Dodaj do ulubionych

czerwiec 2017

02.06.17, 15:08
czekam, czekam i nic z tego czekania, wiec ponownie zakladam watek smile Fajnie mi se w nim odlicza do konca...
Ledwo sie zaczal, a ja juz troche polynelam z wydatkami "ubraniowymi" uncertain Zla jestem bo moze jednak moglam sie powstrzymac... No ale za to zadnej chemii w tym miesiacu nie planuje bo mam zapasy proszkow, plynow i calej reszty smile

Patrze na wydatki z ostatnich miesiecy i coraz wiecej niestety na jedzenie idzie uncertain w porownaniu z ubieglym rokiem nie sa to jakies drastyczne zmiany, no ale zawsze... A lepiej nie bedzie bo synowie rosna i maja wilczy apetyt.

A tak to czerwiec zapowiadalby sie znosnie gdyby nie oplata za kolonie uncertain
Edytor zaawansowany
  • 02.06.17, 18:33
    U nas poza wczorajszym małym wejściem z dziecmi na lody to czerwiec praktyczne bez wydatków jeszcze, ale lada moment się konczy bo, u nas długi weekend i za 3-4 godz wyjeżdżamy no i się zacznie. Obiecaliśmy dzieciom wyjscie z okazji wczorajszego Dnia Dziecka, parę rzeczy też kupimy pewnie będąc w PL jak to zawsze bywa.... ech, szkoda tylko, że to nie wyjazd na dłużej, no ale i ta chwila cieszy. No i od czerwca potem juz na powaznie trzeba zacząć oszczędzanie bo, co ważniejsze zakupy będą porobione, a jeszcze trzeba zapłacić drugą część za wczasy. Koniec z wydawaniem, no może tylko pare rzeczy na działkę dokupie bo, ślimaki i mszyce się wprowadzać próbują.

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • 02.06.17, 20:54
    -malowanie jednego pomieszczenia
    -drobna przeróbka w przedpokoju
    -mało na ubrania dla mnie i syna - choć muszę rozejrzeć się za butami do stroju na rozmowy o pracę
    -wykorzystywanie sezonowych warzyw
    -kontrolowanie na bieżąco wydatków i stanu konta
  • 03.06.17, 23:13
    Zobaczymy jak będzie.
    Byliśmy dzisiaj na fajnej wycieczce w naszym regionie, na bardzo długim spacerze. Trochę poszło na paliwo i na obiad. Córka była na koncercie w Warszawie, półtora dnia. Syn za granicą, niedługo wraca, jedzenia schodzi mniej wink
    Sporym wydatkiem będzie dentysta.
  • 03.06.17, 23:38
    Witajcie smile

    U mnie czerwiec zaczął się od giga wydatku na ortodontę, bo właśnie zdejmujemy aparat. Zaniemówiłam z wrażenia, szczerze mówiąc: "jedyne" 800zł za jednym zamachem. Matko jedyna. A to dopiero połowa aparatu...

    Poza tym nic specjalnego. Powoli plany wakacyjne czas poczynić, ale szczerze mówiąc nigdzie nie chce mi się jechać. Pojadę jednak, być może nawet sama, najpewniej w jakąś polską głuszę. Trza się zregenerować. Reszta rodziny ma swoje plany, podobno bardziej atrakcyjne od moich, hehe wink To się dopiero okaże wink

    Byłam z psicą u weterynarza - pazury, szczepionka i krople na kleszcze i wydałam stówę.

    Dzień Dziecka, zakupy na weekend i jakieś pierdoły - myślę, że zdążyłam w ciągu trzech dni wydać połowę mojej oszałamiającej pensji. Bomba.

    Myślę, że przez 3 dni w sumie wydałam połowę mojej

  • 04.06.17, 11:27
    to zdejmowanie aparatu takie kosztowne czy wlicza sie w to ten ruchomy, ktory potem przez jaksi czas trzeba nosic? Straszne koszty...
  • 04.06.17, 11:49
    Jedno i drugie... Tak, wliczony ruchomy (na razie wzięli wycisk) plus "obsługa" tego dolnego, który trzeba było dokręcić... To prawda, koszty straszne, ale efekt jest smile
  • 05.06.17, 06:57
    Zaczelismy od tankowania benzyny i zakupow spozywczych w zw z rodzinna urodzinowa kolacja.
    Przed nami jeszcze jedna impreza u nas i jeden spory prezent na sam koniec miesiaca, i tak sobie mysle, czy juz raczej nie bedzie to z pieniedzy lipcowych....
    A, jeszcze był Dzie Dziecka i tez 100 pooooszla smile
    W tym miesiacu mniej stalych oplat, w maju zaplacilam za noclegi "wakacyjne" w maju i czerwcu, wiec teraz juz "tylko" paliwo.
    Jedzeniowo - wieksze zakupy przed ww wymieniona impreza, a na codzien - oproznianie zapasow wink dzis dokupilam nabial na caly tydzien. Z ogrodka mamy juz mnostwo zieleniny, ziol i salat.
    Powinnam nabyc sobie trapery i bikini, ale... w sumie to tak naprawde dopiero na wrzesien....
    No to chyba tyle planow?

