Dodaj do ulubionych

Przeżyć za dwieście trzydzieści zł.

25.08.10, 14:27
Można. Nie mam dostępu do kuchni. Żywię się zupkami z Tesco, plus od czasu do
czasu chińskimi, zalewanymi wrzątkiem z czajnika elektrycznego. Dużo chleba.
Owoce, gdy są poniżej 3zł. za kg.
Do chleba margaryna, dżem. Niekiedy parówki drobiowe. Przy lepszej kondycji
finansowej, parę razy wędzone nogi z kurcząt w Lidlu. Bardzo odżywcze są
jajka. Gotuję je na miękko po zalaniu wrzątkiem, grzałką w kubku. Niekiedy
jest tańsza makrela lub ser z promocji w Tesco /ale to już luksus/. Ostatnio
kupiłem płaty śledziowe, opłukałem, pokroiłem z cebulą. Odżywcze, zdrowe i
stosunkowo niedrogie. Brak witamin uzupełniam pastylkami.
Trochę to monotonne, ale daje się żyć. Generalnie, unikam konserw, wędlin,
oprócz wymienionych parówek, wszelkich alkoholi, chipsów itp.
Boli wysoka cena produktów mlecznych i mająca nastąpić podwyżka cen chleba /
oczywiście niekrojonego /.
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
        • aurinko Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 25.08.10, 16:01
          asiaiwona_1 napisała:

          > a ja bym wolała zrezygnować z netu i dołożyć tą kasę do 230 zł i mieć
          > na lepsze jedzenie. No ale co kto woli...

          Może ma bezpłatny net, może płaci grosze korzystając z jakiejś wspólnej sieci, a może net jest niezbędny by w ogóle mieć jakieś dochody. Może też być tak, że zerwanie umowy na internet będzie skutkowało karą w wysokości kilku stów. Nic na ten temat nie wiadomo, ale łatwo jest powiedzieć "zrezygnować z netu", tak jakby w dzisiejszych czasach internet był luksusem dla bogatych.
          --
          Coś dla Ciebie
          • lalka-on-line Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 29.08.10, 19:00
            net za grosze?nie widzialam jeszcze szczerze mowiac a pare ladnych
            lat juz korzystam-nie znaczy to ze sa to bog wie jakie kwoty ale dla
            czlowieka w takiej sytuacji liczy sie kazde 5 zl a moze sie myle?
            najmniej za internet placilam ok 50 zl ,a srednio-z 70.wiec dla
            kogos kto ma 230 zl na jedzenie to chyba nie jest malo.
            no chyba ze ta wspolna siec to 10 zl miesiecznie[pierwsze slysze
            swoja droga o czyms takim]
            kara umowna juz predzej do mnie przemawia bo faktycznie potrafia
            dosolic
            • olfy Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 05.09.10, 18:57
              Nie przesadzaj.
              Ja płacę 39 zł za 4 mbit a u mojego dostawcy jest jeszcze oferta 29 zł za 2 mbit.
              I żadna tam sieć osiedlowa/blokowa tylko normalny dostawca co ma ofertę prawie w
              całym mieście.
              Jakość usługi, po 3 latach użytkowania oceniam na bdb.
              • feel_good_inc Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 06.09.10, 11:21
                hit.and.run napisał:
                > >nie widzialam jeszcze szczerze mowiac a pare ladnych
                > >lat juz korzystam
                >
                > I to jest dowod na to ze tani czy wrecz darmowy (np od szwagra zza sciany, za p
                > rzyzwoleniem) nie
                > istnieje ? Znasz inne osoby odmiany niz "ja, ja, ja" ?

                Właśnie, może mieszkać np. w pobliżu hot-spota, sąsiada który nie obraża się na korzystanie z jego wifi. Ba, może nawet nie mieć własnego komputera, a korzystać z ogólnodostępnego terminala w jakiejś bibliotece, uczelni czy urzędzie pracy.

                --
                Si Vis Pacem, Para Bellum!
              • lalka-on-line Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 09.09.10, 17:28
                czego sie rzucasz? znasz pojecie merytorycznej dyskusji czy tylko ad personam argumenciki?
                nie znalam takich sposobow i szczerze mowiac nie mam zamiaru poznawac ,korzystam z mobilnego netu ,przedtem internetia i jakos nie wiedzialam ze istnieje provider o nazwie "od szwagra zza sciany"tongue_out
                a co do autora to poczytalam wiecej i zrehabilitowalam sie inna wypowiedzia za pospieszny osad.proponuje czytac caly watek a nie szczekac pod pierwszym napotkanym postem
                --
                I'm lookin like a star
                you can't stop my shininsmile)
        • drinkit Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 05.09.10, 18:15
          asiaiwona_1 napisała:

          > a ja bym wolała zrezygnować z netu i dołożyć tą kasę do 230 zł i mieć
          > na lepsze jedzenie.

          Jasne, tylko jak chcesz np szukać pracy bez stałego dostępu do neta, pójście do banku zje np. godzinę , a tak można dużo rzeczy załatwić online w 3 min, nawet nie chce mi się wyliczać do czego internet jest potrzebny i rezygnacja z niego to mocno nietrafiona forma oszczędzania.
    • marzeka1 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 25.08.10, 16:26
      " Żywię się zupkami z Tesco, plus od czasu do
      czasu chińskimi, zalewanymi wrzątkiem z czajnika elektrycznego. "-
      ty się nie żywisz, ty zwyczajnie jesz śmieci, bo o ile takie zupki można zjeść czasem na wyjeździe, na biwaku,uważać coś takiego za
      zupę, za danie obiadowe??? Pomijam, że długo na tym nie pociągniesz,
      a wtedy za leczenie zapłacisz drożej.
    • gosiaczek278 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 25.08.10, 16:34
      czasem trzeba tak żyć. jak się nie ma wyboru. ja też mam ciężką
      sytuację w domu. zgadzam się z mariuszem2010 bo wolę do pracy na
      śniadanio-obiad wziąć zupkę do zalewania wrzątkiem niż chcleb z
      obkładem bo drożej wychodzi.
      a dla tych krytykujących mam radę - nie oceniajcie nie rozumiejąc i
      nie wiedząc w jakiej sytuacji sie znalazła inna osoba. a nawet jeśli
      wiecie nie poznaliście co znaczy zyć za 200 zł miesięcznie.
      • marzeka1 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 25.08.10, 17:23
        Gosiaczek, ale ILE czasu pociągniesz na tych zupkach??? Wiesz, lata
        temu jako studentka m.in. fatalnym odżywianiem nabawiłam się wrzodów
        żołądka, kupę kasy, czasu trwał powrót do zdrowia, dlatego uważam,
        co jem. Takich rzeczy nie je się bezkarnie, bo przerobiłam to na
        własnym żołądku-że tak powiem.
        • feel_good_inc Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 06.09.10, 11:37
          marzeka1 napisała:
          > Gosiaczek, ale ILE czasu pociągniesz na tych zupkach??? Wiesz, lata
          > temu jako studentka m.in. fatalnym odżywianiem nabawiłam się wrzodów
          > żołądka, kupę kasy, czasu trwał powrót do zdrowia, dlatego uważam,
          > co jem. Takich rzeczy nie je się bezkarnie, bo przerobiłam to na
          > własnym żołądku-że tak powiem.

