego skąpca, którego stać na obiad, ale na napiwek już nie. Bo norma
            społeczna jest inna, a Ty się wyłamujesz.
            Chyba, że za każdym razem mówisz kelnerce, że "nikt jej nie kaze byc kelnerka,
            jesli tak malo zarabia.", co też nie świadczy o Tobie najlepiej.
            --
            Magdalaena
        • To ja podam przykład w Grecji za odebranie porodu przez lekarza
          płaci się lekarzowi i ta suma wcale nie jest mała i na dodatek
          lekarz mówi o tym otwarcie. Po spędzeniu 8 godzin na pogotowiu
          (zrobiono mi badanie krwi i moczu oraz USG) dowiedziałam się że aby
          być dobrze i szybko zbadaną trzeba dać coś w kieszonkę i wtedy nie
          ważne że pęcherz pusty jak to mi mówił pan na USG i kazał czekać 4
          godziny. Ale Grecja to chyba nie zachód wink.
      • > Nie daje napiwkow z zasady, uwazam, ze wynagrodzenie jest dostateczne.
        Tak, 3,50 za godzinę to szaleństwo.

        > Moja praca tez zalicza sie do "usług" i nikt mi napiwkow nie daje,
        A na czym polega Twoja praca? Jesli jesteś np. fryzjerką to płaca Ci bezpośrednio za obsługę. Kelnerka zgarnia tylko kazę za jedzenie i żyje głównie z tych napiwków, pensje w knajpach to ochłapy.

        > Moim zdaniem prowadzi to do takich sytuacji jak w szpitalu, gdy jesli nie dasz
        > "w kopercie", to masz marna opieke.

        Nie widze żadnych podobieństw między zostawieniem 5 zł. kelnerowi a łapówce dla lekarza.

        --
        "Patrz Jędruś- ludzie tak osobiście są porządni, a wszystko razem do kupy to banda s...!"
        A.Bobkowski, "Szkice piórkiem"
        • marajka napisała:

          > > Nie daje napiwkow z zasady, uwazam, ze wynagrodzenie jest dostateczne.
          > Tak, 3,50 za godzinę to szaleństwo.

          Tyle to nie płacą nawet w McD... więc nie desperuj!

          > > Moja praca tez zalicza sie do "usług" i nikt mi napiwkow nie daje,
          > A na czym polega Twoja praca? Jesli jesteś np. fryzjerką to płaca Ci bezpośredn
          > io za obsługę. Kelnerka zgarnia tylko kazę za jedzenie i żyje głównie z tych
          na piwków, pensje w knajpach to ochłapy.

          Jeżeli kelnerka jest niezadowolona ze swoich poborów to zawsze może zmienić zajęcie.

          W.
          • > Tyle to nie płacą nawet w McD... więc nie desperuj!

            Nie wiem ile w MC, w krakowskich ogródkach piwnych płacą średnio 4 zł/h.

            > Jeżeli kelnerka jest niezadowolona ze swoich poborów to zawsze może zmienić zaj
            > ęcie.
            Jasne, wszak praca lezy na ulicy i bardzo łatwo ją znaleźć.
            --
            "Patrz Jędruś- ludzie tak osobiście są porządni, a wszystko razem do kupy to banda s...!"
            A.Bobkowski, "Szkice piórkiem"
            • marajka napisała:

              > > Tyle to nie płacą nawet w McD... więc nie desperuj!
              >
              > Nie wiem ile w MC, w krakowskich ogródkach piwnych płacą średnio 4 zł/h.

              12.60 brutto...

              > > Jeżeli kelnerka jest niezadowolona ze swoich poborów to zawsze może zmien
              > ić zaj
              > > ęcie.
              > Jasne, wszak praca lezy na ulicy i bardzo łatwo ją znaleźć.

              Taka za 3.5 czy 4 PLN za godzinę to nawet nie leży, do niej trzeba wołami
              zaciągać...

