Dodaj do ulubionych

Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie się

28.03.10, 21:26
W skrócie: 25 lat, pierwsza praca, ~2000 PLN na rękę, budżetówka, mieszkanie
"z mamusią", singielka, przemożna chęć usamodzielnienia się. Tylko jak? Czy
naprawdę, jak w tej głupiej reklamie, zostaje już tylko ten stary, bogaty mąż?

OK, można szukać lepszej pracy. I się szuka. Ale w IT nie ma opcji dla mnie,
więc gdzie? Gdzie może pracować kobieta, samodzielna, "kumata", po 2
kierunkach (jedne studia ścisle, drugie humanistyczne), żeby zarobić tyle, by
mieć tę cholerną zdolność kredytową?

Na spadek też nie mam szans, a jeśli coś wynajmę (duże miasto, czyli ~1000 zł
idzie na "czynsz"), zrobię opłaty stałe, zaplacę za kartę miejską i
telefoniczną, to zostanie mi góra 400 zł. Bez sensu... sad
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
      • kretynofil Jak kupisz mieszkanie - to nawet to 400 PLN... 31.03.10, 12:41
        ...na zycie Ci nie zostanie.

        Poczekaj, nie spiesz sie z kupowaniem. Jestes mloda, dopiero zaczelas
        prace. Jeszcze nie wiesz gdzie Cie zaniesie w zyciu. Nie znasz nawet
        swojego przyszlego partnera - a chcesz kupowac mieszkanie na kredyt
        na 30 lat i to w czasie, kiedy ceny mieszkan spadaja i spadac jeszcze
        dlugo beda?

        To glupota...

        Poszukaj czegos taniego do wynajecia, zorientuj sie gdzie masz
        mozliwosci wiekszych zarobkow. Jesli masz mieszkac w tym samym
        miescie co rodzice, ale "obok" (w sensie: w wynajetym lub kupionym
        mieszkaniu) to moze warto sie zastanowic nad przeprowadzka tam gdzie
        zarobisz wiecej?

        --
        Do dupy z takimi komentarzami.
        • misiaszm Re: Jak kupisz mieszkanie - to nawet to 400 PLN.. 31.03.10, 14:53
          O ile zazwyczaj kretynofil dziala mi na nerw zebowy o tyle tu ma racje, wlasne
          mieszkanie jest przereklamowane ja bedac w twojej sytuacji, tyle ze na pocztaek
          mialem 1200 na reke, jakies 5 lat temu wynajmowalem mieszakanie z piatka kolegow
          ze studiow, swietna dzielnica swietne mieszkanie i swietni kumple to raz. Dwa
          poszukaj pracy w mniejszych miastach mam znajomych ktorzy w "aglomeracjach"
          zasypanych magistrami zebrali o prace za 1500 a w mistaeczkach 30-40km dalej
          dostawali prace za 4 razy takie pieniadze. Acha i jeszcze na koniec wg. mnie
          mieszkania nie stanieja nominalnie, one poprostu nie zdrozeja przez kolejne 10
          lat wiec realnie cena spadnie o ok 1/2 czyli do realnej wartosci.
    • agpagp Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 28.03.10, 22:06
      to zależy do czego potrzebna Ci zdolność kredytowa ... na telewizor czy zakup
      mieszkania. Powiem tylko tyle że gdyby nie zmiany w moim banku do dziś nie
      miałabym zdolności kredytowej bo pracuję na umowę o dzieło i zlecenie. ( w Erze
      jest to nadal próg nie do przekroczenia abym mogła tam kupić telefon smile ) A swój
      pierwszy kredyt dostałam gdzieś po 7 latach pracy zawodowej.
      czasem trzeba po prostu uzmysłowić sobie że skończenie 2 kierunków studiów
      niczego nie gwarantuje ( też mam techniczny i humanistyczny ) i zacząć pomału
      budować i swoją ścieżkę kariery jak i ścieżkę oszczędzania.
      --
      Jestem na dwóch dietach - na jednej byłam cały czas głodna.
      • senseiek Czys Ty wogole byla w salonie Era? 01.04.10, 06:01
        > to zależy do czego potrzebna Ci zdolność kredytowa ... na telewizor czy zakup
        > mieszkania. Powiem tylko tyle że gdyby nie zmiany w moim banku do dziś nie
        > miałabym zdolności kredytowej bo pracuję na umowę o dzieło i zlecenie. ( w Erze
        > jest to nadal próg nie do przekroczenia abym mogła tam kupić telefon smile )

        ???
        Czys Ty wogole byla w salonie?
        W grudniu wzialem sobie Samsunga Avile z 8 GB pamieci w Era i wogole nie bylo mowy o jakimkolwiek pokazywaniu umowy o prace... Jedynie dokument potwierdzajacy miejsce zamieszkania (rachunek za cos tam wystawione na moje nazwisko i mieszkanie)
    • joanna_joasiek Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 28.03.10, 22:39
      Oczywiście chodzi o kredyt na mieszkanie.

      Inwestowanie, oszczędzanie - OK, nawet mogę zalożyć, że odkladam miesięcznie
      1000 zł, mieszkając "z mamusią". Ale w ten sposób uskladam na to mieszkanie
      chyba na emeryturze uncertain

      Mieszkanie z innymi osobami - OK, to jest myśl, przynajmniej na początek. Ale
      nie wyobrażam sobie chyba na dłuższą metę "studenckiego mieszkania". Choć w
      sumie to nie jest nawet takie istotne - sęk bardziej w tym, że mieszkając w
      wynajętym i tak nie ma się szans na odłożenie czegokolwiek.

      Gdzie zatem poza IT można pracować, by zarobić tyle, by ten kredyt dostać?
      Glupie pytanie...

          • izzunia Re: W zyciu nie slyszalem o 2 tys w IT.. 01.04.10, 12:17
            > W zyciu nie slyszalem, zeby jakikolwiek programista komputerowy dostawal tylko
            > 2 tys..
            kobieta programistka? niewiele takich znam oj bardzo niewiele (a jestem związana
            z IT już prawie 18 lat), a te, które znam sa srednie w tym fachu smile
            i jeszcze jedno... może coś przeoczyłam, ale czy ona napisała, że jest
            programistką? napisała chyba, że w IT pracowała, bez sprecyzowania, dokładnie
            gdzie (poza wspomnieniem, że pm jej nie podeszło).


            --
            ---
            9/10 facetów woli duże cyce. ten dziesiąty woli tych dziewięciu.
            Mordimer Madderdin
      • magdalaena1977 Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 28.03.10, 23:09
        joanna_joasiek napisała:

        > Inwestowanie, oszczędzanie - OK, nawet mogę zalożyć, że odkladam miesięcznie
        > 1000 zł, mieszkając "z mamusią".
        Bo ja mówiłam o oszczędzaniu na meble i AGD i zakładałam wynajem.

        IMHO jeśli teraz jesteś po studiach, to masz spore szanse, że w ciągu kilku lat
        Twoje dochody znacznie wzrosną.

        I musisz zastanowić się
        - jak silna jest Twoja potrzeba usamodzielnienia - czy wytrzymasz jeszcze kilka
        lat z mamą czy wolisz żyć sama, ale w dużo gorszych warunkach ?
        - czy masz jakieś inne perspektywy na mieszkanie ?
        - jak wygląda Twoje życie uczuciowe i czy masz perspektywy zamieszkania we
        dwoje, oczywiście z mężczyzną pięknym i młodym, acz zapewne o podobnych
        dochodach, co Ty ?
        --
        Magdalaena
        • marta.martaa Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 01:33
          Po prostu nie da sie oszczedzac miekszajac ze studentami, albo w
          oogle wynjamując. Ja jestem w bardzo podbnej sytuacji i wegetuje.
          Niestety moja watki sa kasowane, dlatego nie moge przytoczyc calej
          mojej rozlegles historii, al obecnie jeszcze sie ucze-doktoryzuje, i
          mikszam z ciotka, ktora reguluje wszystkie oplaty. Mam spore
          oszczednosci. Wydaje m isie, ze jak bym sie uparla to na 2/3
          miekszania wystarczy, tyle ze ja nie chce drugiej reki i nie chce
          25 metrowego..