          Występowanie wrzodów trawiennych nie jest związane ze sposobem odżywiania - rodzaj przyjmowanego pokarmu może jedynie spowodować nasilenie objawów. 80% przypadków wywołanych jest przez Helicobacter Pylori, reszta to palenie, genetyka, leki itp.
          Szkodliwość "chińskich zupek" bierze się przede wszystkim z nasycenia wszelkiej maści sztucznymi konserwantami i dodatkami smakowymi - jedynym kryterium jest cena produktu końcowego, więc oprócz 2g wiórków z najtańszego na rynku warzywa (niekiedy bez) dodawane jest kilkanaście gramów soli, glutaminianu potasu, estrów, soli metali itp. Jeżeli coś takiego zaaplikujesz sobie na ranę w ściance żołądka, to z pewnością zauważysz, że masz wrzód big_grin

          --
          > Na pewno potrafisz sie na to zdobyc, wszak niewierzacy to w
          > ogolnosci porzadni ludzie.
    • anetapzn Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 25.08.10, 16:58
      Dla mnie problem tkwi nie w kwocie chociaż oczywiscie jest ona bardzo niewielka,
      ale w tym, ze mariusz nie ma dostepu do kuchni. Gdyby była kuchnia i malutka
      nawet lodówka mógłby ugotowac gar zupy i na pewno nie wyniosloby to drożej niz
      chińskie zupki a byłoby o milion razy pożywniejsze. Ja niestety (a moze stety bo
      nauczylo mnie to szacunku do pieniadza i żywności) też miałam 8 lat temu okres
      na prawdę wielkiej biedy, wiec wiem co to znaczy.
      • myszmusia Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 25.08.10, 17:08
        chyba bym wolała kupic nawet jednopalinowa na prad albo malutka gazowa na butle turystyczna i móc cokolwiek ugotowac gdyby to mieło potrwac kilka miesiecy. Jest coraz zimniej to jako lodówka moze słuzyc chociazby zewnetrzny parapet niedługo
        --
        -----------------------------------
        Wielu ludzi uważa, że tym, którzy stają się wegetarianami, czegoś w życiu brakuje. Tym brakującym "czymś" jest zabijanie.
        - Eddy Grant
        http://i27.tinypic.com/scqd7s.gif
    • apiekuin Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 25.08.10, 17:30
      > Można. Nie mam dostępu do kuchni.
      Gotuję je na miękko po zalaniu wrzątkiem, grzałką w kubku


      skoro możesz używać grzałkę to może mógł byś sobie sprawić taką kuchenkę do gotowania www.euro.com.pl/kuchnie-nastawne/ravanson-hp-8010.bhtml

      albo kuchenką turystyczną na gaz z butli np taką allegro.pl/butla-2kg-kuchenka-gucio-m-zestaw-najtaniej-i1186827204.html
      i chociaż 2 razy w tygodniu ugotować garnek zupy , lecza itp.
      Zawsze to lepsze i zdrowsze od zupek chińskich

      A o taką kuchenkę turystyczną możesz popytać np wśród znajomych może mają i przez okres zimowy by ci pożyczyli.
        • zapominajka83 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 25.08.10, 20:05
          znam osobę, która mniej więcej tytle wydaje na wyżywienie.. z tą różnicą, że
          dużo gotuje. Używa przede wszystkim ryzu,cebuli, warzyw sezonowych(czasem jakiś
          przecenionych), czasem makarony, czasem upiecze jakieś ciasto (tanie).. z tą
          oszczędnością, ze ma ogródek i w sezonie jakies kabaczki czy ogórki,
          szczypiorek, natka urosną.. nie duzo rosnie , bo marna ziemia, ale jednak trochę
          rośnie. Kuchnia jest biedna, ale urozmaicona. Jedno wiem na pewno, żeby tak zyć
          tzreba potrafić. aha i najwazniejsze ta osoba nigdy nie uważa się za
          nieszczęśliwą, mówi ze je zdrowo i trochę ascetyczniesmile
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/iv09anlimjp8y8e2.png
        • rudyocicat Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 26.08.10, 20:16
          > Przyjrzałem się tej kuchence. Sześćdziesiąt zł. musiałbym odjąć z wyżywienia.
          > Poza tym nigdzie nie pisze, ile to prądu ciągnie.

          miałam taką kuchenkę jak remontowaliśmy kuchnię, i chyba mogę wysnuć teorię, że
          ciągnie mniej niż czajnik elektryczny, bo włączając piekarnik i kuchenkę
          wszystko działało, a przy włączonym piekarniku i czajniku siadały mi korki...

          może zarób na kuchenkę przepisywaniem? przez tydzień po pracy wieczorami
          przepisywałam za koleżankę lekcję, i bez uszczerbku na zdrowiu zarobiłam 36zł...
          nakład pracy w stosunku do zarobionych pieniędzy był nieopłacalny, ale pomogłam
          koleżance, która się nie wyrabiała ze zleceniem... i zamiast marnować czas na
          pierdoły byłam bogatsza o 36 zł...

          dodam, że wartość zupy w sezonie to wartość chińskiej zupki, warzywa można
          kupować lekko nadwiędłe po przecenie... zupę masz na min. 2 dni, jesz smaczniej
          i zdrowiej, w przyszłości zaoszczędzisz na lekarzu... zamiast parówek wrzucasz
          kawałek kości, taniej i jest co obgryzać, podejrzewam, że żeberka do zupy mają
          więcej mięsa niż parówki... o ile parówki mają mięso...
        • apiekuin Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 27.08.10, 00:53
          ammariusz2010 napisał:

          > Przyjrzałem się tej kuchence. Sześćdziesiąt zł. musiałbym odjąć z wyżywienia.
          > Poza tym nigdzie nie pisze, ile to prądu ciągnie

          popytaj wśród znajomych, sąsiadów może u kogoś kurzy się takie coś w piwnicy na
          strychu i by ci pożyczył lub odsprzedał za parę groszy.

          możesz też zajrzeć do komisów. w moim mieście jest np komis ze sprzętem domowym
          z przywożonym z Anglii, rozejrzyj się może znajdziesz coś takiego u siebie.
    • mariusz2010 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 25.08.10, 20:32
      Dzięki wszystkim za życzliwość i zrozumienie. Z internetu korzystam dorywczo, to
      wciąż są koszty w mojej sytuacji istotne. Trwa to drugi rok, po utracie mojej
      niewielkiej firmy na skutek niezapłacenia za pracę przez nieuczciwego
      zleceniodawcę i przymusie zapłacenia podatków od tych nigdy nie widzianych
      pieniędzy. Ponieważ mam ponad sześćdziesiąt lat, nie mogę się legalnie
      zatrudnić. Do tego podczas prób ratowania firmy narósł dług do spłacenia w
      ZUSie. Powoli ślepnę, ale dorabiam jak się da. Po zapłaceniu różnych zobowiązań
      zostaje średnio te 230 zł.
      Oczywiście, nie wymieniłem wszystkich produktów, jakimi można się ratować. Ważna
      dla utrzymania zdrowia jest cebula. Marchewka też niekiedy. Jabłka, niektóre
      odmiany w Tesco lub Biedronce, nie są tak drogie. Niestety, w pokoiku który
      zajmuję, nie bardzo jest możliwe gotowanie. Nie mówiąc o wstawieniu lodówki. /Na
      szczęście już niedługo znów za oknem / O dziwo, na zdrowie nie narzekam, choć
      nie odmawiam sobie żadnej dostępnej kalorii. Nie rozumiem zupełnie ludzi, którzy
      "muszą" się odchudzać. /Chyba, że w wyniku choroby/.
      Z rozrywek dostępny mam rower i książki z biblioteki. Nie jest tak źle. Za
      okupacji ludzie dawali sobie radę w gorszych warunkach.
      A czy długo pociągnę... Akurat na tym specjalnie mi teraz nie zależy. Chciałbym
      tylko zachować do końca jako taką samodzielność.
      Pozdrawiam wszystkich wink)))
      • wiewiorka76 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 25.08.10, 20:51
        Myślałeś o korzystaniu z banku żywności albo MOPSu? Butla z gazem to priorytet,
        nawet w małym pokoiku. Nie chodzi o jakieś wielkie gotowanie, może być makaron z
        sosem, ziemniaki z jajkiem sadzonym itd. To zawsze lepsze niż zupki z proszku. A
        może dałoby radę zmienić pokój na taki, gdzie mógłbyś mieć dostęp do kuchni?
        • lili-2008 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 01.10.10, 11:27
          Butla z gazem w małym pokoiku prawdopodobnie nie przejdzie. Są wytyczne odnośnie pomieszczeń, gdzie używa się gazu ziemnego. Muszą być przede wszystkim dobrze wentylowane. Stąd w kuchniach są zawsze kratki wentylacyjne.
          Mając taką butlę w pokoju można sobie tylko krzywdę zrobić.

          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlujw4q7cm.png
        • b-b1 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 26.08.10, 13:06
          akacjax napisała:

          > Co prawda nie rozumiem dlaczego po 60 nie można się legalnie zatrudnić, ale
          > zapytam o coś innego-masz rodzinę, kogoś bliskiego, życzliwych sąsiadów? Może
          > ktoś czasem by choć zupę ugotował.

