• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

z czego zrezygnowaliście?

  • 13.04.12, 14:18
    witam wszystkich!
    mam pytanie: z czego zrezygnowaliście ( obojętnie czy z wyboru, czy z konieczności ) i udaje się Wam bez tego obejść i nie czujecie dyskomfortu?
    moja sytuacja finansowa pogorszyła się i wygląda na to, że muszę zacząć wykreślanie pozycji z listy wydatków, na pierwszy ogień poszła prasa kolorowa, napoje niekoniecznie zdrowe typu coca-cola, słodycze, na pewno ciuchy, buty będę kupowała rzadziej i trzeba zacząć mocno polować na przeceny, zmniejszyłam już pakiet TV/internet, telefony nigdy dużo nam kasy nie pożerały. polubię się pewnie z Biedronką i Lidlem ( chociaż akurat żadnego z tych sklepów nie mam blisko, za to są trzy carrefoury express ).
    Generalnie muszę zjechać z kosztów o jakieś 500-700 zł miesięcznie, trzeba zatem przeprowadzić głębszą analizę wydatków, ale jakoś mnie to przeraża, może napiszecie co wyrzuciliście ze swoich wydatków i jakoś Wam nie szkoda?
    dziękuję, pozdrawiam

    Edytor zaawansowany
    • 13.04.12, 14:22
      - Kupowanie gazet (czytam w necie)
      - Kupowanie kawy na mieście (mamy ekspres w domu, robimy sami)
      - Kupowanie książek (pożyczam od znajomych, od rodziców, czasem dostaję)
      - Jedzenie obiadów w pracy (przynoszę sobie z domu jedzenie na cały dzień)
      - Robienie zakupów cotygodniowych poza Lidlem i Biedronką (ostatnio kupiłam w Carrefour parę rzeczy i zbaraniałam, bo zapomniałam już, jak niedobry jest chleb z takich marketów)
      - Kupowanie nowych ciuchów w takim natężeniu, jak kiedyś. Poluję na allegro głównie.
      --
      --------------
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/dd/qh/ddmo/KLwAqaMVGEwOdGbaIX.jpg
      • 13.04.12, 14:28
        z góry przepraszam za to pytanie ( nie chcę nikogo obrazić ), ale czy w Lidlu i w Biedronce można kupić przyzwoite mięso, wędliny i sery? do tej pory prawie wcale nie kupowałam w tych sklepach, nie mam żadnych doświadczeń, owszem czytałam na tym forum i słyszałam, że są tam pełnowartościowe produkty, ale z drugiej strony słyszałam tez opinie odwrotne, że nie warto
        • 13.04.12, 14:36
          Rzadko kupuje mięso w sklepach ( mam zaprzyjaźniona masarnię) ale nigdy nie mialam zastrzeżeń do mięsa z lidla - tylko trzeba sprawdzac skład mielonego: na pewno 100% mięsa w mięsie jest w mielonej szynce - reszta ma jakieś dodatki i dopychacze.
          A propos wędlin - niestety - albo niejadalne albo stosy konserwantów a najczęsciej jedno i drugie.
          W Biedronce mi najbliższej jest stoisko mięsne i bywają niezłe wędliny - czasem tam coś kupie ( genialny, niedmuchany boczek wędzony) - z samoobsługowej lodówki nie kupuję.
          • 13.04.12, 14:58
            Ja bardzo lubię wędliny z Lidla. Nie mam dostępu do masarni i lokalnie wyrabianych wędlin, więc zostają mi albo duże markety, albo Lidl i Biedronka. Śmiem twierdzić, że wędliny i mięso są w Lidlu znacznie lepsze, niż w Carrefour czy w Tesco.
            --
            --------------
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/dd/qh/ddmo/KLwAqaMVGEwOdGbaIX.jpg
        • 13.04.12, 14:46
          mam doswiadczenie z Lidla - oczywiscie, ze mozna w nim kupic porzadne mieso, sa pewne ograniczenia zwiazane z tym, ze jest to mieso na wage, ale jak najbardziej polecam miesa mielone (maja wieprzowo-wolowe, z szynki, wolowe) w bardzo dobrych cenach, karkowka w plastrach w calosci, schab, drob, gulaszowe jest bardzo dobre.
        • 13.04.12, 16:07
          marcelina4 napisała:

          > ... czy w Lidlu i w Biedronce można kupić przyzwoite mięso, wędliny i sery? ...

          Nawet bardzo przyzwoite, z tym, że trzeba - na początku - poznać marki i producentów. Ja np. kupuję szynke wędzoną w Biedronce (tania niestety nie jest, 45 zł za kg) bardzo OK. Bardzo dobre są frankfurterki - praktycznie samo mięso i przyprawy.
          W Lidlu - mieloną szynkę (samo mięso), kiełbasę taką płaską półkilogramową.
          W obu sklepach sery (w Lidlu częściej), najchętniej w czasie akcji tematycznych, bo jest duży wybór
          Ceny - niestety - dostosowane dop jakosci, ostatnio w Biedronce sery hiszpańskie były po ok. 60 zł/kg.
          --
          O, to ja - taka mądra jestem?!
        • 17.04.12, 15:06
          można
      • 13.04.12, 14:34
        Z wyboru zrezygnowałam z podobnych rzeczy, co Naturella. Choć jeśli chodzi o kawę na mieście czy obiady w pracy, to zawsze kupowałam rzadko, teraz prawie wcale. Dziś akurat jem na mieście ale to dlatego że pracuję od 8.00 do 20.30 z przerwą, ale idę na niedrogi obiad. Ostatnio pracuję tak 2 razy w miesiącu i wtedy jem coś ciepłego poza domem.
        Na pewno kupuje mniej ubrań, trochę tańszych, szukam tańszego fryzjera - ostatnio z grupera - byłam bardzo zadowolona.
      • 17.04.12, 10:20
        Moge w 100% podpisać się pod naturellą dlatego pozwolę sobie cytowaćsmile
        naturella napisała:

        > - Kupowanie gazet (czytam w necie)
        > - Kupowanie kawy na mieście (mamy ekspres w domu, robimy sami- wychodzi taniej, smaczniej i taka jaką chcęsmile )
        > - Kupowanie książek (pożyczam od znajomych, od rodziców, czasem dostaję, pozyczam z biblioteki)
        > - Jedzenie obiadów w pracy (przynoszę sobie z domu jedzenie na cały dzień- raz, że taniej, a dwa smaczniej i zdrowiej)
        > - Robienie zakupów cotygodniowych poza Lidlem i Biedronką. Sporadycznie kupuję coś w innych marketach jeżeli promocja jest na prawdę korzystna.
        Zamiast autem do pracy na ogół jeżdżę MPK, szybciej, mniej stresujące, doskonałe połączenie, a w trakcie jazdy tramwajem czy autobusem mogę poczytać.
        Zrezygnowalam ze starego dostarczyciela internetu dla cyfrowego polsatu. Obniżka o 50% miesięcznie.


