Dodaj do ulubionych

Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych?

10.02.12, 14:25
Czy pozwalacie sobie na kilkudniowe wyjazdy zimą np. na narty? Wyjechać czy lepiej odłożyć na koncie lub lokacie?

My zaplanowaliśmy wyjazd dla naszej trójki na Tropikalna wyspe koło Berlina dwu dniowy, planowany koszt to ok 2000zl. (nocleg, jedzenie , wstęp itp.) Już raz tam byliśmy latem na 1 dzień i spodobało nam się. Zima myślę że jeszcze fajniej bo będzie tam cieplutko, taka namiastka urlopu pod palmami ;P
--
---
Warum sind Männer wie Schokolade?
Sie halten nicht lange und sie hinterlassen Flecken, wenn sie heiß werden! ;P
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
    • zooba Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 10.02.12, 16:13
      Właśnie się wybieramy na narty i i ile będziemy konsekwentni powinniśmy się zmieścić w 2500 zł za cztery osoby na sześc dni. Noclegi mamy w Polsce nad czeską granicą, a zjeżdżać będziemy w Czechach.

      Jak wrócisz z Tropikalnej Wyspy, daj znać czy było ciepło - kusi mnie wyjazd tam ale w zimnej porze roku, ale czytałam, że czasami jest zimnawo, z chęcią się dowiem jak jest naprawdę.
      • virgaaurea Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 10.02.12, 17:13
        zooba, jesli pozwlisz, zapytam z ciekawosci, bo mnie ceny tego rodzaju wyjazdow interesuja - te 2500 to jest juz wszystko???
        w sensie:
        - noclegi
        - transport (choc rozumiem, ze moze macie akurat tam niezbyt daleko, z drugiej strony codzienne dojazdy na stoki, tak?)
        - skipasy
        jesli do tego mialoby dojsc jedzenie, to wydaje mi sie niewiarygodnie wrecz tanio jak na tygodniowy wyjazd narciarski; mozesz zdradzic wiecej szczegolow?

        co do pytania zalozycielki watku - ja sobie zdecydowanie pozwalam i taki mam zamiar, bo frajda jest niesamowita (o ile mnie stac oczywiscie bedziewink, ale patrze na cene nie w kontekscie bezwzglednej wydanej kwoty, a troche inaczej:
        - ile kosztuje mnie przejechany kilometr (bo co z tego, ze osrodek fajny, skoro kolejki do wyciagow apokaliptyczne i w ciagu dnia zjade nie za duzo)
        - ile kosztuje "dostepny" kilometr (co z tego, ze bedzie troche taniej, skoro beda np. 2 trasy na krzyz, trudno sie cieszyc w pelni takim wyjazdem)
        biorac to pod uwage staram sie znalezc sensowne miejsce na urlop;
        • gargamelja Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 10.02.12, 21:54
          Też jestem ciekawa. My w ubiegłym roku, na rodzinę 2+2, na 7 dni wydaliśmy 4 tyś. /paliwo, pensjonat, wyżywienie, skipasy, częściowe wypożyczenie sprzętu, jeden raz basen, jakieś lody na mieście, naprawdę bez specjalnych szaleństw, a i jeszcze w "nieferiowym" terminie, pensjonat też powiedzmy "taki sobie"/. Aha, jeszcze mała nie miała 3 lat, więc nie płaciliśmy za nią w pensjonacie. W tym roku, w ramach cięcia wydatków, 6 dni nad morzem, w terminie ferii mazowieckich, w hotelu spa, wszystko ok. 2200. Było fajnie, chociaż rodzina narzeka, że jednak nie poszusowali.
          Jeżeli to faktycznie wszystkie koszty, te 2500, podziel się Zoobo informacjami.
        • zooba Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 12.02.12, 07:57
          Mam nadzieję, że tak będzie, chociaż nie skalkulowałam cen paliwa (w zeszłym roku było to chyba 300 zł).
          Kwatera jest bardzo tania bo za 45 zł z wyżywieniem (a wiem, jak dobrze gospodyni karmi). Niestety ta kwatera jest na zupełnym zadupiu, ale coś za coś.
          Skipasy - my jesteśmy początkujący, nie zjeżdżamy dużo i szybko - zastanawiam się, czy nie jest dla nas lepiej kupić karnet na 12 zjazdów, a nie na dzień. Jeździć będziemy 5 dni, jeśli pogoda pozwoli.
          Poza stałymi wydatkami (powyżej) nie zamierzamy za bardzo wydawać kasy - z rozrywek mamy: piłkarzyki, jest sauna, bierzemy książki i gry planszowe.
          Napiszę ile faktycznie wyniosła wycieczka po powrocie.
          • zooba Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 19.02.12, 20:26
            Właśnie wróciliśmy.
            Faktycznie wyjazd kosztował około 2500 - wyjazd w niedzielę (12 lutego), powrót w sobotę.
            Przejechaliśmy łącznie 850 km - dojazd tam i z powrotem oraz jazdy do ośrodka narciarskiego (jakieś 400zł paliwo).
            Spanie ze śniadaniami i obiadokolacjami - 1000zł (2+2, mieliśmy dwa pokoje ze wspólną łazienką).
            Skipasy kosztowały nas 500zł, ale:
            - pierwszego dnia ja nie jeździłam w ogóle, byłam z córką na oślej łączce, gdzie ona się uczyła
            - w środę z powodu nawałnicy w ogóle nie pojechaliśmy zjeżdżać
            - jednego dnia braliśmy pojedyncze przejazdy, a nie skipasy czasowe (jesteśmy wszyscy początkującymi narciarzami/snowbordzistami i wydawało nam się, że bilety czasowe się nie kalkulują). Na pewno następnym razem weźmiemy skipasy dzienne.
            Wypożyczenie sprzętu kosztowało nas 400zł, przy czym jeden zestaw nart mieliśmy od gospodarzy, drugi swój i tylko zestawy do snowboardu i kaski pożyczaliśmy.
            130zł to były obiady w trasie i dodatkowe zakupy spożywcze.
            Zdaję sobie sprawę, że prawdziwy narciarz wydałby więcej, bo jeździłby więcej, ale to był nasz drugi raz i jeszcze nie rozwinęliśmy skrzydeł smile
            Niemniej jednak nie wydając dużo zapewniliśmy sobie fajne ferie.
      • johana75 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 10.02.12, 17:57
        > Jak wrócisz z Tropikalnej Wyspy, daj znać czy było ciepło - kusi mnie wyjazd ta
        > m ale w zimnej porze roku, ale czytałam, że czasami jest zimnawo, z chęcią się
        > dowiem jak jest naprawdę.
        Jak byliśmy latem to było gorąco, no bo na dworze tez było ciepło ok 18 st.C
        Mam nadzieje że te 27 stopni tak jak jest napisane na stronie jest i w zimie, bo jak zmarznę, to idę z reklamacją ;P
        --
        ---
        Warum sind Männer wie Schokolade?
        Sie halten nicht lange und sie hinterlassen Flecken, wenn sie heiß werden! ;P
    • volta2 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 10.02.12, 22:03
      właśnie się zszokowałam ceną za taki wyjazd, w zasadzie za dwa

      pojechaliśmy 2stycznia, czyli teoretycznie po sezonie sylwestrowym, samochodem do krynicy - to dla nas najlepszy ośrodek narciarski w kraju, dostępny z warszawy.
      noclegi w apartamencie, śniadania i kolacje we własnym zakresie, obiady/lunche na stoku lub w restauracji ulubionej i od lat tej samej.

      koszt wyszedł astronomiczny bo za 3 dni jazdy po 4 godziny dziennie(tak ustawione beznadziejnie karnety) i w/opisany nocleg dla rodziny 2+2 wyszedł ok.2500. do tego jeszcze tydzień po wyjeźdznie przyszedł mandat z fotoradaru 500 zeta, co wliczyłam w koszt wyjazdu. czyli 3000 z atrakcją typu kulig(tu ukłon w stronę dzieci)

      podobny wyjazd zaliczyliśmy po miesiącu i koszt podobny, z tym że za granicą, dojazd pociągiem, też atrakcja wliczona na miarę kuligu i różnica taka, że mieszkanie na stoku, a jazda od 10-16.30. no, tu przyznaję, że sprzęt własny i ze 2 obiady we własnym zakresie.

      po podliczeniu kosztów uznałam że to trochę drogo, choć fakt, że cieszyły się wyjazdem 4 osoby(krynica nie uznaje zniżek dla dzieci, traktowani byli jak dorośli - hmmm, 7 latek!!!)
      i w związku z kosztami rezygnujemy z wyjazdu w przyszłym tygodniu. może pojadę sama, ale prawdopodobnie też zrezygnuję mając w perspektywie wyjzad na 8 marca i 20 marca(mam już rezerwacje)

      do tej pory jakoś tak nie liczyłam skrupulatnie, bo dzieci albo zostawały w domu z dziadkami(wyjazdy po sylwestrze do krynicy), albo jeździły za darmo, bo mieściły się w limicie wiekowym. i jakoś to szło. a teraz dzieci duże relatywnie, za karnety jak dla dorosłych (choć za granicą jednak 40% zniżki), i jakoś trzeba ograniczyć takie wypaisone łikendy.

      choć na pocieszenie, mąż mnie podtrzymuje na duchu i przypomina, że narty zawsze były drogą rozrywką.
      w podsumowaniu - nie, wyjazdy łikendowe zimowe wychodzą najdrożej i nie są dla oszczędnych, chyba że oszczędny będzie na taki wyjazd specjalnie oszczędzał i narty kocha miłością szaloną.

      ja dla takich nart oszczędzam poprzez wyjazdy letnie pod namiot, lub oszczędzam na komforcie hoteli. z nart jako takich nigdy nie zrezygnuję, no chyba że na jedzenie nie będzie...
            • zuzanna56 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 13.02.12, 07:25
              My bardzo rzadko wyjeżdżamy zimą. Byliśmy chyba 3 lata temu w Zakopanym całą rodziną. Ja ciągle marznęwink ale ubrałam się ciepło i fajnie ten wyjazd wspominam. Nigdy nie jeździliśmy na nartach, tylko dzieci trochę próbowały.

              Rok temu syn był na obozie w Alpach, teraz tej zimy w ferie też. To są bardzo drogie imprezy, rok temu kupiliśmy ubrania, kask i całą resztę, na szczęście teraz jeszcze z tego nie wyrósł, ale i tak obóz z wypożyczeniem nart i małym kieszonkowym kosztuje ponad 3 tysiące. Ale syn naprawdę polubił narty.

              Nie, nie żal mi tych pieniędzy, widzę, że on jest bardzo zadowolony, jeździ z ludźmi z klasy, ze szkoły i bardzo to polubił. Ja nie muszę z nim jechać bo nie znoszę zimy i tak jest OKsmile

              • volta2 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 13.02.12, 09:35
                zuza, a czemu te wyjazdy takie drogie są?
                czy w te 3000 wliczasz koszt ubioru i sprzętu zakupionego na wyjazd, czy to koszt samego wyjzadu?

                bo jak słyszę, że jadą ludzie z klasy to taki wyjazd kojarzy mi się z jakimś wyjazdem niskobudżetowym - przy założeniu że dla nastolatka karnet grupowy nie przewyższa kwoty 100 euro za tydzień to ta reszta kosztów mocno rozdmuchana jest(lecą samolotem? - wiem że jesteś z 3 miasta więc to by trochę uzasadniało kosztorys?)

                pytam, bo mam 2 narciarzy, jeszcze na wyjazdy za mali takie zorganizowane, ale jak miałabym tyle zapłacić x2 to chyba bym się spakowała razem z nimi i jechała, bo w 6 tysiach to i mnie kosztorys by przyjął, juz za free.
                • chwalipieta Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 13.02.12, 10:04
                  wyjazd do Wisły na 1 dzień:
                  paliwo: 80zł
                  karnet na 10 zjazdów: 55złx2 os. =110zł
                  wypożyczenie nart: 40zł
                  ciepła herbata: 5złx2os. =10zł
                  ciepła czekolada: 6złx2os. 12zł

                  RAZEM: 252zł - 4h przyjemności na stoku dla 2 os.