          Tu chyba nie chodzi o wiek-tylko o długi-jak zatrudni się legalnie-straci i tak cześc dochodów...ale może by chociaż do emerytury?
          Moja teściowa identycznie straciła firmę-zatrudniała 40 ludzi.
          Jeden niezapłacony rachunek od kontrahenta-i firma poległa...
          Zapłaciła pracownikom, podatek, ale ZUS spłaca i bedzie spłacac do końca życia-z emerytury..
        • elgeb Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 29.08.10, 22:14
          Mariusz niepokojace jest zdanie w Twoim poscie-"powoli slepne"
          Prawda jest taka, ze wplyw na to ma rowniez niepelnowartosciowe odzywianie.Gdybys pozwolil sobie pomoc...moge sfinansowac Ci kuchenke, ktora sam wybierzesz.Racje ma autorka postu, ze czajnik elektryczny zre prad niemilosiernie. Poza tym czajniki elektryczne tak czesto trzeba wymieniac na nowe. Jesli zdecydujesz sie, napisz na maila gazetowego. Zapomnij o dumie, pozwol sobie pomoc.
          • ja-ninka Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 31.08.10, 00:41
            Może i żre prąd, ale jakoś gotować wodę trzeba. Mariusz zdaje się
            wynajmuje pokój, więc raczej trudno sobie wyobrazić doprowadzenie
            gazu do wynajmowanego u kogoś pokoju.
            A dobry czajnik działa kilka lat - sprawdzone.
            Generalnie przygnębiająca historia. Chciałabym umieć coś poradzić,
            ale widzę, że znasz Mariuszu życie od strony o której boję się nawet
            myśleć...
            A wyliczającym ile kosztuje net - powiem jedno. Psychika i jej
            kondycja w takich sytuacjach jest ważniejsza niż witaminy. Co mu po
            butelce witamin, jak nie będzie miał kontaktu ze światem w tym swoim
            wynajętym koncie. Czasem opowiedzieć o sobie i swoich problemach to
            bezcenne.
            • elgeb Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 31.08.10, 15:54
              "Może i żre prąd, ale jakoś gotować wodę trzeba. Mariusz zdaje się
              wynajmuje pokój, więc raczej trudno sobie wyobrazić doprowadzenie
              gazu do wynajmowanego u kogoś pokoju.
              A dobry czajnik działa kilka lat - sprawdzone"


              Ja-ninko - oferujac pomoc w zakupie kuchenki mialam na mysli kuchenke elektryczna, a nie gazowa.
              Jestem przekonana o jej wyzszosci nad czajnikiem , w ktorym zupy, makaronu, ryzu czy kaszy nie ugotujesz.A gotowane ziemniaki z kefirem
              to juz cos innego od niesmiertelnych zupek zalewanych wrzatkiem.
              Poza tym czy dysponujac 230 zl. na miesiac jestes w stanie kupic dobry, drogi czajnik i przezyc nie umierajac z glodu?
              Dla mnie to jest niewykonalne.
              Ponawiam prosbe, Mariusz odezwij sie
              • mariusz2010 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 01.09.10, 11:29
                Poza tym czy dysponując 230 zl. na miesiac jestes w stanie kupic dobry, drogi
                czajnik i przezyć nie umierajac z glodu?

                Czajnik mam jeszcze z czasów, gdy było stać mnie na więcej. Niedrogi, ale cały
                czas sprawny. Prąd żre w granicach rozsądku, bo nigdy nie nalewam wody do pełna
                a tylko tyle ile mi akurat potrzeba. Bardzo uważam na wszystkie koszty. To
                przecież sprawa życia. Sam sobie naprawiam buty, odzież, wszystko. Nawet ząb,
                który się złamał, własnoręcznie sobie wyrwałem. Nie siedział na szczęście mocno.
                / Ale cudem udało mi się zachować przytomność po tym wszystkim /. Tak to jest,
                gdy nie stać na ubezpieczalnię.
                Gdy tracę wiarę w własne możliwości, myślę o tych wszystkich, którzy cierpią od
                wojen, od straszliwych chorób, którzy mają prawo okropnie mi zazdrościć, a
                przecież się nie poddają.

    • woman-in-the-city Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 26.08.10, 13:19
      Mariusz chłopie nie pisz, ze Ci już na życiu nie zalezy. Co to jest 60 lat?
      Sytuację zawodową podobną do Twojej znam i szczerze Ci współczuję. Niestety
      nasza skarbówka, zusy-srusy, etc. są bezwzgledne, a niejeden w tym kraju został
      oszukany i płaci nie swoje długi. Przykro czytac... Gdzie mieszkasz?
    • imasumak ZUS 26.08.10, 13:38
      Mariusz, napisz o do ZUSU o częściowe umorzenie zaległości ze względu na bardzo
      ciężką sytuację finansową. Znam osobę, której się coś takiego udało załatwić.
        • imasumak Re: ZUS 26.08.10, 16:44
          mariusz2010 napisał:

          Oczywiście, napiszę. Może to coś da...


          Trzeba próbować. W najgorszym wypadku niech Ci rozłożą zadłużenie na więcej rat.
          Trzymaj się, a ja trzymam kciuki za rychłą poprawę smile

          P.S. Szkoda, że w odpowiednim czasie nie anulowałeś faktury, za którą Ci nie
          zapłacono. Uniknąłbyś tym sposobem wielu problemów. Też mam firmę, ale stosuję
          jedną zasadę - klient nie zapłaci w terminie, czekam góra miesiąc, oczywiście
          wysyłam wezwania w międzyczasie, potem wystawiam korektę i finito. Ja nie chcą
          podpisać korekty, dzwoni do nich nasz prawnik i albo płacą, albo podpisują korektę.


          • mariusz2010 Re: ZUS 26.08.10, 19:41
            To było przedsięwzięcie dobrze przygotowane. Najpierw rozdzielność majątkowa. Potem firma, która zbudowała dwa bloki, wykazuje, że nie ma żadnego majątku... W sumie nabrano podwykonawców na ok półtora miliona zł. Sprawa w sądzie się ciągnie, tylko syndyk się bogaci. Oczywiście, teraz bym żądał zapłaty po każdym dniu pracy. (tak robią w budowlance) i nie inwestował ani grosza z własnych pieniędzy.
            W ZUSie spróbuję wystąpić choćby o umorzenie procentów, które szybko narastają. Ale najpierw muszę się zatrudnić, a to graniczy prawie z cudem. Po sześćdziesiątce nikt nie chce, bo "prawo" chroni już zatrudnionych. Realne szanse dopiero na emeryturze.
            • re_ni73 Re: ZUS 26.08.10, 22:11
              Mój tata dostał prace w ochronie,co prawda na umowe-zlecenie i
              zarobek z tego800 zł.Może takiej pracy warto poszukać.Tata też ma 60
              lat.Powodzenia
              --
              Życie to bajka.Jak się skończy? Tylko zależy od ciebie
    • mariusz2010 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 26.08.10, 14:05
      Jestem z Warmii. Przy moich możliwościach, niewiele mam z demokracji. Marzyłem o
      podróżach, a tu ściskanie skarbonki na "stare lata".
      Po rozbiciu firmy przez cwaniaków, umiejących wykorzystać polskie prawo, oraz
      przez to prawo właśnie, zostałem sam. Trochę wszystko się zmieniło. Ja też.
      Teraz najbardziej szkoda lat, mijających jakby ich nie było, choć fakt, po
      sześćdziesiątce świat tak wiele jeszcze się nie zmienia. Wielu młodych mających
      kłopoty ze zdrowiem musi dawać sobie radę w gorszych warunkach.
      Najważniejsze, to zachować dystans do tego co nas spotyka. Nie przeżywać. Jeśli
      jest możliwość poprawy losu, starać się ją wykorzystać. Jeśli nie ma, nie
      załamywać się. W końcu większość ludzi na tej planecie, wcale nie ma lepiej.
      No i nie liczyć na pomoc państwa. Po tym, co mnie /i wielu innych/ spotkało,
      jego urzędy i instytucje zbyt kojarzą mi się z owym cwanym, nieuczciwym
      "przedsiębiorcą".
      Ja mam dziś święto. Kupiłem świeżutką makrelę (9,99 zł./kg.) Połowa na
      śniadanie, reszta, nazwijmy to na obiad. Do tego plaster drobno pokrojonej
      cebuli. Na deserek, chlebek (w Realu wciąż po 1,60 za 600g.) z margaryną i
      pomidorkiem /teraz po 2,49 (za kg.)
      Na obiad oprócz rybki, będzie jeszcze gulaszowa z Amino, plus chlebek. Jutro, na
      śniadanie 2 jajka na miękko z chlebkiem posmarowanym margarynką. Plus pomidorek.
      Żyć, nie umierać. A kolacja? Kto jada kolacje...Obżarstwo przed snem jest takie
      niezdrowe...
      • mariusz2010 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 28.08.10, 19:28
        akacjax napisała:

        > To wyjaśnij do końca. Spłacasz dług z dochodów, które posiadasz. To jakaś renta
        > ?
        > I do tego nie masz gdzie mieszkać, coś wynajmujesz?
        > Może po prostu trzeba zatrudnić się na czarno?