        --
        pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com
    • 13.04.12, 14:33
      - jazda do pracy samochodem na rzecz MPK ( teraz czasami muszę pojechać i jest to dla mnie dyskomfort - problemy z parkowaniem, brak przechadzki rano i po południu....taka kula u nogi raczej )
      - kablówka ( mamy ale nie oglądam, mogłoby jej nie być)
      - prasa kolorowa ( po kilku latach czytania mam wrażenie że napisana już wszystko...),
      - żarcie tez biorę z domu - dbam o linię i dobre samopoczucie a w sklepach i garmażerkach nie ma produktów dla mnie jadalnych, raczej same zapychacze - przy okazji zauważyłam, ze sporo na tym oszczędzam
      • 13.04.12, 14:43
        a co do pracy zamiast tradycyjnych kanapek?
        ja często gotuję zupy, bo wszyscy bardzo lubimy, ale do pracy jakoś nie widzi mi się ich wozić komunikacją miejska, bo mogłoby mi się to w torbie wylać
        jakieś sałatki, reszta z obiadu z dnia poprzedniego? chciałabym coś prostego szybkiego w przygotowaniu, coś co można nawet rano szybko zrobić przed wyjściem z domu

        a jakieś oszczędności na wydatkach dziecięcych? oczywiście nie zdrowotne typu stomatolog, ale np. ciuchy? niestety do kupowania w sklepach z używaną odzieżą ja się nie nadaję, nie umiem tam nic sensownego znaleźć i nie mam instynktu łowcy smile
        • 13.04.12, 14:57
          Zupę mrożę poprzedniego wieczora, i do pracy wiozę w pojemniku taką zamrożoną. mamy mikrofalę w pracy, wrzucam potem zupkę na parę minut i już. Czasem biorę sałatę, pomidory, mozzarellę i robię sałatki; kawałek upieczonego mięsa i puszkę groszku; wędlinę i ogórki konserwowe. Makaron z sosem, jakieś zapiekanki - to, co zostanie z obiadu poprzedniego dnia.
          --
          --------------
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/dd/qh/ddmo/KLwAqaMVGEwOdGbaIX.jpg
          • 13.04.12, 15:28
            naturella z tą zamrożoną zupą to super sprawa smile ja też mam mikrofalę w pracy, mogę odgrzać, dzięki! jednak ludzie to maja fajne pomysły smile
            • 13.04.12, 15:38
              Nosmile bo się nie wyleje. tylko czasem w bok zimno, jak masz w torbie na ramię, hłe hłesmile
              --
              --------------
              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/dd/qh/ddmo/KLwAqaMVGEwOdGbaIX.jpg
              • 13.04.12, 15:42
                a tam! latem jak znalazł smile a zimą to mam tyle na sobie warstw, ze mnie nie ruszy
        • 13.04.12, 20:30
          > a jakieś oszczędności na wydatkach dziecięcych? oczywiście nie zdrowotne typu s
          > tomatolog, ale np. ciuchy? niestety do kupowania w sklepach z używaną odzieżą j
          > a się nie nadaję, nie umiem tam nic sensownego znaleźć i nie mam instynktu łowc
          > y smile

          Może Allegro? Nie będzie tak tanio jak w lumpeksie, ale taniej niz nowe kolekcje w sklepach. Ale instynkt łowcy lub zbieracza tez by sie przydał wink Ja poza tym kupuje większośc ubrań dla dzieci na wyprzedażach, czasem sa to ogromne różniece, np. teraz jedna z córek nosi kurtke wiosenną przecenioną z 249 zł na 90 zł (i o ile pamietam, od tego jeszcze było -15% lub -20%).
          Jesli chodzi o jedzenie, to zamiast kupowac niektóre gotowce mozna przyrządzać je samemu, np. jakies twarożki ze szczypiorkiem, jogurty z owocami i inne slodkości (na pewnio taniej upiec placek drożdżowy niz kupic w cukierni). Mozna tez samemu przyrządzać mieśo zamiast wędliny (na forum byl link do fajnego przepisu, wg ktorego mozna robic wędliny domowe z różnych mięs, np. schabu czy piersi indyka).
        • 13.04.12, 22:11
          Ja dzis miałam serek homo na II śniadanie a na III śniadanie plasterki schabu ze śliwką ( poświateczne dożeranie) i pomidora. Czasami zabieram tez pudelko fasolki szparagowej ugotowanej (mrożonej ) +pestki słonecznika + parmezan... Czasami resztki z wczorajszego obiadu ( zwlaszcza makarony), czasami robię skok do zieleniaka i robię jakąś sałatkę z feta albo mozarellą ale to już robimy składkę i produkujemy miednicę żarcia dla 8 osób.
          Tu sa fajne pomysły:
          blog.polskiesouthbeach.pl/
          --
          "Nawet gdy sami Polacy twierdzili, że ich kraj jest do dupy, to tylko kiwałem głową - oj, nie widzieliście wy prawdziwej dupy." Jurij Andruchowycz
        • 16.04.12, 19:03
          ja wożę zupy do pracy, niezamrożone, ale pilnuję żeby był szczelny pojemnik (albo zakręcany słoik). niezamrożona zupa jest chyba smaczniejsza, no i np jak jest z makaronem czy ziemniakami to mrożenie nie bardzo. ale co kto lubi. tak czy inaczej wożę autobusem, pojemnik zawijam dodatkowo w jakąś folię, i nigdy nic się nie stało.
          poza zupami, dosyć często biorę sałatkę, a raczej mix pokrojonych warzyw + ew pokrojone jajko na twardo albo biały ser w kostce albo kawałki kurczaka (żeby było białko) do tego jakiś dresing.
          kanapkę też dosyć często biorę, bo lubię. w repertuarze mam jeszcze jogurt i sok pomidorowy oraz jeśli mam przygotowane to jakieś drugie danie do odgrzania.

