Dodaj do ulubionych

Zamienilibyście dom na mieszkanie?

28.12.10, 13:47
Hej, często podczytuję Wasze forum, a napisać postanowiłam dlatego, że potrzebuję szerszego spojrzenia na naszą sytuację. Chodzi o miejsce zamieszkania.
Aktualnie mieszkamy pod jednym z wiekszych miast w wolnostojącym domu (110m). Mamy małe dzieci (2,8 i 8m). Ostatnio coraz częściej myślę o przeprowadzce do mieszkania. A powody są takie:
- mąż pracuje w innym mieśccie i często jestem sama właściwie na odludziu
- musimy mieć 2 samochody, bo ode mnie autobusem nigdzie nie dojadę
- zarośnięty, zaniedbany ogród, który tylko wkurza a nie cieszy
- daleko od znajomych, po każdego muszę jeździć (jestem b. młoda, moi znajomi to jeszcze studenci lub ludzie, którym samochód narazie nie jest potrzebny)
Ogólnie chcielibyśmy zacząć oszczędzać, ale to wiązałoby się z rezygnacją np. z samochodu, a w niejscu gdzie mieszkamy jest to niemożliwe.Za chwilę dzieci pójdą do przedszkola, ja do pracy. chciałabym iść już, ale opiekunka jest za droga dla nas. A nie chce pierwszej lepszej...Jak dzieci pójdą do przedszkola, będzie problem z odbieraniem,bo męża nie ma, babcia pracująca, a ja nie wiem, jaką pracę dostanę. Opiekunka musiałaby mieć samochód, nie każdemu też pozwoliłabym wozić swoje dzieci. Córka bardzo lubi inne dzieci. jeżdżenie codziennie na place zabaw nie wchodzi w grę, jakby mieszkała w bloku miałaby wspólne podwórko.

Wymyśliłam to mieszkanie dlatego, że chcemy oszczędzać, a wydaje mi się mieszkanie w mieście tańsze (paliwo u nas to 800-900 zl miesięcznie, nie wiem co będzie jak paliwo pójdzie w górę tak,jak ma iść). Mąż do pracy dojeżdża służbowym. Ubezpieczenie 2 samochodów miesięcznie to 240 zł. Do tego co miesiąc "coś". Tańsze będą także opłaty na opiekunkę.
Pytanie, co będzie droższe?
Żyjemy właściwie od 1 do 1, ale kupujemy na co mamy ochotę. Mieszkanie kupilibyśmy z pieniędzy sprzedaż domu, więc bez kredytu.
Mąż "sam nie wie". Ja też nie mogę się zdecydować. Co o tym myślicie?

Wiadomo, jakie są plusy domu. Dlatego tak ciężko coś postanowić.
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
    • marzeka1 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 13:58
      Akurat na dniach moi znajomi się przeprowadzają z domu do mieszkania i są bardzo zadowoleni.
      W opisanej przez ciebie sytuacji widzę raczej minusy niż plusy posiadania domu pod miastem (inaczej byłoby, gdyby to był dom w mieście): dojazdy (a gdy dzieci pójdą do szkoły, są przecież różne zajęcia i trzeba je tam podowozić), w sumie jesteś sama z dziećmi na odludziu,na dodatek bez wygodnej komunikacji podmiejskiej, za to ze sporymi wydatkami na utrzymanie 2 samochodów.
      • zuzanna56 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 14:08
        marzeka1 napisała:

        > W opisanej przez ciebie sytuacji widzę raczej minusy niż plusy posiadania domu
        > pod miastem (inaczej byłoby, gdyby to był dom w mieście)

        Właściwie to zgadzam się, choć jestem w podobnej sytuacji - dom na przedmieściach dużej aglomeracji, dwoje dzieci, wydatki na paliwo, ale na dwa samochody 800-850 zł. Na pewno inaczej byłoby, gdyby dom był w mieście, ale jeśli mieszka się w mieście które ma nie 40 000 mieszkańców ale 500 000 czy więcej, to dom w mieście kosztuje na przykład 2 miliony. Wiem, że na wsi daleko od dużego miasta jest taniej, w małym miasteczku też, ale czasem jest tak że jak ktoś już całe życie mieszka w dużym mieście, to jeśli w ogóle myśli o domu, to raczej na przedmieściach a nie w małym miasteczku 100 km od swojego miasta. Tyle o cenach.

        Ja akurat nie narzekam, mieszkam na przedmieściach od ponad 3 lat, dawniej mieszkałam na osiedlu w mieszkaniu z wielkiej płyty, też nie w centrum. Tyle że moje dzieci będą miały niedługo 10 i 14 lat, ja też pracuję, dojeżdżamy wszyscy około kilkunastu kilometrów (starsze dziecko nieraz samo). Z małymi dziećmi i mężem wiele godzin poza domem, to jednak inna sprawa.
    • ma2ma Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 14:07
      najpierw przeskanowalabym rynek w miescie do ktorego chcesz sie wyprowadzic, tak aby dobrac mieszkanie w dzielnicy/miejscu gdzie bedziesz miala np przedszkole czy szkole w okolicy tak abys nie musiala znowu dowozic dzieci na drugi koniec miasta do przedszkola-szkoda czasu i pieniedzy...
      poza tym tez aby sie dowiedziec czy np. czynsz w takim mieszkaniu nie bedzie masakrycznie wysoki-bo znam takei przypadki gdzie ludzie za ok 40 m2 placa po 400-500 zl bez mediow (ale mieszkanie to 3 male klitki z lazienka i kuchnia, co nie ma porownania do domu z ogrodem)
      biorac pod uwage dzeci- hmmm teraz chca na plac zabaw w miescie i do innych dzieci ale za jakis czas mieszkajac w bloku, moze byc tak ze bedziesz marzyla o ogrodzie i wolnosci-a nie skwarze na placu i braku mozliwosci swobodnej zabawy dla dzieci, bo inne bija, zabieraja zabawki, przklinaja itd...
      poza tym pamietaj ze w bloku albo ktos mieszka pod toba albo nad toba i nie ma ciszy i spokoju-dziecko sasiadow rzuca zabawkami i nie moga twoje spokojnie spac, sasiad slucha glosno muzyki albo sie kloca lub remontuja mieszkanie kilka miesiecy itd...generalnie jest uciazliwe...dodatkowo np. u nas sasiedzie dokarmiaja golebie i jest generalnie brudno pod balkonami...a rozmowy nic nie daja, a dzieci maja zaraz obok plac zabawcrying

      ja tez mam 2 dzieci i jestem teraz na etapie odwrotnym-uciekam z bloku do domu bo mam dosc ww rzeczy..zalezy oczywiscie od tego co to za miasto, jakei mieszkanie was interesuje itd...

      ja zaczelabym od skanu rynku bo wiedzac gdzie chcesz mieszkac jestes juz krok do przodu i wtedy mozesz wybierac dalej + i -

      co do opieknuki-akurat "miejska" opiekuna nie musi byc tansza-poszukaj moze u ciebie w miescie innej mamy, ktora ma swoje dziecko i chetnie zajelaby sie innym
      -ubezpieczenie aut-po prostu zmien, my za 2 auta placimy okolo 600 zl-700 rocznie
      - z dobiorem z przedszkola-wiekszosc czynna jest do 17 wiec moze uda ci sie znalezc taka prace aby konczyc przed 17 i wtedy nei ma problemu
      - a z oszczedzaniem to polecam tak jak inni tutajpisza przejrzec najpierw swoje wydatki, spiwyac je i zastanowic sie na co idzie kasa a z czego mozecie zrezygnowac...bo ajk piszesz kupujecie to na co macie ochote, wiec warto anjpierw zaczac od tego...

      powodzeniawink
      • zuzanna56 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 14:14
        Do autorki wątku: jak daleko dzieci miałyby do przedszkola a potem do szkoły? Dawno tam mieszkacie? Mieszkaliście wcześniej w bloku?
        Do innych: w dużych miastach nie jest rzeczą dziwną dojazd 10 km do pracy i to wcale nie oznacza zamieszkania na przedmieściach, są miasta, które się ciągną na wiele kilometrów, są osiedla oddalone od centrum o 15 km.
        • mamaporazpierwszy Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 14:44
          Do wszystkiego czego potrzebuję do życia mam średnio 5-7km odległości. Problemem jest to, że tą drogę można sensownie pokonać jedynie samochodem. Jak się zepsuje samochód lub jak nie mogę owtorzyć bramy, bo mi zamarzła muszę brać taksówkę za 80 zl.Żeby przejechać te 7 km...
          • zuzanna56 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 14:57
            No jest to kawałek, fakt.
            Ja mam w pobliżu dwa sklepy, w odległości 5-7 minut piechotą, mogę tam bez problemu wysłać dzieci. Rzadko tam robię zakupy. Teraz mam wolne i zaraz się tam wybiorę. Ale do najbliższego dużego sklepu mam 3 km samchodem lub autobusem (to jest sklep typu dyskont), który nie za często kursuje.
            Zwykle jednak robię zakupy po drodze, jak wracam z pracy.
            • zuzanna56 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 15:03
              pacynka27 napisała:

              > 80 zł za 7 km za taksówkę!!! Jakim cudem. Jak czasem nie mam samochodu zamawiam
              > taksówkę pod dom i wiezie mnie do pracy 4 km. Płacę 12 zł

              Na przedmieściach dużego miasta tyle kosztuje? Tyle za 4km to płace w centrum, u mnie też niestety koszt taksówki jest ogromny. Po prostu nie korzystam, ale mam jeszcze autobus, jesli raz na rok mam popsuty samochód.
    • bagira2 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 14:15
      Prawie 1,5 roku temu przeprowadziłam się z domu do mieszkania i... była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu!!! smile
      Doskonale Cię rozumiem bo byłam prawie w identycznej sytuacji. Czytając Twój post cofnęłam się w czasie o 2 lata, kiedy sama stałam przed tą życiową decyzją.
      Jeżeli mogłabym w czymś pomóc pytaj śmiało, w miarę możliwości chętnie doradzę smile
      Pozdrawiam
        • bagira2 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 14:34
          1. Mam dwoje małych dzieci i męża często wyjeżdżającego w delegacje;
          2. Teraz mieszkam w centrum kilkudziesięciotysięcznego miasta na nowym strzeżonym kameralnym osiedlu z mnóstwem zieleni;
          3. Aptekę i sklepy mam przy tej samej ulicy, przychodnię na sąsiedniej a przedszkole dwie ulice dalej smile
          4. Dom położony był w małej miejscowości kilkanaście kilometrów od mojego obecnego miejsca zamieszkania, oprócz auta dojazd możliwy był tylko PKSem...
          5. W bloku mam śliczny, zadbany taras, w domu miałam ogród z zielskiem po kolana...
          Kontynuować? wink
          • zuzanna56 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 14:50
            bagira2 napisała:
            > Kontynuować? wink

            Nie, nie, dzięki za odpowiedź. Ja naprawdę rozumiem, że gdy się ma malutkie dzieci i męża wciąż poza domem, to wcale się nie ma ochoty samej siedzieć daleko od ludzi, sama bym tak nie chciała. Ja jestem akurat w kompletnie innej sytuacji, mam większe dzieci, samodzielne w zasadzie. Mamy piękny ogród, o który dba mąż. Mąż wraca z pracy o 16.00, my z dziećmi około 15.15 smile Mieliśmy dość bloku.
            Dla mnie miasto kilkudziesięciotysięczne to małe miasto, fakt, że zawsze mieszkałm w dużym mieście, nigdy nie próbowałam się przenieść, ale to inna sprawa, nie tego wątku.
        • mamaporazpierwszy Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 14:39
          Mąż całe życie mieszkał w bloku. Ja trochę w domu. Tu mieszkamy od 4 lat, małżeństwem jesteśmy dopiero od 3, to jest mój dom rodzinny. Mieszkam 15 km od centrum Poznania. Chcę się przeprowadzić do Swarzędza pod Poznan. Mieszkanie musi być 3 pokojowe, około 65m. Takie tutaj kosztują 250-300 tyś.
          Za samochody płacimy AC, tak z przyzwyczajenia, ale już tego żałujemy.Denerwuje mnie też opłata za śmieci 75 zl i szambo 120/mies.Internet tylko z neo i to niekorzystny. i Jeszcze kilka innych opłat.
          Nie jestem w ogóle mobilna w tym miejscu , gdzie teraz mieszkam. Wszędzie muszę pojechać samochodem i to z 2 małych dzieci. Nawet po masło do sklepu, jak zapomnę kupić przy większych zakupach.
          Zajęcia dodatkowe już są, ale to i tak będę jeżdziła samochodem.
          A co do opiekunki, to ta która mnie interesuje chce 2k+ dojazdy swoim samochodem, czyli musiałabym sponsorować kolejne paliwo... Mam 2 małych, bardzo wymagających dzieci i mama ze swoim nie wchodzi w grę, chyba, że będzie bardziej zaradna ode mnie, a ja juz podobno pod górną granicę podchodzę. Chętnie bym oddała takiej mamie też z innych względów, ale to najszybciej, jak starsza pójdzie do przedszkola.
          Chcę też otworzyć firmę i potrzebuję opiekunki na godziny, a nie na całe dni. Ciężko jakąś tutaj do mnie zaciągnąć.