          Staraj sie przyzyc za 500zl miesiecznie. Chcoaiz jest ot
          bezsenosowne, bo majac 25 lat, chcemy ladnie sie ubrac, wyjsc gdzies
          czy kupic sobie nowy krem pod oczy.. Ja miesicznie bez odestek z
          oszczednosci, w tej chwili mam 1000-1300zł na rękę. Moge iśc jeszcze
          do pracy i dopracowac sobie, tyle ze jesli mialabym zaczac pracowac
          to minimum kilka godzin dziennie, no i wtedy nici z efektywnj pracy
          na uczelni i nauki..

          Moje wydatki to telefon, ktory za moment zostanie skasowany i
          bilety, ktore sie zakoncza w wakacje. Razem na to wydaje do 50zl na
          miesiąc. Jedzenie, czynsze, oplaca mi ciotka. Ale np. na leki czy
          ksiązki juz mi nie dajesad

          Moje usamodzielnienie sie nastapi z pewnościa do 30stki. Juz teraz
          na siłe moglabym coś kupic, ale nie mialabym z czego tego oplacac,
          wiec siedze u ciotkismile

          Ogolnie opierz jakś opcje. Moze mama sprzeda miekszanie, podzieli
          kase na 2, dokredytujesz sie w mniejszym stopniu, zaoszczedzisz i
          kupisz cos swojego. Wiec, z to wszystko jest "doklejane", ale wtedy
          jest sens żyć za 500zl meisięczniesmile
    • mariolka99 Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 08:18
      Autorko wątku, zadam może głupie pytanie,ale czy pytałaś w kilku
      bankach (nie w jednym, tym w którym masz konto) o swoją zdolność? Czy
      tylko z góry założyłaś że jej nie masz? Swoją zdolność przy pierwszym
      mieszkaniu (stwierdziłam że taniej wyjdzie mnie kredyt, niż
      wynajmowanie, a niewiele więcej od Ciebie zarabiałam) podwyższyłam
      wydłużając okres kredytowania. Wzięłam maksymalny, przy Twoim wieku
      bodajże Nordea (mój ulubiony bankwink) powinna dać na 45 lat. I proszę
      nie krzyczeć że to długo, bo jak się nie da inaczej to co zrobić.Poza
      tym- im mniejsze raty- tym bezpieczniejszy kredyt. Nadpłacać kapitał
      w razie przypływu gotówki zawsze można.
      --
      Dzieci są jak pierdy- znieść można tylko własne.
        • mariolka99 Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 08:43
          No to może spróbuj popytać. I dobra rada- nie u jakiegoś doradcy od
          siedmiu boleści. Do tej pory w KAŻDYM banku w którym walczyłam o kredyt
          (mam teraz dwa, ostatnio składałam papiery do 3 banków) dostawałam
          lepsze warunki niż w takim Open F. na przykład wink
          --
          Dzieci są jak pierdy- znieść można tylko własne.
        • seidthe Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 11:03
          Ja sprawę rozwiązałam, posiłkując się zdolnością kredytową Rodziców - kredyt
          wzięliśmy "wspólnie", choć oczywiście Oni nie płacili rat tylko ja. Kiedy rok
          później moje dochody wzrosły i banki zaczęły honorować umowę o dzieło (a na taka
          byłam zatrudniona) znowu sprawdziłam swoją zdolność kredytową, a kiedy okazało
          się że ją mam - "wypisałam" Rodziców z kredytu, przenosząc go w całości na
          siebie. Wymagało to zmiany banku, bo chciałam przy tej okazji zmienić walutę
          kredytowania, a bank gdzie mieliśmy "wspólny" kredyt nie udzielał we frankach.
          Jedyne czego żałuję to to, że nie zrobiłam tego wszystkiego nieco wcześniej
          (kiedy ceny nieruchomości były niższe, a mnie już było stać na spłacanie rat).

        • terion Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 12:00
          > A kredyt może być "każdy" - nawet na 45 lat. Lepiej przez 45 lat płacić raty i na emeryturze mieć własne, nic płacić wynajmującemu i nic z tego nie mieć...

          Nie wiem w jakim mieście mieszkasz, ale obecnie w Krakowie i Warszawie najem jest tańszy niż rata kredytu. (ale np. w Katowicach sytuacja jest już inna) Zwykle jest nawet niższy niż część odsetkowa tej raty, co chyba łatwo uświadomić sobie co oznacza.
          Zobacz sobie ile kredytu spłacisz przez 10 z 45 lat. To będzie dosłownie kilka procent, czyli po 10 latach będziesz wciąż miała prawie taki sam kredyt jak w momencie zaciągania, pomimo 10 lat płacenia rat.
          Dlaczego tak bardzo zależy Ci na kupnie? Nie mówię, że wynajmowanie zawsze się opłaca, ale obecnie jest to częsta sytuacja. Nie wspominam już nawet, że właśnie na początku kariery często dochodzi chęć (konieczność) zmiany miejsca zamieszkania. A mieszkanie z kredytem na 100% wartości jest praktycznie niemożliwe do sprzedania i niesłychanie trudne do wynajęcia tak, aby z odstępnego spłacać ratę (wciąż piszę na przykładzie Krakowa i Warszawy)
            • terion Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 12:39
              > Serio? Ja płacę 2,5 tys. raty za mieszkanie 75m2 w nowym bloku położonym 2 min. od metra. Nie sądzę, abym za tyle zdołała wynająć takie mieszkanie w takiej lokalizacji.

              Ale domyślam się, że tego mieszkania nie kupiłaś w zeszłym lub w tym roku na 100% LTV, prawda?
              Policz sobie jaką ratę miałabyś, gdybyś kupiła je dzisiaj.

              Ja wynajmuję za 1100zł mieszkanie niecałe 40m. Nowe w bliźniaczym bloku do kupienia od ręki za ok. 320000 + koszty wykończenia.
                • terion Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 14:22
                  > Kredyt wzięłam na 100% wartości mieszkania

                  Ok, w takim razie jestem nie na bieżąco z rynkiem Warszawskim (mieszkam w Krakowie). Bo ja liczę tak:
                  75m2 w pobliżu metra w Warszawie to spora kwota. Wydawało mi się, że mniej niż 8000/m2, czyli 600000PLN za mieszkanie jest ciężko. A wiem, że kiedyś było to raczej bliżej 10000/m2. Ale jeśli coś się zmieniło, to ok.
                  Rata kredytu w złotówkach na 30 lat to MINIMUM 3600zł, nie licząc kosztu wykończenia, bo mieszkanie w standardzie developerskim i jakiś bajerów typu ubezpieczenie kredytu.
                  Zminejszyć tą ratę może Rodzina na Swoim, ale autorce tematu nie przysługuje, lub kredyt w walucie, ale wg. mnie w przypadku kredytu spłacanego "na granicy mozliwości", a o takim tu mówimy, to spore ryzyko. Stopy na EUR i CHF będa raczej rosnąć, niż spadać, a kurs to kurs, może się zmienić, a autorka nie ma bufora finansowego dzieki któremu przetrwa okres wyższych rat. Poza tym zdolnośc kredytowa jest wtedy jeszcze niższa.
                  Oczywście wszystkie wyliczenia są o tyle prawdziwe, o ile dobre są dane wejściowe, czyli cena mieszkania, cena kredytu, cena wynajmu.

