Dodaj do ulubionych

Jak pozbyć się wszystkich "przydasi"?

22.07.12, 21:14
Kurcze nie potrafie sie przemóc i pozbyć rzeczy które 'mogą się kiedyś przydać" i tak trzymam bluzki ktore moze kiedyś założę, spodnie do ktorych kiedys schudnę i mase innych rzeczy-- niby wiem ze zaracam mieszkanie ale ta swiadomosc ze jak cos wyrzuce a kiedys bedzie to potrzebne to nie oszczednosc to "szlak mnie trafia"
o matko-jak sie przemóc- poradzcie
MOJE AUKCJE ALLEGRO:

allegro.pl/show_user.php?uid=4261525
Edytor zaawansowany
  • 22.07.12, 21:42
    ja ostatnio pozbyłam się sporej ilości ubrań:

    *część z nich była bardzo zniszczona ale je lubiłam i nosiłam

    *w niektórych źle wyglądałam

    *a niektóre nie były noszone:
    część kupiłam, bo wydawały się fajne - ale generalnie takich nie noszę, wiec leżały kilka lat
    pare ubrań kupiłam na zapas - nie wiem ile lat musiałabym je trzymac, by mi sie one w koncu przydały

    zostawiłam je wszystkie koło kosza (nie lubię sprzedawać na alegro), mam nadzieję, ze komuś się przydały

    teraz mam w szafie luz i mam wrażenie, ze mam wiecej możliwości tworzenia strojów niz wczesniej, bo to co zostało używam, nic nie zostawiam na specjalne okazje (choc ze 3 rzeczy takie powinnam mieć - ja zwykle mialam chyba z 10, i one tak leżały nie noszone, a jak się opatrzyły wyrzucałam)

    fajnie jest spojrzec na uporządkowaną szufladę i same przydatne rzeczy (ubrania)

    wyrzucałam stopniowo, też mi było ciężko,
    (acha, zostawiłam 2 pary spodni w większym rozmiarze - bo ja raz chudne raz tyje o jeden rozmiar)

    a żeby w przyszłości nie wyrzucac aż tyle, stworzyłam sobie w myślach listę co potrzebuje jeszcze, by to co kupie faktycznie nosić -zakupy z listą będą wink

    nie bede już tak bezmyslnie wydawać pieniedzy na zakupy jak kiedyś - choć wpadek sie na pewno nie ustrzegę

    poza tym określiłam swój typ urody i wiem w jakich kolorach mi dobrze

    tak jak radzi autorka Sztuki prostoty, pozbądź się rzeczy nie wygodnych, za dużych, takich w których źle wyglądasz, źle się czujesz

  • 22.07.12, 23:33
    To jest problem natury bardziej psychologicznej niz organizacyjnej. Jedni nagminnie wyrzucaja, inni nagminnie zbieraja. Rada dla tych ostatnich / ze mna wlacznie /: wyrzucac / jak wyzej juz napisano / stopniowo albo kategoriami. Np. po zimie raz skontrolowac pizamy, raz swetry itd. Nie wszystko na raz, gdyz zbieracz tego nie przezyje.
  • 29.07.12, 13:51
    Zgadzam się z tym absolutnie! smile ja też mam naturę zbieracza i ciężko mi cokolwiek z szafy wyrzucić.
    Robię to chytrze i powoli. Od czasu do czasu biorę do ręki jakąś zużytą/nieużywaną/niepasującą rzecz, oglądam ze wszystkich stron i jak tylko sobie pomyślę, że właściwie dobrze byłoby to wyrzucić, natychmiast układam na szafce w przedpokoju. Wychodząc z psem wynoszę do śmietnika tongue_out po jednej, max dwie sztuki.
    Tak jak Linn napisała, zbieraczowi serce by pękło, jakby tak workami wynosić tongue_out
  • 29.07.12, 15:12
    zawsze powtarzam, ze najlepszym motorem do pozbywania sie przydasi sa przeprowadzki, oraz brak pomieszczen typu strych, piwnica, komorka, szopa, garaz, spizarnie itd....
    Niestety - ja nie dosc, ze sie nie przeprowadzalam - posiadam wszystkie pozostale pomieszczenia.... O ile spizarnia jest li i jedynie spizarnia, to na takim strychu moze byc spokojnie ukryty Panzerkampfwagen VI zwany Tygrysem Króleskim.

    Moje pozbywanie sie (nie)przydasi ograniczylo sie do wyprzedania na allegro sporej czesci niepotrzebnuych ksiazek - niestety pozostale 3/4 tychze niepotrzebnych zalega...., do pozbycia sie na all... stosu ciuchow, ale pozostałe 3/4 stosu niepotrzebnych zalega... sporadycznie udaje sie pozbyc po sztuce w znajomym sklepiku, ale to za mało.
    Od kilku lat bralam udzial z bratowa w festiwalu recyclingu - ale chyba zbyt duzo chetnych na to sie zaczelo zalapywac, bo organizatorzy zaczeli wporowadzac ostre limity - w zwiazku z powyzszym - szklo czyli butelki i sloiki systematycznie wyrzucam (a i tak na przetwory mam zapas na kilka lat.....), makulature wywoze po drodze raz na kwartal-pol roku do skupu, w tym roku rowniez pojada do skupu razem z makulatura - niewywiezione na festiwal puszki. (Na festiwal wywiezione tylko byly PETy)
    Ha! w rozpedzie pozadkowym pozbylam sie 20-letniej sztucznej choinki, czeka jeszcze taka ok 30-letnia.
    Nie ukrywam, ze co jakis czas mam spreza i pozbywam sie ok 1 worka rzeczy nieprzydatnych - nieprzydatnych akurat na aktualny moment, bo za 2 tygodnie okazuje sie, ze to co wyrzucilam - przydaloby sie jak znalazl....
    W czasie ostatbniego remontu - Mala pozbyla sie w sumie 2 worow niepotrzebnej makulatury, 2 pozadnych stosow ciuchow (jeden do pozbycia sie z domu, drugi "dla mamusi smile ), oraz sporego kartonu przyboro szkolnych - to dla kuzyna.

    O kosmetycznej akcji denko wspominalam w innych watkach, ale tak - male mydelka do wymydlania do rak, kategoryczne zuzywanie resztek, systematyczne zuzywanie skladu kosmetykow.

    Nie mam pomyslu natomiast np co zrobic z kilkoma doslownie kartonami muszli....
    Moze ktos ma jakies pomysly?


    --
    "Bez względu na to, gdzie człowiek patrzy, zawsze coś widzi"
    59,5
    Niestety stara to prawda: diabły są atrakcyjniejsze od aniołów.
  • 29.07.12, 16:22

    > Nie mam pomyslu natomiast np co zrobic z kilkoma doslownie kartonami muszli....
    > Moze ktos ma jakies pomysly?
    >

    a w sztuce prostoty było cos na temat zbieranie muszli wink

    konkluzja była taka, by nie zbierać wink
  • 29.07.12, 16:28
    I co - wyrzucic?
    To nie dla mnie......
    --
    "Bez względu na to, gdzie człowiek patrzy, zawsze coś widzi"
    59,5
    Niestety stara to prawda: diabły są atrakcyjniejsze od aniołów.
  • 29.07.12, 16:34
    może oddać do jakiegoś przedszkola, dzieci coś porobią z tych muszelek
  • 29.07.12, 16:41
    www.google.pl/search?q=co+mo%C5%BCna+zrobi%C4%87+z+muszelek&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a
    jeden z pomysłów to wypełnic wazon nimi do połowy, ładnie się prezentuja... ale to tylko garstkę tak można wykorzystać
  • 29.07.12, 17:26
    Jeden szklany dzban wypełniony w całosci - fakt, prezentowało sie niezle, poki sie nie nakurzylo - po latach został wlasnie zlikwidowany, znaczy oprozniony z zawartosci....
    Zostały dwa słoje - w łazience i u Małej, ale to i tak za wiele!

