Dodaj do ulubionych

nie nadaję sie do oszczędzania :(

12.08.10, 13:30
mam zbyt słaba wolę żeby oszczędzać, niestety...
a wiem, że powinnam bo razem z M mamy kilka kredytów i żadnych oszczędności na tzw. czarna godzinę.
Wczoraj sobie uświadomiłam, że gdyby mąż został bez pracy (w branży niestety lipa...) to dla nas oznacza to koniec świata
Zapiski robię od dawna, wiem, że wydaję za dużo ale nie potrafię ograniczyć wydatków

nasze przychody to: 1500 + 3300/ mc
plus dodatkowo raz w roku koło 4000 (trzynastka, zwrot podatku, wczasy pod grusza)
wydatki:
1180 - kredyty
780 - rachunki
1300 - jedzenie !!!!!
300 - maluszek (mleko, pieluchy itp)
100 - chemia
250 - ciuchy
200 - zdrowie
300 - auto
200 - dom
200 - prezenty
300 - inne pierdoły

są to dane uśrednione z kilku mcy bo wiadomo, że np. raz nawali auto i trzeba wydać prawie 1000 zł a potem przez kilka miesięcy tylko paliwo za 200 zł. tak samo z prezentami, mamy miesiące, że jest kilka imprez a potem nic (dużo dzieci w rodzinie i co chwila jakieś urodziny)

najbardziej przeraża mnie pozycja jedzenie, tak wygląda praktycznie co miesiąc. Chyba za dużo jak na 4 osobową rodzinę (rodzice, 6-latka, 8-miesięczniak)
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
      • beatrycja.30 Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 13.08.10, 08:20
        Nadajesz się, nadajesz smile

        Widzisz, to wszystko zależy czy chcesz na coś zaoszczędzić.
        Zakładasz sobie w banku konto oszczędnościowe i bank co miesiąc
        przelewa ci 400 zł czy ile tam chcesz na to konto. Po roku jedziesz
        na fajne wczasy smile

        Albo co miesiąc bank przelewa ci 200 zł i tego nie ruszasz - będzie
        kiedyś na gorsze czasy albo coś kupisz za to za 10 lat.

        Z tego co policzyłam macie około 5 tysięcy miesięcznie na 3 osoby.
        Pocieszę cię że nie odłozyłabym z tego więcej niż 100-200 zł
        miesięcznie.
        Ale warto próbować na czymś zaoszczędzić, to ty musisz wiedzieć na
        czym, każdy ma inne wydatki i inne potrzeby.
          • ewusia13 Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 13.08.10, 08:56
            chcę zaoszczędzić przede wszystkim na czarną godzinę.
            Kilka dni temu byliśmy przekonani, że męża zwolnią z pracy (likwidacja działu) i
            wtedy zdałam sobie sprawę, że mamy mnóstwo zobowiązań i żadnych oszczędności.
            plan mam taki, że muszę odłożyć do końca października 2 tys na spłatę linii
            kredytowej
            w lipcu kończy się kredyt z rata 485 zł więc wtedy mogłabym tą kwotę odkładać
            np. na konto oszczędnościowe no ale to dopiero za rok...
            no i podjęliśmy decyzję żadnych kredytów, przynajmniej przez jakiś czas, bo
            zaraz wpadniemy w pułapkę kredytową i nie będziemy mieli z czego spłacać

            a z tym jedzeniem to serio myślałam, że to bardzo dużo, zwłaszcza, że jak
            ostatnio podliczyłam w lipcu 350 zł poszło na same słodycze, przekąski itp.
            Chyba na tym zacznę oszczędzać(z korzyścią dla budżetu i wagi)
            --
            http://www.suwaczek.pl/cache/71f7392884.pnghttp://www.suwaczek.pl/cache/d1bd5316d1.png
      • hellusia Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 13.08.10, 09:20
        no właśnie spłać szybciej kredyt chociaż 100-200 zł miesięcznie, 350 zł na
        słodycze to mnóstwo kasy, wiem że dzieci trudno odzwyczaić ale możesz im
        powiedzieć 6 latkowi że raz w tyg mama ci kupi a potem musisz sam np z
        kieszonkowego, również polecam jakies konto oszczednosciowe i przelewanie co
        miesiac pewnej sumy pieniedzy, ja tak robie przelewam 200 zł i za 4 lata uzbiera
        mi sie 10 000 zł które wydam na jakąś fajną wycieczkę
    • mrowka_r Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 13.08.10, 09:39
      Chemia - 100 zł - co masz w tej pozycji uwzględnione?

      Bo wydaje mi się, że to sporo, ale u mnie chemia to proszek/płyn do prania,
      środki do zmywarki, do wc, płyn do naczyń, papier toaletowy i kilka innych
      drobiazgów, kosmetyków nie wliczam do chemii.

