Dodaj do ulubionych

7500 na miesiąc to zawyżony koszt?

01.06.11, 10:17
czy podane poniżej koszty zawyżam czy zaniżam - i mogę się boleśnie rozczarować, potrzebna mi konsultacja na już, bo mam z mężem odmienne zdnanie, nie mieszkałam w kraju ponad 2 lata i już daję sobie wmówić wszystko, a cen za bardzo nie pamiętam - oprócz wnikliwego tu studiowania wątków

moje koszty będą:
kredyt na mieszkanie -2,500(przy tej rekordowej cenie franka, jak spada to jest ok.2000)
czynsz -500
prąd 100
internet, tel, tv 150

benzyna(nie do pracy, raczej zakupy, weekendy, podwózka do szkoły) 300
żywność (1+2dzieci w wieku podstawówkowym) 1000
ciuchy dla wszysktich 100
rozrywka(kina, restauracje) 300
szkoła (świetlica, obiady, składki, urodziny?) 200
niania na godziny - typu wieczór, czasem odebranie ze szkoły, 800
bilet lotniczy dla taty do rodziny raz w miesiącu 1500

po takim zestawieniu mąż mi próbuje wmówić, że zawyżam - w/g was rzeczywiście są to zawyżone koszty?
w/g mnie to jeszcze nie wszystko jest ujęte(dobre buty dla dzieci, ac na auto, rozrywka może być większa, bo 300 na 3 osoby miesięcznie to bardzo mało chyba? gdzie basen, bilety miesięczne, itp?)
z braku ojca weekendy będę musiała zagospodarowywać atrakcyjnie, co może przekładać się na zwiększony niż zwykle koszt
nie ma tu jeszcze pani do sprzątania - a pewnie by się przydała...
nie ma też żadnych zajęć dodatkowych - nauka pływania choćby, korepetycje z uwagi na różnice programowe mogą być konieczne?

będę wdzięczna za rzeczowe uwagi
Edytor zaawansowany
  • ada16 01.06.11, 10:27
    wg mnie 800 zł na nianię przy nie pracującej mamie - to koszt zawyżony.
    Rozrywka = sporo
    Bardzo malo na ciuchy
  • agattka_84 01.06.11, 10:40
    > wg mnie 800 zł na nianię przy nie pracującej mamie - to koszt zawyżony.
    Zgadzam się.

    > Bardzo malo na ciuchy
    Też się zgadzam.

    Poza tym moim zdaniem za mało na jedzenie - chyba, że będzie kupowała wyłącznie w Biedronce i ograniczała zakup lepszych produktów typu porządna kawa czy oliwa z oliwek.
  • trurl100 08.06.11, 14:16
    Tylko na jak długo ?
  • zuzanna56 08.06.11, 14:22
    Z tego co rozumiem (może błędnie) mąz wróci z kontraktu za pół roku i sprawa biletów na samolot będzie nieaktualna.
  • ladyjm 01.06.11, 10:38
    mysle, ze to nie sa zawyzone koszty. zazwyczaj to kobiety dobrze kalkuluja bo mezowie nie maja pojecia nt wielu aspektow zycia domowego i jego budzetu.
    --
    MÓJ BLOG O SZYCIU & HANDMADE
  • agattka_84 01.06.11, 10:43
    ladyjm napisała:

    > mysle, ze to nie sa zawyzone koszty.

    A ja myślę, że to kwestia standardu, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Ja nie wyżywiłabym rodziny za 1000 zł, 100 zł na ubranie też byłoby za mało. (Mówię o sytuacji, kiedy ma się wybór, a nie życie zmusza).
  • b-b1 01.06.11, 10:38
    To zależy, czy chcesz utrzymać jakiś "poziom" , czy bardziej oszczędne życie.
    Również od tego w jakim wieku są dzieci.
    Czynsz-zalezy gdzie-może być drożej w czynszu przeważnie zawarta jest woda.
    Brakuje rachunku za gaz-chyba że nie będzie gazu w mieszkaniu.
    1600zł-to jedzenie, rozrywka, ubrania i szkoła-hm...Mnie by nie wystarczyło. Tu musisz donegocjować big_grin bo masz rację-ubezpieczenie samochodu, bilety, zajecia dodatkowe, wycieczki szkolne, dzieciaki rosną-buty i reszta ubrań-leki, dentysta itp..
    Kieszonkowe dzieci-jeszcze dochodzi do kosztów stałych.
  • agattka_84 01.06.11, 10:41
    b-b1 napisała:

    > Brakuje rachunku za gaz-chyba że nie będzie gazu w mieszkaniu.

    Dokładnie. A przy opcji braku gazu i codziennym gotowaniu rachunki za prąd zapewne będą wyższe niż 100 zł miesięcznie.
  • joanna_poz 01.06.11, 10:59
    > Dokładnie. A przy opcji braku gazu i codziennym gotowaniu rachunki za prąd zape
    > wne będą wyższe niż 100 zł miesięcznie

    niekoniecznie.
    ja mam ogrzewanie na gaz (i grzanie wody).

    na płycie elektrycznej codziennie gotuję, mamy 130 m dom, korzystamy z pradu na zewnątrz chociazby do koszenia) i za 2010 r. wyszła mi średnia miesięczna bodajże 113 zł.
  • agattka_84 01.06.11, 11:10
    joanna_poz napisała:

    > na płycie elektrycznej codziennie gotuję, mamy 130 m dom, korzystamy z pradu na
    > zewnątrz chociazby do koszenia) i za 2010 r. wyszła mi średnia miesięczna boda
    > jże 113 zł.

    Hmmm...ja płaciłam ok. 80 zł miesięcznie, gdy mieszkaliśmy z mężem w kawalerce i całymi dniami nie było nas w domu, a gotowanie odbywało się tylko w weekendy sad Teraz mieszkamy w większym mieszkaniu, gotuję codziennie, rachunek za prąd jeszcze nie przyszedł - ale aż się go boję uncertain
  • joanna_poz 01.06.11, 11:25
    w tym roku średnia nam wyjdzie być moze ciut wyższa.
    za ostatnie 2 miesiace mam rachunek 249 zł czyli 125 zł/ za miesiąc.

    tez nas cały dzien nie ma w domu, jest nas trojka do "oprania", obiad gotuję codziennie, nie ma takiej opcji, zeby obiadu nie byłosmile, aczkolwiek wszystko co mozliwe mamy energooszczędne.
  • aneta-skarpeta 08.06.11, 13:06
    ja mam gaz wliczony w czynsz, nie przekraczam limitu, a kuchenka na gaz- ogrzewanie tez mam w ryczałcie- wiem wyjatkowosmile
    --
    -*-
    Korek
    www.youtube.com/watch?v=P6JJUwUEc20&NR=1
  • janinaelz 09.06.11, 10:15
    do @b-b1
    ale jeszcze trzeba dodac wydatki na leczenie, kazdy moze sie rozchorowac no i dentysta, nie ma nic za darmo
  • ablims 01.06.11, 10:42
    - kredyt na mieszkanie - za dużo - zmienic na złotówki.
    - ciuchy - za mało - wszedłbym na 250 miesięcznie dla całej rodziny
    - restauracja, kino - za dużo - można mniej a bardziej sensownie
    - szkoła - świetlica przy niepracującej mamie? - bezsens
    - niania na godziny - po co?- nie pracujesz zajmuj się - totalny bezsens

    > nie ma tu jeszcze pani do sprzątania - a pewnie by się przydała...
    to chyba żart - nie możesz sprzątać sama?

    Strasznie dużo wydajecie na zbędne rzeczy i usługi które tak naprawde nie są Wam potrzebne. Te usługi są raczej z wygodnictwa a to nie idzie z oszczędzaniem.

    Wybacz, że tak surowo. Ale takie podejście do życia strasznie mnie drażni...


    --
    Uwielbiam Linuxa. Mój faworyt: Debian Lenny 5.0 Stable smile
  • agattka_84 01.06.11, 10:45
    ablims napisał:

    > - kredyt na mieszkanie - za dużo - zmienic na złotówki.

    Tak dobrze znasz warunki ich kredytu, że takiej rady udzielasz?
  • joanna_poz 01.06.11, 11:00
    prz kursie franka 3,30 zamiana kredutu w CHF na złotówki to samobojstwo i najgorsze co mozna zrobic.
  • naturella 01.06.11, 11:00
    Pewnie, że usługi typu sprzątanie itp są związane z wygodnictwem, tak samo jak kupowanie pralki, czy zmywarki - można przeca na tarze zasuwać w potoku, zamiatać szczotą, a nie wydawać krocie na odkurzacz. To, że kogoś DRAŻNI coś tam, to nie znaczy, że autorka wątku ma robić wszystko sama, skorą ją stać na jakąś pomoc - i ta krytyka chyba niepotrzebna, autorka nie pytała, czy jest sens jakiś działań, tylko, czy koszty, które podała są adekwatne. Ja płacę 20 zł na ścinanie trawy, bo nie mam na to czasu, a co ważniejsze, nie chce mi się - wolę ten czas spożytkować na ugotowanie czegoś dobrego dla dzieci, czy posprzątanie. Od czasu do czasu też biore panią do sprzątania, żeby móc z rodziną w sobotę poleniuchować, czy wcześnie rano pojechać gdzieś.

    Niania za 800 zł wydaje mi się za dużo, jako, że dorywczo jest to ok. 40 godzin w miesiącu (stawka ok. 20 zł). Ale to, co zostanie można dołożyć do ciuchów i innych wydatków.
    --
    --------------
    Zagłosuj na mój projekt kuchnismile
    promocje.ikea.pl/kuchniajakmarzenie/projekt/4cd950da39c78.html
  • agattka_84 01.06.11, 11:08
    > To, że kogoś DRAŻNI coś tam, to
    > nie znaczy, że autorka wątku ma robić wszystko sama, skorą ją stać na jakąś pom
    > oc - i ta krytyka chyba niepotrzebna, autorka nie pytała, czy jest sens jakiś d
    > ziałań, tylko, czy koszty, które podała są adekwatne.

    Dokładnie tak.

    > Ja płacę 20 zł na ścinani
    > e trawy, bo nie mam na to czasu, a co ważniejsze, nie chce mi się

    Ja też zapłaciłam za umycie okien (a trochę ich mamy), bo nie chciało mi się męczyć w 8-mym miesiącu ciąży, a szkoda było na to czasu męża - lepiej, żebyśmy poszli razem na spacer. smile
  • amandaas 01.06.11, 14:01
    Pewnie, że usługi typu sprzątanie itp są związane z wygodnictwem, tak samo jak
    > kupowanie pralki, czy zmywarki - można przeca na tarze zasuwać w potoku, zamiat
    > ać szczotą, a nie wydawać krocie na odkurzacz. To, że kogoś DRAŻNI coś tam, to
    > nie znaczy, że autorka wątku ma robić wszystko sama, skorą ją stać na jakąś pom
    > oc - i ta krytyka chyba niepotrzebna, autorka nie pytała, czy jest sens jakiś d
    > ziałań, tylko, czy koszty, które podała są adekwatne.

    Dokładnie, dziękuję naturello że mnie wyręczyłaś, miałam pisać do Ablimsa to samo tylko w mniej parlamentarnych słowach.


    Ablims- już wiemy wszyscy że Twój model rodziny i ekstremalnego oszczędzania jest jedyny słuszny, że masz jadłospisz na rok do przodu i magazynek w którym wszystko chowasz, pewnie nawet pani do sprzątania też tam siedzi. Ale nie wszyscy mają takie ascetyczne podejście do życia i wierz mi że pani do sprzątania w wielu rodzinach, nawet na forum oszczedzanie jest czymś na porządku dziennym. A volta nie pytała z czego ma zrezygnować żeby zaoszczędzić tylko o to czy podana przez nią rozpiska jest adekwatna do aktualnych cen.

    Wybacz ton, ale mnie też DRAŻNI ta Twoja asceza. I podejście- skoro kobita nie pracuje to niech sprząta, gotuje, prasuje i siedzi z dziećmi 24/h.
  • lucyna_n 08.06.11, 13:09
    Nie mówiąc już o tym że dałaś biedniejszej od siebie osobie zarobić, z czego ta osoba pewnie była rada, bo bez tego może i do "biedronki" nie miałaby z czym po zakupy iść.
    --
    little less conversation, little more action
  • ylli 08.06.11, 17:53
    Też mnie drażni taka postawa - nic od siebie nie daje a mam Bóg wie jakie roszczenia od życia.

    Z tego co doczytałem to volta2 nie pracuje więc przepraszam bardzo ale Pani od sprzątania?
    Jeżeli ma ochotę na pewne udogodnienia to powinna mężowi pomóc w utrzymanu domu. Tu nie chodzi o samą forse, ale na ile Ty jesteś dla niego partnerem? Dzieci są do południa w szkole. Co masz zamiar robić przez ten okres?

    "Wybacz ton, ale mnie też DRAŻNI ta Twoja asceza. I podejście- skoro kobita nie pracuje to niech sprząta, gotuje, prasuje i siedzi z dziećmi 24/h."

    Sorry, ale w d*pie mam kobietę która nie ma zamiaru mi pomagać. Po to się wiąże, żeby się nawzajem wspierać. Tu nie chodzi o durną forse, ale na ile Ty masz szacunku do jego pracy i poświęcenia? Nie istotne czy chodzi o faceta czy kobietę. Partner który nie wspiera swojej drugiej połówki nie dorósł do związku i jest zwyczajnym wygodnickim księciem/księżniczką.
    Nikt nie każe jej siedzieć 24 h/d - jeżeli ma ochotę na wygody to prosze bardzo - do pracy - budżet większy, pani do sprzątania/niania w domu i wychodząc o 15/17 masz całe popołudnie i wieczór dla siebie, bo nie musisz się utrzymaniem domu zajmować. Albo zorganizuj sobie tak czas by popracować jako freelancer w domu - jeżeli mieszkalas za granica to może jakiś język/whatever. Ale jeżeli nie masz ochoty pracować to licz się z tym że partner dwóch pensji nie zarobi, więc trzeba będzie zrezygnować z udogodnień na rzecz zorganizowania sobie tak czasu by te udogodnienia zastąpić (posprzątać/wyprać/odrobićlekcje). I wybacz, ale trzeba być straszną ciućmą, żeby przy dwójce dzieci w wieku podstawówkowym i mieszkaniu a nie domu - sprędzać na pracach "domowych" 24h/d.

    Rozumiem, że mieszkacie za granicą i macie zamiar oboje wrócić do Polski tylko męża trzyma kontrakt jeszcze przez jakiś czas. Jaki jest sens (korzysci) utrzymywania przez ten czas dwóch domów? Dwa lokum, dwa obiady, dwa x oplaty stałe + bilety lotnicze. Nie lepiej poczekać i wrocic cala rodziną?
  • agattka_84 08.06.11, 19:08
    > Z tego co doczytałem to volta2 nie pracuje więc przepraszam bardzo ale Pani od
    > sprzątania?
    > Jeżeli ma ochotę na pewne udogodnienia to powinna mężowi pomóc w utrzymanu domu
    > . Tu nie chodzi o samą forse, ale na ile Ty jesteś dla niego partnerem? Dzieci
    > są do południa w szkole. Co masz zamiar robić przez ten okres?