          Mąż nie wraca na noc po klilka dni, teraz zimą to wszystko uderzyo z podwójną siłą,bo trzeba odśnieżać, czasem prąd siądzie, czasem nagle coś potrzeba a dzieci już śpią.
          Nie mówiąć już o kontaktach towarzyskich, za którymi tęsknię.
          • zuzanna56 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 15:06
            mamaporazpierwszy napisała:

            to jest mój dom rodzinny.
            Czy to oznacza że możecie tam mieszkać spokojnie całe lata, czy kiedyś rodzice go zechcą z powrotem?

            Mieszkam 15 km od centr
            > um Poznania. Chcę się przeprowadzić do Swarzędza pod Poznan. Mieszkanie musi by
            > ć 3 pokojowe, około 65m. Takie tutaj kosztują 250-300 tyś.


            No ja mieszkam tyle samego centrum Trójmiasta, od granic 4km, ale kupiliśmy ten dom ponad 3 lata temu, był nowy. Teraz nie wiem jakie są u nas ceny mieszkań, ale dokładnie za takie jak piszesz dostaliśmy wtedy 360 000, ale to nie było pod miastem, tylko po prostu w mieście, na osiedlu.

            Wiem o jakich piszesz cenach, też mamy szambo, koszty duże, rozumiem. Chyba jest mi łatwo bo dzieci mam duże i pracuję, mąż jest szybko w domu, ja pracuję mniej niż 8 godzin dziennie. My jesteśmy tu naprawde szczęśliwismile

            Ale z malutkimi dziećmi, nie pracując, teraz zimą (wiadomo jakie są ostatnio opady) chyba bym myślała o tym, co ty.
          • bagira2 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 15:21
            I ja i mąż całe życie mieszkaliśmy w bloku.
            Na dom namówili nas moi Rodzice którzy w swoim mieszkają już 12 lat i są najszczęśliwsi pod słońcem no ale są już na emeryturze smile
            My w naszym domu wytrzymaliśmy równo 3 lata. Pomijając koszt utrzymania drugiego auta dla mnie ( teraz tylko służbowe męża ) dochodziły wszystkie kosmiczne opłaty, zaczynając od szamba, śmieci, wody, rachunków za gaz, prąd, ochronę itd.
            Teraz za 65 m2 płacę 500 pln, w tym ogrzewanie, woda, śmieci, ochrona, garaż i wiele innych udogodnień smile
            Rachunek za prąd wynosi 50 pln/mies. a w domu było to 150 pln./mies. Gazu nie mam smile
            W domu rachunki za gaz zimową porą wynosiły nawet 1500 pln/mies., kto ma domek ten wie o czym piszę. W domku miałam 3 pokoje, teraz też mam 3 pokoje smile
            No i tutaj mamy mnóstwo znajomych, przyjaźnimy się z sąsiadami, jest super!
            Nigdy więcej domu! ( chyba że na emeryturze ) smile
            • mamaporazpierwszy Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 15:44
              Tylko jak znależć takie fajne mieszkanie?smile Nie boję się, że trafię na kiepskich sąsiadów,bo gorsi od tych, których mam, nie będą.
              Remonty sąsiadów z bloków jakoś mi nie przeszkadzały, imprezy robiłam raczej ja niz inni, moje dzieci śpią snem kamiennym.
              Na co musiałałabym zwrócić uwagę obserwując oferty? Nie chciałabym wpaść z deszczu pod rynnę. Jakiś wielkich wymagań nie mam w sumie. Drogie są teraz mieszkania w porównaniu z np. rokiem 2009?

              Dom dała nam mamam, bezzwrotnie i dożywotnio,ale z myślą o opiece na starość. Ja jednak wierzę, że to nie będzie ostatni dom w moim życiu. Mam jeszcze dużo czasu do emerytury i czas żeby się "dorobić". Dzisiaj ten dom tak mnie osłabia, że obawiam się, że za 5 lat mogę nie mieć już siły na nic. A może za 10 lat będę chciała wrócić do domu.
              To i tak jest decyzja na najbliższe miesiące, nie tygodnie. Wiele spraw było by do załatwienia. Ale można sobie czasem trochę pomażyćsmile
              • zuzanna56 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 16:35
                Widzę dziewczyny, że dla was dom stał się problemem. Malutkie dzieci, wy w domu daleko od ludzi, mąż pracujący wiele godzin poza domem, duże rachunki, duże koszty itp.

                Chyba faktycznie jestem w innej sytuacji choć mieszkam podobnie. Przeprowadziłam się do tego domu, gdy dzieci były większe, sama pracuję. Nawet nie marzyłam, aby ktoś mi taki dom ofiarował, to jest ogromny koszt. Po sprzedaży mieszkania 65 m2 dołożyliśmy oszczędności, do tego kredyt, w sumie wyszło tego jak za dwa mieszkania.

                Koszty są spore ale nasz największy rachunek za gaz przy 15-20 stopniowych mrozach to 600 zł. Palimy też w kominku. Za mieszkanie płaciliśmy około 600 zł, teraz średnio rocznie 1000 zł(z szambem,całość). Dom ma 130m2.

                Ja źle się czułam w bloku, teraz odżyłam smile
                • ma2ma Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 20:23
                  a czy ta przeprwadzka do Swarzedza na pewno ci pomoze? czy tam bedizesz szukala pracy i szkol i przedszkoli dla dzieci? moze lepiej pomysl o poznaniu od razu- na przyslosc dla dzieci i was mysle ze lepiej, ceny mieszkan spadly i to sporo no i juz jestes w miescie, gdzie potem i studia itd...sa fajne osiedla strzezone z aptekami, sklepami itd praktycznie w bloku, przedszkole za rogiem lub 2 ulice dalej, dodatkowe atrakcje itd...bywam w Pniu na osiedlu strzezeonym, gdzie jest np. plac zabaw i dzieciaki latem wogole ich nie zabieraja do domu-leza i kazdy moze sie pobawic i to jest super, mamy sie znajda, 1 niania pracuje u kilku na raz, tzn do poludnia u 1 a potem 2-3 godzinki a i wieczorkiem przypilnuje dizeci jak chca wyskoczyc do kina (super dziewczyna jak bedziesz juz mieszkla to moge polecic ja z czystym sumieniem)..nie wiem jak sie mieszka w Swarzedzu ale nad przepowadzka juz do miasta bym sie zastanowila -zeby nie bylo ze z deszczu pod rynne

                  a poza tym mieszkajac w domu to po co wam AC???
                  przede wszyskim lokalizacja-musisz sie okreslic tak jak juz pisalam gdzie chcesz mieszkac np w swarzedzu, potem nie pakuj sie w stare mieszkania z plyty czy wiezowce do nieba, pytaj tez o czynsz za mieszkanie bo potem mozna sie rozczarowac, no i zwracaj uwage na rzeczy, ktore sa dla was wazne
                  aha a szukajac mieszkania-
                    • miauczurek Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 21:21
                      To może ja napiszę. Pierwszy raz, ale podczytuję od dawna. Zamieniłam dom na mieszkanie i jestem mega szczęśliwa smile życie moje i mojej rodziny stało się znacznie łatwiejsze i każde znas to sobie chwali.
                      I ja i mąż wychowaliśmy się w domach pod miastem, i było dla nas naturalne, że kiedy będzie nas na to stać, wybudujemy własny. Po paru latach mieszkania w bloku - wybudowaliśmy w pięknym miejscu (leśna polana) piękny domek, ok 30 km pod miastem.
                      B. szybko okazało się, że:
                      - dojazdy to masakra (1,5 h rano młodego do szkoły, w grę wchodził tylko samochód, bo do autobusu 2 km przez las zimą po śniegu trochę niebardzo, powrót po ciemaku też),
                      - 2 samochody to konieczność - 2 tys. na paliwo/mies.
                      - do najbliższego sklepu 3 km, jak czegos zapomnisz to... masakra
                      - szambo - trzeba pilnowac, bo nigdy nie wiadomo
                      - starszy prowadzi życie towarzyskie i "zawodowe" (hobby, które przeradza się w coś poważniejszego) - wożenie jego i sprzętu z miejsca na miejsce - masakra do 2
                      - ogród - sama jego powierzchnia tak mnie przerażała, że nie byłam w stanie nic tam zrobić smile
                      Dziwne to pewnie (dla nas też było) ale mimo oczywistych zalet (wymarzony dom w lesie, mili sąsiedzi, czysto, cicho, naprawdę pięknie, sarny, łosie!!! że o jeżach nie wspomnę) nie byliśmy w stanie się zaaklimatyzować tam. Śpiew ptaków mnie po prostu wk...ał, marzyłam o tym, żeby słyszeć... tramwaje.
                      Marzenie się spełniło - mieszkam teraz w segmencie w środku miasta, mam wszystko pod nosem, mam też duuuży taras i ogródek, który chętnie uprawiam. I do tego jest cicho. To jest nasze miejsce, wszyscy jesteśmy zadowoleni.
                      Ale muszę zaznaczyć, że nasi sąsiedzi z ulicy w lesie są zachwyceni, trudności które nas pokonały oni traktują normalnie, radzą sobie z uśmiechem - po prostu chcą tam mieszkać, taki tryb życia im pasuje.
                      To jest moim zadniem najważniejsze - rozpoznać, jakie życie chce się prowadzić. Jeśli pragnie się miejskiego życia, nie ma co się męczyć w domu pod miastem (bo dom), ale warto wybrać starannie, żeby potem nie żałować (ja np. nie wróciłabym do bloku, na szczęście nie musiałam). Wszystko da się załatwić, sprzedać, zamienić, znaleźć, to tylko kwestia czasu i chęci. Nie ma co się kisić w miejscu, w którym czujemy się... nie na miejscu smile
              • bagira2 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 22:08
                > Tylko jak znależć takie fajne mieszkanie?smile

                Stwierdziłam że jak zmieniać to na pewno nie na gorsze i brałam pod uwagę tylko nowe lub w miarę nowe osiedla, o przyzwoitym standardzie, dobrym położeniu ( najchętniej centrum = bliskość sklepów, apteki, przychodni, co przy małych dzieciach jest niezbędne ), no i koniecznie z ochroną.
                Wcześniej o tym nie wspomniałam ale poczucie bezpieczeństwa jest dla mnie niesamowicie ważne a w domu nie byłam w stanie czuć się bezpiecznie nawet pomimo posiadania ochrony i psa wink
                Komuś może wydać się to śmieszne ale gdy mąż wyjeżdżał i zostawałam sama z dziećmi często zasypiałam z pilotem antynapadowym w ręku...
                Teraz czuję się mega bezpiecznie, mam ogromny komfort psychiczny i to jest najważniejsze smile
                Kiedyś też może wrócimy do domu ale na pewno nie wcześniej niż za 15-20 lat.
              • bagira2 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 21:55
                Tak na prawdę to już po niespełna roku wiedzieliśmy że TO NIE TO, ale daliśmy sobie jeszcze czas na aklimatyzację bo nigdy wcześniej nie mieszkaliśmy przecież w domu i cały czas byliśmy przekonani że się przyzwyczaimy wink
                Poza tym ciągle słyszeliśmy od Rodziców że mamy przewrócone w głowie, że nie potrafimy docenić że mamy dom, że wiele młodych ludzi o tym marzy itp.
                Wszystko fajnie ale to nasze życie i to my byliśmy nieszczęśliwi a nie Oni...
                Teraz czujemy że żyjemy, naprawdę smile

                • miauczurek Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 23:21
                  Bagira, mamy podobne doświadczenia, z pilotem antynapadowym też spałam na początku, potem mi przeszło (sąsiedzi naprawdę ok).
                  Nie tylko rodzice, generalnie wszyscy na nas dziwnie patrzyli (zwłaszcza na mnie, bo to ja rzuciłam hasło do odwrotu). Zważywszy na inne, b. niesprzyjające okoliczności (nie będę opisywać, bo trudno w to wszystko uwierzyć), fakt że cała ta operacja powiodła się, zakrawa na cud smile
                  Szkoda tylko, że musieliśmy wybudować dom na wsi, żeby przekonać się, że wolimy jednak mieszkać w mieście. No ale człowiek uczy się na błędach, prawda.
          • ryfkaa Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 01:55
            Mieszkasz 15 km od centrum dużego miasta i to przeszkadza?Uważam ze jesteś niezorganizowana.
            Nie zamieniłabym domu na mieszkanie,chyba że byłaby to odległość 100km od "centrum życia"

            Jeśli już chcesz pomieszkać w klitkach,wynajmij dom i za kasę otrzymaną z podwynajmu wynajmij mieszkanie.Dom zostanie Twój .
    • gwiazdeczka-z-nieba Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 28.12.10, 22:05
      a czy Twoje podejście do domu nie jest spowodowane zimą? Wiadomo, że zimą w domu jest trudniej, trzeba odśnieżyć, napalić w piecu (jeśli jest na węgiel). może teraz tak czarno widzisz ten wariant? a latem jednak zatęsknisz za własnym domem, ogrodem? może warto z decyzją poczekać do wiosny?
      mieszkałam w bloku, potem w domu i z powrotem w bloku. jestem zadowolona (centrum 50 000 miasta, wszędzie blisko), ale nie wyobrażam sobie jakbym funkcjonowała zwłaszcza latem nie mogąc jechać do rodziców (pod miasto, 8 km), do domu z dużym ogrodem, 100 m od lasu. tak mogę odpocząć w weekend czy po południu, dziecko może się bawić, ja mogę nieraz nawet tam pracować jeśli mam np papierkową robotę, siedząc sobie w ogrodzie, pod drzewem.

