Dodaj do ulubionych

a jakby tak zaszalec ostatni raz?

16.07.12, 20:27
jest ciezko, chociaz nie beznadziejnie. jakies dlugi, nieregularne dochody, alimenty, popsuty samochod, ledwo dzialajace sprzety agd, mocno podniszczone mieszkanie, rosnace dzieciaki. maz pracuje ale wysokosc pensji nie jest stala, ja od porodu nie mam pracy, sporo pomaga nam rodzina. do tej pory jakos bylo ale do komfortu psychicznego i poczucia bezpieczenstwa jest baaaardzo daleko. wzielo sie to z rozmaitych bledow w zarzadzaniu budzetem i oczywiscie z niepewnych dochodow.
ale dosc juz tego! chcialabym zmienic rozne nasze domowe nawyki i wybryki, wyjsc na zero, pozniej pozostac juz zawsze powyzej kreski. to wszystko podpowiada zdrowy rozsadek, jednak poziom frustracji zwiazany z tym, co nas czeka w najblizszych latach, siegnal juz zenitu. w domu atmosfera jest fatalna, odbija sie to na dzieciach. jestesmy zmeczeni tym lataniem dziur w budzecie, jednoczesnie niestety, musze to przyznac, jestesmy bardzo spragnieni tego aby sobie wyjechac gdzies nad cieple morze, spedzic tam cudowny tydzien i troche odbic sobie ostatnie czasy. od lat nie bylismy nigdzie, z dziecmi - raz tylko tydzien nad jeziorem! widze, ze w najblizszych latach na wyjazdy tez nie bedzie nas stac a odmawiania sobie wszystkiego nasza rodzina moze nie przetrwac. i tak dla naszego malzenstwa ostatnio byly ciezkie czasy pod roznymi wzgledami, strasznie sie frustrujemy bo sasiedzi i znajomi praktycznie wszyscy juz gdzies powyjezdzali lub wyjada w sierpniu.

mam odlozona kwote, ktora wystarczy na pokrycie 3/4 kosztow wyjazdu. i teraz - co robic? jechac czy nie? splacic karte kredytowa i potem wsciekac sie, ze sie nie pojechalo i chodzic w domu jak gradowe chmury czy ostatni raz zaszalec a po powrocie od razu zaczac "nowe zycie" z olowkiem w reku? latwiej byloby sobie odmawiac niektorych rzeczy po takich wymarzonych wakacjach. wiem, ze zaraz podniosa sie glosy, zeby najpierw wyjsc na prosta a potem odkladac na wakacje za rok ale obawiam sie, ze za rok nie bedzie juz tak latwo (nie chce pisac z jakich wzgledow ale sa to sprawy rodzinne).
na moje (nasze usprawiedliwienie) - od wrzesnia ide do pracy i bedziemy miec staly dochod!
Obserwuj wątek
      • e-ness Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 17.07.12, 11:18
        Na wyjeździe poczujesz sie lepiej, ale to chwilowe, bo przed powrotem do brutalnej rzeczywistości będziesz maił moralniaka, ze zamiast spłacić zobowiązania, "szalałaś" na wakacjach.
        Ale i tak uważa, ze warto wyjechaćsmile
        --
        Nie ma brzydkich biustów, są tylko źle dobrane biustonosze.
        Dobierz stanik i zmień życie na lepszesmile
        Secret Hills
      • robitussin Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 16.07.12, 23:17
        anachoresis napisała:

        > Jechać. Bo się wykończycie psychicznie.

        Really? To co mają o swoim zdrowiu psychicznym powiedzieć ci, którzy nigdy i nigdzie nie wyjeżdżali i pewnie nie wyjadą, bo ich najzwyczajnie w świecie nie stać?
        To nie jest kwestia wykończenia się psychicznego, lecz odpowiedniego podejścia do swojego życia. Odpocząć można także bez wyjazdu. Ale jeśli ktoś sobie wmawia, że wakacje bez wyjazdu na wczasy, to nie wakacje, to już naprawdę tylko i wyłącznie jego problem.

