Dodaj do ulubionych

Moja zona nie chce isc do pracy :(

21.02.13, 09:10
Witam,

Moja zona nie chce iść do pracy sad. Po krotce opisze dlaczego mnie to martwi.
Mieszkamy za granica. Ja zarabiam dość dobrze ale szalu nie ma. Nie brakuje nam na życie, czasem wczasy, jakieś drobne luksusy. Ale oszczędzać nie da rady, a już na pewno nie na takim poziomie na jakim bym sobie życzył. Moja zona jest perfekcyjna osoba jeżeli chodzi o dom i wychowanie naszego syna. Ogólnie jesteśmy bardzo szczęśliwi tylko ze ja bardzo źle się czuje bez jakiegoś finansowego zabezpieczenia. Wiadomo jakie są teraz czasy, dziś pracujesz jutro nie. Hipotekę mamy mala wiec zawsze damy rade spłacić ratę. Wiem ze gdyby zona poszła do pracy bylibyśmy w stanie oszczędzić bez problemu 10k Euro rocznie ale ja to nie interesuje. Wszystkie nasze rozmowy na temat jej pracy kończą się kłótnia. Juz nie wiem jak mam jej to wytłumaczyć. Moja zona ma dopiero 30 lat!!! Próbowałem ja przekonać robiąc kalkulacje przychodów i rozchodów, powiedziałem ze zapłacę jej za jakiś kurs lub dodatkowe studia i nic. Zacząłem drastycznie ograniczać wydatki i dużo odkładać żeby dać jej do zrozumienia ze oszczędzanie jest dla mnie ważne (ponieważ rozmowy nie dawały rezultatu). Wystawiłem drugie auto na sprzedaż ponieważ umówiliśmy się wcześniej ze kupie jej samochód ale będzie musiała sama go opłacać bo tutaj opląty za auto są wysokie. Po roku nadal nic nie robi żeby znaleźć prace. Juz mi witki opadają, nie wiem jak mam z nią rozmawiać i jej to wytłumaczyć / zmotywować do szukania pracy.
Macie jakieś pomysły???
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
    • binka122 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 09:29
      witam
      myślę że żona trochę sie boi iść do pracy-tym bardziej że życie jej nie zmusza, i w zasadzie wszystko ma!
      Nie piszesz w jakim wieku jest synek,może malutki i nie chce go oddawać pod opiekę obcym ludziom ?a może się już ,,zasiedziała'' to takie moje określeniawink
      Mam przykład bardzo podobny z rodziny, kuzyn za granica pracuje sam, jego żona ciągle znajduje jakieś wymówki żeby do tej pracy nie iść (32 lata kobita) maja dwóch synów, najpierw że języka dobrze nie umie...posłał ja mąż na język, potem że dzieci za małe, teraz już obydwoje szkolne!! to że obca baba jej dzieci nie będzie wychowywać itd,
      A gdy tylko kuzyn porusza temat pracy(nawet na 1/2 etatu) kończy się to awanturą i straszną agresją z jej strony.Kiedyś tak sobie pomyślałam że skoro ich na dużo stać, wczasy , dobry samochód, to jej się najzwyczajniej nie chce, rano wyszykuje chłopaków do szkoły , ona zakupki ,kawka u rodziny,potem spokojnie obiad,przychodzą dzieci po 17 mąż i tak sobie żyje lajtowo :0)
    • ofelia1982 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 09:32
      Problem jest, bo w sumie nie mżna nikogo zmusić żeby zmienił swoje priorytety. Dla niej ważny jest dom i dziecko, dla Ciebie finansowe zabezpieczenie (nie twierdzę przez to oczywiście, że dziecko i dom nie są ważne Dziwi mnie jej postawa – taki duży opór. A przecież taka decyzja powinna być podejmowana wspólnie z małżonkiem – czy pracuję czy nie..
      Powiedz też ile dziecko ma lat – bo jeśli np. roczek – to mogę ją zrozumieć. Ale jeśli dziecko chodzi już do przedszkola/szkoły i spędza większość dnia poza domem – to Twoja żona po prostu się obija..Wiesz, ja też mam 30 lat, męża, dziecko i dom na głowie i jakoś daję radę pracować na pełny etat, wracam do domu i ogarniam z mężem dom (podkreślam, ze nie sama i kilka razy w tygodniu jeszcze gdzieś z dzieckiem wychodzę (np. w tym tyg idę na „kulki” i do teatru). Także da się połączyć to i to.
      Dziwi mnie postawa takich kobiet – bo o ile rozumiem chęć zadbania o dziecko jak jest małe i nie zostawianie go nianiom/żłobkom – to w momencie kiedy dziecko ma już kilka lat – większość dnia spędza poza domem. A kobieta stoi w miejscu, a potem żyje życiem biednego dziecka – bo nie ma swojego.. Poza tym teraz jest fajnie – Ty pracujesz, utrzymujesz Was wszystkich – ale niech się coś stanie (odpukać) – wypadek, choroba, utrata pracy…Ja bym nie mogła tak żyć.
      Pogadaj z nią w ten sposób, absolutnie ogranicz wydatki na np. ciuchy czy kosmetyki, przytocz argumenty dotyczące tego co by było z dzieckiem jeśli Ci się noga powinie i nie będziecie mieć dochodu. Może myślenie o dziecku ją zmotywuje. Poza tym ciężko dziecko wysłac na studia lub rozwijać jego pasje bez przyzwoitego dochodu czy oszczędności – nie wiem czy ona sobie z tego zdaje sprawę. A jeśli to nic nie da – wykup dobre ubezpieczenie na wypadek śmierci/choroby/utraty pracy…
      • ofelia1982 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 09:36
        Matko i córko, właśnie doczytałam, ze dziecko ma 10 lat...Kobita się po prostu zasiedziała w domu, a teraz będzie żyla życiem synka. Niech się modli żeby nic Wam w zyciu się nie przytrafiło (wypadek, choroba, niezdolność do pracy), alebo żebyś...Ty jej nie puścił w trąbę za kilka lat jak Cię jakieś 20+ dziewczę zauroczy (niestety zdarza się)..
      • vizualna Do Ofelii 22.02.13, 15:55
        Ofelio, przeczytałam posta i jestem pod wrażeniem. napisz proszę o Twojej organizacji dnia, jak udaje Ci się spędzac kilka godzin dziennie z dzieckiem, bawiąc się, przytulając, malujac, czytając książeczki; ogarniac całokształt prac domowych, pracować 8h/dziennie + dojazdy pewnie około 30 min w jedną stronę i jeszcze biegać do teatru? Napiszę Ci, ile mniej więcej mi co zajmuje, proszę skrytykuj, podpowiedz coś, doradź.

        Jestem sporo młodsza ods Ciebie, pewnie dlatego potrzebuję więcej spać - śpię po około 7h30min.
        Na uczelni + dojazdy spędzam około 5-6h
        Moje bliźniaki wymagają diety wiec do przedszkola muszę im przygotowywać jedzonko - gotowaniedla nich i dla nas - około 2h dziennie.
        Zaprowadzenie i odebranie maluchów z przedszkola to jest około 1h dziennie. Przy znośnej pogodzie dochodzi do tego spacer, rower, park, plac zabaw, las, sanki, bałwanki 1-2h.
        Codziennie mamy jakieś zajęcia dodatkowe: taniec, angielski, basen, rehabilitacja. Około 2-2h30m, razem z dojściem/dojazdem.
        Codziennie bawię się z dziećmi, czytam, wyklejamy coś, rysujemy, robimy figurki z masy itd itp - około 1h30min
        Sprzątanie, pranie, prasowanie, zmywarka 1h
        • volta2 Re: Do Ofelii 22.02.13, 16:26
          ona jest tak świetnie zorganizowana, i czasowa babka, że rozumiesz, na rozmowę o pracę wzywa ludzi w Nowy Rok.

          generalnie babka ma tu second life, co ktoś jej wyciągnął w historii i widać było trolling na kilometr, więc nie dziw się, ideał po prostu. też byś mogła takim być jak byś tylko zechciałasmile
          • alki_80 Re: Do Ofelii 22.02.13, 20:08
            A ja znam Ofelię i wiem, że to co pisze o czasie spędzanym z dzieckiem jest prawdą. Więc odpuść sobie.
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/zpbnkrhmenz01qnn.png