        • ginalina Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 00:22
          I zapomniałam dodać, ze uciekłam z domu na wsi do mieszkania w centrum dużego miasta. Odśnieżanie samochodu to czysta rozrywka smile Moje dzieci kłócą się o szczotkę i skrobaczkę. Dokupię jeszcze ze dwie.
          Syn trenuje, dojeżdża już sam (17 lat), córka musi być wożona (8 lat) - ma treningi 4 razy w tygodniu, na wsi nie miałaby szans na jakiekolwiek zajęcia w promieniu 30 km.

          Kocham moje miasto smile
          • qsko Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 02:18
            To i ja zaiorę głos po raz pierwszy. Kilka lat temu mieszkaliśmy 3 km za miastem, wprawdzie nie w domku, ale mieszkanie dwupozimowe z wyjściem do własnego ogródka - było świetnie. Do czasu kiedy jedna córka nie zaczęła szkoły, a druga przedszkola. Do tego zakupy, lekarze, basen, angielski, koleżanki - i do tego tylko mąż z prawem jazdy. Kupiliśmy mieszkanie w mieście , w bloku bez ogródkasad , za to życie stało się dużo łatwiejsze. Dziewczyny do szkoły chodzą same, starsza na zajęcia dodatkowe sama, ja do pracy na piechotkę - rewelacja. Minęło trochę czasu i zaczynam myśleć o domu. Przybyła mam jeszcze jedna córcia i zrobiło się ciasno. Poza tym utrzymanie mojego mieszkania jest strasznie drogie - 62m2 - ok. 1000 zł. Niestety nie stać nas na dom w mieście, a domek za miastem nie dam się namówić. Niektórzy próbowali mnie przekanać że jak będę miała prawo jazdy to będzie mi wszystko jedno, ale to nie prawda - przy trójce dzieci chyba nie wysiadałabym z samochodu, angielski, basen, tańce.....do szkoły każda na inną godzinę....- dziękuję bardzo.
            Dla mnie idealnym rozwiązaniem byłby segment w mieście. Namiastka domu, mały ogródek w którym nie trzeba się narobić, przestrzeń większa niż w bloku, ale odległości do pokonania pieszo - szczyt marzeń.
            Powoli zaczynam poszukiwania - może się uda. Może i Wy weźcie pod uwagę takie rozwiązanie.
            • zuzanna56 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 08:13
              Z wypowiedzi tu zamieszczonych widzę, że tu nie chodzi po prostu o zamianę domu na mieszkanie, tylko o to, że ten dom jest daleko od centrum dużego miasta (15km) a także daleko od jakiegokolwiek sklepu (5-7km). Z dziećmi małymi jest kłopot, bo wszędzie trzeba je zabierać samochodem, nawet 5km po bułki i masło, z większymi kłopot bo trzeba jechać 15 km do szkoły i potem ewentualnie na jakieś zajęcia. Samej w domu z dziećmi ciężko.

              Ja jestem w podobnej sytuacji, ale tak tego nie odczuwam, może kwestia wieku i starszych dzieci, może mąż jest wcześnie w domu. W mieście miałam 7 km do pracy, a nie mieszkałam na peryferiach, po prostu w dużych miastach są takie odległości, fakt, komunikacja miejska była lepsza niż na przedmieściach. Starsze dziecko miało fajne zajęcia dodatkowe na innym osiedlu, było to około 8 km, dodam, że to osiedle też nie było zadupiem, tylko znowu, gdy mieszka się nie w 50 000 mieście tylko 10-12 razy większym (gdzie osiedle mieszkaniowe liczy często 40 000 mieszkańców) to trzeba się liczyć z tym że czasem dojazd 7-8 km jest rzeczą normalną. Teraz mam owszem 15km do centrum ale dzieci mają zajęcia raz w tygodniu 6 km od domu (już w mieście), jadą tam prosto po szkole, jest to fajnie dopasowane. Myślę, że jest to kwestia organizacji, ale też chyba nie każda odległość 15 km od centrum miasta jest kłopotem, zależy jaki jest dojazd, czy 500 metrów od domu nie ma jakiś sklepów, u mnie są. Może akurat praca i szkoła jest 5 km dalej, nie każdy musi dojeżdżać aż do centrum.

              Zima jest straszna, fakt. Pada ostatnio, jest zimno, na szczęście drogę nam regularnie odśnieżają, ale fakt, wiosną, latem i jesienią jest lepiej smile Za to teraz jest pięknie za oknem smile

              Kwestia grzania. Mamy nowoczesny piec gazowy, nic w nim nie trzeba robić smile
              Kominkiem grzejemy dla przyjemności, jest cieplutko i super klimat.

              Ale to trzeba lubić. Ja w bloku przez całe lata dusiłam się, choć mieliśmy ładne mieszkanie. Przeszkadzali mi sąsiedzi oglądający TV na cały regulator, dzieci krzyczące pod oknami, imprezy do nocy. Teraz oddycham smile
              Rozumiem jednak że dom z dala od centrum nie jest dla każdego i autorka wątku faktycznie powinna się przeprowadzić. Jeśli chodzi o mnie, to przeniosłabym się do Poznania, choć nic nie wiem o Swarzędzu, ale po prostu nie chciałabym mieszkać w małym mieście, no chyba że 10 km dalej jest wielkie miasto, nie wiem czemu, tak już mam smile
              • bagira2 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 09:00
                Tak jak już wcześniej pisałam, dla nas dom sam w sobie był problemem.
                Ludzie którzy tak jak my całe życie mieszkali w bloku muszą być w 100% pewni że chcą mieszkać w domu ze wszystkimi tego konsekwencjami.
                Z perspektywy czasu widzę że nam się to tylko wydawało że chcemy. Poza tym kupiliśmy dom w momencie kiedy ceny mieszkań ( atrakcyjnych, w nowym budownictwie ) były prawie równe cenom domów ( przynajmniej w naszej okolicy ).
                Wtedy kierowaliśmy się rozsądkiem że skoro za porównywalne pieniądze możemy mieć 3-pokojowe mieszkanie na nowym fajnym osiedlu to lepiej kupić 3-pokojowy dom/domek z ogródkiem. No ale jak widać na naszym przykładzie rozsądek to nie wszystko smile
                Dom jeszcze nie może zostać sprzedany więc powrót do mieszkania oznaczał dla nas wzięcie dużego kredytu, załatwienie którego z dwójką małych dzieci i ze mną wówczas na wychowawczym graniczyło z cudem ale byliśmy ogromnie zdesperowani i udało się smile smile smile
                • incredibilmente Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 09:20
                  Ja nie zamieniłabym domu na mieszkanie, wręcz odwrotnie – właśnie pomału realizujemy marzenie o przeprowadzce z bloku do domu.

                  Budujemy dom pod lasem, na dużej działce, zaledwie 2 km od naszego obecnego mieszkania, więc nie przeżyjemy szoku, jeśli chodzi o odległości/ dojazdy.
                  Teraz co prawda mamy kilka sklepów pod nosem, z domu trzeba będzie do sklepu dojechać te 2 km, ale zakupów nie robi się codziennie – my robimy duże raz w tygodniu, i ewentualnie po pracy, wracając, dokupujemy coś drobnego. Nie przeraża mnie, że akurat mi masła zabraknie.

                  Pewnie, że mieszkanie w domu to większe obowiązki, odczuwalne zwłaszcza zimą - trzeba będzie odśnieżać podjazd, ale za to 2 samochodów już nie, jak do tej pory – będą w garażu.
                  Marzy nam się dom wygodny, duży, dobrze ocieplony, by nie wydawać niewyobrażalnych sum na ogrzewanie zimą – podany tu koszt 1500 zł na miesiąc przy powierzchni 110 metrów jest masakryczny, być może dom jest stary, nieocieplony; większość znajomych, którzy mieszkają w nowych domach o powierzchni 150-170 metrów, ma nowoczesny piec gazowy lub/ i na ekogroszek, wydaje około 500 zł - 600 zł w zimie na ogrzewanie.
                  Przy obecnym koszcie czynszu i funduszu remontowego: 400 zł miesięcznie – nie wydaje mi się to jakąś kwotą nie do przeskoczenia.
                  Obecne koszty utrzymania małego mieszkania (50 m) to około 800zł - 900 zł miesięcznie – czynsz, fundusz remontowy, prąd, gaz, woda, wywóz śmieci, sprzątanie klatki.
                  Bez kablówki/ internetu.

                  Minusy mieszkania w bloku – mała powierzchnia, nieduże pokoje, przeszkadzające mi hałasy u sąsiadów (imprezy, remonty, wyjący pies, płaczące dzieci), brak pomieszczenia typu: pralnia/ suszarnia, więc suszarka jesienią i zimą "straszy" cały czas stojąc w jednym pokoju; hałas pod oknami latem, duszenie się w mieszkaniu w czasie upałów – nie można poleżeć na tarasie/ w ogrodzie, bo ich nie ma….

                  Plusy domu – wygoda, przestrzeń, „ oddech” pod względem metrażu i usytuowania budynku, piękny ogród przy lesie, cisza, spokój, prywatność; możliwość wzięcia psa (bo bloku w naszym przypadku nie bardzo); fajne zaplecze gospodarcze – pralnia, suszarnia, duży garaż, osobny pokój zabaw dla dzieci.

                  Ja mieszkałam i w domu, i w mieszkaniu, mam porównanie i zdaję sobie sprawę z udogodnień i minusów każdej z tych opcji; wybieram dom.

                  Jeśli ktoś jednak jest „ zwierzęciem miejskim”, nie widzi się na wsi/ pod miastem, nie wyobraża sobie prac w ogrodzie, codziennego odśnieżania podjazdu w zimie, dojazdów, jeśli może pozwolić sobie na wygodne, duże mieszkanie w nowoczesnym bloku, z całą infrastrukturą wokół: porządne i czyste place zabaw, sklepy, apteka – to jasne, że musi wybrać to, co DLA NIEGO najlepsze.

                  • bagira2 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 10:06
                    > Pewnie, że mieszkanie w domu to większe obowiązki, odczuwalne zwłaszcza zimą -
                    > trzeba będzie odśnieżać podjazd, ale za to 2 samochodów już nie, jak do tej por
                    > y – będą w garażu.


                    Odśnieża nam ochrona a samochód ( już tylko jeden bo w mieście dwa są zbędne ) stoi w garażu podziemnym smile


                    > Marzy nam się dom wygodny, duży, dobrze ocieplony, by nie wydawać niewyobrażaln
                    > ych sum na ogrzewanie zimą – podany tu koszt 1500 zł na miesiąc przy powi
                    > erzchni 110 metrów jest masakryczny, być może dom jest stary, nieocieplony; wi
                    > ększość znajomych, którzy mieszkają w nowych domach o powierzchni 150-170 metró
                    > w, ma nowoczesny piec gazowy lub/ i na ekogroszek, wydaje około 500 zł - 600 zł
                    > w zimie na ogrzewanie.



                    1500 zł miesięcznie za gaz zapłaciliśmy kilka razy, generalnie było to w granicach 1000 zł - dom wyremontowany, ocieplony, piec to Junkers nowej generacji smile
                    Wszystko zależy od tego jaką chce się mieć w domu temperaturę - owszem, moi Rodzice wydają na ogrzewanie 600 zł, ale mają 16 stopni a nie optymalne 20 jakie my musieliśmy mieć przy noworodku.
                    Zgodzę się, można wydać te 500-600 zł ale siedzieć w zimnie a to żadna przyjemność, chociaż co kto lubi, o gustach się przecież nie dyskutuje smile



                    > Przy obecnym koszcie czynszu i funduszu remontowego: 400 zł miesięcznie –
                    > ; nie wydaje mi się to jakąś kwotą nie do przeskoczenia.
                    > Obecne koszty utrzymania małego mieszkania (50 m) to około 800zł - 900 zł miesi
                    > ęcznie – czynsz, fundusz remontowy, prąd, gaz, woda, wywóz śmieci, sprząt
                    > anie klatki.
                    > Bez kablówki/ internetu.