                  > ale LTV było niższe niż 100%.

                  Tzn bank policzył wartośc mieszkania razem z wykończeniem, a kredyt był na 100% wartości gołego?
                  • agattka_84 Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 14:48
                    > > ale LTV było niższe niż 100%.
                    >
                    > Tzn bank policzył wartośc mieszkania razem z wykończeniem, a
                    kredyt był na 100%
                    > wartości gołego?

                    Nie. Mieliśmy dodatkowe zabezpieczenie w postaci drugiego
                    mieszkania. LTV wyszło ok. 70%. Pozwoliło nam to na wynegocjowanie
                    marży porównywalnej z marżami sprzed kryzysu.
                    • terion Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 15:27
                      > Nie. Mieliśmy dodatkowe zabezpieczenie w postaci drugiego
                      > mieszkania. LTV wyszło ok. 70%. Pozwoliło nam to na wynegocjowanie
                      > marży porównywalnej z marżami sprzed kryzysu.

                      Ok, to jak ktoś ma mieszkanie, to jest rozmowa na zupełnie inny tematsmile Mieć, a nie mieć 300000PLN to jednak "delikatna" różnica. I to co dobre dla osoby mającej zabezpieczenie w postaci mieszkania, niekoniecznie jest dobre dla osoby bez oszczędności.
        • nvv Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 14:13
          > A kredyt może być "każdy" - nawet na 45 lat. Lepiej przez 45 lat
          > płacić raty i na emeryturze mieć własne,
          > nic płacić wynajmującemu i nic z tego nie mieć...

          Za 45 lat już tego budynku i mieszkania może nie być, a przez 45 lat będziesz
          musiała i tak płacić, nawet pewnie znacznie więcej niż wynajmującemu, co z tego
          że komu innemu (bankowi); + dochodzą inne opłaty.
          Już były o tym dyskusjne na tym forum, nie chcę ich tutaj z powrotem zaczynać,
          ani nie twierdzę, że najem jest lepszy, chciałem tylko zwrócić uwagę że to nie
          jest tak oczywiste, że lepiej mieć kredyt, jakikolwiek, byle tylko nie najmować.

          Poza tym, czas i koszt dojazdów do pracy też się zwykle liczy, a zmiana
          mieszkania z kredytem (bo np. proponują Ci znacznie lepszą pracę z drugiej
          strony miasta, lub w innej części Polski) to nie takie hop-siup co zmiana
          najmowanego mieszkania.
    • korcia88 Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 09:25
      A ja tak może, żebyś się lepiej poczuła psychicznie, i druga osoba która tu
      narzekała na swoją sytuację również. Obie mieszkacie z kimś z rodziny, więc
      mieszkanie za darmo i jeszcze ktoś opłaca Wam jedzenie. Mieszkanie ze studentami
      traktujecie jak biedowanie. I twierdzicie, że szansa na własne mieszkanie to
      tylko spadek albo bogaty mąż.
      Większość moich znajomych studentów, jak również osób już po studiach, nie ma
      rodziców ani rodziny w mieście, w którym studiują i pracują. Muszą płacić za
      akademik lub mieszkanie, w którym mieszka zwykle 6-8 osób, często po 3 osoby w
      pokoju. Jedzenie też muszą sobie sami kupować, bo nawet jeśli dostają trochę z
      domu, to w domu bywają rzadko. I dają radę się utrzymać, łącznie z tym nędznym
      mieszkaniem, jedzeniem, książkami i nawet piwem, za mniej niż 1000 zł/miesięcznie.
      A tak btw przypomniało mi się, że nawet moja ciocia, osoba już dawno dorosła,
      jak ją przenieśli z pracy na drugi koniec Polski, to wynajmowała mieszkanie z
      koleżankami. Nie rozumiem, czemu tak demonizujecie mieszkanie z kimś. Wiadomo,
      wygodniej z mamusią czy z ciocią, bo za darmo i o nic się nie trzeba martwić,
      ale jeśli chce się być takim samodzielnym, to wypadałoby jednak coś poświęcić.
      Moim zdaniem mieszkanie z innymi, to taki okres przejściowy między mieszkaniem z
      rodzicami a samodzielnością. We własnym mieszkaniu sama za wszystko odpowiadasz
      i o wszystko się martwisz. We wspólnym jest to wszystko podzielone na ileś osób.
      Uważam, że pierwsza praca za 2000 netto, to bardzo dobra praca, skoro jesteś
      świeżo po studiach i bez doświadczenia. Pewnie z czasem będziesz zarabiać coraz
      więcej. Masz bardzo komfortową sytuację, że możesz mieszkać z mamą i zarobione
      pieniądze w większości odkładać. Jeśli bardzo Ci zależy na własnym mieszkaniu,
      to po co z tego rezygnować. A jeśli bardziej zależy Ci na byciu samodzielną, to
      trzeba zacisnąć zęby i pasa, żeby w tym 1000 zł się zmieścić i pewnie odkładanie
      na własne potrwa dłużej.
      Ale i tak masz ogromne szanse! smile
      • joanna_joasiek Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 09:35
        Ja nie mówię, że mieszkanie ze znajomymi to bidowanie, napisałam tylko, że na
        dłuższą metę ani finansowo ani życiowo jest to trochę bez sensu (choćby dlatego,
        że nic wtedy na własne nie odłożę). Ale rozważam taką opcję też.

        No i wcale nie jest tak, że mieszkam u mamusi czy cioci i jest super. Odkąd
        zarabiam, dokładam sie do rachunków i zakupów. I to nie 100 zł miesięcznie. OK,
        jak trzeba kupić nową lodówkę, to nie wykładam kasy, ale na "codzienność", jak
        napisałam, dokładam - uczciwie - połowę.

        I wcale mieszkanie z rodzicami nie jest takie super, gdy jest się już dorosłym.
        Bo dla nich zawsze pozostanie się dzieckiem (w tym niestety negatywnym sensie
        takoż).
        • black_magic_women Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 10:32
          joanna_joasiek napisała:
          I wcale mieszkanie z rodzicami nie jest takie super, gdy jest się już dorosłym.
          > Bo dla nich zawsze pozostanie się dzieckiem (w tym niestety negatywnym sensie
          > takoż).


          Masz 100%racji.Odkąd zamieszkałam sama moje relacje z mama poprawiły się o
          jakieś 500procentwink
          Jestem przekonana,że wyprowadzenie się z domu jest koniecznym elementem do
          osiągnięcia dojrzałości.Ci którzy mieli to szczęście(tak,tak)studiować poza
          swoim rodzinnym miastem być może tego nie doceniają,wszak podczas nauki było im
          pewnie (finansowo)trudniej niż "miejscowym,ale w ostatecznym rozrachunku zyskali
          dużo więcej-odcięcie pępowiny
          --
          TomWaits dzwoni do Marteczki
          • korcia88 Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 12:11
            Szczęście? A czy Wam ktoś bronił studiować poza rodzinnym miastem?
            Ja nie kwestionuję, że mieszkanie z rodzicami ma również minusy, a mieszkanie po
            studencku plusy, ale dla większości osób, które mieszkają bez rodziców jest to
            konieczność, a osoby, które mieszkają z rodzicami przecież mogły wyjechać na
            studia do innego miasta, ale widocznie nie chciały (np. dlatego, że miałyby
            mniej kasy na przyjemności, musiały same o wszystko zadbać i tęskniłyby za rodziną).
            Mam koleżanki, które mieszkają z rodzicami i narzekają, ale po dłuższym
            zastanowieniu dochodzą do wniosku, że jednak tak im wygodniej.
            Rozumiem, a może raczej się domyślam, że dla dorosłej osoby mieszkanie z
            rodzicami to nie jest taka fajna sprawa, ale to jest Wasz wybór. Możecie
            wynajmować mieszkanie z kilkoma innymi osobami, tak jak to robią przyjezdni,
            tylko nie będzie tak wygodnie i będzie mniej kasy do odłożenia albo przemęczyć
            się jeszcze parę lat z rodzicami i szybciej odłożyć na własne. Macie wybór,
            doceńcie to.
            • iamhier Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 31.03.10, 14:09
              ja z domu wyjechalam w wieku 18 lat,w sumie daleko na studia i
              jakosc sobie radzilam...

              nie rozumiem osoby po 2 fakultetach lub studiach tehcnicznych,ktora
              zeruje pracujac na rodzinie..I nie ksztalci sie platnie dalej,bo nie
              ma takich wymogow.Wychodzi z gotowym dyplomem z uczelni....


