• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

ile można zaoszczędzić przy takich zarobkach?

  • 16.07.13, 23:43
    Przy średnich zarobkach 4500 na 4 osoby- 2 dorosłe, dwoje dzieci( 9 i 2 ) , ile byłybyście w stanie odłozyć/ zaoszczedzić?? opłaty średnio 500zł plus utrzymanie dwóch samochodów, benzyna ja ok. 300zł/mc, maż ma bliżej do pracy-200zł/mc. Dodatkowo w roku szkolnym- dziecko 250 zajecia dodatkowe, ja 150 szkoła..( suma wydatków plus minus- 1500) Mąż zarzuca mi rozrzutność, sama zaczynam siebie też tak postrzegać. Zakupy staram sie robic w sklepach typu dyskount, wiadomo nie latam po sklapach z gazetkami promocyjnymi w ręku, jak niektórzy, ale mysle , ze czasami to co rzekomo zaoszczędzimy na produkcie to wydamy na dojazd do dalej położonego sklepu. Nie szaleje z kupowaniem, ale jedzenie wolę kupowac dobre jakościowo ze wzgledu na dzieci, ubrania zazwyczaj w hipermarketach ( tesco, auchan) , czasami tańsze sieciówki typu Orsay, reserved( mąż, ja).
    Mąż postawił mi warunek - muszę do marca zaoszczędzic 6500 abyśmy mogli myślec o budowie. Jest to realne??prosze bez złosliwości
    Edytor zaawansowany
    • 16.07.13, 23:55
      Nie odpowiem na twoje pytanie, ale zapytam o oszczędności ze wzgl. na budowę lub taki zamiar. Ile maci odłożone na wybudowanie domu?
      --
      tablica.pl/oferty/uzytkownik/1G70/
      • 17.07.13, 00:02
        na to pytanie nie odpowiem,na stan surowy zamknięty jest. Być moze starczy również na niektóre instalacje, pytanie czy stac nas na kredyt 100tys na wykończeniówkę?? przy ratach średnio ok 600zł, mąż obawia sie że nie...ja chciałabym udowodnic ze jednak tak...oboje marzymy o tej budowie, ale musimy realnie podejść do tematu
        • 17.07.13, 00:20
          realnie podchodząc do tematu, to przy waszych dochodach my byśmy już nic nie zaoszczędzili przy układzie 2+2.
          w zasadzie to byśmy mieli dziurę budżetową jak u vincenta

          natomiast, jeśli przy takich dochodach oszczędziliście na stan surowy(który ponoć nie jest najdroższy w procesie budowy) to z resztą też nie powinno być problemu.
        • 31.07.13, 20:32
          Ależ 600 zł to bardzo korzystne raty. Jeśli masz taką ofertę bierz, nie pytaj i podpisuj bo się rozmyślą.

          A na poważnie
          Nie masz stanu surowego, dopiero tak Ci się wydaje że masz na niego. Jeśli liczysz stan surowy podobnie jak wykończenie, zaniżając cenę o 50% smile to masz podwójny problem już na starcie.

          Jesteście niedoświadczeni, budowa to żyła złota dla fachowców kontra niedoświadczeni inwestorzy. Możliwości naciągania czy zwykłych oszustw jest milion. Każda pomyłka to koszty w tysiącach albo i dziesiątkach tysięcy.

          Koszt średniego wykończenia Waszego 90m domu od stanu surowego zamkniętego do końca wyniesie ok 200 tys a nie 100. Jeśli ktoś Ci przedstawił niższy sprawdź czy jest kompletny, bo na pewno jest zaniżony. Na milion %.

          Kosztorysy projektowe nie obejmują otoczenia - płot, kostka, trawnik - 30-40k. Możesz zamieszkać taniej w błocie i z amerykańskim płotkiem po kolana i nie używać szpilek.

          Nie łudź się, że zaoszczędzisz kupując chińskie panele i wannę z supermarketu. Większość kosztów budowy to sprawy których nie widać a muszą być i to przyzwoitej jakości - instalacje, podkłady, ocieplenie, elewacja. p. koszty remontów i utrzymania.

          Koszt utrzymania 90m domu będzie wyższy niż 90m mieszkania i to bez remontów czy poprawek. Każda pozycja będzie wyższa oprócz śmieci i to tez zależy jaka gmina. Jeśli dziś żyjecie na styk, to w domu zabraknie.

          Życzę powodzenia ale licz realnie. Zabezpiecz 200 tys na wykończenie inaczej skończysz w częściowo wykończonym stanie surowym, za rok wywiesisz ogłoszenie jakich wiele i nie odzyskasz kosztów.

          PS: Policzyłem 200 tys za stan surowy + 200 tys za wykończenie sad Strasznie coś tanio wyszło ale niech tam. Może przy 90m jakoś się uda.
          • 01.08.13, 10:54
            Obawiam się, że drosetka liczy 100+100 uncertain
    • 17.07.13, 00:38
      Samochody to nie tylko benzyna wiec te wydatki srednie beda wielsze 2 2.5 zostaje kolo 2 z tego 500 moze da sie urwac trzeba przejrzec abpnamenty wszelakie poayrzec na wydatki poza tym lato jest mozna pomyslec p przeetwprach
      • 17.07.13, 01:06
        musialabys zaoszczedzic ok. 1000 miesiecznie. Realne to jest twoim zdaniem przy tych dochodach? Od stanu surowego do wprowadzki droga daleka bo wlasnie wykonczenie jest najdrozsze niestety. Moze zrezygnujcie z jednego auta?
        • 17.07.13, 05:36
          Przy dochodach 4000 mieisiecznie nie stac was na kredyt . 100.000 zl nie starczy na wykonczenie domu. ponadto teraz mowisz ze oplaty masz na poziomie 500zl meisiecznie. Dom ma wieksza powierzchnie. nie wiem jakie zalozycie ogrzewanie, ale na pewno koszty ekspoatacyjne wzrosna, chociazby do ogrzania bedzie wieksza powierzchnia zima itd itp. ponadto dzieci rosna i beda roslych ich potrzeby i wydatki, a gdzie zajecia dodatkowe dzieci? wakacje? oczywiscie decyzja bedzie Wasza, ale np nieplanowana choroba tfu tfu oczywiscie, i prawie dopiety budzet do granic mozliwosci sie sypie, powazniejsza naprawa auta i budzet sie sypie, ale jesli lubisz ekstermalne sytuacje ok, ja bym sie w to nie pakowall, potem gdy nie uda sie domknac budzetu czego oczywiscie nie zycze - jesli juz w tej chwili maz robi uwagi o rozrzutnosci bedzie jeszcze wiekszy sajgon bo bedzie brakowac, klotnie o kase etc, o poszukanie dodatkowej pracy co przy 2 dzieci nie bedzie proste lub maz znajdzie dodatkowa prace wiec nei bedzie go wiecej w domu i zostaniesz sama (chyba ze mozesz liczyc na rodzine) z 2 dzieci na glowie, przmeczeniem etc
          moze moja wizja jest dla ciebie katastroficzna ale realistyczna skrajnie
          • 17.07.13, 05:38
            ponadto mowisz ze oplaty masz na poziomie 500zl w prz kredycie rata bedzie +- 500 i do tego oplaty wiec masz nastepne pieniadze ktore uciekaja juz na dzien dobry - ale to tylko moje rozwazania ponadto nie wiem jaka masz w tej chwili sytuacje mieszkaniowa
    • 17.07.13, 07:27
      1. Przy takich zarobkach i dzieciach, które będą wymagały coraz więcej powinniście-wg mnie-zapomnieć o budowie, nie stać Was bez kredytu na wybudowanie domu
      2, Koszmarne koszty auta-do tego dochodzi amortyzacja, ubezpieczenia-faktycznie wykorzystujecie oba ?Codziennie jeździsz autem?Mąż tak samo ? Skoro ma bliżej do pracy to może komunikacja miejska, na pieszo, rower ?
      Wydatki 1500zł, zywienie-ok 1000zł- leki -ubrania-np. 300zł-chemia i tzw. inne-500zł- gdzie jest reszta pieniędzy ?

      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    • 17.07.13, 08:53
      Ja mam 2 rady. Wybierz, która bardziej ci odpowiada.
      1. Można na początku miesiąca odłożyć kwotę, którą potrzebowalibyście odkładać, by uzbierać te 6500 zł i zobaczyć na ile to jest realne. Ta kwota powinna leżeć na innym rachunku, najlepiej w innym banku, aby nie było można do niej sięgnąć, gdy trafi się okazja w sklepie. Musi być jednak dostępna na wypadek czegoś naprawdę poważnego.
      2. Coś całkiem innego. Skoro mąż zarzuca ci rozrzutność, to przekaż jemu prowadzenie rodzinnych wydatków. Razem ustalcie ile potrzeba na jedzenie, ubrania, zdrowie i paliwo do twojego samochodu albo ty to określ. Dostajesz na początku miesiąca swoją pulę, a on niech się zajmie oszczędzaniem i rachunkami, także wydatkami na twój i swój samochód innymi niż twoje paliwo. Wg mnie kwota optymalna dla 4-osobowej rodziny na jedzenie to 1200 zł.

      Mężowie często otwierają oczy gdy przychodzi im samodzielnie zarządzać, a nawet już wtedy, gdy regularnie robią zakupy spożywcze.

      No i bez względu na to, czy prowadzisz tylko część wydatków, czy całość spisuj przynajmniej przez 3 miesiące wszystkie wydatki, bo poruszyłaś tutaj niewiele z nich, czyli nie jesteś świadoma ile wydajecie na zdrowie, rozrywkę i rekreację, wyposażenie mieszkania, chemię, pewnie też i jedzenie.
      --
      inteligentny-projekt.pl
    • 17.07.13, 09:14
      Jesli musisz sie posiłkować 100 tys. kredytem to nie stac was na budowę domu. Macie zdecydowanie za niskie zarobki na rodznię 2+2. Nie podałas wielu wydatków tj. ubrania, lekarstwa , naprawę samochodów (samochody maja ile lat?) juz teraz jest ci trudno zaoszczędzić 1000zł miesiecznie i nie dziwie ci się, jesli macie normalne mieszkanie i sami płacicie za wszystko to sie nie dziwię...
      Rata wyniesie ok 600 zł.Czy bank udzieli wam w ogóle kredytu? interesowałas sie tym?

      Dom to marzenie wiekszości Polaków ale większości z nas nie stać na niego...niestety...
      --
      tablica.pl/oferty/uzytkownik/1G70/
      • 17.07.13, 09:42
        nawet jesli jakos wprowadzicie sie do tego domu,to przy tak niskich zarobkach nie bedzie was stac na jego utrzymanie,nie mowiac o rosnacych potrzebach dzieci.
    • 17.07.13, 10:21
      sytuacja mam nadzieję ciut się nam poprawi jak zaczne pracowac na cały etat, teraz moje zarobki to zaledwie tysiąc zł, przy całym etacie liczę na 2 tys. To prosze napiszcie jakie wg was potzrebne sa średnie miesieczne zarobki żeby życ przyzwoicie? i spłacac kredyt?? wiem ze to może głupie pytanie, bo dla kazdego zyc przywoicie znaczy co innego....poza tym jesłi zdecydujemy sie na kupno mieszkania( bez kredytu by sie udało) to i tak dochodzi czynsz plus media, średnio rata plus utzrymanie domu wychodziłoby podobnie, plus raz w roku zakup opału. Dobrze kalkuluję???sama nie wiem co robic, mamy mętlik w głowie, nie chcemy biedowac, chcemy zapewnic dzieciom godne życie, ale tez nie chcemy definitywnie przekreslac naszych marzeń. Mamy działkę, pozwolenia na budowę , projekt, plus te pieniądze na stan surowy zamknięty.....co robić?????
      • 17.07.13, 10:23
        a gdzie mieszkacie teraz? wynajem, u rodziców, własne mieszkanie? jeśli własne mieszkanie czy istnieje szansa na sprzedaż lub wynajem po przeprowadzce do domu?
      • 17.07.13, 10:35
        Myśle że 1 tys. zł. niewiele zmieni w waszym budżecie, po wybudowniu domu i wprowadzeniu sie do niego. Dzieci rosną, samochody będa starsze i będzie trzeba kiedys je wymienic jesli sa potrzebne, w domu jest zawsze cos do zrobienia, czyt. kupienia, a to kosiarka a to cos do ogrodu itp.Rozumiem że jesteście już w trakcie więc cieżko teraz się wycofać. Tego tysiąca nie masz jeszcze w kieszeni więc nie dziel skóry na niedźwiedziu, a co sie stanie jak jedno z was straci pracę? Klapa, a kredyt na 30 lat bedzie i moim zdaniem (na teraz) nie bedzięcie mieli srodków aby go wczesniej spłacić...Decyzje musicie sami podjąć nikt wam nie pomoże...
        --
        tablica.pl/oferty/uzytkownik/1G70/
      • 17.07.13, 10:42
        drosetka napisał(a):
        > ania( bez kredytu by sie udało) to i tak dochodzi czynsz plus media, średnio ra
        > ta plus utzrymanie domu wychodziłoby podobnie, plus raz w roku zakup opału. Dob
        > rze kalkuluję???

        Utrzymanie mieszania szacujesz na tyle samo co ratę kredytu + utrzymanie domu? Jeżeli tak to bardzo źle kalkulujesz.

        --
        Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
      • 17.07.13, 11:12
        Zawsze to ryzyko, że zostaniesz obśmiana, ale najlepiej moglibyśmy ocenić, gdybyśmy wiedzieli ile macie pieniędzy i jaki dom planujecie. Jedne dom o tym samym metrażu i tym samym standardzie wykończeń może się różnić w kosztach od innego nawet i o 100.000 zł.

        Z czego chcecie sfinansować budowę? Ze sprzedaży mieszkania, czy z oszczędności i mieszkania?

        Moim zdaniem z takimi sprawami to nie należy się zbytnio spieszyć. My jesteśmy w takiej sytuacji, że mamy działkę na kredyt (62 tys) i obecne mieszkanie obciążone kredytem 30 tys. Nie chcemy zadłużać się na więcej niż 100 tys, ale zarobki mamy większe od was. Rezerw już nie mamy, bo zostały wykorzystane na dokumentację (mamy już pozwolenie na budowę) i inne ważne cele związane z dziećmi, więc na razie czekamy. Albo dobrze sprzedamy mieszkanie, albo dozbieramy. A dom planujemy bardzo prosty, wymagający stosunkowo niewielkich nakładów. Koszt postawienia pod klucz ok. 250.000.
        --
        inteligentny-projekt.pl
        • 17.07.13, 11:13
          > Koszt postawienia pod klucz ok. 250.000.

          Przy bardzo dużym nakładzie pracy własnej - instalacje (bez elektrycznej) i wykończenie.
          --
          inteligentny-projekt.pl
          • 17.07.13, 11:26
            > > Koszt postawienia pod klucz ok. 250.000.
            >
            > Przy bardzo dużym nakładzie pracy własnej - instalacje (bez elektrycznej) i wyk
            > ończenie.



            juz moze przestan czarowac tym swoim domem za 250 bo nioe kazdy ma mozliwosci , umiejetnosci na duzy naklad wlasnej pracy wiec ta kwota jest poprostu z dupy i nic nie wnosi do dyskusji
            • 17.07.13, 11:30
              > juz moze przestan czarowac tym swoim domem za 250 bo nioe kazdy ma mozliwosci ,
              > umiejetnosci na duzy naklad wlasnej pracy wiec ta kwota jest poprostu z dupy i
              > nic nie wnosi do dyskusji

              Nie czaruję, tylko podaję przykład, zresztą poparty jednym już postawionym. A autorka wątku bardzo mało nam dotąd napisała. Skąd wiadomo na co ją stać? I skąd wiesz, czy jej ten przykład się nie przyda. To forum nie jest tylko dla ciebie.
              --
              inteligentny-projekt.pl
              • 17.07.13, 11:53
                Kwota 250 tys JEST jak najbardziej realna przy własnym nakładzie pracy. Do m2 prac budowlanych należy doliczyć kolejne tyle za robociznę. Np. m2 docieplenia standardowego (styropian 10cm fs15, tynk mineralny, zwykle kleje bez nanotechnologii itp.) może kosztować i 25 zł ale kolejnych 20l to koszt robotnika , w niektórych miejscach kraju docieplenie kosztuje ok 50zl/m2 w innych 130zl (w zależności od materiałów
                To samo ze stawianiem murów-w zależności od materiału-jeśli zwykły suporeks 24 kupisz za 8zł to koszt m2 wyniesie Cię ok 60zl + koszt murowania onego-drugie tyle
                Zresztą, sprawdź sobie ceny usług
                www.cennik-budowlany.pl/cennik-uslug-budowlanych/murarskich.html
                I nie mądruj się w temacie na którym się nie znasz a gadasz żeby tylko gadać i pobić pianę na forum
                http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
                • 17.07.13, 12:10
                  > Do m2 prac budowlanych należy doliczyć kolejne tyle za robociznę.