      • linamila Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 13.08.10, 10:19
        w chemii jest wszystko smile
        proszek, płyn, papier, kosmetyki, tabletki do zmywarki, zel pod prysznic,
        szampon itp

        co do kredytów
        400 - mieszkaniowy (jeszcze 15 lat ale bardzo niski oprocentowanie)
        500 - gotówkowy (kończy się w lipcu 2011)
        300 - w pracy z KZP bez oprocentowania (skończy się jakoś na wiosnę ale pewnie
        wezmę kolejna)

        350 na słodkości to głównie moja sprawka sad jestem chyba uzależniona i naprawdę
        trudno mi się oprzeć... nie panuje nad tym
        • fruzia01 Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 13.08.10, 10:50
          jeśli pożyczka z zakładu pracy jest naprawdę nieoprocentowana to nie spłacaj jej
          szybciej w żadnym wypadku i bierz kolejną jeśli dają smile
          tylko potrzebna jest dyscyplina - nie przejedz tej pożyczki, niech ci nie
          przecieknie między palcami, włóż ją na konto oszczędnościowe/lokatę i niech
          generuje oszczędności
        • johana75 Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 15.08.10, 11:39
          > 350 na słodkości to głównie moja sprawka sad jestem chyba uzależniona i naprawdę
          > trudno mi się oprzeć... nie panuje nad tym
          No to mnie przebiłaś ;P Ja myślam że jak codziennie zjem princeskę, czy kulke
          lodów, czy pączka to jestem już uzależniona ;P

          > w chemii jest wszystko smile
          > proszek, płyn, papier, kosmetyki, tabletki do zmywarki, zel pod prysznic,
          > szampon itp

          Zamiast tabletek używaj proszku do mywarek np. z aldi. rossmana.Myją tak samo a
          kosztują kilkakrotnie mniej.
          Jeśli już koniecznie musisz mieć tabsy to z Lidla w5 sa światne
          --
          Moin moin....Nordsee smile
        • tapatik Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 17.08.10, 15:10
          linamila napisała:

          > 350 na słodkości to głównie moja sprawka sad jestem chyba uzależniona
          > i naprawdę trudno mi się oprzeć... nie panuje nad tym

          Kup żarcie dla psa, połóż w widocznym miejscu w kuchni i jeśli się złamiesz i
          zjesz coś słodkiego, to "za karę" jesz to żarcie dla psa.
          Wiem, że brzmi makabrycznie, ale ta metoda jest skuteczna.

          Poza tym zamiast kupować słodycze kupuj owoce. Odzwyczaisz się od słodkiego, a
          częste jedzenie cukru powoduje, że nadal mamy na niego ochotę.
          Poczytaj o cukrze brzozowym.
          • kina82 Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 20.08.10, 23:05
            aż się popłakałam ze śmiechu na samą myśl jakbym miała wprowadzić w
            życie pomysł z karmą dla psa za karę za słodkości. Ja też jestem
            uzalezniona od słodyczy i nie wiem jak nad tym zapanować, u mnie
            wydatki na słodycze stanowią duże obciążenie dla portfela, biorę już
            chrom i widzę poprawę, mniej mi się chce słodyczy ale czasem przez
            kilka dni zapomnę i wtedy nadrabiam w jedzeniu słodyczy. A tak bym
            chciała sie tego nawyku pozbyć.
            • gulcia77 Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 25.08.10, 14:47
              Sama tak miałam. Nic nie daje chrom - potrzebna motywacja. Ja mam na razie
              genialną. Zaczynam się martwić, że przesadzam w drugą stronę. W ciągu ostatniego
              tygodnia wydałam na jedzenie 40 pln i zaczynam się martwić, że połowę wyrzucę.
              Nawet jakiegoś chrupkiego świństwa przełykam góra dwie kromki dziennie. smile
              • stykrotka Słodyczy wystarczy nie kupować ;) 25.08.10, 15:19
                Uwielbiam słodycze. Gdybym miała je w domu to szybko bym zjadła zapas.
                A tak potrafie nawet miesiąc nie jeść nic słodkiego.

                Dlatego mój sposób jest taki, żeby nie mieć nic w domu słodkiego i tyle.
                Działa. Co z oczu to z serca.

                Jak ide na zakupy głodna to szerokim łukiem omijam półki ze słodyczami.
        • lucusia3 Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 25.08.10, 21:53
          No z tymi niepotrzebnymi to może być problem - ja mam 2 nastolatków w domu i mi idzie spokojnie z 3 tys. na jedzenie (to nie są spasione kluchy, a jedna sztuka wygląda naprawdę chudo - tasiemców nie mają, sprawdzałam). Mam 2 koty i psa - jedzenia dla nich też sporo kosztuje. No i paliwo.Dwa samochody i nie da rady mniej. Na ciuchy też idzie jakieś 200 zł miesięcznie. Chemia + kosmetyki to średnio 180zł. Nie kupuje chipsów, napojów słodkich, a słodycze to góra 100 zł na miesiąc. Opłaty + kredyt to 2500 tys. Średnio potrzebuje jakieś 7-8-9 tys. miesięcznie.
          --
          pogotowiedomowe.com.pl/
    • frugal Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 15.08.10, 19:29
      Ale co to właściwie znaczy "nie nadaję się"? smile Oszczędzanie to nie skoki
      narciarskie i nie ma znaczenia, czy waży się za dużo czy za mało i czy zaczęło
      się w wieku 4 lat, bo jeśli później to już za późno smile