              W.
      • W Polsce uważa się, że napiwek to jest coś EKSTRA i w ogóle wielka
        łaska. A to jest zapłata za obsługę. Kelnerzy w restauracjach
        naprawdę dostają żenująco niskie stawki, właśnie dlatego, że dostają
        napiwki. Zazwyczaj w restauracji są informacje, że KOSZT OBSŁUGI NIE
        JEST WLICZONY. Nie dając napiwku, zachowujesz się jakbyś nie
        zapłacił komuś za usługę.

        --
        www.oszusty.blogspot.com
        • To niech, do ciężkiego licha, właściciel restauracji płaci kelnerom.

          Model, w którym prowadzę biznes, ale nie płacę swoim pracownikom, licząc, że
          będą bezpośrednio dostawać kasę od klientów, jest chory. Niezależnie od
          tego, czy to jest restauracja, hotel, sklep, poczta czy np. szpital.

          --
          airborell.blox.pl
    • U nas problem z napiwkami wygląda tak - płacimy kartą. W portfelu zazwyczaj
      grubsza kasa, typu 50zł, 100zł. No i nijak nie dam takiego napiwku, skoro
      rachunek wynosi ok 100zł.

      Natomiast krępują mnie kubeczki z prośbą o napiwek w coffee barach. To już jest
      moim zdaniem bezczelność. Przyłazi, ma płacone od godziny, wbija na kase, ktoś
      nalewa i następny proszę. To w sklepie też mam zostawiać napiwek sprzedawczyni?
      Bo to podobnie działa przecież.
    • Daje tylko kelnerom/kelnerkom/dostawcom pizzy, poniewaz taki znam przyjęty
      zwyczaj. Nawet nie wiedziałam, że trzeba dawać fryzjerkom (???) a już na pewno
      nie przyszłoby mi do głowy zapłacić listonoszowi (???).
      Byłabym skłonna dac napiwek, gdyby ktoś zrobil dla mnie coś extra- np. kurier
      przyjechal dokladnie o zmienionej w ostatniej chwili godzinie...
    • Ja u jednego fryzjera widziałam świnki skarbonki z imionami, jak dla mnie to
      trochę wymuszanie napiwku, tym bardziej że był to zakład na wiosce, a ceny
      raczej miastowe.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/hkshpc0zjvyh0udb.png
    • Ja z reguły nie daję napiwków, gdyż uważam, że usługi w Polsce są zbyt drogie w
      porównaniu do zarobków. Czasami zdarza mi się, że zaokrąglam do pełnych złotych
      - ale to raczej z wygody, a nie z powodu chęci dania napiwku.
    • W restauracjach daję ZAWSZE,chyba że obsługa była WYJĄTKOWO niemiła.
      Fryzjerowi nie daję, b płaci się przy kasie,pani recepcjonistce, i
      uważam że wsunięcie mu 10 zł do kieszeni dziwnie by wyszło wink
      --
      Dzieci są jak pierdy- znieść można tylko własne.
    • Jeśli dałaś kasę i powiedziałaś "dziękuję" to w języku kelnera znaczy tyle co "reszty nie trzeba".
    • Daję mniej więcej 10-15% w restauracji, kawiarni, chyba że obsługa jest kiepska,
      to wtedy nie daję. Poza tym czasami taksówkarzowi - jak jest sympatyczny i nie
      usiłuje prowadzić ze mną dyskusji o pogodzie i polityce (nienawidzę rozmów w
      taksówkachsmile). Tragarzom np. za wniesienie mebli do mieszkania- wiem transport
      niby w cenie, ale spotkałam sie z takimi co potrafili sofę i stół zostawić na
      progu lub w przedpokoju. Jeżeli ktoś mi wnosi do pokoju i ustawia tam, gdzie
      proszę, to daję napiwek. I to chyba wszystko.
      • anetapzn napisała:
        Tragarzom np. za wniesienie mebli do mieszkania- wiem transport
        > niby w cenie, ale spotkałam sie z takimi co potrafili sofę i stół zostawić na
        > progu lub w przedpokoju.


        Spotkało to moja bratową-była w ciąży,mieszkała na 4 piętrze.Domofon-czeka tu na
        pania stół!Ona nieprzygotowana,nikt ich nie uprzedził,że donosi sie tylko pod
        klatkję,a cholerstwo było ogromne...Pozyczyła pieniądze chyba od sąsiadów.

