• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

dzienna stawka żywieniowa Dodaj do ulubionych

  • 14.01.11, 07:45
    jak szacujecie? ile wynosi waszym zdaniem MINIMALNA dzienne stawka żywieniowa dla osoby dorosłej nie pracującej fizycznie? przy czym żeby jadłospis składał się z normalnych-tanich produktów (a nie czekoladopodobna milena z biedronki za 79gr 3x dziennie na śniadanie, obiad i kolację = 2,40pln)

    bo próbuję ustalić nasz budżet na 2011 rok i nie wygląda to wesoło sad
    Zaawansowany formularz
    • 14.01.11, 08:21
      Ja w zeszłym roku w grudniu założyłam 30 zł na dzień i się sprawdziło, ale to tylko na jedzenie. W tych 30 zł jest:
      - 8 zł/na dzień mleko modyfikowane dla dziecka (niestety nie mogę karmić piersią a bardzo bym chciała)
      - 22 zł / na dzień na mnie i na męża.
      i szczerze powiem, że nie jemy śmieci. Codziennie na śniadanie zupka mleczna np. płatki ryżowe (takie śniadania lubimy smile ), obiad dwudaniowy: zupka gotowana na 2 dni, a na drugie rybka (dorsz lub miętus) lub mięso (kotlety, klopsiki, pieczone itp.) z surówką tylko czasami jakieś placki lub naleśniki. Warunek jest taki, że nie kupuję gotowców do odgrzania tylko robię sama wszelkie pierogi, śląskie i inne. O wędlinach pisałam w innym wątku, ze sklepowych prawie nie kupuję, sama piekę mięso, wędzę z rodzicami szynki i boczek i mam zapas na 2 m-ce. Owoce jak najbardziej: uwielbiamy jabłka, banany i mandarynki i to króluje u nas w jadłospisie smile jogurtów nie lubimy ale nadrabiamy serkami waniliowymi. Jedynie słodyczy nie jemy i to raczej ze względu na to, że i tak dobrze wyglądamy wink
      Także dla nas to 30 zł to wystarczająca kwota. Z tych 8 zł dla dziecka zmniejszyć nie mogę bo musi przyjmować specjalne mleko, może później przejdziemy na inne.
    • 14.01.11, 10:05
      Z moich obliczeń wychodzi, że w grudniu wydałam 246 zł na jedzenie, to jest niecałe 8 zł dziennie. W oszczędzaniu mam jeszcze małe doświadczenie. Właśnie od grudnia zaczęłam bardzo liczyć się z pieniędzmi (firma zalega mi z wynagrodzeniem) i zapisywać wszystkie wydatki z podziałem na kategorie, jak jedzenie, chemia itd. Nie jem smakowych jogurtów, słodyczy, chipsów, paluszków. W zamian raz na tydzień kupuję sobie paczkę migdałów lub orzechów laskowych, bo je uwielbiam i oliwki. Nie piję soków, kolorowych, gazowanych napojów, kawy (nie z oszczędności, nigdy mi dobrze nie służyła), a herbatę zieloną (sypaną - można ją parzyć dwa razy, ten drugi napar jest smaczniejszy nawet) i czerwoną, trochę wody wysokozmineralizowanej (ale nie kupuję zgrzewkami). Sama gotuję. Używam oliwy z pierwszego tłoczenia. Kupuję owoce i warzywa, a także mrożonki, typu szpinak, fasolka, brokuły. Wędliny jem niewiele, ale kupuję tę droższą, co u mnie w sklepie jest w osobnym koszu jako tradycyjna, bez konserwantów itp. Podobnie z serem żółtym, nie kupuję takiego z podejrzanie niską ceną. Jem też serek wiejski. Bardzo rzadko kupuję masło, bo do chleba go nie używam - robię sobie pasty pomidorowe lub z awokado, jem dżem (niestety jeszcze nie własnej roboty, ale w lecie zamierzam zrobić). Jestem na takiej diecie, że rano nie jem białka, więc nie łączę chleba z wędliną czy serem żółtym. Margaryna dla mnie nie istnieje. Obiady jem typu kasza gryczana z cebulką i pieczarkami; makaron z pesto z podsmażoną wędliną, naleśniki ze szpinakiem i serem żółtym; ryż robiony na patelni z marchewką i tuńczykiem itp. + warzywa gotowane lub sałata. Czasami też gotuję zupę. Na kolację jem jajka, mięso - przeważnie indyka lub kurczaka z patelni bez panierek, rybę, mozzarellę, fetę z sałatą. Zwracam uwagę na etykiety i gramaturę. Porównuję ceny. Mieszkam w centrum dużego miasta, pod nosem nie mam supermarketów, ale siostra mieszka koło Lidla, więc przy okazji wizyty u niej kupuję tam część produktów, jak makaron z pszenicy durum dwa razy tańszy niż koło mnie itd.
      W styczniu, jak dotąd, wydałam 95 zł, więc tendencja ok. 8 zł się utrzymuje.
      • 16.01.11, 15:08
        estrenka - szacunek! widać, że się dobrze odżywiasz i za 8zł dziennie na osobę to naprawdę jest wyczyn. Muszę się tego nauczyć!
        --
        Zostań Psim Aniołem!

        Fundacja Azylu pod Psim Aniołem
        www.psianiol.org.pl/
      • 17.01.11, 18:18
        Ja wydaję na jedzenie ok. 200 zł/m-c/os. (czasami 250 - zależy od miesiąca i tzw. dużych zakupów). Jem normalne posiłki robione w domu. Nie marnuję jedzenia - nie mam kompleksu pustej lodówki. Staram się by posiłki były treściwe i w miarę urozmaicone. Wbrew pozorom nie jest to ani trudne ani czasochłonne.