            Jakub 24.04.2003
            Maciej 29.08.2007
            • vizualna Re: Do Ofelii 23.02.13, 13:29
              Alki, więc ja się pytam grzeczniutko: kiedy Ofelia ma czas dla dziecka? U mnie jest taka sytuacja, że jestem na utrzymaniu męża, dzieci zdarzyły mi się przed 20-tką, jestem żoną, mamą i studentką, mam czas dla domu, na studia i dla maluchów, choć mam zapełniony plan dnia prawie całkowicie. Codziennie bawię się z nimi w domu (i jestem zaagnażowana, to nie tak że puszczam im bajeczkę dvd) , codziennie mamy spacerek, codziennie jakies zajęcia dodatkowe - KIEDY matki pracujące są w stanie to zrobić? Moje maluchy śpią po około 11-12h i gdybym była poza domem 9-10 godzin to pomijajac wszystko inne, nie bylabym w stanie poprostu spędzać tyle czasu z nimi. Wiem, że to kwestia priorytetów w życiu, ja ryzykuję że mąz mnie rzuci dla młodszej i ładniejszej (tak jak tu w temacie niektóre osoby piszą) i na pewno nie możemy sobie na wszystko pozwolić co byśmy chcieli, a w zamian mam czas dla dzieci (póki sa tak małe), czysty i zadbany dom, mozliwość ukończenia studiów w trybie dziennym. Po skończeniu studiów pójdę do pracy, ale będę się starała o 3/4 etatu, abym mogła dopilnowywać dzieci, póki będą tego potrzebowały. Nie czuję sie darmozjadem czy utrzymanką, jak tu w temacie piszą różne osoby, nie jestem też niezorganizowana. Chętnie dowiem się jak mamy pracujące wiele godzin poza domem są w stanie spędzać z dzieckiem tyle czasu, ile ja spędzam.
              • malwi.2 Re: Do Ofelii 23.02.13, 13:53
                vizualna
                nie wiem, po co ci te porównywania i po co ta licytacja kto ma więcej czasu dla dziecka, niech każdy żyje jak chce, ktoś woli wychowywać dziecko samemu (ryzykując, ze moze nie być potem łatwo wrócić na rynek pracy), ktoś woli iść do pracy, by temu dziecku zapewnić lepsze warunki materialne pozostawiając go pod opieką zaufanej i dbającej o to dziecko osoby a za zarobione pieniadze może zapewnic dziecku popołudniami atrakcje, na które często z jednej pensji nie można sobie pozwolić


                bywa tak, ze im ktoś mniej czasu ma tym więcej zrobi

                • black_halo Re: Do Ofelii 24.02.13, 13:00
                  > vizualna
                  > nie wiem, po co ci te porównywania i po co ta licytacja kto ma więcej czasu dla
                  > dziecka, niech każdy żyje jak chce, ktoś woli wychowywać dziecko samemu (ryzyk
                  > ując, ze moze nie być potem łatwo wrócić na rynek pracy), ktoś woli iść do prac
                  > y, by temu dziecku zapewnić lepsze warunki materialne pozostawiając go pod opie
                  > ką zaufanej i dbającej o to dziecko osoby a za zarobione pieniadze może
                  > zapewnic dziecku popołudniami atrakcje, na które często z jednej pensji nie moż
                  > na sobie pozwolić

                  Popoludniami mowisz? W czasach gdy w korpo pracuje sie od 8 do 17-18, z godzine stoi sie w korkach to jedyne popoludniowe atrakcje jakie mozna dziecku zapewnic to szybka bulka w macu i poczytanie ksiazeczki na dobranoc. Starsze mozna ewentualnie zawiezc na nauke jezyka czy sport czyli kolejny raz pozbyc sie klopotu jakim jest zajmowanie sie dzieckiem kiedy czlowiek jest padniety po calym dniu w korpo. Tak, tak - wiem, tu siedza osoby, ktore trzaskaja 15 tys na reke od 7 do 15, placa niani 3 tysie na reke i popoludniami chodza z dzieckiem do parku, na konie czy basen a takze maja czas na kosmetyczke, fryzjera i fitness.
                  --
                  Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
                  • mlodyniedowziecia Re: Do Ofelii 24.02.13, 20:40
                    Wiesz black_halo, nie wszyscy pracują w korpo. Niektórzy mają mniej sztywne godziny (konsultanci, właściciele firm, rolnicy) inni krótszy tydzień w pracy (nauczyciele 18, pozostali z reguły 40). Nie wszyscy też pracują w mieście i stoją w korkach.
                    Oczywiście w związku z tym zazwyczaj nie zarabiają 15 tys. na głowę. Czas dla dzieci jednak mają, właśnie z reguły popołudniami, bo są w domu o 16. To po prostu kwestia wyboru i żaden nie jest gorszy ani lepszy. Chociaż ja osobiście, gdybym pracował jak Ty (szacun) i moja żona też podobnie, to pewnie nie zdecydowałbym się na dziecko.
                    • black_halo Re: Do Ofelii 25.02.13, 09:12
                      > Oczywiście w związku z tym zazwyczaj nie zarabiają 15 tys. na głowę. Czas dla d
                      > zieci jednak mają, właśnie z reguły popołudniami, bo są w domu o 16. To po pros
                      > tu kwestia wyboru i żaden nie jest gorszy ani lepszy. Chociaż ja osobiście, gdy
                      > bym pracował jak Ty (szacun) i moja żona też podobnie, to pewnie nie zdecydował
                      > bym się na dziecko.


                      No wiem, ze nie wszyscy. Zreszta ja tez nie pracuje do 20, z pracy wychodze o 17-18, ale dwa dni w tygodniu ide po pracy na silownie wiec w domu jestem 20-20.30, raz na francuski, ktory jest od 18.15 do 21.45 ale na szczescie blisko. Duzo czasu zajmuja mi dojazdy bo godzine w jedna strone. Gdybym miala dzieci to z cala pewnoscia przez kilka lat musialabym zrezygnowac z nauki jezyka a na silownie chocdzic jak moja szwagierka czyli od 20 do 22, kiedy dzieci juz zasna. Do tego zapewne nie byloby tak latwo w sensie - nie chce mi sie gotowac to zjem jogurt i zagryze mandarynka albo zamowie pizze.
                      --
                      Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
                • skarbonka-bez-dna Re: Do Ofelii 24.02.13, 13:15
                  malwi, ja myślę, że vizualnej nie chodzi o licytację tylko insprancje - dziewczyna chce się dowiedzieć jaki ktoś ma sposób na pogodzenie w życiu rodziny i pracy. Myślę, że nie tylko ona chciałaby to wiedzieć, ale gros pracujących kobiet powiedzmy 28+, które boją się decydować na dziecko ze względu na relację czas dla dziecka - pieniądze - praca. Zupełnie szczerze i szukając pomocy, a nie wypominając cokolwiek komukolwiek czy podważając czyjeś słowa.
                  • vizualna Re: Do Ofelii 24.02.13, 13:40
                    Dzięki Skarbonko. Napisałam uczciwie co i jak u mnie wygląda, mimo, że nie pracuję to nieraz padam na twarzze zmęczenia po całym dniu. Naprawdę wydaje mi się, ze jestem nieźle zorganizowana i naprawdę nie umiem sobie wyobrazić jak pogodzić pracę (9-10 czy 11h poza domem) z opieką nad dziećmi. Ja jestem wdzięczna mężowi, że dzięki temu, że on pracuje to mogę sobie pozwolić na studiowanie, że mam czas dla dzieci i że ten czas dla dzieci to nie jest to wyjście do macdonalda. Być może później, jak będą w podstawówce to nabierze dla nich znaczenia czy mają firmowe ciuchy czy playstation. Teraz one bardziej potrzebują spędzania z nimi czasu, cierpliwości, obecności, wspólnej zabawy.
                    • skarbonka-bez-dna Re: Do Ofelii 24.02.13, 14:20
                      Vizualnasmile ja - bezdzietna, niemłoda, pracująca (bardzo duzo ostatnio, ze wzgledu na klopoty w rodzinie) i mająca trudności z ogarnięciem siebie i chłopa, ciągle odkładająca decyzję o dziecku, zwyczajnie też bym chciala wiedzieć, jak kobiety dają radę wcisnąć jeszcze quality time z dziecmi w grafik, o karmieniu i opieraniu juz nie mówiąc...
                      • ofelia1982 Re: Do Ofelii 26.02.13, 11:38
                        zwyczajnie też bym chciala wiedzieć, jak kob
                        > iety dają radę wcisnąć jeszcze quality time z dziecmi w grafik, o karmieniu i o
                        > pieraniu juz nie mówiąc...

