Dodaj do ulubionych

wkurzyli mnie teściowie

24.01.13, 21:07
muszę się wyżalić i wyrzucić z siebie potok słów... skrajnie, ale to skrajnie wkurzyli mnie moi teściowie. Sprawa wygląda tak, iż mamy 13 miesięczne bliźniaki, które chodzą do państwowego żłobka, który jest czynny do godziny 17. Mąż pracuje od 9 do 19, ja od 16 do 21.30. I mamy spory kłopot z odbiorem dzieciaków z placówki. Próbowaliśmy dogadać się, z którymś z pracowników żłobka, aby zaopiekował się malcami (oczywiście odpłatnie) przez 2 godziny, niestety żadna z Pań nie może. Kompletnie nie możemy znaleźć też innej osoby, która by się tego podjęła. Jedna z osób zgodziła się na kwotę 40 zł dziennie, co jest dla nas po prostu w tej chwili sumą zaporową. Mamy tez teściów, którzy mieszkają w tym samym mieście. Teść pracuje zresztą około 200 metrów od żłobka. Teściowa jest na emeryturze, ale osiedle teściów jest w zupelnie innym rejonie miasta, niż żłobek. No więc wiadomo, że ciężko byłoby jej dojeżdżać do żłobka, tym bardziej, że nie porusza się samochodem- musiałaby podjechać tramwajem. Mąż poprosil teścia, czy nie moglby odbierać dzieci i zaopiekować się nimi do 19. teść nie zgodził się, bo pracuje do 15 i nie ma zamiaru jechać do mieszkania a potem z powrotem po dzieciaki, bo za dużo wyda na paliwo, a poza tym jest zmęczony itp. Wiem, wiem dobrze, że oczywiście dziadkowie absolutnie nie mają żadnego obowiązku, aby zajmowac się wnukami. No, ale po prostu krew mnie zalewa. Nigdy nic, żadnej pomocy. Jeśli dzieci zachorują, to moja mama lub ojciec biorą urlop i choć mieszkają ponad 100 km od nas przyjeżdżają i opiekują się dziećmi. Zawsze zachowywalam się wobec teściów w porządku, nigdy nic złego nie powiedziałam, mąż rownież, ale zawsze jest coś nie tak, jakies lęki, żale. Kurcze, nie zgodzili się nawet, żeby wnuki zameldować u siebie tymczasowo, abyśmy mogli ubiegać się o państwowy żłobek (mieszkamy pod Toruniem, w naszej miejscowości nawet żłobka nie ma), a zgodziła się na to koleżanka męża z pracy, kompletnie obca nam osoba. Jestem tak zła i rozgoryczona, że musiałam to z siebie wyrzucić. Nigdy nic od nich nie wzięliśmy, nie prosiliśmy o nic, tylko, a może aż te dwie sprawy związane z dziećmi. Jedyna reakcja z ich strony jest taka: nie nasz problem, że macie dzieci, trzeba było myśleć nim je zrobiliście. Nie umiem opanować złości, gdy o tym myślę.
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
    • marika012 Re: wkurzyli mnie teściowie 24.01.13, 21:36
      Rozumiem Twoje rozgoryczenie ale jednak oni NIE MUSZĄ Wam pomagać.

      Żłobek w Waszej sytuacji jest bez sensu. Przecież możesz zająć się dziećmi do powiedzmy 15 (bo potem szykowanie do pracy, czy dojazd). Może teściowie zgodziliby się żebyście dowozili dzieci do nich do domu na te 4 godziny do 19.
      Bo oczekiwanie, że teść będzie krążył w tę i z powrotem jest absurdalne (już logiczniej żeby ich zabierał od razu po pracy o 15).
      • spitting_mad Re: wkurzyli mnie teściowie 24.01.13, 22:14
        Pytaliśmy, czy teściowie mogliby zajmowac się dziećmi u siebie od 15 do 19.30- nie ma takiej opcji, nie zgodzili się na to. Zresztą to dość skomplikowana historia. Do końca zeszłego roku pracowałam w zupełnie innych godzinach i nie miałam problemu ze zmieszczeniem się w czasie z odebraniem dzieci ze żlobka (były w nim 5 godzin dziennie). Parę rzeczy się u mnie w pracy zmieniło i po prostu nie miałam wyboru- musiałam zgodzić się na zmianę godzin pracy (i nie chodzi tu o złośliwość pracodawcy, itp., kompletnie niezalezna od niego sytuacja, podyktowana obiektywnymi przeslankami). Nie mogę zrezygnować z pracy, nie stać nas na to. Zresztą wiem, iż nie tak łatwo będzie mi znaleźć coś innego, zwłaszcza iż pracuję w dość wąskiej branży. Ale cały czas szukam czegoś innego, w przystępniejszych godzinach. Na razie radzimy sobie, bo brat męża codziennie odbiera małych o 17 i zajmuje się nimi, dopóki mąż nie skończy. Jest to jednak rozwiązanie jedynie tymczasowe, gdyż szwagier jest w Polsce do końca stycznia (na stałe mieszka w Niemczech). Próbujemy znaleźć opiekunkę na te parę godzin, póki mąż nie wróci do domu. Myśleliśmy, iż nie będzie z tym problemu, a tu klops. Kontaktowaliśmy się z kilkunastoma osobami, z dwoma agencjami dla opiekunek i nic. Żadnej z pań nie odpowiadała praca z dwojgiem dzieciaczków za mniej niż 30 zł na godzinę pomiędzy 15 a 19.30. Nie mam żadnych pretensji do nich, całkowicie to rozumiem. To najwidoczniej za niska stawka za opiekę nad dwojgiem dzieci. Ale wygląda na to, iż musimy zgodzić sie na taką kwotę, bo najzwyczajniej w świecie nie mamy innej opcji. Najzwyczajniej w świecie jestem zła. Mąż uznał, iż w takiej sytuacji jego rodzice z pewnością pomogą nam. Dodam, iż ze strony żłobka nie robią najmniejszych problemów, aby dzieciaczki były w nim zaledwie przed 2 godziny dziennie (co też jest kompletną paranoją, bo nie ma opcja, aby do państwowej placówki dostało się dziecko, które ma chodzić na zaledwie 2- 3 godziny, ale jeśli w podaniu zadeklarujesz więcej godzin i malec się dostanie, a potem chodzi na 2 czy 3, to nikt go ze żłobka nie usunie). Szukamy też prywatnego żłobka, ale i z tym nie jest prosto. Jak już wspominałam, w naszej miejscowości takowych nie ma. Musimy poszukac czegos w Toruniu w okolicy mojej bądź męża pracy. Zresztą po co ja to piszę... Tylko kurcze, już dawno się tak nie zdenerwowałam...
    • nvv Re: wkurzyli mnie teściowie 24.01.13, 21:43
      może ich zachowanie jest wynikiem złości na Was za coś tam w przeszłości -- Ty widzisz teraz tylko końcowy efekt i się obruszasz, ale powody zwykle są głębsze

      poza tym też jestem zdania, że oni nic nie muszą i denerwowanie się, że oni nie robią czegoś czego robić nie muszą traci mi postawą roszczeniową -- jakbym miał roszczeniowego zięcia, który by oczekiwał że będę mu pomagał, to też bym zlewał. co innego ładnie poprosić, być wdzięcznym i nie mieć postawy roszczeniowej, bo "mi się należy".
      • spitting_mad Re: wkurzyli mnie teściowie 24.01.13, 22:22
        Zawsze wobec teściów zachowywaliśmy się uczciwie i w porządku. Postawa roszczeniowa z naszej strony pojawiła się dwukrotnie- kwestia meldunku tymczasowego dla wnuków oraz prośba męża o zajęcie się dziećmi przez parę godzin dziennie, dopóki nie znajdę innej pracy w korzystniejszych godzinach. Naprawdę nigdy o nic innego nie prosiliśmy w sensie materialnym i niematerialnym. To nie jest kwestia tego, iż się za coś odgrywają. Po prostu rodzice męża jak na polskie, i chyba w ogóle ludzkie standardy, mają dość specyficzne podejście do tego, jak powinny wyglądać relacje rodzinne.
        • spitting_mad Re: wkurzyli mnie teściowie 24.01.13, 22:33
          Byłam przy rozmowie męża z teściami. Nie żądał, ale poprosił ich o pomoc wyjaśniając wszystkie kwestie dokładnie. Zaoferowaliśmy również, iż zapłacimy im za to. Jestem też zła na siebie, bo zawsze starałam się i bardzo zależało mi na tym, aby nasze relacje byly poprawne. Wiem, że mężowi nie było i nie jest latwo akceptować pewnych zachowań jego rodziców. Ale chciałam, żeby było ok, żeby przynajmniej z jednym synem mieli kontakt, bo poza nimi nikogo więcej nie mają.
    • volta2 Re: wkurzyli mnie teściowie 24.01.13, 22:04
      nie łatwiej znaleźć niańkę na 4 godziny dziennie do dzieci? wtedy nie obchodzą cię choroby - chyba że problemem jest dojazd gdzieś pod toruń?
      a może teść mógłby zabrać dzieci ze żłobka a mąż z pracy wracając je od nich odbierać? skoro szkoda im na benzynę, to się nie dziwię, że odmawiają.

      ale i tak na teściów się nie oglądajcie, może będzie okazja się zrewanżować w przyszłości(jam złośliwa, to bym takiej okazji nie przepuściła)
      ja nie pracuję a jak teściowa jest w szpitalu, to nawet tam nie zaglądam, nie dzwonię, ma syna, ma wnuki niech się troszczą. ja na niańki przepuściłam niezłe auto - teraz mam luzik.
      • zielonelato Re: wkurzyli mnie teściowie 24.01.13, 22:35
        Abstrahując od tego, że teściowie mogą nie chcieć pomagać Wam z różnych względów(czy to ekonomicznych, czy to osobistych, zdrowotnych ) to współczuję tego, że jak napisałaś" nigdy nic nie pomogli". To działa w dwóch kierunkach, z rożnym skutkiem na przyszłośc. Znam przypadek, gdy nigdy teściowie nie pomagali, nie wspierali, a na stare lata jak tesciowa poważnie niedomogła i owdowiała to właśnie synowa wzięła ją do siebie. Bywa tez nierzadko inaczej, skutkiem braku pomocy jest poźniejszy odwzajemniony brak zainteresowania losem teściów. Cóż życie, niektórzy zdają je na szóstkę inni nawet poprawki nie zaliczają. Ty masz rodziców, którzy pomagają, a jest wielu, którzy na nikogo liczyć nie mogą.
        Pomyśl nad opieką w domu zamiast żłobka, który pelni funkcje przechowalni i jedyne co masz jak w banku to fakt, że dzieci bedą czesto i gęsto chorować.
    • anika_ic Re: wkurzyli mnie teściowie 24.01.13, 22:25
      To, że się wkurzyłaś i musiałaś odreagować pisząc - rozumiem i popieram. Gorzej jakbyś teściom "przylała".
      Emocje często nie idą w parze z obiektywnym oglądem sytuacji. Zastanów się, czy teść (pomijając zmęczenie po pracy) byłby odpowiednim opiekunem? Nie każdy facet potrafi zajmować się DWÓJKĄ maleńkich dzieci. Przecież to nie dwie siatki z zakupami, tylko dwóch ludzików, którzy w każdej chwili mogą mu się rozejść w dwie strony. Chłop się boi wzięcia takiej odpowiedzialności na siebie, ale raczej to doceń. Gdyby coś złego się stało, gdyby nie dopilnował któregoś, zabiłabyś go, a przynajmniej znienawidziłabyś do końca życia. I on to wie.
      Wyżaliłaś się, współczujemy Ci, ale na tym koniec. Musisz znaleźć inne, LEPSZE rozwiązanie.
      A teściów nie zrażaj, mimo wszystko. Zobaczysz, że jeszcze Ci się przydadzą. To nie ich wina, że Wy macie takie grafiki w pracy.

