Dodaj do ulubionych

czy zdecydowałybyście się na dziecko ???

10.06.13, 20:07
zakładając, że

1) kobieta ma umowę na czas określony ( na 2 lata) więc licząc, że pójdzie na macierzyński roczny to nie ma gdzie wracać. W swoim zawodzie może znaleźć inną pracę po ciąży o ile będzie się dokształcać w międzyczasie ( no tak zakłada). Dochód 2 tysiące. Szanasy na stałe zatrudnienie po prostu nie ma, bo pracodawca boi się, ze kobieta zajdzie w ciąże i za chiny ludowe jej nie da na stałę- nie chce mieć problemu ( bez komentarza ale tak jest.. eh). Nie ma co liczyć na to, że 3 umowa to musi być na czas nieokreślony bo pracodawca już dobrze wie co zrobić by tej umowy nie dać ( i cały czas kombinuje).

2) facet prowadzi własną firmę- dochodu stałego ma 3500- 5000 tys ( to jest stałe zlecenie, pracodawca kazał założyć firmę...) + dochód ok 1000 zł z działalności firmy. No zdarza się więcej np. 12 tysięcy miesięcznie no ale tak średnio ( w gorszych miesiącach) jest tyle. Partner się ciagle rozwija, teraz zakupił nowy sprzęt, odnowił swoje miejsce działalności. Fachowcem jest dobrym wiec nie zginie.

Obydwoje mieszkają w dużym mieście ( Trójmiasto), gdzie tak naprawdę szansa na zatrudnienie dla kobiety jest duże. Wiązałoby się to jednak np. z dojazdami. Opieką nad dzieckiem zajęliby się rodzice- jedni i drudzy mieszkają blisko i są chętni.

Ja poradziłam koleżance, by na dziecko się zdecydowała bo na co ma czekać ? Sama byłam w podobnej sytuacji ( no u mnie sprawa będzie w sądzie ponieważ uważam, ze moja umowa została zawarta na czas nieokreślony no ale mniejsza z tym). Dodatkowo w moim przypadku dziadkowie są blisko z jednej strony. Szansy na stałą pracę koleżanka nie ma żadnej a wiem, że dziewczyna będzie się dokształcać i pracę spokojnie znajdzie jakaś w swoim zawodzie ( w przynajmniej powinna). W razie czego spokojnie z jednej pensji przeżyją.

A jak wy się na to zapatrujecie ?
Edytor zaawansowany
  • 1yna-taka 10.06.13, 20:50
    Nie wiem czy bym się zdecydowała, czasy niepewne, ludzie niedojrzali na rodzicielstwo. Nie wiem.
  • mlodyniedowziecia 10.06.13, 21:28
    Wprawdzie pytanie do kobiet, ale odpowiem - tak raczej zdecydowałbym się.
    Pytanie ile mają lat, jak są po trzydziestce, to raczej nie ma na co czekać. Znam sporo przypadków, w których potem było zwyczajnie za późno.
    Inne znaki zapytania to warunki mieszkaniowe i kredyty. Brak własnego kąta z dzieckiem dokucza znacznie bardziej, wysokie raty też.
    W trakcie macierzyńskiego jest nadal kasa. Po macierzyńskim kobieta zawsze coś zarobi, zwłaszcza jak dziadkowie chętni do pomocy (80% sukcesu).
    Ojciec nie zarabia źle - za 5 tys. miesięcznie (2 średnie krajowe) spokojnie da się żyć we troje.
  • mojemieszkanie24 10.06.13, 21:40
    warunki mieszkaniowe- 2 pokoje, 40 metrów, na kredyt ale kredyt jest iski bo 750 zł miesięcznie
    ona: 26 lat, on:32
  • birkin-bag 10.06.13, 21:52
    serio znacie wysokość zarobków, kredytów, rodzaje umów itd. znajomych? czy to jednak chodzi o rodzinę pytającej?
  • olewka100procent 10.06.13, 22:32
    aż tutaj z tym przylazłaś ?
  • marika012 10.06.13, 22:36
    > serio znacie wysokość zarobków, kredytów, rodzaje umów itd. znajomych? czy to j
    > ednak chodzi o rodzinę pytającej?

    A cóż w tym dziwnego. Jak są przyjaciółkami czy nawet tylko dobrymi kumpelami to takie podstawowe rzeczy o sobie wiedza. Ja też wiem ile moje kumpele mają lat i ile metrów mniej więcej maja ich mieszkania. A kredyt i zarobki... niektórzy wcale z takimi danymi się nie kryją. Jak o dziecku rozmawiały to jedna drugiej powiedziała, że potencjalni dziadkowie już nóżkami tupią z przejęciem żeby wnuka bawić.
    Numerów kont z kodami dostępu pewnie swoich nawzajem nie znają. A te inne dane to przecież tajne nie są.
  • solejrolia 10.06.13, 22:48
    birkin-bag napisała:

    > serio znacie wysokość zarobków, kredytów, rodzaje umów itd. znajomych? czy to j
    > ednak chodzi o rodzinę pytającej?

    również się nad tym zastanawiałam.....
    --
    portal-ogrodniczy.pl
  • maciejka_73 10.06.13, 23:19
    Wiem, że należy być rozważnym, odpowiedzialnym itd., ale coś we mnie burzy się na takie dywagacje. Takie pytanie byłoby odpowiednie przy kalkulowaniu czy stać mnie na utrzymanie prywatnego basenu.
    Pytanie czy zdecydować się na dziecko powinno być ponad rozważania finansowe IMO, tzn decyzja o dziecku to dla mnie decyzja pierwotna, a to jak w danym okresie życia sprostać potrzebom finansowym, to już pytanie wtórne.
    Dzisiejsze 'stać mnie' / 'nie stać mnie' ma się nijak to tego co będzie za 10 lat (gdzie tam, za dwa miesiące).
  • zuzanna56 11.06.13, 07:48
    Ale oni w ogóle chcą mieć już to dziecko?

