Dodaj do ulubionych

Ciuchy, buty, kosmetyki-typowo babski wątek.

18.05.10, 15:43
Ile miesięcznie wydajecie na siebie, tzn. ciuchy, buty, kosmetyki, jakieś
dodatki...? Jaki to procent waszych dochodów? Czy wydajecie te pieniądze lekką
ręką, czy zastanawiacie się nad tym? Z jaką częstotliwoscią kupujecie takie
rzeczy? Prosze o głos w dyskusji.
Edytor zaawansowany
  • 18.05.10, 15:52
    Od czasu gdy staram się oszczędzać - wydaję mniej.
    Od czasu gdy mamy dom i kredyt - tym bardziej mniej niż kilka lat
    temu.
    To zależy. Myślę, że nie wydaję na siebie więcej niż 400 zł
    miesięcznie, bywa mniej.
  • 18.05.10, 16:32

    Ja właściwie co miesiąc kupuję coś z ubrań / kosmetyków. Staram się
    nie wydawać więcej niż 400 zł, ale w praktyce wychodzi różnie.
  • 18.05.10, 16:55

    Ja też zdecydowanie mniej kupuję sobie odkąd oszczędzam.
    Ale co miesiąc na fryzjera 150 złotych wydaję, poza tym ja lubię
    kupować rzadko a więcej, np. na sezon wiosna-lato pojechałam na zakupy
    i straciłam ok. 2000 złotych, ale już do jesieni nie kupuję nic, chyba,
    żeby coś wypadło nagle, jakieś wesele czy coś w tym stylu.
  • 18.05.10, 18:08
    Przed oszczędzaniem wydawałam ok. 2000 na ciuchy, kosmetyki itp.
    Od lutego wydałam na ciuchy 75 zł. Nie wliczam ciuchów dla dzieci, bo
    im jednak muszę kupować na bieżąco, bo rosną.
    Nie powiem, żal mi tyłek ściska, że nie wchodzę do sklepu i nie mówię
    "to, to i to", ale trzymam się wcześniej powziętych postanowień. Od
    lutego uzbieraliśmy pokaźną sumkę.
  • 18.05.10, 18:44
    zależy od miesiąca ale średnio 70 zł na m-c.Jak nie potrzebuję to
    nie kupuję 7 bluzki ani 5 butów.Kupuje wtedy kiedy czegoś poszukuję
    bo potrzebuje.Promocje mnie nie ruszaja chyba że np buty mi pękły no
    to korzystam w promocyjnej akcji.
  • 18.05.10, 21:17
    Nigdy nie licze ile wydaje na siebie. jak cos potrzebuje to kupuje.
    Ubrania przewaznie jak sa przeceny i cos potrzebuje. Srednio 150
    euro na miesiac dla mnie i dla meza. Kosmetykow uzywam rowniez malo
    jesli przelicze to na miesiac to wyjdzie jakies 5 euro. Perfum
    rowniez nie kupuje bo zawsze dostaje na urodziny czy na gwiazdke.
    Corkom ubrania przewaznie kupuje babcia.
  • 19.05.10, 07:22
    zalezy czego potrzebuje, sporo ciuchów kupuje w SH, dlatego nie moge powiedziec,
    ze kupuje malo... ale sa to groszowe sprawy, nie sadze, zebym rocznie na ciuchy
    wydawala wiecej niz 2000, mysle, ze mniej, na buty, to zalezy, bo nie kupuje
    nowych co sezon, na kosmetyki srednio 100 miesiecznie
    --
    Biorę udział w konkursie, proszę o głos, wystarczy kliknięcie:
    wizaz.pl/akcje/moj_styl_moja_gwiazda/oddajglos.php?id=24634
  • 19.05.10, 10:03
    ciuchów ostatnio nie wiele, ale to raczej dlatego, że usiłuję schudnąć i mi
    szkoda teraz. Ale co miesiąc odkładam na wymianę garderoby wink
    Kosmetyków kolorowych prawie wcale, ale na kremach nie oszczędzam. Buty to mój
    czuły punkt - wprawdzie nie wymieniam co sezon, ale te co kupuję do najtańszych
    nie należą.
    Staram się nie przekraczać 500 miesięcznie (łącznie z tymi odkładanymi).
    --
    Hanusia
  • 19.05.10, 10:46
    Babski? Mój mąż kupuje droższe ciuchy niż ja. Moje kosmetyki to
    krem, płyn micelarny, deo, oliwka niemowlęca, krem do stóp z izai
    wodę toaletową dostaję od mamy.
    Miesięcznie to ja wydaję noooo z 50-60 zł... I tak ciuchów w
    sklepie nie kupię, tylko szmateksy, u nas duże rozmiary to namioty
    na 70-latkę. Kosmetyków używam bardzo mało. Buty kupuje, kiedy nie
    mam w czym chodzić. A zaoszczędzone pieniążki myyyk myyyk do sklepu
    płytowego i księgarni wink
    --
    I'll try being nicer if you try being smarter.
    http://lmtm.lilypie.com/ohYMp2.pnghttp://lb5m.lilyp
ie.com/OFISp2.png
  • 19.05.10, 15:41
    Miesięcznie na siebie wydaję ok 100zł łącznie-mam tu na myśli kosmetyki,
    ubrania, fryzjera; nie przekraczam tej kwoty. Czasem jest mniej.
    --
    http://www.szipszop.pl/tickers/25311.gif
    http://www.szipszop.pl/tickers/25312.gif
  • 19.05.10, 21:02
    Ja też ok. 100 zł.
    Fryzjer 70 zł raz na 2 miesiące (balejaż+strzyżenie - zaprzyjaźniona
    fryzjerka w domu),
    kosmetyki ok.20 zł (większość dostaję - bratowa pracuje w hurtowni
    kosmetyków), przynajmniej 1 książka na miesiąc (30-50 zł), gazet
    kolorowych nie kupuję
    Nie lubię mieć duzo ciuchów i butów, a już absolutnie nie kupuję
    modnych tylko tzw. klasyczne, dzięki czemu noszę nie martwiąc się,
    że wyszły z mody (nie zawsze to tak wychodzi, ale mniej więcej taką
    mam zasadę). Czasami myślę sobie, że chyba kobietą nie jestem, bo
    naprawdę nie lubię mieć dużo ciuchów. Żeby było smieszniej - mój mąż
    ciągle czegoś potrzebuje z ubrania, muszę go stopować, bo jego
    ciuchów już nie ma gdzie upychać ...
  • 19.05.10, 20:59
    Akurat wróciłam z zakupów, wydałam 209 zł na jeansy ,takie same jak 20 miesięcy temu, sweter 60, bluzka letnia 80 ,naszyjnik 29,jeszcze torebka skórzana mała w sh 14. Wczesniej kosmetyki vichy 130.
    Oprócz tego fryzjer o 30 co miesiac. Mysle ze wydaje na siebie ok. 500- 600.Pocieszam sięże coraz rzadziej zdarzają mi się zakupy nietrafione.
  • 20.05.10, 09:35
    Odkąd oszczędzam staram się ograniczyć do 500 zł. Nie zawsze mi sie
    to udaje, ale cóż - takie są ceny, głupia przeceniona torebka z
    sieciówki to koło 100 zł, byle krem apteczny też koło stówki,
    fryzjer też raz w miesiącu równe 100 zł, buty zaczynają się od 200
    zł, więc to 500 zł wydaje mi się naprawdę minimum socjalnym wydatków
    na urodę.
  • 20.05.10, 11:02
    > Odkąd oszczędzam staram się ograniczyć do 500 zł.[ .... ] więc to 500 zł
    wydaje mi się naprawdę minimum socjalnym wydatków na urodę.
    >

