Dodaj do ulubionych

wrzesień 2016 :)

30.08.16, 15:53
Witajcie,

co prawda zostały nam jeszcze ostatki sierpnia ale ja już myślami we wrześniu.
Będzie to miesiąc odbijania się po pełnym wydatków sierpniu.
Planuję to co się uda mi z własnych zbiorów ogórków zakisić, a może i trochę jeszcze dokupię i zakiszę. Zapowiada się kupno butów dla córek na jesień i ostatnia rata podatku za auto.
Wpadnie do nas rodzinka na parę dni, ale to tak bez większych szaleństw wydatkowych raczej.
Mam nadzieję, że nie wyskoczy wydatkowa niespodzianka żadna.
Wrzesień to dla niektórych powrót do pracy, szkoły czy przedszkola, a dla mnie do dyscypliny finansowej po ciut luźniejszym urlopowym sierpniu wink
--
"Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.
Edytor zaawansowany
  • 30.08.16, 16:26
    Wrzesień to dla mnie w miarę spokojny miesiąc. Zakupy do szkoły zrobione, jakieś składki w szkole trzeba będzie popłacić. Z pozastandardowych opłat wypada podatek od nieruchomości, reszta w normie, gaz niski bo za letnie miesiące.
    Za to październik będzie cięższy
  • 30.08.16, 17:41
    U mnie wrzesień to spłacanie kart kredytowych za wakacje i wydatki do szkoły i inne pourlopowe.
    Wrzesień będzie bardzo skromny ,za to mam nadzieje dostać małe zlecenie i mam nadzieje ze się odkuje. Pisząc te słowa przypomialo mi się ze popsuła się zmywarka (pompa i elektronika ) oraz pękł zlew,coś stuka w aucie ,drewno na zime Czyli się nie odkuje sad.Oby zdrowie było. Pozdrawiam
  • 30.08.16, 19:12
    Dla mnie wrzesień będzie się liczył dopiero od czwartku, bo wtedy dostanę pieniądze. Pocieszam się tym, że we wrześniu będę miała full roboty, więc może przynajmniej nie będę miała czasu na rozpacz i wyrywanie sobie włosów z głowy na myśl o finansach.... uncertain
  • 30.08.16, 20:49
    Cóż, od września już na stałe mam obniżkę pensji o 1900 zł sad
    Może coś dorobię a może nie, nie wiem czy się uda.
    Plus taki, że to goły etat w szkole, jeden dzień wolny, dwa dni dość długie i dwa krótkie, na pewno się nie przemęczę smile

    Dawno tak mało nie pracowałam, na pewno około 13-14 lat temu.

    Więc będę oszczędzać.
  • 30.08.16, 21:23
    O kurcze, spora ta obniżka...współczuję, też jestem nauczycielem, ale ja odpukać z roku na rok mam coraz więcej godzin. Zobaczymy co za rok będzie...
  • 30.08.16, 21:27
    Ja niestety odwrotnie. Miałam bardzo długo 24,28,32 godziny dydaktyczne.
    Za rok to już w ogóle nie wiem co będzie. Szukam pracy ale wiadomo jak jest.
  • 30.08.16, 21:46
    ja tez mialam miec goly etat w szkole, ale minimalnie bedzie ponad... Tak czy siak szalu nie bedzie we wrzesniu - oby jakis niespodziewanych wydatkow nie bylo, to ju bedzie dobrze - zaczne oszczedzac na kolejne wakcje smile
  • 30.08.16, 21:55
    Mam jeszcze parę godzin na uczelni ale nie ma tego dużo. Pracuję tam dodatkowo od kilku lat. Zawsze coś.
  • 31.08.16, 11:50
    Wczoraj zaczęłam ten wątek, a w chwilę po przyszedł przelew od męża z pracy. Miło nas zaskoczył. Trochę więcej niż się spodziewaliśmy. Myślałam o odłożeniu nadwyżki, ale mąż mi uświadomił, że w aucie musi rozrząd wymienić... no i poodkładane, ale jakby nie było, wymiana zapobiegnie ryzyku większych kosztów.
    Zakupy w typie chemia do domo, dla nas, dla dzieci, jedzenie itp. wczoraj wyciągnęło z konta trochę, ale na początku miesiąca zawsze tak jest, uzupełnianie, a potem tylko spożywka.
    Oby ta radość z większej pensji nie została zniweczona przez jakiś niespodziewany, duży wydatek...

    --
    "Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.
  • 31.08.16, 11:52
    chocolate_cake, a tak z ciekawości zapytam (przepraszam jeśli już gdzieś pisałaś i ja nie pamiętam) jakiego przedmiotu uczysz, co wykładasz na uczelni? może warto w jakieś korepetycje iść, albo całkiem zrezygnować ze szkoły i przenieść się całkiem na uczelnię, może tam więcej godzin i lepsze pieniądze?
  • 31.08.16, 14:33
    Jestem po filologii angielskiej i uczę w liceum oraz gimnazjum. Od wielu lat w liceum, w gimnazjum od niewielu. To jedna szkoła. Niepubliczna.
    Na początku swojej drogi zawodowej pracowałam w publicznym liceum.
    Płaca za etat taka sobie ale za 1,5 czy ponad wcale nie tak źle.

    Mam na prywatnej uczelni kilka godzin. Płaca dość słaba i generalnie tej pracy brak
  • 31.08.16, 14:39
    Lektorzy języka obcego na uczelni zarabiają nieraz mniej niż w szkole.
    Generalnie od kilku lat w ogóle nie ma pracy dla anglistów. Dwadzieścia lat temu mogłam wybierać i wydziwiać wink
    Korepetycji też udzielałam ale dawno temu. Próbuję do tego wrócić tylko że od 9 lat mieszkam pod miastem i nie będzie to łatwe. Ale dzisiaj rozwiesiłam ogłoszenia.
    Kasy będzie dużo mniej ale musimy dać radę smile
  • 31.08.16, 17:23
    a wiesz, może przejdź się po jakiś małych firmach w okolicy i dowiedz się czy nie chcą doszkalać pracowników z języka, pamiętam, że mój szef kiedyś miał korepetytorkę nie pracującą w żadnej szkole językowej, fakt, że to była jakaś znajoma znajomego, ale może się akurat uda, nas douczali, ale już lektorzy ze szkół bo, łatwiej w koszty wpisać wink
    albo zaszalej i załóż sobie szkołę big_grin

    --
    "Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.
  • 31.08.16, 17:35
    A przynajmniej Dzialalnosc.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-20016
  • 31.08.16, 18:54
    Dzięki dziewczyny smile
    Mam koleżanki tak pracujące od lat i to się niezbyt opłaca sad
    To znaczy dotychczas wolałam zarobić w szkole dwa razy tyle niż one na tej działalności ale fakt że teraz już nie mam tej możliwości więc muszę być kreatywna i wymyśleć coś w zamian smile
  • 04.09.16, 10:19
    Ale mając etat w szkole płacisz tylko ubezpieczenie zdrowotne - Tobie więc wciąż się opłaca smile

    --
    Amused Observer - blog o podróżach bardzo dalekich i całkiem bliskich.
  • 04.09.16, 10:53
    A to nie wiedziałam smile
    Dzięki.
    A jest dodatkowo pracuję na umowę zlecenie? Zmienia to coś? Bo tak pracuję akurat.
  • 04.09.16, 18:14
    nie zmienia, najwazniejsze ze masz etat.
  • 10.09.16, 15:52
    Obniżka o 1900 zł miesięcznie?? To jest niesamowite.
    Ja będę mieć na rękę ok. 200 zł miesięcznie mniej.
  • 10.09.16, 16:43
    No pewnie, tylko zależy, z jakiej kwoty jest ta obniżka. Jeśli ktoś zarabia 5000 to jest sporo, jeśli 15000 to już tak nie odczuje. Czy pracodawca odprowadza Ci wszystkie składki?
  • 11.09.16, 19:05
    Oczywiście że odprowadza.
    Po prostu miałam więcej niż 1,5 ale mniej niż 2 etaty w szkole przez ostatnie lata a teraz mam 1. Ja to niestety odczuję finansowo ale jeśli chodzi o czas wolny to też ale na plus smile
  • 31.08.16, 17:39
    Wrzesien - o niebo mniejsze oplaty za prad i to miesiac bez oplat za wode.
    W koncu wyjezdzamy, wiec tylko bedziemy korzystac z jednego auta.
    Owszem, chce splacic resztke jednego kredytu.
    Wydatki na jedzenie beda duzo mniejsze z jednej strony, bo bazowac bedziemy na rybach smile)
    Ale z drugiej strony - tez chcemy nakupic ryb na zapas smile
    Ale pewnie cos i tak wyskoczy, zeby za latwo nie bylo wink

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-20016
  • 28.09.16, 20:37
    No i oczywiście COS wyskoczylo, ale ile konkretnie dowiem się jak wrócimy do domu...
    Kredytu resztka splacona w całości.
    Rybki zakupione, kupiliśmy też nieco niemieckiej chemii.
    W tym miesiącu zastosowalam bardzo radykalna akcję Dębno w stosunku do kosmetyków, poorientowalam się też w miarę konkretnie w zapasach , wyszło, że właściwie przez najbliższy rok dokupywac powinniśmy tylko... pastę do zębów i krem do rak. Ale chcę sobie też kupić kilka fajnych kremów do twarzy, to zapas będę miała na może nie rok ale sporo.
    Nie należy chwalić dnia itd, więc jeszcze nie chwalę wink

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-20016
  • 28.09.16, 21:35
    akcja Dębno???? Rozumiem, ze chodzi o "denko"??? wink

    Pensja w piatek... pazdziernik bedzie odrobine lepszy niz wrzesien pod wzgledem zarobkow, ale musze akurat w tym miesiacu zaoszczedzic na pewną rzecz (usługę właściwie) czego nie moge przebolec, ale niestety nie ma innego wyjscia sad A chcialam zaczac odkladac na wakacje...
  • 28.09.16, 21:51
    Pewnie, że denko big_grin

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-20016
  • 31.08.16, 21:08
    A u mnie dentysta, dentysta i dentysta. Więc trochę popłynę. Ale chcę sobie wyprostować zęby, więc muszę naprawić wszystko co się da. Samo prostowanie też trochę mnie zaboli w kieszeni. Poza tym to spokojnie.
  • 31.08.16, 21:21
    będzie duzo wydatków, same szkolne około tysiąca ( składki szkolne i wyjazd na zieloną szkołę ), poza tym naprawa auta, jesienne ciuchy dla córki (buty + kurtka ), szafa do pokoju córki, oj kiepsko...
    ale na szczęście wypłata tez sporo większa w tym miesiącu, niestety dopiero pod koniec września
  • 03.09.16, 07:51
    Nie wiem, jak mogłam zapomnieć o takiej "drobnostce" jak opłata I semestru za angielski córki. W naszym przypadku to 1300zł (200 poszło jako zaliczka w czerwcu). Po prostu fantastycznie uncertain
    Dziś idziemy na duże tygodniowe zakupy, pieczywo zamrożę i nie mam zamiaru w tygodniu wydać nawet złotówki.
    Wczoraj kupiłam bilet kwartalny (250zł) - dla mnie spora jednorazowa suma, ale za to spokój na 3 miesiące. Chemii trochę jest, bo jakimś cudem wbrew swoim zasadom dopuściłam jednak do stworzenia niewielkiego zapasu, ale jak się okazuje - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło wink

    Jeszcze nie ochłonęłam po sierpniowych wydatkach (szalonych jak na nas big_grin ) stąd ta determinacja.
  • 04.09.16, 09:03
    Zgodnie z założeniem zrobiliśmy wczoraj naprawdę duże zakupy spożywcze. Poszło ponad 300zł. Część produktów z pewnością nie zostanie skonsumowana w tym tygodniu, za to nie trzeba będzie kupować ich w przyszłym. Mam zaplanowane posiłki, więc nic się nie zmarnuje.
    Z chemii kupiłam tylko proszek do prania, bo okazało się, że jednak się skończył. Nie było też dobrego pieczywa, więc jutro kupię w piekarni i zamrożę.
    Koniec wydatków (na razie).
    Aha, może zaliczę z kolei przypływ gotówki, gdyż zamierzam dziś zareklamować nieudany zakup odzieżowy (suwak się rozwalił momentalnie), więc liczę na zwrot kasy - zawsze coś.
  • 04.09.16, 10:00
    Jeszcze kupuję córce część podręczników do szkoły, używane oprócz języków.
    Ubrań mamy aż za dużo i na pewno we wrześniu niczego nie będę kupować.
    Zajęć dodatkowych nie będzie, sama będę uczyć córkę angielskiego ( pierwsza klasa liceum), zresztą nigdy na angielski nie chodziła. Zdolna jest bardzo, w czasie wakacji przez tydzień przeczytała nową książkę o Harrym Potterze i naoglądała się seriali w oryginale. W liceum jest w klasie dwujęzycznej z francuskim i tu jest super poziom, nie musi chodzić na żadne kursy na szczęście.
    A tak to robię to co zwykle. Zobaczymy jak pójdzie z mniejszym dochodem.
    Na razie czuję się jak na wakacjach bo piątek mam wolny smile
  • 04.09.16, 10:04
    Zazdroszczę Ci bardzo, że sama możesz ją uczyć angielskiego smile Moja nieco młodsza - ma 14 lat, ale też jest fanką tego języka, więc "ładuję" w niego i nie żałuję. Tłumaczy sobie teksty, śpiewa, ogląda filmy w oryginale - to zawsze cieszy rodziców smile
  • 04.09.16, 11:03
    Nigdy nie chciała wink
    Teraz ma 15,5 roku i chce tak od roku mniej więcej ale szczerze mówiąc miałyśmy zrywy wink raz na 3 tygodnie i nie wiem jak będzie teraz. No zobaczymy, ja mam teraz luz w pracy pierwszy raz od lat wielu.
  • 05.09.16, 09:55
    ja też swoją córę uczę angielskiego i cieszę się,że córa wyssała miłość do angielskiego z mlekiem matkismile Jest teraz w 3 klasie podstawówki i ma za sobą 3 miejsce w ogólnopolskim konkursie z angielskiegosmile Jak tylko macie dobrego nauczyciela to nie żałujcie tej wydanej kasy, to zaprocentuje.
  • 09.09.16, 08:28
    Idzie do przodu wink
    Dostałam propozycję pracy w szkole językowej tyle że 30 km od domu. Płacą sporo mniej niż miałam w szkole językowej blisko domu 20 lat temu więc dałam sobie spokój. Za to zgłosił mi się ktoś na lekcje u mnie pod miastem. Co prawda muszę podjechać samochodem ale bliziutko. W pracy super bo piątek mam wolny.
    Książki do szkoły kupione. Wkurza mnie tylko przerabianie przez dwa lata podręczników do angielskiego. Mam w domu wersję tego samego podręcznika dla córki do liceum sprzed 5 lat, drugą sprzed 2 lat ale nie, znowu jest nowa wersja która jest zebraniem tych dwóch plus coś nowego. No i muszę wydać stówę bo tamte wersje są już niedostępne w księgarniach.
  • 09.09.16, 10:05
    Ja już myślę o tym, żeby znowu zrobić w październiku miesiąc bez wydawania. W zeszłym roku to się super sprawdziło. Zrobiliśmy takie dwa miesiące w tamtym roku szkolnym: październik i marzec bez wydawania. Zaoszczędzone pieniądze przeznaczyliśmy na podróże po Europie. To było wspaniałe lato, które zaczęliśmy już wyjazdem w kwietniu, potem córka w czerwcu, razem z lipcu i jeszcze w sierpniu na koniec. W tym roku chcę tak samo zaoszczędzić na podróże, dlatego już teraz się przygotowuję do nastepnego miesiąca, żeby niczego nie zabrakło, planuję jedzenie, bezpłatne aktywności, analizuję przyszłe wydatki i zbieram przepisy.
  • 09.09.16, 11:10
    Możesz napisać coś więcej o tych miesiącach bez wydawania? Brzmi ciekawie smile
    Ja raczej planowałam po prostu nigdzie teraz i przez najbliższy rok nie wyjeżdżać i odkładać mniej na konto oszczędnościowe chociaż to pewnie nienajlepszy pomysł. Tylko jak tu wydawać mniej gdy są pewne stałe opłaty a na resztę chyba wydaję z sensem? Takie mam przemyślenia wink
  • 09.09.16, 12:42
    W miesiącu bez wydawania płacimy opłaty stałe i kupujemy tylko to, co niezbędne. Głownie żywność. Wymyślamy, co można zrobić taniej samemu, nie wydajemy na rozrywkę, książki, kosmetyki, ubrania, nie chodzimy po sklepach w galeriach, nie odwiedzamy Ikei, stron w sieci, żeby nie kusiło. Po takim miesiącu zawsze zostają jakieś nowe nawyki i okazuje się, że coś jednak da się zrobić inaczej, taniej, coś jest niepotrzebne. Nadmiar czasu poświęcamy np. na gromadzenie informacji o miejscach, które chcemy zobaczyć, dłuuuugie spacery po lesie, wycieczki rowerowe, wyszukiwanie dobrych książek po bibliotekach, bezpłatnych rozrywek, odwiedzanie długo niewidzianych członków rodziny. Taki miesiąc okazuje się bagaty w wiele nowych doświadczeń i umiejętności. I jest okazja, żeby bardziej uczciwie przyjrzeć się swoim potrzebom i priorytetom życiowym.
  • 09.09.16, 15:05
    bardzo ciekawy pomysł, muszę się przyjrzeć temu jak jest u nas bo, wydaje mnie się, że mamy miesiące kiedy nic poza jedzeniem i nie zbędną chemią nie kupujemy, a no i paliwo, ale może się mylę, może coś tam wpada...
    u mnie dziś dzień na skrzydłach, przegląd ubrań dzieciom zrobiłam i wychodzi na to, że ubraniowych rzeczy prawie nic nie trzeba, pewnie tylko kapcie do przedszkola i oby tylko to, zadzwonił dziś też telefon i firma w której dorabiam sobie w soboty sprzątając inną firmę zaproponowała mi dodatkowe zlecenie i to w bardzo dogodnych godzinach, kiedy mąż wraca i może zostać z dziećmi, no grzech byłoby odmówić, może uda się trochę poprawić budżet domowy

    --
    "Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.
  • 09.09.16, 15:15
    W takie miesiące bez wydawnia właśnie bardziej też się staramy dorobić, tzn. nie kręcimy nosem na gorzej płatne zlecenia, albo wystawiamy na sprzedaż niepotrzebne rzeczy, Zastanawiamy się, co jeszcze zrobić, żeby zwiększyć liczbę zleceń. Przyglądamy się lokatom, szukamy różnych nowych okazji bankowych, staramy się znaleźć lepszych dostawców usług. To chyba z zeszłym roku zaczęliśmy np. korzystać z Vergin Mobile z pakietu, który jest dla nas darmowy od paru miesięcy, bo mało telefonujemy.
  • 10.09.16, 12:30
    martini-7 napisała:

    > bardzo ciekawy pomysł, muszę się przyjrzeć temu jak jest u nas bo, wydaje mnie
    > się, że mamy miesiące kiedy nic poza jedzeniem i nie zbędną chemią nie kupujemy
    > , a no i paliwo, ale może się mylę, może coś tam wpada...


    U mnie dokładnie tak samo wink
    Też mi się wydaje, że tak jest u nas, że są takie tygodnie że kupujemy zwykłe jedzenie w promocji jeśli akurat jest, to samo z chemią, do tego rata kredytu, paliwo, aby dojechać do pracy, bieżące rachunki i żadnego kina, książki, ciucha, obiadu na mieście przez 3-4 tygodnie. A kasa idzie wink
    Też się przyjrzę jednak dokładniej.

    Zastanawia mnie co byście zrobiły przy dużym spadku dochodów: czy takie super oszczędne miesiące aby mieć potem na fajny wyjazd latem czy jednak nigdzie nie jechać albo tylko na tani weekend? Nie chcę zakładać kolejnego wątku na ten temat tylko tak sobie pogadać? wink
  • 10.09.16, 13:07
    Nie rezygnowalabym z wyjazdu,bo ja bez tego zyc nie moge.Ale szukalabym jak najtanszej opcji,czyli zamiast Hiszpanii wyjazd np.samochodem na Slowacje czy w kraju.
  • 10.09.16, 13:34
    wiesz chocolate_cake, po głębszym zastanowieniu myślę, że takie miesiące na zasadzie kupowania tylko tego co potrzebne na już były w naszym życiu i nadal w nim goszczą, ot, same z siebie... przy znacznym spadku dochodu pewnie bym nigdzie nie pojechała, od lat w sumie nie byliśmy gdzieś na urlopie, no chyba, że można policzyć to, że jeździmy do PL na święta i wakacje, w tym roku planowaliśmy morze, ale nie wypaliło, chrzest córki był ważniejszy, za to spędziliśmy miło czas w rodzinnych stronach... no ale w następnym roku jedziemy nad to morze... mam nadzieję wink
    czasem taki tani weekend może być piękny i warty wspominania smile

    --
    "Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.
  • 10.09.16, 16:14
    Wyjazd do rodziny na święta i wakacje to jak najbardziej wyjazd smile
  • 11.09.16, 15:58
    w sumie racja, a nawet powiem więcej taki wyjazd to czasem potrafi pochłonąć też sporo kasy, a to wypad ze znajomymi, a to tam pojechać, a to tu i na samo paliwo fortuna wyjdzie, nie licząc jeszcze innych szaleństw wink
    no i nigdy nie chcemy jechać na tzw. krzywy ryj więc staramy się coś przywieść, albo jakoś się gospodarzom zrekompensować czy coś tam

    --
    "Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.
  • 12.09.16, 13:56
    Mogę Ci powiedzieć jak ja sama zrobiłam, kiedy miałam taką sytuację. Poszukaliśmy tanich noclegów w Chorwacji już w zimie (z kuchnią). Podliczyliśmy, ile będą kosztowały autostrady i benzyna. Zaczęliśmy powoli kupować w dołkach euro. Założyliśmy, że jak się sytuacja nie zmieni, to będą wakację bardzo budżetowe. Jak się polepszy, to po prostu nie będziemy usieli brać jedzenia z Polski i bardziej zaszalejemy. Okazało się, że oszczędziliśmy na tyle i tak potrzebowaliśmy odreagować, że przedłużyliśy pobyt, dokłądając Plitvice z noclegiem i na trochę wyjść do restauracji też wystarczyło. Łatwiej nam było rezygnować z różnych rzeczy w ciągu zimy z myślą, że jedziemy na urlop.
  • 18.09.16, 20:28
    Ja bez wakacji nie dałabym rady to nasze najlepsze chwilę, którą są tylko dla nas - jeździmy różnie i nad polskie morze i za granice w zależności od możliwości finansowych ale wyjazd musi byc wink . W tym roku urlop mieliśmy pod koniec sierpnia i jak wrócilismy to od razu zarezerwowałam tydzien na Węgrzech w maju i od razu mi sie lepiej do pracy wracało hehe. Ja uwielbiam klimaty kempingowe więc tym razem również w tym stylu idziemy a w sierpniu z airbnb pojedziemy polecam fajne apartamenty w niskich cenach smile
  • 19.09.16, 07:52
    Ooo tez szukałam czegoś z airbnb ale w Chorwacji na przyszły rok. Pochwalisz sie miejscówka na wegrzech?
  • 19.09.16, 07:53
    Myślałam, ze tylko ja jestem taka walnięta, ze w drodze powrotnej z jednych wakacji planuje juz następne wink
  • 19.09.16, 10:05
    Ja też smile
    Ale jestem teraz bardzo ostrożna bo cały czas nie wiadomo, co z pracą mojego męża od stycznia. Może być ok ale nikt nic nie wie.

    Mimo utraty dochodu nadal chciałabym coś odkładać, na pewno nie uda się aż tyle ile wcześniej i na pewno wczasy będą musiały być dużo tańsze.

    Teraz pracuję dużo mniej i mam od razu lepszy humor mimo tego, że płaca dużo mniejsza.
    Myślę, że wszystko się ułoży smile
  • 19.09.16, 10:16
    Ja następne rezerwuje jeszcze przed wyjazdem na bieżące big_grin

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-20016
  • 19.09.16, 11:11
    My też tak robimy smile
  • 19.09.16, 18:00
    czyli nie tylko ja chcę zyć od wakacji do wakacji big_grin prawie jak za czasów, gdy chodziłam do szkoły big_grin
  • 19.09.16, 20:17
    U nas już takie czasy, że na wakacje możemy jeździć i w listopadzie smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-20016
  • 19.09.16, 20:23
    no, no - idziesz jak burza z tymi dodatkowymi lekcjami - super smile

    U mnie POKI CO bez jakis mega niespodzianek, no ale jeszcze 10 dni do pensji... Rachunki poplacone, zapasy jedzeniowe zrobione, wiec jakos to bedzie.
  • 19.09.16, 21:01
    Airbnb to właśnie Chorwacja będzie natomiast na Węgry jedziemy z booking to są :
    Thermal Camping Mobile Homes w Sarvar - myślę ze na majówke bedzie super - bo jednak blizej niz CRO wink
    heheh jak widać nie ty jedna smile
  • 19.09.16, 21:03
    oo widzę ze jest nas wariatów więcej hehe i dobrze zawsze mówiłam - "całe życie z wariatami " tongue_out
  • 29.11.16, 20:47
    hej macie jakieś sprawdzone noclegi na węgrzech albo w CRO? planuje w przyszłym roky wyjechać ale jeszcze nie byłam nigdy w CRO ani na Węgrzech, dlatego pytam smilesmile coś sprawdzonego niedrogiego smile
  • 09.09.16, 15:29
    Oj tak, popieram taki miesiąc smile Rewelacyjny pomysł i sposób na oszczędzanie smile
  • 18.09.16, 15:45
    To my sobie zrobimy taki miesiąc, przyda nam sie. Niech to bedzie październik, a co wink
    Z drugiej strony los sam nam gotuje takie tygodnie bez wydawania kasy - kiedy wszyscy w 4 jesteśmy chorzy, zakupy robi nam moja mama (zawsze dokładnie z lista, bez żadnych extrasów) albo Tesco e zakupy. Pomijam cenę lekarstw, maź przynosi z pracy wiec choroby sa u nad bezkosztowo 😜😜
  • 10.09.16, 15:54
    Chciałabym wynająć mieszkanie, które stoi i opłacam.
  • 11.09.16, 19:09
    Za waszą radą wywiesiłam ogłoszenie o nauce angielskiego u mnie pod miastem i nawet ktoś się zgłosił smile
  • 12.09.16, 09:27
    Brawo Ty!!! wink oby było miło i dochodowo big_grin

    --
    "Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.
  • 12.09.16, 13:49
    Brawo! Kuj żelazo póki gorące. Tak do października ludzie szukają nauczycieli. Potem jest dużo trudniej. U mnie się sprawdzało mówienie znajomym, że szukam uczniów. Sporo z takiego polecenia trafiało.
  • 12.09.16, 21:27
    Super smile Trzymam kciuki i oby było więcej chętnych smile
  • 12.09.16, 21:51
    Dzięki, dziewczyny smile
  • 18.09.16, 20:30
    u nas w Małopolsce ciężko nauczyciela na korki znaleźć - na szczęście w tym roku udało mi się dla córki - do ciebie tez się zgłoszą zobaczysz zwłaszcza jak sie opinia rozniesie to potem reklama ci nie będzie potrzebna wink
  • 19.09.16, 10:00
    Naprawdę jest lepiej niż myślałam bo znalazłam 4 uczniów i tyle mi wystarczy smile
    W mieście jest mnóstwo anglistów a tu pod miastem pewnie nie, ale też są większe odległości i nie mieszka aż tyle ludzi. I tak mam uczniów takich, którzy jakiś czas temu przenieśli się z miasta.
  • 19.09.16, 21:03
    i super smile
  • 17.09.16, 18:21
    Dziś pozbyłam się tysiaka na angielski, a i tak muszę jeszcze 300zł dopłacić. Kupiłam też jakąś - wydawałoby się - drobnicę szkolno-biurową typu zszywacz, kalkulator, długopisy, karteczki i poszło kolejne 150 uncertain Rosmann - farba do włosów, jakiś żel, pasta, coś tam jeszcze i 50 parę. Rany, jak ta kasa leci! Zaraz idziemy na cotygodniowe zakupy, więc też 250-300 tradycyjnie wydamy.
    Ale połowa miesiąca już za nami, za 2 tygodnie będzie kasa wink
    Niebawem wszyscy (3) idziemy na Beksińskich, premiera za 2 tygodnie. Niestety, weekendowy wypad do kina dla całej rodziny jest odczuwalny dla kieszeni...
  • 19.09.16, 10:11
    Syn student wyjechał na kilka dni. Trochę sobie zarobił bo pracował wcześniej 2 miesiące ale i tak sporą część mu dałam wink. Będzie miał na dojazdy na uczelnię i utrzymanie swojego starego autka.
    Mąż był na męskim wyjeździe w sumie pierwszy raz w życiu i trochę poszło ale zadowolony.

    Jakoś idzie. Gotuję w domu, na razie ubrań nie kupuję ale jak spojrzę na ratę kredytu, wszelkie rachunki za dom i paliwo do 2 samochodów to kwota jest niestety spora i tego nie przeskoczymy.
  • 19.09.16, 12:14
    Co do korepetycji, przy twoich obiekcjach co do możliwości znalezienia uczniów na wsi warto rozważyć lekcje grupowe. Wtedy cena za 1 lekcję dla ciebie może być droższa, ale dla uczniów niższa. Warto w takiej sytuacji wymagać opłacania lekcji z góry np. za miesiąc. Jako studentka miałam 2 uczennice i jak jednej się nie chciało przyjść, to namawiała drugą na to samo. Ta druga była bardziej sumienna, więc sobie z nią pogadałam, żeby nie rezygnowała i przychodziła nawet sama.

    Nie chodzi mi o to, że jestem przekonana do lekcji grupowych, moi mieli i mają indywidualne, sama też nie umawiam uczniów grupowo, nawet jak tematy się pokrywają, ale moja koleżanka organizuje takie zajęcia (zresztą blisko szkoły, do której dzieciaki w większości dojeżdżają, w miarę możliwości tuż po lekcjach) i ten układ zdaje egzamin.

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • 19.09.16, 12:14
    * cena może być wyższa, nie droższa

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • 19.09.16, 14:34
    Dzięki smile

    Kiedyś przez ładnych parę lat tak właśnie robiłam, dawno temu wink

  • 19.09.16, 14:55
    mama dorota
    można wiedzieć czego uczysz? smile
  • 19.09.16, 21:05
    szkoda ze nie mieszkasz blizej sama bym skorzystała szukam kogoś do pogadania po angielsku a jakos ciezko kogoś takie znależć u nas
  • 19.09.16, 21:25
    zgadajcie się na Skype wink

    --
    "Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.
  • 19.09.16, 21:55
    martini-7 napisała:

    > zgadajcie się na Skype wink
    >

    smile

    Żeby tu mi jeszcze Internet jakoś chodził.
    Bywa różnie wink
  • 20.09.16, 07:50
    Nie jestem nauczycielem z zawodu, tylko z wykształcenia. Matematykiem. Od zeszłego roku mam dwoje uczniów ze szkoły średniej. Córkę koleżanki - maturzystkę i mojego syna z II technikum, a postawiłam sobie za cel, że go przygotuję do matury rozszerzonej, bo możliwości umysłowe to on ma, ale w szkole w tym i przyszłym roku tylko 3 godziny matematyki tygodniowo. Niby robią program rozszerzonej, szkoła też jest dobra, ale nauczycielka mi powiedziała, że w takich warunkach czasowych jest w stanie ich przygotować tylko do podstawowej, a z rozszerzonej robi zaledwie najprostsze zadania. W zeszłym roku oboje moi "uczniowie" mieli okresami całe działy w tym samym czasie, chwilami się zastanawiałam, czy nie umawiać ich razem, ale stwierdziłam, że ma sensu peszyć ich wzajemną obecnością.

    Korepetycji udzielałam w czasie studiów, a potem urlopu wychowawczego. W te wakacje miałam jednego 6-klasistę do poprawki. Też po znajomości, za 15 zł/h...

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • 20.09.16, 10:29
    Moja znajoma, matematyczka, fakt, że pracuje od 25 lat w liceum i jest dobrym nauczycielem ale bierze 100 zł za lekcję od maturzystów. Szok.
    Mój syn miał w szkole 8 godzin matmy a i brakowało trochę czasu na przygotowanie do rozszerzenia.

    Pozdrawiam smile
  • 20.09.16, 11:52
    Może ta znajoma robi to całkiem oficjalnie i wystawia rachunki?

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • 20.09.16, 18:53
    100 woow mega drogo
    ja za angielski córki płace 45 chocolate dużo czy mało ?
  • 20.09.16, 20:35
    chyba tak normalnie smile
    za 45 czy 60 minut?
  • 21.09.16, 08:54
    Ja za angielski płacę 50 zł za 60 minut, ale nauczycielka jest dobra i bardziej się to opłaca, niż 30 u kiepskiej smile Jednak 100 bym nie płaciła, nie wierzę, że dobra lekcja musi tyle kosztować, chyba że grupowa i jest to cena za całą grupę.

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • 21.09.16, 13:28
    U nas to jest taka normalna cena. Co ciekawe 10 lat temu było tak samo wink

    Zgadzam się z tobą.
  • 25.09.16, 21:09
    jak tam na ostatniej prostej??? Ja juz gonie resztka sił, ale mam nadzieje, ze w pazdziernik wejde bez debetu...
  • 26.09.16, 15:33
    u nas tez na oparach, niby na koncie coś jest, niby do wypłaty nie daleko, ale szału nie ma... oby tylko wypłata była wcześniej...

    --
    "Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód." Paulo Coelho.
  • 26.09.16, 12:03
    Nauczycielka angielskiego zmieniła nam cenę. Z 50 zł/60 minut na 45 zł/45 minut. Wiem, że przygotowania jest tyle samo, ale cena zmieniła się ostatnio rok temu. Trochę często...

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • 26.09.16, 15:27
    Ja nie zmieniłam od 10-12 lat wink
    Chociaż przez ostatnie 9 prawie nie uczyłam smile
  • 27.09.16, 21:17
    Wrzesień jeszcze nie zakończony, ale cieszę się, że udało mi się dotrwać bez nadmiarowych wydatków i z zaoszczędzoną odpowiednią częścią pensji. Sukces! Traktuję to jako nadrobienie wakacyjnych wydatków. Biorę też pod uwagę, że w październiku mam więcej wydatków.

    --
    www.oszusty.blogspot.com
  • 29.09.16, 19:51
    Miesiąc prawie minął. Było trochę wydatków szkolnych w sensie kilka podręczników używanych i trochę opłat w szkole dla jednego dziecka typu ubezpieczenie, wyjazd integracyjny. Wyjazd męża kilkudniowy, krótki wyjazd syna. Jakieś pierdoły do ogrodu. Żadnych ubrań, raz obiad na mieście a raczej na wsi, jedna książka do czytania, zwykłe jedzenie, gotowanie w domu, żadnych wyjść, koncertów, kina. Żadnych drogich kosmetyków itp. No i wydaliśmy co prawda trochę mniej niż zwykle ale tylko o kilkaset zł, może do tysiąca. Myślałam, że wydamy mniej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.