Dodaj do ulubionych

Ile "kosztuje" dziecko?

30.06.11, 00:02
Dopadł mnie instynkt macierzyński (o ile taki istnieje), chociaż męczy mnie on już on około 3 lat... No i tak się zastanawiam ile trzeba mieć "wolnych środków", żeby spokojnie, w pełni świadomie zdecydować się na dziecko? Żeby nie odmawiać sobie wszystkie, żeby nasza stopa życiowa się nie zmieniła i żeby dziecku też niczego nie brakło. Wiadomo, że dziecko w każdym stadium rozwoju potrzebuje czegoś innego i wydatki są inne, ale skupmy się na początkowej fazie życia, powiedzmy do 3 roku życia.
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
    • tola_i_tolek Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 07:11
      Z moich wyliczeń wynika, że ok 500 miesięcznie- jedzenie , pileuchy, ubrania, szczepionki, lekarstwa- nawet jesli dzieci nie chorują to i tak raz w miesiącu zostawiam stówkę w aptece ( leki przeciewgorączkowe, na bół brzucha, żel na ząbkowanie, krem z filtrem). To koszty przy założeniu, że dzieci nie będą zbyt często chorować i nie będą alergikami.
    • feniks_z_popiolu Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 08:34
      Znasz powiedzenie: Dał Bóg dziecko to da i na dziecko.smile

      Takie wyliczenia nie mają najmniejszego sensu. Wydatki mogą być przeróżne.
      O ile nie dasz się wkręcić w różne, baaardzo przemyślane, akcje pod hasłem "Twoje dziecko tego na 100 % potrzebuje" wydasz nie tak dużo. Jak dla mnie najbardziej "kosztowne" są pieluchy, głównie stosowane dla wygody rodziców. Soczki, słoiczki, mazidełka, zabawki tylko firmowe, przewijaki, foteliki, kojce - to już marketing. Miło i wygodnie mieć ale już niekoniecznie.
      • meggi79 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 09:06
        Feniks ale fajne powiedzenie smile
        Nie znałam go wcześniej, strasznie mi sie podoba big_grin
        U mnie tez różnie - pierwszy syn był "cyckowy" i do 6 miesięcy nie jadł praktycznie nic oprócz cycka, nawet picia nie dał sobie wcisnać. Drugi od początku był butelkowy i to alergiczny z drogim mlekiem itd.
        Chyba nie da się powiedzieć ile kosztuje dziecko bo chyba każde jest bezcenne big_grin big_grin
        --
        http://lbdf.lilypie.com/9MKjp1.png
        Kuba ma 10 lat, Kacper ma 5 lat a w lipcu urodzi się Filip smile
            • naturella Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 10:39
              Oczywiście. Bo zawsze wraca sie do pracy dopiero, jak dziecko ma 3 lata i idzie do przedszkola. Bo zawsze partner pracuje na noce. No i świetlice w przypadku niemowlaka też są doskonałym pomysłem.
              --
              --------------
              Zagłosuj na mój projekt kuchnismile
              promocje.ikea.pl/kuchniajakmarzenie/projekt/4cd950da39c78.html
                • nini6 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 08:23
                  Po macierzyńskim? To skąd to przedszkole i świetlica w Twoim poście? Macierzyński ( z urlopem wypoczynkowym) trwa pół roku, pólroczniaka nie przyjmą do przedszkola. Ani do świetlicy.
                  • alin9 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 09:06
                    > Po macierzyńskim? To skąd to przedszkole i świetlica w Twoim poście? Macierzyńs
                    > ki ( z urlopem wypoczynkowym) trwa pół roku, pólroczniaka nie przyjmą do przeds
                    > zkola. Ani do świetlicy.
                    Odpowiadambig_grino trzeciego roku życia wymieniasz się z partnerem a potem przedszkole i nadal wymieniasz się z partneremsmile
                    Sorki ale czy półroczniak pozbawił niektórych logicznego myślenia?!

                      • zuzanka79 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 09.07.11, 22:30
                        joko5 napisała:

                        > Pracując w biurze nie ma możliwości wymieniania się z partnerem, zresztą nikt z
                        > mojego otoczenia nie pracuje na zmiany, widocznie żyjemy w innym świecie.

                        Ja co prawda nie z twojego otoczenia ale mogę się wypowiedzieć jak to jest z tą pracą zmianową. Jest do dupy uncertain
                        Mój wracający o 6:30 mąż po 8 godzinach w pracy ( pracuje w automatyce w AMP ) nie marzy o niczym innym jak o tym, by się wykąpać i położyć spać. Owszem, czasem musi zająć się dziećmi, ale staram się by nie trwało to dłużej niż dwie, trzy godziny, bo się po prostu nie da.
                        Nie wyobrażam sobie sytuacji gdzie po pracy do 16-17 zajmuje się dzieckiem ( bardzo absorbującym małym dzieckiem do lat 3) i wieczorem o 21:30 znowu idzie do pracy w której musi być 'zwarty i gotowy'. I tak przez 4 dni. I 4 noce. A kiedy sen? Dla mnie to jakaś paranoja z tą opieką. Chyba, że praca nocna polega na spaniu, albo jest taka, że można się wyspać wink Ale takiego przypadku z kolei nie znam ja.


                        --
                        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/nHCcjO9rMaZFnEGJrA.jpg
            • nini6 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 10:46
              alin9 napisała:

              > Nie zawsze.Można wymieniać się z partnerem no i są świetlice a przedszkoli tez
              > nie zamykają o 14winkBólem są wakacje i wszelkie przerwy w edukacjismile

              Uhm smile
              Opracuj mi proszę w takim razie plan "wymieniania się z partnerem" w sytuacji:
              dziecko 8 miesięcy
              ja: praca 8.00-14.30
              partner: praca 8-16.00
              nie ma możliwości zmiany godzin pracy. Nie ma babci/cioci/innego krewnego mogącego zająć się dzieckiem.
              Jaka świetlica przyjmie 8-miesięczniaka?
              Przedszkole za 2 lata najwcześniej.
              Do tego czasu pozostaje:
              a) niania za 1200
              b) prywatny żłobek za 1100
              I w moim przypadku to właśnie są najwyższe koszty jakie ponosimy mając dziecko. Jeszcze przez około rok.
              A potem zacznie się polka z zapewnieniem opieki na czas "przerw w edukacji".

              • agattka_84 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 10:52
                > Opracuj mi proszę w takim razie plan "wymieniania się z partnerem" w sytuacji:
                > dziecko 8 miesięcy
                > ja: praca 8.00-14.30
                > partner: praca 8-16.00
                > nie ma możliwości zmiany godzin pracy. Nie ma babci/cioci/innego krewnego mogąc
                > ego zająć się dzieckiem.

                Pocieszę Cię, że ja z partnerem mam jeszcze gorsze godziny pracy i też nikogo do pomocy. uncertain
      • amandaas Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 11:25
        > Znasz powiedzenie: Dał Bóg dziecko to da i na dziecko.smile

        To skąd w takim razie biorą się dzieci w brudnych ubrankach, niedożywione i pętające się całe wakacje po mieście z kluczem na szyi bo rodzice nie mają za co ich wysłac na wakacje...?

        Ja osobiście nienawidze tego powiedzenia bo takie podejście do zycia jest tak nieodpowiedzialne że aż głowa boli.
        • jagusiia Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 13:11
          Ja takie dzieci uczyłam języków obcych w ramach Caritasu, i powiem tyle, ze są to dzieci, kktórych rodzice mieli kasę, bo juz w sobotę z samego rana zdążyli się opić wodki i przychodziły (matki) pijane o 10 przyprowadzając dzieci. Więc nie jest tak, ze nie mają pieniędzy.
          Wakacje mieli za darmo w górskich kurortach (nawet moje dzieci nie mają tak dobrze) i nadmorskich z wszelkimi atrakcjami gratis plus kieszonkowe od księdza- ale nie jechały, bo były potrzebne rodzicom (pijakom) do pilnowania młodszych dzieci.
          Dlatego to nie jest kwestia pieniędzy - tylko zaniedbania, pijaństwa, nałogów, niechlujstwa a nie braku kasy, bo w moim przykładowo mieście a w takim razie i w każdym innym kolonie i obozy dla dzieci organizuje CARITAS, ZHP HARCERSTWO i MOPS (symboliczne opłaty, ok 100 zł na cały turnus od rodziców a czasami 100% gratis) i i tak nie ma chętnych, bo rodzice patrzą na swoją wygodę i aby pić dzieci są im potrzebne w domu (zrobić zakupy za nich, pilnować młodszych dzieci, etc).
        • miska_malcova Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 15:54
          amandaas napisała:

          > > Znasz powiedzenie: Dał Bóg dziecko to da i na dziecko.smile
          >
          > To skąd w takim razie biorą się dzieci w brudnych ubrankach, niedożywione i pęt
          > ające się całe wakacje po mieście z kluczem na szyi bo rodzice nie mają za co i
          > ch wysłac na wakacje...?

          pewnie dzieci niewierzących big_grin
          • falllen_angel Re: Ile "kosztuje" dziecko? 02.07.11, 14:38
            miska_malcova napisała:

            > amandaas napisała:
            >
            > > > Znasz powiedzenie: Dał Bóg dziecko to da i na dziecko.smile
            > >
            > > To skąd w takim razie biorą się dzieci w brudnych ubrankach, niedożywione
            > i pęt
            > > ające się całe wakacje po mieście z kluczem na szyi bo rodzice nie mają z
            > a co i
            > > ch wysłac na wakacje...?
            >
            > pewnie dzieci niewierzących big_grin

            Oczywiście, że niewierzących.... Dzieci wierzących są od samego poczęcia pod troskliwą opieką księdza proboszcza, który nie pozwoli, żeby wzrastały w niedostatku. Kupi kredki czy też da (zrobić) loda.

            Tak właśnie jest, zaprawdę powiadam wam.

            W.
      • jagusiia Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 12:59
        Dał Bóg dziecko to da i na dziecko

        Bardzo ładne i mądre powiedzenie, ja je znam w liczbie mnogiej.
        Dał Bóg dzieci, da i na na dzieci. Podpisuję się pod tym obiema rękoma.
        A mam tych dzieci trójkę w wieku 0-5 lat.
        • falllen_angel Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 13:33
          jagusiia napisała:

          > Dał Bóg dziecko to da i na dziecko
          >
          > Bardzo ładne i mądre powiedzenie.

          Nie jest ani ładne ani mądre. Mądrości nie ma w nim za grosz.

          Przejaw typowego polskiego, ciemnego, tępego katolicyzmu.

          Ale skoro lubisz takie to "po dzieciątku w każdym kątku życzę"....