                        Nie oszukujmy się - tego quality time jest mniej jak pracujesz, nie będę malowac trawy na zielonosmile Bo musisz ogarnąć siebie, dom, dziecko i znaleźć czas na zabawę etc. Ale powiem CI tak - ja pracuję na pełny etat, w domu jestem przed 17:00 dopiero. Ale się uwijam i przynajmniej raz w tygodniu jestem w dużej sali zabaw (na "kulkach") i na basenie z synkiem. Weekendy mamy tylko na wspólne spędzanie czasu - sprzątamy w tygodniu, zakupy przez net. Jak jadę kupić sobie coś sama (np. ciuchy czy coś) to robię to tylko jak synek ma drzemkę w ciagu dnia (wtedy mąż jest w domu i ja mogę pojechac na 1-1,5h). W weekend byłam nawet z dzieckiem w teatrze. Wszystko to kwestia chęci i organizacji..Choć nie twierdzę - czasem mam przemyslenia czy dobrze robię. Czy nie mogłabym zluzować na te 2-3 lata, przecież się jeszcze w zyciu napracuję..
                    • malwi.2 Re: Do Ofelii 24.02.13, 14:20
                      ja akurat wybrałam wychowywanie dziecka samemu (tzn jestem na wychowawczym) ale ogarniaja mnie czesto wyrzuty sumienia, że sie nie rozwijam, ze inne matki godzą prace i zajmowanie sie dzieckiem - to może ja jestem hmm "mało pracowita", że mój mąż jest bardzo obciążony psychicznie, ze na jego barkach nasze utrzymanie (ale nie marudzi, mamy oszczedności, na które oboje pracowalismy) że mozna znaleźć zaufana opiekunkę, poza tym brakuje mi ludzi z pracy (z drugiej strony wiem, ze to siedzenie w domu nie bedzie trwac wiecznie), tylko, że ja tez tego potrzebuje, tego czasu z dzieckiem, trochę sie na nie naczekałam...

                      nie ma idealnego rozwiązania, najważniejsze, by mama była szcześliwa, a szczesliwa mama to szczęsliwe dziecko, moja znajoma miała straszną depresje jak siedziała w domu dzieckiem, dlatego po 3 miesiacach do pracy wróciła i odżyła, a dziecko miało nianię jak "druga babcia"
                      • malwi.2 Re: Do Ofelii 24.02.13, 14:30
                        ja wiem skarbonko, ze ty o czyms innym piszesz smile ale mnie naszła ochota ponarzekania, że jest tyle minusów, gdy sie rezygnuje z pracy... choc faktycznie czasu na wszystko więcej
                      • ofelia1982 Re: Do Ofelii 26.02.13, 11:28
                        > ja akurat wybrałam wychowywanie dziecka samemu (tzn jestem na wychowawczym) ale
                        > ogarniaja mnie czesto wyrzuty sumienia, że sie nie rozwijam, ze inne matki god
                        > zą prace i zajmowanie sie dzieckiem - to może ja jestem hmm "mało pracowita"

                        Malwi, ale to co innego! Ty chcesz byc z małym dzieckiem przez kilka lat, ja sama się zastanawiam czy nie powinnam tego zrobić, bo dzieci tak szybko rosną. A ja pracuję 8h dziennie mając 2-latka..To sa dylematy. ALE ALE to jest co innego posiedzieć z dzieckiem 3 lata po porodzie, a nie pracować mając jedno dziecko w wieku 10 lat..
    • maciejka_73 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 09:51
      nie ma motywacji, ma za dobrze.
      Zastosuj metodę MONARU - rozliczamy się z każdej złotówki, tnij, oszczędzaj, odkładaj i wyliczaj - w szczególności w tych obszarach w których lubi wydawać, a dla Ciebie cięcia nie będą dotkliwe.
      Powtarzaj jak mantrę: musicie mieć zabezpieczenie jakby mnie zabrakło, przecież nie pracujesz.
      Szczerze współczuję.
    • kai_30 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 09:55
      Noo, szczerze mówiąc, stroszyłam już kolce, prawie pewna, że dziecko ma z półtora roku, a Ty się czepiasz. Ale dziesięciolatek? O rany. A co w ogóle mówi żona na temat pójścia do pracy? Ma jakieś kwalifikacje i doświadczenie zawodowe? Zna wystarczająco język? Jeśli dziecko ma aż 10 lat, a ona zaledwie 30, to w ogóle pracowała kiedykolwiek?

      Nie wiem, szczerze powiedziawszy, co możesz zrobić. Na pewno sprzedanie drugiego samochodu było dobrym posunięciem, podobnie jak ograniczenie wydatków na "luksusy". O konieczności poważnej rozmowy z żoną nie wspominam, bo pewnie masz takich sporo na koncie.

    • semi-dolce Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 09:58
      Są ludzie, którzy preferują tradycyjny model rodziny - on zarabia, ona zajmuje się domem. Wbrew ocenom forumowiczów, nie ma w tym nic złego - każdemu wedle gustów i potrzeb. Ważne w waszej sytuacji jest to, co ustaliliście przed ślubem, przed narodzinami dziecka. Bo jeśli ustalenia były takie, że utrzymanie rodziny jest twoją rolą, a ona zajmuje się dzieckiem, domem itd. to wypychanie jej teraz, kiedy pieniędzy nie brakuje, siłą do pracy jest nie fair, a ograniczanie finansów,rozliczanie z każdej złotówki itd. nosi nazwę przemocy ekonomicznej. Jeśli natomiast ustalenia były inne, to warto o nich przypomnieć żonie.
      • jamesonwhiskey Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 10:24
        > Są ludzie, którzy preferują tradycyjny model rodziny - on zarabia, ona zajmuje
        > się domem. Wbrew oceno


        forumowicz pisze ze nie preferuje takiego modelu

        go - każdemu wedle gu
        > stów i potrzeb. Wa

        to moze forumowicz teraz by chcial sie poslelniac w domu a pani niech na to zapracuej

        > jest twoją rolą, a ona zajmuje się dzieckiem, domem itd.

        dziecko za chwile bedzie pelnoletnie
        nadal bedzie potrzebowalo zajmowania sie nim

        d. to wypychanie jej ter
        > az, kiedy pieniędzy nie brakuje, siłą do pracy jest nie fair, a ograniczanie fi
        jak nie da sie jej wypchnoc jak ma 30 lat to juz nie da sie niegdy
        a przed nia spokojnie jeszcze 40-50 lat zycia
        i
      • koronka2012 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 20:39
        semi-dolce napisała:

        > Ważne w waszej sytuacji jest to, co ustaliliście przed ślubem,
        > przed narodzinami dziecka.

        Weź mnie nie rozśmieszaj. Takie ustalenia dotyczą AKTUALNEJ sytuacji, nie mogą być deklaracją na całe życie! a życie ma to do siebie, że się zmienia - i zmianie ulegają też wcześniejsze ustalenia i poglądy.
    • malwi.2 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 10:20
      może spróbuj jej wytłumaczyć, ze to chodzi o Twoje poczucie bezpieczeństwa, że nie czujesz sie komfortowo, gdy wszystko na Twoich barkach spoczywa

      ja tez nie pracuję i wychowuje dziecko (ma prawie 2 lata), ale chcę wrócic do pracy za jakis czas, bo utrzymywanie sie z jednej pensji to słaby komfort psychiczny zarówno dla męża jak i tez dla mnie!! Przecież dzis maż prace mam jutro może stracić. Ja jestem na wychowawczym, ale mamy jakies oszczędności, jakby sie waliło szybko szukam pracy, doswiadczenie zawodowe mam.

      Ja mysle, że ograniczenie kieszonkowego zonie nic nie pomoże. Jej brakuje odpowiedzialności. Pewnie ona nawet nie wie jakie wy rachunki macie. Moze powoli uswiadamiaj jej że wszystko kosztuje.

      Dla mnie praca to tez niezależność finansowa.... nie można byc od kogos całe życie uzależnionym finansowo
    • 7n0b0dy Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 10:25
      jak już pisałem wyżej, zona ma dobre wykształcenie, język zna bardzo dobrze, pracowała wcześniej. Co do umowy przed ślubem to nie rozmawialiśmy na takie tematy. Dla mnie praca jest czymś oczywistym. Oczywiście pracujemy żeby żyć, a nie odwrotnie. Rozmowy na ten temat z nią są trudne.
      • madzioreck Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 14:52
        Ha, co to znaczy "oczywiste"? Już wiele osób się przejechało na tym, że na pewne tematy się nie rozmawia, bo to "oczywiste". Nie dla wszystkich to samo jest oczywiste - może dla niej jest oczywiste, że kobieta-matka zajmuje się domem i dzieckiem. I kiedy "wcześniej" pracowała? Po urodzeniu dziecka? Co się więc stało, że przestała? Przed? Urodziła w wieku 20 lat, więc może traktowała to jakoś bardziej dorywczo, przejściowo...?
    • johana75 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 10:48
      Poślubiłeś księżniczkę? Rozmawialiście o życiu po ślubie jak to sobie wyobrażacie, a może po prostu ty wyobrażałeś sobie to tak że oboje będziecie pracować a ona własnie że to ty bedziesz utrzymywał rodzinę, no to masz problem, bo kiedys moze ci to wyjść bokiem, a w stosunku do niej źle się skończy.
      Ja tez mam 10 letnie dziecko. Pracuje za granica 10 dni w miesiącu, potem mam resztę miesiąca wolnego (jestem w Pl.) i poświęcam go dziecku. Partner pracuje mniej, ale obowiązkami dzielimy się po równo(no te 10 dni to on sam wszystko musi zrobić) Wszystko da się, jak się chce, ale twoja żona nie chce nic zmienić, dobrze jej w domu ...zasiedziała się...moze jakis kurs by pomógł żeby do ludzi wyszła, a potem zaczęła pracować...ale ona nie ma chęci jak widać...
      --
      tablica.pl/oferty/uzytkownik/1G70/
    • volta2 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 10:51
      a czy przypadkiem nie jest tak, że chcesz ją wrobić w dwa etaty?

