Dodaj do ulubionych

Sierpniowe oszczedanie :-)

01.08.17, 16:09
Czas start! Nienajlepiej to widze, ze wzgledu na wakacje, no, ale... Pozyjemy, zobaczymy smile

Powodzenia w oszczedzaniu zycze!
Edytor zaawansowany
  • 02.08.17, 00:04
    Marnie .Leczenie zębów, osiemnastka córy ,zakupy zbiorcze dla zwierzaków no i oczywiście wyprawka szkolna .tongue_out
  • 02.08.17, 08:07
    Współczuję wydatków na zęby.
    U mnie poszło sporo w lipcu. A z zębem, który miał być ewentualnie do wyrwania, wszystko ok smile

    Niedługo wyjeżdżamy z mężem w góry, mamy opłacony wiosną apartament oraz śniadania i obiadokolacje, potem jeszcze Wrocław, hotel i śniadanie. Na pewno trochę jeszcze wydamy, ale większość już opłacona. Potem w sierpniu bardzo krótki wyjazd z mężem i córką do Bratysławy i Wiednia, znowu część już opłacona wcześniej. Wczoraj dałam synowi pieniądze na jego wyjazd wrześniowy, resztę sobie zarobił.
    Tak więc wszystko już rozdysponowane i wiem na czym stoję. Córka ma zrobione zakupy, bo zostaje w domu, na krótko przyjedzie do niej koleżanka, więc też dostały pieniądze, żeby z głodu nie umarły. Syn jedzie na Woodstock.
    Mąż ma już urlop, poza tym szuka pracy. Ja jeszcze sierpień mam wolny. Oby gorzej nie było.
  • 02.08.17, 10:42
    Zbyt obfity w oszczednosci to ten sierpien nie bedzie, oj nie....
    Acz wszytko to było niejako przewidziane uncertain
    Zaczelam od dokupienia nabiału, chusteczek i papieru i tzw rezerwowej porcji zarelka dla kudlatych - stowka.
    Zakupiłam strój opalaniowy/ Opalacz? Jak dla mnie to kwota kosmiczna - 120 zl. Dziecko mowi - eeee bez przesady. No oczywiscie, widzialam stroje za 499,99 i wiecej uncertain
    Odmowila wspolpracy zmywarka. Zebralo sie konsylium w skladzie M, dziecko i Brat - sprawdzili, ustalili, diagnoza i tryby leczenia trzy zatwierdzone. Poki co dziecko cos tam nabyło, puscilo program i ... przeszło cały, więc moze.... Zmywarka lat ma 18, wszyscy mnie pocieszaja, ze jak kupi sie teraz nowa, to nawet polowy z tego nie pociagnie. No niezwykle pocieszajace wrrrr Patrzylam na takie jakby nam pasowaly, to cena wacha sie miedzy 1700 a 2000. W gre oczywiscie wchodza raty 0%.
    W zaleznosci od którego wrzesnia wybedziemy na wakacje - to albo w tym jeszcze miesiacu , albo na poczatku wrzesnia - traperki w decatlonie.
    Noclegi wrzesniowe do oplacenia, ale to juz tak zawsze jest, ze rachunek dostajemy w sierpniu.
    Listopadowe noclegi - to dopiero pazdziernik.
    Tyle?


    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 03.08.17, 10:35
    Kolejne klapki z żalem ale wyladowały w kuble.... Zostały mi 2 pary zeszłorocznych japonek i 2 pary klapek koturnów. To co, obstawiamy? smile

    No i zaraz się dowiem ile kosztuje wymiana rozbitej szybki w komórce uncertain

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 03.08.17, 11:37
    a jaką zmywarkę chcesz kupić? ja mam stara 10 letnią i tez licze się, że w każdej chwili umrze. Mój tata teraz kupił Siemensa 60tke, z szufladą na sztucce, za ok 1400.Bardoz fajna,Tak cicha,że przez pierwsze dwa mycia co chwilę sprawdzałam czy aby na pewno wlączona.Moja stara to chodzi jak czołgwink
  • 03.08.17, 12:03
    Musi byc wylacznie 45 cm.
    Do tego oczywiscie najwyzszej klasy energo. I raty w konkretnym banku. 0 %.
    Wyszly 2 elektroluzy i jeden Bosch. Chociaz jestem goraca zwolenniczka boscha - to do tej pory mam zmywarke zanussiego. Pasuje mi z tych trzech tez najbardziej w porownaniu electrolux, a w tej chwili electrolux i zanussi to jedno.
    Wole koszyk na sztucce.
    Te trzy ewentualne - sa ciche.
    Moja obecna tez cichutka, wielokrotnie przystawialam ucho czy dziala smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 03.08.17, 12:17
    kwota duża wyszła jak za 45tke , a w sumie mały wybór.Poszukaj jeszcze
  • 03.08.17, 12:49
    owszem, ale ja mam takie a nie inne wymagania. Nie mam co dalej szukac, skoro mi to pasuje. Zreszta, dzis sie okaze wieczorem czy jest to, szukanie, potrzebne, czy zatrzymane.
    Jakbym sie uparla, to za 700 zl tez kupie.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 01.09.17, 18:31
    Mi sie wlasnie popsul electrolux 3 miesiace po gwarancji przezyla jedynie 2 lata 3 mies koszt naprawy 560zl koszt nowej innej firmy 769 - zamowilismy nowa a tamta moze maz naprawi sam w wolnym czasie. Pralka mojej siostry za 2500zl rowniez electrolux padla 5 mies po gwarancji takze nie polecam tej firmy.
  • 01.09.17, 18:33
    Dzieki za info!

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 02.08.17, 10:55
    U nas kiepsko- co prawda szkoła już obkupiona, ale trzeba wpłacić jeszcze 1400zł za obóz sportowy i kupiliśmy auto. Sam warsztat, OC i założenie LPG to prawie 6000zł. Zaciskamy w tym miesiącu pasa ostro.
    Na plus- zalał nas sąsiad i czekamy na decyzję ubezpieczyciela- straty są na 10000zł.

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • 02.08.17, 11:13
    to porzadnie Was musial zalac, skoro takie wielkei straty. U mnie bylo zalanie niewielkie - tak z metr na metr i dostalm bodajze 150zl wink
  • 02.08.17, 18:38
    Zalanie ma koło 1,5m2 na suficie i ścianie łącznie, ale:
    zalało piec elektryczny stojący przy ścianie- 4500zł
    do wymiany są ściany i sufit z regipsu, ściany i sufit właściwe, do tego wymiana profili, kucie i suszenie tynku, nowe tynki i gładzie plus malowanie itp- mamy kosztorys. Wiadomo, że malować będziemy całość, a nie tylko ten kawałek.
    napuchła szafka pod umywalkę- 900zł
    zalana szafa na wymiar-350zl

    Łazienka po niedawnym remoncie, dobrze że ubezpieczona.

    Najgorzej ma sąsiad, bo nieubezpieczony.

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • 02.08.17, 12:43
    W sierpniu nie oszczędzamy, tylko wydajemy wink
    15 sierpnia jedziemy na urlop, ale przed nim mam dostać jubilatkę za 20 lat pracy i świadczenie urlopowe.

    Świadczenie częściowo nieopodatkowane dzięki fakturom za obozy córki, które zwalniają z podatku, więc będzie fajna kwota.

    Jeszcze do niedawna słyszałam, że jubilatka mi się nie należy (jeśli ktoś jest w temacie podaję hasła - staż bieżący w firmie i przejęcie pracowników na podstawie Art. 23'), więc gdy się okazało, że jednak ją dostanę, od razu zapadła decyzja, żeby odwiedzić tych z rodziny i przyjaciół, których mamy trochę dalej. Odkładaliśmy to przez lata z powodu najpierw planów budowy, a potem samej budowy.

    Przed wyjazdem zamierzam jeszcze ogarnąć temat podręczników syna. Mam odbiorców, którzy kupili po nim rok temu, a że on podręczników nie niszczy, to od razu zapowiedzieli się na następne, tak więc podręczniki nas w zasadzie nic nie kosztują. Sprzedajemy jedne, kupujemy drugie. Zostają plecak, zeszyty i inne pomoce.

    Z oszczędności - paliwo na dojazdy do pracy przez 2 tygodnie, którego nie kupię z powodu urlopu. Pójdzie na spłatę karty kredytowej. Ostatnio zakończyliśmy spłatę mebli kuchennych i pralki. KK co miesiąc spłacana, ale potem wykorzystywana do dna, wprawdzie tylko na 700 zł, ale chcemy ją spłacić i zlikwidować. W trakcie wyrabiania kolejna, bo posiadanie i używanie jej obniża nam odsetki kredytu hipotecznego.