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 20.06.17, 08:04
    10 dni w Bieszczadach 2 dorosłych osób
    noclegi - 432
    paliwo - 320
    zwiedzanie i pamiatki - 690
    do tego kilka wypadów do knajpy, generalnie i tradycyjnie jedzenie w tzw własnym zakresie czyli pichcenie sobie samemu w kuchni lub na grillu
    W sumie calosc, w tym sporo, np lwowskich slodyczy czy gorskich wszelakich serow przywiezionych do domu, wysłana moc kartek etc etc - wyszło 2195. Wliczylam w to tez wydatki w euro i hrywnach.

    Teraz przed nami jeszcze jedna imieninowa kolacja i... czekamy lipca.
    Na biezaco - truskawki - głównie do jedzenia, a jemy ok 2 kg na 4 osoby dziennie; zas wczoraj dokupiłam sadzonek kwiatkowych. z drugiej strony - z ogródka sporo jarzyn, ziół i poziomek zbieram smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 20.06.17, 08:12
    Błąd!
    10 dni w Bieszczadach 2 dorosłych osób
    noclegi - 432
    paliwo - 320
    zwiedzanie i pamiatki - 490
    z jedzeniem, knajpami i przywiezionymi specjalami - 1995 smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 30.06.17, 12:09
    U nas takze koniec czerwca smile
    Mimo wyjazdu , na którym nie oszczedzalismy, mimo 2 imprez - sporo kasy zostało, tak więc - oby wiecej takich czerwców smile
    A lipiec... A lipiec to już będzie zupełnie, zupełnie inna bajka, wrecz nowa bajka smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 30.06.17, 18:34
    czekolada - ale bajka z gatunku pieknych czy wrecz przeciwnie? Oby to pierwsze smile

    U mnie lipiec zapowiada sie wydatkowo pod wzgledem "okolosamochodowym", a tak to nie powinno byc zle, chociaz dochody ze wzgledu na wakacje beda mniejsze...
  • 30.06.17, 21:41
    Czerwiec - wyszedł nam nadspodziewanie dobrze. Z zalożonej kwoty 5400 zł na 5 osób zostalo mi jeszcze 600 zł.
    Ale nie było żadnych rachunków do płacenia, czego nie mogę powiedzieć niestety o lipcu:
    Będzie:
    - prąd
    -gaz
    -woda
    oraz
    -dopłata do kolonii dziecka (dużo pokrywa zakład pracy męża)
    - ubezpeczenie samochodu nr 2
    - spory wydatek medyczny (ok. 600-700 zł)

    Nie spodziewam sie w żaden sposób wyżyć za te 5400 zł.
  • 30.06.17, 22:07
    Macie płatności co 2 miesiące?

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 01.07.17, 00:28
    ja mam prąd co dwa miesiace i gaz tez co dwa. Na szczescie sie nie pokrywają, wiec jest latwiej smile
  • 01.07.17, 10:10
    Ciekawe! Nie mam gazu, ale ciekawi mnie prad, w jakiej firmie? Przepraszam, moze powinnam przeszukac pradowe watki, ale moze to mniejszy klopot?

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 05.06.17, 08:19
    Po maju, kiedy tak mało wydaliśmy, zdecydowaliśmy się na dodatkowy wyjazd w czerwcu. W Polsce. Już opłaciliśmy 2 noclegi. Zdecydowaliśmy, że lato nadeszło, trzeba trochę poluzować, żeby więcej przyjemności było na co dzień. Takich drobnych, ale cześciej. Nic wielkiego: jakieś wino, lepsze jedzenie, ubrania, kosmetyki. Ciekawe jak to będzie wyglądało w podumowaniu czerwca smile Mam nadzieję, że nie tak źle. Córkę np. namówiłam, żeby kurteczki do sukienki poszukała lumpeksie. Znalazłysmy jeansową granatową za 24 zł i jeszcze czarną wiskozową sukienkę do niej za 16 zł. A najtańsze kurteczki w sieciówkach były po 100, 150 zł. Zostało jej jeszcze na inne kolory kurteczek.
    Często udaje się Wam znaleźć to, czego szukacie albo jeszcze lepsze w lumpeksach?
  • 05.06.17, 08:53
    nic nie udaje mi się znaleźć w lumpeksach - korzystam z promocji ulubionych sieciówek, czyli Mango i H&M i uzupełniam tylko braki w innych, jeśli akurat na coś trafię.
    Czerwiec rozpoczęł zakupami ubraniowymi, bo w mojej szafie pusto. DD promocja 50% w Biedronce więc kupiłam już pierwsze prezenty na Mikołajki smile.
    Z większych wydatków brakuje mi butów dla córki, ale na razie ma w czym chodzić więc spokojnie.
    W tym mcu skończę kredyt, który planowo był do października więc w portfelu 250 pln zostanie, ale z drugiej strony wakacje zaraz i gotowanie w domu więc pochłonie te 250 z nawiązką.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22ndf9h6w1vt6qz.png
  • 10.06.17, 13:51
    Ja też nie kupuję w lumpeksach, bo nic nie moge znaleźć. Już tyle podchodów robiłam i nic. Wszystko w gorszym stanie niż to co ja noszę po domu. Kupuję w sieciówkach, choć mnie ta jakość dobija. Większośc patrzac na kolor, fason, fakturę, materiał to jedno wilekie g i przez to nie lubię zakupów i często nie mam już w czym chodzić, bo wracam z niczym ze sklepu. Zaskakujecie mnie z tymi metkami. Ciekawe jak będzie u mojego syna w szkole.
  • 12.06.17, 19:45
    Kiedys byly lepsze rzeczy w sh
    Ostatnio bylam w kilku
    Obejrzalam kilkanaście rzeczy i tylko jedna okazało sie fajna
    Synowi juz dawno nic nie upolowalam