    Tak, zdecydowałabym się, bo nie wyobrażam sobie dzieci nie mieć. Nie mają złej sytuacji finansowej i jeśli faktycznie poważnie myślą o dziecku, to kiedy? Pewnie że można rok czy dwa poczekać. Tylko czy ich sytuacja bardzo się zmieni?
  • black_halo 11.06.13, 09:51
    > Wiem, że należy być rozważnym, odpowiedzialnym itd., ale coś we mnie burzy się
    > na takie dywagacje. Takie pytanie byłoby odpowiednie przy kalkulowaniu czy stać
    > mnie na utrzymanie prywatnego basenu.

    To nie jest do konca tak. Niektorych nie stac zeby codziennie zjesc wartosciowy posilek, nawet kasze z kefirem wiec doradzanie takim ludziom "zrob sobie dziecko skoro tak bardzo chcesz" jest delikatnie mowiac nierozsadne. Z drugiej strony istnieja ludzie jak kolezanka autorki watku, ktorzy na dziecko moga sie spokojnie zdecydowac ale sie boja. I tez calkowicie to rozumiem bo czasy sa niepewne i szczegolnie w Polsce, jak sie czlowiek naooglada duronowatych seriali to moze przyjsc do glowy, ze dziecko bez mebli za 10 tys i ubranek z butiku nie przezyje nawet dnia.


    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • black_halo 11.06.13, 09:54
    Dodam jeszcze, ze powszechna moda na posylanie dzieci na kursy jezykowe, wyscig szczurow od przedszkola i licytowanie sie gadzetami od zerowki tez maja wplyw na odkladanie decyzji o dziecku. Wielu z nas (pokolenie lat 80tych) pamieta jak to niefajnie bylo nie miec firmowej bluzy, spodni czy butow, dzisiaj fatalaszki sa zamienione na gadzety. Z tego samego powodu ciezko tez znalezc chrzestnych dla dziecka bo jak czlowiek przez przypadek przeczyta, ze chrzestny na komunie powinien dzisiaj dac quada, laptopa lub minimum 1500 zlotych to sie ludziom odechciewa.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • maciejka_73 11.06.13, 12:38
    No ale właśnie potwierdzasz moją tezę.
    Każdą rodzinę w Polsce albo stać na dziecko, albo jest tak źle (nie stać na wzmiankowany przez Ciebie kefir) że powinna coś zmienić w swoim życiu - niezależnie czy chce dziecko czy nie.
    Burzę się na prawdę na teksty moich znajomych w stylu ' dziecko to dopiero jak odłożymy na łazienki na górnym piętrze' albo 'drugie dziecko? a za co ja kupię potem dwa dodatkowe mieszkania?'
    Obowiązkami rodziców jest kochać dziecko, wykształcić je rozsądnie, i zadbać, żeby miało minimum potrzebne do zdrowego rozwoju, a nie wyręczać we wszystkim póki żyją i wszystko oddać.
    WYdaje mi się, że ludziom nie chce się mieć dzieci, więc oszukują się tezą o odpowiedzialności
  • black_halo 11.06.13, 17:29
    > WYdaje mi się, że ludziom nie chce się mieć dzieci, więc oszukują się tezą o od
    > powiedzialności

    No ja np. nie lubie dzieci wiec nie mam. Inni tez moze nie maja ochoty miec ale istnieje spoleczne pietnowanie osob, ktore dzieci miec zwyczajnie nie chca. Wiec latwiej powidziec "nie moge miec dziecka bo musze zrobic lazienke na gorze i wydac na to 50 tys" niz zwyczajnie "nie mam ochoty miec dzieci i nawet gdybym zarabiala milion miesiecznie do konca zycia to i tak to sie nie zmieni".
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • maciejka_73 14.06.13, 18:42
    racja. piętnowanie bezdzietnych jest głupie, a powszechne.
    podobnie z piętnowaniem wielodzietnych.
    po prostu - piętnowanie jest cool.
  • amandaas 12.06.13, 15:05
    Ty się burzysz na teksty o rozważnym rozmnażaniu, a mnie aż jest przykro czytać jak piszesz że "obowiązkiem rodzica jest zapewnienie MINIMUM potrzebnego do rozwoju".
    Jasne, że za parę lat może się okazać że nie będzie Cię stać na prywatne szkoły czy kawalerkę na 18nastkę. Ale z założeniem, że zapewnisz dziecku minimum, nie powinnaś w ogóle zachodzić w ciążę. Smutne.
  • maciejka_73 14.06.13, 18:58
    Zaszłam nie raz, moje dzieci są w najlepszych warszawskich szkołach - owszem państwowych. i nie jeszem przeciwnikiem wydawania na edukację, wręcz przeciwnie -uważam tylko, że dziecko dobrze wychowane od podstaw, tj. uświadamiane od początku jak ważna jest edukacja, zajdzie daleko niezależnie czy wpakujesz w nie fortunę, czy skorzysta z bezpłatnych systemów RP.
  • ashraf 17.06.13, 20:47
    Jasne, i kilku języków też się nauczy w tych państwowych szkołach... kto ci wmawia takie bajki???
  • aagnes 11.06.13, 08:53
    Zdecydowalabym sie - kluczowa sprawa to dziadkowie chetni do pomocy. jak dziecko pojdzie do przedszkola to bedzie chorowalo i opieka bardzo sie przyda. reszta rowniez ok.
    --
    Wilcze oczy, puste gardło - co zobaczy to by zżarło.
  • qrka 11.06.13, 09:00
    Jako że wymienieni kierują się przede wszystkim kryteriami finansowymi i zawodowymi, nie - nie zapatruję się na to dobrze.
    Dziecko wymaga zwykle dużego zaangażowania czasu i pieniędzy. Oczywiście poza względami emocjonalnymi.
    --
    Nikt nie pluje jadem, tylko komentuje, co widzi. Forum to jest.
    Komentarze dotyczą tego, co komentujący chce skomentować. Zazwyczaj.
    (c) yellowl
  • ofelia1982 11.06.13, 09:19
    Zdecydowałabym się.
    Przecież nie zarabiają tak mało, maja dziadków do pomocy, nie planuja na starcie korzystać z MOPSu (był kiedys taki wątek), maja swój kat na który ich stać, zanim kobieta zajdzie w ciąży i urodzi mogą minąć jeszcze 2-3 lata. czyli będzie już przed 30-tką..
    Nie ma na co czekać.
  • rene1311 11.06.13, 09:55
    A mnie nieustannie będzie zadziwiać fakt że tak ważną i osobistą sprawę jak posiadanie dziecka poddaje się pod dyskusję na anonimowym forum...a planowanie dziecka z ołówkiem i kalkulatorem w ręku jest moim osobistym zdaniem obrazem niedojrzałości.
  • wuika 11.06.13, 10:43
    Lepiej się zdecydować, bo akurat przyszła chętna na dziecko. A jak potem będzie, to się zobaczy?
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • ofelia1982 11.06.13, 11:24
    a planowanie dzi
    > ecka z ołówkiem i kalkulatorem w ręku jest moim osobistym zdaniem obrazem niedo
    > jrzałości.

