Dodaj do ulubionych

oszczędzanie zagranicą...

21.05.12, 21:49
Witam ! Od kilku miesięcy mieszkamy w Niemczech, na początku wydatków było dość dużo ponieważ mąż otwierał swoją działalność i z tym związane były największe koszty. Ale na dzień dzisiejszy zarabia 1800€cryingtj. ok 7500zł) miesiecznie i cięzko jest nam odłożyc jakąś sume, a przyjechaliśmy tutaj poniewaz jestesmy w trakcie budowy domu, a nie chcemy brac kredytu, zeby zakonczyc jego budowe. Moje opłaty to 100€ ubezpieczenie. Za dom nie płacimy bo tymczasowo mieszkamy u mojego ojca który przebywa tu od "nastu" lat i jest na tyle hojny, ze odciązył nas od opłat mieszkaniowych, natomiast na jedzenie wydajemy około 150€ tygodniowo(wychodzi 600na msc), a gdzie reszta moze za dużo tracimy na bzdury?, sama nie wiem, ostatnio córce na dzien dziecka prezent kupilismy i znów 40€ odeszło. Tylko poradzcie jak zacząc oszczedzac. bo ja nie mam zadnej dobrej strategii... Z jednej stony jak jestem w sklepie i mam wydac jakąs wiekszą sume pieniedzy to długo sie zastanawiam i żal mi kasy ale i tak po namyśle kupuje daną rzecz bo stwierdzam ze jednak sie przyda przynajmniej do domu.
--
http://www.suwaczki.com/tickers/klz9df9hlopg8o5q.png
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
    • marzeka1 Re: oszczędzanie zagranicą... 21.05.12, 22:21
      " bo stwierdzam ze jednak sie przyda przynajmniej do domu. "- cóż, właśnie na takich "przydasiach" traci się wiele pieniędzy; zacznij od zapisywania przez jakiś czas KAŻDEGO wydatku, szybko zorientujesz się, gdzie znikają pieniądze.
    • johana75 Re: oszczędzanie zagranicą... 21.05.12, 23:08
      Jesteście rodziną 2+ 1?
      Zaoszczędzony masz czynsz to i tak dobrze bo musiałabyś słono za to płacić w De.więc nie jest źle.Jeśli kupujesz jedzenie dla 3 osób to niestety takie sa tu ceny i to jeszcze w sklepach typu Aldi, Lidl. Penny, bo w innych zapłacisz jeszcze więcej.
      Fakt bzdur nie kupuj.
      Najlepiej by było gdybyś poszła do pracy i zarobiła chociaż 1000 Euro ( sprzątanie, opiekowanie się starszymi osobami na godziny itp.)
      Jeśli znasz język komunikatywnie to problemu z pracą raczej tutaj nie ma.
      --
      ---
      Warum sind Männer wie Schokolade?
      Sie halten nicht lange und sie hinterlassen Flecken, wenn sie heiß werden! ;P
      • johana75 Re: oszczędzanie zagranicą... 21.05.12, 23:11
        Chciałam dodać że 1800 Euro to kokosy nie są w De. jesli mąż sam pracuje, wyżyć się da tym bardziej że nie płacicie mity winkale z odłożeniem jakiś większych sum moze byc trudno...zleży czy macie auto jeszcze. Po pół roku musicie przemeldować na niemieckie blachy bo inaczej możecie mieć problemy. pozdrawiam.
        --
        ---
        Warum sind Männer wie Schokolade?
        Sie halten nicht lange und sie hinterlassen Flecken, wenn sie heiß werden! ;P
      • pikolo99 Re: oszczędzanie zagranicą... 22.05.12, 13:45
        > Najlepiej by było gdybyś poszła do pracy i zarobiła chociaż 1000 Euro ( sprząta
        > nie, opiekowanie się starszymi osobami na godziny itp.)
        > Jeśli znasz język komunikatywnie to problemu z pracą raczej tutaj nie ma.
        --
        Języka nie znam ale jestem w trakcie nauki... Auktualnie szukam przedszkola dla naszego dziecka, bo kiedy znajdę jakąs prace to nie bede miała z kim dzicka zostawić.
        http://www.suwaczki.com/tickers/klz9df9hlopg8o5q.png
    • volta2 Re: oszczędzanie zagranicą... 22.05.12, 07:41
      no własnie, pierwsza rzecz to raczej unikanie mnożenia razy 4.