    --
    BE STRONGER
    THAN YOUR STRONGEST EXCUSE
  • 12.06.17, 22:32
    Synowi akurat upolowałam dwie fajne bluzki. Ale już mi się nie chce tam zachodzić. Wolę tesco. Dziś kupiłam kika ubrań na lato i jeszcze była przecena -30%.
  • 13.06.17, 08:08
    Ja w sobotę byłam na zakupach ubraniowych dla siebie. Wszystko kupiłam w sieciówkach. Chyba byłam w dobrym nastroju, bo prawie wszystko, co mierzyłam, mi się podobało. Teraz będę miała nowe zestawy na wyjazdy przynajmniej na rok. Jeansy, granatowe spodenki, czerwony sweter (likwidacja w Krakowie sieci Kaphal), 4 proste T-shirty (2 czarne, 2 w paski) i czarna bluza z kapturem. Powinno wystarczyć na jakiś czas. A sukienki znowu dla siebie żadnej nie znalazłam. Niestety. Już chyba 3 rok czegoś szukam. Dziwne, bo kiedyś miałam ich bardzo dużo i nie miałam takich problemów. A - i mąż wreszcie znalazł skórzane buty do jeansów w TKMaxie. Mimo że na półkach [ustki, te akurat grzecznie na niego czekały smile Fajnie, bo też długo szukał.
  • 19.06.17, 14:17
    Już za chwilę budżet miesięczny przekroczymy o 50% uncertain No ale fajnie się bawimy, więc nie żałuję. Na dobre zaczął się czas wakacyjny. Jeszcze 1/3 miesiąca i chyba już jakichś większych wydatków nie bedzie, bo nast. weekend wyjazd do rodziny.
    Wy też tak poluzowaliście, czy pilnujecie budżetu?
  • 05.06.17, 12:01
    W lumpeksach nigdy, nigdy mi sie nie udawalo, wiec zrezygnowalam. zawsze czulam sie tam jak dziecko we mgle!
    Natomiast co do faktycznych zakupow ciuchowych to przede wszystkim dziękuje Najwyzszemu, ze moje Dziecko nigdy nie interesowalo sie metkami, nigdy! Ma tak samo jak ja - ma sie podobac i juz! Nam ma sie podobac smile
    Najlepszym wyjsciem przez lata bylo szycie - przez Mamę i Babcię. A oprocz tego - ja mam jeden sklep z kieckami, gdzie sa idealne dla mnie, cena jak za "barszcz", kupuje od lat przynajmniej 20. Do tego decatlon i lidl. a ostatnio przekonalam sie do ... tesco smile
    I tak, ja zawsze kupuje konkretnie to co potrzebuje smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 05.06.17, 22:13
    u mnie też nie ma zainteresowania metkami i zarówno 8 latka jak również jej 16 letni brat, noszą wszystko co kupię.
    Lidl fajny cenowo, ale walka o ubrania mnie odstrasza, kupuję przy okazji będąc...jeśli coś trafiam wink.


    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22ndf9h6w1vt6qz.png
  • 06.06.17, 06:25
    Zgadza sie, do zakupow ciuchowych w lidlu trzeba miec talent i zdrowie, albo .... szczesliwy przypadek smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 06.06.17, 10:26
    Zawsze mnie dziwiło do nabożne podejście do metek. W domu obśmiewamy. A córka ma zakodowany tekst "przecież nie będę z siebie za darmo robiła billboardu firmy X czy Y". Z lubością powtarza koleżankom wink Dla nas widoczne logo oznacza, że towar nie nadaje się do zakupu. Wyjątkiem buty NB, bo Młoda je lubi, a chyba na każdym modelu literka.