    A dla mnie wręcz przeciwnie. Rozumiem, że na dziecko mogą decydować się tylko osoby pod wpływem impulsu, nieważne czy mają pracę, mieszkanie..? Przecież MOPS pomoże..
    Dla mnie wzięcie pod uwagę wszystkich aspektów, w tym finansowych, które też są ważne - jest oznaką właśnie dojrzałości..
  • rene1311 11.06.13, 11:35
    to jest moje osobiste zdanie i nikt nie musi się ze mną zgadzać. A tak z ciekawości jeśli już bierzecie pod uwagę WSZYSTKIE okoliczności i liczycie czy Was stać to co zakładacie za rok, dwa, trzy.. Czy sytuacja materialna jest komuś dana raz na zawsze? Jeśli zdecydujecie się na dziecko bo was stać, a za rok ulegniecie wypadkowi w wyniku którego stracicie swoje dochody to co wtedy? pozbywacie się dziecka bo Was już nie stać czy jak???
    Przepraszam, ale dla mnie decyzja o dziecku to są nieco głębsze przemyślenia a nie głównie te oparte głównie o kalkulator
  • joanna_poz 11.06.13, 11:38
    sytuacja materialna nie jest dana raz na zawsze, ale im masz ją lepszą tym bardziej jesteś w stanie się zabezpieczyć na kłopoty za rok, dwa: bo masz oszczędnosci, ktore pozwolą Ci przetrwac bezrobocie, bo masz polise, ktora Ci zniweluje skutki wypadku itp itd
  • wuika 11.06.13, 13:36
    Oczywiście, że decyzja "robimy sobie dziecko" musi być poparta czymś więcej niż "jeszcze jedna osoba do wyżywienia / ubrania / leczenia / wykształcenia / etc. nie spowoduje kataklizmu finansowego", bo dzieci rodzą się nie dlatego, że rodziców stać na nie, ale dobrze by było, gdyby się rodziły w odpowiednich momentach, czyli takich, kiedy wspomniane koszty wyżywienia / ubrania / leczenia / wszystkiego innego nie spowodują, że nagle nie ma kasy na nic. I fajnie, że dostrzegasz to, że przemyślenia muszą być głębsze, ale bardzo dobrze byłoby, gdyby nie sprowadzały się do metafizyki i "jak się pojawi dziecko, to na pewno nam się sytuacja magicznie polepszy". Bo badania pokazują, że jest właśnie odwrotnie, nie powinno nikogo zaskakiwać, że pojawienie się dziecka to najczęściej obniżenie stopy życiowej dotychczasowej rodziny. Dobrze byłoby, gdyby było z czego obniżać i gdyby rodzica zdawała sobie z tego sprawę.
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • ofelia1982 11.06.13, 14:16
    rene, ale Ty zakładasz, że oni decyzję o dziecku podejmują TYLKO w oparciu o aspekt finansowy - a tak zapewne nie jest. Podejmując tak ważną decyzję trzeba wziąć pod uwagę różne aspekty, a nie tylko wielką miłość, bo wielka miłosć papu dzieciom nie da..
  • zuzanna56 11.06.13, 12:30
    rene1311 napisała:

    > ...a planowanie dzi
    > ecka z ołówkiem i kalkulatorem w ręku jest moim osobistym zdaniem obrazem niedo
    > jrzałości.


    A ja tak planowałam wink czy to niedojrzałość? Jedno planowane prawie 5 lat po ślubie, drugie prawie 9. Nie chodziło może o finanse, ale o kwestie urlopu macierzyńskiego itp, bardziej o dopasowanie do pracy, o porę roku, abym mogła w odpowiednim czasie wrócić do pracy.
  • joanna_poz 11.06.13, 09:53
    a wiem, że dziewczyna będzie się dokształcać i p
    > racę spokojnie znajdzie jakaś w swoim zawodzie ( w przynajmniej powinna).

    zwazywszy, że ma DOPIERO 26 lat, niech najpierw postawi na to dokształcanie, bo z niemowlakiem u boku to dokształcanie będzie dużo trudniejsze, żeby nie rzec - niemożliwe.
    ma jeszcze kupę czasu na dziecko i kupę czasu, żeby ustabilizować swoją sytuację zawodową.
  • ofelia1982 11.06.13, 11:26
    > ma jeszcze kupę czasu na dziecko i kupę czasu, żeby ustabilizować swoją sytuacj
    > ę zawodową.