      mi było na początku bardzo trudno się przyzwyczaić, i wszysto co było droższe niż 1 euro(u mnie waluta inna, ale w tej wartości, nawet nieco droższa) było za drogie i nie kupowałamsmile

      teraz już się przyzwyczaiłam i normą jest płacenie za piwo czy kawę 4 czy 5 euro.

      my też nie ponosimy żadnych kosztów związanych z mieszkaniem, czynszem a i tak na tydzień idzie 800 zeta, czyli 200E. w zasadzie to bywa, że nie starcza, jeśli jeszcze ruszamy w miasto (dochodzi koszt niani i knajpy)

      ja akurat z wydawaniem na pierdoły nie mam większych problemów, kupuję tylko to co potrzeba, czyli żywność(no ale tu produkty z wyższej półki) i benzynę, no i nieco kultury.
      na kulturze oszczędzamy tak, że idzie jedno a drugie z dzieckiem zostaje, wówczas oszczędzamy na koszcie opiekunki.
      bywa tak, że kupujemy 3 bilety, najmłodszy idzie na kolana i też oszczędzamy na niani. a jeszcze dzieci pożytek mająsmile

      ubrania, sporo spożywki kupuję 2 razy do roku hurtem i wiozę z polski w walizkach. zimą np. wiozłam 3 kg filetu z indyka, 5 kg schabu, 6 kg kiełbasy, 1kg kabanosów - raz że tańsze a dwa, że u nas praktycznie niedostępne w sprzedaży. buty - na sezon do przodu też mi się zdarza(dla dzieci)

      do tego przez ostatnie 2 lata prosiłam o wysłanie paczki żywnościowej moich rodziców - dla dzieci przysyłali słodycze, płatki śniadaniowe, inne drobiazgi - i też już potem nie musiałam wydawać kasy na zakupy - a rodzice mieli poczucie że chociaż tak o wnuki zadbają(w tym roku ze względów zdrowotnych mama już nie dała rady zatachać 10 kg na pocztę) - taka paczka przychodziła między wakacjami a bożym narodzeniem i potem w okolicach wielkanocy.

      przy okazji wyjazdów łikendowych do sąsiedniego państwa kupowaliśmy hurtem wino - za dokladnie to samo płaciliśmy 50% ceny. a 5-6 butelek na całkiem długo nam starcza.
      szukamy oszczędości poprzez zakupy duty free, czyli na lotniskach, lego mamy w ten sposób kupione dla dzieci ze szkoły na prezenty urodzinowe - też ok.50% taniej.

      ostatnio w moim mieście został otworzony sklep duty free dla dyplomatów tylko - więc koleżankę - posiadaczkę takiej przepustki pod pachę i wio! na zakupy.(taka osoba może wprowadzić jednego gościa ze sobą) oczywiście kupno kremów/perfum na raz też uderza po kieszeni, ale jednak - oszczędność jest.

      na wyjazdy łikendowe - jak się decydujemy gdzieś jechać- to najczęściej pod namiot, u nas można rozbijać się na dziko, więc nie płacimy nic za noclegi. (ale to ze 3 razy do roku raptem)

      na urodzie ostatnio też mam sporą oszczędność - z braku zaufania do tutejszych salonów kosmetycznych - przestałam korzystać, a fryzjer pracuje w systemie - proszę sobie kupić farbę w sklepie - ja polożę za 3 euro.
      w polsce kupiłam więc farbę profesjonalną i za 12 zeta mam ją tu położoną.