    W lidlu nie kupuję ubrań. Mam stamtąd jakieś przypadkowe koszulki funkcyjne czy leginsy, ale nie przepadam za nimi.
  • 06.06.17, 10:43
    Po dramatach jakie dzieja sie w 6 klasie podstawowki, a dzialy sie tez wczesniej, w zwiazku z "metkami" - to ja mam za co dziękowac.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 06.06.17, 10:43
    Aj, dramaty nie w szkolach mojego dziecka, ale w szkolach u rodziny.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 06.06.17, 21:58
    U mnie w rodzinie dzieci uczęszczające do szkoły na wsi niedaleko Wrocławia muszą mieć metki.....inne ubrania są nieakceptowane. Jeden z chłopców poszedł do liceum gdzie są dzieci z bogatych domów i nie może się różnić więc kupują koszulki po 500 pln/szt, dżinsy za niewiele mnie i NB tylko te najdroższe modele smile))). A mnie to bardzo bawi zwłaszcza gdy wiem, że rodzice ledwo wiążą koniec z końcem, ale młody chce, młody ma heh

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22ndf9h6w1vt6qz.png
  • 06.06.17, 23:11
    Jakie metki i jakie sklepy macie na myśli?
  • 06.06.17, 23:47
    w ww.przyapdkach, to Tommy Hilfiger, Ray Ban, NB, Adidas, Zara - kolekcja męska. Ww dzieci zakupy"robią" na zalando - kupują i wysyłają link do zapłaty rodzicom.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22ndf9h6w1vt6qz.png
  • 07.06.17, 08:59
    U nas to słabsze dzieciaki w klasie może mają takie potrzeby, słabsze w sensie społecznym. Te pewne siebie, które robią coś ciekawego poza lekcjami, dobrze się dogadują z innymi i mają przyjaciół w różnych grupach, tych pozaklasowych - nie muszą. Widać to jak się zmienia układ relacji w kolejnych klasach. Te, które wiedzą, czego chcą, powoli stają się tzw. gwiazdami, wokół których zaczyna się powoli koncentrować reszta. Krzykacze przestają być w centrum, jak się okazuje, że z nimi nudno i tylko kasę się wydaje w nudnych knajpkach. Tak jest w każdym razie gimnazjum u mojej córki.
  • 07.06.17, 09:39
    Nie znam kompletnie tego zjawiska. Moje dzieci już skończyły gimnazjum. Oczywiście że noszą jakieś marki typu Zara, Pull&Bear czy tam Bershka a nawet inne, gdy uda się kupić coś fajnego i wygodnego w dobrej cenie i dobrej jakości. Ale nie są to T-shirty za 500 zł, dla mnie to jakis szok
  • 07.06.17, 17:10
    Dla mnie też...
  • 07.06.17, 21:26
    dla mnie też, do tego gryzie się z moim sumieniem, bo wiem, że dochody ukryte / wszelkie stypendia/ mops/500+.....i te koszulki po prawie 500 pln żeby pasować do elitarnego grona

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22ndf9h6w1vt6qz.png
  • 07.06.17, 11:10
    Czerwiec będzie pod znakiem mega wydatków. Kupno samochodu bo nam się rodzina powiększyła. Nie piszę ile bo nie chcę na to patrzeć. Włochy na tydzień dla starszego w last minute 1700, chrzciny najmniejszej 2300 za przyjęcie a ksiądz to nawet nie wiem ile bierze ale obstawiam 500-1000. Do tego fotograf i ubranko, pewnie kolejne 500. Rodzinny wyjazd jeszcze w czerwcu. Tylko Bieszczady więc zaledwie ze 3-4tys. Opłata półkolonii dla średniej to groszowa sprawa. Aaaaaaa, no słabo to wygląda.
  • 07.06.17, 11:27
    Ksiądz 500-1000? Ja za chrzciny 100 zł dałam (miało być co łaska).
  • 07.06.17, 12:53
    za pierwszy chrzest 200zł zapłaciliśmy,a to i tak na wcisk bo, ksiądz nie chciał brać od nas, a za drugie nic bo, nie chciał brać, a potem się z nim rozmijaliśmy bo, my mieszkamy bardzo daleko od miejsca w którym chrzest był, ale wyrównamy i to bo, ksiądz jest ok i chcemy mu zapłacić, a nie że musimy

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • 07.06.17, 13:24
    u nas za chrzest " co łaska" i 16 lat temu dałam 50 pln, a 8 lat temu 100. W życiu nie uznałabym kościelnego cennika

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22ndf9h6w1vt6qz.png
  • 07.06.17, 13:32
    Za chrzest średniej 8 lat temu mąż płacił 500.😕 U nas bardzo drogo jest.
  • 07.06.17, 13:45
    Tylko Bieszczady więc zaledwie ze 3-4tys.
    ???
    Rany Julek - mozesz cos wiecej zdradzic??
    Na ile tygodni? Na ile osób? z jedzeniem, z przejazdem? same noclegi?


    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 10.06.17, 08:25
    Byliśmy w maju w Turcji,5* all inclusive, 2+2,oczywiście last minute za 4300.nie stać mnie na Polskę niestety,dlatego w czerwcu znów lecimy za granicę.
  • 10.06.17, 09:13
    z jakim biurem?

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22ndf9h6w1vt6qz.png
  • 10.06.17, 13:23
    Jak dzieci chodzą do szkoły w maju i czerwcu ciężko o wyjazd. Z kolei w sezonie ceny wyższe.
    I kółko się zamyka.