                  narciarstwo to b.droga przyjemność uncertain

                  znajomi jeżdżą za granicę (Austria, Włochy) koszt od osoby ok 1.600zł/6 dni - (przejazd autem, noclegi, karnety, jedzenie)
                • virgaaurea Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 13.02.12, 15:01
                  wprawdzie to nie bylo pytanie do mnie, ale ci volta odpowiem, bo znam temat wyjazdow w alpy dobrze, zarowno jesli chodzi o samodzielne, niskobudzetowe studenckie, jak i pozniejsza sytuacja;

                  primo, jesli sie uczysz, jestes poczatkujaca - jest taniej, bo nie potrzebujesz super wypasionego osrodka, taki np. z 30 czy 50km tras wystarcza, a w takich superfajnych dla poczatkujacych zupelnie kilka orczykow jest zwykle darmowych lub bardzo tanie karnety obejmujace tylko np. 10 orczykow/gondolek;
                  jesli jednak jezdzisz srednio z tendencja zwyzkujaca lub dobrze lub jeszcze lepiej coraz bardziej zalezy ci na lepszych osrodkach; takie z 200km to jest zupelnie inna jakosc jazdy i wcale cie nie boli, ze musisz za to zaplacicwink seriowink widoki w wysokich alpach tez sa nieporownywalne z polskimi gorami (przy calej sympatii dla tych ostatnich)
                  przy karnetach grupowych rzadko jest rozroznienie czy to dla mlodziezy czy nie, w dobrym osrodku, z pewnym sniegiem, w niskim sezonie to jest ok. 150 euro najmarniej; jesli ferie szkolne wypadaja w wysoki sezon w kraju docelowym, cena rosnie;

                  musisz tam dojechac, niskobudzetowo to jest autobus, ale to tez nie jest 100; juz nie mowie o cenie lotu;
                  musisz cos jesc przez tydzien - nawet jak gotujesz sama, jest to jakis koszt;
                  musisz wynajac apartament na miejscu - miejsce w takim apartamencie troche kosztuje, juz nie mowie o hotelu;
                  jesli ktos jest w miare powazny to sie tez ubezpiecza - to sportowe ubezpieczenie jest troche drozsze niz zwykle wakacyjne;
                  potrzebujesz nart - dla poczatkujacego wydatek maly, czy kupujesz, czy pozyczasz, ale jesli umiesz jezdzic, takie "poczatkujace narty" mocno ograniczaja frajde, to jest juz zauwazalny koszt, zeby lepsze kupic czy pozyczyc;
                  potrzebujesz ciuchow - mozna oczywiscie kupic sobie najtansze rekawice narciarskie w decathlonie, ale np. mi jest w takich po 2 godzinach zwyczajnie zimno, porzadne rekawice z goretexu to jest zupelnie inna jakosc; i tak z wszystkim - bielizna sportowa, ktora naprawde dziala w niskiej temperaturze jest np. droga bardzo;
                  no i niekonieczne, ale trudno sobie odmowic - wszystkie przyjemnosci lokalne, nawet jesli nie kochasz chodzenia po knajpach, to niezaleznie gdzie jestes, jets po prostu pyszne jedzenie i trudno przywozic konserwy z polski majac w sklepach pyszne swieze bagietki i powalajacy wybor serow na przyklad, ktorych u nas nie ma (a jesli sa to kosztuja majatek);

                  oczywiscie mozna pojechac na freeski, ale np. w tym roku w grudniu okazalo sie ze nie bylo snieguuncertain inaczej niz last minute bym sie na cos takiego nie zdecydowala;

                  jesli masz juz sprzet przy samodzielnej organizacji lub bardzo taniej ofercie z biura dla 2 czy 4 osob w dobrym osrodku, w apartamencie z samodzielnie przyrzadzanymi posilkami, w miejscu gdzie jest pewny snieg, niski sezon, zrezygnowaniu z samolotu na rzecz autokaru musialabys sie bardzo starac zeby zejsc ponizej 2tys/os.; a przy niezaciskaniu zebow i nieodmawianiu sobie wszystkiego to 2,5tys. jest dosc normalna cena;
                  a rozumiem, ze np. nastolatek chce tez pojsc z kolegami na pizze, piwo czy cokolwiek;

                  no a jesli to organizuje biuro, to oni musza cos zarobic do tego, oplacic wychowawcow, instruktora na miejscu, czesto posilki sa juz gotowe, co mocno podnosi cene itd;
                  • volta2 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 13.02.12, 17:02
                    na alpach połamałam sobie niejedne kły, stąd dziwi mnie ten koszt.

                    rozumiem, że koszt opieki nad nastolatkami jest niebagatelną pozycją w budżecie, ale mimo wszystko mnie to dziwi. rozumiem, że to wyjazd nie szkolny tylko organizowany przez biuro?


                    karnet, dojaz i nocleg - to tutaj koszt łączony, grupowy, nawet wypożyczenie sprzętu też można zorganizować przyzwoicie cenowo, jak się prowadzi tak dużą grupę.
                    cena kosmiczna

                    nie wiem czy w takim układzie moje dzieci będą korzystać z takich wyjazdów, bo ja najwyraźnej zbyt dobrze znam ceny lokalne.
                    choć rozumiem, że wyjazd bez rodziców to dopiero jest atrakcjasmile
                    • zuzanna56 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 13.02.12, 17:28
                      Jak pisałam, sprawdzałam 3 różne wyjazdy, cena podobna, więc mając wybór, wybrałam obóz sprawdzony, rok temu syn był z tymi samymi opiekunami.Tak, ktoś na tym zarabia (organizator), 3 osoby (opiekunowie, instruktorzy) nie jadą za darmo, bo przecież opiekują się młodzieżą - to ich praca, warunki zakwaterowania i jedzenie naprawdę fajne. Myślę, że 14-16 latki wolą jechać z kolegamismile Wiem, że drogo, ale syn zadowolony, no i latem nie jeździ na obozy, woli ten jeden obóz zimowy, a latem z nami.
                        • volta2 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 13.02.12, 18:18
                          no ja właśnie wiem, że karnet to tylko ok.100 ojro, stąd moje zdziwienie, oczywiście za wyjazd lotniczy bym tak się nie dziwiła, ale autokarowy(wiem, daleko z pomorza)?

                          może te "fajne" warunki tyle kosztują?

                          ja tam widywałam w alpach wyjazdy młodych niemców - spanie w czymś na kształt schronisk młodzieżowych, z łóżkami piętrowymi w pokojach, śniadanie i kolacje we własnym zakresie robione-nastolatki!!!(tu prowiant + zakupy w sklepach jak brakowało) - obiad na stoku(relatywnie drogi, ale taniej bo nie trzeba było "fajnych" warunków hotelowych)

                          stąd miałam obraz takiego właśnie wyjazdu niskobudżetowego

                          zawsze powtarzam to sobie i naszym dzieciakom - "fajne" "luksusowe" warunki to mamy mieć na co dzień, w naszym mieszkaniu/domu - tydzień na wakacjach da się spokojnie pogodzić w 2-3 gwiazdkach, a nawet w namiocie. (latem)

                          dlatego ja akurat nie lubię "przepłacać"- choć oczywiście rozumiem gotowość innych.

                          i stąd było moje pytanie, za co tak konkretnie płaciłaś, teraz rozumiem, że to był po prostu wyjazd komercyjny. (zaczynam widzieć pozytywy tego, że w szkole której pracowalam wychowawca zabierał dzieci na "białą szkołę" i jego zysk to był tydzień poza szkołą a dzieci płaciły za dojazd/nocleg/karnety/wyżywienie.
                          szkolenie robił nauczyciel z uprawnieniami instruktorskimi i był jednocześnie drugim opiekunem - i zaczynam rozumieć, czemu rodzice tak chętnie te dzieci wysyłali - zapewnie koszt był nieporównanie niższy- no ,ale ja wtedy bezdzietna byłam, to mnie ich akcje wyjazdowe nie za bardzo interesowały)
                          • virgaaurea Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 13.02.12, 19:04
                            volta,
                            - tych najtanszych schronisk jest wieeele mniej niz chetnych;
                            - sa apartamenty tzw. z lozkami pietrowymi i aneksem kuchennym, ale w tej chwili taki np. dla 8 osob nie rozni sie porazajaco cenowo od takiego dla 2 (liczac za osobe); rozni sie za to pokoj hotelowy, gdzie nie masz warunkow do robienia jedzenia sobie; nie wiem, jak to by wygladalo praktycznie, gdyby np. 12 czy 14 latki mialy sobie robic kolacje, niektore potrafia, inne niekoniecznie obawiam sie; to jest owszem cos, co kosztuje, gotowe, podstawiane pod nos posilki i robi koszt wyjazdu;
                            - najtanszy obiad na stoku we francji kosztuje 15 euro, x6 dni jest juz niezly koszt; we wloszech jest taniej srednio liczac;
                            - nie sledze tego, ale co do szkolen prowadzonych dla grup przez przywiezionych z polski instruktorow, to chyba toto niezbyt legalne i spora kare mozna zaplacic (pare lat temu byl niezly dym we wloszech z tego powodu); podobnie jakj np. po warszawie moga oprowadzac tylko licencjonowani przewodnicy; kiedys takich problemow nie bylo; jesli zatrudniony na miejscu instruktor sie rozchoruje/polamie, to bedzie na jego miejsce inny, jesli to bylby opiekun z polski (znam taki przypadek), to ze szkolenia wyszlaby wielka klapa;
                            - fakt, ze opiekun dostaje wynagrodzenie i jego jedynym zyskiem nie jest tydzien poza szkola wydaje mi sie akurat pozytywny; odpowiada przeciez za te dzieciaki, ma byc na ich wezwanie non stop i w razie czego, np. zlamanej nogi dzieciaka to na jego glowie jest sprawa; jesli bywasz we wloszech/francji/austrii to sama wiesz, ze np. w szpitalu szansa na zaawansowane porozumienie sie po ang. jest lagodnie mowiac umiarkowana; wymaga to jednak pewnych kompetencji, chocby jezykowych, czy tez "czujnosci" non stop, za ktore wynagrodzenei sie nalezy;
                            tez nie jestem zwolennikiem wydawania wiecej niz to konieczne, ale bez przesady;
                            • volta2 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 13.02.12, 20:07
                              wyjazdy z polskimi instruktorami podczas ferii i nie tylko w alpy są masowe - więc raczej nie nielegalne.
                              na pewno nasi instruktorzy nie są mile widziani, ale z drugiej strony nie szukają klientów pod szkółką austriaków tylko przyowżą ich ze sobą - choćby ze względu na język.

                              sama zabrałam dzieci na taki wyjazd, i podpytywałam instruktora - jak to wygląda. sam przyznał że w polsce jak by taki włoch przyjechał szkolić, to by bęcki od znajomych i rodziny dostał i by go wypędzili.
                              no, ale jakby przyjechał już ze swoimi włoskim znajomymi, których chce uczyć po włosku - to być może by mu się upiekło?

                              co do reszty -dyskutować nie ma o czym - wiadomo, że pewne rzeczy kosztują, zastanawiałam się tylko, czemu aż tyle?smile
                              przy założeniu, że koszt kolonii 2 tygodniowych letnich kosztuje ok.2000 to czemu tydzien obozu narciarskiego kosztuje aż 3000 skoro koszt karnetu to tylko 400 zeta? albo i mniej przy zakupie grupowym.
                              stąd pytanie, czy to był samolot, czy zuza doliczyła do wyjazdu też koszt zakupionych nart itp?.

                              interesuje mnie temat, bo uwielbiam narty, dzieciaki już śmigają lepiej ode mnie i kiedyś pewnie chciałabym móc wywyłać je na takie obozy - takie, czyli tylko w alpy, bo polskie góry się do jazdy dłuższej niż 2-3 dni po prostu nie nadają.

                              i jeśli miałabym zapłacić 6000 za dwóch, to chyba jednak wolałabym się spakować i sobie jeszcze w tej cenie przyjemność zrobić.
                              tym bardziej że w alpy wyjeżdżaliśmy już nie raz i koszty wyjazdów samodzielnie organizowanych nie są nam obce.

                              pytnie tylko co zrobić, jak już dziecko zechce samo wyjeżdżać, bez rodzicieli?
                              przyjmnie tłumaczenie, że to za drogo czy nie?smile
                              zuza sama przyznaje, że syn woli jechać na narty(skoro rodzice nie jeżdżą) kosztem leteniego wyjazdu i to jest układ bardzo ok.
                              może u nas uda się odwrotnie - narty z nami a wakacje na obozie?

                              no, ale to jeszcze przed nami, dzieci na razie są małe i nie do końca wiedzą co to kolonie, obozy, przymierzam sie w te wakacje do pierwszego wysłania, ale tylko na przymierzaniu się pewnie skończy...
                              • zuzanna56 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 07:16


                                volta2 napisała:


                                > i jeśli miałabym zapłacić 6000 za dwóch, to chyba jednak wolałabym się spakować
                                > i sobie jeszcze w tej cenie przyjemność zrobić.

                                Volta, o to chodzi że dla ciebie to byłaby przyjemność a dla mnie koszmar smilewink więc lepiej jest gdy on jedzie a ja nie muszę marznąć.

                                > zuza sama przyznaje, że syn woli jechać na narty(skoro rodzice nie jeżdżą) kosz
                                > tem leteniego wyjazdu i to jest układ bardzo ok.
                                > może u nas uda się odwrotnie - narty z nami a wakacje na obozie?

                                No pewnie, wiele osób tak robi, szczególnie rodziców jeżdżących na nartach ,dla których to wielka przyjemność.
                          • zuzanna56 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 07:07

                            volta2 napisała:

                            > może te "fajne" warunki tyle kosztują?

                            Może. Tak jak mówię, to organizatorzy a znam ich kilku różnych, rezerwują całkiem fajne hotele, a że są chętni na takie wyjazdy, to zarabiają.


                            > i stąd było moje pytanie, za co tak konkretnie płaciłaś, teraz rozumiem, że to
                            > był po prostu wyjazd komercyjny. (zaczynam widzieć pozytywy tego, że w szkole k
                            > tórej pracowalam wychowawca zabierał dzieci na "białą szkołę" i jego zysk to by
                            > ł tydzień poza szkołą a dzieci płaciły za dojazd/nocleg/karnety/wyżywienie.
                            > szkolenie robił nauczyciel z uprawnieniami instruktorskimi i był jednocześnie d
                            > rugim opiekunem - i zaczynam rozumieć, czemu rodzice tak chętnie te dzieci wysy
                            > łali - zapewnie koszt był nieporównanie niższy- no ,ale ja wtedy bezdzietna był
                            > am, to mnie ich akcje wyjazdowe nie za bardzo interesowały)

                            U mnie w szkole, w której pracuję i w innych też chyba jest tak, że jeśli jest to wyjazd w ciągu roku szkolnego, coś w stylu białej szkoły, czy wyjazd jesienny, ale nie w ferie, to tak, te wyjazdy sa tańsze, bo warunki są powiedzmy spartańskie, czasami jedzenie robimy sami, ale jest to wyjazd klasowy, nauczyciel jedzie w ramach swojej pracy przecież.
                            A jeśli jedzie 2 nauczycieli z uprawnieniami narciarskimi w ferie, w czasie, gdy jest to ich wolne i załóżmy że mogliby wtedy zając się własnymi dziećmi, albo robić co innego, to nawet, gdy jest to wyjazd organizowany przez biuro i jedzie duża grupa uczniów z danej szkoły, to tacy wychowawcy otrzymują wynagrodzenie, nie jadą tam już jako nauczyciele ze swoją klasą w czasie szkolnym na przykład w maju ale jako obcy opiekunowie w czasie wolnym.
                            • volta2 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 08:21
                              jasne, masz całkowitą rację z tą opieką w czasie ferii

                              a jak są klienci na fajne warunki - to czemu miałby ktoś nie skorzystać.

