Dodaj do ulubionych

Moda - dylematy - buty i ubrania

20.07.17, 08:31
Temat mody pojawił się gdzieś przy okazji innego wątku i postanowiłam założyć nowy, żeby tam nie mieszać.
Jakie macie podejście do mody, jeśli chodzi o buty czy ubrania? Czy jak coś jest dobre, ale niemodne to chodziłybyście w tym "do ludzi"? Nie mówię oczywiście o kupowaniu rzeczy ewidentnie jednosezonowych, w których mało której z nas jest ładnie.

Może na przykładzie. Sama mam 38 lat. Obserwuję u siebie w okolicy panie takie trochę pewnie starsze ode mnie: 45, 50 lat. Teraz latem często je widzę w takich sukienkach, które - pewnie rzadko noszone - kupiły jakieś 20 lat temu. Chodziłybyście w takich?

Mam taką małą fobię, żeby z wiekiem nie stać się "przezroczysta". Dla mnie one tak wyglądają. Kiedyś myślałam, że moda to bzdura, wymysł, żeby od ludzi wyciągać pieniądze co sezon. Teraz nieco modyfikuję to podejście.

A jakie Wy macie podejście do mody? Trzeba "odświeżać" garderobę, by "być na czasie"?
Edytor zaawansowany
  • 20.07.17, 08:45
    Moja kochana, ja jestem taką właśnie panią starszą od ciebie smile wink
    Nie, absolutnie nie mam w szafie sukienek sprzedaż 20 lat. Nie wyrzucam co chwilę ubrań, ale takie rzeczy do pracy mam może do 3-4 lat, potem noszę je rzadziej, potem w końcu przestaję bo mi się nie podobają, ewentualnie ostatnio robią się ciut ciasne wink
  • 20.07.17, 08:49
    No to ja bym taką panią jak Ty chciałabym się stać smile
    Moje obawy pewnie po części też wynikają z tego, że obserwowałam ten proces u mojej mamy - takie odpuszczanie sobie. Niezauważnie, że przestaje mnie obchodzić moda i co komunikuję światu swoim ubiorem.
  • 20.07.17, 09:12
    smile

    Pewnie że różnie to bywa. Moja mama ma 71 lat i kupuje sobie sporo nowych ubrań. Nigdy nie lubiła bardzo eleganckich i sztywnych ubrań, zresztą ja też nie. Lubi luźny styl i wygodny, bo ciągle chodzi na spacery. Ale ma nowe i ładne ubrania. Myślę że nie widziałam aby nosiła coś sprzed 5-6 lat, pewnie jakieś pojedyncze rzeczy.
  • 20.07.17, 11:27
    Moja mama niestety nie. Chodzi w ubraniach, które nie są ładne. Kiedyś była szczupła i atrakcyjna. Z wiekiem dorobiła się sporej nadwagi. Za to jej o 10 lat młodsza siostra ma figurę nastolatki (a pamiętam, że w młodości miała kompleksy z powodu nadwagi).
  • 20.07.17, 12:05
    Moja mama nie jest zbyt szczupła ale wygląda naprawdę ok, ładnie, sportowo.
  • 20.07.17, 09:01
    Jakoś tam trzeba, ale ja biorę pod uwagę fakt, iż są rzeczy, których nigdy na siebie nie włożę. Należą do nich np. garsonki. W pracy mam ten luz, że nie jestem zmuszona do noszenia jakiegoś mundurku, mamy swobodę, ale... No właśnie. Preferuję styl sportowy. Przy czym on dla mnie oznacza, że wkładam klasyczne, ciemne dżinsy i dobrą koszulę. Nie włożę dżinsów z dziurami czy zeszmaconych. Marynarek nie noszę, mam może ze dwie. Koszule kupuję piękne, staram się, żeby były klasyczne, ale oczywiście też je wymieniam co jakiś czas. Staram się, żeby t-shirty były na czasie, ale nie tak bardzo młodzieżowe, nie ścigam się z córką, która młodziej wygląda big_grin Mam na myśli m.in. nadruki. Piszę o tym dlatego, że często zdarza się widzieć 40-50-latki jednak kompletnie nieadekwatnie ubrane do wieku. Mam nadzieję, że wyczuwacie, co próbuję napisać, a nie chcę w razie czego nikogo urazić.
    Bardzo mi zależy, żeby strój podkreślał zalety figury, a ukrywał mankamenty. Ogólnie chyba wyglądam dobrze. Zawsze jestem krok do tyłu za modą i nigdy nie kupuję ubrań typowo jednosezonowych. I jak wiecie nie lubię kupować ciuchów, praktycznie zawsze wychodzę ze sklepu z pustymi rękoma, bo rzadko kiedy coś wpadnie mi w oko. A jak wpadnie, to niekoniecznie ja w tym dobrze wyglądam, itd.
  • 20.07.17, 09:08
    Ja się ubieram zbyt zachowawczo. Prosto. Bez szaleństw.
    Wiem, co masz na myśli, pisząc o koszulkach - ja pomyślałam o mojej siotrze, którza ok. 40 urodzin zapałała miłością do sukieneczek mini, takich zwiewnych, dziewczęcych, kwiatuszków, szpilek i falbanek. Nogi ma zgrabne, ale jest w tym jakiś zgrzyt. Takie odmładzanie się na siłę - chyba. A to paradoksalnie ją postarza, bo zwraca uwagę na oznaki upływu czasu.
  • 20.07.17, 09:19
    Idealnie to ujęłaś - dokładnie to miałam na myśli. Te falbaneczki i inne.