    Hmmm, 500 zł miesięcznie to minimum??? Przy pensji 1300 to raczej trudne...
  • 20.05.10, 12:56
    Przy 1300 pensji to wiele innych aspektów wydatkowych też bywa
    trudne (albo wręcz niemożliwe).
  • 20.05.10, 13:53

    >> głupia przeceniona torebka z
    sieciówki to koło 100 zł, byle krem apteczny też koło stówki,
    fryzjer też raz w miesiącu równe 100 zł, buty zaczynają się od 200
    zł, więc to 500 zł wydaje mi się naprawdę minimum socjalnym wydatków
    na urodę.<<

    Nie, żebym się czepiała, ale chyba nie kupujesz torebki oraz butów
    co miesiąc?
  • 20.05.10, 14:35

    > Nie, żebym się czepiała, ale chyba nie kupujesz torebki oraz butów
    > co miesiąc?

    Torebki i butów pewnie autorka postu co miesiąc nie kupuje, ale
    chyba Twoim zdaniem nie są to jedyne elementy odzieży / galanterii,
    jakich potrzebuje kobieta? wink Nie żebym się czepiała... wink
  • 20.05.10, 14:56
    > Torebki i butów pewnie autorka postu co miesiąc nie kupuje, ale
    > chyba Twoim zdaniem nie są to jedyne elementy odzieży /galanterii,
    > jakich potrzebuje kobieta? wink Nie żebym się czepiała... wink

    No więc właśnie - nie każda kobieta jest Gabrielą Borejko, której
    wystarczają jedne dżinsy, flanelowa koszula i żółty sztormiak. Ja
    staram się to planować i rozkładać, w tym miesiącu dżinsy, w
    następnym sweter, w jeszcze następnym przydałyby się ze dwa staniki
    i tak dalej. Czasem po prostu nagle trzeba coś kupić, bo dany
    element uległ degradacji, a jest potrzebny. (Np. mam trencz z
    Reserved, który po 2 sezonach nadaje się do wyrzucenia. Na żakiet za
    zimno, na zimowy płaszcz za ciepło.) Poza tym ja nie lubię nosić
    byle czego z byle czym, mam garderobę z grubsza podzieloną na
    zestawy i jak mi coś wypadnie, to muszę uzupełnić, bo mi się inne
    elementy zestawu marnują. (Jedne buty leżały pół roku, bo tyle czasu
    zajęło mi dobranie do nich torebki.)
  • 24.05.10, 13:08
    Czy koniecznie buty muszą pasować do torebki??? Nie macie ciekawszych zajęć w życiu?
  • 20.05.10, 14:40
    >Nie, żebym się czepiała, ale chyba nie kupujesz torebki oraz butów
    >co miesiąc?