    --
    BE STRONGER
    THAN YOUR STRONGEST EXCUSE
  • 10.06.17, 13:44
    Jak dziecko przez tydzień nie będzie chodziło do szkoły, to są to zaległości do nadrobienia, a w czerwcu to i nawet dwa tygodnie to raczej niezbyt duze opóźnienie, bo w szkołach raczej nic się nie dzieje pod koniec roku. Z tego co widzę, to już nie ma takiego nabożnego wysyłania dziecka do szkoły cały rok jak to kiedyś bywało (troche inne czasy patrzac na miejsca zatrudnienia ludzi) i ludzie pozwalają sobie na wyjazdy w roku szkolnym wraz ze swymi pociachami . Bo i życie zmusza - w niejednej pracy załapać się na urlop w wakacje to jedna wielka loteria, i jak ja w przyszłości nie będę urywac mojego dziecka ze szkoły w ciągu roku to nie będę miała szansy nigdzie z dzieckiem wyjechać na dłuzej niz weekend.
  • 10.06.17, 22:53
    Dokładnie. W moim przypadku gdyby nie egzaminy gimnazjalne, rekrutacja i cała otoczka, wyjechałabym w maju.Ale nie mogę się ruszyć z miasta, teraz doszły ważne sprawy rodzinne i jak do października skończę, to będzie sukces uncertain , a tak marzę o Sycylii smile

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22ndf9h6w1vt6qz.png
  • 12.06.17, 10:51
    > Z tego co widzę, to już nie ma takiego nabożnego wysyłania dziecka do szkoły cały rok jak to kiedyś bywało

    LOL. Mówi ci coś hasło "obowiązek szkolny"?
  • 12.06.17, 11:31
    "Obowiązek szkolny"? Żeby wychować sobie dobrze wytresowanego pracownika, który po zaakończeniu edukacji będzie pracował grzecznie do emerytury...
    "Obowiązek szkolny" to pojęcie, które od zawsze dotyczyło dla mnie dzieci z trudnych środowisk. W których rodzice najchętniej nie posyłaliby dzieci do szkoły, bo im na nich nie zależy.
    W tej chwili, mając córkę w gimnazjum, b. źle oceniam system edukacji. Córka najwięcej uczy się poza szkołą.

  • 12.06.17, 20:47
    do obowiązku szkolnego można podchodzić w sposób nabożny wink czyli obowiązek to przymus, zależy czy czytasz wprost pewne definicje czy czytajac je - myślisz wink z tego co wiem, to Twoja córka nie ma braków w edukacji smile

    a tak na poważnie, szkoła to nie tylko frekwencja
  • 12.06.17, 19:44
    Gorzej co zrobić z dzieckiem przez 9 tygodni w wakacje
    Dlatego właśnie jak dzieci na początku szkoły to sie urlop bierze i wyjezdza jak dzieci maja wolne

    --
    BE STRONGER
    THAN YOUR STRONGEST EXCUSE
  • 12.06.17, 20:42
    to dobrze, ze możesz urlop w wakacje dostać (nie we wszystkich miejscach pracy tak jest - u mnie latem moze wypocząć jedynie 1/4 "załogi"), z resztą to i tak tylko dwa tygodnie, a co w pozostałe 7? nie wiem jak sobie ludzie radzą, zwłaszcza, ze tygodniowe półkolonie z tego co widzę 300zł!
  • 13.06.17, 16:24
    Na szczęście mogę
    2 tygodnie oboz, 3 tygodnie z nami na zakładkę czasem, tydzień babcia, reszta lato w mieście 7 zł dziennie

    --
    BE STRONGER
    THAN YOUR STRONGEST EXCUSE
  • 16.06.17, 11:57
    ufff.... polowa miesiaca za nami... Jak idzie? U mnie marnutko - duza doplata za media byla w tym miesiacu, wciaz jeszcze przede mna oplata za kolonie dla dziecka... W lipcu z kolei oplaty "samochodowe" sad
  • 19.06.17, 06:42
    Ja nie wierze, to skoro wakacje trwaja 9 tygodni, a z dziecmi na wakacje jezdzicie poza wakacjami - to CO robicie z nimi wlasnie w wakacje? Zostawiacie solo w domu??

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 19.06.17, 10:43
    Niektórzy pracują w domu smile
    Tak od 4 klasy mniej więcej moja córka przestała jeździć do dziadków i na kolonie dla maluchów. Miała dość.
    Jak jest w mieście spotyka się z znajomymi, chodzi na basen, na zakupy z koleżankami, do kina, na rowery, zajęcia w mieście, jeździ z rodzicami na weekendy, popołudnia (od 15.00, 16.00) są czasem wspólnym.
    W tym roku w lipcu będzie się uczyła języka. Z powodów zdrowotnych obóz z koleżankami odpada. Sierpień wyjazd z nami na 10-12 dni. Reszta jw. Pilnujemy zwłaszcza, żeby ostatni tydzień wakacji to były zakupy do szkoły, jakieś zmiany w pokoju na nowy rok szkolny i zwykłe nudzenie się. Córka ma czas pomysleć czego chce w nowym roku szkolnym i zatęsknić za przewidywalnością i regularnością zajęć. Wtedy może nawet oglądać seriale i chodzić spać o dowolnej porze.
  • 19.06.17, 11:37
    Kamarow, mnie nie chodzi o mamusie siedzace w domu, tylko o mamusie deklarujace, ze musza jechac na wakacje z dziecmi w ciagu roku szkolnego, nie zas w wakacje. wiec całe wakacje - CO?


