Dodaj do ulubionych

Kredyt w CHF a obecny kurs 3,75 zł

02.08.17, 13:06
Pytanie do mających kredyt w CHF - w związku ze spadkiem - rozważacie jakieś ruchy?

Ja właśnie zaczęłam przeliczać, czy warto kupić tak na np. 2 lata spłat i nadpłacić tym kapitał.

Na razie temat jeszcze świeży i nie podjęliśmy ostatecznie decyzji.

Robicie coś?
Edytor zaawansowany
  • chocolate-cakes 02.08.17, 14:02
    Na razie nic ale faktycznie zastanawiam się.
  • adw.wedrychowska 18.08.17, 18:52
    te umowy "frankowe" mają wady prawne. Ruch, który warto rozważyć, to pozwanie banku przed sądem. Szczególnie, jak ktoś ma ubezpieczenie niskiego wkładu własnego - np. w tym momencie sprawy z mBankiem kredytobiorcy wygrywają masowo sprawy o zwrot ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, zwykle już na pierwszej rozprawie. A to tylko niewielka część roszczeń. Moment na zajęcie się sprawą jest teraz, tym bardziej że wielu osobom właśnie zaczynają przedawniać się roszczenia (10 lat od podpisania umowy). Jako adwokat zajmuję sie "frankowiczami", więc nie chcę absolutnie żeby to było potraktowane jak reklama, dlatego nie podaję żadnych linków. Ale zawsze można wejść na stronę stowarzyszeń frankowiczów i dowiedzieć się więcej (np. Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu).
  • joanna_poz 02.08.17, 14:53
    gwoli formalności to już 3,70, a nie 3,75.
    tym bardziej nic nie robię, bo od jakiegoś czasu spada cały czas.
  • riki_i 23.09.17, 17:33
    dzisiaj 3,6796

    nadpłacać po kursie o co najmniej złotówkę wyższym niż przy wypłacie kredytu, to trzeba być nienormalnym

    a daję sobie rękę uciąć, że część tych osób brała kredyt jak kurs CHF był po 2 złote

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • moja_codziennosc 24.09.17, 19:49
    "nadpłacać po kursie o co najmniej złotówkę wyższym niż przy wypłacie kredytu, to trzeba być nienormalnym "można by postawić tezę: brać kredyt w innej walucie niż się zarabia to trzeba być nienormalnym, łapiesz się?
  • riki_i 24.09.17, 22:58
    wątek jest o nadpłacaniu kredytu w CHF, nie zmieniaj tematu, bo to niepoważne

