Dodaj do ulubionych

Beznadzieja:(

05.11.12, 13:55
Nastał dla nas bardzo trudny okres,mało tego u męza w pracy zwolnienia. Oszczędności niestety brak,mieszkanie wynajęte,małe dzieci.W samym listopadzie mam przed sobą wszystkie rachunki,lekarza i badania dziecka (180zł),o oponach zimowych (chociaż 2 używanych)nie wspominającsad Grudzień nie będzie lepszy.Martwię się strasznie tym wszystkim.Nie zyjemy rozrzutnie,wiele rad z forum wprowadziłam w życie z powodzeniem.Dla kogoś innego to pewnie bzdura,ale mi sen z powiek spędza myśl,skąd wziąśc na prezenty mikołajkowe dla maluchówsad Wystawiłam trochę rzeczy na allegro,ale nie ma większego zainteresowania.Nie mam długów,nie chcę też się zapożyczać,ale jest coraz cięzej i brakuje już sił....
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
    • kanga_roo Re: Beznadzieja:( 05.11.12, 14:33
      prezenty gwiazdkowe mają to do siebie, że są od Mikołaja/Gwiazdora, nie od rodziców. jeśli macie rodzinę, która też planuje prezent dla Waszych dzieciaków, można się dogadać i kupić jeden składkowy. to samo z całymi Świętami: one z założenia są rodzinne. umówić się, że świętujecie wspólnie, i z menu wybrać sobie do przygotowania np. potrawy bardziej pracochłonne, ale tańsze.
      • re_ni73 Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 05:39
        pimpussaselko niestety można,wiem z doświadczenia. Wypłaty małe więc czasem nie ma z czego odłożyć.
        --
        Życie to bajka.Jak się skończy? Tylko zależy od ciebie
        • patunki Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 05:46
          A z czgo można odłożyć mając np. dwójkę dzieci, mieszkanie wynajęte i tylko jedna osoba pracuje? Mam takich znajomych, którzy żyjąc naprawdę BARDZO oszczędnie ledwo wychodzą na zero z wydatkami. A mnóstwo osób ma zamiast oszczędności same debety i kredyty. Dla mnie też aktualnie będzie sukcesem, jak wreszcie spłacę zadłużenia, o odkładaniu mowy nie ma.
        • malwina.113 Re: pimpussaselko 06.11.12, 08:47
          ja miałam w pracy koleżankę, która żyła od pierwszego do pierwszego, jak brakowało prosiła o pomoc rodziców (rodzina 2+2), zero oszczędności, ale jak wypłata wpłynęła na konto to pierwsze co, to obchodziła pobliskie butiki uncertain

          nawet gdy jej mąż zarabiał baaardzo dobrze (tak przez 3 lata)... wszystko się rozchodziło

          nie wiem skąd takie podejscie do życia...

          • re_ni73 Re: pimpussaselko 06.11.12, 09:18
            Malwina,nie wkładajmy wszystkich do jednego worka.Dziewczyna nie pracuje może ma malutkie dziecko.Wiem sama po sobie przez 2 lata oszczędzałam,ciężko było ale odkładałam. Oszczędziłam tyle,że starczyło na dołożenie na życie na 2 miesiące. Oszczędzam znowu ale jak by mój mąż stracił pracę to powiem Ci z ręką na sercu starczyłoby na 3-4 miesiące. Powiesz dobre i trochę, tylko,że w naszym rejonie lepiej płatnej pracy nie znajdzie na początek niż za najniższą krajową.Opcja dojazdu komunikacja kiepska,a samochód niestety już niepewny.Wtedy mimo,że pracowalibyśmy bylibyśmy w totalnym dołku. Naprawdę czasami nie ma z czego oszczędzić.
            --
            Życie to bajka.Jak się skończy? Tylko zależy od ciebie
      • momas Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 09:20
        Róznie zycie sie układa.Czasem , po prostu nie ma z czego oszczędzac, zwłaszcza, jezeli zarobki sa ponizej sredniej krajowej.Casami inne sprawy zżarły oszczędności (np ratowanie zdrowia kogoś z rodziny). Oczywiscie, mozesz sie zapytac, dlaczego są dzieci, jak sa takie dochody. Odpowiedzi jest tysiac.I każda ma swoje uzasadnienie.
        Jakos , w swietle twojego postu, na temat Twojej sytuacji finansowej, Pimpusiusadelko - odebrałam wypowiedz w tym wątku, jako rzeczywiste kopanie leżącego sad
        --
        Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
        • re_ni73 Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 09:23
          momas,dokładnie też tak to odebrałam i nie tylko to ale wolałam ugryźć się w język i nie wchodzić w pyskówki.
          --
          Życie to bajka.Jak się skończy? Tylko zależy od ciebie
          • momas Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 10:05
            Nie jest moim zamiarem wchodzenie w pyskówki. Chodziło mi bardziej o sprowadzenie na ziemię. Czesto ludzie żyjący w innych warunkach finansowych, nie zdają sobie sprawy, że życie może wyglądać zupełnie inaczej. Nie piszę tego złośliwie (na wszelki wypadek uprzedzam)
            Po prostu, tak było, jest i będzie. Nie od parady istnieje powiedzenie - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...

            --
            Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
            • re_ni73 Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 10:17
              Momas to prawda,co piszesz. Ja Ci tylko inny punkt z mojej strony pokazałam. Gdybyś ze mną pracowała zobaczyłabyś we mnie tą koleżankę. Ok 20-go każdego miesiąca już wiem co po następnej wypłacie muszę kupić i tego się trzymam. Może jedna różnica jest taka,że nie kupuję pierwszego lepszego tylko szukam coś tańszego. I tak wiem ,że w grudniu muszę kupić buty synowi bo te już poniszczone. Więc dzień po wypłacie grudniowej je kupię. Czemu nie teraz po tej listopadowej.Powód jest taki,że muszę odłożyć,bo to nie było w planach. Tak na dobrą sprawę to mój syn uważa,że jeszcze w nich tą zimę pochodzi. Ot taki nasz kompromis.

              To,że dajesz przykład koleżanki to dobrze.Zawsze uważam ,że lepiej uczyć się na cudzych błędach,niż na swoich smile
              --
              Życie to bajka.Jak się skończy? Tylko zależy od ciebie
              • malwina.113 Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 12:27
                Reni nie wrzucam wszystkich do jednego worka. Czytając post pimpussasełko przypomniała mi się sytuacja mojej znajomej i wspomniałam tutaj. Wiem, że bywa tak, że sie ludzie starają, ale nie wychodzi, albo jakieś problemy zdrowotne się przytrafią....

                Myśle, że wiele osób które popadają w kłopoty finasowe miały czas na to by temu w porę zaradzić. U mnie tak było, że pogarszało się "etapami". W pewnym momencie do mnie dotarło, ze żyjemy dużo ponad stan i że ten "stan" na dodatek za kilka miesięcy się jeszcze pogorszy. I wtedy zaczęło się szukanie, gdzie ciąć. Nie czekalismy do momentu, aż zaczniemy "przejadać" oszczędności.

                Z resztą nie wiemy jaka jest sytuacja autorki. Być może jest jakiejś wyjscie. Póki co nie ma długów - dobre i to. Może mogłaby zamieszkać z rodzicami/tesciami. Myślę, że często problemem ludzi którym dobrze sie wiodło i nagle pogorszyło jest to, ze ciężko się do tego przyznać przed bliskimi - wiem to po sobie.
                • astrum-on-line Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 14:04
                  Żeby człowiek wiedział że się przewróci to by sobie wcześniej usiadł.
                  Oczywiście, do wielu rzeczy moglibyśmy się przygotować, gdybyśmy o nich wiedzieli. Ale nie wiedzieliśmy.
                  • araceli Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 14:16
                    astrum-on-line napisała:
                    > Żeby człowiek wiedział że się przewróci to by sobie wcześniej usiadł.
                    > Oczywiście, do wielu rzeczy moglibyśmy się przygotować, gdybyśmy o nich wiedzieli.
                    > Ale nie wiedzieliśmy.

                    Tylko często o możliwości upadku można było pomyśleć wcześniej.
                • araceli Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 14:19
                  malwina.113 napisała:
                  > Myśle, że wiele osób które popadają w kłopoty finasowe miały czas na to by temu
                  > w porę zaradzić. U mnie tak było, że pogarszało się "etapami". W pewnym momenc
                  > ie do mnie dotarło, ze żyjemy dużo ponad stan i że ten "stan" na dodatek za kil
                  > ka miesięcy się jeszcze pogorszy. I wtedy zaczęło się szukanie, gdzie ciąć. Nie
                  > czekalismy do momentu, aż zaczniemy "przejadać" oszczędności.

                  Otóż to... ja też na to forum trafiłam, kiedy jeszcze było dobrze, miałam z czego odkładać. Zrewidowałam swoje finanse, zaczęłam odkładać i jak straciłam pracę to miałam na tyle solidne zaplecze finansowe, że spokojnie bez stresu mogłam szukać nowej.

                  Różnie w życiu bywa ale nie czarujmy się - ile ludzi jak ma pieniądze to je odłoży a nie wyda?
      • nives1 Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 09:34
        Można i to niestety często nie z powodu rozrzutności crying

        Z pustego to i Salomon nie naleje


        A prezenty składkowe u nas rządzą! I widze ze tak chyba jest lepiej dla dzieciaka bo dostaje 1 ale konkretny. Na 3 urodziny młoda dostała domek ogrodowy - zrzucaliśmy się my, dziadkowie jedni i drudzy, rodzice chrzestni i jeszcze moja babcia się dorzuciła. Prezent na kilka lat , jeszcze młodszy syn się będzie bawił.
        Na poprzednią gwiazdkę był jeden duży składkowy plus słodycze od każdego po trochu i kolorowanki. Kosztowo wyszło po ok 50-80 pln od nas i dziadków.
        Dzieci mają to do siebie , szczególnie małe - że im wiecej paczek tym bardziej dostają na głowe i cieżko im się nawet cieszyc z większości prezentów.
        W tym roku moja córka stwiedziła ze ona się dorzuci do swojego prezentu gwiazdkowego wink Ale chyba jej wybiję ten pomysł z głowy bo co by ten biedny Gwiazdor miał wtedy zrobic wink
        • elle-joan Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 09:56
          Nives, gdyby autorka wątku dostawała od rodziny tak drogie prezenty jak Twoja rodzina, to pewnie sama wpadłaby na to, że od Mikołaja nie będzie sama kupowała dzieciakom. Poza tym w wynajętym mieszkaniu pewnie nie przyda jej się domek ogrodowy tak, że trudno będzie jej skorzystać z Twojej rady.
          Ale fakt, jak nie od rodziny, to w tym okresie dzieci dostają prezenty w przedszkolu, szkole i róznych miejscach/placówkach gdzie bywają. Nawet jak są to drobiazgi, to skoro zaraz po Mikołaju są jeszcze prezenty pod choinką, to wystarczyłoby. Też miałam czasem wrażenie, że jak dużo podarunków na raz, to i mniejsza atrakcja dla dziecka, ale to może tylko nam dorosłym się tak wydaje. Tyle, że dzieci autorki może do przedszkola też nie chodzą. A co do oszczędności, to w wynajętym mieszkaniu przy jednym pracującym nie dziwie się, że nie ma. Niestety, jak się wynajmuje, to dwie pensje są potrzebne.
          • czekolada72 Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 11:48
            Do tego - nie z kazda rodzina DA SIE DOGADC, by zrzucic sie na wspolny prezent... bywa...
            --
            Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
            Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
            59,2
          • nives1 Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 12:17
            Oczywiscie ze warunki sa różne - ja mieszkam w domu - ale z moimi rodzicami bo na wynajem samodzielny po prostu nie stać. Dlatego wolę się na razie pokisić - bo mam mozliwość- a miec co do garnka wkładać bo koszty się bardziej dzielą. I zgadzam się ze nie każdy mozliwośc ma, tak samo z tym że rodziny sa różne - my pod tym względem trafilismy bardzo szczęśliwie.