                  Właśnie o to chodzi. Ludziom z małymi dochodami sugeruje się zmianę pracy dla zwiększenia dochodów. Przy budowie domu zamiast zmieniać pracę można zostać w tej, która pozwala pracować dodatkowo u siebie. Wiele prac może wykonać laik, jeśli ma się gdzie dowiadywać albo może pomagać komuś, kto się na tym zna. Sama jako zupełny niebudowlaniec przepracowałam na budowie kilkaset godzin, więc wiem o czym mówię. Nie było to podpieranie ścian, ale np. układanie styropianu na wylewkach, cekolowanie i gładzenie ścian, malowanie. To są nie takie trudne pracę, a zajmują sporo czasu, za który fachowcom się płaci. Materiały przy tych pracach tanie, a robocizna droga.
                  --
                  inteligentny-projekt.pl
              • 17.07.13, 12:36
                > Nie czaruję, tylko podaję przykład, zresztą poparty jednym już postawionym.

                ale czego przyklad
                chcesz powiedziec ze autorka bedzie budowac taki sam dom z takich samych materialow z takim samym nakladem pracy wlasnej
                • 17.07.13, 12:54
                  > ale czego przyklad
                  > chcesz powiedziec ze autorka bedzie budowac taki sam dom z takich samych materi
                  > alow z takim samym nakladem pracy wlasnej

                  Nie. Chcę powiedzieć, że koszty i możliwość własnej pracy zależą w dużej mierze od projektu. Dlatego własnie pytałam jaki dom chcą zbudować. Jeden wykusz lub inne upiększenie bardzo wiele znaczy, o wieżyczkach nie wspominając.
                  --
                  inteligentny-projekt.pl
                  • 17.07.13, 12:57
                    >Chcę powiedzieć, że koszty i możliwość własnej pracy zależą w dużej mierze od projektu.

                    Tfu! Miało być:

                    koszty zależą w dużej mierze od projektu i możliwości własnej pracy.
                    --
                    inteligentny-projekt.pl
        • 18.07.13, 00:06
          tez mamy zakupiony projekt prostego, małego domku, powierzchnia uzytkowa 92m2. Mamy jeszcze jedna opcję- zakup domu modułowego, w stanie surowym zakmniętym plus instalacje za 150tys( 77m2)- sprawa wynikła niedawno, wtedy musielibyśmy przebolec fakt ze wydaliśmy na tamten projekt 2tys, ale praktycznie wprowadzamy się do własnego domu za 200tys( w tym wypadku wystarczyłby kredyt ok 50tys) Nie chcemy tez się spieszyć, ale decyzję chcemy podjąć do wiosny.
          • 18.07.13, 12:31
            Nawet bym się nie zastanawiała.
            Mając działkę i dość spory wkład własny, budowałabym się.
            77m2 to trochę mało.
            Wybrałabym dom 92 m2, poczytałabym na forum muratora jak i gdzie przy budowie można zaoszczędzić.

            --
            http://www.avatarsdb.com/avatars/elephant_jumping.gif
            • 18.07.13, 12:50
              jak ja kocham tę Twoją sygnaturkę <3
              --
              l-userpic.livejournal.com/117866512/3491182
    • 17.07.13, 11:53
      my mamy dochody na takim poziomie (ok 4500, 2+2). Nasze opłaty łącznie z przedszkolem dla córki (ok 350zł), kredytem (średnio 1750), odkładaniem co miesiąc na gaz (ok 300 żeby w zimę nie było zbyt dużego szoku przy rachunkach) są na poziomie 2900zł. jest ciężko prawie co miesiąc coś brakuje (ok100-200 zł), ale ja też nie do końca potrafię planować. Ubrania kupujemy jak wpadnie coś dodatkowego, dzieci dostają co jakiś czas pieniądze od dziadków więc mają na bieżące potrzeby. Da się przeżyć z kredytem za taką kwotę ale z kartką w ręce i wieeeeeeeeloma wyrzeczeniami.
      Zawsze możecie odkładać trochę mniej (na poziomie raty kredytu) i zacząć budowę troszkę później.
      Powodzenia
      --
      http://suwaczki.maluchy.pl/li-46790.png
      http://www.suwaczki.com/tickers/1usakrhmlapgw1an.png
    • 17.07.13, 13:05
      Mam dzieci w identycznym wieku i 1 samochód. Przy takich dochodach nie dałabym rady oszczędzić ani złotówki.
    • 17.07.13, 13:25
      Jeśli dodrze liczę to po odliczeniu wydatków zostaje ci 3000 zł. Zakładając, że musisz oszczędzić miesięcznie 1000 zł, masz 2000/mc na jedzenie+wydatki inne. To daje dziennie ok. 66 zł. Załóż sobie, że to jest twoja stawka dzienna i jeśli wydasz mniej to tą nadwyżkę odkładaj do koperty. Sięgniesz do niej, gdy ci zabraknie na większe zakupy. Co miesiąc nie płacisz ubezpieczeń, podatków itp, więc sądzę, że jak zaczniesz planować wydatki i skupisz się na tym co musisz mieć, a nie co chcesz - to dasz radę.
    • 17.07.13, 15:57
      Ja przy takich dochodach nigdy nie zdecydowałabym się na budowę domu. Dom to worek bez dna. Będziesz najpierw przez wiele lat spłacała kredyt a potem dalej pakowała pieniądze w dom. Poza tym gdzie reszta nieuwzględnionych wydatków? Wakacje, leczenie, zajęcia dla dzieci? Gdzie jakiekolwiek oszczędności na przyszłości? Dzieci rosną a z nim ich wymagania i potrzeby. 14,15-latek niekoniecznie będzie zachwycony ubraniami z auchana.
      My mając 1 dziecko i drugie w drodze, dochody ok. 8,5 tyś zdecydowaliśmy się na kupno mieszkania z ogrodem zamiast domu. Rat nie zauważamy, jeździmy na wakacje, mamy na przyjemności. Pewnie dalibyśmy sobie radę z kupnem/budową domu. Ale co jeśli ktoś straci pracę, zachoruje itp. Przy dochodach na poziomie 4,5 tysięcy zastanawiałabym się czy stać mnie na kupno mieszkania, o domu nie myślałabym.
      Tak jak napisał ktoś wyżej. Dom to marzenie większości Polaków, jednak niewielu w rzeczywistości na nie stać, tak, żeby go mieć i żyć na normalnym poziomie.

      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/ex2b2n0awmc8kp6x.png
    • 17.07.13, 17:33
      podziwiam osoby, które przy dochodach 4,5 tys na rodzinę, nawet na dwie osoby potrafią cokolwiek zaoszczedzic. Ja jestem singielką, moje dochody to około 4250 i prawie nic nie udaje im się odlozyć, a największym wydatkiem jest rata kredytu rzędu 750-800 zl.
      • 17.07.13, 18:22
        Przy takich dochodach i 4 osobach + 2 samochodach- odkładanie i oszczędzanie jeszcze na dom? Dla mnie niewykonalne.
    • 17.07.13, 19:39
      Nie doczytałam się, czy macie jakieś oszczędności, ale dla mnie główne pytanie w tym wątku powinno brzmieć: czy przy takich zarobkach stać mnie na budowę domu? Odpowiedź jest oczywista: nie.

      Jeżeli kłopotem jest oszczędzenie do marca(!) kwoty 6,5 tys. złotych, to nie ma w ogóle co rozmyślać o budowie domu. Przecież to 6,5 tys. jest wkładem śmiesznie niskim przy całych kosztach.

      700 zł/mies.
      8,5 tys./rok
      24 lata na uzbieranie 200tys. złotych uncertain
      • 17.07.13, 20:05
        I rozwala mnie przy takich dochodach tekst pana męża, ze jesteś rozrzutna- polecam sprawdzoną metodę- to mąż robi zakupy, sam zorientuje się, ile co kosztuje; wg mnie was na dom nie stać, zarżniecie się finansowo i tyle, a dzieci rosną i to w ich edukację, dodatkowe zajęcia trzeba będzie pakować pieniądze.
        • 17.07.13, 20:12
          > I rozwala mnie przy takich dochodach tekst pana męża, ze jesteś rozrzutna

          Na to jest tylko jedna odpowiedź:
          'Nie, kochanie. Po prostu ty za mało zarabiasz.'
          • 17.07.13, 21:42
            > > I rozwala mnie przy takich dochodach tekst pana męża, ze jesteś rozrzutna
            >
            > Na to jest tylko jedna odpowiedź:
            > 'Nie, kochanie. Po prostu ty za mało zarabiasz.'

            Niezłe wink Utrzymanie naszego domu (bardzo blisko centrum miasta, dom przedwojenny po generalnym remoncie o pow. ponad 300m^2) kosztuje więcej niż utrzymanie 300-metrowego mieszkania w centrum miasta. Więcej == kilkaset złotych więcej. Nie twierdzę, że to porównywalna sytuacja, ale pewnie przy pow. domu ok. 100m^2 i tak wychodzi drożej niż mieszkanie.
    • 17.07.13, 20:18
      Najlepiej jakbyś zaczęła zapisywać wydatki i się zorientowała ile na co wydajecie (jedzenie, opłaty stałe, samochody, ciuchy, apteka, wyjścia itp ). Zorientujesz się na co ile idzie i czy jest możliwość na czymś zaoszczędzić.
      A pro po budowy domu. Piszesz, że na stan surowy zamknięty kasa jest i że może wystarczy na jakieś instalacje. Teraz zależy jaki dom chcecie, bo niektórzy jak budują to uważają, że muszę mieć 160 mkw z piwnicą a niektórym wystarczy dom do 100 mkw, który w jakiejś kwocie idzie się zmieścić.
      Rozumiem, że działkę już macie i to uzbrojoną. Uzbrojenie też trochę kosztuje.
      Utrzymanie domu - koszty stałe np u nas 160 mkw, dom z lat 60-tych ocieplony, okna pcv to ok 700 zł średnio miesięcznie. 6 osób mieszka na 2 poziomach i wiadomo latem rachunki malutkie a zimą za gaz za 2 miesiące czasami przyjdzie 1600 zł (ogrzewamy na gaz). Żałuję, że nie mamy kominka wink
      Do tego latem oszczędzamy, gdyż mamy mały warzywniak i warzyw nie kupuję.

      Mieszkanie macie swoje? Może byście je wynajmowali.



      --
      http://www.avatarsdb.com/avatars/elephant_jumping.gif
      • 17.07.13, 21:23
        Koszt utrzymania mojego mieszkania w bloku 51 metrów
        - czynsz (w tym woda ciepła i zimna, ogrzewanie, antena, domofon, eksploatacja, fundusz remontowy, śmieci...) prawie 700 zł
        - prąd około 85 zł na miesiąc
        - gaz około 30 zł na miesiąc
        NIE INTERESUJE mnie nic na zewnątrz (okna, balkony, parapety, rynny, dachy, tereny zielone)
        Myślę, że nie jesteś w stanie za te pieniądze utrzymać domu. No chyba, że nic nie będziecie robić poza ogrzewaniem.
        • 17.07.13, 22:05
          a co można robić jeszcze przy nowowybudowanym domu?

          patrzę na swoich rodziców i poza wodą gazem i prądem nie widzę żadnych pieniędzy wkładanych w chałupkę.
          raz do roku podatek do gminy i to chyba wszystko?

          wody idzie nieco więcej na podlewanie trawnika, ale woda jakoś bardzo droga w naszym kraju nie jest?
          • 18.07.13, 01:04
            volta2 napisała:

            > a co można robić jeszcze przy nowowybudowanym domu?
            >
            Mój dom ma 3 lata. Jutro zaczynamy (sami) malowanie ogrodzenia, bo niby było super dobrze zrobione a rdzewieje. Żeby trawa była zielona a warzywa dorodne woda leje się codziennie. Co prawda sama się leje, wygodne bardzo ale po pierwsze była to spora inwestycja (mimo, ze mąż zakładał toto sam), po drugie prądożerne jest . Generalnie mój mąż sam się nazywa ogrodnikiem, projektantem, palaczem, konserwatorem, bo wciąż robi cos przy NOWYM domu. Gdybyśmy mieli za to co on robi komuś zapłacić, to podejrzewam, ze dom byłby tylko w sferze marzeń. A jeśli chodzi o budowę... Na forum muratora jest wątek mówiący o tym czego ludzie nie mieli w domu, kiedy się do niego wprowadzali. Szczerze współczułam wypowiadającym się w tym wątku.
          • 18.07.13, 13:06
            > a co można robić jeszcze przy nowowybudowanym domu?
            >
            > patrzę na swoich rodziców i poza wodą gazem i prądem nie widzę żadnych pieniędz
            > y wkładanych w chałupkę.

            ja mam dom 8 letni - kwalifikuję go jeszcze nadal jako dosc nowy.
            poza malowaniem zadnych remontow nie robilismy i nie wymaga.
        • 18.07.13, 13:04
          > Koszt utrzymania mojego mieszkania w bloku 51 metrów
          > - czynsz (w tym woda ciepła i zimna, ogrzewanie, antena, domofon, eksploatacja,
          > fundusz remontowy, śmieci...) prawie 700 zł
          > - prąd około 85 zł na miesiąc
          > - gaz około 30 zł na miesiąc
          > NIE INTERESUJE mnie nic na zewnątrz (okna, balkony, parapety, rynny, dachy, ter
          > eny zielone)
          > Myślę, że nie jesteś w stanie za te pieniądze utrzymać domu. N

          za ponad 800 zł miesięcznie - 50 metrowe mieszkanie?
          łał, to mniej mnie wychodzi utrzymanie domu 130 metrowego.
    • 18.07.13, 13:03
      Kwota 1500 zł jest realna zakładając, że do marca macie się w co ubrać smile Dziecko przedszkolne ma posiłki w przedszkolu wiec tak naprawdę wydajesz na jedzenie dla 3 osób ( może,że dziecko szkolne ma obiady w szkole to też mniej). Ja bym zaoszczedziła 2000 zł ale wszystko zalezy od tego jak jadacie... Ja na przykład ostatnio kupiłam świnię ( od znajomego, już poporcjowana) po dość okazyjnej cenie więc mam mięso z głowy na jakis czas. Też okombnuj by coś kupić i zamrozić. Ryby też kupuję z dobrego źródła i też wychodzi taniej smile Ile wydajesz na jedzenie ?
      • 18.07.13, 21:10
        Dziec
        > ko przedszkolne ma posiłki w przedszkolu wiec tak naprawdę wydajesz na jedzenie
        > dla 3 osób ( może,że dziecko szkolne ma obiady w szkole to też mniej)



        Jasne wink
        Tyle, że obiady w przedszkolu/szkole są ok 12-13. Więc dziecko zazwyczaj w domu je drugi obiad wink
        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
      • 30.07.13, 13:25
        Dziecko przedszkolne ma 3 posiłki dziennie przez 5 dni w tygodniu. Posiłków powinno być 4-5 i przez dni 7 suspicious
        --
        Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
    • 18.07.13, 13:32
      Jako znany sknera nie uważam, żebyś była rozrzutna.
      Po wszystkich wymienionych przez Ciebie wydatkach zostaje 2000 zł na 4 osoby, przy czym, jak ktoś słusznie zauważył nie tylko na życie/ubranie/leki, ale i ubezpieczenia, naprawy i przeglądy samochodu itp., ubrania, prezenty dla dzieci i rodziny, własne potrzeby.
      U mnie na samo jedzenie i pieluchy dla małego wydajemy (5 osób) ok. 1500, a kupujemy w biedronce, lidlu itp., nie żywimy się na mieście.
      Dom będzie znacznie droższy w utrzymaniu niż mieszkanie. Policz też prawdopodobnie zwiększone koszty dojazdu do pracy.
      Podobnie, mam wrażenie, że niedoszacowałaś kosztów wykończenia domu. Ja zawsze słyszałem zgrubny podział: stan surowy zamknięty 1/3 kosztów, wykończenie 2/3. Jestem po kilku remontach mieszkań (a skala znacznie mniejsza niż dom) i zapewniam Cię, że trzeba dodać do zaplanowanych wydatków ok. 20 %. Dużo zależy od materiałów wykończeniowych i cen robocizny (wannę można kupić za kilkaset złotych albo za 150 tys., płytki za 30 zł, albo za 500 itp.). W gotowych projektach, jeżeli mają kosztorysy zazwyczaj przyjmuje się wartości minimalne.
      Moim zdaniem budowa domu będzie wymagać od Was ogromnych wyrzeczeń w trakcie, a potem odmawiania sobie (i dzieciom!) praktycznie wszystkiego, przez długie lata (przy takiej strukturze dochodów i wydatków nie będziecie w stanie nadpłacać).
      Pamiętaj też o jednym, w tej chwili stopy procentowe historycznie niskie, a więc i kredyt taniutki, ale 100.000 zł przy wzroście oprocentowania o 2,5 % (czyli tyle ile ostatnio spadło) to rata wyższa o 200 zł miesięcznie.



      • 18.07.13, 15:26
        Jak słusznie zauważono - jeśli do marca masz zaoszczędzić 6500 zł i to jest wyzwanie, raczej nie powinnaś nawet myśleć o budowie.

        Jak rozumiem, macie działkę?
        Projektu nie?
        Czy w kosztorysie dot. budowy macie uwzględnione koszty związane z uzyskaniem pozwolenia na budowę - opłat administracyjnych, zakupu i adaptacji projektu, map geodezyjnych, wykonania przyłączy do działki/ potem do budynku, ubezpieczenia budowy (od zdarzeń losowych i np. kradzieży/ wandalizmu)?