    Torebki _oraz_ butów - nie, nie co miesiąc. Ale co miesiąc _coś_
    kupuję. Ciuchy z sieciówek mają krótki żywot, już samo utrzymanie
    jakiego-takiego status quo bazy (czyli wymienianie tych elementów
    stałych zestawów, które się podniszczyły) trzeba robić dość
    regularnie, jeśli się nie chce straszyć spraną bluzką pod elegancką
    marynarką. Jeśli do tego jeszcze dołączyć elementy typowo "modowe",
    czyli rzeczy akurat modne na jeden sezon - chusty, apaszki, torebki,
    dodatki typu sandały "jezuski", coś z biżuterii, plus rzeczy nieomal
    jednorazowe (rajstopy), hm, kremy, które po prostu się zużywają (nie
    kupuję całego zestawu co miesiąc, ale regularnie się coś zużywa),
    fryzjera i kosmetyczkę, którzy są z definicji wydatkami
    comiesięcznymi albo coś koło tego - zejście poniżej 5 stówek to
    wyczyn.
  • 21.05.10, 13:44
    >> Torebki i butów pewnie autorka postu co miesiąc nie kupuje, ale
    chyba Twoim zdaniem nie są to jedyne elementy odzieży / galanterii,
    jakich potrzebuje kobieta? Nie żebym się czepiała... <<

    Jeśli ktoś pisze "300 zł garderoba miesięcznie" to jest OK, ale
    jeśli w wątku o wydatkach miesięcznych jest napisane "100 zł
    torebka, 200 zł buty" to jednak ja to odbieram dosłownie. A dopisek
    o nieczepianiu się dołączyłam celowo, gdyż miałam przeczucie, że
    zaraz się ktoś znajdzie, kto będzie szukał dziury w całym.
  • 21.05.10, 14:00

    > Jeśli ktoś pisze "300 zł garderoba miesięcznie" to jest OK, ale
    > jeśli w wątku o wydatkach miesięcznych jest napisane "100 zł
    > torebka, 200 zł buty"

    I nie dociera do Ciebie, że mógł to być miesiąc przykładowy
    ? wink A w następnym za te 300 zł będą spodnie 100 zł i sweterek
    200 zł?

    > o nieczepianiu się dołączyłam celowo, gdyż miałam przeczucie, że
    > zaraz się ktoś znajdzie, kto będzie szukał dziury w całym.

    A ja mam wrażenie, że to właśnie Ty szukasz dziury w całym. O dziwo
    byłaś jedyną osobą, która ten fragment zinterpretowała dosłownie.
  • 21.05.10, 14:20
    I vice versa ...
  • 21.05.10, 14:26

    Przypominam, że to Ty pierwsza znalazłaś dziurę. wink
  • 21.05.10, 14:35
    >Jeśli ktoś pisze "300 zł garderoba miesięcznie" to jest OK, ale
    >jeśli w wątku o wydatkach miesięcznych jest napisane "100 zł
    >torebka, 200 zł buty" to jednak ja to odbieram dosłownie.

    Zespół Aspergera się jakoś leczy?
  • 24.05.10, 14:23
    Jesteście z agatką bardzo chamskie, a wyśmiewanie się z choroby, cóż
    tylko życzyć, aby w przyszłości was dotyczyła ...
  • 20.05.10, 14:20

    budżet domowy 2009rok
    kosmetyki 197zł
    buty, ubrania, bielizna, dodatki 1426zł

    jakby to dodać, podzielić przez 12 i ilość członków rodziny
    to średniomiesięcznie wydaję 'na siebie' 33,83zł

    bieda... hehe....
    sama to przed chwilą przeliczałam z pięć razy

    fryzjer, kosmetyczka, tipsy, makijażystka mi nie potrzebne, bo to
    wszystko sama sobie umiem zrobić

    ubrania i buty raczej mimochodem kupuję 'przy okazji' w sklepach
    wyprzedażowych i ciuchlandach - drugi sezon chodzę w balerinach za
    25zł, cała siata ubrań dla dzieci za 7zł, ostatnio kupiłam kurtkę
    zimową nową z metką za 5,40zł - w sieciówce za 54zł to odpady ze
    zwrotów trudno by było wytargować - uchodzimy za kasiastych, bo
    dzieci zawsze tak ładnie poubierane, a mama co zima nowe buty - no,
    tak, dla mnie buty do 200zł to jednosezonówki, więc po co
    przepłacać, wolę w kwietniu do śmietnika wstawić 50-70zł wydane rok
    wcześniej na wszystko -50% - i nie mam pojęcia co w bluzce za 80zł
    jest za 80zł, chyba ze 40zł za napis na metce, a 30zł za czynsz w
    galerii/centrum handlowym


    na kolorowe pierdu-pierdu szkoda mi kasy, wolę bibliotekę
    torebek mam kilka, na codzień używam tylko jednej
    biżuteria też mnie jakoś nie pociąga


    na pytanie:
    Czy wydajecie te pieniądze lekką ręką, czy zastanawiacie się nad tym?
    odpowiem:
    każdemu wg jego potrzeb


    a czytając wypowiedzi w stylu 'minimum socjalne na urodę 500zł'
    przypomina mi się rozmowa dwóch nowobogackich:
    - ile dałeś za ten krawat?
    - 500zł.
    - ale Ty głupi, jakbyś przyszedł do mnie, to bym Ci powiedział,
    gdzie można kupić taki sam za 1500.


    krem w słoiczku za stówę? - spisz skład, idź do apteki, spytaj czy
    mieliby coś takiego - akcję powtórzyć w kilku aptekach - efekt:
    kupisz za 20zł - tylko zamiast napisu 'super, hiper, znasz z tv'
    będzie napis 'wyprodukowano w polskiej fabryce leków'



    teraz to mnie co poniektórzy zjedzą... hihi...