              A co mamusinego utrzymania-no to chyba jakis zart,ja do domu
              przyjezdzam sie dobrze odchudzic,gdybym sie nie dozywiala sama to
              bym na liczniku miala wiecej niz 5 kg na minus.
        • marta.martaa Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 15:29
          joanna_joasiek napisała:

          > Ja nie mówię, że mieszkanie ze znajomymi to bidowanie, napisałam
          tylko, że na
          > dłuższą metę ani finansowo ani życiowo jest to trochę bez sensu
          (choćby dlatego
          > ,
          > że nic wtedy na własne nie odłożę). Ale rozważam taką opcję też.
          >
          > No i wcale nie jest tak, że mieszkam u mamusi czy cioci i jest
          super. Odkąd
          > zarabiam, dokładam sie do rachunków i zakupów. I to nie 100 zł
          miesięcznie. OK,
          > jak trzeba kupić nową lodówkę, to nie wykładam kasy, ale
          na "codzienność", jak
          > napisałam, dokładam - uczciwie - połowę.
          >
          > I wcale mieszkanie z rodzicami nie jest takie super, gdy jest się
          już dorosłym.
          > Bo dla nich zawsze pozostanie się dzieckiem (w tym niestety
          negatywnym sensie
          > takoż).



          nie wiem dlaczego, przy takim podjesciu spodziewasz sie cudu... nic
          dziwnego, ze dązysz do usamdozielnienia sie pt. bedę miskzala z
          rodzicami, skoro na życie matka swoje wydajesz. Nie da sie miec
          ciastka i go zjeść, czyli partycypowac w wydatkach i oszczedzac, tak
          by rzeczywiscie to meczenie się zm atka, mialo w przyslzosci
          zaowocwac meiskzanie. Oszczedzanie to nie tylko ciulanie kasy, ale
          rowniez godzenie sie na pewne niewygody pt. miekszam z rodizcami,
          czy licze na obiad mamy, a nie ten z miasta..
      • akle2 Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 01.04.10, 00:13
        Korcia 88, sorry, ale na jakiej podstawie twierdzisz, że mieszkanie z rodziną jest za darmo??? Tak samo płaci część czynszu, wszystkie opłaty, jedzenie i środki czystości, jak z sublokatorem, z tą różnicą, że do tego sublokatora mówisz mamo, ciociu, babciu, wujku i jest większa szansa, że ci nie zaj...ą czegoś z Twojej półki w lodówce.
        Za darmo to może mieszkać dziecko małoletnie, które uczy się z trybie dziennym i jest za małe aby pracować i się DOKŁADAĆ
    • agattka_84 Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 10:09

      > OK, można szukać lepszej pracy. I się szuka. Ale w IT nie ma opcji
      dla mnie,
      > więc gdzie? Gdzie może pracować kobieta, samodzielna, "kumata", po
      2
      > kierunkach (jedne studia ścisle, drugie humanistyczne), żeby
      zarobić tyle, by
      > mieć tę cholerną zdolność kredytową?

      W konsultingu.
    • serendepity Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 15:26
      Dlaczego w IT nie ma dla Ciebie opcji? IT daje bardzo duze mozliwosci. Moze
      potrzebujesz doszkolic sie albo zrobic jakies certyfikaty, ktore pomoga Ci
      znalezc lepsza prace.

      W ogole dziwie sie, ze caly watek skupil sie na tym jak sie zadluzyc przy
      niskich dochodach, a nie na tym, co zrobic, zeby podwyzszyc dochody, uzbierac
      jakas gotowke i dopiero myslec o kupowaniu.
      • joanna_joasiek Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 18:16
        serendepity napisała:

        > W ogole dziwie sie, ze caly watek skupil sie na tym jak sie zadluzyc przy
        > niskich dochodach, a nie na tym, co zrobic, zeby podwyzszyc dochody, uzbierac
        > jakas gotowke i dopiero myslec o kupowaniu.


        W sumie masz rację. Tam, gdzie pracuję, nie mam szans na awans czy znaczną
        podwyżkę. Ale i tak cieszę się, bo dostalam pracę jakby od razu, inni znajomi po
        obronie szukali po kilka bądź naście miesięcy.

        Dlaczego nie ma dla mnie opcji w IT? Może źle do tego podchodzę, ale jeszcze na
        studiach miałam "epizod" w korporacji (IT właśnie) i po prostu wiem, że
        kompletnie nie nadaję się takiej pracy. Ale może IT "pozakorporacyjne" wygląda
        inaczej.
        • stef63 Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 18:44
          Moim zdaniem w swojej obecnej sytuacji finansowej powinnaś odpuścic sobie ten
          kredyt. Zakładając, że jakiś bank da Ci kredyt to czarno widzę życie z takim
          kredytem przy Twoich obecnych dochodach. Jesteś młoda, tyle co po studiach,
          dopiero zaczynasz życie zawodowe, więc sporo większe zarobki są dopiero przed
          Tobą. Jak będziesz sporo więcej zarabiac (nie 500 zł więcej tylko sporo więcej),
          to wtedy pomyśl o kredycie na wiele lat.
          Teraz jesteś młoda i zdrowa, nie wiesz co będzie za 10-20 lat, a jak będziesz
          miała kredyt na 30 lat, to niezależnie jak Ci się życie będzie układac - kredyt
          będziesz musiała spłacac.
          Wyjdziesz za mąż, wtedy dochody męża będą brane pod uwagę, urodzisz dziecko
          wtedy może będziesz musiała na jakiś czas zrezygnowac z pracy i Twoje dochody
          spadną.
          Teraz nie wiesz co życie Ci przyniesie i jeżeli nie musisz to teraz nie pakuj
          się w wieloletni kredyt.
          Ja na Twoim miejscu pomieszkałabym jeszcze z mamą i spróbowałabym coś odłożyc,
          żeby było chociaż na sprzęty i meble do swojego mieszkania.
          Pisałaś, że dokładasz się do rachunków. Jak będziesz mieszkac sama to rachunki
          będą większe, bo teraz dzielicie je po połowie.
          Mieszkasz z mamą, dokładasz się do opłat, piszesz że nie masz oszczędności -
          czyli wynika z tego że nic nie udaje Ci się odłożyc, to z czego będziesz spłacac
          kredyt?