        Kiedyś, jak miałem nie najlepszy okres, to z dziewczyną wydawaliśmy ok. 20 zł tygodniowo na jedzenie na jedną osobę. I dało się przeżyć. Trzeba się nieco nagimnastykować, ale jest to możliwe.

        Teraz tamte czasy to wspomnienia, ale nadal mam nawyk oszczędzania i racjonalnego wydawania kasy na jedzenie.
    • 14.01.11, 13:00
      ja mam 30 zł na 2 osoby + 3 która pojawia się w weekendy. I wystarcza nie tylko na jedzenie.
      --
      Jestem na dwóch dietach - na jednej byłam cały czas głodna.
    • 14.01.11, 13:25
      U mnie na 2+3 wychodzi ok. 45-48zł./dzień. Przy czym starszy syn z tych szybko rosnących- wszystkopożerających(14 latek uprawiajacy sport). Nie kupuję żadnych półproduktów- nalesniki, pierogi itd wszystko robione w domu, zakupy staram sie robić w Lidlu, Biedronce lub na promocjach w Selgrosie lub Makro.
      • 14.01.11, 14:09
        czyli ok 9-10 pln dziennie na osobę
    • 14.01.11, 13:49
      Ja niestety wydaję około 30zł /dzień. W sumie na jedzeniu nie oszczędzam za bardzo. Jem często rybę, mięso. Przynajmniej raz w tygodniu wychodzę do tańszej restauracji. Jakoś nie umiem oszczędzać na jedzeniu.
      • 14.01.11, 14:36
        u mnie wychodzi jakieś 13,5 zł dziennie (400 miesiecznie), jem duzo ryb, miesa, jogurtow, owocow i warzyw. nie jadam na miescie, nie pije sokow, nie kupuje wody.
    • 14.01.11, 19:03
      Ja nie szacuję tylko dysponuję kwotą 6 zeta na osobę.
      • 14.01.11, 19:18
        jakies szesc lat temu wyszlo mi ok. 8zl/osobodzien. Ceny od tego czasu poszly w gore, teraz bedzie 10-12 w zaleznosci od dyscypliny, z tym ze my generalnie nie jadamy obiadów bez miesa czy ryby. Dziecko, jesli na sloiczkach, kupnych kaszkach oraz mleku modyfikowanym to wychodzi mniej wiecej tyle samo. I jeszcze jedna rzecz: wydlug mnie obiad wychodzi mniej wiecej tyle ile sniadanie i kolacja razem.
      • 14.01.11, 21:01
        6 pln - to chyba najniższa kwota z tu podanych... i dajesz radę bez problemu czy musisz się nagłówkować żeby się w tej kwocie zmieścić? wszystko kupujesz czy masz np warzywny ogródek przy domu albo rodziców od których po weekendzie przywozisz wałówkę na następny tydzień? skąd jesteś?
        • 14.01.11, 22:07
          na razie, od 3 stycznia zapisuję i pilnuję, 30zł (dokładnie 29.40) na 2 dorosłe osoby plus przedszkolak. Przedszkolak je posiłki w przedszkolu. Na obiady : dwa razy pizza, makaron bolognese, kotlety mielone,makaron z pesto, dwa razy ryba z ziemniakami i surówką, placuszki drożdżowe, kotlety z filetów, ryż i makaron z mieszanką chińską (mrożonka)....Dużo idzie na wędliny i ser żółty, dużo nam tego schodzi.
        • 15.01.11, 19:51
          Tak fruzi01 muszę pogłówkować.Ja muszę dawać radę bo środki na koncie się nie regenerukąsmileMieszkam w bloku.Nie mam ogródka ani wałowki po weekendzie.Śiązarasmile
          • 16.01.11, 15:12
            Tym bardziej mnie dziwi, ze korzystasz z kupnych słoiczków i gotowych kaszek. Ja wczoraj kupiłam kaszę mannę (0,5kg) za 2,3zł - starczy na wiele deserków. Do tego sok mailnowy i gotowe. Całość - 4min roboty (z zegarkiem w ręku). Chyba, ze Twoje dziecko nie może jesc takiej kaszki, tylko jakąś specjalną.
            --
            Zostań Psim Aniołem!