      --
      www.inspirujacacodziennosc.blogspot.com
      • lisia312 Re: wkurzyli mnie teściowie 24.01.13, 22:36
        Po prostu rodzice męża jak na polskie, i chyba w ogóle ludzkie standardy, mają dość specyficzne podejście do tego, jak powinny wyglądać relacje rodzinne.
        No żal mi Cię, wyżaliłaś się, może będzie Ci lepiej.
        Ale jak według Ciebie mają wyglądać relacje rodzinne?
        Wychowaliśmy z mężem ( bez pomocy babć, czy cioć) 4 dzieci i powiedziałam im, że ja już w kwestii wychowania swoje zrobiłam. Oczywiście AWARYJNIE jestem do dyspozycji, ale nie stale. To są Wasze dzieci i moim zdaniem nie macie prawa WYMAGAĆ stałej opieki nad dziećmi.
        Najlepszym wyjściem faktycznie byłaby niania, albo niepracująca mama malucha, która chce dorobić.
        • verdana Re: wkurzyli mnie teściowie 24.01.13, 22:51
          Hm. Ja teściów rozumiem. To nie jest prośba o jednorazową pomoc, ale o bezterminowe zajęcie się dziećmi po poludniu. Dla pracujacego teścia - praktycznie odebranie czasu wolnego. Przed południem pracuje, potem może wpaść do domu , po godzinie jechać po dzieci i być z małymi dziećmi w domu do wieczora. Czyli - zero czasu dla siebie, zero odpoczynku. Nie wiadomo jak długo.
          Można o coś takiego poprosić. Nie można wymagać, aby dziadkowie zrezygnowali z prywatnego życia bezterminowo, bo mają taki obowiązek. Nie prosiliście o zwykłą pomoc, tylko o przejęcie w dużym stopniu roli rodziców. Cóż, oni rodzicami juz byli.
          --
          zpopk.blox.pl
          • agus-ka Re: wkurzyli mnie teściowie 24.01.13, 23:30
            ja bym zrezygnowała za żłobka na korzyści opiekunki od 15 do 19:30. Myślę,ze prędzej by sie ktoś znalazł, bo kasa byłaby wieksza. Ewentualnie, jak nie chcesz rezygnować ze żłobka, poszukałabym na wydziale pedagogicznym UMK, może jakaś studentka by sie znalazła
            Teściom nie dziwię sie, ze nie chcą zajmować się dziećmi w takim zakresie, zwłaszcza teść, bo w koncu ma prawo być zmęczony po proacy. Ale akcja z meldunkiem mnie rozwaliła, to już dla mnie słabe zachowanie teściów
          • spitting_mad Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 00:15
            W sumie ciekawie czyta mi się wasze opinie. Ludzie mają tak różne poglądy i doświadczenia życiowe. W mojej rodzinie standardem jest to, iż zawsze możemy na siebie liczyć i nie chodzi jedynie o relacje pomiędzy mną, moim rodzeństwem i rodzicami. Moi rodzice opiekowali się moimi nieżyjącymi już dziadkami, w tej chwili mieszka z nimi moja schorowana babcia za strony ojca. Ale też pamiętam, iż mną i moimi siostrami oraz bratem dziadkowie również, gdy trzeba było opiekowali się. Tata i mama dogadują się też dobrze z własnym rodzeństwem, ja mogę zawsze liczyć na moje, mimo, że mieszkamy z dala od siebie. Dla mnie to jest po prostu normalne. Mam bliskie relacje z ciotkami, wujkami, kuzynostwem. Moi rodzice nie są ludźmi bardzo majętnymi, więc nie mogli żadnemu z nas nie wiadomo jak pomóc w sensie materialnym. Dziadkowie z obydwu stron byli prostymi ludźmie ze wsi, z niewielkich gospodarstw, także niebogaci. Ale zawsze tak, jakieś to było i jest u nas naturalne, że w miarę naszych możliwości pomagaliśmy i wspieraliśmy się nawzajem w sensie materialnym i psychicznym. Znam męża już prawie 10 lat, od 4 jesteśmy małżeństwem. Jego rodziców poznałam prawie 9 lat temu. Zresztą mieszkamy blisko siebie. Moi teściowie mają tylko dwóch synów. Ze starszym nie utrzymują kontaktu. Relacje przerwali, gdy szwagier przyznał się im do homoseksualizmu. Rodzice teścia przekazali w darowiźnie dom jego bratu w zamian za dożywotnią opiekę nad nimi. Bywamy regularnie u dziadków męża i wiem, że bratowa i brat teścia zajmują się nimi bardzo dobrze. Ale teść caly czas uważa, iż pozbawili go należnego mu majątku. Przyznam szczerze, iż na początku myślałam, że rzeczywiście tak jest, gdyż i mąż nie miał przez jakiś czas kontaktu z wujem i z dziadkami ze względu na rodziców. Teściowa ma trzech braci i i dwie siostry i w zasadzie z nikim nie utrzymuje bliższych relacji. Przez lata żyłam w przekonaniu, iż to wynika nie z winy teściów, ale ich rodzin. Teść jest dość wysoko postawionym oficerem WP (w tej chwili na emeryturze, ale pracuje w innej instytucji publicznej), teściowa była przez lata główną księgową w jednej z większych toruńskich firm. Z racji tego twierdzili, iż calej ich rodzinie wydawało się, że mają bardzo dobrą sytuację finansową i w związku z tym ciągle ktoś ich molestował o pomoc, lub po prostu zerwał kontakt z czystej zazdrości. Przyznam, że nim zamieszkałam z mężem niewiele wiedziałam o jego rodzicach, gdyż w zasadzie nie bywałam u niego w domu (nie zapraszał mnie, tlumacząc to zmęczeniem swoich rodziców). Gdy zamieszkaliśmy razem, co zbiegło się z przejściem na emeryturę teściowej, zaczęłam bywac u niego w domu częściej (średnio minimum 2 niedziele w miesiącu plus moje wizyty w środy co tydzień ), gdyż teściowa reagowala wprost histerycznie jeśli pojawialiśmy się zbyt rzadko. W naszej, wynajmowanej wtedy kawalarce teściowie byli raz w ciągu 2 lat (zapraszaliśmy, tłumaczyli się brakiem czasu, oraz faktem, iż u nas nie ma warunków na podejmowanie gości). Od 3 lat mamy własne mieszkanie- bywają u nas 2 razy w roku, pomimo licznych zaproszeń. Od momentu, gdy zaszłam w ciążę kontakty pogorszyły się, głównie ze względu na to, iż calą ciążę przeleżałam i nie miałam jak odwiedzać teściów. No a po porodzie, przy dwójce dzieci i mężu pracującym po 10 godzin dziennie ciężko mi było pojawiać się u teściów w tygodniu. Na dodatek, gdy dzieci miały po 18 tygodni wylądowałam na prawie 3 miesiące w szpitalu. W tym czasie zajmowali się nimi moi rodzice wraz z rodzeństwem na zmiany. Teściowa nie mogła, bo nie ma prawa jazdy i nie dałaby rady do nas dojeżdżać komunikacją miejską, a nocleg nie wchodził w rachubę, bo teściowa nie moze spać poza domem. Mąż nie mógł dzieci z kolei dowozić do teściów, bo ze wzgledów na problemy okulistyczne nie ma prawa jazdy. Jednakże teściowie deklarowali, że gdyby nie ewidentnie obiektywne przesłanki, to i oni równiez podczas mej choroby zajęliby się wnukami i pomogli w razie potrzeby. Potem była sprawa z załatwieniem tymczasowego meldunku i odmówili go, tłumacząc się faktem, iż myślą o sprzedaży mieszkania, a to skomplikowałoby im tę procedurę. No, ale oczywiście w innym przypadku, nie byłoby problemu. Mieszkania jednak nie sprzedali. Po zakupie innego, stare ostatecznie wynajęli komuś. Ale wiadomo, takich rzeczy nie wie się do przodu, a sprawa z meldunkiem rozwiązała się pomyslnie, bo pomogła nam współpracownica męża. A teraz kwestia opieki nad dziećmi w związku ze zmianą moich godzin pracy i bezpośrednia odmowa. Przelała się we mnie czara goryczy. Za dużo tego wszystkiego już jest.
            • sinceramente Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 09:14
              A ja się tylko o jedną sprawę zapytam (zupełnie nie związaną z oszczędzaniem, a bardziej z powściągliwością). Nie wczytywałam się dokładnie, ale napisałaś m.in. że:

              - mieszkacie pod Toruniem, w miejscowości bez żłobka

              - podałaś Wasze godziny pracy

              - macie dwójkę dzieci, roczne bliźniaki

              - 4 lata temu wzięliście ślub, 3 lata temu kupiliście mieszkanie

              - Twój teść jest oficerem WP, ale teraz pracuje w budżetówce

              - Twoja teściowa była księgową w firmie w Toruniu, teraz jest na emeryturze

              - Twój mąż ma starszego brata, z którym rodzice nie utrzymują kontaktu od czasu gdy przyznał się im do orientacji seksualnej


              Podałaś jeszcze dużo innych szczegółów na temat rodziny męża (dla swojej byłaś bardziej "litościwa"), ale już nie będę wypisywać. Czy uważasz, że to jest w porządku??? Na publicznym, ogólnopolskim forum podawanie tyle informacji o innych? Aż tak wierzysz w anonimowość internetu? Po tych informacjach spokojnie połowa sąsiadów (Twoich i teściów) Was rozpozna i poinformuje rodzinę męża co on nich myślisz i co wypisujesz w Internecie, a to na pewno nie poprawi stosunków między Wami.

              --
              "Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść."
              • nvv Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 09:38
                no autorka strzela sobie w stopę pisząc te dane, ale spokojnie: będzie można usunąć je -- jeśli zechce -- ładnie uśmiechając się do moderatorów z prośbą, mili ludzie i mają wyrozumienie że czasem ktoś coś chlapnie nadmiarowego (-:

                P.S.
                powtarzanie tych danych, z pogrubieniem ich, sytuacji nie poprawia (-:
                • sinceramente Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 09:53
                  Cytat P.S. powtarzanie tych danych, z pogrubieniem ich, sytuacji nie poprawia (-:
                  To było działanie zamierzone. Może przynajmniej szybciej dotrze do autorki wątku.


                  --
                  "Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść."
              • zielonelato Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 15:21
                Fakt, nie powinno się aż nadto odkrywać kart. Ja sporo już osób w internecie zidentyfikowałam, swoją drogą to niektórzy mają naprawdę bujną wyobraźnię. No ale internet jak studnia, przyjmie kazdą głupotę i kłamstwo. Co do danych podanych przez autorke, mhm. Może moderator cos z tym zrobi i jako tako zamiecie, o ile nie śpi i czyta wszystkie, a nie wybiórczo wątki.
                Tak a propos ujawniana danych, nie uważacie, ze to działa też w drugim kierunku? Gro osób zmyśla, dorabia co nieco, nie pisze prawdy na temat np. prawdziwych zarobków, czy zajmowanego stanowiska. Ja wszystko dzielę profilaktycznie przez pół, nie wierzę, ze ktos, kto zarabia spore pieniadze ma czas na pisaninę na forum. No litości. Czas to pieniądz i nikt kto faktycznie go ceni nie bedzie go marnotrawił, nawet w wirtualnym świecie. A już dzielił się wiedzą, dzięki której można NAPRAWDĘ coś konkretnego materialnie zyskać tym bardziej.
            • dyciorek1 Re: wkurzyli mnie teściowie 31.01.13, 16:18
              snoby snoby bez serca dla ludzi i zwierzat .ty kobieto dalekim kolem ich omijaj i dzieci tam nie dawaj bo to ponoc zarazliwe meza izoluj od nich i obserwuj czy po rodzicach tego nie odziedziczyl bo widze ze maz cie kocha po srtonie mamusi nie stoi.to sa po prostu ludzie juz zli od srodka.nie pros o nic bo w ich zawodach w tamtych czasach za wsze ich proszono i to im zostalo.ich rodzina juz sie na nich poznala.ja mam juz 2razy 20 na karku coreczke 4 lata synka rok starsze 20i16lat kolezanka dostala stażi podrzuca mi swojego czterolatka czsem jeszcze mam dwoje od sasiadki i mam za to 4zl od godziny.i wiem ze one poszly do pracy bo musialy .i dziwia mnie nie ktore opinnie o twojwj rezygnacji z pracy.pracuj nie rezygnuj szukaj nianki po znajomych pytaj kolezanki z pracy moze o kims takim wiedza.przez agencje jest 2 razy tyle za nianke.popytaj po sasiadach.na pewno sie uda kogos znalezc tesciow unikaj niech sobie samsony same siedza
    • gogologog Re: wkurzyli mnie teściowie 24.01.13, 23:23
      A co to ma wspolnego z oszczedzaniem?
      Ze sie chce czyims kosztem zaoszczedzic 4 dychy dziennie?
      Rozumiem ze raz na czas awaryjnie podjechaliby po maluchy, ale dzien w dzien?
      Tesciowie maja jakies zycie, nie sa juz nastolatkami zeby codziennie biegac po miescie po dwojke dzieciakow. Moze nie maja sily?
      Zdecydowanie pochwalam tesciow za odpowiedzialnosc i realizm
        • spitting_mad Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 00:33
          a tak w ogóle, to jak wyglądają wasze relacje w rodzinach? korzystacie z ich pomocy, czy nie (nie chodzi mi o finanse), choćby przy dzieciach, w razie choroby? dodam, iż z mężem pomagaliśmy teściom, gdy trzeba było (też w sensie materialnym- mamy działkę i dostęp do darmowych jajek, a że wszystkiego nie przejemy, to się zawsze dzielimy), przygotowujemy jedzenie na święta, zawsze przywozimy słodkie na wizyty, gdy teściowie są na wakacjach mamy u siebie ich psa, itp. inne drobne rzeczy
          dla mnie to jest naturalne zachowanie, mąż z kolei twierdzi, że zbyt mocno wchodzę jego rodzicom w dupę
          • nvv Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 01:23
            > a tak w ogóle, to jak wyglądają wasze relacje w rodzinach?

            kiepsko smile czasem obcy mi są bliżsi i przyjaźniejsi. ale pracuje nad tym, zmienia się, zrozumienie wiele pomaga. do każdego człowieka można dotrzeć, z każdym się pogodzić. jeśli chodzi o wzajemną pomoc, to... no w głębi duszy uważam, że (w idealnym przypadku) bliska rodzina powinna sobie pomagać w potrzebie, wspierać się (również psychicznie!), podoba mi się to co piszesz -- w sensie że tak sama z siebie oferujesz pomoc, z takim entuzjazmem. ale do tanga trzeba dwojga, czasem ta pomoc nawet nie jest mile widziana, ludzie są różni i mają różne nastawienie, Twój mąż pewnie lepiej zna swoich rodziców i pewnie próbuje Ci przekazać, że przekraczasz pewną barierę która nie jest dla nich komfortowa, ani nawet może wręcz mile widziana. widzisz, Ty robisz to co chcesz aby dla Ciebie robiono, oni tez może robią to co chcą aby dla nich robiono smile nie wszyscy są tak rodzinni i pomocni, niektórzy cenią inne wartości (np. niezależność od rodziny).
          • marika012 Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 08:52
            > a tak w ogóle, to jak wyglądają wasze relacje w rodzinach?

            Teściowie mieszkają na przeciwko, moja mama 120km od nas. Teściowa na emeryturze, mama pracuje. Jak urodziłam młodsze dziecko teściowie byli przekonani że pójdę na wychowawczy ale ja chciałam wrócić do pracy (pracuję w szkole więc godzin poza domem nie tak dużo, dojazd 5 minut). I teściowa choć sama schorowana i nie była pewna czy podoła z kilkumiesięcznym maleństwem to zaofiarowała się, że spróbuje. Zajmowała się małą trochę ponad rok. Potem dziecko się dostało do żłobka. Nie, to że babcia narzekała ale chcieliśmy ją jednak odciążyć.
            Gdybym miała jeszcze jedno dziecko powyższy scenariusz nie zdałby egzaminu. Jestem przekonana że babcia zajęłaby się kolejnym wnukiem ale ja wiem że sytuacja się zmieniła, teraz teściowa nie powinna dźwigać nic cięższego niż 3 kg (ma cukrzycę i przy dźwiganiu jest ryzyko znacznego pogorszenia wzroku). Nie obarczyłabym jej ciężkim niemowlakiem, którego trzeba się jednak nadźwigać, bo a to do wózka a to z wózka, a to ryczy. Babcia "za płotem" z wolnym czasem a szukałabym opiekunki.