    Wiesz, moim zdaniem lepiej ubierać się zachowawczo niż właśnie przesadzić w drugą stronę. Moim daniem dodatki są ważne i decydują często o ogólnym wrażeniu, czyli torebki, apaszki (chociaż na innych podziwiam, to sama "jeszcze" ich nie noszę wink ), buty. Warto pomyśleć moim zdaniem o kolorach. Kiedyś rozmawiałyśmy tu o nich - pamiętasz? Nagle okazało się, że lubimy klasykę - biel, czerwień, granat (ja nie lubię czerni) - a w tych kolorach moim zdaniem każdemu dobrze. Fryzura - kolejny ważny element. Zadbane włosy, bez odrostów, dobre cięcie dopasowane do twarzy i sylwetki. Ja muszę mieć co najmniej boba, bo w króciutkich źle wyglądam. Fryzura powinna podkreślać kobiecość smile Makijaż - kocham klasyczny, z czerwoną szminką i tak się codziennie maluję od 20 lat. Nigdy nie zapominam o perfumach. Mało biżuterii. Oto cała ja 43 -latka big_grin Powiem "skromnie" - nie czuję się przezroczysta wink I w pełni akceptuję swój wiek i przemijający czas smile
  • 20.07.17, 09:20
    No ja podobnie, trochę nudno. Ciemne dżinsy, koszula, ewentualnie prosta bluzka bez rękawów, rozpinany szary sweter.
    Na lato mam kilka kolorowych sukienek ale mam je na sobie max tydzień czy dwa w sezonie bo zimno. Mam jedną bluzkę z nadrukiem z kotami, jedyne szaleństwo smile ale oczywiście nie noszę jej do pracy. Ale zdarza mi się nosić proste szare czy granatowe sukienki przed kolano mimo bycia 45 +. Zdarza mi się nawet mieć różowy element, ale wtedy cała reszta jest stonowana.
  • 20.07.17, 09:24
    Z tym różem mam podobnie smile A o granatowej sukience marzę i nigdzie nie mogę dostać takiej, jakbym chciała. Czyli mój wymarzony fason jest kompletnie demode big_grin big_grin big_grin
  • 20.07.17, 09:37
    Miałam taką super, kupiłam w Benettonnie na wyprzedaży chyba 3 lata temu, prosta, granatowa, może trochę krótka ale była super. Niestety rozmiar był xs, wtedy jeszcze ok. Cóż, przybrałam trochę i już nie wygląda to dobrze więc sukienka leży w szafie. Ostatnio też nie mogę dostać prostej sukienki, dobrej jakości i w normalnej cenie.
  • 20.07.17, 09:51
    O kurczę, nigdy nie miałam rozmiaru xs... Chyba, że jako 12-latka big_grin
  • 20.07.17, 09:56
    Ale to jest damskie xs, naprawdę to nie jest rozmiar dla dziecka smile
    Chciałam dać tą sukienkę 16 letniej córce ale mnie wyśmiała smile, ona w przeciwieństwie do mnie, nie lubi Benettonna, no i ta sukienka jest na nią za wielka. Szkoda mi jej wyrzucać.
  • 20.07.17, 09:57
    Trzymaj, dziewczynom często gust się zmienia smile
  • 20.07.17, 10:16
    Czyżbyś była taką małą, drobną kobietką? smile
    Ja i moja córka 175 cm. Mowy nie ma o xs...
  • 20.07.17, 10:19
    Ja też jestem bardzo wysoka smile
  • 20.07.17, 10:23
    Siebie bardzo wysoką bym nie nazwała. Przyjaciółka córki ma 10 cm więcej tongue_out Moja dobra koleżanka 183 cm. One są bardzo wysokie. Ja i młoda - w normie smile
  • 20.07.17, 10:50
    Będzie z 10 cm mniej smile
  • 20.07.17, 10:19
    Ja też takie lubie.
    Moja córka, mimo że ma podobny gust, to takich już nie. Niby podobna figura, ten sam wzrost, ale to, co jest dobre dla niej, dla mnie już nie. Może młoda ma nieco szersze biorda.
    A Wasze córki są podobne do Was?
  • 20.07.17, 10:21
    Moja na razie jest trochę niższa ode mnie i sama jestem ciekawa, czy jeszcze urośnie. Budowę ma bardzo podobną do mojej, a jeśli chodzi o twarz - wypisz wymaluj cały tatuś wink
  • 20.07.17, 10:49
    Z budowy moja córka jest podobna do mnie, z tym że ja taka chuda nie byłam w tym wieku, byłam normalnie szczupła. Z urody uważam że jest ładniejsza.
  • 20.07.17, 11:20
    Moja twarz ma inną niż ja. Podobieństwo minimalne. Tylko budowę zbliżoną. No i wzrost. Pozbierała sobie po rodzinie lepsze cechy smile Ma np. gęste, długie, brązowe włosy, ja cienki i nieokreślonego koloru. No i proste zęby - mnie mama nie wysyłała do ortodonty, bo tragedii nie było smile I tak jak ja musi pilnować wagi. Ja jako nastolatka miałam nadwagę. Swoją córkę pilnuję i uczę tego, czego sama się dopiero w młodości nauczyłam.
  • 25.07.17, 15:55
    Mam tyle lat co ty, i w tym roku jeszcze nosiłam aparata stały, który założyłam na rok, bo zgryz naprawiony mając lat dwadzieścia kilka się lekko popsuł. Teraz koryguję jeszcze zęby na dole takim aparatem na noc, przezroczystym. U ortodonty widuję ludzi w różnym wieku i jesli męczy cię twój zgryz to warto skonsultowac się z różnymi ortodontami. Można nosić zamki przezroczyste, prawie ich nie widać na zębach, niektóre gabinety oferują nakładki, które wymienia się co dwa tygodnie.