          Zrób sobie może taki mały eksperyment.
          Spróbuj przez jakiś czas (np. kilka miesięcy) życ tak jakbyś miała kredyt.
          Pieniądze przewidziane na ratę kredytu odkładaj na jakieś konto oszczędnościowe,
          dolicz jeszcze - większe koszty utrzymania mieszkania (u mamy jest taniej),
          koszty samodzielnego wyżywienia też są większe, żyj z tego co Ci zostanie po
          odliczeniu raty kredytu i opłat.
          Tak w ogóle to najdrożej wychodzi gospodarstwo jednoosobowe.
          Po takim okresie próbnym będziesz wiedziła, czy dasz radę spłacac kredyt i w
          miarę normalnie życ.
          Moim zdaniem w tym eksperymencie nie ma ryzyka. W najgorszym wypadku zostaną Ci
          oszczędności.
          • joanna_joasiek Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 19:12
            Nie jest tak, że nic nie odkladam - gdzieś w postach powyżej pisałam, że co
            miesiąc połowa pensji jest odkładana, a tysiąc mi schodzi "na życie". Wiem, że
            gdyby przycisnąć pasa, jeszcze ze 2 - 3 stówy mogłabym odłożyć.

            Fakt, kredyt przy 2k to nienajlepszy pomysl, ale jestem dość mocno
            zdeterminowana - poza tym, jak pisałam w pierwszym poście, myślę o zmianie
            pracy, ale jako osoba "świeża" na rynku pracy nie wiem, w jakich branżach
            probować szukać, by móc zarobić więcej, albo przynajmniej mieć szanse na rosnące
            zarobki.
            • stef63 Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 19:45
              joanna_joasiek napisała:

              > Nie jest tak, że nic nie odkladam - gdzieś w postach powyżej pisałam, że co
              > miesiąc połowa pensji jest odkładana, a tysiąc mi schodzi "na życie". Wiem, że
              > gdyby przycisnąć pasa, jeszcze ze 2 - 3 stówy mogłabym odłożyć.
              >
              > Fakt, kredyt przy 2k to nienajlepszy pomysl, ale jestem dość mocno
              > zdeterminowana - poza tym, jak pisałam w pierwszym poście, myślę o zmianie
              > pracy, ale jako osoba "świeża" na rynku pracy nie wiem, w jakich branżach
              > probować szukać, by móc zarobić więcej, albo przynajmniej mieć szanse na rosnąc
              > e
              > zarobki.



              Przejrzałam jeszcze raz Twoje wcześniejsze posty i nie znalazłam informacji że
              oszczędzasz (może jestem ślepa).
              Znalazłam taki oto Twój post:

              Inwestowanie, oszczędzanie - OK, nawet mogę zalożyć, że odkladam miesięcznie
              1000 zł, mieszkając "z mamusią". Ale w ten sposób uskladam na to mieszkanie
              chyba na emeryturze..


              Ten post odebrałam jako hipotetyczny, a nie rzeczywistośc, ale może źle zrozumiałam.

              Podtrzymuję to co napisałam wcześniej;
              czarno widzę kredyt na mieszkanie przy dochodach 2000 zł netto.
              Zakładając ratę ok 1000 zł, zostaje Ci na życie 1000 zł (życie + opłaty).
              Nie da się życ miesiąc w miesiąc za 1000 zł.
              Mam znacznie więcej lat niż Ty, miałam kredyt na mieszkanie (jestem już po
              kredycie) więc wiem co to znaczy spłacac kredyt (raty powyżej 1000 zł), mam małe
              mieszkanie własnościowe, od kilku lat mieszkam sama i wiem ile kosztuje
              gospodarstwo jednoosobowe.
              Podkreślam: nie da się życ za 1000 zł miesięcznie.
              Za 1000 zł miesięcznie to jest wegetacja, a nie życie.
              Jesteś młoda: nie pojedziesz na wakacje, nie wyjdziesz nigdzie ze znajomymi,
              będziesz chodzic w jednej bluzce 10 lat?, itd. Bierzesz pod uwagę choroby i
              różne zdarzenia losowe (np. utrata pracy)?
                • 1stanczyk "najpierw znajdź pracę znacznie lepiej płatną" 31.03.10, 21:30
                  Najpierw przede wszystkim pokaż, że możesz zajmowac stanowiska "znacznie lepiej
                  platne" a potem dopiero szukaj takiej pracy.

                  Dyplomy i studia, szczególnie nasze nie są żadną, jak się okazało po dwudziestu
                  latach skrajnego bezmózgowia w naszym kraju, referencja.

                  Spróbuj swoich sil tam gdzie więcej płacą, w UE, w Stanach, gdziekolwiek i
                  zobacz co potrafisz pośród nie jak w kraju, nie potrafiącej nic innego jak
                  narzekać, przekonanej o swojej doskonałości absolwenckiej, braci ale wśród
                  Twoich rówieśników w Anglii, Szwecji czy Kanadzie.

                  Nawet gdyby się okazało, co jest wielce prawdopodobne, ze są po prostu, o tą czy
                  inna różnicę w uposażeniach lepsi, to i tak Jesteś wygrana i doświadczaniem i
                  świadomością ile warte są nasze dyplomy.

                  Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie
        • izzunia Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 19:05
          ale co rozumiesz pod pojeciem praca w IT?
          bo to moze byc i programista i analityk i pm i serwisant i admin, ba - nawet
          sekretarka a kazdy bedzie inaczej zarabiac.

          inna sprawa - przy zarobkach rzedu 2000 netto chcesz brac kredyt?? to jest po
          prostu nieporozumienie. i bez urazy, ale z takim podejsciem, nie jestes "kumata".

          --
          ---
          Zabijam wątki.
          Izza
      • iamhier Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 31.03.10, 14:19
        do serendipity-a zamiast kolejnego bezuzytecznego papierka moze ktos
        by doszedl do wniosku,ze ktos jest kiepski w tym co robi i
        dorobienie kolejnego certyfikutu niewiele da?

        PO takich kierunkach ma sie ZAWOD OD RAZU PO STUDIACH...nie to co
        prawnik czy lekarz....A to naprawde ZASADNICZA ŻYCIOWO SPRAWA.....
    • aga90210 Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 20:00
      O matko, jak ja nie lubię takiej postawy! "Bo mi się należy, a nie mam", "bo
      mamusia nie kupila mi mieszkania", "bo nie wyobrażam sobie mieszkania ze
      studentami". K* wszystkich po 18 roku życia kazałabym iść na studia do innego
      miasta, mieszkanie z rodzicami jak widać jest niezdrowe i generujące jedynie
      marazm. Chcesz sie usamodzielnic- wynajmij pokój i sie wyprowadź. Teraz, zaraz,
      a za pól roku nie będziesz sobie mogła wyobrazic, ze mieszkałaś z rodzicami.
      Mieszkanie samemu lub z partnerem jest zawsze lepsze niż mieszkanie z
      rodzicami/teściami. Nawet w gorszych warunkach i bez oszczędności.
      Mieszkanie kupisz jak znajdziesz lepszą pracę. Jak nie znajdziesz to sprobuj
      założyć własną firmę, albo wyemigruj, ale nie zrzędź na forum.
        • jacues Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 20:58
          sprobuj popytac w bankach jakie masz szanse na kredyt.moze jakas dodatkowa praca
          na weekendy - jak mieszkasz w duzym miescie.mozesz kupic mieszkanie ( jak
          dostaniesz kredyt ) i wynajac komus na jakis czas, lub wynajac 1 pokoj a drugi
          miec dla siebie. nigdy nie zakładaj najczarniejszej opcji, innym sie udalo to i
          Tobie tez sie uda.praca w budzetowce ma 1 dobra strone - trudno ja
          stracic.najwyzej Cie przeniosa gdzies indziej, ale nie zwolnia.masz stały dopływ
          gotówki i na czas - to wazne! jesli jednak dopiero co zaczelas prace to sprobuj
          na maxa oszczedzac przez jakis okres zeby uzbierac na dodatkowe opł.np.notariusz
          itp.+ skromne wyposazenie.
    • larissa81 Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 29.03.10, 23:42
      Kupno mieszkania to uwiązanie do konkretnego miasta i kraju, bardzo ogranicza mobilność. W młodym wieku ma się czasem ciągotki do zmian pracy i miejsca zamieszkania, więc wynajmowany pokój czy mieszkanie daje możliwość łatwej jego zmiany. Na zapuszczenie korzeni jeszcze przyjdzie czas.
      Zastanów się, czy naprawdę potrzebujesz teraz 3-pokojowego mieszkania 60 m2 do mieszkania w pojedynkę...?
    • just-a25 Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 30.03.10, 18:47
      ja na Twoim miejscu,wyproadziła bym się już teraz. Szukaj coś do
      wynjęcia z kimś mieszkania bądż samej.Caszem zdzrają sie rózne
      okazje. Zycioe pisze różne scenariusze i może być za pożno. Ja sama
      tkwioe teraz mieście, którym nie ma szans na prace, skończone
      studia, ludzie biją sie o pace interwencyjne, nie zrobiłam tego za
      wsczasu a teraz mam 27 lat i jestem znerwicowana i czuje się jak wrak
    • hermilion Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 31.03.10, 07:59
      Jest kilka opcji .. ale musisz zrozumieć że z etatu nikt
      się jeszcze majątku nie dorobił...

