Dodaj do ulubionych

Ciuchy dziecięce

30.01.10, 09:18
Wątek do ciuchowych pogadaneksmile

Pytanie testowe - wydalibyście 670 zł na ciuchy na wiosnę dla dzieci
Nexta? wink Ja właśnie w ostatniej chwili się powstrzymałam, ale
miałam już wszystko wybrane - jak doszło do płatności to olbrzymim
wysiłkiem zamknęłam stronęsmile

Ale uwielbiam dziecięce rzeczy, patrzeć na nie, wybierać, kupować.
To dla mnie olbrzymia przyjemność. Lubię dobierać rzeczy
kolorystycznie, skarpetki do bluzki, buty do kurtki, czapki pod
kolor itp. Takie moje prywatne zboczeniesmile - ale że z kasą średnio,
to kupuję na allegro, na wyprzedażach itp. Ostatnio w H&M kupiłam
kilka rzeczy po bardzo atrakcyjnych cenach.

A jak u Was? Też Was to kręci, czy raczej kupujecie to, co niezbędne?
I ile wydajecie na rzeczy dla dzieci miesięcznie? Ja oceniam, że
średnio jest to 100-150 zł miesięcznie - bo czasem nie kupię nic, a
czasem wydam 400 zł na buty i np. kurtkę.
--
Maksymilian 21 listopada 2005
Aleksandra 8 sierpnia 2007
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
    • blankaz Re: Ciuchy dziecięce 30.01.10, 09:36
      Nie, nie wydałabym tyle kasy na rzeczy dla dzieci. Tym bardziej na Nexta smile
      Ale ja to truskawki cukrem... smile

      A serio - często łapię się na tym, że idąc na zakupy z zamiarem kupienia czegoś
      dla SIEBIE, latam po sklepach i patrzę na ciuchy dla dzieci smile Na szczęście
      zboczenia pt. skarpetki pasujące do bluzki nie mam smile Poza tym mam dwóch
      chłopaków, którym generalnie strzyka, co mają na sobie, byleby wygodne było.

      Nie wiem, ile wydaję średnio na ciuchy dla nich. Dla młodszego mam kupę rzeczy
      po starszym, więc siłą rzeczy wydaję więcej na starszego. Najwięcej kasy
      kosztują buty, aczkolwiek np. ecco nie kupuję, i kurtki. Myślę, że spokojnie
      100-150 miesięcznie wyjdzie. Same kapcie dla starszego to okolice 100 zł (bo
      ortopedyczne).
      • hellusia Re: Ciuchy dziecięce 30.01.10, 10:05
        blanka u mnie to samo
        "A serio - często łapię się na tym, że idąc na zakupy z zamiarem kupienia czegoś
        dla SIEBIE, latam po sklepach i patrzę na ciuchy dla dzieci smile"

        i też mam na szczęście dwóch synów i to ja im dobieram garderobę, jeszcze
    • magdalena.78 Re: Ciuchy dziecięce 30.01.10, 11:33
      Na ciuchy nie. Buty, kurtka - wiadomo, że za 10 zł nie kupisz, ale
      na bluzeczki, sukieneczki i spodenki nie wydaję fortuny z tego
      prostego powodu, że przy małych dzieciach starcza to na kilka
      miesięcy zaledwie no i brudzi się niemiłosiernie. Tzn. samo sie nie
      brudzi tylko dzieci brudzą, nie ma więc dla mnie sensu kupić
      bluzeczki za 100 zł i potem albo nie zakładać, bo się zniszczy, albo
      stać nad dzieckiem i pilnować, by nic nie wylało. W ogóle fascynują
      mnie mamy na Zakupach, które szukają tych płaszczyków z Zary,
      dobierają kompleciki u jakiejś pani, która im to na szydełku bodajże
      tworzy, kupują jakieś princeski z narzutkami, a potem pytają o
      lakierki. Dla mnie to przypomina życie a la Twój Styl; naprawdę i
      bez złośliwości - też czytam, ale na zasadzie ciekawostki. Jestem
      fanką Mothercare i to mi wystarcza (oczywiście poluję na wyprzedaże
      i przeceny, bo nie kupię sukieneczki lnianej za stówę), reszta z
      doskoku - Cherokee, H&M, KappAhl. Kiedyś fajne firmy były w Smyku
      (Esprit baby, śliczną kurtkę Reima kupiłam), ale odkąd postawili na
      markę własną jest badziew totalny. Owszem, lubię GAP i Next, ale nie
      mam na tyle fixa, by zamawiać z UK lub angażować znajomych do
      zakupów - dla małego dziecka nie ma to sensu, moim zdaniem.
      Używanych nie kupuję, wolę kupić nowe za kilka/naście zł w markecie
      (tak do 3 lat mają ładne rzeczy, potem niestety gorzej) niż bawić
      się na Allegro. Wiem, że są ubranka i ubranka, ale jak widzę jak
      dziecko koleżanki wygląda w tych lumpach, które mamusia sprowadza z
      aukcji, to serce mi się kraje - dosłownie dziad. Chyba bym wolała ze
      starych pieluch tetrowych szyć i farbowaćwink niż ubrać dziecko w
      takie szmaty. Ja w dzieciństwie miałam lepsze.
      A piękne rzeczy dla dzieci lubię, owszem - np. styl "stara maleńka"
      podoba mi się na zdjęciach czy na filmach, swojego bym nie
      przebrała, ale na wieszakach podziwiam. Żeby nie było, że jestem
      wyrodną matką - dziecko ma sukieneczki na ślub czy dżinsiki za 8
      dych (po rabacie na kartę stałego klienta...), bo nie mogłam się
      oprzeć, ale to sporadyczne przypadki. Kilka rzeczy musi być ładnych,
      ale reszta w granicach rozsądku.
    • papryczka.chili Re: Ciuchy dziecięce 30.01.10, 11:39
      sporadyczie,dla dziecka to co potrzeba czyli dobrej jakości buty na zime i kurtka.
      I poluje na wyprzedaże promocje.Moja mała rosnie więc nie szaleje.

      sobie dawno nic nie kupowałambig_grin Uwielbiam lumpeksy
      --
      Mamy bez
      Tajemnic

      http://lb2m.lilypie.com/cSKnp1.png
    • aleksandra8500 Re: Ciuchy dziecięce 30.01.10, 13:08
      He he ja też tak mamsmile Jejku to jest straszne. Przy odkladniu
      kolejnej za małej rzeczy córki w stanie- jak nowa ! powtarzam sobie
      jaki jest sens kupowania takiej ilości ubranek i powtarzam sobie że
      już nie będę tongue_out ale tak jak jedna z Was powiedziała, ważne jest aby
      dziecko miało parę takich super ekstra ubranek, my tak mamy a te
      troche mniej ładne to sa do przedszkola- uważam że niezbyt dobrze
      jest tak stoić dziecko do przedszkola, ważne aby było czysto i
      schludnie. Ważne też jest aby dobrze zgrac ze soba ubranka, bo jak
      się nałoży różową sukieneczkę i niebieskie rajstopki to i tak nie
      wiadomo jakie drogie i piękne były by te ubranka to będzie wygladać
      nieciekawie, wiec nawet dobor skarpetek jest ważny smile
    • vikatl Re: Ciuchy dziecięce 30.01.10, 14:36
      Ja bym kupilawink
      Mysle jednak,ze zalezy to rowniez od zarobkow.
      Bo jesli takie zakupy mocno nadwereza budzet,to bym zrezygnowala.
      Moja corka ma w tej chwili 4 latka i moze trudno w to uwierzyc,ale w
      ogole nie brudzi ubran.Od malego taka byla,zawsze ostrozna,podobno
      ma to po mnie.Odplamiacz w moim domu czeka sobie na polce
      na ''wypadek''.
      Uwazam,ze wazne jest ksztaltowanie gustu dziecka juz od najmlodszych
      lat.
      Oczywiscie jak mala byla niemowlakiem nie kupowalam jej drozszych
      ciuchow,bo i tak za moment wyrastala.Teraz jest juz w takim wieku,ze
      rozmiar zmienia co kilka miesiecy,wiec mozna skompletowac jej
      garderobe wlasnie dobierajac bluzki,spodnie,spodniczki,aby mozna je
      bylo stosowac w roznych wariantach.
      Mieszkam w kraju,gdzie lato trwa przez pol roku,wiec niedlugo czeka
      mnie zakup ciuchow i butow na lato,wiosny jako takiej wlasciwie tu
      nie ma.
      Bedzie mnie to kosztowalo kolo 2tys(w tym sandaly,buty na
      plaze,stroj kapielowy i tym podobne akcesoria).
      Kupujac ciuchy Nexta jestem pewna,ze odsprzedalabys je pozniej bez
      problemu na Allegro.
      Spokojnie mozna odzyskac polowe ceny,a czasem uzyskac wiecej niz
      dana rzecz kosztowala na porzadku.
      Poza tym-rowniez lubie kupowac ciuszki dzieciece.
      Wychowalam sie w czasach komunizmu,gdzie wszystko bylo szaro-
      bure.Moze dlatego?
      Ale to jest jedyna szansa na strojenie mojej coreczki.
      Juz zaczyna mi mowic,co mam jej kupic.Czesc kolorow jej sie nie
      podoba,fasonow tez,wiec niedlugo pewnie juz nie bedzie tak milo i
      przyjemniewink
    • agni71 Re: Ciuchy dziecięce 30.01.10, 15:41
      Do pewnego stopnia (staram sie nie dac zwariowac) jestem taka mamuśka z
      forum "zakupy" smile
      Bardzo trudno u mnie okreslic ile wydaje miesięcznie na ubrania dla dzieci
      (mam trójkę), bo kupuję zrywami, a najwiecej staram sie kupować 2 razy w
      roku na wyprzedazach. Kupuje wtedy tez "na zaś", nawet na rok do przodu.
      Wiem, ze jak jedna córka sie nie wstrzeli w rozmiarówkę, to ktoras z
      mlodszych pewnie tak smile
      Na wyprzedazach zimowych przez półtora miesiąca wydałam na dziecięce
      ubrania i buty ok. 1 tys. (w tym kurtka zimowa i buty zimowe), ale znowuż
      w lutym tego typu zakupy będą mocno ograniczone.
      Zawsze staram sie mieć zakodowane w głowie, co nam jest lub bedzie
      potrzebne, żeby uniknąc kupowania kolejnej rzeczy tego samego rodzaju (nie
      zawsze mi sie to udaje).
      Na ciuszki z nowej kolekcji, w normalnych cenach w Next nie wydałabym 670
      zł.
      Staram sie robic zakupy racjonalnie, wybierając jak najlepszej jakosci
      rzeczy (bo będą noszone kolejno przez trójke dzieci i musza to wytrzymac w
      dobrym stanie) za jak najmniejsze pieniądze. Podoba mi się, ze na
      wyprzedazy moge kupic np. puchówke Benetton za kwotę jakiej normalnie
      życzy sobie np. H&M za zimową nie puchową kurteczkę.
      Tez lubie dobierac ubrania kolorystycznie, szukam pasujacych czapek,
      szalików, rekawiczek, kapeluszy, butów, ale jestem w stanie wybrać rzecz
      mniej pasujaca kolorystycznie ale tej samej jakości i tańszą.
      Zdarza mi sie kupować uzywane ubrania na Allegro, ale bardzo starannie
      wybieram oferty.
      Oczywiście, tez mam problem z zakupami dla siebie - i tak najczęściej
      kupuje cos dla dzieci smile
    • joana.mz Re: Ciuchy dziecięce 30.01.10, 17:01
      80% ciuchów kupuję podczas wyprzedaży w smyku, h&m zara reserved
      itp. Zdarzyło się też kupic cos na allegro i zawsze były to ciuszki
      w bardzo dobrym stanie - głównie jakies oryginalbe płaszczyki np.
      Ciuchy kupuję na wyrost, zwłaszcza rzeczy które są po sezonie mocno
      przecenione. np w tej chwili córka (4 lata) ma juz 2 kurtki na
      najbliższą wiosnę, kurtkę zimową na za rok i na za 2 lata, dodam, że
      kurtke zimową kupiłam w coccodrilo puchową za 35zł w olutlecie, w
      zeszłym roku za 40zł. Jedne co nie kupuję na wyrost to buty - te
      zazwyczaj kupuję w outlecie jakieś ecco albo w ccc, deichman albo
      zwykłym sklepiku np mrogała czy antylopa w przedziale 60-140zł. Nie
      kupuję drogich ciuszków, szkoda by mi było kasy na to, wolę więcej
      zainwestować w naukę i zajecia dla dziecka.
      • mama.studentka Re: Ciuchy dziecięce 30.01.10, 19:05
        Nigdy nie fascynowalo mnie kupowanie ubran dla dziecka. Ubranka byly
        kupowane przez znajmych, moich ordzicow, dziadkow Sylwii. Nie mialam
        na tym punkcie bzika, ale nigdy nie zakladalam jej ubran używanych.
        Dla mnie ubranie musi byc nowe i jak najtańsze. Rzeczy mojej corki
        bardzo syzbko sie niszcza, bo sa:
        jakościowo marne i wiele razy prane.
        Nie cierpie z tego powodu, ze moja corka chodzi brzydko ubrana. Tzn.
        ma spraną bluzę i ciagle szura po domu podobny zestaw ubran. Co pol
        roku cala garderoba jest wymieniona bo rosnie!
        Czesto na swieta, urodziny, prosze o jakies sukieneczki, ladne
        zestawiki. NOWE. Dostaje w rozmiarach na teraz i sporo więskzych,
        tak wiec do przedszkola, na wyjsciowke wyglada ładnie. Codziennie
        jest raczej "szaro-bura".
        • prakseda_ka Re: Ciuchy dziecięce 31.01.10, 10:15
          mam dokładnie tak samo. Z ciuszkami nie szaleję - maja oboje po kilka sztuk
          wyjściowych, a tak to biegają i raczkują ( 8mc córka) w dresach, bluzach. Mam
          dużo ciuszków z lumpka bo teściówka ma w jednym znajomą i dla starszaka bluzy
          polarkowe, kurteczki wiosenne super kupuje, Jagola łapie się na ciuchy po
          kuzynce starszej o 2 lata, na portki po bracie. Po za tym nie mam czasu i
          cierpliwości na strojenie - nawet samej siebie wink
          --
          Na swoim. Jest dobrze smile
          • anjazzielonego Re: Ciuchy dziecięce 31.01.10, 11:54
            Fajny wąteksmile