          W.
          • fruzia01 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 10:42
            jest mądrość w tym powiedzeniu
            Pan Bóg daje na dzieci miłość, cierpliwość, wytrwałość, siły do pracy, może postawi właściwą pomocną osobę na drodze... tyle że człowiek musi z tą łaską Bożą współpracować; mądry katolik to wie i nie oczekuje manny spadającej z nieba...
            szkoda że masz takie zdanie o katolikach
        • miska_malcova Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 15:52
          jagusiia napisała:

          > Dał Bóg dziecko to da i na dziecko
          >
          > Bardzo ładne i mądre powiedzenie, ja je znam w liczbie mnogiej.
          > Dał Bóg dzieci, da i na na dzieci.

          głupie powiedzenie i świadczące o skrajnej nieodpowiedzialności, tego, który je wdraża w życie
          • nini6 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 08:28
            miska_malcova napisała:

            > jagusiia napisała:
            >
            > > Dał Bóg dziecko to da i na dziecko
            > >
            > > Bardzo ładne i mądre powiedzenie, ja je znam w liczbie mnogiej.
            > > Dał Bóg dzieci, da i na na dzieci.
            >
            > głupie powiedzenie i świadczące o skrajnej nieodpowiedzialności, tego, który je
            > wdraża w życie

            Pełno takich rodziców na forum typu "Pomocne emamy". Plus postawa: pani w piątej ciąży, oboje z mężem bezrobotni od dawna, zadłużeni i prosi o rzeczy dla dziecka, bo "co ono winne"...

      • wuika Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 13:05
        A wiesz, że poza powiedzeniami jest jeszcze realne życie? I dziecko będzie Cię niewiele kosztować, jeśli tylko będziesz wydawać kasę na pieluchy, gotować całe jedzenie w domu (a przedtem cały czas na piersi), ale wystarczy głupia alergia, skaza, drobiazgi, jeśli chodzi o problemy zdrowotne, a już koszty rosną i nie są niezauważalne. Fajnie mówić - na pewno będzie dobrze, tylko trzeba też pomyśleć, że nie zawsze wszystko się dzieje tak, jak byśmy chcieli i nie zawsze opcja minimalna jest możliwa.
        Do kosztów posiadania dziecka trzeba też dorzucić np. koszty niani / przedszkola / żłobka lub rezygnacji jednej osoby z pracy, bo dziecko po macierzyńskim same się sobą nie zajmie. Ale przecież, skoro jest dziecko, to jakoś się wyżywi, prawda?
        • jagusiia Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 13:18
          tak jak Ty podchodząc do tematu - NIKT nie powinien mieć dzieci, bo wystarczy choroba rodzica, wypadek losowy, czy wypadek samochodowy obojga rodziców i dzieci lądują z dnia na dzień w domu dziecka zdane na łaskę osób trzecich, co gorsza od niedawna możliwe ze prowadzonym przez homoseksualistów (geje mogą prowadzić rodzinne domy dziecka, zdecydował polski sejm głosami PO i PSL).
          • agattka_84 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 13:25

            Popadasz w skrajności. Z całą pewnością na dziecko nie powinni decydować się ludzie, którzy żyją na styk z miesiąca na miesiąca. Liczenie na to, że w takiej sytuacji "Bóg da na dzieci" jest ogromną naiwnością.
              • falllen_angel Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 14:15
                jagusiia napisała:

                > To jest przenośnia, przysłowie, mądrość ludowa.

                Jaki lud takie mądrości...

                > Jeśli nie rozumiesz czym jest przysłowie, to tylko i wyłącznie twoj problem.
                > A zresztą każdy ma prawo wierzyć w co chce, nieprawdaż ?

                Wierzyć niby każdy może w co chce, gorzej, że potem na te dzieciątka co miał niby dać Bóg muszą dawać wszyscy podatnicy. Albo w postaci podatków albo podpierdolonych opon z auta...

                W.
                  • falllen_angel Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 10:37
                    jagusiia napisała:

                    > masz chyba jakies problemy z psychiką

                    Tak właśnie jest postrzegana osoba chcąca żeby rodziły się tylko dzieci, które mają jakieś nadzieje i jakieś perspektywy. Uchwalcie sobie ten całkowity zakaz aborcji to niechcianych dzieci będzie więcej niż niechcianych kotów...

                    W.
                    • jagusiia Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 10:50
                      Każdy człowiek ma prawo do życia, niezależnie od tego co myślą na ten temat jego rodzice.
                      Jest to prawo należne każdemu człwiekowi, gwarantowane konstytucyjnie.
                      Paradoksalnie, ludzie chorzy, niepełnosprawni czy biedni albo sieroty - jak ich zapytać (robiono na ten temat badania) - są bardzo szczęśliwi z tego, że żyją, nawet ze swymi ułomnościami czy uwarnunkowaniami (np. choroba czy brak rodziców).
                      Tak więc to prawo obiektywne, niezależne od tego co taki Fallen Angel uważa na ten temat i komu dałby prawo do życia a komu by je odebrał.

                      Życie człowieka nie może zależeć od tego, czy rodzice chcą go np. uśmiercić czy dać mu te prawo, gdy on juz istnieje. Gdy istnieje, on już to prawo ma. Rodzic i dziecko to 2 odrębni ludzie a dziecko nie jest własnością rodziców. Nawet kota nie można zabić, bo za to się idzie do sądu a czasem i do więzienia. A dziecko (człowieka) mozna zabić czasem bezkarnie, w Polsce zabija sie legalnie ponad 500 dzieci rocznie, za nasze pieniądze (podatników) w szpitalach (dopuszczalna aborcja).
                      • martialis Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 12:18
                        jagusiia napisała:

                        > Każdy człowiek ma prawo do życia, niezależnie od tego co myślą na ten temat jeg
                        > o rodzice.
                        > Jest to prawo należne każdemu człwiekowi, gwarantowane konstytucyjnie.
                        > Paradoksalnie, ludzie chorzy, niepełnosprawni czy biedni albo sieroty - jak ich
                        > zapytać (robiono na ten temat badania) - są bardzo szczęśliwi z tego, że żyją,
                        > nawet ze swymi ułomnościami czy uwarnunkowaniami (np. choroba czy brak rodzicó
                        > w).
                        > Tak więc to prawo obiektywne, niezależne od tego co taki Fallen Angel uważa na
                        > ten temat i komu dałby prawo do życia a komu by je odebrał.
                        >
                        > Życie człowieka nie może zależeć od tego, czy rodzice chcą go np. uśmiercić cz
                        > y dać mu te prawo, gdy on juz istnieje. Gdy istnieje, on już to prawo ma. Rodz
                        > ic i dziecko to 2 odrębni ludzie a dziecko nie jest własnością rodziców. Nawet
                        > kota nie można zabić, bo za to się idzie do sądu a czasem i do więzienia. A dzi
                        > ecko (człowieka) mozna zabić czasem bezkarnie, w Polsce zabija sie legalnie pon
                        > ad 500 dzieci rocznie, za nasze pieniądze (podatników) w szpitalach (dopuszczal
                        > na aborcja).

                        Hmm... Tylko gdzie w tej wypowiedzi szacunek i prawo do życia dla tych kobiet? Jak to jest ze stwierdzeniem, że "każdy" ma to prawo?
                        • jagusiia Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 12:43
                          > Hmm... Tylko gdzie w tej wypowiedzi szacunek i prawo do życia dla tych kobiet?
                          > Jak to jest ze stwierdzeniem, że "każdy" ma to prawo?



                          przeciez kobiety ciężarnej nikt nie zabija, tymbardziej świadomie w szpitalu za pieniądze podatników, nie słyszałam o przypadkach zabijania kobiet ciężarnych ...
                          póki co tylko ich dzieci można w pewnych przypadkach zabijać w mocy prawa, w szpitalach polskich, za pieniądze podatników.
                          • martialis Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 12:50
                            jagusiia napisała:
                            > przeciez kobiety ciężarnej nikt nie zabija, tymbardziej świadomie w szpitalu za
                            > pieniądze podatników, nie słyszałam o przypadkach zabijania kobiet ciężarnych
                            > ...
                            > póki co tylko ich dzieci można w pewnych przypadkach zabijać w mocy prawa, w sz
                            > pitalach polskich, za pieniądze podatników.

                            Wręcz przeciwnie - zgodnie z Twomi wytycznymi, w przypadku kiedy ciąża zagrażałaby życiu kobiety i nie zostałaby usunięta, byłoby to świadome zabijanie matki w szpitalu, w mocy prawa, za pieniądze podatników. No to jak z tym prawem do życia każdego?
                            • jagusiia Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 13:06
                              dzieci zabija się w przypadku gdy ciąża zagraża także zdrowiu matki a nie tylko życiu (póki co zabija się je w obu przypadkach) plus także, gdy jest możliwe ze powstała w wyniku przestępstwa czy jest choćby wątpliwość (ryzyko), ze dziecko może być chore. Podajesz skrajny przypadek (jaka to sytuacja, gdy ciąża zagraża życiu matki ? podaj przykład. dochodzi do paranoji, że matki zabijają dzieci z powodu wady wzroku, żeby im się nie pogorszyła krótkowzroczność, tak naprawdę to każdy poród zagraża zdrowiu każdej jednej kobiety - czy to powód, aby zabijać dzieci ??? a co z pozostałymi, zabijane jest dziecko, a większosc przypadków podobno te dzieci są zdrowe, bo badania prenatalne zbyt często informują o choćby cieniu ryzyka chorób. Np. moje dziecko miało być i to na 100 %hipotroficzne(częste przy wadach genetycznych i chorobach) a urodziło się zdrowe i normalne. Lezałam cały czas w szpitalu i wszyscy lekarze widzieli na usg niespójne wymiary, nieproporcjonalne, zbyt dużą głowę, małą wagę, krótką nogę, ciąża była zagrożona, a dziecko do końca za małe i z objawami hipotrofii wewnątrzmacicznej a urodziło się zdrowe z wagą 3300, bez hipotrofii, obserwowanej na usg co samego końca.
                              • martialis Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 14:11
                                >Podajesz skrajny przypadek (jaka to sytuacja, gdy ciąża zagra
                                > ża życiu matki ? podaj przykład.

                                Po co Ci taki przykład???? To ocenia w moim rozumieniu lekarz. Chcesz udowodnić, że jednak się myli?
                                Mnie interesuje Twój pogląd na prawo każdego do życia, jak wybierasz, kto powinien żyć, a kto nie? Matka, czy dziecko?? I co z prawem każdego do życia?
                      • falllen_angel Re: Ile "kosztuje" dziecko? 02.07.11, 14:33
                        jagusiia napisała:

                        > Każdy człowiek ma prawo do życia, niezależnie od tego co myślą na ten temat jeg
                        > o rodzice.
                        > Jest to prawo należne każdemu człwiekowi, gwarantowane konstytucyjnie.

                        Ale niech sobie żyją te wszystkie człowieki, ale za swoje...

                        > Paradoksalnie, ludzie chorzy, niepełnosprawni czy biedni albo sieroty - jak ich
                        > zapytać (robiono na ten temat badania) - są bardzo szczęśliwi z tego, że żyją,
                        > nawet ze swymi ułomnościami czy uwarnunkowaniami (np. choroba czy brak rodzicó
                        > w).
                        > Tak więc to prawo obiektywne, niezależne od tego co taki Fallen Angel uważa na
                        > ten temat i komu dałby prawo do życia a komu by je odebrał.

                        Wiesz co? To może zróbmy tak, przestańmy się opiekować tymi chorymi i niepełnosprawnymi jako społeczeństwo. Przestańmy łożyć na ich utrzymanie czy pobyt w szpitalu, na ich leki i operacje. Zobaczymy wtedy to obiektywne prawo do życia w działaniu.