    Niestety nie mam talentu tez do prac artystycznych.....
    Przedszkole - moze to nieglupi pomysl?
    W kazdym razie - dzieki za sugestie i poswiecony czas!!
    --
    "Bez względu na to, gdzie człowiek patrzy, zawsze coś widzi"
    59,5
    Niestety stara to prawda: diabły są atrakcyjniejsze od aniołów.
  • 20.08.12, 08:09
    Potwierdzam - zero talentu!
    Usilowalam wykonac swiece wg netowych wskazowek i... wyszedl mi dorodny wklad nagrobny.....
    --
    "Chciwość gubi każdego i jest to reguła, od której nawet nie ma wyjątków"
    58,4
    Niestety stara to prawda: diabły są atrakcyjniejsze od aniołów.
  • 29.08.12, 22:05
    Jedna przedwojenna etazerka ze strychu wedruje jako element wyposazenia firmy. Druga tez miała powedrowac, ale Dziecko domaga sie, by stala sie jej elementem wyposazenia - wiec poki co - wrocila na strych. Etazerka, nie Dziecko.
    --
    "Jeśli kobieta jest szczęśliwa, jest także piękna..." Sophia Loren
    58,4
    Niestety stara to prawda: diabły są atrakcyjniejsze od aniołów.
  • 03.09.12, 20:17
    Ok, tylko sie nie smiejcie! - jestem z siebie dumna jak paw smile A nawet 2 pawie!
    Po kilku tygodniach dochodzeniowego utylizowania roznosci strychowych - dzis wyszłam, stanelam - i co ja widze? Nie, nie serwis Nowakowskiego smile - dwa kawalki po ok 1 m2 PUSTEGO!!!
    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    58,4
    Niestety stara to prawda: diabły są atrakcyjniejsze od aniołów.
  • 12.09.12, 16:18
    W kuchennej szafce, gdzie odklada sie wszystkie szpeje na "przyda sie" znalazalm pudelko z rozmaitymi sitkami i krzyzakami do maszynek do mielenia, o odnalezienie GDZIES ktorych to "gnebila" mnie od jakiegos czasu mamusia. w sumie - bylo to jednak ostatnie miejsce w ktorym bym szukala... stawialam na strych raczej...
    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    58,4
  • 01.11.12, 17:03
    Styropian z rozmaitych opakowan moja mama wykorzystala zamiast pianki gdy sporzadaala stroiki na groby.
    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    58,6
  • 16.04.14, 23:59
    Wow, jak tak czytam o tym co ma i ile jeszcze do wywalenia, odnoszę wrażenie, że masz dom wielkości Belwederu, gdzie Ty to wszystko mieścisz wink
    --
    Ludziom, zawdzięczam naprawdę wiele, zwłaszcza problemów...
  • 14.05.16, 07:45
    dobrz,e że nie było tam truchełka myszy big_grin Tak mi sie z serwisem Nowakowskiego skojarzyło big_grin
  • 27.08.12, 07:43
    2 kartony nie wystarcza, ale jak jeszcze nazbierasz ... smile
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,93562862,130517058,0,2.html?noi=1
  • 27.08.12, 08:38
    Dozbieranie - nie ma problemu, ale jak uzbierac kase na TAKA chalupe?
    --
    "Podstawą sukcesu jest natchnienie"
    58,4
    Niestety stara to prawda: diabły są atrakcyjniejsze od aniołów.
  • 22.07.12, 23:39
    Mam ten sam problem. Mam masę za ciasnych ciuchów, z którymi ciężko mi się rozstać. Ostatnio i tak się przemogłam, i sprzedaję rzeczy po dziecku z okresu niemowlęctwa, a i tak mam jakieś takie wyrzuty, że może powinnam to trzymać ... może już nie dla mnie, ale dla kogoś z rodziny.

    A jak na razie to nabrałam ochoty na zakup tej książki "Sztuka prostoty", bo wszyscy o niej tu piszą.

    --
    MOJE AUKCJE ALLEGRO:

    allegro.pl/listing/user.php?us_id=2392806
  • 23.07.12, 07:51
    ja sobie wypożyczyłam "Sztukę prostoty"

    faktycznie odkładanie rzeczy siedzi głęboko w psychice
    moi rodzice całe życie gromadzili
    ja tez długo brałam z nich przykład, aż w końcu pozbyłam sie kiedyś ubrań które od lat lezały, które miałam kiedyś założyć... i poczułam ulgę

    ja myśle, ze z ubraniami to jest tak, ze jak mamy ochote włożyć coś innego niż to co non stop nosimy to nie zajrzymy na dnie szafy i nie wygrzebiemy czegoś co dawno nie nosiliśmy ale pójdziemy do sklepu kupić sobie coś nowego, modnego

    czasem myslę że tyle rzeczy oddałam jak zaczełam przybierac kilogramy i teraz one by sie przydały... ale nie myślałam wtedy, ze bede chciałą kiedys znow schudnąć - kiedyś myslałam, ze jak kilkogramów mi przybedzie bede lepiej wygladac, ale te kilogramy niestety nie weszły tam gdzie powinny i musiałam ich się pozbyć wink
    po co trzymac coś latami nie wiedząc czy sie wróci do rozmiaru, moda się zmienia, teraz staram tak odżywiac tak, by nie zmieniac rozmiaru, ewentualnie waham się miedzy jednym rozmiarem a drugim

    autorka sztuki prostoty nie uwaza, że marnotrastwem jest pozbywanie sie rzeczy, które przestały nam służyć, marnotrastwem jest je zatrzymywać

    jeśli chodzi o inne przydasie, to nigdy dużo nie gromadziłam (często się przeprowadzałam), choc zawsze cos sie znajdzie co kupiłam, służyło i potem stało sie niepotrzebne albo przestało mi się podobac (kapa, doniczka) to zostawiam to koło kosza

    nie wiedzę tez sensu gromadzenia książek, które choc warto były przeczytac to ich grzbiet wywołuje u mnie ciarki na ciele (Rocznik 1948, Książka dla Manuela itp), albo tych co mi się nie spodobały

    nie ma sensu tez zostawiać rzeczy, które się kupiło i to sie okazał nie trafiony zakup (płyta na przykład)- pozbywam się wtedy i myślę a ile zrobiłam trafionych zakupów co służą mi latami - to się jakoś wyrównuje (jednej bluzki nie założę nawet a druga służy mi latami)

    Autorka sztuki prostoty też pisze, ze uczymy sie na błędach,

    nie trafione zakupy normalna rzecz, oby tylko nie kupowac pod wpływem chwili, wtedy można mieć wyrzutu jak sie to okaże nie przydatny zakup, choć i wtedy nie ma co włosów z głowy rwac tylko wziąć się za siebie i nie poprawic sobie wiecej humoru impulsywnymi zakupami

    marnotrastwo to dla mnie posiadanie rzeczy, które w ogóle nie służą (bo sa juz /nigdy nie były przydatne, są brzydkie, nie podobają mi się już), lub nie wiadomo kiedy posłużą i przekładanie je z miejsca na miejsce,
    marnuję wtedy na nie swój czas (sprzatając je, przekładając) , wywołują wyrzuty sumienia, ze nie potrzebnie je kupiłam, psują mi humor bo nie sa według mnie ładne itp - zabierają tym pozytywną energię wink

    ostatnio zrobiłam duuuży porządek jak przyszedł na świat mój synek i musiałam zrobić miejsce na jego rzeczy, a mam mieszkanie małe
    nie zagracałam wiec pomieszczen dodatkowymi komodami, półkami tylko zrobiłam przegląd dobytku,
    do tej pory co jakis czas się pozbywam przedmiotów, jak stwierdzę, ze "to już chyba mi nie posłuży" robiąc miejsce na rzeczy mojego synka - ciągle ich liczba rośnie - ale i to mam pod kontrolą smile

    ale się rozpisałam smile
    moze komuś pomogłam smile
  • 23.07.12, 11:12
    malwina.113 napisała:

    > ja myśle, ze z ubraniami to jest tak, ze jak mamy ochote włożyć coś innego niż
    > to co non stop nosimy to nie zajrzymy na dnie szafy i nie wygrzebiemy czegoś c
    > o dawno nie nosiliśmy ale pójdziemy do sklepu kupić sobie coś nowego, modnego

    tez tak sądzę


    > po co trzymac coś latami nie wiedząc czy sie wróci do rozmiaru, moda się zmieni
    > a,

    a ja trzymam pare rzeczy z myślą o corkach. Moda wraca, sama nosiłam z powodzeniem ciuchy po mojej mamie smile Zatrzymuje jednak tylko takie, które sa dobrej jakości i w BDB stanie, np. mam świetne klasyczne jeansy Guess, które mało ponosiłam, bo przytyłam, spodnicę czy małą czarną sukienkę z cienkiej wełenki, w którą sie nie mieszczę, suknie balową z tafty.... Myslę, ze te rzeczy ktos będzie mógł wykorzystać w przyszlości....Natomiast najgorszym zawalaczem miejsca są dla mnie pomechacone, porozciagane swetry, bo zajmuja duzo miejsca i jakies bluzeczki, które "na podomu" mogłyby sie jeszcze nadac (do sprzątania, malowania), ale normalnie juz nie założę. Staram sie od czasu do czasu wywalac większośc takich ciuchów.