                    800-900 zł za utrzymanie 50m2 ??? Aż niewiarygodne.
                    Wyżej pisałam że za 65 m2 all inclusivesmile płacę 500 zł. Dodatkowo płacę tylko 50 zł za prąd ( w domu było to już 150 zł ) i za kablówkę 22,50 zł ( w domu Cyfra+ za prawie 100 zł ) smile
                    • zuzanna56 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 11:22
                      bagira2 napisała:

                      > 1500 zł miesięcznie za gaz zapłaciliśmy kilka razy, generalnie było to w granic
                      > ach 1000 zł - dom wyremontowany, ocieplony, piec to Junkers nowej generacji smile
                      > Wszystko zależy od tego jaką chce się mieć w domu temperaturę - owszem, moi Rod
                      > zice wydają na ogrzewanie 600 zł, ale mają 16 stopni a nie optymalne 20 jakie m
                      > y musieliśmy mieć przy noworodku.


                      My mamy 21 stopni. Nie jest to upał, ale da się przeżyć. Opłaty za gaz zimą max 600 zł, jak jest około zera czy kilka stopni na plusie to 400-500 zł.
                    • amarulla Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 13.02.12, 12:42
                      płacisz bardzo mało. ja za własnościowe 48m płacę 370 + ok. 80 za gaz (kuchenka + ciepła woda) + ok. 60 za prąd. nie wiem, jak udaje ci się płacić 50 zeta za prąd nie mając gazu? w ogóle nie gotujecie w domu??

                      a to że zmieniłaś pełny pakiet cyfry na kablówkę to już trudno jako zaletę mieszkania zaliczyć wink
                • zuzanna56 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 09:37
                  bagira2 napisała:

                  > Ludzie którzy tak jak my całe życie mieszkali w bloku muszą być w 100% pewni że
                  > chcą mieszkać w domu ze wszystkimi tego konsekwencjami.

                  Racja.


                  > Z perspektywy czasu widzę że nam się to tylko wydawało że chcemy. Poza tym kupi
                  > liśmy dom w momencie kiedy ceny mieszkań ( atrakcyjnych, w nowym budownictwie )
                  > były prawie równe cenom domów ( przynajmniej w naszej okolicy ).
                  > Wtedy kierowaliśmy się rozsądkiem że skoro za porównywalne pieniądze możemy mie
                  > ć 3-pokojowe mieszkanie na nowym fajnym osiedlu to lepiej kupić 3-pokojowy dom/
                  > domek z ogródkiem.

                  Kiedy to było? U nas około 3,5 roku temu do 4 lat tak mniej więcej niewielki dom, urządzony, 3-5 km od granic Trójmiasta kosztował 700-750 000, no zależy jaki duży (raczej nieduży) i jaka działka (1000-1400m2). Mieszkanie około 60m2 kosztowało wtedy minimum 300 000, jak ładne to do 370 000.
                • miauczurek do bagira2 29.12.10, 12:04
                  Hej, czy Ty czasem nie jesteś mną smile my też teraz mamy 2 domy. Myśleliśmy na początku, żeby zostawić ten pod miastem jako taki weekendowy dom. Na początku, w pierwszym roku po przeprowadzce jeździliśmy tak regularnie na weekendy, potem nam przeszło. Nie ma to za bardzo sensu, więc sprzedajemy. Jak się uda, dobrze, jak nie - zostanie jak jest.
                  Chcę podkreślić, że ja i mąż zawsze nieszkaliśmy w domach (z wyjątkiem kilku lat na swoim - w bloku), więc to nie jest kwestia braku przyzwyczajenia, tylko trybu zycia.
                  Nasze życie związane jest z miastem. Dodam, że oboje prowadzimy firmy i mamy nienormowany czas pracy, pracujemy głównie w domu, pomijając spotkania z klientami. Wcześniej musieliśmy wynajmowac biura w mieście.
                  Oczywiście w domu jest bardziej komfortowo, więcej miejsca, swobody, intymności itp. My za bardzo nie odczuwamy różnicy, bo mieszkamy w segmencie, powierzchnia bardzo ok, cisza spokój. A uśmiech syna, który sam wrócił ze szkoły i zajęło mu to 20 min, a nie 1,5 h w korkach - bezcenny smile
                  Nasi sąsiedzi radzą sobie jakoś - jedni mają 3 synów w różnym wieku. i chociaz sami pracują w domu (tłumacze) codziennie potrafią 10 razy jeżdzić w zw. z nimi (przywożenie, odwożenie, zajęcia dodatkowe). Wynajęli kiedyś nawet kierowcę, ale zrezygnował smile dla mnie nie do przejścia.
                  Mam pomysł - wynajmijcie sobie na miesąc, dwa mieszkanie w tym swarzędzu/poznaniu i pomieszkajcie. Zobaczycie, jak będzie.
                  Ja żałuję, że nie wpadliśmy na pomysł, żeby zamieszkać pod miastem - miesiąc by wystarczył smile Zaoszczędzilibyśmy sobie wiele emocji, czasu, pieniędzy.
        • gogologog Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 31.12.10, 00:14
          > > a czy Twoje podejście do domu nie jest spowodowane zimą?
          >
          > Zima na wsi wygląda tak, jak w drugiej części tego blogu smile
          >
          >akseni.blox.pl/2010/02/Zima-zima-zima.html

          ładne wink

          --
          Pieniądze jako dług:
          video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830

          Właściciele agencji towarzyskiej różnią się tym od władzy, że posiadają umiejętność ogarnięcia burdelu
    • joanna_poz Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 10:13
      ja też mieszkam 15 km od centrum Poznania, 3 km od granic Poznania i uznaję swoją lokalizację za bliskie przedmieściasmile
      takie odległości od centrum mają niektóre poznańskie osiedla, więc żadna to uciązliwa odległość.

      ja bym nie zamieniła tego na żadne mieszkanie, chocby to miał być najpiękniejszy apartament.
      kosztowo: utrzymnanie mieszkania 42 metrowego kosztowało nas niewiele mniej niż teraz domu.
      faktem jest że są to dość cywilizowane przedmieścia, więc sklep mam 2 minuty od domu, plac zabaw nieopodal, sąsiadów sporo, apteka na naszej wsi jest, przychodnia 5 minut jazdy samochodem.

      samochody trzeba mieć dwa, to fakt.
      mnie dojazdy do pracy kosztuja ok. 300 zł, moj facet ma poki co samochod służbowy, więc go nie kosztują w ogole.

      Za chwilę dzieci pój
      > dą do przedszkola, ja do pracy. chciałabym iść już, ale opiekunka jest za droga
      > dla nas. A nie chce pierwszej lepszej...Jak dzieci pójdą do przedszkola, będzi
      > e problem z odbieraniem,bo męża nie ma, babcia pracująca, a ja nie wiem, jaką p
      > racę dostanę. Opiekunka musiałaby mieć samochód, nie każdemu też pozwoliłabym w
      > ozić swoje dzieci.

      to sa akurat problemy do rozwiązania.

      jak się przeprowadziliśmy syn miał 6 miesięcy a ja wracałam do pracy.

      opiekunkę znaleźliśmy bez problemu, dojeżdzała do nas 2 autobusami z drugiej strony Poznaniasmile o dziwo dojeżdzała do nas przez 3,5 rokusmile

      przedszkole można znaleźć tak otwarte, żeby się wyrobić z pracą i odbiorami. przedszkole syna było czynne do 17, wyrabiałam się (pracowałam w Poznaniu do 16).
      analogicznie: babci tu nie mamy w ogole, tata dziecka też często w rozjazdach.

      szkołę mamy co prawda pod nosem, ale zdecydowaliśmy się na dowożenie 15 minut od domu, do Poznania.

      to są akurat kwestie logistyczne, które zanim się człowiek za nie zabierze, lekko przerażają, ale dają sie rozwiązać.
      • mamaporazpierwszy Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 10:59
        To prawda, że zimą jest trudniej i dlatego mnie naszło. Tylko, że to już 3 zima, kiedy mnie nachodzi. Dlatego, czuje że to nie minie. A latem to ja nie siedzę na ogrodzie tylko jeżdżę nad jezioro lub po znajomych lub siedze na placach zabaw na pobliskich osiedlach. Mój ogród jak już pisałam, jest zarośnięty i nie ma tam nic przyjemnego.
        Zimą na wsi jest pięknie, nawet ładniej niż latem.
        A jeśli chodzi o gaz, to myu płacimy na 2 miesiące 700zł, ale palimy b. dużo w kominku. Za to za prąd płacimy ponad 400 zł. CYfre też mamy za 100.
        Mieszkanie nie jest rozwiązaniem idealnym, ale "jakimś" jest. Dom szeregowy w małym mieście to fajna opcja, ale nie wiem, czy wystarczyło by ze sprzedaży tego domu na zakup szeregowego.

        • zuzanna56 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 11:18
          mamaporazpierwszy napisała:

          > Mieszkanie nie jest rozwiązaniem idealnym, ale "jakimś" jest. Dom szeregowy w m
          > ałym mieście to fajna opcja, ale nie wiem, czy wystarczyło by ze sprzedaży tego
          > domu na zakup szeregowego.
          >

          Nie mam pojęcia jak jest w okolicach Poznania. U mnie w Trójmieście dom szeregowy w ładnej dzielnicy, nie w centrum, ale 6-8 km od centrum to koszt ponad milion zł, dom mały wolnostojący minimum półtora, a to nadal jest daleko, wg niektórych, do centrum i ...koszt ogromny.
          W małym mieście ceny są kompletnie inne, też zależy gdzie.
      • zuzanna56 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 11:12
        joanna_poz napisała:

        > ja też mieszkam 15 km od centrum Poznania, 3 km od granic Poznania i uznaję swo
        > ją lokalizację za bliskie przedmieściasmile
        > takie odległości od centrum mają niektóre poznańskie osiedla, więc żadna to uci
        > ązliwa odległość.

        Dokładnie, w dużych miastach, jak już pisałam, to są raczej normalne odległości, a nie jakieś strasznie dalekie. Do najbliższej szkoły w mieście mam 10 minut jazdy samochodem, dzieci tam akurat nie chodzą, ale to był nasz wybór. Oczywiście, że dojazdy i koszty są jakąś tam uciążliwością, ale coś za coś.
      • mamaporazpierwszy Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 11:29
        Tu nie chodzi o to czy jest to 5 czy 10 km, ale o to, że nie ma innej opcji, jak samochód. Wiem, jakie odległości są w Poznaniu, bo mieszkałam na jednym, końcu, a do Lo jeżdziłam na drugi.
        Nie wiem ile opiekunka by miała przesiadek, żeby do mnie przyjechać, ale na pewno więcej. I potrzebne było by jej jeszcze szczęście, że by na autobus do mnie zdąrzyć, bo jedzie kilka w ciągu dnia. A od autobusu to jeszcze i tak by musiała sporo dojść.
        Masło to był tylko przykładsmile Jakbym miała naprawdę tkimi sprawami się zamartwiać, to bym w psychiatryku wylądowała.
        Wiele z Was pisze, że robi drobne zakupy, jak wraca z pracy i to nie jest problem. No właśnie, pewnie dla mnie też wtedy by nie był. Ale ja nie pracuję i po wszystko muszę wyruszyć. Na ulicy ani nawet w okolicy nie mam apteki, przedszkola, żłobka, lekarza. Wszystko jest daleko na tyle, że nie da się tej odległości pokonać pieszo z 2 tak małych dzieci.
        Też kiedyś myślałam, że marudzernie na dom, to szczyt kaprysu, ale teraz wiem, że nie każdy musi w domu być szczęśliwy.
        Nie wiem, jak ta sytuac ja będzie rozwiązana, bo to kwestia kilku miesięcy. Z dnioa na dzień na pewno się nie wyprowadzimy.

        A jeszcze mam pytanie,jak tak pracujecie zawodowo, to kto Wam ten ogród sprząta i pielęgnuje? Macie kogoś?czy same? Lubicie to?
        • joanna_poz Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 11:48
          Ale ja nie pracuję i po w
          > szystko muszę wyruszyć.

          gdybym nie pracowała oj ile bym miała czasu na to wszystkosmile
          a tak poważniej: Twoim problemem nie jest dom sam w sobie, ale jego kiepska lokalizacja.

          > A jeszcze mam pytanie,jak tak pracujecie zawodowo, to kto Wam ten ogród sprząta
          > i pielęgnuje? Macie kogoś?czy same? Lubicie to?

          my akurat sami.
          ale mamy stosunkowo nieduzy, na większości trawa + drzewka, krzaczki a to nie jest pracochłonne.
        • bagira2 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 12:13
          > Też kiedyś myślałam, że marudzernie na dom, to szczyt kaprysu, ale teraz wiem,
          > że nie każdy musi w domu być szczęśliwy.


          Dokładnie to samo stwierdziłam i już wiem że jest to święta prawda smile


          > A jeszcze mam pytanie,jak tak pracujecie zawodowo, to kto Wam ten ogród sprząta
          > i pielęgnuje? Macie kogoś?czy same? Lubicie to?