      Na większa kasę możesz liczyć tylko:
      - inwestując pieniądze (odpada bo jak rozumiem nie masz)
      - zakładając własny interes (nikt nie każe na cały etat -
      - można po godzinach)
      - w Warszawie oraz za granicą

      Również w IT w Twoim wieku (czytaj przy niewielkim
      doświadczeniu) - nawet w IT nie zarobi się dużo ..

      A co do IT to jest IT i IT .. i nie ma co się
      przejmowac że jedna korporacja była popieprzona ..
      ,, sporo z nich jest - ale nie wszystkie - a do tego
      w IT można i w małych firmach zarobić - o ile jest się
      specjalistą.

    • fo.xy Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 31.03.10, 12:26
      jesli znasz jezyki, to moze miedzynarodowe firmy? poza tym w
      consultingu wyplaty nie sa zle - tyle, ze sporo wyjazdow i duzo
      zalezy od przepracowanych godzin w konkretnych projektach.

      Ja na Twoim miejscu zastanowilabym sie tez, czy koniecznie chcesz
      sie wiklac w ogromnych kredytach. Myslalas o TBSie? Jesli mieszkasz
      w duzym miescie, to taka opcja powinna byc.
      Wprawdzie to wynajem, ale niedrogi - mieszkania sa raczej nowe -
      moze nie jakies apartamentowce to sa, ale masz umowe, nikt nie
      bedzie Ci sie kazal znienacka wyprowadzic, no i przede wszystkim to
      jest Twoj kat wink

      Jesli chcialabys sie dowiedziec, czegos wiecej, to chetnie pomoge. W
      niedziele wlasnie sie przeprowadzilam do takowego mieszkanka wink
      Pozdrawiam!
      • joanna_joasiek Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 31.03.10, 18:35
        fo.xy napisała:


        > Ja na Twoim miejscu zastanowilabym sie tez, czy koniecznie chcesz
        > sie wiklac w ogromnych kredytach. Myslalas o TBSie? Jesli mieszkasz
        > w duzym miescie, to taka opcja powinna byc.
        > Wprawdzie to wynajem, ale niedrogi - mieszkania sa raczej nowe -
        > moze nie jakies apartamentowce to sa, ale masz umowe, nikt nie
        > bedzie Ci sie kazal znienacka wyprowadzic, no i przede wszystkim to
        > jest Twoj kat wink
        >
        > Jesli chcialabys sie dowiedziec, czegos wiecej, to chetnie pomoge. W
        > niedziele wlasnie sie przeprowadzilam do takowego mieszkanka wink
        > Pozdrawiam!

        Myślałam o TBS-ie, owszem... Ale na to też trzeba kasy (czyt. kredytu). Fakt,
        mniejszego, ale zawsze. Twój mail gazetowy działa? Pozdrawiamsmile
    • kryptopatolog kredyt = patologiczna i urojona samodzielność 31.03.10, 12:56
      naprawdę wierzysz, że to jest samodzielność?

      od kogo wolisz być zależna? od rodziców, czy od bankowca i pracodawcy? pomijając
      rodziców patologicznych (np ojciec molestuje a matka go broni) zawsze lepszym
      będzie opcja nr 1. ZAWSZE!

      co Tobie mogę poradzić? wymyśl własny pomysł na biznes. bądź niezależna.
      zapomnij o kredycie, bo to uwłacza człowiekowi. jak jesteś faktycznie "kumata"
      to poczytaj trochę, zorientuj się w temacie, nie ulegaj społecznej presji.
      zobaczysz, co dziś tak naprawdę znaczy "kredyt".

      niewolnictwo wcale nie skończyło się w XIX czy XX wieku. trwa do dziś i ma się
      bardzo, ale to bardzo dobrze....
      • fo.xy Re: kredyt = patologiczna i urojona samodzielność 31.03.10, 13:13
        zgodze sie. Samodzielnosc ma sie nijak do zdolnosci kredytowej.
        Ja bym sie raczej bronila przed kredytami jak najdluzej.

        Samodzielnosc nie wiaze sie tez z wyprowadzka od rodzicow - mozna
        byc samodzielnym i mieszkac z rodzicami lub odwrotnie.

        Mysle, ze autorce bardziej chodzi o wlasny kat, troche prywatnosci i
        miejsca, ktore bedzie tylko jej. Ale do tego zdolnosc kredytowa tez
        nie jest niezbedna wink
      • anyx27 Re: kredyt = patologiczna i urojona samodzielność 31.03.10, 22:27
        kryptopatolog napisał:

        > co Tobie mogę poradzić? wymyśl własny pomysł na biznes. bądź niezależna.
        > zapomnij o kredycie, bo to uwłacza człowiekowi.

        gdybym tak myslała, nie miałabym NIC. mieszkania, firmy, drugiej firmy, zdrowia
        (moje leczenie kosztowało bardzo duzo), komfortu, że nie muszę sie martwić, co
        dziecku dać na obiad. Pewnie siedziałabym teraz i płakała, ze tak mi źle.
        Jesli dla ciebie kredyt uwłacza człowiekowi, to mogę tylko współczuć.
        • kryptopatolog przeczytaj raz jeszcze 31.03.10, 23:56
          kredyt konsumpcyjny.
          kredyt inwestycyjny.


          widzisz różnicę, pani biznesłumen?

          jeśli nie, to kiepsko widzę Twoją przyszłość.

          i jeszcze napisz, że najpierw były konsumpcyjne, a później inwestycyjne. zgadłem...?

          to odpowiem - a kiedy to było? w 2000? a może wcześniej? to niech pani
          biznesłumen dostosuje to do współczesnych realiów. jeśli tego nie potrafi, to
          kiepska z niej biznesłumen. i w te "jedną firmę drugą firmę" nie chce mi się
          wierzyć.

          prędzej w to, że to durny post napisany przez bankowego naganiacza. znam paru
          takich. straszne kreatury. współczuję ich matkom.
          • anyx27 Re: przeczytaj raz jeszcze 01.04.10, 15:37
            kryptopatolog napisał:
            > i jeszcze napisz, że najpierw były konsumpcyjne, a później inwestycyjne. zgadłe
            > m...?
            >
            > to odpowiem - a kiedy to było? w 2000? a może wcześniej? to niech pani
            > biznesłumen dostosuje to do współczesnych realiów. jeśli tego nie potrafi, to
            > kiepska z niej biznesłumen. i w te "jedną firmę drugą firmę" nie chce mi się
            > wierzyć.

            ale o co ci chodzi? wyobraź sobie, że najpierw był konsumpcyjny -wzięty rok
            temu, a wiec w 2009roku, potem drugi konsumpcyjny już w tym roku. no i
            mieszkaniowy - też w tym roku.

            a dlaczego nie chce ci się wierzyć? nie mozna mieć dwóch firm??? bo co?