    --
    oddzielajmy ludzi od problemów
  • 20.05.10, 14:43
    > krem w słoiczku za stówę? - spisz skład, idź do apteki, spytaj czy
    > mieliby coś takiego - akcję powtórzyć w kilku aptekach - efekt:
    > kupisz za 20zł - tylko zamiast napisu 'super, hiper, znasz z tv'
    > będzie napis 'wyprodukowano w polskiej fabryce leków'

    Wszystko ładnie pięknie tylko większość pań w aptekach to są
    dziewczątka po technikum farmaceutycznym, które pojęcia nie mają o
    składnikach leków / kosmetyków.
  • 20.05.10, 15:03

    > dziewczątka po technikum farmaceutycznym

    mieszkam w apteczno-przychodniano-szpitalnej okolicy
    może dlatego trafiam raczej na mgr farmacji lub farmaceutów z
    solidnym stażem i doświadczeniem
    narazie żadne moje pytanie w aptece nie pozostało bez odpowiedzi


    --
    oddzielajmy ludzi od problemów
  • 20.05.10, 14:45
    >- ale Ty głupi, jakbyś przyszedł do mnie, to bym Ci powiedział,
    >gdzie można kupić taki sam za 1500.

    Ależ oczywiście, że na tego typu rzeczy można wydać dowolną kwotę.
    Więc dla mnie zejście do poziomu 5 stówek jest sporym sukcesem.

    >krem w słoiczku za stówę? - spisz skład, idź do apteki, spytaj czy
    >mieliby coś takiego - akcję powtórzyć w kilku aptekach - efekt:

    A najlepiej załóż własną kopalnię zielonej glinki i wyprodukuj w
    domowym laboratorium kwas hialuronowy. Kolagen pozyskasz domowym
    sposobem ze świńskich nóżek, do nabycia u rzeźnika.

    (Sześćdziesiąt parę do stu złotych to kosztują właśnie bardzo
    korzystne pod względem stosunku jakości do ceny kosmetyki apteczne.
    Wyższa półka typu HR czy Lancome to wydatek dobrze powyżej dwóch
    stówek.)
  • 20.05.10, 14:59

    > A najlepiej załóż własną kopalnię zielonej glinki i wyprodukuj w
    domowym laboratorium kwas hialuronowy. Kolagen pozyskasz domowym
    sposobem ze świńskich nóżek, do nabycia u rzeźnika.


    z punktu widzenia 'oszczędzamy', to ja jednak wolę ten słoiczek za
    100zł smile


    --
    oddzielajmy ludzi od problemów
  • 20.05.10, 15:12
    a mama co zima nowe buty - no,
    > tak, dla mnie buty do 200zł to jednosezonówki, więc po co
    > przepłacać, wolę w kwietniu do śmietnika wstawić

    Nie rozumiem tej części twojej wypowiedzi.

    W każdym razie co do butów na jeden sezon - nie mam takich, nie
    zamierzam takich kupować. Po co generowac tyle śmieci, jak mozna
    miec buty w ktorych sie pochodzi kilka lat?
  • 20.05.10, 18:01

    w jakich butach, cenowo, pochodzisz kilka lat ?
    a jakie, cenowo, to dla Ciebie jednosezonówki ?

    większość osób, które znam, i z którymi rozmawiam na takie tematy,
    buty zimowe kupuje w cenie ok 200zł i używa je najczęściej 3 zimy
    - dla mnie, takie same buty, starczają na jedną zimę i nie wiem
    dlaczego - chód mam raczej normalny, nogi zdrowe, stopy bez zarzutu -
    po prostu nie wiem, dlaczego tak się dzieje - konsultacje u
    ortopedy też nie rozwiązały problemu

    na buty powyżej 200zł, w których być może pochodzę 1,5 sezonu,
    najnormalniej w świecie nie mogę sobie finansowo pozwolić
    tak samo na buty powyżej 300zł w których pochodzę 2-3 zimy
    /kiedyś takie kupowałam i użytkowałam/

    więc czy kupię buty zimowe za 60zł na wyprzedaży, czy też takie za
    170zł w regularnej cenie, to i tak wygeneruję tą samą ilość
    wiosennych śmieci

    dlatego postanowiłam jakiś czas temu nie przepłacać w tym temacie


    co dziwniejsze, klapki kupione za 10zł z myślą o dwutygodniowym
    pobycie na wsi będą służyły mi teraz przez czwarte lato - i zabij,
    też nie mam pojęcia dlaczego


    --
    oddzielajmy ludzi od problemów
  • 20.05.10, 19:48
    > buty zimowe kupuje w cenie ok 200zł i używa je najczęściej 3 zimy
    > - dla mnie, takie same buty, starczają na jedną zimę i nie wiem
    > dlaczego - chód mam raczej normalny, nogi zdrowe, stopy bez
    zarzutu -
    > po prostu nie wiem, dlaczego tak się dzieje - konsultacje u
    > ortopedy też nie rozwiązały problemu

    ale co sie dzieje z tymi butami? Rozklejaja sie, zaczynaja
    przeciekać?
    Dla mnie normalne jest, że buty zimowe (i nie tylko zresztą) noszę i
    5 i wiecej lat smile Zazwyczaj przywiązuje sie do swoich butów, i
    denerwuje, jak sie ktoreś przestają nadawać do użytku i trzeba je
    wywalić wink
    A popsuc sie potrafią i buty drogie i stosunkowo tanie, choc
    przyznaje, że takich bardzo tanich raczej nie kupuję. Zeszłej zimy
    wkurzyłam sie bo 4 letnie Geoxy straciły swoje właściwości (zaczęły
    przeciekać przez "oddychające" dziurki w podeszwach), a jak sie w
    sklepie skarżyłam, to facet patrzył na mnie jak na wariatke, bo kto
    to widział chodzic tak długo w jednych butach wink