        Jeżeli ktoś mi wnosi do pokoju i ustawia tam, gdzie
        > proszę, to daję napiwek.

        W BRW jest tak,że transport jest za free,ale wniesienie to juz się
        "indywidualnie"omawia.I tak za wniesienie wielkiej szafy i łóżka panowie(a
        właściwie chlopcy)wzieli 50zl x 2(sztuki).Najpierw myślałam,że to
        drogo(100zL),ale jak zobaczyłam jakie to wielkiegachne,a nie miałby mi ktio inny
        pomoc to ok.Tylko,że trudno nazwać to napiwkiem.Raczej dopłata

        --
        --
        nastrojowo
      • anetapzn napisała:

        > Tragarzom np. za wniesienie mebli do mieszkania- wiem transport
        > niby w cenie, ale spotkałam sie z takimi co potrafili sofę i stół
        > zostawić na progu lub w przedpokoju.
        Ja nie wnoszę sama nic ciężkiego , więc mam za sobą pewne doświadczenia i wiem,
        że dowóz i wniesienie to dwie odrębne usługi i trzeba dokładnie ustalić ile
        płaci się za obie najlepiej na etapie kupowania produktu.
        Generalnie daję wtedy z lekką górką, a porządny napiwek dałam, kiedy zepsuła się
        winda i panowie wnosili zmywarkę po schodach.

        --
        Magdalaena
    • Fryzjerce w zależności od usługi 5-10 zł. Biorąc pod uwagę ceny usług, jest to
      dużo więcej niż 10% .Przykładowo obcięcie włosów z ułożeniem kosztuje 15 zł po
      podwyżce (w maju kosztowało 12 zł.), a obcięcie, pasemka, ułożenie kosztuje 55
      zł. Gdyby fryzjerka była beznadziejna, nie dostała by nic.
      • Daję fryzjerce napiwek 10%, ale odkąd pamiętam jestem z jej pracy
        zadowolona smile.
        Przypomniał mi się rejs promem trwał 36 godz, pierwszy raz
        płynełam. Kelner dopóki nie dostał napiwku(1e) przychodzil do nas
        jak za kare. Po dostaniu napiwku odczuliśmy diametralną zmiane . W
        drodze powrotnej nie zrobiliśmy tego błędu i daliśmy napiwek przy
        pierwszym zamowieniu co chwila pytał czy czegoś nie chcemy wink.Od
        tamtej pory daję napiwki tam gdzie bywam często a obsluga jest
        miła wink.
    • zawsze daje, jakos tak sie czlowiek przyzwyczail.....w reatauracji zawsze
      koncoweke, przy czym nie jest wazne, czy to 10 % czy mniej, czy wiecej
      u fryzjera zawsze, bo wiem, ze dziewczyny tam kokosow nie zrabiaja daje zawsze
      do reki, nie zadnych skrzynek, myszek, czy innyc swinek.... jestem zadowolona z
      fryzury to daje dziewczynie, ktoera mnie ciela...
      • Kasjerkom w markecie też dajesz napiwki?, one też mało zarabiają
        • tomek305 napisał:

          > Kasjerkom w markecie też dajesz napiwki?, one też mało zarabiają
          Ja nie daję przede wszystkim dlatego, że nie ma takiego zwyczaju.
          Zresztą napiwki mają sens tam, gdzie są dodatkowym bonusem za dobre wykonanie
          usługi - a kasjerka w hipermarkecie nigdy nie obsługuje mnie jakoś ekstra. Albo
          jest normalnie albo źle.
          --
          Magdalaena
          • Mnie kelnerzy też obsługują normalnie albo źle.

            Naprawdę jedynym uzasadnieniem dawania napiwków kelnerom jest jakiś uzus. Tyle
            że uzus nie jest dany raz na zawsze. A argumenty, że kelnerzy kiepsko zarabiają
            albo że ja wyjdę na skąpca są jak dla mnie formą szantażu emocjonalnego. Ja chcę
            mieć jasny układ - idę do restauracji, płacę kwotę X - a nie że niby usługa
            kosztuje Y, z tym że tak naprawdę mam zapłacić Z.