      Zamiast skupiać się na "nadaję/nie nadaję", skup się na "wydaję/nie wydaję" smile
      --
      Frugal. Blog o oszczędzaniu i kontroli wydatków
      Naszakasa. Darmowy arkusz kalkulacyjny dla domowego budżetu
    • tangerka ja też nie :( 25.08.10, 15:06
      a moje dochody są znacznie wyższe (5500 + 10000), nie mam kredytów a i tak ja mi
      się uda oszczędzić miesięcznie 2000 zł to już jest dobrze! moja matka mówi, że
      jestem maszynką do przepuszczania pieniędzy, że ona z takich dochodów miałaby
      willę z basenem a nie mieszkanie na Mokotowie ... mąż też co miesiąc zrzędzi, że
      wydajemy za dużo, ale on też jeszcze się nigdy w niczym nie ograniczył, musi
      mieć wszystko super od butów po laptop, wiec nie wiem do kogo ten teks ...
      owszem, sporo kasy wydajemy na jedzenie na mieście, prywatna szkoła córki
      kosztuje (1700 zł), podobnie zajęcia dodatkowe (języki, tenis, konie - 700 zł),
      mój karnet fitness - 500 zł, rachunki - ok. 1700 zł, samochody (właściwie jeden
      mój, mąż ma służbowy) - ok. 600 zł, polisy - 300 zł. reszta - rozpierniczona
      niestety smile za dużo wydaję na ubrania i buty i już się z tego leczę, ale co do
      reszty to nie mam pomysłu sad((
      • stokrotkax26 Re: ja też nie :( 25.08.10, 16:37
        "za dużo wydaję na ubrania i buty i już się z tego leczę, ale co do
        reszty to nie mam pomysłu (( "

        Nie rozumiem. Serio. Czy to ktos inny wyciaga Twoja karte lub
        gotowke z portfela w sklepach? Czy nie umiesz sie kontrolowac? Nie
        panujesz nad tym? Przeciez to wylacznie Twoja decyzja. Ja tez mam
        momenty, jak kazda kobieta, ze na cos "zachoruje" - buty, kiecka,
        bizuteria itp, I nawet jak wiem, ze nie powinnam bo drogo to i tak
        kupie bo inaczej by za mna "chodzilo". Ale zeby tak w kolo? Co
        chwile? Zreszta sama piszesz: "reszta rozpierniczona" - czyli ani Ci
        to potrzebne ani niezbedne.

        Jesli chodzi o jezyki, zajecia corki: popieram jak najbardziej.
        Tutaj bym tez nie oszczedzala bo to inwestycja. Dla scislosci:
        dzieci jeszcze nie posiadam.

        Ale z tym rozpierniczaniem na pierdoly, jesli naprawde nie umiesz
        nad tym zapanowac, wybralabym sie moze do jakiegos specjalisty? Moze
        to jakis nalog? A moze to ja troche za powaznie wzialam Twoj post i
        radze Ci a Tobie takie rady niepotrzebne, bo po prostu co masz to
        wydajesz i dobrze Ci z tym? No nie wiem, w kazdym razie zycze
        powodzenia w cwiczeniu silnej woli.
      • ppo To oznacza że momo wysokich dochodów jesteś BIEDNA 26.08.10, 10:11
        Zwyczajnie biedna! Jeśli sobie to uświadomisz i zaczniesz myśleć o
        sobie jako o kimś biednym, to oszczędzanie przyjdzie ci
        nadspodziewanie łatwo. Bogactwo, to nie jest ile zarabiasz, ale ile
        wydajesz. Męża tez powinnaś zmienić- niech zarabia połowę mniej, ale
        nie przepieprza wszystkiego na ciuchy i szpanerskie gadżety-
        będziesz i tak do przodu (finansowo plus niezakompleksiony mąż-
        bezcenne)! Ktoś, kto zarabiając 10000 nie potrafi się zabezpieczyć
        finansowo jest zwyczajnym nieudacznikiem.
        --
        God = Gold, Oil, Drugs
    • pantera30 Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 25.08.10, 16:01
      ja w porównaniu z tobą mało wydaję, ale i tak mi się wydaje że za
      dużo, mamy podobne dochody, 3-os. rodzina, 2 samochody, moja pensja
      ok. 1500zł wystarcza na opłaty i na jedzenie, a całą pensję męza
      odkładamy, w ten sposób odłożyliśmy na działkę i budowe domu bez
      żadnych kredytów, zakupy robię w Biedronce, ubrania w ciucholandzie
      albo na allegro, na wczasy jeździmy w niedzielę nad pobliskie
      jezioro, możecie się smiać, że skromnie żyjemy, ale śpię spokojnie,
      bo nie mam żadnych rat, a w razie zawirowań w pracy, są oszczędności
      • jasmina_tdi oszczedzanie jest nudne, męczące i czasochłonne 25.08.10, 16:21
        Oszczedzanie jest nudne, męczące i czasochłonne. Zarabianie bywa często nudne, męczące i czasochłonne. Moze wiec zastanów się, czy na pewno zależy Ci na tym, aby całą swoję energię skupić na wątpliwej czynności oszczędzania. Wolisz kombinować na zakupy w Biedronce, zamiast w Almie? W zyciu nie uwierzę.