      no własnie - usługi mam tu dosć tanie, więc szewc czy krawiec chętnie i tanio naprawia. spodnie do garnituru do komunii skrócił i podszył za 8 zeta.
      • pikolo99 Re: oszczędzanie zagranicą... 22.05.12, 13:59
        > mi było na początku bardzo trudno się przyzwyczaić, i wszysto co było droższe n
        > iż 1 euro(u mnie waluta inna, ale w tej wartości, nawet nieco droższa) było za
        > drogie i nie kupowałamsmile

        ale to chyba dobrze z jednej strony, ze sie przelicza, bo przynajmniej sie mniej kasy starci smile


        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/klz9df9hlopg8o5q.png
          • volta2 Re: oszczędzanie zagranicą... 22.05.12, 18:36
            ale to przeliczanie mocno trudno wyplenić.

            w polsce w grudniu poszliśmy na basen całą rodziną i zapłaciliśmy 80 zeta. za godzinę pływania!
            więc podsumowuję to tekstem do pani, że chyba z ceną przesadzili, że drożej niż na warszawiance.

            a potem przedzieliłam to przez 4 i wyszło, że to jest bardzo tanio i czego ja chcę. u nas to koszt 60 euro, fakt że na dłużej, nie za godzinę, no ale kto będzie siedział na basenie cały dzień? to wtedy drugie tyle wynosi koszt jedzenia i koło się zamyka.

            więc najpierw mnożyłam razy 4, potem w pl dzieliłam na 4,no, zwariować można.
    • m.b.g Re: oszczędzanie zagranicą... 22.05.12, 08:32

      Przesadzasz.
      1800E to jest całkiem porządna wypłata. Masa ludzi tak żyje, a opłaca jeszcze czynsz, prąd, gez, ubezpieczenia itp.

      Twoim problemem nie jest oszczędzanie za granicą, a oszczędzanie wogóle.
      Chcesz powiedzieć, że wydajecie 600 na jedzenie (to w normie), 100 na ubezpieczenie (mąż jak ubezpieczony?) i nie wiesz, gdzie pozostałe 1100?

      Pierwszy krok to zeszyt i ołówek, drugi to odkładanie pewnej kwoty 1. danego miesiąca. I życie za resztę.
      • johana75 Re: oszczędzanie zagranicą... 22.05.12, 09:27
        To co powinnaś zaoszczędzić w twoim wypadku to koszt wynajęcia mieszkania. Średnio 600-800euro (w zależności jakie miasto). Jeśli zostaje ci 1100 euro no to 800 powinnaś spokojnie odłożyć. Niestety życie za takie pieniądze w De. też do różowych nie należy ponieważ wyjście gdzieś tutaj jest o droższe niż w Pl. (basen, kino, restauracja nie liczę tureckich imbissów).
        Moim zdaniem zaoszczędzić da się, ale duże sumy to nie będą, bo przecież będziecie chcieli co jakiś czas pojechać do Pl. a to sa juz dodatkowe koszty...
        --
        ---
        Warum sind Männer wie Schokolade?
        Sie halten nicht lange und sie hinterlassen Flecken, wenn sie heiß werden! ;P
      • zosiaonline Re: oszczędzanie zagranicą... 23.05.12, 15:11
        Mieszkaliśmy jakiś czas w Niemczech i 1800E to nie jest raczej poziom przyzwoitej wypłaty...No zależy jeszcze jaka branża, ale skoro piszesz że mąż dopiero rozkręca własny biznes to początki jak zwykle-trudne. Chyba postawiłabym na domowe jedzenie i ograniczenie rozrywek w takiej sytuacji, za to inwestycja w ubezpieczenie.
        • saphire-2 Re: oszczędzanie zagranicą... 23.05.12, 15:24

          zosiaonline napisała:

          > Mieszkaliśmy jakiś czas w Niemczech i 1800E to nie jest raczej poziom przyzwoit
          > ej wypłaty

          Zgadzam się, mam tam część rodziny, do tego znam kilku rodowitych Niemców i to jest raczej średnia pensja ale nie wysoka. Gdy dwie osoby pracują i tyle zarabiają, to nie jest źle, ale życie w dużym mieście za 1800 euro na rodzinę to naprawdę niewiele.
          • m.b.g Re: oszczędzanie zagranicą... 23.05.12, 15:50
            Jasne, że to nie jest wysoka pensja. Ale średnia jest całkiem przyzwoita.