            Mam 3 letnie córeczki- bliźniaczki, które mają WIĘCEJ ubrań, niż ja...
            No cóż, jednak zawsze myślę przede wszystkim o nich, nie o sobiesmile

            Uwielbiam dziecięce ciuszki, z tym, że jestem rozsądna, nie wydam 300 zł na jedną sukieneczkę na wielkie wyjście, czy 100 zł na " zwykłą" - lubię i umiem kroić materiały, więc sama bardzo często projektuję sukienki, które sama kroję, potem tylko zszywa koleżanka - krawcowa (mam maszynę, ale chroniczny brak czasu powoduje, że wolę hurtem jej przygotować skrojone sukienki, i oddać do zszycia).

            Często też ta koleżanka szyje nam na zamówienie - ja rysuję model, albo drukuję zdjęcie, i przekazuję jej z materiałami i dodatkami.

            To brzmi pewnie dziwnie i lekko snobistycznie, ale szycie na miarę jest ZNACZNIE TAŃSZE, niż kupowanie gotowych rzeczy!

            Przepiękne białe sukienki na wesele (małe były druhnami) kosztowały nas 60 zł/ sztukę (materiał, podszewka, dodatki, koszt szycia), a gotowe, które mi się podobały, kosztowały od 250-300 zł, na dodatek musiałabym je zamówić " w ciemno" z katalogu Next, a ja lubię dotknąć, ocenić jakość, sprawdzić tkaninę.

            Uwielbiam wyszukiwać piękne materiały na allegro i w ciucholandach, mój rekord to kupon materiału za złotówkę, złowiony w szmateksie - powstały z niego 2 śliczne sukienki na lato.
            Za szycie 2 sztuk zapłaciłam koleżance...... 20 zł.

            (tyle sama sobie życzy, wyraźnie mi powiedziała, że zszycie kawałeczka materiału o długości 50 cm, bez rękawów i bez podszewki, to banał, i ona nie widzi powodu, by liczyć więcej, szyje hobbistycznie w domu, po pracy, i liczy jakieś symboliczne kwoty).

            Za uszycie pięknych, świątecznych sukienek z aksamitu, na podszewce, usztywnianych lekko tiulem, z tyłu z zamkiem krytym, zdobionych wstążką z tafty, policzyła po 25 zł. Materiały i dodatki kosztowały około 25 zł, więc piękne, doskonałe gatunkowo sukienki kosztowały po 50 zł za sztukę.

            W ten sposób oszczędzam czas (nie mam możliwości biegać po sklepach, zwykle tylko 1-2 razy w roku jadę na zakupy) i pieniądze, spore pieniądze; moje córki mają chyba po co najmniej 10 sukienek na lato, z których każda kosztowała nie więcej niż 15-20 zł...

            Już przygotowałam kolejne materiały na sukienki i tuniczki, i zacznie się szyciesmile

            Na allegro kupiłam ostatnio piękne tkaniny, po 5 - 7zł za metr!

            W grudniu upolowałam piękny, czarny welur kreszowany, z którego powstały piękne sukienki retro, podobne do takich z Kappahla (były bodajże po 139 zł) - nas materiał kosztował około 10 zł na jedną sztukę, plus szycie 20 zł (bo na podszewce).

            Oczywiście kupuję też gotowe rzeczy w sklepach, spodnie, sweterki, bluzeczki, ale sukienki i płaszczyki przeważnie wszystkie mają szyte na zamówieniesmile


            • ada16 Re: Ciuchy dziecięce 01.02.10, 13:24
              masz dobrze, bo kolezanka bierze grosze za uszycie.
              Ale nie kazda mama ma takie koleżanki i nie każda mama umie szyć.
              Poza tym materiały w sklepie wcale nie sa tanie
              • anjazzielonego Re: Ciuchy dziecięce 01.02.10, 14:17
                Ada,

                wiem, generalnie szycie jest drogie.

                Ale jak mama umie kroić/ szyć, albo chce tego spróbować, czy ma tanią krawcową,
                to mając córeczkę/ córeczki bardzo polecam.

                Materiały w sklepach są BARDZO drogie - szukałam w grudniu aksamitu, były tylko
                w szaro - burych kolorach, po 38 zł/metr.
                Na allegro u sprawdzonego sprzedawcy, do wyboru, do koloru, po .... 15 zł!

                Ja kupuję materiały przeważnie na all, trafiają się fenomenalne nawet po 5
                zł/metr, kupując na raz kilka metrów, nawet doliczając przesyłkę opłaca się bardzo.

                Każdy z nas wpisuje swoje uwagi dot. oszczędzania na ubraniach dla dzieci, więc
                dodałam swoje.

                U mnie się to bardzo sprawdza, bo modne, śliczne sukienki dla dziewczynek są
                okropnie drogie, kosztują przeważnie od 80 zł do nawet 200 zł za sztukę.

                Bluzeczki, podkoszulki, rajstopy - kupuję hurtowo 1-2 razy w roku zawsze na
                allegro, odzież sprawdzonych firm, jest bardzo duży wybór i świetne ceny.

            • undomestic_goddess Aniu od blizniaczek 02.02.10, 15:04
              anjazzielonego napisała:

              > Fajny wąteksmile
              >
              >
              > > To brzmi pewnie dziwnie i lekko snobistycznie, ale szycie na
              miarę jest ZNACZNI
              > E TAŃSZE, niż kupowanie gotowych rzeczy!
              >
              >
              >
              > Już przygotowałam kolejne materiały na sukienki i tuniczki, i
              zacznie się szyci
              > esmile
              >
              > Na allegro kupiłam ostatnio piękne tkaniny, po 5 - 7zł za metr!
              >
              > a
              > le sukienki i płaszczyki przeważnie wszystkie mają szyte na
              zamówieniesmile
              >
              >

              Coz moge sie tylko podpisac. Na dodatek lubie, jak moje dzieci sa
              ladnie i oryginalnie ubrane. Dlatego wyszukuje im oryginalne ubranka
              albo sama cos robie, albo maja szyte na miare.

              Dawaj linka do tych fajnych materialow, prosze!!!!!
              --
              Insanity is hereditary. You get it from your kids.
              • anjazzielonego Re: Aniu od blizniaczek 02.02.10, 15:27
                Witam!smile

                zależy, co lubisz, jakie tkaniny/ kolory, ja ostatnio kupiłam takie materiały:

                na letnie sukienki:

                allegro.pl/item895158676_tkanina_cotton_z_laycra_5_zl_mb.html
                podszewka w kropeczki do czerwonych płaszczyków
                ( u tej osoby obserwuję często co mają i sporo kupuję, mają sporo ślicznych tkanin):

                allegro.pl/item884563409_satyna_czarna_biale_groszki.html
                Aksamit ZAWSZE od tej osoby, przemiły kontakt, rewelacyjne gatunkowo tkaniny, zawsze po 15 zł/ metr, na życzenie wystawiają aukcje jako kup teraz:

                allegro.pl/item897675867_aksamit_100_bawelny_fiolkowy_2_4_x1_4.html

                oj to tylko kilka przykładówsmile

                Moje dziewczynki mają 90% sukienek, płaszczyków i kurteczek szytych na zamówienie - bo jeśli w Zarze podoba mi się flauszowy płaszczyk i sukienka z tweedu, to za 2 sukieneczki i 2 płaszczyki muszę zapłacić około 600 zł (a to przecież są malutkie rzeczy, sukienki bez rękawów, dość prosty płaszczyk - ubranka o długości około 50 cm)!
                Za prawie identyczne 4 takie rzeczy szyte na zamówienie, na dodatek w wymarzonym kolorze, gatunku, wydaję przeważnie..... niecałe 200 zł.
              • anjazzielonego undomestic_goddess 02.02.10, 15:40
                Czasem po prostu szukam hasłowo w tkaninach, np. gdy potrzebuję haftowanego materiału bawełnianego na lato, wpisuję w kategorii tkaniny:

                haft,haftowana, haftowany - i zaznaczam szukaj w tytułach i opisach.

                W ten sposób upolowałam ostatnio 2 kupony ślicznych materiałów, każdy za jakieś 20 zł za całość z wysyłką (biorąc pod uwagę, że z każdego mam około 2m, to bardzo tanio - w sklepach, jeśli takie materiały w ogóle są, to po 25-30 zł za metr).
                  • anjazzielonego Re: undomestic_goddess 03.02.10, 08:54
                    Pewnie, że tak, bardzo chętniesmile

                    Ja właśnie czekam na ostatnie 3 zamówione materiały, część sama skroję, część przekażę koleżance, by zajęła w krojem i szyciem, i "kolekcję" na wiosnę/ lato będziemy już mieć w całości uzupełnionąsmile
    • monika3411 Re: Ciuchy dziecięce 01.02.10, 14:35
      Uwielbiam smile
      Spokojnie lekka ręką wydałabym te 6 setek z hakiem, gdybym tylko
      mogła sobie na to pozwolić.
      Ile wydaję - nie wiem szczerze mówiąc. W tym miesiącu jeszcze nic wink
      Ale w tym tygodniu kupię spacerówkę, może łózeczko (bo kołyska robi
      się powoli przymała) plus materac, pościel. Wyniesie mnie to dobrze
      ponad 1000 zł, więc raczej na szaleństwa ciuszkowe nie będzie w tym
      miesiącu kasy sad
      • anyx27 Re: Ciuchy dziecięce 01.02.10, 15:15
        He he wink

        ja własnie dzisiaj poraz kolejny złożyłam zamowienie do next'a.

        To moje trzecie dot.kolekcji wiosennej i mam nadzieję, ze ostatnie wink w sumie na
        wiosenne ciuchy dla młodej wydałam 350funtów, czyli troche ponad 1500pln. ale po
        pierwsze to ciuchy czesciowo takze na lato i jesien, po drugie zazwyczaj na
        2,czasem nawet 3 sezony, po trzecie co najmniej połowę tej kwoty odzyskuję
        zawsze na allegro.