      ile jesteś w stanie wziąć na siebie po pracy, by dom funkcjonował normalnie a nie jak większość tu pisze "jakoś daje radę".

      ja tam nie chcę jakoś - ja wolę normalnie.

      o ograniczeniu żonie dostępu do pieniędzy litościwe przemilczę, bo obserwowałam na co dzień, jak sobie ludziki udowadniali w małżeństiwe, że są tyle warci, ile zarobią(moi rodzice tak mieli i chyba dalej mają, ale to już oddzielna historia)

      ps. napisałabym więcej, ale że modki tną to mi sie nie chce rozpisywać, za duże ryzyko że pójdzie w kosmos





      • malwi.2 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 10:57
        wydaje mi sie, ze co innego jak maż zarabia dużo, jak są spore oszczedności, jak sie oboje godzą na taki układ a co innego jak zaplecza finansowego nie ma , nie są w stanie go stworzyć z jednej pensji, takie życie to życie w stresie dla autora watku, to na małżeństwo dobrze nie wpływa
        • volta2 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:04
          wiesz dla niektórych ludzi, to zawsze jest za mało.

          pan z wątku nie płacze, że nie starcza na mleko dla dzieci, tylko że ZA MAŁO oszczędza.

          jednocześnie kupuje drugi samochód, by na ten samochód zapracować - błędne koło, kupujmy więcej, pracujmy więcej, wydawajmy więcej, kupujmy, kupujmy

          po co niepracującej żonie samochód to nie zgadnę, nawet jak pracowałam to nie miałam, więc "zmuszanie" mnie do większej ilości roboty w imię "posiadania" rzeczywiście uważałabym za mega głupotę.
          mój mąż od ostatnich 4 lat pracuje i też samochodu nie ma - na codzienne użytkowanie, o ileż łatwiej się wtedy żyje! spacerek 15 min to tylko samo zdrowie.

          • 7n0b0dy Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:13
            już Ci tłumacze po co kupiłem drugi samochód.
            Bo mnie zona poprosiła, ponieważ jeździłem do pracy 65knm w jedna stronę i wracałem do domu o 18 a mały ma zajęcia na drugim końcu miasta pływanie itd... a komunikacja miejska u nas nie funkcjonuje za dobrze i jest droga. (tzn każdy ma auto i autobus jeździ raz na h).
            Bylem przeciwny temu zakupowi ale w końcu uległem bo umowa była ze ona będzie go sobie opłacała.
            A ty widzę będziesz dozgonnie bronic płci pięknej.
            A pisanie ze niektórym zawsze jest mało jest bez sensu! Nie wolałabyś mieć 10K Euro na koncie po roku niż nie mieć????
            • semi-dolce Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:26
              A dlaczego byłeś przeciwny zakupowi samochodu i dlaczego kazałeś żonie za niego płacić, skoro potrzebuje go do wożenie waszego dziecka na zajęcia? Tego nie rozumiem - żeby dziecko mogło iść na basen nie będąc uzależnionym od szczątkowej komunikacji publicznej to żona ma iść do pracy, mimo że was na to stać? Ja wolałabym mieć mniej a żyć wygodniej - każdy ma inne priorytety.
                  • mama_dorota Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 12:45
                    To może być bardzo dobry pomysł, jeśli ona się boi wyjść z domu, ale jednocześnie jest osobą pracowitą. Autor wie najlepiej.

                    A ja bym jeszcze o czym innym pomyślała. Może uda się na razie powstrzymać od rozmowy na temat jej pracy, ale rozwinąć temat marzeń. Co ona chciałaby robić? Co lubi? Jakie zajęcie sprawia jej przyjemność?

                    Jest taki fajny czeski film o żonie, która potrafiła pielęgnować syf w domu (wiem, wiem, że żona autora dba o mieszkanie jak należy), ale ja musiała, to jakoś jej się udało biznes rozkręcić, tylko nie mogę sobie przypomnieć tytułu. Oglądaliśmy na iplexie.
                    --
                    www.inteligentny-projekt.pl/
                      • asfo Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 13:55
                        Skąd wiesz, że autor wątku nie ma ciekawej pracy, której wykonywanie sprawia mu satysfakcję?
                        Skoro dobrze zarabia, to pewnie odnosi sukcesy, co by wskazywało, że ma pracę która mu pasuje.

                        Co do jego żony, to może ona mieć opory, bo urodziła dziecko w wieku 20 lat i siedziała w domu od tego czasu, co oznacza, że nie ma dobrego doświadczenia, a co za tym idzie może dostać tylko podrzędną, słabo płatną posadę. Może się okazać, że np. przyjmowanie jakiś zleceń, dzierganie sweterków na sprzedaż, czy opiekowanie się czyimś dzieckiem daje niewiele mniejszy zysk niż cały etat gdzieś na kasie, gdzie się kobieta narobi jak osioł, a poziom życia specjalnie rodzinie nie poskoczy - a wręcz spadnie, bo się okaże że nie ma już czasu na domowe ciasteczka, dwudaniowe obiady z deserem i wożenie dziecka na zajęcia pozaszkolne.
                          • araceli Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 15:08
                            johana75 napisała:
                            > taaaa jak nie ma widoków na dobą posade to nich plaszczy doopę w domu...a co !
                            > przeciez nie bedzie sweterków dziergać...

                            Johano - zauważ, że o motywacji do takich czy innych działań żony autora wątku nie wiemy NIC.

                            Ja sama nie wiem czy gdyby chłop chciał się przeprowadzić za granicę a ja musiałabym zrezygnować z fajnej, satysfakcjonującej pracy, żeby tam 'sweterki dziergać' to też bym nie stanęła okoniem. Jak tam u nich jest - nie wiadomo. Prawda rzadko jest czarno-biała.


                            --
                            Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
                            • madzioreck Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 15:23
                              No dokładnie. Wiemy, że "wcześniej pracowała", i że ma dobre wykształcenie, ale nie wiemy, kiedy to było. Może pracowała przez jakiś czas po urodzeniu dziecka, a do tego miała na głowie cały dom i obsługę zmęczonego męża, w takiej sytuacji dziwię się tylko trochę (bo ja sama nie chciałabym być od kogoś zależna i żeby mi ktoś pieniądze wydzielał, bo dla mnie taka sytuacja to czarna d...a) - ale autor tych pytań jakby nie widzi. A może żona jako młoda dziewczyna pracowała, ale dla niej "oczywiste" było, że jak zostanie matką, to zajmie się domem, może dla niej oczywisty jest "tradycyjny" podział ról. Tak to jest, jak się tych wszystkich "oczywistości" nie omówi przed rozpoczęciem wspólnego życia.
                              Jakby dołożyć do tego, że istnieją mężczyźni, dla których "pomaganie" w domu to odkurzenie raz w tygodniu albo wyniesienie śmieci czy inna równie symboliczna czynność, bez względu na to, czy żona pracuje, czy nie - no to sytuacja może wyglądać bardzo różnie.
                              Żeby nie było, znam też kobietę-nieroba - ani do pracy zarobkowej, ani w domu palcem nie kiwnie, a jeszcze chłopu pieniądze wydziela. Gościa w tygodniu nie ma w domu, ciężko pracuje, a syf z całego tego tygodnia na niego czeka w zestawie z wrzaskami babska, które spędza czas u koleżanek i je objada razem z dziećmi, bo ona sama umie tylko podgrzać parówki. Ileś lat tak było i któregoś pięknego dnia facet dostał ataku szału i wylądował u psychiatry.
            • falllen_angel Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 12:39
              7n0b0dy napisał(a):

              > A pisanie ze niektórym zawsze jest mało jest bez sensu! Nie wolałabyś mieć 10K
              > Euro na koncie po roku niż nie mieć????

              Idac tym tokiem rozumowania, moze zawsze napisac, czy nie wolabys miec 100K euro na koncie po roku niz nie miec?

              Wlasnie... wiec moze jeszcze drugi etacik? I jakies prace zlecone moze?!