        --
        www.youtube.com/watch?v=WGoi1MSGu64
        • pantera30 Re: oszczedzanie jest nudne, męczące i czasochłon 25.08.10, 16:34
          ja tak nie uważam, po prostu nie widzę powodu, żeby przepłacać,
          zakupy w Biedronce nie są gorsze od innego marketu, do oszczędzania
          jestem przyzwyczajona, pewnie mam to w genach po rodzicach, czasami
          jednak złoszczę się, bo znajome dziewczyny stroją się i szastaja
          kasą, na mnie patrzą z ukosa, bo gorzej wyglądam, a potem przychodzą
          pożyczać ode mnie pieniądze, naprawdę są sposoby oszczędzania i są
          sposoby dorabiania do etatu, jeśli brakuje w budżecie, tylko trzeba
          chcieć i mieć motywację, mnie motywuje budowa naszego domku
      • imasumak Żartujesz prawda? 27.08.10, 17:46
        1500 na życie, opłaty, 2 samochody, ubrania to dużo? Naprawdę masz wyrzuty
        sumienia, zwłaszcza, że przy stosunkowo niewielkich dochodach miesięcznych udaje
        się Wam odłożyć ponad 3 tys? Bo tyle chyba zarabia Twój mąż - tak wynika z
        treści postu, a jego pensję odkładacie.
        Powiem szczerze - to co Wy robicie, to nie jest już oszczędzanie, a dziadowanie.
        Przy dochodach na rodzinę w granicach 5 tys, oszczędzanie miesięcznie 3 tysięcy
        to spora przesada, zwłaszcza, że odbywa się kosztem komfortu. Nie lepiej byłoby
        oszczędzić miesięcznie 2000 PLN, a kupić od czasu do czasu coś nowego do ubrania
        i odłożyć na wakacje?
        • pantera30 Re: Żartujesz prawda? 30.08.10, 22:36
          Nie żartuję, po prostu chcemy się czegoś dorobić, zresztą swój dach
          nad głową musimy mieć, dochody mamy takie jakie mamy, boimy się
          kredytów, a dziadują ci, którzy się zapożyczą w bankach, a potem
          kłopoty z pracą, ze zdrowiem, raty rosną i klops, wtedy dopiero jest
          dziadowanie i składanie na ratę, widzę to u znajomych, a wcześniej
          też kobietki się stroiły i wczasy tez musiały być, a my wyjedziemy
          sobie za 10 lat, jak staniemy na nogi, bo ja też marzę o podróżach i
          zwiedzaniu, a co do odkładania, nie zawsze udaje nam się odłozyć
          3tys, czasami muszę wziąc kasę od męża bo są ekstra wydatki, tj,
          ubezpieczenie samochodu, a zarobki mamy różne, zależy od tego ile
          mąż ma nadgodzin, ile ja sprzedam artykułów, dziś np. skróciłam
          włosy u fryzjerki za 12 zł, farbę kupiłam za 6zł i sama ufarbowałam
          zamiast farbować w salonie za 50zł, to wszystko jest prawda, takie
          sa kwoty zarobków i ceny usług na prowincji, w dużym mieście być
          może wszystko wydalibyśmy na życie
    • fo.xy Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 25.08.10, 19:02
      - wydaje mi sie, ze duzo wydajesz na ciuchy;
      - poza tym ograniczylabym wydatki na prezenty dla wszystkich wokol -
      jesli duzo dzieci, to mozna jakas ciekawa gre lub ksiazke - nie
      trzeba kupowac niewiadomo jak drogich rzeczy, liczy sie intencja i
      pamiec
      - nie wiem, co sie kryje pod tymi pierdolami, ale jesli tak
      zakwalifikowalas cos i wydajesz na to miesiecznie srednio 300zl, to
      moze daloby sie z czegos tam zrezygnowac? (dla mnie pierdoly to cos
      niepotrzebnego, ot kaprys chwili, przezyje bez wink )
      - jesli samochod miewa humory i drogie naprawy, to moze warto
      rozwazyc komunikacje miejska? jesli jest taka mozliwosc

      Na jedzeniu raczej bym nie oszczedzala - "dzisiaj" zaoszczedzisz 200
      na jedzeniu, a "jutro" stracisz 400 na lekarza uncertain

          • opt A ja pytam, czy? 26.08.10, 01:13
            - korzystasz z przecen i kupujesz towary pełnowartościowe tyle,że za
            dwa- trzy dni upływa termin spożycia,
            - targujesz się na targowisku,
            - kupujesz proste produkty i je przetwarzasz ,czy gotowe sałatki,
            pierogi, mrożonki.....
            - kupujesz kiedy potrzebujesz , czy kiedy jest okazja kupić po
            niższej cenie
            - robisz na zimę kiszonki,soki, kompoty, dżemy, mrożonki....
            - masz własne wypieki, czy z cukierni
            - żywisz dzieci prostymi nieprzetworzonymi produktami , czy tymi z
            konserwantami,zagęszczanymi skrobią modyfikowaną i innymi środkami
            chemicznymi
            -zaglądałaś do ciucholandu, gdzie można zaopatrzyć się w wiele
            rzeczy i niekoniecznie używanych,
            - zrobiłaś sobie i dzieciom coć na drutach, szydełkiem,a może coś
            uszyłaś,
            - butelki, puszki ,makulaturę oddajesz do skupu, cz śmietnika,
            - masz konto oszczędnościowe i limitowane,dostosowane do potrzeb
            karty kredytowe,
            - zainwestowałaś w urządzenia energooszczędne,inne nie wymagające
            nadmiernego stosowania chemiii,
            ....
            • opt Re: A ja pytam, czy? 26.08.10, 10:24
              A ja pytam, czy?