        Najgorsze, że drugie tyle wydaję zawsze w next na siebie, ale nic nie poradzę,
        ze maja takie rewelacyjne jeansy i buty tongue_out
        • naturella Re: Ciuchy dziecięce 01.02.10, 19:37
          Wow, Anyx, zazdroszczęsmile Ja jednak odrobinę poszalałam w naszym
          warszawskim Next, kupiłam dla synka trzy pary spodni, bluzkę z
          długim (za rewelacyjną cenę 37 zł, taka przecena), dla córki
          bluzeczkę i legginsy na lato. Kupiłam też butki dla córki w Ecco,
          też w dobrej cenie i kurtkę na wiosnę w Zarze (cena jeszcze lepsza,
          z jesiennej kolekcji, taki niby płaszczyk). Jestem bardzo zadowolona
          z zakupów, teraz tylko muszę kupić buty dla synka, bo wyrósł. Ale
          powystawiałam ich buty z jesieni i lata, więc trochę mam nadzieję
          odrobić stratysmile

          Teraz będę szukać fioletowej czapeczki dla córki, nie będzie to
          prostesmile bo nie może to być biskupi fiolet, ale przydymiona śliwkasmile
          --
          Maksymilian 21 listopada 2005
          Aleksandra 8 sierpnia 2007
    • volta2 Re: Ciuchy dziecięce 01.02.10, 17:04
      nas generalnie stać na życie na bardzo dobrym poziomie, ale na
      ciuchy dziecięce nie potrafię wydać prawie nic, poza tym co
      absolutnie niezbędnesmile
      dla siebie też nie potrafię zresztą.

      zatem nasze dzieciaki noszą się lumeksiarsko - ale głównie w
      ubraniach dobrych jakościowo, niezniszczonych, estetycznych. mają
      tam kupione i bluzeczki do przedszkola/szkoły i trochę spodni
      letnich, a hitem są ubrania na wszelkie imprezy oficjalne - koszule
      jak takie do krawata i kamizelki do tego, jeden z hm a drugi z
      republic bananasmile
      w strojach za 20 zeta dla obu już od kilku sezonów zadają szyku
      (wesela/wigilie/urodziny swoje/uroczystości szkolno-przedszkolne).
      nie mam schizy że ubranie się powtarza, zresztą koszule są z
      krótkim i długim rękawem, klasyczne, więc i na długo starczająsmile
      poza tym nigdy nie mam noża na karku więc mogę kupować ubrania na
      zapas - jak się coś wyjątkowego trafia to w szafie i dwa lata
      poczeka, aż dzieci urosną do ubranka - w ten sposób już kila
      tiszertów i kilka bluzek leży w szafie.

      kupuję chętnie ubrania używane, na allegro również kurtki i
      kombinezony narciarskie(ostatnio perełka - kurtka salewy, sama mam
      salewę kupioną za tysiaka, mały ma podobną za 50 dych i drugi też
      jeszcze ją ponosi)

      także ja w życiu nie wydałabym 670 zł na ciuchy, nawet dla obu,
      nawet gdybym miała jeszcze szansę je osprzedać na allegro jako
      firmowe, choć po dwójce dzieci to mało co nadaje się do sprzedania
      jeszcze. a kupno z wiodącej kolekcji to dla mnie jakiś kosmos, może
      gdybym miała córkę i ona by zaczęła już mieć jakieś preferencje, to
      zmieniłabym nawyki a tak, to dzieci dostają gotowe ubranie do szafy
      i finito.

      a jakoś tak sobie tłumaczę że pieniądze nie wydane na konsumpcję
      ubraniową przeznaczamy na turystykę/kulturę czyli dla mnie dobra
      wyższego rzędu. ale każdy ma swoje priorytety i zna możliwości
      swojego portfela.
    • ella111 Re: Ciuchy dziecięce 01.02.10, 20:48
      Ja bym nie wydala, z dwoch powodow: nowa kolekcja srednio mi sie
      podoba, i wydaje mi sie ze z jakoscia nexta roznie bywa. A nie mam
      mozliwosci obejrzec w realu. W przeszlosci zdarzylo mi sie za tyle
      zamawiac ale teraz postanowilam przystopowac, i z nextem, i w ogole
      z kupowaniem duzych ilosci ciuchow dla dzieci. Zobaczymy czy mi sie
      uda wink
    • bemati Re: Ciuchy dziecięce 01.02.10, 21:35
      Nie wydałabym tyle, no ale ja z tych oszczędnych i mało
      zarabiających smile Chociaż, gdyby mnie było stać, to pewnie tak...
      Mój syn ma ubranka mieszane - bardzo dużo używanych i wcale nie
      wygladają byle jak, "poluje" na nie moja mama wg zasady: dobra marka
      i rzecz w bardzo dobrym stanie, sporo kupuję też na wyprzedażach.
      Generalnie, uważam, że nie warto szaleć z ciuchami (myślę tu o
      cenach, bo ilość to druga sprawa...). Ja wolę kupić książeczkę,
      zabawkę, itp. niż drogi ciuch.
      • zuzuua Re: Ciuchy dziecięce 01.02.10, 22:08
        jak pisze Bemati - w życiu nie wydałabym takiej sumy na ciuchy. po
        pierwsze dość sporo ciuchów dostaje, po drugie - jeśli już coś
        potrzebuję, to idę do lumpka i tam kupuję ciuch next, gap lub jakiejś
        innej firmy za całe 5zl/szt, które jak się poplamią po prostu
        wyrzucam. córa okropnie niszczy ubrania - zawsze się czymś poplami,
        pobrudzi itd. mam więc zestawy "domowe", lepsze przedszkolne i
        wyjściowe.
        wychodzę też z założenia, że dziecku nie są potrzebne "dizajnerskie"
        zestawy. byle by do przedszkola było schludnie, czysto i nie
        pogniecione, a czy ma coś firmy next, czy krzak to jej jest i tak
        wszystko jedno. a propos kształtowania gustu dziecka - moja córa nie
        chce założyć nic innego niż różowe - rajstopki różowe (we wzorki,
        gładkie są już beee), bluzeczka musi być różowa, sukienka też. dodam
        że ja nie znoszę różu. i co z tego, że kupię jej niebieskie rajstopy,
        albo czerwoną sukienkę (by kształtować gust), jak nawet siłą ją w to
        nie ubiorę, a jak ubiorę, to mi się zaraz do rosołu rozbierze...
        natomiast staram się nie oszczędzać na butach. ostatnio widziałam
        buty dziecięce ecco, i planuję zakup na wiosnę/lato ale to już w
        outlecie. moje dziecko przeżyje jak będzie miało buty z zeszłej
        kolekcji
        • myszencja6 Re: Ciuchy dziecięce 01.02.10, 23:11
          wszystko zalezy od zarobkow, ilości ubrań i stanu obecnego w szafie. Nie kupuje
          synowi (5lat) na wyrost bo 1. nie lubię 2. nie wiem czy trafię z rozmiarem 3.
          nie mam gdzie to trzymać. A w chwili obecnej szuflady mojego syna się nie
          domykają, wiec pewnie bym nie kupila. Tym bardziej, ze next mnie nie powala,
          pare razy sie skusiłam i uwazam, ze cena i zamieszanie nie jest warte tych
          ciuszków. Można isc do H&M czy KappAhala i na spokojnie kupić podobne albo
          lepsze jakościowo.
          Nie, nie mam świra na punkcie ciuchów dla syna aczkolwiek lubię jak jest ładnie
          ubrany, pod kolor i z sensemwinkjednak potrafię sie powstrzymać i nie mam
          problemów z cyklu 'idę po coś dla siebie a kupuję dla dziecka'.
          Lubię H&M, Tchibo, KappAhl, Cherokee, Decathlon- tam najregularniej ubieram
          Młodego. Z butami różnie bywa.
            • volta2 Re: Ciuchy dziecięce 02.02.10, 09:27
              z 15-latkiem to jedynie mogę się domyślać, jak będzie, ale mój
              starsz dobija do 8-mych urodzin i nie ma problemu z jego ubraniem,
              póki co.
              priorytet to dla niego wygodasmile

              jednej rzeczy nie znosi - dżinsów levisa, piękne, naprawdę piękne i
              prawie nieużywane. krzyczy, że twardesmile a one po prostu są w
              świetnym gatunku.
              i tłumaczenie, że mama i tata kochają dżinsy nie pomagasmile
              mam nadzieję, że drugi je ponosi.
          • volta2 Re: Ciuchy dziecięce 02.02.10, 09:32
            wszystko zalezy od zarobkow,

            otóż mam wrażenie, że nie u każdego zakupy dla dzieci zależą od
            zarobków.
            my mamy dochody naprawdę duże, stać jest nas na masę rzeczy, i
            pewnie dlatego nie mam kompleksów z ubieraniem siebie/dzieci a i
            męża czasem w lumpku. nie zależy nam na modzie, znamy zasady
            marketnigu dodatkowo, więc wiemy, o co chodzi w tym szmacianym
            biznesie.

            czasem zdajemy sobie sprawę, że wyglądamy lekko komicznie, wszyscy
            lumpeksowi, ale umiemy sami się z tego pośmiać(w sensie
            dochody/wygląd)
            często w galeriach wyglądamy podejrzanie dla ochrony czy
            sprzedawców - bardziej jak na złodziejstwo byśmy przyszli niż że
            rodzina na zakupy...

            a to po prostu kwestia priorytetów... nie kasy, nie miesjca w szafie
            itp.
            • ranny.ptaszek volta 02.02.10, 10:38
              Podoba mi się twoje podejście smile


              volta2 napisała:

              > my mamy dochody naprawdę duże

              Przepraszam, możesz nie odpowiadać. Pisałam coś tu o dochodach 9000
              zł, napisałaś że macie podobnie (w innym wątku), może jest to np
              tysiąc więcej (chyba że nie zrozumiałam, to przepraszam). Nie wydaje
              mi się żeby to były duże dochody. Małe może nie ale raczej średnie,
              przeciętne. Przepraszam, może mam spaczone podejście.
              • volta2 Re: volta 02.02.10, 12:53
                napisałaś że macie podobnie

                dla mnie nasze dochody są bardzo duże i zdecydowanie wystarczają nam
                na życie.
                gdy mieszkaliśmy w wawie było tego ok.10 koła, ale to są zarobki
                wyłącznie jednej osoby. moje to na waciki nie starcza, więc uważam
                że jak jedna osoba przynosi mi dychę do domu, to jest full kasy.



                Małe może nie ale raczej średnie,
                > przeciętne. Przepraszam, może mam spaczone podejście.
                w/g mnie masz podejście spaczone, albo wygórowane potrzeby, albo nie
                umiesz rozglądać się dookoła. w naszej rodzinie wiedzie się nam dość
                dobrze, moi kuzyni nigdy nie byli za granicą i żylją za 2000koła na
                m-c. i ja do nich się porównuję a nie do jednej naszej kuzynki która
                ma ze 20 k na niecały etatsmile

                a zarabianie po to, by wszystko wydać - no cóż, niby człowiek żyje
                dla siebie, ale mamy dzieci, i sporo myślimy o ich przyszłości,
                naszej własnej zresztą też.

                nam na nasze potrzeby starcza i jeszcze dużo zostaje, też mamy 2
                auta, ja nim do pracy nie jeżdżę, ale mam. dzieci w publicznych
                placówkach będą się uczyć, wyjeżdżamy 2 razy do roku za granicę na
                wyjazd letni i zimowy, ja na jeszcze jednen z dziećmi nad nasze
                morze, bez męża, żyjemy w bardzo drogiej dzielnicy, wydajemy na
                pasztet 50 zeta za kg, i jeszcze nam duuużo zostaje. oszczędzamy,
                inwestujemy, realizujemy też wydatki zachciankowe - np. kolumny dla
                męża za 8 tysismile(ale używane, więc nie za 15tysi)
                utrzymywaliśmy do niedawna opiekunkę, coby mnie - niepracującą żonę
                odciążyła od obowiązków dzieciowych, czasem przychodzi pani do
                sprzątania, nie pomagają nam rodzice finansowo - a starcza nam.
                no więc uważam, że te 9-10 koła to dużo, skoro i starcza i zostje i
                zbytki jeszcze możemy sobie zafundować. kredyt na mieszkanie też
                mamy, choć niewielki bo spłacamy z wynajmu jeszcze jednego
                mieszkania.

                oczywiście są rzeczy na które nas nie stać, albo byśmy musieli na
                nie przyoszczędzić, np. wyjazd do meksyku dla 4 osób, nowe nie na
                raty audi A6 czy 7?(strzelam, nie wiem czy są takie już?)
                • ranny.ptaszek Re: volta 02.02.10, 13:03
                  volta2
                  > uważam
                  > że jak jedna osoba przynosi mi dychę do domu, to jest full kasy.
                  >

                  Tak, też tak uważam. Mój mąż zarabia połowe tego, ja prawie 4.
                  Z drugiej strony mówimy o dochodzie na 4 osoby i nie jest wazne że
                  zarabiają na to oboje małżonkowie. 10 000 to dobra pensja, ale 9 000
                  na 4 osoby to nie za wielki dochód. Tak uważam, ale każdy ma prawo
                  mieć własne zdanie. U mnie w rodzinie to przeciętny dochód.