        Wyjaśniam;
        Dług w ZUSie narasta,nie mam możliwości go teraz spłacić.
        Oczywiście, "dochody" mam z dorywczej pracy na czarno. Niewielkie. /nieprawda,
        że na "czarno" płacą więcej niż legalnie / bez ubezpieczeń.
        Mieszkam w takich warunkach,na jakie mnie jeszcze stać. Nie mam szans na
        samodzielne mieszkanie w "samotniaku", czy coś w tym rodzaju.
        230 zł na wyżywienie w moich warunkach jest chyba granicą, ale jeszcze
        możliwego utrzymania się w kondycji umożliwiającej pracę.
        Czego naprawdę się obawiam, to utraty i tej możliwości.
        Zetknąłem się z ludźmi, którzy nie zginęli co prawda bezpośrednio z głodu,tylko
        na skutek chorób i wycieńczenia.
        Gdy taki człowiek opadnie z sił na tyle,że praktycznie przestaje wychodzić z
        domu,to już po nim. O stanie w jakim się znajduje, świadczy choćby udzielanie
        pomocy psychologicznej poszkodowanym w kataklizmach.W tym przypadku wszystko
        odbywa się cicho, poza statystykami nawet.
        Nie wiem na co poszły zagarnięte przez państwo "podatki"... Czy, jeśli doczekam
        będę miał możliwość skorzystania z emerytury, którą pochłonie dług z
        narastających odsetek, mimo wpłacania wcześniej przez dziesiątki lat? Przy tym
        świadomość, że ci, którzy pracowali na etacie, teraz na tzw.wcześniejszych
        emeryturach, nie dość, że nie muszą wpłacać, to jeszcze dostają zapomogę.
        Zwróćcie uwagę, czy w waszym otoczeniu nie ma ludzi w beznadziejnej sytuacji,
        którym pomóc udzielona w porę, może umożliwić powrót do aktywnego życia. Znaleźć
        się na równi pochyłej jest bardzo łatwo. Sam, jeszcze kilka lat temu, byłem
        przekonany, że czeka mnie skromna, ale w miarę bezpieczna starość. A tu dżungla
        zaraz za oknem proszę państwa.
        • lalka-on-line Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 29.08.10, 20:59
          sory za moj post o necie powyzej chyba zbyt pochopnysmile
          zainwestuj w dobry preparat witaminowy,30/40 zl a starczy na
          miesiac,uzupelnienie mikroelementow i witamin jest wazne w jalowej
          diecie ,jadlabym tez tluste ryby[w marketach sa tanie],mieso jednak
          od czasu do czasu koniecznie, talerz cieplej,normalnej zupy-nie z
          torebki tez,skoro nie masz dostepu do kuchni -sa taniutkie bary
          mleczne gdzie koszt niezlej zupy czy 2 dania jest naprawde
          zaden.we wroclawiu jest taki bar ,niedaleko uniwerka,gdzie stoluja
          sie studenci i kadra i inni smile)
          skorzystaj moze z bezplatnej pomocy prawnej,istnieja takie biura
          gdzie sie jej udziela za friko,moze doradza ci jak wybrnac z impasu
          i 3maj siesmile)))))
              • mariusz2010 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 01.09.10, 10:44
                Osiedle pod Olsztynem. Wiadomo jak to wygląda. Wszystko koncentruje się w
                centrum, do którego trzeba dotrzeć. Dla pracujących,to dodatkowy koszt, dla
                "zarabiających inaczej" wielokilometrowa bariera, często za droga do
                przebycia./koszt jednej takiej podróży to ok 5 zł./
                Przeczytałem o tych mlecznych barach i prawie łza się w oku zakręciła.
                Rzeczywiście był to ratunek dla chudej kieszeni. Ziemniaki z zsiadłym mlekiem,
                grochowa, do której przemycało się w kieszeni kilka bułek...
                Ale to było kiedyś, w wrogim dla ludzi ustroju. Dziś, przynajmniej w Olsztynie
                takich barów nie uświadczysz. Zresztą, przy obecnych cenach produktów mlecznych,
                pewnie nie byłyby już tak tanie.
                Zobaczę, co z tą pomocą. Ale wątpię w powodzenie tego. Wciąż jestem relatywnie
                zdolnym do pracy, w miarę zdrowym człowiekiem. A tam samotne matki z małymi
                dziećmi, przewlekle chorzy,...
                Robię co mogę, by zdobyć legalną prace.
                Ale ten wiek...Pięćdziesięciolatkowie mają trudno, a co ja mam powiedzieć...
                • aurinko Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 01.09.10, 10:48
                  Mariuszu możesz mi napisać czy znasz się na obróbce zdjęć na komputerze
                  niekoniecznie przy pomocy płatnych programów, może być np. znajomość Gimpa.
                  Jesli nie chcesz tu odpowiadac to napisz mi na maila aurinko@gazeta.pl
                  --
                  pomoz-amelce.pl
                  Coś dla Ciebie
              • mariusz2010 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 01.09.10, 11:06
                Dzięki za chęć pomocy. Sam fakt, że istnieją tacy ludzie, trochę lepiej nastraja do rzeczywistości.
                W swoim dość długim już życiu, odkryłem może dziwną, ale obowiązująca zasadę. Otóż wygląda na to, że kto chce pomóc, zwykle nie ma takiej możliwości /po prostu nie ma /. A kto ma taką możliwość, to zwykle nie chce...
                Nie odnoszę tego do nikogo na forum, ani w ogóle. Po prostu zaobserwowana zasada... Jest w tym coś, czy to tylko mylne spostrzeżenie...?
                • lipka123 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 01.09.10, 12:36
                  wtrace sie na chwilke. Mariusz nie czytalam do konca wszystkich
                  wypowiedzi ale doczytalam ze zplacasz dlug w ZUSie. Jestem w bardzo
                  podobnej sytuacji, tzn mam duże zadłuzenie w ZUS z róznych powodów i
                  totalny brak środków na spłatę. Ale jest z tej sytuacji wyjście, ja
                  złożyłam wniosek - taki odręcznie napisany z prosba o przeliczenie
                  wszystkich moich zaleglosci i o umozliwienie spłaty w ratach w
                  wysokości 150 zl. Musiałam oczywiscie udowodnic moje dochody i
                  wszystkie koszty, kredyty itp., sterta papierow do zaniesienia itd.
                  W kazdym razie sprawa sie toczy i najprawdopodobniej beddzie
                  rozpatrzona pozytywnie.
                  Napisz czy cos robiles w tym kierunku, czy probujesz sie dogadac z
                  ZUS, czy narazie unikasz kontaktu? jesli masz jakies pytania, pisz smile
                  • mariusz2010 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 01.09.10, 14:51
                    Na razie unikam kontaktu. Póki nie mam legalnej pracy, a przynajmniej w miarę
                    stałej pracy, nie mam co marzyć o spłacaniu.
                    W ogóle to czuję się jak jeleń. Tysiące zdrowych, dobrze odżywionych ludzi,
                    nawet młodszych ode mnie, nie dość, że nie muszą nic płacić, to jeszcze dostają
                    zapomogę z tych z takim trudem wpłacanych pieniędzy.
                    Co tu dużo gadać. Nie ma jednej Polski i demokracji dla wszystkich.
                    A sprawiedliwość jest martwym frazesem w konstytucji.
                    • zapominajka83 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 01.09.10, 15:10
                      ja bym jednak chyba szukała pomocy, przede wszystkim od pomocy społecznej o
                      zasiłek bym sie starała, albo coś... nie miej oporów skoro jedna instytucja cie
                      gnębi to ty gnęb inne... nie wiem zreszta.. straszna sytuacja.. ale chyba
                      unikanie nic nie da...jednak obywatel jest chroniony- skoro zus nie ma ci co
                      zabrać to czego się bać? każdy ma prawo do pomocy... czemu nfz cie nie dotyczy?
                      ubezpieczenie chyba można miec jako bezrobotny.. w każdym razie mój ojciec ma i
                      nigdzie nie pracuje..
                      http://www.suwaczki.com/tickers/iv09anlimjp8y8e2.png
    • tapatik Na czym się znasz? 02.09.10, 19:26
      Na czym się znasz?
      Byłem niedawno w Olsztynie na spotkaniu przedsiębiorców, taka wymiana wizytówek
      i poznanie nowych ludzi. Mam namiary na kilka osób z Olsztyna. Mogę podzwonić i
      się zapytać, czy kogoś nie potrzebują.
      Jak by co to wal na mail, bo forum z rzadka odwiedzam.
      • mariusz2010 Re: Na czym się znasz? 02.09.10, 20:59
        Na projektowaniu i wykonywaniu reklam. Przede wszystkim. Miałem maleńką.
        jednoosobowa]ą firmę. Jej kapitał początkowy w 1989 to dwie puszki farby. Nigdy
        nie było lekko, ale dawałem sobie rade, póki nie zapłaciłem grzywny za frajerstwo.
      • pulcino3 Re: Na czym się znasz? 02.09.10, 21:08
        mariusz rozumiem b.dobrze twoją bezradność. Wspieram i jest mi strasznie przykro
        , że musisz przez to przechodzić. Jeśli cię to pocieszy to ci powiem, że moja
        sytuacja również nie jest za wesoła, jestem po rozwodzie z orzeczeniem winy
        męża, mam dwójkę dzieci, komornik zajął mi pensję zostawiając tzw. minimum coś
        ok.980 zł za dług męża, chodzi o kredyt który ja podpisałam, będąc 4 lata temu
        jeszcze mężatką. Mąż za kredyt kupił auto i odchodząc je zabrał. Od roku nie
        spłaca kredytu, o czym się dowiedziałam w momencie jak do pracy wpłynęło mi
        zajęcie komornicze. Z tej kwoty która mi zostaje muszę jeszcze ok 300zł wydać na
        dojazd do pracy, czyli za jakieś 600zł przeżyć z dwójką dzieci. Nawet nie wiem
        jak zapłacę za opłaty smile
        Po tym jak żebrałąm wszęcie o pomoc u komornika, windykacji, sądzie. Dziś już
        wiem, że sprawiedliwości nie ma na tym świecie.
        Mariusz duże howk smile trzym się chłopie
        --
        nothing can go wrong...
        When you're in love, what can go wrong?
        • mariusz2010 Re: Na czym się znasz? 04.09.10, 16:27
          Najgorsze jest to, że cierpi się nie za swoje winy. Uczciwy człowiek wychodzi na
          durnia i się męczy, a "cwaniacy" korzystają w pełni z niesprawiedliwego, wręcz
          kretyńskiego w popieraniu ich "prawa".
          Pospolity przestępca, wie przynajmniej za co go karzą. Zastanawia mnie, tylko
          czy to "prawo" wynika z durnoty i niedbalstwa rządzących, czy jest ustanawiane z
          premedytacją, właśnie przez tych "cwaniaków".
    • izabelski Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 03.09.10, 11:55
      popytaj w lokalnych sklepikach, czy za pomoc nie dali by ci jedzenia
      bo w takich malych sklepikach duzo jedzenia sie szybko przetrminowuje
      a zwlaszcza chleb codziennie wieczorem pakuja i jak rano przywoza swiezy z
      piekarni, to oddaja czerstwy z poprzedniego dnia