    Istnieje obawa o kocioł gazowy w mieszkaniu na wynajem. Od niedzieli pojawiały się na nim błędy, mąż jest serwisantem, więc gdy kocioł obejrzał odkrył, że zepsuła się płyta główna (koszt około 700 zł). Szczęśliwie miał taką na stanie, wymontowaną z innego zepsutego kotła. Wymienił i póki co kocioł działa bez zarzutu, najbliższe dni pokażą, czy to wystarczy. Kocioł ma 13 lat, więc i tak musimy się nastawić na wymianę..., ale mam nadzieję, że uda nam się jeszcze spokojnie wyjechać na urlop.... i spokojnie wrócić.

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • 02.08.17, 18:40
    Kto odkupi podręczniki skoro od września wszyscy mają już darmowe?

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • 02.08.17, 20:39
    Nie wszyscy. Szkoły średnie nie miały i nie mają.
  • 03.08.17, 08:35
    Dobrze wiedzieć, co mnie czeka za rok. Człowiek szybko się przyzwyczaja do lepszego smile
    A swoją drogą - dlaczego? Bo liceum to ekstrawagancja ambitnych rodziców? Już udźwigną finansowo zakup książęk?
  • 03.08.17, 10:51
    Może jeszcze coś się zmieni. Dla syna zawsze musiałam kupować podręczniki. W jednym roku z powodu zmiany szkoły 2 komplety. Ale dba o nie, więc kupuję w stanie jak nowe i zawsze udaje mi się sprzedać.

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • 03.08.17, 12:29
    Wprowadzono to po prostu od jakiegoś rocznika.
    Moje dzieci nigdy nie miały darmowych podręczników.
  • 03.08.17, 12:50
    Moje tez nigdy - od zerowki po studia... W ogole przez cale zycie nie zalapala sie na przyslowiowa zlotowke za friko.
    Plus taki - bogaczami som my wink uncertain

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 03.08.17, 13:22
    Dokładnie. Moja córka ma w gimnazjum darmowe. Wcześniej jej rocznik miał tzw. "nowy program", więc byłam zmuszona kupować zawsze nowe, a potem sprzedawać jako używane.
    Synowi kupowałam nowe tylko w 1-3, a potem z rozpędu w 4 klasie. Potem już używane, ale dokładnie sprawdzam roczniki i w zasadzie co wydaję, to odzyskuję, więc mam tylko zamrożoną kasę, którą obracam. Dobrze, że on jest z rocznika, po którym jeszcze można było odsprzedać następnemu.

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • 22.08.17, 10:24
    Ja nie rozumiem kompletnie, dlaczego to państwo ma finansować podręczniki szkolne (podatnicy na końcu łańcucha finansowego). Dużo jest roszczeniowości wśród współczesnego pokolenia rodziców. Flagowy program obecnego rządu dodaje 500 zł na dziecko, to już jest dla mnie patologiczne (subiektywnie). A do tego szkoła ma: karmić (obiady, często refundowane), dawać podręczniki, zapewniać opiekę i wręcz wychowanie (z takimi opiniami zetknęłam się u rodziców). Gdzie w tym są rodzice? To oni winni są zapewnić dziecku dostęp do edukacji, podręczniki i wszelkie podstawowe potrzeby.
  • 22.08.17, 11:16
    Proponuję poszukać innego forum do dyskusji na temat decyzji polityków. Temat rzeka. Szkoda byłoby odchodzić o tematu, jakim jest oszczędzanie w sierpniu - w zastanych realiach.
  • 22.08.17, 12:34
    Zosia niech zostanie na tym forum. Znam ją jeszcze z dawnych czasów i ciesze się, ze pojawia się znów. Poza tym nie da się tak stricte na temat, a wiadomo ze polityka najbardziej mierzi, choć chyba u każdego z nas sympatie i antypatie tu już wyszły. Poza tym Zosia według mnie nie politycznie a światopoglądowo napisała. Fakt można by stworzyć wątek czego oczekiwalibyśmy od państwa, tak by żyło się komfortowo.
  • 22.08.17, 12:42
    kamarow, mnie nie chodziło absolutnie o dyskusję na tematy polityczne. Może nieprecyzyjnie się wyraziłam. Zdziwiło mnie, że rodzice domagają się darmowych podręczników (pisałaś o liceum). To trochę mnie sprowokowało.
  • 22.08.17, 12:55
    Przeciętny człowiek się zwyczajnie przyzwyczaja. Uwzględnia w planie wydatków.
    Wcale nie domaga (bo np. uważą, że to rozdawnictwo).
  • 22.08.17, 13:39
    Czy ktoś się domaga darmowych podręczników?
    Chyba raczej chodzi o to, że część ludzi dostaje podręczniki od kilku lat a część nie, część dostaje 500 na dziecko a część nie. Tylko dlatego, że jego dzieci są np rok młodsze czy starsze i nie łapią się. Moje akurat nie załapały się na nic. Piszę to tylko informacyjnie.
    Znowu mam pełno podręczników, z którymi nie mam co zrobić, bo kolejny rocznik nie kupi, ma darmowe. Może 1-2 sprzedam.
  • 22.08.17, 13:58
    Ha! pozwole sobie dodac, ze byl jeszcze tak myk w przypadku rocznika mojego Dziecka, ze podreczniki - te same co rocznik poprzedni i nastepny - sprzedawane byly co roku w kompletach z cwiczeniami. samych cwiczen nie bylo, i chociaz podreczniki jako takie - mozna sobie bylo za pol ceny czy pol darmo smile nabyc solo - to nic z tego - bo niezbedne byly przecie cwiczenia, a ze te jak wspomnialam - wylacznie w kompletach... no to jakby na to nie patrzec - bylo to swinstwo i juz sad

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 29.08.17, 20:51
    Bardzo się ucieszyłam kiedy wprowadzono darmowe podręczniki wypożyczane ze szkoły, chociaż nie z powodów finansowych.
    Po pierwsze wydawnictwa totalnie odjechały w kosmos - 'box' do klasy początkowej kosztował ponad 200 zł a na koniec roku i tek wykorzystana była ledwo połowa materiałów
    Po drugie niestety nie dla wszystkich rodziców kupienie dziecku książek to jest priorytet - teraz nie ma z tym problemu, wyposażone będzie każde dziecko, nawet jak tatuś z mamusią przechlają pińcet plus
    Po trzecie - w jednej szkole nauczyciele potrafili wybierać do kupienia książki od sasa do lasa, także często starsze rodzeństwo nie mogło przekazać książek młodszym
    Po czwarte - przekazywanie książek jest ekologiczne - nie lecą do kosza po roku, mogą byc wykorzystane wielokrotnie.
    W mojej ocenie jest to bardzo dobre rozwiązanie (dla wszystkich) i chciałabym żeby zostało wprowadzone również w liceach/technikach/szkołach zawodowych (nie wiem jak to się teraz nazywa)/
    Jak ktoś ma jakieś konkretne argumenty przeciw inne niż 'teraz rodzice sa roszczeniowi' to chętnie posłucham. A przekazywanie książek kolejnym rocznikom to pamięta jeszcze moja mama, która kończyła jedenastoletnią podstawówkę, więc pomysł nie jest nowy smile
    pozdr,
    mi

  • 29.08.17, 23:27
    Obowiązkiem rodzica jest zapewnienie dziecku podstawowych potrzeb - wyżywienie, miejscem zwanym domem itp. Do takich zalicza się również edukacja podstawowa, w tym możliwość kształcenia (podręczniki). Szkoła przejęła na siebie wszelkie obowiązki, które dawniej wypełniali rodzice: wyżywienie w trakcie dnia (dzisiaj obiady szkolne, szklanka mleka, owoce etc.), wychowanie (etyka, wychowanie do życia w rodzinie...), a w ostatnim czasie i zapewnienie podręczników oraz zabawy i opieki także w dni dawniej całkowicie wolne od szkoły (część wakacji, okresy między świętami itp.). Ja jestem przeciwna takiemu podejściu.
  • 30.08.17, 10:21
    a w(..) oraz zabawy i opieki także w dni dawniej całkowicie wolne od szkoły (część wakacji, okresy między świętami itp.).