              - korzystasz z przecen i kupujesz towary pełnowartościowe tyle,że za
              dwa- trzy dni upływa termin spożycia,
              - targujesz się na targowisku,
              - kupujesz proste produkty i je przetwarzasz ,czy gotowe sałatki,
              pierogi, mrożonki.....
              - kupujesz kiedy potrzebujesz , czy kiedy jest okazja kupić po
              niższej cenie
              - robisz na zimę kiszonki,soki, kompoty, dżemy, mrożonki....
              - masz własne wypieki, czy z cukierni
              - żywisz dzieci prostymi nieprzetworzonymi produktami , czy tymi z
              konserwantami,zagęszczanymi skrobią modyfikowaną i innymi środkami
              chemicznymi
              -zaglądałaś do ciucholandu, gdzie można zaopatrzyć się w wiele
              rzeczy i niekoniecznie używanych,
              - zrobiłaś sobie i dzieciom coć na drutach, szydełkiem,a może coś
              uszyłaś,
              - butelki, puszki ,makulaturę oddajesz do skupu, cz śmietnika,
              - masz konto oszczędnościowe i limitowane,dostosowane do potrzeb
              karty kredytowe,
              - zainwestowałaś w urządzenia energooszczędne,inne nie wymagające
              nadmiernego stosowania chemiii,
        • kiira_korpi Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 25.08.10, 20:42
          > Wydawanie 1 tys. miesięcznie na jedzenie dla jednej osoby może
          zaprowadzic do
          > lekarza znacznie wcześniej.

          Doprawdy? Ja właśnie szacuję, że tyle mniej więcej wydaję na
          jedzenie i nie wiem, w jaki sposób kupowanie sporej ilości owoców,
          świeżych warzyw, dobrej jakościowo kawy, herbaty, porządnych wędlin,
          dobrych ryb i owoców morza miałoby mnie doprowadzić do lekarza.
          Jedzenie jest po prostu drogie, i już takie zwykłe tygodniowe zakupy
          w Almie, Emmie czy chociażby Tesco kosztują mnie 250-300 złotych.
          --
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/md/cf/negb/jAnpzRPW0RjxSG3S7A.jpg
          • mk72 Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 26.08.10, 00:03
            >dobrej jakościowo kawy
            Kawę można sobie darować.
            > porządnych wędlin,
            Porządne ? Rzecz względna. Nie tylko cena świadczy o porządności. Warto porównać
            ceny na bazarach czy w mniejszych sklepach (bywa taniej niż w hipermarketach).
            > dobrych ryb i owoców morza
            Ryby jeszcze jestem w stanie zrozumieć (choć bez przesady), ale owoce morza to
            już dla mnie luksus.
            MK
    • gosik141 Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 25.08.10, 20:45
      Co mają powiedzieć ludzie tacy jak ja o oszczędzaniu? Ja zarabiam 1800zł, mam 600zł alimentów. Dwoje dzieci uczących się w szkole średniej. Nie oszczędzam bo nie mam z czego, mam kredyty, ale nie narzekam. Zyję na takim poziomie na jaki mnie stać.Głodni spać nie chodzimy i ubrani też nie najgorzej jesteśmy
    • y-do Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 25.08.10, 21:11
      Jeśli naprawdę chcesz oszczędzać to załóż osobne konto na które od razu po
      wypłacie wpłacaj jakąś kwotę. Nie czekaj aż Ci coś zostanie na końcu miesiąca bo
      nigdy nie zostanie. A potem zapomnij o tym koncie i choćby nie wiem co nie
      używaj tych pieniędzy. Dopiero jak nadejdzie czarna godzina.
      Teoria jest taka, że każdy powinien mieć bufor finansowy na wypadek utraty pracy
      i problemów z ponownym jej znalezieniem w wysokości 6 miesięcznych zarobków. Jak
      uskładasz na tym koncie 6 pensji to będziesz już umieć odkładać i możesz zacząć
      zbierać na coś innego.
      Ja tak zrobiłem i w pewnym sensie "uzależniłem się" od oszczędzania. smile
      Świadomość, że mam zapas gotówki (odłożyłem kilkanaście tyś.) daje mi poczucie
      bezpieczeństwa na wypadek zawirowań z pracą albo czarnej godziny. Odkładam co
      miesiąc 100 na wyjazd na narty, 100 na wakacje latem i jeszcze 170 na III filar.
      A zarabiam 2 tyś.
      Oczywiście wszystko zapisuję a na dodatek planuję wydatki na następny miesiąc.
      Mam arkusz XLS gdzie wpisuję na co i ile muszę wydać w nadchodzącym miesiąc.
      Widać wtedy na dłoni czy budżet się domyka czy nie. Jak nie to któraś z pozycji
      ekstra "spada" na później.
      • sikor0 Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 26.08.10, 09:16
        I. Za nieoprocentowaną pożyczkę z pracy spłać kredyt ratalny, resztę
        odłóż.
        II. Powtarzam się ale to jedyna metoda, osobne konto i zaraz po
        wypłacie przelewasz tam 5% / 10% dochodów <policz na ile cię stać>.

        To jest b proste, jak nie masz to nie wydasz smile
    • trans.sib Weź się do roboty 26.08.10, 09:20
      Zarabiasz o ponad połowę mniej od twojego męża. 1500 zł po kilku
      latach doświadczenia, to przecież totalna porażka. W moim mieście
      kierowca śmieciarki zarabia 2200 zł.
      Gdybyś dotrzymała kroku swojemu mężowi, to żyło by się wam dobrze.

      > Wczoraj sobie uświadomiłam, że gdyby mąż został bez pracy (w branży
      niestety li
      > pa...) to dla nas oznacza to koniec świata

      Jest jeszcze inne rozwiązanie. W końcu twój luby kopnie cię w 3
      litery i ustawi się z jakąś inną kobietą. A wkoło całkiem sporo
      ładnych, zadbanych i dobrze zarabiających i seksualnie niedocenionych
      kobiet.

      Emancypacja to nie tylko przywileje, ale i obowiązki (oczekiwania).
      • asiara74 Re: Weź się do roboty 26.08.10, 10:01

        > Jest jeszcze inne rozwiązanie. W końcu twój luby kopnie cię w 3
        > litery i ustawi się z jakąś inną kobietą.