      to samo z miesem, okrawkami szynki/wedlin czy warzywami
        • anetapzn Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 04.09.10, 10:31
          srebrny.dzwoneczek napisała:

          > Jeśli nie jesteś trollem, to nie żyjesz, tylko wegetujesz... Nie lepiej iśc do
          > pracy? Szkoda by mi było samej siebie na takie upodlenie...

          A ty jak jesteś taka inteligentna i bystra moze znajdziesz mu prace. Kłania się
          czytanie ze zrozumieniem i myślenie.
        • mariusz2010 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 04.09.10, 10:53
          > Jeśli nie jesteś trollem, to nie żyjesz, tylko wegetujesz... Nie lepiej iśc do
          > pracy? Szkoda by mi było samej siebie na takie upodlenie...

          Ależ żyję...łapię się za każdą /prawie każdą/ pracę by przeżyć. I wciąż się uczę.
          Dzwoneczku, dziecko, zazdroszczę Ci Twojej beztroski.
          Wszystko przed Tobą...
          • wiewiorka76 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 04.09.10, 14:20
            Będę się upierać, że powinieneś poszukać pomocy w instytucjach, które się tym
            zajmują. Co z tego, że czujesz się sprawny i chcesz pracować? Zanim znajdziesz
            wreszcie jakąś sensowną pracę przestaniesz być sprawny, bo nawali Ci żołądek,
            wzrok itd. Nie mówię, żeby się podwiesić pod pomoc społeczną i liczyć na to, że
            będą Cię utrzymywać, po prostu pomogą Ci przetrwać najgorsze. Warto skorzystać z
            banku żywności. A co z rodziną? Nie wiem jaką masz sytuację, ale dzieci mają
            prawny obowiązek pomagania rodzicom w skrajnie trudnej sytuacji.
            Jeśli chodzi o pracę, to jaka jest sytuacja w biedronkach i innych marketach?
    • dele_mele Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 05.09.10, 11:37
      Jeśli sytuacja życiowa cię do tego zmusiła to nie masz wyjścia. Ale nie mów że
      się "żywisz". To jest tylko zaspokajanie głodu niestety, z odżywianiem nie ma
      nic wspólnego i niestety może się to odbić na twoim zdrowiu. Niemniej jednak
      jeśli nie ma innego wyjścia to co zrobić...
    • senseiek 230 zl na samo jedzenie dla jednej osoby??? 05.09.10, 11:39
      230 zl na samo jedzenie dla jednej osoby???

      To przeciez raj...

      4 zl kosztuje porcja steku 0,18 kg (22 zl/1 kg), lub filet z kurczaka 0,3 kg
      1 zl kosztuje 1 kg ziemniakow. starcza na 2 razy. wiec 1 dzien=0,5 zl
      1,5 zl kosztuja buraczki firmowe w Lewiatanie. starcza na 3 razy. wiec 1 dzien=0,5 zl
      1,5 zl kosztuje kefir
      olej 5 zl, starczy na miesiac

      4+0,5+0,5+1,5=6,5 zl/dziennie=195 zl miesiecznie

      Ja sniadania i kolacji nie jedam, dzieki czemu nie grubne. Ale jak juz musisz to z pozostalych 30 zl mozesz kupowac jajka i chleb. Po 2 kromki i 2 jajka na raz na jajecznice. 10 szt jajek = 4 zl, 60 jajek miesiecznie / 10 = 6 paczek jaj * 4= 24 zl. chleb kupuj polowki krojone, aviko, 0,9 zl jakies 12 kanapek z tego bedzie, wiec starczy na 3 dni, w sam raz zeby nie byl za stary do jedzenia (3-4 kanapki dziennie).

      A zacznij od kupienia sobie elektrycznej kuchenki jednopalnikowej..
      www.radio-first.pl/5082-3-KUCHENKA-ELEKTRYCZNA-FIRST-jednopalnikowa%283,2149,1204%29.aspx
      60 zl, a mozna znalezc tansze..
      zebys mogl smazyc mieso i gotowac ziemniaki.
        • senseiek Re: 230 zl na samo jedzenie dla jednej osoby??? 05.09.10, 14:27
          > Chciałbyś tak żyć?

          Ja tak zyje. A jak nie tak, to jem obiad w restauracji chinskiej/wietnamskiej za 15-20 zl/dziennie. Co daje 450 zl (15*30) miesiecznie wydatki na jedzenie. W lodowce wtedy jedyna rzecza jaka mam jest coca-cola, piwo, wodka i soki do robienia drinkow.