          .........................................................................
          Finanse Osobiste Kobiecą Ręką
      • 13.04.12, 15:17
        - z drugiegi samochody. Ulga spora; mamy garaz na jeden, wiec drugi trzeba bylo parkowac przy ulicy i zawsze byl problem z miejscem. No i odpadly koszty utrzymania ubezpieczenie 650$/rocznie, rejestracja 100$/rocznie, city sticker 70$/rocznie, zmiany oleju 120$/rocznie= 940$/rocznie plus koszty benzyny i napraw.
        - z czlonkowstwa w health club 70$/miesiac x 12= 840$ na rok
        - ograniczylismy wychodzenie do restauracji , do urodzin, rocznic itp.
        - kupuje mniej nowych ubran na rzecz ebay/2nd hand, szcegolnie dla mnie i 10 miesiecznej corki
        - z profesjalnego mani, pedi; robie sama w domu.
        - z farbowania wlosow; sa zdrowsze, a pieniadze zostaja w kieszeni
        - z chemii gospodarczej: moje srodki czyszczenia to soda, cytryna, ocet i borax. Kupuje tylko plyn do prania i do zmywarki
        - z zakupow dla zakupow. Do sklepow wybieram sie tylko jesli cos mi jest potrzebne, a nie dla zabicia czasu.
        --
        You know....arguing over the internet is like the special olympics....even if you win, you are still retarded.
    • 13.04.12, 14:44
      z papierosów, nocnych powrotów taksówką z miasta (wolę nie pić na imprezie i wracać własnym autem, albo nocować u znajomych). Przycięłam też o jakieś 30% wydatki na telefony, kablówkę i internet.
      • 13.04.12, 14:52
        - bez problemów tzw. kolorową babską prasę
        - kolorowe napoje (ale to już lata temu) na rzecz wody mineralnej
        - telefony (mam abonament za 29 zł, spokojnie się mieszczę; reszta rodziny- karta- po 50 zł. na 3 miesiące)
        • 13.04.12, 15:00
          Ja zrezygnowałam z fryzjera , kupowania kosmetyków poza podstawowymi (ale i tak prawie nie używam), z kupowania ubrań poza absolutnie niezbędnymi, jedzenia na mieście, wina, słodyczy (poza wyjątkami), taksówek. Prasy kolorowej i tak nie kupowałam, z prasy codziennej nie zrezygnowałam, podobnie nie kupowałam napojów gazowanych już wcześniej. Skróciłam wakacje.
          Poczatkowo zrezygnowałam też z picia kawy na miescie, ale okazało się, zę jest to rezygnacja z jednej z ulubionych przyjemnosci i po dwóch miesiącach uznałam,że to nie ma sensu.
          --
          zpopk.blox.pl
    • 13.04.12, 14:58
      Niemal od zawsze byłam typem minimalistki, więc właściwie z niczego nie musiałam rezygnować. Wraz z wiosną jednak porzuciłam autobus i do pracy dojeżdżam rowerem (autobusem tylko przy brzydkiej pogodzie ale zamierzam zaopatrzyć się w odpowiednią odzież i podróżować rowerem również w deszcz). Czasowo wychodzi podobnie a oszczędność na biletach spora (autem nie opłacałoby mi się zupełnie, już to przeliczałam). No i jak przyjemnie jest jechać przez park, gdy słońce prześwieca przez gałęzie drzew, a wiatr delikatnie muska policzki smile
      Jakiś czas temu przestałam oglądać telewizję (jak chcę obejrzeć coś wartościowego to zawsze można zrobić to w internecie - i nie mam na myśli komedii czy horrorów), od niedawna Mąż również stwierdził, że nie ma co oglądać, więc wraz z upływem końca umowy, zrezygnujemy z kablówki. Nie uruchamiając telewizora (czy wręcz pozbywając się go) oszczędzimy też na prądzie smile
      Zmniejszyłam ilość kosmetyków i chemii domowej i też w zasadzie nie odczuwam żadnych braków z tego powodu.
      Wcześniej zrezygnowaliśmy z telefonu stacjonarnego ale w zamian przeszliśmy na VOIP, więc w zasadzie nie odczuliśmy tej zmiany (poza zmianą nr telefonu), co dało oszczędność ponad 30 zł/m-c (nawet nie wiem ile teraz kosztuje abonament telefoniczny więc odnoszę się do ostatnich płaconych przez nas rachunków).
      No i zaczęłam korzystać z innych programów w pralce, by móc prać rzeczy mniej posegregowane (a co za tym idzie, większą ilość ubrań przy mniejszej ilości uruchomień pralki).
    • 13.04.12, 15:20
      -z fryzjera ( od jakiś dwóch lat sama sobie obcinam i farbuję wlosy)
      - prasy
      -książki kupuję tylko używane albo z mega wyprzedaży
      - od miesiąca duzo mniej jeżdzę samochodem - za to poszedł w ruch rower smile i więcej też na piechotę
      - zamierzam zrobic porządek z kosmetykami - przejrzeć je, zużyć, to co się nadaje sprzedać/oddać i w związku z tym na jakiś miesiąc rezygnuję z wszelkich zakupów kosmetyczno - perfumeryjnych.
    • 13.04.12, 15:40
      właśnie uświadomiłam sobie, że dosyć dużą pozycją w mich wydatkach jest pralnia
      niestety do roboty muszę chadzać "na elegancko" może nie aż tak bardzo sztywno, ale jednak spódnice, spodnie od garnituru, bluzki koszulowe, czy marynarki zanoszę do pralni, bo boję się je zepsuć w praniu domowym, poza tym w tych "lepszych" czasach kupowałam ubrania raczej droższe i teraz mi szkoda by było zmarnować je, bo nowych to już sobie tak lekko nie kupię
      no i jeszcze fryzjer, makijaż... ech zarabianie pieniędzy na życie czasem całkiem sporo kosztuje, a ta pensja, to znowu taka bardzo duża nie jest
      • 13.04.12, 16:13
        ja sie moge pod naturella podpisacsmile
        Choc czasem kupuje w Carrefourze ( pieczywa akurat nie, mam swietny sklep z pieczywem na osiedlu) i Biedronce, Lidl mam daleko.
        Przyjelam tez taka zasade zwiazana z ubraniami i butami- nie daje sobie prawa do kupna nowej rzeczy poki nie zuzyje i nie wyrzuce jednej starej.
        Ciuchy kupuje tylko do prania w domu - ale na szczescie nie musze sie zbyt elegancko ubierac do pracy.
    • 13.04.12, 18:11
      Z czego zrezygnowałam?
      - z kolorowej prasy, codzienna czytam w necie
      - z dokupowywania nowych rzeczy do domu na zasadzie "bo TAKIEGO jeszce nie mam"
      (czyli - nie mam miski w piatym kolorze, nie mam sciereczek w taka kratke, nie mam flakonika w takie kwiatki itd itp)
      - z abonamentu przeszlam na karte
      - ograniczylam zakup ksiazek, i to akurat boli cholernie sad
      --
      Zagrajmy jeszcze raz vabank, vabank; Z fortuną tak to zwykle bywa.
      Kto nie naraża nigdy się na szwank; Ten głównej stawki nie wygrywa.
      Vabank zagrajmy po raz drugi; Bo... historia lubi się powtarzać.
      Fortuna lubi by, gdy podwajać ją; A my lubimy się narażać... 61,3
    • 13.04.12, 19:51
      jeszcze nie zrezygnowałam ale jak już do pl przyjadę na stałe( w wakacje) to zdecydowaliśmy o niekupowaniu nowego samochodu.

      zostaniemy ze starym, małolitrażowym autem(1,4), świetnie utrzymanym, który został mi sprezentowany przez rodziciela.
      po doniesieniach o cenach benzyny postanowiliśmy nie kupować auta typu ford mondeo(nie z salonu oczywiście), bo jak sobie policzymy dojazd do pracy, to się łapiemy za głowę.

      ja od zawsze jeździłam do miasta metrem, do pracy też - auta używałam do przywożenia zakupów hurtowych z tesco i do przywożenia dzieci z przedszkola.
      teraz dzieci pójdą do szkoły "za rogiem" , wygląda, że drugie auto nie będzie potrzebne.

      wyjazdy na wakacje będziemy załatwiać albo lotniczo, albo będę raz do roku prosić ojca o zamianę na auta(on ma większe, nowsze, lepsze), co nie spotka się z jego zachwytem, ale pewnie się zgodzi.

      mąż auta do pracy używa wtedy, gdy musi, jak nie musi, to też woli metro, albo rower. myślę, że cena benzyny skłoni go do jeszcze rzadszego używania 4 kółek.