          To był kolejny problem. W tygodniu nie mieliśmy na to szans, ja z maluchami, mąż w rozjazdach a gdy przychodził weekend to marzyliśmy tylko o tym żeby odpocząć a nie łapać za kosiarkę, grabie czy co tam jeszcze wink
          Ogród wyglądał jak wygladał, podstawowe rzeczy robiliśmy bo musieliśmy a nie dlatego że sprawiało nam to przyjemność.
        • zuzanna56 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 12:14
          Przepraszam cię autorko wątku, może się mylę, ale czy nie jest problemem to że jesteś jeszcze chyba bardzo młoda, masz dwoje malutkich dzieci i męża wciąż poza domem, twoi znajomi mają inne sprawy, studia? Ty jesteś z dale od tego wszystkiego, dosłownie i w przenośni. Nie wiem, może się mylę.
        • b-b1 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 12:16
          Mam podobną sytuację-męża okazjonalnie -czyli sama z dwójką dzieci, dom w mieście-choć do szkoły jakieś 2km.
          Firmę mam w domu-pracuję przeważnie kiedy dzieci są w szkole, lub wieczorem i nocą, kiedy ekipa już śpi, inaczej nie dałoby rady.
          Zakupy po drodze, przyzwyczaiłam się już do posiadania w domu "zapasów"-czyli raczej nie ma opcji, że czegos zabraknie i znowu trzeba wyjechac. Nauczyłam się piec chleb, bułki, więc w dzień taki jak dzis-kiedy za oknem mam pół metra "nowego" śniegu, dzieciaki maja wolne, i nie chce mi sie odsnieżać tylko po to, aby chleb kupic-upiekę swój.
          Ogród porządkuję sama-działkę mam niedużą, więc jakoś daje radę, czasami mąż pomaga-(koszenie trawnika). Szukałam kogoś do pomocy(np jesienią kiedy prac porządkowych jest naprawdę wiele, ale chętnych brak..
          Ogród jest atutem-jesli chodzi o dzieci.
          Moje juz miały 5 lat-kiedy sie wprowadziliśmy-więc obowiązkowo była huśtawka, piaskownica, zjeżdżalnia, latem basen-nie musiałam wyjeżdżać na place zabaw-wszystko miałam "na swoim"i dzieci były pod kontrolą. Teraz są większe, więc została huśtawka i co roku rozkładamy basen, trawnik w formie boiska-można zagrać w piłkę siatkową, albo w badmintona.
          Zimą zawsze jest okropnie, odśnieżanie stromego podjazdu, wczesne wstawanie(aby zdążyć, bo trzeba dzieci odwieźć do szkoły), potem znowu odsnieżanie, bo trzeba odebrać, i znowu, bo na popołudniowe zajęcia zawieźć... zimą zawsze mam doła i ledwo wiem jak sie nazywam, ale reszta pór roku nastraja dosc optymistycznie.
          Nigdy nie chciałam mieszkać w domu- i teraz po prawie 6latach dalej nie jestem przekonana -ale moja rodzina docenia jego uroki -więc płynę z prądem..
    • falllen_angel Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 13:32
      Jeżeli mówimy o Polskich warunkach, czyli braku jakiejkolwiek infrastruktury komunikacyjnej. Mam tu na myśli zarówno drogi (z uwzględnieniem ścieżek rowerowych) jak i zbiorkom w postaci kolejek czy autobusów. Dom pod miastem staje się takim luksusowym wiezieniem. Gdzie się jest niewolnikiem samochodu.

      Jeżeli ktoś lubi spędzać życie w aucie:
      ----------------
      Dojazdy do pracy/przedszkola/szkoły - sytuację oddaje jedno słowo: masakra, 3 h dziennie w samochodzie to norma i to "dobra" norma, zimą bywa i dużo dłużej.
      -----------------
      forum.gazeta.pl/forum/w,43732,119979297,120318220,Re_Blok_dom_mieszkanie_w_domu_zima_uciazliwe.html
      ma zacięcie do bycia polarnikiem (*):
      -------------
      Oczywiscie zdarzaja sie takie dni, kiedy do najblizszej drogi krajowej albo do miasta jedzie sie jak Amundsen przez biale bezkresy, ale dobre zimowe opony zalatwiaja sprawe (no i do miasta mamy blisko, 2-3 km do pierwszej "solonej" jezdni w miescie).
      ------------
      forum.gazeta.pl/forum/w,43732,119979297,120318686,Re_Blok_dom_mieszkanie_w_domu_zima_uciazliwe.html
      a jego jedyne hobby to wieczory przed telewizorem oraz walka z zielskiem to może i czuje się w domu dobrze.

      Nie rozumiem też tego argumentu o 'klitce w mieście'. A to już się nie buduje w miastach mieszkań 70-80-90 metrowych? Jest jakiś przymus kupowania 3 pokoi na 45 metrach?

      Ogólnie jak czytam ten wątek z którego pochodzą cytaty powyżej to jestem pod niesamowitym wrażeniem czego jest w stanie dokonać człowiek, na jakie niedogodności się skazać, jakie trudy ponieść, żeby tylko powiedzieć znajomym, że ma dom pod miastem.

      W.

      (*) dawno mnie nic tak nie rozbawiło jak "2-3 kilometry do pierwszej solonej jezdni".
    • dasia_23 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 13:45
      Poczekaj chociaż rok z decyzją, za rok twoje dzieci będą biegac po trawie, w miescie cóż bywa śmierdząco, będą chciały basen w ogrodzie - w miescie może na tarasie ale nie bardzo to widzę, upały w miescie - paskudztwo, własny ogród wtedy super.
      Co do Towarzystwa - poszukaj czy jakieś przedszkola w okolicy nie maja zajeć adaptacyjno-rozwijających w soboty i znajdź znajomych, którzy mają ten sam rytm co Ty - czyli małe dzieci.
      Nam w rozliczeniach wyszło, ze za mieszkanie 75 m płace tyle co moi tesciowie za dom 250 m. Zabawki już nam sie nie mieszczą, rowery są noszone przez całe mieszkanie na balkon, sanki w zimie zawalają korytarz, rolki tak samo, narty leżą na pawlaczu. Moje dzieci mają 4 i 7 lat.
      Ze wzgledu na pracę wybrałam dla córy szkołe z super świetlicą i zajecia dodatkowe w okolicy. Jeździmy jednym samochodem bo szkoła praca męża i przedszkole koło siebie. Ja do pracy dojeżdżam jeszcze busem 30 minut.
      W bloku własnie od 1 grudnia malują nam klatkę - termin masakra, śmierdzi cały blok a wietrzyć się nie da. Samochód muszę rano odsnieżyć. Rachunki (czynsz, prad woda itp.) 1600 m-ąc. Imprezy w bloku mi nie przeszkadzają smile Zakupy robię dopiero w sobotę.
      Dom - jedyna wada to odśnieżanie bo koszty reszty raczej będą podobne.
      Ja bym dała maluchom jeszcze trochę zabawy we własnym ogrodzie, a jak zacznie się szkoła - to wtedy podejmijcie decyzję.
      Na razie myslę, że najbardziej przeszkadza Ci samotność - i na to musisz znaleźć receptę.
    • gk102 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 14:13
      Twój problem tkwi w tym, że masz klaustrofobię siedząc z dwójką małych dzieci. Może mąż mogłby trochę ograniczyć swoje wyjazdy i bardziej zaangażować w rodzinę? wtedy mogłabyś iść do pracy/na jakieś zajęcia itp. jakbyś wyszła z domu świat byłby bardziej kolorowy. Myślę, że matki siedzące w mieście w domu z dziećmi też mają dość i chciałyby wyjść. Ja też mam dom pod miastem (od zawsze mieszkałam w bloku), początkowo nie umiałam sowbie tu znaleźc miejsca, a teraz wszytko rozwiązałam logistycznie (jadę do pracy, wiozęe córke do szkoły, drugą do przedszkola, wracam też z nimi), po drodze robię zakupy itp. i...z wielką ochotą wracam do domu. Ogród nie musi być mordęgą - sadzi się w nim rosliny wieloletnie, trawnik ma automatyczne podlewanie, bramę mam automatyczną, podjazd do garażu ogrzewany - to wszystko ułatwia zwyczajnie życie.
      Przemyślcie swoje miejsce na ziemi, może lepsza organizacja dnia codziennego uwolni cię od samotności dnia codziennego.
      • woman-in-the-city Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 14:42
        gk102 napisała:

        > Myślę, że matki siedzące w mieście w domu z dziećmi
        > też mają dość i chciałyby wyjść.

        W miescie zawsze może wyskoczyc do parku, sklepu, kina, teatru lub na basen i jest przy tym wiekszy spontan pozbawiony większego planowania i podrózy "bógwieile" godzin w aucie


        początkowo nie umiałam sowbie tu znaleźc miejsca, a teraz wszytko
        > rozwiązałam logistycznie (jadę do pracy, wiozęe córke do szkoły, drugą do przed
        > szkola, wracam też z nimi), po drodze robię zakupy itp. i...z wielką ochotą wra
        > cam do domu.


        Zima to i ja chetnie wracam do ciepłego mieszkania i nie muszę wstawac o 5 rano, by odsniezyc sobie drogę .

        "Ogród nie musi być mordęgą - sadzi się w nim rosliny wieloletnie,"

        O które tak jak wszystko w ogrodzie trzeba dbac, same się nie przytną, liscie nie zagrabia etc, Wiesz mam ojca pasjonatę - ogrodnika tyle, że on jest na emeryturze i ma na dopieszczanie hektarowej działki ma czas.

        > trawnik ma automatyczne podlewanie,

        I sam się przycina? Cuda panie cuda.
        Czasem po tygodniu, dwóch od koszenia latem s już chaszcze po pas , a co dopiero większej przerwie.



        bramę mam automatyczną, podjazd do garażu o
        > grzewany -


        I co uważasz , że wszystkich na to stac?
        Dogę dojazdową tez masz ogrzewaną?
        Nie wszyscy mieszkają tuz przy odśnieżanej przez pługi drodze , ale jak ktoś lubi przez ponad pól roku odgarniac białe gó... to pozazdroscic formy, checi i czasu.
        • joanna_poz Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 15:00
          > Nie wszyscy mieszkają tuz przy odśnieżanej przez pługi drodze

          oczywiście.
          tylko weź też pod uwagę, że kupa osób jednak mieszkasmile
          problemem autorki watki jest nietrafiona lokalizacja.

          nie muszę wstawac o 5 rano
          > , by odsniezyc sobie drogę .

          ja też w zyciu nie wstałam o 5 rano, żeby odśnieżac. a mieszkam w domu od 6 lat.
          na moje szczęscie podjazd mam krótki, a drogę mi odśnieżają.

          > "Ogród nie musi być mordęgą - sadzi się w nim rosliny wieloletnie,"
          >
          > O które tak jak wszystko w ogrodzie trzeba dbac, same się nie przytną, liscie n
          > ie zagrabia etc, Wiesz mam ojca pasjonatę - ogrodnika tyle, że on jest na emery
          > turze i ma na dopieszczanie hektarowej działki ma czas.
          >
          > > trawnik ma automatyczne podlewanie,
          >
          > I sam się przycina? Cuda panie cuda.
          > Czasem po tygodniu, dwóch od koszenia latem s już chaszcze po pas , a co do
          > piero większej przerwie.

          koszenie trawy raz w tygodniu załatwia sprawę.
          przy iglakach nic ci nie opada i przycinac nie ma co.
          można tak zrobić ogród, żeby się nie narobić.

          • zuzanna56 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 15:07
            Mieszkam niby na zadupiu ale teraz zimą pług przejeżdża mi po drodze 2 razy dziennie, są tu jeszcze sąsiedzi, zima jest uciążliwością ale nie ogromnym problemem.
            Myślę, że jeśli ma się męża, który dba o wszystko tak jak mój i jeszcze to lubi, to mieszkanie na przedmieściach jest fajną sprawą a nie problemem. Gdybym była sama z 2 maleńkich dzieci non stop, mąż w rozjazdach, ja tęskniąca za ludźmi, bo bez pracy - o nie.
        • gk102 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 15:17
          "W miescie zawsze może wyskoczyc do parku, sklepu, kina, teatru lub na basen i j
          > est przy tym wiekszy spontan pozbawiony większego planowania i podrózy "bógwi
          > eile" godzin w aucie"
          do parku/lasu/na rolki/na rower można skoczyć wszędzie, poza miastem w szczególności. Rozrywka w mieście to głównie przebywanie w galerii handlowej i "uszczęsliwianie tym ryczącego dziecka" - obserwowałam chocby wczoraj na wyprzedażachsmile
          Pozatym czy dziecku trzeba fundować codziennie ekstremalne rozrywki? efekt brak bodźców z zewnątrz = dziecko nie umie sobie zorganizować czasu ani zająć się sobą.
          Reszta rozrywek kosztuje i to sporo a rezygnacja z kaw na mieście/lizaków/soczków (co jest nieuniknione przy małym dziecku) = ogrzewany podjazd do garażusmile
          Koszenie trawy ? owszem trza ją skosić ale po pracy umysłowej trochę ruchu się przyda i mnie i mężowi. Trawa po pas? jakos nie widziałam takiej w mojej okolicy - widocznie tu ludzie mniej leniwi niż u ciebie.
          Ale ja cię nie namawiam absolutnie na dom! żebys nie przemęczyła swoich delkatnych pleców i palców robotą - lepiej jechać do rodziców powywalać się w ogrodzie (przy okazji nawieźć przetworów i ponarzekać na ilość roboty w mieście).
          • woman-in-the-city Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 15:50

            > Ale ja cię nie namawiam absolutnie na dom!
            Nie musisz .
            Mój ojciec jesli już mowa o pracy w ogrodzie ma ponad 60 lat, a i ja nie mam gwarancji ,ze mając tyle lat i o lie dociagnę do tego wieku bedę w stanie pracowac fizycznie w ogródku. Daruj sobie więc wycieczki odnosnie lenistwa, mój ojciec jest typowym pracoholokiem, a trawa i tak jak dla niego rosnie za szybko, sasiedzi też regularnie koszą trawę, nikt sie nie obija i lezy odłogiem jak sugerujesz.