            Fundacja Azylu pod Psim Aniołem
            www.psianiol.org.pl/
            • 16.01.11, 20:00
              też uwielbiam kaszę mannę własnej roboty, polecam na gęstosmile do tego sok malinowy własnej roboty, pychasmile
    • 14.01.11, 23:22
      Nie szacowałam nigdy dziennej stawki, trudno mi policzyć ile kosztuje kawałek serka, wędliny więc nie wiem jak oszacowac koszt śniadań i kolacji.
      Jesli chodzi o obiady to staram sie zamknąć w maksymalnie 2,5 zł/osobę/porcję. Czasem wychodzi 1,5 zl (zupa), czasem 2 zl, czasemdochodzi do 3 zł ale tak na ogół obiad z mięsem to własnie te 2-2,5 zł/osoby.
      Gotujemy zawsze na 2 dni i dla 4 osób.
    • 14.01.11, 23:41
      ja wydaję - w zależności od miesiąca- 900 do 1200 na 4 osoby plus jedzenie dla psa, co daje stawkę maks 10 zł na osobę. Wiadomo- to uogólnienie, tata je mniej niż mąż; ponadto na jesieni kupiłam ziemniaki tzw od chłopa i oczywiście zrobiłam przetwory. Gotuję jednodaniowe obiady- treściwa zupa lub drugie, jemy dobre wędliny (fakt- kupuję ok 10-12 plasterków), warzywa i nabiał- w sumie każdy ma to, co lubi. Zdarza mi się gotować "na dwa pany", przy dobrej organizacji nie zabija mnie to. Nie korzystam praktycznie z gotowców- zawsze poratuję się zapasami z zamrażarki.
      • 14.01.11, 23:45
        * źle się wyraziłam- w tym jedzenie dla psa.
        • 15.01.11, 09:15
          .Jak wiecie ja nadal mam 800 na miesiąc 2+3 nast.Na dzień wychodzi 26,6
          Tylko że ja mam pełno przetworów zrobionych latem,pomrożone jarzyny,owoce,pieczarki.
          Dodatkowo od 3 do 12 jajek dziennie których czasami nie jesteśmy wstanie przejeśc.
          Swoje mięso z królika może nie dużo ale na 6 obiadów zawsze się znajdzie do tego pasztet chociaż 2 razy w miesiącu.
          Kury które mogę wykorzystać na rosół w każdej chwiliwink.
          Staram się robić wszystko sama,makaron,chleb,wędline,czekam aż się ociepli by jechać znowu po grzybnie.
          Mam w zamrażalniku pół swini (z krolików-stali bywalcy wiedzą o co chodzi).
          Smalec który mi niestety nie schodzi,wykorzystuję zamiast oleju do pieczenia bułek(dobrze że córka tego nie wie hihi)
          Znalazłam namiary na panią która tanio sprzedaje mleko-więc już wkrótce kupię podpuszke i zacznę bawić się w produkcję sera żółtego.
          Dzięki temu mogę,za tą kwotę przeżyć,wcześniej mialam 1200 i bylo naprawdę cięzko,myślę ze ciężej.Pracowałam i nie miałam czasu albo siły tego wszystkiego robić.Ale już niedługo,myślę że już niedługo będzie lepiej.

          --
          Życie to bajka.Jak się skończy? Tylko zależy od ciebie
          • 15.01.11, 09:31
            będzie lepiej, idzie wiosna.

          • 15.01.11, 12:25
            my na 6 piętrze w bloku na dużym osiedlu nie będziemy hodować własnych kursmile na pewno z kawałkiem własnego ogródka jest dużo łatwiej przetrwać za tak niewielkie kwoty; a w ogóle reni, jesteś dla mnie mistrzynią gospodarowania smile
            • 15.01.11, 13:54
              Zdaję sobe sprawe ,że w bloku chować się nie da,ja się cieszę,że mamy tą działkę.Fruziu nie uważam się za mistrzynie gospodarności.Po pierwsze lubię to,po drugie,u mnie problem pilnowania finansów istniał już jakiś czs.Po trzecie to jest walka o przetrwanie, po czwarte z wszystkiego rezygnujemy. Córka w grudniu nie pojechała na trzydniową wycieczkę(ale z tego się cieszę bo nie uważam by robić wycieczkę łącznie z dyskoteką w adwencie).Fakt nie bylo na to pieniędzy bo zaplanowaliśmy np.kupno świni.Nie ma szans byśmy gdzieś pojechali chociażby na tydzień w wakacje.Nie wspomne już o parku rozrywki,czy wyjazd na tor gokartowy.Nieraz popłaczę w poduszke,bo poprostu jest mi przykro ,że tak często muszę dzieciom odmawiać.
              Co do wiosny,to ona będzie najgorsza.Syn ma 18 tkę,córka bierzmowanie,my maturę(mężowi czarny garnitur trzeba kupić i biała koszulę).Do tego wymiana kur -trzeba kupić kurczaki w róznym wieku by jajka były non stop od jesieni.Jedyny plus że zabiję stopniowo stare kury,ale za to jajek będzie mniej.Muszę kupić 2 metrową pleksę ok.15 metrów by sąsiadom kury nie przeszkadzały bo każą wybić.Opłata za dzialkę,nasiona,sadzonki,no i zaprawy się zaczną(truskawki).Tak jak się bałam jesieni tak też boję się a może bardziej wiosny.Cała nadzieja że jest podwyżka(w poniedzialek dowiemy się ile podwyżki były od 50 do 400 zł).Ja to już jestem zalamana,każde dodatkowe pieniądze staram się tak zagospodarowac by były w formie wędki,a nie ryby.

              --
              Życie to bajka.Jak się skończy? Tylko zależy od ciebie
              • 15.01.11, 14:34
                Przykazanie aby "zabaw hucznych w czasie zakazanym nie urządzać" zostało już zniesione. Poza tym adwent to nie Wielki Post, tylko czas radosnego oczekiwania. Ciekawe czy Twoja córka tak jak Ty cieszy sie, że nie pojechała. Uważam Cię za super mądrą babkę, ale akurat to zdanie mnie bardzo negatywnie zaskoczyło.
                • 15.01.11, 14:56
                  amandaas napisała:

                  > Przykazanie aby "zabaw hucznych w czasie zakazanym nie urządzać" zostało już zn
                  > iesione. Poza tym adwent to nie Wielki Post, tylko czas radosnego oczekiwania.
                  > Ciekawe czy Twoja córka tak jak Ty cieszy sie, że nie pojechała. Uważam Cię za
                  > super mądrą babkę, ale akurat to zdanie mnie bardzo negatywnie zaskoczyło.