      (a w ramach podzeielenia się obserwacjami z emigracji - jak przyjechaliśmy w wakacje do kraju i wyruszyliśmy w góry, to zauważyliśmy, że ludzie przestali szaleć z prędkością i jeżdżą spokojnie. i tak sobie pomyślałam, że to może właśnie przez cenę benzyny? jak się jedzie szybko to i bak się szybciej osusza, w zasadzie jedynymi pędzącymi byliśmy my. nikt nas nie wyprzedził przez parę godzin jazdy po drodze krajowej - wcześniej, owszem też jeździliśmy szybko, ale nie brakowało wariatów, którzy nas mijali)
    • 13.04.12, 20:00
      - z kupowania książek - wypożyczam z bibliotek i czytam dużo więcej niż wtedy, gdy kupowałam
      - z kupowania gazet - niektóre czytam online, niektóre wypożyczam z bibliotek
      - zaczęłam gotować w domu
      - o wiele rzadziej kupuję w pracy kanapki - przynoszę własne
      - przestałam farbować włosy
      - zmieniłam fryzurę na taką, która nie wymaga wizyt u fryzjera co 1,5 m-ca - ale tu akurat nie oszczędzanie było priorytetem, lecz moje samopoczucie, lepiej się czuję w obecnej
      - przerzuciłam się ze świetnego kremu za 100 zł na dobry za ok. 20 zł
      - kupuję bilety kwartalne na komunikację miejską - koszt 4 kwartalnych jest o 200 zł niższy niż dwunastu 30-dniowych
      - z soków w kartonach na rzecz herbaty

      nigdy nie wydawałam dużo na ubrania, kosmetyki kolorowe - tu jestem minimalistką
      z czego nie zamierzam rezygnować - z zagranicznych podróży

    • 13.04.12, 20:02
      Zrezygnowałam z rzeczy poniżej , ale nie był to mus, raczej dlatego bo stwierdziłam że to mi jest niepotrzebne.
      Kawę kupuje tylko jak wracam i jade do pracy wiec w moim przypadku sa to 2 dni w miesiącu. Poza tym kawe piję w pracy i w domu (sa ekspresy ciśnieniowe).
      Prase kolorowa kupuje może raz w miesiącu, abym miała co czytac w czasie długiej podróży (lub zabieram książkę)
      Buty kupuje kilka razy w roku 2-3.
      Przestałam kupować kosmetyki kolorowe, bo mam ich nadmiar.
      Tv mam za 17 zł abonament + darmowe kanały niemieckie- te ogladam częściej bo sa nowsze filmy ;p
      chciałabym mniej płacić za neta (teraz 65zł) zastanawiam się nad polsatem cyfrowym, tylko nie wiem ile GB wybrać.
      kupuje mniej ubrań, dla siebie i dla rodziny, bo mamy za dużo...
      przerzuciłam się na kosmetyki naturalne (a więc droższe jednak)
      niestety nadal uwielbiam zmiany w mieszkaniu...a to sa wydatki ;P




      --
      ---
      Warum sind Männer wie Schokolade?
      Sie halten nicht lange und sie hinterlassen Flecken, wenn sie heiß werden! ;P
      • 13.04.12, 20:56
        Myślę, że przede wszystkim ograniczyłam chemię.
        I zakupy robię świadomie-np. kawę, którą lubię kupuje gdy jest w promocji o ile jej zakup wypada w danym okresie rozliczeniowym lub najbliższym czasie.
        Gazety-od święta, czasem w prezencie dla siebie- e-prasa.
        Książki tylko te, które czyta się często.
        Ubrania- te, które są konieczne i niekoniecznie markowe.
        A przede wszystkim...omijam sklepy z butami i torebkami.

        A w ogóle przez zalew badziewia z Chin...łatwiej mi po prostu kupować tylko to, co sprawdzone i faktycznie potrzebne.

        • 13.04.12, 21:17
          przeszłam z abonamentu na kartę (50zł na 3 mies)
          mąż zmniejszył abonament za tel,
          zmniejszylismy abonament za internet
          to co odłożymy przelewamy na konto oszczednościowe (by tego nie "ruszać" i by zarabiało choć 20 zł na miesiąc) - "podczepię" tę informacje do tematu
          z fryzjera - byłam czesto niezdowolona z obcięcia i farbowania
          z lakierów do paznokci - choć podobaja mi sie kolorowe paznokcie i tak nigdy nie chciało mi sie w to "bawić", lakiery stały i wysychały
          z perfum - nie lubie intensywnie pachniec (ale o kogos lubie)
          z kupowania pierdołek do domu - i tak nie mam juz gdzie postawić, pozbywam sie obecnie zakupionych wczesniej kurzołapów
          z kupowania ubran - póki co nie mam na to pieniedzy, a jak bede juz cos kupowac to tylko jak cos bede potrzebowac, buty jak "zużyję" a nie kolejną pare japonek

          z drobniejszych:

          kupuje tańsze kosmetyki, zastanawiam sie nad dobrym tanim szamponem, obecnie używam elseve
          mniej chemii - czesto panele myję samą wodą
          z wody butelkowej -piję wodę przegotowaną
          mniej wedlin - sama robię pasty na chleb (ze strączkowych)
          dawno temu zrezygnowałam z soków (słodkie)

          jak cos mi przyjdzie jeszcze do głowy to napisze

          ja mam podobną sytuacje jak autorka, musze z różnych względów ograniczyc wydatki, forum bardzo pomaga