            >L epiej jechać do rodziców powywalać się w ogrodzie

            Zadrościsz? Tak, bardzo chetnie mój syn "wywala sie " u dziadków latem w weekend ogrodzie, ja niestety nie zawsze mam na to czas. Ale miło, ze się tak bardzo troszczysz o stan moich pleców, kwiaty kocham i ich pielegnację rownież , nie nowina, pisałam o tym wiele razy. Ale Ty wiesz lepiej co robię, czym się zajmuję , pogratulowac zdolnosci jasnowidzenia.


            > (przy okazji nawieźć przetworów

            Uwielbiam robic prztwory i chetnie sie nimi dzielę, słoik konfitur podesłac?


            i ponarzekać na ilość roboty w mieście

            Gdzie i kiedy narzekałam, przykłady proszę.
    • pacynka27 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 14:51
      Mieszkałam w bloku 22 lata, potem 8 lat w malutkim domku obok willi wink teściów. Od 1,5 roku mam własny dom 150m2. Za żadne skarby nie wróciłabym do bloku.
      Jak jadę do mamy która ma mieszkanie prawie 60 m2 to mi słabo od tej ciasnoty przestrzennej, klatek blokowych, wdrapywania się po schodach tudzież niekończących się oczekiwaniach na windę. Brrr...

      • taran-tela Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 16:22
        Ja prawie 4 lata mieszkam w 100 m domu parterowym,nowym i porządnie ocieplonym. Dziś przyszedł rachunek za gaz /ostatni m-c/ równe 415 zł. Mamy w domu 21-22 stopnie,nie marzniemy a piec można zaprogramować/nocą i gdy nikogo nie ma w domu może być przecie 19 st/ W tym jeszcze gotowanie i ciepła woda grzana gazem.Moi rodzice w małym mieszkanku na 4-tym pietrze płaca średnio więcej za CO.
        Nie jest to odp na pytanie załozycielki watku,ale skąd Wy bierzecie takie opłaty-1500 zł?? dom chyba duży i piętrowy.....
    • puma_ Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 17:42
      Mieszkam w średnim mieście ok 300tys, w mieszkaniu ok 1km od centrum i jestem bardzo zadowolona, nie zamieniłabym mojego przytulnego miszkanka na żadem dom pod miastem.
      Mam tu wszystko czego potrzebuję, wszędzie blisko, do sklepu, lekarza, szkoły na piechotke parę minut, kino, teatr, wystawy, koncerty, centra handlowe, jesli mam ochotę na kontakt z naturą :rower, park, lasy wokoło miasta setki kilometrów. Domek za miastem tylko w postaci dwutygodniowych wczasów agroturytycznych na wsi, w zupełności wystarcza.
    • johana75 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 29.12.10, 18:08
      Ja mieszkałam trochę w bloku trochę w domu, teraz mieszkam w kamienicy prawie w centrum 100tys. miasta.
      Przeszkadzają mi hałasy sąsiadów sad
      Tego co mi brakuje to jest ogród, u nas miałby sie kto nim zajmować, mojemu dziecku tez go brakuje. Wspomina czasy gdzie biegał po trawie, kąpał sie w basenie, bawił w piaskownicy. Jednak ten dom byl w centrum malej miejscowości, wszystko blisko. Wynajmowaliśmy go kilka lat. Teraz mamy swoje małe mieszkanie. Rower trzeba ciągle wyciągać z piwnicy (schody)niewygodnie, nie chce mi sie przez to jeździć nim, w domu wjeżdżałam nim bezpośrednio do garażu smile
      Myśle że dom w zlej lokalizacji to nie jest dobre rozwiązanie.

      W tym roku kupie działkę rekracyjną w mieście, blisko mieszkania, jakąś ładną zadbaną gdzie można będzie dojechać rowerem, zrobić grila, poopalać się i poleniuchować latem, do tego wyjazdy nad jeziora które mamy dookoła miasta. Chciałabym mieć dom pod miastem.

      --
      Zagłosuj na moje ciasto w konkursie, ponieważ potrzebuje Kitchen Aid do wyrabiania chlebka na zakwasie smile
      klinika-zdrowego-usmiechu.wp.pl/konkurs/przepis/slodki,1,przepis,1,id,689,sort,data,etap,1,strona,1.html
    • magda2468 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 30.12.10, 13:58
      Ja uważam, że każda rodzina ma swój model życia i do tego trzeba sie dopasować. Nie ma prostego porównania- dom - mieszkanie.
      ja kilka lat temu uciekłam z mieszkania w centrum do domu na przedmiesciu. szukajac domu zwracalam uwage, zeby dom mial ogrod (bo lubie), nie byl na koncu swiata (chociaz to takie romantyczne), mial kilka alternatywnych dojazdow (corka i znajomi) i mial blisko infrastrukture (sklepy, apteki).
      dlatego nie narzekam, chociaz teraz jestem sama z dorastajaca corka, w przyszlosci pewnie bede sama ze starsza mama.
      Nigdy nie zdecyodwalabym sie na domek pod lasem, na koncu swiata, chocby byl najpiekniejszy pod sloncem. Ogladalam takie domy, mialy bardzo korzystne ceny...
      Dlatego rozumiem Twoje argumenty.
    • einspire Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 30.12.10, 15:30
      ja zamieniłam i nie żałuję, mieszkam 12 lat w bloku i nie brakuje mi przestrzeni, powietrza itp.;
      tu łatwiej wychowuje mi się naszego synka, pracuję na 1/4 etatu, mam znajomych, ulubione miejsca, sklepy,itp.;oczywiście blok blokowi nie równy, w moim akurat jest tak cicho i spokojnie, że nawet nie czuję, że mieszka tu więcej ludzi,okolica jest również ważna, czuję się bezpiecznie nawet jak męża nie ma kilka dni, ograniczoną przestrzeń rekompensujemy sobie corocznymi wyjazdami na wczasy, z wtedy ładujemy baterie zielenią, przestrzenią i powietrzem, ja namawiam na zmianę , u mnie się sprawdziła smile
      • antyka Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 30.12.10, 15:42

        A ja mam jedno i drugie smile
        Mam domek, 60-cio metrowy na wsi, ok. 100 km od Warszawy i 50-cio metrowe mieszkanie w Wawie (z opcja wykupienia sasiadow ok. 45 metrow - jestesmy wstepnie dogadani).
        I jest cudownie. Na wsi jest bosko, ciesze sie kazda chwila tam spedzona, gdy mam jechac do miasta zle mi, ale gdy jestem w pracy i do domu wracam max godzine, to jestem przeszczesliwa, ze nie mieszkam pod stolica.

        Tak wiec i wilk syty i owca cala smile
    • zimno-krwisty Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 02.01.11, 20:33
      Mam wrażenie, że nie radzicie sobie z trudem i wysiłkiem.
      Po 18 latach bloku podjęliśmy decyzję krytyczną -> dom. Ale mi się zachciało "wiochy", czyli bliskości przyrody. Znalazłem miejsce, kupiłem ziemię (tanio, bo to żywy piach). Do miasta woj. 60 km, do asfaltowej drogi 4 km głównie przez las.
      Wiedzieliśmy, że będzie trudno. Dojazdy - koniecznie 2 samochody, obowiązkowo z napędem na obie osie. Nasza fanaberia - dobudowanie stajni i zakup konia, ale żonie się spodobało.
      Jak jadę do dużego miasta, to parkuję na przedmieściu i dalej komunikacją.
      Kolejny problem - telewizja przez satelitę, telefon komórkowy (i internet) zaczął działać po zamontowaniu na dachu anteny.
      Po wprowadzeniu się zaczęliśmy mieć problemy innego typu niż w mieście. Otóż przyroda zaczęła wchodzić nam do domu. Niezamknięta brama to pewna wizyta jakiegoś dużego roślinożernego zwierza. I jest problem, bo jak się spłoszy to może połamać się przy zderzeniu z ogrodzeniem. Ostatnio wokół domu trafiłem na ślady dużego drapieżnika z grupy kotów (może nas nie zje).
      Ze spraw przyziemnych - odśnieżanie podjazdu - odśnieżarka, ale dalej i tak odśnieża się zderzakiem samochodu (dlatego koniecznie 4x4). Utrzymanie ogrodu - sama przyjemność pogrzebać się w ziemi. I od razu rada - do projektowania dobrze jest wziąć specjalistów.

      --
      Heh...................
        • zonaniezona1 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 02.01.11, 20:59
          Dlatego kocham swój domek na działce. W wakacje jest super. Za to przez cały rok mam do pracy 30 minut (autobusem , a samochodem 45 minutsmile...), syn do szkoły jedzie 30 minut, kupuje sobie bilet miejski i może sobie wszędzie dojechać ).
          Marzyłam o domu jak syn był mały..., teraz już pragmatyzm dorosłego życia jakoś nie pozwala mi na marzenia o życiu pod miastem ..I jeszcze jedno, dobrze jak w rodzinie jest facet, który lubi prace budowlano - ogródkowe. Z takim łatwiej żyć na wsi smile...
            • nela12 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 03.01.11, 09:17
              nie nie chcę mieszkać w domu-mieszkałam ,wspominam b. fajnie jako super dzieciństwo-teraz mieszkam w bloku,i nie chcę inaczejsmile mąż czasem coś przebąkuje,ale na razie skutecznie go odciągam od tego pomysłu-mamy działkę i wystarczy czasem i tam nie ma czasu żeby coś latem porobić-dlatego rozumie cię, też nie mogłabym sama w nocy zasnąć ,nawet z dziećmi jak męża by nie było-a w bloku jakoś tak bezpieczniej(sąsiedzi spokojni,nie słychać nic zza ściansmilepozdr.
    • starobrno Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 06.01.11, 10:24
      Mysle, ze to nie dom i mieszkanie na wsi daja ci w kosc, ale samotnosc i to, ze duzo obowiazkow spada na ciebie (maz w rozjazdach). Teraz jest ciezko, ale od wiosny jak maly zacznie biegac bedziesz zadowolona, ze masz ogrod. Moze sprobuj sie zastanowic jak zorganizowac sobie zycie tak by tobie bylo jak najwygodniej.

      * Na poczatek zakupy - wydziel jakis kacik i raz w miesiacu wysylaj meza na duze zakupy, zgrzewka mleka, kilka zgrzewek wody, 10kg cukru itd - ty potem tylko wyciagasz. Kup 300 l zamrazarke i tez zrob wieksze zakupy - mieso, mrozonki, warzywa, chleb na sytuacje awaryjna. Na lodowce obowiazkowo przylkejony notes i dlugopis i za kazdym razem zapisywac jak sie cos konczy.

      * ogrod - pogadaj z jakims architektem zieleni albo ze znajomym pasjonatem jak go urzadzic, zeby bylo minimum pracy. Nie jestem fachowcem, ale ja np. wywalila bym wszystkie drzewka i krzewy lisciaste (odpada grabienie lisci), ladna trawka bez udziwnien, a jak cie wyjatkowo kusi to posadz kilka iglakow, ewentualnie duze donice z kwiatami czy kompozycjami. Jak sie znudzi lub przekwitnie to donice latwiej obsadzic czyms nowym, jakos tak latwiej sie zmobilizowac zeby posadzic kilka sadzonek niz przekopac pol ogrodu. Daj ogloszenie, ze szukasz kogos, kto raz w tygodniu skosi trawe. Moze jakis nastolatek bedzie chcial nazbierac na wakacje? Jak bedziesz miec juz fajny ogrod, to daj tam piaskownice, hustawke, zjezdzalnie, czy na co tam masz miejsce. W lecie basen.

      * kontakty towarzyskie - wychodz przynajmniej raz w tygodniu i obowiazkowo w weekend jak maz jest w domu. Cos tylko dla ciebie, nie zakupy czy takie tam. Kawa z kolezanka, basen, galeria - co lubisz.