    ps. jeśli koniecznie chcesz znać moje zdanie, to hazard na walutach może przynieść równie dobrze zyski, jak i gigantyczną wtopę. Ocenić opłacalność kredytu w CHF wziętego na 30 lat, będzie można ocenić po 30 latach. Jak na razie wysokość miesięcznej raty dzięki ujemnym stopom procentowym w Szwajcarii jakoś szczególnie nie wzrosła, a dzięki symbolicznemu oprocentowaniu klienci spłacają prawie sam kapitał. W czarnej dupie są tylko ci, którzy chcą/muszą sprzedać mieszkanie teraz, kiedy frank jest drogi. Powtarzam, jeśli ktoś wziął kredyt na 30 lat i chce go spłacać do końca bez żadnych ruchów na nieruchomości, to może się okazać, że na koniec nie wyjdzie wcale na tym źle. Zwłaszcza, jeśli oprócz spadku kursu CHF zaliczymy w końcu przynajmniej zwrot spreadów.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • aerra 05.10.17, 17:59
    Tym bardziej, że rata przekroczyła kwotę jaką trzeba by spłacać biorąc kredyt w złotówkach o ile dobrze liczę 3 razy w ciągu prawie 12 lat... A takich rat o 200-300 zł tańszych niż złotówkowe było duuuuużo więcej.
  • kamarow69 06.10.17, 10:50
    Moja rata w chf cały czas jest na sensownym poziomie i jak liczyłam ze 2 lata temu to nadal korzystniejszy był kredyt w chf niż w złotówkach.
    Nie zdecydowałam się jednak na nadpłatę teraz. Na razie nie nadpłacam.
  • kamarow69 06.10.17, 10:48
    Teraz to juz chyba nieliczni spałacają ze spreadem.
  • riki_i 07.10.17, 22:50
    Ale tu chodzi o spread przy wypłacie kredytu. Każdy bank "na dzień dobry" zarabiał na takim kredycie kilkanaście-kilkadziesiąt tysięcy złotych, ponieważ saldo kredytu CHF wypłacał klientowi w złotówkach , przeliczając po własnym zawyżonym kursie sprzedaży.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • ana119 03.08.17, 07:05
    Przez cały czas nadplacamy, kupujemy w kantorze internetowym i samodzielnie dokonujemy spłaty. Ale kredyt kredytowi nie równy np my wybraliśmy raty malejące
  • kamarow69 03.08.17, 08:12
    Ja nie nadpłacam- oszczędzam na budowę domu. Wyszło mi z jakiegoś kalkulatora, że przy nadpłacie za 2 lata rata wyjdzie 34 chf niższa co miesiąc przez 18 lat. Tyle jeszcze zostało.
  • ana119 03.08.17, 17:57
    Obecnie każdy jest na innym poziomie kredytowym
  • moja_codziennosc 07.08.17, 11:19
    ja bym zrobiła tak: kupiła np za 10tys chf i nadpłaciła. Za tydzień, dwa - moze by spadł, może byłby taki sam znów bym kupiła za 10tys chf i nadpłaciła - tak żeby potem nie załować, że nie skorzystałam, gdyby wzrósł, albo żeby nie żałować że przedwcześnie spłaciłam znaczną część. Ale ja to akurat bardzo nie lubię kredytów.
  • kamarow69 15.08.17, 19:04
    Właśnie tak planuję zrobić. Kupić 6 tys chf i nadpłacić smile Mamy podobne podejście.
  • moja_codziennosc 24.09.17, 19:53
    pozbyłam się kredytu już dawno, choc nie brałam go gdy CHF był po 2 złote, ale moi bliscy znajomi brali w tym czasie, spłacili, aby spać spokojnie, no i fakt, można udowadniać że są nienormalni, ale widzę, lekko im dziś na sercu z tą nienormalnością
  • riki_i 24.09.17, 23:01
    zależy po jakim kursie spłacili

    no i nie rozumiem, po jaką cholerę brać kredyt, skoro nawet po jego gigantycznym spuchnięciu z racji wzrostu kursu waluty, kredytobiorca może go lekkim twistem spłacić przed czasem, wyjmując gotówkę z kieszeni?

    czyżby chodziło o dupokrytkę dla skarbówki od nieudokumentowanych dochodów ?

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • joanna_poz 25.09.17, 10:07
    10 lat temu biorąc kredyt mógł tej gotówki nie mieć.
    dziś ma.
  • moja_codziennosc 25.09.17, 10:27
    kiedyś na forum pisała jedna kobieta, która brała kredyt z mężem tuż po studiach (na górce, chf po 2zł), gdyby z zakupem poczekali 5 lat - kupiliby swoje 45m za gotówkę
  • moja_codziennosc 25.09.17, 10:29
    aha, dopiszę, bo tak dobrze zarabiać zaczęli, byli jeszcze wtedy bezdzietni
  • kamarow69 25.09.17, 13:43
    A właściwie to w jakim kierunku zmierzają te wpisy? Nie rozumiem o czym właściwie piszecie i po co. Że ten co brał po 2 zł to idiota albo że idota to ten co spłaci przy kursie 1 zł wyższym niż za rok będzie? Jasnowidzów nie ma, więc po co to pisanie...
  • moja_codziennosc 25.09.17, 19:23
    Ja właściwie nie wiem w czym ty masz problem. Nigdy tu na forum nikt nie narzucał swojej wizji watku. Zawsze były sprzeczki czy odchodzenie od tematu, forum dzięki temu zyje. Zycie to interakcje. Jak byś sie wczytala, byś zrozumiała ze ostatnia rzecz jaka robię to ocenianie cudzych wyborów.
  • kamarow69 26.09.17, 09:04
    Bardziej dotyczyło do języka używanego w poście riki_i
  • moja_codziennosc 25.09.17, 10:26
    "no i nie rozumiem, po jaką cholerę brać kredyt, skoro nawet po jego gigantycznym spuchnięciu z racji wzrostu kursu waluty, kredytobiorca może go lekkim twistem spłacić przed czasem, wyjmując gotówkę z kieszeni?"