              W.
            • asfo Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 14:37
              Wiesz, oprócz kwestii kto ma rację, jest jeszcze kwestia czy faktycznie chcesz się kłócić z żoną upierając się przy swojej racji. Tzn, ja Cię rozumiem, że jest problem, bo faktycznie taki całkowity brak aktywności zawodowej nie jest dobry, ale trzeba go rozwiązać tak, żebyście się przy okazji nie rozwiedli - a jak się za bardzo przejmiesz tym, co Ci niektórzy tu wypisują to sprawy wcale się nie potoczą po Twojej myśli.

              Może powinieneś się skontaktować z jakimś doradcą małżeńskim lub innym pomagierem zajmującym się problemami rodzinnymi.
              • jamesonwhiskey Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 14:48
                > Może powinieneś się skontaktować z jakimś doradcą małżeńskim lub innym pomagier
                > em zajmującym się problemami rodzinnymi.

                to akurat bylby gwozdz do trumy
                dowiedzialby sie tam ze ogranicza zone w jej marzeniach i dazeniu do szczescia
                ze ma prawo poszukac co ja interesuje,ma prawo byc soba
                jest wspanial ataka jaka jest
          • jamesonwhiskey Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:17
            ok specialistko od pierdzenia w kanape i spedzani czasu na ogladaniu baletu mongolskiego
            masz wola ktory na ciebie robi to sie ciesz
            autor ma inny problem o ktorym nie wiele mozesz powiedziec wiec po co sie udzielasz
            gdyby to pani zapytala jak migac sie od pracy
            to wtedy jak najbardziej
            anpewni miala bys wiele rad
          • semi-dolce Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:21
            Niepracującej żonie samochód bywa potrzebny - zależy gdzie mieszkają. Jeśli do szkoły dziecka 10 km, na zajęcia po szkole 10 km w drugą stronę a do najbliższego porządnego sklepu 10 w kolejną a do lekarza 15, to nie bardzo sobie wyobrażam jej życie bez samochodu. Ja mieszkam w takim miejscu, że wszędzie dość daleko a komunikacji publicznej brak, choć to przedmieścia Warszawy. Bez samochodu, z dzieckiem na dodatek, byłoby okrutnie ciężko.

            A jednocześnie o autorze wątku wiemy tyle, ile napisał - że ma niepracującą żonę, że chciałby odkładać 10 tysięcy euro rocznie (ile teraz odkłada i jaki procent dochodów to stanowi tego już nie wiemy, jakie oszczędności zgromadzili dotychczas też nie wiadomo), że problemów finansowych nie ma, ale on się boi. Nie mamy także pojęcia jak wygląda sytuacja z punktu widzenia żony autora, a przecież w związku liczyć powinno się zdanie obu stron i takie rozwiązania, które godziłyby potrzeby, chęci i wartości obojga. Żona autora nie zbija bąków całymi dniami ale, jak napisał, perfekcyjnie zajmuje się dzieckiem i domem, to kupa roboty.
            • jamesonwhiskey Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:29
              > łyby potrzeby, chęci i wartości obojga. Żona autora nie zbija bąków całymi dnia
              > mi ale, jak napisał, perfekcyjnie zajmuje się dzieckiem i domem, to kupa roboty
              > .


              wezzzzzzzzzz, oszczedz, kupa roboty , chyba rozsiasc sie nakanapie i przerzucac kanaly w TV
              rzeczywiscie palec moze zabolec
            • ofelia1982 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:35
              semi-dolce napisała:
              Żona autora nie zbija bąków całymi dnia
              > mi ale, jak napisał, perfekcyjnie zajmuje się dzieckiem i domem, to kupa roboty

              No prosze Cię. Możemy tak mówić gdy dziecko ma <5 lat. Ale zajmowanie się 10-latkiem to naprawdę dużo roboty nie ma..Ja mam 2-latka, pracuję na pełny etat, ogarniam dom, gotuję obiady, piekę chleb i wędliny i jeszcze daję radę raz w tygodniu wziąć dziecko na basen i na salę zabaw. I nie, nie mam idealnie w domu (zwłaszcza pod koniec tygodniatongue_out i często wieczorem jestem zmęczona, ale to naprawde jest do zrobienia. Wystarczy wsparcie drugiej strony (jak ja np. piekę bulki to mój mąż bawi się z synkiem i na odwrót) i organizacja.
              Zaraz dojdziemy do tego, że mąż powinien jej dopłacać za ugotowanie obiadu i odkurzenie podłogi..
            • jop Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:38
              Ta, zajmowanie się dziesieciolatkiem, spędzającym większość dnia w szkole, to kupa roboty. No weź przestań.

              A co do perfekcyjnie ogarniętego domu - wątkotwórcy najwyraźniej na tym nie zależy, woli bezpieczeństwo finansowe.
              • semi-dolce Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:49
                Tak, uważam, że perfekcyjne (wedle słów autora) prowadzenie domu i zajmowanie się dzieckiem, nawet szkolnym, które po szkole wozi się na zajęcia na drugi koniec miasta, to kupa roboty. Zalezy jeszcze jaki ten dom - dwupokojowe mieszkanko łatwiej utrzymać w stanie perfekcyjnym niż 300 metrową willę. Być może dla autora ważniejsze jest jedno zero więcej na koncie niż perfekcyjnie utrzymany dom, ale dla jego żony może być odwrotnie - i to tez się liczy. Warto pracować nad kompromisem, warto to wspólnie na spokojnie omówić bez wciskania na siłę swoich racji.
                --
                hugowaferajna.pl/
                • mama_dorota Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 12:03
                  Semi-dolce, lubię cię, ale się nie zgadzam. Mam dwoje dzieci: 13 i 11. Rok temu jeszcze oboje chodzili do szkoły muzycznej, a to oznaczało m. in. pilnowanie, aby każde z nich ćwiczyło w sumie 2,5 godziny dziennie na instrumentach, o typowych obowiązkach szkolnych nie mówiąc. To była kupa roboty. Teraz jedno jest w gimnazjum już zwykłym, drugie nadal ciągnie 2 szkoły, ja pracuję, dom to nie willa, tylko 2 pokoje w bloku, ale na wszelkie domowe obowiązki mam czas, a nawet jeszcze mężowi czasem pomóc (firmę prowadzi) i jeszcze uczę się języka, przygotowuję do egzaminu. On w domu też różne rzeczy robi, opiekuje się moim samochodem, ale naprawdę się nie zgodzę z tym, że sama opieka nad 10-latkiem to tyle roboty.

                  Ja jednak obstaję przy tym, że to jest model wyniesiony z domu. Moja mama pracowała, widziałam jako dziecko, że ma tam swój świat, swoje koleżanki, różne sprawy, że w domu też robi co potrzebne. Mieszkanie nie było wymuskane, ale i tak dbała o nas lepiej, niż te całoetatowe kawoszki. Przez 3 lata po urodzeniu syna byłam w domu z dziećmi i wiem, że to jest ciężka praca, szczególnie jak żyje się z malutkich funduszy, ale 10-latek to już człowiek bardzo samodzielny. Można go oczywiście ciągle traktować jak malutkie dziecko i całoetetowo obsługiwać, ale nie polecam. Jemu, jeśli ma po kolei w głowie też to przestanie niedługo przeszkadzać.
                  --
                  www.inteligentny-projekt.pl/
    • 7n0b0dy Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:02
      @volta

      Masz jakaś obsesje?
      Ja teraz tez pomagam zonie w domu (czasami). W tej chwili nie rozumiem dlaczego miałbym po powrocie z pracy łapać za odkurzacz i sprzątać kiedy ona siedzi w domu. To już by było rozpieszczanie.
      Ja niczego nikomu nie chce udowadniać kto jest lepszy czy kto więcej zarobi. Potrzebuje zabezpieczenia finansowego bo bez niego zle się czuje, i boje się ze jak stracę prace bez odłożonych pieniędzy nie poradzimy sobie.
        • ofelia1982 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:22
          Nie wiem jaka jest sytuacja volty, ale przypuszczam, ze żyje podobnie jak Twoja żona (jeśli nie, to przepraszam za pomówienia).
          Ja wiem o co jej mogło chodzić - że facetom się wydaje, że zajmowanie się domem i dzieckiem to "siedzenie" w domu, a tymczasem to ciężka praca. I tu się zgodzę - ale w sytuacji gdy dziecko jest bardzo małe! 10-latek już jest prawie nastolatkiem, nie potzrebuje przewijania, robienia mu kanapeczek etc. Za chwilę będzie już sam się przemieszczał po mieście etc. I wtedy ogarnięcie domu i ugotowanie obiadu przez CAŁY DZIEŃ - to faktycznie jest niewiele.
      • ofelia1982 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:23
        7n0b0dy napisał(a):
        W tej chwili nie rozumiem dlaczego
        > miałbym po powrocie z pracy łapać za odkurzacz i sprzątać kiedy ona siedzi w d
        > omu. To już by było rozpieszczanie.