                        Coś mi się wydaje, że wtedy Pan Bóg będzie się z nimi wszystkimi chciał bardzo szybko zobaczyć...

                        > Życie człowieka nie może zależeć od tego, czy rodzice chcą go np. uśmiercić cz
                        > y dać mu te prawo, gdy on juz istnieje. Gdy istnieje, on już to prawo ma. Rodz
                        > ic i dziecko to 2 odrębni ludzie a dziecko nie jest własnością rodziców. Nawet
                        > kota nie można zabić, bo za to się idzie do sądu a czasem i do więzienia. A dzi
                        > ecko (człowieka) mozna zabić czasem bezkarnie, w Polsce zabija sie legalnie pon
                        > ad 500 dzieci rocznie, za nasze pieniądze (podatników) w szpitalach (dopuszczal
                        > na aborcja).

                        W Polsce osuwa się 200 000 - 250 000 płodów rocznie (ostrożne szacunki), i będzie się to robiło nadal nawet jeżeli oszołomy uchwalą karę śmierci za taki czyn dla wszystkich w około.

                        Natomiast szkoda, że oszołomy nie zdają sobie sprawy, że są tylko narzędziami w rekach ludzi, którym na takim prawie naprawdę zależy, ponieważ mają z tego doskonały interes. Bo co jest nielegalne jest bardziej opłacalne....

                        W.
                • feniks_z_popiolu Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 19:42
                  Upadły_ Aniele, bierzesz chyba zbyt dosłownie to powiedzenie.
                  Jeśli razi Cię słowo Bóg to podstaw los, karma, przeznaczenie .

                  Czy każde nieplanowane dziecko jest Twoim zdaniem nieszczęściem a potem łobuzem kradnącym opony? Ile jest takich historii, że dziecko jest "nie w porę"! Gdyby tak kalkulowali nasi rodzice połowy z nas by po prostu nie było.

                  Ciemny, jasny, zacofany czy światły katolicyzm nie ma tu nic do rzeczy! To mówiłam ja! Osoba ochrzczona ale od dawna niepraktykująca smile



                  • falllen_angel Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 10:46
                    feniks_z_popiolu napisał:

                    > Upadły_ Aniele, bierzesz chyba zbyt dosłownie to powiedzenie.
                    > Jeśli razi Cię słowo Bóg to podstaw los, karma, przeznaczenie .
                    >
                    > Czy każde nieplanowane dziecko jest Twoim zdaniem nieszczęściem

                    Między nieplanowanym a takim, które z założenia nie będzie miało co żreć jest spora różnica, którą warto dostrzec.

                    Tak więc odpowiadając na pytanie wprost: nie każde nieplanowane dziecko jest nieszczęściem.

                    > Ciemny, jasny, zacofany czy światły katolicyzm nie ma tu nic do rzeczy!

                    Ma i to bardzo dużo. Przez kogo jest właśnie forsowany całkowity zakaz aborcji? Komu przeszkadzał tzw. kompromis (hehehhe)?

                    Jeżeli to zostanie uchwalone to będzie jedna z najbardziej durnych tego typu regulacji na świecie. Będzie można poświecić matkę, żeby ratować uświęcony zlepek komórek.... Przecież to się nie mieści w normalnym systemie wartości.

                    W.
            • iza1973 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 20:58
              kompletnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem:
              Z całą pewnością na dziecko nie powinni decydować się ludzie, którzy żyją na styk z miesiąca na "miesiąca."
              Moi Rodzice taki mieli start w dorosłe życie, i w ogóle nie zastanawiali się czy ich stać na dziecko czy nie. po prostu chcieli mieć dzieci i tyle. I na całe szczęście, bo inaczej nie byłoby na świecie ani mnie ani mojego brata. Szczególnie na początku, było życie od pierwszego do pierwszego, ale wszyscy byli nakarmieni, ubrani, umyci, a co najważniejsze - kochani. Oboje z bratem skończyliśmy studia dzienne, nie musieliśmy pracować, były też środki i na wakacje i np na naukę angielskiego. Rodzice na pewno się nieźle nagimnastykowali, tak jak tysiące polskich rodzin, które też żyją na styk. I bardzo dobrze, że pomimo tego takie rodziny decydują się na dzieci. oczywiście pod warunkiem, że potem stają na głowie żeby o dzieci dbać.
              ---------------------------------------------------------
              Finanse Osobiste Kobiecą Ręką
              • agattka_84 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 21:37
                iza1973 napisała:

                > kompletnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem:
                > Z całą pewnością na dziecko nie powinni decydować się ludzie, którzy żyją na st
                > yk z miesiąca na "miesiąca."

                Wybacz literówkę. wink Widzę, że bardzo Cię dotknęła.

                > Rodzice na pewno się nieźle nagimnastykowali

                Czyli jednak nie wyszli z założenia, że "Bóg dał dzieci, to da i na dzieci"? wink
              • agattka_84 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 21:40
                iza1973 napisała:

                > Moi Rodzice taki mieli start w dorosłe życie, i w ogóle nie zastanawiali się cz
                > y ich stać na dziecko czy nie. po prostu chcieli mieć dzieci i tyle.

                Jak rozumiem, 1973 to Twój rok urodzenia. Realia od tego czasu trochę się zmieniły, prawda?
                • iza1973 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 22:10
                  1973 to nie mój rocznik. jestem starsza, i realia tym bardziej się zmieniły. ale co to ma do rzeczy? że kiedyś to było inaczej, a teraz to dzieci powinni mieć tylko ludzie zamożni?
                  taka jest Twoja teza?
    • sylwiam_m Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 10:28
      W zeszłym m-cu 2 dzieci kosztowała mnie ok.3tys. .2xobóz+2xkieszonkowe+obkupienie przed wyjazdem.Jak wrócą 10 lipca to zostanie już tylko 51 dni wakacji.Mamy z M. po tyg.urlopu a dalej to nie wiem.Potem będzie wrzesień i pocz.roku szkolnego, książki-dla starszej nowe bo się tfu podstawa programowa zmieniła, młodsza ma już zapowiedzianą zieloną szkołę. Też myślałam,że okres opiekunka+przedszkole jest najdroższy.No ale wiecie jak teraz w domu jest pusto i cicho?!No i wyszło ile moje dzieci jedzą, od tyg. nie robiłam zakupów a lodówka nadal pełna. Ale życie bez dzieci ma wiele zalet i jedną wadę zasadniczą-jest bez dzieci. Nie myśl o tym ile kosztują bo osiwiejesz zamiast urodzić.To co najcenniejsze jest najdroższe.
      • naturella Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 11:28
        Moje wydatki na dzieci w maju:
        600 przedszkole
        800 opieka po przedszkolu i w czasie chorób
        50 zł apteka
        340 zł prezent na Dzień Dziecka, przybory do rysowania, książeczki, ćwiczenia.
        300 zł ubrania na lato

        Wychodzi 2100 zł na dwoje dzieci. Ubrań nie kupuję na szczęście co miesiąc, kategoria zabawki i inne też zazwyczaj jest niższa, ale bywa, że w aptece zostawiam znacznie więcej.
        --
        --------------
        Zagłosuj na mój projekt kuchnismile
        promocje.ikea.pl/kuchniajakmarzenie/projekt/4cd950da39c78.html
    • ciociacesia suchych kosztow 30.06.11, 11:35
      mam lekkim twistem 1000-1200. plus moje fanaberie typu ksiazki plus dziecka fanaberie typu 'ma,mo loda!'. z tym ze ciuchow prawie nie kupowalam na razie bo sporo dostalam
      --
      'Kto nie je zupki, ten umrzeć musi! Bo kto mamy nie usłucha, temu tylko bułka sucha'
        • walker85 Moim zdaniem 30.06.11, 12:13
          Mam synka - 8 miesięcy.

          120 zł pieluchy
          120 zł mleko mm
          30 zł kaszki
          300 zł słoiki z obiadami, owocami, soki
          20 zł kosmetyki
          30 zł woda do mleka, kaszek itp.
          100 zł mniej więcej średnio na ubrania
          plus ewentualnie zabawki i inne bajery, ale to wg uznania.
        • ciociacesia na jedno 30.06.11, 12:47
          prawie 3 letnie. faktem jest ze mam wszedzie daleko i ze przedszkola panstwowego tu nie ma wiec od pol roku siedzi w prywatnym, ogolnie opieka nad dzieckiem i pieluchy to moje 2 najbardziej namacalne koszta smile
          --
          'Im mniej rozmiarów, tym bardziej elitarny sklep. Worów nie sprowadzamy, mutantów nie popieramy.'
        • wuika Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 13:08
          Zapewne łóżeczko, przewijak, zabawki, butelki. Takie pierdoły, które można pozbierać za darmo po znajomych i już są. Albo ubrania, z których małe dzieciaki wyrastają momentalnie. Pewnie, można kupić taniej, można kupić w promocji, można dostać albo kupić w lumpku. Można też zapomnieć, że opieka nad dzieckiem to pełen etat i albo ten etat wykonuje jedno z rodziców, co oznacza brak jego pensji, albo zleca się to komuś, co oznacza kolejne opłaty.
          • joko5 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 13:44
            Nie każdy ma możliwość wyżebrania łóżeczka czy wózka. Lepiej liczyć tylko na siebie. Wszystko kupowaliśmy nowe, nic nie dostaliśmy od znajomych, ale potem wszystko sprzedałam na allegro w zadowalających dla nas cenach.
            --
            moja galeria
        • jagusiia Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 13:41
          Za zbędne graty uważam: przewijaki, leżaczki bujaczki, gryzaczki, foczki do kąpieli, rogale, podgrzewacze, sterylizatory do smoczków, kubki niekapki, miseczki niewysypki, maty dla niemowlaków, poduszki termoplastyczne, rożki kokosowe, kojce, elektroniczne nianie, uspokajacze, piszczące nocniki, monitory oddechu, detektory tętna, konie/psy/lwy na biegunach, specjalne kosze na zużyte pieluchy, pachnące woreczki na pampersy, ojeluszki na ciemieniuszke, komody kąpielowe, ronda kąpielowe, krzesełka do kąpieli, wiaderka do kąpieli i setki innych HITw (bądz kitów), etc etc...
          • joko5 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 13:49
            Przewijak na łóżeczko dla mnie niezbędny, używany ok. 2 lata.
            Bujaczek baaaardzo przydatny.

            To to dla jednego jest zupełnie zbędne dla Ciebie może się okazać niezbędne.
            --
            moja galeria
              • agattka_84 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 16:27
                jagusiia napisała:

                > Kazdy ma prawo do własnego zdania, prawda ?

                Owszem. Niektórzy np. mieszkają w domach, a nie w 50-metrowych klitach i niania elektroniczna jest w ich przypadku urządzeniem bardzo przydatnym.
                • johana75 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 18:35
                  > > Kazdy ma prawo do własnego zdania, prawda ?
                  >
                  > Owszem. Niektórzy np. mieszkają w domach, a nie w 50-metrowych klitach i niania
                  > elektroniczna jest w ich przypadku urządzeniem bardzo przydatnym.