        Sama budowa (SSO czy SSZ) to dopiero początek.

        • 18.07.13, 15:38
          Napisała wcześniej, że ma pozwolenie na budowę. Dziwię się tylko, że podaje koszt projektu tylko 2.000 zł. To jest koszt projektu gotowego bez adaptacji. Adaptacja drugie tyle + te wymienione wyżej wydatki. U nas od zakupu projektu do pozwolenia na budowę wyszło ponad 6.000, w tym projekt, adaptacja, geodeta, badanie geologiczne. To były tylko dokumenty konieczne do złożenia w urzędzie.
          --
          inteligentny-projekt.pl
          • 18.07.13, 15:54
            My też płaciliśmy sporo za adaptację projektu architektowi i geodetom, fakt.

            W każdym razie:
            autorka wątku musi oszacować REALNE koszty budowy i wyposażenia domu, jak i koszt doprowadzenia wszystkich mediów - po pierwsze do działki, po drugie do budynku, bo często o tym się zapomina - a to nie są małe kwoty: my za doprowadzenie mediów (prąd, wod-kan, gaz) odległych o zaledwie 20 m-25 m od granicy działki, do działki i potem do budynku, zapłaciliśmy około 10 tysięcy.
            • 18.07.13, 16:01
              Samo przyłącze gazowe do działki nawet z samej granicy to ok. 2000 zł. Na działce drugie tyle.
              --
              inteligentny-projekt.pl
              • 18.07.13, 20:24
                Drosteka, tak jak ci już pisało parę osób na emamie kilka dni temu w tym temacie - was niestety nie stać w tej chwili na budowę domu. Zresztą z tego, co pisałaś, kwota na ten stan surowy zamknięty tez stoi pod znakiem zapytania. Nie rób tego sobie dziewczyno, bo gra nie warta świeczki.
                • 18.07.13, 20:45
                  Drosetka napisała, że mają działkę, pieniądze na stan surowy zamknięty, projekt i pozwolenie na budowę. Ja bym budowała.
                  --
                  http://www.avatarsdb.com/avatars/elephant_jumping.gif
          • 18.07.13, 23:14
            też razem z pozwoleniem wydalismy ok 6 tys, piszac o koszcie projektu i jesłi decydowalibysmy sie na modułowy do pozwolenia robi się tylko korekte i jeszcze sie nie orientowałam ale na pewno nie jest to znów cena 4 tys, tylko o wiele niższa
      • 18.07.13, 21:13
        Podobnie, mam wrażenie, że niedoszacowałaś kosztów wykończenia domu. Ja zawsze
        > słyszałem zgrubny podział: stan surowy zamknięty 1/3 kosztów, wykończenie 2/3.

        10/10
        W żargonie budowlanym: wykończeniówka wykańcza
        Miałam masę takich klientów-napalonych, ufnych, nawet nie sprawdzających zbytnio cen-inaczej zachowywali się gdy dom nadawał się do wykończenia, inaczej wyglądali-fizycznie gorzej, wymęczeni, wycieńczeni, zestresowanie. Oczywiście nie wszyscy ale Ci, którzy przeliczyli się z kosztami
        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
      • 19.07.13, 07:01
        no dobra, ale ważne pytanie: gdzie mieszkają obecnie; jeśli jest to ich własne mieszkanie, mogą po przeprowadzce do domu wynająć je i w ten sposób spłacać raty kredytu; mogą też mieszkanie sprzedać i spłacić, albo znacznie nadpłacić kredyt, tak że raty nie będą uciążliwe; ten kredyt może być wzięty na ledwie rok-dwa; wtedy chyba warto się przemęczyć i mieszkać w bardziej komfortowych warunkach
        • 19.07.13, 08:45
          > no dobra, ale ważne pytanie: gdzie mieszkają obecnie; jeśli jest to ich własne
          > mieszkanie, mogą po przeprowadzce do domu wynająć je i w ten sposób spłacać rat
          > y kredytu; mogą też mieszkanie sprzedać i spłacić, albo znacznie nadpłacić kred
          > yt, tak że raty nie będą uciążliwe; ten kredyt może być wzięty na ledwie rok-dw
          > a; wtedy chyba warto się przemęczyć i mieszkać w bardziej komfortowych warunkac
          > h

          To jest pytanie, które w różnej formie padło tu wiele razy, ale nie mamy na nie odpowiedzi, więc trudno cokolwiek poradzić.

          A teraz, pod rozwagę, taki wątek:
          forum.gazeta.pl/forum/w,20012,142058854,142058854,ekstremalne_oszczedzanie_na_przetrwanie.html?wv.x=2
          i ciąg dalszy, który belebub niedawno nam przedstawiła:
          forum.gazeta.pl/forum/w,20012,142058854,142058854,ekstremalne_oszczedzanie_na_przetrwanie.html?wv.x=2
          Marzenia marzeniami, ale kredyt na marzenia można brać wtedy, gdy się go nie czuje, gdy nie ciąży. Dom zbudowany choćby częściowo z kredytu trzeba wykończyć, choćby po to, aby w razie kryzysu można było go sprzedać za realną wartość.

          Ja myślę, drosetka, że ty ciągniesz do przodu, nie chcesz czekać, a mąż szacuje realnie, że co jest, to jest, ale trzeba poczekać z decyzją o budowie. Ja i mój mąż też chcielibyśmy już zacząć, dzieciaki także chcą mieć własne pokoje, ale póki co, mamy gdzie mieszkać, na głowę nam nie kapie i sąsiedzi nie dokuczają, więc następny rok na dwóch pokojach w 4 osoby także przetrwamy.

          Wg mnie absolutnie nie ma sensu stawiać domu 77 m2 dla 4 osób. Dom to co innego niż mieszkanie o takim samym metrażu, bo np. rowerów czy opon już do piwnicy ani na klatkę schodową nie wstawisz, nie mówiąc już o kosiarce itp.
          --
          inteligentny-projekt.pl
          • 19.07.13, 10:32
            "To jest pytanie, które w różnej formie padło tu wiele razy, ale nie mamy na nie odpowiedzi, więc trudno cokolwiek poradzić."
            Ano właśnie, mamo doroto, gdyby drosetka napisała tutaj tyle o swojej sytuacji, co na innym forum, to myślę, że nawet te najbardziej optymistyczne rozmówczynie trochę przystopowałyby autorkę. Mam nadzieję, że drosetka przemyśli dobrze temat, bo wydaje mi się, że ta budowa jest ogromnym ryzykiem - na wielu płaszczyznach.
            Jak nie wiadomo, co zrobić, to zawsze warto poczekać - chociażby tak, jak chce mąż, do przyszłej wiosny.
            • 19.07.13, 11:19
              > Jak nie wiadomo, co zrobić, to zawsze warto poczekać - chociażby tak, jak chce
              > mąż, do przyszłej wiosny.

              A teraz skupić się na tym, aby zaoszczędzić te 6.500 zł, aby mieć choć bladą świadomość jak to może wyglądać.
              --
              inteligentny-projekt.pl
    • 20.07.13, 21:54
      drosetka napisał(a):

      > Przy średnich zarobkach 4500 na 4 osoby-
      Mąż zarzuca mi rozrzutność, sama
      > Mąż postawił mi warunek - muszę do marca zaoszczędzic 6500 abyśmy mogli myślec
      > o budowie. Jest to realne??prosze bez złosliwości

      To moze niech maz sie zajmie finansami I zaszczedzi
      • 30.07.13, 11:39
        Absolutnie nie jesteś rozrzutna. Przy takich zarobkach, przy 4 osobowej rodzinie nie byłabym w stanie nic zaoszczędzić, a naprawdę potrafię rozsądnie planować wydatki na jedzenie. Nie chcę cię osądzać, ale dla mnie planowanie budowy domu jest w tym przypadku szaleństwem, przepraszam że tak piszę.
        • 30.07.13, 18:32
          chciałabym powiedzieć wszystim niedowiarkom że jednak małymi kroczkami byc moze sie uda. Mimo ze decyzję o oszczędzaniu podjęlismy po 1 lipca, wiec już masa wydatków była za nami, to zaoszczędziłam tysiąc złotych. Irytują mnie teksty "ze ja to jestem singielką i nie umiem za taką kwotę wyzyc" " mamy trzy razy wiecej dochodu i w życiu nie podjełabym sie budowy domu " w ten sposób podchodzac do życia nigdy nic nie bedziecie miec bo co miesiac mozna rozwalić wszystko co się ma. Były czasy że mielismy znacznie wieksze dochody i jedno dziecko i żylismy sobie na luzie i wydawaliśmy wszystko. Tylko czasami priorytety się zmieniają i kino co drugi dzień, co niedzielę wypad do restauracji, czy dżinsy z wranglera już nie sa dla mnie najważniejsze. Dziwi mnie tylko co robicie na takim wątku??żeby się dowartosciowac, ze są takie biedaki co muszą wyzyć za 4,5 tysiaka?
          Jeszcze jedno - koszty ponoszone na jedzenie, utrzymanie jednak róznią się miedzy równymi regionami Polski, mieszkam na południu Polski, poza miastem. To nie centrum Krakowa czy Warszawy gdzie na pewno jedzenie kosztyje duzo więcej. Koszty dochodu też nieznacznie zaniżyłam, podliczając mamy 5 tysięcy razem. Jemy normalnie to co zwykle, owoce, warzywa, obiady raczej tradycyjne, bo mąz jest tradycjonalistą, nie lubi nowości.

          Jesli budowaliby sie tylko ludzie mający dochody od 10 tys wzwyz powstawałoby bardzo niewiele domów i byłyby to z reguły domy duże powyżej 150m2 , bo po co osobie która ma duze dochody dom o powierzchni 90m2?? a tymczasem z tego co obserwuję mimo trudnych czasów buduje się bardzo dużo niewielkich domków po powierzchni do 100m2
          • 30.07.13, 19:13
            Mamy bardzo podobne dochody, rodzina 2+2, wydatki na zbliżonym poziomie, na spokojnie da sie odłożyć tysiaka, wcale nie oszczędzajac. Niektóre wypowiedzi faktycznie irytujące.
            • 30.07.13, 20:13
              gosiaczek1212 napisała:
              > Mamy bardzo podobne dochody, rodzina 2+2, wydatki na zbliżonym poziomie,
              > na spokojnie da sie odłożyć tysiaka, wcale nie oszczędzajac.
              > Niektóre wypowiedzi faktycznie irytujące.

              Skoro 'spokojnie da się' to może rozpisz swoje wydatki?

              --
              Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
              • 30.07.13, 20:39
                Araceli proszę bardzo...średnio 800zł miesiecznie opłaty (wyliczona średnia z całego roku)+przedszkole 400=1200. Na życie zostaje 2300- nam starcza spokojnie, chodzimy na basen do teatru lalek, czasem bierzemy jakies żarcie na wynos, odżywiamy sie normalnie tak jak drosetka pisała tradycyjnie, duzo warzyw owoców ,mięcho, sama piekę wędliny na chleb. !1000 jak chcemy to odkładamy, jak chcemy to wydajemy , generalnie nie mamy ciśnienia bo nie mamy kredytu ale gdybyśmy takowy mieli to 1000 musowo byłby odłożony.
                • 30.07.13, 20:44
                  > Na życie zostaje 2300

                  To na 2+2 i jeszcze odkładacie 1000zł?

                  Ciężko w to uwierzyć. Nie macie np. samochodu? Na wakacje nie jeździcie? Sprzęty domowe typu lodówka czy pralka nie wymieniacie? Nie chorujecie?

                  --
                  Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
                  • 30.07.13, 21:00
                    Samochód owszem mamy, służbowy, dzieci chorują w sezonie przedszkolnym 150 zł miesiecznie na leki pojdzie maksymalnie(a czasem miesiąc jest bez chorób), my raczej nie chorujemy czasem jakies niewielkie przeziębienie.Sprzęty zakupione pare lat temu mają sie dobrze , poza tym bez przesady sprzety nie sa az tak drogie.
                  • 30.07.13, 21:06
                    Na wakacje jeździmy póki co nad polskie morze , no ale jakby nie patrzec mamy też ten komfort ze mieszkamy w krainie tysiaca jezior..
            • 01.08.13, 11:16
              Ależ to pewnie nie problem odłożyć jednego tysiaka. Tylko pomyśl, że tego tysiaka MUSISZ odkładać przez najbliższe 30 lat. Nie masz go, wyparował. I miesiąc w miesiąc musisz przeżyć za 2300 zł. Zjeść i utrzymać dom. Na NIC innego ci nie wystarczy, nawet ubezpieczenie samochodu będzie problemem.

              Jazda po bandzie po prostu.

              Mrozi mnie, jak czytam ten wątek. Strasznie szkoda mi dzieci w tej sytuacji sad Mam nadzieję, że autorka się opamięta.
              • 01.08.13, 11:22
                zakładasz że przez 30 lat ani na jotę nie poprawi im się sytuacja finansowa?
                • 01.08.13, 11:52
                  Tak, zakładam stabilne zarobki. Nie jest to może szczególnie optymistyczny scenariusz, ale nie jest też katastroficzny smile W tak długiej perspektywie czasowej zdarzyć się może wszystko i każdy plan to pisanie palcem po wodzie.

                  Natomiast w TEJ chwili, z TAKĄ sytuacją finansową, pozytywna decyzja o budowie to dla mnie zabójstwo dla całej rodziny.

                  Swoją drogą, jeżeli autorka ma jakiekolwiek widoki na stałą poprawę sytuacji finansowej rodziny, to właśnie do tego trzeba się zabrać w tej chwili. Plus oszczędzanie jak największej ilości pieniędzy - co już ludzie w wątku radzili.
          • 30.07.13, 19:19
            Ludzie tylko w mniej lub bardziej delikatny sposób dają Ci do zrozumienia, że przy tych dochodach i liczebności rodziny na dom Was nie stać - bo Was nie stać, istnieje realne zagrożenie, że jak się w to wpakujecie, to będziecie musieli ciągnąć na szczawiu i mirabelkach.

            Wykańczam właśnie dom (164 m2, więc żadna wielka chawira), wydaję około 5k PLN tygodniowo. (Nie licząc tego, co idzie na kredyt). A nadmieniam, że nie ma tam kafelków od Kenzo ani kibli Villeroy & Boch, tylko IKEA i głównie oferta marketów budowlanych, a Ty tu wyjeżdżasz z zaoszczędzeniem tysiąca złotych. Get real.
            • 30.07.13, 19:26
              Każdy swoją miarką mierzy....znam kilka osób które mają domki ok 100m przy takich właśnie dochodach, dwójce małych dzieci. Żyją zupełnie normalnie, nie klepią biedy więc jednak da się ..
              • 30.07.13, 19:42
                Obrażasz się za rzeczowe rady i wbrew większości piszesz, że można i da się oszczędzać, a niecałe 2 tygodnie temu pytałaś, czy można do marca odłożyć 6500 zł?

                Ja życzę Ci serdecznie powodzenia, rozumiem, że chcesz spełnić marzenie o domu.
                Wasze dochody nie są szczególnie niskie, ALE, jeśli dodać do codziennych wydatków budowę i oszczędności z tym związane, nie pozwolą na wiele.

                Odkładaj w takim razie po tysiąc złotych, to sporo, bo 1/5 Waszego dochodu.
                Życzę powodzenia i utrzymania dyscypliny finansowej.

                Tylko wielu z nas próbuje Ci po prostu powiedzieć, że decydując się na budowę, tysiąc zł miesięcznie = 12 tysięcy rocznie, to niewiele.....

                Zróbcie porządny kosztorys budowy do stanu deweloperskiego, policzcie koszty wyposażenia/ wykończenia wnętrza (tu każdy z nas ma inne oczekiwania, standard i możliwości), koszty elewacji (wymagana przepisami!!!!!, kostki i ogrodzenia, oczywiście wszelkich przyłączy, uzgodnień, map.
                I zobaczysz, na co konkretnie wystarczą zgromadzone przez Was środki, i prognozowane oszczędności comiesięczne.
                • 30.07.13, 19:47
                  Ja jestem na etapie wykańczania domu, budowa za nami, więc mam spore doświadczenie w temacie.
                  Zatrudnialiśmy do poszczególnych etapów ekipy fachowców, na szczęście nikt nas nigdy nie oszukał, nie okradł, nie spartaczył roboty, wszystkie prace były wykonywane jak należy, pod nadzorem kierownika budowy z prawdziwego zdarzenia.
                  My sami nie zrobiliśmy do tej pory NIC związanego z działką/ domem - bo? musimy zarabiać na finansowanie tej inwestycji.
                  Nie mogę powiedzieć, że wykończeniówka wykańcza - no, może fizycznie i psychicznie, bo trzeba WYBRAĆ z tylu ofertsmile - ale mogę to powiedzieć, bo do budowy byliśmy solidnie przygotowani: merytorycznie i przede wszystkim finansowo.
              • 31.07.13, 08:21
                "Domek ok. 100 m2" to kompletny bezsens - jak już ktoś pisał w tym wątku, specyfika domu jest taka, że wymaga pewnych powierzchni dodatkowych, jakie nie muszą występować w mieszkaniu.