    Na pewno mniej sie buty zużywają, jesli ma sie wiecej par, używanych
    zamiennie.
  • 20.05.10, 20:37
    agni, dzięki za ten wpis o butach, ja mam tak samo, buty służą mi
    przynajmniej kilka sezonów, wybieram długo, starannie i nietanio.
    dzięki temu mam solidny produkt, klasyczny więc nie widać dokładnie
    z którego konkretnie sezonu się wywodzi i śmigam bez kompleksów
    dotąd, aż dziury jakieś się nie porobią.

    rekord to buty turystyczne aku kupione w roku 1999 rozwaliły mi się
    w zeszłym sezonie. buty były użytkowane i zimą i latem, w sezonie
    jesienno-zimowo-wiosennym również często noszone do pracy, przy
    okazji kilku lat wychowawczego codziennie na spacerach z
    wózkiem/dzieciakami.
    do dziś odżałować nie mogę ich utraty, bo nie dość że świetnie
    służyły to ja się do nich też przywiązałam.

    sandały, kozaki, adidasy - to normalne że służą mi kilka lat(2,3?)

    a co do tematu, to miałam się nie odzywać, bo pewnie na mniszkę
    wyjdę, ale wygląda to tak:
    fryzjer 4*do roku po 200zeta
    kosmetyczka 4* do roku też po 200 zeta
    perfumy 2*do roku 200 zeta(na bezcłówce na szczęście)
    biżuteria tzw. sztuczna 2* do roku po ok. 50 zeta
    buty, ubrania 600* zeta na rok(nie licząc garderoby wyjściowej typu
    wesele - tu sobie nie żałuję, ale dobieram tak, by posłużyło i na
    inne wesele i na jakiegoś sylwestra i na imprezę doroczną firmową,
    więc nie ma co liczyć i oszczędzać)
    odzież sportowa 1500 zeta 1 raz na 5 lat?
    kremy apteczne pod oczy i do twarzy 3*do roku to będzie ok.300 zeta
    makeup - z 5*do roku 150 zeta
    kolorówka z tańszych, nie ma co liczyć, groszowe w skali roku wydatki
    torebki - 300 zeta raz na 2-3 latasmile

  • 20.05.10, 21:17
    Nie mam pojęcia jak Ty to robisz, że możesz chodzić 5 lat w jednych
    kozakach? Mi by się pewnie znudziły ale pomijając to- kupiłam
    jesienią piękne firmowe skórzane kozaki, tak mi się podobają, że
    mogłabym i 10 lat w nich chodzić, ale po jednej zimie są już "nie
    bardzo". Pewnie w nich pochodzę jeszcze przyszłej zimy, ale zmieniły
    troche kolor, mają przebarwienia od soli, zmarszczki w okolicach
    kostki. Jak dla mnie to już nie są takie ładne i reprezentacyjne
    buty, a nie wkładałam ich na najgorszą pogodę bo mam 4 pary kozaków
    i wtedy wybierałam jakieś inne.
    Podsumowując- też mam problem z butami, niszcze na potęge, choć
    kupuje drogie i polecanych firm.

    (Choć teraz się zbuntowałam i kupiłam szpilki za 70zł- wszyscy
    pytają czy z Veneziatongue_out Bynajmniej... smile )
  • 20.05.10, 21:54
    amandaas napisała:

    > Nie mam pojęcia jak Ty to robisz, że możesz chodzić 5 lat w
    jednych
    > kozakach?

    Nie wiem w sumie, czy to pytanie do mnie czy do volty, ale poniewaz
    tez nosze buty długo, to pozwole sobie zabrac głos. Na zimę mam 3
    pary butów: buty na płaskim obcasie, takie bardziej sportowe, do
    jeansów (te buty uzywam najczęściej, bo nie pracuje zawodowo, więc
    nie mam konieczności ubierania sie "elegancko" na codzień), drugie
    to niskie nieocieplane kozaczki na obcasie, trzecie to wysokie (pod
    kolano) kozaki równiez na obcasie. Aktualnie buty na płaskim mam
    nowe, kupione minionej zimy. Kupiłam ecco i mam nadzieję, że posłużą
    mi kilka lat. Niskie kozaczki mam juz długo, chyba własnie z 5-6
    lat, wygladaja wciąz dobrze. Długie kozaki sa tez stosunkowo nowe,
    zeszła zima była ich drugim sezonem. Kozaki noszę rzadko, więc nie
    maja sie kiedy zużyć. A jednak miałam potrzebe ich zakupu, bo
    zdarzaja sie okazje, kiedy musze założyc własnie takie buty. Modele
    sa klasyczne i niewychodzące z mody smile
    Zresztą, ubrania wierzchnie zimowe mam tez juz długo - jeden
    płaszcz, klasyczny, prosty, wełniany - chyba już z 10 lat. Noszę go
    rzadko, więc o zniszczeniu nie ma mowy.... Oprócz tego gruba
    puchówka, juz zniszczona, wiec jesienia będę szukać zastepstwa, ale
    nosiłam ją jakieś 6 lat. Najnowsza jest cienka puchówka, ale tez juz
    ma ze 3 lata - mimo, ze ją najczęściej noszę, to wciąz jest
    niezniszczona, myslę, że jeszcze mi posłuzy przynajmniej 1-2
    sezony....
    najczęściej nowe kupuje bluzki, z długim i krótkim rekawem, zawsze
    wiosna kupuje kilka z krótkim, a jesienią - z długim rekawem.
  • 20.05.10, 22:21
    Ale robisz coś szczególego z tymi butami, że się nie niszczą?
    Bo to nie jest moje widzimisie, tylko obiektywnie, moje buty po
    sezonie-dwóch są do wyrzucenia. A mam po kilka par, wiec nie nosze
    wiecznie jednych.