                  Nie mieszkasz w Polsce? W droższym czy tańszym kraju? Z ciekawości
                  pytam i nie gniewaj się, proszę smile
                  • volta2 Re: volta 02.02.10, 13:28
                    Nie mieszkasz w Polsce? W droższym czy tańszym kraju? Z ciekawości
                    > pytam i nie gniewaj się, proszę smile

                    ależ nie gniewam się, dlaczegóżby?


                    U mnie w rodzinie to przeciętny dochód.
                    jeśli 9 tysi u ciebie w rodzinie to przeciętny dochód, to zaczynam
                    rozumieć lepiej nieco twoje spaczenie, jeśli dookoła wszyscy jadą na
                    miesiąc na santorini to możesz czuć się dziwnie, faktycznie...
                    u nas rodzina męża zamożna lub bardzo zamożna, moja średnia lub
                    poniżej średniej ale to też nie warszawa, więc i inny styl życia i
                    inne wykształcenie itp.
                    no i inna sprawa ze stukturą zarobków - gdybyś ty przestała
                    pracować, to mocno spadacie w dół, ja nie pracuję i nie brak nam
                    niczego, zatem u nas jest inna sytuacja - mąż jest z siebie dumny,
                    że tak dobrze zarabia, że ja nie muszę/nie chcę pracować i nie ma to
                    wpływu na nasz standard życia.

                    no i dzieci mamy mniejsze, może dlatego jeszcze te 10 tysiaków nam
                    wystarcza?

                    teraz mieszkam za granicą ale ponoć tylko do sierpnia.
                    kraj duuużo droższy niż pl, tu mimo większych zarobków męża niż w
                    stolicy nie stać nas na nianię w takim zakresie, jak byśmy chcieli,
                    nie stać nas na rozrywkę w takim stylu jak w warszawie.

                    ale to dlatego, że za samą szkołę dla dzieci płacimy 10 tysi
                    miesięcznie, do tego transport do szkoły i ze ponad tysiak i jeszcze
                    wyżywienie w tej szkole we własnym zakresiesad
                    za to widok na palmy z okna, na szumiące morze 100m od mieszkania i
                    poranna kawa na promenadzie - warta każdych pieniędzysmile

                    dlatego jestem na forum oszczędzamysmile
                    • ranny.ptaszek Re: volta 02.02.10, 13:59
                      volta2 napisała:
                      mąż jest z siebie dumny,
                      > że tak dobrze zarabia, że ja nie muszę/nie chcę pracować i nie ma
                      to
                      > wpływu na nasz standard życia.


                      No cóż, mąż jest dumny ze swoich zarobków, też fajnie, ja byłabym
                      dumna z innych rzeczy, no chyba że chodzi o to że jest zdolnym i
                      pracowitym specjalistą itp a przy okazji dobrze zarabia. Widzisz, ja
                      jestem inna i gdyby mój mąż zarabiał 10 000, ja i tak pracowałabym.

                      Pozwólmy że każda z nas pozostanie przy własnym zdaniu smile
                      • volta2 Re: volta 02.02.10, 14:23
                        Pozwólmy że każda z nas pozostanie przy własnym zdaniu smile

                        ale ja nie neguję tego, że ty byś pracowała przecież.
                        piszę tylko o tym, że w przypadku utraty pracy przez jedno z
                        małżonków mocno spadacie.
                        u nas jak ja stracę pracę - nie dzieje się nic,
                        mąż - no on raczej pracy nie stracismile ale różnie to w życiu bywa,
                        zatem na wszelkie fundusze asekuracyjne wydajemy całkiem sporo...

                        gdyby mój mąż zarabiał 10 000, ja i tak pracowałabym.
                        a ja niekoniecznie.
                        teraz nie zarabiam a mąż dzięki temu że nie mam/nie miałam parcia na
                        pracę mógł wyjechać za granicę razem z całą rodziną, bo po prostu
                        zwolniłam się z tej pracy i się jej kurczowo nie trzymałam, zatem
                        nic nie blokowało mu kariery.
                        uważasz że powinnam pracować za tysiaka dla idei pracującej żony i
                        wysłać w świat męża samego? w imię czego?

                        w wawie pracowałam mimo tego iż zarabiałam tysiaka a mąż swoją
                        dyszkę. ale nie byłam z tą pracą szczęśliwa, to już inna sprawa.
                        ale dzięki jego zarobkom ja mam wybór - ty na razie nie bardzo.
                        i chyba to sama przyznasz?
                        • ranny.ptaszek Re: volta 02.02.10, 14:56
                          Tak. Ja muszę pracować a ty nie.
                          Nie to jest tematem, ale pociągnę go jeśli chcesz.
                          My mamy pewną i stałą pracę z szansą na nieco wyższe zarobki, choć
                          wiadomo że nieszczęścia chodzą po ludziach i róznie bywa. Tak jak i
                          ja lub mój mąż, także i twój może stracić pracę, zresztą pisałas o
                          tym w jakimś wątku, że jesienią wracacie do kraju bo lepiej żeby mąż
                          pilnował firmy, że może nagle zacząć zarabiać połowę.Czego wam
                          oczywiście nie życzę.
                          Gdybym zarabiała tysiąc za etat? No chyba masz rację, może i bym nie
                          pracowała, albo na pół etatu.
                          Myślę, że gdyby mój mąż mógł wyjechać na taki kontrakt, spokojnie
                          wzięłabym urlop na 2 lata.
                        • ranny.ptaszek Re: volta 02.02.10, 15:03
                          volta2 napisała:

                          dzięki jego zarobkom ja mam wybór - ty na razie nie bardzo.
                          > i chyba to sama przyznasz?

                          Wiesz, przeczytałąm wiele twoich wątków, w których piszesz że
                          dostaliście jakieś pieniądze, niemałe, od teściów, do tego mąż
                          zarabia, u rodziców mieszkałaś bardzo długo i byłas na ich
                          utrzymaniu. Tak, ja nie ma bogatych teściów, nikt mi nic nie dał,
                          sama zarabiałam na mieszkanie, potem z mężem na dom, mąż też zarabia
                          średnio. Może dlatego to doceniam i pracuję, bo nikt mi nic nie
                          da.
                          Ale dajmy już spokój, bo robi sie bez sensu i nie na temat.
                          Nadal uważam że 9000 na rodzinę nie jest źle ale jakoś rewelacyjnie
                          też nie. Kończę i pozdrawiam.
                          • volta2 Re: volta 02.02.10, 15:30
                            faktycznie, należy naturellę przeprosić za zaśmiecanie wątku, ale
                            muszę się ustosunkować do tego co tam w historii wyczytałaśsmile
                            pieniędzy od teściów nie dostaliśmy tylko połowę mieszkania - czyli
                            25 metrów. w wawie to nie mało, ale po zaledwie 8 latach małżeństwa
                            tych metrów nam przybyło znacznie, bo jeszcze 100 - czyli wynik mamy
                            niezły, połowa tych metrów jest na kredyt.

                            ja nie wypominam ci, że pracujesz, że sama się dorabiasz, piszesz,
                            że rodzinę masz zamożną, bo w końcu z tymi 9000 jesteś zaledwie
                            średniakiem. nie twoja wina, że rodzice nic ci na start nie dali ale
                            też i nie moja że nam coś tam zaoferowali a myśmy to przyjęli.
                            myślę, że nie ja i nie ty jedne jesteśmy w takiej sytuacji.

                            na utrzymaniu rodziców byłam bo i mnie i im ten układ odpowiadał -
                            to chyba nic złego? wyprowadziłam się z domu po 3 latach
                            samodzielnego zarabiaia tysiaka, czyli tak do końca mnie nie
                            utrzymywalismile jak się wyprowadzałam miałam 27 lat, to chyba nie
                            jakaś nieskończoność?(aczolwiek jak ktoś na studia wyjechał po
                            maturze i do domu już nie wrócił - to fakt, całe lata świetlne jest
                            do 27) ale - znów, nie moja wina, że mieszkałam na tyle blisko
                            warszawy że nie było mowy o wyprowadzce - do zapewne dużo gorszych
                            warunków, typu akademik, czy wynajmowane w stadzie mieszkanie.

                            Ale dajmy już spokój, bo robi sie bez sensu i nie na temat.
                            > Nadal uważam że 9000 na rodzinę nie jest źle ale jakoś
                            rewelacyjnie
                            > też nie. Kończę i pozdrawiam.
                            a ja po tej jakże długiej dyskusji nadal uważam że 9 tysi na rodzinę
                            w polsce to jest wystarczająco dużo. i jak ktoś chce się zabijać o
                            więcej - to jego sprawa. mi się ten poziom wydaje na tyle
                            wystarczający, że wybrałam bycie w domu, rezygnację z pracy na rzecz
                            tego domu/dzieci właśnie, i własnego świętego spokoju.
                            a mąż nie zacznie nagle pracować mniej niż pracuje, bo taką ma
                            specyfikę pracy - albo jest tyle ile musi, albo wypad.

                            ptaszku, zakładam, że zmienię poglądy jak mi dzieci podrosną do tych
                            mniej więcej nastu lat, teraz nie mamy wydatków typu obozy językowe,
                            wycieczki szkolne kilkudniowe, wyjazdy narciarskie na ferie czy
                            letnie kolonie.
                            do tego, a propos wątku - odpadają nam zakupy firmowych, nowych
                            ciuchów, komórek, korepetycji.
                            jeśli te wydatki ponosisz, może faktycznie zacząć brakować?
                            pożyjemy, zobaczymy co nam los przyniesiesmile
            • myszencja6 Re: Ciuchy dziecięce 02.02.10, 10:57
              masz rację- to kwestia priorytetów. Nie rozumiem jak może Cie bawić, że
              wygladacie jak 'na złodziejstwo'- no ale, jeszcze raz powtórzę, to kwestia
              priorytetów. Wygląd nie ma nic wspólnego z kasą. Można zarabiać bardzo mało a
              wyglądać porządnie i schludnie. A można zarabiać dużo i wyglądać jak 'na
              złodziejstwo'.
              I można pogodzić wydatki na turystykę, kulturę i dobra wyższe z porządnym,
              niekomicznym wyglądem.
              • anjazzielonego Re: Ciuchy dziecięce 02.02.10, 11:05
                Ranny ptaszek,

                wg mnie zdrowo przesadzasz, uznając, że dochody netto na poziomie 9.000 zł są
                "przeciętne", no ale to Twoje zdanie smile

                Wracając do ubranek - ja nie wydałabym na Next jednorazowo 700 zł, bo nie mam
                takie potrzeby, moje córki mają sporą " bazę", do której dokupuję pojedyncze
                rzeczy, które wpadną mi w oko, niezależnie od marki, albo szyję.

                No i w Next są różne rzeczy - są rewelacyjne gatunkowo, i całkiem średnie, na
                które w życiu nie zwróciłabym uwagi, gdybym widziała je na żywo.