                  Agatka ja nie życzę ci takiej klitki...ale wiesz życie to nie bajka...
                  --
                  Sorki za pisownię ale mam rękę w gipsie...
                • jagusiia Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 10:33
                  rozumiem, ze mają te jedyne, wyczekane ("opływające w luksusy") dzieciątko po to, zeby je zaraz zostawiać pod nadzorem elektronicznej niani smile no i oczywiście jeszcze elektroniczna huśtawka, elektroniczne wibracje naśladujące kołysanie w życiu płodowym, elektroniczne bicie serca imitujące bicie serca matki smile elektroniczny robot - nakarmi i przewinie a mama moze wracać choćby na 2 dzień do pracy zarabiać na to wszystko - to ma sens !
                  • emkaska Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 11:37
                    jagusiia napisała:
                    > rozumiem, ze mają te jedyne, wyczekane ("opływające w luksusy") dzieciątko po t
                    > o, zeby je zaraz zostawiać pod nadzorem elektronicznej niani smile

                    rozumiem, że jak dziecko śpi w pokoju na górze, to ja nie mogę postawić przy dziecku elektronicznej niani i zejść na dół do kuchni zrobić sobie herbaty.
                    ty chyba nie wiesz, do czego służy elektroniczna niania - "niania" to tylko taka nazwa, nikt nie zostawia dziecka na cały dzień z włączonym urządzeniem, żeby dziecka pilnowało, bo niby jak? Zazwyczaj jest to prosty przekaźnik dźwięku.
                    --
                    Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiona jestem.
                    • jagusiia Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 12:52
                      Ależ oczywiscie, że możesz. Każdy ma prawo robić co zechce smile
                      ja tylko mam na myśli to, że elektroniczna niania nie jest niezbędna do opieki na dzieckiem (o czym pisałam w swoim poscie), bo jeśli ktoś zliczy wydatki typu elektroniczne nianie, monitory oddechu, sterylizatory, bujaczki leżaczki, baldachimy, foczki, komody kąpielowe i inne. wyjdzie mu pewnie z 20 -30 tyś na sam początek (zanim jeszcze urodzi się dziecko) za to wszystko. Wtedy rzeczywiście, niektórzy dojdą do wniosku, że lepiej dać sobie spokój z dziecmi i kupić sobie KOTA.
                      • undoo Monitor oddechu 07.07.11, 05:32
                        Bywa niezbednym sprzetem, ja Ci szczerze zycze, bys go nigdy, Jagusiu, nie potrzebowala. Nie wypowiadaj sie jednak z taka pogarda o sprzecie czesto ratujacym zycie. Sa dzieci, ktorym jest niezbedny i oby autorka watku go nie potrzebowala, ale czasem wystarczy wczesniaka urodzic, nawet nie takiego bardzo wczesnego, by trzeba bylo oddech monitorowac.
    • woman-in-the-city Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 15:31
      Jak mawia moja znajoma ( m.inn przy okazji natarczywych pytan otoczenia o ewentualne drugie dziecko) - dziecko to wydatek luksusowy i nie kazdego na taki zdublowany luksus stac. Wystarczy miec już jeden przychówek , by się o tym luksusie w naszym prorodzinnym kraju przekonac.
      Moim zdaniem nigdy nie ma wystarczajaco dobrego momentu na dziecko zawsze znajdzie się jakies "ale". Radziłabym nie pytac innych tylko przedyskutowac to z partnerem i działac lub nie w dzieciowym temacie.
        • iza1973 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 30.06.11, 22:33
          podpisuję się pod tym tekstem: "To co najcenniejsze dostajemy w życiu za darmo - tj ukochane dzieciątka i radość bycia z nimi. smile"
          syn student. studia dzienne, 750 zł miesięcznie, 8 rat w roku. do tego mieszkanie i utrzymanie. na rozrywki zarabia sam.
        • zuzanna56 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 06.07.11, 10:04

          wiatro-dmorza napisała:

          > To co najcenniejsze dostajemy w życiu za darmo - tj ukochane dzieciątka smile i ra
          > dość bycia z nimi.


          Pięknie napisane smile Mam dwoje kochanych dzieciaków, kiedyś chciałam trzecie, niestety dzieci kosztują sporo, nawet nie liczę, mówię nie o niemowlakach, ale o dzieciach starszych.
        • feniks_z_popiolu Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 07:50
          Pytanie? Wydaje mi się proste, natomiast odpowiedź na nie znacznie trudniejsza!
          Masz już wiedzę, że dziecko to luksus, permanentne wydatki, obniżenie poziomu życia lub zmiana standardów życiowych. Tylko co zrobić z tą wiedzą?
          Jeśli nie masz jeszcze dzieci to podejmujesz decyzję: Nigdy w życiu!? I evtl. usuwasz niechcianą ciążę?
          A jeśli masz już dzieci? Moje zjada za dziesięciu, domaga się ciągle nowych ciuchów, wyjeżdża na wakacje za moją kasę, wydatki szkolne też za moje pieniądze. Zajęcia dodatkowe, książki, filmy, teatr kino, jego życie towarzyskie. I jeszcze czasami śmie chorować! Angażuje mój czas, modyfikuje moje osobiste plany. Jednak nie oddałabym za nic na świecie!smile.
          Poświęcam się?! Chyba tak, tak jak większość rodziców od wieków. I dobrze mi z tym!
          I nie ma to nic wspólnego z religią. Żadną! Po prostu przez dzieci spłacamy długi zaciągnięte wobec naszych rodziców. Pojawienie się dziecka sprowokowało u mnie nowe myślenie o wielu sprawach. To to kiedyś wydawało się niemożliwe, za drogie, dla mnie niewygodne, niekomfortowe przestało mieć nagle znaczenie!!! I w tym sensie los (Bóg?) dał mi takżę i na dziecko.
          Autorko wątku, nie licz z kalkulatorem z ręku ile kosztuje dziecko tylko bierzcie się z partnerem do roboty;/. Są w życiu rzeczy ważne a niepoliczalne.

          • wuika Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 08:08
            Co z tego? Nic z tego? Właśnie jestem w ciąży bliźniaczej. Ale tak, przygotowaliśmy się do tego, nie rzuciliśmy się do robienia dzieci, kiedy nie mieliśmy pozałatwianych różnych spraw i jako takiej pewności, że jak nie wybuchnie wojna, albo któreś z nas poważnie nie zachoruje, to sobie poradzimy.
            Jak na razie, a jestem trochę po połowie ciąży, na samą ciążę, czyli konieczne badania, ubrania ciążowe - jednak w czymś trzeba chodzić, lekarstwa na podtrzymanie ciąży, których było dużo (cena kilkadziesiąt zł na tydzień, brane dwa miesiące), głupie witaminy, to ponad 1000zł.
            Jako, że bliźniaki i dzieci w otoczeniu niewiele, to łóżeczka i ubrania kupujemy w ilościach po prostu hurtowych. Wózek używany, za śmieszną cenę, część ubrań używanych, kilka pierdół, typu termometr, nie mamy jeszcze np. materacyków, przewijaka, pościeli, etc. i poszło 1700zł, powiedzmy, że na jedno dziecko wyszłoby koło 800zł, jak na razie, a nie mamy wszystkiego.
            To mało? Niemało. My nie zbankrutujemy, ale mówienie, że skoro dziecko się pojawia, to jakoś się pieniądze zorganizują, jest po prostu głupie.
            • jagusiia Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 08:49
              wszystko będzie ok, nie ma co dramatyzować
              małe dziecko nie kosztuje dużo, chyba ze się nakupuje zbędnych gadżetów, które tylko kurz potem zbierają
              najważniejsze jest karmienie dziecka piersią, bo to jest najcenniejsze co mozemy mu dać
              a kosztuje tak niewiele
              Z macierzyńskiego dostałam ok 5 tyś, becikowe na blizniaki to 2 lub 4 tysiące (w zależnosci od dochodów chyba), jakies ubezpieczenia pracownicze - kolejne kilka tyś przy urodzeniu dziecka, naprawdę wszystko to prawie stoi na koncie, bo dla 3 miesięcznego dziecka własciwie potrzebuję tylko pieluch i wydałam na pieluchy orientacyjnie - DADA w biedronce 30 zł - wychodzi ok 60 zł na miesiąc, razem z nawilżanymi chusteczkami, witamina D jakies 3 zł, oliwka 4 zł, ale nie używam za dużo, bo teraz odchodzi sie od oliwkowania, nic więcej szczególnego nie kupuję specjalnie dla niego, tylko to co zawsze, naprawdę nie dramatyzujmy.
              Dziecko pociągnie na pewno, gdy pójdzie na studia, bo mamy ich 3, a pamietam gdy ja z moim rodzeństwem studiowaliśmy, to rodzice dawali nam sporo grosza i z tym się liczymy, ale dziecko do 3 lat, wcale nie musi kosztować MAJĄTKU, akcesoria dodatkowe kupują ci, których na nie stać i dziecko moze z powodzeniem żyć bez nich.
              • jagusiia Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 08:57
                Dodam, ze karmienie dziecka piersią kosztuje zero, a wyceniłabym je cnm na 10 tyś miesięcznie, a nawet więcej - pokarm matki jest dla zdrowia dziecka bezcenny.
                Teraz znów wraca się do banków mleka kobiecego itp, znając jego prawdziwą i nieocenioną dla rozwoju dziecka wartość. Należy jednak przyznać, ze często jest ono przynajmniej na początku nie łatwe i wymaga sporo cierpliwości i tu przyznam ze na akcesoria do karmienia typu laktatory wydałam ponad 1 tysiąc pln plus zakupię jeszcze 1 za 600 pln, taniej by było pewnie mleko modyfikowane, ale wychodzę z założenia że nie warto oszczędzać na karmieniu dziecka i nawet gdyby to było 10 tyś to bym zainwestowała, gdyby trzeba było (niektórzy nie muszą kupować laktatorów, nie mają żadnych problemow z karmieniem dziecka a mimo to nie karmią, bo "karmienie bądz niekarmienie dziecka to decyzja mamy")
                • wuika Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 09:38
                  Wybacz, ale to marudzenie. Nie, nie kosztuje zero, kosztuje niewiele (dodatkowe jedzenie dla matki), ale przy Twoich wyliczeniach rzędu kilkudziesięciu zł na miesiąc na dziecko, dorzuć drugie tyle na nieco bardziej wartościowe jedzenie dla matki. Dziecko nie wykarmi się powietrzem, a pokarm w piersi to nie jest sama woda.
                  • ciociacesia bez przesady 01.07.11, 12:46
                    to tylko 500kalorii dziennie wiecej. chyba ze zakladamy ze matka przed ciaza zywila sie totalnym najtanszym syfem ewentualnie byla niedozywiona
                    --
                    'Kto nie je zupki, ten umrzeć musi! Bo kto mamy nie usłucha, temu tylko bułka sucha'
                    • wuika Re: bez przesady 01.07.11, 14:16
                      Ale przy kosztach, które tutaj są wymieniane - rzędu kilkudziesięciu zł miesięcznie (same pieluchy) to 500 kalorii dziennie to jest 20-25% jedzenia dziennie więcej dla dorosłej kobiety. I dwie kanapki więcej nie kosztują majątku, ale jak się pomnoży budżet jedzeniowy jednej osoby razy 1,2 - 1,25, to dojdzie kolejne kilkadziesiąt zł miesięcznie. I nie chcę doprowadzać tego do absurdu, ale po prostu ręce opadają przy wyliczeniach, że koszt posiadania dziecka to pieluchy na miesiąc i koniec, reszta jest niepotrzebna. Jak schodzimy na taki poziom, liczmy wszystko - łącznie z dodatkowym jedzeniem dla matki karmiącej.
              • nini6 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 09:34
                Te 5.000 macierzyńskiego to liczysz co miesiąc czy za cały okres pozostawania na urlopie macierzyńskim? Rozumiem, że w czasie urlopu macierzyńskiego wasze utrzymanie w pełni zaspokajała pensja męża, skoro Tobie całe pieniądze "stoją na koncie"? Kurczę wyjdzie na to, że na dzieciach można jeszcze ZAROBIĆ smile
                Tak tak, nie dramatyzujmy, pieluchy 60 zł/miesiąc, oliwka 4 zł ale stoi nieużywana.
                Wózek masz czy nosisz dzieci w reklamówce? Jakieś ubranka mają czy leżą gołe? Zauważyłaś wzrost rachunków za pranie (prąd, proszek)przy trójce dzieci, czy nie dramatyzujesz bo pierzesz kijanką w potoku?
                Oczywiście, że dziecko nie musi kosztować majatku i nie trzeba na gadżety wydawać fortuny ale Twoja postawa jest skrajnością w drugą stronę i nie wmawiaj nikomu, ze dzieci kosztują 100 zł za sztukę miesięcznie.
                Niekoniecznie pociągną dopiero na studiach - poczekaj aż dzieci podrosną i wybierz się z całą trójką do kina. Na basen. Do restauracji. Do muzeum. Oczywiście, że można pograć z dziećmi w domu w chińczyka zamiast iśćna basen, ale co byś nie mówiła - to jest smutne. Kup wszystkim nową parę butów w tym samym miesiącu. Wyjedźcie cała rodziną na wakacje. Wiesz, że już nie można kupić kompletu używanych podręczników dla następnego dziecka bo na rynku jest mnóstwo wydawnictw i ilu nauczycieli tyle dróg programowych (czy jak się to tam nazywa).
                • jagusiia Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 09:57
                  Stac nas, zeby z całą trojką jechać 2 razy do roku na wakacje, w listopadzie bylismy 2 tygodnie w Egipcie (jeszcze z dwjką) we wrzesniu/ pazdzierniku lecimy na ciepłe wakacje z trójką, teraz pojedziemy nad Bałtyk, robimy to dla dzieci, zeby zmieniały często klimat, jestesmy przeciętną polską rodziną, która nie zarabia kokosów, ale tak pensja męża wystarcza (działalnosc, więc moze brac wolne kiedy chce, licząc się z mniejszymi przychodami w tym czasie/ cos za cos), pranie kosztuje tyle samo co przy dwójce/ jedynce/ pralka przyjmie te kilka ubranek więcej, nie przesadzajmy, zresztą małemu piorę raczej ciuchy w mydle, mydło bambino kosztuje 2 złote, mozna je doliczyć, skoro tak chcesz liczyć każdą złotówkę, proszę bardzo. Piorę mu te 2 kaftaniki dziennie w mydle ręcznie, więc nie zauważyłam znacznego wzrostu rachunków, przed którym ostrzegasz.
                  Na basen i do aquaparku chodzimy systematycznie, raz na 2 tygodnie, latem częsciej, są bilety rodzinne, wychodzi mniej więcej tyle co gdy 2 osoby kupują zwykły bilet, bez zniżki. Do kina też chodzimy wszyscy razem mniej więcej co miesiąc (w tej chwili ja nie wybieram się, bo wolę spacery) i jakoś nie zdarzyło się jeszcze, zeby nam na kino nie wystarczyło. Ale nawet gdyby się tak kiedyś stało (wszystko może się zdarzyć) nie będzie tragedii. Sami uczymy dzieci w domu języków, historii, polskiego, matematyki, dużo z nimi pracujemy, więc nie uważam, żeby potrzebowały zajęć dodatkowych, ale tak 5 latka chodzi dodatkowo na balet, angielski, plastykę, tańce i skrzypce, zajęcia dodatkowe kosztują miesięcznie 15 zł za każde, skrzypce nieco drożej, więc łatwo policzyć (ale to już wydatek powyzej 3 lat, bo do 3 lat nie płaciłam za zadne zajęcia dodatkowe), ale bez tego by też przeżyli. Autorka pyta raczej o to co niezbędne a nie to co się komu zamarzy. Chodzi o to jakie to przeciętnie koszta i ja piszę o swoich wydatkach.