        Ja też uważam, ze skoro macie teraz podział, że Ty zarabiasz, a żona jest w domu to naprawdę bylo by to przegięceim, zebyś Ty dodatkowo sprzatał i zajmował się domem.
        Co innego gdy żona wróci (o ile) do pracy...
      • wuika Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:25
        Ale masz świadomość, że jeśli jakimś cudem nakłonisz żonę do podjęcia pracy, to wzięcie w łapki odkurzacza to nie będzie rozpieszczanie, ale normalne życie? I nie tylko odkurzacza, spadnie na Ciebie najprawdopodobniej połowa obowiązków domowych. Nie z zemsty czy chęci pokazania, kto komu, ale z normalnego podziału obowiązków - skoro pracować będziecie oboje, to obowiązki domowe, które do tej pory były tylko na głowie żony, będą do podziału na dwie osoby. Jedzenie, zakupy, sprzątanie, zawożenie dziecka, etc. To nie będzie tak, że żona do pracy, a Ty od czasu do czasu 'rozpieścisz' ją odkurzeniem domu. No chyba, że właśnie tak wg. Ciebie miałoby to tak wyglądać, to wcale jej się nie dziwię, że nie ma zamiaru brać na siebie dodatkowego etatu (tak, jak napisała Volta).

        --
        Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
      • johana75 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:29
        7n0b0dy napisał(a):

        > @volta
        >
        > Masz jakaś obsesje?
        > Ja teraz tez pomagam zonie w domu (czasami). W tej chwili nie rozumiem dlaczego
        > miałbym po powrocie z pracy łapać za odkurzacz i sprzątać kiedy ona siedzi w d
        > omu. To już by było rozpieszczanie.
        > Ja niczego nikomu nie chce udowadniać kto jest lepszy czy kto więcej zarobi. Po
        > trzebuje zabezpieczenia finansowego bo bez niego zle się czuje, i boje się ze j
        > ak stracę prace bez odłożonych pieniędzy nie poradzimy sobie.
        No i to wg. mnie jest zdrowe podejście , bo gdybym to ja tylko pracowała to też nie sprzątałabym w domu, bo niby dlaczego mam pracowac na 2 etatach?
        Pewnie że dwie pensje to nie jedna i zawsze większe bezpieczeństwo finansowe smile
        --
        tablica.pl/oferty/uzytkownik/1G70/
    • ofelia1982 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:26
      A może rozpisz jej na papierze albo w excelu ile kosztuje Wasze życie (na podstawie np. wydatków za ostatnie miesiące) i powiedz: "OK, to teraz tracę pracę, załóżmy, że znajdę nową dopiero po 3 miesiącach. Oszczędności mamy "x", a wydatki przez 3 m-ce to "y". Powiedz mi skąd mam wziąć różnicę między x a y". Jeśli jest wykształcona (tak jak mówisz) - to zakuma.
      • el-an Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:31
        Gdy urodziła dziecko, miała 20 lat, gdy wyszła za mąż – pewnie 19. Czyli nie miała jeszcze studiów, nie pracowała zawodowo. Potem obowiązki domowo – macierzyńskie. Mówisz, że nie umawialiście się przed ślubem, jak ma wyglądać wasze życie. Czyli może być tak, że żona będzie leżeć i pachnieć, a mąż pracuje. A może jest bardzo piękna i zadbana, i jak nie będziesz jej utrzymywać, znajdzie innego mężczyznę, który się nią zachwyci.
        • araceli Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:51
          el-an napisała:
          > Gdy urodziła dziecko, miała 20 lat, gdy wyszła za mąż – pewnie 19. Czyli
          > nie miała jeszcze studiów, nie pracowała zawodowo.

          No właśnie coś się tutaj nie zgadza. Pani ok. 30tki dziecko 10 lat ale wykształcona i pracowała wcześniej? Do tego nie doczytałam jakich argumentów używa żona tylko o 'kłótniach'.

          --
          Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
    • 7n0b0dy Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:44
      LOL nie załamujcie mnie dorabiacie już jakieś ideologie!!!
      Jasne ze podzielę się obowiązkami domowymi, nawet z przyjemnością (lubię gotować np.).
      Widze ze w necie każdy ciągnie w swoja stronę i porównuje do swojej sytuacji / rodziny.
      Co do arkusza kalkulacyjnego już robiłem, nie zadało egzaminu.
      • wuika Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:46
        To dobrze. Odpada jeszcze jeden powód niechęci powrotu do pracy. Nie chodzi o dorabianie teorii, tylko wymyślanie powodów, dla których żona nie chce iść do pracy. Czy ona wie, że przejmiesz od niej część obowiązków? Czy o tym też nie rozmawialiście, bo dla Ciebie to oczywiste - dla niej może nie być.
        --
        Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
      • volta2 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 12:11
        no nie jest to takie jasne, że się podzielisz obowiązkami, skoro o tym wątku startowym nie napisałeś.

        u mnie wygląda to na ten moment tak, że mąż - nawet jak bym zaczęła pracować i zaczęła się dorzucać do oszczędności - nawet na 5 minut nie wróci wcześniej z pracy i na jeden oddech mniej nie będzie zmęczony.

        więc do podziału obowiązków w tygodniu by się nie przyłączył, czekać byśmy musieli do łikendu. i w łikend: zakupy i porządki, pranie, gotowanie - i ja wiem, że sporo ludzi tak żyje(choćby znajomi, którzy w sobotę nas nie odwiedzą, bo są zarobieni pozostałościami z tygonia)

        po co tak żyć?
        dla 2 tysięcy które w porywach mogłabym zarobić(a z tego odrzucić kasę na jedzenie na mieście i lepsze ciuchy/buty/dojazdy?)

        nasz łikend to bieganie w lesie, kino, basen, mongolski balet już teraz nieaktualny ale był, jak łiskacz wspomina, byczenie się z gazetami i książkami, filmiki, winko taniec i gitara.
        możemy sobie na luzie wyskoczyć na obiad albo ja ten obiad na łikend przyrządzę, bo mam czas i zakupy zrobione w piątek.

        i czy warto pędzić dzieci do świetlic, by w imię "paru groszy" dobrowolnie się zaprząc do drugiego etatu? dla mnie taki wybór to nie wybór.

        może jeszcze zmień perspektywę, i się ciesz, że żona nie domaga się zatrudnienia sprzątaczki i niani na wieczory - ja tak miałam i nie uważałam tego za szczegónle rozpieszczanie przecież(fakt, miłe to było i doceniałam, że moglam na ten balet mongolski w tygodniu wyskoczyć - mąż jak wiadomo, jeszcze w robocie, albo w delegacji)

        a - i dobra rada, żonę to się brylatnami rozpieszcza a nie rurą do odkurzacza, chyba że zgałaszała takie zapotrzebowanie, to już nie wnikamsmile


        • jamesonwhiskey Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 13:06
          > byczenie się z gazetami i ksią

          potrzebujesz byczenia sie w weekend po byczeniu sie caly tydzien ?
          jak ty rozroniasz kiedy "pracujesz" a kiedy wypoczywasz

          > dla 2 tysięcy które w porywach mogłabym zarobić(a z tego odrzucić kasę na jedz
          > enie na mieście i lepsze ciuchy/buty/dojazdy?)

          no wlasnie, do swojego lenistwa i nieudacznictwa dorabiasz jakies tanie ideologie
          praca to nie tylko pieniadze
          jak sie nic nie robi to czlowiek gnusnieje staje sie rozlazly i proste rzeczy zajmuja mu 5 x wiecej czasu a po latach bycia warzywem trudno wrocic do spoleczniestwa
        • ofelia1982 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 16:07
          > po co tak żyć?
          > dla 2 tysięcy które w porywach mogłabym zarobić(a z tego odrzucić kasę na jedz
          > enie na mieście i lepsze ciuchy/buty/dojazdy?)
          >
          > nasz łikend to bieganie w lesie, kino, basen, mongolski balet już teraz nieaktu
          > alny ale był, jak łiskacz wspomina, byczenie się z gazetami i książkami, filmik
          > i, winko taniec i gitara.
          > możemy sobie na luzie wyskoczyć na obiad albo ja ten obiad na łikend przyrządzę
          > , bo mam czas i zakupy zrobione w piątek.