                  Co,gdzie ,jak???kiedy mi to umkło,od dawna?Czyli ja żyłam w nieświadomości.U nas w miasteczku w tym okresie nie ma rzadnych imprez,ani w szkole dyskotek.Dobrze bo pewnie bym miala awanture z dziecmi.Aż mi głupio.
                  A Ty za to mile mnie zaskoczylaś,najnormalniej w świecie nie naskoczylaś na mnie,chociaż pisząc bylam pewnasmile
                  --
                  Życie to bajka.Jak się skończy? Tylko zależy od ciebie
                  • 15.01.11, 15:09
                    Wygooglowałam bo też nie wiedziałam od kiedy, nowe przykazania zostały wrowadzone 22 maja 2002 r. i zabraniają urządzania zabaw w okresach pokutnych które definiują jako wszystkie piątki roku i okres Wielkiego Postu. Także ja najbardziej wolno bawić się w adwent. smile Jednak tradycję niełatwo wykorzenić wink
                    • 15.01.11, 15:18
                      Dzięki,mi pewnie ta wiedza się nie przyda ale bedzie kiedyś w domu bez awantur.Bo każdy dom żyje swoimi prawami,a na sprawy kościelne to ja jestem okropna.Chociaż do sympatykow pewnego radia duzo mi brakujesmile
                      --
                      Życie to bajka.Jak się skończy? Tylko zależy od ciebie
                    • 15.01.11, 16:57
                      Czyli kiedyś to był grzech, a teraz nie, ciekawebig_grin
    • 15.01.11, 09:57
      fruzia01 - a ile masz pieniędzy na jedzenie? Ile Twoim zdaniem możesz przeznaczyć? Przez ponad rok utrzymaywałam się jedzeniowo za 8 zł - 10 zł na 2 osoby - nie miałam wyjścia. Nie wspominam (jedzeiowo) tego czasu źle. Planowanie, planowanie i jeszcze raz planowanie posiłków. Kupowałam dużo warzyw sezonowych, gotowałam dużo zup, sama robiłam kluski francuskie ( nie chciało mi się robić zwykłych), odkryłam kuchnie chińską, meksykańską smile - są to smaczne kuchnie, biednych ludzi. Znajomi raczej uważlai, że eksperymentuję w kuchni (a nie oszczedzam smile). Codziennie miałam dla syna obiady mięsne, dla mnie co drugi dzień, jadłam dużo dużo , dużo warzyw. I nie byłam otyła...-a to też duża korzyść z oszczędzania smile
      • 15.01.11, 10:02
        W tej chwili mam 30 zł: na jedzenie dla 3 osób, na środki czystości, alkohol i właściwie na całe tzw. życie smile. Bo wydaję na zakupy tygodniowo ok 200 zł.
      • 15.01.11, 11:31
        fruzia jeszcze nie tak dawno wydawałam na jedzenie 6zł dziennie... Też nie wspominam tego czasu źle, było dużo planowania i planowania. Dużo warzyw sezonowych, zupy... i mimo dla kogoś głodowej stawki dziennej kilka razy gdy wpadli znajomi myśleli że eksperymentujemy a jedzenie im smakowałosmile
      • 15.01.11, 12:34
        jeszcze nie wiem ile mam pieniędzy smile
        kupiliśmy mieszkanie - wreszcie własne!!! od lutego spłacamy kredyt hipoteczny i pożyczkę zakładową (prawie bezprocentowa, bardzo opłacalna) płacimy niemały czynsz; mieszkanie jest do totalnego remontu, więc przez kilka miesięcy się tam nie wprowadzimy - będziemy nadal mieszkać z moimi rodzicami w domu i dokładać się do niemałych rachunków; to będzie ten trudny okres....
        poza tym synek chodzi do prywatnego żłobka i na razie nie chcemy go przenosić gdzie indziej (zresztą miejsc w państwowych jest baaaaardzo mało),trzeba odkładać na jakieś wakacje, na emeryture, na większe auto, fundusz remontowy .... jak to podliczyliśmy to wyszło że na bieżące życie, czyli jedzenie, kosmetyki, chemię aptekę, ubrania, sieciówkę i inne nieprzewidziane wydatki zostaje nam 370pln sad po przeprowadzce jakieś 600pln; tak żyć się nie da, trzeba z czegoś zrezygnować, coś poprzekładać.... stąd moje pytanie o minimalną stawkę dzienną na wyżywienie....
        • 15.01.11, 14:57
          Gratuluję zakupu mieszkaniasmile.
          --
          Życie to bajka.Jak się skończy? Tylko zależy od ciebie
    • 15.01.11, 11:42
      Nasza stawka wynosi teraz 8-10 zł dziennie na osobę. Było jeszcze mniej, ale teraz (sporadycznie wprawdzie) pozwalamy sobie na coś bardziej ekskluzywnego typu krewetki....

      Nie jemy przetworzonego jedzenia. Mamy własne przetwory w ilości przemysłowejsmile Warzywa kupowane na hurcie od rolnika, najczęściej jakieś resztki więc prawie za darmo. Ciekawym pomysłem dzięki temu forum było np zrobienie przecieru z bakłażanem, cukinią i papryką. Teraz tylko podsmażam cebulę i daję słoik, doprawiam czosnkiem i mam gotowe danie. Można dodać mięso i makaron. Bardzo szybkie i smaczne. Mamy nawet własny keczup.
      To co nie dało się wepchnąć w słoiki pomroziliśmy.

      Mimo przekonania, że do słoika trzeba też kupić, wychodzi to i tak taniej. W sezonie warzywa są tańsze więc na jedzenie wydaje się mniej, a potem zimą można zdrowo się odżywiać nie szalejąc z wydatkami na jedzenie.

      Wydaje mi się, że podstawą małych wydatków na jedzenie jest planowanie a nie jedzenie byle czego. Jak się człowiek spręży i wysili jest to możliwe, najważniejsze to musi być zróżnicowanie.... Dobrze fruzia robisz planującsmile powodzenia....


      • 15.01.11, 11:59
        rudyocicat napisała:


        Mamy nawet własny keczup.