            W ogóle mam wrażenie - jak patrzę na znajomych czy rodzinę - to mam wrażenie że dzieciaki dostają bardzo dużo upominków i to bardzo często. Zwykła wizyta dziadków a tu już Barbie czeka... My robimy prezenty na urodziny i na gwiazdkę - natomiast na Mikołajki i na dzień dziecka to jest na ogół paczka słodyczy. Innych prezentów oprócz książeczek co jakiś czas po prostu nie dajemy, bo nie mam na to kasy. Składka gwiazdkowa czy urodzinowa to wypracowana przez nas suma przez często pół roku. Nawet kolorowanek nie kupuję tylko drukuję z netu.
            Przyznam ze prawdopodobnie nie uda mi się uskładać kasy na prezent dla syna na 1 urodziny, bo są miesiac po Gwiazdce... No ale za 15 pln tez coś znajdziemy smile

            • elle-joan Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 22:21
              gogologog napisał:

              > > Ale fakt, jak nie od rodziny, to w tym okresie dzieci dostają prezenty w
              > przeds
              > > zkolu, szkole i róznych miejscach/placówkach gdzie bywają.
              >
              > Ty tak na serio?

              Tak. Moje dostawały. No, oczywiście za nasze pieniądze z wcześniejszych składek na radę rodziców. Ale teraz nie mieszkam w Polsce- może obyczaje się zmieniły albo to zależy od miejsca.
              • re_ni73 Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 06:30
                elle-joan u nas w szkole jak nie zapłacisz na radę rodziców to dziecko nie dostaje paczki. Dziwnie to wygląda,kiedy jedni się cieszą bo paczkę dostali(za ok 3-4 zł) a inne dzieci stoją w koncie. No ale teraz w radzie rodziców są mamusie typu jak cię nie stać na dziecko to się nie rodzi. Tylko szkoda,że to nikt inny jak ich rodziny płacą pracownikowi najniższą krajową i jak coś ci nie pasuje to wielu jest za bramą na twoje miejsce. Przepraszam,będzie pewnie pyskówka,ale nie mogłam się powstrzymać.
                --
                Życie to bajka.Jak się skończy? Tylko zależy od ciebie
                • elle-joan Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 10:06
                  Niektórzy nie rozumieją, że składka na radę rodziców to dobrowolna darowizna. Ja na ogólnoszkolne dawałam dużo mniej niż wyznaczali. Natomiast na klasowe dawałam całość i zawsze głosowałam za tym, aby z tego finansować atrakcje dla całej klasy. Po prostu składałam darowizne na rzecz klasy mojego dziecka, a nie na paczkę czy kino dla niego.
                  Niechęć do tych wpłat nie zawsze wynika z braku kasy. Po prostu ludzie są teraz bardziej świadomi i nie dadzą sobie tak po prostu wcisnąć, że mają płacić na coś-tam. Ale swoją drogą takich szopek, że część dzieci nie dostaje, bo rodzice nie zapłacili, to jeszcze nie widziałam. W takiej sytuacji już lepiej zrezygnować z paczek.
                  • re_ni73 Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 10:16
                    Powiem lepiej te paczki właśnie miały zmobilizować rodziców do płacenia,kosztem przykrości dziecka.Pierwsze półrocze mikołaj a drugie to dzień dziecka. Podziałało to na mnie jak płachta na byka i od tamtego czasu nie płacę.Wredna baba ze mnie,zemściłam się na dziecku.Klasowe owszem bo dziecko w pełni z tego korzysta.
                    --
                    Życie to bajka.Jak się skończy? Tylko zależy od ciebie
                    • nives1 Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 10:42
                      W sprawie paczek dla dzieci - ja jestem w radzie rodziców w przedszkolu córki i przyznam ze na pierwszym zebraniu mało nie dostałam białej goraczki jak połowa mam uznała ze na pasowanie na przedszkolaka składka po 30 !!!! pln!! A na gwiazdke po 50!!. Na szczęście wybiłyśmy im te pomysły z głowy - z okazji pasowania były dyplomy i lizak - koszt 2 pln za całość, prezenty będą na gwiazdkę - koszt 15 pln i na dzień dziecka - koszt 10 pln. I to wszystko.
                      Bo do przedszkola chodza dzieci bogatszych rodziców jak i gorzej sytuowanych. Wiec skladka została ustalona poziomem do tych mniej zarabiających. Kto ma więcej- zawsze moze dziecku jeszcze coś dokupić.

                      W przeciwieństwie też do niektórych przedszkoli czy szkół - w naszym przedszkolu ustalono zasadę ze nie ma ogólnych zbiórek - tylko celowe i tylko na potrzeby grupy.
                      • falllen_angel Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 11:25
                        nives1 napisała:

                        > W sprawie paczek dla dzieci - ja jestem w radzie rodziców w przedszkolu córki i
                        > przyznam ze na pierwszym zebraniu mało nie dostałam białej goraczki jak połowa
                        > mam uznała ze na pasowanie na przedszkolaka składka po 30 !!!! pln!! A na gwia
                        > zdke po 50!!. Na szczęście wybiłyśmy im te pomysły z głowy

                        A może ktoś dostaje białej gorączki, gdy fajna impreza jego dziecka w przedszkolu jest niszczona, ponieważ dla kogoś trzy dychy to jak wyprawa w Himalaje?! Zastanowiłaś się nad tym?

                        Może ktoś chciałby normalną zabawę, a nie bida bal z chemicznym lizakiem i kartką papieru?

                        Pragnę też zauważyć, że połowa to większość, a nie margines.

                        W.
                        • araceli Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 11:50
                          falllen_angel napisał:
                          > A może ktoś dostaje białej gorączki, gdy fajna impreza jego dziecka w przedszko
                          > lu jest niszczona, ponieważ dla kogoś trzy dychy to jak wyprawa w Himalaje?! Za
                          > stanowiłaś się nad tym?
                          > Może ktoś chciałby normalną zabawę, a nie bida bal z chemicznym lizakiem i kart
                          > ką papieru?

                          Jeżeli uważasz, że 'fajna' albo 'normalna' zabawa to taka, na którą wydano kupę kasy to oznacza jedynie Twoje mentalne ograniczenia. Chcesz tak wychowywać dziecko - Twoja sprawa ale na szczęście nie wszyscy czyją przymus kupowania miłości dziecka.
                          • falllen_angel Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 11:54
                            araceli napisała:

                            > falllen_angel napisał:
                            > > A może ktoś dostaje białej gorączki, gdy fajna impreza jego dziecka w prz
                            > edszko
                            > > lu jest niszczona, ponieważ dla kogoś trzy dychy to jak wyprawa w Himalaj
                            > e?! Za
                            > > stanowiłaś się nad tym?
                            > > Może ktoś chciałby normalną zabawę, a nie bida bal z chemicznym lizakiem
                            > i kart
                            > > ką papieru?
                            >
                            > Jeżeli uważasz, że 'fajna' albo 'normalna' zabawa to taka, na którą wydano kupę
                            > kasy to oznacza jedynie Twoje mentalne ograniczenia. Chcesz tak wychowywać dzi
                            > ecko - Twoja sprawa ale na szczęście nie wszyscy czyją przymus kupowania miłośc
                            > i dziecka.

                            Uważasz, że wydanie extra 80 PLN w skali roku na zabawę dziecka w przedszkolu to jest "kupa kasy" oraz "kupowanie miłości" ?!

                            W.

                            PS. Jak zwykle oczekuję odpowiedzi tak lub nie smile
                            • araceli Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 14:26
                              falllen_angel napisał:
                              > Uważasz, że wydanie extra 80 PLN w skali roku na zabawę dziecka w przedszkolu t
                              > o jest "kupa kasy" oraz "kupowanie miłości" ?!

                              Za 80zł od osoby to można imprezę z dobrym kateringiem zrobić - tylko czy dzieci docenią koreczki z łososia? Dla mnie to niewiele tylko pytanie NA CO i PO CO to wydawać. 50zł od osoby na imprezę w przedszkolu to na urodziny ile - 200? Jak na przyjęcie weselne? Jaki jest sens w ściganiu się na kasę?
                        • elle-joan Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 12:06
                          falllen_angel napisał:
                          > A może ktoś dostaje białej gorączki, gdy fajna impreza jego dziecka w przedszko
                          > lu jest niszczona, ponieważ dla kogoś trzy dychy to jak wyprawa w Himalaje?! Za
                          > stanowiłaś się nad tym

                          Wiesz w takich sprawach to trudno rozsądzać na odległość. Czasami faktycznie niektórzy rodzice blokują, bo wszystko to dla nich nie tak i za drogo chociaż na papierosy kasa jest. U mnie w domu bez względu na sytuację finansową dla dzieciaków zawsze jest na ich potrzeby. Ale z drugiej strony nie zawsze duża składka oznacza fajną imprezę. Na drogie paczki bez sensu się składać, bo szkoda wydawać na nietrafione prezenty. Czasem ci, którzy proponują duże składki mają odjechane pomysły, realizują swoje plany, które innym mogą nie odpowiadać. Bywało tak przy szkolnych wyjazdach, Komunii, prezentach, że duże kwoty poszły na badziewie. A fajne imprezy organizowaliśmy w szkole przynosząc własne jedzenie/potrawy przyrządzone w domu. Tak samo stroje na przedstawienia, zabawy można robić razem w klasie. Korona z głowy nie spadnie, jak ci lepiej sytuowani dostosują się czasem do innych.
        • natalek79 Nives1 13.11.12, 11:21
          zazdroszczę tych składkowych prezentów...ja od kilku lat usiłuję w rodzinie wdrożyć taki system i nic z tego...dziadkowie, ciocie, chrzestni wolą kupić tanią chińszczyznę za 20-30 zł każde niż złożyć tą samą lub mniejszą kwotę i kupić jedno ale za to solidne i takie co dziecko ucieszy a nie będzie tylko sztuką dla sztuki i po tygodniu wyląduje w koszu, bo badziew dłużej nie wytrzyma, albo ja nie wytrzymam w obawie, że dziecko połknie za małe elementy np...Najbardziej mnie śmieszy fakt, że trzy rodziny (dzadkowie i dwie ciocie dorosłe i pracujące, aczkolwiek budujące domy) mieszkają w jednym domu, więc chyba kwestia dogadania się to pikuś. Ale nie - grunt żeby każdy przybył z własna torebką prezentową, a zawartość mało istotna...Naprawdę zazdroszczę ogromnie...
      • falllen_angel Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 10:54
        pimpussaselko napisała:

        > Przepraszam, wiem, ze co do zasady nie kopie się leżącego, ale jak, na Boga, ma
        > jąc 2 dzieci można nie mieć żadnych oszczędności?