    > nie wiedzę tez sensu gromadzenia książek, które choc warto były przeczytac to i
    > ch grzbiet wywołuje u mnie ciarki na ciele (Rocznik 1948, Książka dla Manuela i
    > tp), albo tych co mi się nie spodobały

    A ja z książkami, do których nie wracam mam ten problem, że jeśli uważam je za wartościowe (choc nie planuje czytac ponownie), to jednak trzymam dla dzieci. Moi rodzice mieli dużą bibioteczkę i pamiętam, jak sama uwielbiałam sobie cos tam wyszperać smile Ja nawet trzymam wybrane książeczki dziecięce dla wnuków, ale naprawdę nieliczne... Generalnie ubrania i akcesoria dziecięce, w tym ksiązki i zabawki, staram sie sprzedawać, rozdawać, jak tylko przestaja mi być potrzebne/dzieci nie uzywają.
  • 23.07.12, 15:57
    Nauczona doswiadczeniem - jak ja zalowalam, ze moja mama pozbyla sie swoich klasycznych ciuchow z lat 60! sukienki, zamszowy plaszcz itp - tez trzymam kilka starych ciuchow. Klasycznych dla pewnej epoki big_grin
    i zaluję, ze kilku innych innych sie pozbylam...

    Ksiazek tez nie umiem sie pozbyc. W swojej bibliotece mam pozycje z dziecinstwa moich rodziców, swojego...

    A poza tym, wyrzucam co sie da smile




    --
    Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
  • 23.07.12, 18:40
    w sumie to ja też mam kilka książek z mojego dzieciństwa, które bardzo mi się podobały i podrzucę je na pewno synkowi

    zapomniałam o nich, są u moich rodziców

    są one dla mnie tak cenne jak zdjęcia, lub jak pewnie dla niektórych ubrania, które nosiły mama czy babcia...


  • 23.07.12, 18:45
    pomyliłam się wt ytule książki to miał być "Rok 1984" Orwella :]
    warta przeczytania, ale jej posiadanie w biblioteczce po przeczytaniu działało na mnie depresyjnie uncertain
  • 20.11.12, 21:44
    Trzymanie "przydasi" to problem natury mentalnej i żeby nauczyć się z nim rozprawiać (najlepiej na bieżąco z kompletnymi bzdurami), a 2 razy w roku - bardziej globalnie i obowiązkowo. Ja wypracowałam sobie kilka zasad:
    - najnowsza to taka, że nie wyrzuca się przydasi w okresie posezonowym, ponieważ właśnie w sezonie okazuje się, że np.wyrzucony w czasie niemiłosiernych upałów sweterek z miłej i ciepłej włóczki akurat świetnie nadałby mi się do nerek ogrzania smile
    - przydasie oznaczone metką "wylot" powinny przejść kwarantannę w jakiejś torbie uszykowanej do wyniesienia, ponieważ z chwilą ich bezpowrotnego rozstania przychodzą mi tak genialne rozwiązania, że bez tej furtki, mogłabym się pociąć ze zgryzoty nad głupotą swą (zauważyłam, że mózgownica zupełnie inaczej pracuje nad rzeczą utraconą. Ba, przede wszystkim zaczyna o niej myśleć, jakby wcześniej nie mogła...)
    - z zasady nie wyrzucam bawełny, T-shirtów - doskonale nadaje się na jednorazowe szmaty i szmatki do sprzątania i mycia. Z tych ostatnich można uszyć np. b. pożyteczną ścierkę -wycierkę , a z koszuli fartuch dla faceta, a z kilku bluzek / koszul poduszki patchworkowe... itd. Grunt to myśleć i ... wymyślać smile
    --
    www.inspirujacacodziennosc.blogspot.com
  • 21.11.12, 10:39
    Patchworkowe cuda - wiele bym dala, by miec zdolnosci do tworzenia takowych.....
    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    58,4
  • 23.07.12, 09:49
    "jak na razie to nabrałam ochoty na zakup tej książki "Sztuka prostoty", "

    Że tak zauważę: jak nabędziesz książkę, to się nie pozbędziesz przydasiów, tylko nabędziesz nowy wink
  • 23.07.12, 10:39

    A ja poradziłabym Ci przejrzeć najpierw te książkę w ksiegarni-bo niektorym ona odpowiada a innym nie--
    no a potem pomyslec czy mozna ja gdzies wypozyczyc, pozyczyc od kogos lub kupic z 2 reki smile

    MOJE AUKCJE ALLEGRO:

    allegro.pl/show_user.php?uid=4261525
  • 23.07.12, 11:06
    Myślę, że to kwestia charakteru - ja mam manię pozbywania się rzeczy, najpierw trochę poleżą a potem czuję, że nadszedł ich czas i sprzedaję/oddaję/wyrzucam.
  • 23.07.12, 11:05
    niebieska.maupa napisała:

    > "jak na razie to nabrałam ochoty na zakup tej książki "Sztuka prostoty", "
    >
    > Że tak zauważę: jak nabędziesz książkę, to się nie pozbędziesz przydasiów, tylk
    > o nabędziesz nowy wink

    haha, racja.

    Myslę, że dobrym momentem na pozbycie się takich rzeczy, jest jakas domowa rewolucja... wydarzenie np. remont, przeprowadzka, albo narodziny dziecka. Wtedy bardziej nas zmusza do tego sytuacja, koniecznosc wygospodarowania miejsca.

    Nawet postanowienie zrobienia porządków nie jest tak skuteczne, bo gruntowne porzadki bardzo często powodują, że rzeczy te zmieniaja tylko swoją lokalizacje, przekladamy je z miejsca na miejsce, ale one nadal są w naszym domu. Ostatecznie lądują w piwnicy lub na strychu.

    Gdybyśmy zyli jak samotnicy w jakiejś pustelni wtedy ten rzekomy minimalizm działby się samoistnie. Tymczasem wypada mieć więcej niż jeden kubek i menażkę. Mamy więc zastawę na 12 osób, dodatkowy komplet sztućców, kieliszki do róznych rodzajów win, zapasowę koldry i poduszki, a to wszystko z myslą o ewentualnych gościach.

    Sami dla siebie mamy kilka ( kilkanaście, no niektorzy nawet kilkadziesiąt par butów) bo przeciez sa rózne okazje, a nawet jak unikamy okazji to są różne warunki atmosferyczne. Też mam buty ktorych nie noszę, ale kiedy bede chciała wlasnoręcznie pomalowac mieszkanie nie bedzie mi ich szkoda załozyć, zniszczyć a potem po prostu wyrzucić. Nie widzę sensu wyrzucania ich juz teraz.

    Starsze ubrania, szczególnie koszulki i bluzki bawełniane, ewidentnie zniszczone, albo sprane tnę na ściereczki. Mam zawsze stos takich ściereczek, niekiedy uzywam ich tak jak niektorzy papierowe ręczniki. Wycieram i wyrzucam. Celowo pocielam je na mniejsze rozmiary. Kiedy nagle cały kubek soku wyladuje na podlodze nie targam mopa i wiadra zetrę taka scierką, potem jeszcze jedną i po sprawie.

    No po prostu we współczesnym świecie nie da się posiadać naprawdę mało i tylko tyle ile nam osobiście potrzeba. ZAWSZE MAMY I BĘDZIEMY MIEĆ CZEGOŚ WIĘCEJ ! I zasada, żeby wyrzucac cos co przez ostatnie pół roku bylo nieuzywane nie sprawdza się, bo wiele rzeczy jest uzywanych właśnie co kilka lat, lub raz na rok. Mam jakies tam starsze kołdry, nie najlepsze, wląsciwie moglabym je wyrzucić, ale to oznaczaloby marnotrastwo. Ponieważ planuję zainwetować w domek letniskowy (tylko jeszcze nie wiem kiedy) więc wtedy sie przydadzą.