    to w takim razie ja nie powinnam mieć dzieci, bo nie jestem przy moim trybie pracy zapewnić dziecku zabawy i opieki w całe wakacje i żadnej między świętami.
  • 30.08.17, 10:23
    Międzymorze, ekologia nie musi iść w parze jedynie z darmowymi podręcznikami. Za moich czasów nie było darmowych podręczników, a aby było ekologicznie odkupowało się taniej od starszej koleżanki.
  • 30.08.17, 10:26
    Chyba jedynie nauczyciele i pracownicy naukowi mogliby sobie pozwolić na dzieci, gdyby było tak jak Zosia piszesz. Zupełne oderwanie od realiów zwykłej polskiej kobiety.... No moge jeszcze zacisnąć pasa i iść na garnuszek męża to nawet świetlice by można było wtedy pozamykać.
  • 30.08.17, 20:45
    Ale zapewnienie dzieciom opieki podczas wakacji czy przerwy świątecznej nie jest obowiązkiem szkoły. To obowiązek rodziców. Nie, nie jestem oderwana od realiów - jeśli to było do mnie. Wychowuję sama czworo dzieci i mimo pomocy dziadków nie jest to proste, nie tylko logistycznie (pracuję na etacie). Może niektóre kobiety radzą sobie z tym lepiej, ja oscyluję gdzieś między przegięciami krzywej Gaussa.
  • 30.08.17, 20:57
    Ale wiesz, że nie wszyscy mają dziadków chętnych do pomocy ?
    I co wtedy ?
    pozdr,
    mi
  • 30.08.17, 21:09
    Po prostu nie rodzisz dzieci. Żartuję. Nie po to żyjemy w społeczeństwie, żeby obruszać się na symbiozę, która służy i rodzicom co chcą pracować i kwalifikowanym wychowawcom oraz pracodawcom, którzy nie chcą mieć pracownika na L4 2 maja.
  • 30.08.17, 21:10
    Szkoła nie ma obowiązku, aby wyręczać rodziców. Nie ma z czym polemizować.
  • 30.08.17, 21:14
    Inaczej byś mowiła, gdybyś zderzyła się z realiami jako samotna matka, nie mającej dziadkow na skinienie.
  • 30.08.17, 21:20
    A może napisz co byś zrobiła, gdybyś tych dziadków nie miała? Czego oczywiście ci nie życze. Mam przyjaciółkę samotną matke, której żyje jedynie schorowana matka, która nie zajmie się dzieckiem 2 maja, bo ledwo chodzi.
  • 30.08.17, 21:40
    Poza tym to nieporozumienie pisząc "wyręczanie". Szkoła to taki sam zakład pracy jak każdy inny. Mój jest czynny 2 maja, ba, nawet 1 i 3. I nie czuję, żebym wyręczała ludzi dla których pełnię swoją służbę podczas świąt.
  • 30.08.17, 21:55
    Ja napisałam i uzasadniłam, dlaczego tak uważam. Szkoła to placówka edukacyjna, a nie placówka opiekuńczo-wychowawcza, stołówka czy innego typu. No mamy inne zdanie, tak w życiu bywa. Ważne by szanować odmienne.
  • 30.08.17, 22:26
    całe szczęście ministerstwo edukacji od lat ma odmienne zdanie i moje dziecko w szkole cieply posilek dostanie - wszak nauczyciele go nie gotują. No i czuję, że jest pod dobrą OPIEKĄ, przynajmniej dotychczas oddawałam z poczuciem zaufania. A ty faktycznie swój wybór uzasadniłaś. Bo masz dziadków i masz inne pracujące osoby w nosie. Punkt widzenia zależny wiadomo od czego.
  • 30.08.17, 22:34
    ps. nie sądzisz, ze jesteś zbyt roszczeniowa wobec swoich dziadków?
  • 30.08.17, 22:35
    Ad personam
  • 30.08.17, 22:34
    Nie, kompletnie nie zrozumiałaś o co mi chodzi.
    Smutna refleksja jest zaś taka, że gdy szkoła przejmuje inne funkcje, to gubi swój poziom i podstawową funkcję-edukacyjną. Co skutkuje obniżającym się poziomem z roku na rok. To moja uwaga już zawodowa, nie prywatna.
  • 30.08.17, 22:54
    Mam inne zdanie, inny światopogląd, inne doświadczenie. Szkola powinna dziecko stymulować wszechstronnie. Fakt, nie każdy nauczyciel sie do tego nadaje. Ale zawsze sie jakiś trafi co wyjdzie poza schemat.

    Co do roszczeniowosci. Może taka już rola rodzica, ze albo będzie roszczeniowy wobec państwa, albo własnych rodziców, albo pracodawcy. Nie ma innego wyjścia, bo nie mamy kieszonki na dziecko jak mamy kangurów.
  • 30.08.17, 23:19
    Nie da sie chyba prowadzić lekcji w takt burczacych brzuszków domagajacych sie obiadu, nie da sie wyeliminować ze szkoły przekazywania dziecku poczucia empatii, sprawiedliwości, poczucia estetyki. Nauczyciele to nie roboty. Szkola jest jak drugi dom - a moze inaczej - to cenne gdy uda sie z niej taki dom stworzyc - dla niektórych nawet jedyny jaki mają. Praca to tez dom. Przynajmniej dla mnie moja gdzie bym nie pracowała namiastkę domu miała. Może problem w czym innym. Mniejsze klasy i uczniom i nauczycielom by wspolprace ulatwily. Dziś rodzic dziecku więcej czasu poświęca niż kiedyś, nauczyciele tez powinni mieć więcej czasu dla każdego ucznia z osobna. Czasy sie zmieniaja, wyższe potrzeby dają znak o sobie.
  • 31.08.17, 06:58
    Temat nie daje mi spokoju. Szkola nie przejęła innych funkcji w ostatnim czasie (!!!!), stołówka, świetlica od dziesięcioleci w szkole była. To nie prawda, ze poziom upadl, bo dzieci w szkole zupy mają. Nie da sie oddzielić funkcji edukacyjnej szkoły od opiekunczo wychowawczej - dzieci same sobą sie nie zajmą, nie rozwiążą konfliktu, nie naucza sie standardów funkcjonowania w grupie bez autorytetu obok. Młodzież się zapewne zmieniła, bo nie jest zahukana jak za moich czasów. No nie łatwa praca, ale nadal praca, ktora ma dużo przywilejów w porównaniu z innymi zawodami, zwłaszcza dla matek.
  • 31.08.17, 23:30
    Jeśli ktoś uważa pracę nauczyciela za pełną przywilejów, to budzi we mnie pytanie, dlaczego sam nie został nauczycielem, skoro to taki lekki chleb. Poziom młodzieży, która trafia na uczelnie jest z roku na rok niższy. Nie jest to wyłącznie moja obserwacja. Nie napisałam że to wina wyłącznie przejmowania przez szkołę funkcji, które nie są dla niej kluczowe. To jeden z czynników, dosyć istotny. I szczerze powie to większość dyrektorów szkół. Ja wraz ze współpracownikami i znajomymi z tej.branży widzę drastyczny ale i systematyczny spadek poziomu. Dzieci stają się coraz głupsze? Bardziej leniwe? Nie do końca to ich wina.
  • 01.09.17, 08:28
    Jest niż demograficzny. Niektóre licea przyjmują osoby, które dawniej trafiłyby do szkoły zawodowej i tam by sobie ledwo radziły. Tak niestety jest. Zaczęłam uczyć w liceum ponad 20 lat temu i mam porównanie. Mam też lektorat na prywatnej uczelni. Nie wszyscy oczywiście, ale cześć studentów przeraża mnie swoimi brakami wiedzy.
    Ale to temat na inny wątek.
  • 31.08.17, 15:34
    Zgadzam się. Pracuję w liceum, nie z maluchami, ale zależy mi na ludziach, których uczę, też się nimi przejmuję jak matka.
  • 31.08.17, 21:07
    Powodzenia w nowej szkole. Dla mnie to też wyjątkowy początek września po prawie dwudziestu latach. Znów stanę na apelu ze sztandarami. Tyle, ze tym razem z synem. Oj, zaczyna się przygoda.
  • 31.08.17, 21:34
    Dziękuję 😁
  • 01.09.17, 10:43
    moja_codziennosc napisała:

    > A może napisz co byś zrobiła, gdybyś tych dziadków nie miała? Czego oczywiście
    > ci nie życze. Mam przyjaciółkę samotną matke, której żyje jedynie schorowana ma
    > tka, która nie zajmie się dzieckiem 2 maja, bo ledwo chodzi.