                Ja w ubiegłym roku nieco rozczarowałam się kilkoma rzeczami, no ale cóż,
                kupiłam, więc dziewczynki będą nosić.
              • volta2 Re: Ciuchy dziecięce 02.02.10, 13:39
                Nie rozumiem jak może Cie bawić, że
                > wygladacie jak 'na złodziejstwo

                ależ uwierz, że może, mąż też się z tego śmieje, szczególnie jak w
                takiej galerii mokotów zauważa facetów i babki jak z żurnalasmile
                ten straszny kontrast nas bawi, może możemy się śmiać, bo przy
                odrobinie wysiłku też moglibyśmy opakować się podobnie?

                I można pogodzić wydatki na turystykę, kulturę i dobra wyższe z
                porządnym,
                > niekomicznym wyglądem.
                ależ w/g nas my wyglądamy noramalnie, porządnie, ja napisałam, że
                dla postronnych możemy wyglądać nieciekawie, czysto ale w ubraniach
                sprzed kilku sezonów, bo kupionych w lumpku. jak kogoś interesuje
                moda to rozpozna bez problemu, że to było modne parę lat wstecz.
                tylko co mnie obchodzi, kto co sobie na nasz widok myśli?

                "niekomicznym wyglądem" - otóż nas takie istoty wypielęgnowane,
                ubrane w nowe kolekcje, pod kolor itp. to dla nas komiczny widok. no
                co ja zrobię, że nas to bawi?

                z drugiej strony wejście do sklepu turystycznego kończy się
                zrobieniem zakupów na 2,3 tysiaki, i dalej w tych goreteksowych
                kurtkach wyglądamy nieodpicowanie, a że kurtki po tysiaku, to co
                zrobić? potrzebne, to kupujemy.
    • moguer Re: Ciuchy dziecięce 02.02.10, 11:44
      Ja mam 10 latkę , której bardzo lubie kupować ubranka. Kupuje duzo i
      staram się wybierać dobre jakościowo, po sezonie lub przed jak mała
      wyrośnie wystawiam te ciuszki na allegro, czasami odzyskuje 100%
      ceny,w zeszłym roku kupiłam jej kozaczki w ecco za 299 zł sprzedałam
      je w sezonie przedzimowym za 250 zł , dołozyłam 50 zł i córa miała
      nowe geox-y. Tak więc ja nie boje się wydać wiecej kasy bo 90%
      ubranek sprzedam smile))))
      • naturella Re: Ciuchy dziecięce 02.02.10, 12:15
        Ja też sprzedaję, więc część kasy odzyskuję - i jest na nowe rzeczy.
        Z jakością Nexta macie rację, rzeczy, które super wyglądały na
        stronie w rzeczywistości niekiedy rozczarowują... A szkoda.
        Strasznie napaliłam się na legginsy i koszulkę z zebrą, a w
        rzeczywistości legginsy były grube i jak dla mnie zupełnie nie
        pasowały do cienkiem bluzeczki z krótkim rękawem sad
        --
        Maksymilian 21 listopada 2005
        Aleksandra 8 sierpnia 2007
    • chill Re: Ciuchy dziecięce 02.02.10, 12:52
      Chyba bym nie wydała wink Chociaż uwielbiam kupować ubranka dla mojej niespełna
      2-letniej córeczki. Ubrań ma sporo-dużo dostaje, a większość "codziennych"
      kupuję na wyprzedażach lub w outletach, sporadycznie w lumpeksach. Na Allegro w
      temacie zakupów dziecięcych przejechałam się kilka razy-były zaplamione,
      zniszczone... Na zdjęciach nie było widać, a i w opisie to pominięto. Sama
      często wystawiam używane lub nowe rzeczy Oli i sama nigdy nie pozwoliłabym sobie
      na takie traktowanie kupujących uncertain
      Ja natomiast z dobrodziejstw outletów, lumpeksów i Allegro często korzystam i
      dzięki temu mam szafę pełną markowych ciuchów nabytych w zawrotnie niskich
      cenach smileI sądzę, że zarobki nie są tu kwestią decydującą-wraz z mężem mamy
      dochody miesięczne na poziomie powyżej 20tys, ale też wysokie obciążenia
      (kredyt,leasing). W sumie to nie pamiętam, kiedy poszłam do sklepu i kupiłam
      rzecz dla siebie w pierwszej sklepowej cenie wink
      --
      Kamień spełnia swą pracę bez ustanku, dzień i noc
    • frestre Re: Ciuchy dziecięce 02.02.10, 15:45
      przez pierwsze półtora roku życia mojego synka, z nowych rzeczy
      kupiłam na wyprzedaży (będąc jeszcze w ciąży) jeden flauszowy
      kombinezonik - koszt zdajsie 29zł wink

      wszystkie rzeczy dostałam (używane po kuzynie), część od koleżanki,
      jak coś brakowało to lumpeksiksmile

      dopiero teraz na zimowych wyprzedażach pokupowałam ciuszki na
      przyszłą zimę ( w sumie ok 150zł)

      ALE gdyby mnie było stać, to lekką ręką wydawałabym kasę na ciuchy
      (zawsze na wyprzedażach lub outletach)

      • rozowa.chmurka79 Re: Ciuchy dziecięce 02.02.10, 20:41
        Z doswiadczenia wiem ze nie ma co przesadzac z ubrankami dla malych
        dzieci i niemowlat,gdyz bardzo szybo z nich wyrastaja.Przystopowalam
        juz z kupowaniem dla mojej 14 miesiecznej coreczki,ale lubie by
        wygladala estetycznie i pod kolor.Nie przeszkadza mi ze ktos ja
        zobaczy dwa razy w tej samej sukience.Wprawdzie stac mnie na wiele
        ,ale zara ,czy h&m wystarcza.Nawet na codzien ,kiedy nikt nas nie
        odwiedza lubie miec ja ladnie ubrana i niby z tych samych ubran
        robic rozne kombinacje.Sama tez o siebie dbam i lubie miec ubrani
        zgrane ze soba kolorystycznie.Nie mam tez nic przeciwko lumpikom,ale
        calosc musi miec ze soba komponowac.
        Szczerze to zal mi takich dzieci ktore dzieki swoim rodzicom ,ktorzy
        nie przywiazuja wagi do swojego i ich wygladu wygladaja jak
        ochlapusy.Odrozniaja sie w znaczacy sposob od swoich
        rowiesnikow,mimo ze ich rodzicow stac by bylo na kilka ladnych
        zestawow ubran.Beda patrzec na zdjecia wspominac szaro -bure
        dziecinstwo...
        Nie rozumiem co moze byc jeszcze zabawnego z tego ze wyglada sie jak
        rodzinka zebrakow...Nie cierpie takich ludzi,ktorzy nie potrafia
        zadbac o swoja estetyke zewnetrzna,a wytykaja ludzi ubranych z klasa
        i pomyslem .I co z tego ze maja drogie narciarskie kombinezony
        ,kiedy w osrodku wczasowym odbiegaja od ludzi swoich codziennym
        ubrankiem,siejac ogolne posmiewisko.Zenujace...
        • anyx27 Re: Ciuchy dziecięce 02.02.10, 21:07
          Moje dziecko nie ma dużo ubranek, tak w sam raz - daleko mi do dziewczyn z forum
          Zakupy, których córeczki mają po 50 spódniczek - są takie, naprawdę wink ma 5 lat
          i ubranka nosi po 2-3 sezony, czyli często i 2lata smile nie mamy też problemu w
          tym, zeby ubrać jedną kieckę na kilka imprez z rzedu wink

          ALE:

          nie wyobrazam sobie, zeby moje dziecko chodziło ubrane w stylu "lumpiarskim",
          jak to któras z dziewczyn okresliła. Lubię ładne ubranka smile i zgadzam sie, że
          fajnie jest kształtować gusta małego człowieka smile Moja córcia uwielbia wybierac
          ze mną ubranka,choć ostateczną decyzję podejmuję ja smile

          Poza tym nie lubię prać, więc mamy tyle ciuchów, żebym mogła prać tylko raz w
          tygodniu.

          A kupuję w Next, bo A) nie muszę łazić po sklepach, B) jakość najczęściej
          bardzo dobra C) jest duży wybór (łapiemy się i na młodsze dziewczynki i na
          starsze) D) z sieciówek next wychodzi mi najtaniej smile))

          • volta2 chwila, chwila 02.02.10, 22:52
            widzę, że tutejsze panie mają jakieś złudzenia optyczne.

            czy możecie wytłumaczyć mi, jakim cudem ubranka nexta czy hm są
            estetyczne, świetne jakościowo, a te bluzki, które są przeze mnie
            zakupione w lumpku - w końcu też nexta i hm już tracą te wszysktie
            estetyczne właściwości?


            moje dzieciaki mają właśnie na stanie w domu i bluzki next i hm, i
            jeszcze jakieś inne - niektóre spodnie hm też mają z lumpka - i są
            to te same modele i kolory, które jednocześnie można kupić w polskim
            hm.

            w moim przypadku tak było 2 razy - śliczna bluzka hm, w dwupaku za
            50 dych(parę lat temu). druga z tego dwupaka - kiepska
            kolorystycznie i dlatego nie kupiłam.
            po kilku miesiącach za 5 zeta kupiłam w lumku taką samą śliczniutką
            już bez tej drugiej. dodatkowo w znakomitym stanie. do dziś nosi ją
            mój syn, była noszona przez starszaka, teraz donasza ją młodszy,
            oprócz tego, że bawełna po praniach zrobiła się cieńsza - to
            wizualnie ona jest dalej estetyczna.

            spodnie w hm kupiłam starszakowi za 25 zeta - śliczne, błękitne i w
            to samo lato kupiłam w lumpku dokładnie te same spodnie hm tylko
            żółte, za 5 zeta. teraz też nosi obie te pary młodszy syn. w tych
            błękitnych zrobiła się malutka dziurka, w tych żółtych - nie.

            więc gdzie tu szarobure kolory z lumpka?
            czy wy nie macie świadomości, że kolekcje w polsce są z przynajmniej
            jednosezonowym opóźnieniem i mogę w lumpku kupić te same rzeczy co w
            polskiej sieciówce w gm?
            oczywiście że te za 5 zeta są już wcześniej prane/używane - ale
            napewno nie są nieestetyczne czy szarobure.

            gdy potrzebuję zrobić zakupy dla dzieci - finansowo nigdy nie mam
            noża na gardle, zatem ruszam też do sieciówek. lubię jak moje
            dzieciaki mają te same bluzki - tego lumpek mi nie zapewni - zatem
            zakupy w zarze też mnie nie omijają. i wiem dzięki temu, że jakość
            zary czy reserved(?) nie jest lepsza od lumpkowego nexta.
            zwykle te wspólne nowe komplety używane są w dniach specjalnych,
            czyli rzadziej niż te lumpkowe - powinny zużywać się mniej, mniej
            mechacić, spierać, a wcale ale to wcale tak nie jest.

            zatem - mając porównanie i wybór, wybieram te rzeczy za które mogę
            zapłacić 5 zł niewiele tracąc ani na urodzie, ani na fasonie tych
            rzeczy.
            no i nigdy ich nie szkoda, gdy się porządnie zaplamią, albo zgubią.

            moje dzieciaki chodzą teraz do szkoły międzynarodowej, z dziećmi
            ambasadorów nie tylko polski czy czech ale i ameryki, japonii i
            innych, szeroko pojętego poważnego naftowego biznesu - i w ogóle nie
            odstają od reszty ani strojem, ani urodąsmile mam nadzieję że i rozumem?
            wszystkie dzieci ubrane są ZWYCZAJNIE, choć największa modnisia w
            grupie młodszego, niżej benettona nie schodzi. fakt - po niej jednej
            widać, że chodzi w nowych kolekcjach, ale nie są to sieciówki, chyba
            że butiki armaniego junior za takie uznamy(są w końcu w każdej
            niemal stolicy świata i bardzo łatwo je znaleźć)
            oczywiście nie muszę dodawać, że ciuchy moich dzieci zostały
            zakupione w warszawskim lumpku i przyjechały razem z nami w
            walizkach?

            także proszę się nie martwić, że na zdjęciach dziecko odnajdzie
            siebie po latach w szaroburym kolorze i przypomni sobie jakież to
            smutne dzieciństow zostało mu zafundowane.

            jak się dziekcu nie pokaże, że strój to waga sprawy państwowej, to
            urośnie z niego normalny człowiek, bez dylematów czy 1000 zeta na
            ciuchy to dopuszczalna kwota czy nie.

            i tak btw, wy rozpoznajecie na cudzym dziecku które ubranie jest
            lumpekowe a które nie?
            bo ja na to na szczęście uwagi nie zwracam. rzucił mi się w oczy
            tylko ten benetton u koleżanki synka.
            • anyx27 Re: chwila, chwila 02.02.10, 23:20
              volta2 napisała:

              > czy możecie wytłumaczyć mi, jakim cudem ubranka nexta czy hm są
              > estetyczne, świetne jakościowo, a te bluzki, które są przeze mnie
              > zakupione w lumpku - w końcu też nexta i hm już tracą te wszysktie
              > estetyczne właściwości?

              po 5-tym dziecku z kolei to każdy ciuch straci te własciwości.