                Zwłaszcza dla 4-osobowej rodziny. Nasze 164 m2 będzie całkiem wygodną powierzchnią dla dwóch osób, ale dzięki temu, że zmieniliśmy rozkład, likwidując niektóre ściany. Ten sam dom w wersji dla 4-osobowej rodziny miał niektóre pomieszczenia cokolwiek klitowate.
                • 31.07.13, 10:41
                  > Nasze 164 m2 będzie całkiem wygodną powierzch
                  > nią dla dwóch osób, ale dzięki temu, że zmieniliśmy rozkład, likwidując niektór
                  > e ściany. Ten sam dom w wersji dla 4-osobowej rodziny miał niektóre pomieszcze
                  > nia cokolwiek klitowate.

                  Przesadzasz czy trollujesz?
                  --
                  inteligentny-projekt.pl
                  • 31.07.13, 12:01
                    No, jak dla mnie pokój o powierzchni 11,0 i 7,1 m2 to klita, nie po to buduję dom, żeby się gnieść.
                    • 02.08.13, 22:43
                      Dokładnie. Oglądałam ostatnio projekty domków jednorodzinnych i niestety odpadł mi pomysł na dom o powierzchni około 150 m2. Nie wiem, może jestem rozwydrzona, ale zakładając, że każdy miałby mieć swój pokój, wychodziłoby średnio po 10 m2 na łebka. W domku dużą powierzchnię zajmuje ciąg kuchnia, jadalnia, salon, komunikacja, pomieszczenia gospodarcze, garaż..
                      A łazienki wielkości 3-6 m2 też mnie nie interesują. Optymalny projekt dla naszej czteroosobowej rodziny, mieści się na 230 m2 - a i tak będzie szokiem przeprowadzka do takich wnętrz, bo teraz mamy znacznie większy dom.
            • 30.07.13, 19:43
              Najpierw doczytaj wątek. Drosetka pisała, ze mają juz działkę i kasę na stan surowy zamknięty i może starczy na instalację. O kredycie myślą tylko na wykończenie. Jak dla mnie dadzą radę z takim dochodem i stać ich na dom.
              --
              http://www.avatarsdb.com/avatars/elephant_jumping.gif
              • 30.07.13, 19:52
                To do mnie?
                Czytałam wątek.

                Propozycja, by solidnie przeliczyć kosztorys wszelkich etapów jest jak najbardziej logiczny.
                Nie pobieżnie, nie "mniej więcej", a uwzględniając wszelkie etapy.
                Przy budowie domu nie można liczyć, że "może wystarczy na instalacje" - to trzeba wiedzieć z góry.

                A od SSZ i "może instalacji" do wykończenia jest daleka droga.

                Po drodze są tynki, wylewki, elewacja, izolacje balkonów/ tarasu - to najbardziej oczywiste i wymagalne rzeczy, bo co prawda bez kostki i ogrodzenia jakoś się da przeżyć, ale jednak milej byłoby je mieć.
                • 30.07.13, 19:55
                  A w ogóle, Drosetko, powinnaś zrobić tak:
                  zrobić ten dokładny kosztorys, porządnie oszacować, ile kredytu będziecie potrzebować na wykończenie domu (z uwzględnieniem każdej pozycji: płytek w łazience, barierek na balkonie, podłóg, malowania, mebli), udać się do banku celem zbadania zdolności kredytowej i obliczenia miesięcznej raty - i będziesz wiedziała, czy Was stać na comiesięczny wydatek np. 1000-1500 zł na spłatę.
                  • 30.07.13, 23:07
                    jesli wzielibyśmy kredyt to najwięcej 100tys, na 30 lat znajoma z banku robiła mi symulacje kredytowe, to raty rzedu 600zł. Mamy nadzieję ze uda sie nam zmieścić jednak w mniejszej kwocie, wiem ze niektórzy tu zaraz beda przecierac oczy z niedowierzaniem i pisać że nie da rady itp. Daliśmy narazie nasz projekt znajomemu budowlańcowi ma nam zrobic orientacyjny kosztorys. Wg danych uaktualnianych co pół roku na stronie internetowej koszt stanu deweloperskiego naszego domu metodą gospodarczą to taka kwota która własnie wysponujemytongue_out
                    • 31.07.13, 12:45
                      No to musicie sprawdzić, czy w końcu macie środki na SSZ, czy na deweloperski, bo to naprawdę OGROMNA różnica w kosztach i ilości prac.

                      Uczulam Cię zwłaszcza na elewację - nie ma odbioru budynku bez ocieplenia (oczywiście tynku =koloru nie musisz robić), a to generuje bardzo wysokie koszty, rzędu kilkudziesięciu tysięcy, nawet przy małym domu, decydując się na niską jakość i parametry izolacyjne materiałów, wydacie 25-30 tysięcy.
                      Kredyt 100 tysięcy na wykończenie - oczywiście, że za taką kwotę można dużo zrobić, jeśli rozumiesz i akceptujesz, jaki to będzie standard wykończenia.

                      Nikt Cię nie zniechęca, nie neguje Twoich marzeń, tylko próbujemy Ci uświadomić, że trzeba BARDZO solidnie przeliczyć koszty PRZED rozpoczęciem budowy.

                      My mieliśmy szczegółowy kosztorys stanu deweloperskiego (kupiony za dodatkową opłatą) w biurze projektowym, dodatkowo zleciliśmy wycenę materiałów i robocizny w 3 różnych firmach, dołożyliśmy koszt ogrodzenia, kostki, całkowity wyposażenia wnętrz (na podstawie rozmów z wykonawcami - podając im oczywiście szczegółowe wymogi dot. materiałów użytych do aranżacji, powierzchni) i dopiero wtedy uznaliśmy, że wiemy, na czym stoimy.
                      • 31.07.13, 12:47
                        Jeszcze jedno - dopytaj w pracowni projektowej, czy ich szacunkowy kosztorys podany na stronie uwzględnia podatek VAT od materiałów i usług, czy kwotę netto.
                    • 31.07.13, 18:01
                      Mam wrazenie ze ta znajoma w banku i znajomy budowlaniec podali ci wysokosc raty i kosztorys tak zebys byla zadowolona.
                      I zeby bylo milo ...
                • 30.07.13, 20:25
                  incredibilmente napisała:
                  > Po drodze są tynki, wylewki, elewacja, izolacje balkonów/ tarasu - to najbardzi
                  > ej oczywiste i wymagalne rzeczy, bo co prawda bez kostki i ogrodzenia jakoś się
                  > da przeżyć, ale jednak milej byłoby je mieć.

                  Najgorsze w tym wszystkim jest to, że człowiek zakłada 'bez tego można mieszkać' i się wprowadza a potem mieszka latami bo nie bardzo z czego ma kasę odłożyć, żeby te rzeczy skończyć.

                  --
                  Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
          • 30.07.13, 20:22
            drosetka napisał(a):
            > Mimo ze decyzję o oszczędzaniu podjęlismy po 1 lipca, wiec już masa
            > wydatków była za nami, to zaoszczędziłam tysiąc złotych.

            I fajnie. Na krótką metę da się zaoszczędzić bardzo wiele a później zapasy się kończą, ubrania trzeba wymienić, nagle pojawiają się 'niespodziewane' wydatki itd. Ważne ile średnio na dłuższą metę jesteś w stanie oszczędzić.

            > Tylko czasami priorytety się zmieniają i kino co drugi dzień,
            > co niedzielę wypad do restauracji, czy dżinsy z wranglera już nie sa dla mnie najważniejsze.

            A czy priorytetem Twojej rodziny jest posiadanie 'domku'? Dla Twoich dzieci pojechanie gdzieś na wakacje poza przydomowy ogródek też 'nie będzie najważniejsze'?

            Dzieci rosną - wydatki wraz z nimi. Teraz jesteście na styk + małe oszczędności, weźmiecie kredyt, który prawdopodobnie nie starczy na całkowite wykończenie, zostaniecie z niedrobionym domkiem a trzeba będzie zmienić samochód (bo wieczne nie są) i co wtedy zrobicie? Jak wyskoczy inny, niespodziewany wydatek?

            --
            Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
            • 31.07.13, 12:37
              araceli napisała:

              > Dzieci rosną - wydatki wraz z nimi. Teraz jesteście na styk + małe oszczędności
              > , weźmiecie kredyt, który prawdopodobnie nie starczy na całkowite wykończenie,
              > zostaniecie z niedrobionym domkiem a trzeba będzie zmienić samochód (bo wieczne
              > nie są) i co wtedy zrobicie? Jak wyskoczy inny, niespodziewany wydatek?

              Oni wtedy już nic.

              Praca będzie jedynie dla smutnego pana z kancelarii komorniczej przy sądzie rejonowym, który będzie musiał znaleźć kogoś z prawdziwymi pieniędzmi i opierdzielić tę budę.

              W.
              • 01.08.13, 10:50
                falllen_angel napisał:
                > Oni wtedy już nic.
                > Praca będzie jedynie dla smutnego pana z kancelarii komorniczej przy sądzie rej
                > onowym, który będzie musiał znaleźć kogoś z prawdziwymi pieniędzmi i opierdziel
                > ić tę budę.

                No nie - nie przesadzajmy. W takich sytuacjach zwykle rezygnuje się z resztek przyjemności i zaciska pasa na maksa. Pytanie oczywiście - czy warto.

                --
                Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
          • 30.07.13, 21:26
            drosetka napisał(a):

            > chciałabym powiedzieć wszystim niedowiarkom że jednak małymi kroczkami byc moze
            > sie uda.

            Ależ drosetko, budowa ci się uda. Zarżnąć was może to, co będzie się działo, jak już mury domu staną. Oraz późniejsze życie w tym domku, ewentualne dodatkowe koszty konserwacji, napraw, poprawek, zamordują przy braku odpowiedniej poduszki. I to sugerują tutaj.

            > Jesli budowaliby sie tylko ludzie mający dochody od 10 tys wzwyz powstawałoby b
            > ardzo niewiele domów i byłyby to z reguły domy duże powyżej 150m2 , bo po co os
            > obie która ma duze dochody dom o powierzchni 90m2?? a tymczasem z tego co obser
            > wuję mimo trudnych czasów buduje się bardzo dużo niewielkich domków po powierzc
            > hni do 100m2

            A wzięłaś pod uwagę fakt, iż osoby "od 10 tys wzwyż" moga po prostu szacować szanse dalszego utrzymania "pałacu" i nie "pałace" im w głowie?
            BTW domek o powierzchi ca. 90 m. jest trochę przyciasny. Dla mieszkania to optymalna wielkość, ale w mieszkaniu nie jest niezbędna spiżarnia, garderoba, a wiatrołapn i kotłownia zupełnie niepotrzebne.

            Ale życzę powodzenia. Najlepiej życie jednak przeżyć osobiście.
            --
            Nikt nie pluje jadem, tylko komentuje, co widzi. Forum to jest.
            Komentarze dotyczą tego, co komentujący chce skomentować. Zazwyczaj.
            (c) yellowl
            • 31.07.13, 10:00
              "Ale życzę powodzenia. Najlepiej życie jednak przeżyć osobiście."

              Bardzo mądra wypowiedźsmile
    • 30.07.13, 21:23
      Decydując sie na dom bierz pod uwage ze to studnia bez dna, a jak widze nie nalezycie do najbogatszych.
      Dom to nie tylko budowa, to potem utrzymanie tego domu-moi tesciowie maja chałupe ogrzewana gazem, rachunki w zimie to 2500 zł na miesiac za sam gaz, nie mowiac o innych, policzcie czy bedzie was na to stac, do tego kredyt, pewnie dłuzsze dojazdy do szkoly, pracy, a co za tym idzie wiecej kasy na paliwo.
      Dajcie sobie spokój-lepiej jest odłozyc troche lub sprzedac mieszkanie i kupic wieksze, wziąc mniejszy kredyt.
      • 31.07.13, 14:53
        Rata kredytu to ok. 600 zł - oczywiście. Ale mamy obecnie bardzo niskie stopy procentowe. Kredyt na 30 lat - stopy mogą wzrosnąć - ba , nawet za rok może się okazać, że rata z 600 wzrosła do 1000 itd itd.
        --
        co to w ogóle jest za jakiś pęd taki do uczenia/odstawiania/ odkładania/separowania/dystansowania się/bycia-szczęśliwą-mamą-z-dzieckiem-w-pokoju-obok-albo-jeszcze-dalej? by shoja
        • 31.07.13, 18:39
          Być może autorka moze liczyć na pomoc rodziców, o czym nie chce wspominać, bo najlepiej mówić że wszystkiego dorobiliśmy sie sami. Mam znajomych kupują teraz dom w stanie deweloperskim za 370 tys, dochody podobne do tych tutaj wymienionych. No ale jedni rodzice daja 100 tys, drudzy podobnie, sprzedaja jeszcze mieszkanie tez kupione przez rodziców. No i można byc właścicielem domu za 500 tys z minimalnym kredytem i dochodem 4,5 tys, można.
          • 01.08.13, 10:34
            czarne-jagody napisała:

            > Być może autorka moze liczyć na pomoc rodziców, o czym nie chce wspominać, bo
            > najlepiej mówić że wszystkiego dorobiliśmy sie sami. Mam znajomych kupują teraz
            > dom w stanie deweloperskim za 370 tys, dochody podobne do tych tutaj wymienionych.
            > No ale jedni rodzice daja 100 tys, drudzy podobnie, sprzedaja jeszcze mieszkanie
            > tez kupione przez rodziców.

            Ale drosetka chce sobie pożyczyć 100 tys. z banku. No to chyba jednak nie liczy na taki pański gest ze strony rodziców.
            --
            Nikt nie pluje jadem, tylko komentuje, co widzi. Forum to jest.
            Komentarze dotyczą tego, co komentujący chce skomentować. Zazwyczaj.
            (c) yellowl
    • 31.07.13, 21:52
      Napiszę jeszcze to co już zostało wspomniane przez mlodyniedowziecia jeśli nie pomyliłam nicka.
      Wychowałam się na budowie rodziców. Da się wybudować dom przy Waszych dochodów. Moje uwagi:
      - nie wyjedziecie nigdzie na wakacje, prawdopodobnie nigdy dopóki nie spłacicie kredytu
      - spełniacie marzenia dzieci - też chciałam mieć swój wielki pokój i miałam - kosztem WSZYSTKIEGO bo oszczędzamy na dom a potem jego wykończenie, kosztem dojazdów do szkoły - miałam 9 km dalej co oznaczało wstawanie 1h wcześniej, stanie na przystankach autobusowych, problemy z imprezami - bo każdą musiałam obgadać z rodzicami czy będą mogli mnie odebrać, bo ostatni autobus odjeżdżał o 22.00 (może to się wydaje śmieszne, ale w wieku nastu lat, przeciętny człowiek myśli też o tym),
      - totalne zmęczenie - oszczędzaniem, pracami przy domu żeby było taniej, użeranie się z podwykonawcami (dawniej jednak budowało się trochę inaczej niż teraz więc może ten problem nie istnieje)
      - utrzymanie - koszt prądu, gazu, wody - do gotowania / mycia pewnie będzie podobny - ładny trawnik, ogród to dodatkowa woda, ogrzewanie jest wiele droższe niż w mieszkaniu. Gaz jest bezobsługowy, węgiel / drewno tańsze ale wymaga zaangażowania od zamówienia do rozpalania. I jak np. pracowaliśmy po 11h dziennie z dojazdem (fakt zwykle pracuje się 8h) zima była ciężka, nie wiedzieliśmy jak się nazywamy - doszło rozpalanie pieca, odśnieżanie. Prawdopodobnie działka jest dalej niż teraz mieszkacie, więc wzrosną koszta paliwa.
      - najpierw wykończycie dom, potem podjazd, ogrodzenie, a żeby cieszyć się domkiem trzeba posiać trawnik, posadzić rośliny i o nie dbać, kosić trawnik, odśnieżać, posiadać meble ogrodowe, grilla, itd. itd.