    Co prawda nie do mnie bylo pytanie, i zapewne wloze kij w mrowisko, ale....
    Z reguly urlop wypoczynkowy ma 24 dni robocze, a zdarza sie i trzydziesci pare. Sumujac urlopy obojga rodzicow - 48 dni roboczych. wakacje trwaja 9 tygodni - 45 dni roboczych. Cóż, rozdzielilabym urlopy rodzicow, dodalabym do tego wyjazdy na kolonie / obozy - wtedy bym zyskiwala dodatkowy zapas urlopu, lub wspolny dla obojga rpdzicow.
    Istnieje takze cos takiego jak dalsza rodzina, z ktora mozna sie dogadac i wyslac tam nasze dzieci, po czym przyjac u nas ichnie. Istnieje takze cos takiego jak "najlepsza przyjaciokka dziecka" - tez mozna sie dogadac i pokombinowac wspolny kawalek wakacji. rewanz wclae nie musi wylacznie polegac na zabraniu przyjaciela dziecka z nami na wakacje, moze tez byc zabraniem na wycieczke, basen, pizze etc etc
    I bedac samotna matka tez mozna wszystko zorganizowac, tylko trzeba chciec.

    Decydujac sie lata temu na dziecko - do glowy mi nie przyszlo, by domagac sie od panstwa wspoluczestniczenia w wychowaniu MOJEGO dziecka! Bylam absolutnie swiadoma, ze to MY musimy dziecko wyzywic, ubrac, wychowac(!), ukulturalnic, uzupelnic nauke, dopilnowac aby wyksztalcenie oferowane przez panstwo bylo przyzwoite, zorganizowac zajecia POZAlekcyjne, sportowe, turystyczne, co tam jeszcze?
    Czytajac posty dodatkowo zastanawiam sie jakim cooodem tak ja, jak i inne piszacu tu i TO Forumki zdolalay przezyc w latach 70i 80-tych, gdy obecnych "udogodnien" nie bylo?
    Wracajac do meritum - przez cale dziecinstwo Dziecka nie dostawalismy ani zlotowki gratis, gdyz zawsze przekraczalismy wlasnie o 1-2 zl widelki, w zwiazku z tym jako "bogaczom" nic nam sie nie nalezalo! za wlasna kase kupowalismy do szkoly WSZYSTKo, poczawszy od zerowki na studiach konczac. WSZYSTKO. stołówka. Oczywiscie ze były, z paniami kucharkami gotujacymi bajecznie smacznie i Dziecko na obiadki chadzało, tyle, ze... my za nie płaciliśmy! Płacilismy takze skladki na remonty szkoły, klasy, boiska, monitoringi, wyposazenie sal, mundurek, wycieczki, kina, wyjscia, dodatkowe godziny jezyka obcego, szkolne zajecia pozalekcyjne. Poniewaz mając 1 Dziecko - zadna znizka nam się jako oczywiscie BOGACZOM nie należała - płaciliśmy więc 100% za wszelkie pozaszkolne zajęcia - sportowe, jezykowe, bilety MPK, bilety wstepu na atrakcje etc etc etc
    Całe szczęście, że decydujac sie na to Dziecko nie miałam pojecia, ze można się czegos domagac i miec pretensje, że sie gratis nie dostaje....
    A to ile razy, rzucałam sie na srodek ulicy by rozpaczliwie złapac taksówke, by nastepnie ubłagać kierowce by przefrunal pod szkołe, by szatniarka z dzieckiem nie czekala pod zamknieta szkola na znowuz spozniona mamusie - to na lezy do tzw slodkich wspomnien z łezka w oku.
    Podobniez jak przemycanie Dziecka do firmy - w wolne dla pedagogicznego grona dni od pracy.

    Moje Dziecko jest duzo ode mnie mądrzejsze smile Planuje mieć za współmałżonka - nauczyciela. I dużo dzieci smile
    Ale ponieważ planuje tez kariere zawodową dobrze płatną - no to nie wiem jak to bedzie z tymi dodatkami gratis. Chociaz przecie teraz nie ma sztywnych widełek tylko w razie czego - %


    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 01.09.17, 11:20
    Mam bardzo podobne doświadczenia i podejście.
  • 01.09.17, 11:58
    No to co piszesz to bajka, tu kuzynka, co ma czas sie dzieckiem zajac, tu ojciec co weźmie dwa tyg latem potem ja. Już ci kiedyś pisałam, ze ja mam problem wziąć urlop latem - taka praca. Poza tym do tej pory (oprócz ostatniego roku) NIC (zapamiętaj!) NIC od państwa na dziecko nie dostałam. W ostatnim roku jego prywatne przedszkole zmieniło sie w państwowe - wcześniej chodził prywatnie bo na państwowe sie nie załapał. Ja mogę zapłacić za opiekę miedzyswiateczna, w wakacje nie ma problemu o ile to sa pieniądze na nasze z mężem zarobki do zaakceptowania. Tak było.w prywatnym przedszkolu, płacilo sie podstawę i nie martwiłam sie ze miedzyświetami MUSIMY z mężem pracować - przedszkle było czynne 12 mieś w roku.

    Bo tak to jest jak cos jest państwowe. Człowiek czuje sie tam jak intruz. To nie kuzynki dalekie są od opieki i wychowywania mojego dziecka, ale odpowiednie instytucje, które za to pieniądze od państwa pobierają.

    Już kiedyś rozmawilaysmy. Ty żyjesz w innych realiach. wokół mnie żyją kobiety co podzielaja moje troski"skąd ludzie mają ten urlop brać skoro tyle wolnego w szkole ich dzieci maja". Na dodatek w mojej pracy nie mam.szans na urlop w dlugie weekendy. No nie stać mnie na prywatna szkole, ale państwowa, skoro z moich podatków funkcjonuje niech wyjdzie z PRL kiedy to dziadki już na emeryturach byli, kobiety często nie pracowały. Wy kobiety z buzdzetowek nie znacie realiow ze można latem WOGÓLE urlopu nie dostać. Zazdroszczę życia w innym świecie.
  • 01.09.17, 12:12
    I nie wiem o co chodzi z tymi obiadami. Obiady nie są na koszt państwa. Rodzice sami je opłacaj. Tyle ze Zosia by wyrzuciła stołówki ze szkol, by kończyć prace w porze obiadowej (tez bym tak chciała, kto by nie chcial). Czekolado, wychowywalas swoja córkę w innych realiach mając ciepłą posadke w buzdzetowce. Pewnie nawet zakupy organelac w trakcie pracy. A pisanie ze jak samotna matka chce to może to brzmi jak kpina z samotnych matek. I jeszcze raz powtarzam, nic od państwa nie dostaje nie oczekuje, ale jak państwo sie czegoś podejmuje to niech robi to pożądnie i niech zatrudnia nauczycieli z powołania a nie roszczeniowe towarzystwo co by chciało przyjść jak na wykłady do dorosłych , wyrecytowac i wyjść przed obiadem.
  • 01.09.17, 12:30
    moja_codziennosc napisała:

    > No to co piszesz to bajka, tu kuzynka, co ma czas sie dzieckiem zajac,
    Wiesz, chyba nie rozumiem tego co napisalas?

    tu ojcie
    > c co weźmie dwa tyg latem potem ja.
    A coz w tym jest dziwnego, ze rodzice biora urlop OSOBNO??

    Już ci kiedyś pisałam, ze ja mam problem wz
    > iąć urlop latem - taka praca.
    Ja zeby moc brac urlop wtedy kiedy mi pasuje zrezygnowalam z kasy

    Poza tym do tej pory (oprócz ostatniego roku) NIC
    > (zapamiętaj!) NIC od państwa na dziecko nie dostałam.
    To tak samo jak ja - NIC

    W ostatnim roku jego pry
    > watne przedszkole zmieniło sie w państwowe - wcześniej chodził prywatnie bo na
    > państwowe sie nie załapał. Ja mogę zapłacić za opiekę miedzyswiateczna, w wakac
    > je nie ma problemu o ile to sa pieniądze na nasze z mężem zarobki do zaakceptow
    > ania. Tak było.w prywatnym przedszkolu, płacilo sie podstawę i nie martwiłam si
    > e ze miedzyświetami MUSIMY z mężem pracować - przedszkle było czynne 12 mieś w
    > roku.
    >
    > Bo tak to jest jak cos jest państwowe. Człowiek czuje sie tam jak intruz. To ni
    > e kuzynki dalekie są od opieki i wychowywania mojego dziecka, ale odpowiednie
    > instytucje, które za to pieniądze od państwa pobierają.