        Zgodnie ze starą, katolicką zasadą: "Bóg dał dziecko, Bóg da na dziecko"

        albo

        bardziej świecka maksyma większości Polaków: "Jakoś to będzie"

        W.
        • momas Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 11:48
          Po co mieszac w to katolicyzm, Boga?
          Czyż autorka pisała cokolwiek o swojej wierze? Czy tylko tak.... by sprowokowac dyskusje? - bo przeciez nie od dzisiaj wiadomo, ze wystarczy rzucic na forum, załaszcza GW haslo katolicyzm, Bóg by spowodowac wylew postów różnych frustaratów....
          --
          Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
        • dansch Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 13:03
          wkurwiłam się czytając Twój durny komentarz. Nie zapominaj, że można zajść w ciążę w rewelacyjnej sytuacji materialnej a po poru miesiącach/latach być w prawdziwych kłopotach finansowych.
          • kanga_roo Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 13:21
            dzięki, dansch, myślę tak samo jak Ty. pozostaje życzyć niektórym, żeby nigdy im się sytuacja nie zmieniła. albo może właśnie zmieniła, to zaczną używać mózgu.
      • mama_trzech Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 12:38
        Nikt nie ma gwarancji rodząc dziecko - nawet jeśli aktualnie ma dobrą sytuację finansową, oszczędności i odkłada nadal - że tak będzie zawsze. Są różne sytuacje losowe, których przewidzieć nie sposób jak utrata pracy, śmierć, choroba, wypadek, pożar, powódź itd.
        • amandaas Re: Beznadzieja:( 10.11.12, 18:20
          Masz absolutną rację Mamo-Trzech, ale jak czytam to forum lub inne na ematce to czasem wydaje mi się, że coś za dużo tych chorób/pożarów/innych tragedii w rodzinie. Nie chcę wywoływać niepotrzebnych pyskówek bo lepiej się skupić na tym skąd wziąć kasę skoro dzieci już są na świecie, ale wydaje mi się że jednak w większości to nie są tragedie tylko ludzka bezmyślność i nieumiejętność przewidywania.
      • 1yna-taka Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 13:25
        pimpussaselko napisała:

        > Przepraszam, wiem, ze co do zasady nie kopie się leżącego, ale jak, na Boga, ma
        > jąc 2 dzieci można nie mieć żadnych oszczędności?
        >


        Chyba nie znasz syt. większości rodzin w Polsce. Ja również posiadam dzieci i nigdy tych oszczędności nie miałam. Starcza nam od 1do1 oboje pracujemy i uwierz mi nie jesteśmy patologiczni. Z naszych rodzinnych domów (mój i męża) również nikt nie mógł sobie na te oszczędności pozwolić. Nie byliśmy typowo biedni, były ograniczenia, nasi rodzice również na rozrzutność nie mogli sobie pozwolić, ale godnie nas wychowali.
        • nvv Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 14:36
          > Chyba nie znasz syt. większości rodzin w Polsce. Ja również posiadam dzieci i n
          > igdy tych oszczędności nie miałam.

          Mnie też ciężko zrozumieć fakt posiadania dzieci i braku oszczędności -- tzn. rozumiem, że np. po chorobie (czy innym losowym zdarzeniu, również utracie pracy) człowiek może się w końcu wypstrykać z oszczędności -- ale np. tego że ktoś świadomie decyduje się na dzieci i nigdy w życiu nie miał odłożonych żadnych oszczędności i żyje sobie tak beztrosko na styk od 1 do 1 -- wg mnie to olbrzymia lekkomyślność i taki człowiek potem (gdy przyjdą gorsze czasy, równeż nieprzyjemne zdarzenie losowe) jest w czarnej d... na własne życzenie. Argument, że ktoś tak mało zarabia, że nie ma z czego odłożyć do mnie nie przemawia, bo w takim przypadku decydowanie się na dziecko jest strzałem w stopę. Inna sprawa, że to "decydowanie się na dziecko", choć to temat tabu, często wygląda nieco inaczej niż świadoma i przemyślana decyzja...

          To oczywiście moja opinia, nie jest złośliwa, nie chcę nikogo urazić, ot podzielić się przemyśleniami na temat oszczędności jedynie. Nikomu niczego złego nie życzę i trzymam kciuki za autorkę.
          • malwina.113 Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 15:01
            oszczędzanie według mnie zaczyna się w głowie i nie zalezy od wysokości pensji, problem w tym by dostosowac nasz poziom zycia do zarobków

            Mój znajomy przez lata zarabiał małe pieniądze jako osoba od wykładania towaru na półki w hipermarkecie, ale oszczednosci kilkutysięczne miał zawsze. Jego kolega z działu przy takich samych zarobkach był wiecznie zadłużony. Oboje byli singlami i mieszkali z rodzicami. Dziś mój kolega ma żonę. Mieszka ze swoimi rodzicami, bo nie stać go na wynajem ani kredyt póki co. Ale oboje odkładają.


            • malwina.113 Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 15:13
              wiem, że czasem wali się nagle, niespodziewanie... ale ile osób, które obecnie są w kryzysie tak z ręką na sercu może przyznac, że nigdzie błędu nie popełniło, że faktycznie nigdy nie było na tyle dobrze by cokolwiek odłożyć

              dziwię się, że autorka nie szuka pomysłu jak podołać w trudnej sytuacji a jedynie chyba szuka słów " taki kraj, znikąd pomocy... jakoś to będzie"

              ja nie potępiam ludzi, którym noga się podwinęłą i znaleźli się w czarnej d... (sama mogę w każdej chwili w nią wpaść przez niefrasobliwe decyzje) ale ja, hmm... nie lubię narzekania, czy to osoby źle zarabiającej, czy dobrze zarabiającej. Wole wątki w stylu: mam 18zł na tydzień, doradźcie coś"

              a odnośnie pimpusasełko -na tym z pewnością polega tajemnica utrzymywanie się na powierzchni, nie ważne ile masz oszczędności, nie ważne czy zarabiasz 20 tys czy 7 - wydawaj mniej niż zarabiasz
          • niunia19851 Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 19:59
            To ja napisze tylko tak (pracowałam kiedyś w MOPSie więc wiem o czym piszę) połowa Kowalskich zarabia w okolicach 1500 - 2000 zł. Zakładamy, że 2 osoby pracują to mają max. 4000 zł z czego ok. 700 - 800 zł idzie na same opłaty mieszkaniowe (czynsz, woda, prąd, gaz, TV) niestety bez tego nie da rady i raczej nie ma możliwości zmniejszenia tych opłat. Zostaje załóżmy max. 3200 zł (a jak zarabiają po 1500 zł to 2200) na życie czyli dosyć mało jednak za dużo aby liczyć na pomocz MOPS typu: zasiłek rodzinny czy dodatek mieszkaniowy i są 2 opcje: 1 decydują sie na 1-2 dzieci i żyją skromnie ale "jakoś" żyją albo nie decydują się na dzieci i co ?? I jeżeli połowa polaków będzie bezdzietna to za parę lat kto będzie pracował na TWOJĄ, MOJĄ, NASZĄ emeryturę?? A może masz zamiar pracować nie tak ja ja teraz do 67 lat tylko do 90 lat?? No kurczę trochę pomyślcie zamiast pisać byleby pisać... Czy z tych kwot co ja napisałam można jeszcze coś zaoszczędzić?? Tak czasem można (choć i tak nie zawsze) ale ile 100 zł? To oszczędzając cały rok masz aż 1200 zł zaoszczędzone ... nawet jeżeli ktoś jakimś trafem dostanie zasiłek rodzinny to ile tego jest (jak ja pracowałam to 43 zł - teraz więcej)? Nawet na same pampersy z biedronki na 1 miesiac nie starczy sad
            Owszem jak ktoś wywodzi się z bogatego domu to nie wie o czym teraz piszę ale ile takich osób jest? Zresztą kto by się teraz nie odezwał to niestety ale nikt mnie nie przekona bo owszem jest "średnia krajowa" ale skąd ona brana to nie wiem... znam realia bo wiem ilu petentów i w jakich sytuacjach do mnie o pomoc przychodziło (pracowałam w dużym mieście a w sumie to "aglomeracja śląska" )...
            Po prostu w PL nie ma polityki pro rodzinnej i tyle, nie ma też godnych zarobków bo powiedzcie czym różnimy się od Niemców? Porównajcie sobie tam zarobki i tu (te same stanowiska, wykształcenie itp.), tam pomoc społeczną i tu. I niestety ale przypuszczam, że gdyby nie rodzina, bariera jezykowa to większość nas polaków by wyemigrowała z pl. smutne ale prawdziwe.
            • astrum-on-line Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 20:36
              Mój mąż szuka pracy od ponad półtora raku. Bezskutecznie jak na razie. Szukał w różnych firmach, na różnych stanowiskach. Nie macie pojęcia ilu ludzi zgłasza się do pracy za 1500 brutto. Tylko że ja sobie nie wyobrażam, jak z takiej pensji można cokolwiek odkładać. Sorry, widocznie nie znam się na gospodarowaniu.
            • nvv Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 20:55
              > [...] i żyją skromnie ale "jakoś" żyją albo nie decydują się na dzieci i co ??

              I gitara gra. Ziemia jest przeludniona. Zdajesz sobie sprawę ilu ma mieszkańców? W tym roku przebiła pewną okrągłą liczbę i każdy mieszkaniec IMHO powinien chociaż tę liczbę znać. No ale przeludnienie to trochę temat tabu, mało się o tym mówi, a jak się już mówi, to u wielu wywołuje się wiele negatywnych emocji, a mało racjonalnych przemyśleń. I jeśli już to myśli się w kategoriach "tak, może w Afryce jest przeludnienie, gdzieś tam daleko".

              > I jeżeli połowa polaków będzie bezdzietna to za parę lat kto
              > będzie pracował na TWOJĄ, MOJĄ, NASZĄ emeryturę??

              Ja na swoją sobie zapracuje (tym bardziej jeśli nie będę musiał dokładać do "polityki pro-rodzinnej" na utrzymanie czyichś dzieci), Ty na swoją pracuj i o moją się nie przejmuj.

              > No kurczę trochę pomyślcie zamiast pisać byleby pisać...

              To trochę jak w Afryce się rozmnażają -- wychodzą z podobnych (krótkowzrocznych) założeń jak Ty (dzieci są inwestycją, utrzymają rodziców, itp.), kiedy ktoś patrzący z boku puka się w głowę. Nie w rozmnażaniu się jest droga do dobrobytu, wręcz przeciwnie.
              • niunia19851 Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 21:06
                Gdyby państwo nie zabierało połowy mojej wypłaty to też bym się nie martwiła "o swoją starość". Niestety tak jest, że ludzie pracują ileś tam lat i dostają głodowe emerytury bo co to jest po 40 latach pracy otrzymać 800-1000 zł emerytury? Gdzie opłaty, leki itp?
                Zresztą tak jak ktoś napisał wyżej "punk widzenia zależy od punktu siedzenia" i ktoś kto sam zarabia po 4000 tys. lub więcej nie zrozumie tego co zarabia 1500 zł...
              • araceli Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 21:16
                nvv napisał:
                > Ja na swoją sobie zapracuje (tym bardziej jeśli nie będę musiał dokładać do "po
                > lityki pro-rodzinnej" na utrzymanie czyichś dzieci), Ty na swoją pracuj i o moj
                > ą się nie przejmuj.