        Tak przedmiotowo traktujesz też swoja partnerkę? Rozumiem że w razie utraty
        przez nią pracy leci z domu na bruk.
        • trans.sib Re: Weź się do roboty 26.08.10, 10:54
          asiara74 napisała:

          >
          > > Jest jeszcze inne rozwiązanie. W końcu twój luby kopnie cię w 3
          > > litery i ustawi się z jakąś inną kobietą.
          >
          > Tak przedmiotowo traktujesz też swoja partnerkę? Rozumiem że w
          razie utraty
          > przez nią pracy leci z domu na bruk.

          Szukam partnerki o podobnym poziomie wykształcenia, kultury, urody,
          zarobków. Naprawdę nie widzę w tym nic dziwnego, że ludzie się
          "dobierają", a nie żyją jak w latynoskiej telenoweli.

          I nie spłycaj sprawy do "na bruk", bo sama autorka przyznała, że w
          razie utraty pracy przez męża ta rodzina straci środki do życia.
          Skoro mąż ma pensje na poziomie średniej krajowej, to obibokiem nie
          jest, więc winna takiej sytuacji jest kobieta, której "lajstajl" nie
          bardzo pasuje do jej zarobków. W tym momencie tworzy się ta dziura
          budżetowa.

          Nie wyobrażam sobie związku z kobietą, która nie potrafiłaby zarobić
          nawet na swoją część kosztów, nie mówiąc już o jakiejś nadwyżce. Jak
          kobieta chce być traktowana na równi, to na równi musi brać
          odpowiedzialność ekonomiczną za rodzinę. Chyba, że np. poświęca się
          opiece nad małym dzieckiem. Ale małym, bo pilnowanie i chodzenie za 8
          latkiem więcej szkodzi jego rozwojowi niż pomaga. W tym wieku dziecko
          powinno się uczyć samodzielności.
          • imasumak Re: Weź się do roboty 26.08.10, 11:41
            Zapomniałeś, że to najczęściej ja na kobie cie spoczywa więcej obowiązków
            związanych z opiekę nad dziećmi i prowadzeniem domu.
            A autorka nie ma 8latka, tylko 6latka i 8miesięczniaka.
            Poza tym, to jej mąż jest bardziej narażony na utratę pracy, bo jak autorka
            pisze, w branży kicha. Może to zatem on powinien rozejrzeć się za czymś
            pewniejszym, żeby żona nie kopnęła go w zadek?
              • imasumak Opt 26.08.10, 16:37
                Ależ oczywiście, miłość i wspieranie to podstawa w związku. A mój post był
                reakcją na wypociny tego pana. Do głowy by mi nie przyszło zostawić męża z
                wymienionych przez niego powodów.
                • trans.sib Re: Opt 26.08.10, 23:03
                  imasumak napisała:

                  > Ależ oczywiście, miłość i wspieranie to podstawa w związku. A mój
                  post był
                  > reakcją na wypociny tego pana. Do głowy by mi nie przyszło zostawić
                  męża z
                  > wymienionych przez niego powodów.

                  No może męża już nie, o takich rzeczach myśli się przed ślubem.
        • trans.sib Re: Weź się do roboty 26.08.10, 10:58
          asiara74 napisała:

          > Tak przedmiotowo traktujesz też swoja partnerkę? Rozumiem że w
          razie utraty
          > przez nią pracy leci z domu na bruk.

          Poza tym babska inteligencja: jak bogaty bierze sobie kobietę tylko
          dlatego, że jest ładna, krótko mówiąc "za dupę i cyc", to ją taktuje
          przedmiotowo.
          Jak inny wymaga równego wkładu w związek, to... też traktuje kobietę
          przedmiotowo.
          Ergo, porządny i pobożny mężczyzna musi sobie wziąć kobietę wybitnie
          brzydką (żeby nie być posądzony o przedmiotowe traktowanie kobiety
          jako seksualnego obiektu) i łożyć na nią (żeby nie traktować kobiety przedmiotowo jako narzędzia do zarabiania pieniędzy).
      • ewusia13 Re: Weź się do roboty 26.08.10, 17:20
        trans.sib napisał:

        > Zarabiasz o ponad połowę mniej od twojego męża. 1500 zł po kilku
        > latach doświadczenia, to przecież totalna porażka. W moim mieście
        > kierowca śmieciarki zarabia 2200 zł.
        > Gdybyś dotrzymała kroku swojemu mężowi, to żyło by się wam dobrze.
        >

        takie są płace w oświacie sad plusem jest to, że mam sporo czasu wolnego, który
        poświęcam rodzinie, dzieciom,
        pewnych rzeczy nie warto przeliczać!!!!!!!!!! przynajmniej póki mamy małe dzieci
        i one mnie potrzebują w domu

        --
        http://www.suwaczek.pl/cache/71f7392884.pnghttp://www.suwaczek.pl/cache/d1bd5316d1.png
    • mechantloup Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 26.08.10, 10:07
      Póki co, dla mnie oszczędzanie to sajens-fikszyn. Niestety sad

      Na rękę mam 1500 zł., mojego chłopa zwolnili (szuka roboty, ale kicha jest).
      Utrzymujemy się tylko z mojej pensji. Na szczęście kawalerka jest nasza własna i
      łączne koszty jej utrzymania (czynsz, woda, internet, telefon, gaz, etc.,) to ok
      700-800 zł. Zostaje nam zatem szokująca kwota 700 zł na jedzenie i chemię.
      Ciuchy kupujemy 1-2 razy w roku w czasie wyprzedaży - ani ja ani on nie umiemy
      się przekonać do lumpeksów.
      A z całego kurczaka można mieć obiad na tydzień. W restauracjach/brach jadamy
      sporadycznie. Biedronka jest dobra na zakupy.