        --
        R.
        • anachoresis Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 17.07.12, 14:26
          A jak myślisz jaka jest ich kondycja? Myślisz, że są szczęśliwi, a ich myśli krążą tylko wokół pieniędzy? Może jeszcze w szale radości jedzą sobie z dzióbków bo tak się im żyje szczęśliwie pod naporem kredytów, obciążeń itepe? Trzeba wyjechać chociaż na weekend - nie mówię tu o rozwalaniu niewiadomo jakiej ilości pieniędzy (chociaż znam osoby "jadące" na debetach, kredytach i wio na tydzien na Kretę Majorkę czy inne cuda, byleby koleżanki i rodzina zazdrościła) ale o samym fakcie zmiany otoczenia, wyrwania się chociaż na chwilę; sama chyba nie wiesz jak to jest
          • robitussin Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 19.07.12, 23:47
            anachoresis napisała:

            > A jak myślisz jaka jest ich kondycja? Myślisz, że są szczęśliwi, a ich myśli kr
            > ążą tylko wokół pieniędzy? Może jeszcze w szale radości jedzą sobie z dzióbków
            > bo tak się im żyje szczęśliwie pod naporem kredytów, obciążeń itepe?

            Ale o czym (o kim) Ty teraz piszesz?
            Poddałam jedynie w wątpliwość Twoje wnioski, że jeśli oni nie wyjadą, to ucierpi ich kondycja psychiczna. Skąd taka pewność? Zapewniam Cię, że znam multum rodzin, które nigdy i nigdzie nie wyjeżdżają (bo ich po prostu nie stać) i jakoś się jeszcze ani nie pozabijali, ani nie rozstali z tego powodu (jak niestety stało się to w przypadku autorki wątku). Wyjazd (zwłaszcza na kredyt) to nie jest antidotum na finasowe problemy w rodzinie.

            > o samym fakcie zmiany otoczenia, wyrwania się chociaż na chwilę;

            Zgoda, ale dziewczyna chciała wydać na to "wyrwanie się na chwilę" od problemów rodzinnych i finansowych 3/4 odłożonej kasy.
            No błagam smile
            Zabrzmiało to cokolwiek jak "mam problem alkoholowy, więc idę się urżnąć w trupa, żeby o nim zapomnieć"

            > sama chyba nie wiesz jak to jest

            Jak CO jest?

            --
            R.
    • solejrolia Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 16.07.12, 22:49
      Ja nadpłaciłabym kartę i pojechałabym na krótki wyjazd, ale nie marzy się mi wyjazd do ciepłych krajów, zdecydowanie wolę włóczęgę po Polsce.
      Taki Malbork- rewelacja! na pewno w okolicy dałoby się znaleźć jakieś noclegi i trochę pozwiedzać a trochę pobyczyć się.
      Albo Kotlina Kłodzka. Albo Bieszczady.
      Albo .... albo....
      jest bardzo dużo możliwości...
      --
      Dlaczego dziś wstałam o 5.00? Hmmm..żeby się dłużej poobijać???
    • robitussin Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 16.07.12, 23:11
      Nie jechałabym. Odłożyłabym tyle, by móc pojechać, ale mieć jednocześnie w zapasie coś na czarną godzinę. Skoro od września zaczynasz pracę, to nie będzie to takie trudne i być może uda się Wam wyjechać w przyszłym roku.

      Ale to moje zdanie - ja musiałam nauczyć się tak żyć parę lat temu i nie ukrywam, że wyszło nam to na zdrowie. Potrafię odmówić sobie wielu rzeczy i nauczyłam się nie cierpieć z tego powodu. A już argumenty "bo inni mają/mogą, a my nie" kompletnie do mnie nie przemawiają.