      * opiekunka - nie musisz miec opiekunki, ktora dojezdza do ciebie, mozesz miec opiekunke, ktora dzieci pilnuje u siebie. Sprobuj znalezc kogos, kto pilnuje dzieci u siebie - zawozisz dzieci do niani, a ty na kawe. Na poczatek np. raz w tygodniu na 2-3 godziny. Tak samo, jak zaczniesz prace - ty zawozisz, niania odbiera po przedszkolu lub szkole i zostaje z nim/(i) a ty po pracy odbierzesz. Chyba, ze maz moze wozic tam, a ty odbierac - np. maz rano zawozi bo zaczyna o 9 a ty odbierasz, bo pracujesz do 16 lub na 3/4 etatu.

      Wez pod uwage, ze w miescie moze jest wszystko blizej, ale np. podroz zatloczonym tramwajem z dwojka dzieci i wozkiem tez nie bajka. Poza tym jest goraca (w lecie dobrych kilka stopni wiecej), na placach zabaw bywa brudno, szklo, kupy, dzieci tez samych nie zostawisz jak sie poleje albo skonczy sie soczek - musisz do domu, schody, winda. Tez wkurza. Nie jak w ogrodzie jak bedza starsze. Poza tym, jesli znajomi mlodzi, studiujacy to ze spotykaniem tez nie bedzie tak super jak sie wydaje, bo oni moga po szkole, a ty np juz kapiesz. Znam to z autopsji - czesto wychodzlam z dzieckiem, ale glownie spotykac sie z innymi mamami, bo maly po poludniu byl zmeczony i marudzil a kolezanki mogly dopiero po pracy.

      Zeby nie bylo, ze nie wiem o czym mowie - mieszkalam z malutkim dzieckiem w centrum duzego miasta. Teraz przeprowadzilismy sie na wies. Przeprowadzalismy sie w lipcu i mi ulzylo. W lecie w mieszkaniu nie dalo sie wytrzymac, w parku laweczki w cieniu zawsze pozajmowane. Na poczatku mi tu brakowalo kontaktu z ludzmi, ale zaczelam wychodzic dwa razy w tygodniu sama, a raz w tygodniu z malym na zajecia integracyjne do przedszkola, oprocz tego spacerki. I jest ok.
    • dorotasowinska Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 07.01.11, 11:01
      Przeczytałam wczoraj Twój wątek i po przemyśleniu zdecydowałam się również coś Tobie napisać.

      Mieszkam w domu z dwójką synów (8 i 6 lat) od ponad pięciu lat mniej więcej 30km od Poznania. Mąż dojeżdżający, a ja obecnie na zwolnieniu oczekuję trzeciego synka.

      Postanowiłam Tobie odpisać, bo dwa lata temu założyłam identyczny wątek na pewnym forum rówieśniczym. Nie zdecydowałam sie jednak na przeprowadzkę, a jedynie postanowiłam pozmieniać to, co mnie tak bardzo tu dołowało. Od tego czasu żyje mi się dobrze, choć raz na jakiś czas sprawdzam oferty mieszkań w Swarzędzusmile

      Staram się pisać "od serca" więc przepraszam jeśli jest to chaotyczne. Postaram się odnieść do Twoich utyskiwań, bo długo były też moimi obawami.

      Po pierwsze, opieka dla dzieci. Pokombinowałam i poszłam do dyrektora lokalnej szkoły. Tu większość się zna i dali mi namiary na dziewczynę, która dopiero co skończyła pedagogikę. I tak oto znalazłam najwspanialszą i profesjonalną opiekę dla dzieci po 7 zł za godzinę za dwójkę dzieci. Dodam, że wcześniej chodzili do prywatnego przedszkola w Pobiedziskach, ale większość czasu chorowali a ja czesne i tak musiałam płacić. Kiedy przyszła pani, to uczyła ich masę rzeczy, a oni przez rok nie zachorowali ani razu.

      Po drugie ogród, to akurat mój konik, ale posianie trawy i wsadzenie kilku krzewów to nie problem. Warto zainwestować w plac zabaw (piaskownica wystarczy) i masz raj dla dzieci. Chłopakom już na samym początku zrobiliśmy mega wielką piaskownicę (koszt około 300 zł za 10 ton żwiru) i mieli dla siebie duży kawałek ocienionego terenu, gdzie bawili się od rana do wieczora. Potem doszedł domek i zjeżdżalnia i nawet w zimie siedzą w ogrodzie po kilka godzin.

      Po trzecie znajomi, ja rozegrałam to w dość bezpośredni sposób. Na spacerze z wózkiem, zagadywałam do babeczek i umawiałyśmy się na kawę. Jak byli w porządku, poznawaliśmy mężów i w ten sposób już po kilku miesiącach miałam kilka fajnych sąsiadek i kolegów dla chłopców do zabawy.

      Po czwarte, szkoła i zajęcia pozaszkolne. Można powiedzieć, że to moja działka, bo jestem nauczycieką i zależy mi, żeby dzieci miały odpowiedni poziom nauki( jak większości rodziców obecnie). No i nie jest tak źle... Jeżdżę na basen w Swaju. Chodziliśmy też na zajęcia muzyczne w Pobiedziskach i przyjeżdżała do nas pani uczyć francuskiego. Dam Ci jednak do myślenia nad inną sprawą. Pracowałam jako nauczyciel w szkole w Swarzędzu i w małej wiejskiej szkole i powiem szczerze, że jest tu dużo bezpieczniej i dzieci nie są tak zmanierowane... Panuje takie zdrowe podejście, jeśli mogę to tak nazwać. Dzieci jest niewiele, nie są anonimowe.

      Decyzja należy do Ciebie, ale powiem szczerze, że kiedy rozmawiam z chłopcami, oni nie wyrażają zgody na zmianę miejsca. Kochają swój dom, ogród i szkołę i nie chcą do mieszkania. Ja zresztą teżsmile

      P.S.
      Możesz odezwać się na priva.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/2nn3flw1lbhkz6ex.png
      • mamaporazpierwszy Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 10.01.11, 12:36
        My też raczej tu zostaniemy. Mąż wszedł do jednego mieszkania na sprzedaż i powiedział niesmile
        Obiecał pomóc mi w ułatwieniu życia w postaci,np. on ma na głowie ogród, nawet jak wraca na dwa dni i jest zmęczony. Do tej pory leżało do następnego razu.

        Chyba poszukam niani, która będzie pilnowała u siebie.


        Co do znajomych...Jak ja wyjdę na ulicę, to po przejściu kilometra mam plac zabaw, na którym nigdy nie ma dzieci, bo każde dziecko ma plac zabaw na swoim ogrodziesmile.Czasem spotkam jakiegoś sąsiada na ogrodzie, ale to zazwyczaj rolnicy starsi. Zagadać nie ma z kim. Małych dzieci w sąsiedztwie w ogóle nie mam.
        Zaczęłam trochę więcej jeździć do koleżanek, odnowiłam trochę stare kontakty. Znalazły się koleżanki z dziećmi. Ale to są wyprawy, bo mieszkają daleko ode mnie (jedna właśnie w Pobiedziskach). Jeździmy, dzieci się cieszą, nawet synek. Uwielbia nowe miejsca i nowych ludzi.

        Ja wiem, że mała miejscowość jest super do wychowywania dzieci, sama się wychowywałam w takiej. chciałabym tam wychowywać swoje, bo jest b.dobra szkoła i samowystarczalne miasteczko. Ale...Jestem tutajsmile i to się nie zmieni.

        Moje noworoczne postanowienie, to iść do pracy lub otworzyć firmę. Na razie bliżej jestem tego drugiego. Bo z ofert pracy to przedstawiciel medyczny lub handlowy.

        Kiepska ta lokalizacja, fakt. Ale jak ten dom był kupowany, byłam panna. Wtedy wszystko było super. W samochód i heja do ludzi, a jak impreza to tylko u nas, bo duży ogród.



        • naskrajulasu Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 19.09.11, 14:42
          Nie musicie już rezygnować z życia w mieście, by równocześnie po powrocie do domu czuć się, jakbyście wyjechali na urlop. Mieszkanie w sąsiedztwie lasu, zapewniające możliwość popołudniowych spacerów i wycieczek rowerowych, w optymalnej odległości od centrum miasta, to idealne rozwiązanie dla wszystkich ceniących sobie spokój, wygodę i rekreację. Wszystkie te zalety łączy w sobie nasze osiedle „Na skraju lasu”, usytuowane na poznańskich Naramowicach. Dzięki bliskiemu sąsiedztwu z rezerwatem przyrody „Żurawiniec”, wyglądając przez okno będziecie mogli zapomnieć, że cały czas znajdujecie się w dużym mieście, a jednocześnie w zaledwie 15 minut dotrzeć do najbliższego centrum handlowego. Nasze osiedle to opcja dla tych z Was, którzy po wielu godzinach spędzonych w biurze i staniu w korkach, marzą o napiciu się kawy na balkonie z widokiem na las.
          Do zobaczenia „Na skraju lasu”
    • burza4 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 19.09.11, 18:52
      Logistycznie wygrywa mieszkanie w mieście, szczególnie przy szkolnych dzieciach. Sporo moich znajomych przeniosło się/planuje przeprowadzkę z powrotem do miasta właśnie z tego powodu.

      Cenowo - trudno powiedzieć, musiałabyś zrobić rekonesans u siebie na miejscu, choćby pooglądać ogłoszenia (czasem tam podają wysokość czynszu)

      W Warszawie posiadanie domu jest raczej tańsze. Średnie koszty rachunków domowych to ok. 1200 zł. Tyle płacą znajomi samego czynszu za mieszkanie 120 metrów, ja mam w tym już wszystko, łącznie z ubezpieczeniem, internetem i telefonem. Moje 3-pokojowe mieszkanie ma w tej chwili czynsz 700 zł.
      • mariela1987 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 20.09.11, 00:25
        przez 19 lat mieszkalam w wielkim domu, potem pojechałam na studia i wynajmowałam pokoje, teraz pracuje i też wynajmuję. Moim zdaniem mieszkanie w mieszkaniu jest lepsze ! wszedzie blisko, nie musisz spędzać kilku godzin jadąc samochodem, nie przejmujesz się opałem na zimę itd. Sama piszesz,ze jestes mloda, masz 2 dzieci i nie masz czasu zajmowac sie np ogrodem wiec po co ci on ? Problem tez bedziesz miała z dojazdem do pracy czy po dzieci do przedszkola.Ja polecam mieszkanie
        • ewma Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 20.09.11, 07:57
          Ja nigdy nie zamieniłabym domu na mieszkanie.
          Może dlatego ,że mieszkam na przedmieściach 90 tyś miasta ,ale do centrum mam 6 minut samochodem.
          300 metrów za domem mam łąki ,za nmi las ,300 metrów w drugą strone plac zabaw .
          Jasne ,że są minusy i plusy i nie każdy nadaje się do mieszkania w domu.
          Najgorzej mają ci ludzie ,którzy mieszkanie we własnym domu wyobrażali sobie jako wieczne grillowanie i kawki na tarasie czy w ogrodzie.
          I gdy nagle dociera do nich ,że wcześniej trzeba się tym ogrodem zająć ,pokosić ,zasadzić czy popielić a zimą odśnieżyć aby wyjechać samochodem z garażu to jest dla nich dramat.

          Jeszcze gorzej gdy ludzie mieszkający całe życie w mieście kupują dom na totalnym zadupiu ,gdzie wszędzie daleko.
          • my.mojenowekonto Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 20.09.11, 08:32
            ewma napisała:

            > Najgorzej mają ci ludzie ,którzy mieszkanie we własnym domu wyobrażali sobie ja
            > ko wieczne grillowanie i kawki na tarasie czy w ogrodzie.
            > I gdy nagle dociera do nich ,że wcześniej trzeba się tym ogrodem zająć ,pokosić
            > ,zasadzić czy popielić a zimą odśnieżyć aby wyjechać samochodem z garażu to je
            > st dla nich dramat.
            >
            smile) no jakbym o sobie czytala smile
            Dla mnie najgorsze jest palenie w piecu i wstawanie nocne do palenia, a raczej traumą bylo dla mnie zeszłej zimy zapychanie komina, kiedy to dym zamiast w komin, to leciał na mieszkanie. Poza tym, to nie wiedziałam, że to taka ciężka orka przy domu, a całkowicie wszystkim zajmuję się sama. Ale kocham ten skrawek tylko mojej ziemi i za nic w świecie bym go nie zamieniła na wygodne mieszkanie. Do mieszkania w domu trzeba mieć chyba predyspozycje. Zapierdzielam jak motorek, ale za to mam taką figurkę, że koleżanki mi zazdroszczą, a to dzięki temu, że jestem w ciągłym ruchu, no i też ma znaczenie fakt, że nie mieszkam na zadupiu, tylko we Wrocławiu i do szkoły dzieci mają 200m.
            • only_marcopol Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 20.09.11, 10:23
              My też uciekamy niedługo z bloku do domu na przedmieścia 13 km od obecnego maista to jakieś 15 min drogi wolnym tempem - teraz jak sa korki nie raz jade na moje osiedle dłuzej sad
              W bloku mam 3 pokoje w domu bede ich miała 5 - działkę mamy dośc sporą ale nie za dużą -zdaje sobie sprawę z koszenia i tego typu obowiązków i wcale a wcale mnie to ie przeraza - mam działkę w spokojnym i zacisznym miejscu ale nie z dala od cywilizacji smile
              A w bloku ciasno ( 60 m2) rodzina 2+2 - balkon niby długi ale klaustrofobii można dostać - głosniej muzyke pusze juz wala sąsiedzi w kaloryfery - dramat sad
              Nie zamieniłabym się w zyciu na blok już ( grzac bede gazem wiec nocne palenie w piecu odpada smile
              Nie bede nikomy odradzac bloku bo każdy co innego w zyciu potrzebuje - ja akurat potrzebuje spokoju i ciszy oraz mojego kawałka ziemi a mzoe ktoś woli miec sklep przed oknami niz włąsny ogród to indywidualna sprawa i szanuje zdanie kazdego - niemniej jednak nie wyobrażam sobie juz zmiany decyzji- aczkolwiek pamiętam jak byłam młodsza tez wolałam bloki a ty jak pisąłas jestes młoda wiec wiem skąd taka decyzja - zycze tylko abyć za 10 lat jej nie żałowała bo dzieci szybko dorastaja a powrotu do domu juz nie bedzie sad
                  • falllen_angel Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 20.09.11, 11:27
                    only_marcopol napisała:

                    > kate.bu napisała:
                    >
                    > > only_marcopol napisała:
                    > >
                    > > powrotu do domu juz nie bedzie sad
                    > >
                    > > dlaczego nie? może właśnie wtedy będą chcieli wrócić do mieszkania w domu
                    > >
                    > no tak ale jak go sprzedadzą ??? sad

                    bo w życiu można mieć tylko jeden dom...