    Faktycznie ciekawy przypadek. Myślisz, ze ludzie co budują domy bez kredytu, to ten dom stoi już następnego dnia po tym jak tym ludziom pomysł wpadnie do głowy? ot tak owtierają walizkę pełną pieniędzy i kupują? No raczej budują go latami. I tak też możesz podjeść do kredytu. Wziąć na 20 lat a spłacić w 10, a nawet 8. I ja tu nie piszę o przypadkach, gdy ktoś kupował apartament, albo nawet 3 pokoje. To było lokum na start - niewielkie. Gdzie może było trochę ciasno, jak się rodzina zaczęłą tworzyć, ale dało się żyć. Wyobraź sobie sytuację, ze żyjesz półkę niżej niż faktycznie możesz. Przez lata nie masz auta, a jak masz to się nie wstydzisz przed kolegami, ze to grat w którym jedno okno się nie domyka i nakapie, jak pada, na wczasy nie jedziesz za 1500 od osoby ("wszak wczasy są porównywalne kosztowo z czasami w Polsce" - taa zależy z jakimi..), ale jedziesz z rodziną na 4 noce nad pobliskie jezioro, gdzie koszt zamyka się w 1000zł. Nie masz smartfona czy iphona, ale huawei za 200zł czy nawet telefon na klawisze, w piątek o 18,00 nie otwierasz piwa, ale jeszcze siedzisz w pracy. Ba, pracujesz nawet w sobote a i czasem w niedzielę. I rożnicę z takiego życia wrzucasz na rachunek kredytowy. No nie każdy tak chce, zwłąszcza że z biegiem upływu lat coraz trudniej, bo ludzie chcą wreszcie wygodniej żyć. Gdy pojawiają się dzieci, wolą wiecej czasu spedzać z nimi, iż dorabiać w nadgodzinach czy na fuchach. Nie każdy brał kredyt gdy mieszkania były na górce, a sytuację gdy CHF był po 2 zł, mogli wykorzystać, by na tyle ile ich było stać - nadpłacić. Ludzie niekiedy brali kredyt, gdy wchodzili na runek pracy, a w ciagu kilku lat ich pensje wzrosły dwukrotnie. Nie każdy kredytytował się pod sam korek, ale brał pod uwagę, ze moze tych pieniedzy mieć mniej, waluta może zdrożeć - był wolne środki, za które można było albo komfort życia poprawiać, albo nadpłacać kredyt.

    Ja tu piszę o przypadkach, gdy jest na czym przyciąć, zrezygnować. Co innego, gdy ktoś ten kredyt wział na maksimum swoich możliwości. A dzis do tego dochodzą wysokie koszty życia. Inaczej też do nadpłaty bedzie podchodził ktoś, kto kupił małe mieszkanie i ma zamiar z czasem kupic większe, a inaczej, ktoś kto co spłaca lokum docelowe. Można z optymizem patrzyć w przyszłość, że zawsze jakaś praca się znajdzie, a można być człowiekiem pełnym obaw, zabezpieczać na gorszy czas, i te koszty życia zawczasu zmniejszać choćby odrobinę jak jest taka możliwość.

    Jest też takie podejscie, że jak ktoś nawet konkretną dużą kwotę otrzymał (powiedzmy odprawę), to wolał ją przeznaczyć na rzeczy na które go wcześniej nie było stać (pożyć sobie), anizeli pozbywac się kredytu. Co człowiek to podejście.