      --
      R.
    • virgaaurea Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 16.07.12, 23:28
      ja bym nie pojechala, przynajmniej nie nad cieple morze;
      nei wiem, gdzie chcesz jechac, ale podejrzewam, ze skoro niedrogi wyjazd, to jakas oferta z biura do kraju typu egipt/tunezja/turcja;

      po pierwsze bardzo chetnie odkladamy problemy, ale po powrocie one nie znikna, dlugi beda jeszcze wieksze; a jak jeszcze nagle padnie wam jakies drozsze agd albo auto to pozytywny impuls, ktory mial byc efektem wyjazdu zniknie natychmiast;

      po drugie, skoro pomaga wam rodzina, to glupio dostane pieniadze przeznaczyc na wyjazd pod palme (jesli na biezace wydatki nie wystarcza), przynajmniej mi by bylo glupio;

      po trzecie obecna sytuacja biur podrozy jest jaka jest, w sierpniu w tych, w ktorych prawdopodobienstwo bankructwa bedzie male, bedzie tez drogo okrutnie;

      po czwarte - naprawde duuuzo podrozowalam, bo bardzo roznych krajach i miejscach i moge ci napisac, ze te przyslowiowe kurorty w tunezji wcale tak atrakcyjne nie sa, jak dla mnie to najmniej atrakcyjne miejsca z wszystkich, ktore widzialam (mimo, ze uwielbiam jak jest cieplo); bialy czlowiek jest chodzacym portfelem i tyle; sa w tych krajach piekne miejsca, owszem, ale one sa poza kurortami, dotarcie do nich oznacza ze koszty rosna znacznie;

      po piate - nie wiem, jak liczysz koszty i ile chcesz przeznaczyc na wyjazd, ale kazda dodatkowa atrakcja bedzie w tych kurortach kosztowac i znowu latwo wpasc w myslenie "skoro szalejemy ostatni raz, to nie bedziemy sobie zobaczenia pustyni i oazy odmawiac, skoro sasiedzi z pokoju obok jada";

      po szoste - jesli nie myslisz o tych najtanszych krajach, to w wielu drozszych np. we wloszech - sierpien jest fatalny, mieszkancow nie widac, sami turysci, ceny wyzsze, jedzenie w knajpach gorsze; jesli nie zobaczysz miejsc jak rimini czy lignano sabbiadoro, to naprawde przezyjeszwink sa piekniejsze miejsca blizej i taniej; trafic w fajniejsze miejsca w takich wloszech tez sie oczywiscie da, ale lot + wypozyczenie auta > koszty rosna mocno;

      po siodme - masz 3/4. a brakujaca 1/4? kolejny kredyt???

      zastanowilabym sie w twojej sytuacji, dlaczego marzy mi sie akurat koniecznie cieple morze -

      jesli dlatego, ze uwielbiacie plywac / albo potrzebujecie odpoczac przed wprowadzeniem ostrych oszczednosci / albo odbudowac relacje pomiedzy wami - popieram wariant taniej agroturystyki nad jeziorem; wtedy bedzie podstawione jedzenie pod nos, niedrogo w miare, spokoj i odpoczac da sie super, a atmosfera bedzie sprzyjac spedzaniu wspolnie czasu;

      jesli dlatego, ze sasiedzi jada i znajomi i wam troche glupio, a dzieci tez by chcialy, zeby nie czuly sie gorsze, a plywanie tez istotne - rozwazylabym biwakowanie nad balatonem, mozna zwiedzic budapeszt tez jesli lubicie; no i nie zbankrutujecie; jesli plywanie nie tak istotne, a ma byc poza polska - jest pare innych miejsc, cos wymyslimy, zebys nie zbankrutowala;

      jesli dlatego, ze po prostu potrzebujecie jakiejs przyjemnosci i pozytywnego impulsu, sami dla siebie, to na pewno da sie to zorganizowac wiele taniej, tylko trudno ci cos proponowac, skoro nie wiemy, co lubicie;