      Pytanie czy marzenia nie przerodzą się w piekło - macie działkę - postawcie sobie dużą altanę, zróbcie grilla z prawdziwego zdarzenia, fajne meble ogrodowe, altanę i spędzajcie tam weekendy smile Już pojawiają się dyskusje o pieniądze, potem będzie jeszcze gorzej + mniej czasu, bo załatwianie tańszych materiałów, dopilnowanie podwykonawców, itd.
      • 31.07.13, 23:24
        Otóż to. Można oszczędzać i zaciskać pasa pod warunkiem, ze oszczędza sie na sobie. Tymczasem przy takich dochodach budowanie domu oznacza drastyczne oszczędzanie także na dzieciach i to nie tylko małych. Przy czym dzieci nie będą miały wakacji, drugiego jabłka, lekcji języka, żadnego droższego wymarzonego gadżetu. Nie przez rok czy dwa - przez lata. W zamian za to pare lat pomieszkają w wygodnym pokoju, po czym się wyprowadzą. Innymi słowy, to one w dużym stopniu zapłacą za marzenie rodziców, niewiele z tego mając.
        --
        zpopk.pl
        • 01.08.13, 00:25
          Cha! Dobre podsumowanie Verdany i mające w sobie dużo prawdy.
          Ja mam wrażenie, że autorka wątku nie pyta czy się da czy nie da wybudować domu czy go utrzymać, tylko czy przy podanych dochodach da się coś odłożyć. Czy może ja źle czytam?
          Jeśli chodzi o odłożenie to wg mnie odłożyć się nie da, przynajmniej mieszkając w dużym mieście, bo mimo wszystko są różnice kosztów utrzymania w dużym/mały mieście czy na wsi.
          --
          Niezapowiedziana
          • 01.08.13, 01:05
            Odnośnie budowy domu się nie wypowiem. Odnośnie oszczędności - da się! Od ponad 3 lat żyjemy z jednej pensji (3 tys netto, sporadycznie jakaś premia), rodzina 2+2, w dużym mieście. Byliśmy 2 tygodnie nad morzem, tydzień w Zakopcu. Moje dzieci są uważane za najlepiej ubrane, kupuję owoce, lody, słodycze, wędliny powyżej 30/kg. Codziennie 2 dania, przy czym unikamy drobiu. Na pewno moje dzieci są powyżej średniej jeżeli chodzi o wyjścia do kina/ teatru. I ok, nie mogę sobie pozwolić na wszystko, bywa że trzeba pokombinować do 1-ego (bo szczepionka, dentysta etc.), ale autorka ma 1500 zł więcej.....
            --
            Mama Kingi (2007) i gAgata (2011)
            • 01.08.13, 09:39
              liance napisała:

              > Odnośnie budowy domu się nie wypowiem. Odnośnie oszczędności - da się! Od ponad
              > 3 lat żyjemy z jednej pensji (3 tys netto, sporadycznie jakaś premia), rodzina
              > 2+2, w dużym mieście. Byliśmy 2 tygodnie nad morzem, tydzień w Zakopcu. Moje d
              > zieci są uważane za najlepiej ubrane, kupuję owoce, lody, słodycze, wędliny pow
              > yżej 30/kg. Codziennie 2 dania, przy czym unikamy drobiu. Na pewno moje dzieci
              > są powyżej średniej jeżeli chodzi o wyjścia do kina/ teatru. I ok, nie mogę sob
              > ie pozwolić na wszystko, bywa że trzeba pokombinować do 1-ego (bo szczepionka,
              > dentysta etc.), ale autorka ma 1500 zł więcej.....

              Ale twoje dzieci chyba nie chodzą do przedszkola albo masz jakąś pomoc.
              --
              inteligentny-projekt.pl
            • 01.08.13, 09:45
              Dobrze, pytanie nie było o budowę ale o odłożenie jakiejś sumy przeznaczonej na spłatę kredytu, równie dobrze mogłoby to być odłożenie 900 zł na spłatę kredytu na mieszkanie - może autorka nie ma żadnego mieszkania i musi wziąć kredyt na całość a mieszka w dużym mieście gdzie ceny mieszkań są wysokie (więc te 900 zł raty to nie jest dużo jak na te warunki). Sto razy były tu wątki na temat utrzymania domu a mieszkania. U mnie konkretnie mały dom to większe koszty niż 3 pokojowe mieszkanie w bloku z wielkiej płyty, wychodzi nam ze wszystkim około 1000 zł, ale innym mniej. Niech będzie że wydadzą na utrzymanie 700 zł z prądem, gazem itp czyli chyba podobnie jak za mieszkanie 3 pokojowe w bloku. Najlepiej to wszystko rozpisać i zobaczyć czy starczy z tych 4500 zł na ratę kredytu (tylko 600 zł?) Sama domu nie budowałam, kupiliśmy mały dom od dewelopera, od razu z działką. Wiem, to inne koszty, pewnie inny rejon, u mnie jest potwornie drogo. Ale wykończenie domu robiliśmy sami, z pomocą fachowców, wiem ile to kosztuje, to są tysiące złotych, a naprawdę nie mam nie wiadomo jakich luksusów, do tego mój mąż potrafi bardzo wiele zrobić. Fakt, praktycznie od razu zrobiliśmy wszystko łącznie z ogrodem. Mimo sprzedaży mieszkania i oszczędności mamy nadal w sumie to duży kredyt, rata około 1600 zł. Nie odradzam, pomyśl może czy dacie radę, gdyby trzeba było miesiąc w miesiąc odkładać nie 600 zł ale 1000 zł, bo tak ostatecznie może się okazać.
              • 01.08.13, 10:53
                zuzanna56 napisała:
                > Sto razy były tu wątki na temat utrzymania domu a mieszkania.
                > U mnie konkretnie mały dom to większe koszty niż 3 pokojowe mieszkanie
                > w bloku z wielkiej płyty,wychodzi nam ze wszystkim
                > około 1000 zł, ale innym mniej.

                Jeszcze jedna kwestia pod rozwagę - budowa energooszczędnego domu kosztuje. Jeżeli zakłada się wariant 'najtańszym kosztem' to potem można się zdziwić, jak rachunki przyjdą.

                --
                Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
                • 01.08.13, 11:13
                  Dokładnie, trzeba pomyśleć o dobrym ociepleniu domu. U nas koszty ogrzewania są w normie, ale mamy szambo a to spory koszt wywozu, no i jak się to wszystko zliczy (wody i prądu sporo zużywamy mimo naszych starań o oszczędność) to spokojnie 1000 zł miesięcznie wychodzi.
                  • 01.08.13, 11:27
                    Dokładnie, energooszczędne materiały izolacyjne są drogie!
                    My za elewację zapłacimy niecałe 50 tysięcy (materiał i robocizna), ale nie zamierzamy kupować byle jakich materiałów np. w OBI, a potem płakać, że rachunki za gaz astronomiczne.
            • 01.08.13, 13:42
              Takie rzeczy to tylko w Erze big_grin
            • 01.08.13, 14:00
              Uwierzę, że wystarcza Wam na dość dobre jedzenie, chemię gospodarczą, jakieś podstawowe kosmetyki, opłaty związanie z domem czy mieszkaniem (czynsz, media), ale nie wiem, jakim cudem można z tej kwoty opłacić wakacje dla 4 osób, czy mieć najlepiej ubrane dzieci?
        • 01.08.13, 09:37
          Ja bym jeszcze tylko dodała, że budowa musi wynikać ze wspólnej, naprawdę zgodnej decyzji. W tym wątku wygląda na to, ze ty chcesz koniecznie budować, a mąż woli czekać i prawdopodobnie lepiej do ciebie zdaje sobie sprawę, że pieniędzy potrzeba więcej, niż ci się wydaje, nawet jeśli nie wie o ile więcej. Może ma nierealne podejście do kwestii codziennych wydatków, więc warto go w to wciągnąć, ale na twoim miejscu skupiłabym się na rozsądnym oszczędzaniu, bez zbytniego zaciskania pasa, czyli bez rezygnacji z potrzebnych ubrań, odpowiedniej jakości jedzenia, rekreacji dla całej rodziny i małych zachcianek. Naprawdę opóźnienie budowy o 1-2 lata może się okazać bardziej pomocne w realizacji marzeń, niż przyspieszane jej.

          I jeszcze jedna ważna sprawa. Mam nadzieję, że jesteś dość dojrzała, żeby nic nikomu nie udowadniać.
          --
          inteligentny-projekt.pl
          • 01.08.13, 09:48
            mama dorota, mądrze radzisz smile
    • 01.08.13, 09:41
      Ja trzymam kciuki i życzę powodzeniasmile Szczerze, wierzę, że Wam się uda. Może nie wybudujecie tego domu w ciągu roku czy dwóch, ale powoli, stopniowo dacie radewink
      Męża brat buduje właśnie domek, coś ok 160 metrów. Dostali działkę, babcia kupiła pustaki (ok 7-8 tys) i zapłaciła 12 tys za dach, szwagier miał pieniądze odłożone na fundamenty. Resztę robią sami. A dochodu wcale nie mają dużego, bo brat męża zarabia coś ok 2200 + jakieś nocki (300-500zł), bratowa ma rentę ok 800zł, ale płaci 350zł/m-c za szkołę. Maja jedno dziecko. Mieszkają na wsi, co w sumie zdecydowanie zmniejsza im koszt utrzymania (gospodarka, ogródek, swoje warzywa...). Budują już co prawda czwarty rok, ale jak dobrze pójdzie to jeszcze w tym roku się wprowadzą, jak źle to w następnym. Z tym, że oni nie brali dużego kredytu- szwagier brał w pracy pożyczki nie oprocentowane, takie po 6-12 tys. Spłacał jedną, brał następną... itd. W każdym razie patrząc na niech wierzę że się dasmile

      Zgadzam sie tylko z dziewczynami z forum, że dom do 100m2 to zdecydowanie za mały dom. Moim zdaniem dla 3 osobowej rodziny to 130-140m2 powierzchni użytkowej to tak w sam raz.

      A jeżeli chodzi o dzieci... moi rodzice budowali dom odkąd pamiętam. Dom spory bo te dwadzieścia kilka lat temu takie się budowało. Budowali dom 10 lat i dopiero wtedy się wprowadziliśmy do niego. Nie zarabiali dużo, bo mama była w domu, brała tylko zasiłek opiekuńczy coś ok 400zł, a tata zarabiał ok 2000tys. (fakt 20 lat temu dało się sporo więcej kupić za 2000 niż teraz). Dzieciaków była 5. Jako dziecko miałam pretensje, że musimy oszczędzać, że nie na wszystko nas stać (jeździliśmy na wycieczki szkolne, zawsze mieliśmy książki itp., kolonie nam dofinansowywała opieka społeczna, słodycze też często dostawaliśmy, ubrania często dostawaliśmy "po kuzynach", albo w ramach prezentów na urodziny czy inne okazje. Jak się nad tym zastanowię to nie było tak źle. No ale nie dostawaliśmy firmowych butów czy spodni, nie wychodziliśmy z rodzicami do kina czy teatru, nie jeździliśmy z nimi na wakacje, nawet samochodu nie mieliśmy). Teraz mieszkam z rodzicami, mężem i dzieciakami w tym domu i jestem im wdzięczna, że postawili wszystko na jedną kartę i zaryzykowali budowę domu, że tata czytał książki i poradniki jak zrobić coś samemu, aby wybudować ten dom. W wieku nastu lat mogłam zaprosić znajomych do swojego domu, swojego pokoju, a teraz mogę wyjść i spokojnie zrobić grillawink
      Naprawdę moi rodzice są swietną motywacją żebym jednak coś pooszczędzała i tez kiedyś ten swój dom wybudowaławink
      • 01.08.13, 09:56
        anna, to co piszesz (nie gniewaj się, przepraszam) wydaje mi się jakąś abstrakcją. Wiem, jak nie da się inaczej, to trzeba tak budować bo mam wrażenie że to i tak taniej i łatwiej niż po prostu kupno mieszkania.
        Ja mieszkałam jako dziecko w bloku w mieszkaniu 3 pokojowym. Też zapraszałam koleżanki, wyjeżdżałam co roku na wakacje, nawet za granicę, choć to były inne czasy, miałam nowe ubrania, mieliśmy samochód - to dla mnie oczywistość. Mieszkaliśmy w dużym mieście. Rodzice nie wpadli na pomysł budowy domu, po prostu większość ludzi mieszkała w bloku, taka była rzeczywistość.
        • 01.08.13, 10:50
          Kilka osób dobrze pisze, że dom = większe obowiązki i trochę większe wydatki, niż mieszkanie.
          Obecnie za 50m2 mieszkanie płacimy około 700 zł czynszu + mediów.
          Zakładamy, że dom będzie kosztował około 300 zł więcej, czyli 1000 zł miesięcznie (ogrzewanie gazowe).
          Dla mnie to mało, biorąc pod uwagę o wiele większą powierzchnię i nieporównywalny komfort życia, ale dla kogoś innego to może być znaczna suma.
          Jeśli chodzi o ogród, można wynająć firmę do założenia i regularnej pielęgnacji, w tym do przysłowiowego koszenia, ale to kosztuje.
          Przy budowie domu warto pomyśleć o ubezpieczeniu od zdarzeń losowych oraz kradzieży/ dewastacji - to koszt około 700 zł rocznie.

          Anna,
          ja też uważam, że Twoje rady są z kosmosu: od kogoś dostali działkę, jakaś babcia zapłaciła za pustaki i za dach?? I "się da" - pewnie tak, ale większość ludzi normalnie pracuje i finansuje budowę z oszczędności i bieżących środków, a nie liczy na mannę z nieba....
          • 01.08.13, 12:05
            Na tym polega przeważnie cud ekonomiczny u tych żyjących za 3 tys. na 4 osoby, którym "niczego nie brakuje"; jak się bliżej przyjrzeć, to odchodzi niczym nieskrępowane dojenie całej rodziny: mieszkanie u rodziców, babcie zajmujące się dziećmi i serwujące obiadki, rodzina zrzucająca się na samochód.
            --
            "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
            • 01.08.13, 12:34
              odchodzi niczym nies
              > krępowane dojenie całej rodziny

              czemu zaraz dojenie?
              ja się rękami i nogami zapierałam by mnie ojciec nie obdarowywał swoim autem z 10 tysiącami przebiegu na liczniku. ale się uparł. no więc mam, jeżdżę, korzystam. wcale nie chciałam, tym bardziej że mąż pewnie by mnie obdarował lepszym(bo z jego dzieciami jeżdżę w końcu)
              może inni mają podobnie hojnych rodzicieli, babcie tym bardziej bym rozumiała. często jest tak, że się obrażają jak nie chcesz wziąć.
              • 01.08.13, 12:55
                A piszesz jednocześnie, jak to auto nic nie kosztuje, czy wspominasz jednak, że to prezent, tamto na wieczne nieoddanie, z tej strony jedna strużka, z tamtej następna? Bo generalnie chodzi o posty pt: "mamy 2-3-4 tysiące na 3-4-5 osób, mamy wszystko, auto, dwa zwierzaki, 2 razy w roku na wakacje i odkładamy jeszcze 1-2 tysiące na miesiąc", które są niemożliwe bez "za rachunki nie płacimy, bo rodzice, ubrań nie kupujemy, bo babcie, kredytu nie mamy, bo rodzice jakoś wybudowali dom, itd".
                --
                Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
              • 01.08.13, 12:56
                Dojenie nie dojenie nieważne, ale drosetka chyba pisze, że nie liczą na bogatego tatusia tylko jak zaoszczędzić z dwóch własnych pensji, swoich ciężko zarobionych pieniędzy. Im babcia, tatuś czy mamusia niczego nie wciskają.
              • 01.08.13, 12:59
                Ale na pytania 'Czy mnie stać na samochód?' nie udzielasz chyba odpowiedzi 'Ja zarabiam 3000, starcza mi spokojnie na wszystko i na dodatek jeżdżę mercedesem S-class (to przykład, nie znam się na samochodach). Da się? Da się, nie wahaj się, będzie dobrze!'
                • 01.08.13, 13:22
                  odniosłam się tylko do kwestii cudów ekonomicznychsmile
              • 02.08.13, 08:59
                > czemu zaraz dojenie?
                > ja się rękami i nogami zapierałam by mnie ojciec nie obdarowywał swoim autem z
                > 10 tysiącami przebiegu na liczniku. ale się uparł. no więc mam, jeżdżę, korzyst
                > am. wcale nie chciałam, tym bardziej że mąż pewnie by mnie obdarował lepszym(bo
                > z jego dzieciami jeżdżę w końcu)
                > może inni mają podobnie hojnych rodzicieli, babcie tym bardziej bym rozumiała.
                > często jest tak, że się obrażają jak nie chcesz wziąć.

                Wiesz, chyba pochodzimy z tych samych stron. Moi rodzice urodzili się w okolicach Pułtuska.
                --
                inteligentny-projekt.pl
          • 02.08.13, 09:06
            Zauważ, że autorka wątku napisała, że ma już część pieniędzy i działkę, dlatego zaznaczyłam że szwagier ze szwagierką też nie zaczynali totalnie od "zera". Co prawda działka, dach i pustaki to nie jest wiele przy całych wydatkach, ale człowiek, który nie ma nic musi poświęcić trochę czasu (pieniędzy) aby do tego dojść. Na pozostałą część domu musieli sobie sami zapracować- tak jak prawdopodobnie będzie musiała autorka. I dali radę. Oczywiście, jak sami mówią, co zresztą nie trudno zauważyć, są to mega wyrzeczenia- zamiast dwutygodniowych wakacji- trzydniowy wyjazd integracyjny z pracy, nie chodzą regularnie do kin, teatrów etc., ale też mieszkają na wsi, dosyć daleko od większego miasta, więc i pokus jest mniej, dziecko (co prawda jeszcze małe- 5 lat) do tej pory nie chodziło do przedszkola, bo zwyczajnie szkoda było na to pieniędzy, co za tym idzie nie było potrzeby kupowania mu ekstra ciuchów- wystarczyło to co dostał po innych dzieciach w rodzinie. No i gospodarka... może i jest mnóstwo roboty przy tym, ale tez w sezonie nie kupują żadnych warzyw, mogą zrobić mnóstwo przetworów, mają cały rok ziemniaki +jeszcze na sprzedaż, hodują kury, kaczki, króliki, czasami świnie...

            To nie jest tak że się nie da wybudować domu przy takim dochodzie, jak ma autorka wątku i z takim "początkiem", ale coś za coś. I nie przesadzajmy że to poświęcenie będzie trwać całe życie. Zaciśnie pasa na parę lat (no powiedzmy że z 5) a potem będzie już tylko lepiej.
            No chyba, że rzeczywiście będzie chciała tylko leżeć i pachnieć na pięknie wystrzyżonym trawniku pod swoim wymarzonym domem, płacić za gazowe ogrzewania, panią od sprzątania i ogrodnika- to wtedy życzę powodzenia w zaciskaniu pasa.