          Dzieki takiemu odzywianiu sie nie grubnie. Bo nie moge podjadac tego czego nie mam w lodowce.. smile

          > Trochę zaniżyłeś ceny..

          Mowilem ceny z tego tygodnia, z Krakowa.
          Kupowalem wszystkie przeze mnie wymienione produkty, w ciagu ostatnich 3-4 dni.
          • aurinko Re: 230 zl na samo jedzenie dla jednej osoby??? 05.09.10, 14:34
            450zł to nie 230zł, które ma Mariusz.
            Poza tym, jest jeszcze pieczywo, coś do posmarowania i na wierzch.
            Wydatek na kuchenkę = brak jedzenia przez pół miesiąca. Dodatkowo nie wiadomo,
            czy przy większym skoku prądu (a przy kuchence elektrycznej czy mikrofalówce nie
            da się ukryć zwiększonego zużycia prądu) Mariusz nie będzie musiał dokładać za
            prąd, co spowoduje dodatkowe obcięcie kwoty na wyżywienie.
            --
            pomoz-amelce.pl
            Coś dla Ciebie
            • senseiek Re: 230 zl na samo jedzenie dla jednej osoby??? 05.09.10, 14:54
              > 450zł to nie 230zł, które ma Mariusz.

              450 zl to jest stolowanie sie codziennie na miescie w restauracjach wietnamskich.

              W barze u mnie sa kotlety schabowe po 10 zl (+ziemniaki, i surowka). Wiec to daje 300 zl/miesiac. Skoro oni jeszcze na tym zarabiaja, i sie utrzymuja, to w domu robione to samo bedzie kosztowac ze 2 razy mniej.

              > Poza tym, jest jeszcze pieczywo, coś do posmarowania i na wierzch.

              Jak ktos nie ma pieniedzy na jedzenie, to nie powinien ich marnowac w ten sposob. Gotowane, smazone ziemniaki sa duzo tansze, pol kilograma za 50 groszy.. Kasza lub ryz, w saszetkach tez sa za 50 gr/szt.
              Pol chleba codziennie to koszt 30 zl/miesiecznie. A za to mozna miec 30 kg ziemniakow. Ktore sa duzo bardziej pozywne.
              A dodatek na chleb to juz spory wydatek. Ser zolty i szynka sa drogie (przynajmniej jak ktos ma budzet 230/miech).

              Gdyby mial na czym gotowac to moglby zrobic sobie na sniadanie kasze (50 gr), 2 jajka (40*2=80 gr), buraczki Lewiatan (50 gr) = 1,8 zl
              a na obiad filet z kurczaka (4 zl), pol kg ziemniakow (50 gr), surowka Lewiatan (50 gr)=5 zl
              razem dziennie 6,8 zl * 30 dni = 204 zl
              zostaje 26 zl na olej (5 zl), maslo (do ziemniakow, 3 zl), herbate (100 szt, 4 zl)..
              • jakbukda Re: 230 zl na samo jedzenie dla jednej osoby??? 06.09.10, 09:07
                Konieczne uzupełnienie diety, niekoniecznie z dodatkami.


                Ziemniaki!


                Pamiętajcie, że od czasu kiedy rozpoczęto uprawę ziemniaków w Europie na szeroką skalę, naszego
                kontynentu nie nawiedziła żadna klęska głodowa. Choć dowcip o 10 wiadrach kartofli dla sportowca
                okazuje się, w świetle ujęcia kalorycznego, prawdziwy smile

                Mariusz, jeśli potrzebujesz kuchenki gazowej, to napisz wiadomość - kuchenkę i 5kg czy 11kg butlę
                da się zorganizować - jedenastka dla jednej osoby starczy na pół roku albo lepiej.


      • mariusz2010 Re: 230 zl na samo jedzenie dla jednej osoby??? 05.09.10, 13:16
        Senseiek. To co proponujesz, to kompletna makabra. Pracuję choć dorywczo, muszę,
        bo inaczej zginę. Z reguły nie jest to praca lekka i przyjemna. Mogę nie jadać
        kolacji, ale gdybym zrezygnował także ze śniadań, nie byłoby mnie już na tym
        forum, bo wykończyłbym się po kilku dniach pracy.
        • senseiek Re: 230 zl na samo jedzenie dla jednej osoby??? 05.09.10, 14:33
          > Senseiek. To co proponujesz, to kompletna makabra. Pracuję choć dorywczo, muszę
          > ,
          > bo inaczej zginę. Z reguły nie jest to praca lekka i przyjemna. Mogę nie jadać
          > kolacji, ale gdybym zrezygnował także ze śniadań, nie byłoby mnie już na tym
          > forum, bo wykończyłbym się po kilku dniach pracy.

          Makabra? Chyba zartujesz? W porownaniu do jedzenia zupek chinskich ekspresowych, codzienne zjedzenie 200-300 gramow miesa, i pol kilograma ziemniakow, jest DUZO pozywniejsze od chinskich zupek..
          Chocbys i zjadl do takiej zupki 4 jajka na raz..

          Ja tak zyje. I starcza mi energi na godziene cwiczen dziennie (500 pompek, 100 brzuszkow, cwiczenia karate, kopniecia i ciosy rekami, kilkadziesiat powtorzen kazdego, kilka km biegu)..
    • labellaluna Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 05.09.10, 11:50
      Mój post nic nie wniesie, ale chciałam napisać tylko, że jestem wstrząśnięta
      sytuacją mariusza2010 i naprawdę pomogłabym, gdybym tylko mogła, ale niestety
      inna część Polski.


      Trzymam mocno kciuki i gratuluję postawy życiowej w tak trudnej sytuacji. I
      proszę dać sobie pomóc.
      • szafirek21 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 05.09.10, 13:08
        Może wyjściem byłby zakup kuchenki mikrofalowej? Wiem, wiem kosztuje, ale warto. Skoro Pan
        nie może gotować na gazie/prądzie to trzeba pomyśleć o innym rozwiązaniu, które umożliwi Panu
        przygotowanie posiłków. ZA odrobiną wprawy zacznie Pan przygotowywać pełnowartościowe,
        gotowane posiłki.
        Może poszukać w intrnecie, ogłosić się, że przyjmie Pan używaną mikrofalówkę. To nie wstyd w
        takiej sytacji. A najlepiej zgłosić się do jakiejś właściwej instytucji po chwilową pomoc. To żaden
        wstyd. Proszę pomyśleć o tej kuchence. Pomijając dyskusje o szkodliwości mikrofal, najmniejsza
        kuchenka mikrofalowa rozwiązałaby chyba problem gotowania.
        • mariusz2010 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 05.09.10, 13:39
          Szafirek21 ))
          Nie pomyślałem o tym. W mojej sytuacji taka kuchenka mogłaby pomóc / ciekawe
          tylko, o ile więcej płaciłbym za prąd /. Poszukam na alegro, może się dogadam,
          może komuś zalega w piwnicy. Kiedyś w ten sposób podarowałem sprawną lodówkę.
          Gdzież te czasy. Dziś na pociechę, pucułowate buziaczki dygnitarzy, do oglądania
          w newsach, pozostały.
          • agatazieba Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 05.09.10, 14:45
            skoro masz dostęp do internetu, wejdź na gratyzchaty.pl i daj ogłoszenie, że przyjmiesz używaną mikrofalę albo sam poszukaj rzeczy, które mogłyby ci się przydać. problem może się pojawić, jeśli rzecz będzie na drugim koncu polski. chociaż nabycie mikrofali za cenę przesyłki i tak byłoby dość korzystne.