            Na ciocie, wujków nie możemy liczyć bo wszyscy 100-120 km od nas mieszkają.
          • iberka Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 21:36
            korzystamy, u mnie i M od zawsze było tak, że dzieciaki zawsze mogą liczyć na dziadków a dziadkowie na pomoc dzieci i wnucząt oraz prawnucząt. Mój 11 latek jest obecnie u swoich pradziadków, ma ferie i woli jechać tam niż na obóz. Pomaga i lubi to a pradziadek i prababcia mają chwilę wytchnienia. cale moje dzieciństwo pamiętam z babcią i dziadkiem, poświęcili się nam i naszym rodzicom bardzo. Moja prawie 4 latka jeszcze nie pomaga ale babcia i dziadek zabrali ją do siebie żebym ja mogła nadrobić zlecenia i żebyśmy mieli kilak wieczorów tylko dla siebie.
            Dla mnie normalne jest to, że jesteśmy blisko i każdy dla każdego jest pomocą kiedy tylko może i jak może. Druga prababcia kolejnym prawnuczkiem się zajmuje + jego siostrą kiedy ta wraca ze szkoły.
            To jest dla nas normalne.
            Dlatego też nikt nie wymaga, nie musi, nie ma do tego prawa ale oczywistym jest to, że każdy otrzymuje pomoc.
            Rozumiem zatem oburzenie autorki chociaż nie jeśli ona wymaga. Jeżeli jednak poprosiła a dziadkowie jak widać mogliby to czemu nie?
            Dodam tylko ,że nas i babcie i dziadkowie pracują a pradziadkowie mają po 85 lat i nie mieszkamy w jednym mieście.
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/l22ndf9h6w1vt6qz.png
          • asia_i_p Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 22:13
            Pomagają. Ale ja się bardzo staram tej pomocy nie nadużywać. Teściowa deklarowała, że chce pomóc przy dziecku, więc pomagała jeden-dwa dni w tygodniu, na resztę miliśmy nianię, żeby nie przeciążać teściowej i prawdę mówiąc niewyobrażalne jest dla mnie proponowanie komuś, że kończąc pracę o 15-tej, będzie się zajmował moimi dziećmi w godzinach 17-19. Popieram Verdanę - gdzie tu miejsce na wolny czas teścia?
            Co innego jest pomóc komuś, nawet bardzo, co innego oddać mu swój cały czas wolny.
            --
            Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

            Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
        • nvv Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 01:31
          > Dla informacji- piszę na tym forum, bo regularnie je podczytuję, ale pierwszy r
          > az się odzywamsmile

          a to witaj. smile Podobno nawet 90% użytkowników forów dyskusyjnych to takie lurki, co tylko czytają, a nic nie piszą -- czyli to forum może mieć 9 krotnie więcej forumowiczów niż nam się zdaje po obserwacji dyskutantów -- aż nieśmiały się robię jak sobie to uzmysławiam pisząc tutaj, jakbym np. w TV występował. (-;
          Zapraszamy pozostałe lurki do rejestrowania się i komentowania. tongue_out
    • martalik Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 03:13
      Z jednej strony cię rozumiem i współczuję. Z drugiej, ponieważ jestem w wieku bliższym teściom chyba też rozumiem ich decyzje.
      Wcześnie straciłam rodziców i bardzo brakowało mi pomocy przy 2ce dzieci i pracy na pełen etat. Teściowie pomagali, ale zawsze na swoich warunkach i na swoim terenie. Nie przyjeżdżali do nas, chyba że w gości, dzieci w potrzebie musiałam zawieźć i odebrać, mimo iż oni mieli samochód, my nie. No i oni byli na wcześniejszej emeryturze, więc czasu mieli też więcej. Byłam dobrą synową, pomagałam, wspierałam, gdy było lepiej finansowo, robiłam kosztowne prezenty. Później przyszły wnuki córki i tu ich oddanie było o wiele większe. Było mi zawsze przykro, że ta pomoc przy moich dzieciach taka mizerna wg. mnie była.
      Problem był chyba w tym, że mierzyłam ich wtedy swoją "młodą"miarką.
      Dziś kiedy jestem starsza wiem, że nie miałabym fizycznie sił na stałą opiekę nad dziećmi syna i synowej, dużo więcej dałabym z siebie na rzecz własnej córki ( ale też nie codziennie), to jest zupełnie naturalne że córce się więcej pomaga , tak się dzieje i nie ma się wielkiego wpływu na to. Podobnie jak ma się więcej serca dla mamy niż dla teściowej.
      Bliskie mi jest powiedzenie, że ja już dzieci odchowałam co oznacza tylko i jedynie, że wtedy byłam młoda i pełna energii a teraz każda godzina pracy przy dzieciach to kilkukrotnie większy wysiłek niż kiedyś. No nie ma się tej energii i co zrobić ?
      Co do meldunku, być może ze swoich doświadczeń czują się zagrożeni utratą "majątku" stanowiącego zabezpieczenie na przyszłość. Starsi rozumują inaczej, dużo się słyszy o wykorzystywaniu finansowym starszych ludzi przez rodzinę i ten strach być może skłonił ich do odmowy. Może się bali, że później was nie będą mogli wymeldować i stracą jedno mieszkanie a wstydzili się poszukać rozwiązania stanowiącego dla nich zabezpieczenie?
      Tak jak już wyżej napisano, najlepszym rozwiązaniem jest rezygnacja ze żłobka i zatrudnienie opiekunki za większe pieniądze. Mam jednak wrażenie, być może mylne, że tej opcji nie chcecie brać pod uwagę.
      Trzymam kciuki, żeby się dobre rozwiązanie znalazło.


      • monikaj21 Re: wkurzyli mnie teściowie 26.01.13, 19:29
        to jest zupełnie naturalne że córce się więcej pomag
        > a , tak się dzieje i nie ma się wielkiego wpływu na to. Podobnie jak ma się wię
        > cej serca dla mamy niż dla teściowej.

        Nic nie rozumiem... Co to znaczy, że córce się bardziej pomaga niż synowi i że to naturalne???
        • madzioreck Re: wkurzyli mnie teściowie 28.01.13, 00:04
          W związku z porównaniem matki do teściowej wnioskuję, że w przypadku dzieci córki ma się pewność, że to jej, a w przypadku syna... moja babcia tak rozumowała i tak skomentowała narodziny swojej wnuczki: a bo ja wiem, czy to moja wnuczka...
          Innego powodu nie widzę - wydawało mi się, że wnuki to wnuki, dzieci własnych dzieci.
          • martalik Re: wkurzyli mnie teściowie 28.01.13, 01:02
            Moi rodzice wcześnie odeszli, jeszcze przed moim ślubem, rodzeństwa nie miałam. Urodziłam dwoje dzieci, mąż praktycznie się nie udzielał jako ojciec, pracował od rana do wieczora, często wyjeżdżał w kilkudniowe delegacje. Nie było lekko. Teściowie pomagali, była to pomoc dorywcza i na ich zasadach. Zdecydowanie byłam dobrą i miłą synową i z tego co wiem, byli ze mnie "zadowoleni". Gdy szwagierka urodziła dzieci zaangażowali się całkowicie w opiekę nad nimi. Byłam zdziwiona takim nierównym traktowaniem. Ponieważ mnie to nurtowało, pytałam np. mamy moich koleżanek z czego to może wynikać. Dowiedziałam się od każdej, że to normalne i że dziadkowie a głównie babcie identyfikują się ze swoimi córkami, na których ciążą większe obowiązki w opiece nad maluchami, dlatego więcej im pomagają niż synowym. Przyjęłam to jako zachowania instynktowne i ulżyło mi, nie miałam pretensji do teściów.
            Rozejrzyjcie się uważnie wokoło, takie sytuacje są bardzo częste. Wyjątki gdy teściowie traktują całkowicie równo pomoc dla wszystkich swoich dzieci albo wyróżniają pomocą rodzinę syna są wyjątkami.
            Podkreślam, że nie piszę o miłości do wnuków, tylko o pomocy córkom i synowym. Zaznaczam też, że nie mam wnuków więc piszę o doświadczeniu bycia synową. Planuję sprawiedliwie się udzielać, jednak jak będzie , nie mam pojęcia.
    • k1k2 Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 07:27
      No wiesz, teść by musiał zamiast o 15 kończyć o 19 czy 19:30 jak twój mąż dojedzie...
      Nie wiem ilu starszych panów jest w stanie wziąć na siebie dodatkowe pól etatu orki- bo nie oszukujmy sie, opieka nad dwójka maluchów to nie pestka.

      I tak dzień w dzień, nie wiadomo jak długo.

      Dodam jeszcze ze choć z natury jestem pomocna, to wystrzegać sie osób dla których jestem rzekomo "jedynym" rozwiązaniem. Raz ze to świadczy o braku zaradności, a dwa ze z takiej pomocy nijak sie potem wycofać jak sie ma dość.
      • spitting_mad Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 08:38
        tylko widzicie, wkurza mnie to wszystko, be ze strony teściów ciagle pojawiają się jakieś oczekiwania odnosnie tego, co my dla nich powinnismy robić, bo są tacy starzy (oboje mają 61 lat, więc młodzieniaszkami faktycznie nie są), nikogo poza nami nie mają, nie wspominając o nieustannym narzekaniu na swoje sprawy finansowe... długo by opowiadać
        • nvv Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 08:46
          może mają narcystyczną osobowość (pierwsza moja myśl, po tym co piszesz), przynajmniej jedno z nich -- taka osoba nie ma zbytnio empatii, nie jest chętna do pomocy, ale jak najbardziej "jej się należy", tj. oczekuje że inni będą latać za jej potrzebami i traktuje to jako coś zupełnie naturalnego, że inni jej pomagają (a ew. odmowa pomocy im jest urazą majestatu) i że od nikt nic nie chce. z takimi osobami życie jest ciężkie, najlepiej trzymać się z daleka. o, i takie osoby też dość często narzekają, tak tak, na otoczenie szczególnie i na wszystko wokół jakie jest beznadziejne (w domniemaniu: bo oni są tacy zajebiści, więc wszystko wokół jest beznadziejne).
          • chwalipieta Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 09:41
            wcale się nie dziwię teściom, przy bliźniakach to ciężka praca ( wiem, bo w rodzinie są takowe) i odpowiedzialność. w/g mnie w grę wchodzi tylko niania.
            tylko czy jak zrezygnujecie ze żłobka to będzie można do niego wrócić jak znajdziesz pracę w innych godzinach???

            co do meldunku wnuków przez teściów - totalna porażka. ja bym ograniczył kontakty z nimi, a teraz masz do tego sposobność wykręcając się brakiem czasu wink

            PS: u mnie teściowie deklarowali się, że będą się zajmować dzidziusiem.... i jak przyszło co do czego to w ostatniej chwili się wypieli, a do dzieciaków szwagra latali jak na sra***, życie.

            • szafa_zebry Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 10:42
              Współczuję Ci bardzo.

              Ja mogę na swoich liczyć. Moja mama rzuci wszystko i zajmie się np. chorymi dziećmi. A jest osobą też po 60-ce, należy do uniwersytetu III wieku, chodzi na wycieczki całodniowe, wyjeżdża kilka razy w roku na wycieczki za granicę, w góry z koleżankami itp. Chodzi na kółko fotograficzne. Ale jeśli trzeba - mogę na nią liczyć.
              Chciała zajmować się 2 roczną córką, ale ja miałam możliwość posłać ją do żłobka prywatnego i tak zrobiłam, bo wiem, że gdyby moja mama była uwiązana 5 dni w tygodniu z dzieckiem to byłoby jej źle i dziecku źle.

              Ale wiem, że razie jakby była taka potrzeba nie pójdzie na wycieczkę, nie pojedzie do koleżanki, tylko dobrze się dziećmi zajmie.

              Tata dużo pracuje, zatem on na razie nie pomaga, ale za 3 lata idzie na emeryturę (tak mówi), zobaczymy jak to będzie - dzieci będą chodziły koło dziadków do szkoły (teraz do przedszkola obok) - to 15 km od nas.

              Rodzice wspomagają nas też finansowo. Mają sporo, chcą, nie chcą słuchać odmowy.

              Teściowie mieszkają 75 km od nas. Ale myślę, że jakby była potrzeba to teściowa przyjechałaby i zajęła się dziećmi np. kilka dni. Jest super.
              • szafa_zebry Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 10:44
                I w ogóle w głowie mi się nie mieści, że w takiej - ciężkiej dla Was sytuacji, która w końcu nie będzie trwała wiecznie - teściowie nie stanęli na wysokości zadania. Ale potem jak będą Was potrzebować ......