    Tak samo płaszcz wełniany zimowy, kupiłam za 700zł z Benneton, a po
    dwóch zimach (fakt, chodziłam głównie w nim) ma zmechacone rękawy i
    listwy przy guzikach. Oddałam do pralni, był jak nowy ale po
    tygodniu znów to samo. Już mnie szlag trafia, bo wole wydać
    pieniądze na torebke która sprawi mi przyjemność niż na płaszcz
    który jest koniecznością a wcale mnie tak nie rajcuje...
    Czasem myśle, że jakbym tak nie niszczyła ciuchów to naprawde
    miałabym fajną garderobę smile
  • 21.05.10, 01:13
    Normalnie używam, aczkolwiek tych na obcasach raczej rzadko.
    Pastuje dobra pastą (Salamander), po sezonie wypycham prawidłami
    albo papierami, które były dołączone do obuwia w pudełku. Buty z
    goreteksu psikam impregnatem, a czyszczę specjalną pianką (Ecco).
    Staram sie omijać kałuże, błocko itp. atrakcje. No nie wiem, wydaje
    mi się, że normalnie użytkuję i pielęgnuję buty smile
    O, ostatnio zniszczyły mi się buty typu adidas - po prostu pekła
    skóra w jednym miejscu. Tego nawet nie widać za bardzo, ale w razie
    deszczu pewnie by przemokły, więc na dniach będę szukac nowych. Buty
    były noszone chyba z 5 lat, dość intensywnie od wiosny do jesieni
    (ale na zmiane z innym obuwiem).
  • 21.05.10, 06:53
    Jeśli chodzi o buty, to też mam 3-4 pary za sezon, czasami do tego
    jakieś sportowe więc może raczej 4-5 par, ale i tak nie chodzę w
    żadnych dłużej niż max 3 lata - niszcza się choc kupuje takie za 200-
    400 zł.
  • 21.05.10, 08:48
    ja z butami z zasady nie robię nic, generalnie uznając, że buty są
    dla mnie a nie ja dla nich.
    czyli ja akurat nie czyszczę, nie pastuję, nie wypycham na zimę
    prawidłami
    po prostu bardziej wyjściowych używam rzadziej, do pracy jak
    chadzałam to tam często w sezonie zimowym zmieniałam na półbuty, aku
    za to były jak buty pancerne i też nic z nimi nie musiałam
    szczególnego robić, ale że te były z goretexem to z raz na sezon mąż
    je impregnował jakimś preparatem.

    zasadniczo jak już, to mąż się moimi butami zajmuje, on ma pasty i
    szczotki, on tego używa, to zawsze proszę by i mi przetarł.

    jak już gdzieś pisałam, nie przywiązuję wagi do wyglądu, bliżej mi
    do obwiesia niż eleganckiej kobiety, zatem i buty pięcioletnie
    wpisują się w ten krajobrazsmilesmile
  • 20.05.10, 22:26

    i może tu pies pogrzebany, że ja mam tylko jedną parę butów
    w stylu botki podwyższane, z futerkiem w środku na średnim obcasie

    co się dzieje? - wszystko to, co opisałyście
    jak już czas na marzec i na woreczki foliowe między stopą a butem,
    przerzucam się na adidasy

    kozaki kupione poprzedniej zimy na wyprzedaży /nie pamiętam
    konkretnych cen, ale coś z dwieście ileś na niecałe 100zł/ okazały
    się być obcasowym szajsem - w 2009r od kwietnia do września szukałam
    szewca, który by miał na nie pomysł - ku memu zdziwieniu naprawa w
    końcowym efekcie kosztowała tylko 14zł - poszłam z dziecięciem na
    sanki, podwinęła mi się noga, i but pękł przy podeszwie, okazało
    się, że szycie jest tylko imitacją, na tyle wiarygodną wizualnie, że
    szewc dał znać, że gdyby zwrócił na to szczególną uwagę przed
    naprawą obcasów, to by odesłał mnie po nową parę do sklepu

    ale fakt, jak kupiłam na początku liceum, gdzieś w 94r kozaki, które
    dość rzadko używałam, to na śmietnk poszły chyba w 2005 czy 6
    z tego, co pamiętam, zbyt dużo nie kosztowały


    sprawdziłam na allegro buty aku, o których pisała volta
    cena łącznie z przesyłką dużo niższa niż u mnie w sklepach sportowych
    znajomy miłośnik gór i turystyki zakupił kiedyś buty trekkingowe za
    800zł - warunki ekstremalne, ale ma je już ponad 10lat /średnia cena
    butów wizytowych damskich na obcasie to wtedy było 50zł/