  • 20.07.17, 09:45
    Widzę, że mamy trochę podobne podejście. Oprócz czerwonej szminki smile Chyba mam zbyt pełne usta i źle się czuję pomalowanymi na czerwono. Włosy mam cienkie i często zmieniam fryzury. Czasem nawet na takie dość skomplikowane (na szczęście mam fryzjerkę, której mogę zaufać i nigdy nie zrobiła mi na głowie czegoś, co by nie było twarzowe). Prawie zawsze krótkie. Teraz zmieniam na takie do połowy szyi. Czyli mega klasycznie jak na mnie.
    Z dodatków bardzo lubię szale. Apaszki to nie moja bajka. Biżuteria to okulary bez ramek, kolczyki-perełki na okazje, obrączka, czasem łańcuszki.
    Z kolorowych ubrań to mam jedną ciemnoróżową bluzkę, w której dobrze wyglądam, i chyba tyle. Nie licząc bluzy z kapturem w tym samym kolorze. A i jeszcze jedną koszulkę na szerokich ramiączkach - turkusową. Ale i tak w nich nie chodzę :p
    Ostatnim szaleństwem była granatowa sukienka w łączkę - taka na plażę albo do białych rurek.
  • 20.07.17, 10:00
    A wiesz co, ja po latach noszenia takich właśnie prostych ubrań, mam ochotę na coś zwiewnego, te falbany właśnie wink ale lepiej chyba do tego dojrzeć przed 40 smile, dla mnie za późno.
    To znaczy mam kilka takich ubrań, ale nie do pracy ale na urlop, jak najbardziej.
  • 20.07.17, 10:20
    Ale falbany falbanKom nierówne wink
  • 20.07.17, 10:55
    A to jeszcze cię zapytam o szminkę, bo wszystkie zjadam, jakiej używasz, jakieś bardziej trwałej? Ja używam tylko nudnych jasnych błyszczyków, ale nie takich klejących i mocno błyszczących, rimmel ma fajne. Nie umiem nosić czerwonej pomadki. Nawet mam taką piękną ale jakoś nie potrafię.
  • 20.07.17, 11:14
    Bardzo trwałe są szminki Goldem Rose Matte Lipstick Crayon (własnie przyniosłam sobie z pokoju córki, żeby sprawdzić nazwę). Wiem, że firma się nie kojarzy z jakością... Odkrycie mojej córki. Miała czerwoną kilka godzina na balu. Nic się z nią nie działo. Nie rozmazała się i nie zjadła jej. Teraz dokupiła różową. Te jej są matowe i mocno kryjące. Dobre odcienie. I mocniejsze i takie bardziej codzienne. Cena chyba poniżej 20 zł surprised
  • 20.07.17, 11:26
    Moja córka też takie takie ma smile
    Ona ma 10 razy więcej kosmetyków ode mnie.
  • 20.07.17, 11:29
    Moja zaczęła używać pudru i tuszu wink
  • 20.07.17, 11:35
    A moja od początku lipca wstaje o 6:30, bo "musi" zrobić makijaż. Pełny. Serio. Podejrzewam, że to dlatego, że uczy się z dorosłymi. Zrobiła się na dorosłą pannę na pierwsze zajęcia i już tak pewnie pociągnie do końca miesiąca. Zabawne są jej opowieści dotyczące reakcji jak do poszczególnych osób z grupy dociera, że nie ma jeszcze 15 lat smile smile smile Nie protestuję, bo podkład i puder są z solidnym filtrem, a codziennie jeździ na rowerze. Przynajmniej chroni buzię od słońca.
  • 20.07.17, 12:03
    Tak smile, pełen makijaż z samego rana to jest to.
    Moja pracuje ostatnio, jest najmłodsza. Chodzi 2-3 dni do pracy a potem ma 2-3 dni przerwy. Tylko lipiec. Musi być kilka minut po 6 w pracy a od nas jest kawałek, kilkanaście km. Tak wypada że nie zawsze, ale prawie zawsze mąż ją wiezie przed swoją pracą. I ona około 5.30 robi sobie ten pełen makijaż smile
  • 20.07.17, 11:31
    Moją zaopatruje siostra kosmetyczka, więc te ilości są nieprzyzwoite. Jak w salonie kosmetycznym. Nawet w lodówce cała półka zapasowych podkładów i eosów.
  • 20.07.17, 11:15
    Używam Rimmela, uważam, że to niezła jakość smile Oczywiście też zjadam szminkę, więc co jakiś czas zerkam do lusterka czy przypadkiem nie nadszedł czas odświeżenia wink
  • 20.07.17, 10:20
    Ja od zawsze miałam awersję i tak już pewnie zostanie smile
  • 20.07.17, 11:43
    To i ja się wypowiem, chociaż modowo-życiowego doświadczenia, jak widzę, mam najmniej smile Mam 30 lat i już teraz widzę że rzeczy klasyczne, ponadczasowe sprawdzają się u mnie najbardziej. Mam kilka ubrań, które z powodzeniem noszę obecnie, kupione jeszcze w czasach gminazjalno-licealnych. To są np. proste dżinsy, dżinsowa spódnica, czarna szmizjerka - wszystkie kupione wtedy w SH. Sportowe sandały kupione w I klasie gimnazjum umarły śmiercią techniczną w zeszłym roku. Plecak kupiony tuż przed gimnazjum noszę teraz na rodzinne wycieczki. Rzeczy modnych sezonowo już się pozbyłam (mam tu na myśli np. dzwony, bolerka, buty na koturnach itp.). Były w dobrym stanie, ale faktycznie już bym ich dziś nie ubrała, bo są niemodne. Teraz mam małą szafę, która w zupełności wystarcza. To co kupuję służy mi przez kilka lat, staram się też kupować takie ubrania, które pasują zarówno do pracy (urzędowej) jak i na plac zabaw. Oczywiście nie wszystkie funkcje da się tak połączyć, ale idę w dobrym kierunku. Wybrałam też kilka kolorów bazowych, dwa pasujące do nich kolory dodatkowe i ich staram się trzymać przy zakupach. To znacznie ułatwia codzienne ubieranie, bo wiem że jak wybiorę z szafy z zamkniętymi oczami coś na górę, coś na dół i jedne z dwóch czółenek (więcej nie mam), to zawsze będzie to do siebie pasować. Do tego dochodzi jakość ubrań - wiadomo, że jeśli mają służyć dłużej, muszą kosztować nieco więcej. Najlepiej jeszcze, żeby były produkowane w Polsce. Z doświadczenia mogę polecić ZAPS (uwielbiam), Nife - te ogólne, a koszule Kastor, Willsoor (nie do zdarcia) czy Wólczanka.
    Może w późniejszym okresie życia zapragnę nieco ekstrawagancji, na razie jednak wybieram klasykę. Z wygody i oszczędności.
  • 20.07.17, 11:55
    I Nife, i ZAPS nie znałam. Bardzo mi się podobają te ubrania. Super! Córka zerknęła mi nad ramieniem i stwierdziła "ale fajne sukienki, takie prościutkie" smile Dzięki!
  • 20.07.17, 12:23
    Też nie znałam. Tak na szybko popatrzyłam na telefonie i na pewno bym coś wybrała. Dzięki.
  • 21.07.17, 08:47
    " Najlepiej jeszcze, żeby były produkowane w Polsce. " Ja po ostatnim zakupie spodni w polskim sklepie jestem bardziej sceptyczna. Kupiłyśmy tam z córką 2 pary granoatowych spodni i granatową bluzkę. Porażka. Wyglądały świetnie. Pani zachwalałą, że szyte w Polsce i po paru tygodniach zauważyłam coś, na co już dawno nie trafiłam nawet w sieciówkach.