      Ostatnio udało się odłożyć 200 zł, to się w ramach rocznicowego prezentu
      wybieramy pooglądać jak się faceci po gębach okładają podczas KSW.


      --
      "You talkin' to me? You talkin' to me? You talkin' to me? Then who the hell else
      are you talkin' to? You talkin' to me? Well I'm the only one here. Who the fuck
      do you think you're talking to?"
    • opt A ja pytam, czy? 26.08.10, 10:26
      A ja pytam, czy?


      - korzystasz z przecen i kupujesz towary pełnowartościowe tyle,że za
      dwa- trzy dni upływa termin spożycia,
      - targujesz się na targowisku,
      - kupujesz proste produkty i je przetwarzasz ,czy gotowe sałatki,
      pierogi, mrożonki.....
      - kupujesz kiedy potrzebujesz , czy kiedy jest okazja kupić po
      niższej cenie
      - robisz na zimę kiszonki,soki, kompoty, dżemy, mrożonki....
      - masz własne wypieki, czy z cukierni
      - żywisz dzieci prostymi nieprzetworzonymi produktami , czy tymi z
      konserwantami,zagęszczanymi skrobią modyfikowaną i innymi środkami
      chemicznymi
      -zaglądałaś do ciucholandu, gdzie można zaopatrzyć się w wiele
      rzeczy i niekoniecznie używanych,
      - zrobiłaś sobie i dzieciom coć na drutach, szydełkiem,a może coś
      uszyłaś,
      - butelki, puszki ,makulaturę oddajesz do skupu, cz śmietnika,
      - masz konto oszczędnościowe i limitowane,dostosowane do potrzeb
      karty kredytowe,
      - zainwestowałaś w urządzenia energooszczędne,inne nie wymagające
      nadmiernego stosowania chemiii,
        • lonely.stoner Re: A ja pytam, czy? 26.08.10, 11:08
          1300 na jedzenie dla 4 osobowej rodziny to moim zdaniem dosc
          przecietna norma, mnie przeraza ze na nic was nie stac - wydatek na
          ciuchy 250 zl. Przepraszam ze to napisze ale mnie przeraza taka bida
          w Polsce i do tego jeszcze to ze ludzie majac takei zarobki decyduja
          sie na 2 dzieci...Pewnie za pare lat splacicie te kredyty i
          staniecie jakos na nogi a wtedy trzeba bedzie dzieci poslac do
          szkoly, podstawowka, liceum jeszcze pikus, a studia??? chyba ze nic
          takiego nie macie w planach, ale moim zdaniem wychowanie 2 dzieci w
          jakis normalnych warunkach i z perspektywami na przyszlosc to jest
          bardzo droga rzecz i malo kogo stac na to zeby 1 dziecko wychowac a
          co dopiero 2.
          --
          www.youtube.com/watch?v=8MJspL232c8
        • efad4d Re: A ja pytam, czy? 26.08.10, 11:22
          ten watek na glownej jest chyba tylko po to zeby wkurwic ludzi pracujacych w
          "normalnych" firmach i zarabiajacych tyle ile tam sie im rzuca na miske ryzu,
          zeby nie padli i przyszli nastepnego dnia dalej zapier..ac na szefa, tak jak i
          po to samo co jakis czas jest podawana tzw "srednia krajowa" , ktora w moim
          miescie na etacie ( lublin) osiagaja tylko naprawde kozaki

          ech biedne dziewczeta, tak bardzo wam wspolczuje smile
    • angelinax Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 26.08.10, 11:44
      Dasz radęsmile

      po 1) - co mieści się w "dom"?? te 200 zł to na co? Niezbędne to Wam?
      po 2) - ciuchy - tu niestety trzeba się będzie ograniczyć, spróbuj na początek
      200 zł miesięcznie na to przeznaczyć (4 osobowa rodzina ma duże potrzeby).
      po 3) - słodycze 350 zł?? ustal sobie limit na 100 zł miesięcznie - z korzyścią
      dla funduszy, figury i zdrowiasmile
      po 4) - 300 inne pierdoły - poszukaj, sprawdź co kupiłaś i zastanów się 3 razy,
      czy jest Ci to potrzebne. może ustal kwotę 100 zł miesięcznie na "pierdoły"?
      Pytanie - skoro zarabiacie 4800 zł (nie liczę "13") a wydajecie średnio 5110
      skąd bierzecie brakujące 310 zł?

      Ale jakbyś zastosowała te oszczędności, które ja proponuję miesięczne wydatki
      zamknęły by się w kwocie 4610 zł co daje nam 190 zł miesięcznie "oszczędności".