          • uknown Mariusz, jak można ci pomóc? 05.09.10, 20:06
            Wiem jak to jest wychodzić z kłopotów finansowych, przeżyłem to, choć miałem
            więcej na miesiąc niż ty. Chętnie cię wspomogę w jakikolwiek sposób - finansowo,
            rzeczowo, nie wiem - mogę ci zafundować tę rzeczoną kuchenkę? Nie chcę cię
            urazić i nie spodziewam się wdzięczności, ot, po prostu ja mam w porównaniu z
            tobą nieprzyzwoicie dużo pieniędzy i bez uszczerbku mogę pomóc. jeżeli jesteś
            zainteresowany, pisz na uknown@gazeta.pl bez żadnej krępacji. Pozdrawiam i
            trzymaj się.
    • merrigold30 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 05.09.10, 13:40
      Obawiam się, ze MOPR może nie pomóc, bo dochód jako taki masz wyższy niż 230 zł
      a ich nie obchodzi, że ktos coś Tobie zabiera na poczet długu.
      Prędzej Caritas, oprócz jedzenia dostaniesz ubrania, buty.
      Chętnie wysłałabym Tobie maszynkę elektryczną. Jeśli zdecydowałbys się podać
      adres to napisz.
    • grek.grek Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 05.09.10, 15:12
      z róznych badań wynika, ze człowiek nie dożywa 120 lat, bo żre za dużo, a do tego niezdrowo. gdybyśmy jedli połowę tego co wchłaniamy i przestali się objadać mąka, cukrem i tym całym przetworzonym bezwartościowym chłamem mielibyśmy szanse, pomijając oczywiście choroby genetyczne i te, które rozsiewają m.in palacze tytoniu.
      Japończycy z Okinawy, dopóki jedli mało i głównie ryż, zieleninę i ryby nie znali cukrzyc, nadciśnień, raków i innych cudów zachodniej cywilizacji, byli najzdrowszymi ludźmi na świecie i żyli najdłużej, zachowując najlepszą kondycję i żywotność; kiedy dotarła do nich ta cała feeria osiągnięc gastronomii zachodniej i zmienili nawyki żywieniowe i objętość posilków- poznali.

      Więc nie wciskajcie człowiekowi ciemnoty, ze "nie pociągnie długo, bo mało je". Jasne, ze to inna bajka, kiedy ktoś dietę trzyma z musu, a inna gdy z wyboru. więc, po częsci, jest to kwestia mentalna. I pytanie : dla kogo to jedzenie, dla robotnika co macha 10 godzin łopatą, czy dla kogoś, kto pracuje na siedząco - kluczowe, bo zużycie energetyczne jest odpowiednio inne.

      Jaja chodzą po 0,3-0,4 zł, więc jeść można częsciej, są bardzo pożywne, dużo nie trzeba - 4 dziennie, czyli 2 zł, m-cznie 60 zł, plus kromka chleba i jest jeden posiłek. Woreczek ryżu też da się ugotować w jakimś naczyniu z pomocą grzałki, którą posiadasz, kilogram Sonko basmanti chodzi po ok 5 zł - już 100 g zawiera 70 g węglowodanów, czyli mocną porcję energii, 4 woreczki w opakowaniu, miesięcznie - licząc 1 porcję dziennie, wyjdzie 8 opakowań m-cznie, razem : 40 zł. 1 kg chudej piersi kurczaka kosztuje jakieś 12 zł, tez da się ugotować [nawet powinno się gotować] - można jeść w porcjach po 100 g, starczy na tydzień - miesięcznie daje to koszt 50 zł, łącząc ryż i pierś w jeden posiłek zamknie się to kwotą 125 zł. Trzeci posiłek można skleić z pomidorów i cebuli, z pieprzem i odrobiną śmietany, do tego chleb z tą margaryną. I wychodzi jakieś 150 zł. Zostaje ci 80, na ewentualnie dodatki : czekolada, albo dodatkowy kurczak lub dodatkowy ryz, albo dla odmiany parę razy makaron, który też ma wysoki poziom carbo, wartościowe kalorie i nasyca na długo, można pokruszyć do niego biały ser, który kosztuje w markecie ok 3 zł, a ma masę 250 gram, z wysoką zawartością zdrowych węgli i dużą dawką białka. A 1-2 dni w tygodniu można np jeść tylko jabłka, dla zdrowia. I wyjdzie ci akurat 230 zł, a może
      i nieco mniej. A i tak jest to wersja hard :]

      Więc, nie litujcie się nad człowiekiem, nie straszcie go przeterminowanym jedzeniem z opieki społecznej, tylko doradźcie mu jak te 230 zł naprawdę sensownie wydać.
    • mazel_tov Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 05.09.10, 15:20
      pech, właśnie oddałam mikrofalówkę, ale coś mi mówi, że gdybyś chciał jej używać
      do gotowania, to ograniczyłaby twój budżet na jedzenie.

      A turystyczna butla gazowa? Sam kontrolujesz ile cię to kosztuje, skonczy się,
      nie masz pieniędzy, to nie używasz. Gaz jest na pewno tańszy od prądu, a
      mikrofala ciągnie go więcej niż czajnik. W normalnej sytuacji to nie problem,
      ale twoja od normalnej odbiega znacznie.

      z taką butlą to kupujesz korpus, kości od schabu, dodajesz włoszczyzne i masz
      cienki rosołek oraz trochę mięsa.

      Właśnie sprawdziłam. 2l butle gazu można kupić za 75 zł, nakładka-palnik to
      25zł. Czyli 100zł kuchenka gazowa.
      • aurinko Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 05.09.10, 16:02
        mazel_tov napisał:

        >
        > A turystyczna butla gazowa?

        Mariusz pisał wcześniej, że gotowanie na gazie w tym pokoiku co mieszka odpada
        (ja to rozumiem, sama spotkałam się nie raz na wynajmowanych pokojach z zakazem
        używania butli gazowej, a kuchenkę elektryczną już można było, ale nie wiem co
        jest powodem rezygnacji z gazu w przypadku Mariusza).
        --
        pomoz-amelce.pl
        Coś dla Ciebie
        • iryska2604 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 05.09.10, 17:02
          Zatkało mnie.Dosłownie - i nie wiem co mam napisać.Mariusz,trzymaj się i spróbuj
          uzyskać gdzieś pomoc,w końcu sa instytucje i państwowe i prywatne które pomagaja
          ludziom (przynajmniej w załozeniach)Są dofinansowania do czynszów,zasiłki
          itp.Ludzie nie maja takich obiekcji,niektorzy przynajmniej.Nie bedę udzielac
          rad co i jak gotowac albo wyliczac co sie bardziej opłaci- bo dobrze radzic jak
          człowiek nie ma takich problemów.No ale forumowicze mieli dobre chęci. Zyczę ci
          wytrwałosci.Idzie zima .Moze odezwij sie na priv.Jesli tylko bede mogła jakos
          pomóc...
      • mariusz2010 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 05.09.10, 18:01
        Sęk w tym, że mam taką butlę, ale nie mam warunków na gotowanie. Nie tylko brak
        miejsca, ale trzeba gdzieś te produkty przygotować, umyć, przechować... Na
        półmetrowym blacie trudno utrzymać choćby znośne warunki sanitarne. Na
        podłodze... No nie da się. Kiedyś próbowałem....
        Mikrofala tez nie służyła by do produkcji obiadów, tylko podgrzewania jakichś
        półproduktów, odgrzewania czegoś...muszę się zastanowić, czy w ogóle ma sens...
        • paszczakowna1 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 06.09.10, 11:53
          > Mikrofala tez nie służyła by do produkcji obiadów, tylko podgrzewania jakichś
          > półproduktów, odgrzewania czegoś...muszę się zastanowić, czy w ogóle ma sens...

          Ma sens. Obiady też można robić. Możesz upiec ziemniaki, świetnie się w mikrofali gotuje ryż i kaszę - to wszystko są tanie zdrowe i zdrowe rzeczy, a do tego przygotowanie ich praktycznie nie brudzi. Można też upiec/udusić kawałki kurczaka, jabłka upiec, w ogóle dużo można, nawet na upartego zupę ugotować. (Kiedyś żywiłam się w miejscu, gdzie nie było kuchni, i korzystałam z mikrofali na korytarzu i umywalki w łazience.) Mógłbyś zmniejszyć ilość chleba i zamiast tego jeść kasze i ziemniaki - bardziej wartościowe, a do tego tańsze.
    • mazel_tov Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 05.09.10, 15:38
      Mariusz, ty nie masz żadnej rodziny? Dzieci? Rodzeństwa?