          Nazwijmy rzecz po imieniu. Możesz sobie pozwolić na niepracowanie, a nie podejmujesz pracy bo co zrobisz za te dodatkowe 2 tys (to też swiadczy o tym, ze kwalifikacji nie masz). I super - ja Ci zycze, zeby ten stan trwaaaał. Tyle, ze życie może Ci sie przekrecic o 180 stopni nagle i doopa. zostajesz z niczym. Doswiadczenia zawodowego brak. Obciazenia i zobowiazania są. Oszczednosci nie ma (nie mowie ze akurat u Ciebie).
          Ja tam wole sobie pracowac, byc niezalezna finansowo jakby cos sie stalo, miec oszczednosci, a weekendy i tak spedzac tak jak Ty (TADA! Da się!) - bo sprzątamy w czwartki/piątki po pracy, zakupy robimy przez net i weekendy mamy na przyjemnosci.
          • volta2 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 16:33
            nazywając po imieniu - to cię kochana nie stać na siedzonko, i dorabianie filozofii do tego co ty wolisz a czego nie - mnie nie ruszy.

            jak już cię będzie stać na to siedzonko a dalej będziesz sprzątać osobiście i pracować, to sobie powymieniamy argumenty, ok?
              • volta2 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 18:09
                a ty się jeszcze zapluwasz że ten finansujący ma na to ochotę?

                no, ma i nic nie możesz z tym zrobić.

                co do świrowania, to chyba nie o mnie piszesz, więc się nie odniosę, ale bądź pewien że jak będą wyobry na forumowego świra to masz murowane podium.
                a z tym psychiatrykiem co to ci proponowałam, to dalej aktualne, podrzuć nr konta i jakoś ci podeślę kasę na pierwszą wizytę.
              • araceli Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 22:10
                ofelia1982 napisała:
                > No to Cię zadziwię. Stac mnie na siedzonko w domu. Serio. Mój mąż zarabia sporo
                > , mamy łądne oszczędności. Mogłabym bez problemu siedziec w domu. Tyle, że to n
                > ie jest w zgodzie z moim podejściem do życia - wolę nie być utrzymanką.

                Taa... coś takiego jak kobieca solidarność nie istnieje jak widać. Jakie frustracje właśnie wylałaś Ofelio obrażając Voltę? Ulżyło Ci choć na chwilę?

                To jak ludzie układają sobie życie to ICH prywatna sprawa. Jedni cenią niezależność i rozwój zawodowy - inni spokojne życie rodzinne i czas wolny. Każde rozwiązanie ma swoje dobre i złe strony. Nie ma powodu obrzucać kogokolwiek wyzwiskami bo wybrał INNY model życia niż my sami.

                Ja nie zdecydowałam się na siedzenie w domu ale nie da się zaprzeczyć, że takie rozwiązanie ma swoje plusy. Możesz sobie wmawiać, że dasz radę pracować 8h, dojeżdżać 1-2h, robić zakupy, sprzątać itp. itd. i mieć na wszystko czas ale to tylko samooszukiwanie się. Czas nie jest z gumy i nawet przy ekstra organizacji zawsze są jakieś ograniczenia. Ja siedziałam jakiś czas 'przymusowo' w domu (zakaz konkurencji) i okres ten mój chłop wspomina bardzo miło. Bo ja w swoje '8h' zrobiłam wszystko, on wracał i był już tylko relaks dla nas obojga. Teraz zazdrości koledze, którego żona kończy 3-letni wychowawczy i jest w drugiej ciąży więc jak mówi 'czekają go kolejne 3 lata laby'.

                Każda decyzja ma swoje plusy i minusy i każda rodzina podejmuje ją sama.

                --
                Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
                  • araceli Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 22.02.13, 11:55
                    ofelia1982 napisała:
                    > Araceli, ale ja volty nie obrażam. Napisałam, ze ją stać na siedzenie w domu i
                    > tyle. A potem ona zaczęła do mnie się rzucać.

                    Ofelio - słowo 'utrzymanka' ma w języku polskim znacznie pejoratywne. Nie mówiąc już o tym, ze używając go w stosunku do Volty popełniasz błąd formalny smile

                    --
                    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
                      • araceli Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 22.02.13, 12:08
                        jamesonwhiskey napisał:
                        > to jak sie nayzwa osobe pozostajaca na czyims utrzymaniu ?

                        Nazywa się dokładnie osobą pozostającą na utrzymaniu. 'Utrzymanka' to kobieta pozostająca na utrzymaniu kochanka. Tak samo 'utrzymanką' nie będzie córka pozostająca na utrzymaniu ojca/matki.

                        --
                        Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
                              • araceli Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 22.02.13, 13:27
                                jamesonwhiskey napisał:
                                > ale ze ci to tez nie idzie "oficjalnie" nie musisz pracowac bo siedzisz komus w kieszeni

                                Ten 'ktoś' u kogo ona siedzi w kieszeni to jej mąż a to coś co oni tworzą to rodzina. Rodzina to wspólnota czego chyba Ty nie rozumiesz ale to już Twój problem i sam musisz go rozwiązać. Gul Ci strzela bo co? Bo mąż Volty ją ceni i ceni jej wkład w tę rodzinę taki jaki jest? Może Ty po prostu swoją żonę 'wyceniasz' duuużo niżej? Tak jak napisałam - to Twój problem nie jej.


                                --
                                Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
                                • jamesonwhiskey Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 22.02.13, 14:07
                                  widze ze ty nie rozumiesz
                                  gul mi strzela , a niby to z jakiego powodu
                                  ze sie obija z kata w kat bez zadnego celu , rzeczywiswcie rewelacja
                                  jedynie to panoszenie sie jaka to jest fajna jest denerwujace
                                  tle ze ta fajnosc zawdziecza siedzniu komus w kieszeni a nie sobie a wypoiwiada sie jakby to ona zarabiala na tego meza
                                  ten sam schemat jak jalowa pawlowicz wypowiadajaca sie o rodzinie
                                  • araceli Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 22.02.13, 14:27
                                    jamesonwhiskey napisał:
                                    > jedynie to panoszenie sie jaka to jest fajna jest denerwujace
                                    > tle ze ta fajnosc zawdziecza siedzniu komus w kieszeni a nie sobie

                                    'Fajność' zawdzięcza sobie a dokładnie temu, że ktoś ceni ją i to co robi dla rodziny. Dla jej męża to jest wartość - dla Ciebie być nie musi. To jest ich wybór. Gdyby ci gul nie strzelał to byś się tak nie żołądkował. Po prostu przeboleć nie możesz, że ktoś może czuć się dobrze w modelu rodziny, który Ty z sobie wiadomych powodów nie akceptujesz. Nie możesz przeboleć więc musisz opluć i zdeptać. I znów - to Twój problem nie jej.

                                    --
                                    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
                                  • malwi.2 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 22.02.13, 14:53
                                    panoszenie sie jaka to jest fajna jest denerwujace
                                    > tle ze ta fajnosc zawdziecza siedzniu komus w kieszeni a

                                    ciebie to "panoszenie" denerwuje innych nie

                                    poza tym ona tej fajności nie zawdzięcza mężowi, ja ją lubie za to, że jest zadowolona z życia, pewna siebie, pewna swych życiowych wyborów, nigdy nikogo nie atakuje jako pierwsza, nie wyszydza innego stylu życia i do tego inteligentna,

                                    a ostrzeżenie w stylu "zobaczysz jak mąż znajdzie młodszą" mysle, ze volty nie ruszaja w ogóle, bo wątpię, by volta dała sobie krzywdę zrobić



                                      • araceli Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 22.02.13, 15:07
                                        jamesonwhiskey napisał:
                                        > zabawne jest takie dziobanie przez drob domowy ale mnie to nie przeszkadzaa
                                        > wrecz bawi

                                        Skończyły się argumenty i mamy klasyczny chamski atak by Jameson big_grin

                                        --
                                        Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
                                        • jamesonwhiskey Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 22.02.13, 15:20
                                          tobie sie argumenty skonczylu 20 postow wczensiej
                                          jakies bajki opowiadasz o docenianiu i modelu rodziny , no i ok
                                          ale poza ta rodzina i panem ktory ja utrzymuje dopoki ja docenia
                                          jest jak slepy pies we mgle
                                          jesdno pstrykniecie pana palcami i wielka wolna i wpaniala wolta stoi z micha po darmowa zupe
                                          • araceli Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 22.02.13, 15:32
                                            jamesonwhiskey napisał:
                                            > jakies bajki opowiadasz o docenianiu i modelu rodziny , no i ok

                                            Jeżeli dla Ciebie rodzina to 'jakaś bajka' to naprawdę masz ze sobą problem.

                                            > jesdno pstrykniecie pana palcami i wielka wolna i wpaniala wolta stoi z micha p
                                            > o darmowa zupe

                                            Chciałbyś smile Jest coś takiego jak małżeństwo drogi Jamesonie za czym idą prawa i obowiązki. Pan się na małżeństwo i taki model rodziny zdecydował (co z niewiadomych przyczyn stoi Ci kością w gardle) a tym samym zdecydował się na pewne rozwiązania ekonomiczne w trakcie i po jej rozwiązaniu.