    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 19.06.17, 12:06
    Pszedszkole wakacyjne, dziadkowie, akademie szkrabusiów, kolonie, obozy harcerskie.
  • 19.06.17, 12:08
    Jeszcze mnóstwo zajęć w mieście: w domach kutlury, w szkołach "lato w mieście", nauka żeglowania na zalewach itp. itd.
  • 19.06.17, 12:29
    no tak, masz racje. w koncu sama posilkowalam sie tym smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 19.06.17, 12:40
    Nie rozumiesz, ze to nie kwestia, ze muszę ale NIE MAM WYJŚCIA bo choc bym chciała nie dostane urlopu latem? Czy według ciebie w takim przypadku mam w ogóle zrezygnować z,wyjazdow wspólnych z,dzieckiem bo latem nie mogę a w ciągu roku wyjeżdżać z dzieckiem to skandal?
  • 19.06.17, 13:21
    bez komentarza

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 19.06.17, 14:11
    I cale szczęście, bo ile można to samo w kolko pisać, domyślam się ze już zrozumiałaś.
  • 19.06.17, 15:26
    W zla strone rozumujesz - ja nie zamierzam dyskutowac z kims, kto na mnie wrzeszczy. Tyle.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 19.06.17, 15:47
    Na drugi raz wybolduje, aby podkreślić sedno. Ty tez piszesz czasem dużymi nie wiedziałam ze wtedy wrzeszczysz. Domyślam się ze żyjesz w zupełnie innych realiach gdzie ten urlop jest na zawolanie, może nawet masz możliwość wolnego cale dwa miesiące skoro nie wiesz co rodzice robią z dzieckiem latem. Moje w zeszłym spędzilo tydzień ze mną, tydzień ze mną i tatą, a 7 tyg w przedszkolu - żyje. W szkole będą to pewnie polkolonie. A jak będzie miał z 8 lat to znaczna czesc wakacji będzie "z kluczem na szyje". W tym roku uda nam się mu zapewnić nasza opiekę przez 4 tyg. Reszta w przedszkolu.

  • 19.06.17, 15:59
    Odwrotnie tydzień z tata drugi ze mną i tata. Ja zalapapalam się na tydzień urlopu. W tym na dwa.
  • 19.06.17, 22:34
    a u mnie nie ma na szczescie tego problemu ze wzgledu na moj zawod wink
  • 19.06.17, 11:47
    W tym roku wakacje drogo, obozy, te co zawsze, młody wylatuje na miesiąc do wujka, ale opłaty za zajęcia na miejscu poszły uncertain

    Za to nas wyjazd (2 dorosłych + dziecko) po taniości, upolowany na portalu wakacyjnym - 6 dni, góry Świętokrzyskie, hotel z basenem + wyżywienie za 860 zł. Dojdzie dojazd.

    Większość opłat wakacyjnych mam porobione, część pójdzie w lipcu.

    Młody był też na rejsie na przełomie maja/czerwca - tak, nie było go tydzień w szkole, wszyscy przeżyli, dziękuję. Kiedyś nie do pomyślenia było nie posłanie dzieci, ale jakoś mi z wiekiem odpuściło, z czego się cieszę.


    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • 10.06.17, 18:33
    Rainbow tour
  • 07.06.17, 20:02
    Czerwiec będzie droooooogi smile
    Opłata za obozy, wyjazd zagraniczny na wakacje, dopłata za rozliczenie ogrzewania, jedno OC z assistance, prywatny dentysta i lekarz sportowy... Nie wiem czy w 10000zł te dodatkowe wydatki się zamkną

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • 08.06.17, 12:55
    z wielkim opóźnieniem policzyłam maj i złapałam się za głowę, za duuuużżżooo poszło, przejrzałam od razu zapasy jakie się potworzyły trochę przez zakupy robione na wariata bo, maj taki trochę w biegu był i w czerwcu to zdecydowanie trzeba wykorzystać więc pewnie nie będzie aż tak mocno wydatkowy w kwestii jedzenia, chemii może i też nie bo, mały zapasik jest z PL przywieziony tego co lubimy, a tu nie ma oby tylko nic się nie popsuło i nie pociągnęło za sobą kosztów
    tfu tfu warzywa na działce póki co ładnie rosną więc może nie trzeba będzie aż tyle kupować, coś jeszcze dosiać bo, nie z wszystkim się wyrobiłam