    1. Materiał jest elastyczny, taki dopasowany i elastyczny, natomiast nici nie są elastyczne; całe spodnie się prują. Wrrrr. A tak się cieszyłam, że wreszcie będę mogła kupować w sensownych cenach nasze ubrania.
    2. Wszystkie 3 rzeczy bardzo, bardzo mocno farbują przy każdym praniu. Ostatnio się zapomniałam i wrzuciłam je z ciemnymi. Definitywnie zmiszczylam mężowi taką fajną i dobrej jakości koszulkę z długim rękawem - jaśniejsze miejsca zafarbowałam na niebiesko.

    Dwa razy się zastanowię, zamin kupię coś w polskim małym sklepiku. Bo tak fajnie to wyglądało, niesztampowe, wreszcie niesieciówkowe, a okazło się, że jeszcze gorzej...
  • 24.07.17, 08:14
    Bo widzisz, to tak jak z sieciówką, też trzeba poznać, gdzie jakość lepsza a gdzie gorsza.
  • 28.07.17, 12:38
    och ciesze sie na taki wpis, bo wlasnie dzis mam na sobie bluzke sprzed 9 lat z Orsey'a - przeleżała sobie w szafie bo szkoda mi było wyrzucic cos ladnego czarnego - co nie straciło koloru! Bluzka z zeszłego roku juz zbladła niestety. Tylko ja przez to mam duza szafę uncertain
  • 20.07.17, 13:10
    Hej. A ja jestem rocznik '77, w tym roku 40-stka i uwielbiam modę. Kupuję takie rzeczy, które bardzo mi się podobają i pasuja do mnie, mojej urody, figury - czasem wiec moden w danym sezonie rzeczy są zupełnie nie dla mnie, a czasem własnie jak najbardziej tak.
    Teraz moda mi sprzyja bo lubię falbany, lubie odkryte ramiona, sa "moje" kolory. Itd.
    W tym sezonie kupiłam sobie jasnoróżowe spodnie i czarne spodnie w kwiaty - i noszę je w przeróżnych kombinacjach.40-50 to takie wiek, gdzie wszystko można - to czas na eksponowanie siebie, ja wreszcie mam poczucie, że mogę kupić sobie wszystko, że jeszcze wiele mi wypada, a teraz wiem, w czym mi dobrze, w czym źle, itd.
    To fajnie podkreślać kobiecość ubiorem - kwiaty, falbany - byle zachować dobry gust. A jak bardziej prosto to fajna biżuteria.
    Minimalizm stonowany, bo jednak lubię mieć możliwość wyboru i kombinowania, bawienia się modą.
    Lubię rzeczy nowoczesne, ale mam kilka fajnych ciuchów sprzed lat, które dobrze sprzedają się aktualnie i są po prostu ładne, ciekawe, oryginalne.
  • 20.07.17, 13:25
    Ale fajne podejście! Zazdroszczę luzu i umiejętności bawienia się modą smile
  • 20.07.17, 16:23
    mocno ambiwalentne
    moe nie do konca pani zanikajaca, ale mocno na bakier
    lubie co lubie,
    stawiam na wygode i dobry material

    zadnych plastikow, chyba, ze kurtka przeciwdeszczowa
    najbardziej sztuczny material jaki toleruje to wiskoza

    z kolorami tez roznie, mam fale lubien

    co jakis czas wymieniam pojedyncze sztuki, ale bez szalenstw





    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • 20.07.17, 19:37
    wiskoza powstaje z celulozy w wyniku jej chemicznej obróbki. A celuloze otrzymuję się z oczyszczonej masy drzewnej. Wiec to włókno naturalne.
  • 20.07.17, 20:38
    smile

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • 20.07.17, 22:04
    W tym roku wynioslam koleżance z pracy część moich nienoszonych rzeczy. Ona szczesliwa a ja tez bo w szafie luźniej.
    Coraz rzadziej kupuje w sh bo rzadko cos fajnego można upolować.
    Wolę mniej a lepszej jakości choć z tą jakością różnie bywa.
    Buty caprice, clarks bo.mają duże rozmiary.

    --
    BE STRONGER
    THAN YOUR STRONGEST EXCUSE
  • 20.07.17, 22:06
    Na usta polecam masełko korres
    Bardzo fajne, nawilża daje kolor, starcza na długo, drogie

    --
    BE STRONGER
    THAN YOUR STRONGEST EXCUSE
  • 21.07.17, 08:40
    Ja też z tych osób, które nie lubią sztucznych tkanin. Mam dwie wiskozowe rzeczy i często je noszę.
  • 20.07.17, 23:14
    Lubię fajne ciuchy, ale ceny w sklepach to przesada. I jakość nieadekwatna do cen. Dlatego szyję. I tak np. sukienkę z pięknego lnu, jakiej Solar by się nie powstydził, dopasowaną dokładnie do moich wymiarów i upodobań, mam za całe 70 PLN razem z kosztem zamka i nici. Można powiedzieć, że szycie zabiera czas, ale chodzenie po sklepach i daremne szukanie czegoś, co mi pasuje - na to dopiero schodzi masę czasu!
  • 20.07.17, 23:51
    popieram w calej roziaglosci
    ucze sie szyc, bo wszystko na walki, bez uwzglednienia kraglosci..., duze rozmiary sa zubelnie bezksztaltne i czesto z paskudnych szmat