    Nie pisalam, ze kuzynka ma sie opiekowac i wychowywac. Uwazam, ze opiekowac i wychowywac to maja rodzice....
    Natomiast NAPRAWDE dla Ciebie jest tak dziwne, zeby dogadac sie z kuzynka, ciotka, wujkiem, przyjacioklka, ze tydzien wakacji spedza moje dziecko u nich, a tydzien ich u mnie? w ten sposob zamiast brania 2 tygodni urlopu biore tydzien. Proste. Ale owszem, spotykam sie z rodzicami, dla ktorych zgoda na przenocowanie u nich kolegoi dziecka to jest kosmos i przerazenie. Bywa.

    >
    > Już kiedyś rozmawilaysmy. Ty żyjesz w innych realiach. wokół mnie żyją kobiety
    > co podzielaja moje troski"skąd ludzie mają ten urlop brać skoro tyle wolnego w
    > szkole ich dzieci maja". Na dodatek w mojej pracy nie mam.szans na urlop w dlug
    > ie weekendy. No nie stać mnie na prywatna szkole, ale państwowa, skoro z moich
    > podatków funkcjonuje niech wyjdzie z PRL kiedy to dziadki już na emeryturach by
    > li, kobiety często nie pracowały. Wy kobiety z buzdzetowek nie znacie realiow z
    > e można latem WOGÓLE urlopu nie dostać. Zazdroszczę życia w innym świecie.

    No ja zyje w zupelnie uinnych realiach - musze wybrac te 26 dni urlopu w ciagu roku bo inaczej kadrowa dostaje szalu.
    Zyje w innych realiach, bo wybralam dziecko a nie kase i kariere w nie-budzetowce....


    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 01.09.17, 12:41
    Tak czytam i czytam. No nie chce mi sie już nic tłumaczyć. Ani wyproadzac cię z pewnych błędów. Tak ujadasz do mego wykreowanego obrazu, a g. za przeproszeniem o mnie wiesz.

    Ps. Pogadaj z matkami małych dzieci z niebudzetowki.
  • 01.09.17, 12:55
    Ujadasz Ty, takze ty jak to grzecznie ujelas - g. wiesz o mnie smile
    Co wiecej - widzisz wylacznie w kategoraich czarno bialych - budzetowka ktora ma wszystko i pozostali biedacy.
    No ale Twoj wybor.
    Na marginesie - oprocz budzetwoki i korpo sa jeszcze tzw prywaciarze i DG
    PS
    Az by sie moja wladza zdziwila, gdybym powiedziala ze jest budzetowka smile))

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 01.09.17, 14:03
    Nie jest łatwo w dzisiejszych czasach znaleźć prace, ze ma się urlop na piardnięcie. To nie kwestia wyborów kasa czy dziecko, ale realiow. Przeglądam oferty w budżetówce.

    Jak już pogadasz z tymi kobietami matkami . To pogadaj jeszcze ze starszymi ludźmi, których państwo pośrednio obarcza opieka nad maloletnimi. Na prawdę to nie jest dla niech łatwy chleb jeden czy dwa miesiące wakacji nawet mając czasem jedynie jedno dziecko pod opieką. Gdy tymaczasem rodzice pozbywszy sie dzieci, maja luz jak za czasie kawalerskich. Ale i niekiedy wyrzuty sumienia bo rzeczywistość nie daje im wyjścia.

    Ja staje na rzęsach by nikogo nie obarczać opieka nad dzieckiem które było wyczekane i jest niestety jedyne.

    Mowie poważnie popatrz sie na sytuacje oczami zwykle nie rzeskich i nie mlodzików dziadków. Może dostrzezesz ze instytytucja to najlepsze rozwiązanie.
  • 01.09.17, 14:20
    Inna kwestia. W obecnej pracy ma możliwość wzięcia opieki na dziecko, gdy jest chore (moja znajoma może zapomnieć o wzieciu więcej niż jednym dniu zwolnienia na dziecko, w poprzedniej pracy u prywaciarza koleżanki z dziećmi miały to samo). Mogę regulować sobie zmianami opiekę na zakładkę z mężem. Mam prace blisko domu i szkoły ( odrzucam wszelkie ofert ze nie dojadę w korkach w godzinę do szkoły). Ot takie realia. Jakoś nie widzę na około kobiet co biorą na siebie opieki nad cudzymi dziećmi, podrzucaniem sobie dzieci przez sąsiadów. Te czasy sie skończyły.
  • 01.09.17, 14:24
    Moja praca jest zdecydowanie do dziecka dostosowana, ale niestety nie można mieć wszystkiego i długich weekendów nie mam. To opisywanie to jak grochem o ścianę...ale
  • 01.09.17, 14:43
    Acha, ta regulacja zmianami (uprzedzajac atak) to nie zawsze możliwa, i nie zawsze mąż może wyjść z pracy szybciej, aby mnie podmienić. Bo zaraz będzie ze ja mam hajlajf i cale wakacje możemy sie mijac z mężem chodząc na zakładkę. Bo takie mijanie to takie prorodzinne jak i te urlopy oddzielne. Niestety choc tydzień musimy razem mieć. Już mam dość oszczędzania.
  • 04.09.17, 12:01
    Jesteśmy po rozpoczęciu. To nie było takie rozpoczęcie jak ja pamiętam z dzieciństwa. Świetna organizacja mająca na celu rozładować stres małych uczniów, zupełnie inny klimat niż w latach 80, w ogóle miłe przyjęcie ze strony pracowników i pedagogów także poza częścią oficjalną - ten zawód wymaga pasji. Chylę czoła.

    Pani wychowawczyni zaprosiła uczniów do korzystania ze szkolnej stołówki, na której panie podobno gotuję przepysznie (nota bene obiady są płatne, choć mam nadzieję, ze dla dzieci z mniej zamożnych rodzin są finansowane), zaprosiła na szkolną świetlicę - młoda pani, opiekunka, ma dzięki temu pracę - jak dla mnie wszystkie układanki społecznej tkwia na swoim miejscu. Ale rozumiem, przyjmuje to na klatę, ze inni ten układ społeczny widzą inaczej. Ja bynajmniej jestem za tym, aby nie oczekiwać od mam heroizmu i nie zniechęcać ich do posiadania potomstwa.
  • 04.09.17, 13:16
    Moj Boze - jakbym czytala o rozpoczeciu szkoly na przelomie lat 70/80 lub w koncowce 90-tych. Nic dodac nic ujac....

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 04.09.17, 14:24
    No raczej niesmile szczegółów nie zdradzę, co mnie zaskoczyło - może jak już babcią będziesz to sie sama przekonasz, ze swiat sie zmienia i szkoła również
  • 04.09.17, 16:44
    No tak, zarowno moi rodzice, jak i ja - musieli i musialam nabyc podreczniki swoim dzieciom.


    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 30.08.17, 21:06
    Mozemy pójść dalej i powiedzieć, że nawet edukacja to interes rodziców - co ty na to?

    Możemy pozamykać darmowe żłobki i przedszkola - jak kobiety nie stać na opiekę dla dzieci niech w domach siedzą.

    Co do opieki w szkole - bezpieczniej oddać dziecko w zorganizowanej placówce, do której jest przyzwyczajone niz z doskoku na okres swiąt szukać pani do opieki, 2 maja inna pani, po bożym ciele inna, po wielkanocy kolejna. Ty tych lęków o dziecko w obcych rękach nie rozumiesz, bo jednak masz pomoc mają dziadków. Mając do pomocy dziadków to zupełnie inny świat (!!!) wychowujac dzieci.

    Może ci sie nie podobać, że szkoła ma obowiązek zapewnić dzieciom opiekę podczas okresu międzyświątecznego, ale lepszego rozwiązania nie ma.