    A co Ci do tego? Jeżeli mężowi Volty odpowiada taki układ, to po co całe to oburzenie?
  • amandaas 09.06.11, 09:15
    Typowe pierdzielenie faceta, który nie ma pojęcia o tym ile wysiłku kosztuje prowadzenie domu i że wychowania dzieci to nie tylko nakarmienie ich i ubranie. I, że dorosła kobieta, po powrocie do kraju w którym długo jej nie było ma prawo do spotkań z dawno nie widzianymi przyjaciółmi. I co, ma dzieci brać ze sobą. Tylko mi nie mów że ma wszystkich do domu zapraszać.

    Poza tym, zrozum, że z wygód rezygnuje się jeśli kogoś na to nie stać. A Voltę stać, pyta tylko czy dobrze wyliczyła wydatki lub czy w związku ze swoimi oczekiwaniami powinna zwiększyć sumę.

    A pomoc, nawet w małżeństwie nie może być wymuszona. W d*pę kopnęłabym takiego faceta, który WYMAGAŁBY ode mnie prania/sprzątania/prasowania/gotowania/opieki nad dziecmi w pełnym wymiarze godzin.
  • beatrycja.30 09.06.11, 10:23
    amandaas napisała:

    > Poza tym, zrozum, że z wygód rezygnuje się jeśli kogoś na to nie stać. A Voltę
    > stać, pyta tylko czy dobrze wyliczyła wydatki lub czy w związku ze swoimi oczek
    > iwaniami powinna zwiększyć sumę.


    Czy stać? Teraz tak, a gdy mąż wróci do kraju?
  • amandaas 09.06.11, 12:19
    na jakiej podstawie zakładasz, że nie będzie ją stać kiedy mąż wróci do kraju?
  • beatrycja.30 09.06.11, 12:27
    na podstawie jej postów
    oczywiście nie jestem pewna
    ale volta2 twierdziła że mąż po kontrakcie gdzie ma wysoka pensję i za wszystko płaci firma wraca do innej pracy w Polsce
    a ona wraca do niskopłatnej pracy na pół etatu
  • chwalipieta 09.06.11, 12:35
    mnie się też wydaje, że pachnie tutaj wygodnictwem volty2.
    jeżeli ktoś zajmuje się dziećmi (wyprawi je do szkoły) to co ma robić 5-7h w domu. nie może posprzątać czy ugotować obiadu? nie można zaprosić znajomych na piątkowe/sobotnie popołudnie i wieczór i zabalować? musi zaraz być knajpa?

    teraz za życie rodziny Volty2 płaci firma męża. jak wrócą to się to zmieni, pewnie zarobki się też zmienią więc trzeba szukać oszczędności.
  • fruzia01 09.06.11, 13:21
    ale ona wraca, zeby nie stracic pracy - bedzie pracowac 4-6h dziennie, do tego dojazdy... czyli gdy dzieci beda w szkole volta bedzie w pracy; a po pracy zamiast latac ze szmata i siedziec w garach pojdzie z dziecmi do pizzerii i na inne rozrywki;
  • beatrycja.30 09.06.11, 13:34
    fruzia01 napisała:

    > ale ona wraca, zeby nie stracic pracy - bedzie pracowac 4-6h dziennie, do tego
    > dojazdy...

    na pewno?
  • fruzia01 09.06.11, 15:35
    tak napisała w wypowiedziach 1 i 2 czerwca
    nie mam podstaw by jej nie wierzyć
  • volta2 09.06.11, 13:25
    A pomoc, nawet w małżeństwie nie może być wymuszona. W d*pę kopnęłabym takiego
    > faceta, który WYMAGAŁBY ode mnie prania/sprzątania/prasowania/gotowania/opieki
    > nad dziecmi w pełnym wymiarze godzin.


    amando, to wszystko to jest norma, tylko jeszcze powinnaś pracować zawodowo na cały etat.
    bo jak robiąc to co w/w nie pracujesz toś leń i księżniczka.

    prawdę mówiąc nic mi mąż nie mówił, że wraz z przyjęciem obrączki zamieniam się w robota wieloczynnościowego+ maszynkę do rodzenia dzieci.
  • konwalia-82 09.06.11, 14:22
    volta2 napisała:
    > prawdę mówiąc nic mi mąż nie mówił, że wraz z przyjęciem obrączki zamieniam się
    > w robota wieloczynnościowego+ maszynkę do rodzenia dzieci.

    może niektórzy faceci myślą, ze my to w chromosomie zapisane mamy ??? wink

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/34bwdqk3ojz97yr7.png
  • ylli 10.06.11, 00:47
    Niektórzy.
    Ja akurat uważam że i kobieta i mężczyzna w związku są równouprawnieni. Aktualnie jestem sam ale w poprzednim zwiazku nie mialem z tym problemu. Obiad gotowal ten kto akurat wczesniej wrocil z uczelni/pracy i mial na to chwilke, w weekend ja zajmowalem sie odkurzaniem i szorowaniem lazienki, moja exluba przetarla podlogi i ogarnela kuchnie? Gdy zepsul sie kran ja wyciagalem narzedzia, gdy przydawalo sie zacerowac koszule - niciarke wyciagala Ona. Ekhmr, czy kogos ubylo? Ktos stracil na honorze? Nie, ale gdyby zdarzylo sie ze ja zarabialbym pieniadze pol dnia, a moja partnerka nie realizowala sie zawodowo (i odwrotnie bo tak tez moze sie zdarzyc) to chcialbym by cos wnosila do naszego ogniska poza swoim jestestwem bo "milosc to nie pluszowy mis i kwiaty" ale tez masa bardziej przyziemnych rzeczy.

    Naprawde uważacie, że to nie jest sprawiedliwy układ?

    Przepraszam volta2 że ostro, ale z Twojego postu aż kipi roszczeniowym podejsciem do życia.
  • amandaas 10.06.11, 01:26
    Czy to, ze kobieta od czasu do czasu chce wyjśc sama ze znajomymi do miasta i z tej okazji potrzebuje niani to roszczeniowe podejście do życia? Czy to, że chce aby ktoś czasem wyręczył ją w sprzątaniu, aby ten czas mogła poświęcić dzieciom to roszczeniowe podejście do życia? Raczej nie. Z informacji które w swoich postach podaje Volta wynika, że niania ma być na godziny a nie na stałe więc nie zarzucajcie jej że chce balować a nie opiekować się dziecmi. Pani do sprzątania jest ujęta jako wydatek pod tytułem "też by się przydała", a nie na stale, więc wnioskuję, że pani będize obecna może 3-4 razy w miesiącu, a przeciez mieszkania nie sprząta się raz na tydzien tylko znacznie częściej więc nie wyrzucajcie Volcie że jest nierobem i nie sprząta i nic nie wnosi do związku/małżeństwa.

    Jeżeli małżeństwo ma taki budżet, że stać ich na tą nianię na godziny i panią do sprzatania od czasu do czasu to absurdem jest kazanie kobiecie siedzieć na d*pie i grać kure domową, dla zasady, bo "nie wnosi korzyści finansowych".
  • volta2 10.06.11, 09:08
    amando, pani do sprzątaania w kosztorysie jest nieujęta, by jeszcze nie zawyżać kosztów, zakładam, że nie będę miała całego etatu(już jestem po rozmowie z szefem), więc będzie czas na sprzątnięcie.
    a niania jest przede wszystkim do "nagłych wypadków" - związanych z pracą i przy okazji do wyjścia na wieczór, dodatkowo w cenie jest jej "dyspozycyjność" a nie moja roszczeniowość!

    no, ale to trzeba być facetem żeby pleść publicznie takie androny i się ich nie wstydzić.
  • volta2 10.06.11, 09:02
    aż kipi roszczeniowym podejsc
    > iem do życia.

    rozbawiłeś mnie, serio...
    to jest najbardziej "normalny" standard, żaden roszczeniowy, dla przykładu, brakuje w moim wyjściowym kosztorysie:
    fryzjera
    kosmetyczki
    pani od paznokci
    ciuchów (bo 100 to ledwie ledwie, każdy tu na forum to potwierdza)
    karnetu do siłowni(oj, nie chadzam, nie lubię)
    raz na 2-3 miesiące weekendu w spa
    2-3 razy na sezon wypadu na narty solo(ktoś weźmie dzieci na weekend? za darmo?)
    samochodu na dojazdy do pracy(petrol wówczas jakiś 1000 miesięcznie) LUB
    niepracowania(to dla mnie też wersja luksusowa)
    masażyski(no, tak z raz w tygodniu)
    tenisa(teraz mam raz w tygodniu)

    no przy podsumowaniu w/w i umieszczeniu w kosztorysie mógłbyś pogadać o roszczeniowości, księżniczkowatości i innych zbędnościach. ale nie przy poście startowym. i jeszcze żeby cię uświadomić, gdy od obliczonych 7,5 odejmie się kredyt i bilety lotnicze to zostaje doprawdy - szalona kwota 3,5 tysiąca zeta na matkę z dwojgiem dzieci szkolnych bez żadnej darmowej pomocy w organizacji codziennego życia(ten twój odkręcony kran ja będę musiała opłacić jakiejś złotej rączce, ktróra za darmo nie przyjdzie i nie zrobi) - no rzeczywiście szaleństwo, i roszczeniowość. i to samo z żarówką w aucie do wymiany, czy kołem.

    a tak na ucho szepnę, że są firmy mężów gotowe zapłacić za to wszystko co wymienione(no bez zabiegów urodowych, za to dających kierowców i lekcje języka - po to tylko, by panie żony zechciały z mężem "TKWIĆ" w dzikich krajach, gdzie na złożenie złamanej ręki organizuje się samolot medyczny do londynu ewentualnie berlina. zaryzykowałbyś taki wyjazd? dla żony i dzieci?
    no, dla uspokojenia dodam, że to akurat nie nasza firma taka hojna... a ja i tak zaryzykowałam.

    Ja akurat uważam że i kobieta i mężczyzna w związku są równouprawnieni
    w związku to może i tak, ale nie w rodzinie, dopóki nie urodzisz dziecka i nie wykarmisz go zapomnij o równej pozycji kobiety. chyba że jesteś zwolennikiem zawinięcia dziecięcia w chustę i pognania baby do roboty przy biurku/za biurko/za ladę/na kasę/do sali wykładowej/ operacyjnej, ewentulanie zlecenia outsoursingu powyżej macierzyńskiego - na szczęcie są ojcowie gotowi zapomnieć o równouprawnienu i zafundowaniu swojemu dzieciakowi luksusu przebywania z matką tyle ile trzeba a nawet więcej. ty raczej się do takowych nie zaliczasz, bo poglądy masz dość ubogie i może je tłumaczyć brak doświadczenia życiowego.

    masa bardziej pr
    > zyziemnych rzeczy.
    no więc ja właśnie wnoszę zamiast pieniędzy tę masę bardziej "przyziemnych rzeczy" choć ta przyziemność inaczej przeze mnie jest rozumiana a inaczej przez ciebie - i raczej się nie dogadamy.

    Przepraszam volta2 że ostro,
    ależ komplenie nie ostro, tylko bez wyobraźni...
  • madzioreck 11.06.11, 20:36
    a moja partnerka nie realizowala sie zawodowo (i odwrotnie bo ta
    > k tez moze sie zdarzyc) to chcialbym by cos wnosila do naszego ogniska poza swo
    > im jestestwem bo "milosc to nie pluszowy mis i kwiaty" ale tez masa bardziej pr
    > zyziemnych rzeczy.

    A czytać umie? Volta wraca do pracy, litości...
  • mlodyniedowziecia 13.06.11, 15:12
    Droga Pani, jak coś nie zgadza się z Twoimi poglądami to zaraz pierdzielenie, a facet nie ma pojęcia....
    Otóż, w różnych domach wygląda to różnie, ale nie sposób jednak zaprzeczyć, że partnerstwo w małżeństwie polega na współpracy i współdziałaniu. Inaczej to współdziałanie wygląda gdy obie osoby mieszkają razem inaczej gdy jedna jest za granicą. To jednak kwestia zaangażowania.
    Wbrew temu co Pani twierdzi istnieją mężczyźni, którzy wiedzą co to wychowanie dzieci, ba nawet tacy, którzy wychowują. Mam dwóch synów w wieku szkolnym, których trzeba odwieźć i przywieźć, bo do szkoły i dziadków daleko, potem dać obiad, zrobić lekcje itp. jakieś zajęcia dodatkowe. W tak zwanym międzyczasie, pracuję na pół etatu, prowadzę małą firmę, robię aplikację (sporo nauki i zajęcia) i jeszcze mam czas dla siebie. Gotowanie (jeśli ja gotuję obiad) zajmuje mi ok. godziny dziennie, sprzątanie jeśli jest regularne nie więcej niż pół godziny codziennie. Nie widzę potrzeby zatrudniania pań do gotowania, sprzątania i opieki nad dziećmi (jak musze gdzieś firmowo wyjechac są dziadkowie, a żona pracuje w budżetówce). Wszystkie te czynności domowe można zrobić kiedy dzieci nie ma w domu (czyli ok. 6 godzin dziennie).
    Poniżej ktoś (kobieta) napisała post o tym, że niektórym trochę się poprzewracało w głowie.
    Tekst o kopnięciu w ... faceta który wymaga prac domowych jest właśnie na to przykładem. Mówimy o podziale ról domowych a nie o niewolnictwie. On pracuje, ona prowadzi dom. A nie on pracuje, a dom prowadzi gosposia. Takie rzeczy tylko w erze i przy dochodzie kilkadziesiąt tys. a nie 7500 miesięcznie. No właśnie. Bo volty nie stać na taki tryb życia skoro musi z wielu niewymienionych rzeczy (co skrzętnie przypomniało forum) zrezygnować aby upchnąć gosposię w limicie wydatków.
    I ostatnie - jaki pełny wymiar godzin? Mówimy o zajęciach na 5 godzin (z dowozem dzieci do szkoły) a doba aktywnego człowieka ma ich 14 (nie liczę snu).
  • zuzanna56 13.06.11, 16:55
    mlodyniedowziecia napisał:

    > Otóż, w różnych domach wygląda to różnie, ale nie sposób jednak zaprzeczyć, że
    > partnerstwo w małżeństwie polega na współpracy i współdziałaniu.

    Zgadzam się z całym twoim wywodem smile
    Mam na szczęście też mądrego i fajnego męża, od 20 lat tego samegowink który wie, co to partnerstwo.
  • volta2 13.06.11, 17:41
    ale odwoziłbyś te dzieci do szkoły rano gdybyś mieszkał kilka tysięcy km od tych dzieci? pokonujesz czasoprzestrzeń czy jak?
    i nawet dawałbyś im jeść - no podziwiam ale to chyba takie rzeczy tylko w erze.
    a może karmiłbyś strawą duchową via net?

    czy ty nie widzisz że moje zestawienie dotyczy trybu życia w rozdzieleniu z drugą połówką? czy po prostu nie przeczytałeś startowego postu?

    (jak musze gdzieś firmowo wyjechac są dziadkowie, a żona pracuj
    > e w budżetówce
    a nasi dziadkowie są w szpitalach co drugi tydzień, no popatrz, pracodawca musi konsultować chyba swoje plany z lekarzami...
    bredzisz jak potłuczony albo to robienie aplikacji mózg ci poszatkowało.

    i nigdzie nie pisałam, że mam dochód 7,5 tylko że mam jakiś tam limit, i czy w związku z tym zawyżam czy nie. prosiłam o rzeczowe uwagi(vide post startowy), a ty mi elaborat wypisałeś jak to prowadzisz firmę na pół etatu.
  • mlodyniedowziecia 13.06.11, 21:35
    -bredzisz jak potłuczony albo to robienie aplikacji mózg ci poszatkowało.