      Nikt z was nie wspomniał o płatkach owsianych górskich (bo bardziej odżywcze).
      Wcale nie musisz mieć kuchenki, żeby przygotować sobie pyszną owsiankę. Powiem
      ci, jak ja robię. Płatki zalewam wrzącą wodą, na pół szklanki płatków szklanka
      wody. Zostawiam na noc. Napęcznieją, rozmokną, zrobią się kleiste. Potem
      gotujesz sobie grzałką ok 200ml mleka i zalewasz takie "nocne płatki". Ciepłe,
      pożywne, odżwycze. Możesz posłodzić. możesz kupić cynamon w lidu (tani, niecała
      zł paczka) i sobie doprawić. wkroić jabłko, śliwki, no co tam akurat jest tanie.

      U mnie na bazarku pod koniec dnia ludzie wystawiają za darmo resztki. Ogony,
      kości, nadpsute owoce i warzywa. Czasem warto się z kims takim zakumplowac. To
      samo dotyczy piekarni pod koniec dnia, a raczej sklepów z pieczywem.

      W biedronce są kaszki na mleku ekspresowe dla dzieci, takie w saszetce do
      zalewania. jedna kosztuje ok 65gr a wychodzi szklanka kaszki mannej, tylko, że
      strasznie słodkie.

        • mariusz2010 Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 05.09.10, 19:15
          Robiłem sobie płatki owsiane, zalewane zimnym mlekiem, z odrobiną cukru. Anglicy
          nazywają to porridż ( nie wiem jak się pisze ). Zdrowe na pewno. Problem tylko z
          mlekiem, bo szybko się psuje, a wypicie litra od razu, podraża i nie zawsze
          wychodzi na dobre.
          Kiszona kapusta też, tylko trzeba kupować w naprawdę małych ilościach, do
          szybkiego spożycia. Kupuję teraz dużo pomidorów. Leżą na parapecie i stopniowo
          dojrzewają.
          Dostępne cenowo są banany i jabłka. Jedne i drugie bardzo wartościowe.
          Cebula na biednym stole - niezbędna. ( Wyleczyłem się nią z grypy). Nie ma
          wstydu kupić od czasu do czasu jedna marchewkę, jeden, dwa owoce z promocji.
          Za ponad złotówkę kupiłem z promocji 250g muszelek zbożowych w czekoladzie,
          wzbogaconych witaminami plus żelazo. Mogę sobie chruptać przez parę dni. smile)
          Najgorzej z mięsem. Lepiej nie interesować się składem dostępnych "wędlin".
          Zawsze jednak jest to białko, niezbędne proteiny.
          Węglowodany wciąż najtańsze w zwykłym chlebie, którego nie trzeba gotować itp. i
          nie mniej wartościowe od zawartych w makaronach i kaszach.
          Nabiał wychodzi od nich drożej, bo mniej zafałszowany. Ale niewielkie ilości
          twarogu też co jakiś czas kupuję. Z serów najtaniej wychodzą obecnie serki
          topione. Mają swoją wartość i urozmaicają posiłek.
          Zupki Tesko zupełnie bez sensu. Niewiele droższe są z amino, a korzyść większa.
          Można jeść bez chleba. Najlepsze to zwykły rosół, pieczarkowa. Ostrzegam przed
          zupą gulaszową ( ja odchorowałem ).
          Majonez mikado 80%. Tańszy od innych, dodawany w niewielkich ilościach, bardzo
          uatrakcyjnia posiłki. Oczywiście wtedy bez margaryny i jej podobnych.
          Jajka 10 szt za 4 zł. Oczywiście. Tylko gotować ( na bardzo miękko ).
          Przy odpowiednich znajomościach, można niekiedy załapać się na tani obiad w
          czyjejś stołówce zakładowej.
          Jagody i poziomki, jak najbardziej. Szkoda, że tak krótko.
          Grzyby? Zbieram. Mi na nic, ale zamieniłem niedawno u znajomego na świeżo
          złowione, i usmażone ryby....
          Raz na kilka miesięcy kupuję pół kg kawy ( oczywiście z promocji ). Kupuję
          także herbatę, sypaną, którą minimalnie słodzę. Torebkę cukru kupuję raz na pół
          roku.
          Zastanawiam się, czy nie spróbować metod podpatrzonych w TV u próbujących
          przeżyć w ekstremalnych warunkach. Kusi by spróbować, choć podejrzewam, że sporo
          sposobów, to zagrania dla zwiększenia oglądalności. Może ktoś wpadnie na pomysł
          takiego programu zimą, w środkowo-europejskich realiach?
    • kapciowa Re: Przeżyć za dwieście trzydzieści zł. 05.09.10, 18:51
      A elektryczny garnek do gotowania ryzu? Standardowo zjada ok. 500W. Ryz po ugotowaniu mozna zmieszac z warzywami, sosami, lub chocby zupka chinska, zawsze bardziej nasyci. Ugotowany ryz moze tez sobie postac do nastepnego dnia.

      Moze ktos sprezentuje Tobie taki garnek, od kogos innego dostaniesz kilkukilogramowy worek ryzu (caritas? ktos z forum?) i bedziesz bardziej syty niz po zjedzeniu chleba, ktorego nie da sie dlugo przechowywac.
    • jotembi hmm... 05.09.10, 19:40
      "Forum Prywatne Dziecko Oszczędzamy Przeżyć za dwieście
      trzydzieści zł."

      jeśli jesteś samotny facet po 60tce, to co ty robisz z tym tematem na forum o
      dzieciach...? myślałam że jakaś wielodzietna matka się żali wink

      a na serio: po pierwsze (podobnie jak niektórzy w tym wątku) mam pewne
      wątpliwości, czy istniejesz - może jakiś student badania robi do pracy
      magisterskiej...?
      ale jeśli istniejesz - napisz może, czy musisz dalej mieszkać tam gdzie mieszkasz
      miałabym dla ciebie propozycję ale związaną ze zmianą miejsca zamieszkania
      aha, nie matrymonialną big_grin
      lokum (z kuchnią) plus robota na start i ewentualnie kontakty
      napisz na gazetowego maila (nawet jeśli nie istniejesz - zawsze to trochę
      wzbogaci materiał do badań wink )
      • mariusz2010 Re: hmm... 05.09.10, 20:10
        Istnieję i to w bardzo odczuwalny dla siebie sposób. Nie trzeba być "tuptusiem"
        by popaść w biedę. Nie zwróciłem uwagi, że to ma być o dzieciach.
        Sprowokował mnie duży tytuł "Oszczędzamy". Potem poszło, bo temat jednak na czasie.
        Badań żadnych nie prowadzę, tylko wczytuję się w wypowiedzi. Zaskoczony jestem,
        że w kraju rządzonym cynicznie przez cwanych obiboków i karierowiczów, jest tylu
        wrażliwych i życzliwych ludzi, chcących naprawdę pomóc.
        Mam nadzieję, że nie tylko ja skorzystam z rad na tym forum. Szkoda, że wciąż
        tak niewielu ludzi rzeczywiście biednych, ma dostęp do internetu, faktycznego
        dziś okna na świat.
        • mariusz2010 Re: hmm... 05.09.10, 20:21
          A zastanawiałem się już, dlaczego tylko kobiety w naszym kraju obchodzi ten
          temat i są zainteresowane pomocą swym bliźnim. Nadtytuł forum "dziecko",
          tłumaczy wszystko. ))
          • jotembi Re: hmm... 05.09.10, 20:48
            no właśnie big_grin
            w każdym razie jeśli możesz się przeprowadzić (średnio fajne miejsce, wawka) i
            jesteś zainteresowany szczegółami mojej propozycji - napisz na mojego gazetowego
            maila (login jak wyżej)
            • zigzac1 Re: hmm... 05.09.10, 21:34
              Mariusz,

              jeśli istniejesz naprawdę, chciałabym Ci pomóc. Nie wiem, jaki rodzaj pomocy najbardziej by Ci odpowiadał. Nie mieszkam w Olszynie, więc nie mogę po prostu Cię odwiedzić z pełną torbą. Boję się też, że teraz sporo osób będzie chciało wysłać ci żywność, a zdaje się, że mogło by to sprawić Ci kłopot. Ale może sucha żywność byłaby OK? Moża jakaś większa paka z ryżem i makaronami? Jakieś puszki, albo coś? Napisz proszę na maila gazetowego, jestem gotowa zmobilizować moich znajomych, którzy pracują w reklamie, ale muszę wiedzieć, co dokładnie potrafisz. smile Będę czekać na wiadomość.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się