    --
    oddzielajmy ludzi od problemów
  • 21.05.10, 11:18
    amandaas, czy mogłabys wyjątkowo zdradzić co to za szpilki za 70 zł,
    które wyglądają jak Venezia?
    Tak pytam, bo jestem maniaczką butów, już za dużo wydałam w tym roku
    a na pewno jeszcze mnie na buty 'przycisnie' to może rusze poszukać
    czegoś tańszego wink))
    --
    Mój blog art-toledana.blogspot.com
  • 23.05.10, 17:31
    Niestety nie pomogę Ci, bo to zwykły mały butik z butami, nie żadna
    sieciówka.
    Kilka dni wcześniej mierzyłam takie buty właśnie w Venezia za
    350złsmile nie kupiłam tylko dlatego, że miałam jeszcze inne plany
    ciuchowo-zakupowe, a kilka dni później natknęłam się na te za 70 smile
  • 20.05.10, 22:19
    Ech buty to temat rzeka.Ja mam kupione 5 lat temu klasyczne oficerki Rylko.Nie oszczedzalam ich,czesto nosilam i tak naprawde poza kilkoma sladami zuzycia obcasa nadal wygladaja jak nowe.Rok temu na wyprzedazy kupilam kozaki na obcasie tez Rylko.I szczerze mowiac nie wiem czy posluza mi tej zimy.Niby ta sama firma ale te ostatnie nie wygladaja za ciekawie.Pozdrawiam.
  • 21.05.10, 11:16
    A ja myślę że podstawaową kwestią, poza jakością obuwia, jest to
    gdzie i ile się w nich chodzi tzn. jeżeli jeździsz do pracy autem i
    nie spacerujesz w nich mocno, to mogą wytrzymać w dobrym stanie
    nawet 5 lat, jak do tego się o nie dba. Ale jeżeli do autobusu masz
    kilka kilometrów i jeszcze po błocku i nieutwardzonym poboczu, kilka
    razy złapie cie deszcz i śnieg to wiadomo że buty tego nie
    wytrzymają i jeden sezon to będzie dla nich wszystko.
    Sama mam buty ktore po kilku sezonach przestałam nosić bo się stały
    niemodne a ciągle nie były zniszczone, mam też byty w które
    zdeptałam w 5 mies. na urlopie macierzyńskim, bo chodziłam w nich
    codziennie. Kupuje tylko skórkowe, firmowe obowie, bo inne mnie w
    nogi gniecie i bąble mi się robią, ale nie zauważyłam różnicy w
    butach za 200 zł i 400 zł (piszę o półbutach), co więcej z jednej
    firmy zdarzyły mi się buty z których byłam mega zadowolona i takie w
    których chodzić nie mogłam.

    --
    Konradek - moje słoneczko
  • 21.05.10, 12:06

    > deszcz i śnieg to wiadomo że buty tego nie wytrzymają i jeden
    sezon to będzie dla nich wszystko.


    byłam kiedyś w nieodpowiednim dla mnie sklepie
    na wystawie były kozaki zimowe na futerku za 150zł, więc pomyślałam,
    że to taki wyprzedażowy na końcówki kolekcji z lat ubiegłych
    oglądałam te kozaki na wszystkie strony
    na doczepionej metce była instrukcja użytkowania w stylu:
    'but zimowy, unikać zamoczenia'
    jak można uniknąć zamoczenia butów idąc w zimie po śniegu ???

    no nic, 150zł to całkiem, całkiem na reprezentacyjne buty, które
    będzie się nosić od wielkiego dzwonu przez kilka lat
    i tu wracam do nieodpowiedniego dla mnie sklepu
    buty kosztowały 1500zł - nawet nie wiedziałam, że istnieją takie
    ceny na buty - nie wiem, w jaki sposób wogóle mnie do tego sklepu
    wpuścili...



    --
    oddzielajmy ludzi od problemów
  • 21.05.10, 12:14
    lesia27 napisała:

    > A ja myślę że podstawaową kwestią, poza jakością obuwia, jest to
    > gdzie i ile się w nich chodzi tzn. jeżeli jeździsz do pracy autem i
    > nie spacerujesz w nich mocno, to mogą wytrzymać w dobrym stanie
    > nawet 5 lat, jak do tego się o nie dba. Ale jeżeli do autobusu masz
    > kilka kilometrów i jeszcze po błocku i nieutwardzonym poboczu, kilka
    > razy złapie cie deszcz i śnieg to wiadomo że buty tego nie
    > wytrzymają i jeden sezon to będzie dla nich wszystko.
    >
    No właśnie. Ja dojeżdżam do pracy pkp, muszę dojść na dworzec i z dworca jeszcze
    do pracy. Zima, lato, deszcz, śnieg itd. Zimowych butów mam z 5 par - lepszych i
    gorszych, przemakających i nie, w zależności od pogody. I czasami zdarza się, że
    w ciągu jednej zimy wyrzucam 2 pary butów.
  • 21.05.10, 13:03
    No to ja akurat samochodem prawie nie jeżdżę, na codzień poruszam
    sie pieszo lub na rowerze (może mniej zużywam buty jeżdżąc duzo na
    rowerze? wink
  • 21.05.10, 20:56
    Widzisz a ja mam jednak troche inne zdanie.Te moje oficerki przeszly ze mna wiele kilometrow i naprawde wygladaja ok.Czesto chodzilam w nich na spacery z psami do lasu,przezyly niejedna chlape.Owszem duzo jezdze autem ale wtedy nosze te na obcasie.I jednak one duzo gorzej wygladja.Wydaje mi sie ze ma znaczenie grubosc skory bo te na obcasie to jakies takie delikatniejsze sa-chyba tylko na miejskie i to odsniezone chodniki.Musze kupic w tym roku nowe bo szosty sezon w tych samych butach to mhm zaczyna mi wychodzic jakies sknerstwo chyba.Pozdrawiam.
  • 21.05.10, 11:54
    ja na fryzjera co miesiąc bo ma krótkie włosy ok 35 zł, farbuję sama , wiec
    farba ok 10 zł.
    Ciuchy- czasem cos z lumpeksu, ale wtedy to musi byc cos wyjątkowo ładnego i
    porzadnego, przeważnie jakaś bluzeczka.

    Buty kupiłam na allegro, markowe, nowe, 30zł- ktos kupił czy dostał i mu nie
    odpowiadały.

    Kosmetyki- w biedronce krem nivea visage -15 zł
    Jakis dezodorant ok 10 zł- na miesiąc wystarczy.
    Waciki, płyn micelarny ( ziaja- 8 zł) , zmywacz do paznokci czy lakier-
    starczaja na długo.

  • 21.05.10, 16:33
    Podoba mi się ten wątek ...

    Kiedyś wydawałam fortunę na ubrania - do czasu odkąd odkryłam
    lumpeksy ...a odkryłam prawie 5 lat temu. Od tego czasu mam dużo
    ubrań za niewielkie pieniądze(bardzo niewielkie..). Nie wiem ile
    wydaję na ubrania i buty , przestłam zapisywać wydatki - bo
    generalnie nie dużo wydaję. W lumpeksach poluję na konkretne
    rzeczy , ale jak jakaś perełka wpadnie mi do oka - to od razu
    kupuję. I tym sposobem mam 3 kostiumy nike do pływania za 10 zł
    (łącznie), ciuchy renomowanych firm , jeansy c kleina, koszulki
    benetona itd., piękne koszule nocne też mam z lumpeksu. W zwykłych
    sklepach kupuję bardzo rzadko nawet ładne płaszcze kupiam w
    lumpeksie...A zapewniam Was, że jestem wybredna... Miesięcznie niech
    to będzie 30 zł
    Buty - 3 pary rocznie po ok 120 zł. i jedne kozaki (200 zł/2 lata).
    Lubię venecię - ale tylko wyprzedaże... Mam taką strategię, że nowe
    noszę w pracy i na lepsze okazje...do autobusu i na spacery z
    psem "donaszam" buty z poprzednich sezonów.
    Koszmetyki... - kremy nie droższe niż 10-12 zł, do tego sporo
    maseczek ( głównie te do gabinetów kosmetycznych, kupuję w
    internecie), podkład, puder, tusz do rzęs,cienie do powiek, szminki
    perfumy .Do tego olejki migdałowe, jojoba zamiast drogich kremów
    Kuepuję w sklepie internetowym (sporo tańsze) - dostaję trochę
    gratisów... Perfumy kupuję raz na rok za ok 150 zł. Miesiecznie
    wydaje ok 50 zł.
    Wydaję tak na siebie ok 150 zł miesięcznie...-
  • 21.05.10, 19:54
    Na ciuchy, kosmetyki, dodatki wydaję w sam raz smile Generalnie jak ide do Galerii,
    lub przeglądam strony w necie, to kupuję, co mi się podoba smile Dlatego staram się
    często tego nie robic wink Miesięcznie różnie bywa, jesli chodzi o kwoty. Rocznie
    wychodzi ok. 10tys, wiec miesięcznie ok. 800-850zł, co stanowi mniej niż 10%
    dochodów.
  • 22.05.10, 21:28
    Ale wam zazdroszczę jak nie wydaję nic, bo nie mogę.Chyba że liczymy podpaski i
    parę zwykłych rajstop i krem oliwkowy ziaji
  • 24.05.10, 13:19
    Możesz podać linka do sklepu internetowego, w którym kupujesz olejki?
  • 23.05.10, 14:42
    Mam wrażenie, że na tym forum toczy się jakaś licytacja, która forumka jest lepsza, która częściej zmienia buty, która lepsze obiadki dwudaniowe gotuje w domu, która daje dziecku wyższe kieszonkowe... Musi się wam naprawdę nudzić, bo te dyskusje niewiele wnoszą do sprawy. Nie macie co robić w czasie wolnym?
  • 23.05.10, 16:52
    Mamy ...w czasie wolnym czytamy książki naukowe o fizyce kwantowej !

    A nie zastanowiłaś się, że właśnie swoim postem pokazujesz jakiś
    rodzaj frustracji... ?
    Kobitki chcą sobie poplotkować to plotkują i wara innym od
    dysponowania czy im to wolno robić czy nie... A pytanie jest nie na
    miejscu ...Ze swoim wolnym czasem możemy robić co nam sie podobasmile...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.