      Zasada główna - żadnych nowych kredytów!!!!
      Kredyt na mieszkanie i z zakładu pracy - spłacamy swoim torem, nie ma sensu na
      razie ich "nadpłacać" no i nie macie z czego;/

      Kredyt gotówkowy - to nic, że kończy się w lipcu 2011 - wpłacajcie normalną ratę
      + 100 zł dodatkowo. Spłacicie kredyt ciut wcześniej i zaoszczędzicie trochę na
      oprocentowaniu.
      Te 90 zł które Wam zostanie w tym samym dniu w którym płacisz rachunki
      przelewasz na konto oszczędnościowe - dużej kwoty może nie uzbierasz, ale coś
      zawsze będzie.
      Jak spłacisz kredyt gotówkowy to od razu ustal "zlecenie stałe" przelewu na
      konto oszczędnościowe na kwotę raty kredytu + ta nadpłata o której wspominałam.
      W ten sposób już 690 zł będziesz oszczędzała miesięcznie! A to już coś, prawda?
      Jak skonczy się kredyt z zakładu pracy (go nie nadpłacamy bo jest nie
      oprocentowany) to też tą kwotę na konto oszczędnościowe. I wtedy przelewasz już
      prawie 1000 zł miesięcznie na oszczędności!! No i cała "13" na oszczędności.
      Jest to plan długofalowy, ale uda Ci sięsmile)

      Pamiętaj!
      - zlikwiduj karty kredytowe, żeby Cię nie kusiły, za nieużywane karty też płacisz;/
      - sprawdź na jakich opłatach możesz zaoszczędzić - czy potrzebny Ci taki duży
      pakiet kablówki? tyle darmowych minut? a może jakaś umowa się kończy i można
      zmienić warunki na korzystniejsze?

      Jak uda Ci się znaleźć jakieś jeszcze oszczędności to nawet malutkie kwoty pakuj
      na konto oszczędnościowe.

      No i najważniejsze - oszczędzanie zaczynamy od dziś, a nie od jutrasmile
      POWODZENIA!!
    • rudyocicat Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 27.08.10, 14:22
      jak dla mnie wydawać 1300 zł miesięcznie na jedzenie na 3 osoby bo niemowlę
      zostało policzone osobno, to jest zbyt dużo, w sytuacji gdy chcesz przyoszczędzić...

      kto zajmuje się dzieckiem? nie widzę wydatków na nianię... jeśli jesteś na
      macierzyńskim, dziecko jest już tej wielkości, że można ugotować obiad, i wtedy
      jak dla mnie Wasze wydatki są duże i można zjechać znacznie z kosztami... 500 zł
      na pierdoły i prezenty to też spora kasa....

      odłóż sobie tysiaka na początku miesiąca, i postaraj się przeżyć za resztę,
      zapisuj wydatki, i zaangażuj rodzinę... po miesiącu stwierdzisz czy ma to sens,
      czy nie, i może odkładając tylko 500 zł nie będziecie się musieli bardzo
      ograniczać jak przy odkładanym tysiaku???

      w mojej wypowiedzi nie miałam zamiaru Cię urazić czy krytykować, bo sama
      niedawno wydawałam jeszcze więcej na jedzeniesmile dopiero utrata pracy mego męża,
      pokazała nam jak puszczamy pieniądze, nie życzę nikomu takiej sytuacji... lepiej
      więc zrobić sobie symulację mniejszych dochodów o np 1000 zł niż potem żyć na
      granicy ubóstwa...

      osobiście żałuję, że nie trafiłam na to forum, gdy mieliśmy więcej kasy, mniej
      nerwów i desperacyjnych działań by było w naszym postępowaniu...

      naprawdę warto oszczędzać
    • zonaniezona1 Re: nie nadaję sie do oszczędzania :( 04.09.10, 12:24
      Warto potrenować silną wolę , a nie narzekać. Dochody całkiem normalne jak na polską rodzinę.
      Kiedyś o kobietach się mówiło, że są gospodarne, albo i nie.... I tak się dziwię, że takie
      wydatkowanie kasy nie prowadzi do scysji w rodzinie...
      Ale warto byłoby sie pochylic nad Twoim budżetem.
      1180 - kredyty - ok bywa - normalne obciązenie.
      > 780 - rachunki - też norma
      > 1300 - jedzenie !!!!! - wartoby się wyrobic w tej kwocie z chemią i z jedzeniem dla maluszka no
      może ciut dodać .
      > 300 - maluszek (mleko, pieluchy itp) - 100 zł na pieluchy, reszta w jedzenie
      > 100 - chemia - zredukować
      > 250 - ciuchy - hmmm.... nie potrafię się odnieść . niech zostanie...
      > 200 - zdrowie - co to znaczy ?
      > 300 - auto - ok
      > 200 - dom - fundusz remontowy ? , czy głupoty do domu ?
      > 200 - prezenty - sporo .... , zredukować do 100 zł
      > 300 - inne pierdoły - tj pozycji nie powinnno być.

      Jak przeliczyłam Wasze wpływy są mniejsze niż wydatki...niedopuszczalne.....
      Generalnie

      1180 zł kredyt
      780zł opłaty
      1400 zł na jedzenie i środki czystości
      100 zł pieluchy
      250 zł ciuchy ( aczkolwiek to spora kwota, rozumiem , że miesci się w tym ubranie męza np. do prac
      200 zł zdrowie ?
      300 zł samochód
      200 zł dom
      100 zł prezenty

      i wychodzi już poniżej Waszych wpływów. Zostaje 250 zł.

      To nie chodzi o to , że nie nadajesz się do oszczędzania, tylko o to , że straciłaś kontrolę nad
      swoimi wydatkami. No cóż... czasem trzeba dać mniejszy prezent, albo ograniczyć niektóre wydatki
      na dzieci .
      Życzę Ci powodzenia i duzo zamozaparcia w oszczędzaniu. Da się - naprawdę !
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się