            > prędzej w to, że to durny post napisany przez bankowego naganiacza. znam par
            > u
            > takich. straszne kreatury. współczuję ich matkom.


            taaa, bo ja to taki znany naganiacz bankowy jestem.
    • pawstone Re: Brak zdolności kredytowej a usamodzielnienie 31.03.10, 14:33
      Jak się ma 23-25 lat to trzeba zakładać własną firmę i spać w biurze
      a nie brać kredyt i zakładać sobie pętlę na szyję. Jedyna sensowna
      inwestycja jaką możesz zrobić teraz za te pieniądze co masz to
      podnoszenie kwalifikacji i szukanie coraz lepszej pracy a w końcu
      założenie własnej firmy.
      Pozdrawiam
      • griswold79 Re: Polska vs UK 31.03.10, 16:01
        Będąc twoim rówieśnikiem byłem w takiej samej sytuacji. Co ja mówię.
        Gorszej bo będąc po studiach zarabiałem 1180 na rękę. Wyjechałem do
        UK. Dziś po 5 latach na emigracji jesteś lata świetlne za mną. I co
        z tego, że pracujesz "kierunkowo". To co tu przeżyłem sporo
        kosztowało (chocby praca 7 dni w tygodniu od rana do wieczora). Dziś
        mam własną firmę i życie o jakim nigdy nie marzyłem w Polsce. I to
        ja zatrudniam ludzi, na co 5 lat temu, gdyby ktoś mi to powiedział,
        pomyslałbym, że jest nienormalny.
        Ktoś pisał, że po 7 latach w PL ktoś otrzymał zdolnosc kredytową.
        Tutaj po 7 latach pracy (nie mówię o skrajnych przykładach
        emigrantów z których ludzie naśmiewają się na forach, ale o ludziach
        z ambicjami i głową) można kupic dom bez kredytu.
        A ludzie nadal się naśmiewają ze zmywaków. I co z tego, że ktoś
        skonczyl dwa kierunki, jak perspektywy marne.
        Widzę dziewczyno, że masz ambicję, więc doradzę ci jedno. Jesli
        znasz język nawiewaj z tego kraju, bo dziś jesteś młoda i możesz do
        czegoś dojść. Za pięć lat będzie już za późno.
        • black_magic_women Re: Polska vs UK 31.03.10, 17:09
          Sorry ale wkur. mnie pisanie ,że mieszkanie z rodzicami nie równa się
          uniesamodzielnienie!Tak piszą albo ci,którzy dawno są na swoim i już zapomnieli
          jak to jest (albo nawet nie próbowali mieć 20+w domu rodzinnym),albo typowi
          maminsynkowie/córeczki,którzy nade wszystko cenią obiadki i uprane przez mamusie
          skarpetki.
          --
          Let love rule!
          • verbum_caro zdolność kredytowa 31.03.10, 18:02
            Dla mnie post joanny doskonale pokazuje bardzo poważny problem.
            Ona nie pomyśli na co jest ją stać a na co nie.
            Nie poczyta jak używać narzędzia finansowego jakim jest kredyt hipoteczny, jaki stosunek kwoty kredytu do dochodów jest bezpieczny, jaką wysokość raty jest w stanie realnie spłacić, an ile lat powinna go rozłożyć.

            Nie ona chce się wynieść od rodziców, bo robią jej aferę gdy przychodzi po nocy do domu.
            Przypominasz joanno małego chłopca, który widzi koparkę budowlaną i denerwuje się, że nikt nie chce pozwolić mu nią pokierować.

            Trzeba powiedzieć jasno: nie stać cię na kredyt - nie stać cię na mieszkanie. Nie przy tych cenach nieruchomości, nie przy twoich zarobkach.
            Nie to jest jednak problemem, lecz fakt, że ty wogóle o tym nie myslisz...
            Ty po prostu chcesz mieć mieszkanie i tyle...
            Wszyscy biorą kredyt, każdy gdy dorośnie ma własne mieszkanie... Więc ty też chcesz, a że kupić możesz na kedyt - no to chesz kredytu.
            Nie martw się jednak nie jesteś sama w takim postrzeganiu sprawy. Ten kraj roi się od ekonomicznych analfabetów.
            Najleszy twój tekst to ten, że dzięki kredytowi będziesz miała swoje mieszkanie na emeryturze. Dzięki kredytowi na 30 lat, pożerającemu całą nadwyżkę twoich finansów, wprowadzając cię w stan półwegetacji (przypominam na 30 lat) staniesz się właścicielką 30 metrowj klitki.
            Czy tylko ja dostrzegam patologię tej sytacji?!
            • griswold79 Re: zdolność kredytowa 31.03.10, 18:14
              Przedmówca trafił w sedno. Też kiedyś myślałem, że życie to
              obowiązkowy kredyt. Na szczęście przejrzelismy z żoną na oczy.
              Kredyt na 40 lat i potem całe życie na pół gwizdka? Dziecko morza
              nie zobaczy, na wakacje nie pojedzie, do kina nie wyjdzie bo trzeba
              kredyt spłacać. Ale za to synku będziesz miał w spadku mieszkanie
              jak pomrzemy. Dzieci takie g...a nie interesują. One chcą być
              szczęśliwe mogąc zobaczyć góry, dostać grę itp. W przypadku kredytu
              wszystko inne jest marginalizowane w imię spłat.
              Nie wspomnę już o ewentualnych stresach. Nikt nikomu pracy nie
              gwarantuje przez 40 lat. Nie wspomnę o oszołomach spłacających
              kredyty np we frankach.
              • martowinka Do griswold79 31.03.10, 18:46
                Hm, to w takim razie gdzie mieszkasz ? z mamusią? albo wynajmujesz? ja mam kredyt we frankach na 30 lat i wcale się nie uważam za oszołoma, płacę średnio 1600 zł miesięcznie czyli tyle ile płaciłam za wynajem. Oboje z mężem pracujemy, a naszemu dziecku nic nie brakuje, ma i wakacje i zabawki oczywiście w granicach rozsądku. Istotą sprawy jest to iż na ratę idzie 1/5 naszych dochodów więc możemy go spłacać bez uszczerbku na innych wydatkach i wolę mieszkać na swoich 66 metrach w ładnym nowym mieszkanku niż gdzieździć się w kawalerce albo kątem u teściów....Myślę, że problem mają Ci którym rata zabiera więcej niż 1/3 dochodów bo wtedy to rzeczywiście nie starcza na inne przyjemności. Niestety dziś takie czasy że bez kredytu raczej nie wielu byłoby na swoim....jednak wracając do wątku mając 2000 tys nie pakowałabym się w żaden kredyt nawet konsumpcyjny...
            • joanna_joasiek Re: zdolność kredytowa 31.03.10, 18:27
              Nigdzie w swoim początkowym poście nie napisałam, że mam 2000 PLN zarobków i z
              tym chcę brać kredyt, ani że problemem jest to, że nie wiem, ktory bank mi ów
              kredyt da. Wprost przeciwnie - napisałam - co prawda w kontekscie wynajmu - że
              mam świadomość, że za 1000 zł żyć się nie da (wegetować może i owszem). Zgadzam
              się zatem z Tobą - byłaby to patologia.

              Mój pierwszy post miał raczej na celu sformułowanie "pytania" (głupio to brzmi)
              - jak dojść do normalnej zdolności kredytowej - czyli takich zarobków, by na
              zycie - po odjęciu raty ew. kredytu - pozostawały może nie kokosy, ale taka
              kwota, by móc żyć normalnie. W tej chwili taką kwotą były dla mnie 2000 zł.