    Nie przesadzałabym z tą kupą czasu...Ciąża trwa 9 m-cy, więc prawie rok. Do tego nie zachodzi się w ciążę zazwyczaj w 1-szym cyklu. Moi znajomi i ja również - staraliśmy się około 8-9 m-cy, więc już masz półtora roku. Jeśli jeszcze decyzję odwleką o pół roku to robi się 2 lata.
    Czyli rodząc będzie miała 28 lat. Czy ja wiem czy tak dużo czasu jest..?
  • joanna_poz 11.06.13, 11:35
    obecnie coraz więcej kobiet rodzi w okolicach 30 czy po 30-tce.
  • qrka 11.06.13, 12:43
    joanna_poz napisała:

    > obecnie coraz więcej kobiet rodzi w okolicach 30 czy po 30-tce.

    Również obecnie coraz więcej nie rodzi, bo nie może zajść w ciążę. A nie każdego, nawet tego zawodowo ustabilizowanego, stać na in vitro.
    --
    Nikt nie pluje jadem, tylko komentuje, co widzi. Forum to jest.
    Komentarze dotyczą tego, co komentujący chce skomentować. Zazwyczaj.
    (c) yellowl
  • qrka 11.06.13, 12:40
    joanna_poz napisała:

    > z niemowlakiem u boku to dokształcanie będzie dużo trudniejsze, żeby nie rzec
    > - niemożliwe.

    A to ciekawe. Najwięcej się dokształcałam właśnie w okresie, kiedy dzieciaki miałam małe.
    --
    Nikt nie pluje jadem, tylko komentuje, co widzi. Forum to jest.
    Komentarze dotyczą tego, co komentujący chce skomentować. Zazwyczaj.
    (c) yellowl
  • joanna_poz 11.06.13, 12:53
    gratuluję bezproblemowych dzieci albo cudowych zdolności regeneracyjnych albo dużej ilosci czasu.
    albo wszystkiego na raz.
  • qrka 15.06.13, 09:55
    joanna_poz napisała:

    > gratuluję bezproblemowych dzieci albo cudowych zdolności regeneracyjnych albo
    > dużej ilosci czasu.
    > albo wszystkiego na raz.

    W każdym z wymienionych aspektów - pudło.
    No ale nie obciążam dzieci winą za brak zdolności i dobrej organizacji pracy ich rodziców.
    --
    Nikt nie pluje jadem, tylko komentuje, co widzi. Forum to jest.
    Komentarze dotyczą tego, co komentujący chce skomentować. Zazwyczaj.
    (c) yellowl
  • bopo123 11.06.13, 10:47
    Posiadanie dziecka to ostatnia kwestia w której można doradzać. Finansowo sobie poradzą ale czy już są gotowi chcą. dziewczyna jest jeszcze bardzo młoda jedni wolą mieć doświadczenie w pracy przed dzieckiem inni wolą odchować dzieci i zająć się dopiero karierą zawodową to kwestia własnego sposobu na życie.
    Ja na miejscu autorki wątku tak bym sie nie angażowała w czyjeś posiadanie dziecka to zbyt osobista kwestia. Wszyscy wiem z doświadczenia doradzają zróbcie sobie bobaska ale nikt nie spyta chcecie wyjść gdzieś w weekend to popilnuje albo nikt za nich nie zaprowadzi do przedszkola, w nocy nie wstanie żeby nakarmić.
  • ofelia1982 11.06.13, 11:27
    Ale ona pyta o siebie tylko jej głupio było wprost.
  • astrum-on-line 11.06.13, 15:54
    ofelia1982 napisała:

    > Ale ona pyta o siebie tylko jej głupio było wprost.


    Też mam takie wrażenie.
  • mojemieszkanie24 11.06.13, 17:44
    birkin-bag- to bliska koleżanka. No jakoś tak się o tym rozmawia… nie wiem, po prostu wiem tongue_out

    maciejka_73- ja tez przed zajściem w ciąże kalkulowałam. Pragnęłam dziecka ale też pragnęłam, by wychowywało się w spokojnej rodzinie a nie targanej niepewnością i biedą.

    black_halo- no niestety wyścig szczurów aczkolwiek sama chcę zapisac dziecko na basen ( ja bardzo lubię chodzić nawet teraz) oraz na zajęcia umuzykalniające. Glownie dlatego, żeby miało kontakt z inymi ludźmi i dziecmi. Co będzie to czas pokaże.

    rene13110 moim zdaniem planowanie jest objawem dojrzałości a nie na zasadzie: zróbmy sobie dziecko i co ma być to będzie…

    joanna_poz- nie zgidze się z toba, że jak już urodzi to koniec z dokształcaniem. Ja chodzę na warsztaty, kursy i studia podyplomowe a jestem w ciąży. W sumie rodzę powiedzmy prawie na dniach. Nie przeszkadzalo mi to w zupełności. Kurs to 2-3 godziny raz na jakiś czas, podyplomowe to raz w miesiącu zjazd. Bez przesady. Przy pomocy partnera oraz dziacków dałam rade. Koleżanka podobnie jak ja ma skończone 3 kierunki studiów i trochę kursów. Kształcić się dalej zamierza ( przynajmniej tak mówi)

  • zosiaonline 11.06.13, 22:03
    "Koleżanka podobnie jak ja ma skończone 3 kierunki studiów i trochę kursów. Kształcić się dalej zamierza ( przynajmniej tak mówi)"