                  PRZYPOMINAM ZE PYTANIE DOTYCZY DZIECKA DO 3 LAT, a takie raczej nie muszą zbyt często odwiedzać MUZEUM czy RESTAURACJI, zaczytywać się w PODRĘCZNIKACH. Oczywiście mozemy doliczyć wizyty u fryzjera i inne fanaberie, tyle że o to nie pyta Autorka wątku.
                  • chwalipieta Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 12:18
                    jagusiia napisała:

                    > Stac nas, zeby z całą trojką jechać 2 razy do roku na wakacje, w listopadzie b
                    > ylismy 2 tygodnie w Egipcie (jeszcze z dwjką) we wrzesniu/ pazdzierniku lecimy
                    > na ciepłe wakacje z trójką, teraz pojedziemy nad Bałtyk, robimy to dla dzieci,
                    > zeby zmieniały często klimat, jestesmy przeciętną polską rodziną, która nie za
                    > rabia kokosów, ale tak pensja męża wystarcza (działalnosc, więc moze brac wolne
                    > kiedy chce, licząc się z mniejszymi przychodami w tym czasie/ cos za cos),
                    .................................


                    @jagusiia

                    wybacz ale NIE jesteście PRZECIĘTNĄ POLSKĄ RODZINĄ!!!!. jesteście dobrze sytuowani smile. wakacje 3x w roku dla rodziny 5-cio os. kosztują kilkanaście tys. zł. do tego dodatkowe zajęcia, kino, aqua park itp.....

                    na to potrzeba pieniędzy i to bardzo dużo

                    PS: im większe dzieci tym więcej kosztują. to jest nieuniknione.
                    • jagusiia Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 12:32
                      oszczędzamy na czym innym, zeby jezdzic częsciej z dziecmi, typu nie kupujemy nowych mebli co roku czy co dwa, nie zlecamy remontów firmom tylko sama maluję jak chcę zmienić wystrój, nie bierzemy kredytu na dom, tylko mieszkamy w mieszkaniu, żeby żyć swobodniej i bez zadłużenia (jestesmy oszczędni na innym polu), nie wymieniamy telewizora na plazmę w kazdym pokoju (zresztą nie włączamy go częsciej niż 1 raz na tydzień więc to dla nas bez sensu), etc.... słyszałam, ze nawet rodziny które pobierają zasiłki z Mopsu mają kino domowe, więc po prostu nie kupujemy wszystkiego co reklamują.
                      • chwalipieta Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 12:51
                        z pustego nawet Salomon nie naleje smile

                        ja rozumiem, że jesteście oszczędni ale 3x do roku na wakacje (w tym 2x za granicę) to to jest majątek. musicie mieć duży dochód, nie przeciętny polskiej rodziny. Pogratulować smile

                        pzdr
                        • jagusiia Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 13:12
                          dziękuję, ale to nieprawda, mieszkamy w miescie, które nie należy do najczystszych, dlatego częste zmiany klimatu są wskazane. Dzieci do 3 lat w niektórych miejscach miały pobyt gratis a w biurach podrózy płacą ze zniżką, niemowlęta mają przelot za darmo, więc nie są to astronomiczne sumy.
                          • sylwiam_m Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 13:45
                            Jeżeli jesteście przeciętną rodziną to żyjecie z przeciętnej pensjii,jednej z tego co piszesz.W I kwartale 2011 to było 3466,33 BRUTTO.Rozumiem,że z tego żyjecie,jeździcie na wczasy z 3 dzieci.To ja się muszę duuuużo od Ciebie nauczyć.Pracujemy oboje z M.i mamy trochę,ale niewiele ponad przeciętne wynagrodzeniex2.Na wakacje nas stać w kraju i to nie zawsze na 2 tyg+niedrogie obozy dla dzieci.Ot rozrzutni jesteśmy i oszczędzać nie umiemy.
                            • jagusiia Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 14:27
                              Mój mąz ani ja nie mamy pensji, tylko każdy z nas prowadzi swoją działalność gosp. (wolny zawód), z tym, ze ja w tej chwili z wiadomych względów nie osiągam dochodów (poza macierzyńskim), następnie zostanę trochę dłużej z dzieckiem, więc nie będzie dłuzszy czas drugiego dochodu, sądzę, że dzięki codziennej modlitwie i wierze oraz dużej ufności bardzo wiele otrzymujemy od Boga, chociaż to niemodne to tak własnie jest, bo przychody mamy wprawdzie duże, ale dochód nie jest jakiś ponadprzeciętny (nie da się go dokładnie wyliczyć, bo co miesiąc jest inny i polega na odliczaniu wszelkich kosztów, ktorych przy działalności jest dużo), lecz wystarcza na to co konieczne i jeszcze na wiele przyjemności. Tak własnie myślę, że to Bóg dba o nas, bo sami jestesmy tylko "sługami nieużytecznymi" i sami z siebie niewiele możemy.
                              • sylwiam_m Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 14:47
                                A mój cały komentarz to.....no ręce mi opadły.To wiesz w końcu jakie macie dochody?Średnie czy jakie?Piszesz coś nie wiesz co,póbujesz wciskać, że można za przeciętne wynagrodzenie rozbijać się z 3 dzieci po świecie.Jasne a niemowlak nie kosztuje nic,a wszystko da się załatwić opieką bożą. A świstak siedzi.....
                              • fruzia01 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 16:53
                                mam nadzieję, że nie prowadzisz osobiście księgowości w swojej firmie...
                                z drugiej strony jeśli nie wiesz jaki masz dochód i wcale się tym nie przejmujesz, to znaczy ze dochód masz nieprzeciętnie świetny - mi też nie robiłoby różnicy czy zarabiam 50 czy 150tys / m-c smile ale jak się zarabia w okolicach średniej krajowej to każda złotówka jest na wagę złota

                                poza tym, wybacz że zburzę twój spokój, to że nie zmieniasz mebli co roku nie jest oszczędnością tylko normalnym racjonalnym zachowaniem; zmiana mebli co roku nie jest normą tylko rozrzutnością; jak na polskie warunki jesteście bogaci - tak, zazdroszczę wam smile
                                • jagusiia Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 17:46
                                  z działalnością jest tak, ze jednego miesiąca zarabia się 20 tyś a w innym 5 tyś albo jeszcze gorzej, do własciciela pozostaje decyzja ile sobie "wypłacić" na życie, a ile zainwestować w firmę, tak więc nie da się oszacować ile się zarabia, bo to zależy od nas samych, ile chcemy (musimy) sobie zostawić, a ile inwestować w firmę. Cokolwiek można powiedzieć na podstawie rocznego zestawienia, miesięczne wyliczenia nie mają sensu. Ale tak, nie jest najgorzej.
                                  Nasi znajomi, podobnie usytuowani, zmieniają meble bardzo często (mam wrażenie, że co wizyta mają nowe meble), ale oni nie jeżdzą nigdy na wakacje, tak więc wszystko zależy od priorytetów.
                                  • chwalipieta Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 20:56
                                    jagusiia napisała:

                                    > z działalnością jest tak, ze jednego miesiąca zarabia się 20 tyś a w innym 5 ty
                                    > ś albo jeszcze gorzej, ......