  • riki_i 07.02.18, 02:09
    Nie rozumiem, to jakaś dziwaczna i kompletnie obca mi filozofia życiowa. Żyć cały poziom niżej niż można i wypruwać sobie żyły na dodatkowej robocie w weekendy? Widziałem już wielu ludzi, którzy bez sensu spędzili całą swoją doczesną egzystencję na wiecznej harówce, a potem nagle wyciągnęli kopyta i tyle mieli z życia. Czas jaki mamy na Ziemi jest ograniczony, im jesteśmy starsi tym szybciej płyną dni i lata, a już po 50-tce zaczynają się zwykle różne dolegliwości zdrowotne. Wielu przyjemności w wieku starczym po prostu nie da się już zażywać (np. bardzo źle znosi się długie loty samolotem, a groźna dla zdrowia może być zwykła sauna czy narty). Oszczędzanie to chwalebny proces, ale powinien być czyniony z głową i nie należy mieszać go z zarzynaniem się i wypruwaniem flaków. Tak jak inwestor giełdowy ustawia sobie stop lossy , tak samo człowiek oszczędzający powinien przede wszystkim ustawić sobie poziom egzystencji, poniżej którego nie zejdzie. Na poziomie tym, dla własnego komfortu psychicznego, powinny być przynajmniej trzy rzeczy ustalone na przyzwoitym standardzie czyli np. "nie oszczędzam na jedzeniu, a od czasu do czasu jem obiad w dobrej knajpie" , albo "oszczędzam na ubraniu, ale raz na kwartał kupuję sobie jedną modną i drogą markową kreację" (albo przynajmniej jakiś element takowej kreacji), albo "zachrzaniam jak wół roboczy, ale weekend jest świętością i wtedy leżę i odpoczywam". Życie bez szczypty luksusu i poczucia , że jednak na coś mnie stać ,jest bezduszną, jałową, frustrującą i upadlającą orką , nakierowaną w stronę kwatery na cmentarzu.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • chocolate-cakes 07.02.18, 13:25
    riki_i napisał:

    > Nie rozumiem, to jakaś dziwaczna i kompletnie obca mi filozofia życiowa. Żyć ca
    > ły poziom niżej niż można i wypruwać sobie żyły na dodatkowej robocie w weekend
    > y?
    tak samo człowiek oszczędzający
    > powinien przede wszystkim ustawić sobie poziom egzystencji, poniżej którego ni
    > e zejdzie. Na poziomie tym, dla własnego komfortu psychicznego, powinny być prz
    > ynajmniej trzy rzeczy ustalone na przyzwoitym standardzie czyli np. "nie oszczę
    > dzam na jedzeniu, a od czasu do czasu jem obiad w dobrej knajpie" , albo "oszcz
    > ędzam na ubraniu, ale raz na kwartał kupuję sobie jedną modną i drogą markową k
    > reację" (albo przynajmniej jakiś element takowej kreacji), albo "zachrzaniam ja
    > k wół roboczy, ale weekend jest świętością i wtedy leżę i odpoczywam". Życie be
    > z szczypty luksusu i poczucia , że jednak na coś mnie stać ,jest bezduszną, jał
    > ową, frustrującą i upadlającą orką , nakierowaną w stronę kwatery na cmentarzu.


    Ja się generalnie z tobą zgadzam. Tyle, że nie zawsze jest to takie proste. Przez ostatnie lata wyjeżdżałam sobie na miłe wakacje, szło na to powiedzmy kilkanaście tysięcy za taki urlop za granicą dla naszej czwórki, było pięknie. W ubiegłym roku byliśmy z mężem w Polsce w górach, ośrodek piękny i nowy, jedzenie rewelacja, apartament duży,udało się nam to kupić w promocji 1100 zł za 6 dni. Było tak samo super i luksusowo.

    Praca w weekend. Dorabiam sobie, fakt, że zaczyna mnie to wkurzać, bo płacą tam byle jak. Z drugiej strony za 4 godziny zegarowe zajęć angielskiego, prawo czy język biznesu itp dostaję 200 zł na rękę, no nie jest to znowu jakoś tragicznie mało i jakaś straszna harówka a 4 godziny z rana to też nie cały weekend.

    Właśnie skończyłam korki maturalne, mam ferie czyli płatny urlop w swojej podstawowej pracy. Jestem w tym dobra, wiem czego potrzeba na tym egzaminie, za 1,5 godziny dostaję 100 zł. Mam taki charakter, że jak jest praca, to ją biorę. Ale też płaca musi być akceptowalna.