                Polityka prorodzinna - wychować, wyżywić, wykształcić dziecko z państwowych pieniędzy, które jak dorośnie do wyjedzie za granicę, bo 'w tym państwie nie ma godnych zarobków'. Tylko nie widzę jakoś zwrotów tego co się dostało wink
              • niunia19851 Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 21:17
                I mi nie chodzi o rozmnażanie się na "potęgę" lecz taki standard 2+1 lub 2+2 a nie 2+10 ... tu jest ta różnica ...
                zresztą skoro tak do tego podchodzić to wytłumacz mi jedno jak to jest (przykład z mojej dalszej rodziny) lata 80 ojciec górnik, matka w domu "gospodyni" rodzi się 1 dziecko. Wypłata jest ok. starcza na wszystko + wakacje nad morzem, poloneza itp. a i coś odłożyć można. Więcej dzieci nie ma. Nadchodzą lata 90 i co ojciec dalej górnik z tym, że połowa "premii" pozabierana (typu 13-14 stka, ołówkowe itp.) wypłata stoi w miejscu a wszystko drożeje.. gdzie tu logika . Na lata 80 rodziców stać na 1-2 dzieci bez żadnego mrugnięcia okiem a 8-10 lat później bieda, że aż piszczy ... to tylko taka przenośnia ..ale "inteligentni" domyślą sie o co chodzi. Nie można wszystkiego przewidzieć - normalne jest, że jak teraz nie stać Cię na utrzymanie samego siebie to dzieci nie płodzisz ale jeżeli dziś jest ok. to pewnie decydujesz się na dziecko ... przyszłości nikt jeszcze nie przewidział ... a może to tylko ja mam taki tok myślenia?
                • araceli Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 21:22
                  niunia19851 napisała:
                  > zresztą skoro tak do tego podchodzić to wytłumacz mi jedno jak to jest (przykła
                  > d z mojej dalszej rodziny) lata 80 ojciec górnik, matka w domu "gospodyni" rod
                  > zi się 1 dziecko. Wypłata jest ok. starcza na wszystko + wakacje nad morzem, po
                  > loneza itp. a i coś odłożyć można. Więcej dzieci nie ma. Nadchodzą lata 90 i co
                  > ojciec dalej górnik z tym, że połowa "premii" pozabierana (typu 13-14 stka, oł
                  > ówkowe itp.) wypłata stoi w miejscu a wszystko drożeje.. gdzie tu logika

                  Gdzie logika? Ta logika nazywa się EKONOMIA. Długi z czasów Gierka dopiero w tym roku skończyliśmy spłacać (jeżeli nie jesteś świadoma to mamy 2012).
                  • niunia19851 Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 21:28
                    Jestem i tak na marginesie to ani nie piszę jak mi jest źle itp. po prostu rozumiem też innych, którym jest gorzej (czasem na własne życzenie a czasem nie)... z biedą dużo wspólnego miałam i mam bo akurat pracowałam/pracuję w takich instytucjach gdzie ta bieda ciągle się pojawia ... stąd też może mam takie a nie inne spostrzeżenia ...
                    a to doklejam z innego forum gdzie też czasem zaglądam i ktoś inny wypowiada sie tak:
                    Pracując w markecie typu biedronka, rossman, żabka, real na kasie właśnie tyle się zarabia: 1400-1700 zł, pracując na hali produkcyjnej w whirpool lub bosh też sie zarabia ok 1800 zł (moja ciocia- wykształcenie zawodowe - pracuje już w jednej z tych firm ta taśmie od 15 lat i bez premii ma taką wypłatę a premię ma na święta i chyba, że masę nadgodzin wypracuje), zaprzyjaźniona sprzątaczka z mojej klatki pracuje na umowę zlecenie i ma max. 1000 zł, na ulotkach można dorywczo zarobić do 500 zł o ile się jest dyspozycyjnym, pracownik w banku z kilkunastoletnim doświadczeniem na obsłudze klienta zarabia 1700-2000 zł bez premii ...
                    czyli chyba nie tylko ja mam takie a nie inne uwagi ...
                  • nvv Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 22:02
                    > Gdzie logika? Ta logika nazywa się EKONOMIA. Długi z czasów Gierka dopiero w ty
                    > m roku skończyliśmy spłacać
                    (jeżeli nie jesteś świadoma to mamy 2012).

                    No. Takie są oficjalne tytuły w mediach, brzmią fajnie. smile De facto przestaliśmy spłacać długi, bo byliśmy niewypłacalni (czyli: zbankrutowaliśmy), a potem sporą część długów nam darowano po różnych negocjacjach (cóż, innego wyjścia wierzyciele nie mieli), więc jak dla mnie to warto wspomnieć, że całości długów Gierka nie spłaciliśmy i nigdy już nie spłacimy. ;]
                    Lekcję na przyszłość warto zapamiętać, bo historia się nie powtarza, ale rymuje...
                • nvv Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 21:49
                  > Nie można wszystkiego przewidzieć - normalne jest, że jak
                  > teraz nie stać Cię na utrzymanie samego siebie to dzieci nie płodzisz ale jeżel
                  > i dziś jest ok. to pewnie decydujesz się na dziecko ... przyszłości nikt jeszcz
                  > e nie przewidział ... a może to tylko ja mam taki tok myślenia?

                  Wiele rzeczy da się przewidzieć, wystarczy racjonalnie pomyśleć. Wiele trendów (które ukształtują przyszłość) jest widocznych już teraz. Trendy we własnym życiu personalnym (przyszłych zarobkach, wydatkach, itp.) najłatwiej przewidzieć, bo sami je kształtujemy.

                  Ja Ci podpowiem co nieco: w przyszłości będziemy płacić dużo więcej za jedzenie (m.in. dzięki krótkowzrocznemu rozmnażaniu się które ma zapewnić nam dobrobyt na stare lata, a w rzeczywistości działa odwrotnie) i będziemy płacić dużo więcej za energię (tu też jednym z głównych czynników jest przeludnienie) w każdej postaci (prąd, gaz, benzyna, itp.).

                  Oczywiście, że nikt wszystkiego nie przewidzi i oczywiście, że można dzisiaj być bogatym, a jutro stracić wszystko, może też mi jutro na głowę meteoryt spaść, ale to nie jest kontr-argument do tego co opisuje: racjonalny człowiek nie powinien decydować się na dziecko jeśli nie ma oszczędności (szeroko rozumianych, to nie musi być gotówka), bo go po prostu nie stać, a decydując się na dziecko bez poduszki-finansowej i sensownych perspektyw na większe zarobki, robi krzywdę sobie, dziecku i społeczeństwu, które potem będzie musiało dopłacać do utrzymania takiego rodzica i jego dzieci, a takie dzieci najpewniej przejmą model patologicznego funkcjonowania i rozmnażania się...

                  Pseudo kontr-argumenty pt. "można mieć dzisiaj, a jutro nie" nie zbijają mojego argumentu, raczej są usprawiedliwieniem postawy opisanej przez fallen_angela: "Bóg dał dziecko, Bóg da na dziecko" lub "jakoś to będzie".
                  • krysztalova Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 00:23
                    > Wiele rzeczy da się przewidzieć, wystarczy racjonalnie pomyśleć. Wiele trendów (które
                    > ukształtują przyszłość) jest widocznych już teraz. Trendy we własnym życiu personalnym
                    > (przyszłych zarobkach, wydatkach, itp.) najłatwiej przewidzieć, bo sami je kształtujemy.

                    W 1894 r. londyński „Times" przewidywał, że do 1950 r. każda większa ulica w Londynie zostanie przykryta trzema metrami końskiego łajna. W Nowym Jorku prognozowano, że już w 1930 r. nawóz sięgnie drugiego piętra domów na Manhattanie wink Może tuzin futurologów na kongresie urbanistycznym przewidziałoby z grubsza przyszłość, ale raczej nie przeciętny Kowalski.

                    A gdybając to myślę, że fakt posiadania dzieci bardzo nas ludzi determinuje i świat nie wyglądałby tak jak teraz wygląda, gdybyśmy w większości przypadków nie mogli mieć dzieci. Sądzę, że nawet byłby inny (nowy?) ustrój polityczny, społeczny, więc całe planowanie byłoby psu o budę. Widzę po sobie, ile rzeczy zrobiłam/robię ze względu na dziecko, bez dziecka w 99% ćwiczyłabym wdupiemienie. Nawet autorka wątku się zastanawia: co kupię DZIECIOM na św. Mikołaja. Poza tym chęć posiadania dzieci to jest instynkt, a nie argument racjonalny, więc dla mnie dyskusja na temat pieniędzy w decyzji o dziecku to absurd. Inaczej mówiąc decyzja o posiadaniu dziecka NIGDY nie powinna być racjonalna, bo posiadanie dzieci z racjonalnych powodów się NIE OPŁACA.

                    "Bóg dał dziecko, Bóg da na dziecko" - interpretuję inaczej (może to jest tak jak z tą szklanką do połowy pełną /pustą - każdy widzi co innego?) - Bóg dał dziecko, Bóg da SIŁY na dziecko" - czyli my rodzice znajdziemy w sobie tę siłę i damy radę wychować nasze dzieci, w co wierzę i czego życzę autorce postu.

                    --
                    "Nie ma rzeczywistości samej w sobie są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw" Albert Einstein
                    • nvv Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 01:06
                      > > Wiele rzeczy da się przewidzieć [...]

                      > W 1894 r. londyński „Times" przewidywał, że do 1950 r [...]

                      To, że ktoś nietrafnie przewidział cośtam, nie obala zdania: wiele rzeczy da się przewidzieć.

                      Oczywiście, że każde przewidywanie jest obarczone pewną niepewnością (rosnącą wraz z horyzontem czasowym, odwrotnie proporcjonalną do wiedzy i inteligencji osoby przewidującej).

                      W 1894 r. samochody już istniały i trend w rozwoju samochodów już był, samochód to nie jest coś co nagle z nieba spadło i było nie do przewidzenia.

                      Co do reszty Twojego posta... mam inne zdanie od Ciebie -- uważam że decyzja o posiadaniu dziecka powinna być świadoma, racjonalna i przemyślana, a człowiek decydujący się na dziecko powinien mieć margines bezpieczeństwa w postaci oszczędności zamiast lecieć od 1 do 1 z beztroskim podejściem "jakoś to będzie, bóg da siły", a potem płacz. Daj Wam Boże zdrowie, ale oprócz wiary w Boga i w to, że będzie dobrze, dobrze też samemu zadbać o swój los i przemyśleć pewne decyzje, zamiast bezmyślnie zaspokajać instynkty.
                      • astrum-on-line Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 08:25
                        Może można pewne rzeczy przewidzieć. Na przykład to, że będzie drożeć energia (nie wiem, może). I w związku z tym co mam robić? Ćwiczyć jogę i umiejętności rozgrzewania się na mrozie czy nauczyć się żyć po ciemku? Bo niestety nie mam żadnego wpływu na cenę energii. Mogę tylko dostosowywać się do tego co sobie inni wymyślą.
                          • astrum-on-line Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 10:11
                            Matko, czy ja kwestionuję sens oszczędzania?
                            Naprawdę uważasz, że możesz być na wszystko przygotowana i wszystko przewidzieć? I mieć oszczędzone pieniądze na każdą ewentualność? Nie jest to możliwe i nie chcę tracić życia na oszczędzanie na wypadek że kiedyś może być gorzej. Robię co mogę, żeby było w przyszłości lepiej, ale chcę też cieszyć się dniem dzisiejszym. Czasem jest potrzebne wyjście do knajpki i powrót taxi.
                            • malwina.113 Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 10:44

                              > Naprawdę uważasz, że możesz być na wszystko przygotowana i wszystko przewidzieć
                              > ? I mieć oszczędzone pieniądze na każdą ewentualność? Nie jest to możliwe i nie
                              > chcę tracić życia na oszczędzanie na wypadek że kiedyś może być gorzej. Robię
                              > co mogę, żeby było w przyszłości lepiej, ale chcę też cieszyć się dniem dzisie
                              > jszym.