            Mieszkam w NRW, jestem na wychowawczym, pracowałam na pół etatu a mąż zarabia trochę więcej niż te 1800, ale niewiele.
            Mimo wszystko w jego branży i jego stanowisku to są bardzo przyzwoite pieniądze, wielu kolegów Niemców pracuje za 70% pensji męża i dają radę.
            Wiadomo, że to nie wakacje 5 razy w roku (a dwa "jedynie"), ale wystarcza na przyzwoite życie. Na tyle, że właśnie kupiliśmy na kredyt dom. Info o tyle istotne, że wg banku posiadamy wystarczające środki na comiesięczne spłacanie należności. Nie może więc być aż tak tragiczniesmile, szczególnie że oni operują odgórnie ustalonymi normami kosztów na osobę.



            "1800 euro na rodzinę to napr
            > awdę niewiele."
            Zdefiniuj "rodzina". Jeśli dzieci, dostajesz Kindergeld, więc z tego 1800 robi się ponad 2tyś.
            Zakładasz, że kobieta nie pracuje? Jeśli pracuje, i nadal 1800, to bidnie.

            • saphire-2 Re: oszczędzanie zagranicą... 23.05.12, 16:31
              Nie mamy się o co sprzeczaćwink
              Na różnych forach czytam, że dochód w Polsce na przykład 8 czy 9 tysięcy na 4 osobową rodzinę, to jest naprawdę rewelacja, na e-mamie nie wierzą niektóre panie, że jakaś rodzina w ogóle ma taki wielki dochód, no bo przecież ludzie tu zarabiają 1600 zł, a 2 tysiące to super pensja. Tymczasem (zobacz wątek obok) jak dla mnie, dochód 8 czy 9 tysięcy to normalny dochód, a nie wielki. Ktoś ma prawo uważać, że w Niemczech dobry dochód to 4 tysiące euro, ty masz prawo uważać że 1800 euro to całkiem dobry.
              • m.b.g Re: oszczędzanie zagranicą... 23.05.12, 16:41
                Wiem o co ci chodzi i szanuję twoje zdanie.

                Mam jednak na uwadze sytuację osób dopiero zastanawiających się nad wyjazdem. Powiedzmy, że główny zarabiający dostaje propozycję za 2tyś euro. I nie pojedzie, bo wg forum to jest mało i utrzymać się nie da.

                Rozumiem, że dla specjalisty, przyzwyczajonego do określonego poziomu życia będą to niezadowalające kwoty, ale dla "średniaka" jak ja jest całkiem ok.

                No i jesteśmy na forum "oszczędzanie". Można samemu roztrwonić 5tyś euro w miesiąc, można przyzwoicie żyć za 2600 na rodzinęsmile
                • saphire-2 Re: oszczędzanie zagranicą... 23.05.12, 16:49
                  m.b.g napisała:


                  > Mam jednak na uwadze sytuację osób dopiero zastanawiających się nad wyjazdem. P
                  > owiedzmy, że główny zarabiający dostaje propozycję za 2tyś euro. I nie pojedzie
                  > , bo wg forum to jest mało i utrzymać się nie da.

                  Jeśli tu miał pracę za 1000 zł a zona wcale, to niech się pakuje i jedziesmile No pewnie. Wiem, że patrze z innego punktu widzenia, ale w tym przypadku - lepsza zagranica i 2 tysiące euro.