                Nie potrafię tego pojąć, jak można być tak bezdusznym i egoistycznym...
                • spitting_mad Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 10:54
                  No mnie ten egoizm przeraża, tym bardziej iż teściowie należą do osób, które oczekują, że spłynie to po nas jak po kaczce i wszystko będzie jak zawsze- poprawnie. Ta poprawność objawia się tym, że oczywiście trzeba wstawić się na wizytę z uśmiechem na twarzy i zachwalać obiad przygotowany przez teściów, wysłuchać tego, co mają do powiedzenia, sprzątnąć po sobie i po 2 godzinach łaskawie odjechać...
                  • spitting_mad Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 11:18
                    sama widzę, że z tych moich wypowiedzi wynika, że nie sama odmowa teściów mnie irytuje, tylko calość relacji. Nie mam z kim o tym pogadać- jedynie z mężem. Ale on znosi to wszystko jeszcze gorzej niż ja, a poza tym czuję się niekomfortowo, okropnie wręcz wypowiadając się negatywnie o teściach w jego obecności. Moja rodzina z kolei, szczegolnie rodzice, kompletnie nie mogą pojąć tej sytuacji, nie rozumieją tego. Rodzice mają z nami wszystkimi dobry, serdeczny kontakt- też złościmy się na siebie, kłócimy, ale ogólnie jest fajnie. Tu ktoś z was pisał, iż bywa, że łatwiej pomaga się córkom niż synom, tym samym wnukom po córce bardziej, niż po synu. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że moi rodzice traktują nas wszystkich jednakowo, bez różnicy. W ogóle pierwszy raz stykam się z czymś takim. Sama mam i syna i córkę i nie jestem w stanie określić, które z dzieci jest dla mnie ważniejsze, które bardziej kocham. Nie pamiętam również, abym kiedykolwiek miała poczucie, że mama lub tata traktowali mnie gorzej niż moje rodzeństwo. Żadne z mego rodzeństwa nigdy nie artykuowało poczucia krzywdy w tym zakresie. Zdarza się, że obrabiam z którymś z nich, a szczególnie z bratową tyłki moim rodzicom, ale tu nie chodzi o jakieś żale, pretensje, tylko takie zwykłe, codzienne głupie sprawy, pierdoły. Rodzice zresztą mieszkają z bratem i jego żoną oraz ich dzieciakami i wiadomo, że różnie bywa.
                    Te fora internetowe to jest jednak fajna sprawasmile. Normalnie, w tzw. realu wstyd byloby mi opowiadać takie rzeczy komukolwiek, nawet przyjaciołom o teściach. A tu hamulce puszczają.
                    • malwi.2 Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 17:39
                      Zdarza się, że obrabiam z którymś z nich, a szczególnie z brat
                      > ową tyłki moim rodzicom, ale tu nie chodzi o jakieś żale, pretensje, tylko taki
                      > e zwykłe, codzienne głupie sprawy, pierdoły

                      dobre big_grin big_grin big_grin
              • zuzu-and-more Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 10:56
                Może rzeczywiści poszukaj niani na jakiejś uczelni. Podejrzewam ze sporo studentek pedagogiki chciałoby sobie dorobić.
                Albo porozwieszaj ogłoszenia na tablicach ogłoszeń, napisz swoja stawkę za godzinę aby uniknąć niepotrzebnych telefonów, jest duzo niepracujących osób,dla których nawet 10zł/godz to dużo pieniędzy. Albo babć, które mają swoje wnuki daleko i chciałyby inne dzieci porozpieszczać smile
                W agencjach nianie mają zazwyczaj wygórowane stawki, czasami aż do przesady.

                --
                1% dla ZUZI- wystarczy wpisać w PIT: nr KRS-0000037904 oraz cel szczegółowy- 19309 Kaszak Zuzanna
            • spitting_mad Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 10:49
              szczerze, to nie obchodzi mnie to, czy ktoś zorientuje się, kim jestem i o kim piszę, wisi mi tosmile jak opisywałam wszystko, to zdawałam sobie sprawę, że podaję szczegółowe dane na swój temat;
              co do opiekunki, to nie jest tak, że absolutnie wykluczamy takową opcję- przecież piszę, że zaczęliśmy jej szukaćsmile Niestety, jak wspominałam cholernie trudno znaleźć kogoś do bliźniaków za w miarę rozsądną cenę. Jesteśmy w stanie zapłacić maksymalnie 1200 zł opiekunce, nie więcej (nie mamy złej sytuacji finansowej, ale nie jest też tak, że na wszystko nas stać). Poza tym chodzi także o to, iż w tej chwili to jest takie szukanie kogoś na siłę. Nie chcemy angażować przypadkowej osoby, właśnie ze względu na to, iż opieka nad bliźniakami nie jest niczym prostym. Dlategoteż po moim macierzyńskim wybraliśmy żłobek, a nie opiekunkę. Dodam, że ani syn, ani córka nie chorują dużo, fajnie się rozwijają, są otwarci. Na wydziale pedagogicznym powywieszaliśmy ogłoszenia. Odezwały się dwie dziewczyny. jedna totalna porażka, szkoda gadać. Druga nam się spodobała, ale po zastanowieniu powiedziała, iż za sumę, którą jej oferujemy może zajmować się 1 dzieckiem w typowych godzinach i miec wolny wieczór. Rozumiem calkowicie.
              To nie jest też tak, że oczekujemy, iż teściowie na stałe przejmą opiekę nad wnukami, na parę lat- absolutnie nie. Chodziło nam o rozwiązanie póki nie znajdziemy kogoś fajnego do opieki lub póki nie zmienię pracy.
              • miedzymorze Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 11:16
                moze spróbuj poszukać opiekunki przez jakiś portal, np:
                www.niania.pl/ ?
                Albo (chociaż nie wiem jak się do tego zabrać), jeśli macie dobre warunki lokalowe szukajcie au-pair, czyli dziewczyny która będzie z Wami mieszkać i zajmie się dzieciakami, a Wy płacicie jej kieszonkowe albo np opłacacie studia ?
                Na teściów należy położyć laskę - nie chcą to nie, nic z tym nie zrobisz i nie ma co się szarpać.
                pozdr,
                mi
              • naturella Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 11:28
                Te 4 godziny to pół etatu - naprawdę w okolicach Torunia płaci się 2400 zł niani? To, że jedna osoba Wam odmówiła, nie znaczy, że nie macie nic do zaoferowania - daj ogłoszenie na niania.pl i zobaczysz, ile będzie chętnych. Kto wie, czy taki sposób dorobienia popołudniami nie będzie atrakcyjny np. dla młodych mam, które mają w tym czasie opiekę dla swojego dziecka, czy pań emerytek. I to, że nie chcecie angażować przypadkowej osoby - ale "nieprzypadkowa" osoba, czyli teść Wam odmówił, poza tym nie jestem przekonana, że ta "przypadkowa" w jakości sprawowanej opieki byłaby gorsza od starszawego faceta. To są małe, ruchliwe dzieci, im potrzebna jest osoba rzutka, mobilna, która weźmie na sanki itp.
                --
                --------------
                http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/dd/qh/ddmo/KLwAqaMVGEwOdGbaIX.jpg
                • spitting_mad Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 11:51
                  Oczywiście, że w Toruniu raczej nikt nie płaci 2400 zł niani za pełen etat. Nasza sytuacja jest jednak nietypowa. Po pierwsze mamy bliźniaki, a ludzie chcą więcej za opiekę nad dwojgiem dzieci niż nad jednym, po drugie co nas zaskoczyło dość mocno większości osobom nie odpowiadają godziny, w jakich miałyby pracować. Z kilkoma mami na wychowawczym mieszkającymi w moim bloku rozmawiałam, żadna nie była zainteresowana. Nie wiem, czy pamiętacie, ale jakiś czas temu odezwala się na forum dziewczyna, która prosiła o radę, czy to dobry pomysł, aby w trakcie wychowawczego zaopiekowac się odpłatnie innym dzieckim. Większość osób jej to odradzała. Spora grupa twierdziła, że nigdy nie powierzyłaby dziecka takiej opiekunce, bo ona zajmowalaby się bardziej swoim, olewając cudze. Nasza miejscowość jest mała, dominują w niej w tej chwili młodzi ludzie w wieku rozrodczym, więc opiekunki mają spore branie i myślę, że po prostu mogą łatwo znaleźć coś innego. Nie mamy z mężem problemu z wyszukiwaniem ofert opiekunek, czy sporządzeniem wlasnego ogloszenia, rady i pomoc w tym zakresie nie są nam potrzebne. Stwierdzam jedynie fakt- jest rzeczywiście problem ze znalezieniem opiekunki dla 13 miesięcznych bliźniąt w godzinach 15- 19.30. Nawet w dwoch złobkach prywatnych, z którymi się kontaktowaliśmy, bo są blisko naszych miejsc pracy, odmówili nam. Niby na stronie www jest informacja o dowolnych godzinach opieki itp. a w praktyce za każdym razem mówiono nam, że dzieci są najpoźniej odbierane o 17. Trzeba szukać dalej.
                  • ardzuna Re: wkurzyli mnie teściowie 26.01.13, 19:50
                    spitting_mad napisał:

                    > ierdzam jedynie fakt- jest rzeczywiście problem ze znalezieniem opiekunki dla 1
                    > 3 miesięcznych bliźniąt w godzinach 15- 19.30.

                    Ale masz świadomość że 13 bliźniąt w wieku miesiąca to jednak sporo!

                    P, NMSP.
                    --
                    Obecnie skłaniam się ku byciu zwiewną leliją, delikatną,
                    przemęczoną, z fochami raz na jakiś czas a jednocześnie maksymalnie niezależną finansowo. /triss_merigold6/
              • izzunia Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 17:58
                rozwieś na uczelniach technicznych... zwykle konkretne dziewczyny (a może i jakiś facet) i spokojnie dadzą radę z bliźniakami.
                moje doświadczenia z osobami z "pedagogiki" - albo ja miałam pecha albo po prostu się nie nadają...
                --
                ---
                9/10 facetów woli duże cyce. ten dziesiąty woli tych dziewięciu.
                Mordimer Madderdin
      • agata_abbott Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 13:20
        No ale bez przesady, te dzieci nie byłyby non stop pod opieką teścia. Ja to widzę tak, że teść kończąc pracę odbiera dzieci, wiezie je do siebie do domu i tam dziećmi może się zająć niepracująca teściowa...
    • johana75 Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 11:03
      Moim zdaniem rodzice sami powinni się troszczyć o swoje dzieci, nie chodzi mi o jakieś wypadki losowe...choroba itp.
      moja siostra wyjechała sobie do holandii i jej dziecko już rok zapuszcza korzonki u mojej mamy, chodzciaz bolą ja nogi to nie odmówiła. Wcześniej siostry dziecko też było cały czas u dziadków, od maleńkości od pn.-do sob. rodzice zabierali ja na łikend uncertain skrócony (bo w sumie jedna doba)...bo oni muszą pracować.I tak ciągnie sie to a mała ma 10 lat...masakra!
      Mam poza tym jeszcze siostrę i brata ale oni radzą sobie sami..nie oczekuja pomocy.

      Ja również nie zajęłabym się dziećmi syna na stałe (już teraz to wiem) po prostu na "starość" chce mieć czas dla siebie i ew. partnera
      --
      tablica.pl/oferty/uzytkownik/1G70/
      • malwi.2 Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 11:36

        > Moim zdaniem rodzice sami powinni się troszczyć o swoje dzieci, nie chodzi mi o
        > jakieś wypadki losowe...choroba itp.


        > Ja również nie zajęłabym się dziećmi syna na stałe (już teraz to wiem) po prost
        > u na "starość" chce mieć czas dla siebie i ew. partnera



        popieram, myśle tak samo!!!

        dziadkowie nic nie muszą!!!

        a w to, ze niby ci teściowie wymagaja pomocy finansowej to nie chce mi sie wierzyc, skoro autorka zasobnych finansów nie posiada, może to autorka udaje sie po pomoc finansowwa do teściów i oni wtedy mówią, ze nie mają pieniędzy

        może postawa rosczeniowa nie jest u teściów ale w rodzinie autorki wątku, tak to wygląda dla mnie
        • malwi.2 Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 11:44
          miałam taką znajomą, która non stop narzekałą na teściową, że nie chce pomóc, a ona pomagała dużo, mimo, ze była schorowana, dzieci kolezanki podczas choroby zawsze u niej były

          natomiast pod niebiosa wychwalała swoja matke, która fakt wspierała ja finansowo (stać ja było na to), ale nigdy nie zaoferowała sie, ze popilnuje dzieci np w weekned bo była zawsze bardzo zmeczona po tygodniu pracy (lekkiej), i ta kolezanka z gromadka dzieci latała na zakupy, załatwiała sprawy, maz w delegacji, z resztą jej matka nigdy nie pmagała przy dzieciach z wyjątkiem tego, ze jak kolezanka narzekała to ona jej pienądze dawała, ale to tesciowa była ta zła
        • spitting_mad Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 12:12
          "popieram, myśle tak samo!!!

          dziadkowie nic nie muszą!!!

          a w to, ze niby ci teściowie wymagaja pomocy finansowej to nie chce mi sie wierzyc, skoro autorka zasobnych finansów nie posiada, może to autorka udaje sie po pomoc finansowwa do teściów i oni wtedy mówią, ze nie mają pieniędzy

          może postawa rosczeniowa nie jest u teściów ale w rodzinie autorki wątku, tak to wygląda dla mnie"


          Droga malwi2- w której to mojej wypowiedzi napisałam, iż pomagam teściom finansowo albo oni takowej pomocy wymagają? No chyba, że dla Ciebie danie komuś warzyw z działki i paru jajek znamiona takowej posiada. Nigdy też nie prosiliśmy teściów o pomoc finansową ani tez takowej oni ze swej strony nie oferowali. Nie mam także postawy roszczeniowej wobec swoich rodzicow, ani tym bardziej oni wobec mnie czy moich trzech sióstr lub brata. Zresztą, ilu ludzi mających 5 dzieci stać na to, żeby jakoś szczególnie wspierać je finansowo. Nigdzie o pomocy fiansowej nie wspominałam. Pomoc materialna to nie tylko pieniądze, ale i żywność, ubrania, zabawki itp. Jestem bardzo wdzięczna moim rodzicom, iż każdemu z nas zapewnili dobre wykształcenie, dali wiarę w siebie, poczucie bezpieczeństwa. Doceniam, że każdemu z nas tata pomógł w remoncie/ wykończeniu naszych mieszkań/ domów. I doceniam bardzo, że teściowie kupują moim dzieciaczkom zabawki na Gwiazdkę i urodziny, bawią się chętnie z nimi, gdy ich odwiedzamy.
          Napisałam o tym, że teściowie sporo narzekają na sprawy finansowe, ale nie pisałam że pomagamy im finansowo. Więc malwi2 nie przeinaczaj slów innych osob.
      • wiesia650 Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 11:36
        Ja chciałam coś napisać z punktu widzenia teściowej/matki.Mam 66lat,mąż 72lata.Pierwsza wnuczka urodziła się,gdy jeszcze pracowałam,pomoc zaoferowała mama synowej,już nie pracowała i jest młodsza niż ja.Ponieważ jej mama mieszkała w drugiej klatce,to my przenieśliśmy się do mojej mamy w drugi koniec miasta,żeby było łatwiej opiekować się maleństwem.Kiedy przestałam pracować zaproponowałam,że mogę tamtą babcię podmieniać kilka dni w tygodniu,lub wtedy,gdy będzie taka potrzeba.Okazało się,że takiej nie ma.W wakacje razem z dzieciakami byliśmy na działce,młodzi dojeżdżali do pracy,my zostawaliśmy z wnuczką.Druga babcia miała wakacje.Kiedy urodziła się druga wnuczka zaproponowałam,że mogę się nią zaopiekować.Dojeżdżałam codziennie tramwajem kawał drogi,pomagał mi mąż.
        Po dwóch latach dzieciaki przeprowadziły się jeszcze dalej i dojazd zajmował bitą godzinę.
        Niestety moja mama miała udar i musiałam nią się zająć.Opiekę wtedy już nad dwulatką przejął całkowicie mąż.Opiekował się nią przez następne dwa lata.Jako 4latka poszła do przedszkola.Zaznaczam nigdy nie byliśmy roszczeniowi w stosunku do naszych dzieci,nie pomagaliśmy im finansowo,bo nie mieliśmy z czego,a i oni takiej pomocy nie potrzebowali.Daliśmy im na 10 lat mieszkanie,gdy w tym czasie wzięli kredyt i kupili sobie domek.To co robiliśmy,to robiliśmy z własnej woli,ale nie było to wcale łatwe.Nie narzekaliśmy przynajmniej głośno,ale taka opieka nad dzieckiem w pewnym wieku wcale nie jest łatwa.U nas było to około 12 godzin dziennie.Trzeba było wstawać o 4tej rano z domu wyjść o 5tej,a powrót około 17-18.Opieka nad wnukiem,czy wnuczką jest bardzo odpowiedzialna.Człowiek bardziej się boi jak przy własnym dziecku i nie czarujmy się w wieku 70+ człowiek już nie jest taki sprawny i chyba nie ma takiej cierpliwości.Całe szczęście,że nasza wnusia była grzeczna i od pewnego momentu można było sie z nią dogadać.Nie wyobrażam sobie jednak opieki nad bliźniakami,to musi być dopiero wyzwanie
        • malwi.2 Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 11:51
          Całe szczęście,że nas
          > za wnusia była grzeczna i od pewnego momentu można było sie z nią dogadać.Nie w
          > yobrażam sobie jednak opieki nad bliźniakami,to musi być dopiero wyzwanie