                              robię tak samo

                              Czasem jest potrzebne wyjście do knajpki i powrót taxi.

                              pewnie, że czasem tak, ale tez trzeba myśleć o przyszłości i wszystkiego w kanjpce nie przehulać
                        • falllen_angel Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 10:17
                          astrum-on-line napisała:

                          > Może można pewne rzeczy przewidzieć. Na przykład to, że będzie drożeć energia (
                          > nie wiem, może). I w związku z tym co mam robić?

                          (1) zmienić operatora

                          (2) zmienić taryfę

                          (3) zmienić sprzęty oraz rodzaj oświetlania

                          (4) zmienić przyzwyczajenia (wstawać ze słonkiem, żeby nie świecić późno w noc albo jeść mniej posiłków na ciepło itd itp)

                          (5) w ekstremalnym przypadku można także zmienić mieszkanie na energooszczędne lub kraj pobytu.

                          Zawsze można, tylko trzeba myśleć i chcieć!

                          W.
                          • re_ni73 Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 11:02
                            falllen_angel napisał:
                            > (1) zmienić operatora
                            >
                            > (2) zmienić taryfę
                            >
                            > (3) zmienić sprzęty oraz rodzaj oświetlania
                            >
                            > (4) zmienić przyzwyczajenia (wstawać ze słonkiem, żeby nie świecić późno w noc
                            > albo jeść mniej posiłków na ciepło itd itp)
                            >
                            > (5) w ekstremalnym przypadku można także zmienić mieszkanie na energooszczędne
                            > lub kraj pobytu.
                            >
                            > Zawsze można, tylko trzeba myśleć i chcieć!


                            Pewnie,zawsze mogę wyciągać wosk z uszów,zbierać,robić świeczki uncertain i oświetlenie mam darmowe,a jeszcze zarobię jeśli sprzedam.
                            --
                            Życie to bajka.Jak się skończy? Tylko zależy od ciebie
                      • krysztalova Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 15:03
                        > W 1894 r. samochody już istniały i trend w rozwoju samochodów już był, samochód
                        > to nie jest coś co nagle z nieba spadło i było nie do przewidzenia.

                        Była i z setka innych wynalazków, nowości, z których przetrwało może z 5%.

                        > Co do reszty Twojego posta... mam inne zdanie od Ciebie -- uważam że decyzja o
                        > posiadaniu dziecka powinna być świadoma, racjonalna i przemyślana, a człowiek d
                        > ecydujący się na dziecko powinien mieć margines bezpieczeństwa w postaci oszczę
                        > dności zamiast lecieć od 1 do 1 z beztroskim podejściem "jakoś to będzie, bóg d
                        > a siły", a potem płacz.

                        I prawidłowo, bo Twój światopogląd zależy od Twoich doświadczeń życiowych, a mój od moich. Parę wydarzeń losowych w życiu potrafi wywrócić światopogląd do góry nogami. Ja się z Tobą zgadzam i nie neguję korzyści z posiadania oszczędności. Ale jakie by trzeba mieć oszczędności by przygotować się na: śmierć matki przy porodzie i samotne rodzicielstwo, bardzo rzadką genetyczną chorobę dziecka i kosztowne leczenie itd. To nie są wydumane przypadki tylko mi znane. Jak bym się miała zabezpieczyć tak nawet w 50% to nie miałabym dziecka, bo bym nie zdążyła. Może komuś to pasuje mi nie.

                        Widzisz, dla mnie to bez różnicy skąd ktoś czerpie siłę - czy z wewnętrznej motywacji ("bóg da siły") czy z poczucia bezpieczeństwa ("mam poduszkę finansową") czy z jednego i drugiego, ale nie chciałabym też żyć tak, żeby się co rano zastanawiać czy wstać lewą nogą czy prawą, żeby się nie przewrócić. A jak się przewrócę to znajdzie się paru życzliwych, co mi dogryzie, że trzeba było przewidzieć. No trzeba było i co z tego wynika dla autorki wątku?
                        --
                        "Nie ma rzeczywistości samej w sobie są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw" Albert Einstein
                        • araceli Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 15:13
                          krysztalova napisała:
                          > Ale jakie by trzeba mieć oszczędności by przygotować się na: śmierć matki prz
                          > y porodzie i samotne rodzicielstwo, bardzo rzadką genetyczną chorobę dziecka i
                          > kosztowne leczenie itd. To nie są wydumane przypadki tylko mi znane.

                          Prawdopodobieństwo pozostawania bez pracy przynajmniej przez jakiś czas w dzisiejszych czasach graniczy z pewnością. Prawdopodobieństwo śmierci matki przy porodzie jest bliskie zeru. Taka drobna różnica.

                          > Widzisz, dla mnie to bez różnicy skąd ktoś czerpie siłę - czy z wewnętrznej mot
                          > ywacji ("bóg da siły") czy z poczucia bezpieczeństwa ("mam poduszkę finansową")

                          Siłę możesz czerpać. Ale jak czerpać pieniądze z Boga? Bo Bóg niestety nie zapłaci rachunków za mieszkanie smile
                          • malwina.113 Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 15:30
                            > Siłę możesz czerpać. Ale jak czerpać pieniądze z Boga? Bo Bóg niestety nie zapł
                            > aci rachunków za mieszkanie smile

                            nie zapłaci, ale może powie wejdź na forum "oszczędzamy" wink
                          • krysztalova Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 22:27
                            > Siłę możesz czerpać. Ale jak czerpać pieniądze z Boga? Bo Bóg niestety nie zapł
                            > aci rachunków za mieszkanie smile

                            Słyszałam, powiedzenie nastolatków, że rodzice to bankomat, ale że Bóg to bankomat, dobre big_grin

                            --
                            "Nie ma rzeczywistości samej w sobie są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw" Albert Einstein
                        • nvv Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 15:29
                          > Ja się z Tobą zgadzam i nie neguję korzyści z posiadania oszczędności
                          > Ale jakie by trzeba mieć oszczędności by przygotować się na: śmierć matki przy porodzie
                          > i samotne rodzicielstwo, bardzo rzadką genetyczną chorobę dziecka i
                          > kosztowne leczenie itd.

                          Niby się zgadasz, ale chwilę później podważasz. Kolejna pasywno-agresywno osoba. :]
                          We wszystkim w życiu (wg mnie) warto szukać pewnego "złotego środka". Poza tym warto zdawać sobie sprawę, że nie ma możliwości zabezpieczyć się przed wszystkim (to oczywista oczywistość), tym samym próba zabezpieczenia się przed wszystkimi możliwymi nieszczęściami jest skazana na porażkę, tylko że argument "i tak się nie zabezpieczę przed każdym możliwym nieszczęściem" nie zbija sensu posiadania pewnych oszczędności których uzbieranie jest stosunkowo tanie, a chronią przed małymi i stosunkowo częstszymi nieszczęściami niż "rzadka choroba genetyczna". Tyle z mojej strony w tym off-topicznym temacie, bo tak sobie widzę dryfuje już bez konstruktywnego celu, również w kierunku "skąd ktoś znajdzie siły", kiedy forum jest o finansach i kolejny temat pokazuje do czego prowadzi brak zabezpieczeń finansowych, mimo to znajdują się kolejni wychwalający wspinaczkę bez zabezpieczeń. Cóż, każdy jest kowalem własnego losu i każdy podejmuje własne decyzje, których potem konsekwencje będzie ponosić; inteligentne osoby wyciągną wnioski (lub już dawno wyciągnęły) z błędów innych, tj. powtarzających się tematów osób które obudziły się z ręką w nocniku -- "jestem w czarnej d... , straciłam pracę/zachorowałam/etc. i nie mam żadnych oszczędności, poradźcie".
                          • krysztalova Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 15:51
                            > Niby się zgadasz, ale chwilę później podważasz. Kolejna pasywno-agresywno osoba. :]

                            Częściowo się zgadzam, częściowo nie, zainteresował mnie Twój punkt widzenia, agresji z mojej strony nie było, ani celowo, ani podświadomie, ani nijak. Dzięki za wypowiedzi!

                            --
                            "Nie ma rzeczywistości samej w sobie są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw" Albert Einstein
            • araceli Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 21:14
              niunia19851 napisała:
              > I jeżeli połowa polaków będzie bezdzietna to za parę lat kto
              > będzie pracował na TWOJĄ, MOJĄ, NASZĄ emeryturę??

              Kocham takie teksty smile

              > Zresztą kto by się teraz nie odezwał to niestety ale niktmnie
              > nie przekona bo owszem jest "średnia krajowa" ale skąd ona brana to nie wiem...

              Trzeba było nie spać na matematyce wink
              • niunia19851 Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 21:20
                araceli napisała:

                >
                > > Zresztą kto by się teraz nie odezwał to niestety ale niktmnie
                > > nie przekona bo owszem jest "średnia krajowa" ale skąd ona brana to nie
                > wiem...
                >
                > Trzeba było nie spać na matematyce wink

                Bo tam gdzie ja pracowałam (MOPS) to zarabiają dużo mniej niż ta "średnia" ...
                • araceli Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 21:25
                  niunia19851 napisała:
                  > Bo tam gdzie ja pracowałam (MOPS) to zarabiają dużo mniej niż ta "średnia" ...

                  Tylko na tamtym miejscu świat się nie kończy. A średnia ma to do siebie, że ZAWSZE ktoś zarabia poniżej. Matematyka ponownie się kłania.
                  • krysztalova Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 23:45
                    Araceli teoretycznie, jeśli wszyscy będą dostawać taką samą wypłatę, to NIKT nie będzie zarabiał poniżej średniej wink
                    --
                    "Nie ma rzeczywistości samej w sobie są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw" Albert Einstein
                • jop Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 22:10
                  Co za zaskoczenie, klienci MOPS-u zarabiają poniżej średniej krajowej.

                  Serio w MOPS-ach za pieniądze z moich podatków zatrudnia się aż tak intelektualnie sprawnych inaczej?!
                  • malwina.113 Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 08:13
                    niunia napisała, że co to jest odkładać 100zł na miesiąc, bo to "tylko" 1200 rocznie - dla mnie 1200 to dużo... to dwie wyprawki szkolne dla dziecka, to koszt nowej lodówki jak stara się popsuje, to koszt szkoły/kursu/zdobycia uprawnień, które pomogą podnieść kwalifikacje

                    znam ludzi korzystających z mopsu, to na przykład pracownicy supermarketu, często wspominają czasy jak wiodło im się lepiej (jakies 5 lat temu, gdy tyle ludzi wyjechało i nie miał kto na kasie pracować) wspominają wysokie pensje, premie, jak to po pracy szło się na obiad w knajpce, wypijało kilka piwek i wracało taksi do domu - poważnie ! ja 5 lat temu też dobrze zarabiałam, nie wracałam taksi do domu po pracy - odkładałam

                    ja na swoją "starość" zarobię sama, byc może przyjdzie mi pracować do końca życia... różnie bywa, zwłaszcza, że nie należę do ludzi dobrze zarabiajacych - emeryture będę mieć kiepską,

                    w każdym radzie dzieci rodziców żyjących z zasiłku na moją emeryturę nie zapracują, raczej moje dziecko będzie pracowało na ich zasiłki

                    każdy kto na forum się "uzewnętrznia" jak autorka wątku musi liczyć się z tym, że oprócz tych co pogłaszczą, odezwą się i ci, którzy bedą zadawać niewygodne pytania w stylu: naprawdę, przez lata nie dało się nic odłożyć??

                    szkoda, że autorka na forum szuka słów "nie przejmuj się, jakoś to będzie" a nie szuka rozwiązania sytuacji, ale pewnie "jakoś to będzie"...