                  > No i jesteśmy na forum "oszczędzanie". Można samemu roztrwonić 5tyś euro w mies
                  > iąc, można przyzwoicie żyć za 2600 na rodzinęsmile

                  Racja.
    • chce.oszczedzac Re: oszczędzanie zagranicą... 22.05.12, 10:46
      mąż około poł roku temu dostał ofertę z de, 3200eu na rękę plus trzynastka (w tej samej wysokosci). odmówił, wydawało sie nam, że to nie sa kwoty wystarczające na zycie (jedzenie+ubrania około 1000eu/m-c), kredyt (około 1000-1200eu/m-c), oplaty stałe, opłacenie rehabilitacji dla dziecka, ewentualne dojazdy awaryjne do pl (mamy tutaj kilka lokali, bez przerwy z nimi kłopot), remont zakupionego domu, ubezpieczenia i koszty utrzymania 2 samochodów. Mamy dwoje dzieci, przedszkolaki, w pierwszym okresie czasu raczej bym nie pracowała (moj niemiecki jest nędzny, tyle, że dogadam się w sklepie, przedstawię się, zapytam o drogę itp). Moze zrobilismy błąd, sama nie wiem.
      --
      Kto chce, szuka sposobu.
      Kto nie chce, szuka powodu.
      • falllen_angel Re: oszczędzanie zagranicą... 22.05.12, 11:13
        chce.oszczedzac napisał(a):

        > mąż około poł roku temu dostał ofertę z de, 3200eu na rękę plus trzynastka (w t
        > ej samej wysokosci). odmówił,

        widzę, że doprawdy wspaniale się żyje na zielonej wyspie... słuszną linie ma obecna władza!

        W.
      • johana75 Re: oszczędzanie zagranicą... 22.05.12, 11:57
        mąż około poł roku temu dostał ofertę z de, 3200eu na rękę plus trzynastka (w tej samej wysokosci). odmówił, wydawało sie nam, że to nie sa kwoty wystarczające na zycie (jedzenie+ubrania około 1000eu/m-c), kredyt (około 1000-1200eu/m-c), oplaty stałe, opłacenie rehabilitacji dla dziecka, ewentualne dojazdy awaryjne do pl

        A ten kredyt to na co? (1000-1200 e)?
        Jeśli na mieszkanie to też nie musisz kupować, zwłaszcza jak nie zamierzasz w De mieszkac na stałe. Czynsz za mieszkanie może być nawet niższy (zalezy od miasta)
        2 samochody są zbędne w De. jeśli mieszkasz w mieście, nawet pod miastem s-bahn jeździ często a komunikacja jest wspaniale rozwiązana, a jak nie pracujesz to jest 2 auto zbędny wydatek.
        Nauczyłabyś się niemieckiego i po roku mogłabyś pójśc do pracy po zaaklimatyzowaniu.
        Nie wiem jaki dochód macie w Pl. i jakie wydatki dlatego cięzko mi powiedzieć czy dobrze wybraliście.

        --
        ---
        Warum sind Männer wie Schokolade?
        Sie halten nicht lange und sie hinterlassen Flecken, wenn sie heiß werden! ;P
        • chce.oszczedzac Re: oszczędzanie zagranicą... 22.05.12, 13:47
          Kredyt na mieszkanie/dom. Praca w mieścinie małej, daleko od większych ośrodków miejskich, nie bardzo widzę dojazdy komunikacją publiczną z dzieckiem na rehabilitację pociągami, autobusami itp, choć sądzę tu po komunikacji w pl. Mało mieszkań do sprzedazy tam widziałam, raczej ludzie pozbywają się domów, niz mieszkań.
          Z pracą chybą (byle jaką, bo Polka to chyba jedynie do sprzątania, układania na półkach) nie tak różowo w malutkiej mieścince, zdecydowanie trudniej, niż w dużym mieście.
          Ceny usług rehabilitacyjnych i wspomagania rozwoju w de powalają, choc i w pl nie jest to tania sprawa.
          Moje wydatki opisałam w wątku osobnym, tutaj link:
          Tutaj, w pl nie płacimy opłat stałych, czynszu, prądu itp bo pomagam w rodzinnym bizesie (zaopatrzenie + jestem na wszystkie zastępstwa i do pomocy + papiery) i mam tez do dyspozycji auto, wykorzystywane oprócz pomocy w biznesie do spraw prywatnych (wożenie dzieci na rehabilitacje, przedszkola, wyjazd do lasu). Nie dostaję grosza za pracę, ale juz samo pokrycie opłat to całkiem niezły "zarobek". No i mam bardzo dużą elastyczność pracowania, nawet jak stoję za ladą to daję rady odebrać dzieci z przedszkoli a kiedy zrobię papiery to moja sprawa, byle zdążyć z podatkami. W razie katarku itp i konieczności pracy - zabieram chorujące dziecko ze sobą, nie jest to może cudowne rozwiązanie, ale na zapleczu mają swoje miejsce do zabawy i do zdrzemnięcia się.