          dokładnie

          nie wyobrażam sobie, że mi kiedys przyszła synowa bedzie układała grafik na stare lata

          tak jak nie wyobrażam sobie, ze ja będę naciskała na na syna, ze czas sie ustatkowac,

          jego zycie, moje życie
        • madzia-linka do wiesia650 30.01.13, 21:42
          Jest Pani wspaniala mama, tesciowa i babcia! Ogromne wyrzeczenie i pomoc dla dzieci! Ja również mam taka cudowna Mamusie i jestem jej przeogromnie wdzieczna za pomoc przy dzieciach. Zreszta na tesciowa pod tym wzgledem tez nie narzekam. Zawsze jeśli moze z dziecmi zostanie. Pozdrawiam!
    • spitting_mad Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 12:32
      mam też pytanie z innej beczki
      jak Ci z Was, którzy uważają, iż dziadkowie absolutnie nie muszą pomagać przy wnukach, wyobrażają sobie pomoc ze swej strony rodzicom na stare lata, albo jakiej pomocy sami oczekują od własnych dzieci na starość?

      w mojej rodzinie zawsze pomagaliśmy sobie nawzajem- rodzice dzieciom, dzieci rodzicom; nie wyobrażam sobie opcji, iż mogłabym olać rodziców na starość, nie spędzać czasu i nie pomóc choćby w posprzątaniu mieszkania moim żyjącym dziadkom, także ze strony męża;
      przyznaję, że w tej chwili zaczynam myśleć nad tym, co będzie jak teściowie takiej pomocy będą wymagali. Jak już pisałam, prócz męża i mnie nie mają nikogo. Na razie są w bardzo dobrej formie, nie chorują, uważam, że wbrew licznym narzekaniom, mają też dobry poziom życia w aspekcie czysto materialnym (no chyba, że nie wiemy z mężem o jakichś ich długach, płaconych alimentach, uzależnieniach, chorobach, itp.);
      Zależało mi zawsze na dobrych relacjach z teściami, bo zostalam tak wychowana, iż dażę dużym szacunkiem samą ideę rodziny, starsze osoby, itp.
      Mojemu mężowi zdarzyło się kilka razy mówic mi, że odegra się na rodzicach na starość (chodzi o jakieś poprzednie akcje z ich strony), w tej chwili mówi, że nie odezwie się do nich, że ja także nie powinnam. Brat męża od lat twierdzi, że skoro oni się go wyparli, to on tym samym nie wobec nich żadnych zobowiązań. Uważam, iż mąż i szwagier mieli dobre, dostatnie i beztroskie dzieciństwo i dlatego zawsze reagowałam skrępowaniem na takie ich zachowania.
      Sama jednak myślę teraz, jak to ma wyglądać w przyszłości. W sumie realnie nie okazują mi jakiegos wsparcia (i nie o pieniądze mi chodzi, bo takiej potrzeby zresztą nie ma) tylko właśnie choćby ta sprawa teraz z opieką nad dziećmi, czy wcześniej meldunkiem dla nich (nie dla nas). W marcu pewnie pojadą na narty i trzeba będzie coś zrobić z ich psem. zawsze podrzucali nam go w tym czasie. Mam tym razem odegrać się i odmówić? Mam zupelnie inne wzorce z domu rodzinnego i mam z tym ewidentny problem.
      • martalik Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 14:34
        Gloryfikujesz swoją rodzinę, wieszasz psy na teściach. Może ktoś z twojej wspaniałej rodziny wprowadzi się do was dopóki nie znajdziecie "odpowiedniej" opiekunki i będzie po sprawie?
        Oczywiście tak nie myślę, ale chcę ci pokazać jak jesteś niesprawiedliwa w ocenach. W ogóle nie przyjmujesz argumentów z forum dotyczących twoich wygórowanych oczekiwań wobec starszych ludzi.

        > realnie nie okazują mi jakiegos wsparcia (i nie o pieniądze mi chodzi, bo takiej potrzeby z
        > resztą nie ma) tylko właśnie choćby ta sprawa teraz z opieką nad dziećmi, czy w
        > cześniej meldunkiem dla nich (nie dla nas).
        Nie zameldowaliby u teściów małych dzieci bez rodziców, dzieci melduje się z rodzicem. Moim znajomym odmówiono takiego fikcyjnego meldunku a przepisy w całym kraju są takie same. Wobec powyższego nie chce mi się wierzyć, że załatwiliście meldunek samych dzieci u kogo innego.
        Bardzo emocjonalnie, niedojrzale reagujesz. Nie piszę tego z krytyki ale aby uświadomić ci, że masz tu kawałek do przemyśleń i pracy nad sobą.
        > mam też pytanie z innej beczki
        > jak Ci z Was, którzy uważają, iż dziadkowie absolutnie nie muszą pomaga
        > ć przy wnukach, wyobrażają sobie pomoc ze swej strony rodzicom na stare lata, a
        > lbo jakiej pomocy sami oczekują od własnych dzieci na starość?
        Wychowujesz dwoje dzieci, jesteś na początku rodzicielskiej drogi, czeka cię jeszcze wiele pracy w związku z dziećmi. Załóżmy, że nie będziesz na starość miała sił aby bardzo aktywnie opiekować się wnukami, jak teraz tego oczekujesz od teściów. Według twojej logiki, twoje dzieci mogą się spokojnie od ciebie odciąć na starość. Smutne, no nie?
      • johana75 Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 14:55
        spitting_mad napisał:

        > mam też pytanie z innej beczki
        > jak Ci z Was, którzy uważają, iż dziadkowie absolutnie nie muszą pomaga
        > ć przy wnukach, wyobrażają sobie pomoc ze swej strony rodzicom na stare lata, a
        > lbo jakiej pomocy sami oczekują od własnych dzieci na starość?

        spitting_mad napisał:

        > mam też pytanie z innej beczki
        > jak Ci z Was, którzy uważają, iż dziadkowie absolutnie nie muszą pomaga
        > ć przy wnukach, wyobrażają sobie pomoc ze swej strony rodzicom na stare lata, a
        > lbo jakiej pomocy sami oczekują od własnych dzieci na starość?

        Czyli jednak dla ciebie to jest cos za coś. Ja wychowałam syna, dałam mu wykształcenie itp i on ma obowiązek zatroszczyć sie o rodziców, a nie dlatego że ja będę bawić wnuki. Oczywiście mam zamiar pomagać DOROSŁEMU dziecku w miarę możliwości (finansowo czy zajmując się dziećmi od czasu do czasu, nie na stałe). W sumie to nie oczekuje od syna pomocy na starość...bo musi...postaram się o nią sama zatroszczyć...ale oczywiście nie wiem co przyszłość przyniesie...
        --
        tablica.pl/oferty/uzytkownik/1G70/
        • spitting_mad Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 15:53

          >
          > Czyli jednak dla ciebie to jest cos za coś. Ja wychowałam syna, dałam mu wykszt
          > ałcenie itp i on ma obowiązek zatroszczyć sie o rodziców, a nie dlatego że ja b
          > ędę bawić wnuki. Oczywiście mam zamiar pomagać DOROSŁEMU dziecku w miarę możliw
          > ości (finansowo czy zajmując się dziećmi od czasu do czasu, nie na stałe). W su
          > mie to nie oczekuje od syna pomocy na starość...bo musi...postaram się o nią sa
          > ma zatroszczyć...ale oczywiście nie wiem co przyszłość przyniesie...

          kurcze fajnie, że mam wolne dwa dni, bo mogę śledzić forum na bieżącosmile

          ale dla Ciebie, to też jest coś za coś- wychowałaś syna a on ma obowiązki wobec Ciebie...
          przecież to zupełnie naturalne- uważam, że cała najbliższa rodzina ma obowiązki wobec siebie- mamy je wobec swoich rodziców, dziadków, rodzeństwa, dzieci, małżonka, przyjaciół jak i domowych zwierzaków, a także współpracowników, podwładnych, przełożonych, sąsiadów- taki jest porządek społeczny, to nawet na poziomie społeczeństw funkcjonuje (kwestie podatkowe, opieka społeczna, darmowe szkolnictwo, itp.).
          Nigdy nie uchylałam się od jak to piszesz "obowiązków" wobec teściów, nie urządzałam akcji w stylu "bojkotujemy dziadków, bo są wredni" (a znam takie przypadki), nie sączylam małżonkowi jadu do ucha na temat jego rodziców (a niestety nierzadko i tak bywa). Są rzeczy, które denerwowały mnie w zachowaniach moich teściów i pewnie nie raz zachowywałam się wobec nich nieczule, niechetnie, itp. ale chocby ze względu na to, że to dzięki nim, po świecie chodzi mój mąż, mam ich za co szanować i odczuwać wdzięczność, bo jakby nie oni, toby mego męża nie byłosmile
          • johana75 Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 16:30
            > ale dla Ciebie, to też jest coś za coś- wychowałaś syna a on ma obowiązki wobec
            > Ciebie...

            Może źle się wyraziłam, chdziło mi o obowiązek prawny,ja napisałam że nie będę oczekiwała pomocy na starość od swojego dziecka...
            --
            tablica.pl/oferty/uzytkownik/1G70/
      • jot.kaa Re: wkurzyli mnie teściowie 30.01.13, 13:40
        w życiu po takiej akcji nie przygarnęłabym ich psa. Zgodnie z zachowaniami wpojonymi Ci w Twoim domu rodzinnym przedstawiłabym im n/w link
        www.ugolebiewskich.pl/index.php?ugolebiewskich=kontakt
        i powiedziała, że niestety tylko w taki sposób mogę pomóc.
        Obiady raczej też bym sobie odpuściła bo z tego co piszesz to raczej mierna przyjemność.

        W ogóle na Twoim miejscu pozwoliłabym samoistnie zatrzeć się Waszym kontaktom. Tym bardziej, że to chyba Tobie na nich zależy bardziej niż mężowi. Latanie na niedzielne obiadki zalatujące hipokryzją to naprawdę strata czasu. Lepiej spędź ten czas z dziećmi i mężem skupiając całą uwagę na nich a nie na tym żeby się pięknie uśmiechać do teściowej i zachwalać jej schabowego.

        trzymam kciuki za to żeby sprawa rozwiązała się szybko i gładko smile



      • ania2806 Re: wkurzyli mnie teściowie 31.01.13, 09:49

        Rodzice juz sobie na to prawo do pomocy od dzieci na starosc zapracowali wychowujac te dzieci 20-25 lat. To ty zdecydowalas sie na dzieci, nie mozna innych ludzi obarczac codziennymi konsekwencjami wlasnych wyborow.

        Wlasnym rodzicom pomaga sie z milosci, a nie bo sobie przy wnukach na to zapracowali. Plus jak juz koniecznie chcesz widziec pomoc na starosc w ramach splaty dlugu to oni wychowywali i poswiecali sie dla nas +/- 25 lat, ich starosc to moze 10 lat i wizyta 1-2x tydzien a nie codzienna orka (wychowanie dziecka i zapracowanie na jego potrzeby typu edukacja).

        Jak mozna od starszej zmeczonej zyciem osoby wymagac/oczekiwac codziennej wielogodzinnej pomocy przy blizniakach, ktore w tym wieku sa nie do spuszczenia z oka na 5 min. Obciazenie psychiczne i fizyczne ktore przerasta niejedna kobiete ok 30, a co dopiero mezczyzne po 60. 