      glowa do gory, ogarnac sytuacje na pewno sie dasmile
      • zuzanna56 Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 17.07.12, 09:21
        Ja osobiście bym nie wyjechała, no może na weekend, jeśli faktycznie chcecie odpocząć i zmienić trochę klimat, oderwać się od rzeczywistości. Z tego co piszesz, macie naprawdę trudną sytuację. Dawniej nie jeździliśmy nad ciepłe morze, jeździliśmy gdzieś bliżej, albo taniej, nawet jeśli do jakiegoś kraju europejskiego, to samochodem, kupując jedzenie w markecie, robiąc sobie kanapki itp. Nie mieliśmy wtedy ciężkiej sytuacji, zawsze mieliśmy jakieś oszczędności, nie było przed nami remontu mieszkania, spłaty długu. Jesteśmy raczej ostrożni. Potem zaczęliśmy wyjeżdżać, bo co prawda wydatki nam wzrosły (kredyt, duże wydatki na paliwo) ale też wzrosły dochody.
        • skarbonka-bez-dna Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 17.07.12, 09:55
          Na początek jak czytałam Twój post papugo, mysłam - zaszaleć, ale posty poniżej przekonały mnie - zaszaleć, ale w granicach - tzn. na krócej, bliżej, taniej.
          Chociaż mi się trudno wczuć, bonie jestem typem, który potrzebuje wakacji wyjazdowych. Już szkolenie czy wychodna kolacja to dla mnie odskocznia a urlop w mieście - spędzony na sprzątaniu czy nadrabianiu zaległości mnie nie przeraża. Ale rozumiem, że można mieć inne potrzeby.
          • zuzanna56 Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 17.07.12, 10:05
            Albo zaszaleć za roksmile
            Jednak odłożyć trochę więcej, pospłacać długi, mieć fundusz na jakieś nieprzewidziane wydatki i wtedy spokojnie jechać. Nie potrafiłabym w tak trudnej sytuacji, gdzie jak piszesz psują się różne sprzęty w domu, pożyczacie od rodziny, mieszkanie dawno nie remontowane, macie długi itp, tak sobie wydawać kilka tysięcy na wyjazd (ale to ja, ktoś może myśleć inaczej).
            • nelamela Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 17.07.12, 10:14
              Ja rok temu mialam podobny dylemat.Kupiłam mieszkanie i ciągle je wykańczam.I chciałam wakacje i resztę mebli...Wakacje trwaja tydzień,wykończonym mieszkaniem bede cieszyła się dłuzej.Wybrałam opcję light-5dni nad naszym polskim morzem w agroturystyce i reszte remontu.Czyli i wilk syty i owca cała...Na waszym miejscu pomyślałabym o czymś podobnym.Od kredytow i długów nie uciekniesz a po powrocie,po pierwszym etapie euforii pomyślisz że może powinnaś spłacić jednak tą kartę?Pozdrawiam...
    • malwina.113 Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 17.07.12, 10:16
      szczerze, to myślę, ze wam ten wyjazd nie pomoże, jeśli chodzi o frustracje...to to siedzi w głowie, nie kwestia otoczenia, nie wydaje mi sie, ze atmosfera poprawi sie po wyjezdzie... poprawi sie jak popracujecie nad sobą... głupi spacer po lesie tez może odprężyć
    • lilyrush Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 17.07.12, 10:22
      ja Cię na pewno nie będę namawiać na wyjazd do agroturystyki zamiast nad ciepłe morze bo to akurat uważam za niezbyt mądre. Jak sie chce odpocząć w cieple to wydanie pieniędzy nad jezioro jest takie sobie- możesz zapłacić podobnie jak za Egipt a trafić na tydzień byle jakiej pogody albo deszczu i wrócić bardziej źli niz wyjechaliście