                              rozumiem, że dla ciebie wyjaz zimą w góry nie jest przyjemnością, i że opieku dziecku jako niejeżdżąca - wysoko w górach nie zapewnisz. także z mojej strony nie ma niezrozumienia, dociekałam po prostu kosztu całościowego, bo moje dzieci jeszcze niewyjazdowe są(choć ich rówieśnicy pierwsze wyjzady mają za sobą)
                              • zuzanna56 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 10:22
                                volta2 napisała:

                                > rozumiem, że dla ciebie wyjaz zimą w góry nie jest przyjemnością, i że opieku d
                                > ziecku jako niejeżdżąca - wysoko w górach nie zapewnisz. także z mojej strony n
                                > ie ma niezrozumienia, dociekałam po prostu kosztu całościowego, bo moje dzieci
                                > jeszcze niewyjazdowe są(choć ich rówieśnicy pierwsze wyjzady mają za sobą)


                                Tak to zrozumiałam, dokładnie taksmile
                                Pozdrawiam.
                        • zuzanna56 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 15:06
                          To jeszcze o obozach, choc lekko nie na tematwink
                          Latem córka była na zwykłym obozie (miała 10 lat)z jazdą konną, warunki raczej takie sobie, stary ośrodek w lesie, musielismy ją dowieźć (w Polsce oczywiście). Koszt prawie 1500 zł, mniej niż 2 tygodnie. Takie są niestety ceny. Ale dziecko zadowolonesmile
                • zuzanna56 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 13.02.12, 15:10
                  Ja wiem, że to drogo ale my z mężem nie jeździmy na nartach i jakoś nas nie ciągnie, więc jesteśmy zadowoleni, że ktoś taki obóz organizuje. Sam obóz to koszt 2400-2600, a jest w tym przejazd autokarem z północy Polski do Włoch, do tego ski-passy, nocleg i 3 posiłki dziennie, koszt instruktorów i opiekunów. Sprawdzałam 3 różne obozy, organizowane przez 3 różne szkoły czy stowarzyszenia itp, koszt jak podałam. To jest tylko 8-9 dni. Do tego koszt wypożyczenia nart i butów. Do tego parę złotych, ale niewiele. Resztę kupiłam rok temu tzn gogle, bielizna, kask, kurtka, spodnie, ciepłe rękawiczki i skarpetki itp.
    • agpagp Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 13.02.12, 20:21
      muszę powiedzieć że koszty o jakich tu piszecie są dla mnie nie do przeskoczenia.
      Wysłałam córkę na tygodniowe zimowisko do Zakopanego i zapłaciłam 550 zł z takimi atrakcjami jak wejścia do różnych "ciekawych obiektów" ( bo jadąc 600km wstępują w co ciekawsze miejsca) , kulig z ogniskiem i 1 dzień z instruktorem narciarstwa ( córka nigdy nie miała nart na nogach a tu miał być jeden instr. na jedno dziecko ). Jak wróci pewnie wyskoczymy jeszcze w Beskidy do NM i tam atrakcją będzie lodowisko.
      --
      Jestem na dwóch dietach - na jednej byłam cały czas głodna.
      • volta2 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 13.02.12, 20:50
        no,ale wszystko się zgadza, gdybyś te 500 zeta przemnożyła razy 4 osoby(rodzina) to masz 2 tysiące - bez jeżdżenia na nartach.

        jeżdżenie to mniej więcej 100 dziennie na osobę czyli mnożysz jeszcze 4 stówki razy 6 dni(lub 7 jeśli to tydzień pełny), jeśli dzieci mają zniżkę to jest nieco lepiej, ale w polsce zniżki są albo symboliczne, albo ich nie ma.

        dlatego, kto ma nieco oleju w głowie nie jeździ na narty w polskie góry, bo to strata czasu i pieniędzy - ja podobnie jak ktoś powyżej pisał, przeliczam koszt kartnetu na ilość kilometrów do przejechania a nie na stanie w kolejce do wyciągu przy pożal się boże jakiejś trasie jednej na krzyżsmile
        • agpagp Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 13.02.12, 21:46
          chyba jednak nie do końca ... podliczam wszędzie wejścia ( cały Wawel , wjazdy na Gubałówkę czy Butorowy Wierch) do tego kulig z ogniskiem ( średnia cena 70-80 zł za osobę - pierwsze z brzegu oferty ) , Wyjście z GOPRowcem ( nie mam pojęcia ile taki by wziął) i już odpada 150zł. Do tego instruktor na wyłączność dla jednej osoby + wypożyczenie sprzętu ( weszłam na dwie pierwsze z brzegu strony to na godzinę 100zł wyszło ) a gdzie tu jeszcze paliwo na dojazd , kwatera i jedzenie?
          --
          Jestem na dwóch dietach - na jednej byłam cały czas głodna.
        • agni71 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 13.02.12, 22:13
          volta2 napisała:

          >
          > dlatego, kto ma nieco oleju w głowie nie jeździ na narty w polskie góry, bo to
          > strata czasu i pieniędzy - ja podobnie jak ktoś powyżej pisał, przeliczam koszt
          > kartnetu na ilość kilometrów do przejechania a nie na stanie w kolejce do wyc
          > iągu przy pożal się boże jakiejś trasie jednej na krzyżsmile

          A moim zdaniem, to nie takie proste to przeliczenie. Moja rodzina, dajmy na to, 5-osobowa, ale ja w ogóle nie jeżdżę na nartach, a dzieci to godzina, moze dwie dziennie. Czas dojazdu w polskie góry, to dla nas 4-5 godzin, co tez nie jest bez znaczenia pjak sie podróżuje z dziećmi, do tego cierpiącymi na chorobę lokomocyjną. Jak do tego dodam jeszcze, ze tam gdzie jeżdzimy nie czeka się do wyciągu, to na razie (dopóki dzieci nie będą jeżdziły więcej) jest to dla nas optymalne wyjście. Co do cen, no nie chce mi sie wierzyć, że za zblizone warunki za granicą zapłacę tyle samo co w Polsce (tzw apartament, w szeregowcu, salon z aneksem + dwie sypialnie na górze, łazienka z toaletą, druga toaleta na górze, tuż przy wyciągu - nie trzeba podjeżdżać, i na miejscu restauracja z niezłym jedzeniem).
          • virgaaurea Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 13.02.12, 22:43
            agni, to jest mniej wiecej tak:

            - jesli narty sa tylko dodatkiem do wyjazdu, bardziej chodzi o to, zeby byc z rodzina/znajomymi/kolegami, przy okazji cos zwiedzic, zaliczyc atrakcje typu kulig czy ognisko, dzieci pojezdza przez godzine dziennie, ty wcale, potem pojdziecie na spacer itd. - zdecydowanie taniej wyjdzie polska, nie ma dwoch zdan; fajne i niedrogie zimowiska dla dzieci bardziej w tym stylu na pewno mozna znalezc w polsce; sek w tym, ze to jest fajne dopoki nie nauczycie sie porzadnie jezdzicwink

            - jesli narty sa celem glownym wyjazdu i umiecie jezdzic i to jest priorytet, bo kochacie sama jazde na nartach - jednak bardziej oplaca sie za granica; z wielu powodow; chocby dlatego, ze w duzych osrodkach masz szybkie gondole, ktore wwoza cie na gore nieporownywalnie szybciej niz wciaga cie orczyk w polsce; w PL to wyglada tak, ze czekasz (w wiekszosci miejsc, gdzie sa kanapy jednak sie czeka), potem jedziesz dosc wolno, a potem szybko zjezdzasz, bo trasy niezbyt dlugie czesto i pominucie jestes na dole; w alpach nie czekasz, czasem nawet tablice swietlne kieruja cie tam, gdzie akurat nie ma kolejki, gondolami wyjezdzasz wyzej i szybciej, zjazd jest o wiele dluzszy; trasy sa lepiej przygotowane; do tego np. w alpach francuskich ze wzgledu na polozenie jest dluzej jasno, mozna jezdzic do 17.30/18 bez problemu, w wiekszosci porzadnych osrodkow masz tez jazde nocna przy sztucznym swietle;
            w sumie dzieki temu wszystkiemu o wiele wiecej zjezdzasz (pod warunkiem, ze masz kondycje i umiejetnosciwink ) - cena za przejechany kilometr wychodzi wieeeele nizsza - powie ci to kazdy, kto jako tako daje rade na nartach i choc raz byl w dobrym alpejskim osrodku;
            i liczac w ten sposob taniej jest w alpach;
            (juz nie mowiec, ze w cene karnetu 6dniowego wchodzi wiele innych atrakcji typu podgrzewany basen czy lodowisko)

            jesli zalezy ci rpzede wszystkim na nartach, wtedy wynajmujesz apartament przy stoku, gotujesz samodzielnie z kupionych w sklepie (w ekstremalnie oszczednej wersji - przywiezionych z polski produktow); apartament nie poraza kosztem akurat, wlasnie taki z oddzielnymi sypialniami, w pelni wyposazona kuchnia (zmywarka, piekarnik, expres do kawy itd., ulatwienia w suszeniu ciuchow itd.),
            o wiele wiecej pieniedzy pochlania dobrej jakosci spzret i ubrania - jak jezdzisz 7-8 godzin a akurat jest zimno, to to, czy masz bielizne sportowa z decathlonu czy polprofesjonalna, robi megaroznice;
            drogie bywaja loty w sezonie, ale to mozna obejsc jadac autobusem, jelsi ktos ma akurat posuche finansowa; drogie sa posilki w restauracji, ale jesli priorytetetm sa narty mozna przygotowac posilki samodzielnie i wiekszosc ludzi tak robi; po co zreszta isc do knajpy na sniadanie, skoro mozna wyjsc do sklepu obok i przyniesc swiezutka bagietke i pyszny ser?
            • volta2 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 13.02.12, 22:57
              widzę że pisałyśmy to samo w tym samym czasiesmile

              ja to dodam, że nawet po bułki nie trzeba wychodzić rano nigdzie, tylko psiejsko-czarodziejsko one same wiszą na klamce i czekają na konsumpcję. w ilości wystarczającej dla każdego.

              kocham za to tych szprechających w nieludzkim języku austriaków, właśnie za te bułeczki na klamcesmile
              • virgaaurea Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 00:30
                volta, narciarza zrozumie tylko narciarzsmile
                ale pamietam swietnie, ze kiedy nie umialam jezdzic, tez wydawalo mi sie absurdalne wydac 2tys na tydzien urlopu polegajacego na tym, ze sie zjezdza; jak umialam ledwo co, to tez nie do konca widzialam sensownosc tych poczynan; no ale w pewnym momencie nastapil "przeskok" i teraz, o ile funkcjonuje w jakiejs w miare finansowej normalnosci, w zyciu nie przyszloby mi do glowy zalowac sobie pieniedzy na nartysmile

                ja akurat nie mam doswiadczen z austrii, tylko wloch, szwajcarii, francji i troszke z niemiec, ale mysle, ze perspektywa generalnie jest podobna; tylko po bulki sie raczej wychodziwink
                natomiast musze przyznac, ze nie widzialam nigdzie (ale jezdze do tych najwiekszych osrodkow, moze w tych mniejszych/srednich jest inaczej) instruktorow z polski; za to bez problemu wynajmuje sie na miejscu w lokalnych firmach instruktorow polskojezycznych;
                z mala grupka to pewnie nikt uwagi nie zwroci, ale gdyby tak z 15-20 osob, to moglby byc dym, ci lokalni przynaleza do kilku firm, maja charakterystyczne stroje i latwo ich odroznic na stoku; nie wglebialam sie w temat, bo mnie nie dotyczy, ale pamietam, ze raz kiedy bylosmy we wloszech lokalna prasa trabila na ten temat i sila rzeczy czytalam iles artykulow;

                btw, ja nie musze tego skrupulatnie wyliczac nawet, ile dajmy na to, dostepny kilometr kosztuje, nie wiem czy znasz te strone: www.skipassvergleich.de/home
                tu juz wszystko jest wyliczone, poklikaj sobie, fajnasmile
                • volta2 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 08:17
                  no, my byliśmy z poską szkółką malutką grupką, ale poza feriami polskimi

                  natomiast ta szkółka w okresie ferii potrafi mieć 50 dzieciaków na takich wyjzdach - może oni to robią tak, że polski jest organizator i 2-3 instruktorów, resztę dobierają z miejscowych polskojęzycznych?

                  ja też pamiętam, że była afera - głównie we włoszech, ale to chyba jeszcze przed wejsciem do uni, albo - przed otworzeniem rynku pracy(nie wiem, czy we włoszech było to połączone, czy był okres przejściowy)

                  w sumie w/g mnie nawet przyjazd z polskimi instruktorami alpejczykom się opłaci, kupujemy karnety, tam się kupuje nocleg, rozrywkuje, robi zakupy - ot samej benzyny ile sprzedadząsmile
                  a jak rodzic chce uczyć dziecko z polskim instruktorem - nie ma opcji że wyjedzie, zostanie wtedy w kraju i na oślej łączce będzie czekał aż dzieciak się wyuczy.

                  może jednak więc włosi poszli po rozum do głowy i odpuścili?
                  inna sprawa, że jak taki instruktor chce dla szkółki wydzielić pas na stoku(choćby na końcową prezentację dla rodziców czego to się pociecha nauczyła) - to i tak płaci za to właścicielowi stoku i to podobno nie mało.
                  za wydzielenie stoku uważa się już ponoć ustawianie tyczek.

                  co do tego że nie widziałaś instruktorów z polski?
                  może nie zwracałaś uwagi?
                  nasi się nie kryli, dzieci jeździły z takimi jakby numerami startowymi na kurtkach i z tyłu było napisane korbielów i coś jeszcze, nazwa szkółki chyba.
                  plus naklejki na kaski dzieci miały, więc szkółka była widocznasmile
            • agni71 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 11:39
              virgaaurea napisała:

              > agni, to jest mniej wiecej tak:
              >
              > - jesli narty sa tylko dodatkiem do wyjazdu, bardziej chodzi o to, zeby byc z r
              > odzina/znajomymi/kolegami, przy okazji cos zwiedzic, zaliczyc atrakcje typu kul
              > ig czy ognisko, dzieci pojezdza przez godzine dziennie, ty wcale, potem pojdzie
              > cie na spacer itd. - zdecydowanie taniej wyjdzie polska,

              To nawet nie chodzi o to, że narty są dodatkiem, po prostu dzieci nie daja rady kondycyjnie jeżdzić wiele godzin dziennie. Stąd na razie wyjazd w Alpy dla takiej rodziny jak nasza jednak nie jest wart tych pieniędzy, mimo, ze "nartogodzina" wink wyjdzie taniej/atrakcyjniej. Najmłodsze moje dziecko ma dopiero 5,5 roku, więc myslę, ze kilkugodzinne zjazdy uprawiac będzie może za 5 lat?


              e ma dwoch zdan; faj
              > ne i niedrogie zimowiska dla dzieci bardziej w tym stylu na pewno mozna znalezc
              > w polsce; sek w tym, ze to jest fajne dopoki nie nauczycie sie porzadnie jezdz
              > icwink

              pewnie tak smile


              >
              potem jedziesz dosc wolno, a potem szybko zjezdzasz, bo trasy niezbyt dlu
              > gie czesto i pominucie jestes na dole; w alpach nie czekasz, czasem nawet tabli
              > ce swietlne kieruja cie tam, gdzie akurat nie ma kolejki, gondolami wyjezdzasz
              > wyzej i szybciej, zjazd jest o wiele dluzszy; trasy sa lepiej przygotowane; do
              > tego np. w alpach francuskich ze wzgledu na polozenie jest dluzej jasno, mozna
              > jezdzic do 17.30/18 bez problemu, w wiekszosci porzadnych osrodkow masz tez jaz
              > de nocna przy sztucznym swietle;

              też mi sie to wydaje atrakcyjne, i pewnie za parę lat będe sie uśmiechac do bardziej obeznanych o polecenie miejsc i podpowiedzi jak to załatwic wszystko. Szkoda tylko, ze ani ja ani mąż nie znamy niemieckiego, pewnie łatwiej byłoby sie dogadać...