            Ps. w kwestii ogrzewania polecam rozwiązanie moich rodziców- ogrzewanie jest zarówno gazowe, jak i węglowe. Jak się komuś chce to pali w piecu (oszczędność- tak przeważnie robimy w zimie gdy trzeba cały dom ogrzać), jak nie to załączamy gaz (lenistwosmile- to przeważnie w lecie gdy nie chce się nikomu palić w piecu dla ciepłej wody)

            incredibilmente napisała:
            > Anna,
            > ja też uważam, że Twoje rady są z kosmosu: od kogoś dostali działkę, jakaś babc
            > ia zapłaciła za pustaki i za dach?? I "się da" - pewnie tak, ale większość ludz
            > i normalnie pracuje i finansuje budowę z oszczędności i bieżących środków, a ni
            > e liczy na mannę z nieba....
            • 02.08.13, 10:24
              anna.1112 napisała:

              > I dali radę. Oczywiście, jak sami mówią, co zresztą
              > nie trudno zauważyć, są to mega wyrzeczenia- zamiast dwutygodniowych wakacji-
              > trzydniowy wyjazd integracyjny z pracy, nie chodzą regularnie do kin, teatrów e
              > tc., ale też mieszkają na wsi, dosyć daleko od większego miasta, więc i pokus j
              > est mniej, dziecko (co prawda jeszcze małe- 5 lat) do tej pory nie chodziło do
              > przedszkola, bo zwyczajnie szkoda było na to pieniędzy.

              Przedszkole zwykle to nie tylko przechowalnia dla dzieci, to także liczne zajęcia rozwojowe. Dziecko, które nie uczęszcza do przedszkola jest już na starcie opóźnione wobec rówieśników.
              Ja nie wiem czy to jest taka dobra wymiana: przegrane życie dziecka za stertę pustaka?

              > Ps. w kwestii ogrzewania polecam rozwiązanie moich rodziców- ogrzewanie jest za
              > równo gazowe, jak i węglowe. Jak się komuś chce to pali w piecu (oszczędność- t
              > ak przeważnie robimy w zimie gdy trzeba cały dom ogrzać),

              Proponujesz, żeby w XXI wieku, postawić dom z gustownym piecykiem na wungiel, do tego gustowny składzik na wungiel. I nosić zimą wungiel wiaderkiem ze składziku do domu?

              W.
              • 02.08.13, 10:28
                Jak Ty się nie znasz tongue_out Składzik jest w piwnicach, zaraz obok piecyka. Wystarczy dwa razy dziennie pomknąć do piwnicy i kontemplować WSZYSTKO, jak się rozpala piec.
                --
                Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
                • 02.08.13, 12:24
                  wuika napisała:

                  > Jak Ty się nie znasz tongue_out Składzik jest w piwnicach, zaraz obok piecyka.

                  Wydawało mi się, że budujemy tani domek bez podpiwniczenia...

                  Teraz opowiedz skąd się bierze wungiel w piwnicy i jakiej niebywałej czystości jest to proces.

                  W.
                  • 02.08.13, 13:45
                    Drosetka, biorąc pod uwagę opór męża co do pomysłu budowy, to jeśli będzie ciężko - a będzie, daj sobie powiedzieć - może to w waszym związku wywołać potężny kryzys. Warto?


                  • 02.08.13, 14:09
                    Oj bardzo wielkiej czystości, gdyż zawiera pana z kopalni, czy tam skądś, który przyjedzie wielkim czymś, porozjeżdża trawnik, wywali wungiel i pojedzie w cholerę. Zostaje kilka ton, które trzeba wrzucić do pomieszczenia koło piecyka. Sam fitness i to za darmo - kolejna oszczędność. Potem tylko kilka zeta na domycie się i wodę na spłukanie tego syfu z trawniczka! Już! smile Ew. kilka dych dla okolicznego kogoś tam za wrzucenie wungla do tego pomieszczonka, woda do spłukania zostaje (a może deszcz będzie i trawnik umyje się sam?). Piętrzysz trudności wink
                    --
                    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
              • 02.08.13, 16:37
                falllen_angel napisał:

                > Przedszkole zwykle to nie tylko przechowalnia dla dzieci, to także liczne zajęc
                > ia rozwojowe. Dziecko, które nie uczęszcza do przedszkola jest już na starcie o
                > późnione wobec rówieśników.
                > Ja nie wiem czy to jest taka dobra wymiana: przegrane życie dziecka za stertę p
                > ustaka?

                Nie przesadzałabym z tą przegranym życiem dziecka. Mnóstwo dzieci do przedszkola nie chodzi i wcale nie widać różnicy między nimi, a przedszkolnymi rówieśnikami. Sama jestem wielką fanką przedszkoli, moje dzieci mimo iż miałam możliwość zostawienia ich w domu poszły do przedszkola (tzn. młodsza na razie do żłobka), ale aż tak nie demonizowałabym braku przedszkola, zwłaszcza, że teraz do zerówki obowiązek już mają iść pięciolatki.

                > > Ps. w kwestii ogrzewania polecam rozwiązanie moich rodziców- ogrzewanie j
                > est za
                > > równo gazowe, jak i węglowe. Jak się komuś chce to pali w piecu (oszczędn
                > ość- t
                > > ak przeważnie robimy w zimie gdy trzeba cały dom ogrzać),
                >
                > Proponujesz, żeby w XXI wieku, postawić dom z gustownym piecykiem na wungiel, d
                > o tego gustowny składzik na wungiel. I nosić zimą wungiel wiaderkiem ze składzi
                > ku do domu?

                Tak, tak właśnie proponuje jeżeli ktoś planuje budowę domu. Nawet jeżeli teraz stać mnie na ogrzewanie gazowe to za kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt lat nie mam żadnej gwarancji (tak żadnej) że też tak będzie. Przygotowanie w ten sposób instalacji pozwala w chwili ewentualnego kryzysu chociaż trochę oszczędzić. Może to być rozwiązanie tymczasowe, albo stałe przyzwyczajenie.

                Ponadto dziwię się, że w XXI wieku osoba korzystająca z internetu, teoretycznie pewnie oświecona nie umie poprawnie napisać "węgiel" i nie ma świadomości, że w dzisiejszych czasach składzik na węgiel to nie drewniana szopa za domem, a sam piec to nie piec kaflowy z położonym obok wiaderkiem z węglem. Można zrobić bardzo estetyczną kotłownię z dobrze zaprojektowanym składzikiem, gdzie jest czysto i brud do domu się nie nosi. Węgiel do domu przywozi się raptem raz w roku, więc ten raz w roku nawet ja (a leniwa jestem straszniesmile) jestem w stanie go posprzątać.

                Wśród rodziny i znajomych zauważyłam powrót do takich rozwiązań. Mam wrażenie, że ludzie przez chwilę zachwycali się gazowym rozwiązaniem, a teraz powoli zabezpieczają się tradycyjnym co.
                • 03.08.13, 13:00
                  > Ponadto dziwię się, że w XXI wieku osoba korzystająca z internetu, teoretycznie
                  > pewnie oświecona nie umie poprawnie napisać "węgiel"

                  A ja się dziwię, że nie zrozumiałaś ironii.
                  • 03.08.13, 13:05
                    angazetka napisała:

                    > > Ponadto dziwię się, że w XXI wieku osoba korzystająca z internetu, teoret
                    > ycznie
                    > > pewnie oświecona nie umie poprawnie napisać "węgiel"
                    >
                    > A ja się dziwię, że nie zrozumiałaś ironii.

                    A ja się akurat nie dziwię wink

                    W.
          • 02.08.13, 09:24
            Jeżeli chodzi o utrzymanie domu (ponad 170m2, ), to u nas wygląda to tak:
            rachunki (prąd/gaz/woda- 10 osób mieszkających w domu) -ok 1000zł/2m-ce= 500zł/m-c
            węgiel- ok 2000/rok+ trochę drzewa- co daje ok. 200zl na miesiąc
            ubezpieczenie (u nas wraz z dwoma samochodami w "pakiecie"- 150zł- co daje w zaokrągleniu ok 20zł/m-c
            podatek- tez ok 200/rok- 20zł/m-c

            Łącznie daje to 740zł.
            Kwota podobna jak czynsz w niejednym mieszkaniu. Ale jeżeli dodać do tego mnóstwo rzeczy które trzeba kupić, zrobić itp, to jednak wychodzi drożej- mimo że z reguły są to wydatki raz na kilka/kilkanaście lat, ale jednak co jakiś czas taka "przyjemność" się trafi. Dla przykładu ubiegłoroczny zakup- bojler do grzania wody- 3000zł, za 2-3 lata będzie trzeba wymienić piec do co- ok.4000-5000zł. Ale tak jak wspominałam- to są wydatki raz na ponad 10 lat. I do tego dochodzą częstsze ale mniejsze wydatki- malowanie balkonów albo ogrodzenia, naprawa albo kupno kosiarki, czyszczenie elewacji, mnóstwo środków do pielęgnacji ogrodu, jakaś płytka która po zimie odpadła i trzeba domontować... No myślę, że średnio 1000-1200/m-c na utrzymania domu wyjdzie.
            • 02.08.13, 10:15
              anna.1112 napisała:

              > Jeżeli chodzi o utrzymanie domu (ponad 170m2, ), to u nas wygląda to tak:
              > rachunki (prąd/gaz/woda- 10 osób mieszkających w domu) -ok 1000zł/2m-ce= 500zł/
              > m-c
              > węgiel- ok 2000/rok+ trochę drzewa- co daje ok. 200zl na miesiąc
              > ubezpieczenie (u nas wraz z dwoma samochodami w "pakiecie"- 150zł- co daje w za
              > okrągleniu ok 20zł/m-c
              > podatek- tez ok 200/rok- 20zł/m-c
              >
              > Łącznie daje to 740zł.
              > Kwota podobna jak czynsz w niejednym mieszkaniu.

              I w tym mieszkaniu z czynszem 740 PLN upchniesz 10 ludziów? Dobrze jest porównywać rzeczy choć trochę do siebie zbliżone....

              Ja myślę, że przy takim podejściu można postawić budę z 80 metrów, upchnąć tam ze 20 ludzi - a niech śpią w pionie - wtedy wyjdzie prawie darmo.

              Uwielbiam tę grupę za taki unoszący się delikatny klimat pure nonsense'u.

              W.
              • 02.08.13, 16:47
                Oczywiście, że nie upchnę. Ale zainteresowana osoba (nie zainteresowana tym aby komuś dopiec, ale zainteresowana tematem) sama sobie porówna co jest bardziej korzystniejsze w jej sytuacji, a co po prostu wybierze bo jest taką fanaberią (np. duża powierzchnia przy małej ilośći osób).
                Ciężko równie porównywać mieszkanie 50 m do 50 metrowego domu i dom 170 metrowy do takiego dużego mieszkania, bo to totalnie inne standardy.
            • 13.08.13, 11:00
              Anna.1112, piszesz o ubezpieczeniu, że "w pakiecie z dwoma samochodami" to jest około 20zł/m-c. Jakie to jest ubezpieczenie? Ja odpalam zdecydowanie większe kwoty do ubezpieczyciela uncertain Chętnie bym przyoszczędziła.


              --
              Kto chce, szuka sposobu.
              Kto nie chce, szuka powodu.
      • 01.08.13, 10:42
        anna.1112 napisała:

        > kolonie nam dofinansowywała opieka społeczna

        Niestety teraz opieka społeczna niechętnie daje rodzinie o dochodzie ca. 1000 na osobę na takie luksusy.
        --
        Nikt nie pluje jadem, tylko komentuje, co widzi. Forum to jest.
        Komentarze dotyczą tego, co komentujący chce skomentować. Zazwyczaj.
        (c) yellowl
      • 01.08.13, 11:19
        Moim zdaniem dla 3 osobowej rodziny to 130-140m2 powierzchni użytkowej
        > to tak w sam raz.

        no nie wiem, mieszkałam w takim domu całe życie w konfiguracji 2+1 i wiatr hulał po pustostanie. zupełna nadpodaż metrów, do niczego nie potrzebnych.
        2 pokoje niedawno zapełniłam swoimi meblami i swoich dzieci, bo od lat 80-tych nigdy nie były umeblowane. teraz jeszcze wtryniam tam makietę kolejki bo u nas się ją zdemontowało, leżą tam nasze narty, sprzęt do wspinaczki i milion naszych innych cudów.

        140 metrów dla 3 osób to zdecydowanie nie jest w sam raz.
        • 01.08.13, 11:27
          Myślę, że to jeszcze zależy od układu pomieszczeń, czy dom ma piętro czy nie. U nas jest 130m2, dom parterowy, duży salon z kuchnią i do tego 4 normalne pokoje, niewielkie (np. 13m2), do tego pomieszczenie gospodarcze. Garaż osobno. Faktycznie, gdybym miała tylko 1 dziecko, to mogłoby być za dużo. A tak, gdy mieszkają 4 osoby, jest w sam raz smile
        • 01.08.13, 11:29
          Volta,
          ale dom z lat 80-tych miał raczej inny układ pomieszczeń, niż projektowane obecnie?
          Małe, ciasne i nieustawne pokoje, za to w dużej ilości, brak dużej przestrzeni dziennej (salon, jadalnia i kuchnia).

          W domu sporo miejsca (metrażu) zabiera komunikacja hall i klatka schodowa/ czy schody, wiatrołap, kotłownia, pomieszczenia gospodarcze.
          • 01.08.13, 11:32
            pokoje od 20-25 metrów to małe i nieustawne pokoje?

            jadalni nie ma faktycznie ale przy kuchni 20 metrowej nie było potrzeby szukać miejsca na stół.
            • 01.08.13, 13:39
              Właśnie przeczytałam o cudzie ekonomicznym, gdy pani o dochodach 3 tyś. netto na 2+2 pisała, że stać na wszystko, dzieci najlepiej ubrane, wyjazd na 2 tygodnie do Zakopca itp. - no cuda panie, cuda big_grin Bo mój wyjazd z mężem do Kazimierza na tydzień (pensjonat + atrakcje) to wydatek rzędu 2 tyś. Stąd wiem, że czytam o cudzie ekonomicznym big_grin
              • 01.08.13, 14:26
                Ok, kwestię wakacyjną powinnam doprecyzować - mąż ma w pracy dofinansowanie 50% (do jednego 2-tygodniowego wyjazdu w roku, nie wliczając kosztów dojazdu), zwrot ten zawsze odkładam i dokładam ewentualne oszczędności więc to nie jest tak, że z bieżącej pensji wyjeżdżamy na 2 tygodniowe wakacje. 8 dniowy pobyt w Zakopanym kosztował mnie max. 1000 zł. W tym roku pierwszy raz uczknęłam ze zwrotu podatku, wcześniej zawsze odkładałam.
                To, że moje dzieci są uważane za super ubrane nie oznacza, że kupuję nowe ubrania w regularnych cenach. Fakt, najczęściej kupuję na allegro, zazwyczaj tam też odsprzedaję (nie rzadko w wyższej cenie). Buty zawsze mają nowe - ecco, superfity, clarksy. Kwestia wyłapania promocji, których nie brakuje.
                Starsze dziecko chodzi do przedszkola (opłata ok. 250 zł/m-c), młodsze jest ze mną w domu.
                Czynsz mamy ponad 700 zł. U rodziców jesteśmy max. raz na 2 miesiące, bez żadnych obiadków na wynos etc.
                I to nie jest tak, że to jest zadowalająca mnie kwota, że nie mam okresów frustracji z powodu "obecnej" sytuacji finansowej ALE autorka ma jednak znacznie więcej (z realną perspektywą na jeszcze więcej).
                --
                Mama Kingi (2007) i gAgata (2011)
                • 01.08.13, 15:44
                  Mam parę pytań:

                  > 8 dniowy pobyt w Zako
                  > panym kosztował mnie max. 1000 zł.

                  Ile kosztował cię dojazd?
                  Gdzie mieszkałaś? Ile kosztowała kwatera za dobę?

                  > Starsze dziecko chodzi do przedszkola (opłata ok. 250 zł/m-c),

                  Zostaje na płatne godziny?
                  Chodzi na jakieś zajęcia dodatkowe?

                  > ALE autorka ma jednak znacznie więcej (z realną perspektywą na jeszcze więcej).

                  Ile masz samochodów na utrzymaniu?
                  Ile kredytów spłacasz?
                  • 03.08.13, 23:45
                    > Mam parę pytań:
                    >
                    > > 8 dniowy pobyt w Zako
                    > > panym kosztował mnie max. 1000 zł.
                    >
                    > Ile kosztował cię dojazd?
                    > Gdzie mieszkałaś? Ile kosztowała kwatera za dobę?

                    Dojazd kosztował 240 zł. Kwatera 50 zł/ doba (łazienka na zewnątrz - z założenia był to "nadprogramowy" wyjazd. Nad morzem mieliśmy 3 pokojowy apartament...)
                    >
                    > > Starsze dziecko chodzi do przedszkola (opłata ok. 250 zł/m-c),
                    >
                    > Zostaje na płatne godziny?
                    > Chodzi na jakieś zajęcia dodatkowe?

                    W przedszkolu chodzi na angielski i w te dni zostaje na płatne godziny, w pozostałe dni na max. 2.
                    Oprócz przedszkola chodzi na tańce i zajęcia teatralne.
                    >
                    > > ALE autorka ma jednak znacznie więcej (z realną perspektywą na jeszcze wi
                    > ęcej).
                    >
                    > Ile masz samochodów na utrzymaniu?
                    jeden samochód i jeden motor

                    > Ile kredytów spłacasz?
                    jeden niewielki (niewliczony w te 3000 netto <nieoprocentowany kredyt w pracy ściągany z pensji>wink
                    --
                    Mama Kingi (2007) i gAgata (2011)
                • 01.08.13, 18:29
                  Ok. dzięki za wyjaśnienie, myślę, ze musisz być mistrzynią organizacji, skoro to ci się tak udaje (i teraz piszę bez ironii).
              • 01.08.13, 16:02
                Mój wyjazd wakacyjny z mężem i dwójką dzieci nad morze, na 9 dni kosztował mnie 2500. Ale ja nie mam morza pod nosem bo muszę ponad 700km przejechać, więc sporo pochłonął dojazd. A ponad to:
                - mieszkaliśmy na polu namiotowym (koszt ok.17-18zł/os/dz.- nie było to najtaniej ale zależało nam na fajnym polu namiotowym)
                - mieliśmy przygotowane w słoikach jedzenie na pierwsze 4 dni, dopiero kolejne dni żywiliśmy się na mieście i to głównie zamawialiśmy obiady
                - sporo jeździliśmy na różne wycieczki i spora część tej kwoty to wstępy w różne miejsca. Swoją drogą strasznie drogie są te wszystkie wejściówki. Żałowaliśmy później w niektórych miejscach wydanych pieniędzy bo nie wszystko jest warte nawet tych przykładowych 12zł. W przyszłości muszę to bardziej przemyśleć i poczytać przed wyjazdem opinie o różnych atrakcjachsmile

                A dzieci potrafię świetnie ubrać naprawdę tanio na różnych wyprzedażach itp. Moja córcia jest uważana za straszna modnisię, a ja za zwariowaną mamusię, która tylko stroi swoją córeczkę (strojenie synka aż takiej frajdy mi nie sprawiawink), a uwierzcie mi że za żadne z jej ubrań nie zapłaciłam więcej niż 30zł (to były komplety sukienka +sweterek na wesele), dla przykładu- na wyprzedaży kupiłam w ubiegłym roku kombinezon i kurtkę dla córki za łączną kwotę 16 złwink Ale ja pracuje na pół etatu więc mam dużo czasu na wyszukiwanie takich perełekwink
                • 01.08.13, 18:43
                  anna.1112 napisała:
                  > ubiegłym roku kombinezon i kurtkę dla córki za łączną kwotę 16 złwink
                  > Ale ja pracuje na pół etatu więc mam dużo czasu na wyszukiwanie takich perełekwink

                  Tak w ogóle jak już od pewnego czasu dochodzę do wniosku, że najdroższy jest CZAS big_grin

                  --
                  Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
        • 01.08.13, 15:45
          pisząc to myślałam o konfiguracji 2+2 bo chyba o takiej mówiła autorka wątku. Dla mnie 130-140 metrów, to idealny metraż dla 4 osobowej rodziny. Taki żeby każdy miał swój pokój, kuchnia i jadalnie nie były mikroskopijne i żeby znalazło się też miejsce na różne graty, które zawsze w domu się znajdą. Inna sprawa to taka, że im więcej miejsca jest tym więcej się gratów zbiera. Brak miejsca wymusza porządkiwink
      • 01.08.13, 22:00
        Anna, czym skorupka za młodu nasiąknie... Nie obraź się, bo moje życie też tak wyglądało, chociaż tata poradników nie czytał wink
        Jest też druga strona medalu, bo doświadczyłam też innego życia - kulturalnego, wyjazdów zagranicznych.
        Teraz pytanie czego chcesz dla swoich dzieci - grilla co tydzień, czy wyjazdów, kina, teatru - w ilości większej niż proponuje szkoła, zajęć pozaszkolnych, kolonii, zajęć sportowych itd. Od razu piszę, że to nie jest wybór lepsze - gorsze, tylko wielki świat a moja mała ojczyzna. Ja swoje dziecięce marzenia realizowałam na studiach... I mimo, że uważam że studia się zdewaloryzowały, to dla mnie były czasem nadrobienia nastoletnich marzeń, wypraw, kulturalnych doświadczeń. Moi rodzice zapłacili za poświęcenie się budowie domu "metodą gospodarczą" zbyt dużą cenę. Czy można? Można. Czy warto? Nie.
        • 02.08.13, 05:46
          Ja też czytając ten wątek myślę o moich rodzicach. Pamiętam jak było ciężko, ale jako dziecku niczego mi nie brakowało - tyle, że dużo też mi do szczęscia nie było potrzzeba. Może miałam po prostu szczęście do znajomych, szkoły, środowiska, gdzie nikt nie jeździł za granicę i nie dbał o markowe ciuchy, nawet więc jako nastolatce nie przeszkadzała mi skromna szafa - a ogród i las po którym jeździałam na rowerze wynagradzał wszystko i tolerował wyświechtane portki. Natomiast język obcy już był dla mnie luksusem. Dla moich rodziców ten dom był i jeszt wszystkim. Owoce, warzywa, domowe konftury i przetwory to kolejny plus domu i świat mojej mamy, a nic chyba nie daje jej większej radości niż to, że mnie starą babę może nimi obdarować. Jestem pewna, że nie podjęliby innej decyzji, nawet gdyby wiedzieli, jak to będzie trudne w dłuższej perspektywie. Teraz przypłacają to zdrowiem- powiedzmy sobie szczere - tę harówkę na budowie i w pracy zarobkowej, niedojadanie (jedzenie złej jakości), brak wakacji, i mimo mojej pomocy (w ramach możliwości - finansowej, ficzycnej, psychicznej itd.) nie mają spokojnej emerytury jakiej bym dla nich chciała. Ja bym się nigdy na coś takiego nie zdecydowała - kiszę się w małym mieszkankuwink dla mnie to jest po prostu inna mentalność, inny światopogląd - taki przykład - pamiętam z dzieciństwa, że rodzice nie mogli się nadziwić, że uczestnicy jakiegoś tam programu z nagrodami w telewizji wybierają wycieczkę zamiast sprzętu agd - "bo to przecież dwa tygodnie i nic nie zostanie, a sprzęt będzie na lata". Ja wybrałabym wycieczkę...
          • 02.08.13, 08:40
            czytałas cały wątek??to doczytaj chociaz moje wypowiedzi najpierw a potem sie wypowiadaj.
            ps. ja też wybrałaby wycieczkę
            • 04.08.13, 02:36
              czytałam caluśki wątek, a w mojej wypowiedzi odnosiłam się do wypowiedzi zgodnie z drzewkiem i opisywałam i komentowałam moje własne doświadczenia i postępowanie moich rodziców.
          • 02.08.13, 11:30
            Kiedys sprzet agd BYL na lata, teraz na mniej lat. smile Telewizor / pomijam fakt, ze kazdy ma co najmniej jeden, a niektorzy nie maja swiadomie i programowo / moze sie zepsuc, moga go ukrasc, a mile spedzony czas na krotkim wyjezdzie pozostanie w nas na zawsze. Jest potrzebny dla ciala i ducha, a ze kosztuje, trudno.
            • 04.08.13, 21:37
              Drosetka mieszka w jednym domu, mieszkaniu (?) z teściową, więc nic dziwnego że dąży wszystkimi siłami do budowy czegoś własnego.

              Przy czym, przy braku wsparcia męża i takich dochodach nie wróżę powodzenia.
              --


              http://tickers.baby-gaga.com/p/dev068prs__.png
              • 13.08.13, 01:33
                No cud ekonomiczny, zdecydowanie cud! smile
                250 zł przedszkole z dodatkowymi zajęciami i min. płatnymi 2 godzinami? W wielkim mieście? Ciekawe którym, bo może niektóre duże miasta mają duże opłaty a przedszkola, a inne nie?
                50 zł za kwaterę - za 4 osoby? Czy od osoby? W Zakopcu? Jeśli za 4 osoby, to chyba tylko w namiocie.
                Aaa i buty nowe - clarksy, superfit czy ecco? Dla 2 dzieci? Nie wierzę, widuję okazje, ale nie wierzę!
                --
                Idzie na burzę... smile
                • 13.08.13, 03:12
                  To uwierz ! Koszt wyżywienia w państwowym przedszkolu przy 100% frekwencji to ok 100 do 120 zł w zależności od ilości dni w miesiącu, dodatkowe dwie godziny to jakieś 80 zł czyli mamy 200 zł + rytmika 24 zł + angielski 150 zł za poł roku ( 5 miesięcy ) czyli 30 zł miesięcznie. Jeszcze jakieś pytania ?
                  Jeśli uważasz, ze to cud to niestety Cię zmartwię bo to nie cud....
                  • 13.08.13, 12:05
                    Wiesz, ale codzienne 2 godziny po min. 2,6 za godzinę (znam przedszkole, gdzie stawka wynosi 3 zł) dają już ponad 100 zł miesięcznie, czyli 20 zł więcej niż Ty piszesz. Autorka pisała, że dziecko w dni kiedy ma angielski zostaje dłużej, czyli kolejne godziny, kolejne opłaty.
                    Stawka żywieniowa dzienna 8 zł x 21 dni w miesiącu, to ponad 160 zł w miesiącu.
                    Nie ma do tego opłaty np. za radę rodziców co miesiąc?
                    Może stawki w różnych miastach się różnią. Ale takich tanich przedszkoli niestety nie znam.

                    Do tego wizyty w teatrach, kinach, firmowe buty? Naprawdę nie sądzę, aby było to możliwe przy takich dochodach na taką rodzinę.
                    --
                    Niezapowiedziana
                    • 13.08.13, 15:44
                      No więc właśnie jeśli nie znasz takich przedszkoli to nie masz takiej wiedzy. Tak jak napisałaś stawki są różne i zasady rozliczania i naliczania dodatkowych godzin są zapewne różne w zależności od widzi mi się dyrektora/ki. Na moim przykładzie mogę Ci powiedzieć że stawka w "moim" przedszkolu nie jest rozliczana godzinowo tylko miesięcznie tzn. jeśli decydujesz się na pobyt dziecka w przedszkolu o jedną godzinę dłużej płacisz przykładowo 40 czy 38 zł nie pamiętam dokładnie jeśli na dwie to wielokrotność tej kwoty. Nie ma możliwości przynajmniej w/g Pani dyrektor aby wykupić dziecku np; dwie godziny w poniedziałek bo jest angielski, a po jednej we wtorek itd. Jeśli wybierasz dwie godziny płacisz za cały miesiąc za dwie dodatkowe godziny w skali miesiąca i koniec kropka nawet jeśli zabierasz dziecko wcześniej. Poza tym zajęcia dodatkowe zawsze są w godzinach już płatnych ponieważ godziny darmowe ledwie starczają na wykonanie podstawy programowej.
                      Rada rodziców jest dobrowolna, to Ty się deklarujesz czy Cię stać na dokonanie takiej wpłaty czy nie - u nas przyjęło się 50 zł na pół roku czyli 10 miesięcznie, jeśli masz dwoje dzieci i każde z nich chodzi do przedszkola to po 30 za głowę na pół roku czyli 60 zł ale oczywiście są tacy co nie płacą w ogóle i nie dlatego, że ich nie stać....

                      Uwierz mi, że wiele rzeczy da się zrobić z takiej kwoty, tylko jest to kwestia zapewne miejsca zamieszkania oraz tego czy wiesz jak można i na czym zaoszczędzić. Poza tym jeśli ktoś ma podobne dochody to zawsze przy dwójce dzieci ma zwrot podatku około 2 tysięcy więc to też można w jakiś mądry sposób zagospodarować.

                      Idąc dalej można przyjąć, że jeśli ktoś się nie wpakował w jakieś kredyty to koszty stałe przy mieszkaniu w bloku załóżmy 50 metrowym i rodzinie 2+2 powinny wyglądać następująco:

                      czynsz 500 zł ( w tym ogrzewanie, woda ciepła i zimna, śmieci, winda jeśli jest, fundusz remontowy )
                      prąd 80 zł m/c
                      gaz 30 do 50 zł m/c
                      2 komórki 40 zł m/c
                      internet 30 - 50 zł m/c ( z tego także będzie odpis od podatku czyli realnie kwota będzie niższa )
                      obiady w szkole jeśli mamy dziecko w wieku szkolnym max 60 zł zazwyczaj 52 54 zł.
                      przedszkole max 250 zł m/c,
                      paliwo jeśli mamy samochód max 300 zł 3 tankowania LPG w miesiącu każde po 95 zł daje nam zasięg ok 1300 km. ( 43L x 2,17zł). spokojnie wystarczy na dojazdy do pracy i jeszcze zostanie chyba że ktoś jeździ 50 km w jedną stronę to wtedy jest inna sprawa.

                      To są podstawowe opłaty + powiedzmy 1000 zł jedzenie ( oczywiście jeśli np: czterolatek nie waży 35 kg i wpieprza codziennie żeberek ) daje nam 2080 wydatków więc pozostaje do zagospodarowania prawie od 700 do 1000 zł a i to co napisałem powyżej można jeszcze spokojnie przyciąć.

                      I teraz pytanie jak zagospodarować 700 do 1000 zł. ( ubrania wcale nie muszą być markowe, bilety do kina teatru tez nie muszą być w lożach dla VIP-ów, aqua park, ) a może po prostu jazda na rowerze.

                      Jeśli ktoś nie wierzy to chętnie odpowiem na pytania.
                      • 13.08.13, 20:22
                        neo_sc napisał(a):

                        > Idąc dalej można przyjąć, że jeśli ktoś się nie wpakował w jakieś kredyty to ko
                        > szty stałe przy mieszkaniu w bloku załóżmy 50 metrowym i rodzinie 2+2 powinny w
                        > yglądać następująco:
                        >
                        > czynsz 500 zł ( w tym ogrzewanie, woda ciepła i zimna, śmieci, winda jeśli jest
                        > , fundusz remontowy )

                        Ciekawe - ja mam mieszkanie 52 m 2 dorosły osoby i płacę 500 czynszu, prąd i gaz podobnie.
                        A mieszkamy tylko w 2 dorosłe osoby.

                        > Jeśli ktoś nie wierzy to chętnie odpowiem na pytania.
                        • 13.08.13, 23:24
                          ale_to_ja napisała:

                          > Ciekawe - ja mam mieszkanie 52 m 2 dorosły osoby i płacę 500 czynszu, prąd i ga
                          > z podobnie.
                          > A mieszkamy tylko w 2 dorosłe osoby.
                          >

                          Tak, ciekawe. Jaką temperaturę utrzymujesz zimą w mieszkaniu ? Masz zwroty z ogrzewania ? Ile zużywasz wody ? W jakiej wysokości masz fundusz remontowy ? Poza tym spółdzielnia spółdzielni nie równa i bywa, że w dwóch blokach stojących obok siebie są różne spółdzielnie i czynsze różnią się o 30%.
                      • 14.08.13, 00:10
                        No więc utrzymanie się za kwotę X w dużej mierze zależy od tego gdzie się mieszka.
                        Moje opłaty za przedszkole są sporo wyższe i nie dlatego, że dziecko chodzi na 6 zajęć w miesiącu, bo chodzi na 2.
                        Swoją drogą to ciekawe co piszesz z dodatkowymi godzinami. U nas płaci się dokładnie za każdą rozpoczętą płatną godzinę, każde dziecko ma zapisywane o której jest odbierane, co oczywiście jest utrudnieniem dla nauczycielek, ale tak jest. Nie ma żadnych deklaracji i raz mogę je odebrać teoretycznie o godzinie 14, a innym razem o 17, choćby dlatego że są popołudniu zajęcia.

                        Odpis od podatku można uzyskać, pod warunkiem, że jest od czego odpisać. Jeśli otrzymujemy jakikolwiek zwrot, to zwykle przeznaczamy go na wakacje.

                        Czynszu płacę więcej przy niewiele większym metrażu, a jako ciekawostkę powiem, że w poprzednim mieszkaniu, o metrażu niespełna 50 metrów płaciliśmy 730 zł za miesiąc. Jedyna pozycja na której można było oszczędzić to była woda, rozsądnie nią gospodarując, ale spółdzielnia miała takie ceny za m3 wody, że na wiele się to nie zdawało.
                        Więc wysokość czynszu też zależy od wspólnoty czy spółdzielni.
                        I nie ma znaczenia jaką utrzymuję w mieszkaniu temperaturę, bo nie ma podzielników ciepła. Zazwyczaj jest nadpłata za c.o., ale jest ona liczona ogółem i lokatorzy otrzymują jakąś niewielką kwotę jednorazowo za rok poprzedni w wysokości 100-200 zł.

                        Prąd 80 zł za miesiąc??? Może jak ma się oprócz łazienki i wc 2 pomieszczenia? Ja staram się go oszczędzać, w 90% mam żarówki energooszczędne, oszczędna lodówka i płacę ok. 120 zł miesięcznie, a czasem i więcej wyjdzie.
                        Za gaz płacimy za to trochę mniej, może różnice wynikają np. z piekarnika czy czajnika na prąd? Niemniej u mnie licząc razem wychodzi drożej.