                                    jagusiia z powyższego jaka średnia wychodzi 20.000 + 5.000 = 25tys zł / 2 m-ce = 12.500 zł/m-c

                                    to ma być polski przeciętny dochód?!?!?!?!?

                                    nie rób z siebie idiotki

                                    PS: pewnie jeszcze Wam rodzice pomagają wink
                              • chwalipieta Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 21:04
                                jagusiia napisała:

                                > Mój mąz ani ja nie mamy pensji, tylko każdy z nas prowadzi swoją działalność go
                                > sp. (wolny zawód), z tym, ze ja w tej chwili z wiadomych względów nie osiągam d
                                > ochodów (poza macierzyńskim), następnie zostanę trochę dłużej z dzieckiem, więc
                                > nie będzie dłuzszy czas drugiego dochodu, sądzę, że dzięki codziennej modlitwi
                                > e i wierze oraz dużej ufności bardzo wiele otrzymujemy od Boga,
                                .....

                                proboszczowi w mojej parafii Bóg ostatnio "dał" 2 garaże wolnostojące....pod budynkiem parafii ma już 4

                                przepraszam za OT
                                • zuzanna56 Jagusia 06.07.11, 10:13
                                  Jagusia, jeśli macie dochód około 12 000, do tego żadnych kredytów, to naprawdę fajnie. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, czy ty pracujesz przy trójce małych dzieci ? A jak z opieką nad nimi?
                  • falllen_angel Re: Ile "kosztuje" dziecko? 02.07.11, 23:41
                    jagusiia napisała:

                    > PRZYPOMINAM ZE PYTANIE DOTYCZY DZIECKA DO 3 LAT, a takie raczej nie muszą zbyt
                    > często odwiedzać MUZEUM czy RESTAURACJI, zaczytywać się w PODRĘCZNIKACH.

                    A co się dzieje z tym dzieckiem po skończeniu lat 3? Magicznie znikają wszystkie koszty?!

                    Czy też idzie spotkać się z Bozią, żeby ksiądz proboszcz mógł skasować z pochówek?

                    W.
              • wuika Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 09:37
                Macierzyńskiego nie liczę, bo to normalna pensja, inaczej od razu musiałabym odliczyć mój etat, co mam nadzieję nie nastąpi.
                Za becikowe to mogę zapłacić za część wyposażenia. Pewnie łóżeczko to zbędne wyposażenie? Z ubezpieczenia nie mam opcji wypłacania kasy za urodzenie dziecka. Nie wiem, skąd Ty bierzesz grube tysiące za urodzenie dziecka, ale chyba to nie w naszym kraju? I utrzymanie niemowlaka to nie jest koszt rzędu kilkudziesięciu zł na miesiąc, chyba, że jego ubiór sprowadza się do pieluchy. Dziecko trzeba ubrać, trzeba mu dać jeść (przez pierwsze pół roku sama pierś), jeśli się gotuje, nie jest to majątek. Trzeba go w czymś umyć, w czymś uprać ubrania, czymś zająć. Fajnie podchodzić do życia superoptymistycznie czy minimalistycznie (dla mnie jedno i drugie oznacza - nierealnie), ale potem zderzenie z nim może być jednak bolesne uncertain
                • ciociacesia kilkadziesiat zl to spora przesada 01.07.11, 12:57
                  ale niemowle jest tanie bardzo
                  najmniejsze ciuszki najlatwiej dostac w spadku bo najmniej sie niszcza - z przedszkolakiem zaczynaja sie schody. ja stosowalam polityke dostawania ciuchow uzywanych i ewentualnego kupowania jakis super ekstra sl;icznych na wyprzedarzach, bo jak mam dac 50zl za sukieneczke dla roczniaka ktora po 2 mies bedzie za mala to sie we mnie bunt rodzi, choc nie ukrywam ze kupowanie ubranek dziecku to jedna z takich uroczych przyjemnosci wczesnego macierzynstwa kiedy dziecko glownie lezy i ladnie wyglada smile
                  lozeczko ciesze sie ze dostalam uzywane bo jakbym kupila nowe to bym sobie w brode plula jako ze przez 2 lata sluzylo jako kosz na pranie czekajace na prasowanie
                  co do mycia - to kosmetykow jak najmniej zwlaszcza na poczatku - duza butelka zelu do mycia musteli starczyla mi na 2 piersze lata.
                  --
                  what ever doesnt kill you,
                  is gonna leave a scar
    • meggi79 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 09:28
      Szkoda zdrowia na dogadywanki.
      Sami przecież wiemy jak jest w życiu. Dzisiaj stać nas na wszystko, 5 dzieci , dom i samochód. A za chwilę może nam brakować na chleb.
      Nie generalizujmy, że wszystkie biedne dzieci są z wielodzietnych rodzin patologicznych, bo to krzywdzące.
      A u każdego przecież to samo dziecko z tym samym stanem zdrowia może kosztować inaczej. A kto ma swoje dzieci wie, jaki ma skarb, a jak nie wie to mu współczuję.
      Pozdrawiam wszystkich "wyliczających".
      --
    • lapandora Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 10:10
      To w bardzo duzym stopniu zalezy od Ciebie.
      Poczytaj sobie forum Zakupy, tam większość ma świra na punkcie kupowania, nie potrafią przejść obojętnie obok sklepów z wywieszką- Przeceny... a potem watek- mojej córki szafa się nie zamyka, ale nie mogłam się oprzeć. Prezenty ida w tysiące, itp... wtedy dziecko kosztuje dużo.
      Ale jesli uważasz, że dziecko nie musi mieć po 3 bluzek na dzień, nie musi wyglądać jak "prosto z salonu z NAJNOWSZĄ kolekcją, jesli nie będziesz zmieniac wózków co tydzień, i kupowac inny wózek na każdą okazję, wtedy kosztuje mało.
      Szczególnie takie do 3 lat. Wszędzie wchodzi za darmo, je stosunkowo mało, ubranka- zawsze jakies się dostanie, kupowac duzo nie trzeba.
      Prawdziwe wydatki zaczynają sie później- przedszkole (u mnie 500 zł za 1 dziecko), szkoła (podręczniki!! i przybory, składki, wycieczki), rzeczy typu rower, piłka, itp...
      wakacje juz prawie pełnopłatne, jedzenie jak normalnego członka rodziny, ubrania, które częściej się niszczą, niż dziecko wyrasta. Wtedy posiadanie dzieci staje sie odczuwalne. Nie potrafię powiedziec ile na nie wydaję (mam 6 i 8 latka), nie licze tego. Ale sporo. Więcej niz na nas z mężem.
      • joko5 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 10:28
        "zawsze jakieś się dostanie"

        Jeszcze raz powtarzam nie licz na to, po długiej przerwie mamy drugie dziecko, w około już mocno podrośnięci nastolatkowie, więc znajomi porozdawali ubrania po swoich. Poza tym teraz większość ludzi sprzedaje wszystko po swoich dzieciach na allegro czy innych portalach.

        Wszystko kupowałam nowe w sieciówkach (głównie H&M) dosłownie za grosze na wyprzedażach, na rewelacyjną wyprzedaż trafiłam w KappAhl, przecena osiągnęła 50% i po tygodniu osoby z kartą klienta otrzymały sma-sa, że od przeceny jest jeszcze 50%, po kilku dniach przecena była dla wszystkich. I takim sposobem kupiłam praktycznie całą wyprawkę, śpiochy wychodziły po ok. 10zł. , body taniej, a potem używane na allegro poszły po dużo wyższej cenie (w licytacji).

        Dziecko też trzeba ubrać, nie mogę znieść widoku wystrojonych mamusiek, które idą z dzieckiem tak ubranym jakby ciuchy znalazła na śmietniku. Na siebie im nie szkoda, ale dziecko można ubrać w byle co, bo to przecież tylko dziecko, jemu jest wszystko jedno - a to nie prawda.

        Szukaj na wyprzedażach w sieciówkach, a niedrogo skompletujesz dobrą jakościowo wyprawkę, którą potem sprzedaż bez wielkiej straty.
        --
        moja galeria
        • jagusiia Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 11:18
          ciuchy dla dzieci kupowałam dla kazdego nowe, nie noszą po sobie, dla niemowlaka pamietam bo kupowałam w styczniu body płaciłam po 4,99 zł, pajace po 9 - sieć PEPCO (polecam), koncówki serii firmowych, wydałam naprawdę niewiele, i tak za dużo kupiłam, bo nie ubrał nawet 1 raz wszystkiego a juz jest za małe, pieluchy tetrowe nie używam ale kupiłam 40 (niepotrzebnie) cos około 2 zł sztuka. Podobno są chętni na używane ciuchy, nie wiem, bo nie sprzedawałam jeszcze.
          Wózek kupiłam używany za 200 na allegro, świadomie, wybór pośrod tych na gwarancji nawet, potęzny. Bo niektórzy juz po 2 miesiącach wymieniają na nowy. W zasadzie noszę dzidziusia częściej w chuście. Wózek jeszcze czuc nowością (choć używany), nie wiem dlaczego ktoś nie używał go w ogóle, pisał że miał 2 zamiennie, więc jest jak ze sklepu, jeszcze miał przy kołach folie, mozna kupić ten model nowy za 1999, ale ja wolę wydać te 1700 na lody i słodyczne na wakacjach. Wózka też nie używam za często, wiec w sumie się nie dziwię. Dziecko noszę często w chuście przy sobie, wtedy mogę równiez wszystko inne robić a ono nie płacze, bo po prostu śpi.
          Łóżeczka nie pamietam, abym płaciła (nowe) więcej niż 150 zł (juz z materacem).
          Czy to naprawdę są takie ogromne sumy ?
        • lapandora Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 12:26
          Ale ja nie pisałam o używanych ubraniach, ale o nowych, które goście przynosza w prezencie.
          Nie wiem jak jest u innych, ja nagromadziłam tego całkiem sporo. Zawsze do zabawki była dolozona jakas bluzeczka, skarpetki, body.
          Ja też kupuję nowe w sieciówkach, na wyprzedażach, ale w rozsądnych ilościach, nie wychodzi to tak drogo!