              > jesli zalezy ci rpzede wszystkim na nartach, wtedy wynajmujesz apartament przy
              > stoku, gotujesz samodzielnie z kupionych w sklepie (w ekstremalnie oszczednej w
              > ersji - przywiezionych z polski produktow);

              No własnie, tu jest tez ten problem, że ferie maja byc tez dla mnie (niejeżdżącej) odskocznia od codzienności. A że na codzień gotuje codziennie, to na wyjazdach wolę obiady jadac w restauracji. To by nam pewnie tez podwyższyło koszt.

              > drogie bywaja loty w sezonie, ale to mozna obejsc jadac autobusem, jelsi ktos m
              > a akurat posuche finansowa; drogie sa posilki w restauracji, ale jesli prioryte
              > tetm sa narty mozna przygotowac posilki samodzielnie i wiekszosc ludzi tak robi
              > ;
              U mnie wlasnie rozbija sie o to, że nie jestem sklonna do takich poświęceń. Więc jeśli chcę miec tak wygodnie jak w Polsce, to muszę jednak wydac wielokrotność kwoty wydawanej na wyjazd w polskie góry sad
              Ale jak widzę te piękne trasy w Alpach, to aż żałuję, ze sama nie jeżdżę....
          • volta2 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 13.02.12, 22:51
            ale zarówno ja jak i nick - mój boże, trudny, nie do zapamiętania, sorry, piszemy o wyjeźdznie na narty a nie o wyjeździe w góry.

            widzisz różnicę?
            między tymi sformułowaniami?

            jak się jedzie na narty tak daleko, to nie po to by jeździć 2 godziny, nie po to by siedzieć w restauracjach, tylko po to by jeździć.
            do restauracji idzie się by odpocząć, coś przegryźć, i znowu jeździć.

            i nie pisz o zbliżonych warunkach - takich w polsce i alpach po prostu nie ma, ale to wszystko są rzeczy do oceniania dla narciarzy a nie dla turystów, co to jadą w góry, a nart nie zakładają na nogi.
            to są zupełnie inne wyjazdy z samej nazwy. i stąd pojawiają się różnice w cenach.(dlatego koleżanka porównuje cenę kilometra, który może przejechać, ja tak skrupulatnie nie liczę, mi wystarczy koszt tygodniowego karnetu)

            ty porównujesz kwotę całości wyjazdu, my porównujemy warunki narciarskie.

            przykład - dzienny karnet dla dorosłego to 30 euro w ośrodku średniej wielkości(za każdy kolejny dzień - systematyczna obniżka). ale - dziecko poniżej lat 8 czy siedmiu jeździ na karnecie rodzica za darmo. czyli jeżdżą 2 osoby za 120 zeta. od 8 do 16.30, 17 - tej, jak ostatnia trasa do kwatery długa.
            i te osoby jeżdżą, a nie stoją w kolejce do wyciągu i jeżdżą bez odpinania nart po jakichś 30-50 kilometrach.

            w krynicy za 4 godzinny karnet (czasowy, od skasowania pierwszego siadania do gondoli) płaciłam 75 za dorosłą i 75 za dziecko(byliśmy przed feriami - zniżki brak) - co daje 150 złotych. każda przerwa na herbatę czy coś do zjedzenia to strata czasu na jazdę, a z dzieckiem, nawet dobrym narciarzem trzeba zrobić minimum jedną przerwę.
            do tego czas stracony w kolejce, przed feriami to około 15 minut w szczycie, bywało że się uluźniało.
            i jazda po 2 trasach, bo z nieznanych mi przyczyn połowa góry była nieczynna. czyli do dyspozycji 3-4 kilometry tego samego zjazdu.

            być może dla osoby, która jak sama piszesz, nie jeździ - nie ma to znaczenia.
            dla narciarza - olbrzymie.

            a czy mieszka on na stoku, czy w apartamencie czy w hotelu - to są sprawy drugorzędne, i kwestia ceny w związku z tym - też.

            do tego dochodzą ułatwienia typu bezpłatny parking, bezpłatne toalety, podgrzewane siedziska na wyciagach kanapowych i co najważniejsze przy wyjeździe z dziećmi - luz na stoku a co za tym idzie - duże poczucie bezpieczeństwa.
            po najeździe polaków na alpy - włochy i austria wprowadziły skipatrole - czyli policję, która sprawdzić może alkomatem poziom alkoholu, zabrać karnet za zbyt brawurową jazdę - co oczywiście polskiego sarmatę z nieograniczoną fantazją może martić - za to rodzinę z dziećmi - cieszy taki bat.
            w polsce na stokach grzane piwo leje się strumieniami a właściciele ośrodków na pijanych narciarzy nie reagują, dopóki nie zdarzy się wypadek. nie mówiąc o zatrzymaniu karnetu.
            w alpach - nie ma dyskusji.

            oczywiście piwo jest dozwolone jak i coś mocniejszego, ale jak zaczyna jeden z drugim stwarzać niebezpieczeństwo, musi się liczyć z konsekwencjami.

            ja cię nie przekonam że jest taniej, bo dla ciebie - nie narciarki - taniej nie będzie, ale dla mnie już tak.
            dlatego w poście startowym zaznaczono, że nie chodzi o wyjazd zimowy jako taki, tylko o wyjazd na narty(a to są już różne koszty, nieprzystające do siebie) z tego co pamiętam.

            a - i nie ma w polsce miejsc, gdzie się fajnie jeździ i nie stoi się tam do wyciągów - to się po prostu wyklucza. w sezonie feryjnym oczywiście. a w tych topowych 3-4 w polsce, bo więcej nie ma - nie musi być nawet ferii, by się stało a nie jeździło.

            oczywiście nie musisz się ze mną zgadzaćsmile
            • agpagp Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 13.02.12, 23:44
              "dlatego w poście startowym zaznaczono, że nie chodzi o wyjazd zimowy jako taki, tylko o wyjazd na narty(a to są już różne koszty, nieprzystające do siebie) z tego co pamiętam."

              nie .. chodziło o jakikolwiek wyjazd. Autorka topiku wybiera się przecież pod Berlin i to wcale nie na narty.

              dla podsumowanie wątku jest proste - mnie byłoby szkoda wydać 2-3 tys na kilka dni. Wolałabym założyć lokatę. Ale że nie mam takiej kasy po cięciach wypłat w obu firmach w których pracuję nie mam dylematu smile

              --
              Jestem na dwóch dietach - na jednej byłam cały czas głodna.
                  • b-b1 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 09:59
                    Za granicą taniej-tylko jest mały szczegół-nie każdy może wziąć kilka dni urlopu. U nas jak na razie tylko raz się udało pojechać do Austrii z dzieciakami na narty-jeździ mąż i dwójka dzieci.
                    Po za tym w każdy wolny weekend jeżdżą , bo mamy niedaleko.
                    Koszty z soboty-7zł zjazd-20 zjazdów 420zł, niedziela-inna góra, trochę taniej -5zł zjazd-15 zjazdów-225zł, ale górki tańsze, są dalej, wiec doliczywszy benzynę, wychodzi na to samo.
                    Nie liczę parkingów, gorącej kawy/czekolady , kanapki mają na drogę, obiadokolacja w domu.
                    Dopóki dzieci nie przestaną rosnąc narty i buty kupujemy w sklepie, gdzie można zwrócić za małe i za dopłatą wziąć większe, więc co roku coś tam dopłacamy i jest sprzęt na cały sezon.
            • agni71 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 11:59
              volta2 napisała:

              > ale zarówno ja jak i nick - mój boże, trudny, nie do zapamiętania, sorry, pisz
              > emy o wyjeźdznie na narty a nie o wyjeździe w góry.

              Ja tez pisze o wyjeżdzie na narty. Tylko, wybacz, dośc małe dzieci na tych nartach nie wytrzymaja cały dzień, przynajmniej moje.
              >
              > jak się jedzie na narty tak daleko, to nie po to by jeździć 2 godziny, nie po t
              > o by siedzieć w restauracjach, tylko po to by jeździć.

              Ile czasu da readę jeżdzić dziecko 6-letnie? a nawet 9-letnie? Ja o takich dzieciach pisze, nie o 16-latkach, co kondyche maja lepszą niz niejeden dorosły.


              > do restauracji idzie się by odpocząć, coś przegryźć, i znowu jeździć.

              Do restauracji chodzę, żeby zjeśc obiad, to chyba jasne.
              >
              > i nie pisz o zbliżonych warunkach - takich w polsce i alpach po prostu nie ma,
              > ale to wszystko są rzeczy do oceniania dla narciarzy a nie dla turystów, co to
              > jadą w góry, a nart nie zakładają na nogi.

              i po co ten ton?

              Ja pisze o ogóle warunków, a nie tylko warunków do jeżdżenia na nartach. Ty mi nie pisz, że w Alpy dojadę w 5 godzin, i za te sama kwotę, ze tyle samo zaplacę za domek z dwiema sypialniami, czy za wyzywienie, co w Polsce... A może? Ostatni tygodniowy wyjazd w polskie góry kosztowal mnie w ww warunkach, dla rodziny 5-osobowej, 6 tys. czy za tyle samo spędzę tyle czasu w Alpach, no dobra niech będzie, że za ski passy zapłacimy więcej, bo trasy lepsze.

              ja tak sk
              > rupulatnie nie liczę, mi wystarczy koszt tygodniowego karnetu)

              karnet to nie wszystko, sa jeszcze koszty dojazdu, wyżewienia i kwatery.
              >
              > ty porównujesz kwotę całości wyjazdu, my porównujemy warunki narciarskie.

              tak, bo za darmo nikt mnie nie dowiezie i nie przenocuje.
              >
              > a czy mieszka on na stoku, czy w apartamencie czy w hotelu - to są sprawy drugo
              > rzędne, i kwestia ceny w związku z tym - też.

              to ma znaczenie dla logistyki pobytu z małymi dziećmi.
              >
              > ja cię nie przekonam że jest taniej, bo dla ciebie - nie narciarki - taniej nie
              > będzie, ale dla mnie już tak.
              > dlatego w poście startowym zaznaczono, że nie chodzi o wyjazd zimowy jako taki,
              > tylko o wyjazd na narty(a to są już różne koszty, nieprzystające do siebie) z
              > tego co pamiętam.

              Rozumiem, ze dla ciebie koszt wyjazdu na narty to tylko koszt samych zjazdów. Na miejsce teleportujesz się, zywisz powietrzem, a śpisz w samochodzie?

              >
              > a - i nie ma w polsce miejsc, gdzie się fajnie jeździ i nie stoi się tam do wyc
              > iągów - to się po prostu wyklucza. w sezonie feryjnym oczywiście. a w tych topo
              > wych 3-4 w polsce, bo więcej nie ma - nie musi być nawet ferii, by się stało a
              > nie jeździło.