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • 10.06.17, 13:56
    Ten miesiąc spokojniejszy niż poprzedni, ale co jakiś czas wypływa z konta większa kwota. Tyle że po tym co było w maju, to jest znośnie.
  • 12.06.17, 16:19
    wyszłam na zakupy spożywcze, i wróciłam z torebką... ale się przyda, choć w tym momencie priorytetem są buty na rozmowy o pracę

    nie wiem czy wymieniać kanapę w dużym pokoju (tak na fali zmian i remontów u mnie) stara już jest lekko wypłowiała, biję się z myślami, bo to nie takie must have, jeszcze spróbuję przemeblowanie zrobić, moze w innym kącie będzie się lepiej prezentować wink
  • 20.06.17, 19:58
    Po raz pierwszy od wieków wydałam chyba więcej niż zarobiłam, a jest dopiero 20-ty! Ale jakoś ostatnimi czasy naszło mnie na zmiany w domu (wyposażenie). Być może nawet w wolnej chwili stworzę oddzielny wątek na ten temat wink
    Wydaje mi się, że - co do mnie niepodobne (przynajmniej do tej pory wink ) - zrekompensowałam sobie brak czasu i związane z tym poczucie krzywdy wink ZAKUPAMI. A że zawsze byłam domatorką i uwielbiam kisić się we własnym sosie, we własnym mieszkaniu i z własnymi myślami, to dbam o to, by wystrój mojego najbliższego otoczenia jak najbardziej mnie satysfakcjonował. Czasami wymaga to pewnych nakładów wink
  • 23.06.17, 14:06
    Miesiąc pod znakiem zębów sad
    Moich.
    Już poszło 650 zł na leczenie i jeszcze dojdzie w przeciągu kilku dni 300 zł.
    Niestety to nie wszystko. Coś się dzieje z czwórką, prawdopodobnie będzie do wyrwania, może potem implant. Czyli kilka tysięcy jak nic.
  • 24.06.17, 09:30
    Oj, współczuję... A nie da się tej czwórki uratować? Ja mam dentystę, który jest wielkim przeciwnikiem wyrywania i mówi, że to ostateczność, trzeba leczyć do upadłego wink
  • 24.06.17, 09:40
    Jeszcze nic pewnego. Oglądała to moja dentystka i jej koleżanka, inna dentystka. Miałam trzy prześwielenia i idę jeszcze na panoramiczne. Ząb jest martwy i pewnie 10 - 15 lat temu był leczony kanałowo. Pobolewa i przestaje. Nad zębem na dziąśle miałam dwa razy stan zapalny i ropę. Dwa razy w przeciągu 3 miesięcy. Teraz jest ok, nic nie boli. Jeszcze ma to obejrzeć chirurg. Jest to dziwne i nietypowe. Ale wczoraj się dowiedziałam że prawdopodobnie ostatecznie trzeba będzie ząb wyrwać, być może za miesiąc bo tam nie ma czego leczyć. Mam słabe zęby niestety.
  • 24.06.17, 11:34
    A nikt Ci nie proponował leczenia kanałowego pod mikroskopem? Ja tak uratowałam zęba po dwóch nieudanych zwykłych kanałówkach - drogie to jest, ale udało się i od kilku lat jest ok. W sierpniu będę robić poprawiać kolejnego zęba, też pod mikroskopem. Tzn. oczywiście nie wiem, czy tak się udałoby u Ciebie. Ja nie miałam żadnych stanów zapalnych.

    --
    różności dla przyjemności
  • 24.06.17, 11:58
    Tak, ewentualnie mam mieć kolejne leczenie kanałowe. To będzie wiadomo po przeswietleniu. Chodzi chyba o to, że tamto leczenie kanałowe było pewnie z 10 czy raczej nawet 15 lat temu i dotychczas wszystko było ok. Jeśli teraz dentysta wyciągnie plombę, to już z tego zęba nic nie będzie. Prawdopodobnie coś się dzieje w tym zębie bo zrobił się dwa razy stan zapalny na dziąśle i ropa. Teraz akurat nic mnie kompletnie nie boli. No zobaczymy.
  • 24.06.17, 12:41
    i jak idzie?
    U mnie juz pensja na koncie wiec jakby lipiec moge zaczac, choc do konca czerwca jeszcze sporo wydatkow "okolowakacyjnych" mnie czeka... Wcale sie nie ciese, ze jzu mam pencje, bo lipcowa bedzie normalnie o czasie... tak wiec 5 tygodni czekania
  • 24.06.17, 13:57
    Może jeden z kanałów był niedoleczony - przy zwykłym leczeniu kanałowym o to nietrudno. Np. ząb, który będę leczyć w sierpniu ma wypełniony kanał boczny, a nieruszony kanał główny. Też był leczony kilkanaście lat temu smile
    Mikroskop daje gwarancję zobaczenia wszystkich wejść do kanałów i dobrego przeleczenia.
    Trzymam kciuki! Bo co swój ząb, to swój...