  • 30.08.17, 11:51
    Ale jeśli nauczycielka wybierze inny podręcznik to nic od starszej koleżanki nie kupisz, a ona nie sprzeda.
    Te podręczniki są darmowe tak samo jak książki w bibliotece - korzystasz, a potem oddajesz, żeby kolejna osoba mogła skorzystać smile
    W większości szkół są darmowe lektury w bibliotece (w liceach też !) i nikt nie robi z tego zarzutu, że rodzicom się we łbie przewraca, więc dziwi mnie ten opór w przypadku podręczników, zwłaszcza na forum oszczędzanie wink
    Zawsze będą rozwiązania na które jedni się załapią, a inni nie, ale przecież to nie jest argument za tym, żeby zostawić tak jak jest na wieki wieków i nic nie robić.
    pozdr,
    mi
  • 30.08.17, 12:18
    Ale podrecznik nie musi byc darmowy, zeby szkoła miała obowiązek korzystać tylko z jednego wydawnictwa. A to że się niektórzy nie łapią to tylko kwestia dobrej woli. Chyba chodzi, aby wyrównywać szanse a nie jednym ułatwiać a drugim kłody pod nogi żeby dzielić i jątrzyć. Moze najprościej nie dać nikomu a stworzyć warunki, ze kazdego będzie stać a pomóc tym najbardziej nieumiejącym korzystać z szans. Wole mieć dobrze płatną pracę niż dobrze żyć z zapomóg.
  • 30.08.17, 20:53
    Samo to że szkoła ma obowiązek korzystania nie wymusza jeszcze przekazywania podręczników kolejnym roczników, chociaż bardzo je ułatwia.
    Przecież rozwiązanie, w którym przychodzi dziecko do szkoły (podstawowej czy innej) i ma zapewnione książki wyrównuje szanse bardziej niż takie, gdzie zależy to od rodziców. Nie oszukujmy się, są rodzice dla których edukacja dziecka, to sprawa bez znaczenia, niezależnie od tego jakie powinności nakładają na nich przepisy.
    może i można stworzyć warunki w których każdego będzie stać, ale nie ma takiej opcji, żeby stworzyć warunki w których każdemu będzie się chcieć.
    > Wole mieć dobrze płatną pracę niż dobrze żyć z zapomóg.
    No i fajne, ale w jaki sposób zapewnienie podręczników przez szkołę w tym ci przeszkadza ? ;>
    pozdr,
    mi
  • 30.08.17, 21:11
    nie chcę juz się wdawać w politykę, rozdawnictwo nie służy gospodarce, gdy państwo biedne, skutki rozdawnictwa odczujemy jeszcze,
  • 01.09.17, 16:26
    Ale gdzie ty tu widzisz rozdawnictwo? Dziecko ma podręczniki że szkoły, używa, i oddaje do szkoły. Czy biblioteki publiczne też mamy zamknąć bo to rozdawnictwo?
    Pozdr,
    mi
  • 30.08.17, 18:13
    Tak, fajnie byłoby po prostu wypożyczać podręczniki szkolne z biblioteki.
  • 30.08.17, 21:12
    Pamiętam, ze na studiach tak było, a nawet mój brat pożyczał ksiązki do technikum.
  • 23.08.17, 11:13
    Roczniki 2002 i kolejne mają już za darmo ba zawsze. Czyli w tym roku do III klasy gimnazjum włącznie plus siódme klasy. W przyszłym roku za free dostaną klasy ósme i do I klasy szkoły średniej włącznie. Więc najdalej za pięć lat darmowymi podręcznikami zostaną obdarowane wszystkie dzieci.
    My np zwracaliśmy do szkoły podręczniki po I klasie gimnazjum. Dla kogo? Po co?

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • 28.08.17, 13:40
    właśnie wyczytałam, że "podręczniki, zestaw ćwiczeń i materiały edukacyjne dla klas 0 rodzice kupują we własnym zakresie" - znów równi i równiejsi - bez komentarza....
  • 28.08.17, 14:05
    Na pocieszenie napiszę Ci, że to tylko rok, na dodatek zwykle książki dla "0" to koszt około 100zł. Rozumiem jednak Twoje rozżalenie, mam dziecko w klasie 7 i jak dotąd co roku musiałam kupować książki (w zeszłym roku to było 700zł) a pozostałe roczniki miały wszystko za darmo, niektórzy to już od kilku lat nawet. Ot "sprawiedliwość".
  • 28.08.17, 14:24
    Nie wiem, czy w 100zł się zmieszczę jak listę przeczytałam, ksiażki od angielskiego nie są tanie. To chodzi też o propagandę jaka to jest bajka teraz, a tu czarno na białym. Mnie od kiedy jest 500+ koszty życia wzrosły o 500 a nie dostaję 500+ na dodatek zarabiam o kilkaset złotych mniej i to pośrednio dzięki "dobrej zmianie". Zeby kobiety aktywne zawodowo rodziły dzieci nie skusi te pincet, ale stabilny rynek pracy, gdzie będą mogly wybrać sobie ofertę z pracą od 8-16.00, tak aby zdążyły odebrać dziecko ze świetlicy i aby mieć to dziecko gdzie zostawić jak do pracy będą chciały wracać. Wybaczcie, ale mi się ulało, jak zobaczyłam komunikat na stronie przyszłej szkoły mego dziecka, w której po reformie z tego co wiem, bedzie totalny misz masz, m.in dlatego, że nauczyciele którzy od lat duze dzieci edukowali do edukacji małych uczniów przechodzą z dnia na dzień . Bo co to za roznica dla bezdzitnego kawelara edukować 6 latka a 13 latka? Ważne by ichnie prawo i sprawiedliwość panowało.
  • 28.08.17, 15:35
    Zgadzam się z tobą. Ja nie mam ani 500, ani żadnych darmowych podręczników dla 2 dzieci, no a w związku z dobrą zmianą mąż nie będzie miał pracy. A miałam się nie denerwować.
    Dobra, trzeba myśleć pozytywnie, dziewczyny smile
  • 03.08.17, 10:16
    Znalazłem w sieci ciekawy sposób oszczędzania. Chodzi tu o metodę podzielenia pieniędzy na 6 mniejszych kwot. Nie będę tu się rozpisywać, ale podeśle wam link do tej strony opisującej ten sposób www.mojeoszczedzanie.pl
  • 12.08.17, 14:31
    pomysł z 6 kontami może być fajny....tylko nie bardzo wiem jak to wprowadzić w zycie kiedy np. ma sie przychód codziennie i do tego o różnej wysokości
  • 12.08.17, 14:34
    u mnie dość dobrze sprawdzaja się subkonta tematyczne np. samochód (koszty eksploatacyjne) , dzieci (pieniądze ze zwrotu podatku) , urlop, remont itd.
  • 12.08.17, 14:42
    Masz to podpięte do głównego konta?
  • 12.08.17, 15:07
    tak.... mam tzw. subkonta i mogę bezpłatnie przelewać pieniądze z konta głownego na te subkonta tematyczne. Natomiast w drugą stronę bezpłatnie mogę przelać 1x w miesiącu a potem muszę bulić 5żł za taki przelew. I bardzo dobrze, że tak jest bo zniechęca mnie to do podbierania pieniążków big_grin
  • 12.08.17, 16:07
    Moze mamy w tym samym banku? smile
    Od lat robie tak samo i jest to idealny sposob!