              Pytanie zatem dotyczyło bardziej pracy, niż "poszukiwań banku", który TERAZ
              dałby mi kredyt.
              • stef63 Re: zdolność kredytowa 31.03.10, 18:36
                joanna_joasiek napisała:

                > Nigdzie w swoim początkowym poście nie napisałam, że mam 2000 PLN zarobków i z
                > tym chcę brać kredyt, ani że problemem jest to, że nie wiem, ktory bank mi ów
                > kredyt da. Wprost przeciwnie - napisałam - co prawda w kontekscie wynajmu - że
                > mam świadomość, że za 1000 zł żyć się nie da (wegetować może i owszem). Zgadzam
                > się zatem z Tobą - byłaby to patologia.



                A to co to to jest jak nie Twój pierwszy wpis

                W skrócie: 25 lat, pierwsza praca, ~2000 PLN na rękę, budżetówka, mieszkanie
                "z mamusią", singielka, przemożna chęć usamodzielnienia się. Tylko jak? Czy
                naprawdę, jak w tej głupiej reklamie, zostaje już tylko ten stary, bogaty mąż?

                OK, można szukać lepszej pracy. I się szuka. Ale w IT nie ma opcji dla mnie,
                więc gdzie? Gdzie może pracować kobieta, samodzielna, "kumata", po 2
                kierunkach (jedne studia ścisle, drugie humanistyczne), żeby zarobić tyle, by
                mieć tę cholerną zdolność kredytową?

                Na spadek też nie mam szans, a jeśli coś wynajmę (duże miasto, czyli ~1000 zł
                idzie na "czynsz"), zrobię opłaty stałe, zaplacę za kartę miejską i
                telefoniczną, to zostanie mi góra 400 zł. Bez sensu... sad
                • joanna_joasiek Re: zdolność kredytowa 31.03.10, 19:10
                  I tu napisalam, ze chce brac kredyt TERAZ, przy tych zarobkach? Napisalam, ze
                  chce sie usamodzielnic i zapytalam 'jak' oraz gdzie szukac pracy, by wypracowac
                  sobie zdolnosc kredytowa (przez ktora to zdolnosc rozumiem sytuacje taka, ze na
                  kredyt idzie taki procent pensji, by za reszte moc sie NORMALNIE utrzymac, bez
                  tzw. wegetacji - tego moze nie napisalam wprost, ale chyba mozna to wywnioskowac
                  z reszty mojej wypowiedzi, dotyczacej opcji wynajmu i tegoz wlasnie wegetowania
                  za reszte kasy, czyli <1000 zl).
                  • stef63 Re: zdolność kredytowa 31.03.10, 19:21
                    joanna_joasiek napisała:

                    > I tu napisalam, ze chce brac kredyt TERAZ, przy tych zarobkach? Napisalam, ze
                    > chce sie usamodzielnic i zapytalam 'jak' oraz gdzie szukac pracy, by wypracowac
                    > sobie zdolnosc kredytowa (przez ktora to zdolnosc rozumiem sytuacje taka, ze na
                    > kredyt idzie taki procent pensji, by za reszte moc sie NORMALNIE utrzymac, bez
                    > tzw. wegetacji - tego moze nie napisalam wprost, ale chyba mozna to wywnioskowa
                    > c
                    > z reszty mojej wypowiedzi, dotyczacej opcji wynajmu i tegoz wlasnie wegetowania
                    > za reszte kasy, czyli <1000 zl).



                    To napisałaś TY czy krasnoludek

                    W skrócie: 25 lat, pierwsza praca, ~2000 PLN na rękę, budżetówka,
                    mieszkanie
                    "z mamusią", singielka, przemożna chęć usamodzielnienia się. Tylko jak? Czy
                    naprawdę, jak w tej głupiej reklamie, zostaje już tylko ten stary, bogaty mąż?

                    OK, można szukać lepszej pracy. I się szuka. Ale w IT nie ma opcji dla mnie,
                    więc gdzie? Gdzie może pracować kobieta, samodzielna, "kumata", po 2
                    kierunkach (jedne studia ścisle, drugie humanistyczne), żeby zarobić tyle, by
                    mieć tę cholerną zdolność kredytową?


                    Na spadek też nie mam szans, a jeśli coś wynajmę (duże miasto, czyli ~1000 zł
                    idzie na "czynsz"), zrobię opłaty stałe, zaplacę za kartę miejską i
                    telefoniczną, to zostanie mi góra 400 zł. Bez sensu... sad




                    To ja Ci napisałam że za 1000 zł nie da się życ, i nie przypisuj sobie moich
                    słów. Przeczytaj to wszystko dokładnie jeszcze raz.
                    Zdolnośc kredytowa nie jest potrzebna do wynajmu tylko do kredytu

                  • stef63 Re: zdolność kredytowa 31.03.10, 19:22
                    joanna_joasiek napisała:

                    > I tu napisalam, ze chce brac kredyt TERAZ, przy tych zarobkach? Napisalam, ze
                    > chce sie usamodzielnic i zapytalam 'jak' oraz gdzie szukac pracy, by wypracowac
                    > sobie zdolnosc kredytowa (przez ktora to zdolnosc rozumiem sytuacje taka, ze na
                    > kredyt idzie taki procent pensji, by za reszte moc sie NORMALNIE utrzymac, bez
                    > tzw. wegetacji - tego moze nie napisalam wprost, ale chyba mozna to wywnioskowa
                    > c
                    > z reszty mojej wypowiedzi, dotyczacej opcji wynajmu i tegoz wlasnie wegetowania
                    > za reszte kasy, czyli <1000 zl).



                    To napisałaś TY czy krasnoludek

                    W skrócie: 25 lat, pierwsza praca, ~2000 PLN na rękę, budżetówka,
                    mieszkanie
                    "z mamusią", singielka, przemożna chęć usamodzielnienia się. Tylko jak? Czy
                    naprawdę, jak w tej głupiej reklamie, zostaje już tylko ten stary, bogaty mąż?

                    OK, można szukać lepszej pracy. I się szuka. Ale w IT nie ma opcji dla mnie,
                    więc gdzie? Gdzie może pracować kobieta, samodzielna, "kumata", po 2
                    kierunkach (jedne studia ścisle, drugie humanistyczne), żeby zarobić tyle, by
                    mieć tę cholerną zdolność kredytową?


                    Na spadek też nie mam szans, a jeśli coś wynajmę (duże miasto, czyli ~1000 zł
                    idzie na "czynsz"), zrobię opłaty stałe, zaplacę za kartę miejską i
                    telefoniczną, to zostanie mi góra 400 zł. Bez sensu... sad




                    To ja Ci napisałam że za 1000 zł nie da się życ, i nie przypisuj sobie moich
                    słów. Przeczytaj to wszystko dokładnie jeszcze raz.
                    Zdolnośc kredytowa nie jest potrzebna do wynajmu tylko do kredytu.

                    Czego Ty właściwie chcesz?

            • izzunia Re: zdolność kredytowa 31.03.10, 18:29
              nie tylko ty tak to postrzegasz. ale to chyba już takie pokolenie... niestety
              później będzie tylko płacz i zgrzytanie zębami i "artykuły" w gazetach / TV, że
              bank zabiera jej mieszkanie, że zostaje wyrzucona na bruk, bo akurat zachorowała
              / stało się coś losowego i nie była w stanie spłacić mieszkania.

              --
              ---
              9/10 facetów woli duże cyce. ten dziesiąty woli tych dziewięciu.
              Mordimer Madderdin