    Tzn. 4-ty kierunek studiów? Przepraszam za lekką ironię, ale bardzo się zdziwiłam.
  • hermenegilda_zenia 11.06.13, 23:49
    A potem piąte i szóste studia... Tja, jeden wielki przerost formy nad treścią, a na koniec pójdzie na kasę do biedrony za 1200, bo pracy nigdzie nie znajdzie.
  • mojemieszkanie24 12.06.13, 06:56
    Ja jestem nauczycielką . My nauczyciele wiecznie musimy się dokształcać dlatego mam skończone tyle kierunków. Wszystkie związane są z nauczaniem dzieci. W przypadku mlodego nauczyciela jest wręcz źle widziane przez dyrektora, że nie jest na jakis studiach podyplomowych czy nie robi jakiegoś kursu..... Niestety tak jest. Wiecznie muszę za coś płacić z tej skromnej pensji. Najchętniej nie poszłabym na kolejne studia tylko w zaciszu domowym sama się dokształcała no ale PAPIER się liczy. No tak to wygląda.
  • zuzanna56 12.06.13, 09:32
    mojemieszkanie24 napisała:

    > Ja jestem nauczycielką . My nauczyciele wiecznie musimy się dokształcać dlatego
    > mam skończone tyle kierunków. Wszystkie związane są z nauczaniem dzieci. W prz
    > ypadku mlodego nauczyciela jest wręcz źle widziane przez dyrektora, że nie jest
    > na jakis studiach podyplomowych czy nie robi jakiegoś kursu..... Niestety tak
    > jest.


    Też jestem nauczycielką, skończyłam filologię angielską. Wiem, jestem z innych czasów wink ale widzę to wszystko kompletnie inaczej. Skończyłam jedne studia i nikt ode mnie nie wymaga innych. Jestem dyplomowana, jakieś kursy oczywiście kończyłam, pewnie jestem na innym etapie zawodowym.
  • black_halo 12.06.13, 08:24
    > black_halo- no niestety wyścig szczurów aczkolwiek sama chcę zapisac dziecko na
    > basen ( ja bardzo lubię chodzić nawet teraz) oraz na zajęcia umuzykalniające.
    > Glownie dlatego, żeby miało kontakt z inymi ludźmi i dziecmi. Co będzie to czas
    > pokaże.

    Widzisz, jak ja chodzilam do szkoly to tam mialam kontakt z ludzmi a po szkole mialam kontakt z dziecmi mieszkajacymi w tej samej klatce.

    Z wyscigiem szczurow chodzi mi o to, ze wiele osob posyla dzieci na dwa jezyki, konie, instrument, tenisa, balet, pilke nozna i co sie tylko da ale to kosztuje. A Ci, ktorzy dzieci jeszcze nie maja przeliczaja, ze nie starczy im na to wszystko plus psychiatre dla dziecka po zalamaniu nerwowym bo predzej czy pozniej nastapi przy takiej ilosci dodatkowych zajec. Mnie osobiscie przeraza jak duzo kosztuje dzisiaj dziecko.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • joanna_poz 12.06.13, 09:38
    mojemieszkanie, z urodzeniem dziecka doba jakoś magicznie się kurczy i zaczyna brakowac czasu na wiele rzeczy.
    nie mówię, ze doksztalcanie jest niemożliwe, ale jest trudne.
    a w sytuacji, kiedy pracujesz pełnoetatowo zawodowo, robi się to czesto kosztem czasu spędzanego z dzieckiem.
    wnioski, czy było warto poświęcić ten czas, przychodza po latach..
  • zuzanna56 12.06.13, 09:49
    Właśnie dziś rozmawiałam z koleżanką na temat dzieci. Pracuje, ma 2 letniego synka. Nie ma czasu na nic, na czytanie itp (polonistka, ma niecały etat). Ja przy jednym też nie ogarniałam wink a przy dwójce było mi jakoś łatwiej, miałam już doświadczenie. Ale to prawda, dokształcanie, praca jest możliwe przy dziecku ale bardzo trudne. Z drugiej strony, są szkoły gdzie nauczyciel ma dobry plan, pracuje 4 godziny dziennie, jest czas dla dziecka i na naukę. Patrzę na to teraz trochę inaczej bo od lat mam ponad 1,5 etatu i dość daleko dojeżdżam.
  • black_halo 12.06.13, 12:12
    > Właśnie dziś rozmawiałam z koleżanką na temat dzieci. Pracuje, ma 2 letniego sy
    > nka. Nie ma czasu na nic, na czytanie itp (polonistka, ma niecały etat). Ja prz
    > y jednym też nie ogarniałam wink a przy dwójce było mi jakoś łatwiej, miałam już
    > doświadczenie.

    Moja kolezanka ma dwojke i jak sama mowi, jak mlodsze ma juz conajmniej 5 lat to jest bardziej z grojki, najtrudniejsze jest pierwsze pare lat bo im dziecko starsze tym wiecej obowiazkow moze wziasc na siebie typu np. nalac sobie szklanke wody, zrobic kanapke, wyniesc smieci, poskladac zabawki, zapakowac zmywarke, rozwiesic pranie i czlowiekowi stopniowo niektore rzeczy odpadaja i nie musi tego dziecka pilnowac caly czas bo ono zajmie sie soba. Natomiast do 3 lat to niestety kaplica i trzeba sie przygotowac na to, ze trzeba poswiecic 90% uwagi dziecku. A to jest szczegolnie trudne jak np. sie pracuje na caly etat. A po przyjsciu do domu trzeba jeszcze nastawic pranie, uprasowac ciuchy, zrobic obiad, pobawic sie z dzieckiem chociaz czlowiek jest wykonczony ...
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • zuzanna56 12.06.13, 14:08
    No na pewno tak jest jak piszesz. Ja na szczęście mam męża, który po przyjściu z pracy bawił się z dziećmi czy wstawił pranie. Bywały momenty że pracowałam 2-3 godziny po południu.
  • adasion 12.06.13, 22:35
    mojemieszkanie24 napisała:
    > Ja chodzę na warsztaty, kursy i studia podyplomowe a jestem w ciąży. W sumie
    > rodzę powiedzmy prawie na dniach. Nie przeszkadzalo mi to w zupełności.