          Odnośnie ubierania dzieci- nie zawsze wytłumaczenie jest takie, że dziecku wszystko jedno. Mój syn miał okres, koszmarne 2 lata, że niszczył wszystko, co miał na sobie. Spodnie z dziurami na kolanach po tygodniu noszenia, bluzki podarte, pocięte nożyczkami. Nie dałam rady upilnować, w przedszkolu tym bardziej. Wtedy rzeczywiście kupowałam byle co, byle by było tanie. I, wracając z synem z przedszkole, wyglądalismy tak jak opisujesz: normalnie ubrana mama i synek w brudnych podartych ciuchach. Wtedy było mi wszystko jedno.
    • jagusiia reasumując... 01.07.11, 10:19
      trzeba z przykrością stwierdzić, ze ludzie nie mają dzieci, tylko i wyłącznie dlatego, ze nie chcą a jedynie wymawiają się m.in. tym, ze to rzekomo tak drogo kosztuje.
      Gdyby tak nie było przyjęliby spokojnie informacje, które podaję na temat swoich wydatków.
      Ta informacja nie powinna nikogo drażnić i prowokować, każdy ma prawo wydawać ile chce i oszczędząć jak potrafi.
      Dodatkowo w Polsce istnieje agresywna propaganda anyrodzinna, rodziny wielodzietne przedstawiane są jako PATOLOGIA, CIEMNOGRÓD, ZACOFANIE, NIEZNAJOMOSC ANTYKONCEPCJI, co mozna również z łatwością zaobserwować w tym wątku. Jest to kampania mająca na celu zmniejszanie skuteczne dzietności Polaków, Polacy są wysyłani na emigrację i nawoływani raczej do zabijania swoich dzieci (aborcji), którą zamierzają zliberalizować, zamiast ich kochania.
      Cywilizacja smierci, niestety...
      • wuika Re: reasumując... 01.07.11, 10:51
        Gadasz głupoty, jak potłuczona. Wskaż mi, gdzie napisałam, że nie należy mieć dzieci. Ja tylko piszę, że górnolotne gadanie, że na dzieci zawsze się znajdzie, bo to kilkadziesiąt zł miesięcznie, to po prostu życzenia, które nie zawsze się spełniają. Nie każdy dostanie torby ciuchów i sprzęt od znajomych, nie każdy może sobie pozwolić na zmienianie się przy dziecku, nie każdy da radę karmić piersią i nie każdy będzie miał w 100% zdrowe dziecko, żeby jego utrzymanie kosztowało tyle, co pieluchy.
        • jagusiia Re: reasumując... 01.07.11, 11:04
          a czy ja pisałam o Tobie, piszę ogólnie, bo pojawiły się głosy, że to tępy polski katolicyzm mieć więcej dzieci i ze dzieci nieplanowane powinno się abortować. Nie piszę o Tobie ale ogólnie o postrzeganiu dzietności, i wmawianiu też ludziom (skutecznym jak widać), ze dziecko musi mieć wszystko, tj. firmowe ciuchy, osobny pokój, łóżeczko z baldachimem, zabawki firmy Matel, polisę od urodzenia i wykształcenie w Cambridge, a kogo na to nie stać, niech się nie decyduje, bo jego dziecko będzie biedne, poszkodowane i jeszcze dojdzie do wniosku, ze jest niechciane. A już nie mówiąc o wielodzietnych, ci to z miejsca są postrzegani jako odjechani, świry, niereformowalni. Zajrzycie na stronę Rodziny Wielodzietne, z jakim traktowaniem się spotykają na codzień (kobieta pisała np. ze wchodząc z dziecmi do apteki usłyszała tekst "jak króliki, jak kroliki" wink propaganda wyborczej się kłania. Paradoksalnie, rodzice, którzy kupują dla dzieci wszystko nawet z nadmiarem często od początku nie mają dla nich czasu i wracają do pracy nawet jeszcze przed ukończeniem macierzyńskiego (chociaz nie musieliby, bo finansowa sytuacja ich do tego nie obliguje), tylko po co - żeby zarabiać na te sztucznie wykreowane przez media rzekome "potrzeby" dziecka ?
          • wuika Re: reasumując... 01.07.11, 11:15
            O tak, lepiej gloryfikować "biedni, ale szczęśliwi" uncertain Bo wiadomo, że jeśli tylko dziecko będzie miało coś powyżej niezbędne minimum (pierś + pieluchy) to wyrośnie na przemądrzałego gnojka, bo rodzice go zostawiali pod opieką elektronicznych robotów.
            • jagusiia Re: reasumując... 01.07.11, 11:47
              a powiedz szczerze czego oprócz piersi, pieluszki i zaspokojnej potrzeby bliskosci i czułosci potrzebuje niezbędnie niemowlę.. jakos nie mogę sama dojść do tego, może ja jestem jakąś wyrodną matką, ze mu nic nie kupuję. Wózek, łóżeczko to wydatki jednorazowe, więc to jest oczywiste i ponownie o tym nie piszę. Dłuższa opieka matki w okresie rozwojowym to największa, ale tez moim zdaniem najlepsza inwestycja, lecz niestety, nie zawsze realne. Widzę, ze niektórzy liczą nawet prąd, który marnuje im się przy dziecku i jedzenie matki. Szczerze mówiąc jem wszystko to co jadłam, kiedy dzieci nie miałam. Nie, przepraszam, przestałam kupować wino, bo w ciązy i podczas karmienia nie wolno, więc jest o tyle taniej a w zamierzchłych czasach lubiłam często wieczorem zdegustować lampkę, więc trochę juz zaoszczędziłam przez te kilka lat. Mając dzieci tez mozna oszczedzac.
              • miedzymorze Re: reasumując... 01.07.11, 12:53
                > a powiedz szczerze czego oprócz piersi, pieluszki i zaspokojnej potrzeby blisko
                > sci i czułosci potrzebuje niezbędnie niemowlę.. jakos nie mogę sama dojść do te
                > go,

                To może Ci podpowiem: na przykład może potrzebować lekarstw, zabiegów rehabilitacyjnych,
                szczepionek nie objętych NFZtem. Nie wspominasz tez nic o ubrankach, z których małe dziecko wyrasta bardzo szybko, ale to pewnie przeoczenie. Nie każdy może pozbierać od znajomych, których dzieci wyrosły. Jakaś pościel, kocyk. Przydają się też kosmetyki do mycia, krem z filtrem od słońca, maść na odparzenia. Jeśli przez 6 miesięcy niemowlęciu wystarczy pierś - well, bonus, ale sporo niemowląt o jest niedoinformowanych w tej kwestii i wymagają mleka modyfikowanego, albo się łapią wcześniej pokarmy stałe. No i jest jeszcze drugie pół roku niemowlęctwa kiedy pierś nie wystarczy. Przydają się też zabawki, choć zapewne uznasz je za 'niepotrzebne graty'.
                i tak to się zbiera.

                pozdr,
                mi
              • wuika Re: reasumując... 01.07.11, 14:22
                Bejbe, dłuższa opieka nad niemowlęciem oznacza rezygnację jednej osoby z pracy. Możesz mówić, że większość wydatków jest jednorazowa, niezależnie od tego, czy kupisz używane, czy nowe, za 100zł czy za 2000zł, ale te pieniądze trzeba wydać. Dziecko musi mieć łóżeczko, pościel, ręcznik, ubrania, podstawowe kosmetyki i pierdoły (termometr, nożyczki do paznokietków) różne. Możesz się spiąć lub mieć rewelacyjną sytuację, że wszystko albo dostaniesz po znajomych (nie znam nikogo, kto nie musiał kupić niczego, ale to absolutnie niczego) albo kupisz używane po strasznie niskich cenach, ale to są wydatki. Jak nie masz na starcie zapasu gotówki (i nie piszę o milionach), to albo wydajesz to wcześniej w etapach, albo się zadłużasz i potem to spłacasz, ale te pieniądze nie spadną z nieba tylko dlatego, że dziecko potrzebuje.
            • triss_merigold6 Re: reasumując... 01.07.11, 11:55
              Nie znam osób, które wracały do pracy przed zakończeniem urlopu macierzyńskiego, przecież wtedy dostaje się normalną pensję więc opłacalność żadna.
              IMO największym wydatkiem jest opłata za opiekę nad dzieckiem dopóki nie pójdzie do przedszkola publicznego.
              • jagusiia Re: reasumując... 01.07.11, 12:24
                niektóre mamy wracają po odbyciu obowiązkowej częsci urlopu i zamieniają się z tatą, tata idzie na urlop macierzyński a mama do pracy, ale nie wiem jaką mają z tego korzyść (dotyczy to pewnie tych, które zarabiają czynnie więcej niż mąż) w każdym razie trąbią w mediach, ze sporo osób tak robi odkąd obowiązuje równouprawnienie i męzowie mogą brać urlop tacierzyńskim zamiast mam.
                • wuika Re: reasumując... 01.07.11, 14:23
                  I powrót mamy do pracy, kiedy opiekuje się nim tata, to jakiś dramat? Trauma nie do pokonania. Piszesz, jakby to, że rodzice się zamieniają przy opiece nad dzieckiem było błędem nie do naprawienia. Myślałam, że piszesz o podrzucania miesięcznego noworodka do niani.
                • jk_k Re: reasumując... 01.07.11, 16:37
                  Ogólnie zgadzam się z większością treści, które umieściłaś w tym temacie, ale z tym się zgodzić nie mogę. Nie uważam za nic złego, że tata też pobędzie sam na sam ze swoim dzieckiem na pełny etat. Może to przynieść wielką korzyść i tacie i dziecku. Oczywiście, żeby to miało szansę powodzenia ojciec musi wytworzyć silną więź z dzieckiem już od pierwszych dni życia, wtedy dziecku nie robi większej różnicy czy zostaje z mamą czy z tatą. Mam taką sytuację we własnym domu. Oczywiście, jak nie ma żony, córka tęskni za mamą, ale tak samo tęskni za mną, kiedy zostaje z mamą.
                  Twoje powątpiewanie jest niestety symptomatyczne dla przeważającej części polskich rodzin, gdzie obowiązuje model wychowania dziecka przez matkę i często również jej matkę (czy to bezpośrednio, czy za pomocą dobrych rad), ojciec natomiast sprowadzony jest do roli atrakcji. Przychodzi z pracy, bawi się z dzieckiem, dziecko nawet za nim przepada, wykąpie je i na tym rola się kończy. Tak naprawdę nic nie wie o swoim dziecku i ma bardzo ograniczony wpływ na jego wychowanie. Obserwuję takie sytuacje niemal codziennie wśród rodziny i znajomych.
                  • triss_merigold6 Proza życia 01.07.11, 17:30
                    To wynika z prozy życia zazwyczaj - tańsze jest pozostanie w domu matki niż więcej zarabiającego faceta. U mnie teraz, po moim macierzyńskim, najprawdopodobniej urlop wychowawczy na jakiś czas weźmie ojciec dziecka, do czasu aż mała pójdzie do żłobka.
                    • jk_k Re: Proza życia 01.07.11, 17:47
                      Mówimy tu nie o urlopie wychowawczym, a o macieżyńskim/ ojcowskim, który można sobie w pewnym zakresie podzielić pomiędzy rodziców bez straty finansowej.
          • nini6 Re: reasumując... 01.07.11, 13:25
            jagusiia napisała:

            > a czy ja pisałam o Tobie, piszę ogólnie, bo pojawiły się głosy, że to tępy pols
            > ki katolicyzm mieć więcej dzieci i ze dzieci nieplanowane powinno się abortować