          fajny wąteksmile
    • 13.04.12, 21:04
      po lekturze tego forum zrezygnowałam z kupowania książek i czasopism i zapisałam sie do totalnie WYPASIONEJ biblioteki osiedlowej. Po prostu w szoku byłam jak zobaczyłam jak swietnie jest zaopatrzona dzieki kasie z UE (wszędzie sa naklejki). Poza tym ograniczyłam kupowanie ciuchów w sieciówkach a kosmetyki&np witaminy kupuję w 90% na allegro.
      --
      MÓJ BLOG O SZYCIU & HANDMADE
      • 13.04.12, 21:08
        lajdym, a nie masz obaw przed kupowaniem na allegro suplementów i kosmetyków? nie twierdzę, że wszyscy są nie uczciwi, ale sporo tam naciągaczy na podróbki kosmetyków
        może masz sprawdzonych sprzedawców, ja mam tylko jednego u którego kupuję olej kokosowy do włosów
        • 13.04.12, 23:27
          Podepnę się pod temat smile U mnie w pracy organizujemy raz na jakiś czas mini zakupy grupowe, koleżanka zamawia nam kosmetyki u sprawdzonego sprzedawcy na allegro i dzielimy się kosztem wysyłki - kosmetyki są tańsze niż w drogerii, a koszt wysyłki praktycznie znika, gdy podzieli się go na 15 osób. Innych "zakupów grupowych" ostatnio robimy mniej, bo w pracy też teraz większość ludzi oszczędza, ale kiedyś często były tak zamawiane ciuchy albo buty.
    • 13.04.12, 21:23
      Uwielbiam dobry chleb, uwielbiam też dobry ser żółty, do tego sałata, pomidor, oliwki... Droga impreza się z tych naszych śniadań robiła, bo wychodziło nieraz ponad 10 zł na śniadanie na 2 osoby. Jakiś czas temu odkryłam owsiankę i teraz to ona stanowi bazę śniadaniową, a wypasione kanapki jemy w weekendy. Płatki + bakalie/pieczone jabłko/dowolny inny dodatek są dużo tańsze, zdrowsze i równie smaczne. Do tego niewychodzenie po świeży chleb oznacza nierobienie drobnych codziennych zakupów tylko bardziej przemyślanych 1-2 razy w tygodniu i kombinowanie co by tu zrobić na bazie zapasów, żeby nie wychodzić do sklepu. Drobiazg, a okazało się, że oszczędności na jedzeniu spore.
      Praktycznie porzuciłam kupowanie jogurtów. Robię naturalny sama, wrzucam w blender, dodaję banany albo inne owoce i mam dużo lepszy jogurt niż ze sklepu smile
      Nie mam telewizora, nie kupuję prasy, kiedyś bolało, teraz wcale. Za to bez internetu nie wyobrażam sobie życia. Teraz kombinuję jak zhakować BBC, żeby mnie nie dyskryminowało za to, że mieszkam w Polsce. Książek prawie nie kupuję, bo nie mam gdzie trzymać, więc każdy potencjalny zakup analizuję 2x. Wyczytuję zapasy smile
      Nie używam kolorówki, ale mam taką pracę, że nie muszę wyglądać, i cerę, która się z kolorówką bardzo nie lubi. Naprawiłam starą maszynę i naprawiam/przerabiam/próbuję coś szyć. Ograniczyłam chemię domową na rzecz sody oczyszczonej i octu oraz bardziej uniwersalnych produktów. Trzymam się sprawdzonych kosmetyków i używam raczej tych tańszych, regularnie sprawdzam promocje w rossmannie, resztę zamawiam w aptece przez internet.
      Sama organizuję wakacje, choć tu różnie bywa z oszczędnościami jeśli się leci samolotem i śpi w hotelu.
      Ograniczyłam też zakupy pierdół do domu do tych, których zakup chodzi za mną od dłuższego czasu.
      A, i praktycznie nie kupuję słodyczy i jestem na odwyku drożdzówkowym (z cyklu znowu nie zjadłam śniadania w domu).
    • 14.04.12, 09:29
      krzyżówki, prasa i napoje kolorowe- bez żalu i to wiele, wiele lat temu. żadnych chipsów i tym podobnych przegryzek.
      i wcale nam nie brakuje.

      a w przeciągu, powiedzmy roku, dwóch:
      z jogurcików, deserków czy innych pseudotwarożków, bo nikt tego jeść nie chciał, a stanowiły dość konkretną kwotę w budżecie. stosunkowo łatwo przygotować samemu,lub zastąpić czymś innym.
      zostawiliśmy jedynie jogurty pitne, bo te lubimy i schodzą na pniu.
      z owoców i warzyw poza sezonem- zero pomidorów,czy truskawek, które ani zdrowe, ani smaczne, zimą zjadamy ogromne ilości marchwi, kapusty białej, kiszonej, mrożonych kalafiorów czy brokuła, brukselki
      ograniczyliśmy prawie do zera pseudosoki w kartonach (może raz w roku jakiś tam kupimy), czy inne pseudoKubusie- sami robimy sok marchwiowy, pijemy dużo herbat owocowych, ziołowych. dziecko do szkoły nosi wodę mineralną w bidonie lub herbatkę owocową.
      ograniczyliśmy prawie do zera zakup słodyczy, takich kolorowych, nic nie wnoszących poza cukrem i pustymi kaloriami- piekę ciasta i ciasteczka.
      książki- (ograniczyłam kupowanie, ale nie całkiem, bo nie potrafię tak całkiem, całkiem...) pożyczam, wymieniam się, poluję na allegro, ewentualnie proszę, żeby był to upominek na gwiazdkę, czy z jakiejś innej okazji.
      ograniczyłam ilość chemii domowej- wystarcza mi proszek do prania, płyn do mycia naczyń, tabletki do zmywarki, płyn do szyb, żel do wc i płyn uniwersalny. i nowy produkt kupuję dopiero, gdy stary się skończył. ALBO gdy widzę znaczną promocję. kupuję tylko gąbki do mycia naczyń, ale żadnych szmatek czy ściereczek- wykorzystuję stare podkoszulki bawełniane, które tnę na kawałki, i stopniowo wydzieram.
      to samo z kosmetykami- na półce stoi niezbędne dla nas minimum. przy czym np żel pod prysznic jest jeden- rodzinny, szampon- także,

      nie wszystko kupuję w Lidlu/Biedronce,
      ponieważ w miarę pamiętam ceny, widzę, że niektóre produkty w tych sklepach wcale takie tanie nie są, i jeśli nie muszę, to zakup odkładam, potem przy okazji kupuję w innym sklepie. np mięsa tam nie kupuję, ponieważ jemy mało mięsa, wolę zakupy zrobić w typowo mięsnym, kupuję wtedy całego kurczaka, i inne różne rodzaje mięsa, porcjuję i zamrażam.
      chleb też wolę nie marketowy.

      ponieważ u nas jest cyklicznie mniej pieniędzy, to w miesiącach chudych korzystam z nadwyżek odłożonych w miesiącach normalnych, tak by właśnie nie musieć ze zbyt wielu rzeczy rezygnować. to z czego zrezygnowaliśmy to było nie tylko z konieczności, a raczej z wyboru. w którymś momencie nawet nie myśli się o tym w kwestii "rezygnacji" a bardziej jako styl życia.

      --
      i ty bądź bohateremwink
      • 14.04.12, 10:02
        solejrolia napisała:


        > to z czego zrezygnowaliśmy to było nie tylko z ko
        > nieczności, a raczej z wyboru. w którymś momencie nawet nie myśli się o tym w k
        > westii "rezygnacji" a bardziej jako styl życia.
        >
        a no właśnie, u mnie to jest mus, pewnie dlatego jest dużo trudniej, staram sie jednak przekuć to w coś dobrego, czyli mówię sobie, że coś mi wcale nie jest potrzebne, inni bez tego żyją i mają się dobrze, dlatego poprosiłam Was, żebyście napisali z czego zrezygnowaliście, żeby było łatwiej sobie przykłady mnożyć smile
        dzięki!
    • 14.04.12, 12:44
      Zrezygnowałam z telewizji, prasy kolorowej, "okazyjnego abonamentu" na komórkę ze świetnym telefonem w cenie - mam starą Nokię i żyję, a zamiast kilkudziesięciozłotowego abonamentu mam kartę, którą doładowuję za 30 zł raz na 2-3 msc.
      Ponadto jakiś czas temu zawalczyłam ze swoim uzależnieniem od dietetycznej coli - zamiast niej na mieście kupuję wodę mineralną (której swoją drogą wypijam znacznie mniej) i odczuwam różnicę w finansach.
      Wyjścia do restauracji często realizuję przy pomocy gruponów itd - zazwyczaj można oszczędzić ok 50%, a ja niestety póki nie muszę, to nie chcę rezygnować z szeroko pojętej rozrywki (czyli właśnie wyjść do knajpek, wypadów w góry, wyjazdów zagranicznych).
      Ciuchy kupuję właściwie tylko w lumpeksach - oprócz oszczędności to też kwestia wygody. Jakoś łatwiej mi swój rozmiar upolować w ciuchlandzie, niż w centrum handlowym.
    • 14.04.12, 12:54