    Co do kredytu to na razie zwyczajnie go spłacamy. Mąż po stracie pracy, po dwóch miesiącach ma nową pracę ale zarobki o połowę niższe a umowa może się niedługo skończyć, więc nie wiem, czy nie przejemy tych oszczędności. Na razie wstrzymujemy się ze wszystkim.
    Fakt, że nie mieliśmy jeszcze w życiu naprawdę ciężkiego okresu w stylu, że muszę kupować tylko w ciucholandach i nie stać mnie na podstawowe rzeczy dla dzieci. Ale zawsze rozumiałam to, że wszystko jest ulotne i tak się może zdarzyć każdemu.

    Byłoby miło, aby każdy w tym kraju mógł żyć tak jak piszesz powyżej. W zasadzie zawsze tak żyłam i chyba nadal żyję. Ale jestem czujna smile

    Masz rację, że im bliżej 50, człowiek jest coraz słabszy, no niestety.
  • asia_i_p 25.09.17, 16:43
    Nic specjalnego nie robimy, odkąd jest 500+ kupujemy franki za 500 zł miesięcznie. Co miesiąc też wpłacamy na konto więcej niż się należy na ratę i zbierają się te nadwyżki - i kiedy się trafia dobry kurs franka, to kupujemy franki za te nadwyżki.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • lidek0 26.09.17, 06:35
    "te umowy "frankowe" mają wady prawne. Ruch, który warto rozważyć, to pozwanie banku przed sądem" a podpisującym je ludziom podstawiali pistolety do głowy i kazali podpisywać..... dajcie już spokój z tymi kredytami we frankach, za głupotę i niewiedzę się płaci.

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • zosia_1 26.09.17, 13:10
    "a podpisującym je ludziom podstawiali pistolety do głowy i kazali podpisywać" - nie, ale wprowadzali mocno w błąd przekonując, że kurs zawsze taki bedzie,. Człowiek nie jest specjalistą od wszystkiego. I tak, jak reklamy nie mogą wprowadzać w bąłd tak informacje o sprzedawanym produkcie (tu kredyt w walucie) też powinine być uczciwie rzedstawiony
  • kamarow69 26.09.17, 14:20
    Z nikim się sądzić nie zamierzam, wiedzę o finansach jako taką mam, ale sama usłyszłąm od dyrektora DB "gdyby kurs franka doszedł do 5 zł, to by musiało oznaczac wojnę". Chwilami do 5 zł wiele nie brakowało. Bankowcy też specjalistami w tej kwestii nie są. Do tego trzeba jasnowidztwa.
  • riki_i 26.09.17, 18:42
    Ale nie trzeba jasnowidztwa do tego, aby wiedzieć że jak się brało kredyt po 2zl za 1chf, a robi się nadpłatę gdy CHF kosztuje 3,70zl, to się kosmicznie dokłada do interesu. I nie jest to żadna zapobiegliwosc ani starowność tylko głupota. Jak ktoś ma np. jeszcze 15 lat do spłaty to z historii kursów obu par walut i z rachunku prawdopodobieństwa wiadomo, że cena franka średnio przez ten cały okres na 90%będzie niższa.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • ana119 27.09.17, 12:45
    Juz pisałam ze kredyt kredytowi nie równy. I nie chce mi się tego ciągnąć.
    Podpisze się za to że głupich nie sieją. Ludzie nabrali się na doradców którzy nic nie reprezentują. Oni biorą prowizje od banków za pośrednictwo. I jeszcze ta pewność że będą zarabiać tyle samo przez 30 lat. I to często ludzie którzy mają wyższe wykształcenie! To tez świadczy o poziome edukacji. Kiedyś do czegoś to zobowiązywało. Obecnie absolwent czyta tylko gazety i ogląda tv, sam niczego nie poszuka

  • mama_dorota 12.10.17, 08:20
    > Podpisze się za to że głupich nie sieją. Ludzie nabrali się na doradców którzy nic nie reprezentują. Oni biorą prowizje od banków za pośrednictwo.