                    ...jak ja lubię ten pańszczyźniani sposób myślenia.

                    W.
                        • falllen_angel Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 20.09.11, 16:24
                          only_marcopol napisała:

                          > i przede wszystkim posty autorki która pisze ze odkładanie wiąże się dla niej m
                          > .in z rezygnacją z 2 auta - wątpie by było ich zatem stać na drugi dom big_grin

                          Jesteś tak przezabawna, że aż Ci odpiszę.

                          Nie rozmawiamy o zakupie kolejnego domu, tylko o powrocie do mieszkanie w domu. Zacytuję dla tych co wątkowania nie ogarniają:

                          -------------------------------------------
                          > > dlaczego nie? może właśnie wtedy będą chcieli wrócić do mieszkania w domu
                          > >
                          > no tak ale jak go sprzedadzą ???
                          -------------------------------------------

                          wiec pozwól, że odpowiem wprost, ponieważ widzę, że aluzji tudzież ironii to Ty nie ogarniasz:

                          Jeżeli będą chcieli wrócić z mieszkanie do domu to wyjmą pieniądz z konta i zakupią dom. Jeden dom. Nie dwa domy, nie trzy domy, ale jeden dom. Jeden!!!!11111

                          1

                          W.
                          • only_marcopol Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 20.09.11, 18:20
                            falllen_angel napisał:
                            >
                            > wiec pozwól, że odpowiem wprost, ponieważ widzę, że aluzji tudzież ironii to Ty
                            > nie ogarniasz:
                            >
                            > Jeżeli będą chcieli wrócić z mieszkanie do domu to wyjmą pieniądz z konta i zak
                            > upią dom. Jeden dom. Nie dwa domy, nie trzy domy, ale jeden dom. Jeden!!!!11111
                            >
                            > 1
                            >
                            > W.


                            buahahahaha sam się zapętliłes w tych swoich bzdurach i chęci poprawienia sobie swojego miernego ego ubliżając innym i próbując doszukać się w ich wypowiedziach rzeczy których nie napisali ( bo doskonale wiesz co miałam na myśli czy cię jednak przeceniam ??? )-kiedyś miałam cię za kogoś na poziomie, ale z każdą wypowiedzią mnie z tego błędu wyprowadzasz - siedzisz tu po to zeby innym dogadywać, łapać za słówka i poprawiać sobie słabe poczucie własnej wartości - a prosze hulaj dusza pisz sobie co ci ślina na język przyniesie i tak nikt tu cie ani nie szanuje ani pewnie juz nie czyta ( waprzynajmniej większość)- w każdym razie ja przestaje bo robisz się coraz bardziej żałosny big_grin
    • acid_rain88 Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 23.09.11, 12:23
      Wydaje mi się, że w przypadku autorki problem leży po stronie braku czynnego udziału męża w życiu domowym i ogólnie chyba niedopasowania stylu życia do osobowości.
      Dom przyszłych teściów (czyli rodzinny Mojego) leży 2km od małej wiochy gdzieś w małopolsce. Przy czym pierwszy kilometr to droga asfaltowa i jeszcze z grubsza płaska, drugi - domorobne utwardzenia i 200-250 m różnicy wysokości w pionie.
      I radzą sobie, wychodząc z założenia, że "coś za coś". Do odśnieżenia mają nie kilka metrów garaż-brama a 200 czy 300 do najbliższego sąsiada (zakładając, że ten odśnieży "swój" kawałek do kolejnego tongue_out), bez samochodu z napędem na 4 koła i łańcuchami ani rusz - a jak dobrze sypnie, to i takie auta grzęzną.
      Zakupy w takim wypadku robi się raz w tygodniu, brakujące rzeczy dokupuje po drodze z pracy (dojazd z miasta do wiochy busem, z przystanku autem), chleb piecze w domu raz w tygodniu i mrozi. Dzieciaki do szkoły chodziły na piechotę, w późniejszym wieku odchodziły wszelkie wynalazki w stylu Komarków, Rometów, Simsonów itd. Zajęcia dodatkowe takie, co w szkole/gminie, w liceum większy wybór, bo i tak do miasta dojeżdżali (choć nie porywający, miasto 15 tys tongue_out).
      I wszyscy byli szczęśliwi.
      Tyle, że to nie są towarzyscy ludzie. Nie potrzebują kontaktów towarzyskich ponad zawodowe i rodzinne. Dodatkowo Pan Domu pracuje sezonowo za granicą, więc przez większą część roku ma możliwość ogarnięcia domu i działki.
      U autorki jest - mam wrażenie - problem zamknięcia w złotej klatce, z wydźwiękiem "ma to, o czym wszyscy marzą, więc powinna być szczęśliwa". Wydaje mi się, że zamiast zmiany miejsca zamieszkania pomógłby większy udział męża w obowiązkach i rozpoczęcie przez autorkę życia zawodowego. Bo wiele aktualnych problemów może nie zniknąć mimo przeprowadzki do miasta.
    • mmartyyynaa Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 24.09.11, 15:32
      Może zbaczam z tematu, ale mnie się marzy domek z ogródkiem na peryferiach. I dałabym wiele, żeby takowy mieć. Mieszkam z mężem (chociaż to może nadużycie, bo więcej go w domu nie ma niż jest) i dzieckiem w niewiele ponad 50 m2 mieszkaniu. Nie twierdzę, że to klitka bo do tej pory mieliśmy do dyspozycji mały pokoik u moich rodziców. Teraz po cichu liczę, że za jakieś pięć- sześć lat będzie mnie stać na kawałek ziemi pod dom, co wcale nie jest takie pewne. zwłaszcza, że w ciągu kilu lat ceny ziemii gwałtownie wzrosły. Nie wiem, czy w tym życiu będzie mnie stać na wybudowanie się. Ale to dość pewna inwestycja i jeśli nie ja to na pewno moje dziecko/ dzieci będą miały jakiś start. Gdybym jednak miała ten mój wymarzony domek to za Chiny bym się z niego nie wyniosła. Moje miasto jest w czołówce najludniejszych miast w województwie, jestem przyzwyczajona do zgiełku i dlatego szukając ziemii będę na pewno poszukiwała terenów z rozwiniętą infrastrukturą, żeby łatwiej było egzystować i blisko do ludzi bo jednak jestem typem społecznika.
    • robert4467 cudowne życie 10.02.12, 14:13
      Wychowałem się w centrum małego miasteczka Brwinów pod W-wą, w domu 1-rodzinnym z ogródkiem. Wszędzie blisko: w promieniu 200-500m: sklepy, poczta, PKP, biblioteka, kościół, urząd miasta, szkoła, ośrodek zdrowia, park miejski… Nie potrzebny był nam samochód, bo i po co? Spacerkiem 300 m do PKP, pociągi kursujące co 10 minut i po 30 minutach jazdy już stałem u stóp PKiN w stolicy. Teraz także mieszkam w domku z ogrodem, z tą różnicą, że na wsi, kilka km od innego, małego miasteczka, 40 km od miasta z syreną w herbie. Nigdy nie mieszkałem w bloku. Wszyscy wokoło pieją z zachwytu, bez mała dostają orgazmu na dźwięk słów „domek z ogródkiem na wsi”. Ja czasami zazdroszczę tym, którzy mieszkają w mieście, w bloku i nie mają problemów z: 1. odśnieżaniem 100 m od bramy do szosy (podwórka nie liczę), 2. koszeniem, sprzątaniem, grabieniem ogrodu (4-5 godz. w każdą sobotę łażenia za kosiarką, aż nogi w d…. włażą), 3. nastawianiem budzika na drugą w nocy, żeby wstać do pieca: dołożyć węgla i odpopielić (min. 6 ton węgla x 800 zł = 5 tys. zł/sezon), mam też piec gazowy, ale go mało używam, bo to wychodzi 2x drożej), 4. uzależnienie od dwóch samochodów (mój+żony): dziecko do szkoły, zakupy (po przysłowiową paczkę zapałek trzeba jechać 2x5=10 km) - na samo paliwo musimy wydać z żoną blisko 1000 zł (paliwo to tylko część kosztów utrzymania samochodu), ogólnie - dezorganizacja życia związana z tym, że bez auta na wsi jest się jak kaleka bez nóg; 5. martwienie się o przeciekający dach (u ubiegłym roku go wymieniłem, więc jestem „lżejszy” o kilkadziesiąt tys. zł), czeka mnie jeszcze: elewacja, ogrodzenie, podniesienie i utwardzenie terenu (teren podmokły – po deszczu samochód zakopuje się w błocie na podwórku). Można tak wyliczać bez końca. Dom to studnia bez dna. Nieważne ile do niej wlejesz i tak zawsze będzie za mało. Mieszkańcy bloków płaca kilkaset zł/m-c czynszu i mają to wszystko głęboko w d….. Argument z małym metrażem nie jest do końca trafiony, bo duży dom to więcej sprzątania, większe wydatki na wyposażenie, remonty itp. Jak to się mówi „żeby wypić szklankę mleka nie trzeba kupować krowy”. Jak napisałem wyżej, nie mieszkałem w bloku, więc moje zdanie może być nieobiektywne. Wszędzie dobrze gdzie nas niema.
    • feniks_z_popiolu Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 10.02.12, 15:17
      DOM na peryferiach z dziećmi? Nigdy!
      Niemal aż do pełnoletności dzieci bycie ich prywatnym kierowcą? Nigdy!
      Koledzy w mieście, zajęcia dodatkowe w mieście, kino, teatr, spotkania towarzyskie w mieście i ciągła logistyka podwózek? Nigdy!
      A na dokładkę remonty, naprawy, ochrona domu, ogarnięcie ogrodu, pokojów i innych pomieszczeń w domu.
      Never
      • izzunia Re: Zamienilibyście dom na mieszkanie? 10.02.12, 19:15
        my mieszkamy pod warszawą - osiedle 36 domków (szeregowce). przedszkole gminne 700m, autobus dowożący dzieci do szkoły zatrzymuje się pod bramą osiedla (więc de facto trzeba dzieci odprowadzić do bramy) kilkoro dzieci w tym samym wieku, chodzące do jednej klasy (w szkole tak układają klasy, aby dzieci w jednym wieku z jednej miejscowości w miarę możliwości były w jednej klasie).
        do pociagu 2 km, do autobusu 1km.
        tak - musimy miec 2 samochody, zakupy robione raz w tygodniu, ale w razie czego do najblizszego centrum handlowego 10-15 min jazdy samochodem.

        remonty - tak są - w bloku też remontujesz (jest fundusz remontowy regularnie placony), moze nie jest to tak absorbujace - ale czy w lazience pęknie rura, to i tu u tu naprawiasz z własnej kieszeni.
        druga sprawa - powierzchnia - sorki, ale mieszkać w 4 osoby na 54m2 a mieszkać na 160 to jest różnica. Sprzątania wiele więcej nie ma.
        itd.
        od dzieciństwa mieszkałam w bloku, więc znam wszelkie za i przeciw. od roku mieszkam w domku - sporo już wiem, ale na razie zdecydowanie więcej jest "za" niż "przeciw" - mieszka się super.
        Ale, jak już wspomniałam - jest blisko pełna infrastruktura, blisko do pracy, stać nas na dojazdy samochodem.

        --
        ---
        9/10 facetów woli duże cyce. ten dziesiąty woli tych dziewięciu.
        Mordimer Madderdin

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się