    Może zamiast biadolić lepiej się z tym pogodzić. Utrzymywać ład w szafach i piwnicach i rzetelnie się zastanowić przed każdym nowym zakupem.
    --
    Kaszuby moim okiem
  • 23.07.12, 14:04

    > Starsze ubrania, szczególnie koszulki i bluzki bawełniane, ewidentnie zniszczon
    > e, albo sprane tnę na ściereczki. Mam zawsze stos takich ściereczek, niekiedy u
    > zywam ich tak jak niektorzy papierowe ręczniki. Wycieram i wyrzucam.

    to samo wymyśliłam i zrobiłam smile

    etna ja bym w pierwszej kolejnosci pozbyła się rzeczy zniszczonych (przedmiotów, ubrań) jesli to sa ubrania, które zamierzasz znosić po domu to się zastanów czy az tyle potzrebujesz ich do chodzenia po domu

    jesli sa to zniszczone przedmioty i jesli ich przez dwa lata nie używałaś (nie mam na mysli kurtki przeciwdeszczowej przydatnej na wyprawy w stylu "pod namiot") to też pożegnaj

    a potem eliminuj rzeczy nie zniszczone, ale zupełnie nie potrzebne, nie noszone

    a jak juz to zrobisz to napisz i bedę myslała co dalej ci doradzić wink

    jeśli chodzi o sztuke prostoty, wypożyczyłam, ale kupię sobie na pewno, rozdział na temat minimalizmu ok, ale teraz czytam rozdział o ciele i bardzo mi się podoba, ale to w innym wątku będę się wypowiadać smile

    ja może też kiedyś zacznę książki gromadzić z myślą o dziecku, póki co wystarczają mu z ilustracjami, choć brał niekiedy jakąś "moją" książkę w łapki i wpatrywał się w tekst wink naśladuje mnie czy co ??? big_grin
  • 23.07.12, 14:08
    miało byc:

    > ja może też kiedyś zacznę książki gromadzić z myślą o dziecku, póki co wystarczają mu z ilustracjami, choć synek bierze niekiedy jakąś "moją" książkę w łapki i wpatruje się w tekst wink naśladuje mnie czy co ??? big_grin
  • 23.07.12, 16:24
    Moja królewna wyrosła z serii Disneya i Kubusia Puchatka i mam całą półke zawalona takimi seriami. Musze to komus oddac do jakiegos przedszkola czy Domu Małego Dziecka.
  • 27.08.12, 07:36
    Ja sie chętnie zaopiekujesmile Moja właśnie weszła w etap księzniczek i kubusia puchatkasmile
  • 23.07.12, 14:33
    Mimo, iż nie podoba mi się Twój ton w sąsiednim wątku, to bardzo mi się podoba to co napisałaś w tymsmile
    --
    Moje aukcje:
    allegro.pl/listing/user.php?us_id=1161539
  • 23.07.12, 15:12
    nieprzyjemny ton wiąże się z nieprzyjemnym nastrojem, a nieprzyjemny nastrój powoduję jakieś frustracje... zamiast coś na nie zaradzić czasem wybucham złością uncertain
  • 24.07.12, 18:35
    niebieska.maupa napisała:

    > "jak na razie to nabrałam ochoty na zakup tej książki "Sztuka prostoty", "
    >
    > Że tak zauważę: jak nabędziesz książkę, to się nie pozbędziesz przydasiów, tylk
    > o nabędziesz nowy wink

    Nieprawda.
    ksiązki to ksiązki ,przydasie to co innego.
    Ja kupilam w empiku "Sztuke prostoty" i ostatnio po jej wplywem, co chwila przed naszym smietnikiem lądują moje wielkie siaty z butami,ciuchami,bibelotami..
    Każdą rzecz w szafie ogladam po kilka razy i zastanawiam się,czy wygadam w niej super,czy jest to taka EKSTRA rzecz w której bez problemu pokaze się kazdemu,czy czuje sie w niej seksownie i pewna siebie?
    Owszem zostały też rzeczy typowe do chodzenia po domu,bawelniane,wygodne,ale zajebistego gatunku-głównie z Victoria's secret.
    Generalnie zostały mi w szafie rzeczy porzadniejszych firm,wcale nie kupione drogo,bo przewaznie na przecenach,ale klasyczne.Solar,Simple,Promod,Mohito i kilka fajnych rzeczy z Zary i H&M( wiekszosc z zary i H&M,stradivarius,bershka-poszła na smietnik)




    --
    Historia małej Emmy Marii
  • 23.07.12, 12:44
    jalla1 napisała:

    >
    > A jak na razie to nabrałam ochoty na zakup tej książki "Sztuka prostoty", bo ws
    > zyscy o niej tu piszą.
    >

    Ja mam tę książkę,w ramach moich wink oszczędności chętnie odsprzedam.Stan BDB .


    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • 23.07.12, 16:55
    Dziękuję wszystkim za wsparcie-to i tak cud że jakoś się przemoglam i zaczęłam powolutku wystawiać swoje rzeczy na tablicy i allegro
    --
    MOJE AUKCJE ALLEGRO:

    allegro.pl/show_user.php?uid=4261525
  • 23.07.12, 18:21
    jest taki program na TLC chyba, w którym kobitka przychodzi z pomocą zagraconej rodzinie i zabiera im prawie wszystkie rzeczy z domu na 30 dni. mają zostawić sobie ubrań tyle, ile się zmieści do niedużej walizki każdy plus po jednym talerzu, kubku itp. na osobę. i zwykle na końcu cała rodzina się przekonuje, że bez tych wszystkich "bardzo potrzebnych rzeczy" spokojnie dają radę, oprócz jednej mamy czy babci, która raczej nie potrafi się zresocjalizować. oglądnij, bo warto zobaczyć co się może stać, jak tak dalej będziesz gromadzić...
  • 23.07.12, 21:02
    Kurcze na mnie nie dzialają takie przykłady-ja niereformowalna jestem ;-0 co nie przezyje na wlasnej skorze to nie moje :-0
    --
    MOJE AUKCJE ALLEGRO:

    allegro.pl/show_user.php?uid=4261525
  • 23.07.12, 22:01
    optymist75, jaka cena z przesyłką? Napisz na maila gazetowego.

    --
    MOJE AUKCJE ALLEGRO:

    allegro.pl/listing/user.php?us_id=2392806
  • 24.07.12, 12:21
    Dołączam sięsmile
    Moją też mogę sprzedaćsmile Przeczytana raz i nigdy więcej, stan idealny, po co ma mi zajmować miejsce które mogą zająć inne, ciekawsze i potrzebniejsze książki.
  • 24.07.12, 17:12
    Astrum-on-line ile chcesz za książkę? chyba, że wymienimy się na jakąś inną?
    --
    Dlaczego dziś wstałam o 5.00? Hmmm..żeby się dłużej poobijać???
  • 25.07.12, 01:34
    Napisz do mnie na stenia_a@tlen.pl.
  • 23.07.12, 20:03
    w związku z przeprowadzką mam takich rzeczy sporo - powiedziałam sobie że ma być po amerykańsku czyli ostre cięcie - książki oddałam do biblioteki, część ciuchów tym o których wiem że faktycznie potrzebują , cała resztę wystawiam na gratyzchaty.pl mnie się już nie przydadzą ale może innym posłużą ? Nawet jeżeli polują po to by je upchnąć gdzieś za złotówkę czy dwie. Czego tam się nie pozbędę dopiero wówczas wyląduje w koszu. ( lub przy)
    --
    Jestem na dwóch dietach - na jednej byłam cały czas głodna.
  • 23.07.12, 21:08
    Pozbywanie sie zbednych rzeczy, przychodzi mi latwo. Patrze na to tak, ze te nie uzywane przedmioty kradna mi czas,(ktory musze poswiecac na ich przekladanie, sortowanie sprztanie) i zajmuja miejsce, wiec zegnam sie z nimi bez zalu. Nie jestek typem kolekcjonera, do przedmiotow sie nie przywiazuje. Lubie nowoczesne nawet minimalistyczne wnetrza, bo takie sa latwiejsze do utrzymania w pozadku. "Sztuke prostoty" warto przeczytac; dla wielu ludzi jest ona poczatkiem przygody z minimalizmem. Polecem tez "minimalistyczne"blogi jako inspiracje do dzialania (spora liste na moim profilu)
  • 24.07.12, 00:16
    Jestem właśnie na etapie pozbywania się rzeczy już nieprzydatnych.Znalazła się ku temu okazja ,jakże ważna -przeprowadzka.Latami składane rzeczy ,przez całą rodzinę teraz w większości lądują w koszu .Wszyscy Panowie z mojej rodziny to chomiki ,którym żal każdej śrubki,deski ,kabla itp .Kobitki chomikowały od ciuchów po zeszyty szkolne ze wszystkich lat po nawet nadtłuczone kubki uncertain.Co było przydatne rozdałam ,reszta do kubła ,parę rzeczy wystawiłam na Allegro.W nowym miejscu zamierzam ułożyć się pod tym względem i nie chomikować smile .Zobaczymy ,czy się uda..