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • 21.07.17, 17:06
    No niestety, dla mnie z kolei wszystko w sklepach za krótkie (mam 170 cm wzrostu, znowu nie tak dużo przecież). No i masz rację, niemal wszystko na dziewczyny o figurze chłopczycy. Ja też się ciągle uczę, z każdą uszytą rzecz ą jest coraz łatwiej. A satysfakcja nieporównywalna, no i mała szansa, że spotkam kogoś w takim samym ciuchu!
  • 21.07.17, 08:41
    Nie mam maszyny do szycia i tak naprawdę nie wiem, czy byłabym w stanie uszyć coś bardziej skomplikowanego. Wydaje mi się, że nie, dlatego nawet nie mam chęci, żeby próbować.
  • 21.07.17, 17:03
    Chęci są bardzo potrzebne, potrzeba też cierpliwości. A umiejętności same przychodzą wraz z kolejnymi rzeczami, wszak nie święci garnki lepią wink
  • 21.07.17, 10:51
    Moja mama ma 65lat idealną figurę i doskonały wzrost 165cm (ja mam 173 i wolałabym mniej). Nigdy nie goniła za modą. Ma swój styl i gust. Kupuje ubrania klasyczne. Nie robi zakupów impulsywnie. Każdy nabytek jest gruntownie przemyślany. Bardzo dba o swoje rzeczy. Nosi sukienki nawet kilkunastoletnie i zawsze wygląda świetnie. Po jej ubraniach nie widać upływu czasu. Niektóre ubrania zanosi do krawcowej na przeróbki żeby np. długość była na czasie.
    Ja..... lepiej nie mówić. Moje ubrania żyją własnym życiem. Nie mogę się w tym temacie ogarnąć. Nie lubię kupować i nie umiem się zdobyć na skompletowanie bazy....
  • 21.07.17, 13:07
    Witajcie, podczepię się pod wątek, bo ubrania to u mnie ostatnio temat na czasie.
    Przez ostatnie 6 lat pracowałam z doskoku - urodziłam 2jkę dzieci, byłam na macierzyńskich, potem pracowałam na pół etatu, albo akurat byłam w ciąży, co też powoduje zmianę garderoby wink. Od lutego pracuję na cały etat, na stanowisku kierowniczym; dowodzę 10osobowym działem z Paniami 50++. Ja mam 38 lat, jestem raczej drobna, choć po ciążach już nie tak "dziewczęca", jak wcześniej ("urosły" mi pas i biodra). Co wypada mi nosić? Spódnice przed kolano, bluzki w kolorowe kwiaty, ubrania w kolorze brudny róż? W firmie nie ma dres kodu, Zarząd jest płci męskiej i ubiera się zawsze w garnitury, koszule ze spinkami - wypada mi się dopasować, tylko w wersji damskiej wink Jakie firmy, marki ubrań możecie polecić - obie wymienione wyżej ZAPS, Nife - są w moim stylu- tylko trochę zachowawcze, ale od dawna choruję na kwiatowe koszule Wólczanki/Lambert. Wypada?
  • 24.07.17, 08:10
    Myślę, że wypada Ci nosić wszystko to, w czym czujesz się dobrze i pewnie. Ja również pracuję na stanowisku kierowniczym, dodatkowo bardzo często uczestniczę w posiedzeniach zarządu czy rady, często spotykam się z osobami z zewnątrz. Mój zespół to też głównie kobiety ok. 50, ja jestem niemal najmłodsza. Nie ma dress codu. Ja wiem co dobrze na mnie leży. I też bardzo chciałam mieć kolorową koszulę. Kupiłam tę kwiatową koszulę wólczanki z pierwszych trzech zdjęć wyszukiwania [url=http://www.google.pl/search?q=DO69WL7015+w%C3%B3lczanka&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjcl_Lhn6HVAhXJDZoKHVERANMQ_AUIBygC&biw=1680&bih=915#imgrc=_] [/url] i to najlepszy mój zakup tego sezonu. Do pracy ubieram ją do ciemnego jednolitego garnituru czy nawet dżinsów z marynarką, potem podwijam rękawy, ubieram trampki i jadę do przedszkola, a na plażę związuję dół i ubieram szorty.
  • 24.07.17, 12:59
    Tylko ze pytanie zalozycielki watku bylo inne. Koszula w kwiaty nie będzie zakupem na lata. Obecnie panowie tez nosza kwiaty do garniturów ale czy to będzie wzór uniwersalny śmiem wątpić
  • 21.07.17, 12:29
    Dziś zaliczyłam wielki opad szczęki. Miałam panią uświadomić, ale uznałam że będzie to zbyt niegrzeczne.
    Z zusu wyszła, z córką piętnastoletnią. W koszulce z napisem po angielsku, cóż- może nie zna języka smile
    Na koszulce było napisane: może nie jestem ładna,ale moje usta robią świetną robotę.
    Padłam

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • 21.07.17, 12:43
    Pani czy corka miala owa koszulke?

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 21.07.17, 12:57
    Oj tam. Angielskiego nie znała... Może to taki nietypowy sposób sprzedaży usług wink
  • 22.07.17, 07:11
    Od zawsze lubię sportową elegancję. Może brzmi jak oksymoron, ale w praktyce oznacza to: t-shirty o kobiecym kroju, bez napisów, dżinsy tylko minimalnie modne (czyli kiedy były modne dzwony, kupowałam proste nogawki, kiedy rurki na topie- ja lekko zwężane), kaszmirowe sweterki o kroju zawsze modnym. Bardzo chętnie nosiłabym ciuchy sprzed 10 lat, ale rozmiar mi zmienił się z 34/36 na 38/40.
  • 22.07.17, 13:28
    I pewnie koszulki białe, szare, czarne, granatowe smile
    U mnie jedyne wzory to czarne/białe/granatowe paski smile
    A jeansy koniecznie granat, ewentualnie szare albo czarne. Tak przynajmniej jest u mnie. Ciekawe, jaką trzeba mieć figurę, żeby nie zrobić sobie krzywdy, kupując dzwony... Ja w spodnie sprzęd 10 lat się mieszczę i noszę jeszcze takie jedne granatowe z Zary, które są na okazje. Dlatego ich nie dobiłam. Generalnie jeansy - rok, dwa i muszę wyrzucić. I nie jest ważne ile zapłaciłam. Niestety przecieram. U nas cała trójka tak załatwia jeansy. Nawet mąż szparag.
  • 22.07.17, 17:19
    Nie tylko. Bardzo lubię czerwony. Akurat dzwony są wdzięczne dla figury.
  • 22.07.17, 21:49
    Z wiekiem poznajemy siebie i łatwiej z dobraniem fryzury i ubrania. Mnie zawsze pociągaly francuski ze swoim stylem, jest ponadczasowy i zawsze świeży. A odkąd jest Pintrest szukam ciekawych zestawień spódnic, bluzek i tylko to dokupuje. W pracy czuje się dobrze w sukienkach ze swetrami czy do spódnic, marynarkach. Szukam czegoś co pasuje zamiennie do wszystkiego np żółty sweterek do granatowej sukienki a później do dżinsów. To samo z bluzka w paski raz noszę do długiego swetra a raz do marynarki. Do tego dobre dodatki i nie ma problemu co jutro założyć. Na Pinterest jest masa inspiracji. Dużo nauczyłam się z bloga ubierasiekladycznie.pl. Na AliEpress lubie poszukać dodatków czy swetrów jesli jest to coś co czego nie znajdę w sklepach stacjonarnych np kolorowe sweterki. Spódnice olowkowe kolorowe ma Bialcon, jakość materiałów i krój jest niezawodny.
  • 23.07.17, 11:10
    Moja średnia wydatków na garderobę od czerwca 2016 do czerwca 2017 wyniosła 118zl
  • 24.07.17, 15:52
    Ja mam niejako 3 szafy. Jedna na bardziej oficjalne spotkania z klientami: raczej ponadczasowa klasyka, choć na trochę szaleństwa sobie pozwalam, druga to wygodne ciuchy do chodzenia po domu (pracuję głównie w domu, więc to większość mojej szafy), trzecia to mega odjechane ciuchy na spotkania ze znajomymi, imprezy itd. Moją ulubioną kategorią jest ta nr. 3, mnóstwo w niej asymetrii, spódniczek typu bombka, dziwnych przeszyć, oryginalnych fasonów i cięć, mega dziwnych butów na obcasie. Ale mam mało okazji, by się często tak pokazywać.
    Odpowiadając na pytanie, nie kupuję ciuchów za często, staram się wybierać takie, by komponowały się z pozostałymi elementami w szafie. Myślę też bardzo praktycznie: o prasowaniu, gnieceniu się, wygodnej długości spódnicy jak będę siedziała, ułożeniu ramiączek względem stanika itd.
    Mam jednak poczucie przemijającej mody i nie trzymam ciuchów dłużej niż kilka lat. Nie nosiłabym sukienek sprzed 20-stu lat, choć nadal w szafie mam bardzo ładną i ponadczasową spódnicę, którą kupiłam z 15 lat temu i jedną sukienkę, która ma też koło 10 lat. Ale to są rzeczy bardzo ładne, one nigdy nie były krzykiem mody, więc i z mody nie wyjdą. I takie ciuchy staram się kupować, muszą wyrażać moją osobowość i muszę się w nich dobrze czuć i wyglądać. Na to czy są modne najmniej zwracam uwagę.
  • 24.07.17, 16:17
    Mogę się podpisać. Klasyczny granatowy sweter w serek jest ciągle nie wychodzi z mody.
    Ważne są dobrej jakosci dodatki np kolczyki paski buty szale naszyjniki żeby tworzyć zestawy w których będziemy inaczej wyglądać. Mam buty letnie Tamaris które w ub roku skomplementowala mi kobieta w komunikacji miejskiej a noszę je 3 sezon. Naszyjnik z Solaris ma ponad 10 lat i zawsze znajdzie się ktoś to go lubi bo jest efektowny.
  • 25.07.17, 16:28
    Lubię tematy ubrań. Jak się patrzę na panie 45, 50 czy nawet starsze to myślę sobie odwrotnie, że kobiety w tym wieku w dzisiejszych czasach też dbają o siebie. Jeśli chodzi o odmładzanie, to niby mi nie przeszkadza, bo to też kwestia charakteru czy ktoś potulnie przyodziewa to, na co ma społeczne przyzwolenie. Też zależy od stanu ducha, czy wolimy falbanki, kolory, biele czy mroczne kolory.

    Też ubieram się zachowawczo. I już od tego roku pewniej długości włosów nosić nie będę, bo czuję się źle w takich dłuższych niż odrobinę za ramiona. Krótkie spódniczki latem bardzo lubię, lubię spodnie rurki i tego nie zmierzam na razie zmieniać. A nawet chce do spodni częsciej szpilki nosić, bo przy moim zachowawyczym ubiorze i fryzurze to taki element-dodatek.

    Lubię ciemne kolory, szarości, granat, czerń. Jeśli biały to kość słoniowa, ale to tylko bluzka, sukienek spodni jasnych nie noszę. Lubię dzinsowe spodnie. Jeśli miałabym nie wyglądać zachowawczo, to lubie styl z przydymionym okiem i czarnymi paznokciami, dzins i czarna koszulka. Planuje zakup ostatnio modnych spodni z dziurami: na rower, do po domu, co by matce i żonie w mej osobie pazura dodać. Lubię czarne bluzy: na rower, wycieczkę. Jeśli styl wyjściowy, elegancki to sukienka. Nie lubie spodni na kant, garsonek. Marynarka ujdzie.

    Ust nie maluję. Paznokcie rzadko, jeśli już to na brudny czerwony lub czarny lub bezbarwny. Latem mam zawsze coś na stopach. Preferuję dbanie o cerę czy włosy (pielęgnacją, dietą), zabiegi odmładzające mnie nie pociągają. Chce się starzeć z moim duchem a ten z biegiem lat poważnieje.