              Jak pisałam, dzieci mam małe, więc jeszcze początkujące i na razie wystarczaja im nietopowe miejsca.
              >
              > oczywiście nie musisz się ze mną zgadzaćsmile

              Nie zgadzam sie w kwestii kosztów, bo koszt wyjazdu na narty, to nie jest tylko koszt samych zjazdów.
              • volta2 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 14:33
                ile czasu da radę jeździć 6 latek?
                w zeszłym roku mój jeździł od 10 do 17-tej z przerwą w apartamencie na stoku od 13 -14.
                w tym roku jako siedmiolatek jeździł od 10-16 bez zjazdu na lunch do domu, tylko jadł na stoku.

                przerwy były 2, jedna ok 12 na herbatę/naleśnika i druga ok.15 na siusiu i mały odpoczynek.

                mój obecnie 9 latek jeździł jak wyżej, tylko był mniej zmęczony.

                jak rozumiesz - posłanie moich dzieci na stok 700 metrów mija się z celem, bo jak ktoś wyżej wyliczył w wiśle taki zjazd kosztuje 7 złotych. ile razy by tak mogli zjechać - 50? nawet trudno mi to oszacować, wiem, że w polsce nas na takie drogie jeżdżenie nie stać.


                jak widzisz, dzieci mam małe, nie żadne tam nastolatki, i ostatni wyjazd w alpy do austrii bez szkolenia dla dzieci, bo umiały juz jeździć - to był koszt ok. 6000 tysięcy, fakt, że wtedy dzieci były kompletnie za darmo.

                we włoszech - wraz ze szkoleniem zapłaciliśmy też podobną kwotę i to już w hotelu z wyżywieniem, też dzieci jeździły wtedy za darmo. jedyny koszt jaki różni się to obowiązkowe ubezpieczenie, którego w polsce ludzie nie wykupują.

                mieszkałam w hotelach i apartamentach z małymi dziećmi - i jakoś różnicy dla logistyki nie widziałam, poza tym że w hotelu nie chcieli mi dać obiadu po nartach, tylko kazali czekać do obiadokolacji o 19-tej. choć umowa wcześniej byla, że chociaż zupę dzieciaki dostaną wcześniej.

                nie musisz się ze mną zgadzać, ja byłam na wyjzadach i tu i tu, i tu z dziećmi i tam z dziećmi, liczyć potrafię, choć bozia rozumku poskąpiła na liczenie w pamięci, to jednak świat obdarzył nas kalulatorem - i z kalkulatorem w ręku podliczałam nasz wyjzad. (w końcu skądś się na oszczędzaniu wzięłam)
                ceny do 6 tysięcy, z dziećmi na darmowych karnetach, co przy dwojgu rodzicach jeżdżących jest tam normą, nie żadną promocją czy bonusem.


                więc nie pisz, że nie porównuję wyjazdu tylko same jeżdżenie na nartach. ja porównuję wyjazd w góry do wyjzadu na narty i dowodzę, że takich porównań się nie robi, bo to są zupełnie inne koszta.
                właśnie porównuję cały wyjazd narciarski w alpy do tego jaki mogę miec narciarski w polsce - i mi nijak nie wychodzi że u nas w kraju taniej, mnie w każdym razie nie stać, co ty robisz, to już twoja wolna wola,

                oczywiście jak komuś dzieci słabo jeszcze jeżdżą a i rodzic niespecjalnie zainteresowany nartami - to nie ma co tułać się po europie, w polsce chociaż jedzenie lepsze i tańsze.


                zresztą koleżanka wyżej nie pisze, że bajdurzę a widać że alpy jej nieobce.
                ja ciebie do wyjazdu nie namawiam, możesz zostać w polsce, skoro 5 godzin to dla ciebie długa podróż, ja wolę jechać 12 mimo małych dzieci(jeździłam i z dwulatkiem i nianią, bo tak mi zależało) - no, kwestia logistyki, jak sama przyznajesz.


                • troll_only Re: volta 14.02.12, 18:40
                  to ja poproszę namiary na przyzwoity osrodek w Alpach gdzie za 6000 spedzę miły tydzien 2+2, z wyzywieniem, bo gotowac to lubie tylko w domu smile
                  • b-b1 Re: volta 14.02.12, 19:18
                    troll_only napisała:

                    > to ja poproszę namiary na przyzwoity osrodek w Alpach gdzie za 6000 spedzę miły
                    > tydzien 2+2, z wyzywieniem, bo gotowac to lubie tylko w domu smile

                    Hm-nie wiem, czy on przyzwoity-ale moi nie narzekali-czasu nie mieli, bo padali po całym dniu jak muchybig_grin
                    Odwiedzili Kaprun-do wyciągów blisko-cena uzależniona jest od tego kiedy rezerwujesz (wiadomo wcześniej taniej) i oczywiście od tego kiedy chcesz jechać.
                    Tu hotel:
                    www.booking.com/hotel/at/gasthof-zur-kunstleralm.pl.html?aid=311097;label=hotel-70805-at-BPI95a4YjhpGtyeEouTaDQS938248517;ws=&gclid=CM_1lpGHnq4CFccXzQodJxH2wQ#availability_target
                    a tu ceny karnetów:
                    en.kitzsteinhorn.at/tickets_prices/winter/
                    Wrócili nieprawdopodobnie zadowoleni-ludzi niedużo, kultura jazdy nieporównywalna z tą u nasbig_grin no i oczywiście warunki wyśmienite-na stokach nie uświadczysz żadnych wystających kamyczków, czy niebezpiecznych badyli. Na dzieciaki nikt nie najeżdża i przekleństwami nie rzuca.smile
                  • agni71 Re: volta 14.02.12, 19:52
                    troll_only napisała:

                    > to ja poproszę namiary na przyzwoity osrodek w Alpach gdzie za 6000 spedzę miły
                    > tydzien 2+2, z wyzywieniem, bo gotowac to lubie tylko w domu smile

                    W sumie to ja tez poproszę, moze wybierzemy sie w przyszłym roku? Dla rodziny 2 + 3, 6 tys. PLN całkowity koszt razem z dojazdem w obie strony, i wyzywieniem (obiady w restauracji/barze czy co tam jest dostepne na miejscu)....
                    • volta2 Re: volta 14.02.12, 20:00
                      a może jeszcze masażystę chcesz w cenie? i dowóz do wyciągu nie darmowym obciachowym skibusem tylko vipserwisem?

                      czemu masz takie skromne wymagania?
                      jak szaleć to szaleć - tyko po co wchodzić na forum oszczędzanie?

                      i liczyć do 6 tysięcy?
                      • agni71 Re: volta 14.02.12, 20:35
                        volta2 napisała:

                        > a może jeszcze masażystę chcesz w cenie? i dowóz do wyciągu nie darmowym obciac
                        > howym skibusem tylko vipserwisem?
                        >
                        > czemu masz takie skromne wymagania?

                        > jak szaleć to szaleć - tyko po co wchodzić na forum oszczędzanie?
                        >
                        > i liczyć do 6 tysięcy?


                        I po co ta zgryżliwość? Dojazd, zakwaterowanie, wyżywienie i karnety - to chyba podstawowe wymagania odnośnie wyjazdu na narty? Co jest zbytkiem z tej listy? To ty twierdzisz, że w Alpach za te same pieniądze dostanę to samo co w Polsce i więcej (bo lepsze trasy, czego nie neguję absolutnie). A może fanaberia jest wyjazd 5 osób? To kogo mam zostawić w domu? Może ja nie pojadę, skoro z nart i tak nie skorzystam, niech mąż sobie sam radzi z trójką dzieci?

                        Zabrakło argumentów, to próbujesz mnie obrazić?
                        • volta2 Re: volta 14.02.12, 21:51
                          w polsce nie dostaniesz tego co dostaniesz w alpach, po prostu jest to niemożliwe, i pozwól, że już nie będę rozwijać tematu, dlaczego.

                          porównujesz rower z land roverem i jeszcze udowadniasz, że ten rower jest lepszy, bo jest w zasięgu ręki i jeździć też można.(już pomijam, że nie wiesz jak ten land rover wygląda, ale to szczegół)
                          no i ok.
                          ja tam wolę land rovera, mimo że nie mój własny, i trzeba się trochę wysilić, by go mieć na tydzień raz na rok.
                  • volta2 Re: volta 14.02.12, 19:56
                    no cóż, jak gotować lubisz tylko w domu to może wybierz się na forum "luksusowe hotele", a nie na oszczędzamy?

                    jak tak lubisz być serwisowana/y, to polecam biura podróży, na pewno coś ci polecą, w doskonałym standardzie, byś mógł/a wypocząć, może jeszcze w cenie karnetu polecą termy?

                    a tak niezgryźliwie - na znalezienie odpowiedniej oferty poświęcam zwykle sporo czasu, przeglądam skiatlas, szukam ośrodka profamily, koresponduję z wybranymi kwaterami - by w finale nie zapłacić powyżej tych 6000 za tydzień.

                    co tobie również polecam.

                    skąd ja mam wiedzieć co to są za 2+2, może to czwórka facetów co na żadną zniżkę się nie łapie? ani w hotelu ani na karnetach?

                    jak się zaangażujesz w pisanie o nartach jak koleżanka powyżej, będziesz mógł liczyć na wyczerpującą odpowiedź.

                    oferta z której korzystałam 3 lata temu wisi na stronie i zdaje się że przez 3 lata podrożała o 25 euro od osoby, więc nieznaczne wahanie w cenie pewnie będzie. nie wiem o ile karnety a nie chce mi się sprawdzać na stronie kronplatzu. oceniam, że jakieś 10 euro za 6 dniowy.
                    także powodzenia w trollowaniu, oj w szukaniu chciałam powiedzieć...
                    • agni71 Re: volta 14.02.12, 20:00
                      skąd ja mam wiedzieć co to są za 2+2, może to czwórka facetów co na żadną zniżk
                      > ę się nie łapie? ani w hotelu ani na karnetach?

                      Przyjęło się, że pierwsza cyfra oznacza liczbę osób dorosłych, a druga - dzieci. Ale dobra, może nie wiesz tego?
                • agni71 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 20:05
                  volta2 napisała:

                  > ile czasu da radę jeździć 6 latek?
                  > w zeszłym roku mój jeździł od 10 do 17-tej z przerwą w apartamencie na stoku od
                  > 13 -14.
                  > w tym roku jako siedmiolatek jeździł od 10-16 bez zjazdu na lunch do domu, tylk
                  > o jadł na stoku.

                  Oj, to moje córki straszne cieniasy są... Nie dałyby rady tyle jeżdzić, nawet gdybym pozwoliła (a myslę, że to za duże obciązenie dla stawów tak małych dzieci).

                  Gdzie moge spędzic 6 dni w Alpach z rodziną 5-osobową (trojka dzieci) za 6 tys. kosztu łącznego? No nie bądż taka, podziel sie informacjami? Czy moze to było 10 lat temu i nie pamiętasz?

                  > zresztą koleżanka wyżej nie pisze, że bajdurzę a widać że alpy jej nieobce.
                  > ja ciebie do wyjazdu nie namawiam, możesz zostać w polsce, skoro 5 godzin to dl
                  > a ciebie długa podróż, ja wolę jechać 12 mimo małych dzieci(jeździłam i z dwula
                  > tkiem i nianią, bo tak mi zależało) - no, kwestia logistyki, jak sama przyznaje
                  > sz.

                  wolisz jechac 12 godzin niż 5?
                  • volta2 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 20:26
                    czy wolę jechać 5 czy 12 godzin?
                    szczerze- to wolę jechać nawet dwa dni, jeśli wiem, gdzie i po co jadę.

                    i tak: do włoch - jeździliśmy z noclegiem, w berlinie lub zgorzelcu(w zależności od wyboru trasy i czasu wyjazdu) - to wtedy gdy najmłodsze w rodzinie miało 4 lata.
                    wcześniej - do austrii - bez noclegu, bo jednak bliżej 12-14 godzin

                    teraz jeżdżę pociągiem na narty - podróż zajmuje mi ok. 2 dni, od wyjścia z domu do wejścia do apartamentu. jak jadę autokarem - to ok. 15 godzin z przekraczaniem granicy, co wydłuża czas, niestety.

                    ale decyduję się na te niedogodności, bo lubimy jeździć na nartach. nie w góry, tylko na narty. w górach możemy być w ciągu 3-4 godzin, ale nie o to nam chodzi, tylko o nartowanie.

                    masz większą rodzinę niż ja więc musiałabyś procentowo zwiększyć koszt w stosunku do moich 2+2 i sama jak piszesz nie jeździsz - więc nie wiem jak się mają karnety w układzie 1 dorosły + 3 dzieci, choć w ośrodkach dla rodzin ceny są bardzo elastyczne, w wielu jest 2(dorosłe)+2 ze zniżką + 1 za darmo

                    co do tego gdzie ty możesz pojechać w alpy - to nie wiem, bo widzę, że bardzo niegramotna jesteś i jazda autem powyżej 5 godzin jest dla ciebie problemem. zresztą jeśli tak bardzo boisz się o stawy dzieci(chwali się, a jakże) - to poczekaj jeszcze ze 3 lata, aż nabiorą krzepy. a za 3 lata ceny mogą lekko ulec zmianie(benzyna!) i wtedy o 6tysiącach nie będę pisała.
                    dzieci będą też starsze i mogą nie załapać się na 0 euro. ale nawet wtedy - i tak warto pojechać.

                    wyjechałam z polski 3 lata temu, i ostatni mój wyjazd to był w 2009 w alpy - czyli nie 10 lat temu. ceny aż tak bardzo się nie zmieniły -podglądam mój ulubiony ośrodek w austrii i widziałam że 1 dzień podrożał 3 euro a godzina opieki nad dzieckiem w przedszkolu(nienarciarksim, tylko takim klubiku z kulkami) nadal bez zmian - 1 euro.
                    stąd wnioskuję, że te 6000 jest dalej realne, nie wiem o ile poszła w górę benzyna, bo u mnie jest dalej 2,50 zeta za litr, w pl w wakacje płaciłam 5 zeta, więc na paliwie się nie da oszczędzić.

                    zresztą ty chyba nie jesteś zainteresowana oszczędzaniem, tylko czasem dojazdu, podaniem posiłku pod nos, dowiezieniem do wyciągu. ja jestem zainteresowana jeżdżeniem - stąd problemy w zrozumieniu tematu. ja nie rozumiem ciebie, ty mnie.





                    • agni71 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 20:43
                      volta2 napisała:

                      > czy wolę jechać 5 czy 12 godzin?
                      > szczerze- to wolę jechać nawet dwa dni, jeśli wiem, gdzie i po co jadę.

                      ja tez wiem, gdzie i po co jadę, nie rozumiem twojego zdania wyżej...
                      >
                      > ale decyduję się na te niedogodności, bo lubimy jeździć na nartach. nie w góry,
                      > tylko na narty. w górach możemy być w ciągu 3-4 godzin, ale nie o to nam chodz
                      > i, tylko o nartowanie.

                      Rozumiem, priorytety.
                      >
                      > co do tego gdzie ty możesz pojechać w alpy - to nie wiem, bo widzę, że bardzo n
                      > iegramotna

                      a ty przemiła. Co ma "gramotnośc" do faktu, że dzieci maja chorobe lokomocyjną, a nie mogę ich non-stop szpikowac aviomarinem przez 15 godzin (bo jedna dawka działa przez kilka godzin).

                      > wyjechałam z polski 3 lata temu, i ostatni mój wyjazd to był w 2009 w alpy - cz
                      > yli nie 10 lat temu. ceny aż tak bardzo się nie zmieniły -podglądam mój ulubion
                      > y ośrodek w austrii

                      ale nie zdradzisz adresu tego ulubionego ośrodka? Mogłabym sobie sama sprawdzic ceny dla mojej rodziny.