    Tymczasem sprzedaję taniutko ,bo gdzież ja to wszystko zmieszczę?
    allegro.pl/listing/user.php?us_id=19925187-------------
  • 25.07.12, 08:47
    W tym tygodniu odkrylam w domu calkiem spora "przydasiowa" kolekcje malych mydelek. Nawiazujac do akcji Denko i tylna scianka podjelam decyzje: zanim uzupelnie zapas mydla w plynie kolekcja mydelek musi ulec zmydleniu. smile Alternatywa bylo wyrzucenie, ale niby dlaczego? Mydelka sa pachnace, swietnie wysuszone... Do mycia rak jak znalazl.
  • 25.07.12, 15:11
    Ja takie mydełka do mycia rak wykorzystalam. Dla dzieci tez było radocha myc łapy mini kosteczkami.
  • 25.07.12, 15:27
    Ja dzieki projektowi denko odkryłam super krem o ktorym zupelnie zapomnialam-uzywam go teraz nalogowo i na pewno kupie nastepny ;-0
    --
    MOJE AUKCJE ALLEGRO:

    allegro.pl/show_user.php?uid=4261525
  • 27.08.12, 07:48
    Minal miesiac, a moja kolekcja wyglada jak wygladala. Starczy jej do konca roku, a nawet na dluzej.
  • 27.08.12, 08:36
    Moja kolekcja tez malo zanika - przez te ok 3,5 tygodnia zuzylismy do mycia rak moze 5 sztuk, a ja.... znalazlam kolejnych kilka. Tez podejrzewam, ze do konca roku wystarczy smile Ale nic to - nie wygladaja na nienadajace sie do uzywania, przeterminowane czy szkodzace skorze. Przetrzymam smile
    --
    "Podstawą sukcesu jest natchnienie"
    58,4
    Niestety stara to prawda: diabły są atrakcyjniejsze od aniołów.
  • 26.07.12, 07:08
    ja też cholera nie umiemsmile Robiłam porządki ostatnio i naprawdę pozbyłam się trochę rzeczy. Ale minął tydzień i znów mi wszystko zawadza, za mało miejsca za duzo rzeczy.
    Najtrudniej mi z ciuchami. Niby podoba mi się zasada, żeby zostawić tylko to w czym się dobrze czuje, wygląda i jest dobrej jakości i ja wiem, które to są rzeczy, ale jak założe taki sweterek, który nie jest jeszcze zniszczony, a tylko trochę gorzej w nim wyglądam to tak żal...

    Ktoś tu pisał, że gromadzenie to się z domu wynosi. To prawda. Moja mama też całe życie - wpierw kupić,potem zapragnąć używać... Ale tu się staram zapanowywać nad sobą i myślę, że od kiedy tu jestem na forum to mi się udaje, co więcej udaje mi się tak na portalach grupowych - wchodzę jak szukam czegoś konkretnego, z czym mi się nie pali, nie dla sportu. Wiem, że to dla Was oczywiste, ale dla nałogowego wydawacza całej pensji - to jest cośsmile

    A nawet jakies stare książki oddałam do biblioteki - nigdy bym się o to nie podejrzewała;p
  • 26.07.12, 10:21
    > Robiłam porządki ostatnio i naprawdę pozbyłam się tr
    > ochę rzeczy. Ale minął tydzień i znów mi wszystko zawadza, za mało miejsca za d
    > uzo rzeczy.

    Na ten problem ("zagracenia") można popatrzeć też z drugiej strony -- to też kwestia organizacji, porządku, dobrego wykorzystania półek, szuflad, szaf, strychu, piwnicy, garażu, itp. Przynajmniej ja na mój problem zagracenia tak patrzę, bo wiem że gdybym się lepiej/sprytniej/mądrzej uporządkował, to nie byłoby żadnego zagracenia i łatwiej/szybciej mógłbym odnajdywać wiele rzeczy. A z drugiej strony przy braku dobrej organizacji to może najlepiej (uwaga, ironia) byłoby się pozbyć wszystkiego i mieszkać w prawie gołych ścianach -- faktycznie wtedy nie trzeba byłoby się martwić o utrzymanie porządku, ale chyba nie do końca to jest dobre rozwiązanie dla większości z nas i chyba jednak często problem jest bardziej w "organizacji" niż "w nadmiarze rzeczy".

    Pozbywanie się rzeczy (które jeszcze się przydają lub mają sporę szanse mi się przydać) uważam za pójście na skróty, które wcale nie musi być takie dobre -- choć oczywiście jest to kwestia bardzo indywidualna, ja akurat lubię dłubać w różnych rzeczach, montować nowe urządzenia, itp. i wiele rzeczy mi się potem jeszcze (czasem wielokrotnie) przydaje, choćby jako dawcy części. Lubię inspirować się np. wątkami na forum elektrody gdzie MacGyvery kreatywnie konstruują przydatne i nierzadko drogie urządzenia za dosłowne grosze lub wręcz za darmo z części, które mają.

    I nie potępiałbym aż tak (jak np. na tym wątku ogólny wydźwięk, czy ogólnie gdy tylko jest przywoływana "Sztuka prostoty") gromadzenia rzeczy (w rozsądnych granicach, oczywiście), które mogą jeszcze się przydać, zaoszczędzając czas i pieniądze (i środowisko) na kupowaniu kolejnych rzeczy.
    Taki wierszyk jest z czasów wielkiej depresji lat 30 XX: "Use it up, wear it out, make it do or do without" ("zużyj to, wykorzystaj do końca, poradź sobie z tym co masz, obejdź się bez tego") które jest mottem wielu oszczędzających i które wychodzi z przeciwnego punktu widzenia niż pozbywanie się rzeczy które mogą się jeszcze przydać, a skoro jesteśmy na forum Oszczędzamy... ot, chciałem zauważyć drugą stronę medalu.
  • 26.07.12, 10:50
    Wlasnie dlatego czlowiek chcialby sie tego balastu pozbyc, a czesto latwo nie jest. Mnie zdarza sie bardzo czesto, ze jak juz cos wyrzuce, to w ciagu tygodnia / a czesto nawet 2 dni / znajduje w necie / zupelnie przypadkowo, bez szukania / swietny pomysl na recycling wyrzuconego przydasia. Zdarzylo mi sie to juz wiele razy.
  • 26.07.12, 12:23
    nvv napisał:

    >
    > Pozbywanie się rzeczy (które jeszcze się przydają lub mają sporę szanse mi się
    > przydać)

    nikt tu tego nie doradzał, ja przydatnych rzeczy używanych codziennie lub raz na jakis czas nie wyrzucam

    zycia w jaskini z jednym kubkiem i talerzem też sobie nie wyobrażam

    jeśli lubisz majsterkowac to rozumie gromadzenie kabelków itp (tylko dlaczego każdy facet je gromadzi? - nawet jak nie majsterkuje tongue_out)

    fakt, jesli wszytko sie odpowiednio uporzadkuje (patenty z ikei) to mozna łatwo sie odnaleźć w swym dobytku

    chodzi tylko o to by ten dobytek był dopasowany do posiadanych przez nas przestrzeni, by sie nie potykac o nic biegną z łazienki do drzewi wyjśiowych bo tramwaj ucieka wink

  • 26.07.12, 12:51
    > > Pozbywanie się rzeczy (które jeszcze się przydają lub mają sporę szanse m
    > i się przydać)
    >
    > nikt tu tego nie doradzał [...]

    Malwino, spójrz na tytuł tego wątku.
  • 26.07.12, 13:02
    Największym problemem jest rozstrzygnięcie, czy coś jest 'przydasiem' sensu stricte czyli bezsensowna durnostojką/zapełniaczem przestrzeni domowej, czy potencjalnym cennym cosiem.
  • 26.07.12, 13:40
    przydaś to dla mnie przedmiot od lat przerzucany z kąta w kąt, z myślą: "a może jeszcze się przyda"

    rzeczy przydatne to nie przydasie, to te które używamy, mamy pewnośc, ze bedziemy używać

    to nie jest wątek o tym jak pozbyć się takiej ilości rzeczy, by zmieścić sie w jednej walizce
    to jest wątek jak pozbyć się bez żalu rzeczy nie używanych od lat, nie używanych nigdy, nie trafionych zakupów bo to "coś" zakupione okazało się nie użyteczne, nie potrzebne (deska do prasowania rękawów tongue_out ,szósty w pojemnik na kostki lodowe), przestało nam się podobac (buty), ale szkoda wyrzucić bo jest jeszcze nowe, bo sporo kosztowało...
    po co mi trzy naczynia żaroodporne, kiedy od lat używam jednego, największego a kuchnię mam małą i mało miejsca na naczynia
    po co mi 20 sztuk koszulek do chodzenia po domu

    w Sztuce prostoty są rózne cytaty, jeden z nich brzmi:

    "Mieli dziesiątki pudeł wypełnionych przedmiotami, które czekały na to, by pewnego dnia, ktoś się nimi posłużył. Mimo to Kleinowie sprawiali wrażenie biednej rodziny"
    to fragment "Z archiwum x"

    ilu z nas zna takich Kleinów...
  • 26.07.12, 14:34
    To nie na temat, ale "przydasie" i "durnostojka" rozbawiła mnie do łez big_grin Do słowotwórstwa mi daleko ale bardzo mi się podobają te nowe słowa! smile
  • 26.07.12, 16:47
    ja słowo "przydaś" usłyszałam po raz pierwszy "trójce", redaktor użył tego słowa, też miał z tym problem... z tymi "przydasiami" smile
  • 26.07.12, 15:25
    Ponieważ kilkakrotnie w życiu się przeprowadzałam (z mężem i dziećmi i to na spore dystanse niekiedy), musiałam jakoś redukować klamoty. Jak miałam czas , to zaczynałam porządki pół roku przed planowaną przeprowadzką od wyczyszczenia kątów - strychu , schowka itp. Kubeł się zapełniał, samochód makulatury (czasopisma - kilka roczników) wyjechał, ognisko ze starych Pitów było. Gorzej, gdy przeprowadzka była na wariata (a tak były dwie ostatnie), nie zdążyłam posortować, poczyścić, pakowałam jak leci i redukowałam dopiero przy rozpakowywaniu. Małżonek nawet tego nie zrobił, po prostu wstawił do piwnicy i po trzech latach nieruszane przewiózł znów.
    Niestety nie zaczynaliśmy od przysłowiowej łyżki, weszliśmy w małżeństwo z dobytkiem po mojej Mamie a potemjeszcze przygarnęliśmy rzeczy po moim Wujku (część to rodzinne pamiątki, ale część to np. skorupy, których żal wyrzucić, bo może się przydadzą???)
    Nadmiarowe ręczniki gorszej jakości i bieliznę pościelową, która nie pasuje do obecnie posiadanych kołder i poduszek oddaję do schroniska dla zwierząt. Zostawiałam sobie zawsze trochę na wypadek przeprowadzki i zabezpieczenia mebli - chyba już nie muszę, mam nadzieję , że ten etap życia już za mną. Część skorup i pościeli wywiozłam do letniego domku, częścią ( w lepszym stanie) obdarowuję dzieci, które zaczynają własne życie.
    Ksiązki też redukuję - do tych ulubionych. Biblioteki nie chcą starych książek, więc neistety - makulatura albo wyprzedaż garażowa (oddaję za darmo). Ostatnio naliczyliśmy poad 200 sztuk, trochę za dużo jak dla mnie.
  • 26.07.12, 16:57
    Moim zdaniem dobrze jest wybrac odpowiedni moment na pozbywanie sie przydasi. Ktos wspominal o starych, rozciagnietych i zmechaconych swetrach: teraz latwiej je wyrzucic niz wtedy, gdyz zrobi sie zimno. Psychologicznie latwiej. Jak spadnie temeratura, to zacznie sie: moze jednak nie, moze "na po domu" itp. Lepiej zrobic to teraz.
  • 28.07.12, 16:39
    Cześć durnostujek oddałam na loterie fantowa ktora co roku organizuje nasz ksiadz
    -chodzi tu glownie o dobra zabawe a nie koniecznie o wartosc danego przedmiotu-jakis czas temu rozmawialam ze znajomą ktorej corka w loterii wygrala "mój" krysztalowy wazon- dziewczynka byla przeszczesliwa-wazon stoi w centralnym miejscu w pokoju i jest idealny na bzysmile --
    MOJE AUKCJE ALLEGRO:

    allegro.pl/show_user.php?uid=4261525
  • 29.07.12, 18:05
    Ja co sezon przegladam swoja szafe i wybieram rzeczy,w ktorych nie chodze i pakuje do worka, buty ktorych nie lubie itp. To samo z ciuchami, ksiazeczkami i zabawkami mojego dziecka, niepotrzebne-za male ciuszki, buciki, ida do worka. To potem przebieram i oddaje najladniejsze ubranka dla znajomej meza z pracy, ktora ma dziecko mlodsze od mojego; reszte raz na jakis czas podrzucam do schroniska dla maltretowanych kobiet z dziecmi. To samo z napoczetymi kosmetykami typu kremy, szampony, odzywki do wlosow, srodki czystosci-to co mi nie podpasowalo, inni moga wykorzystac.
    To samo robie, jesli widze ze mam zuzyte reczniki (w dobrym jeszcze stanie); wymienialismy AGD w kuchni-do schroniska powedrowala lodowka, mikrofalowka, kuchenka z piekarnikiem. Zamrazarke wziela nasza sasiadka, ktora robi duzo przetworow na zime bo ma niewielka emeryture.
    Wymienialismy lozeczko malej-bylo w doskonalym stanie, mozna je bylo uzywac dla noworodka do malego dziecka, mialo wyjmowane panele; zadzwonilam do schroniska-okazalo sie ze nie moga wziac bo czesc lozeczek jest co roku na liscie niebezpiecznych wiec nie moga ryzykowac-dla mnie OK-pojechalam do przedszkola i powiedzialam ze mam lozeczko do oddania; mialam przygotowana kartke z opisem, zdjeciem i nr telefonu. Lozeczko poszlo jeszcze tego samego dnia dla biednej dziewczyny. Dolozylam tez materacyk, pare kompletow poscieli itp. Byla bardzo zadowolona.
    Ksiazki oddaje do miejscowej biblioteki.
    W zasadzie nie wyrzucam nic, co moze znalezc uzytkownika-mysle kto ewentualnie bylby zainteresowany i oddaje.

    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • 29.07.12, 18:09
    Wlasnie przeczytalam o schronisku dla zwierzat-tam ostatnio powedrowaly dwa za male juz legowiska psie, poplamione reczniki i dziurawe koce (moje psice wygryzly dziury), stare i za male obroze; teraz mam zamiar podjechac oddac psia bude z ktorej nigdy nie korzystaly i kennel, gdzie biegaly, gdy nie mielismy ogrodzenia. Im sie przyda.
    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • 04.08.12, 16:14
    W schroniskach przydają sie też środki czystości (czasem coś się kupi i nie używa) i wszelkie plastikowe czy metalowe miski, także te duże używane do prania. Też regularnie wywożę takie rzeczy do schroniska właśnie smile
  • 04.08.12, 20:06
    Ja też mam ogromny problem z pozbywaniem się rzeczy. Wyniosłam to z domu, moja mama wszystko chomikuje, bo przecież "przyda się".
    Ale walczę z tym. Dwie sytuacje jakiś czas temu dały mi do myślenia. Pierwsza, to gdy do piwnicy dostała się woda, i niestety zalała książki, które tam wstawiłam, bo w mieszkaniu nie ma już na nie miejsca. W pierwszym momencie popłakałam się z żalu, bo część z tych książek była np. po babci. Potem jak na spokojnie o tym pomyślałam, to doszłam do wniosku, że przecież te książki i tak nie były mi potrzebne (były w piwnicy, bo i tak chciałam sie większości z nich pozbyć), a do tego jak porównałam to ze stratami po powodziach w innych miejscach w kraju, to stwierdziłam, że nie mam na co narzekać. W dodatku książki można odkupić. Jeden z wniosków, który wyciągnęłam, to że nie warto zachowywać "przydasiów", jeśli niedużym kosztem da się je odkupić.
    Druga sytuacja, to pomoc znajomemu w przeprowadzce. Miał mało rzeczy, ale gdy trzeba to było spakować, to ilość zapełnionych pudeł mnie bardzo zaskoczyła. Pomyślałam, że jak ja się będę musiała przeprowadzić to to będzie przerażające.
    "Przydasie" czasami się przydają. Ja odziedziczyłam talerze kupione dawno, dawno temu przez moją mamę i ciocię w czasach, gdy rzeczy się zdobywało. Jak kupiłam mieszkanie, to bardzo się cieszyłam, że je dostałam i nie musiałam kupować nowych. Nadal mi służą.