    Kolejna "chora na ciążę"... Na kursy/szkolenia/warsztaty/studia - ciąża "nie przeszkadza w zupełności", ale do pracy, oj, to już nie uncertain I jeszcze się chwali tym publicznie...
  • zuzanna56 13.06.13, 10:10
    Ale czy ona powiedziała że nie chodzi do pracy?
  • adasion 13.06.13, 21:31
    zuzanna56 napisała:
    > Ale czy ona powiedziała że nie chodzi do pracy?

    W tym wątku nie, ale w innych owszem.

    Po prostu, jest na tyle charakterystyczna, zarówno nick, jak i cała reszta, że wpadło mi to w oko.
  • altz 12.06.13, 10:37
    mojemieszkanie24 napisała:
    > 2) facet prowadzi własną firmę- dochodu stałego ma 3500- 5000 tys ( to jest sta
    > łe zlecenie, pracodawca kazał założyć firmę...) + dochód ok 1000 zł z działalno
    > ści firmy. No zdarza się więcej np. 12 tysięcy miesięcznie no ale tak średnio
    Nie zastanawiałbym się, gdybym miał stale po 3-5 milionów, jak piszesz. smile
    Tak piszesz, że nie wiadomo, ile on naprawdę ma?
    3,5-5 tys. zł miesięcznie stałej pensji + 1 tys. zł premii i czasami 1,2 tys czy 12 tys. zł?
    Tak czy siak, pieniądze mają.
  • blasphemy 12.06.13, 14:56
    ja bym się nie wahał. Piszesz "dochodu stałego ma 3500- 5000 tys ", 3500 tys = 3 500 000 miesięcznie, kupa kasy,
  • mojemieszkanie24 12.06.13, 19:51

    zuzanna56- ja jestem nauczycielem kontraktowym. U mnie w pracy wiecznie było to, żeby zrobić jak nie terapię, to logopedię, to iść na jakiś warsztat. Oczywiście wszystko za własne pieniądze. Mielismy dofinansowanie na kursy 100 zl na osobe czyli w sumie jeden kurs….. Jak nauczyciel nic nie robił to dyrektorka odbierała dodatek motywacyjny. Najlepiej żeby takim nauczyciel znał się na wszystkim. Papier ciągnie papier. Mnie interesuje to co robię i nie potrzebuję papierka, no ale jak widac musiałam go mieć. Z resztą prawda jest taka, że z papierami które mam, mam większe szanse na znalezienie pracy po macierzyńskim. Jakby nie patrzeć będę miała przerwę w pracy.

    black_halo- no to swoją drogą. Też pamiętam te czasy, bo sama miałam koleżanki i kolegów z podwórka. Przecież nie będę chodziła na te zajęcia codziennie  Dwa języki dla dziecka dla mnie to bez sensu ( nie znają dobrze polskiego- mam na myśli przedszkolaki) . Jeżeli rodziców stac, to niech poślą na angielski w przedszkolu. U nas było to prowadzone bardzo fajnie w formie zabawy więc dzieci nawet ,,nie kumały”, że uczą się języka. Zajęcia sportowe u dzieci jak najbardziej popieram, bo czemu nie ? Oczywiście mogą też grac w piłkę na podwórku tongue_out

    joanna_poz- nie wiem jak będzie ale od października zaczynam studia podyplomowe. Postaram się na nich wytrwac. Wydaje mi się, że dla mnie jako matki będzie to tez pewnego rodzaju odpoczynek ( idę zgodnie ze swoją pasją i zainteresowaniami) i okazja, by tata nawiązał kontakt z dzieckiem. Przecież nie będzie mu się dziala krzywda, edzie z ojcem który jak najbardziej powinien być obecny w zyciu dziecka. Zajęcia sa zwykle w piątki od 16 do 19, soboty od 8 do 15, niedziele 8-15- raz w miesiącu. Nie wydaje mi się, żeby to było wielkie obciążenie. Nauka ? No jak ktoś się pasjonuje tym, co studiuje to nauka nie przychodzi mu ciężko. Ja nie miałam nigdy problemu z nauką. Spokojnie mialam stypendium naukowe przez wszystkie lata studiów.
    Czas pokaże... może się zdziwię he he.
  • joanna_poz 13.06.13, 09:44
    Przecież nie będzie mu się
    > dziala krzywda, edzie z ojcem który jak najbardziej powinien być obecny w zyci
    > u dziecka. Zajęcia sa zwykle w piątki od 16 do 19, soboty od 8 do 15, niedziele
    > 8-15- raz w miesiącu. Nie wydaje mi się, żeby to było wielkie obciążenie