                      > zresztą ty chyba nie jesteś zainteresowana oszczędzaniem, tylko czasem dojazdu,
                      > podaniem posiłku pod nos, dowiezieniem do wyciągu. ja jestem zainteresowana je
                      > żdżeniem - stąd problemy w zrozumieniu tematu. ja nie rozumiem ciebie, ty mnie.

                      Oczywiście, że jestem zainteresowana oszczędzaniem. Jesli mogę miec więcej (lepszej jakości trasy i infrastrukturę dla tej części mojej rodziny, która jeżdzi na nartach) za tyle samo, ile płacę w Polsce, to czysta oszczędnośc, jak dla mnie. Przezyję nawet dłuższą podróż smile
                      Rozumiem, że dla "prawdziwego narciarza" takie drobiazgi jak podwiezienie do wyciągu czy jedzenie to rzeczy, którymi nie warto sobie zaprzątać głowy.
                      Chyba faktycznie sie nie zrozumiemy. Wciąz jednak liczę na jakiś adres, o ile istnieje.
                  • troll_only Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 20:41
                    volta, złosliwosci są niepotrzebne, po prostu sie poplątałas - wszystko fajnie z tymi Alpami ale nie porownuj ceny pobytu na kwaterze z głodnym do wieczora pyskiem z dobrym osrodkiem wypoczynkowym z urozmaiconym wyzywieniem - to za duzy skrot.Ty mi powiesdz jak szusując do 17 organizacyjnie ogarniasz gotowanie obiadu - wracasz po całym dniu wszyscy głodni a mama zaczyna gotowac obiad - ja sie nie pisze na taki komfort - jazda na nartach to duzy wysiłek fizyczny i ja o sniadaniu cały dzien i herbatce na stoku nie dam rady.

                    z drugiej strony znajomy (3 lata temu, no bo o takim okresie dyskutujemy) płacił 60 zł/os za całodzienny pobyt w pełnym wyzywieniem na kwaterze u góralki wiec to nijak sie ma jednak do podanych przez ciebie cen - 6000 w zaden sposob nie dał rady dobic przez tydzien I nikt tu nie dyskutuje o wyzszosci tras narciarskich w Alpach i w Polsce ale trochę rzetelnosci w dyskusji nie zaszkodzi.
                    • virgaaurea Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 21:43
                      troll, ja jedzenie ogarniam tak:
                      sniadanie i kolacja - mega proste, kawa, sok, swieza bagietka, sery, owoce, tosty, marmolada; nie wymaga przygotowania wiekszego, krojenie to moment;
                      obiad: wieczorem gotuje przeznaczona na nastepny dzien np. ryz, soczewice, kasze gryczana czy na co tam mamy ochote, do tego warzywa (z mrozonych kupionych), jajka, orzechy, pasta curry, kielki, mleko kokosowe (oczywiscie nie wszystko na raz) + mieszanka salat - raczej proste jedzenie, do szybkiego przygotowania; naprawde lubie gotowac i nie mam z tym problemu;

                      mieszkam przy samym stoku - po prostu wpadamy do apartamentu na obiad, odsmazam ryz/kasze + daje dodatki; zmywarke nastawiam wieczorem, jak sie jedzenie na kolejny dzien gotuje;
                      wyciagi dzialaja od 9 do 17/17.30 (efektywnie jezdzimy do 18 spokojnie), wiec ta godzina na obaid (razem z przygotowaniem) jest imho ok;

                      nie wiem, o ilu osobach mowila volta, ale 2tys/osoba/tydzien w topowym francuskim osrodku z karnetem na caly region jest spokojnie osiagalne (doswiadczenie wlasnesmile )
                      w pensjonacie wloskim przy organizacji samodzielnej, podawane obiadokolacji, ale nie przy stoku cena nie roznila sie szalenczo;
                  • virgaaurea Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 21:29
                    agni, podpowiem ci jedna rzecz, jesli rzeczywiscie zalezy ci na niedrogim wyjezdziec w alpy;
                    troche juz na ten temat pisala volta;
                    nie ma czegos jak jeden czy dwa najtansze osrodki/hotele, o ktore mozesz kogos zapytac - trzeba dokladnie dopasowac osrodek, sposob transportu do wlasnego skladu osobowego i preferowanego sposobu spedzania czasu; nie kosztuje to pieniedzy, ale kosztuje sporo czasu; nie da sie podac konkretnego namiaru, chyba, ze ktos jest w identycznej jak ty sytuacji, ma identyczna rodzine i identyczne preferencje;
                    podam ci kilka przykladow - zalapiesz, o co chodzi:

                    - np. we francji i szwajcarii w restauracjach jest i zawsze bedzie drogo; jesli koniecznie musisz jesc w restauracji wiele taniej bedzie wybrac wlochy i to najlepiej nie miejsce przy samym wyciagu, ale pensjonacik kilka(nascie) kilometrow od stacji narciarskich; wtedy naprawde pokoj w hotelu ze sniadaniem i potezna, kilkudaniowa obiadokolacja mozna znalezc w bardzo rozsadnej cenie (nieodbiegajacej od zakopanego przy podobnym standardzie, a jedzenie nieporownywalnie lepsze); dla mnie to nie jest fajne rozwiazanie - lubie gotowac, lubie miec dostep do tego, co jest we francuskich/wloskich/szwajcarskich sklepach, w ogole mnie to nie meczy, no i nie przyjade 3 kilo ciezsza (po restauracyjnych tyrolskich kolacjach przyjedziesz, chocbys i 7 godzin na nartach szalalasmile ), dla mnie wyjscie po bagietke i wybranie 2 z 30 dostepnych serow, pokrojenie tego i postawienie na stole jest sama przyjemnoscia, dla ciebie niekoniecznie, jak widze;

                    - jedziesz z rodzina 5 osob, wiec pewnie najlepiej ci wyjdzie jechac autem czyli raczej austria lub bliskie wlochy, zeby nie za daleko i majatku za paliwo nie zaplacic; mi jest to obojetne - raczej szukam tanich biletow, niekoniecznie do austrii sa tanie; dla ciebie to nie jest fajna opcja, bo przy tanim locie dzieci nie beda mialy znizki;

                    - jezdze z doroslymi osobami, wszyscy w parach, nie musimy sie przejmowac terminem ferii szkolnych, jadac np. do francji wybieram tydzien, kiedy jeszcze nie ma ferii francuskich, ale tez nie ma ferii warszawskich; jesli jedziesz z dziecmi masz z gory narzucone 2 tygodnie ich ferii - lepiej wybrac taki kraj/region, kiedy w twoim terminie nie ma ferii - inaczej bedzie drogo potwornie;

                    - sa stacje, gdzie poza nartami nie ma co robic, ja moge w takie miejsce jechac, jesli trafi sie taka oferta, bo choc milo jest pojezdzic na lyzwach czy poplywac, zalezy mi glownie na nartach; podejrzewam, ze ty nie bardzo - bo skoro nie jezdzisz - to sie wynudzisz za wsze czasy, a sa miejsca przygotowane na to, ze np. czesc ludzi chce jezdzic na biegowkach/spacerowac wysoko po gorach, ale po przygotowanych sciezkach/taplac sie w basenie, korzystac ze spa/jezdzic na lyzwach, sankach/korzystac z aquafitnesu, silowni, grac w minigolfa, squasha, jezdzic psimi zaprzegami, zwiedzac atrakcje architektoniczne okolicy.... i maaasa innych;

                    - znajomi, ktorzy w tym roku pierwszy raz postawili na nartach dzieci i zdecydowali sie, ze beda uczyc je sami byli w ogromnym osrodku, gdzie kilka orczykow/talerzykow dla najbardziej poczatkujacych jest zupelnie gratis; dla 4 i 5 latka na tydzien nauki bylo akurat; gotowali sami, apartament byl tani, wrocili bardzo zadowoleni, cenowo - absolutna rewelacja;

                    - ci, ktorzy korzystaja np. z halfpipe'a i snowparkow czasem maja tanie karnety na sam snowpark - i pod tym katem wybieraja osrodek;

                    - ja osobiscie nie lubie mieszkac daleko od wyciagu i wybieram apartamenty przy stoku (moja prywatna preferencja); wiec od razu odrzucam, atrakcyjne dla wielu osob, czasem bardzo tanie oferty, gdzie trzeba dojechac skibusem;

                    - jesli organizujesz sama - przynajmniej moje doswiadczenie jest takie - ze znajomosc lokalnego jezyka pomaga znaczaco obnizyc cene; dla przykladu we wloszech, poza czasem ferii wloskich mieszkalismy w pensjonacie, gdzie wlascicielka i obsluga ni w zab po ang. nie kumala - ceny byly atrakcyjne niesamowicie;

                    - juz nie pisze o kombinacjach z karnetami, bo pisala o tym volta - musisz liczyc jak twojej rodzinie wychodzi; ja patrze po prostu na nartokilometr, bo jada jezdzacy dobrze dorosli, volta na kombinacje dorosly + jezdzace dzieci, ty pewnie poki co powinnas szukac limitowanych opcji (darmowe orczyki dla poczatkujacych czy opcje typu kilkanascie wyciagow w niskeij cenie itd.)

                    pisze ci to po to, zebys zobaczyla, ze nie da sie jednym adresem odpowiedziec na pytanie o najtanszy osrodek - po prostu trzeba poszukac odpowiedniego (terminu, kraju, typu osrodka, transportu) dla siebie; niestety trzeba sie w tym celu przekopac przez mase informacji, czesto niedostepnych po ang.; ale na pocieszenei ci powiem, ze naprawde spokojnie mozna znalezc opcje baaardzo korzystne cenowo; po prostu - jak we wszystkim - w tym szukaniu trzeba nabrac troche wprawy; za drugim czy trtzecim razem juz bedziesz wiedziala, kiedy maja feria anglicy czy chorwaci, czy warto jechac 200km dalej, bo otwarty basen z podgrzewana woda jest w cenie karnetu i czy kreci cie jazda nocnasmile
                    • agni71 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 21:46
                      virgaaurea napisała:

                      > agni, podpowiem ci jedna rzecz, jesli rzeczywiscie zalezy ci na niedrogim wyjez
                      > dziec w alpy;

                      zależy, zdjęcia zamieszczone przez b-b1 faktycznie sa zachęcające smile

                      > nie ma czegos jak jeden czy dwa najtansze osrodki/hotele, o ktore mozesz kogos
                      > zapytac - trzeba dokladnie dopasowac osrodek, sposob transportu do wlasnego skl
                      > adu osobowego i preferowanego sposobu spedzania czasu; nie kosztuje to pieniedz
                      > y, ale kosztuje sporo czasu; nie da sie podac konkretnego namiaru, chyba, ze kt
                      > os jest w identycznej jak ty sytuacji, ma identyczna rodzine i identyczne prefe
                      > rencje;

                      Ok, rozumiem. Sprawdziłam z ciekawości oferte na 6 dni w styczniu przyszłego roku na zalinkowanym booking.com. Najtańsza oferta dla naszej rodziny to 660 euro, najdroższa zaproponowana tamże to ok. 1500 euro. Nie sprawdzałam szczegółów ofert, ale są to ceny do zaakceptowania (oczywiście, duzo zalezy od pozostałych kosztów).

                      >
                      > - np. we francji i szwajcarii w restauracjach jest i zawsze bedzie drogo; jesli
                      > koniecznie musisz jesc w restauracji

                      Wiesz co, ja nie musze jeśc w typowej restauracji, bo i w Polsce do typowych (drogich) restauracji nie chadzam często. Mnie chodzi o to, zeby główny posiłek dnia został mi przygotowany i podany, bo na tym m.in. polega mój wypoczynek od codzienności. Jesli o mnie chodzi, to może byc i pizza codziennie, byle smaczna była...

                      dla mnie to nie jest fajne rozwiazanie - lubie gotowac, lubie miec dostep
                      > do tego, co jest we francuskich/wloskich/szwajcarskich sklepach, w ogole mnie t
                      > o nie meczy, no i nie przyjade 3 kilo ciezsza (po restauracyjnych tyrolskich ko
                      > lacjach przyjedziesz, chocbys i 7 godzin na nartach szalalasmile ), dla mnie wyjsc
                      > ie po bagietke i wybranie 2 z 30 dostepnych serow, pokrojenie tego i postawieni
                      > e na stole jest sama przyjemnoscia, dla ciebie niekoniecznie, jak widze;

                      Oczywiście, super, na śniadanie lub kolację. Obiad, szczególnie zima, lubimy zjeśc ciepły.
                      >
                      > - jezdze z doroslymi osobami, wszyscy w parach, nie musimy sie przejmowac termi
                      > nem ferii szkolnych, jadac np. do francji wybieram tydzien, kiedy jeszcze nie m
                      > a ferii francuskich, ale tez nie ma ferii warszawskich; jesli jedziesz z dziecm
                      > i masz z gory narzucone 2 tygodnie ich ferii - lepiej wybrac taki kraj/region,
                      > kiedy w twoim terminie nie ma ferii - inaczej bedzie drogo potwornie;

                      o, faktycznie, to trzeba sprawdzić.
                      >
                      > - sa stacje, gdzie poza nartami nie ma co robic, ja moge w takie miejsce jechac
                      > , jesli trafi sie taka oferta, bo choc milo jest pojezdzic na lyzwach czy poply
                      > wac, zalezy mi glownie na nartach; podejrzewam, ze ty nie bardzo - bo skoro nie
                      > jezdzisz - to sie wynudzisz za wsze czasy,

                      No właśnie niekoniecznie, mnie naprawdę w ramach rozrywki usatysfakcjonuje spacer, brak konieczności gotowania smile, internet w kwaterze. Bo zdaje sobie sprawę, że w miejsca narciarskie jeżdzimy dla tych, co w rodzinie jeżdżą na nartach, i w Polsce tez wcale nie oczekuję dodatkowych atrakcji specjalnie dla mnie. Radośc sprawia mi to, że dzieci mają dobra zabawę, że mąż cieszy sie z nart.... Ale chcę miec właśnie ten komfort, wysmiewany przez ciebie i voltę, że np. nie gotuję obiadów (śniadania i kolacje jak najbardziej robimy we wlasnym zakresie, zazwyczaj mąż sniadania, ja kolacje).
                      W Polsce zreszta jeżdzimy na "zadupie" i jak dla mnie może to byc zadupie austriackie czy włoskie wink
                      a sa miejsca przygotowane na to, ze