        Tesciowie juz dali twojemu mezowi (i kazdy inny rodzic doroslemu dziecku) wystarczajaco do jego 25 roku zycia.
      • verdana Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 13:37
        Czyli "kochani rodzice, jeśli nie pomożecie nam, gdy jesteśmy już całkiem dorosli, to nie liczcie na naszą pomoc. Coś za coś. Nie zajmiemy się wami przecież z jakiejś tam miłości. Chcecie na starość mieć pomoc? To teraz macie obowiązek codziennie zajmować sie wnukami, być na każde nasze zawołanie. Chcecie na starość mieć własne życie, odpocząć po pracy? To my wam nie pomożemy, bo przecież nam, jako dorosłym ludziom po prsotu NALEŹY pomóc, o ile sie czegos od nas oczekuje. Nic za darmo. ".
        Cóż...pomoc w rodzinie nalezy sie tak naprawdę osobom, które same sobie nie radzą, a nie dorosłym ludziom, którzy powinni radzić sobie sami. Nie mówię, ze nie mozna poprosić o pomoc, ale poprosić - a nie faktycznie żądać. .
        --
        zpopk.blox.pl
        • volta2 Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 15:16
          pomoc w rodzinie nalezy sie tak naprawdę osobom, które same sobie nie rad
          > zą, a nie dorosłym ludziom

          no właśnie ci dorośli ludzie w tej chwili sobie nie radzą i pomoc by im się przydała - to nie jest pomoc na całe życie, za rok, dwa te dzieci pójdą do przedszkola a matka być może szybciej zmieni pracę, i pomoc może potrwałaby jakiś miesiąc czy pół roku.

          taka odmowa to jest jednak jakiś policzek - szczególnie w sytuacji gdy nie ma co liczyć na oparcie w innych dzieciach.

          a pomoc tylko tym, co sobie nie radzą - bez oczekiwania na wzajemność nie raz i nie dwa powoduje rośnięcie niemot życiowych, no bo jak to tak, zawsze ktoś pomógł

          do autorki:
          w sytuacji gdy pies ma zostać wam podrzucony poproście dziadków by poszukali pensjonatu przyjaznego zwierzętmom, takich raczej nie brakuje.
          uzasadnienie jasne, przy małych dzieciach, tak strasznie ruchliwych i absorbujących nie macie możliwości zająć się jeszcze zwierzęciem.
          zapewne dziadkowie focha nie strzelą tylko grzecznie pokiwają głowami i przyznają wam rację, bez obaw z odmową więcsmile

          może się zreflektują i coś zakumają, ale też trzeba być gotowym na focha długoterminowegosmile

          • malwi.2 Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 15:42
            > w sytuacji gdy pies ma zostać wam podrzucony poproście dziadków by poszukali pe
            > nsjonatu przyjaznego zwierzętmom, takich raczej nie brakuje.
            > uzasadnienie jasne, przy małych dzieciach, tak strasznie ruchliwych i absorbują
            > cych nie macie możliwości zająć się jeszcze zwierzęciem.

            i takie ruchliwe dzieci podrzucać straszym ludziom?? dwójkę dzieci maja osoby po 60 przewijac?? przebierać?? przenosić??

            ja o mają starość zamierzam zatroszczyć się sama, nie oczekuje od syna wdzieczności za to, że go urodziłam i wychowam,


            różnie w zyciu bywa, a moze mój syn pójdzie na studia na drugi kontynent i nie wróci?? znam wielu straszych ludzi którzy sobie radzą w takich sytuacjach, gdy nie mają nikogo bliskiego wokół siebie, albo bliscy nie dają rady pomóc bo sami są schorowani: po prostu jeden potrzebuje pomocy drugi chce zarobic na swoje potrzeby: i tak np. moim dziadkom trawnik kosi syn sąsiada wink

            mysle, ze wzajmna pomoc miedzy rodzicami a dziecmi wypływa sama, bez żadnej kalkulacji (ja sie nie zajme psem przez tydzień, bo oni nie chca tyrac przy bliźniakach, nóz za nóz, a co tam)

            uważam, że jak bede w dobrych stosunkach z moim synem, to bedziemy sobie wzajemnie pomagać, ale jednocześnie nie wymagac od siebie rzeczy przerastającyh nasze mozliwości
            • spitting_mad do malwi2 25.01.13, 15:58


              malwi2, odpowiadasz cytując wypowiedź volty, a nie moją!
              nie pisałam jakie usposobienie mają moje dzieci, ani że odegram się nie przyjmując pod sówj dach psa teściówsmile
              • malwi.2 Re: do malwi2 25.01.13, 17:17
                wiem, ze wpisałam sie pod postem volty, ale odpowiedź była do Ciebie - troche "skrótowo" napisałam

                ok może Twoje dzieci to aniołki, nie płaczące, nie ruchliwe, nie żywiołowe - spokojnie siedza i wkładaja klocki do sorterów, ale mimo to nadal jest przy nich dużo roboty: dwójke trzeba przwinąć, ubrać, nakarmic, przenieść

                uważam, ze wymagasz zbyt wiele od teściów i powinnaś uszanować ich decyzję


                o psie piszesz:

                W marcu pewnie pojadą na narty i trzeba będzie coś zrobić z ich psem. zawsze podrzucali nam go w tym czasie. Mam tym razem odegrać się i odmówić? Mam zupelnie inne wzorce z domu rodzinnego i mam z tym ewidentny problem.

                nie wyżywaj się na psie, to byłoby zbyt... żałosne uncertain

                aha, powinnam napisac oko za oko a nie nóz za nóz, i dodam jeszcze do poprzedniej wypowiedzi, ze przy dobrych stosunkach rodziców z dziećmi wzajemna pomoc wynika naturalnie, to nie jest żadna transakcja: coś za coś
                • gwen_s Re: do malwi2 26.01.13, 20:01
                  ja mam trochę inaczej niż autorka...
                  moi rodzice praktycznie cały czas zajmują się dzieckiem mojej siostry, a moimi wcale, dosłownie! Poprosiłam ich niedawno czy mogą zostać na jedną nockę ponieważ chcielibyśmy z M do kina iść i na kolację, bo od 5 lat nie byliśmy sami! Odmówili mi, po czym w ten dzień, który ja chciałam wzięli dziecko mojej siostry bo ona chciała iść do kina!!! To przykład tylko jednej akcji jaką "serwują" mi rodzice. Mi jest zwyczajnie przykro, raz drugi trzeci mogę przegryźć, ale kiedy notorycznie pokazują, że mają mnie gdzieś i moje dzieci (bo mi się wiedzie ok, a moja siostra jest poszkodowana przez "los"). Po czym przychodzi moment, ze chcą wyjechać i muszą zostawić psa i dom pod opieką to dzwonią do mnie, nie jest to prośba tylko "musicie" więc ostatnio po tym jak oni odmówili mi, powiedziałam, zeby zajechali pod adres drugiej córci, skoro jej pomagają to ma okazję się "odwdzięczyć"... to wtedy już moja mama obrażona, że oni jej nie będą fatygować bo jak sobie z dzieckiem poradzi, ale ja z dwójką mogę bez większych problemów???
                • madzioreck Re: do malwi2 28.01.13, 00:27
                  > nie wyżywaj się na psie, to byłoby zbyt... żałosne uncertain

                  Jaka śliczna manipulacja, co to znaczy wyżywać się na psie? Teściowie powiedzieli, że autorka i mąż powinni byli pomyśleć, zanim zdecydowali się na dzieci. No więc teściowie powinni pomyśleć, zanim zdecydowali się na psa. Nie mają z kim zostawić, niech nie jeżdżą, a nie zwalają na głowę zwierzaka rodzicom pracującym i z dwójką malutkich dzieci. Może na forum wszyscy tacy szlachetni, albo klawiatura przyjmie wszystko, ale ja tak właśnie bym podziękowała za chęć pomocy. Tymczasowej, czego znaczna część forumowiczów zdaje się nie zauważać.
            • jolunia01 Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 17:49
              malwi.2 napisała:

              > i takie ruchliwe dzieci podrzucać straszym ludziom?? dwójkę dzieci maja osoby p
              > o 60 przewijac?? przebierać?? przenosić??

              Wiesz, malwi, przesadzasz. Pielęgniarki w tym wieku przenosza i przewijają większe osoby niż 13-miesięczne dzieciaki.

              --
              O, to ja - taka mądra jestem?!
      • spitting_mad Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 15:39
        nastka1979 napisała:

        > A gdzie mieszkasz, ja też pod Toruniem, to może byśmy się dogadały i jakoś bym
        > Ci popilnowała tych dzieci smile, też mam małą córeczkę, ale starszą.

        Nastka odezwij się na mojego maila bukowina4@wp.pl, napiszę Ci wszystko dokładnie
        • ann.38 Re: wkurzyli mnie teściowie 25.01.13, 16:12
          Dajcie spokój dziewczynie z tą pomocą "coś za coś". To chodzi o wzajemną życzliwośc i zainteresowanie. Jak rodzice są kochający, wesprą dobrą radą, interesują się dziećmi i wnukami, to nie sądzę, że ktoś nie poda im szklanki wody na starosć tylko dlatego, że nie mieli pieniędzy żeby pomóc finansowo albo byli za słabi, żeby pilnować wnuki. Miłośc można okazać na wiele sposobów. Z wypowiedzi wynika, że nie chodzi tylko o to, że nie ma komu podrzucić bliźniaków, ale o ogólne podejście do budowania relacji rodzinnych. Ale z drugiej strony naprawdę jest wiele rodzin, które same sobie radzą i finansowo, i mieszkaniowo, i orgnaizacyjnie. Owszem jest dużo ciężej, ale jakoś da radę. A niektórzy tak przedstawiają sprawę jakby nie dało rady funkcjonowąc i jakby tylko oni byli w takiej sytuacji. Dużo się mówi o pomocy ze strony rodziców/dziadków i robi to wrażenie, że wszyscy tak pomagają. Tak jest chyba poprawnie politycznie- kochane wykorzystywane babunie i dziadunie. Tylko nie daj Boże napisać, że nie każda babcia jest taka super kochana, to zaraz padają zarzuty, że nie wiadomo jakiej pomocy (kasy) się oczekuje. Ja planuję pomóc moim dzieciom. Wiem jak to ciężko, a przede wszystkim przykro, jak rodzice nie pomagają.
          • kanna Re: wkurzyli mnie teściowie 28.01.13, 11:18
            To chodzi o wzajemną życzliwośc i zainteresowanie

            Zajmowanie się dwójką dzieci 17-19, codziennie, połączone z dowożeniem - to nie życzliwość, to praca.
            --
            Jak można taką podłą być i mieć tak ładny biust
            • ann.38 Re: wkurzyli mnie teściowie 28.01.13, 13:33
              kanna napisała:
              > Zajmowanie się dwójką dzieci 17-19, codziennie, połączone z dowożeniem - to ni
              > e życzliwość, to praca.

              Przeczytaj calą wypowiedź, a nie tylko pierwsze dwa zdania. Napisałam, że gdyby było wajemne zainteresowanie i życzliwość, to nie byłoby takiego żalu, że dziadkowie nie mają sił pomóc w opiece.
    • upartajakosiol do tych, co są za teściami wkurw...ionej 25.01.13, 16:18
      Ludzie, co wy za głupoty opowiadacie! Przecież ta laska wyraźnie pisze, że nie chce od teściów opieki na stałe- to ma być rozwiązanie tymczasowe, dopóki nie znajdą opiekunki, bądź nie zmieni pracy! Z 60- latków obłożnie chorych starców robicie. Chyba ten jej teść nie umiera, mając emeryturę i jednocześnie nadal pracując. Wiele z Was pewnie wspólnych z mężem/ żoną dochodów takich nie ma, jak emerytowany wojskowy w stopniu oficera (wiem, co mówię bo mój tato jest emerytowanym majorem- ponad 3500 zł netto). A z tym meldunkiem, to zapewniam was, że bez problemu można zameldować u siebie osobę niepelnoletnią bez meldunku jej rodziców/ opiekunów. Więc ewidentnie brudna zagrywka teściów.
      W ogóle po co ty się tu dziewczyno odzywasz- tu jest tłum takich, co to nigdy od nikogo nic nie wzięli, i niczego od innych nie oczekują. Sami wszystko zrobili, sami wszystkiego się dorobili, a teściów i rodziców po dupach gołych z wdzięczności, że ich spłodzili całują! No a wiadomo, że dorosłym dzieciom się nie pomaga, a wnuki to dla dziadków obce osoby. No i widać jak w tym kraju jest. Nic dziwnego, że taką a nie inną politykę prorodzinną mamy- chciał mieć obywatel dziecko, to niech liczy tylko na siebie.
      W jakiej normalnej rodzinie w takiej podbramkowej sytuacji dziadkowie nie zajęliby się wnukami? Przecież to nie są żadne wygórowane i chore oczekiwania. Nie bierz wkurw...iona psa teściów. Co Cię ich pies obchodzi, niech wsadzą w worek i wywiozą do lasu. Przecież masz małe dzieci i chłopa co zapierda... od rana do wieczora.

      Juzu ludzie, spójrzcie wokół siebie. W moim środowisku (stolica Wlkp, klasa średnia) to norma, że babcia i dziadek przy wnukach pomogą. Ilu ludzi w tym kraju stać na opiekunki, prywatne żłobki i przedszkola. Ale ilu moich znajomych opiekuje się rodzicami, bo ilu starych ludzi ma takie emerytury, żeby zapłacic sobie za opiekę? W normalnej rodzinie dziadkowie bez wahania pomogliby.
      • zielonelato Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 25.01.13, 16:48
        upartajakosiol napisała:

        > Ludzie, co wy za głupoty opowiadacie! Przecież ta laska wyraźnie pisze, że nie
        > chce od teściów opieki na stałe- to ma być rozwiązanie tymczasowe, dopóki nie z
        >
        > W ogóle po co ty się tu dziewczyno odzywasz- tu jest tłum takich, co to nigdy o
        > d nikogo nic nie wzięli, i niczego od innych nie oczekują. Sami wszystko zrobil
        > i, sami wszystkiego się dorobili, a teściów i rodziców po dupach gołych z wdzię
        > czności, że ich spłodzili całują!

        Kochana to się nadaje na sygnaturkę, uwilebiam Cię!smile


        No a wiadomo, że dorosłym dzieciom się nie po
        > maga, a wnuki to dla dziadków obce osoby. No i widać jak w tym kraju jest.

        Trudno polemizować, choc zaraz i tak stado jękaczy się zleci i dostaniesz do przeczytania elaborat na temat zdrowego egoizmu, asertywnosci i objawień w stylu "wolnoć Tomku w swoim domku" i tym podobne.


        > dziwnego, że taką a nie inną politykę prorodzinną mamy- chciał mieć obywatel dz
        > iecko, to niech liczy tylko na siebie.