    nie to, żebym straszyła, ale jak Ci się trafi dziecię uparte jak moje, ktore nie przełknęlo ani kropli mleka z butelki to tata nic tu nie poradzi, a Ty na pol dnia nie urwiesz się za chiny ludowe przez piersze pol rokuwink
    powodzenia w każdym raziesmile
  • zuzanna56 13.06.13, 10:23
    To 1 weekend w miesiącu? Dasz radę smile
    Jak urodziłam pierwsze dziecko, to jeszcze jeździłam parę razy na uczelnię. Nie było problemu aby zostało z tatą. Przez jakiś czas pracowałam 3-4 godziny po południu, w ogóle nie było problemu, a mówię o wieku dziecka od około miesiąca do sześciu miesięcy. Normalnie karmiłam piersią, odciągałam pokarm. Zresztą karmiłam do roku dwoje dzieci. Da się, naprawdę. Było to dawno temu, pewnie były gorsze laktatory jeszcze, ale spokojnie dzieci zostawały z tatą, ewentualnie z babcią, gdy tata był w pracy.
  • joanna_poz 13.06.13, 10:36
    zuzanna, skoro odciągalas pokarm, to twoje dziecko pilo z butelki, tak?
    ja z kolei pisze o egzemplarzu totalnie antybutelkowym...
  • zuzanna56 13.06.13, 12:39
    To było tak...
    Odczuwałam straszny ból przy karmieniu, ale karmić chciałam. Kupiłam laktator i takie butelki ze smoczkiem jak pierś. Dość szybko, chyba od razu w zasadzie raz karmiłam piersią, a za parę godzin odciągniętym mlekiem z butelki. I tak na okrągło. Dlatego po 2 tygodniach mogłam wyjść z domu na 4-5 godzin. Mógł karmić mąż. Trochę to było z powodu tego bólu. Jakoś się dzieciak przyzwyczaił bo nie miał wyjścia wink a ja naprawdę musiałam czasem wyjść na 3 godziny i zostawić 4 tygodniowe dziecko, które było karmione tylko piersią. Było nakarmione ale w razie czego mama czy mąż mieli zapas mleka. Nie miałam takiego normalnego smoczka (nie od butelki ale do ssania) ale jakoś przyzwyczaiłam do tego smoczka od butelki, który wyglądał jak pierś. Nie miałam wyjścia w sumie. Dziś moje dziecko jest o wiele wyższe ode mnie smile więc na dobre mu wyszło smile
  • anulka134 17.06.13, 13:04
    zdarza się tak czasem że naprawdę dziecko nie napije się w ogóle z butelki, ale podpowiem Ci że moja młodsza siostra miała ten sam problem z maleństwem i na początku jak zostawało z tata to w ogóle nie chciało ciągnąć z butelki, zaczynało płakać i w ogóle.. odzwyczajenie dziecka od piersi to nie takie hop siup. I potem stopniowo Karol zaczął mu dawać na początek mleczko na palcu i tak sobie bobo ssało i chyba po dwóch razach jak pewnie się już nauczyło ze nie dostanie cyca podstawił mu butelkę i zadziałało. na początku kilka razy tylko pociągnął ale po paru takich razach sie przyzywczaił. Tylko to była też taka butelka jak pisze zuzzanna, przypominająca pierś (z aventu). Dziecko musi się troszeczkę "namęczyc" żeby z niej wypić podobnie jak z piersi i przez to nie odczuwa takiej różnicy że to coś innego smile
  • joanna_poz 17.06.13, 13:25
    no u mnie już za poźno na te rady bo uparciuch dzis ma 9 latsmile
    ale przez 2 miesiace prob wyprobowalismy milion jeden sposobów - rozne butelki, rozne smoczki, tata zamiast mamy, mleko odciagane, mleko sztuczne etc.
    no ni czorta.
  • zuzanna56 17.06.13, 18:52
    Joanna, zawsze może ci się ta wiedza jeszcze przydać wink

    a ta butelka i smoczek to się faktycznie avent nazywała - były takie 16 lat temu, kawał czasu...
  • qrka 15.06.13, 10:01
    joanna_poz napisała:

    > > Zajęcia sa zwykle w piątki od 16 do 19, soboty od 8 do 15, niedziele
    > > 8-15- raz w miesiącu. Nie wydaje mi się, żeby to było wielkie obciążenie
    >
    > nie to, żebym straszyła, ale jak Ci się trafi dziecię uparte jak moje, ktore nie
    > przełknęlo ani kropli mleka z butelki to tata nic tu nie poradzi, a Ty na pol
    > dnia nie urwiesz się za chiny ludowe przez piersze pol rokuwink

    Ale chyba na czas studiowania nie zamykają w koszarach?
    Mnie na przykład dzieciaka na karmienie przywożono.
    --
    Nikt nie pluje jadem, tylko komentuje, co widzi. Forum to jest.
    Komentarze dotyczą tego, co komentujący chce skomentować. Zazwyczaj.
    (c) yellowl
  • zuzanna56 13.06.13, 10:16
    mojemieszkanie24 napisała:

    >
    > zuzanna56- ja jestem nauczycielem kontraktowym. U mnie w pracy wiecznie było to
    > , żeby zrobić jak nie terapię, to logopedię, to iść na jakiś warsztat. Oczywiśc
    > ie wszystko za własne pieniądze. Mielismy dofinansowanie na kursy 100 zl na oso
    > be czyli w sumie jeden kurs….. Jak nauczyciel nic nie robił to dyrektork
    > a odbierała dodatek motywacyjny. Najlepiej żeby takim nauczyciel znał się na ws
    > zystkim. Papier ciągnie papier



    Rozumiem. Jak już pisałam, jestem w innym wieku, pracuję w szkole bardzo długo. Robiłam mianowanie i dyplomowanie według tych wszystkich dziwnych zasad, jakieś kursy, szkolenia, byłam nawet na 2 tygodniowym kursie za granicą (dostałam dofinansowanie). U mnie w szkole nikt mnie do niczego nie zmuszał, robiłam to bo chciałam po prostu mieć te papiery i więcej zarabiać. Może już trochę zapomniałam ja to jest wink. Inna sprawa, nie każdy dyrektor ma takie wymagania, aby nauczyciel non stop robił jakieś kursy. U nas nacisk był raczej lekki.
    Poza tym pracuje w szkole niepublicznej a tu są chyba trochę różnice.
  • beatrix_75 13.06.13, 15:28
    Jesli ta koeleżanka cały czas sie zastawnawia , to znaczy że nie jest jeszcze gotyowa na dziecko ( nie piszę tego złosliwie ).
    Z drugiej strony dlaczego podobnych watpliwości nie mają rodziny patologiczne sad

    --
    "Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej Inkwizycji"
  • mojemieszkanie24 13.06.13, 19:30
    Nie chodzi o chęci.... tylko zastanawiają się czy mają warunki finansowe.
  • beatrix_75 14.06.13, 12:37
    i my na forum mamy podjac decyzje za nich ?