    Mój problem, to że nie umiem wyrzucać. Ale znalazłam na to metodę. Oddaję znajomym, i znajomym znajomych. (Np. starą sprawną kuchenkę gazową wzięła znajoma sąsiadki.) A jak już na prawdę nikt nie chce wziąć, to zostawiam koło śmietnika. W okolicy jest trochę biednych ludzi, więc może ktoś z nich skorzysta. W ten sposób serce mnie nie boli.
    Z drugiej strony znajomi też się pozbywają czasem rzeczy, więc drogą wymiany odświeżam garderobę swoją i dziecka. smile

    Kupowanie ubrań w Second Handach też mi pomaga. Bo po co trzymać stare rzeczy, jak często mogę kupić coś podobnego/"nowego" za kilka złotych.
  • 04.08.12, 10:37
    Kolejna inspiracja smile)
    www.ladnienaprawie.pl/pl/index.php?id=9&id_kind=1&lim=0
    --
    "Bez względu na to, gdzie człowiek patrzy, zawsze coś widzi"
    59,5
    Niestety stara to prawda: diabły są atrakcyjniejsze od aniołów.
  • 20.08.12, 08:13
    Coz, pozbywam sie systematycznie kolejnych przydasi, w ten weekend "wyszly":
    - karton butow roboczych, robocze ubrania, i nadprute spodnie - na rece osob, ktore to wykorzystaja
    - resztki lodowki, czyli polki i poleczki - do kosza recyklingowego
    - rozmaite durnostojki i kurzolapki - na sprzedaz
    - wieszak scienny magazynowany na strychu - do piwnicy jako wieszak na szczotki
    - oprzyrzadowanie wedzarnicze - do wedzenia smile
    --
    "Chciwość gubi każdego i jest to reguła, od której nawet nie ma wyjątków"
    58,4
    Niestety stara to prawda: diabły są atrakcyjniejsze od aniołów.
  • 21.08.12, 21:59
    ja w ciagu ostatniego poltora roku przprowadzalam sie 2x i tez poprzegladalam wszystko(ciuchy,zabawki i inne),czesc wyrzucilam,czesc do pck,i choc wyszlo tego kilka worow to nie widze duzej roznicy.W czasie 2przeprowadzki wyrzucilam dodatkowo kilka worow ciuchow bo splesnialy(wyprowadzka z powodu plesni).
    Ostatnio tez stwierdzilam,ze bez wielu rzeczy moge zyc,bo albo jeszcze nierozpakowane,albo niewiem gdzie sa i jakos daje bez nich rade.Ale znowu sie przymierzam do pozbycia czesci,choc nie zawsze mi latwo sie pozbywac.chyba ze mnie najdzie tak na powaznie,jak kilka razy.Zabralam sie za porzadki wywozilam co bylo w dobrym stanie do domu samotnej matki-ciuchy po corce,po sobie,(za male,jakies podniszczone wywalilam),
  • 22.08.12, 13:30
    Włącz Allegro, przejdź się po sklepach i zobacz, że to wszystko jest. Że jeśli kiedyś będzie potrzebne, to sobie kupisz. Mnie to bardzo skutecznie ułatwia wyrzucanie i powstrzymuje od kupowania, ta świadomość, że nie ma się co spieszyć, wszystko jest.
    --
    Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
    Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
  • 27.08.12, 12:49
    natchneliście mnie i zaczęłam przeglądać wszystkie "przydasie". Niektóre jeszcze z metkami, pojdą na allegro a inne nie wiem. Wielka inwentaryzacja domowa trwa.
  • 27.08.12, 13:29
    Ja co najmniej 2 razy w roku pozbywam się "przydasi". Tnę równo, jak leci. Na początku miałem spore opory, bo może... Ale życie pokazało, że jeżeli wyrzuca się rozsądnie, to w 99% na śmietniku lądują rzeczy niepotrzebne, których i tak byśmy nigdy nie użyli. Po pierwszym czyszczeniu mogłem wyrzucić połowę szaf w mieszkaniu smile Ale warto.
    --
    "Wszystko trzeba robić tak prosto, jak to tylko jest możliwe, ale nie prościej." - Albert Einstein
  • 29.08.12, 08:05
    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,12207198,Zminimalizowani__Malo_przedmiotow__duzo_swobody_.html
  • 29.08.12, 08:27
    forum.gazeta.pl/forum/w,20012,137923943,137923943,Minimalizm_.html
    --
    "Jeśli kobieta jest szczęśliwa, jest także piękna..." Sophia Loren
    58,4
    Niestety stara to prawda: diabły są atrakcyjniejsze od aniołów.
  • 31.08.12, 20:11
    Wejdź sobie na moją stronkę ze stopki, ostatnio piszę sporo o minimalizmie, czyśćcach dla rzeczy itp. wink Albo poszukaj sobie stron minimalistów: to są ludzie, którzy dają inspirację i siłę. Ja sie zaraziłam. Minimalizuję swoje rzeczy.
    --
    notatkiozyciu.pl - kobieco, inteligentnie, nieszablonowo smile
  • 31.08.12, 21:13
    ja się długo nie mogłam przemóc, ale jak się przemogłam, to teraz wyrzucam wszystko jak leci. Wyrzucanie - to teraz moje hobby wink Żadne przydasie już dla mnie nie istnieją. Mnie się teraz nic już nie przydaje - chyba, że do wyrzucenia wink
    --
    Girl I Love You
  • 12.09.12, 21:35
    Po pierwsze trzeba byc BEZLITOSNYM smile zwłaszcza jesli chodzi o ciuchy. Kiedyś Gok wyliczył, ze przeciętna kobieta chodzi w 10% posiadanych przez siebie ciuchów przez 90% czasu, a reszta wisi i zajmuje miejsce w szafie.
    Po drugie możesz sobie obiecac jakąś nagrodę np jak sprzedam wszystkie książki na allegro za zarobioną kasę kupię sobie cos fajnego.
    Po trzecie polecam książkę "sztuka minimalizmu"- daje do myślenia.
    --
    MÓJ BLOG O SZYCIU & HANDMADE
  • 15.10.12, 08:24
    Samych mydelek okraglych starczy mi na 3 miesiace, ale juz sie koncza. Wbrew pozorom sa bardzo wydajne.
    Znalazlam sposob na 2 przydasie z szafy:
    1. nienoszony t-shirt z dlugimi rekawami / w szerokie paski: wygladalam w nim jak uciekinier z wiezienia smile
    2. t-shirt z dwoma spiewajacymi kotami / kolorystycznie pasujacymi do poprzedniego t-shirta /: przez te sliczne koty nie wyladowal dotad w koszu
    3. koty wycielam i zrobilam z nich 2 aplikacje na spodnie typu dresowego / cienkie /: razem z pkt. nr 1 tworza sliczna pizame
  • 15.10.12, 10:02
    Witam,
    Ja róznież walczę z "przdsiami" i "durnostujami" ; Część oddałam znajomym, rodzinie ...a część wyprzedaję na allegro. Może komuś sie przydadzą ubrania po moich dzieciach lub te z których ja "wyrosłam" wink
    jedna z moich aukcji poniżej, ale po kliknięciu pokaz wszystkie przedmioty sprzedającego jest więcejwink

    allegro.pl/bardzo-cieple-spodnie-narciarskie-r-92-warszaw-i2713749240.html

    --
    Małżeństwo - zdarzenie, po którym mężczyzna przestaje kupować
    kwiaty, a zaczyna kupować warzywa.
  • 15.10.12, 10:35
    Ja moje przydasie wyprzedaje systematycznie na tablicy. Najwięcej mam oczywiście ubrań i zabawek po synku. Ciężej jest z moimi ubraniami, bo niby dobre, ale i tak nie noszę. Wyrzuciłam kilka sztuk jak przekładałam letnie ciuchy do góry na półkę, ale i tak zadowolona z siebie nie jestem. Walczę z tym bo mam coraz mniej miejsca w szafie a połowy nie noszę! Teraz przeprowadzam akcję wszywania dżinsów w pasie bo schudłam 1 rozmiar, jak schudnę jeszcze jeden to będę musiał kupić nowe spodnie, ale podejdę do tego bardziej minimalistycznie ;P
    Często tez lubie cos zmienic w mieszkaniu i mam kilka wnetrzarskich rzeczy do sprzedania, które faktycznie mi zagracaja sypialnię. Np. krzesła które czekają aż zrobie im tapicerkę i wystawie do sprzedaży...lub zostawie na nowe mieszkanie? No i tu jest problem bo jak je sprzedam to może okaże się ze na nowym mieszkaniu bardzo by sie przydały, bo obecnie jest do tego za małe. Ale to ozn. przetrzymanie ich jeszcze rok lub 2. Zresztą to juz i tak nie długo bo obecnie zagracają mi sypialnię już 4 lata! ;p
    --
    tablica.pl/oferty/uzytkownik/1G70/
  • 15.10.12, 14:59
    johana75 napisała:

    > Ja moje przydasie wyprzedaje systematycznie na tablicy.

    Ja mam głównie rzeczy dziecięce do wydania, przede wszystkim ubrania. Nie sa to właściwie "przydasie", tylko ciuszki, z których dzieci wyrosły, za mało trendy, zeby sie dobrze sprzedac na Allegro, za dobre, zeby wyrzucić. Sprzedaję na forum "szafa malucha" i ostatnio wymysliłam promocję "druga rzecz za 1 zł". Kokosów na tym nie zarobię, ale chodzi o to, zeby sie pozbyć, nie za darmo jednak, no i częśc rzeczy juz mi ładnie zeszła, zainteresowanie jest. Tak, że ja polecam ten sposób, jesli ktos naprawdę chce się pozbyć. Jakby ktos z forum byl zainteresowany, to w mojej galerii (trzeba wchodzić w galerie po lewej, tam jest wszystko, co sprzedaję) jest jeszcze duzo ciuszków za symboliczne kwoty, duzo rzeczy jest po kilka złotych (no i druga za 1 zł z galerii z ubrankami dla dziewczynek w rozmiarach od 86 do 146, a także akcesoria, przebrania i ksiązki dla dzieci): fotoforum.gazeta.pl/5,2,agni71.html
  • 15.10.12, 15:10

    dziewczyny, a czy ogłoszenia durnostójkowe i ciuszkowe na tablicy przynoszą efekt?
    Wierzyć mi sie nigdy nie chcialo ze tam ktoś szuka teo typu rzeczy.
    Podzielcie sie proszę swoimi doświadczeniami.