        Ci co maja dobrze się nie odzywają.
        Moi rodzice z teściami sami dzwonią i proponują , by wnuka zabrać, nas nieco od kieratu domowego odciążyć, ale ja z mało "trendnej" rodziny jestem. U mnie każdy na kazdego może liczyc , w sumie jak tak dobrze się zastanowić to o zgrozo zawsze i o kazdej porze, kwestia dogadania, a nie poświęcania Bóg wie jakiego. Ale to tak normalne dla mnie, ze nigdy się nad tym nie zastanawiałam, po prostu kwestia mentalności, wychowania, priorytetów, jesteśmy mhm... rodzinni? Ot i co.
        Niektórzy niestety na bliskich nie maja co liczyc, prędzej obca osoba im pomoze, stad przekonanie ,ze skoro muszą sami radzi sobie czy chca, czy nie to inni tez niech nie maja lepiej , bo w dupach ze szczęscia im by się jeszcze poprzewracałowink




      • johana75 Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 25.01.13, 16:57
        > Juzu ludzie, spójrzcie wokół siebie. W moim środowisku (stolica Wlkp, klasa śre
        > dnia) to norma, że babcia i dziadek przy wnukach pomogą. Ilu ludzi w tym kraju
        > stać na opiekunki, prywatne żłobki i przedszkola. Ale ilu moich znajomych opiek
        > uje się rodzicami, bo ilu starych ludzi ma takie emerytury, żeby zapłacic sobie
        > za opiekę? W normalnej rodzinie dziadkowie bez wahania pomogliby.

        Klasa średnia? Czy kto w tym kraju jest klasa średnią? Moim zdaniem klase średnia jak najbardziej powinno być stać na opiekunkę do dzieci, samochó i dom lub mieszkanie. To jest klasa średnia, a nie ci co musza wybierać samochód albo opiekunka do dziecka...
        W Pl. jest słabo z klasa średnią...zarabiając średnia krajową...
        --
        tablica.pl/oferty/uzytkownik/1G70/
        • upartajakosiol Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 25.01.13, 17:09
          johana75 napisała:

          > Klasa średnia? Czy kto w tym kraju jest klasa średnią? Moim zdaniem klase średn
          > ia jak najbardziej powinno być stać na opiekunkę do dzieci, samochó i dom lub m
          > ieszkanie. To jest klasa średnia, a nie ci co musza wybierać samochód albo opie
          > kunka do dziecka...
          > W Pl. jest słabo z klasa średnią...zarabiając średnia krajową.

          zależy gdzie mieszkasz, każdy z moich znajomych ma mieszkanie lub dom (albo dostali, albo skredytowali), sama mam częściowo na kredyt; mają też samochody (średnio takie 10 letniesmile), z opiekunkami to już rożnie bywa, bo wiadomo po co płacić, jak babcia bądź dziadek chętnie pomogą; znam i takich, co mają opiekunkę, ale dziadkowie za nią płacą, na wakacje raz do roku każdy z moich znajomych też jedzie (nawet i na dwa tygodnie); mam nawet takich co to ich było stać na więcej niż jedno dziecko, a nawet na psa czy kota...

          johanna, nie przesadzaj, w tym kraju jak ktoś ma średnią krajową to wcale źle nie ma, a jak już dwoje malżonków ma każde po średniej to da się przeżyć; i to jest właśnie nasza klasa średnia,
          z punktu widzenia socjologii, klasa średnia to nie tylko dochody, ale także inne czynniki- wykształcenie, zaangażowanie spoleczne i polityczne, korzystanie z dóbr kultury, stan zdrowia, dieta, aktywność fizyczna, itp., itd.
          możesz mieszkac w komunalnym lokalu i nie mieć samochodu ani stałego etatu, a przedstawicielem klasy średniej jesteś...
          • astrum-on-line Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 26.01.13, 21:28
            z opiekunkami to już rożnie bywa, bo wiadomo po co płacić, jak babcia bądź dziadek chętnie pomogą

            Prawda? Jakież to słodkie, wcisnąć babci i dziadkowi dzieci bo po co płacić za opiekunkę. Jasne że chętnie pomogą, bo jest presja otoczenia, że trzeba pomagać, vide pretensje do dziadków że nie chcą pomagać.
            • upartajakosiol Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 26.01.13, 22:11
              Prawda? Jakież to słodkie, wcisnąć babci i dziadkowi dzieci bo po co płacić za opiekunkę. Jasne że chętnie pomogą, bo jest presja otoczenia, że trzeba pomagać, vide pretensje do dziadków że nie chcą pomagać.

              astrum, ale dlaczego Ty zakładasz, że moi znajomi wciskają dziadkom dzieci pod opiekę? Znam mnóstwo sytuacji, kiedy to dziadkowie sami zaproponowali pomoc i dla mnie nie ma w tym nic dziwnego. A co do presji otoczenia- lekko przesadzasz, idziesz na łatwiznę, za bardzo upraszczasz sprawę. Wszystko można w ten sposób wytłumaczyć. Ze względu na opinie innych, nie chadzamy nago po ulicach, nie jadamy psów i kotów, nie kradniemy w widoczny sposób, nie olewamy rodziców na starość. W Polsce bardzo brakuje zinstytucjonalizowanych, ogólnodostępnych, tanich środków opieki nad małymi dziećmi i brakuje też niestety takich form opieki nad starszymi czy też schorowanymi osobami. W naszym kraju powszechnym zjawiskiem jest wzajemna, międzypokoleniowa wymiana.
              • astrum-on-line Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 26.01.13, 22:57
                Akurat moja mama należy do pokolenia dziadków. Większość jej koleżanek (głównie) i trochę kolegów (w mniejszości) opiekuje się w tym momencie wnukami. I czasem mama mi opowiada co jej te szczęśliwe babcie opowiadają. Jasne że chcą się opiekować. Ale wstawanie o piątej rano, jechanie do domu dzieci (żeby być przed wyjazdem rodziców do pracy), opieka nad dziećmi przez 8 - 10 godzin dziennie, ugotowanie, posprzątanie a potem powrót do domu jest ponad ich siły. Nie protestują wobec dzieci, no bo to przecież ich wnuki. Praca za darmo, bo przecież babci nie trzeba płacić (co innego opiekunce). A jeszcze słodka wnuczka powysysa z babci kasę na bzdety.

                Oczywiście, że rodzinie trzeba pomagać. Staram się w ramach moich możliwości pomagać i rodzinie i przyjaciołom. Służę pomocą czym mogę. Ale w takich granicach, w jakich na to pozwala mój czas, zdrowie i posiadane środki. Praca za darmo przez szereg lat to przekracza moje pojmowanie pomocy. Szczególnie w sytuacji gdy kogoś STAĆ na opiekunkę.
              • mlodyniedowziecia Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 27.01.13, 20:37
                No właśnie - międzypokoleniowa wymiana. Jeśli tak to działa to ok. To co otrzymaliśmy od naszych rodziców oddamy naszym dzieciom.
                Problem, gdy w rodzinie całkiem sprawni rodzice (teściowie) się wyłamują. Ponieważ przyzwyczajeni są do pomocy od innych (swoich rodziców) to zamiast oddać młodym to co sami otrzymali nadal oczekują pomocy, tym razem nie od swoich rodziców (bo ci nie żyją) ale od dzieci.
                Moim rodzicom w opiece nad nami (brat i ja) bardzo pomagała babcia. Zajmowała się nami przed przedszkolem, a do końca szkoły podstawowej odbierała ze szkoły i opiekowała się do powrotu rodziców. Zawsze miesiąc wakacji (rodzice w pracy) spędzała z nami.
                Moimi starszymi rodzice zajmowali się (i nadal to robią - z wyjątkiem wakacji) podobnie. Z najmłodszym też się deklarowali, ale wyperswadowaliśmy im ten pomysł bo już stać nas żeby żona była na wychowawczym.
                Ja też będę zajmował się wnukami, kiedy tylko się pojawią (no chyba, że młody zafunduje mi je przez 50smile . Z babcią do jej śmierci mieliśmy z bratem doskonały kontakt. Gdy przestała być samodzielna na studiach najpierw jeden, a potem drugi mieszkał z nią. Moi rodzice przepadają za wnukami, a oni lubią i chcą spędzać czas z dziadkami, podczas gdy ich koledzy (piąta klasa i trzecia) wstydzą się swoich dziadków. Dlaczego? To pewnie nie mój zbawienny wpływ, lecz relacja, którą zbudowali dziadkowie. Gdyby wszyscy emerycu byli tacy jak moi rodzice i babcia pewnie mniej spotykalibyśmy samotnych staruszków.
                Dziadkom potrzebne są wnuki, wnukom dziadkowie, bo to w końcu "jedyni dorośli, którzy zawsze mają czas" jak powiedziało pewne dziecko.
                I pewnie właśnie o to chodzi. To tyle w temacie wykorzystywania teściów.
                Gdybym był w skórze "wkurzonej" to z pewnością nie brałbym sobie na głowę psa. Jej teściowie to przykład uczuciowej patologii. Jednego syna faktycznie wyrzucili ze swojego życia, od drugiego tylko biorą. Nic ich nie zmieni. Faktycznie warto olać - łatwo to powiedzieć, ale takie osoby często ranią najbliższych właśnie swoją patologiczna osobowością i wzbudzaniem poczucia winy. Skoro dostrzegł to syn to chyba najlepiej o nich świadczy.




            • d.d.00 Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 29.01.13, 13:04
              Hm, mój Tato to na emeryturę specjalnie przeszedł(a młody z niego chłopak bo ma 50 lat), żeby z wnukiem być i nikt na niego nie naciskał. Mało tego, on poszedł na emeryturę, jak syn się urodził(2 miesiące temu), a wszyscy wiedzą wszem i wobec, że ja chce opiekować się małym do roku. Teraz tato zabiera mi synka czasem na spacer czy żeby sie z nim pobawić, wozi nas do lekarza itd.
              On ma frajdę bo to pierwszy wnuk a ja mam lżej, przymusu nie ma.

              Padło tu określenie "rodzinność". U nas rodzice/dziadkowie pomagają wnukom i dzieciom i odwrotnie. Jak trzeba to wożę babcie do lekarza, na badania, na zakupy,leki kupić -nie ma problemu a babcia pierogi zrobi wink I nie ma znaczenia czy to pomoc materialna czy emocjonalna bo taka też jest potrzebna. Ale znam takie rodziny gdzie rodzice puszczają dzieci w świat nie specjalnie się nimi interesując a potem nie ma kto przysłowiowej szklanki wody podać. To już nie chodzi naprawdę o pieniądze, bo to rzecz nabyta ale o rzeczy, które ciężko kupić. Po prostu potrzeba się urodzić w takiej rodzinie gdzie się ma świadomość, że zawsze można liczyć na kogoś, ale też mieć poczucie, że ktoś może liczyć na nas-proste.
              Od razu napiszę: należę do klasy średniej, urzędnik samorządowy, mąż - sektor prywatny. Na wakacje jeździmy 2 razy w roku, chodzimy do kina i teatru, uprawiamy sporty, mamy auto 7 letnie i dom. Pozdrawiam! <to jakby się ktoś pytał> hehehe big_grin
          • agaoki Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 25.01.13, 21:15
            tak naprawdę nikt nic nie musi - rodzice nie muszą pomagać dzieciom, dzieci nie muszą pomagać rodzicom, dziadkowie nie muszą zajmować się wnukami. ale jednak większość ludzi sobie wzajemnie pomaga, nawet ludzie sobie w świetle prawa obcy - przyjaciele, sąsiedzi. na tym polega życie. nie rozumiem kompletnie postawy twoich teściów. nawet gdyby teściowa miała przyjechać tym tramwajem, korona by jej z głowy nie spadła. No chyba, że jest naprawdę schorowaną, niedołężną osobą. nie dziwię ci się, że jesteś wkurzona. na szczęście na rodziców możesz liczyć, chociaż nie w tej akurat konkretnej sytuacji.
            • verdana Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 25.01.13, 21:26
              Jest różnica między doraźną pomocą, a bezterminowym zajmowaniem się codziennie wnukami. Kazdy ma prawo do własnych planów, do wyjścia z własną żoną do kina, na spacer, a nie do tego, aby ktoś inny zadecydował, ze ma swój czas poświecić pomocy. Ciekawe, ile matek bez słowa poświeciła by wszystkie popołudnia po pracy, aby zająć sie dziećmi siostry, rezygnując z prywatnego zycia, spokoju i rozrywek.
              Teściowie też mają swoje życie i nie maja obowiązku uznać, zę mogą je zawiesć na dłuzszy czas, aby po raz kolejny zostać rodzicami.
              --
              zpopk.blox.pl
              • volta2 Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 25.01.13, 22:25

                aby po raz kolejny zostać rodzicami.

                no chyba się trochę zagalopowałaś, 4 godziny to jeszcze nie jest całe życie

                nie wiedziałam, że wszystkie opiekunki siedzące z dzieckiem od 8 do 17 automatycznie stają się matkami. wygląda na to że i ja zatrudniając opiekunkę na pół etatu porzuciłam dziecię i zajęłam się własnym życiem.




                • verdana Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 25.01.13, 22:52
                  Dla pracującego faceta jest. Rano praca, potem dzieci - tak samo, jak ojciec. Koniec z osdpoczynkiem, koniec z wyjściem po pracy z żoną - kto inny zadecydował o tym, co ma robić i to na czas nieokreślony.
                  Opiekunki są w pracy, potem wracają do domu. Dziadek bedzie w pracy, a potem będzie nadal w pracy - jadąc po dzieci i zajmujac się nimi. Dokładnie tak, jak ojciec. Tyle, ze łaskawie będzie mógł noc miec wolną.
                  --
                  zpopk.blox.pl
                  • volta2 Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 25.01.13, 23:16
                    to nie jest pracujący facet tylko emeryt

                    pracuje jak rozumiem hobbystycznie, emerytury wojskowe są niezłe, więc to nie jest kwestia jeść czy przymierać głodem. pewnie bez problemu mógłby na parę miesięcy zmniejszcyć wymar godzin,

                    czym się różni opiekunka dla dziecka płatna od babci niepłatnej? myślisz że dziecko 4m ma świadomość wypłacanych pensji i odóżnia na tej zasadzie?