                    • leli83 Re: Tak uważasz? 07.11.12, 09:42
                      Że szukam głaskania po główce? Ciekawe... Jest mnóstwo ludzi,którym wiedzie się gorzej i nie mam zamiaru użalać się nad sobą.Nie mam postawy,ze "Bóg dał dziecko-da i na dziecko",na wszystko trzeba sobie zapracować. Uderzyło mnie to jak łatwo niektórzy oceniają... Czy to,że nie mamy oszczedności jest równoznaczne z tym,że patologia/nieplanowane ciąze/pewnie piją/pewnie liczą,ze ktoś im coś da za friko/mają co chcieli/itd? A już do szału doprowadza mnie stwierdzenie "jak można planować dzieci nie mając odłożonej większej sumy"! Moje dzieci są chcane,kochane,nie chodzą głodne,ani brudne.Ale zrobiłabym dla nich WSZYSTKO.Czasem w życiu są wzloty,czasem upadki,ale trzeba się podnosic i isc dalej. Pieniądze jakie odkładaliśmy poszły jakiś czas temu na samochód i było to konieczne (mąż nie ma innej możliwości dojazdu do pracy,nie mieszkamy w dużym mieście).Krytykantom życzę zdrowia i siły,żeby nigdy nie było im gorzej niż dziś.Reszcie wszystkiego dobrego,a MAMĘ TRZECH serdecznie pozdrawiam.
                      Ps.zawsze będzie jakośwink
                      • araceli Re: Tak uważasz? 07.11.12, 09:56
                        leli83 napisał(a):
                        > Uderzyło mnie to jak łatwo niektórzy oceniają...

                        Dlaczego bierzesz to personalnie do siebie? Taki jest urok forów internetowych, że jak zaczyna się dyskusja to ludzie wymieniają się poglądami, które nie koniecznie muszą się podobać zakładającemu wątek. Dyskusja jest nie tylko dla Ciebie - może będzie dla innych czytających osób inspiracją do przemyśleń i unikania podobnych problemów?

                        > A już do szału doprowadza mnie stwierdzenie "jak
                        > można planować dzieci nie mając odłożonej większej sumy"! Moje dzieci są chcane,
                        > kochane,nie chodzą głodne,ani brudne.Ale zrobiłabym dla nich WSZYSTKO.Czasem w
                        > życiu są wzloty,czasem upadki,ale trzeba się podnosic i isc dalej.

                        Dlaczego takie stwierdzenie 'doprowadza Cię do szału'? I czy ktokolwiek pisał tutaj, że Twoje dzieci są 'niechciane' czy 'niekochane'?

                        To forum jest o FINANSACH więc o tym toczy się rozmowa. O pieniądzach, zarobkach, oszczędnościach i podejmowaniu decyzji.
                          • araceli Re: Tak uważasz? 07.11.12, 10:11
                            leli83 napisał(a):
                            > A czy Ty potrafisz wygłaszac swoje opinie nie popierając się metodą kopiuj-wklej?

                            A wiesz co to jest NETYKIETA? To ja się radzę zapoznać. Standardem dyskusji internetowych jest cytowanie fragmentów wypowiedzi, do których odpowiadający się odnosi co właśnie zrobiłam.

                            Do poczytania:
                            forum.gazeta.pl/forum/1904849,62605,1617503.html
      • natalek79 Re: Beznadzieja:( 16.11.12, 09:44
        Sporo osób oburza się jak nie mieć oszczędności mając dzieci...fajnie ktoś napisał, że z pustego i Salomon nie naleje - bardzo słuszna uwaga. Niestety chociaż wokół tyle się krzyczy, że nasz kraj uniknął kryzysu, przeszedł go w miarę bezbolesnie, patrząc na przeciętnych Kowalskich po prostu nie można się z tym poglądem zgodzić...Podrożała żywność, leki po fantastycznych nowelizacjach listy również, media, paliwo, zwiększono podatek na artykuły dla dzieci, więc podwyżka itd. itd.... A pensje? No nie czarujmy się - może i prezesi, biznesmeni mają nie mniej lub trochę więcej, ale przeciętny Kowalski albo stoi ciągle w tym samym miejscu albo jego najniższa poszła tyle do góry co państwo podniosło, czyli całe nic...Opieka socjalna jest i owszem, ale dla żerujących na państwie a nie dla pracującego przeciętnego Kowalskiego, bo temu zawsze o 1-2 zł przekroczy te śmieszne progi. Przeglądając oferty pracy dla zwykłych ludzi bez znajomości widzę wszędzie oferowaną najniższą, chociaż wymagania wcale najniższe nie są - cóż się dziwić, przecież pracodawca musi wyjść na swoje w kryzysie, a że bezrobocie jest to i chętni do pracy się znajdą. Czyli patrząc na całość - lekko nie jest...Ale mimo wszystko świat idzie do przodu, czas biegnie, więc siłą wyższą młodzi w końcu zakładają rodziny i siłą wyższą dzieci przychodzą na świat - tak było, jest i oby tak kręciło sie dalej. Ja nie mówię, żeby mieć po 5-10 dzieci, ale po cóz od razu taka krytyka, że wogóle dziecko gdy jest tak ciężko? A co należy robić, czekać że może cud nastąpi i się poprawi, że nagle się ogromne oszczędności natworzy, nie patrząc na to, że kobieta szybko przekroczy te 35 lat i coraz ciężej będzie się na to dziecko zdecydować? To są błędne kółka...Jedyne co zostaje to mierzyć się z życiem, radzić sobie, dbać o dzieci i je kochać, gdy wokół słyszy się coraz to nowe przypadki o pobitych/zabitych/krzywdzonych...

        Ja mam w nosie takie słowa oburzenia, że po co dzieci jak się nie ma z czego oszczędzać. Nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć, ale grunt to sie nie dać złamać i po prostu radzić sobie z życiem najlepiej jak sie potrafi.
        Dlatego mam w nosie co kto sobie pomyśli widząc mnie z trójką dzieci - może myśli że patologia, jego sprawa. Ja póki co moge być tylko dumna z siebie, że daję radę, chociaż na porządne oszczędzanie obecnie mnie nie stać, bo pracuje tylko mąż, a dzieci mają swoje potrzeby. Dlaczego tak? Życie już dawno mnie nauczyło, że nie da się wszystkiego zaplanować a jak juz prawie o tym zapomniałam to mi przypomniało...Miałam już podchowane dzieci chodzące do szkoły, pracowaliśmy oboje i to za całkiem niezłą kasę, swoje miejsce od kilku lat i wreszcie poczułam lekką stabilizację. Mogliśmy sobie pozwolić na trzecie dziecko, więc czemu nie skoro się dzieci kocha, godnie wychowuje i stawia ponad wszystko. I życie sobie przypomniało o nas - mąż dostał przeniesienie, musiałam zrezygnować z pracy, przeprowadzka też kosztowna sprawa...Oszczędności mieliśmy całkiem ładne jak na ogólnie panujące warunki, budowa domu w trakcie, ale przecież wszystko kosztuje a jak jednej pensji brakuje to siłą wyższą oszczędności topnieją. Ja nie potrafię oszczędzać nie wiem jak tylko przy meża pensji, po prostu pensja chociaż nie najniższa i tak za mała na wszystko, a póki co trafiłam w miejsce gdzie rynek pracy wygląda koszmarnie. Najzwyczajniej w świecie nie mam ochoty produkować się za najniższą i wszystko to oddać opiekunce lub na prywatny żłobek martwiąc się co kto robi z moim dzieckiem - wolę sama dopilnować małe dziecko i starsze zapewne bardziej dopatrzone niż jakbym pracowała, a sama nie być zabieganą, przemęczoną, padajacą na twarz matką i żoną, która nie wie w co ręce po pracy włożyć, nie mającą czasu dla dzieci, męża i siebie. W imie czego? - ano charytatywnej pracy. Przemyśleliśmy i zdecydowaliśmy, że ruszamy oszczędności na życie a ja siedzę w domu póki dziecko nie pójdzie do państwowego przedszkola, bo pracować tylko na nianię, a znając realia zapewne nie mogąc liczyć na rozwój zawodowy jest bez sensu. W kolejce na państwowy żłobek czekaliśmy 2 lata - takie mamy w państwie zaplecze, wiec dziękuję uprzejmie. W tym państwie nawet na marne rodzinne liczyć nie mogę, a prawda jest taka, że chcąc zadbać o dzieci, o ich rozwój, dać im na basen, na szkołę językową, na kino czy teatr samej pensji nie starcza. Nie mówię o rozpieszczaniu dzieci typu co roku nowy telefon, każde swój tablet, laptop itd. ale wakacje im się należą, rozwijanie zdolności się im należy i ja chcę im to zapewniać. A że w związku z tym w tym momencie nie mogę sobie pozwolić na oszczędzanie to trudno - myślę tak, że młody podrośnie, ja pójdę do pracy i powoli znów ruszymy do przodu, a nikt nie odbierze mi radości z posiadanego dziecia, chociaż jest to kosztem życiowego "zastoju" i przejadania oszczędności.
        Dlatego czytając takie pełne potępienia komentarze o decydowaniu się na dziecko, gdy nie ma się jak oszczedzać jest dla mnie śmieszne, żenujące...
        • mlodyniedowziecia Re: Beznadzieja:( 16.11.12, 21:39
          Myślę,że używając koncepcji najpierw oszczędności potem dziecko dziewczyny miały na myśli trochę co innego.
          Młodzi ludzie zarabiają niewielkie pieniądze, ale wydatki też są niewielkie jesli nie rozkręci się konsumpcji. Potem przychodzą dzieci (sam mam trójkę) i wydatki rosną i rosną razem z dziećmi. Pojawiają się nieprzewidziane zakupy. Potrzeba więcej pokoi, duży samochód itp.
          Jak się nie odłoży na początku, kiedy łatwiej, to wtedy mając dzieci można popłynąć. I z dziećmi nie jest przyjemnie.
          Zresztą przekonałaś się sama, że karta czasem się odwraca i dobrze mieć z czego podbierać na życie przez pewien czas.
    • gwen_s Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 10:32
      Na prezenty od mikołaja można wymyślić drobne a naprawdę tanie i fajne rzeczy, ba można je zrobić samemu!
      Nie wiem w jakim wieku masz dziecko, ale może czas pozbyć sie starych zabawek i z tych pieniążków kupić coś innego w ich miejsce, np używane, jeżeli dzieci są małe to dla nich naprawdę nie zrobi to różnicy.
      Na allegro może ciut obniżyć ceny? mi jak nie pójdzie rzecz pierwszy raz obniżam ceny wtedy zazwyczaj schodzą, a ceny osiągam i tak jakie wcześniej planowałam bo więcej osób licytuje! Jest jeszcze tablica.pl może tam spróbuj.