    Napisałam "dziewczyny" ale tak sobie teraz pomyślałam ze Panowie może też coś tam wrzucaciewinksorki
    --
    Małżeństwo - zdarzenie, po którym mężczyzna przestaje kupować
    kwiaty, a zaczyna kupować warzywa.
  • 15.10.12, 16:48
    Ja pare rzeczy na tablicy sprzedałam parę też kupiłam-warto próbowaćsmile
    --
    MOJA TABLICA:

    tablica.pl/oferty/uzytkownik/58OZ/
  • 15.10.12, 21:35
    Ja sprzedałam już 5 rzeczy. Kurtka która jeszcze tam widnieje poszl na 2 dzień i czekam w tej chwili na przelew (pani juz przelała pieniążki). Więc dlaczego nie. Na szafie malucha, ciuchy sprzedaja się po kilka złotych, a ja mam niektóre rzeczy (jak np. ta kurtka) praktycznie nowe, bo np. kupiłam za małe (Kupuje ubrania w De. więc nie mam możliwości przymiarki) Niektóre rzeczy sprzedają się dłużej. Ale już w zeszłym roku sprzedałam łóżko (które dostałam za 5 Euro) za cene 120 zł ! Fakt ze je odnowiłam i polakierowałam, ale i tak się opłacało. Na allegro nie mam konta, nie chce mi sie "wdrażać" w allegro... ;p
    --
    tablica.pl/oferty/uzytkownik/1G70/
  • 16.10.12, 11:59
    na tablicy można sprzedać - kupić lokalnie - czyli szybki odbiór osobisty bez zbędnych kosztów - ja z powidzeniem sprzedają - kupić jeszcze nic mi się nie udało - akurat to czego potrzebowałam nie znalazałam albo było już nieaktualne - ale to działa.
    --
    marcowa mama
  • 16.10.12, 12:23
    Ja i tak przeważnie sprzedaje z wysyłką pocztową. Tylko raz przyszła pani po elemetarz. Dla mnie nie ma problemu wysłać dana rzecz. Kupowałam już tez z wysylka (książki)
    --
    tablica.pl/oferty/uzytkownik/1G70/
  • 17.10.12, 15:45
    Nie wiem, czy zalegaja Wasze schowki: nie tylko same swiece, ale i ich resztki. Te swiece zrobilam glownie z resztek swiec.
    fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bg/rh/z4br/I0jVsc3vLO4i7oRDQX.jpg
    fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bg/rh/z4br/OAgbOELrkSNWrLzE1X.jpg
    fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bg/rh/z4br/kIulVjVGfbXNwKovTX.jpg
  • 17.10.12, 15:55
    super, śliczne!
    a skąd miałaś nowy knot, skoro świece są zrobione z resztek innych?
  • 17.10.12, 20:36
    Knoty mozna kupic, blaszki tez / z googla wyskocza /. Ja musialabym je kupowac albo w necie, albo jezdzic po mnie do innej miejscowosci. Nie robie swiec masowo, wiec nie bardzo mi sie takie metody oplacaja / tym bardzije, ze ceny samych knotow tez nie sa niskie, a mnie chodzi o tani recycling /. Wymyslilam wiec sposob widoczny na tym zdjeciu:
    fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bg/rh/z4br/I0jVsc3vLO4i7oRDQX.jpg
    Z najtanszej swiecy / tu jest niebieska, ale moga byc te biale, kotre kosztuja najtaniej / odcinam jakies 90% dlugosci biorac od gory. Zostawiam caly knot z dolna czescia swiecy / na zdjeciu sa 2 szt. /, ktora zastepuje blaszke. Przy nizszych swiecach z dlugiej swiecy wyjda nawet 2-3 knoty. Reszta swiecy sluzy jako material do innych swiec.
  • 17.10.12, 16:18
    Ja probowalam zrobic z muszelkami , z resztek, wzorujac sie na rozmaitych radach i wskazowkach z netu, cos w rodzaju tego:
    forum.meble.pl/swiece-z-muszelkami,temat3146,41.html
    Ale porazka na maksa, zanioslam na grob, i mam wrazenie ze mocno rozsmieszylam spDziadka uncertain
    Niestety - mam dwie lewe rece do dziel plastycznych uncertain
    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    58,4
  • 17.10.12, 20:43
    No popatrz ja z muszelkami nie robilam, a mam chyba caly sloik. smile
    Jesli chodzi o swiece to za mistrzynie uwazam Malgorzate:
    toskania.matyjaszczyk.com/search/label/moje%20%C5%9Bwiece
    Chcialabym choc raz w zyciu zrobic najprosza swiece w jej stylu, ale to raczej zadanie nie do wykonania.
  • 18.10.12, 09:22
    o, to jest to moje:
    www.tipy.pl/artykul_1313,jak-zrobic-swiece-z-muszelkami.html
    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    58,4
  • 18.10.12, 13:27
    To rozcinanie puszki... Lepiej jest wybierac prostsze metody. Ja robilam prostokatne w kartonach po mleku, a okragle w pudelkach po pringles'ach. Zawsze to latwiej wyluskac swiece z kartonu.
  • 01.03.15, 18:32
    Czytalam blog Malgosi - tez uwazam, ze jest mistrzynia swieczkowa!
    W najblizszym czasie znow zaryzykuje wink
    Moze cos z tego?
    A knoty - z Twojego pomyslu smile
    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    61,5
  • 04.03.15, 11:28
    Ja robie hurtowowo. Wlasnie konczy mi sie ostatnia produkcja swiec, wiec niedlugo zabiore sie do tworzenia nowych. Przedtem warto zawsze pobuszowac w necie: sa wciaz nowe pomysly.
  • 17.10.12, 17:03
    ja zaczęłam niedawno, bo wyobraziłam sobie moje mieszkanie bez tylu gratów, i było to niezmiernie zachęcające wyobrażenie, normalnie jestem pewna, że podniesie się jakość mojego życia.
    z 'wierzchu' nie wygląda to aż tak źle, gorzej jak się niektóre szafki czy pawlacze otworzy - ostatnio np. spadły mi na głowę z górnej półki takie gumowe dzyndzle, i okazało się że to paski klinowe do opla. Czy ja kiedyś w ogóle miałam opla??
    zrobiłam sobie listę, która wisi na lodówce, w podziale na pokoje + przedpokój, i na każdą szafę/szafkę/komodę itp. w tych pomieszczeniach
    codziennie staram się rozgracić choć kawałek jednego mebla (musiałabym chyba wziąć 2 tygodnie urlopu żeby zająć się wszystkim na raz), i dodatkowo okazuje się, że po kątach są różne ciekawe rzeczy poutykane - kij od szczotki, radiobudzik niedziałający, jakieś nawet dość ładne obrazy, zapasowe doniczki w ilości takiej, że mogłabym szklarnię otworzyć itp. itd.
    daję sobie czas do świąt, powoli widzę efekty, część rzeczy zamierzam sprzedać na aukcjach i odłożyć kaskę na małą zmianę wystroju

    --
    W tym roku nie stać mnie było, żeby wyjechać na porządne wakacje, więc w najbliższy weekend nastukam się tak, żebym nie wiedziała gdzie jestem.
  • 17.10.12, 17:43
    Łoo matko!
    Robię porządki bo muszę "dopchać" jeszcze rzeczy potomka do szaf.
    I okazało się, ze mam 20 par rajstop! 10 pidżam, zimowych swetrów chyba z 12.
    Część rzeczy "znoszę", akurat na macierzyńskim, ograniczę kupowanie nowych. Plan jest dobry wink
    I teraz zauważyłam, że 30% rzeczy w szafach to mąż a 70% moje, masakra tongue_out
  • 18.10.12, 13:29
    Teraz pracuje nad 2 torbami: "przydasiowo"-recyclingowymi. Jak beda gotowe, wstawie zdjecia.
  • 09.06.15, 13:17
    dzięki wielkie za link z blogiem niebalagankasmile


    też korzystając z kilku dni wolnych oczyszczam mieszkanie... już wory starych ubran i kurtek do lasu na grzyby poszłysmile

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.