    --
    różności dla przyjemności
  • 24.06.17, 16:02
    O, może tak być. Myślę że będzie to wiadomo po tym szczegółowym przeswietleniu. To jest w ogóle dziwne, bo mnie nic nie boli tylko miałam ten stan zapalny i ropę. Potem był delikatny ból ale nie wiedziałam który to ząb.
  • 24.06.17, 15:40
    Warto jeszcze się skonsultowac. Jeśli byś chciała dam Ci namiar na dobrego dentystę w Gdyni. Z tym że sama konsultacja będzie pewnie sporo kosztować, bo będą pewnie zdjęcia.
  • 24.06.17, 16:04
    Poproszę na priv.
    W sumie to ufam tej dentystce. Ząb oglądała jeszcze druga i obejrzy chirurg. Ale może faktycznie jeszcze gdzieś pójdę.
  • 01.07.17, 11:34
    Tu nie chodzi o ratowanie zęba, ratuj korzeń. Na nim będziesz mogła umocować koronę.
  • 24.06.17, 19:23
    chocolate, bardzo współczuję zębów. Mnie jeszcze czeka w lipcu jedna wizyta, w czerwcu miałam dwie. A to dla mnie duże, bardzo duże obciążenie finansowe, choć ja mam 'tylko" leczenie zachowawcze. Teraz tylko dbać, dbać i jeszcze raz dbać, aby już się nie psułysmile

    Poza tym, moja pensja w czerwcu była wyjątkowo niska. I już została wydana. Rezygnuję z używania samochodu i szykuję go do sprzedania. Nie widzę innej opcji. Poza tym czeka mnie wyjazd na weekend - niestety konieczny, nie rozrywkowy. Niestety, bo nie mam na to kasy, ale jestem zobligowana do tych odwiedzin. Oszczędzanie na kawach i jedzeniu na mieście idzie mi dobrze - pilnuję się. Aż się boję, żeby nie wpaść w przesadyzm i dać sobie czasem te 8-10 zł na pogaduchy z koleżanką... i przyznam się, że tak mi głupio jak ludzie z pracy zamawiają jedzenie z dowozem albo wychodzą na lunch, a ja wyciągam kanapki, pojemnik itp. - czy to dziecinne? Jak Wy sobie radzicie w takich sytuacjach?
  • 24.06.17, 20:47
    Dlaczego? U nas pół na pół zamawia i przynosi z domu. Nie widzę, żadnego problemu.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 24.06.17, 22:15
    Ja też nie widze powodu do wstydu... Nawet moda się zrobiła na przynoszenie własnego jedzenia w bajeranckim pudełku smile Ja - z lenistwa jak zwykle - poprzestaję na bananie, czasem kupię sobie zupę w stołówce. Ostatnio nie mam apetytu (upały... uncertain).
  • 25.06.17, 08:31
    Upału ci trochę zazdroszczę.
    To znaczy w zasadzie nie lubię i strasznie się męczę gdy mieszkam na wyjeździe gdzieś w budynku gdzie nie ma klimatyzacji a na zewnątrz jest 35 stopni. Zdarza mi się to bardzo rzadko i wtedy już zaczynam rozumieć dlaczego ludzie narzekają na upały. Tu gdzie mieszkam nigdy tego nie przeżyłam, w domu mam raczej chłodno bo na zewnątrz jest pewnie aż 18 stopni. Wczoraj lało non stop. Dzisiaj chociaż świeci słońce.
    Co do obiadów w pracy to raczej nikt u mnie nie kupuje. Wszyscy coś przynoszą, często jakieś sałatki, kanapki czy owoce. Mam w szkole bar, jest tam potwornie drogo, czasem coś kupię jak już zjem wszystko co przyniosłam z domu. Ale rzadko.
  • 01.07.17, 23:11
    No ok, źle się wyraziłam. W pracy ludzie latają do Biedronki i Maca, mają kanapki z domu. Ale na studiach podyplomowych jestem jedyną z własnym prowiantem... A właśnie po to by być na tych studiach muszę bardzo oszczedzać.
  • 30.06.17, 10:56
    Koniec czerwca.
    Wydaliśmy wszystko, co zarobiliśmy.
    Poluzowanie sprawiło, że założony miesięczny budżet był razy dwa.
    Czy było warto? Raczej nie. Nie odczuliśmy różnicy jakoś specjalnie...
  • 30.06.17, 21:42
    Wpiszę jeszcze raz, bo mi się dziwnie mój post wkleił na drzewku:


    Czerwiec - wyszedł nam nadspodziewanie dobrze. Z zalożonej kwoty 5400 zł na 5 osób zostalo mi jeszcze 600 zł.
    Ale nie było żadnych rachunków do płacenia, czego nie mogę powiedzieć niestety o lipcu:
    Będzie:
    - prąd
    -gaz
    -woda
    oraz
    -dopłata do kolonii dziecka (dużo pokrywa zakład pracy męża)
    - ubezpeczenie samochodu nr 2
    - spory wydatek medyczny (ok. 600-700 zł)

    Nie spodziewam sie w żaden sposób wyżyć za te 5400 zł.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.