      Zrezygnowałam z zakupów kosmetyków z Rossmana zamawiam w Pollenie Evie szampony, żele, kosmetyki do twarzy i inne na 2 miesiące .Moja znajoma również ze mną robi zapasy i przesyłka jest gratissmile ( od kwoty zamówienia 120 zł ).
      Zaprenumerowałam Twój Styl i nie kupuje innych gazet--
      allegro.pl/listing/user.php?us_id=2767795
    • 14.04.12, 13:52
      Jak tak sie zastanawiam, to nie zrezygnowałam z aż tak wielu rzeczy.

      Na pewno kolorowa prasa, nie kupuję, i nie mam nawet checi na czytanie w necie smile

      Zrezygnowalismy na razie z wczasów zagranicznych, dzieki temu mozemy miec o jeden wyjazd wiecej w Polsce. Dzieci i ja troche jednak żałujemy - ciepłe morze, baseny, te rzeczy wink

      Zrezygnowałam z niektórych droższych kosmetyków, np. podkłady kupuje tańsze i nie widzę różnicy na minus. Ale juz tusze do rzęs tańsze to porażka za porażką...Eksperymentuję tez z tańszymi szmaponami i odżywkami do włosów. O ile szampony ujdą, to jednak balsamy lepsze są droższe, podobnie produkty do stylizacji.

      Rezygnuję tak ad hoc często z zakupu czegos do ubrania lub butów, mimo, że podobają mi się, nosiłabym, ale podobną rzecz jeszcze w dobrym stanie mam w domu...

      Staram sie nie kupowac kompulsywnie slodyczy, ze względu i na finanse i na figurę, ale całkiem nie zrezygnowaliśmy z kupnych słodkości.
    • 14.04.12, 13:58
      papierosy, przekąski (słodycze, sody) i zamawianie jedzenia - w ten sposób mi najwięcej kasy uciekało zawsze. Palenie mi się udało rzucić, słodyczy jem dużo mniej z zamawianym jedzeniem niestety nie mogę sobie poradzić jeszcze ...

      Co do kolorowej prasy to część tygodników opinii (polityka, newsweek, wprost) można czytać za darmo z opóźnieniem. Pisałem kiedyś o tym na swoim blogu (link w sygnatursze)
      --
      Mój Blog o Oszczędzaniu
    • 15.04.12, 00:05
      * spontaniczne zakupy (więcej planuję, wyszukuję zamienniki, kupuję przez internet, czekam na wyprzedaże, jeżdżę do outletów)
      * kupowanie obiadów z cateringu w pracy (gotuję w domu)
      * kupowanie wszystkich nowości kosmetycznychwink
      * chodzenie do multipleksów

    • 15.04.12, 01:33
      - Kawa na mieście;
      - coca-coli nie kupuję, ale kupowałam pozornie zdrowe soki owocowe, ale że takie zdrowej jednak nie są, nie kupuję żadnych napojów poza wodą mineralną (lubię gazowaną, a poza tym zauważyłam, że więcej pijemy, gdy butelki są porozstawiane po całym domu); soki sama wyciskam z pomarańczy czy czerwonych grejpfrutów;
      - odkąd pierwszy raz (po kupnie maszynki) zobaczyłam mięso zmielone w domu wiem, że nie ma takiej siły, która by mnie zmusiła do zakupu mięsa mielonego, a kupowałam z tych droższych, naiwnie mając nadzieję, że nie kupuję świństwa.
      Co do Lidla i Biedronki - jakości Biedronki nie lubię i raczej nie chadzam tamże, Lidla nie mam w pobliżu, ale nie cierpię z tego powodu; raz jeden kupiłam szynkę w kulce wstąpiwszy przejeżdzając - upieczony kapeć prababci byłby miększy.
      Zobaczywszy (siedząc nad pizzą) dostawę do ulubionej kiedyś pizzerii pożegnałam się z tą i pizzeriami w ogóle na amen - nie ma żadnego sensu w płaceniu za najtańsze składniki w lokalu, skoro ja w domu takich nie używam.
      Bardzo bym chciała zrezygnować z prasy kolorowej, ale nie mogęuncertain Jestem uzależniona od dwóch tytułów, o ile jeden dostarcza mi miłego odmóżdżenia, o tyle drugi mnie nudzi i wkurza (po zmianie naczelnej) ale nie mogę się oprzeć i, pomimo obietnic, co miesiąc kupuję nowy nr.
      • 17.10.12, 17:40
        A ten po zmianie naczelnej to może Zwierciadlo?
    • 15.04.12, 09:34
      Zrezygnowałam z:
      - prasy kolorowej (zastąpił ją internet)
      - palenia papierosów, nie dość że lżej dla kieszeni to i dla zdrowia dobrze smile i z tego kroku jestem najbardziej zadowolona.
      - kupowania bułki, wędliny i warzyw po drodze do pracy w drogich sklepach. Na drugie śniadanie robię sobie sałatkę, kanapki w domu, czasami zabieram ze sobą obiad jak wiem że późno wrócę.
      - abonamentu telefonicznego. Niby miałam nieduży bo 35 zł miesięcznie, ale jakoś nigdy nie mogłam go wydzwonić, przeszłam na kartę i teraz doładowuję po 50 zł co 5 miesięcy.
      - okazyjnego kupowania kosmetyków i tłumaczenia tego "bo drugi raz taka okazja może się nie trafić". Kupuję dopiero wtedy gdy widzę, że w przeciągu 2-3 dni zużyję do końca kosmetyk, który obecnie używam.
      - z impulsywnych zakupów spożywczych, czyli "wszystko mi się przyda", do sklepu idę z listą zakupów i ściśle się jej trzymam.
      - nie daję się już namówić koleżankom z pracy na zakup hurtem np. na allegro pnących truskawek, czy badziewnych lampek na komary - "bo przesyłka wyjdzie taniej jak zamówimy kilka sztuk". Nie potrzebuję = nie kupuję, zamawiajcie same.
      - ze słodyczy (z tego też jestem bardzo zadowolona, bo po rzuceniu palenia "nie służyły mi dobrze" wink