    • mama_trzech Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 11:15
      Twoja sytuacja rzeczywiście nie jest ciekawa. Nie wiem czy Ci to coś pomoże... Ja akurat na Gwiazdkę daje skromniejsze prezenty dzieciom niż na Mikołaja, bo wiem że i tak dostaną coś fajnego od Rodziny, a szkoda mi wydawać cały grudzień kasę na zabawki.
      Wydaję ok. 100 zł na troje dzieci, więc wypada 33 na głowę. Prezent za tę kwotę wygląda tak: książka dla dzieci w twardej oprawie za 9,99 (kupiłam już 2 w promocji w Stokrotce, widziałam też tanie książki w Biedronce) + zabawka za ok 15 zł + słodycze. Zabawki kupuję zazwyczaj w promocji w Markecie (przeglądam gazetki), w Hurtowni Zabawek i Artykułów Papierniczych lub w sklepie "Wszystko po 4zł" (część towaru oczywiście jest droższa). Ewentualnie dodaję (w tej kwocie) jakieś kolorowanki, czy kredki.
      Zamiast książek można kupić płyty CD z piosenkami dla dzieci. Można również kupić prezent praktyczny czyli np. bluzkę z długim rękawem z ulubionym bohaterem itp. - czyli coś co i tak będziesz musiała kupić, bo dziecko potrzebuje.
      Policz ile kasy potrzebujesz na te prezenty i odłóż połowę tej kwoty z wypłaty listopadowej, a połowę z grudniowej.
      Do prezentów można dodać też coś zrobionego przez siebie jak np. pacynki, kubek decupage z Puchatkiem na kredki itp. Grunt to dobry pomysł i dobry plan. Trzymaj się.
    • czekolada72 Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 11:54

      ale w jakim wieku sa te maluchy?
      Jak moje bylo male - to chyba wieksza atrakcja byla ilosc prezento, rozpakowywanie itd, a nie nawet sama zawartosc - dlatego pakowalam mnostwo rzeczy, ktore docelowo byly dla dziecka, i byly absolutnie praktyczne - pieluchy, kaszki, soczki, ciuchy, buty, kosmetyki - i naprawde dla niej najwieksza atrakcja bylo, ze TYLE prezentow, a zabawek miedzy nimi - symbolicznie - glownie ksiazki.
      O, raz nawet dywan dostala do pokoju zapakowany w wielki tobol smile
      Teraz drugoklasiesta w rodzonie dostaje tez mnostwo prezentow, z czego spora czesc to sa np owoce, dresy, przybory szkolne etc
      --
      Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
      Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
      59,2
    • leli83 Re: Odpowiedz zbiorcza 06.11.12, 12:27
      również na to,o czym wspomniała mamas...
      Dzieci mam planowane,wprowadziliśmy się do wynajętego mieszkania jak młodsze miało 3 miesiące,a mąż lepsza pracę.Niestety praca się zmieniła.Nie,nie chodzę po butikach,rzadko sobe coś kupuję.Nie mamy nałogów-co też jest kasogenne jak wiadomo.Nie mieliśmy w domach rodzinnych biedy ani patologii.i nie mam z czego oszczedzac.Nie mam choćbym strasznie kuzwa chciałą! Mam za sobą zawirowania zdrowotne, co tez trochę pieniedzy pochłoneło. Naprawdę niepotrzebnie tu napisałam.
      • momas Re: Odpowiedz zbiorcza 06.11.12, 12:35
        nie potrzebne sie tlumaczysz smile na otwartych forach internetowych zawsze (no prawie zawsze) trafią sie osoby, no hmmmm..... niezbyt przemyślanie wyglaszające opinię, na podstawie bardzo wyrywkowych danych, nie znające całości sytuacji...

        Ale jest bardzo duzo osób, rozumiejących Twoją sytuacje. I mogących wesprzeć dobrym słowem smile

        --
        Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
      • alkara Re: Odpowiedz zbiorcza 06.11.12, 12:58
        Nie przejmuj się takimi wypowiedziami o braku oszczędności bo mnie osobiście też rozwalają posty tego typu, co one mają wnieść w dyskusję.Zaraz pewnie ktoś napisze że ma oszczędności no ale strasznie się martwi bo w tym miesiącu przez wydatki na prezenty odłoży tylko 4 tyś a nie 5 tyś jak co miesiąc.
        Apropo prezentów dla dzieci to spróbuj z tych allegrowych sprzedaży odłożyć.Ja naprawdę cieszę się jak sprzedam coś za 8zł bo 3x8 to juz 24zł i nawet małą paczkę Lego można za to kupić, a za darmo to mi nikt w sklepie nie da.Tylko ważne jest żeby uczciwie odkładać do puszki nawet te drobniutkie kwoty.Ja przetrzepałam pokój dzieciaków i sporo rzeczy mi się uzbierało, nie przeszkadza mi że dla tych 8zł muszę lecieć na pocztę.dla mnie warto.
        Na pewno uda się Tobie uzbierać na prezenty z allegro -Trzymam mocno kciuki za Ciebie smile
        --
        Madzia jest już z nami od Mikołajek 2006 smile))
        Michałek urodził się 13 września 2008 smile))
    • 1yna-taka Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 13:19
      Ech, nie tylko u Ciebie takie problemy, wiem to mało pocieszające, ale my również odczuliśmy przez ostatnie 3lata pogorszenie syt. finansowej. Wszystko jest cholernie drogie, do tego małe dzieci wieczne choroby i wieczne potrzeby. Zima i jesień są najgorsze, rachunki wtedy o wiele wyższe, koszty ogrzewania, ciągłe infekcje, a leki tanie nie są. Do tego człowiek wiecznie zdołowany, nie wiadomo od czego, zapewne duży wpływ ma niepogoda za oknemwink ale jakoś trzeba to przetrwać. U nas również zwolnienia się szykują mam już ograniczony etat do połowy (mimo, że niedawno przeszłam na cały) mąż ani ja nie możemy liczyć na żadne premie ani bonusy świąteczne, ciągle musimy oszczędzać i odmawiać sobie chociażby regularnych wizyt u stomatologa. Oby tylko gorzej nie było, trzymaj się.
    • finka9 Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 13:42
      Leli ,nie ma sensu się obrażać ,zobacz ile tu życzliwych osób . Sama ostatnio poczytuję to forum ,żeby znaleźć inspirację i ciekawe pomysły na oszczędzanie ale przede wszystkich żeby dodać sobie otuchy i nadziei ,że będzie lepiej .smile
      --
      forum.gazeta.pl/forum/f,101081,Pod_Zielona_Latarnia.html
        • finka9 Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 13:52
          To dobrze. Pocieszę Cię . W tym miesiącu wychodzi mi ,że po opłaceniu rachunków ,kredytów i rat za meble zostanie mi 300zł na jedzenie dla rodziny 2 +3 (dwie nastolatki i 2 latek) .Pocieszam się ,że w grudniu odpada mi rata 236 zł w lutym kolejne 200 no i w tym miesiącu nie kupuję pampersów ,bo synek zaprzyjaźnił się z nocnikiem.smile
          --
          forum.gazeta.pl/forum/f,101081,Pod_Zielona_Latarnia.html
        • linn_linn Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 14:34
          No i bardzo dobrze.
          Moim zdaniem nie powinnas sie ograniczac do problemu "za co kupic prezenty", ale w ogole zastanowic sie "co moge zrobic, aby odnalezc sie w nowej trudnej sytuacji". Jak nie prezenty, to zawsze cos wyskoczy.
          • pimpussaselko Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 22:43
            Pozwolę sobie zauważyć, że wbrew większości opinii tutaj, brak jakichkolwiek oszczędności nie jest sytuacją normalną.
            Poza tym, zadziwiające są rady, by autorka wcale się tym stanem nie przejmowała wink))
            Wy tak na poważanie jej radzicie?

            • linn_linn Re: Beznadzieja:( 06.11.12, 23:35
              Ja powiem wiecej: posiadanie chocby minimalnych oszczednosci / tzw. rezerwy / jest wazniejsze dla tych, ktorzy maja bardzo niskie zarobki niz dla tych, co zarabiaja duzo. Ci drudzy najwyzej przetrzymaja do najblizszej wysokiej wyplaty i dadza sobie rade. Przy barzo niskich zarobkach nawet nadprogramowa wizyta u lekarza moze zawalic caly budzet. Wlasnie dlatego napisalam, ze problemem nie sa prezenty mikolajkowe, a ogolna sytuacja. Nigdy nie jest tak, ze nie mozna czegos poprawic. A samo przejmowanie sie nic nie daje.
              • w-j-sa Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 09:02
                Przy niskiej pensji to zamiast odkładać grosze trzeba inwestować w swoje kwalifikacje, bo długookresowo pożytek z tego będzie większy niż z oszczędności. Jeżeli ktoś zarabia więcej w mojej branży to analizuję co on umie a ja nie i te braki staram się nadrabiać. Oszczędzanie po to by mieć świadomość że mam rezerwę jest dla mnie chore.
                  • w-j-sa Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 10:00
                    a to wiadomość że aparat będzie potrzebny jest niespodziewana?

                    Poza tym jak masz rezerwę i wydasz na aparat, to za co kupisz lodówkę jak się popsuje. A jak masz dość tej rezerwy na lodówkę, to za co kupisz skrzypce by dziecko mogło rozwijać talent albo z czego naprawisz samochód... sorry, ale myśląc w ten sposób jak można mieć jakąkolwiek radość z życia tu i teraz?

                    Przy małych dochodach żadna rezerwa nie jest zabezpieczeniem czegokolwiek, bo długo zbierana rozchodzi się całkowicie przy każdym niespodziewanym lub spodziewanym wydatku.

                    Poza tym skąd przekonanie że każdego na wszystko musi być stać i oczywiście bez wysiłku? Mam ile mam i jak mnie nie stać na aparat to dzieciak go nie dostanie albo się zmobilizuję i zarobię na niego.
                  • pyzzi Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 10:45
                    Popieram, zwłaszcza, że w necie jest mnóstwo informacji za darmo - tylko trzeba wiedzieć czego się chce.
                    W naszych czasach trend idzie w rozwój osobisty i umiejętności sprzedawania. Polecam np. stronkę Briana Tracy, Roberta Kiyosaki - a potem trafi się dalej i dalej.
    • krysztalova Re: Beznadzieja:( 07.11.12, 23:21
      Leli, ale z pracą męża to jeszcze nie jest przesądzone? A rozważałaś wcześniejszy powrót do pracy? Mielibyście babcie do opieki czy nie ma szans? Jeśli dzieciaki to maluchy, to może jakiś drobiazg na prezent, teraz dużo gadżetów promocyjnie dodają do zakupów, fajnie zapakować i tyle, albo coś wyszukać darmowego na graty, czy polować w konkursach itd. Do Mikołaja jeszcze miesiąc, trochę czasu jest, można coś pokombinować.
      --
      "Nie ma rzeczywistości samej w sobie są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw" Albert Einstein
      • malwina.113 Re: Beznadzieja:( 08.11.12, 07:24
        a może leli mogłaby sie wprowadzić do rodziców/teściów, a jak sytuacja by sie poprawiła (np wróciła do pracy) mogłaby znów wynajmowac, a może mieszkanie na kredyt kupić- lepiej spłacać kredyt niż płacić za wynajem - ja tak uważam

        może autorka powinna zacząć spisywac wszystkie wydatki, może by sie okazało, ze gdzieś pieniądze "wyciekają", a moze dałoby rade zaoszczędzić np na abonamentach tel/int/tv

        autorka, pilnuje, by jedzenie sie nie marnowało??

        może jakieś drobne zmiany sprawią, że wygospodaruje miesięcznie ze 100zł

        np u mnie po poczytaniu forum: zmniejszylismy abonament za telefon męża, zmniejszylismy abonament za internet, ja przeszłam na telefon na kartę, zaczęliśmy kupowac karmę dla kota przez internet, przeszlismy z pampersów na rosmanowskie pieluszki i już nam się 100zł uzbierało miesięcznie

        i co jakiś czas znajduję jakieś "miejsce", gdzie mogę zaoszczędzić, np ostatnio zaczelimsy kupowac franki na spłatę rat w kantorze internetowym i juz mamy 20zł miesiecznie w kieszeni

        warto się przyjrzec swoim wydatkom

        • elle-joan Re: Beznadzieja:( 08.11.12, 09:35
          Malwina, Ty sądzisz, że rodzina, gdzie żona nie pracuje, mąż ma niepewną pracę i jeszcze brak oszczędności- dostnie kredyt na mieszkanie? Fakt, że ktoś płaci słono za wynajem nie oznacza, że ma zdolność kredytową, bo to są dwie różne sprawy.
          • malwina.113 Re: Beznadzieja:( 08.11.12, 09:50
            napisałam:

            a może leli mogłaby sie wprowadzić do rodziców/teściów, a jak sytuacja by sie poprawiła (np wróciła do pracy) mogłaby znów wynajmowac, a może mieszkanie na kredyt kupić- lepiej spłacać kredyt niż płacić za wynajem - ja tak uważam


            Chodzi mi o to by autorka zamieszkała u rodziny (jesli sie da) nie płacić za wnajem i to oszczędzać, dodatkowo jak autorka podejmie pracę może bedzie szansa na kredyt - choć nie wiadomo co z pracą jej męża, czy na umowie ma tyle ile faktycznie zarabia.