          Tutaj w pl musimy się pilnowac, oszczędzac i przykręcac wydatki, aby cokolwiek odkładać, nie widzieliśmy sensu wyjezdżać i nie polepszyc naszego statusu materialnego.


          --
          Kto chce, szuka sposobu.
          Kto nie chce, szuka powodu.
    • rosabell Re: oszczędzanie zagranicą... 22.05.12, 23:08
      moja rada : nie kupowac czegos na zasadzie, a bo to tylko 3 euro. niewazne, ze dziecko nie potrzebuje np 10 pary spodni za te 3 euro. korzystac z produktow, ktore sa akurat w promocji i z tego kombinowac obiady itp.
      --
      www.pah.org.pl/nasze-dzialania/8/pajacyk
    • goere Re: oszczędzanie zagranicą... 24.05.12, 10:05
      Dziewczyny, nie wiem, w jakiej części Niemiec żyjecie, ale sama zarabiam 3.500 EUR brutto i nie wydaje mi się to mało. Po odjęciu wszystkich opłat zostaje mi na czysto 1.400 EUR. Ok. 5x w miesiącu wychodzę do restauracji albo klubów, 1x w miesiącu do fryzjera, mam karnet na fitness i bez ograniczania się zostaje mi dobre 700 EUR. Gdybym przycięła wydatki na ciuchy oraz kawę i jedzenie na mieście, pewnie byłoby to ok. 900-1000 EUR.

      Na co wydajecie pojedynczą pensję, że mówicie o dobrych zarobkach dopiero przy 3k netto? Czynsze są o tyle wyższe? (u mnie 520 EUR warm za 50m2) Nie mam rozeznania, bywam w Stuttgarcie, ale ceny w restauracjach wydają się porównywalne...

      P.S. Nie piszę o życiu w rodzinie, bo nie mam w tej kwestii doświadczenia, z moim facetem mieszkamy chwilowo osobno, więc opłacamy 2 mieszkania i naprawdę nie narzekamy.
        • rosabell Re: oszczędzanie zagranicą... 24.05.12, 11:33
          zuzanna56 napisała:

          > Myślę, że w rodzinie 4-5 osobowej (czy to Polska czy Niemcy) wydatki inaczej si
          > ę po prostu kształtują.

          wlasnie. dzieci troche kosztujawink szczegolnie starsze-tez chca kupowc ciuchy, jadac na miescie,chodzic do kina.


          --
          www.pah.org.pl/nasze-dzialania/8/pajacyk
          • goere Re: oszczędzanie zagranicą... 24.05.12, 12:05
            Zdaję sobie z tego sprawę. Jednak były wyraźne głosy, że jak już dwie osoby mają koło 2k to jakoś można jako rodzina przeżyć. Jak dołożyć do tego dodatki na dzieci to moim zdaniem jest całkiem spora kwota, ale może się mylę?