      Natomiast kwestia wyjazdu w ogóle to osobna sprawa- dla mnie wakacje na kredyt to gruba przesada- jeśli jest jak piszesz i jeszcze rodzina Wam pomaga to skąd masz oszczędności?

      ale akurat ja uważam, ze kredyt oprocentowany (całkowite 0% jeszcze ujdzie) na cos innego poza mieszkaniem jak sie ma problem z budżetem jest niedopuszczalny
      • zuzanna56 Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 17.07.12, 10:29
        ilyrush napisała:

        > ja Cię na pewno nie będę namawiać na wyjazd do agroturystyki zamiast nad ciepłe
        > morze bo to akurat uważam za niezbyt mądre. Jak sie chce odpocząć w cieple to
        > wydanie pieniędzy nad jezioro jest takie sobie- możesz zapłacić podobnie jak za
        > Egipt a trafić na tydzień byle jakiej pogody albo deszczu i wrócić bardziej źl
        > i niz wyjechaliście

        To też racja.
        • papuga-ara Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 19.07.12, 21:28
          wlasnie ten nasz jedyny wyjazd z dziecmi nad jezioro to byla kosztowna porazka i obiecalismy sobie, ze to ostatni nasz raz. ze wzgledu na nieprzewidywalna pogode, dosc slabe warunki - lekko splesnialy domek, komar 24h na dobe i koniecznosc samodzielnego wyzywienia sie. na plazy w ciagu 10 dni bylismy 2 razy! ciagle deszcze, zimno - jak na opalanie 19 stopni to raczej niewiele. wrocilismy z poczuciem straty.
    • eqea Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 17.07.12, 10:43
      A ja pojechałam. Stoimy przed dużym wyzwaniem finansowym i nie tylko finansowym (budowa domu) i mając świadomość, że następne dwa lata będą bardzo ciężkie pojechaliśmy na super wakacje (bardzo drogie wakacje). Nie bez znaczenia jest to, że ostatni rok pod wieloma względami był trudny i po prostu potrzebowaliśmy wypoczynku. Było absolutnie cudownie. Dopiero po powrocie, w pełni uświadomiłam sobie, jak bardzo tego potrzebowaliśmy - tego czasu totalnego luzu spędzonego rodzinnie. I mam siłę na "zaciskanie" pasa. Widzę jak bardzo zmieniła się moja świadomość, jak liczę od miesiąca każdy grosz (i to dosłownie - np. zaczęłam kupować chleb, a nie bułki, bo to oszczędność 5zł w tygodniu - takie myślenie było mi dotąd obce). Czuję się gotowa na najbliższe dwa lata - piszę dwa lata, bo jak dom będzie gotowy, dopiero wtedy będzie wiadomo ile nas naprawdę kosztował - ile wzięliśmy kredytu, jakie raty miesięczne są do płacenia i będziemy na nowo mogli poukładać finanse miesięczne, na razie to dość duża niewiadoma.
      Przed wakacjami byłam zmęczona fizycznie i psychicznie, dlatego uważam, że decyzja o wyjeździe była bardzo dobra i absolutnie jej nie żałuję i nie będę żałować, choć mam świadomość, że za te pieniądze moglibyśmy kupić np. połowę okien do domu.
    • mama_dorota Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 17.07.12, 10:56
      Zróbcie rodzinną naradę, razem z dziećmi, jeśli ich wiek na to pozwala. Sistra mojego męża powiedziała mi kiedyś, a miała wtedy dzieci 3 i 4-letnie, że oni odpoczywają tylko wtedy, gdy dzieciom jest dobrze, a dzieciom jest dobrze nad wodą. I gdziekolwiek mieszkali, a trochę się tułali po świecie - Australia, Niemcy, Szwecja, to właśnie tak spędzali wakacje, a jak było ich na to stać, to wykupowali wycieczkę. I my też tak robimy. Kiedyś, z braku kasy nie planowaliśmy wyjechać, a byliśmy tak samo sfrustrowani brakiem kasy, dzieci miały 1,5 i 3,5 roku, a my na siebie warczeliśmy tylko. Trafiła się okazja - mieszkanie znajomych w Olsztynie za 300 zł/2 tygodnie, bo ludzie tak jak my byli wykończeni finansowo i ona z dziećmi wyjechała do rodziców na wakacje, on przeniósł się do swojej mamy i pracował. To mieszkanie pozwoliło nam samodzielnie przygotowywać posiłki i urlop kosztował tyle, co paliwo+te 300 zł, a wokół mieliśmy pełno jezior. Wzięliśmy też rowery i foteliki dla dzieci. Do dziś wspominamy ten czas.