        My tez jemy tylko własnej roboty ketchup, nawet dzieci tak się przyzwyczaiły, że kupnego nie rusza. A jaki wdzięczny jest za to mój żołądeksmile, żadnych wzdęć, ani sensacji jak to bywało po kupnych ketchupachsmile.
      • 16.01.11, 12:08
        u nas dzienna stawka żywieniowa wyznaczona to 30 zł na 2 dorosłe osoby plus 19 miesięczny synek. W tej kwocie nie ma uwzględnionego mleka modyfikowanego kaszek i soczków dla synka. Często nie udaje mi się zamknąć w tej kwocie sad ale od nowego roku staram się z tym walczyć.
      • 16.01.11, 15:17
        A napisz coś o tym przecierze z bakłażana proszęsmile
        --
        Zostań Psim Aniołem!

        Fundacja Azylu pod Psim Aniołem
        www.psianiol.org.pl/
        • 16.01.11, 19:56
          Do przecieru daję pokrojonego bakłażana i cukinięsmile doprawiam ziołami prowansalskimi, solą i cukrem.... Potem według uznania trzeba to zapasteryzować, ja robię to w piekarniku... Nie daję cebuli i czosnku bo się boję, że coś się wydarzy, robię w litrowych słoikach... W tym tygodniu mieliśmy na obiad, polecamsmile
          • 17.01.11, 00:41
            dzięki, ale możesz jakoś dokładniej proszę? Bo ja noga w takich rzeczach jestemsmile Ile czego, ile piec etc?
            --
            Zostań Psim Aniołem!

            Fundacja Azylu pod Psim Aniołem
            www.psianiol.org.pl/
            • 26.01.11, 21:36
              Robisz wg uznaniasmile Do przecieru dajesz kabaczka, cukinię i bakłażana w ilości dowolnej i sypiesz soli do smaku, plus ulubione zioła najlepiej zioła prowansalskie, lub bazylię, itp. ja robię bez cebuli i czosnku, dodaję na koniec przed podaniem na stół, ale nie do słoika... Wekujesz jak Ci serce dyktuje byle się wieczko wklęsłosmile Ja to robię w piekarniku www.sciaga.pl/tekst/60927-61-sterylizacja_i_pasteryzacja
              jeśli chcesz dokładny przepis (zachęcam do własnych inspiracji i odkrywania smaków) to znalazłam takie coś www.cojemy.pl/przepis-na/ratatouille.html
    • 15.01.11, 12:11
      Muszę policzyć, ale w gruncie rzeczy wszystko opiera się na tym by kupować:
      - tyle ile się zje (np. wędliny, a nie dwa razy więcej bo jest promocja, czasem się na tym łapałam. W konsekwencji albo się zepsuło albo musiałam zamrozić)
      - "zestawami" tzn. jeśli w planie jest chili con carne to muszę pamiętać by kupić wszystkie składniki - może warto wypisać sobie kilka ulubionych przepisów i listę zakupów do nich, przed wyjściem z domu sprawdzić czy składniki na to dane są czy coś trzeba dokupić.

      Moim odkryciem jest domowy jogurt naturalny. Wczoraj wieczorem zrobiłam, po prostu w garnku i wyszedł smile

      --
      allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=2046947
      • 18.01.11, 14:36
        proszę o przepis
    • 15.01.11, 20:41
      Ja wiem, że najważniejszą sprawą jest 1) planowanie menu 2) zakupy.dwa razy tak robiłam i w jakiś cudowny sposób wydawałam naprawdę mało, stale jednak coś mi staje na drodze i wydaję bez planowania min.20 pln na 2 dorosłe osoby ale zwykle wychodzi niestety 30 crying
    • 16.01.11, 17:30
      policzyłam wydatki z ostatnich dwóch tygodni, wychodzi 30zł/3os dorosłe/dzień
      w tym jest 1razowe wyjście od Mcdonaldsa i czteropak pepsi, więc chyba nieźle
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/34bwdqk3ojz97yr7.png
    • 16.01.11, 20:45
      Jestem studentką, ale tą prawdziwie biedną, bo mówi się że dzisiejsi studenci nie są biedni smile zawsze mi na wszystko brakuje, mimo iż jestem bardzo oszczędna. W tym miesiącu zrobiłam zakupy na kwotę niespełna 30 złotych, za które muszę przeżyć do końca miesiąca. Tak źle jeszcze nigdy nie było...
      Serdeczności dla wszystkich!
    • 16.01.11, 21:21
      U mnie to ok. 12-13zł / dzień.

      Weźcie pod uwagę, że stawka żywieniowa będzie kształtowała się zupełnie inaczej u większej rodziny niż w singli czy pary. Im więcej osób w domu tym stawka powinna być niższa w przeliczeniu na osoby.
      • 17.01.11, 10:34
        U mnie też 12-13 PLN / dzień tak przeciętnie.
        Chociaż w 2010 bywały miesiące, kiedy dochodziłam nawet do 15 PLN dziennie (np. luty, lipiec).
        Niemniej jednak 12-13 zł jest najczęściej
    • 17.01.11, 10:53
      średnio w 2010 roku wydawaliśmy na jedzenie 9,5pln/osoba/miesiąc i to bez specjalnego oszczędzania (raczej rozsądne zakupy z kartką); myślę więc, że w trybie oszczędnym spokojnie zejdziemy do stawki 8pln/osobe miesięcznie - czyli prawie 500pln; remont mieszkania będzie skromniejszy, pożyczka zakładowa nie będzie wydana, ale poleży na koncie jako fundusz awaryjny, na pół roku zawiesimy oszczędzanie na emeryturę....i damy radę smile dzięki za wasze wpisy
      • 17.01.11, 17:22
        u nas stawka 10zl/os tzn ja i partner
        pewnie można by było mniej ale ja jestem fanką owoców a on słodyczy
        I w tej kwocie starczy na 2 ekstra obiady tygodniowo np. na faszerowane baklazany smile
        • 18.01.11, 09:59
          witam
          nie liczę dokładnie ale myślę że na pewno 15-20zł zł na osobę/w tym jest jednak jedzenie jak i przekąski i słodycze/chrupki/owoce dla dzieci , bo skoro na dzień ok 60-70zł-wiem jednak ciągle za dużosad czasem w dniu wydam tylko 30zł ale zaraz na drugi dzień 90...
          • 18.01.11, 13:22
            Piszecie że przeciętna Wasza dzienna stawka żywieniowa to ok 30 zł? czyli na jedzenie w miesiącu ok 900 zł. Powiedzcie mi co się w tej kwocie zawiera? czy tylko sniadania obiady i kolacje, czy też dodatkowo jakies domówki ze znajomymi (idzie juz wiecej kasy), wypieki domowe, imieniny - mąż ma w tym miesiącu i na 3 ciasta do pracy wydałam 45 zł + trzeba dokupic dodatkowo kawe, herbate i cukierki. Czy Waszym zdaniem takie rzeczy też mam ująć w dziennej stawce żywieniowej?? Bo już od kilku miesięcy probuje sie zmiescić w 600zł na samo jedzenie dla 2 osób dorosłych i 2latki (oprócz mleka modyfikowanego) i za cholere mi to nie wychodzi właśnie przez albo jedną imprezę, albo jakieś ciasta które uwielbiam piec?? Nie wiem czy za bardzo nie zamotałam ale prosze o odpowiedz.
            • 18.01.11, 14:51
              Jesteśmy z mężem na diecie Dukana, wydajemy tygodniowo 300 zł na większe zakupy, i w tygodniu dokupujemy jeszcze za ok. 100-150 zł. Dość droga dieta niestety. W tym oczywiście są też rzeczy dla dzieci, czyli owoce, inne mięso dla nich, warzywa, soki i serki.
              --
              --------------
              Zagłosuj na mój projekt kuchnismile
              promocje.ikea.pl/kuchniajakmarzenie/projekt/4cd950da39c78.html
            • 18.01.11, 17:32
              U mnie zawierają się śniadania, obiady i kolacje, ale na bardziej wyszukane potrawy nie ma pieniędzy .
              Jak organizuję przyjęcie to mam oddzielny budżet.
              Ja bym traktowała pieniądze na dodatkowe imprezy jako "rozrywka" smile....
              • 18.01.11, 18:52
                U mnie też wszystko ale jak napisałam na początku 30 zł to tez chemia jak i drobne inne wydatki - ksero , kieszonkowe dla córki, gazety czy bilet PKP. Wczoraj wydałam 20 zł dziś tylko 8. W piątek zrobię zakupy za 36 pewnie.
                Na imprezy typu urodziny córki odkładam trochę wcześniej i jest kategoria inne. Zresztą co miesiąc mam taką kategorię inne i wynosi ona 250 zł. Raz wydam ją na bilety , raz na kino a innym razem na kawę i ciacho imieninowe.
                --
                Jestem na dwóch dietach - na jednej byłam cały czas głodna.
                • 19.01.11, 08:22
                  no i tu sie zaczynają schody bo mi na kategorię inne prawie nie starcza a jeśli jest to ściśle zaplanowana - bo jeśli są jakies niezaplanowane to wychodzi debet a to już niedobrze
                  • 19.01.11, 14:20
                    Czy naprawdę jest się w stanie tyle wydawać dziennie na żarłocznego nastolatka, oszczędzając, ale wliczając w to WSZYSTKO (czyli np. dodatkowy napój w szkole czy na wycieczce, całkiem okazjonalne jedzenie na mieście czy lody, ciastko, gdy zaprasza się gości, owoce, jogurty, przynajmniej od czasu do czasu coś ciepłego w bufecie, gdy 9 godz. zimą w szkole jest, itp.) JAK?

                    P.S.
                    W zeszłym roku zrobiłam eksperyment, gdy przez kilka dni byłam latem sama w domu (nie wychodząc do pracy, nie zapraszając nikogo). Okazało się, że "wydaję" (cudzysłów bo chodzi o kalkulację kosztów, a nie faktyczne płatności) na siebie na jedzenie ok. 4,50zł/ dz. Nie biedowałam, nie byłam na diecie, nie odczuwałam potrzeby dodatkowych zakupów. Jednak nie odważę się stwierdzić, że biorąc pod uwagę wszystkie aspekty życia rodzinnego jest to kwota wystarczająca na normalne funkcjonowanie w dłuższym okresie.
                    • 19.01.11, 14:31
                      mamalutka_10 napisała:

                      > Czy naprawdę jest się w stanie tyle wydawać dziennie na żarłocznego nastolatka,

                      Tak jest u mnie i bez biedowania, przy czym syn w ramach czesnego jakie płacę za szkołę ma też obiady w szkole, które nawet mu smakują i zjada je w całości. Poza tym- śniadanie i obiadokolacja w domu+ drugie śniadanie do szkoły+ jeszcze jakaś przekąska po powrocie do domu, a przed kolacją.
                      Ponieważ staramy sie nie kupowac słodyczy- za to piekę ciasta w domu (bardzo sporadycznie kupujemy słodycze- czasami np. Nutella na nalesniki czy tabliczka czekolady) syn-nastolatek ma zapowiedziane, że wszystkie dodatkowe zachcianki, np. dodatkowe słodycze, napój, czy nie daj Bóg KFC albo coś podobnego- opłaca z własnego kieszonkowego. My "śmieci" nie finansujemy. I co ciekawe, ponieważ syn zbiera pieniądze na konkretny cel, bardzo, ale to bardzo sporadycznie finansuje sobie takie zachcianki.
                      Z tym, zę u nas to srednio wychodzi 10 zl. na osobe, w jednym miesiącu moze to być 10 a w drugim 13zł. itd.
                      • 19.01.11, 14:46
                        Aneta, ale skoro Twój syn ma obiady w ramach czesnego - to po prostu nie uwzględniasz tego kosztu. Gdybyś musiała jeszcze dodać obiad syna, to już 10zł pewnie byłoby za mało..
                        --
                        Zostań Psim Aniołem!

                        Fundacja Azylu pod Psim Aniołem
                        www.psianiol.org.pl/
                        • 19.01.11, 14:49
                          ofelia1982 napisała:

                          > Aneta, ale skoro Twój syn ma obiady w ramach czesnego - to po prostu nie uwzglę
                          > dniasz tego kosztu. Gdybyś musiała jeszcze dodać obiad syna, to już 10zł pewnie
                          > byłoby za mało..
                          Tyż prawdasmile. Z tym, ze bez obiadów czesne nie wchodzi w grę- obiad+ czesne są niejako w pakieciesmile. A szkoła jest super doskonała i nawet nie myśleliśmy o innej. Przy okazji bytnosci w szkole będe musiała zapytac jaki jest koszt samych obiadów, chyba maja jakieś wyliczenia.
                      • 19.01.11, 15:12
                        >przy czym syn w ramach czesnego jakie płacę z
                        > a szkołę ma też obiady w szkole,

                        czyli 10 zł z tym obiadem czy bez?

                        Bo kiedy moje dziecię miało mało lekcji i jadło w domu, albo chodziło na stołówkę szkolną (niskie ceny) - to OK, 10 zł wystarczyło. Ale kiedy teraz sporo się przemieszcza, w szkole długo przesiaduje, stołówki nie ma, na dodatkowe zajęcia chodzi, to ja może i teoretycznie bym się w 10 zł na latorośl wyrobiła, ale praktycznie patrząc na jego realne potrzeby - to niemożliwesad
                        • 19.01.11, 17:41
                          Tak z ciekawości - co Twoje Młode jada smile? .
                          Mnie spokojnie starcza, a mam nastolatka obżarciuszka ... Z tym , że zdecydowanie nie mam zamiaru finansować , jego 3 jogurtów dziennie (bo to niezdrowe), czy zapiekanek, pizzy czy innych wyjść na kebab. Okazjonalnie jak ma wyjsie i długo go nie ma w domu , daję mu 10 zł, ale tak naprawdę nie podraża mi to miesięcznego budżetu na jedzeie.
                          • 19.01.11, 23:28
                            Hmm... nie wiem ile to wychodzi dokładnie kwotowo, ale określam to jako tanie żywienie.
                            Nie jadam żadnych fast foodów, poza pizzą okazjonalnie. Odnośnie słodyczy to piekę ciasta, jabłecznik, babka marmurek, poza tym czekolada. Pijam miętę i pokrzywę z pogranicza swojego ogrodu ;p zieloną herbatę, domowe soki z czarnej porzeczki, winogron.
                            Chleb , do tego konfitury własnej roboty, pasztet z soczewicy i marchewki (mój ulubiony), pasta jajeczna, z kostki twarogu robię własny serek kanapkowy z dowolnymi przyprawami, kupuję ser żółty.
                            Płatki owsiane pod każdą postacią - od tych z mlekiem po placuszki z nich i zmiksowane w shakeach owocowych.
                            Placki warzywne, uwielbiam z soczewicy! Pierogi lepię sama z farszem różnego rodzaju. Jemy dużo kaszy wszelkiego gatunku. Makarony z sosem, który wekuje i potem mam na szybko pod ręką. Dużo rzeczy mrożę (pierogi, krokiety, zupy).
                            Nie wyobrażam sobie obiadu bez zupy. To z niej czerpie cenne składniki odżywcze, później mogę przekąsić pierożki z białej mąki i mój organizm na tym nie ucierpi.
                            No i nie jadam mięs.
                            Z paczki soczewicy (3,70zł) robię pasztet i kotlety - mamy coś do chleba i obiad na dwa dni. Do tego zupka. Myślę, że spokojnie nie raz moja stawka żywieniowa wynosiła 8 zł dziennie.
                            Mam warzywa z własnego ogrodu. Kiszone ogórki i inne. Niby nic, a można "za darmoszkę" wyczarować parę smacznych dań.
                            Suszę grzyby. Do tego kg kiszonej kapusty za 3,60 zł i dla nas dwojga mam od razu po sporej porcji pierogów i krokietów.
                            Najwięcej kasy pochłaniają gotowe produkty. Na forum o taniej diecie pisano, że zdrowa żywność to droga żywność. Można z tym polemizować. Na pewno zdrowe gotowce będą cenione kosmicznie, ale sami możemy zadbać o zdrowie nie zaopatrując się w sklepach ze zdrową żywnością.
                            Jak się nie ma czasu na zabawę w ogródek i domowe obiadki to żeby zaoszczędzić, gdy nie odbywa się to kosztem zdrowia niestety jest ciężko.
                            --
                            plusultraminimalism.blogspot.com
                            • 20.01.11, 16:31

                              Czy mogłabyś podać przepisy na pasztet z soczewicy/marchewki i na kotleciki z soczewicy?