                      >
                      > - ja osobiscie nie lubie mieszkac daleko od wyciagu i wybieram apartamenty przy
                      > stoku (moja prywatna preferencja); wiec od razu odrzucam, atrakcyjne dla wielu
                      > osob, czasem bardzo tanie oferty, gdzie trzeba dojechac skibusem;

                      tez wolę mieszkac przy wyciągu, bo jak sie któremus dziecku znudzi jazda, bez problemu idzie sobie do domku, a reszta dalej jeżdzi.
                      >
                      > - jesli organizujesz sama - przynajmniej moje doswiadczenie jest takie - ze zna
                      > jomosc lokalnego jezyka pomaga znaczaco obnizyc cene; dla przykladu we wloszech
                      > , poza czasem ferii wloskich mieszkalismy w pensjonacie, gdzie wlascicielka i o
                      > bsluga ni w zab po ang. nie kumala - ceny byly atrakcyjne niesamowicie;

                      czyli dobrze myślę, że chcę sie nauczyc wloskiego smile
                      >
                      > - juz nie pisze o kombinacjach z karnetami, bo pisala o tym volta - musisz licz
                      > yc jak twojej rodzinie wychodzi; ja patrze po prostu na nartokilometr, bo jada
                      > jezdzacy dobrze dorosli, volta na kombinacje dorosly + jezdzace dzieci, ty pewn
                      > ie poki co powinnas szukac limitowanych opcji (darmowe orczyki dla poczatkujacy
                      > ch czy opcje typu kilkanascie wyciagow w niskeij cenie itd.)

                      dzięki za zwrócenie na to uwagi,
                      • virgaaurea Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 22:00
                        > zależy, zdjęcia zamieszczone przez b-b1 faktycznie sa zachęcające smile
                        agni, ja swoich fotek nie wstawie na strone, ale jak chcesz wysle ci cos na priv - sa jeszcze bardziej zachecajacesmile

                        > rogich) restauracji nie chadzam często. Mnie chodzi o to, zeby główny posiłek d
                        > nia został mi przygotowany i podany, bo na tym m.in. polega mój wypoczyn
                        > ek od codzienności.
                        to odpusc francje raczej i szwajcarie; we wloszech jest znacznie taniej; w austrii cen nie znam za dorbze, ale to moze ktos inny sie wypowie; tez warta zainteresowania bo blisko (> koszty paliwa)

                        > Ale chcę miec właśnie ten komfort, wysmiewany przez ciebie
                        agni, nigdzie tego nie wysmiewalamsad, staram sie sensownie podpowiedziec; rozumiem, ze ludzie maja rozne potrzeby, jesli pisze ze mam inne preferencje, to po to, zebys zobaczyla, ze mimo, ze znam iles miejsc w alpach, one sie dla ciebie nie nadaja, nie potrafie ci nic polecic, jednak nie dlatego ze tam (w alpach) jest strasznie drogo i my tu wszyscy sciemniamy, tylko moje potrzeby sa inne niz twoje;
                      • volta2 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 22:08
                        nkit komfortu nie wyśmiewa, tylko za komfort trzeba zapłacić,
                        no, tak się składa, że dla ciebie niegotowanie obiadu to odskocznia od codzienności

                        dla mnie i dla vigroo..(jaki trudny nicksmile) odskocznią jest jazda, obiad jest drobiazgiem, nie urasta do rangi głównego problemu.

                        z tego co czytam, to jakieś masz nagromadzenie tych problemów:
                        a to za długi dojazd
                        a to choroba lokomocyjna
                        a to obiad
                        a to pieniądze
                        a to warunki nie takie
                        a to z językiem problem

                        z takim podejściem lepiej chyba zostać w domu i w ogóle nigdzie nie jechać?

                        i w nawiązaniu do startowego wątku - lokatę założyć.
                        • agni71 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 22:19
                          volta2 napisała:

                          > nkit komfortu nie wyśmiewa, tylko za komfort trzeba zapłacić,

                          Jakiz to wielki komfort - zjeśc 3 posiłki dziennie, w tym jeden nieprzygotowany własnoręcznie?

                          > z tego co czytam, to jakieś masz nagromadzenie tych problemów:
                          > a to za długi dojazd
                          Tak, dziwna jestem:
                          no bo kilkanaście godzin w samochodzie to krótko przecież
                          > a to choroba lokomocyjna
                          pewnie zmyślam, a dzieci wcale mi nie zaczną po 5-6 godzinach podrózy, za przeproszeniem, żygać jak koty. Przez co ja nie spędzę reszty podróży przewieszona przez siedzenie i łapiąca efekty ww do foliowych torebek. Co wrażliwszych przepraszam za dosadność opisu.

                          > a to obiad

                          no to ci dopiero luksus, czegoż to mi sie zachciewa!

                          > a to pieniądze

                          forum o oszczędzaniu, tu sie chyba mówi o pieniądzach? Ty, rozumiem, jestes ponad to, a pieniądze "skądś sie wezmą" w nieograniczonej ilości?

                          > a to warunki nie takie

                          na kwaterze ma sie zmieścić cala nasza rodzina, faktycznie to zbyt wygórowane żądanie, przecież jedna-dwie osoby mogą spać w samochodzie....

                          > a to z językiem problem

                          No problem. Znam angielski, nie znam niemieckiego ani wloskiego na tyle, żeby sie dogadać, więc, jak pisała virgaaurea, z niektórych ofert nie skorzystam, bo nie przekażę o co mi chodzi.
                          >
                          > z takim podejściem lepiej chyba zostać w domu i w ogóle nigdzie nie jechać?

                          Nie, z takim podejściem lepiej nie dyskutować z voltą, bo ona neguje wszelkie moje oczekiwania i potrzeby.
                          • volta2 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 23:00
                            nie neguję twoich potrzeb ani oczekiwań
                            nie rozumiem tylko jak można mieć wyskoie oczekiwania i nie chcieć za nie zapłacić,

                            i ok, do jednego się przyznam - piszesz, że nie jeździsz na nartach, dzieci i mąż tak.
                            naprawdę to taki problem wręczyć dzieci mężowi/instruktorowi i ugotować dla wszystkich w tym czasie obiad? mając na horyzoncie oszczędność typu 20:100 euro codziennie?(bo tak sobie myślę, że dobry, gorący posiłek dla 2+3 to będzie w restauranie na stoku taka mniej więcej kwota.
                            i jak dziecko upierać się przy swojej odskoczni od codzienności?
                            tego nie rozumiem i pewnie nie muszę, to twoja sprawa jak wydajesz pieniądze, ale tu na forum własnie się szuka raczej okazji na czym tu oszczędzić(wiadomo, że kosztem komfortu) a to raczej doskonała okazja.
                            jeszcze jak ktoś pisał - sam jeździ 8 godzin intensywnie, to ma prawo nie mieć siły na kuchnię dla siebie i rodziny, ale w twojej sytuacji?



                            co do języka - nie rozumiem, jak można znać angielski w pl i nie kumać, że we włoszech czy austrii też znają angielski?
                            no nie wiedziałam że to tylko polandia taka kształcona...

                            oczywiście - dyskutować nie musisz, mam wrażenie że nie masz argumetnów, bo masz za słabą znajomość realiów.
                            piszesz o chorobie lokomocyjnej - że to poważna przeszkoda, a za chwilę sprawdzasz ofertę - czyli już ta przeszkoda nie jest taka ważna?
                            piszesz o hotelu z wyżywieniem - teraz już słyszymy że śniadania i kolacje jednak we własnym zakresie? i że tylko o obiad chodzi?

                            sama widzisz, trudno się dyskutuje nie tylko ze mną.
                            z tym że ja przetestowałam wszystkie tu przywoływane przypadki łącznie z dziećmi na stanie, i bez dzieci, i w polscie i za granicą - i stąd wynika mój upór w prowadzeniu tej coraz bardziej jałowej dyskusji. ty po swojej stronie masz tylko wyobrażenia o alpach i wiesz lepiej - nie da się za szóstaka.
                            przewaga z twojej strony wynika tylko z braku u mnie 3 dziecka, być może z 3 na stanie za 6 się nie da?
                            może też nie znam takich szczegółów jak rodzaj auta, którym się poruszacie = może jest tak paliwożerne i wielkolitrażowe, że wyjzad poza granicę jest już tak nieekonomiczny, że nijak się skalkulować nie da sensownie.


                            • agni71 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 14.02.12, 23:44
                              volta2 napisała:

                              > nie neguję twoich potrzeb ani oczekiwań
                              > nie rozumiem tylko jak można mieć wyskoie oczekiwania i nie chcieć za nie zapła
                              > cić,

                              ehh, mialam juz nie pisać, ale jednak spróbuje co nieco sprostować, bo widzę, że sie nijak nie możemy zrozumieć.
                              Co to są dla ciebie wysokie wymagania? Bo dla mnie kwatera, która pomieści wygodnie moja rodzinę, zjedzenie 3 posiłków dziennie (w tym główny kupiony, a nie przygotowany własnoręcznie), fajne trasy zjazdowe dla rodziny (to akurat przyjmuje za pewnik w Alpach), dogodny dojazd (tu gotowa jestem sie przemęczyć w samochodzie, bo zdaje sobie sprawę, ze nikt mi alp do Polski na zyczenie nie przeniesie), i cena na która mnie stać, to nie są wysokie wymagania, tylko oczywistości.

                              >
                              > i ok, do jednego się przyznam - piszesz, że nie jeździsz na nartach, dzieci i m
                              > ąż tak.
                              > naprawdę to taki problem wręczyć dzieci mężowi/instruktorowi i ugotować dla wsz
                              > ystkich w tym czasie obiad?

                              mając na horyzoncie oszczędność typu 20:100 euro c
                              > odziennie?(bo tak sobie myślę, że dobry, gorący posiłek dla 2+3 to będzie w res
                              > tauranie na stoku taka mniej więcej kwota.
                              > i jak dziecko upierać się przy swojej odskoczni od codzienności?

                              Dlaczego zaraz jak dziecko? Tak, wyjazd na wakacje/ferie ma byc choc trochę atrakcją równiez dla mnie. A dla mnie atrakcją jest to, ze nie gotuje obiadów. No taką mam zasadę dotyczącą wakacji. Wakacje nie mają byc dla mnie okazją do poświęceń, tylko do relaksu.

                              > tego nie rozumiem i pewnie nie muszę, to twoja sprawa jak wydajesz pieniądze, a
                              > le tu na forum własnie się szuka raczej okazji na czym tu oszczędzić(wiadomo, ż
                              > e kosztem komfortu) a to raczej doskonała okazja.

                              No tak, ale co ja w takim razie będę miec z takiego wyjazdu?
                              > co do języka - nie rozumiem, jak można znać angielski w pl i nie kumać, że we
                              > włoszech czy austrii też znają angielski?

                              virgaaurea napisała wyżej, że w wielu fajnych, tanszych miejscach nie porozumiem sie po angielsku.
                              Imputujesz, ze ona nie wie o czym pisze? wydawała mi sie raczej kompetentna w kwestii wyjazdów do Włoch...

                              > piszesz o chorobie lokomocyjnej - że to poważna przeszkoda, a za chwilę sprawdz
                              > asz ofertę - czyli już ta przeszkoda nie jest taka ważna?

                              To duzy dyskomfort podróży, jednak, jak napisałam wyżej, zdaje sobie sprawę z odleglości, jaką trzeba pokonać, i z tego, że samolot za drogi. Więc to akurat jest dla mnie cos z czym musiałabym sie pogodzić, i przetrwać.

                              > piszesz o hotelu z wyżywieniem - teraz już słyszymy że śniadania i kolacje jedn
                              > ak we własnym zakresie? i że tylko o obiad chodzi?

                              Bynajmniej nie pisałam o hotelu z wyżywieniem. Pisałam o kwaterze, która pomieści 5-osobową rodzinę (w Polsce wynajmujemy domki/apartamenty) oraz o tym, że obiad chcę zjeśc gdzieś, a nie sama go robić. Tak jak mam w Polsce na wczasach.
                              >
                              ty po swojej stronie masz tylk
                              > o wyobrażenia o alpach i wiesz lepiej - nie da się za szóstaka.

                              ale ja nie twierdzę, że sie nie da. Ciagle czekam na twoje propozycje.

                              > przewaga z twojej strony wynika tylko z braku u mnie 3 dziecka, być może z 3 n
                              > a stanie za 6 się nie da?

                              No to da się czy nie da? Bo raz piszesz tak, a zaraz odwrotnie.
                              najpier piszesz, że za te pieniądze moge miec o niebo lepszy pobyt w Alpach, a zaraz, ze moje oczekiwania finansowe są nierealne i wydumane. Zdecyduj sie wreszcie na jedna wersję.

                              • volta2 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 15.02.12, 10:00
                                ja nidzie nie napisałam, że da się za 6tysi pojechać w alpy w układzie 2+3 tym bradziej przy niejeżdżącej osobie dorosłej.

                                nikt atrakcyjnie kartnetów nie skroił w alpach przy takich kombinacjach. nie moja to wina.

                                ja piszę o układzie 2+2 i tu jestem pewna, że się da.
                                i nigdzie nie pisłam, że możesz mieć o niebo lepszy pobyt w alpach od tego w polsce - ja piszę o niebo lepszym wyjeździe na narty niż w polsce. za tę samą cenę co w polsce. ale tobie wciąż myli się wyjazd w góry z wyjazdem na narty, nic na to nie poradzę.

                                jak sama wcześniej napisałaś - kwestia priorytetów. jeśli dla ciebie priorytetem nie jest jazda na nartach - tylko fajny pobyt - to zupełnie niezłośliwie ci mówię - zostań w polsce. u nas usługi są w miarę tanie, stąd przyjazne ceny w restauracjach, w alpach - za tego typu usługę płaci się znacznie więcej. a po co przepłacać za coś na czym ci nie zależy(tak jak mi nie zależy na hotelu 5 * to do niego przecież nie jadę)

                                co do obiadów - jeśli ugotowanie trzech obiadów nazywasz poświęceniem - to ja ci współczuję, że musisz się poświęcać cały rok z tym gotowaniem. ja gotuję cały rok i na wakacjach też - i nie jest to dla mnie poświęcenie ani na wyjeździe ani w domu - może dlatego też się nie możemy zrozumieć.