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 04.08.17, 10:04
    Sierpień... Jeśli będzie tak upalny, jak końcówka lipca, to niewiele wydamy na jedzenie wink Upał spowodował kompletny brak apetytu u całej naszej trójki. Mięsa nie kupiłam już od miesiąca, obiadów praktycznie nie gotujemy, robimy głównie sałatki. Kupujemy owoce, warzywa, no i lody oczywiście. Córka biega ostatnio namiętnie do kina, więc na to idzie kasa.
    W sierpniu czeka nas zakup ubrań jesiennych, bo w szale porządków wyrzuciłam 3/4 zawartości szaf.
  • 12.08.17, 13:16
    smile to samo chciałam napisać - głównie kupujemy owoce sezonowe + banany i mleko ryżowe i żywimy sie koktajlami. Warzywa mam od babci a mięso to podobnie - chyba z miesiąc temu kupiłam wołowinę i indyka. Zrobiłam z nich dania, poporcjowałam i pomroziłam... na pewno sobie o nich przypomnę po 1.09. bo póki co nikt nie ma ochoty na mięsne obiady.
    Trzeba wyprawić syna do przedszkola (przybory + składkowe) i go trochę ubrać. No i muszę mieć ok 150zł na aptekę sad
    Oby nie było niespodzianek
  • 12.08.17, 13:39
    My generalnie nie jemy zbyt dużo mięsa, latem może i nawet mniej ale nie z powodu upału, bo upału u nas nie ma, raczej zimno jak na lato. To znaczy ostatni tydzień w końcu był letni, tak mówi moja córka, która była w domu. My na wyjeździe ponad tydzień. Trochę wydaliśmy na jakieś dodatkowe rzeczy, ale warto było, wyjazd bardzo udany. W sierpniu czeka nas jeszcze jeden, z córką, krótki.
    Idę do sklepu, bo w lodówce pustki.
  • 15.08.17, 19:08
    U mnie w lodówce to samo po powrocie smile A jest święto i wszystko pozamykane. Mamy kilka butelek wina przywiezionych z podróży wink
    Jutro trzeba pojechać po duże zakupy. Wracamy do rzeczywistości.
  • 07.08.17, 11:14
    Przyjechała kanapa. Kupiliśmy tanszą niż planowaliśmy, wiec zaoszczędziliśmy. Tansza w sklepie nam się bardziej podobała. Do tego dojdzie jeszcze drobny remont. Dziecku nowe buty, pewnie jakaś wyprawka do szkoły, mąż się obkupuje ostatnio, mnie by się przydała czarna torebka, granatowe spodnie i granatowa spódniczka. Jeszcze kilka detali w domu do zakupienia. Ale na spokojnie, najpierw trzeba rozpakować kanapę.
  • 10.08.17, 12:08
    Poszłam po torebkę i wyszłam z dwiema. Ale i tak koszt tych dwóch nie za skóry to nawet nie koszt jednej ze skóry. Ale na ten rok torebek już dość. W przyszłym wymienię małą, czarną na długim pasku. I zakup nieplanowany na hali w tesco: zwykły sweterek, ale takich nigdy dość, zwłaszcza, ze ubrania szybko się niszczą, zwłaszcza te zwykłe, codziennie używane. I jeszcze w promocji bluzki dla syna. Spodobał mi się kolor, a już widze, ze czas wymienić niektóre sztuki z szuflady na większe. Udane i trafione zakupy. Kanapa stoi i się ładnie prezentuje, a teraz szukamy komody do dużego pokoju.
  • 20.08.17, 11:29
    W sierpniu nijak nie zaoszczędzimy. Jesteśmy po dwutygodniowym wyjeździe, na który wydaliśmy 1600zł - mało, bo kwatery za darmo po rodzinie (nad morzem i jeziorem), zapłaciliśmy tylko media i prąd, posiłki przygotowywaliśmy sami. Ale potem było wesele, teraz wyprawka do szkoły, no i ubrania - syn powyrastał dosłownie ze wszystkiego, jak nic z butami będzie ponad tysiąc złotych. Powinnam kupić sobie buty i pójść do fryzjera, ale mnie nie stać. Oby tylko nic się nie zepsuło, bo będzie cienko. Na razie siedzę i kombinuję jadłospis na przyszły tydzień, muszę zmieścić się w 150 złotych. Trochę w lodówce jest, więc może wystarczy.
  • 20.08.17, 17:33
    Dużo jakoś idzie w sierpniu. Gotuję w domu. Trochę wychodzimy, jakieś kino, ale niedrogo. Raczej spacery. Czeka nas jeszcze jeden trzydniowy wyjazd, ale jak policzyłam, to wyjdzie dość drogo. Mąż zapłacił ubezpieczenie swojego samochodu, kupimy też drewno kominkowe. Od września mam nową pracę, do tego pół etatu w starej i parę godzin w weekendy na zlecenie. Nie ma tragedii, chociaż wiem, że będę zmęczona. Mąż pracuje tylko do końca tego miesiąca. Musimy się nauczyć żyć inaczej, chociaż zupełnie sobie tego nie wyobrażam. Na razie przez pół roku ma mieć jeszcze pensję a potem albo żyjemy z oszczędności albo, na co liczę, znajdzie pracę.
    Nie jest łatwo w tym wieku.
  • 22.08.17, 08:03
    O dziwo - mimo urlopu - sierpnień mija nam całkiem oszczędnie. Na wyjeździe wydaliśmy trochę mniej niż było w puli na ten cel. Zaraz po powrocie, jak na komendę, odezwali się klienci. Jest więc co robić. Na urlopie telefon i u mnie, i u męża niemal milaczał przez 10 dni. Niebywałe. Nawet z banków nie telefonowali surprised Rozdzwonił się po powrocie.
    Chf powoli znowu idzie w górę. Nie spadł bardzij niż 3,69 sad Nie wykonaliśmy żadnego ruchu w tym temacie.
    Myślę już o wydatkach do końca roku i tak włąściwie o następnym. Bo żadnych planów urlopowych nawet jeszcze nie mamy. No i... jakoś dziwnie mi z tym.
  • 22.08.17, 12:54
    Podsumowałam wstępnie. Kolejny miesiąc, gdzie dużo poszło na (ponowne) urządzanie wnętrza naszego mieszkania, opłaty w normie, jedzenie/chemia przekroczymy. I też myślę juz o przyszłym roku, kiedy to się uporamy z remontami i będą tylko podstawowe wydatki. Choć kto wie, bo marzy mi się zakup małej działki pod uprawę warzyw.
  • 22.08.17, 16:28
    Z jednej stronie podobnie jak u was, z drugiej - zupelnie niepodobnie...
    Niepodobnie, bo, tak jak wspominalam, ten miesiac byl miesiacem sporych wydatkow.
    Podobnie - wlasciwie robie juz plany na przyszly rok, bo bedzie on rokiem wielkich wydatkow....

    Sierpien to tez miesiac jednej wielkiej akcji kosmetyczno-spozywczej "Tylna scianka" - idzie calkiem niezle smile
    Sporo zapasow zrobionych ; masa jarzyn z ogródka, co niezwykle mnie cieszy smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 22.08.17, 16:40
    Oj, ja też szaleję z tylną ścianką wink Bardzo rzadko mi się zdarza, abym miała jakieś kosmetyczne zapasy do zużycia, najczęściej tak właśnie jest w wakacje, gdyż używamy z córką tych samych kosmetyków (np. krem nivea, szampon czy żel pod prysznic), no i jak jedna wyjeżdża, to kupuje sobie swój zestaw. A potem mamy i mamy... i zużywamy wink

    Ostatnio, zgodnie z planami, kupiłam sobie i córce trochę ubrań (mąż sam się obkupuje wink ) i niestety - konkretna kasa na to poszła, chociaż nie kupuję rzeczy drogich. I to jeszcze nie koniec.

  • 30.08.17, 21:17
    Wydalismy mniej wiecej tyle co w poprzednim miesiacu, ale... Mniej na jedzenie, mniej na zarełko dla kudłatych, mniej na paliwo i mniej na opłaty. zrownowazyly to jednak ... wydatki na mnie, apteka - oj, niesamowicie duzo; kostium-opalacz; fryzjer, kosmetyczka; no i oplata za nasz wrzesniowy wyjazd.


    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 30.08.17, 22:01
    Zboczyliśmy z tematu, to ja przepraszam autorkę wątku smile
  • 30.08.17, 22:07
    no i konczy sie sierpien - nie ukrywam, ze sie ciesze... smile Wydatki "okolowakacyjne" wysokie uncertain nie jakos dramatycznie, ale wiadomo, ze zawsze to wiecej niz podczas innych miesiecy (przy zalozeniu ze nie ma wydatkow naglych, nieprzewidzianych).
  • 26.08.17, 13:11
    Kończy się sierpień.
    Wróciliśmy z mężem i córką z krótkiego wypadu do Bratysławy i Wiednia. Pięknie było smile
    Bilety lotnicze kupowałam miesiąc przed wyjazdem, na pewno gdybym kupowała wcześniej i gdy wizzair ma promocje to byłoby taniej, ale z różnych względów tym razem tak wyszło. Szkoda, że z Warszawy bo dojazd i parking kosztuje niemało. Ale wyjazd super. Z Bratysławy do Wiednia są tanie busy, jedzie się godzinę, bilety można kupić wcześniej a poza sezonem w ogóle kosztują grosze, choć w sierpniu też tanio. Tak piszę, bo może ktoś kiedyś będzie chciał jechać.
    Za trzy dni wracam do pracy. Do nowej i jeszcze na pół etatu do starej. Byłam u fryzjera i jako tako wyglądam smile
  • 26.08.17, 15:04
    Bardzo się cieszę, że udał się Wam ten wypad smile

    Ja też byłam u fryzjera i nieskromnie stwierdzam, że jestem zachwycona wink
    Od września zabieramy się za prawdziwe oszczędzanie, ponieważ ostatnio z tym słabo... Jednym słowem powrót do rutyny pod każdym względem smile
  • 26.08.17, 16:37
    Dziękuję 😁
    U nas tak samo, powrót do rutyny i oszczędzanie.
  • 28.08.17, 10:39
    Ja również odwiedziłam fryzjera smile
  • 28.08.17, 11:34
    Ja planuje w tym tygodniu smile)