      Może masz kogoś znajomego, kto wyjeżdża, a mieszka nad morzem/jeziorem/rzeką i odnajmie mieszkanie? Może twoje też mogłoby się komuś przydać?
      --
      www.inteligentny-projekt.pl/
    • papuga-ara Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 17.07.12, 11:02
      dziekuje za wszystkie odpowiedzi.
      decyzja podjeta zostala dzis w nocy - nie jedziemy.
      maz wyprowadza sie jeszcze w tym tygodniu do swoich rodzicow, do innego miasta.
      nie wytrzymalismy, jak widac kolejny przyklad na to, ze klopoty finansowe potrafia zabic milosc.
      a podobno pieniadze szczescia nie daja...
      • akacjax Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 19.07.12, 19:46
        To po prostu pojedź sama, odpoczniesz. Osobiście uważam, że osoby, którym się wydaje, że urlop coś uzdrowi...źle sobie wyobrażają urlop. Mamy czas, luz, choć nagle jesteśmy non stop razem...co bywa nowością, czasem męcząco, gdy zwykły dzień jest inny...pomijam, ze po urlopie wydaje się, ze będzie tak samo...a tu znowu po staremu.

        Tak jak nie rzuca się palenia na urlopie-by go rodzinie nie popsuć....tak i krótki urlop słabych więzi nie uleczy.
      • mama_dorota Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 18.07.12, 09:28
        Spróbuj jeszcze tego:
        bibliaofinansach.pl/ksiazki/
        To jest książka-poradnik, a jego fabuła oparta jest o historię małżeństwa, które początkowo rozstało się pod wpływem takiego kryzysu jak wasz, ale ostatecznie się z tym uporali. Ja się z niej dużo nauczyłam.
        --
        www.inteligentny-projekt.pl/
    • maciejka_73 Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 18.07.12, 23:00
      Jeśli to nie tajemnica: kto był w Waszym związku bardziej PRO oszczędzanie?
      Czuję jakoś że mąż...
      Może oszukiwałaś się uzasadniając ten wyjazd połączeniem rodziny, może oczekiwania drugiej strony były zupełnie inne?
      Może zaproponuj wyjazd do Holandii do pracy całą rodziną? Wieczorami się zintegrujecie, dzieci zarobią sobie własną kasę na cały rok? Może tego oczekuje Twój mąż?
      Już na miesięcznym wyjeździe będziecie sporo do przodu, a będę się upierać, że lepsze takie wakacje, niż siedzenie w domu. I wychowawcze, i finansowo ok.
      • papuga-ara Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 19.07.12, 21:04
        nie jest to tajemnica - akurat jest odwrotnie niz myslisz. maz to niebieski ptak, dalam sie wkrecic w jego luzne podejscie do finansow a potem, gdy pojawily sie pierwsze problemy, mysleliscy, ze to przejsciowa sytuacja. tymczasem nagromadzily sie nam zaleglosci tzn. moze raczej inwestycje do zrealizowania, przede wszystkim w wyposazenienie domu i w dzieci. nie dalismy rady, ostatnie pol roku zylismy jak pies z kotem i wyszlo jak wyszlo. maz juz spakowany, jutro po poludniu wyjezdza. perspektywa Holandii nie wchodzi w gre, pracy maz ma pod dostatkiem, nie rzuci tego. gorzej z rozliczeniami i ogolnie finansami. ale dzieki smile
      • papuga-ara Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 19.07.12, 21:21
        ogolnie to sytuacja sie bardzo zmienila - my z dziecmi zostajemy w moim mieszkaniu (sprzed slubu) zadluzonym na ok. 1500zl w spoldzielni (ostatnio przyszlo rozliczenie za wode i mamy zalegly czynsz do zaplacenia)