    Nie ma co rzeczowo się z Wami dyskutuje.
  • amandaas 13.06.11, 18:26
    1. Po pierwsze- czy naprawde masz tak wąski tok myślenia, że uważasz iż zatrudnienie pani do sprzątania doraźnie, czyli np. raz w tygodniu jest równoznaczne z "prowadzeniem domu przez gosposię"?
    2. Po drugie- piszesz, że wszystkie domowe czynności kobieta może wykonać kiedy dzieci nie ma w domu. Potem dzieci wracają do domu, więc obowiązkiem kobiety jest zajęcie się nimi. Wykluczasz więc możliwość iż kobieta ma ochotę wyjść na kolację ze znajomymi, do kina z przyjaciółką czy na fitness? Nie wolno jej, bo przecież zatrudnienie wtedy niani to rozrzutność? Hm.. ciekawe pojęcie partnerstwa.
    3. Po trzecie- w normalnej definicji partnerstwa miesci się także to, iż mąż nawet jesli pracuje zawodowo, jest zobowiązany do pomocy kobiecie przy wychowaniu dzieci (zabrac je chociazby na spacer czy do kina) oraz prowadzeniu domu ( czasem mężczyzna tez może pozmywać naczynia, umyć okno czy podłogę). Skoro maż Volty mieszka poza krajem, oznacza to że nie będzie partycypował w tych obowiązkach. Według Ciebie w takiej sytuacji Volta nadal nie ma prawa do doraźnej pomocy ze strony niani czy też pani sprzątającej? hmm... jak już mówiłam- ciekawa definicja partnerstwa.
  • zuzanna56 14.06.11, 16:17
    amandaas napisała:

    w normalnej definicji partnerstwa miesci się także to, iż mąż na
    > wet jesli pracuje zawodowo, jest zobowiązany do pomocy kobiecie przy wychowaniu
    > dzieci (zabrac je chociazby na spacer czy do kina) oraz prowadzeniu domu ( cza
    > sem mężczyzna tez może pozmywać naczynia, umyć okno czy podłogę). Skoro maż Vol
    > ty mieszka poza krajem, oznacza to że nie będzie partycypował w tych obowiązkac
    > h.

    Ja zrozumiałam, że to było bardzo ogólne pisanie o partnerstwie a nie o przykładzie Volty. Wiadomo, że skoro mąz pracuje za granicą, to jest to kompletnie inna sytuacja. Ale chyba za jakieś pół roku wraca, tak?
    A z twoją definicją też się zgadzam.
  • tomekjot 11.06.11, 09:29
    Z tego co doczytałem to volta2 nie pracuje więc przepraszam bardzo ale Pani od
    > sprzątania?

    No po to aby Pani z Panem mogli mieć czas da siebie


    męża trzyma kontrakt jeszcze przez jakiś czas. Jaki jest sens (korzysci) utrzym
    > ywania przez ten czas dwóch domów? Dwa lokum, dwa obiady, dwa x oplaty stałe +
    > bilety lotnicze. Nie lepiej poczekać i wrocic cala rodziną?

    Pewnie ze lepiej, ale liczą że ceny nieruchomości będą cały czas rosnąć i zarobią na wynajmie


    --
    inwestycjenaemeryture.blogspot.com/

  • velluto 01.06.11, 14:39
    ablims napisał:

    > - kredyt na mieszkanie - za dużo - zmienic na złotówki.
    ?! jaja sobie robisz? wszystkie kredyty w PLN są wyżej oprocentowane (na przestrzeni 30 lat różnica wynosi kilkadziesiąt tysięcy) nie do nadrobienia mimo zwyżki kursu franka

    > - niania na godziny - po co?- nie pracujesz zajmuj się - totalny bezsens
    A co jest bezsensownego w tym, że nawet niepracująca matka potrzebuje wyjść SAMA - do lekarza, fryzjera, czy choćby na kolację ze znajomymi?
  • e.i.t.h.e.l 08.06.11, 13:06
    Tu chodziło o kwotę, którą na nianie wydaje, a nie o sam fakt tych wyjść.
  • agpagp 01.06.11, 15:56
    > Strasznie dużo wydajecie na zbędne rzeczy i usługi które tak naprawde nie są Wa
    > m potrzebne. Te usługi są raczej z wygodnictwa a to nie idzie z oszczędzaniem.
    >
    > Wybacz, że tak surowo. Ale takie podejście do życia strasznie mnie drażni...
    >

    Ale autorka nie pyta gdzie zaoszczędzić tylko czy są to zawyżone kwoty czy nie ...
    A drażni Cię że ktoś ma więcej i może sobie żyć jak chce czy coś innego?
    --
    Jestem na dwóch dietach - na jednej byłam cały czas głodna.
  • ablims 01.06.11, 20:08
    Dla mnie nie ma znaczenia ile kto zarabia i kto ile ma...
    Bardziej drażni mnie zbędne wydatki, pieniądze można wykorzystać gdzie indziej, np. zamiast opiekunki to ubrania, zamiast pani do sprzątania to lepsze jedzenie, itpsmile
    --
    Uwielbiam Linuxa. Mój faworyt: Debian Lenny 5.0 Stable smile
  • marajka 01.06.11, 23:07
    Bardziej drażni mnie zbędne wydatki, pieniądze można wykorzystać gdzie indziej,
    > np. zamiast opiekunki to ubrania, zamiast pani do sprzątania to lepsze jedzeni
    > e, itpsmile

    A może kogoś stać na jedno i drugie? I pani do sprzątania nie oznacza oszczędzania na jedzeniu? Skąd wiesz, co dla kogo zbędne? Masz jakiś problem chyba, skoro drażni Cię inny styl zycia niż Twój. Jak dla mnie ludzie mogą się nawet podcierać swoimi pieniędzmi, nic mi do tego, dopóki nie krytykują innych. Jak ty!
    --
    Słowa palą, więc pali się słowa...
  • edytek1 02.06.11, 04:39
    Czy korepetycje będą dzieciom potrzebne tego w tej chwili nie wiadomo, ale jeśli dzieci były w innym systemie edukacji to różnice mogą byc naprawdę duże. Dziecku do konca podstawówki pewnie mogą pomóc rodzice, ale według wizji niektórych to autorka wątku powinna zając się dwojką dzieci, sprzatac dom, gotowac w domu (bo taniej) zapewnic dzieciom tanią i efektywną rozrywkę i pomóc dzieciom w szkole a o opiekunce, pani do sprzątania powinna zapomniec bo to zbędny wydatek...
    Przy 1000 zł na jedzenie na 3 osoby to tylko gotowanie w domu wchodzi w grę. Pierogi, naleśniki,placki nie są trudne do zrobienia, ale wymagają czasu niestety.
    300 zł na rozrywkę trochę mało, bo nie wychodzi nawet 100 zł na tydzień na dwoje dzieci
    gdzie jest pozycja książki,pomoce dydaktyczne?
    Świetlica szkolna jest potrzebna chocby po to by wyrównac język (domyślam się, że chłopcy chodzili do szkoły międzynarodowej) a więc obiad zjesc muszą bo trudno przeżyc dzień na butelce wody zabranej z domu.
    100 zł na ubrania? chyba tylko na bieliznę. Spodnie dla chłopca to conajmniej 80 zł a jest ich dwóch a gdzie bluza, kurtka, czapka domyślam się, że mieszkacie obecnie w jakimś kraju arabskim więc żadnych ciepłych rzeczy nie macie. Mundurków w państwowych szkołach w Polsce zwykle nie ma.
    Z opiekunki bym zrezygnowała przeznaczajac kasę na wyżej wymienione rzeczy, sama bezczelnie relaksowałabym się gdy dzieci są w szkole. Jeśli dzieci są w wieku szkolnym to czasami mogą zostac w domu same, kiedy mama musi coś załatwic. Ustaliłabym bym z dzieciakami pomagacie mi w sprzątaniu a ja nie biorę pani do pomocy i mam kasę na rozrywkę nie pomagacie ktoś musi mi pomóc i do kina czy na basen będziemy chodzic rzadziej.

    --
    Czas na nową sygnaturkę.
  • marajka 01.06.11, 23:04
    > > nie ma tu jeszcze pani do sprzątania - a pewnie by się przydała...
    > to chyba żart - nie możesz sprzątać sama?

    Może nie może. A może się jej nie chce!

    > Strasznie dużo wydajecie na zbędne rzeczy i usługi które tak naprawde nie są Wa
    > m potrzebne.

    Skąd wiesz, co jest dla kogo zbędne?

    > Wybacz, że tak surowo. Ale takie podejście do życia strasznie mnie drażni...

    Twoje też... Ale Twoje zycie, Twoja sprawa. Są ludzie, którzy po prostu lubią żyć wygodnie i nie zaciskają zbytnio pasa, jeśli nie muszą - i nie oznacza to zaraz rozrzutności.
    --
    Słowa palą, więc pali się słowa...
  • karolinek 04.06.11, 13:06
    >- kredyt na mieszkanie - za dużo - zmienic na złotówki.
    Trzeba być idiotą, żeby przy takim kursie franka jaki jest teraz przewalutowywać kredyt.
    Rata mniejsza nie wyjdzie, za to kapitał do spłaty będzie dużo większy.
  • izzunia 06.06.11, 16:18
    > - kredyt na mieszkanie - za dużo - zmienic na złotówki.

    chyba oci... przewalutowywać kredyt w takim momencie?
    --
    ---
    9/10 facetów woli duże cyce. ten dziesiąty woli tych dziewięciu.
    Mordimer Madderdin
  • asia_i_p 06.06.11, 22:32
    > - szkoła - świetlica przy niepracującej mamie? - bezsens
    Bo dzieci nie mają na tę samą godzinę? A matka chce robić dwa kursy zamiast czterech.
    > - niania na godziny - po co?- nie pracujesz zajmuj się - totalny bezsens
    Pewnie, siedź na d...pie 24/7. Jej mąż pracuje za granicą, jeśli nie ma rodziny na miejscu, to co, ma wszędzie dzieci ze sobą ciągać?
    Pomysł zmienienia kredytu na złotówki - bezcenny. Banki ci płacą za udzielanie tego typu rad?
    -
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • cpt.obvious 14.06.11, 12:13
    > - kredyt na mieszkanie - za dużo - zmienic na złotówki.

    No to cudowną radę dajesz, naprawdę.
    Wrogowi bym nie radził przewalutowania na złotówki teraz.

    Po pierwsze - bardzo wysoka cena franka co spowoduje "utrwalenie" bardzo niekorzystnego kursu w formie długu.
    Po drugie - dziwnym trafem WIBOR jest o niebo wyższy (i nadal będzie) niż LIBOR.
  • anyx27 18.06.11, 19:51
    ablims napisał:

    > - kredyt na mieszkanie - za dużo - zmienic na złotówki.

    Chyba po to, żeby był jeszcze wyższy! big_grin


    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/dxomkrhm17c16j1t.png
  • ala.ked 01.06.11, 11:03
    Zgadzam się że za mało na jedzenie - choć jeśli obiady dla dzieciaków są w szkole to być może wystarczy. Ale na prawdę trzeba będzie zaciskać pasa.
    Brak mi tu chemii i leków, u mnie to nadal spoty koszt uncertain no i ew. wizyt prywatnych typu lekarz, kosmetyczka, fryzjer.
    Na ciuchy 100zł to bardzo mało chyba że zakładacie że nie w Polsce będziecie się ubierać big_grin

    Prawdę mówiąc z postu nie wynika jasno że autorka wątku nie pracuje, podała tylko że benzyna nie do pracy.. I jeśli pracuje to niania i ew. p. do sprzątania ma wytłumaczenie.
    A nawet nie pracując jeśli nie ma z kim dzieci zostawić (typu babcia, ciocia) to pomoc być musi.

    --
    Natalia
    Weronika
  • volta2 01.06.11, 11:04
    to widzę, że trzeba uzupełnić o parę danych:

    kredyt nie do przewalutowania w tej chwili, sorrysad

    gazu nie ma, będzie wszystko na prąd, faktycznie wtedy rachunek jest chyba wyższy

    opiekunki w warszawie tanie nie są, na godziny wychodzi jeszcze gorzej kalkulacja - pani będzie konieczna, bo ja będę pracować(mało to mało, ale wieczory raz w miesiącu będą zajęte, do tego dojdzie pewnie szkoła dla każdego z dzieci na inną zmianę, młodszy na rano, starszy na drugą)

    do tego opieka nad dziećmi w systemie 24/24 do najłatwiejszych nie należy(choćby obciążenie psychiczne) - muszę czasem mieć możliwość wyjścia samej(teraz nie pracuję a niania też przychodzi)

    kino i restauracje - ostatnie 2 lata dzieci nie były w kinie, bo nie znają lokalnego języka,
    pierogi, chińszczyzna, pizzerie - dzieci nie widziały tego przez 2 lata, nie mam zamiaru im tego ograniczać, sama też tęsknię do naszych osiedlowych restauracji, po 2 latach wpieprzania jagnięciny pierogi z jagodami chyba nam się należą?

    co do zakupów - nie planuję oszczędzać na jedzeniu - zestawienie robię pod kątem tzw. normalnym, bo powrót do kraju ma mi się nie kojarzyć z ciężką pańszczyzną i zaciskaniem pasa - poza tym dla mnie w kraju będzie teraz sporo taniej, pytnie czy ten tysiak wystarczy?

    ciuchy - nie wydaję na ciuchy, są to dla mnie najtrudniejsze zakupy, których unikam jak mogę, nie wiem czy w szkole są mundurki? muszę zadzwonić bo to chyba jakoś rozwiązuje kwestie markowych zakupów?

    z odpowiedzi wynika, że nie przesadzam z kosztami, czy coś pominęłam? już widzę, że dentystę, lekarzy - raczej będę miała abonament, ale kto wie? lekarstw nie wzięłam też pod uwagęsad

    nie ma też żadnych wyjazdów łikendowych, ale chyba sama na polskie drogi nie wyjadę, by przez 2 dni cieszyć się widokiem plaży, czy gór(za daleko?)

    czy w trzeciej klasie sp są już zielone szkoły?
  • volta2 01.06.11, 11:10
    jeszcze dla nowych forumek - gotowanie obiadów 2 daniowych to u mnie standard, obiady w szkole nie wystarczą, o deserze nie wspominam, bo amanda się będzie śmiaćsmile
  • amandaas 01.06.11, 14:03
    I tu mnie masz;D
  • agattka_84 01.06.11, 11:13
    volta2 napisała:

    > co do zakupów - nie planuję oszczędzać na jedzeniu - zestawienie robię pod kąte
    > m tzw. normalnym, bo powrót do kraju ma mi się nie kojarzyć z ciężką pańszczyzn
    > ą i zaciskaniem pasa - poza tym dla mnie w kraju będzie teraz sporo taniej, pyt
    > nie czy ten tysiak wystarczy?
    >
    Jeżeli nadal planujesz robić takie obiady o jakich pisałaś w innych wątkach (2 dania, praktycznie codziennie mięso) to tysiak to naprawdę może być za mało. Zwłaszcza, jeżeli czasami będziesz chciała kupić lepszy ser, wino, wędlinę czy cokolwiek innego, co nie jest dostępne w dyskontach.
  • b-b1 01.06.11, 11:15
    Raczej nic nie pominęłaś-tylko zaniżyłaś koszty big_grin

    Jeśli chodzi o zieloną szkołę to różnie dzieciaki wyjeżdżają. Moje jechały w trzeciej klasie-koszt ok 1000zł.
    I mundurki tez mamy-ale to również zależy od szkoły.
    ...a byliście już u ortodonty sprawdzić stan uzębienia? Pytam z ciekawości, bo moje dzieci w sumie już w 4kl są-ale czekają mnie dwa aparaciki...To tylko tak a pro-po kosztów-co by mężowi uświadomić big_grin

  • zuzanna56 01.06.11, 12:26
    Zawyżony na pewno nie. Tak porównuję do mojej rodziny, 4 osoby, w tym nastolatek dużo jedzący (chudzielec), rozumiem, że u was będą 3 osoby, bo mąz zostaje za granica, tak?
    Mamy niższa ratę kredytu, ok. 1400 zł teraz plus jakieś ubezpieczenie prawie 100 zł. Bardzo duzo wydajemy na paliwo, więc można by powiedzieć że mamy tez taki koszt podstawowy ok. 2400 zł. rachunki związne z domem 1000 zł. Moim zdaniem 7500 zł na miesiąc to taki normalny koszt bez szaleństw. Myslę, że tyle wydajemy (czasami więcej niestety) na życie bez pani do sprzątania, niani. Obiady na mieście bardzo rzadko, kino czy teatr od czasu do czasu, jakieś ubrania dla 4 osób. Odkładanie na przyszłośc czy na wczasy to już poza tą kwotą. Generalnie przy tej racie kredytu to normalna suma na życie bez zbędnych szaleństw dla 4 osób.
  • lolka.77 01.06.11, 12:31
    U mnie bez szaleństw taka kwota idzie na 3 osoby (bez niani, pani do sprzątania okazjonalnie, kredyt ok 2000, rachunki domowe ok 1000, ogrzewanie poza tą kwotą)
    --
    Hanusia
  • airborell 01.06.11, 12:23
    >> kredyt na mieszkanie -2,500(przy tej rekordowej cenie franka, jak spada to jest
    > ok.2000)

    Nie chcę straszyć, ale jak Grecja padnie, to frank spokojnie może być i po 4 złote. Liczyłbym się z tym przy braniu decyzji o kredytach.

    --
    airborell.blox.pl
  • agattka_84 01.06.11, 12:33
    airborell napisał:

    > >> kredyt na mieszkanie -2,500(przy tej rekordowej cenie franka, jak sp
    > ada to jest
    > > ok.2000)
    >
    > Nie chcę straszyć, ale jak Grecja padnie, to frank spokojnie może być i po 4 zł
    > ote. Liczyłbym się z tym przy braniu decyzji o kredytach.

    Tyle, że ten kredyt jest (jak rozumiem) już wzięty.
  • airborell 01.06.11, 13:05
    Tak, ale to znaczy, że rata może być i większa niż 2500.

    --
    airborell.blox.pl
  • joanna_poz 01.06.11, 13:18
    może być.
    no ale co ma zrobić w związku z tym?
    jak ma kredyt na 20 lat to moze przez całe te 20 lat kurs nie bedzie cały czas 3,30 albo 4.
  • falllen_angel 01.06.11, 13:38
    joanna_poz napisała:

    > może być.
    > no ale co ma zrobić w związku z tym?
    > jak ma kredyt na 20 lat to moze przez całe te 20 lat kurs nie bedzie cały czas
    > 3,30 albo 4.

    Oczywiście, że nie. W perspektywie 20 lat spokojnie pęknie 6 PLN, myślę, że nawet w ciągu 10 lat, ale za to już bym głowy nie dał.

    Chyba nie wierzysz w powrót w okolice 2 PLN?!

    W.
  • agattka_84 01.06.11, 13:41
    falllen_angel napisał:

    > joanna_poz napisała:
    >
    > > może być.
    > > no ale co ma zrobić w związku z tym?
    > > jak ma kredyt na 20 lat to moze przez całe te 20 lat kurs nie bedzie cały
    > czas
    > > 3,30 albo 4.
    >
    > Oczywiście, że nie. W perspektywie 20 lat spokojnie pęknie 6 PLN, myślę, że naw
    > et w ciągu 10 lat, ale za to już bym głowy nie dał.

    A ja sądzę, że w perspektywie 20 lat to już PLN nie będzie.
  • joanna_poz 01.06.11, 13:46
    otoz to.

    a poki co roznica % pomiędzy kredytami w CHF a PLN jest taka, ze nie ma co rozlewac lez nad kursem 3,30.
  • falllen_angel 01.06.11, 13:48
    agattka_84 napisała:

    > A ja sądzę, że w perspektywie 20 lat to już PLN nie będzie.

    A co będzie!? Powrót do barteru?

    W.
  • gogologog 01.06.11, 21:56

    > A ja sądzę, że w perspektywie 20 lat to już PLN nie będzie.

    A ja mam wielka nadzieje ze sie mylisz i zostaniemy przy PLN.

    --
    Pieniądze jako dług:
    video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830

    Właściciele agencji towarzyskiej różnią się tym od władzy, że posiadają umiejętność ogarnięcia burdelu
  • yasmin24 01.06.11, 22:05
    Volta

    czy pewna jestes ze czynsz zamknie sie w kwocie 500zł? wielu moich znajomych za mieszkania w Warszawie 50m placa ok 600zł + czesto jeszcze koszty ochrony osiedla sad
    obiady w szkole w granicach 5-6zł za dzien za dziecko, za swietlice place 35zł miesiecznie, dochodzą jeszcze opłaty za zajęcia dodatkowe

    Nie wiem, czy kwota 1000zł wystarczy na jedzenie przy gotowaniu codziennie obiadow z 2 dań sad

    Bilety autobusowe sa drogie i nadal maja drozec, miesieczny w granicach 100zł
  • konwalia-82 01.06.11, 13:23
    ablims ja uważam, że nawet jak się nie pracuje to świetlica dla dzieci jest dobrym pomysłem-trzeba uczyć kontaktu z rówieśnikami

    na jedzenie za mało przy dwóch daniach, na ciuchy tez za mało
    pominęłaś lekarza/leki/jakiś sport/hobby/książki czy prasę/chemię/drogerię/zajęcia dodatkowe dzieci/odkładanie na nieprzewidziane wydatki i wakacje

    moim zdaniem za 7500 się da, ale powinnaś to inaczej przekalkulować
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/34bwdqk3ojz97yr7.png
  • agattka_84 01.06.11, 13:40
    airborell napisał:

    > Tak, ale to znaczy, że rata może być i większa niż 2500.
    >

    Ano może. Tylko co w takim razie byś radził, bo radziłeś ostrożność przy BRANIU kredytu? (a tu mamy kredyt wzięty)
  • velluto 01.06.11, 14:34
    volta2 napisała:


    > moje koszty będą:
    > kredyt na mieszkanie -2,500(przy tej rekordowej cenie franka, jak spada to jest
    > ok.2000)
    > czynsz -500 -
    > prąd 100
    > internet, tel, tv 150

    wg mnie koszty mieszkaniowe w sam raz - zakładam że mówimy o mieszkaniu rzędu 50-70 m w dużym mieście?

    > benzyna(nie do pracy, raczej zakupy, weekendy, podwózka do szkoły) 300
    tyle mi schodzi przy codziennym jeżdżeniu do pracy +zakupy, sprawy różne, za to bez dalekich weekendów

    > żywność (1+2dzieci w wieku podstawówkowym) 1000 - ciut mało
    > ciuchy dla wszysktich 100 - zdecydowanie za mało
    > rozrywka(kina, restauracje) 300 - zależy gdzie to ma być, niezależnie od lokalizacji za dużo w stosunku do ubrań?
    > szkoła (świetlica, obiady, składki, urodziny?) 200 - za dużo (chyba)
    > niania na godziny - typu wieczór, czasem odebranie ze szkoły, 800 - zależy gdzie, Warszawa - ok. 15 zl za godzinę
    > bilet lotniczy dla taty do rodziny raz w miesiącu 1500 - skąd? z USA?

    > w/g mnie to jeszcze nie wszystko jest ujęte(dobre buty dla dzieci, ac na auto,
    > rozrywka może być większa, bo 300 na 3 osoby miesięcznie to bardzo mało chyba?
    > gdzie basen, bilety miesięczne, itp?)

    To zależy czemu na służyć to zestawienie. Brakuje wakacji, kolonii, wycieczek szkolnych, leczenia, dentysty, zajęć dodatkowych, roweru, nart itp, koszt ubrania - na poziomie secondhandowym bardziej ....

    > z braku ojca weekendy będę musiała zagospodarowywać atrakcyjnie, co może przekł
    > adać się na zwiększony niż zwykle koszt

    Eksm - nie staraj się wynagrodzić dzieciom braku ojca. One potrzebują normalności nie robienia show pt "bez taty żyje nam się cudownie" czy "przy tylu rozrywkach zapomną że taty nie ma"
  • joanna_poz 01.06.11, 14:43
    > > szkoła (świetlica, obiady, składki, urodziny?) 200 - za dużo (chyba)

    raczej mało.
    w szkole mojego syna obiad to 6 zł dziennie czyli miesiecznie ( w zaleznosci od ilosci dni roboczych) 100-120 zł.
    a Volta ma dwojke dzieci.
  • joko5 01.06.11, 21:36
    Wydaje mi się, że autorka wątku nigdy nie musiała specjalnie oszczędzać, więc założenie, że 1000zł starczy na jedzenie jest mocno zaniżone. Jeśli lubi jeść dobrze co wcale nie znaczy dużo powinna przeznaczyć na jedzenie 2tys. Ubrania hm........ Dla mojego 3-latka kupuję ok. 3-4 par butów, zawsze skórzane firmowe to koszt ok. 700zł w skali roku, na ubrania wydaję ok. 500zł w roku a to tylko jedno dziecko, owszem można kupować ubrania w lumpeksach, ale autorka chyba nie szuka takiego rozwiązania. Należy doliczyć wyjścia do kina, restauracji, basenu itp.
    --
    moja galeria
  • tyssia 02.06.11, 07:41
    > żywność (1+2dzieci w wieku podstawówkowym) 1000 - ciut mało
    > > ciuchy dla wszysktich 100 - zdecydowanie za mało
    Wy wszyscy naprawdę co miesiąc kupujecie ubrania? surprised
  • agattka_84 02.06.11, 08:20
    tyssia napisała:

    > > żywność (1+2dzieci w wieku podstawówkowym) 1000 - ciut mało
    > > > ciuchy dla wszysktich 100 - zdecydowanie za mało
    > Wy wszyscy naprawdę co miesiąc kupujecie ubrania? surprised

    A to ubrania trzeba kupować co miesiąc, żeby mieć średnią miesięczną 100 zł? To jest 1200 zł rocznie. Powiedzmy buty zimowe - 300 zł, para dżinsów - 150 zł, sweterek - 50 zł. I już masz zjedzoną prawie połowę budżetu. A za tę kwotę autorka chce ubrać 3 osoby, w tym 2 dzieci.
  • wuika 02.06.11, 09:23
    Co miesiąc to może nie, ale to nie mają być minimalne wydatki na ubrania np. z roku, tylko jakieś uśrednienie. Jak patrzę na mój arkusz wydatków, to były pod rząd dwa miesiące, kiedy nie były kupowane nawet skarpetki, a potem trzeba było kupić kilka koszul, bluzę, spodnie, kurtkę i poszło kilkaset zł na dwie osoby. Miesiąc później trzeba było kupić buty, potem na wyjazd uzupełnić stroje kąpielowe. Jak się to posumuje po całym roku, a potem uśredni, to wychodzi więcej niż 100zł/miesiąc, mimo, że takie (a nawet tańsze) się zdarzają smile
  • aneta-skarpeta 08.06.11, 13:14
    ja co miesiac, a nawte kilka razy w m-cu
    a to sobie, ato innym razem synowi, czy mezowi, a to potem bielizne, albo stado skarpet, a to polazilam po ciuchlandach ( jestem uzaleznionawink)

    sa to rozne kwoty- czasem 100 zł, a czasem musze wydac tysiaka w miesiacu, bo akurat trzeba kupic buty nie tylko dla syna, kurtki, spodnie etc, a w nastepnym miesiacu tylko skarpety- kilka par
    --
    -*-
    Korek
    www.youtube.com/watch?v=P6JJUwUEc20&NR=1
  • black_halo 12.06.11, 09:46
    Wystarczy, ze jedna osoba w domu potrzebuje sie ubrac przyzwoicie do pracy i lekko liczac - kostiumczy garnitur to 300 zlotych minimum ale to naprawde taki gorszej jakosci, zazwyczaj z bazaru. Porzadne buty ze skory (starczaja na dluzej i wychodza finalnie taniej niz jakies nawet tylko troche tansze) i znow 300 zlotych. I juz masz 600 zlotych a sam garnitur nie wystarczy, musisz miec do tego bluzki. Jeden garnitur to tez malo, z doswiadczenia wiem, ze trzeba minimum 3 sztuki. Jesli jezdzisz w delegacje to trzeba miec zmiane ubran do pracy na minimum 2 tygodnie bo nie zawsze jest czas uprac. A dolicz jeszcze bielizne i ubrania weekendowe, ze dwie pary spodni, jakis sweterek, kiecke i pare koszulek tez wypada miec.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • zonaniezona1 01.06.11, 21:23
    kredyt na mieszkanie -2,500 - nie do ruszenia
    czynsz -500 ( niewielki...mój jest większy za w sumie niewie mieszkanie)
    > prąd 100 ( ja płace nawetciut więcej)
    > internet, tel, tv 150 ( płacę 105 zł)


    benzyna(nie do pracy, raczej zakupy, weekendy, podwózka do szkoły) 300 - sporo - ale ok
    > żywność (1+2dzieci w wieku podstawówkowym) 1000 (normalnie bez szaleńst)
    > ciuchy dla wszysktich 100 ( niewiele)
    > rozrywka(kina, restauracje) 300 ( sporo ...)
    > szkoła (świetlica, obiady, składki, urodziny?) 200 (nie wiem ,czy daszradę ! )
    > niania na godziny - typu wieczór, czasem odebranie ze szkoły, 800 ( przesada)
    > bilet lotniczy dla taty do rodziny raz w miesiącu 1500 (bezkomentarza)
    >
    Moim zdaniem nie ujęłaś wielu kosztów- natomiast parę masz wysokich.
    Co do pani do szprzątania.... wiele rzeczy by sie przydało....-
    Żyjesz na dosyć wysokim poziomie...., ale poziom ten niezachęca Cię do oszczędzania.
    Dasz radę przeżyć za te pieniądze i to wcale nie skromnie..., ale potrzeby zawsze będzie się miało większe
  • kociaszek 01.06.11, 21:50
    brakuje w zestawieniu art gospodarstwa domowego (chemia etc) i wydatków na tzw zdrowie (apteka, lekarz)...
    bilety lotnicze można kupić z wyprzedzeniem - są dużo tańsze: w Europie da radę latać za max 200euro czyli 800zł/miesiąc
    1000zł na jedzenie to mało przy dwójce dzieci, które ciągle rosną...szczególnie, że cała reszta zestawienia sugeruje wysoki poziom życia...
  • wuika 01.06.11, 22:03
    Żywność trochę mało.
    Ubrania trochę mało - to jest kilka tanich t-shirtów. Jak przyjdzie kupić kurtki na zimę (wiadomo, nie co miesiąc, ale dzieciaki rosną i może się okazać, że nagle jednego roku trzeba kupić cała ciepłą garderobę od nowa).
    Dorzuć jeszcze jakieś utrzymanie domu, w sensie chemia gospodarcza, kosmetyki, czasem po prostu coś do wystroju.
    Dolicz ewentualne wizyty u lekarzy lub chociażby leki (raz na jakiś czas się coś przypałęta) czy szczepienia (na grypę chociażby).
    Sprawy typu ubezpieczenia (mieszkania, może macie jakieś osobiste), opłaty (podatki jakieś specjalne - to sama wiesz, czy jakieś masz), ubezpieczenie auta lub dzieci w szkole.
  • agni71 01.06.11, 22:04
    Wypowiem sie tylko o tych sprawach, o których mam największe pojęcie.

    volta2 napisała:

    > żywność (1+2dzieci w wieku podstawówkowym) 1000

    Może wystarczyć, ale przewidzialabym jednak więcej, z 1500 miesięcznie.

    > ciuchy dla wszysktich 100

    zdecydowanie za mało, nawet jesli wszystkie ubrania zamierzasz kupować wyłacznie w lumpeksach (a zakładam, że np. bielizne jednak kupujesz nową). Same buty dziecięce, to duzy wydatek. Jesli ciuchy (oprócz bielizny) z lumpeksu, a buty nowe przynajmniej dla starszego dziecka (jesli twoje mlodsze dziecko nosi buty po starszym) i dla ciebie, to ja zwiększyłabym tę kwote co najmniej do 200 zł mies.

    > rozrywka(kina, restauracje) 300

    Napisalas, ze zamierzasz duzo korzystac, więc pewnie ta kwota jest realistyczna. Dla mnie lekko z kosmosu.

    > niania na godziny - typu wieczór, czasem odebranie ze szkoły, 800

    Chyba troche zawyżylaś ten koszt, ale tak naprawdę nie wiem, ile godzin miesięcznie taka niania będzie u ciebie pracować. Ja za ok. 22 godz. tygodniowo płaciłam co najmniej 200 zł (4 x 4 godziny i raz 5,5-6 godzin) - pod Warszawą, bo to ma znaczenie.

    > bilet lotniczy dla taty do rodziny raz w miesiącu 1500

    Dużo, ale domyslam, ze to nie na trasie, na której latają tanie linie.
    >
    > rozrywka może być większa, bo 300 na 3 osoby miesięcznie to bardzo mało chyba?
    > gdzie basen, bilety miesięczne, itp?)

    Moim zdaniem 300 zł na rozrywke miesiecznie to bardzo dużo, ale ja biletow mies. do rozrywki nie wliczam, nie wliczam do niej tez np. kółek zainteresowań itp.

    > nie ma tu jeszcze pani do sprzątania - a pewnie by się przydała...

    Pewnie zalezy gdzie i jaki metraż, ale ja płacę 80 zł za sprzątanie. 80-100 zł to realne stawki za sprzątanie w mojej okolicy, ale sa tez osoby, ktore zyczą sobie więcej.

    Nie uwzględnilaś kosztów leczenia - ewentualnych wizyt prywatnych i leków, zarezerwowałabym na to minimum 50 zł miesiecznie na 3 osoby.
  • falllen_angel 01.06.11, 22:47
    agni71 napisała:

    > Moim zdaniem 300 zł na rozrywke miesiecznie to bardzo dużo, ale ja biletow mies
    > . do rozrywki nie wliczam, nie wliczam do niej tez np. kółek zainteresowań itp.

    No bez jaj, to nie jest nawet 100 na weekend. A co to jest 100?!?!

    Pójdzie z dzieciakami do kina i 100 nie ma...

    Pójdzie z dzieciakami na pizze do Pizza Hut i 100 nie ma...

    Pójdzie z dzieciakami na basen i 100 nie ma...

    Mogłaby wyskoczyć na wycieczkę za miasto w kolejny weekend, ale już nie ma 100 na to tongue_out

    W.
  • agni71 02.06.11, 10:17
    falllen_angel napisał:

    >
    > Pójdzie z dzieciakami do kina i 100 nie ma...


    Do kina nie chodzi sie co tydzień, szczególnie filmów dziecięcych nie ma nowych w takiej częstotliwości.

    >
    > Pójdzie z dzieciakami na pizze do Pizza Hut i 100 nie ma...

    Podobnie z restauracjami - ja nie chodze co tydzień, nawet chyba nie raz w miesiącu (poza wyjazdami wakacyjnymi czy weekendowymi).
    >
    > Pójdzie z dzieciakami na basen i 100 nie ma...

    Akurat na basen nie chodzimy, więc przyznaję, ze nie orientuję sie w kosztach.
    >
    > Mogłaby wyskoczyć na wycieczkę za miasto w kolejny weekend, ale już nie ma 100
    > na to tongue_out

    Wycieczki weekendowe to juz u mnie kategoria wakacje/wczasy.

  • volta2 01.06.11, 22:53
    dzięki za uwagi, komentarze i ogólnie za wpisy.
    bardzo mi pomogły rozeznać się w sytuacji,
    wygląda na to, że w niektórych sprawach zamierzam wydać za dużo w innych za mało, ale ogólnie bilans całościowy mniej więcej tak wychodzi.

    poprosiłam męża, przed pokazaniem mu tu komentarzy, o jego propozycje na poszczególne aspekty wydatków i tak, mąż zamierza latać do nas za 900 zeta(cha,cha, jeszcze tak tanio biletu w 2 strony nigdy nie kupił, najtaniej to 1100 2 lata temu - loty spoza europy i nie ma bezpośrednich, i nie ma w zasadzie lowcostów, poza latem, to że będzie oszczędzał i przyjeżdżał co 2 miesiące nie wchodzi w grę) a na opiekunkę uważa 500 zł.

    no i kredyt obstawia na poziomie 2 tysięcy(?)

    reszta w zasadzie się pokrywała z moimi wydatkami, widać, że takie ceny pamiętamy z kraju(to mąż głównie opłacał rachunki), wyszło mu w sumie 6200 chyba.

    potem dałam do poczytania komenty, sama jeszcze porobiłam uwagi i każde obstaje przy swoim(on, że zawyżam a ja że to może nie starczyćsmile)

    wniosek dla mnie taki, żebym jeszcze do kraju nie wracała, bo nie ma to specjalnie uzasadnienia - może poza moją utratą pracy(dłużej już na bezpłatnym być nie mogę), ale jest to w sumie wacikowa pensja, więc nie ma co płakać. jednak się potwierdza, że życie na 2 domy wcale tanie nie jest, mimo niezłych zarobków. czyli znów muszę szukać chętnego do wynajęcia mieszkaniasad



    co do szokująco niskiej ceny ubrań - faktycznie jestem fanką lumpków, poza tym dzieciaki jakieś ubrania mają, więc to nie jest kwestia kupienia wszystkiego jak leci, tylko uzupełniania.
    ale oczywiście wiem, że można wydać więcej, buty w tej kwocie się nie zawierają, ani dzieciowe, ani moje.

    jeszcze raz dzięki, szukałam porady tutaj, wśród osób nie szastających pieniędzmi bez sensu, po to by właśnie dowiedzieć się , czy przesadzam czy nie.
    a jakby ktoś chciał coś dodać, to chętnie jeszcze poczytam.

  • zuzanna56 02.06.11, 08:26
    volta2 napisała:

    > wygląda na to, że w niektórych sprawach zamierzam wydać za dużo w innych za mał
    > o, ale ogólnie bilans całościowy mniej więcej tak wychodzi


    Myślę, że tak własnie jest.

    wniosek dla mnie taki, żebym jeszcze do kraju nie wracała, bo nie ma to specjal
    > nie uzasadnienia - może poza moją utratą pracy
    jednak się
    > potwierdza, że życie na 2 domy wcale tanie nie jest

    Myślę, że masz rację.
    A chciałabys wrócić?
  • volta2 02.06.11, 10:43
    A chciałabys wrócić?

    powrót i tak jest planowany, rozważałam raczej o kosztach finansowych jakie zyskam przy powrocie do domu w kontekście kosztów emocjonalnych rozłąki dla całej rodziny.

    oczywiście przy uwzględnianiu omówionych kosztów wynika, że oszczędność byłaby minimalna, kosztem zagonienia mnie do pracy 24 na dobę.(zajmowanie się domem i dziećmi ja uważam za pracę, choć nikt inny nie musi się ze mną zgadzać, do tego jeszcze praca zawodowa na pół, lub 3/4 etatu )

    jak wrócimy w komplecie, odpadnie koszt niani(ojciec raz na jakiś czas będzie mógł odebrać dzieci ze świetlicy i raczej rano codziennie wozić do szkoły - to ogromna pomoc), odpadnie koszt biletów lotniczych, i pociągniemy razem nasz wózek. a teraz byśmy się tylko umęczyli mając z tego jakieś 3-4 tysiące więcej na koncie miesięcznie. w naszym przypadku gra nie warta świeczki. do tego dochodzi kwestia powrotu do 3 pokoi z obecnych 150 metrów. żyjemy na koszt firmy a w polsce już tak łatwo nie będzie, więc chyba utrzymamy status quo do końca kontraktu, najwyżej dzieci wrócą do polskiej szkoły w ciągu roku szkolnego a nie na pierwszego września. ale jakoś ich to nie przeraża bardziej niż powrót do szkoły równo ze wszystkimi, koszt zmian i tak będą musiały ponieść spory.
  • zuzanna56 02.06.11, 11:08
    > powrót i tak jest planowany

    więc chyba utrzymamy status quo do końca kontrakt
    > u, najwyżej dzieci wrócą do polskiej szkoły w ciągu roku szkolnego a nie na pie
    > rwszego września. ale jakoś ich to nie przeraża bardziej niż powrót do szkoły r
    > ówno ze wszystkimi, koszt zmian i tak będą musiały ponieść spory



    Fakt, ze dla dzieci lepiej byłoby wrócić 1 września. Możecie przedłuzyć kontrakt, tak aby wrócic dopiero za rok?
  • fruzia01 03.06.11, 11:45
    nie ukrywam, że wam zazdroszczę, fajnie macie smile
    dostawać 3-4 tys za 1/2 czy 3/4 etatu i uważać, że to gra nie warta świeczki....
  • zuzanna56 03.06.11, 12:23
    fruzia01 napisała:

    > nie ukrywam, że wam zazdroszczę, fajnie macie smile
    > dostawać 3-4 tys za 1/2 czy 3/4 etatu i uważać, że to gra nie warta świeczki...


    O, 4 tysiące za 1/2 etatu...marzenie smile
  • volta2 03.06.11, 14:20
    matko, gdzie ty wyczytałaś że 0,5 etatu to 3-4 tysiące.
    toż wyraźnie pisałam, że moja pensja to wacikowesmile

    po prostu po policzeniu całości tyle byśmy zaoszczędzili DODATKOWO kosztem wielu wyrzeczeń, a to faktycznie w naszej sytuacji gra nie warta świeczki. (chciałabyś być samotną matką de facto bez dodatkowej pomocy dla tych 3 tysięcy i dzieci oddzielić od ojca - gdyby to było pewne że do grudnia, to bym się na to porwała, ale to może być dłużej, a na to się nie zdecyduję, argumenty finansowe mnie nie przekonują?)
  • zuzanna56 03.06.11, 14:30
    Też szukałam w treści, kto pisał o 3-4 tysiącach za 1/2 etatu i nie mogłam znaleźć. Chyba niewiele osób tyle zarabia za 1/2 etatu.
  • chwalipieta 02.06.11, 10:55
    tak sobie podczytuje wątek i się zastanawiam na ROZRYWKĄ dla dzieci.
    czy naprawdę dziecko potrzebuje co tydzień:
    wyjście do kina
    Pizza Hut
    McDonald's
    fantazy park
    aqua parku itp

    dla mnie to jest dziwne, żeby dzieciaka co tydzień pchać na jakiś spęd obcych ludzi i tylko komercją go zapychać.

    czy nie lepiej wskoczyć na rower i pojechać do lasu, parku. siąść na ławce i poprzyglądać się przyrodzie. pobiegać po trawie, pstryknąć kilka zdjęć do albumu rodzinnego i tym się cieszyć?

    pobudowali centrów handlowych i przyciągają dzieci (z rodzicami), nastolatków atrakcjami. łazi to tam wszystko, tak naprawdę bez celu
  • konwalia-82 02.06.11, 11:07
    chwalipieta napisał:

    > tak sobie podczytuje wątek i się zastanawiam na ROZRYWKĄ dla dzieci.
    > czy naprawdę dziecko potrzebuje co tydzień:
    > wyjście do kina
    > Pizza Hut
    > McDonald's
    > fantazy park
    > aqua parku itp

    takich nie potrezbuje co tydzień, raz w mcu starczy
    ale potrzebuje: książeczek, kredek, farb, papieru, ciastolin i innych ulepiaczy, klocków, rowerka i możnaby dalej wymieniać....
    co do basenu, to niektóre dzieci mają wskazania zdrowtne, jak jest dwójka to tylko jedno ma chodzić?

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/34bwdqk3ojz97yr7.png
  • chwalipieta 02.06.11, 11:09
    aqua park a basen to są dla mnie 2 zupełnie inne sprawy
  • ruda.ja 07.06.11, 16:29
    chwalipieta napisał:

    > aqua park a basen to są dla mnie 2 zupełnie inne sprawy

    oczywiście, ale tylko w teorii, niestety w naszym mieście jedynym miejscem gdzie można pójść z dzieckiem popływać jest aquapark, na pozostałych kilku basenach można pocałować tylko klamkę - zarówno jeśli chodzi o wejścia jednorazowe jak i karnety - są wykupione co najmniej na pół roku do przodu ;/
    --
    Nie odpowiadam? Nie jesteś dla mnie partnerem do dyskusji!
    PRZEKAŻ 1% PODATKU JĘDRKOWI ZAMIAST FISKUSOWI!
  • volta2 02.06.11, 11:07
    moje dzieci nie chodzą po pizzeriach sieciowych i mc donaldsach, jak również po fantasach worldach też, chodzą za to do opery, baletu, na plażę - niepłatną, żeby nie było.

    kino i teatry będą raczej częściej niż raz na tydzień, bo będziemy nadrabiać straty.
    przyrodzie przyglądamy się co tydzień, na pustej plaży cały rok, na wakacjach pod namiotem, na koniach i innych sprawach, których w wawie nie ma, ale daj nam prawo do spędzania czasu jak chcemy, akurta aqua park to będzie dla nas nr 1 po 2 latach przerwy.
  • chwalipieta 02.06.11, 11:14
    KOBIETO spędzaj sobie czas wolny jak tylko Ci się żywnie podoba smile i wydawaj na to ile tylko chcesz

    to była luźna uwaga na temat: 300zł to zdecydowanie za mało na rozrywkę
  • falllen_angel 02.06.11, 12:26
    chwalipieta napisał:

    > tak sobie podczytuje wątek i się zastanawiam na ROZRYWKĄ dla dzieci.
    > czy naprawdę dziecko potrzebuje co tydzień:
    > wyjście do kina
    > Pizza Hut
    > McDonald's
    > fantazy park
    > aqua parku itp

    Oczywiście, że nie.

    > dla mnie to jest dziwne, żeby dzieciaka co tydzień pchać na jakiś spęd obcych l
    > udzi i tylko komercją go zapychać.
    >
    > czy nie lepiej wskoczyć na rower i pojechać do lasu, parku. siąść na ławce i po
    > przyglądać się przyrodzie. pobiegać po trawie, pstryknąć kilka zdjęć do albumu
    > rodzinnego i tym się cieszyć?

    Nie wiem czy zauważyłeś, że trzeba zanabyć rower, a w zasadzie przynajmniej dwa (żeby dorosły tez mógł jechać) oraz jakieś urządzenie do pstrykania tych zdjeć. Obróbka materiału fotograficznego do rodzinnego albumu też nie jest za free.

    I tak naprawdę po co to wszystko? Po co kupować dziecku te komercyjne zabawki?! Jakieś aparaty czy rowery... Posadzić go na stołku przy oknie, niech sobie na przyrodę popatrzy (zawsze jakaś przyroda za oknem się trafii), niech sobie widoczek utrwali ołówkiem wyniesionym z IKEI na odwrotnej stronie pustej torebki po cukrze czy mące...

    Będzie bez komercji, niedrogo i bez spędu...

    W.
  • chwalipieta 02.06.11, 13:28
    falllen_angel napisał:

    > Nie wiem czy zauważyłeś, że trzeba zanabyć rower, a w zasadzie przynajmniej dwa
    > (żeby dorosły tez mógł jechać)

    tylko mi nie mów że nie posiadasz roweru?!?!?

    > oraz jakieś urządzenie do pstrykania tych zdjeć
    > . Obróbka materiału fotograficznego do rodzinnego albumu też nie jest za free.

    i nie posiadasz aparatu foto, nawet takiego idiot camera?!?!? WOW

    > I tak naprawdę po co to wszystko? Po co kupować dziecku te komercyjne zabawki?!
    > Jakieś aparaty czy rowery... Posadzić go na stołku przy oknie, niech sobie na
    > przyrodę popatrzy (zawsze jakaś przyroda za oknem się trafii), niech sobie wido
    > czek utrwali ołówkiem wyniesionym z IKEI na odwrotnej stronie pustej torebki po
    > cukrze czy mące...
    >
    > Będzie bez komercji, niedrogo i bez spędu...
    >
    > W.

    ale się uśmiałem hehehe

    widocznie coś w tym jest co napisałem skoro takie poruszenie smile

    pzdr i nie napinaj się tak, szkoda zdrowia
  • alusia255 03.06.11, 00:03
    Dzieki za watek volta2. Mam wlasnie podobny problem do Twojego i sama sie zastanawialam ostatnimi czasy ile musimy z mezem zarabiac w Polsce, zeby zyc normalnie z trojka dzieci w domu pod Warszawa? Tez ciezko nam podjac decyzje o powrocie ale domek sie juz buduje i teraz tylko musimy sie odwazyc wrocicsmile Po Waszych odpowiedziach juz troszeczke wiecej wiem. Odpadlby mi kredyt, bo nie bedziemy mieli, czynsz w zwiazku z tym no i niania. Poza tym chcialabym lepiej wiedziec ile wydam na jedzenie zakladajac, ze dobrze gotuje i lubimy dobrze zjesc ( nie jestesmy grubasamismile, bo tu mnie wszyscy strasza, ze ceny zywnosci w Polsce sa juz prawie jak w Hiszpanii powiedzmy ale niestety zarobki wciaz nizsze sad( niz w kraju gdzie my zyjemy. Myslicie, ze przy zarobkach ok 5 tys PLN moglibysmy dac sobie rade w piatke? P.S. Fajne to Wasze forum i podczytuje je od dawnasmile
  • b-b1 03.06.11, 07:39
    Myslicie, ze przy zarobkach ok 5 tys PLN moglibysmy dac sobie rade w piatke?

    Dom pod Warszawą (czy innym miastem) to inna para kaloszy. Czynsz odpadnie i owszem, ale dochodzi duży koszt ogrzewania domu,(czyli rachunki za gaz, prąd, czy cokolwiek innego) większe rachunki za prad(kosiarka, inne sprzety o dużej mocy), wywóz śmieci, jak chcesz telewizor-musi być dekoder do każdego(czyli abonament na kartę), i o wiele wyższe są koszty benzyny(dojazd do pracy, lub podwózka dzieci do szkoły, czy na inne zajecia) Również potrzebny dodatkowy samochód-przeważnie jeden nie wystarczy.
    Dochodzi jeszcze ogród...
  • zuzanna56 03.06.11, 08:44
    alusia255 napisała:

    > Dzieki za watek volta2. Mam wlasnie podobny problem do Twojego i sama sie zast
    > anawialam ostatnimi czasy ile musimy z mezem zarabiac w Polsce, zeby zyc normal
    > nie z trojka dzieci w domu pod Warszawa? Tez ciezko nam podjac decyzje o powroc
    > ie ale domek sie juz buduje i teraz tylko musimy sie odwazyc wrocicsmile

    Nie jestem voltą2 i jej nie znam, ale z wielu jej wątków, które napisała wynika jednak kompletnie inna sytuacja niż twoja, ale niewazne, nie o to chodziwink



    Myslicie, ze przy zarobkach ok 5 tys PLN moglibys
    > my dac sobie rade w piatke?


    Moim zdaniem nie, ale może przesadzam. Mieszkam w niewielkim domu blisko innej aglomeracji, fakt, mam kredyt, bo koszt takiego domu mały nie jest, cztery osoby, dojazdy, dwa samochody, życie normalne, ale w wielu aspektach oszczędne. Naprawdę za 5 tysięcy musielibysmy bardzo ale to bardzo oszczędzać, nawet nie wiem na czym, a ty mówisz o jednej osobie więcej...
  • agni71 03.06.11, 09:46
    alusia255 napisała:

    > Dzieki za watek volta2. Mam wlasnie podobny problem do Twojego i sama sie zast
    > anawialam ostatnimi czasy ile musimy z mezem zarabiac w Polsce, zeby zyc normal
    > nie z trojka dzieci w domu pod Warszawa?

    alusia, powiem ci, że 5 tys. na 5-osobową rodzine, to będzie mało. Nas tez jest 5 osób, mieszkamy właśnie w domku pod Warszawą, tez bez kredytu, dom raczej energooszczędny (wydatki na ogrzewanie zimą rzędu max. 400 zł/mies.), i gdybysmy dysponowali 5 tysiacami miesięcznie, to byłoby ciężko. My na jedzenie wydajemy ok. 1500-2000 miesięcznie, a mam jeszcze małe dzieci (najstarsze ma 9 lat), a wiadomo, że im dzieci starsze tym pochłaniają więcej....Inna sprawa, że gdyby zrezygnowac z wygody, to z 500 zł moglibysmy pewnie zejśc z kwoty wydawanej na zakupy, ale to by sie wiazało ze zbyt duzymi niedogodnościami (np. jeżdżenie na bazarki w Warszawie po zakupy warzywno-owocowe, zamiast kupować w lokalnych sklepach w mojej miejscowości - gdzie ceny są wyższe od warszawskich).

    Duzo zalezy od tego, w jakim wieku masz dzieci i po prostu jaki macie standard zycia? U nas np. dośc dużą pozycją w budżecie sa zawsze wszelkie wyjazdy wakacyjne i weekendowe, ale tu moglibysmy oszczędzić, decydując się na niższy standard hotelu czy pensjonatu.
  • beverly1985 04.06.11, 13:31
    > anawialam ostatnimi czasy ile musimy z mezem zarabiac w Polsce, zeby zyc normal
    > nie z trojka dzieci w domu pod Warszawa

    Moim zdaniem 5 tys to zdecydowanie za mało (notabene to tylko 2.5 na osobę pracujacą). Zakładam, ze nie potrzebujesz opiekunki dla tych dzieci, więc ok. 6-7 tys powinno starczyć (utrzymanie domu, samochodu albo lepiej dwóch juz zje ci prawie polowę tych dochodów). Za 5 tys dasz radę, ale to będzie skromne zycie
  • agata688 06.06.11, 20:15
    alusia255 napisała:

    > Odpadlby mi kredyt, bo nie bedziem
    > y mieli, czynsz w zwiazku z tym no i niania. Poza tym chcialabym lepiej wiedzie
    > c ile wydam na jedzenie zakladajac, ze dobrze gotuje i lubimy dobrze zjesc ( ni
    > e jestesmy grubasamismile, bo tu mnie wszyscy strasza, ze ceny zywnosci w Polsce
    > sa juz prawie jak w Hiszpanii powiedzmy ale niestety zarobki wciaz nizsze sad(
    > niz w kraju gdzie my zyjemy. Myslicie, ze przy zarobkach ok 5 tys PLN moglibys
    > my dac sobie rade w piatke? P.S. Fajne to Wasze forum i podczytuje je od dawna:
    > -)

    Myślę,ze z 5tys. na 5 osób będzie ciężko.
    Nas jest 3 (dziecko małe) i na samo jedzenie+chemia wydajemy ok.2500, na paliwo ok.1600,a gdzie reszta? tez mamy domek bez kredytu,ale to skarbonka bez dna(i jak ktos tu wspomniał o ogrodzie) a ogrzewanie?
    Dodam,ze nie mieszkamy w W-wie ani w okolicach jakiegos wielkiego miasta.
    Ale oczywiscie duzo zalezy od poziomu zycia i przyzwyczajen.(uwazam,ze my zyjemy na srednim poziomie,na nic własciwie nam nie brakuje,ale mamy jeszcze milion rzeczy do zrobienia)
  • zuzanna56 07.06.11, 09:30
    na samo jedzenie+chemia wydajemy ok.2500, na paliwook.1600

    Serio tyle na paliwo? My wydajemy około 900 zł i wydawało mi sie że to strasznie dużo.
  • agata688 07.06.11, 19:46
    zuzanna56 napisała:
    >
    > Serio tyle na paliwo? My wydajemy około 900 zł i wydawało mi sie że to straszni
    > e dużo.

    Niestety serio.Mamy 2 samochody
  • zuzanna56 08.06.11, 07:31
    agata688 napisała:
    > Niestety serio.Mamy 2 samochody


    My też mamy dwa samochody i dojeżdżamy do pracy i szkoły dość daleko, wcześniej mieszkaliśmy znacznie bliżej. Z różnych wątków na forum miałam wrażenie że ten mój koszt jest jakiś strasznie ogromny, a tu jeszcze widzę, że ktoś wydaje na paliwo znacznie więcej. Wygoda to jest wielka, ale koszt też niestety. Jak daleko macie do pracy?
  • agattka_84 08.06.11, 09:27
    zuzanna56 napisała:

    > agata688 napisała:
    > > Niestety serio.Mamy 2 samochody
    >
    >
    > My też mamy dwa samochody i dojeżdżamy do pracy i szkoły dość daleko, wcześniej
    > mieszkaliśmy znacznie bliżej. Z różnych wątków na forum miałam wrażenie że ten
    > mój koszt jest jakiś strasznie ogromny, a tu jeszcze widzę, że ktoś wydaje na
    > paliwo znacznie więcej. Wygoda to jest wielka, ale koszt też niestety. Jak dale
    > ko macie do pracy?

    Powinnaś jeszcze zapytać, jakie mają samochody - może dwie terenówki spalające po kilkanaście litrów na 100 km. wink
  • agata688 08.06.11, 21:10
    agattka_84 napisała:

    > zuzanna56 napisała:
    >
    > > agata688 napisała:
    > > > Niestety serio.Mamy 2 samochody
    > >
    > >
    > > My też mamy dwa samochody i dojeżdżamy do pracy i szkoły dość daleko, wcz
    > eśniej
    > > mieszkaliśmy znacznie bliżej. Z różnych wątków na forum miałam wrażenie ż
    > e ten
    > > mój koszt jest jakiś strasznie ogromny, a tu jeszcze widzę, że ktoś wydaj
    > e na
    > > paliwo znacznie więcej. Wygoda to jest wielka, ale koszt też niestety. Ja
    > k dale
    > > ko macie do pracy?
    >
    > Powinnaś jeszcze zapytać, jakie mają samochody - może dwie terenówki spalające
    > po kilkanaście litrów na 100 km. wink

    Kurcze mogłam lepiej tego nie liczyc,bo wyszlo mi ,ze 1600 to najmniejsad(nigdy tego tak dokladnie nie przeliczalam,tylko na oko,bo maz placi za swoje paliwo kartą roznie 950-1200/m-ac,a ja jezdze troche mniej od niego)
    Niestety nie mamy terenówki(a bardzo mi sie podobaja),ale 1 samochód to silnik 1,9 diesel a drugi to 2,4 benzyna.Diesel spala ok.7litrow/100km (dosc szybko jezdze) a drugi nie mam pojecia ale pewnie ponad dychę (maz jezdzi b.szybko)
    Ja do pracy robie codziennie w obie strony 60km(to jest ok 500zl/m-ac),a maz 80km.Do tego dochodza rozne inne wyjazdy np.kilka razy na m-ac(z 5) do CH najblizej ok.35km w jedna strone(to 70),basen mamy 30 km w obie strony,jezdzimy roznie ale srednia to 3-4 razy w miesiacu,kino najblizej 50 km w obie strony ze 2 razy na miesiac i inne takie wyjazdy,1 siostra (raz na miesiac 100km w obie strony,druga 70km w obie strony,tez srednio raz w miesiacu).do mamy jezdze czesto a mam do niej 36km w obie strony).Para znajomych z ktorymi widujemy sie ok.2 razy w miesiacu tez 40 w obie strony.Nie mowiac o jakis tam bliskich wyjazdach typu poczta 6km,lekarz i inne takie.dodam,ze nie ma u nas problemu,gdy ktos ze znajomych lub brat poprosi o zawiezienie gdzies,kasy za paliwo absolutnie w takich sytuacjach nie bierzemy(kiedys odrobiąwink)
    Dodam,ze moj maz chyba juz zapomnial jak sie chodzi piechotasadbo nawet do swojego kumpla 3 domy dalej samochodem(ten kolega ma tak samo)
    moglam lepiej sie w to nie zaglebiacwinkbo oprocz kosztow to dowiedzialam sie,ze wszedzie mamy daleko i bez samochodow bysmy wigineli:;0
  • zuzanna56 09.06.11, 08:35

    agata688 napisała:

    > Kurcze mogłam lepiej tego nie liczyc,bo wyszlo mi ,ze 1600 to najmniej


    E...daj spokój. czasem dobrze sobie pewne rzeczy uswiadomić. Ja sobie tez uswiadomiłam, że przeprowadzka tuz pod miasto do domu to nie tylko koszt kredytu i zakupu drugiego samochodu. Mieszkamy niby tylko 10km dalej od miejsca gdzie mieszkaliśmy wczesniej ( duże miasto) i niby tylko 4-5 km od granic miasta, ale koszty dojazdu nagle stały sie wielkie (to juz trwa prawie 4 lata). Kazdy z nas ma tak około kilkanascie km do pracy w jedną stronę, no troche mniej niz 20km. Zakupy załatwiamy po drodze, żeby dodatkowo nie jeździć.W weekendy też czasem gdzieś jedziemy. Do kina czy teatru mamy około 15km, rodzice mieszkaja bliżej, ale jest to wszystko na trasie do pracy i szkoły dzieci, więc staramy się niepotrzebnie nie jeździć, bo i tak 900 zł na paliwo i sporo na wszelkie naprawy i serwisy samochodów to naprawdę ogromna kwota.
  • black_halo 12.06.11, 09:32
    Jesli tyle jezdzicie takimi samochdami to i tak malo. Moj samochod pali 5l/100km, mam silnik 1.0 ba benzyne i miesiecznie zuzywam jakies 200litrow paliwa czyli 300 euro a jezdze glownie do pracy - 160 km w obie strony i raz na jakis czas na zakupy i takie tam czyli ok. 4 tys kilometrow miesiecznie.

    Moze warto pomyslec o zmianie samochodu na taki z mniejszym silnikiem?
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • zuzanna56 12.06.11, 18:12

    black_halo napisała:

    > miesiecznie zuzywam jakies 200litrow paliwa czyli 300 euro a jezdze glownie do pracy - 160 km w obie strony

    80 km do pracy to bardzo daleko...
    wydajesz 300 euro na paliwo, nie mieszkasz w Polsce, tak?
    To chyba i zarobki masz wyższe niż przeciętne polskie?
    1200 zł na paliwo dla 1 osoby to ogromny wydatek moim zdaniem
  • agattka_84 12.06.11, 20:04
    > Moj samochod pali 5l/100k
    > m, mam silnik 1.0 ba benzyne

    Szczerze to przy takiej pojemności silnika dużo Twój samochód pali. Mój z silnikiem 1.6 pali na trasie ok. 4,5-5 l na 100 km.
  • naturella 03.06.11, 09:52
    Nie mam roweru. mam cyfrówkę, tylko nie wiem gdzie, bo robi tak kiepskie zdjęcia, że właściwie trudno to nazwać aparatem. I co??? pozostaje mi McDonald's, hłe hłe...
    --
    --------------
    Zagłosuj na mój projekt kuchnismile
    promocje.ikea.pl/kuchniajakmarzenie/projekt/4cd950da39c78.html
  • beverly1985 04.06.11, 13:27
    > falllen_angel napisał:
    >
    > > Nie wiem czy zauważyłeś, że trzeba zanabyć rower, a w zasadzie przynajmni
    > ej dwa
    > > (żeby dorosły tez mógł jechać)
    >
    > tylko mi nie mów że nie posiadasz roweru?!?!?
    >

    Co za zaskoczenie, mnostwo dorosłych ludzi nie posiada rowerów. Czasem kupują sobie dopiero po to, aby jeździć z dziećmi.
    Mnie było bardzo trudno znaleźć chętnych na wspólna jazde rowerem- niby wszyscy chcieli, ale n agle nikt roweru nie miał. Zostawili w domu rodziców, rozsypały się, ukradli, róznie...
  • joanna_poz 07.06.11, 11:26
    to ja, powiem szczerze, nie znam ani jednej rodziny bez kompletu rowerówsmile

    aczkolwiek mieszkamy w domkach jedno-, dwu- rodzinnych za miastem, koło lasu,gdzie jest duzo opcji fajnych tras rowerowych - więc jest to też kwestia stylu życia i stylu spędzania czasu wolnego.
  • agni71 07.06.11, 16:26
    joanna_poz napisała:

    > to ja, powiem szczerze, nie znam ani jednej rodziny bez kompletu rowerówsmile

    serio?
    >
    > aczkolwiek mieszkamy w domkach jedno-, dwu- rodzinnych za miastem, koło lasu,gd
    > zie jest duzo opcji fajnych tras rowerowych - więc jest to też kwestia stylu ży
    > cia i stylu spędzania czasu wolnego.

    Tez mieszkam za miastem, pod lasem i najbliższi sasiedzi na 100% nie maja rowerów. Ich syn nie nauczył się jeżdzić, więc rodzice sprzedali swoje rowery...
    Z drugiej strony mam sasiadów, których nigdy na rowerach nie widziałam, więc przypuszczam, ze ich nie mają. Tzn. moze dziecko ma, ale dorośli na 99% nie.

    Jesli ktos świeżo przeprowadził się do domku z bloku (lub przyjechal z dłuższego pobuty za granicą), to tez może jeszcze nie mieć roweru/ów. Znam zresztą wiele osób, które na rowerach nie jeżdżą, bo, nie wiem, może nie lubią?
  • konwalia-82 07.06.11, 16:36
    ja nie mam, bo mieszkam w bloku u nie mam gdzie trzymać niestety-w pokoju nie postawię, a na balkonie zimą szlak by go trafił
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/34bwdqk3ojz97yr7.png
  • sylwiam_m 07.06.11, 16:55
    A na naszej wsi rowery to główny środek komunikacji.Do sklepu mam z 500 metrów, do znajomych, do kościoła, dzieci do wioski obok itp., itd. Mamy 2 samochody ale czasami nie chce się otwierać bramy, szukać kluczyków. No a dziecko samo auta nie poprowadzi.
  • zuzanna56 08.06.11, 07:34
    Co do posiadanie rowerów, to mieliśmy je dawno temu, gdy dzieci były małe, mieliśmy je mieszkając w bloku i mamy je nadal mieszkając w domu blisko lasu. I niestety teraz wcale nie jeździmy częściej.
  • misia.pl.pl 08.06.11, 15:17
    My mamy ok 2tys!na miesiąc mamy 2 dzieci teraz raty za remont domu na 30lat ponad 500zł rachunki auto paliwo!a o ciuchach niewspomne!niestarczy bo ledwo na jedzenie jest!ja jestem z dziećmi w domu bo nania za 2 dwójke tysiąc zł by wzieła a ja tyle bym zarobiła!więc ja niewiem po ile zarabiacie?to się w głowie niemieści!na bzdury i na panią do sprzatania lepiej biedniejszym pomóc a w sąsiedzstwie takich macie zapewno dużo!
  • konwalia-82 08.06.11, 15:39
    a wzięcie Pani do sprzątania JEST pomocą biedniejszym, a rozdawanie pieniędzy NIE
    poza tym powrót do pracy a siedzenie z dziećmi kalkuluje się nie tylko czy opłaca się aktualnie czy w rozrachunku kilku lat-bo np wychodzi się aktualnie na zero, ale zdobywa doświadczenie i w efekcie więcej zarabia z czasem
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/34bwdqk3ojz97yr7.png
  • agattka_84 08.06.11, 19:13
    misia.pl.pl napisała:

    > na bzdury i
    > na panią do sprzatania lepiej biedniejszym pomóc a w sąsiedzstwie ta
    > kich macie zapewno dużo!

    A nie byłaby to forma pomocy biedniejszym - zatrudnienie pani do sprzątania? Przecież nie będzie za darmo rozdawała kasy.
  • johana75 08.06.11, 21:17
    to się w głowie niemieści!na bzdury i
    > na panią do sprzatania lepiej biedniejszym pomóc a w sąsiedzstwie ta
    > kich macie zapewno dużo!
    Sorki, ale biedniejsi powinni na kasę tez pracowac a nie z racji tego że są biedni to im sie należy ...Sprzątac chyba mogą tak? Korona z doopy nie spadnie?

    Sama jak nie miałam kasy chodziłam sprzątać. teraz zatrudniam od czasu do czasu panią do sprzątania, bo są miesiące gdzie szkoda mi czasu na sprzątanie bo mam go mało i jest cenny wink

    --
    Sorki za pisownię ale mam rękę w gipsie...
  • misia.pl.pl 09.06.11, 22:53
    powiem tak czepiacie się !ja wiem co to praca ale 7500tys,to duża kasa na miesiąc ja bym miała za to super domek na raty i na jedzenie i inne rzeczy!a sama bym sprzatała jak zawsze i gotowała jak zawsze!a po druie swoje warzywka ,które mam w ogrodzie sama uprawiam są o wiele zdrowsze a potrawy z nich tym bardziej!ja mam małe dzieci a na nianie mnie niestać!pozatym niema to jak mama pilnuje a nie obca!przedszkola też kosztują i sporo a takiej pracy niema żeby iść na 5 godz i z powrotem bo masz dzieci nikogo to nirobchodzi albo pracujesz 10 godz albo wyjazd!próbowałam więc wiem!!!a po drugie dzieci chorują i to często a wolne co chwile bo dzieci ,szef powie dowidzenia!niema zrozumienia dla kobiet a facet niedostanie prawie wcale opiekuńczego!my byliśmy w trójke chorzy szef mężowi powiedział albo praca albo drzwi niema ,ze boli!więc jak słysze niania 100zł to ja niewiem kogo stać my mamy 2tys,nieraz mniej więc wiem co to brak kasy!a siedzenie w domu i zatrudnianie sąsiadki bo jest biedna to nawet moralne niejest żal mi tych wytapetowanych debilek pojęcia o życiu niemaja i zajmowaniu się domem!2lewe ręce!lepiej pewnie zrobić tipsy ,włoski solarium i w mini dupą świecić!takie znam i żal mi tych mężów !chapią na debilki!ja jak ide do fryzjera cieszę sie i wiem ,ze moja ciężka praca w domu mimo nieodpłatna ale mąż ją docenia i dzieci również!a to podstawa,uczenie dzieci wygodnictwa za młodego potem się odbije znam takich sporo!powodzenia kasa to nie wszystko!a pomóc czasem warto bez wykorzystywania biedniejszego to wraca z podwójną siła!
  • amandaas 10.06.11, 01:31
    Rzeczywiście, masz ważniejsze wydatki niż niania. Na pierwszym miejscu umieściłabym korepetycje z języka polskiego i netykiety.

    Jeśli sądzisz, że dawanie zatrudnienia biedniejszym jest równoznaczne z wykorzystywaniem, to masz naprawde spory problem natury psychicznej i wyraźne braki inteligencji społecznej.
  • agattka_84 10.06.11, 08:52
    misia.pl.pl napisała:

    > zatrudnianie sąsiadki bo jest biedna to nawet moralne niejest

    Czyli idąc tym tropem - mój mąż nie powinien zatrudniać w swojej firmie pracowników, bo są biedniejsi od niego? wink

    Muszę mu powiedzieć, żeby ich zwolnił uzasadniając, że ich zatrudnienie moralne nie jest. big_grin
  • joanna_poz 10.06.11, 08:58
    > Muszę mu powiedzieć, żeby ich zwolnił uzasadniając, że ich zatrudnienie moralne
    > nie jest. big_grin

    dokładnie.
    niech siedzą bezrobotni - bez pobierania zasiłku - bo przecież pobieranie zasiłku przez nic nie robiącego człowieka to dopiero szczyty niemoralnosci;
  • giaros 10.06.11, 15:27
    > misia.pl.pl napisała:
    >
    > > zatrudnianie sąsiadki bo jest biedna to nawet moralne niejest

    nie no jasne okropnie niemoralne, lepiej niech dalej biedna jest, czy jak? bo zatrudnić nie wypada? Tzn., że co tylko bogaci mogą pracować??wink
    Eeeech...
  • naturella 10.06.11, 10:47
    Misia, biedny w takim razie Twój mąż, bo chapie na Ciebie i nawet na zwolnienie, jak jest chory nie może iść... czym to się różni od męża, który chapie i zarabia o tyle więcej, że żona może sobie pozwolić na panią do sprzątania? niczym, poza tym, że zarabia więcej, chapanie pewnie podobne - więc to śmieszne, co piszeszsmile Reczywiście, tytanka pracy, bo się zajmuje dziećmi, a jak ktoś ma panią do sprzątania, to znaczy, że ma tipsy i świeci d... na solarium - to jak w tym dowcipie - "masz akwarium? Nie? To jesteś pedałem".
    --
    --------------
    Zagłosuj na mój projekt kuchnismile
    promocje.ikea.pl/kuchniajakmarzenie/projekt/4cd950da39c78.html
  • amandaas 10.06.11, 11:19
    OT- to mój ulubiony kawał;D Dziękuję za miły akcent w ciagu dnia!
  • johana75 10.06.11, 14:09
    więc jak słysze niania 100zł to ja niewiem kogo stać my
    > mamy 2tys,nieraz mniej więc wiem co to brak kasy!a siedzenie w dom
    > u i zatrudnianie sąsiadki bo jest biedna to nawet moralne niejest żal
    > mi tych wytapetowanych debilek pojęcia o życiu niemaja i zajmowaniu s
    > ię domem!2lewe ręce!lepiej pewnie zrobić tipsy ,włoski solarium i w
    > mini dupą świecić!takie znam i żal mi tych mężów !chapią na debilki!j

    misia to że nie masz kasy nie upoważnia cię do obrażania innych.
    po 1 :
    -zarabiam dużo wiecej od mojego rodzonego małżonka (nie mamy z tym problemów), ale tez więcej pracuje.
    -nigdy w życiu nie miałam tipsów
    -mini nosiłam do 18 roku życia....hmmm
    -do solarium nie chodzę od jakiś 15 lat (wtedy uświadomiłam sobie że jest szkodliwe ;p)

    więc jakoś nie pasuje do twoich wyobrażeń...zyciowych...

    poza tym to był WASZ wybór (bądź nie;P) że macie dzieci i nie stać was na wiele rzeczy.

    Ja mam jedno, ale za 2 tys bym nie była w stanie zapłacić rachunków w tym kredytu ok 500zł- więc b. małego. przymierali byśmy głodem, no chyba że mieszkała bym na wsi i hodowała kury i takie tam...mieszkam w średnim mieście więc nie da rady.


    --
    Sorki za pisownię ale mam rękę w gipsie...
  • zuzanna56 10.06.11, 14:33
    misia.pl.pl napisała:

    > powiem tak czepiacie się !ja wiem co to praca ale 7500tys,to duża kas
    > a na miesiąc ja bym miała za to super domek na raty i na jedzenie
    > i inne rzeczy!a sama bym sprzatała jak zawsze i gotowała jak zawsze


    Misiu, my mamy większy dochód (autorka wątku zresztą też i wielu innych także), nie mam domku ale dom, mam na jedzenie, sprzątam i gotuję albo ja albo mąż, zalezy kto ma czas i siłę. Ale czemu to dowodzi?


    > mamy 2tys,nieraz mniej więc wiem co to brak kasy!

    No ale co to wnosi do tego postu? Volta o co innego pytała, żyje inaczej niż ty i ma do tego prawo.

    Idź i zarób, wiem, jak to brzmi, ale taka prawda. Skończ odpowiednie studia, popracuj parę ładnych lat, wykaż sie troche w pracy...
  • giaros 10.06.11, 15:22
    > powiem tak czepiacie się !ja wiem co to praca ale 7500tys,to duża kas
    > a na miesiąc ja bym miała za to super domek na raty i na jedzenie
    > i inne rzeczy!>a sama bym sprzatała jak zawsze i gotowała jak zawsze!a
    > po druie swoje warzywka ,które mam w ogrodzie sama uprawiam są o wie
    > le zdrowsze a potrawy z nich tym bardziej

    Hmmm wydaje mi się, że przy dochodach 7 500 tys. zł na miesiąc (słownie: siedem i pół miliona;P) raczej nie miałabyć domku na RATYwink
    co do osobistego gotowania też mam wątpliwości, że o uprawie warzywek nie wspomnęwink
  • agata688 10.06.11, 18:37
    misia.pl.pl napisała:

    >ja wiem co to praca ale 7500tys,to duża kas
    > a na miesiąc ja bym miała za to super domek na raty i na jedzenie
    > i inne rzeczy!

    z ciekawości,ile byś wtedy dawała za darmo biednym sąsiadom?

    >a pomóc czasem warto bez wykorzystywan
    > ia biedniejszego to wraca z podwójną siła!

    i tez z ciekawosci,ile bys przyjęła za darmo od sąsiada,który by ci kase przyniósł?