    Moze faktycznie tak to jest, ze po 40 to styl ma się dość wypracowany, wie co się lubi. Czuję, ze jestem na dobrej drodze, lubię analizować moją garderobę, moje zakupy. Jestem zadowolona, gdy zauważam, że mam coś już od lat, co mi pasuje i się o dziwo nie zniszczyło. Choć niemodnych rzeczy bym nie nosiła. Ale raczej tak co 3, 2 lata garderobę wymieniam, bo się niszczy a swetry to co roku musze wymieniać. Letnie rzeczy mam dłużej, bo u nas upały tylko dwa tygodnie w roku obowiązują.
  • 26.07.17, 08:47
    A gdzie kupujecie sweterki?
    Mój ulubiony granatowy z rękawami 3/4 - taki cienki na chłodniejsze wakacyjne wieczory - już się zniszczył i nie jestem w stanie znaleźć nowego. Stary kupiłam w Benettonie wyprzedażowym, ale od jakiegoś czasu tam jest wszystko tylko nie swetry uncertain
  • 26.07.17, 13:45

    Roznie:
    Z Massimo Dutti z rękawem 3/4 niebieski kupiony na wyprzedaży i o dziwo dobra jakość się trafiła bo noszę 3 sezon
    Soczysty zielony z Tesco ale kupiony dla koloru do beżowych spodni i granatowej bluzki
    Miętowy z AliExpress i choć ma długi rękaw to podciąganiam do łokcia
    Biały do sukienek robiący za bolerko jest z z jakiejś poważnej sieciowki dla kobiet dojrzałych ale miał dobry fason
    Różowy, cienki z rękawem nietoperza jest z Promod
  • 26.07.17, 15:42
    Np. w Grey Wolf.

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • 26.07.17, 15:56
    ostatnio w czasie wyciaczki, w UniClo, bo sie Londyn okazal chodniejszy, niz zapowiadano - w listopadzie
    w wiekszosci przypadkow dlugie sama - jak pisalam wyzej, malo jest ubran na duze rozmiary z kraglosciami wystrczajaco dobrej jakosci i w przystepnej cenie

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • 26.07.17, 16:00
    na zalando jest zakładka z ubraniami dla kobiet pow 179
  • 26.07.17, 16:02
    dziś pierwszy raz zamówiłam coś z zalando, ciekawe, czy zakup będzie trafiony, chciałabym miec już spójną garderobę, aby dokupywać tylko i mieć średnią miesięczną jak forumowiczka powyżej ok 120.
  • 27.07.17, 10:52
    Kilka razy kupowałam w zalando i byłam bardzo zadowolona smile
  • 27.07.17, 10:59
    Ja chyba raz coś zamówiłam i odesłałam.
  • 26.07.17, 16:32
    wysylka z zaladno kosztuje mnie 200, nie liczac oczywiscie cen
    i nie ma wiele porzadnych ubran na DDD


    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • 27.07.17, 10:55
    Też mam letnie rzeczy dłużej i w stanie idealnym smile. My z tych samych okolic smile
    W tym roku jest jednak wyjątkowo koszmarnie. Ciągle leje i jest zimno sad
    Ubrań letnich w ogóle nie noszę tego lata.
  • 27.07.17, 12:24
    Kalosze są mocarne😉
  • 27.07.17, 12:36
    Cóz ..... moje dwie najstarsze kiecki pochodza z lat 50-tych, mam je po babci, obie balowo-wieczorowe - długa, rozkloszowana, z bordowej tafty, lekko się mieniacej oraz krótka, prosta z czarnozłotej tafty smile Nazwijmy ogólnie w stylu kreacji A Hepburn.
    Nota bene mam jeszcze jedna balowo-wieczorową suknie, sporo młodsza, bo majaca zaledwie 15, może ciut wiecej/, lat - czarna tuba zachaftowana opalizujacymi, czarnymi koralikami i cekinami. smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 28.07.17, 14:26
    Z lat 50tych nie mam, ale mam z wczesnych 70tych - czyli starszy niż ja lniany letni bordowy kostium z Mody Polskiej. Moja Mama wydała na niego całą pensję wink. Monika887 - "choruję" na tę samą koszulę, którą Ty kupiłaś i jeszcze na taką bardziej wpadającą w czerwień. Na razie kompletuję "doły", szare, czarne, granatowe. Choć dzisiaj mam akurat na sobie granatowe spodnie w białe kwiatki z Simple i białą bluzeczkę z dzianiny. Mam trochę kłopotu z sukienkami, boję się, że w wieku 40 lat w kwiecistej sukience przed kolana będę wyglądać, jak dzidzia-piernik wink
  • 29.07.17, 12:34
    ja mam 44 lata, 44 rozmiar i nosze sukienki w kwiaty do kolan, najchetniej w linii A, bo mam mikrobiust, dobrze wygladam, dobrze sie czuje, nie zrezygnuje z nich chyba ze mi jakos masakrycznie zbrzydna ramiona albo owe nogismile
  • 28.07.17, 14:20
    A ja mam 50 lat chodzę w rzeczach sprzed dziesięciu czy piętnastu lat bo nie bardzo mnie stać na nowe. Jak się ma 700 zł renty to nie można przesadzać z zakupami. Proste. Czasem kupię coś ładnego na ciuchach za pięć czy maksymalnie dziesięć złoty i też noszę. Jedyne z czym jest kłopot to buty bo te niestety trzeba kupić nowe. Na szczęście u chińczyków coś tanio się kupi. A moda? A moda niech sobie będzie. Ważnie, że nie chodzę w łachmanach, ubrania mam czyste i schludne.
  • 29.07.17, 17:24
    Inaczej będzie wyglądała szafa osoby, ktora nie jest czynna zawodowo, inaczej osoby, ktora pracuje jako szeregowy pracownik w back office a inaczej kobiet, które tu piszą ze maja stanowiska kierownicze. Tu ubiór jest "słowem".