            Większość znajomych Niemców bez studiów zarabia ok. 1,5k na rękę, do tego wspomniane dodatki, a kobiety często tylko dorabiają, bo główny etat mają w domu.
              • goere Re: oszczędzanie zagranicą... 24.05.12, 13:15
                Domyślam się, że kosztuje dużo więcej. Ale skoro mi z jednej pensji, gdzie sama muszę wszystko opłacić i się utrzymać spokojnie zostaje 700 EUR do odłożenia to skoro jest dwoje rodziców, jeden czynsz, Kindergeld, inna klasa podatkowa to wydaje mi się to sensowną kwotą, a nie czymś, za co po prostu da się przeżyć. Dlatego moje zdziwienie.
              • johana75 Re: oszczędzanie zagranicą... 24.05.12, 13:20
                rosabell napisała:

                > jakie dodatki na dzieci? masz na mysli kindergeld? dziecko kosztuje duzo wiecej
                >
                Pewnie że na dziecko mozna i 1000 e. wydać, bo jak policzyć drogie wczasy...
                Myślę że spokojnie KG wystarczy na jedzenie i ubranie dla zdrowego dziecka,nie wiem jak wychodzi rehabilitacja czy jest darmowa, ale dzieci niepełnosprawne mają tutaj o wiele lepiej niż w Pl. Poza tym na takie dziecko sa większe pieniądze...
                --
                ---
                Warum sind Männer wie Schokolade?
                Sie halten nicht lange und sie hinterlassen Flecken, wenn sie heiß werden! ;P
    • lee-aa Re: oszczędzanie zagranicą... 06.07.12, 17:18
      Trochę intryguje mnie kwota 150 euro na zakupy spożywcze tygodniowo. Co jakiś czas pomieszkuję w Holandii ostatnio 11 miesięcy (mąż wolny zawód, może pracować z domu, więc wyjeżdżamy razem). Mieszkam w normalnie wyposażonym mieszkaniu służbowym i normalnie prowadzę dom.
      Na zakupy dla dwóch dorosłych osób w normalnym markecie wydawaliśmy nie więcej niż 50-60 euro tygodniowo.Do tego około 10 eur w sklepie z serami (wędlin jemy bardzo mało). Nie kupuję z założenia gotowych dań, czipsów, ciastek, słodkich napojów. Korzystałam z kart lojalnościowych, dzięki którym sporo oszczędzałam (dla ich posiadaczy były oferty 1+1, 2+1). W większości sieci holenderskich i angielskich są akcje typu warzywa i owoce tygodnia - np jabłka, śliwki, kalafior, marchew i cebula są w specjalnej sporo niższej cenie w danym tygodniu. Można trochę pomyśleć nad menu, tak, żeby je wykorzystać.

      W Polsce robię zakupy w bardzo podobny sposób i na jedzenie dla dwóch dorosłych osób (w tym ciężarówka) wydaję tygodniowo około 150-170 zł (choć mogłabym sporo więcej)
      --

      http://www.suwaczki.com/tickers/gann43r8ta978zmy.png
      • milamala Re: oszczędzanie zagranicą... 17.07.12, 11:56
        Ja tez w Holandii ok.50,50euro tygodniowo i to nie specjalnie oszczedzajac, tzn. oszczedzajac ale nie do przesady. Jemy co lubimy, czesto korzystamy z tzw. promocji (czesto decyduje co na obiad pod wplywem promocji).
          • lee-aa Re: oszczędzanie zagranicą... 25.07.12, 10:52
            Jedzenie w restauracji, to zupełnie inna sprawa i rzeczywiście 50 euro od osoby to raczej niska kwota. Jednak jeśli robi się normalne zakupy (chociażby w AH) i normalnie gotuje to 50 euro wystarczy w zupełności.
            Z drugiej strony część ludzi w Polsce dziwi się, że robię zakupy za 150-170 złotych tygodniowo i głodem nie przymieramy - jemy wszystko na co mamy ochotę wink
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/3jgxflw15mr6p77u.png
            • jamesonwhiskey Re: oszczędzanie zagranicą... 25.07.12, 12:09
              Z drugiej strony część ludzi w Polsce dziwi się, że robię zakupy za 150-170 złotych tygodniowo i głodem nie przymieramy - jemy wszystko na co mamy ochotę wink

              no dziwi sie bo nie dodajesz ze w duzym uproszczeniu to na co macie ochote zamyka sie
              w chlebie taniej kielbasie i kiszonych ogorkach
              a absolutnie nie macie ochoty na produkty jak no swiezy sok czy cos w ten desen
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się