                    Opiekunki są w pracy, potem wracają do domu.
                    no złota myśl na miarę profesora!!! babcia jak rozumiem po 4 godzinach zajmowania się dziecka staje się z automatu matką i do domu swojego już nie wraca? a, to stąd ci te matki-babki się uroiły?

                    do kina niepracujaca babcia może iść z rana, do kawiarni również, nawet powtórkę serialu może z rana, gdy dzieciak w żłobku sobie na spokojnie obejrzeć. nie wszystkie aktywości trzeba prowadzić z wieczora.

                    ja rozumiem, że blilżej ci do takiej babci niż młodej matki, ale nieco więcej rozsądku w myśleniu życzęsmile

                    a do autorki - dziadek był widać słabym ojcem, nie będzie dobrym dziadkiem-opiekunem, więc nie ma co dziecka narażać na kontakt na siłę. trzeba przeszacować na nowo zyski i straty z powodu pracy w tych dziwnych godzinach i ewentualnie rozważyć pozostanie z dzieckiem w domu. i dobry uczynek zrobić przy okazji - żadna opiekunka nie zostanie matką przez przypadek.

                    jeśli za pół etatu niani wychodzi wam 12oo zeta + koszt żłobka - to chyba realnie będzie ci się opłacało zostać w domu? akurat ja nie jestem zwolenniczką pracowania za miskę ryżu z okazji zostania matką. a pewnie tyle ci zostanie co na ten ryż.
                      • malwi.2 Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 26.01.13, 10:15
                        dzieci są w żłobku od rana do 17.00, matka pracuje od 16.00 do 21.30

                        dlaczego babcia, dziadek mają rezygnowac ze swojego czasu i się poświęcać podczas gdy matka poświęca swój czas dla dzieci minimalnie, bo ile ona je widzi???

                        tak ją wychowali wspaniali rodzice, że swoje dzieci najchętniej by na cały dzień w placówce zamknęła????
                      • volta2 Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 26.01.13, 12:57
                        Teść jest dość wysoko postawionym oficerem WP (w tej chwili na emeryturze, ale pracuje w innej instytucji publicznej

                        mają dobrą sytuację finansową

                        to słowa autorki z wątku rozwijąjącego

                        więc podtrzymuję - emeryt hobbysta, nie przymiejrają głodem, mogliby gdyby chcieli - pomóc, na różnoraki sposób.
                        chyba nie zaprzeczysz, że pan emeryt skoro pracuje to nie ma sił, nie starcza mu energii itp?
                        jedyne czego nie ma to chęci, i nie można tej chęci wymagać - ale spokojnie można dać do zrozumienia, że też nie ma chęci zająć się psem w czasie nartowania dwójki schorowanych i zniedołężniałych ubogich emerytów.
                        • malwi.2 Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 26.01.13, 13:48
                          ja nie widzę nic w tym złego, ze dziadek nie rzuca z dnia na dzień hobbystycznej pracy, bo synowa wzywa- mój teśc tez pracuje hobbystycznie, podziwiam go za to, że nie wegetuje na starość, nie wyobrażam sobie, bym miała mu to hobby odbierać

                          poza tym starszy pan może nie mieć ochoty zajmować się tak małymi dziećmi, może nawet nie wie/nie pamięta co z takimi małymi dziećmi robić, nie jeden ojciec tak małymi dziećmi się nie zajmuje a co dopiero starszy pan, nie wykluczone, ze jak dzieci autorki podrosną teśc będzie całkiem dobrym dziadkiem

                          nie porównywałabym tygodniowej opieki nad psem do opieki na bliźniakami przez nie wiadomo jak dług okres

                          pracuje jak rozumiem hobbystycznie, emerytury wojskowe są niezłe, więc to nie jest kwestia jeść czy przymierać głodem. pewnie bez problemu mógłby na parę miesięcy zmniejszcyć wymar godzin

                          nie wyobrazam sobie tego zmniejszenia wymiaru godzin?? kto by wykonywał jego obowiązki?? w pracy nie mozna zmniejszyć sobie wymiaru godzin na jakiś czas ot tak

                          płatna opiekunka matką sie nie staje, bo matki wychowują dzieci za darmo

                    • sigrid-1 Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 26.01.13, 11:08
                      do kina niepracujaca babcia może iść z rana, do kawiarni również, nawet powtórkę serialu może z rana, gdy dzieciak w żłobku sobie na spokojnie obejrzeć. nie wszystkie aktywości trzeba prowadzić z wieczora, a niby to z jakiego powodu ktoś ma babci narzucać taki rozkład dnia? Litości, opieka nad wnukami to nie jest obowiązek. Ja doskonale rozumiem tych dziadków, bo po tylu latach życia i pracy maja prawo być zmęczeni, mają prawo być schorowani. Nie rozumiem co to za roszczeniowa postawa wobec dziadków. Jak pomogą przy wnukach to ok. o jak nie mogą, lub nie mają ochoty to "jazda po nich". Ludzie coś wam się zupełnie w główkach poprzestawiało?
                      • volta2 Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 26.01.13, 13:05
                        niepracujaca babcia może iść z rana

                        to tylko kontrargument, że jednak może i nie musi rezygnować z życia - litości, chyba nikt jej kajdankami przy kaloryferze nie zmusza do opieki, i nie zmusi.

                        natomiast nie ma co się tym kinem i kawiarnią tak zasłaniać - jako niepracująca, prowadząca w sumie żywot średnioaktywnej emertykismile zapewaniam, że wszystkie przybytki rozrywkowo-kulturalne otwarte są od 9 co najmniej. nie tylko kościół choć on rzeczywiście mało kogo przebije otwierając drzwi na 7-6 rano.
                        • sigrid-1 Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 26.01.13, 15:59
                          Nadal nie rozumiem dlaczego ma chcieć tak robić? To jej życie, swoje dzieci już wychowała, dlaczego zmuszać ja do robienia czegoś na co nie ma ochoty? Czy to zbrodnia odmówić synowej? Chyba to nie należy do jej obowiązków, nie chce to jej sprawa. Nie rozumiem co się tak pastwicie nad tymi ludźmi. Niech każdy sobie organizuje życie jak mu odpowiada, syn z synową również. Jak się zakłada rodzinę, to chyba każdy wie na co się decyduje.
                        • astrum-on-line Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 26.01.13, 23:05
                          Niepracująca babcia emerytka widocznie NIE MA OCHOTY zajmować się wnukami. Wymagałoby to od niej zbyt wiele wysiłku, nie chce się męczyć, ma ochotę na oglądanie w spokoju swoich ulubionych seriali w TV czy co tam innego robi. Nie rozumiem pretensji do niej, że chce żyć po swojemu. Zwłaszcza że jakoś nie wierzę w tymczasowość takich rozwiązań. Prowizorki są trwałe, najczęściej takie dzieci zostają pod opieką dziadków do czasu pójścia do szkoły i przez pierwsze lata szkoły. Czyli spokojnie jakieś 10 lat.
                      • 5agnieszka5 Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 27.01.13, 00:17
                        Powiem tylko jedno nasi rodzice poszli na emerytury w wieku 50-60 lat my musimy pracować do 67 lat aby ZUS miał z czego te emerytury im wypłacić. Wiec społeczny obowiązek spadł na nas, mamy dłużej pracować aby na ich emerytury ( czesto w wieku 50 lat ) było.To dziadkowie powinni też czuć obowiązek pomoć rodzicom, by mogli pracować i odprowdzać sklądki na ich przedwczesne emeryturki. Dziewczyno w życiu nie wziełabym im tego psa, gdy oni wyjeżdżają na narty.To dla Ciebie pies ma być ważniejszy niż dla nich wnuki, Twoje dzieci. Wypnij się na tego psa.Powiedz, że dzieci mają alergie i lekarz nie pozwala.Moja mama poszła na emeryturę w wieku 52 lata( 3 lata na zasiłku przedemerytalnym i potem emeryturka) i bardzo mi pomaga przy dwójce dzieci bo wie jak teraz ciężko trzeba pracować, aby utrzymać prace i bardzo mi współczuje, ze będę musiała pracową do 67 lat.
              • martalik Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 25.01.13, 23:34
                Nie mam nadziei, że niektóre z piszących tu młodych mam są w stanie odróżnić prawo od obowiązku i prośbę od żądania. Nie rozumieją, że świat i kolejne pokolenia się zmieniają. Moje koleżanki /babcie i koledzy/dziadkowie pracują, dorabiają, mają zainteresowania, rozwijają je. Nie ważne jakie to miasto i jaka klasa społeczna. Pomagają dzieciom ale doraźnie czy też w nagłej potrzebie a nie permanentnie. Dzieci bardzo kochają i po to ciężko pracowali by je wykształcić i nauczyć samodzielności. Dzieci te teraz zatrudniają opiekunki i jest to powszechne zjawisko. Chciałabym zobaczyć roszczeniowe młode mamy jak w 66 roku życia , pracując na pełnym etacie będą biegły codziennie po pracy na kolejny etat do swoich wnuków, by rano znów zająć się służbowymi obowiązkami. Idę o zakład, że tak nie będzie.
                • volta2 Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 25.01.13, 23:41
                  ach te dzisiejsze babcie - normalnie same na swoich ramionach wychowały dzieci, i nikt, nikt zupełnie im nie pomagał. a pokolenie ówczesnych ojców słynęło z pieluchowania noworodków i brało wespół zespół z matką urlopy tacierzyńskie?

                  tylko skąd się brały te babcie, do których na wakacje "na wieś" dzieci na całe 2 m-ce jeździły?
                  albo babcie eksportowane do "miasta" by z dziećmi siedzieć?

                  przyśniło nam się, prawda?(fakt, że dzieci z kluczem na szyi było jakby więcej, ale chyba nie czternastomiesięcznych?)
                  • verdana Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 26.01.13, 09:48
                    Moim znajomyn babcie pomagały, mnie także. Ale pomagały dorywczo - a nie na "cały etat" pięć dni w tygodniu. Jest zasadnicza różnica pomięcy pomocą doraźną, a uznaniem, zę dziadkowie nie mają prawa do własnego życia, bo mają zajmoować się wnukami wszystkie popołudnia w tygodniu.
                    Dziadkowie mogą zająć sie dziećmi, jesli chcą - gdy nie chcą poświęcić całego czasu wolnego na wnuki nie tylko mają do tego prawo, ale jest to absolutnie normalne.
                    --
                    zpopk.blox.pl
                    • volta2 Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 26.01.13, 13:00
                      a widzisz różnicę między kilkoma godzinami dziennie a całym etatem?

                      mają bliźniaki - przy podziale przez 2 przypada po 2 godziny na dziecko, no rzeczywiście, straszna udręka dla niepracującej babci, która jest tak chora i bez sil, że za chwilę jedzie na narty,
                      • sigrid-1 Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 26.01.13, 16:09
                        volta2 napisała:

                        > a widzisz różnicę między kilkoma godzinami dziennie a całym etatem?
                        >
                        > mają bliźniaki - przy podziale przez 2 przypada po 2 godziny na dziecko, no rze
                        > czywiście, straszna udręka dla niepracującej babci, która jest tak chora i bez
                        > sil, że za chwilę jedzie na narty,


                        dlaczego chcesz na siłę kogoś zmuszać do robienia tego na co nie ma ochoty? Nie chce się zajmować dziećmi to jej sprawa. O ile mi wiadomo to opiekę na swoimi dziećmi sprawują rodzice, nie dziadkowie. Niech rodzice sami się zorganizują tak, żeby swoim dzieciom tą opiekę zapewnić, to ich psi obowiązek, a nie zwalać obowiązku na innych. Na dodatek jeszcze obrabiać opinię ludzi w internecie. No chyba, że jest się nieudolnym, niezaradnym człowiekiem. A czas poświęcony przez autorkę wątku na rozpisywanie się o tym jaka ona pokrzywdzona lepiej poświęcić poszukiwaniu opiekunki, lub szukać inne go rozwiązania.
                  • lisia312 Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 26.01.13, 09:54
                    młode mamy roszczeniowe! Macie prawo prosić, nie wymagać!!!
                    To, że się teściowie nie zgodzili na STAŁĄ pomoc ( bo to nie wiadomo ile ta CHWILA potrwa), to ich wybór. Pewnie są zmęczeni i nie Wam oceniać i układać im życie. Wy macie prawo do swojego życia, oni nie? Oni swoje dzieci już wychowali. Czy Wy będziecie stale wnuki bawić , wątpię bardzo .
                    Rodzice ani teściowie dzieci mi nie wychowywali, więc teraz na starość mam ich zostawić? Nie pomagać? Nie muszę, ale CHCĘ, bo są starzy, bo wychowali MNIE i MĘŻA ( a nie nasze dzieci, ).
                    tylko skąd się brały te babcie, do których na wakacje "na wieś" dzieci na całe
                    > 2 m-ce jeździły?

                    Mylisz pojęcia. Wakacje na wsi, to nie codzienne obowiązki roczne, to była frajda dla dziadków i dzieci. Nota bene, ja jeździłam na wakacje do cioci, a nie do babć.
                  • b-b1 Re: do tych, co są za teściami wkurw...ionej 26.01.13, 10:05
                    volta2 napisała:

                    > ach te dzisiejsze babcie - normalnie same na swoich ramionach wychowały dzieci,
                    > i nikt, nikt zupełnie im nie pomagał. a pokolenie ówczesnych ojców słynęło z p
                    > ieluchowania noworodków i brało wespół zespół z matką urlopy tacierzyńskie?
                    >
                    > tylko skąd się brały te babcie, do których na wakacje "na wieś" dzieci na całe
                    > 2 m-ce jeździły?
                    > albo babcie eksportowane do "miasta" by z dziećmi siedzieć?
                    >
                    > przyśniło nam się, prawda?(fakt, że dzieci z kluczem na szyi było jakby więcej,
                    > ale chyba nie czternastomiesięcznych?)

                    Ówczesne babcie(czyt. moja mama) -przyjechały do miasta z mężem za pracą(400km)-same pracowały w mieście, gdzie mieszkały, mąż w pracy w terenie przyjeżdżał na jeden weekend w miesiącu. Żłobków nie było-więc była niania. Moja niania ma w tym roku 81 lat-co roku odwiedzam ją w imieniny. Moja teściowa(podobna sytuacja-przyjechała tu za pracą) dziecia zostawiała na cały tydzień u niepracującej siostry (250km) i na weekend do niego przyjeżdżała.
                    Aby być z dzieckiem przestała pracować na etat-tylko dorabiała w domu-do momentu, aż mógł pójśc do przedszkola. Teść mój jeździł na kontrakty zagranicę.