            --
            airborell.blox.pl
    • w zasadzie tylko w restauracjach. U fryzjera czy kosmetyczki nie.

      Co do dawania napiwków w marketach - słyszałam, ze każda nadwyżka w
      kasie i tak zostaje w firmie i pracownik nie może jej sobie wziąść. A w
      kieszeni tez nie powinien trzymać pieniedzy.
    • Chyba bym zbzikowała, jakbym jedząc obiad albo pijąc kawę miała się
      zastanawiać nad tym, czy obsługa jest na tyle miła, żeby dostać
      napiwek (i jak duży).
      Moim 'napiwkiem' jest to, że wracam, że przyprowadzam znajomych.

      Nota bene: uważam, że płacenie napiwków biednym kelnerom, to tak
      naprawdę niedźwiedzia przysługa. Sankcjonuje się dochody na czarno,
      pozwala się na zatrudnianie na skandalicznych warunkach i jeszcze
      dokłada ręki do mizerności ich składek emerytalnych.
    • Z tymi napiwkami jest trochę inaczej niż sądzicie. Po pierwsze napiwki NIE IDĄ
      DO TEJ OSOBY, KTÓREJ JE DALIŚCIE! W restauracjach, u wielostanowiskowego
      fryzjera itp. napiwki są zbierane przez wszystkie osoby i potem dzielone. W
      knajpie, którą znam od kuchni wygląda to tak: wszyscy wrzucają swoje napiwki do
      wspólnego pudełka (zwanego F&B box). Pod koniec dnia napiwki dzielone są wg
      rozdzielnika: połowa dla właściciela, 20% dla kucharza, reszta do równego
      podziału między kelnerów, z wyjątkiem tych, którzy akurat mają "karę".

      Jest silny nacisk na personel, żeby wyrabiał napiwki, oczywiście nie dla siebie.
      Stąd różne metody wyciągania kasy, a nawet wymuszania. Jeżeli ktoś przyjdzie bez
      napiwku, jest albo oskarżany o kradzież, albo dostaje "karę" i przez ileś czasu
      nie dostaje nic ze wspólnej puli.

      Te metody to: porozkładane wszędzie "skarbonki", pytania kelnera wprost "czy są
      Państwo zadowoleni z obsługi? I czy mogą dać Państwo tego wyraz" albo podczas
      płacenia kartą "ile mam doliczyć napiwku? może być 10 zł?". To wszystko w
      knajpach / zakładach średniej klasy.

      • ida_listopadowa napisała:

        > Te metody to: porozkładane wszędzie "skarbonki",
        Skarbonki widywałam tylko w kafejkach typu Cofee heaven i traktowałam jako
        nieporozumienie, bo tam przecież zamawia się i płaci przy barze - nie ma
        indywidualnej obsługi i ekspedientka nie ma czym zasłużyć na napiwek. U mnie
        dostaje raczej punkty ujemne, bo zawsze pyta mnie czy chcę zjeść ciastko, które
        by mi zaszkodziło i nie lubię jak mi się o tym przypomina.
        Tak samo wkurzają mnie propozycje dodatkowych dań w innych knajpach przy
        jednoczesnym braku wiedzy o szczegółach menu.

        > pytania kelnera wprost "czy są Państwo zadowoleni z obsługi?
        > I czy mogą dać Państwo tego wyraz" albo podczas płacenia kartą
        > "ile mam doliczyć napiwku? może być 10 zł?".
        Gdyby ktoś tak się przy mnie zachował, nie dałabym ani grosza napiwku i
        powiedziała coś w stylu "Zamierzałam dać 20 zł, ale wobec Pana zachowania nie
        dam nic".
        --
        Magdalaena
        • U mnie obsługa z Coffee Heaven przeważnie też "zaminusowuje", bo usiłuje mi
          wciskać rzeczy, których nie chcę ("wzmocnioną" kawę, kanapkę, ciastko). Zawsze
          mnie to wkurza, bo nie lubię być traktowana jak upośledzona - jestem w stanie
          podjąć decyzję o tym, co chcę, przed podejściem do kasy.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.