                              Narobiłaś mi smaku smile
                              • 26.01.11, 18:15
                                Przepis na pasztet z soczewicy:
                                [url=http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/pasztet-z-soczewicy/]http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/pasztet-z-soczewicy/[/url]
                                --
                                plusultraminimalism.blogspot.com
                            • 26.01.11, 21:23
                              Miniplusultra - proszę adoptuj mnie!smile
                              --
                              Zostań Psim Aniołem! Oddaj 1% podatku pokrzywdzonym zwierzętom!
                              Fundacja Azylu pod Psim Aniołem
                              Nr KRS: 0000098734
                              www.psianiol.org.pl
                          • 20.01.11, 09:40
                            zonaniezona1 napisała:

                            .
                            > Mnie spokojnie starcza, a mam nastolatka obżarciuszka ... Z tym , że zdecydowan
                            > ie nie mam zamiaru finansować , jego 3 jogurtów dziennie (bo to niezdrowe), czy
                            > zapiekanek, pizzy czy innych wyjść na kebab.

                            To tak, jak u mnie.
                            • 26.01.11, 21:46
                              U nas policzyłam zeszły rok i wychodzi szacunkowo 800 złotych na 2 osoby dorosłe + 3 małych dzieci co daje 26,70 zł dziennie na rodzinę. Z tymże muszę uściślić:
                              1. dzieci są małe więc zjadają mniej niż dorosły czy nastolatek
                              2. 1 dziecko jada obiady w szkole (ok. 50 zł miesięcznie)
                              3. 2 dziecko ma 3 posiłki w przedszkolu (ok. 80 zł miesięcznie)
                              4. 3 dziecko to maluszek, najdroższe jest mleczko (karmię też naturalnie), po za tym zupki, deserki gotujemy sami, słoiczki tylko awaryjnie (przykład banan ze słoiczka to prawie koszt 1 kg tych owoców).
                              5. kupujemy głównie w dyskontach + warzywa na targu
                              6. słodycze dostajemy głównie od dziadków
                              7. dużo żywności mrozimy
                              • 27.01.11, 09:12
                                Obecnie jedząc sam miałem stawkę 10 zł dziennie, chociaż były problemy i czasami było 12 zł. Staram się jeść tanie rzeczy typu wątróbka drobiowa/wieprzowa kapusta kiszona i coś do tego ziemniaki lub kasza. Eksperymentalnie próbowałem cielęcą (bardzo droga), pani w sklepie: Tylko tyle pan chce? wink Wątroba dobra, ale bez przesady.
                                Jadam często wędzoną rybę, bo lubię a jest zdrowa. Lubię pastę z ryby i jajka.
                                Jem jajka smażone na cebulce albo na porze, przyzwyczaiłem się do porannych płatków owsianych owocami.
                                Jem często ryż z warzywami, kasze, kapustę w każdej postaci, własne naleśniki, pierogi.
                                Zastanawiałem się, czy nie warto kupić krowy na swoje potrzeby, bo być może będę miał możliwości od jesieni, mieszkając już w 5-7 osób. Można mieć własne mleko, twaróg i masło, a nadmiar sprzedawać. Gdyby się udało jeszcze robić ser żółty, czy wędzony, to byłoby super.
                                • 27.01.11, 10:24
                                  Ja kilka lat temu tylko na posiłki jedzone w pracy wydawałam ok. 10-12 złotych dziennie a były to kanapki, jogurty, owoce, sałatki i czasami zupa na stołówce. Fakt, że łącznie z dojazdami pozostawałam poza domem ok. 12 godzin. Także trudno jest zdefiniować ogólną 1 stawkę dzienną dla 1 osoby.
    • 28.01.11, 16:09
      A ja właśnie obliczyłam że na życie wydaliśmy ok 500 zł w zeszłym miesicu na 3 osoby. Co daje 5,55 zł/dzień. w tym synek którry 2x dziennie je jeszcze mleko modyfikowane.
      Zrobiłam generalny przegląd w szafkach, i wiem co mam czego nie.

      Teraz to nawet spagetti jemy z makaronem nitki, bo czasem szkoda kasy na makaron do spagetti. wink

      Wcześńiej mieliśmy dochody 2x większe prawie i prawie wszystko wydawaliśmy. Ciesze się że dostałam szkołę od życia, o dzięki temu widzę jaka byłam rozrzutna.
      • 28.01.11, 17:55
        Odnośnie makaronu - nie ma jak własny smile I wychodzi go tak dużo, że aż tanio ;p
        Można też zrobić lane kluski do zupki smile Pycha smile
        Moim zdaniem można zarówno drogo żywić się w sposób niezdrowy, jak i taniej a zdrowiej.
        Czy wielka to różnica dla mojego zdrowia czy zjem jabłko ze swojego sadu czy brzoskwinię ?
        Co do budżetu wiele też zależy od walorów smakowych, pochodzenia produktu - co z wpływem na nasze zdrowie nie ma nic wspólnego.
        tak jak pisze ktoś powyżej - czyście szafki z tego co macie dopiero później idźcie na zakupy.
        --
        plusultraminimalism.blogspot.com
        • 29.01.11, 13:51
          średnia z tamtego roku na jedzenie dla 2+nastolatka na m-c to 840zł. codziennie jemy obiad z co najmniej 1-go dania, śniadanie każde z nas, z kolacjami bywa różnie. ja np: wolę wypić piwo niż coś na kolację zjeść. pociecha w szkole ma zapłacone obiady (ok60zł) ale obiad w domu oczywiście je. w tej kwocie są słodycze i jogurty, mięso, ryby, owoce - ogólnie wszystko na co mamy ochotę i smak. żona jak jest cały dzień w pracy to kupuje sobie 2-gi danie za ok 10-13zł. to też jest wliczone w pozycję: żywność.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.