              > czy wy nie macie świadomości, że kolekcje w polsce są z przynajmniej
              > jednosezonowym opóźnieniem i mogę w lumpku kupić te same rzeczy co w
              > polskiej sieciówce w gm?

              kupuję przez net w UK, więc nie są z opóźnieniem smile


              > i tak btw, wy rozpoznajecie na cudzym dziecku które ubranie jest
              > lumpekowe a które nie?

              ja poznaje po odrazającym zapachu.


              > zwykle te wspólne nowe komplety używane są w dniach specjalnych,
              > czyli rzadziej niż te lumpkowe - powinny zużywać się mniej, mniej
              > mechacić, spierać, a wcale ale to wcale tak nie jest.
              >

              to zależy jak i w czym pierzesz.

              a jeszcze na marginesie ciuchy H&M zwykle mają słabą jakość.
              • volta2 Re: chwila, chwila 02.02.10, 23:57
                a jeszcze na marginesie ciuchy H&M zwykle mają słabą jakość.

                z tym się zgodzę, i właśnie dlatego bez żalu płacę 5 zeta za sztukę,
                jak płacę więcej to mi się stosunek ceny do jakości nie zgadza.
                ciuchy nexta zachowują mi się identycznie jak hm, więc też 5 zeta to
                rewelka jaką mam za tę jakość. ja zwykle jakość mam, bo mam czas,
                żeby sobie wybrać perełki, czyli nie sprane, nie znoszone, nie
                splamione. bo takie kupować - to faktycznie - nie miałoby sensu.


                to zależy jak i w czym pierzesz.
                no chyba jednak niekoniecznie zależy od proszku, temperatury,
                wirowania i pralki - bo piorę nie sortując firmami tylko jednak -
                kolorami(jak większość chyba ludzi?) i nowa zara z galerii mi się
                mechaci i puszcza na szwie a używany hm za 5 zeta się nie mechaci i
                na szwie nie puszcza.



            • agni71 Re: chwila, chwila 03.02.10, 11:44
              volta2, częściowo sie z toba zgadzam - że zapewne mozna ubrac dzuieci
              ładnie, wygodnie i tanio w lumpku (ja niestety nie mam w poblizu zadnych
              fajnych, wiec kupuje w sklepach).
              Z drugiej strony piszesz:
              > czy wy nie macie świadomości, że kolekcje w polsce są z przynajmniej
              > jednosezonowym opóźnieniem i mogę w lumpku kupić te same rzeczy co w
              > polskiej sieciówce w gm?
              A to nie jest prawda - na stronie www chociażby H&M czy Kappahl czy Next,
              czy Benettona mozna sprawdzić co jest w bieżącej kolekcji i te same rzeczy
              sa sprzedawane w polskich sklepach. Problemem jest to, ze nie zawsze
              wszystko
              co jest dostepne na Zachodzie, jest równiez sprzedawane i u
              nas.
              Z twoich poprzednich postów biła pewna abnegacja odn. stroju. I do tego
              pewnie sie babki przyczepiły. Pisałaś, że ludzie sie na was patrzą jak na
              potencjalnych złodziei ze względu na niedbały/niemodny/stary strój.
              Moi rodzice byli podobni, tylko to były lata 70" i 80" i wtedy faktycznie
              kupic cos fajnego graniczylo z cudem. Ale jak komuś zależało, to sobie
              radził. Moim nie zależało i ja faktycznie trochę z tego powodu cierpialam.
              Moze dlatego tak teraz ciagnę w druga stronę, starajac się corki ubierac
              nie tylko wygodnie, ale i ładnie, i jak juz będzie to mialo dla nich
              znaczenie - równiez modnie smile
              • volta2 Re: chwila, chwila 03.02.10, 12:50
                biła pewna abnegacja odn. stroju.
                moja abnegacja jest moim wyborem - nie muszę tak się ubierać, ale
                chcę i mam z tego jakiś fun, zaraz napiszę - dlaczegosmile
                nie rozumiem, co ludzi to tak oburza - bo jeszcze żeby śmieszyło, to
                rozumiem, ale żeby oburzało? było dla nich żenujące? matko jedyna!
                mnie ludzkie wybory odnośnie stroju mogą co najwyżej lekko śmieszyć,
                ale oburzać czy żenować - nigdy!

                Moi rodzice byli podobni, tylko to były lata 70" i 80" i wtedy
                faktycznie
                > kupic cos fajnego graniczylo z cudem. Ale jak komuś zależało, to
                sobie
                > radził. Moim nie zależało i ja faktycznie trochę z tego powodu
                cierpialam.

                no widzisz, to jesteśmy równolatki z różnymi rodzicami - moi byli
                dość kasiaści jak na tamte czasy i ja byłam czymś w rodzaju lalki
                mojej mamy(na dodatek jedynej).
                miałam szyte kreacje na zamówienie(swoją drogą po latach mogę
                ocenić -świetna krawcowa do dziecięcych ubranek była), często z tego
                samego materiału co mama, zawsze miałam kupione najmodniejsze
                ciuchy i one były zwykle bardzo drogie - z różyca.
                potem miałam wszystko to, co przywożone było z turcji, węgier - i
                miałam to kupowane w pierwszej kolejności.

                zatem swym strojem wśród równieśników wyróżniałam się bardzo, moje
                ciuchy były obiektem zazdrości itp.
                często było tak, że jak nie chciałam czegoś założyć - to matka dotąd
                nie wychodziła ze mną z domu - aż nie założyłam tego, co ona chce.

                podejrzewam, że to dlatego teraz tak napawam się luzem w tym
                zakresie, i jak mnie cieszy jak ona patrzy z nieskrywaną mieszaniną
                ironii, zdziwienia i czego tam jeszcze jak z dumą obwieszczam, że to
                cudo dla synka to z lumpka.
                ale to z mojej strony nie jest tylko przekora, bo ja faktycznie nie
                przepadam za jeżdżeniem na zakupy, oglądania a już przymierzanie -
                to jakaś dla mnie kara boska. lumpek mam blisko domu, wstępuję od
                czasu do czasu bez żadnej presji by koniecznie coś kupić, więc jak
                znajdę coś interesującego i niezniszczonego - to kupuję.

                A to nie jest prawda - na stronie www chociażby H&M czy Kappahl czy
                Next,
                > czy Benettona mozna sprawdzić co jest w bieżącej kolekcji i te
                same rzeczy
                > sa sprzedawane w polskich sklepach. Problemem jest to, ze nie
                zawsze
                > wszystko
                co jest dostepne na Zachodzie, jest równiez
                sprzedawane i u
                > nas.
                jak sama rozumiesz - w życiu nie zajrzałam na stronę żadnego
                producenta odzieży sieciowej i niesmile bo mi to zwisa.
                ale wytłumacz mi dlaczego ja na wystawie w olsenie w gm widzę na
                manekinie bluzkę sylwestrową - na wystawie - (do dziś żałuję, że nie
                sprawdziłam ceny) - bluzkę, którą cieszę się od kilku już sezonów,
                za 5 zeta oczywiście?
                jak to możliwe?

                teraz, jak gdzieś pisałam nie mieszkam w kraju i na wystawie
                benettona(mijam codziennie w dordze po dzieci - bo w życiu by mnie
                ta wystawa nie zajęła, gdyby mi w oczy nie weszła) widzę manekiny w
                kolorach i fasonach takich, które w warszawie widziałam pewnie rok,
                może i dwa lata temu? oczywiście w cenach 2 razy wyższych niż te
                warszawskie(ok. czasami zaglądam do takich sklepów na wyprzedażach,
                nie mówię, że nie).
                do warszawy zwykle te cudeńka nie docierają tak szybko jak na zachód
                europy(a może teraz coś się zmieniło? - nie śledzę to i nie wiem)

                no i jakim cudem w tym samym czasie kupuję spodnie z hm w wawie
                lumpku i w gm? no przecież do tego lumpka to musiało trafić z rok
                wcześniej? a może się mylę?
                • rozowa.chmurka79 Re: chwila, chwila 03.02.10, 14:18
                  Tak taksmilekilka postow wyzej piszesz ze odbiegacie wyraznie od reszty
                  otoczenia ,tym samym skupiacie na sobie uwage uchrony i wygladacie
                  jak na zlodziejstwosadbardzo chcialabym zobaczyc taka rodzinke))A
                  teraz to piszesz jakie twoje dzieci maja piekne ubrania,(jak je
                  okreslasz kiedy tlumyczysz mamie CUDA)i absolutnie nie odbiegaja
                  wygladem od rowiesnikow.Wiec jaka jest prawda?
                  Ja mieszkam w Niemczech i tu lumpexy nie ciesza sie powodzeniem ,sa
                  to raczej komisy..W Polsce nie bywam zbyt czesto ,ale z moda
                  jestesmy na rowni,zdarza sie ze fasony butow sa nawet i z
                  wyprzedzeniem.
                  Jestem zdania ze mozna sie ubrac ciekawie i z pomyslem za male
                  pieniadze,o ile ma sie odrobine fantazji i smaku.Z odrobina umiaru w
                  jedna i druga strone.
                  • volta2 Re: chwila, chwila 03.02.10, 15:28
                    ))A
                    > teraz to piszesz jakie twoje dzieci maja piekne ubrania,(jak je
                    > okreslasz kiedy tlumyczysz mamie CUDA)i absolutnie nie odbiegaja
                    > wygladem od rowiesnikow.Wiec jaka jest prawda?

                    prawda jest taka, że moje dzieci w szkole nie odbiegają od
                    otoczenia, nie wyróżniają się ani w jedną ani w drugą stronę - są
                    ubrane zwyczajnie, kolorowo, bez żadnych udziwnień i oryginalności,
                    jak reszta dzieci(wyżej pisałam, dzieci ambasadorów, dyplomacji i
                    biznesu)


                    wyraznie od reszty
                    > otoczenia ,tym samym skupiacie na sobie uwage uchrony i wygladacie
                    > jak na zlodziejstwosadbardzo chcialabym zobaczyc taka rodzinke)
                    odbiegamy od otoczenia(otoczenie, mam nadzieję zajęte zakupami nie
                    przygląda nam się raczej wnikliwie, albo nawet w ogóle) w takiej
                    warszawskiej galerii mokotów - dla nas jest tam wyjątkowa ilość
                    wymuskanej publiczności, zadbanej w ubiorze na maksa. tam myślę że
                    odbiegamy od reszty, i ochrona/sprzedawcy nas widzą - bo oni mają za
                    zadanie wyłapywać podejrzanych klientów/złodziei?/ czy
                    sprzedawczynie celujące w klientki, na których mogą zarobić(w wielu
                    sklepach mają płacone premie od utargu osobistego- mają swoje kody
                    personalne).

                    tak więc w zależności od miejsca, gdzie przebywamy możemy lub nie
                    się wyróżniać(przy czym w naszej rodzinie to ja zaniżam nasz poziom
                    wyglądu niedbałym/niemodnym strojem - dzieci mimo wszystko, staram
                    się by przez moje niechlujstwo nie cierpiały, dlatego w lumpku
                    kupuję TYLKO "dla mnie" perełki)
                    normalnie robię zakupy w sieciówkach - może relatywnie tych ciuchów
                    stamtąd mam nie dużo, ale mam, bo dzieciaki muszą mieć w czym
                    chodzić.

                    piszesz jakie twoje dzieci maja piekne ubrania
                    piękne to one są dla mnie, nie twierdzę, że wszystkim muszą się
                    podobać - jak mnie.
                    ostatnio synek dostał od wychowawczyni pochwałę za urodę bluzki - a
                    bluzka po starszym bracie, używana sezon przez starszaka i sezon
                    przez młodszego, kupioną w roku 2004. ale to po prostu cudo i
                    wzornicze i jakościowe, więc naprawdę - nie muszę mieć na tym tle
                    kompleksów, a co za różnica czy syn dziedziczy używane po starszym
                    bracie czy ma kupioną po innym dziecku w lumpeksie? dla wyglądu
                    różnica, nie w mentalności, sentymencie i wiedzy kto nosił? grunt,
                    że to nie była nowa bluzka.