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 28.08.17, 12:17
    Ja końcówka września. Twardo zapuszczam do połowy szyi.
  • 28.08.17, 13:25
    Ja z kolei twardo idę w kierunku krótszych niż przez lata. Zatem częściej będę odwiedzać fryzjera, bo od pewnej długości czuję się że mi już nie pasują. Takie odrobinę za ramiona są dla mnie ok, a następnym razem to do ramion nawet zetnę i zobaczę jak będę się czuć.
  • 28.08.17, 15:24
    Ja też zwykle miałam włosy dość długie, do ramion. Teraz ścięłam krócej, bo tak jest wygodniej. Farba też u fryzjera, wracam do tego, bo znacznie lepiej robi to fryzjer niż ja. Gorzej że dość drogo. Odrosty znowu zrobię sama.
  • 28.08.17, 15:39
    o rany, a ja od kilku lat, slownie - dwóch, raz mocno podcinajac w tym czasie - dochodowałam się włosów do łopatek, ale teraz , przed wakacjami smile chcę skrócić tak ciut za ramiona smile
    Farbe nadal sama robię.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 29.08.17, 11:02
    Ja też robię farbę sama, tym razem zmieniłam farbę i przyznam efekt fajny smile. Wolę to niż chodzić do fryzjera.
  • 29.08.17, 20:37
    Ja też dość często farbuję sama ale przy włosach dość długich jest mi trudno zrobić to bardzo dokładnie więc jednak ostatnio raz na jakiś czas idę na farbowanie do fryzjera.
  • 30.08.17, 07:22
    A nie wystarczy ci farbowanie samych odrostów? Jeśli farba jest dobra, to powinno wystarczyć. Polki mają wyjątkowo zniszczone włosy między innymi z tego powodu, że z reguły pokrywają je farbą na całej długości. Jeśli z różnych powodów farba nie trzyma się włosów, także siwych, to znaczy, że jest nieodpowiednia.

    chocolate-cakes napisała:

    > Ja też dość często farbuję sama ale przy włosach dość długich jest mi trudno zr
    > obić to bardzo dokładnie więc jednak ostatnio raz na jakiś czas idę na farbowan
    > ie do fryzjera.




    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • 30.08.17, 08:06
    Niestety farba wypłukuje się po 5-6 tygodniach. Nieważne czy farba od fryzjera (chodziłam do różnych) czy robiona w domu. Oczywiście staram się robić tylko odrosty ale trudno mi to samej zrobić z tyłu głowy przy długich włosach.
    Mam takie farby, które pokrywają siwe, znalazłam i tu nie ma problemu, ale praktycznie co 2-3 tygodnie trochę nakładam na odrosty na skroniach i na przedziałku. Z tym że po 5-6 tygodniach cała głowa potrzebuje odświeżenia. Fryzjerka robi mi odrosty i potem na chwilę nakłada lekką farbę. Tego niestety nie umiem sama ładnie zrobić. Był czas, gdy farbowałam sama, był czas gdy chodziłam na farbę co 4 miesiące a w międzyczasie sama nakładałam, teraz mam czas taki, że chodzę co około dwa miesiące. Szukam idealnego rozwiązania smile i idealnej farby
  • 30.08.17, 10:30
    Czasem myślę, lepiej ponieść większe koszty a mieć komfort, ze włosy wyglądają ładnie.
  • 30.08.17, 10:58
    Jeśli nie zależy ci na tym, aby co chwilę zmieniać kolor i zmieniać producentów, rozważ herbatint. Używam od pół roku i już je na inne nie zamienię. Już o nich pisałam i polecam z doświadczenia, szczególnie na siwe włosy. Koleżanki mi często nie wierzą, że farbuję włosy, a farbuję tylko i wyłącznie odrosty. U góry głowy jestem siwa w 80-90 %. Mają też świetne odżywki i szampon, ale te są dołączone do opakowania farby. Warto przejrzeć recenzje na yt.


    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • 30.08.17, 17:38
    Dziękuję, poszukam. Ja aż tyle siwych nie mam. Problem myślę że nie tkwi w farbie, może trochę, ale w braku umiejętności ładnego i równego nałożenia. Poczytam opinie, dzięki smile
  • 29.08.17, 11:00
    Oj to kierunek podobny - tylko zamiast Bratysławy - Budapeszt. Bilety autobusowe też niedrogie. Zamiast podroży samolotem w tym roku autokar. Rok temu pojechałam samochodem... Oj zmęczyłam się prowadząc samochód. A jak będzie zobaczymy...
  • 29.08.17, 20:40
    Budapeszt jest piękny, byliśmy z dziećmi już nie pamiętam, 2 czy 3 lata temu, samolotem z Warszawy. Kiedyś wcześniej byłam tam dwa razy w młodości smile
  • 29.08.17, 10:03
    W sierpniu z oszczędzaniem raczej u nas kiepsko, a to lody, a to jakieś atrakcje by się czuć jak na wczasach w trakcie miesięcy letnich. Dodatkowo dużo czasu poświęcam na przemeblowywanie, układanie rzeczy na nowo w dodatkowych komodach i bardzo się cieszę, ze po latach nieco zagraciliśmy to nasze mieszkanie, bo mimo, że przestrzeni mniej to komfort, gdy rzeczy zaczynają mieć swoje miejsce, nie muszę upychać kolanem, na zewnątrz większy ład. Zawsze mi się wydawało, ze dodatkowe miejsca do składowania nie potrzebne, bo kiedyś zminimalizuję mój dobytek, ale chyba jednak osiągnęłam poziom posiadania poniżej którego nie zejdę. Jesienią przyjdzie czas na zakup jakiś dodatków. Muszę kupić nowe firany do dużego pokoju, jakieś wymyślne poduszki do pokoju syna. Zapas świeczek na jesienne wieczory mam jeszcze z jakieś promocji w ikei z zimy. Ale ale, do jesieni prawie miesiąc, co ja z tą jesienią wyskoczyłam.
  • 29.08.17, 10:25
    sierpień to miesiąc który sprawił, że poszliśmy lekko na dno, o ile wakacje za granicą i budżet na to przeznaczony ok, to popłynęliśmy na pobycie w Polsce, nie wiem jak tego dokonaliśmy bo, nawet jakoś tak nie wychodziliśmy za bardzo, nie robiliśmy obfitych zakupów jak to czasem bywa kiedy do DE wracamy, trochę na urodziny córki poszło ale jakieś wystawne nie były... może po prostu za mały budżet założyliśmy na ten pobyt
    a tak z codziennych spraw to chyba wszystko zgodnie z założeniami, może poza tym, że moja praca trochę pod znakiem zapytania jest, mam małą pauzę wywołaną nie z mojej winy, ale to kwestia chwili więc powinno być ok smile

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • 29.08.17, 11:32
    Dla mnie jesień zaczyna się w sierpniu. Z zapachem suchych spadających liści smile I chyba ognisk na polach. Uwielbiam ten zapach.
  • 29.08.17, 11:41
    Dla mnie od dobrych 40 lat jesien zaczyna sie gdy zakwita nawloc i wrotycz. No i niestetety, niestety - te 40 lat temu zakwital na rozpoczecie roku szkolnego, a od dobrych kilku lat - w lipcu. Cos z tym klimatem nie tak uncertain

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 29.08.17, 10:55
    Jadę na wakacje... Ciężko oszczędzać na wakacjach z synem. Naprawdę to niełatwe zadanie smile A oprócz tego oszczędzam..Hm... smile
  • 31.08.17, 11:49
    Bardzo się cieszę, że ten sierpień już się kończy. Wrześniowa pensja już na koncie, spłaciła debet. Było bardzo ciężko - awarie, naprawy, lekarze. Nic ponad konieczne wydatki, a i tak za duzo poszło. Ehsad( Czekam na wątek wrześniowy!
  • 31.08.17, 21:10
    Jeszcze nie podliczyłam. Na życie na bank wydałam za dużo. Nawet nie chce mi się wnikać. Jak się ogarne z urządzaniem, będę miała czas na pilnowanie oszczędności. Teraz to i tak, tak płyną i płyną z tego naszego konta i konca nie widać.
  • 01.09.17, 08:27
    Podsumowałam sierpień - bardzo dobry miesiąc. Nie przekroczyliśmy założonego budżetu. I nawet jest w nim drogie badanie. Brawo my! smile W nagrodę będzie wyjście na dobry deser na początku września.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.