                                            To raz. Dwa - to nadaj ICH sprawa. Można uświadamiać Voltę jakie są zagrożenia modelu zycia, który wybrała ale można to robić w sposób grzeczny a nie chamsko-rynsztokowy. Rozumiem, że Ty inaczej nie potrafisz, klasa nie jest zdecydowanie tym co można by ci przypisać.

                                            Po trzecie i najważniejsze - żadnym człowiekiem nie należy gardzić, bo wybrał ze swoją drugą połówką taki a nie inny model rodziny. Kim Ty panie Jameson jesteś, że śmiesz uważać się za lepszego? Emigranckim parobkiem? Wartości człowieka nie mierzy się wysokością zarobków. Zdarza mi się z Voltą ściąć w poglądach ale należy jej się szacunek jak każdemu innemu człowiekowi. I osobiście wolę Voltę-kurę domową niż Jamesona - chama i prostaka.

                                            --
                                            Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
                                            • jamesonwhiskey Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 22.02.13, 15:44
                                              wole byc emigranckim parobkiem ktory na siebie zarabia
                                              czytaj wolno , trudne slowo teraz bedzie,
                                              osoba niezalezna niz siedziec komus w kiezeni
                                              a twoje insynuacje ze zazdroszcze komus takiej sytuacji za zalosne , dziewne , bez sensu

                                              wi. I osobiście wolę Voltę
                                              > -kurę domową niż Jamesona - chama i prostaka.

                                              i to rozumiem ,
                                              moze cie przedyskutowac co sie stalo w serialach
                                              czy jak zrobic makatke scienna
                                              • araceli Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 22.02.13, 16:53
                                                jamesonwhiskey napisał:
                                                > czytaj wolno , trudne slowo teraz bedzie,
                                                > osoba niezalezna niz siedziec komus w kiezeni

                                                Owszem - bardzo trudno się czyta to to piszesz z uwagi na niechlujność i ilość błędów, które robisz.

                                                Wolisz coś - Twój wybór. Nigdzie nie napisałam, że zazdrościsz tylko, że masz problem z wyborami życiowymi innych ludzi.

                                                --
                                                Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
                                                • jamesonwhiskey Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 22.02.13, 17:39
                                                  > Nigdzie nie napisałam, że zazdrościsz tylko, że masz p

                                                  a to ciekawe jest bo odnosze inne wrazenie

                                                  np to

                                                  Gdyby ci gul nie strzelał to byś się tak nie żołądkował.

                                                  jak juz jestes taka purystka jezykowa i utrzymanka cie tak urazilo to co powiesz o tym co sama wypisujesz
                                                  • araceli Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 22.02.13, 21:38
                                                    jamesonwhiskey napisał:
                                                    > a to ciekawe jest bo odnosze inne wrazenie
                                                    > np to
                                                    > Gdyby ci gul nie strzelał to byś się tak nie żołądkował.

                                                    I to niby ma się odnosić do zazdrości? Ja Ci konkretnie napisałam - masz problem z wyborami innych ludzi niezgodnymi z Twoimi wyborami. Nie tylko w tej kwestii. Jak ktoś wybiera inaczej i jest z wyboru zadowolony to go atakujesz jakbyś czuł, że to 'zamach' na Twoją decyzję. Do tego sposobem ataku są zwykle niskich lotów słowne przepychanki personalne.

                                                    --
                                                    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
              • volta2 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 22.02.13, 12:30
                Tyle, że to n
                > ie jest w zgodzie z moim podejściem do życia - wolę nie być utrzymanką.

                ile ty zarabiasz to dość dokładnie tłumaczysz w wątku o niani, a o byciu utrzymanką już się tak nie rozpisuj, bo ani mnie to nie obrazi ani nie rozśmieszy.

                rozumiem że przez okres studiów bycie utrzymanką dało ci w kość i stąd takie żale teraz wypluwasz, ale - nie mój interes co tam masz na życiowym koncie.
              • vizualna Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 22.02.13, 15:29
                Ofelio, skoro macie oszczędności, mąż dobrze zarabia, to dlaczego macie kredyt? Jakis czas temu pisałaś, że bank doliczył Ci opłatę za to, że kwota kredytu jest większa od wartości zabezpieczenia. A może pomyliłam osoby i nie masz kredytu?


                ofelia1982 napisała:

                > No to Cię zadziwię. Stac mnie na siedzonko w domu. Serio. Mój mąż zarabia sporo
                > , mamy łądne oszczędności. Mogłabym bez problemu siedziec w domu. Tyle, że to n
                > ie jest w zgodzie z moim podejściem do życia - wolę nie być utrzymanką.
              • asia_i_p Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 24.02.13, 14:23
                Tyle, że to n
                > ie jest w zgodzie z moim podejściem do życia - wolę nie być utrzymanką.
                Właśnie obraziłaś jakieś 50% kobiet, w tym moją babcię i siostrę, bo wybrały inny model rodziny niż ty. Widać jesteś do swojego nieprzekonana, jeśli potrzebujesz aż takich armat, żeby go wybronić.

                Ja pracuję, bo chcę. Widzę wszystkie zalety modelu z niepracującą matką i żoną, ale chcę pracować i pracuję.
                --
                Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

                Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
          • black_halo Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 24.02.13, 13:07
            > Ja tam wole sobie pracowac, byc niezalezna finansowo jakby cos sie stalo, miec
            > oszczednosci, a weekendy i tak spedzac tak jak Ty (TADA! Da się!) - bo sprzątam
            > y w czwartki/piątki po pracy, zakupy robimy przez net i weekendy mamy na przyje
            > mnosci.

            No wiec ja tam tez wole sobie pracowac ale generalnie zastanawiam sie jak Ci sie to udaje w sensie sprzatania po pracy w czwartek czy piatek. Nie mam dzieci, 3 dni w tygodniu wracam po 20, 1 raz w tygodniu o 22, w piatki poswiecam czas na zycie towarzyskie, w sobote "ogarniam" mieszkanie, nie mowie ze mozna to nazwac sprzataniem. W niedziele zwyczajnie odpoczywam, polega to na odsypianiu, pojsciu do parku wodnego czy na basen, latem wycieczka rowerowa, obiadokolacja raczej w restauracji. Jesli mialabym dzieci to chyba bym padala na nos.
            --
            Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
          • pjola19 Re: Praca w domu 25.04.13, 21:34
            Mam ciekawą propozycję pracy. Jest to biznes wykorzystujący marketing online, ale można działać również tradycyjnie.
            Główny produkt to kawa z Ganodermą firmy DXN. Kawę spożywa codziennie 83% dorosłej populacji. Nikogo nie trzeba do picia kawy przekonywać. Kawa z Ganodermą ma właściwości lecznicze, poza tym dobrze smakuje, bo oprócz Ganodermy zawiera bardzo dobrej jakości kawę arabicę, nie zawiera żadnych tzw. wypełniaczy.
            Co do biznesu DXN Company to najbardziej uznana marka na świecie produkująca kawę z Ganodermą, Działa na wszystkich kontynentach, zapewnia wysoką jakość produktów, wsparcie informacyjne i dostawy towaru. W Europie DXN działa dopiero 4 lata, a już rozwinęła się na całą Europę środkową. DXN jest na Węgrzech, w Czechach, Słowacji, Bułgarii, Grecji, Rumunii, Austrii, Niemczech. Niedawno weszła na rynek Rosji i Ukrainy. Właśnie zaczyna działać w Polsce! Oznacza to wielką szansę dla osób, które zaczną współpracę właśnie teraz - na początku. Ponieważ można zarabiać niezłe pieniądze nawet pracując głównie z domu. Pakiet startowy kosztuje 82zł - w zamian otrzymujemy stronę www(dostępna w 14 językach), plus hosting, serwer, narzędzia online i wiedzę.
            Nie ma obowiązku jeżdżenia na jakieś spotkania, płatne szkolenia itd.
            Wiele osób odniosło sukces finansowy budując dystrybucję głównie lub tylko ze swojego komputera w domu.
            Proszę wejdź na moją stronę wpisując w pasku witryn Tekst linka a dowiesz więcej.
            Jeśli nie zainteresowała Cię moja propozycja, to chociaż skosztuj kawę-jest naprawdę bardzo smaczna (i zdrowa!).
    • tonik777 Re: Moja zona nie chce isc do pracy :( 21.02.13, 11:45
      Marne to pocieszenie, ale mam gorzej. Żona nie dość, że nie chce iść do pracy, to jeszcze nic w domu nie zrobi. Mimo, że całymi dniami siedzi, to nie posprząta. Ugotuje od wielkiego dzwonu (a na co dzień gotowce). Czasami tylko pranie zrobi (ale i tak ciągle kosz z brudną bielizną pełny bo upierze dopiero gdy nic tam włożyć już nie można). Dzieci na szczęście nie mamy. Niestety musiałem ograniczyć wydatki, więc zobaczymy co się stanie.