            Nie mówię, że wciągu 2 lat to sie uda, ale może za 5 by mieli własne mieszkanie.
            • malwina.113 Re: Beznadzieja:( 08.11.12, 09:53
              Faktycznie może nie jasno napisałam. Teraz to kredytu by na pewno nie dostali, a poza tym w tej sytuacji ("beznadziejnej") to bym im nawet nie radziła pchac się w kredyty
              • leli83 Re: Beznadzieja:( 08.11.12, 12:01
                Do domu rodzinnego nie mam możliwości wrócić,poniewaz młodsza siostra niedługo wychodzi za mąz i wprowadzi się tam szwagier.Do teściów tymbardziej,poniewaz mieszka z nimi szwagier,a i miejsca mniej.Wydatki zapisuję już jakiś czas,skrupulatnie.Pieluchy z rossmana,uczymy się korzystania z nocnika aktualne.Najbardziej dają w kość przeziębienia i inne choróbska,bo wtedy wiadomo-apteka.
                • malwina.113 Re: Beznadzieja:( 08.11.12, 12:38
                  Ja ostatnio zrobiłam sobie limit dzienny na zakupy. Staram się go trzymać. Jak przekrocze to wciągu następnych dni wydaje mniej. Zaglądam wówczas do szafek, zamrażalnika i myśle co zrobić z tego co mam by wydac mniej. I pilnuje by nic sie nie marnowało - ale z tym różnie bywa. Ten limit stosuje od początku listopada. Jakie efekty będą to sie okaże. Ale chcę mniej wydawac na jedzenie.

                  Może przyjrzyj sie swoim rachunkom za prąd, wodę. Może da sie obniżyć zużycie. Może tansze abonamenty na telefon.

                  Nas choroby w stylu przeziębienie dotykają rzadko. Jemu dużo warzyw, a jak poczujemy, że coś nas bierze pijemy wyciśnięty sok z połówki cytryny, do tego łyżka miodu i zalewamy letnią wodą. Po jakimś czasie miód się rozpuści i do picia pycha.

                  Te moje rady, to są "grosze", ale z tych groszy uzbiera się w końcu jakaś kwota. Dla mnie nawet odłożone 50zł mies to juz coś - ważne by wydawać choć odrobinę mniej niż sie zarabia - przynajmniej dla mnie to ważne. A jak ci sie uda najpierw 30, potem może 50 odłożysz to zobaczysz że "oszczędzanie" cię "wciągnie" wink

      • annakop0406 Re: pyzzi-odpisałam 10.11.12, 11:46
        Hej, napisz może swój link na allegro, na forum jest dużo osób, a wieksze zainteresowanie może przerodzić się w większą sprzedaż. Jeśli chodzi o prezenty to u nas hitem był pociąg zrobiony przeze mnie z pierników. Ale mój jest miłośnikiem pociągów
          • vvrotka Re: pyzzi-odpisałam 12.11.12, 09:37
            Jeśli mogę coś doradzić, moim zdaniem sprzedaż słaba bo masz ceny zbyt wysokie, kupujący ponosi jeszcze koszty wysyłki. Ze swojego doświadczenia wiem, że lepiej sprzedać taniej niż wcale. Rozumiem, że są to rzeczy nie zniszczone itd. ale niestety ceny odstraszają.
            • elle-joan Re: pyzzi-odpisałam 12.11.12, 10:23
              Nie jestem na bieżąco z cenami ani z modą w Polsce, ale myślę, że za taką kwotę rodzic woli sobie kupić coś "na miejscu", nawet niemarkowe, ale nowe, pooglądać, wybrać. Tutaj musisz jeszcze trafić akurat w gust, bo ja np. na pierwszy rzut oka myślałm, że to dla niemowlęcia, a dla większej dziewczynki to nie każdy akurat takiego wzornictwa szuka. Tak, że faktycznie może ceny za wysokie.
              • zuzanna56 Re: pyzzi-odpisałam 12.11.12, 11:38
                No i kwestia gustu, faktycznie wygląda jak dla niemowlaka a nie dla 4 letniego dziecka. Dla mnie to zupełnie nie w moim guście, ale ja tez miewałam czasami problemy ze sprzedażą przez mój dziwny gust, choć raz sprzedałam na licytacji za super cenę brązową kurtkę dla dziewczynki na około 6 lat, było kilku chętnych na brąz, nie róż, o dziwo.wink
    • cytrynowe_pole Re: Beznadzieja:( 10.11.12, 22:55
      Moja znajoma też była w takiej sytuacji, po prostu nie było opcji kupić cokolwiek nowego. Wpadła więc na sprytny pomysł i wręczyła dzieciom zabawki, którymi nie bawiły się od pół roku, ale wyglądały na zupełnie nieużywane big_grinbig_grin oczywiście zapomniały już dawno, że miały takie misie i przytulanki w posiadaniu, więc cieszyły się z nich baaardzo długo wink
    • anika_ic Re: Beznadzieja:( 11.11.12, 11:41
      W moim domu od zawsze panował zwyczaj, Że na Mikołaja są tylko słodycze. Słodycze są słodkie i psują zęby oraz przewody pokarmowe, zwłaszcza dzieci, tak czy nie? Na razie wszystko gra? Zatem na Mikołaja kupiłabym każdemu dziecku najbardziej ulubione i oczekiwane słodycze (1-3 rodzaje), do tego załączyłabym List OD Mikołaja z prostym lecz wyrazistym przekazem, że owszem od święta słodycze tak, ale na co dzień to niezdrowo, o myciu zębów, gimnastyce itp. zadaniach do wykonania dla dzieci. Fakt, że Mikołaj do nich NAPISAŁ, będzie przeżyciem, które je zachwyci. Trochę magii w tym komercyjnym świecie zawsze wskazane smile. Albo zrobić, uszyć coś samemu. Myślisz, ze dziecko ma czytnik cen w oczach? Nie, łaknie żeby dostać coś specjalnego - coś tylko dla NIEGO, co zapadnie mu w pamięci i ogrzeje serce.
      Mam nadzieję, że podejmiesz się zadania zrobienia czegoś specjalnego (napisz ten list !) i nie pójdziesz na łatwiznę po najmniejszej linii oporu, kupując kolejne zabawki? 3m sie
      --
      www.inspirujacacodziennosc.blogspot.com
      • beatrix_75 Re: Beznadzieja:( 13.11.12, 11:06
        czytnika cen to rzeczywiście nie ma wink ale podatnosc na reklamy najnowszch zabawek to i owszem, a nowe =drogie , takie czasy pani , takie czasy .
        Choc masz racje , dziecko ucieszy sie bardziej z zabawki , ktorą bedzie sie bawił z rodzicem
        ( chyba ,ze ma rodzeństwo ).
        Pomysł z listem bardzo fajny , szkoda ,ze moj juz starszy i nie przyniesie to spodziwanego efektu
        pozdr
        --
        " Mieć wszystko na czas i czas na wszystko ...moje odwieczne marzenie wink"
    • leli83 Re: Beznadzieja:( 16.11.12, 10:14
      Na dzień dzisiejszy sprawy mają się tak,że mąż jutro idzie ostatni dzień do pracy.
      A nowej póki co nie ma..... Pyta,dzwoni,szuka,zastój w branży,nic nie może znalezc.Boję się co będzie dalej.
      • allybb Re: Beznadzieja:( 16.11.12, 10:24
        A Ty próbowałaś szukać pracy dla siebie? Z dziećmi mógłby zostać mąż. Ewentualnie można by rozważyć krótki wyjazd męża za granicę - kiedyś widziałam ogłoszenie o pracy w Holandii na 2-3 tygodnie przy sortowaniu przesyłek (Święta się zbliżają to i paczek jest więcej). Nie jest to rozwiązaniem Waszej sytuacji ale na pewno stanowiłoby jakiś zastrzyk gotówki przed świętami, no i na same święta bylibyście w komplecie...
      • malwina.113 Re: Beznadzieja:( 16.11.12, 12:07
        mąż niech poszuka w supermarketach, hipermarketach, przed świętami pewnie będą ludzi potrzebować (magazyn, w ochronie, na działy gdzie więcej siły potrzeba np na warzywa i owoce) pewnie to bedzie zlecenie za niewielkie pieniądze, ale musicie coś jeść i zaplacić za wynajem, chyba że mąż ma sznasę na lepiej płatną pracę, ale takiej od ręki się nie dostaje raczej, trzeba zaliczać rozmowy i czekać

        kiedyś jako studentka chodziłam do pracy do drukarni, wiem, ze przed świętami mają dużo pracy

        wyjazd za granicę nie byłby zły, zależy też jakie twój mąż ma kwalifikacje
        • linn_linn Re: Beznadzieja:( 16.11.12, 12:22
          Wyjazd do konkretnego miejsca pracy byc moze, wyjazd w ciemno na pewno nie.
          forsal.pl/artykuly/651160,eurostat_bezrobocie_w_eurolandzie_w_sierpniu_2012_r_wciaz_rekordowe.html
          Inna sprawa, ze wyjazd do pracy do innego panstawa to moim zdaniem czesto pierwszy krok do rozwalenia rodziny. Widze takie przypadki z drugiej strony, wiec nie polecam.
      • elle-joan Re: Beznadzieja:( 16.11.12, 15:42
        Przykra sprawa. Ty też musisz szukać pracy. Może akurat znajdziesz pierwsza. Wiesz, to nie złosliwie, ale przecież wynajem to tak ogromny koszt i w dodatku sytuacja z konieczności tymczasowa i trzeba jednocześnie odkładać na własne, bo trudno liczyć na to, że spędzi się całe życie w cudzym mieszkaniu. Tak, że w czasach kiedy utrata pracy to coś całkiem przewidywalnego, trudno mi sobie wyobrazić, że w rodzinie wynajmującej mieszkanie pracuje tylko jedno. To od razu wiadomo, że jest duże prawdopodobieństwo pojawienia się kłopotów. Mam nadzieję, że chociaż mieszkacie w regionie, gdzie czynsz nie jest jakoś mocno wygórowany.