        do splacenia mam karte 150zl miesiecznie
        kredyt gotowkowy 120zl miesiecznie
        rachunki z czynszem - srednio 800 w zaleznosci od miesiaca (najgorzej jak jest prad ok. 250-270zl za 3m)
        leki ok. 100/m-c

        teraz mam dochody mizerne, jakies 500-700zl miesiecznie z rekodziela, sprzedazy roznych rzeczy w internecie, pisania tekstow. od wrzesnia bede zarabiac ok. 1600 netto, maz ma dawac 700 na dzieci poki sie tego sadownie nie uzgodni. jedno dziecko w szkole podstawowej, drugie w przedszkolu prywatnym (nie dostalo sie do panstwowego a na nianke trzeba wylozyc jakies 1200zl minimum)

        maz zwial. taka prawda ale nie dziwie mu sie troche, zycie w takim napieciu i skakanie sobie do gardel z byle powodu, jest na dluzsza mete nie do zniesienia. dlatego chcialam tego wyjazdu, chcialam go bardziej niz on. w koncu bylaby szansa oderwac sie od tej codziennosci, ktora nam uszami juz wychodzila. szansy raczej juz nie bedzie.
        • araceli Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 19.07.12, 21:38
          Małżeństwa nikt Ci tu raczej nie doradzi jak naprawić - finanse tak. Do tego potrzebne są informacje:
          - jakie jest łączne zadłużenie na kartach i gotówkowe
          - ile kosztuje przedszkole
          - ile zarabia mąż
          - ile masz oszczędności

          O września będziesz mieć 2300 a wydatków, które wypisałaś już jest prawie 1200.
          • papuga-ara Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 20.07.12, 07:58
            na karcie mam prawie 3000 do splaty
            kredyt gotowkowy prawie 2000
            przedszkole - 550zl z wyzywieniem
            oszczednosci tzn. kwota ktora miala byc na wyjazd 4500

            pilne inwestycje:
            meble do pokoju mlodszego dziecka (ma niemowlece jeszcze)
            jesienne ubrania i buty dla dzieci (tu na pewno pomoga dziadkowie jak zwykle)
            naprawa pralki
            przeglad techniczny auta (konieczna przedtem naprawa zawieszenia - pewnie z 500zl)

            moje zarobki 1600 + mysle ze 300-400 dorobie wieczorami
            maz ma od 2000 do 4500, placi 350 alimentow na dziecko z poprzedniego malzenstwa
            • araceli Re: a jakby tak zaszalec ostatni raz? 20.07.12, 08:41
              Są tutaj mądrzejsi ode mnie ale ja bym zrobiła tak:
              - z oszczędności spłacić kartę - tam odsetki są pewnie najwyższe, z reszty naprawa pralki, meble dla dziecka szukaj np. na GratyzChaty i Tablica.pl - można znaleźć za darmo albo za grosze a jak wyjdziesz na prostą to można kupić nowe
              - kredyt gotówkowy do spłaty przez męża + koszt naprawy samochodu
              - w spółdzielni pewnie nie zapłacisz czynszu za sierpień więc w połowie sierpnia złóż pismo z prośbą rozłożeniem zaległości na raty np. po 100zł do każdego czynszu od września, większość spółdzielni na to się zgadza

              Czy w grę wchodzi rezygnacja z samochodu?

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka