Dodaj do ulubionych

oszczędzanie siebie i rodziny

14.06.16, 13:32
Witam,

czytam to forum, czasem się udzielam, czasem proszę o radę, a czasem korzystam z rad udzielanych innym.
Nasza sytuacja jest średnia, więc podjęłam dwa dodatkowe zajęcia (jeszcze przez rok jestem z dzieckiem w domu). Zatrudniłam się na mini job i pracuję w soboty (tylko kilka godzin) kiedy mąż ma wolne i może zostać z dziećmi. Trafiła się też okazja dorabiania sprzątając u starszej pani. Tu jedno z dzieci chodziło ze mną bo, nie chodzi jeszcze do przedszkola, a sprzątanie było rano. Z tej pracy właśnie zrezygnowałam. Miało być sprzątanie, że mieszkam niedaleko było, sprzątanie, pranie, opiekowanie, czasem po kilka razy dziennie musiałam tam ganiać (nawet polubiłam ją na swój sposób). Wykańczać zaczęło mnie to. Dzieci nie chciały chodzić tam bo, pani parę razy podniosła na nie głos (naturalnie zwróciłam jej uwagę), w każdy plan dnia musiałam ją wliczać. Owszem coś tam extra dopłacała, ale ja chodziłam jak kłębek nerwów bo, nigdy nie wiedziałam czy jak idę tam w ramach tego extra to wrócę za 5, 10 czy więcej minut bo, niby szłam np. pozamykać okna, a tu jeszcze to, a tu tamto, a dzieci nie chcą tam iść... córka coraz częściej miała dość kiedy szłyśmy sprzątać, po nie całej godzinie chciała wracać do domu (nie ma jeszcze nawet 2 lat), na początku jej się podobało, ale tam jest duszno i gorąco, a ona chce na dwór, chce się bawić, a jak jest za głośno to kobieta się krzywi, niby to rozumie, że dziecko, a jednak czasem krzyknie mimo moich protestów....
No i zrezygnowałam... odpadły pieniądze, ale wrócił spokój do naszej rodziny, ja nie jestem rozdarta między dwoma domami, dzieci szczęśliwe bo, mama jest dla nich, a nie "czekajcie zaraz pójdziemy na dwór tylko najpierw muszę iść do pani"
Wiem, jak z kasą słabo powinno się brać każdą pracę, ale wybrałam rodzinę, oszczędzanie siebie niż dla paru groszy być na skinienie kosztem moich dzieci. Została mi praca na mini job i jestem szczęśliwa.
Jesteśmy teraz już po spłacie jednego z kredytów, nie znaczy to, że nie musimy oszczędzać, ale....
No rozpisałam się trochę, a chciałam tylko wiedzieć, czy wy też czasem odpuszczacie jakieś płatne zajęcia kiedy się odbijają na waszym komforcie psychicznym (zawodowo pracowałam nie raz pod presją czasu i stresu, czasem naprawdę wielkiego, ale nie czułam wtedy tego co teraz) i spokoju waszej rodziny?
Wydaje mnie się, że dobrze zrobiłam, choć chwilami mam wyrzuty sumienia bo, mąż całe dnie tyra, a ja tu odpuściłam... ale naprawdę nasze życie stało się spokojniejsze.
Ps. wiem, że to nie forum do wyżalania się, ale jakoś to chyba z oszczędzaniem połączone wink
--
"Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
    • kocica27 Re: oszczędzanie siebie i rodziny 14.06.16, 14:12
      Ja to rozumiem, rodzina jest ważniejsza, zwłaszcza jak są małe dzieci. Teraz jest gorszy okres, ale wrócisz do pracy i się odkujesz.
      Ja też czasem rezygnuję z czegoś - prowadzę własną drobną działalność i niekiedy rezygnuję z trudnego klienta żeby mieć święty spokój.

      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/f2w3rjjg8idivs1s.png
    • chocolate_cake Re: oszczędzanie siebie i rodziny 14.06.16, 16:23
      Myślę że zrobiłaś bardzo dobrze.
      Rezygnowałam czasem z jakiegoś dorabiania jeszcze zanim bym podjęła tą pracę. Są pewne granice szczególnie gdy są małe dzieci.
      Teraz mam zupełnie inną sytuację. Dzisiaj się dowiedziałam że będę zarabiała jakieś 1800 zł mniej a może blisko dwa tysiące. Może coś się jeszcze zmieni ale szansa jest minimalna. U męża w grudniu duże zmiany. Dzieci duże i bez problemu mogę pracować więcej ale tej pracy nie ma niestety. Szukam oczywiście czegoś poza gołym etatem w szkole ale pracy po prostu nie ma.
      • martini-7 Re: oszczędzanie siebie i rodziny 14.06.16, 16:39
        Dziękuję Wam, za dobre słowa. Mąż pracuje po 10-12 godz. dzieci widują go w weekendy i wieczorem, a więc nie chcemy zarabiać dodatkowych pieniędzy ich kosztem, że mama będzie je ciągać za sobą dorabiać. Za rok mała idzie do przedszkola, ja na kurs bo, muszę język podszkolić i do pracy. Co prawda na początek na pół etatu ale zawsze to lżej będzie. Wcześniej dawaliśmy radę to i teraz damy smile
        Planowanie, oszczędzanie, rozsądne gospodarowanie i będzie dobrze smile

        --
        "Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.
      • martini-7 Re: oszczędzanie siebie i rodziny 14.06.16, 16:43
        chocolate_cake, mam nadzieję, że znajdziesz coś, a zmiany jakie będą w pracy Twojego męża nie będą niekorzystne.
        Powodzenia trzymam kciuki.
        Ps. a może jeśli dzieci duże i samodzielne jakiś wyjazd na wakacje za granicę? nie mówię koniecznie o pracy w polu, ale jeśli znasz język to może czasowa opieka nad dziećmi/osobą starszą?

        --
        "Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.
          • aragorna71 Re: oszczędzanie siebie i rodziny 17.06.16, 13:51
            a myslalas aby zatrudnic sie dodatkowo w szkole jezykowej? Czesto zajecia sa poznym popoludniem/wieczorem. Moja kolezanka tak dorabia i bardzo sobie chwali

            --
            "Przeznaczenie daje nam w życiu: trzech nauczycieli,trzech przyjaciół, trzy wielkie miłości i trzech wrogów.
            Ta dwunastka jest jednak zawsze zakryta i nie wiemy, kto kim jest, dopóki ich nie pokochamy, nie zostawimy lub nie pokonamy."
              • gingers73 Re: oszczędzanie siebie i rodziny 18.06.16, 21:55
                Do autorki wątku
                Oczywiście ze zrobilas dobrze
                Pieniądze nie są najważniejsze
                Twój spokój ważniejszy

                Do chocolate
                A w małych prywatnych klubikach, przedszkolach
                Nie wiem gdzie mieszkasz
                Moze korepetycje ???

                --
                BE STRONGER
                THAN YOUR STRONGEST EXCUSE
                • chocolate_cake Re: oszczędzanie siebie i rodziny 19.06.16, 07:29
                  Dawno już nie uczyłam małych dzieci wink
                  Mieszkam od 9 prawie lat pod miastem. Wyniosłam się z Trójmiasta na wieś. Na tyle blisko że nadal pracuję w mieście w dawnej pracy. Wiecie że nawet tu na wsi nie ma już pracy dla anglistów. Bardzo się wszystko zmieniło przez ostatnich 10-15 lat. Ale szukam właśnie tego typu pracy dodatkowej. Dzięki wam za troskę smile i przepraszam za zaśmiecanie wątku innej osoby smile
                  Pozdrawiam.
                  • martini-7 Re: oszczędzanie siebie i rodziny 19.06.16, 12:37
                    ależ to żadnej zaśmiecanie smile
                    przepraszam za wścibskość, ale poważnie tak się świat zmienił, że ludzie nie chcą korepetycji na wsi dla dzieci i wolą do miasta je posyłać???
                    Ja pochodzę ze wsi, moja siostra jest też językowcem jak Ty i jeszcze pod koniec liceum i w trakcie studiów udzielała korepetycji, fortuny nie żądała przez co wzięcie miała (nie tylko u nas na wsi, ale i w pobliskim małym miasteczku), a uczyła dobrze i to parę osób, na tyle zarabiała, że za własne pieniądze pojechała raz do Grecji, a potem do Egiptu (naturalnie nie tego samego roku), no ale to było parę ładnych lat temu. Świat się kurna za szybko zmienia uncertain

                    --
                    "Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.
                    • chocolate_cake Re: oszczędzanie siebie i rodziny 20.06.16, 08:05
                      Trudno mi powiedzieć. Mieszkałam zawsze w dużym mieście. Jakieś 15-25 lat temu udzielałam korepetycji. Praktycznie jeszcze pod koniec liceum smile. Był czas że tylko z tego żyłam. Plus kursy językowe. Nie miałam wtedy jeszcze skończonej filologii angielskiej, byłam w trakcie studiów. Był kompletny brak anglistów.
                      Potem skupiłam się na pracy w szkole. Miałam sporo godzin bo to szkoła niepubliczna ( liceum) i nie było problemem mieć 1,5 etatu. Jestem nauczycielem dyplomowanym.
                      W mieście miałam mnóstwo chętnych na korepetycje i za stawkę naprawdę wysoką. Tu na wsi dotychczas uczyłam dwie osoby przygotowujące się do matury. Osoby pochodzące z miasta, które tu się przeniosły. Tu jest sporo nowych osiedli i muszę się rozejrzeć wink. Od kilku lat też widzę że korepetycji udzielają za 15 zł studenci. Nie każdemu zależy aby ich dzieci uczył ktoś kto jest egzaminatorem maturalnym. W każdym razie moje koleżanki w mieście, z tym samym wykształceniem, jeśli tylko chcą to mają dużo lekcji w domu. Tak jak ja 15-20 lat temu. Ale trzeba się przystosować do zmian smile
                      Mam jeszcze trochę zajęć na uczelni ( lektorat) no ale zarobku wielkiego z tego nie ma. Niestety pracuję w szkole niepublicznej i z powodu niżu mamy coraz mniej uczniów ( czesne).
                        • prunio4 Re: oszczędzanie siebie i rodziny 20.06.16, 11:27
                          nie wiem jak z etatami na wsi.
                          ale młodzież pochodząca ze środowisk wiejskich w tegorocznym test gimnazjalny napisała zdecydowanie słabiej, niż reszta. więc zapotrzebowanie na dobrych nauczycieli/korepetytorów misi być.


                          --
                          @---$-$-$----- @---$-$-$----- @---$-$-$-----
                          www.youtube.com/watch?v=aINIm520-Nc
                          • chocolate_cake Re: oszczędzanie siebie i rodziny 20.06.16, 15:19
                            Tak jest niestety od lat. Dzieci i młodzieży coraz mniej i też nie potrzeba aż tylu nauczycieli w szkołach. Nie znam może za dobrze środowiska wiejskiego, bo wszyscy sąsiedzi wokół to ludzie z miasta którzy zamieszkali na wsi 5-15 lat temu, ale chyba raczej ludzie nie czują potrzeby wysyłania dzieci na lekcje angielskiego prywatnie albo ich na to nie stać. Trudno powiedzieć. Może uogólniam.
                            • martini-7 Re: oszczędzanie siebie i rodziny 20.06.16, 16:10
                              a może w sklepie osiedlowym czy innym uczęszczanym miejscu powieś informację z numerem telefonu, napisz, że udzielasz korepetycji, może po prostu ludzie nie wiedzą, a jak zobaczą to się dowiedzą, że nie trzeba Bóg raczy wiedzieć jak daleko posyłać dzieci na korepetycje tylko sąsiadka za płotem mądra głowa i douczy pociechę, zaoszczędzą na czasie, paliwie itp, a Tobie trochę grosza wpadnie. Ludzi trzeba uświadamiać. No teraz z końcem roku to trochę mija się z celem, ale od września? a może i nawet teraz bo, będzie czas na przemyślenie dla rodziców.
                              Możesz też zapukać do mniejszych firm czy tam nie potrzeba nauczyciela angielskiego. Duże firmy to duża księgowość, a tu może samego szefa by douczyć się zdało i poza księgową kasą zapłaci smile
                              Ja strasznie żałuję, że raz nie mam talentu do języków, dwa nigdy mocno nie przysiadłam bo, patrzyłam na punkt pierwszy. Ale matura z ang ustna zdana na 5 hehe.
                              Hmm... a może jakaś własna działalność? choć pewnie zrobienie tłumacza to kolejna kasa i to nie mała...
                              tak czy owak życzę sukcesów i dużej kasy z nimi związanej smile

                              --
                              "Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.
                                  • chocolate_cake Re: oszczędzanie siebie i rodziny 22.06.16, 15:24
                                    Hm, na wsi to różnie z internetem bywa wink to znaczy generalnie jest ok ale czasem kiedy trzeba to przez pół godziny jest fatalnie.
                                    Szukam raczej stałej pracy w innej szkole na 1/2 etatu w mieście, w którym mam główną pracę (goły etat) ale niestety wiem, że od 3-4 lat z etatami jest krucho. Więc oczywiście szukam też czegoś dorywczego u siebie pod miastem albo na osiedlu, w mieście, gdzie mieszka moja mama. Kiedyś gdy miałam dużo korepetycji, nie miałam ochoty do nikogo dojeżdżać, teraz jestem chętna wink bo zależy mi aby trochę dorobić. Gdyby to był tylko problem z moją pracą, to dałabym spokój z dorabianiem, wolałabym po prostu zrezygnować z czegoś, ale u męża też będą zmiany za pół roku niestety i tu jest problem.
                              • mama_dorota Re: oszczędzanie siebie i rodziny 29.07.16, 09:05
                                Oprócz porady martini-7 o ogłoszeniu w sklepie polecam portal e-korepetycje.net. Możesz tam podać informacje o tym gdzie i na jakich warunkach udzielisz lekcji. Możesz przecież określić wiek swoich uczniów np. tylko dla gimnazjum i szkoły średniej itp. Przecież także na wsi są dzieci, które chodzą do szkół średnich i szczególnie im może się przydać pomoc, skoro są w tyle za miejskimi. Na e-korepetycje.net znalazłam naszą anglistkę, której trzymam się od lat. Miałam próbę z tańszą, ta nasza bierze teraz 50 zł/h (miasto na P pod 3M), ale jest tak dobra i świetnie się dogaduje z naszymi dziećmi, że "płaczę i płacę". Oprócz moich uczy jeszcze 3 dzieci znajomych, niektóre 2 razy w tygodniu.

                                --
                                inteligentny-projekt.pl

                                kazdystudent.pl
                                • chocolate_cake Re: oszczędzanie siebie i rodziny 29.07.16, 09:16
                                  Dzięki smile
                                  Nie kojarzę chyba tego miasta.
                                  Tyle brałam 10-15 lat temu gdy mieszkałam w Trójmieście na dużym osiedlu i ostatnio tu na wsi gdy sporadycznie kogoś nauczyłam i raczej mniej bym nie chciała brać. Nie będzie prosto, to wiem niestety ze względu na specyfikę miejsca. Ale nadal jestem dobrej myśli, może znajdę pracę w innej szkole. Na razie w głównej pracy mało ciekawie.
    • mocno.zdziwiona Re: oszczędzanie siebie i rodziny 14.06.16, 18:03
      Rozumiem Cię i sama tak nieraz postępuję. Prowadzę własną działalność i praktycznie nie biorę zleceń na weekendy, bo chcę pobyć z mężem. Odpuszczam sobie problematycznych klientów, daję sobie czas na chwilę relaksu z książką. Pieniądze to tylko droga do celu, nie cel sam w sobie, a już na pewno nie kosztem zdrowia, rodziny czy spokoju ducha.
      • martini-7 Re: oszczędzanie siebie i rodziny 14.06.16, 19:04
        właśnie owa pani próbowała mnie znowu zwabić, ale nic z tego, otwarcie odmówiłam, zwłaszcza, że sama ostatnio mam problemy ze zdrowiem, a rozwalić swoje zdrowie dla kogoś, no nie bardzo, mam jeszcze życie do przeżycia ze swoją rodziną wink

        --
        "Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.
    • rozwiane_marzenie Re: oszczędzanie siebie i rodziny 18.06.16, 09:35
      Nie przejmuj się. Twój stan psychiczny jest najważniejszy. Jeśli Ty byłaś zestresowana to dzieci to też odczuwały. Z czasem jak dzieci podrosną to znajdziesz inne zajęcie lub stałą pracę. Ja też mam wyrzuty sumienia kiedy rezygnuję z pracy dorywczej, dodatkowej, ale właśnie staram się tłumaczyć, że moja psychika jest najważniejsza. Tym bardziej, że pracę etatową mam bardzo stresującą. I też tłumaczę sobie "Nie ta praca, to inna".
        • martini-7 Re: oszczędzanie siebie i rodziny 18.06.16, 22:24
          Serce rośnie kiedy człowiek na forum o oszczędzaniu czyta, że dobrze, że rzucił pracę smile to cudownie, że ludzie są nastawieni na być, a nie mieć smile

          --
          "Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.
          • 1975hania Re: oszczędzanie siebie i rodziny 19.06.16, 17:18
            Martini-7 dziekuje Ci za ten wpis !
            Mam podobna sytuacje: mieszkam w Niemczech i od 2 lat zajmuje sie starszymi i chorymi w domu opieki. Niestety sa oni BARDZO kaprysni i wymagajacy. Codziennie dzwigam otylych Niemcow. Zostajemy czesto dluzej w pracy - za darmo.
            Twoj post pomogl mi podjac decyzje- z koncem czerwca zloze wymowienie, bo psychicznie i fizycznie, mam dosyc . Pieniadze, to nie wszystko.
            DZIEKUJE MARTINI-7
            Zycze Ci znalezienia satysfakcjonujacej pracy, z odpowiednim wynagrodzeniem.
            • martini-7 Re: oszczędzanie siebie i rodziny 20.06.16, 05:57
              Ojej nie spodziewałam się, że mogę komuś pomóc! dziękuję Ci za życzenia i życzę tego samego smile
              przede mną jeszcze rok w domu, musi druga córa do przedszkola dorosnąć, a ja na kurs języka się wybrać wink póki co musi mi wystarczyć ta praca na mini job którą mam, a może tam jak córka będzie już w przedszkolu rozszerzą mi etat? co będzie to będzie, a na razie cieszę się, że tam podziękowałam i chodzić już nie muszę/nie musimy
              Pozdrawiam serdecznie smile

              --
              "Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.
    • afrodyta190 Re: oszczędzanie siebie i rodziny 21.06.16, 09:51
      Byłam w podobnej sytuacji dzieci małe i tylko mąż pracował. Też starałam się odciążyć i dorabiać. Jakoś udawało się po pracy męża wyskoczyć do pracy, albo kogoś poprosić na chwilkę do dzieci mogłam sobie poplanowac zlecenia ale kiedyś jedno dziecko zachorowało i musiałam przesunąć zlecenia i później bym sobie nadrobila ale pan kierownik bardzo się oburzyl, dostałam bure co ja sobie myślę itd i rzuciłam to w cholerę. Dzieci podróży poszły do przedszkola, przez jakiś czas mieliśmy nianie teraz pracuje na etatsmile w moim upragnionym zawodzie, warto było poczekaćsmile

      --
      Tonący chwyta sie brzydko.
      • martini-7 Re: oszczędzanie siebie i rodziny 21.06.16, 21:55
        Cieszę się, że udało Ci się smile myślę, że faktycznie jak noża na gardle nie ma to trzeba dokonać takiego właśnie wyboru. Moje dzieci tatę widzą późnym popołudniem lub wieczorem i w weekendy bo, dużo pracuje, więc dlaczego miałyby jeszcze tracić na mamie? dorabiam i tak w soboty, ta praca nikogo nie obciąża, córki mają wtedy czas tylko z tatą, a ja zarobię parę Euro, a za rok młodsza do przedszkola więc też się dużo zmieni smile

        --
        "Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.
    • mama_dorota Re: oszczędzanie siebie i rodziny 29.07.16, 09:09
      Przejrzałam wątek i nie zauważyłam tego, co mi się nasuwa. Czy nie byłoby możliwości, abyś w tej pracy, z której zrezygnowałaś została na ściśle określonych warunkach np. 2 godziny dziennie czy 3 razy w tygodniu na kilka godzin i koniec, bez "bycia na telefon"? Oczywiście jeśli każdy kontakt z tą kobietą był dla ciebie bardzo stresujący, to nie ma sensu albo jeśli wiesz, że ta osoba nie potrafi trzymać się ustalonych zasad, to też nie ma sensu wracać do niej.

      --
      inteligentny-projekt.pl

      kazdystudent.pl
      • martini-7 Re: oszczędzanie siebie i rodziny 29.07.16, 16:31
        Już spieszę wyjaśnić. Układ był taki. Przychodzę raz w tygodniu i sprzątam, jestem tam max 2 godz i tyle. Jednak zaczęło się, a proszę o to, a proszę o tamto. Kobieta ma kiepskie relacje z synami, a jak ja byłam to już w ogóle sprawę wszyscy olali, ona o nic ich nie prosiła bo, byłam ja, a oni nic z tego samego powodu nie robili nic. Mieszkamy obok siebie. Moje życie stawało się koszmarem. Mam małe dzieci, jedno jest w przedszkolu, drugie jest za małe na przedszkole i jest ze mną w domu. Dziecko chodząc tam też już reagować zaczynało płaczem bo, zdarzyło się, że kobieta podniosła na nie głos mimo, że powiedziałam, że ma tego nie robić. Na początku było sprzątanie, potem wieczorne pomaganie przy zdjęciu ucisku z nóg bo, syn tego nie zrobi bo, się albo pożarli albo wyjechał, potem proszę przyjść powiesić pranie, zdjąć pranie, schować pranie, zrobić zakupy, przyjść rano odsłonić okna, wieczorem zasłonić okna, czy mogłabym na czas jak syna nie ma gotować dla niej (ok to zrozumiałe jeszcze) ale syn wrócił i gotować nadal. Ogólnie meldować się musiałam jak gdzieś jechaliśmy bo, ona będzie czekać do tego czasem po takie pierdoły wołała, żeby tylko mnie ściągnąć, a tym samym zabierała czas moim dzieciom. Inna kwestia, mój mąż pracuje dużo i długo, a ona wymyśliła sobie, że mam położyć dzieci spać wieczorem i mąż z nimi zostanie, a ja mam przyjść do niej bo, jej się nudzi. Odmówiłam naturalnie. Całe te nerwy, ganiania i stres odbiły się na moim zdrowiu, miałam kolki z nerwów bo, szłam po jedno a tu czasem wyskakiwało 5 innych spraw, moje dzieci nie lubią jej, a ona nie ma łatwego charakteru, chce rządzić. Ostatnio znajomej powiedziała, że moje dzieci to by najchętniej w tyłek natłukła. Dużo by pisać. Z jednej strony żal mi jej, a z drugiej moja rodzina ważniejsza i nasz spokój. Z tego co wiem, mojej następczyni już też próbuje na głowę wejść.

        --
        "Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się