            Wskaż kto konkretnie to napisał, zacytuj.
            • jagusiia Re: reasumując... 01.07.11, 13:44

              niejaki anioł nazywa dziecko poczęte "uświęconym zlepkiem komórek" i gloryfikuje możliwość abortowania dziecka "(zlepka), które nie będzie miało co żreć" a dodatkowo obraża katolików ("Przejaw typowego polskiego, ciemnego, tępego katolicyzmu") i obrońców życia pisząc, że niechcianych dzieci będzie więcej niż bezpańskich kotów, jeśli zostanie wprowadzony zakaz aborcji. ("Uchwalcie sobie ten całkowity zakaz aborcji to niechcianych dzieci będzie więcej niż niechcianych kotów... ")


              siebie okresla jako "osoba chcąca żeby rodziły się tylko dzieci, które mają jakieś nadzieje i jakieś perspektywy"

              pozostałe wg. niej należy Abortować i po problemie, nie będzie tyle "podatków albo podpierdolonych opon z auta"



              • falllen_angel Re: reasumując... 02.07.11, 22:03
                jagusiia napisała:

                >
                > niejaki anioł nazywa dziecko poczęte "uświęconym zlepkiem komórek" i gloryfikuj
                > e możliwość abortowania dziecka "(zlepka), które nie będzie miało co żreć" a do
                > datkowo obraża katolików ("Przejaw typowego polskiego, ciemnego, tępego katolic
                > yzmu") i obrońców życia pisząc, że niechcianych dzieci będzie więcej niż bezpań
                > skich kotów, jeśli zostanie wprowadzony zakaz aborcji. ("Uchwalcie sobie ten ca
                > łkowity zakaz aborcji to niechcianych dzieci będzie więcej niż niechcianych kot
                > ów... ")
                >
                >
                > siebie okresla jako "osoba chcąca żeby rodziły się tylko dzieci, które mają jak
                > ieś nadzieje i jakieś perspektywy"
                >
                > pozostałe wg. niej należy Abortować i po problemie, nie będzie tyle "podatków
                > albo podpierdolonych opon z auta"

                Wiesz jaki jest największy problem typowego polskiego, ciemnego, tępego katolicyzmu?

                Przeczytanie kilku zdań ze zrozumieniem to zadanie ponad siły i wszelką miarę...

                W.
          • agni71 Re: reasumując... 04.07.11, 11:03
            jagusiia napisała:

            > a czy ja pisałam o Tobie, piszę ogólnie, bo pojawiły się głosy, że to tępy pols
            > ki katolicyzm mieć więcej dzieci i ze dzieci nieplanowane powinno się abortować

            Ty jagusia czytaj ze zrozumieniem, bo nikt nie pisał, że miec więcej dzieci to tepy polski katolicyzm. Polemika dotyczy stwierdzenia, że "Dał Bóg dzieci, da i na dzieci" i to ono równiez dla mnie jest kwintesencja tepego polskiego katolicyzmu, że uzyje twoich własnych słów. Żeby nie było, sama mam trójkę dzieci, mąz dobrze zarabia, ale chyba mniej niż twój "średnio zarabiający" małżonek, bo nie stac nas aktualnie na to wszystko co was, i na to co wymieniasz jako niby normę (wymiana mebli co rok itp. fanaberie). No ale ja nie poczuwam sie do bycia katoliczką, więc mnie "Bóg nie daje". A wystarczyłoby sie tylko modlić i ufać.....Chyba muszę to przemysleć wink
    • fruzia01 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 11:23
      mam dziecko półtora roku
      największy wydatek - żłobek - 950pln z obiadkami
      i obniżona wypłata za l4, gdy jest chory i do żłobka posłać go nie można
      sporo choruje, więc antybiotyki, krople do nosa, do oczu są zauważalnym wydatkiem w naszym budżecie;

      kupiliśmy drogi fotelik samochodowy

      od czasu do czasu kupujemy ubranka, trochę z allegro, trochę z lumpka, trochę dostaniemy od rodziny

      pieluchy nie są drogie, 5 dziennie po 50gr sztuka
      słoiczków nie kupujemy, mały je już to co my; wcześniej miksowaliśmy zupy z mrożonek, gotowaliśmy kaszkę mannę albo dawaliśmy tańszy kleik ryżowy;
      gdy był mały karmiliśmy mlekiem modyfikowanym z butli - to też nie był dramatyczny wydatek, zwłaszcza w porównaniu z ceną herbatek laktacyjnych, staników laktacyjnych (niestandardowo mały biust), nie wspominając o cenach wizyty pani laktatorki, które być może (duże mooooooże, wielkie wątpię) być może pomogłyby nam w naturalnym karmieniu.

      • lapandora Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 14:12
        >to też nie był dramatyczny wydatek, zwłaszcza w porównaniu z ceną herbatek laktacyjnych, >staników laktacyjnych (niestandardowo mały biust), nie wspominając o cenach wizyty pani >laktatorki, które być może (duże mooooooże, wielkie wątpię) być może pomogłyby nam w >naturalnym karmieniu.>
        --


        Nic z tych rzeczy nie kupowałam. Stanik laktacyjny, szczególnie przy standartowo malym biuście, to zupełnie zbędny wydatek. Poradnie laktacyjne sa przy szpitalach, bezpłatne.
        Nie jestem przeciwnikiem mieszanek, ale porównywanie kosztów modyfikowanego z mlekiem matki to jakaś bzdura.
        • fruzia01 Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 16:30
          jeśli dzieciak cyca bez problemu to się zgadzam, że karmienie piersią jest prawie darmowe
          niestety jeśli nie wszystko idzie po naszej myśli to zaczynają się koszty
          na forum karmienia piersią dowiesz się, że w przypadku problemów nie wystarczy standardowa poradnia laktacyjna, trzeba jakiegoś ekstra certyfikowanego specjalisty, który przyjedzie do domu i poobserwuje z pół dnia jak karmienie wygląda, na forum stanikowym dowiesz się co zrobi z biustem źle dobrany stanik.... sztuczne mleko nie jest takie drogie wbrew pozorom, o ile nie jest konieczne specjalistyczne przeciwalergiczne
    • jk_k Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 16:07
      Nie wdając się w spory światopoglądowe – mamy 10 miesięczną córeczkę, zasadniczo zdrową, wszystko jedzącą ze smakiem. Wyprawka nie wiem ile kosztowała, nie liczyliśmy dokładnie. Łóżeczko dostaliśmy od rodziny, 15 lat leżało, odmalowałem i jest jak nowe. Przewijaka nie namierzyliśmy w sklepach takiego, który by nam odpowiadał, więc zrobiłem sam z komody z Ikea, dorobiłem blat i kółka , za darmo nie był, ale majątku też nie kosztował. Wózek kosztował sporo, ale super jeździ, po złożeniu mieści się do małego bagażnika. Ciuszków dostaliśmy całe worki od koleżanek, dużo osób z naszego otoczenia ma małe dzieci. Fajniejsze ciuszki dostajemy regularnie od babć i cioć, bo „taka piękna ta sukieneczka, że nie mogłam się powstrzymać”. Butelki, smoczki, łyżeczki to pomijalne kwoty, nie mamy ich dużo. Elektronicznych gadżetów, podgrzewaczy, monitorów, spiewających bujaczków nie potrzebujemy. Zabawek nie kupujemy, mamy kilka podarowanych i na razie wystarczają.
      Nasze codzienne wydatki wyglądają z grubsza tak (na miesiąc):
      pieluchy – ok. 100zł (próbowaliśmy różnych, pampers, happy, Karoli najbardziej przypasowały rossmanowe)
      kaszki – ok. 30zł (dostaje tylko butle na kolacje)
      słoiczki– ok. 30zł (zupki robimy sami, deserki zazwyczaj też, albo dajemy kawałki owoców, nieraz kupimy deserek w słoiczku dla odmiany, do picia dajemy wodę, soczków nie kupujemy, dodatkowo mała ma pierś ze 2 razy dziennie i z raz w nocy.)
      ciuszki – nie wiem, ale grosze, zakupy typu rajstopki czy skarpetki
      kosmetyki - grosze, oliwka do kąpieli, krem do ciała, linomag i to wszystko
      To jak się nic nie dzieje – ogólnie finansowo nie odczuwamy, że jest nas więcej, chociaż nie zarabiamy kokosów, żona średnią krajową, ja trochę więcej.
      Trochę gorzej jest jak się coś wydarza, np. zapalenie nerek: nefrolog 2 wizyty po 140zł prywatnie, usg 100zł, kilkakrotne badania moczu (ogólne plus posiew ok. 45zł), lekarstwa i raptem się okazuje, że 600 – 700 zł wywiało w kilka dni.
      Albo trzeba kupić większy fotelik do samochodu – model który nam się spodobał – 800zł. Ale to jak ze wszystkim, ja też mogę zachorować i wymagać lekarstw. Fotelik też można kupić tańszy.
      Ale można też inaczej. Znajomi, w podobnej do naszej sytuacji finansowej, mają równie zdrowe dziecko tydzień starsze od naszej córki. Na same słoiczki wydają kilkaset zł miesięcznie. Młoda je tylko zupki ze słoika, deserki ze słoika, soczki ze słoika, jak nie zje ryby to omega3 w kapsułkach. Ma monitor oddechu, specjalny materacyk, kocyk, poduszeczkę, miseczkę na zupkę, miseczkę na deserek, do wszystkiego inną łyżkę, pieluchy tylko premium i super miękkie chusteczki, całą torbę kosmetyków do wszystkiego. Ogólnie po spotkaniu z nimi czujemy się jak wyrodni rodzice, co chcą dziecko wykończyć brudem i niewłaściwą dietą. Chociaż nasza córka nie wydaje się mniej szczęśliwa od ich.
        • jk_k Re: Ile "kosztuje" dziecko? 01.07.11, 17:20
          Nie zrezygnowaliśmy. Żona pracuje w szkole specjalnej, jej etaint liczy 24 godziny. Ja mam standardowy etat plus wyjazdy, ale nie zawsze muszę być w pracy dokładnie na 8:00, więc się wymieniamy. Co prawda łatwo nie jest, ale dajemy radę. Jak brakuje nam raz w tygodniu godzinki czy dwóch aby się "zazębić", mała zostaje z koleżanką żony, która jest na wychowawczym ze swoją córką, a mieszka niedaleko nas. Nasza córka jest dość towarzyska więc nie ma z tym problemu. Ja już się zupełnie nie damy rady zamienić, bo np. ja wyjeżdżam na cały dzień, przyjeżdża któraś babcia. I tak kombinujemy jak możemy smile
          • listopadowka2008bis Re: Ile "kosztuje" dziecko? 02.07.11, 21:31
            www.grzybkowski-guzek.pl/tekst/id/1770
            Tutaj sa fajne kalkulatory, kazdy rodzic powinien sobie to policzyc.
            Jesli nie masz dziecka, to wchodzisz na allegro lub na strone ikea i obliczasz ,co tam niemowlak potrzebuje. Fantastycznie jest, jesli dziecko jest zdrowe, ma sie grono znajomych z dziecmi i zapewniona opieke. Jednak nie zawsze tak jest i to tez warto brac pod uwage. Ja sie wypowiadalam w poprzednich watkach (przytoczonych na poczatku ) i nie bede tego powielac.