                                i nie pisz, że nie wspomniałaś o pobycie z wyżywieniem - przez taki pobyt rozumiem wyjzad do miejsca w którym dostaniesz 3 posiłki dziennie - tak jak w polsce.
                                dopiero potem napisałaś jednak o kwaterze i przygotowywaniu śniadań.

                                więc ja ci nie podam namiarów na miejsce, które spełni twoje oczekiwania, bo takich nie znam - ja po to biorę apartament, żeby tam zrobić dla siebie i swojej rodziny obiad.
                                innej konfiguracji nie znam, poza pobytem we włoskim hotelu, w którym za pyszne, fakt hb zapłaciliśmy nieduże pieniądze - ale to dlatego że obaj synowie łapali się na 100% zniżki.

                                tej oferty ci nie podlinkuję, bo zakładam że dzieci masz już starsze i ta oferta dla ciebie będzie droższa.
                                wtedy też dzieci jeździły na zerowych karnetach, stąd nawet wyjazd do hotelu z wyżywieniem/basenem/spa i karnetami dla dorosłych nie przekroczył 6 tysięcy.
                                poza tym było to we włoskim niskim sezonie - z czego z przyjemnością skorzystałam finansowo.

                                a przez wysokie wymagania rozumiem kwestię dowiezienia cię w alpy w pięć godzin(da się, a jakże, ale trzeba mieć na samolot)
                                podania ci wyżywienia - nie moja wina, że oczekujesz serwisu - bo sobie zepsujesz wakacje, no ale za to też trzeba zapłacić, to ty wyceniasz, ile taka usługa dla ciebie jest warta. dla mnie jest to nic nie warte i wolę sama to zrobić(nawet nie z oszczędności, tylko dla pewności, że dzieci zjedzą ze smakiem a po dużym wysiłku jest duży apetyt - a austriackie jedzenie jest znane ze słabej jakości - stąd moja wola do ugotowania posiłku)


                                virga... wie, co pisze i nigdzie nie napisała, że w całych włoszech nikt nie pisze po angielsku, ludzie sobie radzą, ty czekasz na gotowe.
                                ja też nie znam włoskiego i niemieckiego - ale nie przeszkodziło mi się to dogadać.
                                (często starsi włosi czy niemcy na wsiach jak dostaną maila po angielsku to go drukują i idą z nim do miejscowego punktu informacji turysytycznej, tam im to tłumaczą i odsyłają odpowiedź też w języku angielskim, ale na odpowiedź wtedy się po prostu parę dni czeka, lub gospodarz czeka aż dziecko ze studiów przyjedzie na łikend, i wtedy odpisze - no, ale ci brakuje wyobraźni widać, jak sobie mogą ludzie radzić. - sąsiadów nie proszą o pomoc, bo ci sąsiedzi albo też nie znają, albo są dla siebie konkurencją)

                                sama też raz udałam się do koleżanki po pomoc, skonstruowała mi maila po niemiecku i rozesłałam do kilkunastu kwaterodawców - i pod spodem umieściłam to samo po angielsku - gospodarz jak znał ang - to odpisywał po ang, a jak nie znał dawał znać w niemieckim i sobie już sama przetłumaczyłam, że jawohl, ich habe apartment lub nein, ich habe nicht, czy jakoś tak.

                                wyobraź sobie że nie musiałam o namiary prosić na forum i dało radę.
                                  • volta2 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 15.02.12, 11:37
                                    ale przecież ciebie nie interesują namiary dla 2+2 tylko inne, tych nie mam, musisz sobie szukać dalej, już wskazówki dostałaś.

                                    ciebie interesuje koszt, dla komfortowego pobytu w górach zimą- takich informacji też ci nie udzielę, bo ja na pobyty w górach zimą nie jeżdżę.
                                    a jak jeżdżę NA NARTY to moje wyjazdy są budżetowe, nie komfortowe - takie, jak wyżej opisałaś - nie interesują cię.

                                    odpowiadać nie musisz, przykro mi, że nie odwalam za ciebie roboty i za rączkę nie prowadzę(co oczywiście zdarza mi się na dedykowanych forach narciarskich robić - dla narciarzy, pomagać przy wyjazdach zimowych nie potrafię, sorry, nie ten adres, choć tego nie chcesz zrozumieć)

                                    eot mnie nie przeraża, spoko, rozumiem, że skończyły ci się argumenty z wyobraźni.

                              • wodakryniczna Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 15.02.12, 08:56
                                Wg mnie kilkudniowy wypad na narty to rzecz jedyne dla zamożnych ludzi. Jak czytam, ile wydaliście na tych parę dni to w głowie mi się nie mieści. Za takie pieniądze można spokojnie wyjechać w lecie na dwa tygodnie na agroturystykę. Ja nie wyjeżdżam nigdy nigdzie, po prostu mnie na to nie stać. Zresztą mieszkam na wsi, wokół lasy, rezerwat przyrody, rzeka, mokradła,blisko jest niedroga stadnina. Pewnie,marzy mi się wyjazd np.nad morze latem, ale wiem,że nie pojadę, policzyłam,że taki wyjazd na naszą trójkę kosztowałby mniej więcej około czterech tysięcy. To ja dziękuję, nie mam zamiaru ciułać przez rok żeby potem wydać przez dwa tygodnie. Raczej już chyba nigdzie w życiu nie pojadę na wakacje,trzeba będzie pomyśleć o wyjazdach dla dziecka jak podrośnie, studiach dla niego,mamy jeszcze dom do wykończenia. Fajnie, że jeździcie i macie na to środki, ale wiadomo, jeden ma, inny nie, trudno. Pytanie brzmiało - kilkudniowe wyjazdy dla oszczędnych?? - więc odpowiadam,nie ,nie dla oczczędnych,dla zamożnych.
                                • agni71 Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 15.02.12, 09:34
                                  Nie uważam sie za zamożną, choć owszem, nienajgorzej się nam powodzi. A poza tym, zamożny nie może byc oszczędny? Jakbym była utracjuszką, to może czegos tam miałabym więcej, ale wtedy na co innego, np. wyjazdy, nie byłoby mnie stać. Rozumiem jednak, że zrobiło ci sie przykro. Ale takie jest zycie. Mnie jest przykro, ze nie stac mnie na takie wyjazdy, o jakich mi niektórzy znajomi opowiadają np. 2 tygodnie w USA podczas ferii zimowych....
                                • gargamelja Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 15.02.12, 10:29
                                  Dla oszczędnych też. Ja przez cały rok oszczędzam, żeby właśnie pojechać na urlop 2 tyg latem i 7 dni zimą. Dopiero w sumie teraz zdałam sobie sprawę, że naprawdę żałuję, że w tym roku już chyba nie pojeżdżę na nartach /pisałam wcześniej, że byłam nad morzem/. Ale planuję na wiosną mały remont i niestety...
                                  Zgadzam się z przedmówczyniami, że jak ktoś naprawdę jedzie pojeździć na nartach to w Polsce ma marne szanse. W ubiegłym roku, jak już wcześniej pisałam byłam w Polsce na nartch po raz pierwszy od dawna. Było gorzej niż to zapamiętałam, ale nie chcieliśmy jechać za granice, bo 3 latka pierwszy raz i nie miała wogóle jeździć, ale jak zobaczyła, że my jeździmy to ona też chciała i co śmieszne lepiej jej szło niż sześcioletniemu synkowi. W każdym razie jechaliśmy na stok przed ósmą rano i jeżdziliśmy do 10.30, potem już się nie dało, a i dzieciaki zmęczone. Z całą pewnością jak dzieciaki podrosną i o ile finanse pozwolą będziemy omijać polskie stoki.
                                • virgaaurea Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 15.02.12, 12:34
                                  Jak czy
                                  > tam, ile wydaliście na tych parę dni to w głowie mi się nie mieści. Za takie pi
                                  > eniądze można spokojnie wyjechać w lecie na dwa tygodnie na agroturystykę.
                                  oczywiscie, ze teoretycznie mozna, tylko nie przyszlo ci do glowy, ze moze ja nie chce wyjechac na agroturystyke? bo mnie to ani troche nie bawi, za to ciesza mnie narty; jakbym miala wyjechac na urlop na agroturystyke, to wolalabym pracowacsmile (pisze absolutnie serio, bardzo lubie swoja pracesmile, naprawde wiecej frajdy sprawiloby mi pracowanie niz siedzenie na kwaterze agro i spacery po lesie; wypady przyrodnicze w PL wystarcza mi weekendowe)

                                  To ja dziękuję, nie mam zamiaru ciułać przez rok żeby potem wydać prze
                                  > z dwa tygodnie. Raczej już chyba nigdzie w życiu nie pojadę na wakacje,,mamy j
                                  > eszcze dom do wykończenia.
                                  widzisz, a ja nie mam domu i nie bede miec, na wyjazdach narciarskich gotuje obiady tak jak zwykle, mamy maly samochod i do pracy jezdzimy komunikacja publiczna, wszystko to sa swiadome decyzje, na tym polega moje oszczedzanie; za to stac mnie na podroze po swiecie tam, gdzie chce czy ciuchy takie, jakie lubie;

                                  rozumiem, ze jak komus na chleb nie wystarcza, bo wpadl w niezawiniona bieda albo zmaga sie z choroba, to jest inna historia, i takim ludziom trzeba pomagac; ale poza tym, to jest po prostu kwestia priorytetow; ostatnio na nartach, wlasnie w bardzo topowym osrodku poznalam przefantastyczna pania z polski, juz po 70 byla, narty miala starutkie, stroj tez (w alpach duzo ludzi ma stary sprzet czy stroj, nikt sie rpzez to glupio nie czuje), wnuki jej wyszukaly jakiegos lasta w tanim biurze, a pani emerytka z niezbyt wysoka emerytura smigala az milo bylo patrzec; boze, jak ja bym chciala byc tak sprawna w jej wieku...

                                  btw - jesli bardzo chcecie nad morze mozecie wyjechac pod namiot przeciez i przygotowywac samodzielnie posilki; 4 tysiace to chyba mocno przesadzona kwota - w czerwcu spedzilam tydzien ze zwierzakiem za 400zl (kwatera z wyzywieniem) + dojazd, gdyby nie zwierzak mialam wiele tanszych opcji;

                                  polskie identyfikowanie oszczednosci ze skrajna bieda dosc mnie irytuje;
                                  czy ludzie srednio sytuowani czy dobrze nie moga zyc oszczednie?
                                  o ile dobrze widze to forum ciagle nazywa sie "oszczedzanie", a nie "wylacznie dla tych, co nie wiedza, jak zwiazac koniec z koncem";
                                  • wodakryniczna Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 16.02.12, 16:06
                                    Ależ oczywiście, że masz rację, w pełni się z Tobą zgadzam. Każdy ma jakieś priorytety w życiu, różne zainteresowania, pasje. Natomiast jeśli chodzi o tani wyjazd - rzeczywiście, można i pod namiot. Kłopot w tym, że my nie możemy sobie pozwolić na wolne, mamy taką pracę. Troszkę źle zrozumiałaś , nie mam zamiaru nikogo krytykować ani nie skręca mnie z zawiści, że inni jeżdżą na narty a ja nigdy w żyiu nie będę mogła sobie na to pozwolić. Fakt, osoby zamożne również mogą być oszczędne.
                        • falllen_angel Re: Kilkudniowe wyjazdy zimowe - dla oszczędnych? 15.02.12, 11:43
                          volta2 napisała:

                          > nkit komfortu nie wyśmiewa, tylko za komfort trzeba zapłacić,
                          > no, tak się składa, że dla ciebie niegotowanie obiadu to odskocznia od codzienn
                          > ości
                          >
                          > dla mnie i dla vigroo..(jaki trudny nicksmile) odskocznią jest jazda, obiad jest d
                          > robiazgiem, nie urasta do rangi głównego problemu.
                          >
                          > z tego co czytam, to jakieś masz nagromadzenie tych problemów:
                          > a to za długi dojazd
                          > a to choroba lokomocyjna
                          > a to obiad
                          > a to pieniądze
                          > a to warunki nie takie
                          > a to z językiem problem

                          i jeszcze Szwajcarskiej drogi w zimie! Bez auta 4x4 strach się bać...

                          W.
    • johana75 Tropikal Island- wrażenia zimowe. 17.02.12, 15:07
      Koszt 2 dniowego wypadu z podróżą( w 2 rodziny, 6 osób, czyli koszty gazu na pół) zamknęło się w kwocie 1400zł. Żałowaliśmy że nie zaplanowaliśmy 2 noclegów.
      Śniadania i kolacje we własnym zakresie, obiady jedliśmy na miejscu jak i lody kawa, drinki. Korzystaliśmy z mini golfa (dzieciom sie b. podobało, nam też wink, nie byliśmy w saunach bo 3 osoby nie mogą z niej korzystać, więc nikt nie poszedł. Z rur tez nikt nie zjeżdżał (nikt nie miał odwagi).
      Faktycznie zima jest chłodniej tam niz latem i jak sie wyjdzie z wody to najlepiej mieć szlafrok, którego nie mieliśmy ze sobą (potem były w naszym bungalow do dyspozycji) w namiotach ich nie ma. Jak wyszło słoneczko to było cieplej. Niby temp. 27 stopni, a wody to 30 ale jednak odczuliśmy znaczną różnicę, jak byliśmy latem to było cieplej. Poleżeć na piasku tez nie za długo bo tyłek marznie, a na leżakach jest nam twardo nawet z ta pianką, nie wyobrażałabym sobie spac na leżaczku....twardo!
      Cieszyłam się że mieliśmy domek (koleżanka spała w namiocie)
      Koszt bungalow to 99+15 dopłaty dla dziecka za noc. Koszt namiotów to 25 euro za osobę.
      Ogólnie to i tak polecam taki wyjazd zimą taka odskocznia. Warto zabrać jakieś spodenki i koszulkę ze sobą.
      --
      ---
      Warum sind Männer wie Schokolade?
      Sie halten nicht lange und sie hinterlassen Flecken, wenn sie heiß werden! ;P
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się