                        Internet 30-50 zł? A tv nie macie?
                        Telefonu stacjonarnego też nie i 2 osoby za komórki płacą 40 zł miesięcznie? U nas 3 osoby mają komórki, bo ma też ją dziecko, bo jest taka potrzeba. Abonament oczywiście jest niski bardzo, ale jest to kolejna pozycja.

                        2 samochody - paliwo owszem, opłata stała. A coroczny przegląd? U nas kosztuje ponad 100 zł od auta, to jest ponad 200 zł rocznie. Do tego ubezpieczenie - wersja tańsza czyli samo oc, to min. ok. 600 zł od auta x 2 auta, wyjdzie min. 1200 zł rocznie, czyli 100 zł miesięcznie.
                        Naprawdę długo mogłabym wymieniać. Oczywiście oc to kolejna rzecz, która zależy od miejsca zamieszkania.

                        Obiady 50-60 zł? Wiesz co ja nie wiem gdzie Ty mieszkasz, ale nie słyszałam od żadnych znajomych, a dzieci mamy w różnych szkołach, żeby obiad kosztował ok. 3 zł!!! I u nas kwota za obiady miesięcznie, to od 100 zł wzwyż. Do tego może dojść i opłata za świetlicę 20-30 zł miesięcznie, albo jak starsze dziecko opłata za bilet miesięczny ok. 50 zł miesięcznie.
                        Dzieci młodsze zazwyczaj nie mają opłat typu dodatkowe zajęcia pozalekcyjne czy angielski poza szkołą, co generuje kolejne koszty. Np. zajęcia na basenie 1x w tygodniu od ok. 200 zł za semestr, co daje kolejne 30 parę złotych miesięcznie.
                        No oczywiście dzieci mogą siedzieć w domu i nigdzie nie chodzić, ale czytałam, że chodzą do kina czy teatru, a to też kosztuje.

                        Dalej uważam, że nie da się oszczędzać przy takich warunkach żyjąc w dużym mieście.
                        --
                        Niezapowiedziana
                        • 14.08.13, 09:07
                          Co do miejsca zamieszkania to oczywiście się zgadza. Ja mieszkam chyba w dużym mieście, co prawda to nie Warszawa ale ma 250 tyś mieszkańców.

                          Z przedszkolem niestety jest tak jak napisałem i nawet jedna z mam (prawniczka) próbowała z tym walczyć ale przez "beton" się nie przebiła ( to przerasta naszą Panią dyrektor), a najlepsze jest to, że nie można płacić przelewem, tylko gotówka smile i w najbliższym czasie raczej nie można liczyć na zmianę.

                          Pracując na etacie i mając takie dochody jak wcześniej opisane, rozliczając się z niepracującą żoną odpis będzie zawsze na dzieci. Z tego co pamiętam to chyba około 1100 zł na jedno dziecko. Więc na wakacje, no powiedzmy na kwatery w Zakopanym czy w Rewalu jest.

                          Co do części czynszu oczywiście się zgodzę ale jeśli blok jest już ocieplony ( bez azbestu, a wkrótce wszystkie takie będą ) i są podzielniki oraz utrzymując zimą temperaturę pomiędzy 19 a 20 stopni można spokojnie zaoszczędzić na CO. Można uzyskać zwrot do 550 zł, a co za tym idzie prognoza na następny sezon grzewczy będzie niższa więc i czynsz będzie niższy, co do wody to jak najbardziej różnice pomiędzy miastami są bardzo duże - wszystko zależy od ujęcia wody.

                          Prąd całkiem realne. Jeśli masz komputer stacjonarny to go wyrzuć - to jest zużycie na poziomie spawarki. Mamy 2 laptopy, netbook i każdy wytrzymuje ok 3 godzin na baterii + tablet który wytrzymuje do 8 godzin. Do tego dwie pralki [ nie pytaj po co smile ] oraz zmywarkę, lodówka 4 letnia + piekarnik elektryczny, ekspres do kawy. Żarówki oczywiście ponoć energooszczędne. W zeszłym półroczu prognoza była na 50 zł m/c i wyszła niedopłata, teraz prognoza jest na 80 zł m/c i będzie nadpłata smile

                          Internet - mieliśmy UPC koszt miesięczny 61 zł, posiedziałem, posprawdzałem transfer danych i wyszło że to max 8 GB ( nie ściągam filmów, gier etc. ) więc poszukałem i znalazłem PLAY ( transfer 12 GB m/c) oczywiście mobilny 43 m-c i internet masz zawsze pod ręką nie tylko w domu. Transferu wystarczy i jeszcze zostanie 18 zł na 2 x Happy Meal w MC. smile

                          Telewizja teraz jest naziemna cyfrowa więc jest za 0 zł jakieś 20 programów. Jeśli chcesz np NC+ to za abonament trzeba dać za w miarę bogaty pakiet jakieś 60 zł, ale znowu jak usiądziesz poszukasz to okaże się że za 25 zł możesz mieć telewizję na kartę i wszystkie kanały tupu ( TVN Style, TVN Turbo, Mini Mini) itp itd.

                          Telefon stacjonarny ? nikt w mojej rodzinie nie ma go już od 10 lat. Skoro płacimy za komórki to po co telefon stacjonarny. To tak jakby dzisiaj mieć internet stacjonarny i używać go do odbierania poczty i przeglądania internetu - zupełnie nieopłacalne.

                          Telefon komórkowy abonament w Play 15,99 brutto w tym nielimitowane rozmowy z wszystkimi w Play, nielimitowane rozmowy na stacjonarne oraz 300 minut czyli 5 godzin do innych sieci ( Plus, T-Mobile i inni) dla mnie nie do wygadania. Jeśli chcesz 3 abonamenty to wyjdzie niewiele ponad to co napisałem czyli 48 zł.

                          OC samochodu - jeśli nie masz zniżek to lipa ale zawsze można dopisać współwłaściciela, który takowe posiada ( wujka, tatę, mamę, babcię, brata itd.) lub zarejestrować samochód na wsi jeśli oczywiście masz taką możliwość, a jeśli nie masz to zrób wszystko żeby ja mieć smile. Oczywiście jeśli masz silnik od 2.0 wzwyż to bulisz. Dla mnie OC to 350 zł rocznie. Przegląd 90 zł - litości to nawet nie jest 10 zł miesięcznie. Jeśli masz gaz to 162 zł.

                          Obiady tyle faktycznie kosztują ale nie wiem co ma wpływ na ich cenę ( ilość dzieci które chodzą na obiady, dostawcy). Świetlica u nas jest za darmo do 3 klasy. Od klasy 4 świetlicy nie ma w ogóle.

                          Co robisz z ubraniami dzieci z których wyrosły ? Dajesz koleżance, wyrzucasz, oddajesz biednym ? My sprzedajemy podobnie jak inni, Zabawki tak samo. Mnie nikt za darmo nic dać nie chce. Książki kupujesz ? Ja nie - mamy w okolicy 4 biblioteki.

                          Ile to kino kosztuje ? 200 zł ? Chodzisz tam codziennie czy raz, dwa razy w miesiącu ? Aqua Park - bilet rodzinny ok 60 zł. McDonald też można odwiedzić - naturalnie bez przesady - dla dwójki dzieci to w weekend 18 zł.

                          Może to wszystko przez to, ze jestem "dzieckiem korporacji" i słowo nie da się, nie uda się, nie można jest źle postrzegane a wręcz prowadzi do eliminacji. Jeśli uważasz, że czegoś się nie da to lądujesz w urzędzie pracy, a było i nadal jest takich wielu. Ja w przeciwieństwie do Ciebie nadal uważam, ze można tylko faktem jest, że trzeba sporo czasu poświecić aby ogarnąć szczegółowo każdy z tematów i z takiej kwoty jeszcze można odłożyć. Miałem kiedyś szefa, który łaził za mną i męczył - " co zrobisz aby poprawić wyniki, co zrobisz aby poprawić wyniki" jakby to przełożyć na każdy z tych punktów które opisywaliśmy i szczegółowo je przeanalizować to w każdym przypadku można znaleźć jeszcze lepsze czyt. tańsze rozwiązania - tylko oczywiście po dokładnej analizie naszych potrzeb i tego co oferuje w danej chwili rynek.

                          Oczywiście jeśli musimy mieć telefon stacjonarny, kablówkę za 100 zł, internet super szybki, żeby nas wciągało do środka jak kiedyś w reklamie Neostrady, komórki w abonamentach każda po 100 zł i oczywiście Iphon'a, samochód w benzynie, brać kąpiel 3 razy dziennie to w takim przypadku nigdy nie wystarczy, a zawsze będzie brakować - tylko wtedy nie mówmy, że nam brakuje to wówczas jest tylko i wyłącznie nasza wina.
                          • 14.08.13, 09:38
                            Aquapark w Sopocie to 200 zł za 4 osoby - bilet rodzinny. Gdzie za 60 zł?

                            Po prostu w różnych miastach są różne ceny.
                          • 14.08.13, 09:44
                            Jeśli ktoś nie potrzebuje szybkiego netu, tylko taki do maili, forum, jakiś stronek - może wystarczy ten darmowy z aero2?
                            --
                            Kto chce, szuka sposobu.
                            Kto nie chce, szuka powodu.
                            • 14.08.13, 09:53
                              chce.oszczedzac napisał(a):

                              > Jeśli ktoś nie potrzebuje szybkiego netu, tylko taki do maili, forum, jakiś str
                              > onek - może wystarczy ten darmowy z aero2?
                              >

                              No i proszę, aż mnie zatkało smile Mamy kolejny przykład na to, że da się jeszcze bardziej zmniejszyć wydatki. Proszę o wiecej smile
                            • 14.08.13, 10:29
                              Musi być jeszcze odpowiedni zasięg suspicious
                              --
                              Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
                          • 14.08.13, 09:53
                            Neo, wklej proszę linka do tej oferty abonamentu Play 15,99zł/m-c; szukam tej oferty i jakoś nie umiem znaleźć.

                            --
                            Kto chce, szuka sposobu.
                            Kto nie chce, szuka powodu.
                            • 14.08.13, 10:00
                              chce.oszczedzac napisał(a):

                              > Neo, wklej proszę linka do tej oferty abonamentu Play 15,99zł/m-c; szukam tej o
                              > ferty i jakoś nie umiem znaleźć.
                              >

                              Proszę bardzo
                              dlafirm.play.pl/oferta/dla-przedluzajacych-umowe/play-abonament/
                              • 14.08.13, 10:06
                                To jest oferta dla firm i dla osob przedluzajacych umowe. Niemniej, jesli by zrezygnowac z internetu i bez telefonu i wziac na 18 m-cy to mozna miec te minutki i in. o ktorych pisales za 13zł/m-c.

                                Nie mam telefonu w Play, wiec to niestety nie dla mnie, a szkoda sad


                                --
                                Kto chce, szuka sposobu.
                                Kto nie chce, szuka powodu.
                                • 14.08.13, 14:43
                                  chce.oszczedzac napisał(a):

                                  > To jest oferta dla firm i dla osob przedluzajacych umowe. Niemniej, jesli by zr
                                  > ezygnowac z internetu i bez telefonu i wziac na 18 m-cy to mozna miec te minutk
                                  > i i in. o ktorych pisales za 13zł/m-c.
                                  >
                                  > Nie mam telefonu w Play, wiec to niestety nie dla mnie, a szkoda sad
                                  >
                                  >
                                  13 zł netto czyli 15,99 brutto.
                                  Taka sama oferta jest dla przenoszących numer do Play-a.
                                  To, że oferta jest dla firm to jak piszesz w stopce " Kto chce, szuka sposobu"
                                  • 23.08.13, 13:15
                                    Neo, sprawdziłam i tam gdzie potrzebuję mieć zasięg, nie ma zasięgu Playa sad Więc to nie dla mnie sad


                                    --
                                    Kto chce, szuka sposobu.
                                    Kto nie chce, szuka powodu.
                          • 14.08.13, 11:04
                            neo_sc napisał(a):

                            > Prąd całkiem realne. Jeśli masz komputer stacjonarny to go wyrzuć - to jest zuż
                            > ycie na poziomie spawarki. Mamy 2 laptopy, netbook i każdy wytrzymuje ok 3 godz
                            > in na baterii + tablet który wytrzymuje do 8 godzin. Do tego dwie pralki [ nie
                            > pytaj po co smile ] oraz zmywarkę, lodówka 4 letnia + piekarnik elektryczny, eksp
                            > res do kawy. Żarówki oczywiście ponoć energooszczędne. W zeszłym półroczu progn
                            > oza była na 50 zł m/c i wyszła niedopłata, teraz prognoza jest na 80 zł m/c i b
                            > ędzie nadpłata smile

                            Jestem w stanie w dużo uwierzyć, bo też jestem wielką fanka oszczędzania, ale prąd za 50-80zł? W to nie mogę uwierzyć. Co prawda mieszkam w domu i jest nas w domu sporo, więc ciężko to porównywać, ale nawet w czasie wakacji gdy w domu było zdecydowanie mniej osób (5) rachunek się nie zmniejszył. Mamy dwie pralki, lodówkę, mikrofalówkę, piekarnik elektryczny, dwa laptopy, komputer stacjonarny, dwa telewizory (ale led-owe, więc podobno energooszczedne), jakieś radio jeszcze często chodzi i czajnik elektryczny, żarówki są energooszczędne, dziecko ma tablet, nie mamy ekspresu i zmywarki. I pilnujemy żeby sprzety były wyłączane od prądu, gdy sa nie używane, nie świeci się światło w całym domu jak nie ma takiej potrzeby. A rachunki przychodzą raz na 2 m-ce i przeważnie wynoszą 500-600zł.

                            Teraz się zastanawiam co robimy źle...
                            • 14.08.13, 11:23
                              anna, ja też niestety dużo płacę za prąd, 350-400 zł za 2 miesiące (4 osoby)
                              • 14.08.13, 16:14
                                U mnie rachunki za prąd wzrosły po przeprowadzce z mieszkania do domu. Ilość osób i sprzętu ta sama, ale jednak większe połacie do oświetlenia - i na większym metrażu jakoś się rodzina "rozpełza" wink
                          • 22.08.13, 00:47
                            Hmmm smile

                            Internet mam normalny, z tv razem w abonamencie. Komórki mamy abonamentowe, z ciut większe stawki niż piszesz.
                            Gazu w aucie nie mam i mieć nie będę smile. Ale oc płacę ponad 600 zł rocznie ze wszystkimi chyba zniżkami, zaznaczę, że ubezpieczenia są zdecydowanie zależne od miejsca zamieszkania. Stąd w stolicy "Warszawiacy" jeżdżą na obcych rejestracjach (swoją drogą potem zdziwieni, że mieszkańcy stolicy i tu płacący podatki mają pierwszeństwo w przedszkolach.

                            Komputera stacjonarnego brak, blok nieocieplony, podzielników nie ma i widoków na nie również nie.

                            Szczęśliwie nie jestem dzieckiem korporacji i dla mnie pewnych rzeczy nie przeskoczę. No i być może za mało czasu i zaangażowania w takim razie poświęcam na obserwacje wydatków i źle gospodaruję. Pozdrawiam i gratuluję dobrego rozporządzania kasą!
                            --
                            SKOKI
                        • 14.08.13, 10:55
                          fruzielka27 napisała:

                          > Moje opłaty za przedszkole są sporo wyższe i nie dlatego, że dziecko chodzi na
                          > 6 zajęć w miesiącu, bo chodzi na 2.
                          > Swoją drogą to ciekawe co piszesz z dodatkowymi godzinami. U nas płaci się dokł
                          > adnie za każdą rozpoczętą płatną godzinę, każde dziecko ma zapisywane o której
                          > jest odbierane, co oczywiście jest utrudnieniem dla nauczycielek, ale tak jest.
                          > Nie ma żadnych deklaracji i raz mogę je odebrać teoretycznie o godzinie 14, a
                          > innym razem o 17, choćby dlatego że są popołudniu zajęcia.

                          U nas podobnie, z tym, że mamy karty i odbijamy je na czytniku. Darmowe godziny są od 8 do 14, a wszystko co wykracza poza te godziny jest płatne. Z tym że czas "przed" i "po" nie sumuje się. Jak przyprowadzę syna o 7:50, a zabiorę o 14:10 to płacę za dwie godziny.
                          Ale jeszcze dwa lata temu były deklaracje i dokładnie w ten sam sposób to było rozliczane jak u koleżanki- trzeba było podać czas od do i codziennie się tego trzymać.

                          > Obiady 50-60 zł? Wiesz co ja nie wiem gdzie Ty mieszkasz, ale nie słyszałam od
                          > żadnych znajomych, a dzieci mamy w różnych szkołach, żeby obiad kosztował ok. 3
                          > zł!!! I u nas kwota za obiady miesięcznie, to od 100 zł wzwyż. Do tego może do
                          > jść i opłata za świetlicę 20-30 zł miesięcznie,

                          U nas w szkole są obiady jednodaniowe (jedno drugie danie) i kosztują 2,90. W przedszkolu płaciłam 4,30 za śniadanie, II śniadanie, obiad i podwieczorek. A świetlica jest darmowa.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.