    Nie chce byc złosliwa,ale naprawde nie masz pojęcia o czym piszesz.To wygląda tak,ze im mniej kasy masz to wtedy Ci sie wydaje,ze za 1000-2000 wiecej nie mialabys co z kasa robic,i ze na wszystko by Cie bylo stac.A to nie prawda,bo im wiecej masz tym wiecej wydajesz,realizujesz swoje marzenia.nie myslisz wtedy czy masz na jedzenie,ale o innych wydatkach.(nie napisze jakich,bo w tej sytuacji wydawac Ci sie bedzie,ze bys sie bez tego obyła i oddałabys biedniejszym)
  • agata688 10.06.11, 18:41
    misia.pl.pl napisała:

    a pomóc czasem warto bez wykorzystywan
    > ia biedniejszego to wraca z podwójną siła!

    A czy ktos tu napisał,ze nigdy nie pomaga bezinteresownie biedniejszym.Skąd taki wniosek?
  • zonaniezona1 12.06.11, 06:57
    Smutne to ci misia.pl napisała - niewątpliwie ma bardzo trudną sytuację (pewnie faktycznie patową) i czytanie o innym świecie , w którym zarobki ok 10 tys są normą - są dla niej nie do przyjecie... Typowy mechanizm dysonansu poznawczego ... Chciałabym mieć pieniądze, może , ale moze i dobrze, że nie mam - bo wszyskie panie, które mają to leża do góry d... i maja tipsy ...
    Ale trudno się misia.pl dziwić - to trochę jak wczoraj ja , kiedy ogladałam film amerykański o Paniach z Beverly Hills, (w tym cioci Paris Hilton) które to osobniczki !(już tu wartościuję...), latają prywatnymi odrzutowcami, kupują drogie ciuchy, wydają na jednych zakupach po 15 tys dolarów... Mnie się w głowie nie mieści i tylesmile)) I też sobie pomyslaam,że jakbym miała wyglądać i prowadzić takie zycie - to moze i dobrze , że nie mam - bo przynajmniej mnie szanują ( je pewie też ! smile - niektórzy...) i nie mam problemów z operacjami plastycznymi, wstrzykiwaniu botoxu i myśleniu ciagłym , że czekają stada 20 - latek marzących jedynie, alby porwać mi bogatego męza...
    A przecież wśród milionerów latających prywatnymi odrzutowcami są ludzie z pasją, zdrowi psychicznie, nie wstrzykujący botoksu itd. - czyli nie warto tworzyć strategii w głowie, że jak dobrze, że nie mam. To tak jakby powstał schemat "be"- zatrudniajace panie do pomocy, "cacy"- niezatrudniający pań do sprzątania.
    To są po prostu inne życia , którymi nas często los po prostu obdarzył...
  • babcia.stefa 14.06.11, 22:51
    > ludzie z pasją, zdrowi psychicznie, nie wstrzykujący botoksu itd.

    Botoks na lwią zmarszczkę zafundowałam sobie zaraz po trzydziestce. Nie mam pasji, nie jestem zdrowa psychicznie czy obie te możliwości na raz?
  • bonamibo 04.06.11, 16:18
    a nie jest tak, że mąż po prostu chce, żebyś wróciła z dziećmi do Polski, a ty jednak wolisz zostać w kraju, którego nazwy nie zdradzasz?
  • dzika_monika 08.06.11, 11:35
    1. wyżywienie w szkole ok 2x150 zł
    2. niania na godziny zawyżona
    3. Na ubrania/buty w szkole dzieciom zdecydowanie za mało
    4. Brak kasy na samochód - przeglądy, wymiany, ubezpieczenia, klima itp chyba że stan super idealny - ale samochód zawsze kosztuje
    5.1000 zł na 3 osoby jedzenia to nie dużo
    6. internet TV, i telefony 3 sztuki to 150 malutko
  • wyrwana.z.kontekstu 08.06.11, 11:55
    > niania na godziny - typu wieczór, czasem odebranie ze szkoły, 800
    > nie ma tu jeszcze pani do sprzątania - a pewnie by się przydała...

    Rozumiem że nie pracujesz?
    Nie uwzględniłaś jeszcze kucharki, szofera, ogrodnika (nawet jeśli mieszkacie w bloku, to pewnie będzie balkon), manikiurzystki dla całej rodziny i terapeuty
  • aneta-skarpeta 08.06.11, 13:05
    ja bym nie potrzebowala tyle na opiekunke, ale nie zmieszcze sie w 100 zł na ciuchy

    a kosmzetyki, chemia etc

    wiec generalnie przy kredycie, 2 dzieci i tych lotach to tak pewnie wychodzi- zeby zyc na spokojnym, ale bez szalenstw poziomie

    oczywiscie mozna nigdzie nie wychodzic i mało jescwink
    --
    -*-
    Korek
    www.youtube.com/watch?v=P6JJUwUEc20&NR=1
  • lucyna_n 08.06.11, 13:05
    To nie są zawyżone koszty, raczej zaniżone, bo na wakacje to też byście pewnei chcieli się wybrać i buty co jakiś czas kupić. Do tego leczenie, lekarstwa, powinno się mieć coś na nieprzewidziane wydatki, prezenty. Pozornie ta kwota jest dość duża jak na średnie zarobki w pl, ale przy takiej racie kredytu i biletach lotniczych to nie ma szaleństw. 1000 na jedzenie to nie jest za dużo, zwłaszcza że dzieciom trzeba dobrze bilansować dietę, ryby, warzywa, owoce, dobrej jakości wędliny, 1000 może być mało, chyba że jesteś sprawną gospodynią i lubisz wyczarowywać tanie domowe obiady.
    --
    little less conversation, little more action
  • mary_an 08.06.11, 15:11
    Ciuchy dla wszystkich za 100zl??? Kurcze, ja wydaje min. 500-1000zl na jeden wypad na zakupy.. Za 100zl to nawet nie kupisz pary porzadnych butow, spodni - jak jestescie we 3 osoby to jedna raz na 3 miesiace dostanie 1 sztuke odziezy? Chyba, ze wszystko z drugiej reki.
  • przygodnywiatr 08.06.11, 15:27
    - czynsz 500 ale od czasu do czasu sa w spoldzielniach wyrownania wody i ogrzewania, czyli licz 600zl x 12
    - prad co drugi miesiac przy zalozeniu ze pralka raz dziennie, dwa komputery, toster, lodowka i zmywarka, latem klima ( u mnie) i lampki owadobojcze, zima w lazience ogrzewanie dodatkowe, bez tv = minimum 2.500 rocznie, co drugi miesiac ok. 400zl - 450zl ale beda kolejne podwyzki - posluguje sie moim kosztorysem wiec z zycia wzietem, ilosc dzieci mamy ta sama, tyle ze u nas cala trojka szolna
    - gaz co pol roku place 160zl, ale zuzywamy tylko w kuchence (obiadu codziennie + pieczenie)
    - kablowka lub cyfrowy czy N to oko 75zl miesiecznie (zrezygnowalismy w ogole bo nikt juz tv nie chce ogaldac),siec to ok 50/70 w zaleznosci od szybkosci i dostawcy, telefonow stacjonarnych juz nie proponuje, doladowania komorek to juz sprawa osobna licz ze kazdmeu za 25 doladowac karte trzeba co 21 dni;
    - benzyna to wiecej niz 300zl gdyz dojdzie myjnia, smary, oleje, plyny, drobne przeglady, naprawy = rocznie wychodzi mniej wiecej jak energia 2.500zl rocznie to minimum.
    - zywnosc dla dzieci tysiac to za malo, coprawda nie wiem w jakim wieku macie dzieci, ale 330zl na jedno dziecko ogolnie rzecz biorac tak sobie.
    Nie piszesz o lekach, wizytach u pediatry, stomatologu - podnosza one koszty utrzymania dzieci.
    - szkola tez za malo, raczej policz 300/400 - u nas 50zl obiady dla jednego dziecka x 3, skladki, wyjscia klasowe, szkolne (teatry muzeum, zoo, kino... srednio raz w miesiacu bilet do kina 13zl + na dojazd x 3),
    - ciuchy dla wszystkich, to chyba tysiac mialas napisac, stowka tutaj nie pasuje w ogole, chyba, ze masz na mysli samo uzupelnienie w ciucharenkach a i to nie sadze by stowka wystarczyla, moze raz w stowie sie zmiescisz, lecz szkolne dzieci to nonstopowe wydatki, nie tylko odziez, licz obuwie, tornister, plecak, wieczne uzupelnianie wyposazenia dzieci, zgubione tenisowki, rozpruty piornik, czepek na plywalnie, niekonczace sie "pani kazala przyniesc na platyke..." itp;
    - niania to zalezy, czy calosciowo w wyplacie wg umowy czy na godziny, skromnie licz ze 15 zaplacisz, a jak dyche to masz farta - w naszym miescie niania na okazje to 100 za wieczor lub 20/ tak na sos, bo normalnie trzeba szukac.
    Dolicz jeszcze Wasza odziez, Wasze leki, hobby, sporty, rowery, hulajnogi, rolki, chemie gospodarcza, srodki higieniczne i kosmetyczne, co tam potrzeba to juz sama wiesz i wakacje oraz przyjemnosci te ktore macie w zwyczaju. I widac, ze 7 i pol tysica to nie jest malo, wiele osob by tyle chcialo miec, ale trzeba to podniesc jezeli Wasz standard nie planuje przygladac sie kazdej zlotowce przed jej wydaniem. Nie bardzo widze mozliwosc odkladania kasy jesli to ma byc kwota nienegocjowalna. Owszem mozna nieco zasickac pasa, ale pytanie dosc luzno rzucone samej oszczednosci nie sprzyja.
    Miej na uwadze, ze w trakcie przeprowadzki wydacie wiele pieniedzy "frycowego" tu i tam beda pulapki, za ktore trzeba placic.

  • mila-nek 11.06.11, 17:30
    Ja muszę sie przyznać niestety, że moje koszty bywają nawet wyższe (dom, 1 auto, dwoje dzieci w wieku szkolnym, no i niestety kredyt...) i moje koszty nieraz przewyższają podaną tutaj sumę 7 500 zł. Sama jestem zła na siebie, że nie potrafię nic z tym zrobić, zaoszczędzić. Proszę poradźcie jakieś sposoby na zaciśniecie pasa.



    zdrowiewrodzinie.blogspot.com/
  • zonaniezona1 12.06.11, 06:23
    Sposoby na zaciśnięcie pasa - motywacja, rozsądek i żelazna dyscyplina... Wiele osób na tym forum nauczyło się gospodarowania finansami....Tobie też życzę. Ja kiedyś też sądziłam , że poniżej 10 tys nie mogę przeżyć - a okazało się, że po zoptymalizowaniu kwot i swobodnym zyciu mozna się zmieścic w 3-4 tysiącach - zależnie od miesiąca. To tylko racjonalizacja kosztów i zdrowy rozsądek....Powodzenia życzę.
  • zuzanna56 12.06.11, 18:07
    zonaniezona1 napisała:


    > kiedyś też sądziłam , że poniżej 10 tys nie mogę przeżyć - a okazało się, że p
    > o zoptymalizowaniu kwot i swobodnym zyciu mozna się zmieścic w 3-4 tysiącach -
    > zależnie od miesiąca. To tylko racjonalizacja kosztów i zdrowy rozsądek..


    Racja, oczywiście że można. Chodzi tylko o to, ze ktoś kto ma dochód 3-4 tysiące na rodzinę nie decyduje się na ratę kredytu taką jaką ma volta 2 (2,5 tysiąca), na wyprowadzkę z dala od pracy, na dojazdy dwoma samochodami, na kupowanie biletu samolotowego za 1,5 tysiąca raz na miesiąc. Jeśli ktoś rozsądnie myśli, to oczywiście nie wydaje na rzeczy zbędne i normalnie sobie radzi. My dawno temu, gdy mieliśmy malutkie dzieci, sporo niższe pensje, nie decydowaliśmy sie na szalony krok w postaci kredytu i kupna domu - przyszedł na to czas, gdy byliśmy troche starsi i więcej zaczęliśmy zarabiać. Nigdy nie powiedziałabym, że nie da się żyć za mniej niż 10 tysięcy, pewnie, że się da, po prostu trzeba ograniczyć pewne wydatki. Może jest mi łatwiej, bo moje zarobki w ciągu ostatnich 15 czy 20 lat zawsze rosły, czasami malutko, czasami więcej, w jakiejś mierze z powodu większej ilości pracy, ale też awansu. Nigdy nie doświadczyłam tego, że nagle mam dochód o połowę niższy. Poza tym, czy zarabiam tyle co teraz czy sporo mniej jak 10 lat temu, zawsze ograniczam pewne wydatki, nie szaleję. Przy dochodzie dziesięć tysięcy uważam, że nie warto wydawać pieniędzy na panią do sprzątania czy kupno spodni za 400 zł itp. Przy racie kredytu, wydatkach na dwa samochody, paliwo, utrzymaniu domu i 2 dzieci okazuje się, że na wielu rzeczach trzeba oszczędzać, aby jeszcze zostało coś na wyjazd wakacyjny czy na emeryturę.
  • zonaniezona1 12.06.11, 20:22
    Racja, oczywiście że można. Chodzi tylko o to, ze ktoś kto ma dochód 3-4 tysiąc
    > e na rodzinę -
    akurat nie piszę tutaj o dochodzie na rodzinę , tylko o wydatkach ..Już pisałam , że ja akurat z górnej półki kilkunastu tys. spadłam do bezrobotnego- potem na najnizszejajowej żyłam z dzieckiem sporo ponad rok. Wiem, jak cięzko jest w takiej sytuacji. Dzięki mocnemu postanowieniu, życzliwym ludziom, wykorzystywaniu sytuacji i szczęściu - znowu się odbiłam - może nie do kilkunastu tys. , ale do paru spokojnie. Ale po ciężkiej sytuacji zredukowałam wydatki i nauczyłam się skromnie żyć... i powiem , że wychodzi mi to tylko na zdrowie. Akurat ja ze swojej perspektywy dziękuję losowi, że nie mieszkam pod miastem , nie dojeżdzam i nie trace paru godzin dziennie w korkach. Te pieniądze , które inni wydaja na naprawy samochodów, benzynę itd - przeznaczam sobie na zwiedzanie świata...
    Ważne jest, żeby każdy czuł się dobrze, ze strategią , jaką przyjął do realizacji - w mojej dom pod miastem się nie mieści ( za to domek letniskowy - jak najbardziej smile....
  • zuzanna56 13.06.11, 08:44
    zonaniezona1 napisała:

    ..Już pisałam
    > , że ja akurat z górnej półki kilkunastu tys. spadłam do bezrobotnego- potem n
    > a najnizszejajowej żyłam z dzieckiem sporo ponad rok. Wiem, jak cięzko jest w t
    > akiej sytuacji.

    Ja tego nigdy nie doświadczyłam.


    Akurat ja ze s
    > wojej perspektywy dziękuję losowi, że nie mieszkam pod miastem , nie dojeżdzam
    > i nie trace paru godzin dziennie w korkach. Te pieniądze , które inni wydaja na
    > naprawy samochodów, benzynę itd - przeznaczam sobie na zwiedzanie świata...


    A ja dziekuję losowi, że mogłam się pod miasto wynieść, bo mieszkanie w bloku było dla mnie koszmarem. Ludzie są różni, ważne by nam pasowało, to co daje los smile

    U mnie dojazd to 25 minut w dobrym układzie do 40 minut w gorszym układzie. Szybciej niż z osiedla, ale wtedy raczej jeździłam autobusem - dojeżdżałam w najlepszym układzie w 40 minut.
    Na zwiedzanie świata też mi cos zostajesmile

    > Ważne jest, żeby każdy czuł się dobrze, ze strategią , jaką przyjął

    Tu się zgadzamsmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.