                    Jestem zdania ze mozna sie ubrac ciekawie i z pomyslem za male
                    > pieniadze,o ile ma sie odrobine fantazji i smaku.
                    a ja siebie nie wyrażam poprzez stroje, wiem, że nic za tym nie
                    stoi, bo we wczesnym dzieciństwie i później też to przerobiłam.
                    swoją fantazję wyrażam w zupełnie inny sposób - nie tracę energii na
                    rozmyślaniach o strojach, no chyba że w tym nieszczęsnym wątkusmile
                    który chyba pora zakończyćsmile

                    aaa, ze strojem miałam ostatnio ciekawą przygodę, zostałam z mężem
                    zaproszona przez naszą ambasadę na koncert do filharmonii - żona
                    ambasadora dyplomatycznie nie podeszła do nas się przywitać - bo
                    chciała uniknąć niezręcznej sytuacji - była przekonana że mój mąż
                    przyszedł z inną kobietąsmile
                    (nie poznała mnie, bo na codzień wyglądam doprawdy przeciętnie,
                    natomiast na imprezę potrafię się i ubrać i nieźle wyglądać, zatem
                    wystarcza mi kilka razy do roku przejść metamorfozę, na co dzień to
                    mi się nie chce)
                • agni71 Re: chwila, chwila 03.02.10, 18:46
                  Z tymi rodzicami i dziecmi to tak juz troche jest - ze odreagowujemy w
                  przeciwna stronę smile

                  > ale wytłumacz mi dlaczego ja na wystawie w olsenie w gm widzę na
                  > manekinie bluzkę sylwestrową - na wystawie - (do dziś żałuję, że nie
                  > sprawdziłam ceny) - bluzkę, którą cieszę się od kilku już sezonów,
                  > za 5 zeta oczywiście?
                  > jak to możliwe?
                  >

                  Nie wiem, ja pisałam o odzieży dziecięcej. Prawda jest, ze mozna sprawdzic
                  na stronie www, co będzie w tym roku sprzedawane np. w H&M. Podobnie jest
                  z Kappahl.

                  no i jakim cudem w tym samym czasie kupuję spodnie z hm w wawie
                  > lumpku i w gm? no przecież do tego lumpka to musiało trafić z rok
                  > wcześniej? a może się mylę?

                  Może ciuch jest z kolekcji wiosennej, a ty w lumpku znalazłas go jesienią?
                  Ja niedawno kupiłam na Allegro dwie uzywane spódniczki Next, wyprodukowane
                  wiosna zeszłego roku. Z tej samej kolekcji w warszawskim Next kupowalam
                  nowe jesienią.
                  Drugie rozwiązanie zagadki: niektóre firmy kilka lat pod rząd produkują
                  ubrania w takich samych fasonach i kolorach, lub podobne - może w tym
                  rzecz?
    • kinder0610 Re: Ciuchy dziecięce 04.02.10, 12:38
      Widzę, że dyskusja ostro się toczy i zaczyna odbiegać od głownego
      wątkusmile Więc ja na to pytanie testowe odpowiem tak: nie kupiłabym
      rzeczy z NEXTa za 670 zł. A jeśli trzeba uzasadnic to dlatego , że
      Next nie jest jakąs rewelacyjną firmą, nie ma dla mnie a dla dziecka
      tymbardziej znaczenia czy to co nosi jest najnowsej kolekcji czy
      sprzed kilku lat, musi być ubrane przede wszystkim wygodnie. Nie
      chce kształtować gustu dziecka przez firmę, bo chyba nie o to w
      guście chodzi. Generalnie ubieranie kupowanie i całe to cudowanie
      nie jest dla mnie sensem życia. pozdrawiam oszcędzających i nie
      • anyx27 Re: Ciuchy dziecięce 05.02.10, 09:11

        ewa.mama napisała:
        > volta2 sensowne podejście!!!

        czy mozesz rozwinąć? sensowne podejscie to takie,gdzie dzieci wygladają
        lumpiarsko i jak złodzieje? (słowa autorki).
        • ewa.mama do anyx27 05.02.10, 20:23
          > czy mozesz rozwinąć? sensowne podejscie to takie,gdzie dzieci wygladają
          > lumpiarsko i jak złodzieje? (słowa autorki).

          skoro zostałam wywołana to się ustosunkuję
          volta rozwinęła potem swoją wypowiedź i wg mnie jest sensowna, o np. tu, więc wyrwanie jej jednego zdania nie ukazuje całości jej podejścia
          ja również mam i nexta i gap i h&m i inne lepiej lub mniej znane z kolekcji nowych/średnio nowych, a oceniam je na nowe ubrania; płaciłam przysłowiowe 5 zeta - więc polemika że next z lumpeksu jest be, a z firmowego sklepu cacy mnie śmieszy (oczywiście rozumiem, że ktoś może mieć uprzedzenia i nie chce tak kupować), ale nie mówmy że takie ubrania różnią się jakościowo...
          --
          P
    • bragelone Re: Ciuchy dziecięce 05.02.10, 22:13
      duzo kupuję markowych ubrań w lumpie za parę złotych - ale nie wybieram byle
      czego i tak naprawdę czasem lepiej wyglądaja niz kupione nowe - nowe kupuję buty
      -i nie żałuje na nie kasy, i raz na czas porządny zestaw na uroczyste wypady wink
      • joanna669 Re: Ciuchy dziecięce 08.02.10, 10:33
        My kupujemy ostatnio najczęściej w Cheerokee (Tesco), Ciuszki są z
        dobrej jakości bawełny, trwałe (o ile nie zostaną brutalnie
        zaplamione lub porwane w ferworze zabawy)za 3 pak bluzeczek z długim
        rękawem na rozmiar 5-6 lat zaplaciłam 45 zł, czyli 15 zł za jedną
        nową bluzkę. Najwięcej się obkupiłam dla dzieci podczas letnich
        wyprzedaży, kiedy to wyprzedawali końcówki wiosennego i letniego
        sezonu. Czasem coś niedrogiego fajnego można znaleźć w "Besta Plus"
        np. wygodne dresiki. Ciuchy po domu kupuję chłopakom na aukcjach
        alegro (całą paką)a że miedzy nimi jest różnica 1, 5 roku to część
        jest dla młodszego część dla straszego, czsem zdarzają się ciuchy w
        idealnym stanie wtedy odkładamy je na wyjścia. W ubiełym roku
        trafiła nam się kurtka zimowa w paczce ok 35 sztuk ciuszków za 165
        zł. Kurtka była bez metki, ale jak nowa i problem zimowej kurtki
        młodego miałam z głowy.
    • asia_i_p Re: Ciuchy dziecięce 08.02.10, 21:30
      To zależy, co bym za te 670 zł kupiła. Gdyby to miała być cała wiosenna
      garderoba, to wydałabym z pocałowaniem ręki.

      Mam zwyczaj od kilku sezonów robić globalną listę na sezon, wykreślić to, co
      przechodzi z poprzedniego i resztę kupować z listy. Za każdym razem określam też
      orientacyjnie ile powinien kosztować dany ciuszek i chociaż limity mam dosyć
      ostre - nie więcej niż 20 zł na bluzkę czy 40 zł na spodnie - to po zsumowaniu
      wygląda to przeraźliwie. Najbardziej "żrą" buty i okrycia wierzchnie. Zazwyczaj
      wydaję mniej niż ten szacunek, bo coś dorwę na wyprzedażach, coś dostaniemy, coś
      się trafi na Allegro albo w lumpeksie. Ale gdybym miała wszystko kupić nowe, to
      nawet kupując niespecjalnie drogie (patrz wyżej) wydałabym około 2000 na sezon
      (rok to dla mnie dwa sezony - wiosna/lato i jesień/zima). Ja wiem, że to brzmi
      niewiarygodnie dużo, ale weźmy same buty na lato - ze dwie pary sandałów,
      kapcie, kalosze, pianki, trampki albo tenisówki, półbuty, balerinki i adidasy -
      i już licząc naprawdę minimalne kwoty - to znaczy Sunway, Befado, Lemigo,
      American Club, a nie Bartek, Crocs czy Ecco - wychodzi około 400 zł.

      Ja to kupuję tak mimochodem, tu coś z Allegro, jak bogatszy miesiąc, tu z
      jakichś dodatkowych pieniędzy - ale jakbym tak nie ciułała po koszulce przez
      cały rok i miała to kupić za jednym razem, to ciężki byłby to miesiąc.
      --
      Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
      że przylecą piraci bombowcem
      i bogatym zabiorą pieniądze,
      a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
      • maminka-2 Re: Ciuchy dziecięce 01.03.10, 08:44
        Nie, chociaż to nie jest dla mnie duża suma. Next to taka sobie jakość i takie
        sobie wzornictwo = nie wiadomo czemu histeria na polskich forach.
        Podobnie nie kupię kremu do twarzy Dior, chociaż mnie stać, bo umiem czytac
        skład na opakowaniu - kupuję kremy skuteczne, a nie drogie, żeby sie
        dowartościować (?).
    • kowalka33 Re: Ciuchy dziecięce 01.03.10, 18:46
      Do Wolty
      Trochę nie na temat ale nie mogłam sie powstrzymać , bo ostatnio jestem uczulona
      na mitomanię zarówno w necie jak i w realu. Dysponując dochodem w wysokości
      9000 nie posyła sie dzieci do międzynarodowych szkół, do społecznych to może
      zgoda, raczej nie chodzą dzieci do szkoły razem z dziećmi ambasadorów i szeroko
      pojetego biznesu naftowego-to zwykła bujda . Człowiek dobrze zarabiający musi
      się ubierać bo obowiązuje dress kod , w lumpeksach są po prostu szmaty i tyle
      • volta2 Re: Ciuchy dziecięce 01.03.10, 20:50
        dochodem w wysokości
        > 9000
        może ci się wydawać to wszystko mitomanią, bo sama czasami
        ustosunkowuję się do raliów warszawskich, w których mieszkałam i
        żyłąm i dysponowałam taką kwotą właśnie.
        i w tym wątku o takich pieniądzach i "normalnym" życiu piszę

        ale teraz nie mieszkam w warszawie zatem i dochody i wraz z nimi
        styl życia się zmienił.
        trudno by było dysponować kwotą 9 tysi i płacić za szkołę 10 tysi m-
        cznie.
        zatem to jakie mamy teraz zarobki a jakie wydatki uległo zasadniczej
        zmianie. bo jak piszę tyle wydajemy za szkołę, a od września to
        będzie ok 13 tysi, bo drugi syn będzie już w szkole a teraz płacimy
        za przedszkle dużo mniej. ale chyba rozumiesz, że w kontrakcie nie
        występują już złotówki? a i kwota dochodzi do 5 cyferek, a koszty
        żadne, płacą nam za samoloty do rodziny, za mieszkanie, za wodę,
        gaz, światło i telefon(stacjonarny). zanosimy tylko rachunki do
        sekretarki i już.
        natomiast za rok to się skończy i znów będę w realiach stołecznych,
        dlatego sobie tu zaglądam.
        z resztą jest tak jak piszę że na zakupy latam do warszawy(rodzinę
        też zobaczyć) i dlatego czasem w lumpkach kupuję, a potem w tym
        dzieci do szkoły wysyłam.

        już w innym wątku padła sugestia że mieszkam w pobliżu szybów
        naftowych, więc rozumiesz sama, że tu nefcibiznes dominuje i się z
        nim spotykamy.