    --
    "Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej Inkwizycji"
  • joanna_poz 14.06.13, 12:40
    zważywszy że to forum OSZCZEDZAMY to rada jest taka: oszczedniej jest bez dzieciwink
  • beatrix_75 14.06.13, 12:53
    he he he .Dobre.
    A teraz tak poważnie rzecz ujmujac :nie mając dzieci wydaje sie na rzeczy niekoniecznie czasem potrzebne , rzeczy bez których -umówmy sie -mozna sie obejść .
    Zasadniczo to takie wydawanie pieniedzy , by zapelnić sobie czas -wyjscia do kina , restauracji , itp itd .Mając dziecko , po pierwsze mamy inne priorytety , a po drugie nie mamy juz czasu na "samowolkę " smile.
    reasumując - dziecko zdrowe ( bo to zasadniczo jest najważniejsze i wpływa na poźniejsze wydatki ) NIE GENERUJE duzych kwot -przynajmniej na początku ...
    Następuje po prostu przesunięcie środków :nie wydajemy juz tyle na siebie - tylko na dziecko smile
    Więc podsumowujac -tak : stac ich na dziecko i niech sie zabierają do roboty big_grin
    Nawet jesli na początku ( 2-3 lata ) bedzie pracować tylko mąż.



    --
    "Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej Inkwizycji"
  • joanna_poz 14.06.13, 13:00
    > Więc podsumowujac -tak : stac ich na dziecko i niech sie zabierają do roboty :-
    > D
    > Nawet jesli na początku ( 2-3 lata ) bedzie pracować tylko mąż.

    byle nie wyszło jak w sąsiednim wątkusmile że wyszły od razu trojaczki
  • beatrix_75 14.06.13, 13:01
    ja widzę ,ze Ty masz dzis wyjatkowe poczucie humoru big_grin
    --
    "Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej Inkwizycji"
  • joanna_poz 14.06.13, 13:03
    to Ty napisałaś pierwsza, ze to za poważna sprawa, zeby forum decydowałosmile
  • beatrix_75 14.06.13, 13:12
    poważne to raz , ale dodatkowo niezwykle indywidualne , nie da sie dopradzić .
    to tak jakby jakas dziewczyna opisała tu swojego partnera z pytaniem czy za niego wyjsć i jakie rokuje nadzieje finansowe smile.
    Zabrzmi to patetycznie....ale ja radzę dziewczynie by pomyślala sercem , a nie portfelem , wtedy znajdzie odpowiedz .
    --
    "Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej Inkwizycji"
  • mojemieszkanie24 14.06.13, 15:06
    chyba czasy są troszkę inne... Marzenia sa marzeniami ale niestety trzeba POLICZYĆ
  • zuzanna56 14.06.13, 15:47
    Tak, czasy są inne ale czy 10, 20, 30 lat temu młodym ludziom było lepiej?
    Też pomyślałabym sercem smile szczególnie, że przykładowa para z wątku ma pracę, ma dochód i chyba nie mały (tak dokładnie to nie bardzo wiem, bo podajesz w pierwszym poście różne liczby). Nie radziłabym dziecka komuś kto jest bezrobotny albo komuś kto dziecka nie chce. A skoro chcą, tylko martwią się o stronę finansową, to byłabym na tak. Pewnie że czas jeszcze jest, 26 lat to młody wiek. To oczywiście tylko takie nasze, forumowe gadanie. Podjąć decyzję trzeba samemu.
  • qrka 15.06.13, 10:06
    mojemieszkanie24 napisała:

    > chyba czasy są troszkę inne... Marzenia sa marzeniami ale niestety trzeba POLICZYĆ

    Marzenia, które się przelicza, przestają być marzeniami. Stają się kalkulacją.
    Poza tym zwracam uwagę na kolejny kozi róg, czyli marzenie o byciu rodzicem, zazwyczaj idealnym. Można się srodze rozczarować.
    --
    Nikt nie pluje jadem, tylko komentuje, co widzi. Forum to jest.
    Komentarze dotyczą tego, co komentujący chce skomentować. Zazwyczaj.
    (c) yellowl
  • beatrix_75 17.06.13, 13:25
    czyli marzenie o byciu rodzicem, zazwyczaj idealnym. Można się srodze rozczarować(..)

    o tak , masz racje smile
    przy pierwszym dziecku nie ma co przeliczac , kalkulować czy przesadnie planować .
    To jak uczenie sie plywania na sucho .
    Trzeba , jak to sie mówi , umoczyć wink

    --
    "Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej Inkwizycji"
  • qrka 15.06.13, 10:02
    joanna_poz napisała:

    > zważywszy że to forum OSZCZEDZAMY to rada jest taka: oszczedniej jest bez dzieciwink

    Święta racja.
    --
    Nikt nie pluje jadem, tylko komentuje, co widzi. Forum to jest.
    Komentarze dotyczą tego, co komentujący chce skomentować. Zazwyczaj.
    (c) yellowl
  • asfo 17.06.13, 20:43
    Moim zdaniem każda kobieta jest narażona na brak pracy po urodzeniu dziecka i czekanie aż sytuacja się zmieni to jak czekanie na nastanie Złotej Ery Szczęśliwości na Świecie.

    Planując dziecko trzeba się z takimi problemami liczyć i ewentualne plany muszą bazować na sytuacji w której przez bliżej nieokreślony czas głównym żywicielem rodziny jest mężczyzna.
    Przykre ale tak jest - nie twierdzę że trzeba się położyć i poddać losowi, ale trzeba się liczyć z tym, że przez parę lat się pracy nie znajdzie (bo miała przerwę, bo będzie brała zwolnienia, bo sprawi sobie drugie itd.)

    Znajoma ma farta, że w ogóle ma umowę o pracę a nie śmieciówkę i należy jej się jakiś socjal.

    Co więcej można mieć problemy z pracą nawet w dużym mieście, z przyzwoitym zawodem i doświadczeniem. Tak jak mnie zwolnili trzy i pół roku temu, tak dopiero teraz zaczynam uzyskiwać dochód większy niż kilkaset zł/mc - ze zleceń. I do problemów nie potrzebowałam nawet mieć dziecka, wystarczył tzw. kryzys.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.