Dodaj do ulubionych

Oszczędzanie samego siebie przy sprzątaniu...

08.04.17, 08:59
Taki trochę prowokacyjny post.Pewnie już były podobne, ale dużo nowych, młodych osób na forum ...a trzeba się międzypokoleniowo wspierać smile....
Jak mieć sprzątnięty dom, a jednocześnie nie zamęczyć siebie i domowników (np poprzez narzekanie, wyrzekanie, małe awanturki smile ).
Mnie często brakuje siły i ochoty na generalne porządki. Ostatnio zrozumiałam , że muszę przemyśleć ilość rzeczy..., a i sprzątam np. przez 15 minut efektywnie , a potem odpoczywam. Robię sobie małe plany do realizacji ( np teraz odkurzę wiatrołap itd...). Ale ciągła presja sprzątania mnie zjada....
Może jakieś pomysły z zarządzania czasem i jakieś motywacyjne porady?
Edytor zaawansowany
  • liliawodna222 08.04.17, 10:08
    Ja już w niektórych wątkach opisałam, jak to u nas jest, ale co tam, napiszę jeszcze raz wink

    Po pierwsze generalnych porządków nie robię w roku szkolnym, bo nie mam na to ani czasu, ani chęci ani sił. Na wiosnę myję okna i to już jest wielka AKCJA big_grin Natomiast całą resztę, którą można by podciągnąć pod generalne porządki robię latem, kiedy dysponuję czasem.

    A na co dzień - aby właśnie sprzątanie przebiegało w miarę bezboleśnie - wyznaczam sobie i córce limit czasowy. Tak, córce też, ponieważ nie ma mowy, żebym sama zasuwała, chyba, ze córy nie ma w domu. Jak jest, pomaga seniorce wink Wracając do tematu: czyli powiedzmy jest godz. 10.00 i mówię: córo, za 1,5 godziny ma być błysk! I obie zasuwamy w przyspieszonym tempie (najlepiej jak jakaś rytmiczna, szybka muzyka leci) najpierw odnosząc klamoty na swoje miejsce, potem ścierając kurze, a na koniec wyciągając odkurzacz. Odkurzanie idzie błyskawicznie - 7 minut całe mieszkanie, gdyż jest małe i nie mamy dywanów. W międzyczasie bełcze się pranie w pralce i zmywanie w zmywarce.

    Jak się ma małe mieszkanie, bez ogródka i minimalistyczne, to naprawdę takie sprzątanie jest wykonalne. Ale przyznaję się bez bicia, że nie zawsze myję podłogi na mokro (pewnie jestem brudasem, ale jak słyszę, że niektórzy robią to codziennie lub co drugi dzień to jestem w szoku, ja kompletnie nie widzę takiej potrzeby). Nie mam prasowania, bo bluzki/koszule prasujemy rano przed wyjściem, reszta jest poskładana w szafie.

    Zauważyłam, że najbardziej męczy myślenie o porządkach i ich planowanie, "zabieranie się" za nie. Kiedyś potrafiłam tak sobie załatwić cały dzień. Teraz szybka decyzja: sprzątamy, i jak powiedziałam w 1,5 godziny jest ok. Wstydu nie ma wink

    Ps. W czasie porządków komputer MUSI być WYŁĄCZONY big_grin
  • zonaniezona1 08.04.17, 10:40
    Tak chyba zrobię dzisiaj - 1,5 godziny na sprzątanie łącznie z nastawieniem prania. Mój mąż dzisiaj pracuje - to chyba jutro dodatkowo godzina sprzątania we dwoje i starczy. U mnie też wstydu nie ma, ale jakoś do" wylizanych" mieszkań mi brakuje. Mam znajomego, który bardzo dba o porzadek, Pani do sprzątania przychodzi raz na 2 tygodnie , a jak kiedyś wpadłam - to pomyślałam sobie, że mam podobnie ....Może mam wyidealizowany wzór w głowie....
  • liliawodna222 08.04.17, 11:00
    Naprawdę polecam takie czasowe limity. Człowiek dostaje speeda i nie marnuje całego dnia na snucie się po chałupie udając, że sprząta wink - a to zaniesie kubek do kuchni i nie zmyje wink / komputer / potem zetrze kurz z jednego parapetu / kawka / niespiesznie włoży pranie do pralki / nowe pisemko/ następnie wyjmie odkurzacz, ale zanim odkurzy uzna, że coś by przekąsił... big_grin Jezu, jak ja świetnie znam ten mechanizm... Dlatego nie mogę się rozpraszać, tylko zaciskam zęby, latam po chałupie nie robiąc sobie przerw i wówczas jest szansa, że mieszkanie będzie czyste, ale nie kosztem całego dnia, tylko właśnie godzinki, dwóch... smile
  • mama_dorota 08.04.17, 18:37
    Szykowalam się mentalnie na mycie okien i chyba w dobrym momencie odkryłam, że jest coś takiego, jak elektryczna myjka do szyb. To taki sprzęt z rodzaju "jak ja sobie bez tego wcześniej radziłam?". Zamiast myć w 4 osoby przez kulka godzin, sama uwinęłam się z 10-ma oknami w półtorej, ciągle nie mając jeszcze wprawy. Ramy musiałam umyć ręcznie, ale minimalna ilość smug na szybach to było znaczne ułatwienie w porównaniu z ręcznym pucowaniem. Kosztowała mnie 160 zł plus przesyłka. Ręczników papierowych, aby dopracować efekt przy ramach zużyłam kilka, zamiast 2-3 rolek. Płynu też zużyłam dużo mniej. Naprawdę polecam. Teraz mogę z przyjemnością umyć okna częściej i nie irytuje mnie już tam bardzo to, że kot umazał drzwi tarasowe 2 dni po myciu.

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • agni71 08.04.17, 22:33
    Jaką masz te myjkę? Dojrzewam do zakupu.
  • gingers73 09.04.17, 09:10
    A ja pozyczylam od kolezanki i po 1 umyciu stwierdzilam ze nie warto
    Ramy musze umyc i tak porządnie
    A czy psikam plynem czy myjka i tak cieknie i trzeba wycierac
    U mnie to byłby kolejny gadżet


    --
    BE STRONGER
    THAN YOUR STRONGEST EXCUSE
  • liliawodna222 09.04.17, 10:37
    Dla mnie też. Małe mieszkanie=mało okien, więc spokojnie myję je tradycyjną metodą i nie chce mi się wydawać kasy na bajery, które - jak znam siebie - leżałyby później nieużywane w kącie.
  • zonaniezona1 09.04.17, 11:12
    Ja mam podobnie - największy problem to umycie ram - a tego żadna myjka nie umyje. Generalnie 1 raz myję wodą z płynem do mycia - zmywam brud ..., a kolejną czynnością jest popryskanie środkiem do okien . Okien mam dużo, ale rozkładam czynność na parę tygodni - ale mam spory dom ( relatywnie rzecz jasnasmile )
  • way.on.the.hill 09.04.17, 12:07
    Gdy mój mąż poinformował mnie o tym urządzeniu, zapytałam czy ramy myje, bo u mnie ramy to w sumie największy kłopot. Czyszczenie zabrudzeń, zakamarków - moze dlatego że są białe. Mam 3 okna, myję co 3 miesiące - lubie czyste oka, i lubie je myć wszystkie na raz przynajmniej w jednym tygdniu, albo i tego samego dnia. Chodzę wówczas po domu i napawam się ich czystością. Myję tym Mr Muscle i żadnych mazów nie ma, a moze jak są nie rzucają się w moje oczy. Dodtakowo mój mąz myje same szczyby co jakiś czas, bo jego denerwują plamy i kurz widziany w słońcu. Mnie mycie okien nie przeraża, tylko musze się długo za to zabierac, a potem już idzie.
  • zonaniezona1 09.04.17, 15:11
    Ja kiedyś myłam okna co miesiąc... i prawdopodobnie tu jest różnica - co innego brud z 1/2 roku , a co innego z 3 miesięcy ...
    U mnie okna będą teraz myte w okolicy sierpnia, września smile... Zimą nie ruszam okien - szczególnie z zewnątrz!
  • mama_dorota 10.04.17, 08:34
    Jak myję myjką elektryczną, to cieknie minimalnie, bo ona ten płyn cały brudny płyn. I w tym właśnie siła tego urządzenia.

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • mama_dorota 10.04.17, 08:41
    Miałam na myśli, że myjka całkiem efektywnie odsysa płyn z brudem. Mimo konieczności mycia ram odczułam jednak dużą różnicę.

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • mama_dorota 10.04.17, 08:36
    agni71 napisała:

    > Jaką masz te myjkę? Dojrzewam do zakupu.

    Wybrałam dokładnie tę:
    www.ceneo.pl/28931261#tab=reviews
    bo ma chyba najlepszą opinię na ceneo przy 72 głosach.
    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • joanna_poz 10.04.17, 09:47
    ja mam Karchera, takiego żóltego.
    jak ktoś ma 3 okna, to faktrycznie bez sensu.

    ja mam dom, okien więcej,w tym tarasowe, bardzo duże powierzchnie i karcher to błogosławieństwo dla mnie.
    niewątliwie kwalifikuje się do kategorii "bardzo duże oszczedzanie siebie przy sprzataniu".
  • agni71 13.04.17, 21:47
    mama_dorota napisała:


    > Wybrałam dokładnie tę:
    > www.ceneo.pl/28931261#tab=reviews
    > bo ma chyba najlepszą opinię na ceneo przy 72 głosach.

    A wiesz, że nie czytając jeszcze twojej odpowiedzi, też wybrałam tę? smile Bo mozna myć pod różnym kątem, a będę miała za jakis czas do mycia okno od sufitu do podłogi, otwierane tylko górne części. Na piętrze, więc od zewnątrz nie umyję.

    Jak ktoś ma 3 okna, to faktycznie pewnie zbędny gadżet. Ja mam okien 8 + 3 części drzwi tarasowych, więc trochę tego jest.
    Dziwi mnie problem z myciem ram, ramy mogę myć codziennie, szyby z kolei to dla mnie koszmar. Wiecznie smugi, żebym nie wiem, jak się starała. Z tym, że ja mam ramy drewniane, ciemne, więc ewentualnych niedociągnięć nie widać wink
  • mama_dorota 19.04.17, 09:52
    Też mam ciemne ramy, nie drewniane, ale w okleinie, więc wystarczy mi, że je po prostu umyję. Smugi na szybach za to pucuję i przy ręcznym myciu ciężko mi było zadowolić samą siebie. Dodatkowo, przez to, ze okna nie są dzielone, to był naprawdę intensywny wysiłek.

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • agni71 23.04.17, 12:47
    No to pierwsze mycie okien Leifheitem mam za sobą. Z efektu i nakładu pracy jestem BARDZO zadowolona. Ręcznie napracowałabym sie duzo więcej, a efekt byłby zdecydowanie gorszy (zawsze zostawały mi smugi, choćbym nie wiem, jak pucowała). Na jednym doładowaniu akumulatora odkurzacza umyłam (dzieląc to na 3 dni w sumie) 11 okien i 3 części drzwi tarasowych. Ten zakup to były dobrze wydane pieniądze.
  • joanna_poz 10.04.17, 09:58
    liliawodna222 napisał(a):


    Ale przyznaję się bez bicia, że nie zawsze myję podłog
    > i na mokro (pewnie jestem brudasem, ale jak słyszę, że niektórzy robią to codzi
    > ennie lub co drugi dzień to jestem w szoku, ja kompletnie nie widzę takiej potr
    > zeby).

    zakładając, że nie masz psa, to nie widze w tym nic dziwnego.
    u mnie głownym "winowajcą" jest pies, a i to na mokro robię podłogi raz w tygodniu, w tygodniu ewentualnie mopem przelecę jakiś fragment (wiatrolap lub przy drzwiach tarasowych w kuchni, bo tam czesto go wpuszczamy z ogródka).
  • chocolate-cakes 08.04.17, 10:43
    U nas są cztery osoby i każdy coś sprząta. Córka leniuszek najmniej wink
    Sprzątamy na bieżąco. Przyznam że najwięcej robi mąż bo jest pedantem i męczy się w bałaganie smile
    Jakoś to idzie. Jest w miarę czysto chociaż pewnie mogłoby być jeszcze częściej ale nie mamy na to czasu ani ochoty.
  • chocolate-cakes 08.04.17, 13:24
    I zabraliśmy się za chowanie rzeczy zimowych oraz wyciąganie wiosennych. A przy okazji porządki w pomieszczeniu gospodarczym smile
  • martini-7 08.04.17, 14:59
    A ja dziś oszczędzam się bo, po pierwsze znowu mam anginę, a po drugie mąż zaczął remont pokoju dzieci, co daje nam usprawiedliwienie do pewnego chaosu w domu wink

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • agni71 08.04.17, 17:11
    U mnie sprzątam ja i dzieci, w sumie 4 osoby. Nie wyznaczam limitu czasowego, bo bym sie chyba wściekła. Przerwy robię, po zrobieniu jakiegoś etapu, zazwyczaj po sprzątnięciu łazienek, później po kuchni, i po reszcie. Wychodzą zreszta w trakcie naturalne przerwy, bo np. jedno odkurza, drugie myje mopem, a ja w tym czasie sobie posiedzę smile Dzieci ogarniają swoje pokoje (u najmłodszej odkurzam ja, bo ma spory pokój i dywan), łazienki i kuchnię sprzątam ja, a resztę robimy wspólnie. Sporadycznie zdarzy mi się nie umyć podłóg (robię to raz na tydzień), zazwyczaj jak sprzątam np. dzień przed wyjazdem. Wtedy myślę bardziej o pakowaniu niż sprzątaniu. Ale jednak różnicę widzę, woda po 2 tygodniach jest zdecydowanie brudniejsza, a po kątach szybciej zbierają się "koty". Okien nie lubię myć, kiepsko mi to idzie, mam zawsze wrażenie, że się narobię, a efekt mizerny uncertain A trochę ich mam... Najbardziej chyba nie lubię porządkowania, podnoszenia, przestawiania, wycierania kurzu itp.

  • gingers73 08.04.17, 17:37
    Utrzymuje ład na co dzień
    Jak ktoś bez zapowiedzi wpadnie zawsze jest tak samo lub prawie
    Sprzątam raz w tygodniu a raczej mąż bo odkurza itp
    Ja czasem jak mam fazę myje podłogi
    Okna dwa razy w roku ale niekoniecznie przed świętami
    W szafkach, szafach jak mi sie zachce robię przegląd a na co dzień odkładam żeby na wierzchu było jak najmniej dzięki czemu zawsze wydaje się że jest porzadek wink
    Nienawidzę pracować
    Kurcze
    Ostatni raz miałam w ręku żelazko kilka lat temu

    --
    BE STRONGER
    THAN YOUR STRONGEST EXCUSE
  • zonaniezona1 08.04.17, 17:53
    O jejku ... żelazko parę lat temu .... Zazdroszczę smile
  • martini-7 08.04.17, 18:20
    a ja prasować lubię, ale dopiero jak mi się zbierze trochę bo, jak mam dla 5 koszulek rozkładać deskę to odpadam... no ale przy dzieciach to nie problem nazbierać wink nie prasuję tylko naszych rzeczy, tj naszych koszulek bo, już koszule to tak. Choć prasowanie to chyba jednak nie jest w trójce moich ulubionych czynności tongue_out

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • liliawodna222 09.04.17, 10:42
    Prasowanie to znienawidzona przeze mnie czynność. Poza koszulami/bluzkami nie mamy nic, co wymagałoby prasowania. Może czasem jakaś letnia kiecka, ale właśnie się zastanawiam, czy jeszcze takową posiadam... W szale porządków jakiś czas temu wywaliłam większość ciuchów...
    Dżinsów, w których wszyscy namiętnie chodzimy, w ogóle nie prasuję, pościeli także (nie widzę najmniejszego sensu), niezrozumiałe jest dla mnie prasowanie ręczników - po wyschnięciu są u mnie sztywne jak blacha (takie uwielbiam!) i fantastycznie wchłaniają wodę.
  • coralin 09.04.17, 11:40
    Też nienawidzę prasować, no ale koszule są takie pięknewink
  • way.on.the.hill 09.04.17, 12:17
    Ja akurat lubię prasowanie, lubię odkładanie rzeczy na miejsce. Nie lubię zmywania, odkurzania, mycia podłóg. Oszczędzam siebie starajac sie jak najmniej bałaganić. Bałagan się bierze u mnie nie nawet z tego, że nie odkładam na miejsce, ale że wiele rzeczy nie ma wygodnego miejsca, musze upychac, stąd nie lubie tego tak od razu odkładać. Denerwuje mnie jak się na zewnątrz nazbiera wiele rzeczy do zrobienia. Dla mnie oszczędzanie siebie i czasu to też posiadanie garderoby nie przepelnionej - wtedy wiecej miejsca na inna rzeczy, które nie mają za bardzo swego lokum i to szybkie ubieranie przed wyjsciem gdziekolwiek.

    Mam małe mieszkanie, mało dość rzeczy, ale nadal problem z wieloma rzeczami pod tytułem gdzie je ulokować - szybko robi się rzeczowa zwierucha. Dziecko robi dużo niekontrolowanego rozgardiaszu. I wolę po nim sama sprzątać, bo on nawet ścinki po pracach ręcznych by zostawił, bo to mu się "jeszcze przyda".
  • gingers73 09.04.17, 12:31
    Oj tak takie przydasie sa najgorsze
    Ale jak mu kiedyś podczas wakacji zrobiłam porzadek wrócił i pyta gdzie jest takie cos niebieskie ? wink
    Zauwazylam ze im mniej rzeczy tym łatwiej
    Dlatego staram sie teraz z rozsądkiem kupowac ciuchy
    Planuje to
    Nie kupuje bo chodze po sklepie tylko wg potrzeb np
    2 spodnice, klasyczna bluzka, sportowe buty, porządny biustonosz
    I koniec

    --
    BE STRONGER
    THAN YOUR STRONGEST EXCUSE
  • way.on.the.hill 09.04.17, 12:40
    Ja musze sobie wpoić, ze już cokolwiek do ubrania mam - że nie musze już tak na łapu capu smile A teraz to już tylko perełki, odpowiadajace kolorem i fasonem, długością - coś co wyjmę następnego dnia z szafy i założę. A w zeszłym miesiącu kupiłam dwie bluzki, które ostatecznie bede mogla nosić w zimniejsze dni pod sweterki sad

  • way.on.the.hill 09.04.17, 12:44
    Acha, jak ja mam w domu taką zwieruchę, ze nie wiem w co ręce włożyć i siedzę przed laptopem, to sie mobilizuję tak: za 10 minut biorę się za porządek i tylko porobię przez 20 min a potem w nagrodę kawka. Ale jak już zacznę i sie rozkręce to ostatecznie w 40 min uwinę się ze sprzątaniem, a potem inne obowiązki lecą. Ale najgorszy pierwszy krok w tym tym domu, ktory przypomina czesto jak po przejsciu tornado.
  • zonaniezona1 09.04.17, 13:34
    To prawie jak ja...ale to mało efektywne smile)))
  • an.16 10.04.17, 11:43
    Mam panią sprzątająca "od zawsze", bez względu na stan finansów. To dla mnie po prostu "must be" i gotowa jestem zrezygnować w wielu wydatków, ale nie z tego. W ten sposób oszczędzam siebie i mam czas na nicnierobienie, co w moim przypadku jest czytaniem i oglądaniem filmów. Raczej nie przejmuję się stanem domu pomiędzy sprzątaniami, nie pamiętam jaki kolor ma nasz odkurzacz.
  • duchess85 13.04.17, 15:12
    Mam tak samo. Koszt pani, która sprząta przez powiedzmy 6 - 7 godzin to w przeliczeniu 2 godziny mojej pracy zawodowej, a i tak zrobiłabym to dużo gorzej. Drobne sprzątanie tak, wielkie porządki nie - nie pamiętam, kiedy myłam okna albo pastowałam podłogi wink
  • gingers73 13.04.17, 21:02
    Ja nie mam Pani
    A i tak mam czas na książki, filmy i fitness
    Codziennie ogarniam nieład przez około 10 / 15 minut
    W weekendy chłopaki odkurzaja
    A ja jak mam wene wycieram na mokro ale rzadko
    Zwierząt brak
    Dywanów brak
    Kolory praktyczne
    Myślę że gdybym mc nie sprzątala różnicy by wielkiej nie było
    Pamiętam 1 mieszkanie i kremowe kafelki plus biały jesion
    Choć moja koleżanka w 1 mieszkaniu popełniła gorsze błędy czyli ciemne podłogi

    --
    BE STRONGER
    THAN YOUR STRONGEST EXCUSE
  • chocolate-cakes 22.04.17, 16:36
    duchess85 napisała:

    > Mam tak samo. Koszt pani, która sprząta przez powiedzmy 6 - 7 godzin to w przel
    > iczeniu 2 godziny mojej pracy zawodowej, a i tak zrobiłabym to dużo gorzej. Dro
    > bne sprzątanie tak, wielkie porządki nie - nie pamiętam, kiedy myłam okna albo
    > pastowałam podłogi wink

    Ja nie potrafię się przemóc smile
    Podłóg nie pasuję w ogóle a okna myje mąż. Ja myłam raz po budowie domu, 10 lat temu.
    Wiem że na przykład popracuję dwie godziny ucząc angielskiego, miło i przyjemnie, dostanę za to na przykład stówę i mogłabym to wydać na sprzątanie całego domu, chyba całkiem porządne. Ale nie umiem, żal mi pieniędzy wink
  • liliawodna222 22.04.17, 19:18
    Mnie po pierwsze żal pieniędzy, po drugie czuję wewnętrzny opór przed wpuszczeniem kogoś do domu i pokazaniem naszych brudów ( a co dopiero przed poproszeniem o posprzątanie wink ), a po trzecie uważam, że sami powinniśmy ogarniać swoje 55m2... Takimi oto bowiem dysponujemy "przestrzeniami" wink Więc bez przesady z tą pomocą, ja na pewno jej nie potrzebuję, natomiast zdecydowanie potrzebuję siebie od czasu do czasu zdyscyplinować, a nieco częściej rodzinkę smile
  • zonaniezona1 15.04.17, 20:40
    To w moim odczuciu jest niepotrzebna ekstrawagancja, kiedyś miałam panie do sprzątania, jakoś nie czuałam się specjalnie super, ale wtedy względy zdrowotnie przeważyły. Dla mnie ważny jest każdy grosz..., a dopóki mogę to zrobić traktuję to jako sport i ćwiczenia fizycznesmile
  • mama_dorota 19.04.17, 09:55
    zonaniezona1 napisała:

    > To w moim odczuciu jest niepotrzebna ekstrawagancja, kiedyś miałam panie do spr
    > zątania, jakoś nie czuałam się specjalnie super, ale wtedy względy zdrowotnie p
    > rzeważyły. Dla mnie ważny jest każdy grosz..., a dopóki mogę to zrobić traktuję
    > to jako sport i ćwiczenia fizycznesmile

    W zasadzie mogłabym sobie pozwolić na płatną pomoc przy sprzątaniu, ale dopóki mam w domu nastoletnie dzieci, to ze względu na nie uważam, że powinniśmy to robić własnymi siłami. Z płatne pomocy skorzystałam po przeprowadzce, gdy trzeba było posprzątać opuszczone mieszkanie, a my wszyscy wraz z dziećmi byliśmy wyczerpani malowaniem i samą przeprowadzką.
    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • way.on.the.hill 22.04.17, 12:34
    Podoba mi się pomysł z tymi codziennymi 15minutówkami.
    Może do tego dorzucić, ze zawsze idę spać w uporządkowanym domu, czyli jeszcze takie 15min przed snem.
  • zonaniezona1 22.04.17, 14:57
    Niech będzie 20 minut . Te minuty razy 7 dni w tygodniu to ponad dwie godziny tygodniowo. Jakby zaangażować jeszcze jedną osobę w domu do sprzątania to byłoby 4,5 godziny tygodniowo. Wiecie co ? Kuszące... Od dzisiaj wprowadzam smile .Może to rozwiąże problem sprzątania w moim domu .
  • chocolate-cakes 22.04.17, 16:31
    Ja przed snem po prostu padam. Już o 21.00 jestem tak wykończona i śpiąca, że w ogóle nie myślę o sprzątaniu. Wstaję wcześnie a do tego w nocy budzą mnie koty. Nie mam problemu z odkładaniem rzeczy na miejsce. Codziennie zmywarka jest opróżniana, kuchnia posprzątana, jeśli pranie jest suche to jest złożone. Co najwyżej nie jest odkurzone i łazienki po 4-5 dniach zaczynają wyglądać niefajnie. Ale tego nie mam siły sprzątać wieczorem. W sobotę też mi się nie chce. Dzisiaj pracowałam za koleżankę 2,5 godziny, byłam u taty w szpitalu i zrobiłam małe zakupy. Mąż zrobił obiad i odkurzył cały dom. Jutro mąż jedzie na tydzień na szkolenie a ja na kilka godzin do pracy. Trudno, będzie brudno. Chyba że dzieci zagonię smile
  • way.on.the.hill 22.04.17, 20:23
    Łazienkę, tak aby była posprzatana na tyle, ze nie odrzuca sprzątam właśnie takie 15min. Raz na jakiś czas sprząta mąż, wtedy jest wypucowana.
  • liliawodna222 22.04.17, 20:31
    Mnie wkurza to, że u nas łazienka momentalnie wraca do stanu wyjściowego. Czyli bajzlu. Kwestia maks. dwóch dni uncertain Musimy ją sprzątać bez przerwy.
  • chocolate-cakes 22.04.17, 20:36
    To fakt. U mnie przy czterech osobach, już po dwóch dniach jest, może nie brudno, ale czysto też nie. Lubię sprzątać bardzo dokładnie. Ale dzisiaj posprzatalam w kilka minut, dzieci mi pomogły i jest czysto smile
    Pomalowalam paznokcie i już nic nie robię smile
  • liliawodna222 22.04.17, 20:39
    A ja dziś NIC nie zrobiłam wink Tylko pranie. Niestety jutro trzeba będzie ruszyć do jakiejś roboty, gdyż tydzień zapowiada się bardzo ciężki i nie będę miała czasu na porządki.
  • chocolate-cakes 22.04.17, 20:45
    No i dobrze 👍
    Trzeba odpocząć.
    Ja wczoraj wstawiam dwa prania, dzisiaj kolejne.
    Do czwartku mam ciężko, na pewno nie będę prała, sprzątała ani robiła zakupów, a obiady będą szybkie.
  • way.on.the.hill 22.04.17, 20:44
    Ale tak to jest z łazienkami. Toaletę to najlepiej codziennie czyścić. Ja tak co dwa-trzy dni sprzątam łazienkę i własnie przez 10 do 15 minut. Nas - trzy osoby, ale jeszcze kot - też korzysta, ale nie pomagawink
  • zonaniezona1 22.04.17, 21:30
    Zagniłam męża "współpracy " dzięki czemu w 1,5 godziny ogarnione jest mieszanie.. Super smile
  • chocolate-cakes 22.04.17, 21:34
    way.on.the.hill napisał(a):

    > kot - też korzysta, ale nie pomagawink

    smile
    U mnie dwa koty. Sierść jest wszędzie. Trzeba częściej odkurzać, a czasem używać furminator.
    Moje są wychodzące, więc brudzą diabły jedne. Z kuwety w domu raczej nie korzystają.
  • tol8 24.04.17, 20:46
    Dlaczego?
    Moja łazienka sprząta się w 5 minut. Z zegarkiem w ręku pewnie mniej. Spryskuję lustro i umywalkę, wycieram. Kurz na parapecie, pralce i półce na ręczniki. Zalewam wc, myję deskę i kibelek wewnątrz. Spłukuję. Mop w rękę i myję podłogę. Koniec. Łazienka ma 5,5m².

    Kluczem do sukcesu są puste blaty. Na wierzchu mam mydło w płynie i ręcznik do rąk. Na półce ręczniki złożone w kostkę. Reszta w szafkach i szufladach.
    No i fakt, że robię to codziennie sprawia, że sprzątania jest niewiele.

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • joanna_poz 25.04.17, 08:58
    a masz w tej łazience jakąś wannę? prysznic?

    wannę to i owszem da się umyć w miarę szybko, ale już porządne wypucowanie kabiny prysznicowej to co najmniej kwadrans.
    a płytki wokół tego?
  • chocolate-cakes 25.04.17, 11:25
    O tym samym pomyślałam wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.