        Człowiek dobrze zarabiający musi
        > się ubierać bo obowiązuje dress kod
        fajne masz wyobrażenie na temat ludzi dobrze zarabiających - musi
        (jak ktoś bardzo bogaty to już niewiele musi, niektóre rzeczy tylko
        może)
        dress cod to obowiązuje na przyjęciach, w operze a nie na codzienne
        latanie do pracy czy na zakupy, czy jak w moim przypadku - do
        szkoły po dzieci.
        oczywiście przychodzi po dzieci parę elegantek, większość jednak
        dzieciaków do domu wraca z kierowcami i mam się nie widuje. a te, co
        przychodzą, jak ja, to są normalne mamy, czyli but sportowy, takoż
        reszta, dress cod tu nie obowiązuje.

        ale miłego szukania śladów życzę...
        może uczulenie przejdziesmile
        • kowalka33 Re: Ciuchy dziecięce 02.03.10, 07:58
          Nie zamierzam ani cię Volta szpiegować ani szukać śladów, to Twoje życie nie
          moje. Ale czasami wkurza mnie że na forach albo napada się tylko na osoby
          opisujące swój problem albo wypisuje to co ślina na język przyniesie. Zgoda
          mieszkam w średnim mieście w PL , nie mam pojęcia o elitach..ale nie spotkałam
          jeszcze ludzi którzy wykonując prestiżowy zawód lub prowadząc jakiś sensowny
          biznes wyglądali jak złodziejstwo. I wcale nie mówię o tkzw. metkach na wierzchu
          ale mam wrażenie że im kto więcej ma tym strój skromniejszy a jakość stroju
          większa zwłaszcza torba, buty...Nie wierzę w elity ubrane jak poszarpańcy-może
          Waren Buffett no ale on faktycznie jest dziwny.Widzisz tutaj piszą ludzie którzy
          szukają pomysłu na oszczędzanie , często ludzie w kłopotach finansowych ,
          wypisywanie głupot o tys i operach jest bez sensu. No chyba ze ten naftobiznes
          to platforma wiertnicza to Norwegia , to rozumiem brak słońca ,dres na grzbiet i już
          • volta2 Re: Ciuchy dziecięce 02.03.10, 08:34
            tyle się napisałam w odpowiedzi i wcięło, więc tak w skrócie

            .Widzisz tutaj piszą ludzie którz
            > y
            > szukają pomysłu na oszczędzanie ,
            ja też szukam pomysłu na oszczędzanie, zwłaszcza jak zdecydujemy się
            przedłużyć pobyt o rok, a za dziecko trzeba będzie płacić 2 razy
            więcej niż do tej pory.

            w tym wątku było o ciuchach i to w wersji pytania testowego, zatem
            jako na ciuchach osoba wybitnie oszczędzająca - odpowiedziałam.

            i w żadnym wpisie nie twierdziałam, że ubieramy się tylko w ciuchy
            lumpkowe, bo oczywiście do pracy oboje mamy parę strojów skodowanych
            i nowych. my - dorośli. tak żeby było w czym wyjść do tej opery,
            filharmonii - również ciuchy mamy względnie nowe.

            ale już nie kodujemy się ciuchowo na zakupy w galeriach czy na
            wyjazdy wakacyjne. czy dzieci do przedszkola/szkoły - ot, aby było
            poprawnie.(dla mnie, a jak mnie odbierze otoczenie, to już otoczenia
            problem, nie mój)
    • miska_malcova Re: Ciuchy dziecięce 01.03.10, 19:00
      mama.studentka napisał:

      > Nigdy nie fascynowalo mnie kupowanie ubran dla dziecka.

      a ja uwielbiam kupować ciuszki dla małego

      Ubranka byly
      > kupowane przez znajmych, moich ordzicow, dziadkow Sylwii. Nie mialam na tym
      punkcie bzika, ale nigdy nie zakladalam jej ubran używanych.

      moze szkoda, bo te używane są czasem lepszej jakości niż nowe z supermarketu

      > Dla mnie ubranie musi byc nowe i jak najtańsze. Rzeczy mojej corki
      > bardzo syzbko sie niszcza, bo sa:
      > jakościowo marne i wiele razy prane.
      > Nie cierpie z tego powodu, ze moja corka chodzi brzydko ubrana. Tzn.
      > ma spraną bluzę i ciagle szura po domu podobny zestaw ubran. Co pol
      > roku cala garderoba jest wymieniona bo rosnie!
      > Czesto na swieta, urodziny, prosze o jakies sukieneczki, ladne
      > zestawiki. NOWE. Dostaje w rozmiarach na teraz i sporo więskzych,
      > tak wiec do przedszkola, na wyjsciowke wyglada ładnie. Codziennie
      > jest raczej "szaro-bura".

      cóż, co z tego, ze nowe, skoro wygląda szaro-buro.
    • miska_malcova Re: Ciuchy dziecięce 01.03.10, 19:11
      naturella napisała:

      > Lubię dobierać rzeczy
      > kolorystycznie, skarpetki do bluzki, buty do kurtki, czapki pod
      > kolor itp. Takie moje prywatne zboczeniesmile

      naturella, jestem Twoja fanką smile Ja ubieram synka pod kolor, chociaż ma dopiero
      2 miesiące smile Cieszy mnie wyszukiwanie fajnych rzeczy na targu żydowskim w
      Krakowie, w szmateksach, na wyprzedażach. Dbam o ciuszki, zawsze są czyściutkie,
      syn wygląda stylowo big_grin


      • only_marcopol Re: Ciuchy dziecięce 02.03.10, 08:39
        miska_malcova napisała:


        >
        > > Lubię dobierać rzeczy
        > > kolorystycznie, skarpetki do bluzki, buty do kurtki, czapki pod
        > > kolor itp. Takie moje prywatne zboczeniesmile
        >
        > naturella, jestem Twoja fanką smile Ja ubieram synka pod kolor, chociaż ma dopier
        > o
        > 2 miesiące smile Cieszy mnie wyszukiwanie fajnych rzeczy na targu żydowskim w
        > Krakowie, w szmateksach, na wyprzedażach. Dbam o ciuszki, zawsze są czyściutkie
        > ,
        > syn wygląda stylowo big_grin
        >
        >
        dołączam w takim razie do zbzikowanych mam wink tez lubie jak wszystko do siebie
        pasuje i lubie ja ubierać nie w takie typowe dziecinne rzeczy tylko takie ekstra
        jakby z dorosłych pomniejszone -mam nadzieje ze wiecie o co mi chodzi smile
        • miska_malcova Re: Ciuchy dziecięce 02.03.10, 08:49
          only_marcopol napisała:

          > dołączam w takim razie do zbzikowanych mam wink tez lubie jak wszystko do siebie
          > pasuje i lubie ja ubierać nie w takie typowe dziecinne rzeczy tylko takie ekstr
          > a
          > jakby z dorosłych pomniejszone -mam nadzieje ze wiecie o co mi chodzi smile

          wiemy, wiemy smile Brakuje mi tylko ciuszków w mocnych kolorach: czerwień, zieleń,
          granat, żółty. W większości trafiam na pastele smile
          • woman-in-the-city Re: Ciuchy dziecięce 02.03.10, 14:42
            O, a ja nie lubię czerwieni, a synek naładniej wyglada w niebieskosciach,
            brązach(najlepiej łączonych)beżach, ekri z zielonymi akcentamismile
            Ja się na tematy ubraniowe nie lubię wypowiadac. Usłyszałam kiedys, ze to jest
            próznosc i snobizm tak dzieciaka codziennie stroic, zatkało mnie wtedy z deka.
            Owa persona nie wie, gdzie kupuję i za ile te "snobistyczne"stroje, moze gdyby
            wiedziła, w porę ugryzła by się w język wink
            Swoją drogą to mały ma wicej ubran niz ja,fakt trochę sobie rekompensuję swoje
            marzenia z dzieciństwasmile
      • naturella Re: do naturelli - kupiłaś te ciuchy czy nie? 02.03.10, 14:17
        Nie pisalam, bo mi wstyd bylosmile W koncu nie zamowilam z Nexta, bo mi sie to
        wydawalo szalona kwotą - ale jakos pare dni pozniej wylądowałam w stacjonarnym
        sklepie Nexta i wydałam tam 550 zł... grrrsmile. Potem kupiłam dzieciom buty, Ecco
        i Geox, ale w dobrej cenie bo 30% tansze, jeszcze w Coccodrillo spodnie dla Oli
        na wiosnę, też mocno przecenione - ale w sumie, jak wszystko policzylam, to mi
        wyszlo 1300 zluncertain Z tym, ze kupilam za to wszystko, co potrzebne na wiosnę
        dzieciakom, lacznie z kurtką, spodniami, bluzkami i butami (dla Oli dwie pary),
        wiec nie jest zle - a 500 zl na buty dla nich dała mi moja mama.
        --
        Maksymilian 21 listopada 2005
        Aleksandra 8 sierpnia 2007
        • naturella Re: do naturelli - kupiłaś te ciuchy czy nie? 02.03.10, 14:22
          Jeszcze do Miski_Malcovej i innych zbzikowanychsmile- ja od zawsze mam tak, ze
          sobie ustalam wiodący kolor w garderobie dzieci na dany sezon, na podstawie
          tego, co mam dla nich z zeszlego sezonu itp i pod to dobieram inne ciuchy. Maks
          na wiosne ma brązy, beże, odcienie morskiego i śliwki - bardzo fajne jest
          polaczenie dla chlopca zgaszonej sliwki wegierki i brązusmile, a z ciuchami Oli idę
          w zgaszone fiolety, brązy i oliwki. Oczywiscie rozu tez trochę, ale lubię taki
          zgaszony, brudny, a nie ten oczojebny, w ktorym specjalizuje sie 5-10-15
          niestety. Ile sie naszukalam czapki w takim zgaszonym fiolecie, ranyyy... ale
          znalazlam w Reserved, fajną, jakby szydełkową czapeczkę. No i fajny płaszczyk w
          Zarze kupilam na Olę, taka brązowa oliwka, fajnie to wygląda z tą czapeczką i
          butami w roznych odcieniach fioletusmile To bzik, wiem, ale lubię, no i co
          poradzęsmile Ja wewnętrznie cierpię, jak czasem zdarzy się, że moje dzieci nie są
          jakoś kolorystycznie dopracowane, jak np. na szybko wychodzimysmile
          --
          Maksymilian 21 listopada 2005
          Aleksandra 8 sierpnia 2007
          • miska_malcova Re: do naturelli - kupiłaś te ciuchy czy nie? 02.03.10, 14:30
            naturella napisała:

            > Jeszcze do Miski_Malcovej i innych zbzikowanychsmile-

            Ja dobieram kolory do siebie, bo przecież nie każdy granat pasuje do
            niebieskiego, kwestia właściwego odcienia smile Komedia. Ale to mój niegroźny
            bzik. Sprawia mi to przyjemność i sporo frajdy.

            Ja idę bardziej w krój smile Dorwałam fajnego bodziaka, który na górze jest
            koszulką polo. Bomba! Mój syn wygląda jak mały mężczyzna smile Ja też cierpię, jak
            coś w ciuchach sie nie zgrywa smile I nie znoszę dzieci starych maleńkich

            A najlepsze jest to, że do siebie tak perfekcyjnie nie podchodzę smile
    • vikatl Re: Ciuchy dziecięce 03.03.10, 23:19
      To ja sie do Was dolaczewink
      Tez mam bzika na punkcie ubioru mojej corki.
      Ale w sumie od roku(mala ma ponad 4 lata).
      Wczesniej nie zwracalam az tak bardzo uwagi na szczegoly.
      Teraz staram sie kupowac inaczej.
      Kiedys szafy byly wypchane ubraniami,ktore mi sie podobaly i byly
      kupowane przypadkowo.
      Obecnie staram sie kupowac na sezon zestawy z jednej linii,czyli
      np.dzinsy +trojpak bluzek+rajstopki+spodniczka+sweterek i do tych
      samych spodni robie rozne kombinacje.
      Srednio lubie sukienki,sama nie wiem czemu..
      Tak czy siak czesto nie umiem sie opanowac.Kupuje w
      nadmiarze,jedynym plusem jest to,ze pozniej odsprzedaje na e-bayusmile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się