      --
      synek 11/2010 smile
    • 15.04.12, 13:58
      - prasa kolorowa, w ogóle nie kupuję gazet, czasami przejrzę wyborczą czy jakiegoś pleciucha jak jestem u rodziców na herbatce, poza tym newsy oglądam w tv i w necie.
      - książki i płyty - te pozycje umieszczam na mojej liście życzeń prezentów urodzinowych/imieninowych/świątecznych
      - kosmetyki pielęgnacyjne, zamiast znanych i reklamowanych z drogerii, kupuję w necie, hurtowo zapas na kilkanaście tygodni, szczególnie kosmetyki do włosów itp (cenowa masakra - świetny szampon, odżywka z hurtowni fryzjerskiej - 1 litr za średnio 10 zł; apteczny krem głęboko nawilżający, po którym mam buźkę jak du*pcia niemowlaka i ewidentnie spłycone zmarchy za 15 zł itp itd )
      - przeprosiłam się z tanimi kosmetykami kolorowymi, okazało się że polski podkład za 13 zł wygląda na mnie o niebo lepiej niż loreal za 50, kredka do oczu za 8 zł trzyma się dokładnie tak samo długo jak ta za 28 zł itp.
      - nie łażę od jakiegoś czasu po sieciówkach, uporządkowałam szafę, powymieniałam się z koleżanką i siostrą; aktualnie faktycznie odczuwam brak kilku rzeczy ale zamierzam poświęcić trochę czasu na wyszukanie prawdziwych okazji zamiast, jak kiedyś, wejść i na hejnał kupić to co akurat pierwsze wpada w ręce
      - totalnie wyeliminowałam jedzenie poza domem
      - nie łażę po knajpach, okazuje się że większość znajomych przerzuciła się na domówki i wszystkim to pasuje
      - kino rzadko, jeżeli już to środy z orange


      --
      Śpieszmy się kochać mężczyzn, tak szybko dochodzą.
      • 16.04.12, 09:05
        - kosmetyki pielęgnacyjne, zamiast znanych i reklamowanych z drogerii, kupuję w
        > necie, hurtowo zapas na kilkanaście tygodni, szczególnie kosmetyki do włosów i
        > tp (cenowa masakra - świetny szampon, odżywka z hurtowni fryzjerskiej - 1 litr
        > za średnio 10 zł; apteczny krem głęboko nawilżający, po którym mam buźkę jak du
        > *pcia niemowlaka i ewidentnie spłycone zmarchy za 15 zł itp itd )


        Mogłabys podac nazwy kosmetyków, o których piszesz? Z szamponami jest w miare ok, ale ze znalezieniem dobrej a taniej odżywki mam problem. Podobnie z tanimi kremami. Może podpasuja mi te, z których jestes zadowolona?
        • 16.04.12, 17:32
          kupuję szampony i odżywki Kallos, to bodajże węgierska firma, obecna na rynku od lat ale nie w detalu,
          poleciła mi tą markę pani w sklepie fryzjerskim, gdy kiedyś tam poszłam po domowym rozjaśnianiu i wyglądałam jak wyłysiały wiedźmin; uratowała mi włosy, w zasadzie były do ścięcia

          polecam maskę latte (może nie codziennie, ale tak raz na dwa tygodnie warto potrzymać godzinkę), i na codzień odżywkę jaśminową/waniliową/arganową (1litr 11 zł), szampon zwykły jajeczny kosztuje jakieś 7 zł (1 litr)
          olejek do włosów CHI - mała buteleczka 3,50, starcza mi na miesiąc
          najlepiej na allegro, u jednego sprzedawcy

          krem z kolei poleciła mi pani w aptece, pod koniec zimy spędzonej w klimie w biurze i w domu z kaloryferami dosłownie mi skóra z czoła na biurko spadała, wydałam 2 stówy na vichy, i i d*ooopa, dopiero pomógł mi Hydrain, z Laboratoir Dermedic, używam taki w niebieskim opakowaniu, mają też zdaje się serię odżywczą, przeciwzmarszczkową itp., ostatnio na All. kupiłam w promocji za 15 zł.
          Ważne dla mnie też to, że twarz mi się po nim nie świeci, jakby mnie własny pies wylizał, i można się od razu normalnie umalować.

          --
          Śpieszmy się kochać mężczyzn, tak szybko dochodzą.
          • 17.04.12, 20:26
            Dzięki, poszukam tych kosmetyków Kallos. Szampon jajeczny chyba nie byłby dobry do moich wlosów (przetłuszczają się). Hydrain Dermedica kiedys uzywałam, ale jakoś nie do końca mi pasował, tak więc poszukiwania dobrego a taniego kremu kontynuuję wink
            • 18.04.12, 11:55
              mają też jakieś migdałowe, brzoskwiniowe itp., sporo tego jest więc raczej spokojnie coś znajdziesz.
              z tanich kremów lubię jeszcze sopot spa ziaja

              --
              Śpieszmy się kochać mężczyzn, tak szybko dochodzą.
    • 16.04.12, 02:11
      Najłatwiej było mi zrezygnować z części usług - fryzjer i manicure/pedicure. Zamiast wydawać w sumie około 250-300 m-c (farbowanie ze ścięciem 150, manicure i pedicure 100) robię sama w domu - znalazłam farbę w piance, której kolor mi odpowiada, nauczyłam się z filmiku na youtube cieniować włosy i wychodzi dokładnie tak, jak chcę (długość, grzywka itp), raz na miesiąc, kiedy córa wcześnie zaśnie, robię sobie relaksacyjny wieczór z maseczką i "pazurami".
      Na kosmetyczkę nigdy dużo nie wydawałam, więc tu ciężko powiedzieć o rezygnowaniu, ale robię sobie solidny peeling kawowy od czasu do czasu, skóra po tym jest jak po wizycie w spa.
      Zrezygnowałam z części gazet - głównie "babskie"tytuły, kupuję z racji pracy tyle gazet wnętrzarskich, że mój głód kolorowych pism jest zaspokojony.
      Z przykrością stwierdzam, że zrezygnowałam z kina - ale to nie tyle kwestia oszczędnościowa, tylko raczej czasowo - obsadowa. Jak córa podrośnie to będziemy chodzić na bajki smile
      Zrezygnowałysmy z drogiej maści Bepanthen dla córy na rzecz kosztującego 1/3 jej ceny Alantanu Plus (okazał się dla niej znacznie lepszy) i z Huggiesów na rzecz biedronkowych Dada - Huggisy odparzały, Dada nie. Pracujemy nad tym, żeby zrezygnować zupełnie, ale to jeszcze trochę potrwa.
      Zrezygnowałam z drogich witamin (swoich) na rzecz tańszych.


      --
      Pięć minut na kawę
      • 17.04.12, 14:25
        Podepnę się: jak zrobic piling kawowy? Czym potraktowac wlosy, zeby byly lśniące i nie puszyły się? Ja farbuję sama (ścislej mąż mi farbę naklada, a nauczyl się, jak przez kilka lat patrzyl, jak to mi nakladala sąsiadka; po przeprowadzce sąsiadki nie mamy, wiec nie mial wyjscia), nakladam odżywkę dołączoną do farby (farbuję garnierem) i wszystko jest super do poerwszego mycia. Potem znow wlosy się puszą.
        No i telefon.... zrezygnowałyście z dzwonienia po przejsciu na kartę? Ja mam abonament 30 zł i , niestety, wykorzystuję więcej minut, wiec placę blisko 50 zl za telefon (a przedluzam umowę od dobrych kilku lat). Też przeszlabym na kartę, ale chyba karta droższa? Czy sie mylę? Z dzwonienia nie zrezygnuję.
        • 17.04.12, 14:42
          A u jakiego operatora masz telefon? I do jakich sieci najwięcej dzwonisz? Na kartę bardzo często można wykupić pakiety minut do danej sieci albo wręcz darmowe rozmowy z wybranymi numerami. Poszukaj na stronie swojego operatora.
        • 17.04.12, 14:48
          A do włosów polecam jedwab albo odżywkę dyscyplinującą z Avonu (chociaż nie wiem czy jest jeszcze dostępna).
        • 17.04.12, 23:29
          Proszę bardzo:
          piling kawowy:
          najtańsza mielona kawa ziarnista (jak używałam ekspresu cisnieniowego to brałam fusy po tym co sie zaparzylo, ale z racji tego że wypijam jej morze zaczełam sobie robic lure rozpuszczalna).
          Bierzesz kilka łyzeczek tej kawy (nie wiem ile, ja zawsze na oko), zalewasz odrobiną wrzątku, żeby była papka, dolewasz do tego łyżkę oliwy z oliwek, mozesz dodac troche balsamu do ciała (jak mam to np dobrze mi sie sprawdzał Nivea Q10 w tym połączeniu, ale bez balsamu tez dobrze wychodzi), masujesz zwilżone ciało (w wannie lub pod prysznicem, bo oczywiscie wszedzie pełno kawy jest).
          Jedno ale - taki peeling mocno pobudza (przynajmniej mnie) - wiec nie rób jeśli chcesz zaraz potem błogo zasnąć.
          Włosy - potwierdzam, że jedwab jest super - używam biosilka lub cece, maleńką kropelkę rozcieram w rękach i wmasowuje we włozy, tylko nie przy samych koncowkach (szybciej sie przetłuszczają) - nawet wolę to niż super odżywki dołączane do farb, bo po nich wydaje mi się że włosy się dosłownie leją, nie ma mowy o jakimkolwiek ułożeniu ich. A, i te jedwabie super pachna!!
          --
          Pięć minut na kawę
          • 17.04.12, 23:56
            Jedwab olepia włosy i by się go z włosów pozbyć, należałoby włosom zrobić peeling.
            Znawcy asolutnie odradzają.
            Przeczytawszy wywiad ze specjalistką od włosów wyeliminowałam ten kosmetyk z użycia.
            • 18.04.12, 00:31
              Ja słyszałam, że wszelkie zawierające silikon kosmetyki do włosów są niet (większość "prostowaczy" i "wygładzaczy") - cóż z tego, kiedy mi akurat ten jedwab służy, lubię, używam niewiele. Póki co nie planuję odstawki.
              --
              Pięć minut na kawę
    • 18.04.12, 08:33
      -z telefonu stacjonarnego (dzieci wydzwaniały do swoich znajomych i nabijały kosmiczne rachunki)
      -z kablówki (prawie nie oglądamy telewizji)
      -z prasy kolorowej (bo głównie są tam kolorowe zdjęcia cieszące oczy i nic ciekawego,czasami zgrzeszę i kupię sobie vivę za 99 gr)
      -kolorowe napoje zamieniliśmy na wodę mineralną a soki robię sama w sokowirówce.
      -nie kupujemy słodyczy - piekę ciasta i robię dzieciom gofry.
      -zamiast kupować książki wypożyczam
      -znalazłam odpowiedniki drogich kometyków do mojej wymagającej cery - ziaja med lub clarena w zastępczych opakowaniach.allegro.pl/listing/user.php?us_id=21454771
      - do teatru wchodzimy na wejścówki
      -nie zamawiamy jedzenia ( tortille ,pizzę i inne smakołyki nauczłam się robić z youtuba)
      -no i uczę się strzyc ku przerażeniu rodziny big_grin

      --
      forum.gazeta.pl/forum/f,101081,Pod_Zielona_Latarnia.html
    • 18.04.12, 13:44
      Chcesz oszczędzać robiąc zakupy w lidlu/biedronka. Te sklepy są niestety tanie tylko w reklamie na dzień dzisiejszy. Kilka lat temu można było tanio tam kupić ale teraz ...
      Jeżeli będziesz jechać do dużego miasta zapoznaj się w necie z gazetką hipermarketów i tam zrób zakupy. One teraz królują pod względem najniższych cen. Mięs nie polecam pakowanych w biedronce cena mięsa mielonego to 17.99 kg - jest uchodzącej jakości. Ale prosto od rzeźnika np firmy Warmia, Gzella można kupić niebo lepsze mięso maksymalnie za 13.99 ale zwykle za 11.99.
      W lidlu opłaca się kupić słodycze warzywa mrożone, przyprawy, przeciery, wino. W biedronce makarony, drożdze, grześki, jogurty, serki homo, piwo w okazji. Robiąc zakupy w dyskoncie miej oczy szeroko otwarte, bo bardzo łatwo tam kupić dyskontowe produkty w cenach markowych
      • 18.04.12, 13:53
        Hmmmm ja tam polecam jednak nabiał lidlowski....
        --
        „Istotny jest dzień dzisiejszy oraz świetlana przyszłość.”
        60,9
      • 18.04.12, 14:03
        > Chcesz oszczędzać robiąc zakupy w lidlu/biedronka. Te sklepy są niestety tanie
        > tylko w reklamie na dzień dzisiejszy. Kilka lat temu można było tanio tam kupić
        > ale teraz ...

        prawda.
        ja zasadniczo robię tygodniowe zakupy w Piotrze i Pawle.
        ale eksperymentalnie robiłam ostatnio też w konfiguracji:
        - Piotr i Paweł + Lidl
        - Piotr i Paweł + Biedronka
        i o zgrozo wychodziłam na podobna kwotę jak gdybym wszystko kupowala w PiP.
        oszczędnosci były złotowkowe na duzym koszyku.
        • 19.04.12, 16:38
          Ja też robię zakupy w podobnej konfiguracji, z tym, że w biedronce kupuję np. mąkę, cukier, masło, mleko - bo tu są duże różnice w cenie w stosunku do PiP, a tam resztę z wyjątkiem wędlin (bo droższe niż w dobrym sklepie wędliniarskim).
          • 20.04.12, 13:30
            My juz z wielu rzeczy zrezygnowalismy a tu trzeba znow przycisnac pasa.
            Wiele produktow kupujemy w wersji tip, tesco itp. Nie kupuje nowych ubran, na miescie jemy max 1 raz w miesiacu. Pizze robimy w domu, slodycze kupujemy sporadycznie.

            Teraz zaczynamy znow oszczedzac wiec planuje zrezygnowac z:
            - pieluchy corki zamienic na tansze (korzysta tylko w nocy i w czasie dziennej drzemki)
            - mysle nad zapuszczeniem wlosów, zeby nie chodzic co miesiac do fryzjera, ktory i tak jest tani - 30zl
            - planuje ograniczenie zakupow uzywanych ciuchow na allegro (juz dawno nie kupuje w normalnych ciuchach) bo tu wydam 20zl, tu 15 zl i zaraz 100 sie robismile

            Mam problem z rezygnacją z jogurtów, które zabieramy tez do pracy..
            Juz nie wiele można obciąćsmile
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.