    Kiedyś mniej szanowałam pieniądze/zdobycze zakupowe a i te ubrania były trwalsze. Jak pomyśle ile ubrań wydalam wyrzuciłam bo ni się znudziły a były to rzeczy które i dziś byłyby na czasie: Sukienki, krótkie spodenki, bluzki takie "bejzikowe" bo takie lubie od zawsze. No dżinsy się zmienily, teraz są rurki, ale można by poobcinać jak i z jedyni zrobiłam takimi rozszerzanymi. Nie mam nic w szafie co byłoby nie modne. Mam kilka rzeczy z2010
  • 29.07.17, 17:31
    Sa to spodenki dwie pary, top na szerokich ramiączkach i spódniczka krotka oliwkowa i pasek do spodni (to sa najstarsze moje rzeczy). Ja się cieszę jak o czymś wiem ze mam już tyle lat, a nadal jest w dobrym lub dość dobrym stanie, zawsze to wydatek mniej w danym roku, gdyż nie musze szukać zmienników.
  • 29.07.17, 21:28
    A zauważyłyście że jak sie czegos szuka to nie ma
    Np. mała czarna, prosta koszula, czerwona sukuenka, granatowe spodnie.
    Mialam tak kiedyś z cienką kurtka
    Szukałam szukalam
    A moja mama u siebie upolowala super kurtke za kilkanaście złotych w sh
    Albo torba
    Szukałam fajnej, średniej wielkości, nie czarnej.
    Kiedyś widziałam w metrze babeczke
    Miała super torbę
    Zanim zdecydowałam ze ja spytam pojechała
    Na szczęście na zalando i w eobuwie darmowa wysyłka darmowy zwrot wink



    --
    BE STRONGER
    THAN YOUR STRONGEST EXCUSE
  • 29.07.17, 22:02
    Jeśli chodzi o torby to od jakiegoś czasu kupuje nieskorzane w jednym sklepie i tam jest taki wybór, ze zawsze cos znajdę. Ale generalnie mam listę rzeczy które potrzebuję i jak cos fajnego znajdę to kupuje. Tak właśnie dojrzałam prosta mala granatowa na zalando. Ale nie wiem jak w realu będzie wyglądać. Mogę ja nawet lekko przerobić u mojej krawcowej gdyby gdzieś cos odstawalo, bo fason idealny się wydaje. Na kazda okazje.

    Gorzej jak cis sie na już potrzebuje i nie ma się czasu chodzić. Tak będę teraz potrzebowała kurtki na zimę, która jest zakupem na lata. Ale chyba po prostu już od października będę buszować po różnych sklepach, by kilka rożnych marek poprzymierzać i mieć z czego wybierać i mieć czas na wybieranie.
  • 29.07.17, 22:07
    Podobnie
    Na mojej liście granatowa marynarka, sportowe sandały. Lub inne ale na płaskim. Torba nieczarna.
    Proste bluzki do.pracy, granatowe spodnie itd wink
    Kurtka na zimę też. Ta sprzed 3 lat znudzona.

    --
    BE STRONGER
    THAN YOUR STRONGEST EXCUSE
  • 31.07.17, 09:30
    Trochę się zmobilizowałam dzięki Waszym wpisom i włożyłam trochę wysiłku, żeby znaleźć to, czego potrzebuję. Granatowy sweterek w końcu znalazłam też w Benettonie. Wymienię ten stary bardzo często noszony w 1536 zestawach. Niestety ma dekolt w serek i już nie będzie tak fajnie wyglądał z pasiastymi koszulkami do białych spodenek jak poprzednik uncertain I jeszcze znalazłam granatową koszulkę bawełnianą z rękawami 3/4. Mało kupuję, ale w tym roku prawie wszystko jest granatowe, nie licząc czarnej bluzy i czerwonego swetra. Muszę pamiętać o turkusowym szalu na urlop, bo na każdej fotce będę granatowa smile
    Zmierzyłam też ulubiony ostatnio zestaw córki. Też fajnie w nim wyglądam. A - o dziwo - jest z sukienką. Na urlopie będziemy się zamieniały ubraniami.
    Pożyczacie sobie ubrania z córkami?
  • 31.07.17, 09:42
    Też kocham granatowy kolor, moja córka niekoniecznie. Nie wymieniam się z córką ubraniami, bo ona jest bardzo szczupła, nosi bardzo małe xs. Ostatnio kupiłam jej nowe bluzki do pracy, białe, trochę większe, w rozmiarze s i przynajmniej od czasu do czasu będę też mogła je nosić. Ewentualnie córka ode mnie pożyczy jakiś sweter.
    Benettonn bardzo lubię, córka niekoniecznie.
    Wczoraj miałam na sobie cienką granatową sukienkę bez rękawów i w końcu nie było mi zimno smile. Nagle zrobiło się 30 stopni, nie pamiętam już kiedy było tak ciepło, pewnie raz rok temu. Dzisiaj dużo chłodniej ale nie jest źle.
  • 31.07.17, 12:14
    No to ja w2 zdecydowanej mniejszosci - nie cierpie granatów i błekitów; nie cierpie rózu; nie cierpie zimnych kolorów.
    To raz smile
    Dwa smile
    Od czasu do czasu dostaje cos w spadku od Małej. Generalnie jednakże wymiana nie wchodzi w gre - ona jest wiotka blondynką prawie metr osiemdziesiąt, lubujaca sie w przykładnych koszulach, i biurowym dress codzie, mam nieraz wrazenie, ze bedac nad morzem tez ubiera pończochy i czółenka.
    Ja natomiast jestem niziutka kluska o południowych kolorach, lubujacą sie w wystrzeepionych i dziurawych jeansach, cygańsko-włoskiej stylistyce i ciepłóo-jesiennych kolorach. Własciwie jedyne wspolne co mamy to rozmiar stopy, dzięki czemu starciłam kilka par japonek, balerinek czy klasycznych czółenek na tzw słupku smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 31.07.17, 11:52
    Właśnie siedzę (w domu) w sukience, która ma ponad 20 lat. Co gorsza, wcale nie widzę, żeby była jakaś niemodna. "Do ludzi" co prawda bym w niej nie wyszła, ale tylko dlatego, że ledwo co zakrywa (taka na upały). W ogóle mam wrażenie, że moda dla mnie mocno zwolniła. Gdy byłam dzieckiem i nastolatką moda z poprzedniego dziesięciolecia była kompletnie obciachowa, wręcz śmieszna. A teraz już tego nie dostrzegam. Czy np. Monica i Rachel w ostatnich latach serialu Friends noszą coś, co teraz byłoby obciachowe? Np. i.dailymail.co.uk/i/pix/2013/01/05/article-2257626-16C410C7000005DC-1_634x465.jpg

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.