    Co do tej opinii, nie jestem pewna, czy fakt brania prowizji z banku przekreśla ich niezależność. Jeśli tylko każdy bank płaci tyle samo, to prowizja nie ma znaczenia.
    Ale są inne kwestie. Gdy sama rozmawiałam z doradcą przed zaciągnięciem kredytu, zauważyłam, że dla pani szczególnie istotne jest, abym mogła sobie bez problemu zmienić bank w razie czego. Pewnie chętnie zarobiłaby na mnie kilka razy, co kilka lat proponując przerzucenie kredytu. Na szczęście umiem liczyć i choć trochę używać arkuszy kalkulacyjnych oraz sieciowych kalkulatorów, więc sama sobie wszystko dobrze sprawdziłam (oczywiście porównywać można tylko dane z teraźniejszości, nie z przyszłości) i ostatecznie podjęliśmy decyzję, aby zaciągnąć kredyt w banku, który pani odradzała (bo jest prowizja "na wyjściu", a jaka, to już pani się nie zagłębiała).
    Tak było przy kredycie na działkę. Po 2 latach zaciągaliśmy drugi, na budowę, znów rozważaliśmy wszystko od nowa, znów byliśmy i w bankach i u doradców. Tym razem wszyscy doradcy zgodnie twierdzili, że nie jesteśmy w stanie uzyskać bezpośrednio w banku takich warunków, jakie oni dla nas mogą wynegocjować, bo oni negocjują kompleksowo więcej kredytów. I znów bzdura, bo bezpośrednio w banku dostaliśmy 1% mniej, niż w absolutnie najlepszym wariancie u doradców.

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • ana119 13.10.17, 09:17
    jakoszczedzacpieniadze.pl/ile-zarabia-doradca-kredytowy

    Tu można poczytać o tym różni się doradca inwestycyjny od doradcy kredytowego
  • riki_i 25.10.17, 20:55
    Dzisiejszy rekord kursu z godz. 13.00 - 3,6219 zł

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • kamarow69 26.10.17, 11:54
    Miło smile
  • moja_codziennosc 26.10.17, 22:53
    super, zawsze to "coś" w kosztach stałych, zwłaszcza, jak ktoś ma dużą ratę
  • chocolate-cakes 21.01.18, 18:45
    Kurs jest jeszcze niższy. Tak tylko hipotetycznie. Macie kredyt hipoteczny wzięty ponad 10 lat temu. Spłacacie bez problemu. W zasadzie w tym momencie wynosi on tyle ile braliście, cóż... Macie na koncie oszczędności powiedzmy na 80% tej sumy kredytu. Spłacacie? Dodam, że przez najbliższe kilka lat z powodu straty pracy i niższych zarobków będziecie żyć normalnie, ale bez szaleństw i raczej już bez oszczędzania, chyba że będą to drobne sumy. Do końca spłaty będzie powiedzmy 13-14 lat, tyle ile do emerytury, no prawie.
  • kamarow69 22.01.18, 08:57
    Nie potrafię zrobić dokładnego wyliczenia. Słabo liczę uncertain

    Ale spłacenie np. połowy. Rata na pół. Płacisz co miesiąc poniżej 750 zł (mniej odsetek). CZas zakłądam taki sam. Masz poduszkę, bo pisałaś, że masz na 80% z oszczędności.

    Oszczędzasz dalej co miesiąc, zamiast płacić ratę 1500 zł. Jesteś trochę spokojniejsza. Od tej spłaconej połowy nie płacisz odsetek, więc możesz każdego miesiąca odkładać nieco więcej. Zwiększysz znowu oszczędności - zostawiasz poduszkę - spłacasz resztę. Ma to sens?

    Ja zrobiłabyś coś takiego, gdybym nie miała w planach budowy domu za oszczędności. Chcę wspomóc się kredytem jak zabraknie na całość (żeby mieć poduszkę finansową w trakcie budowy).
  • joanna_poz 22.01.18, 10:02
    nie spłacam.
    my mamy jeszcze 9 lat do spłaty.
    w zasadzie moglibysmy dziś spłacić całość.. i pozbyć się kompletnie oszczędności. bez sensu.
    tym bardziej, ze kurs ciągle spada.
    a odsetki sa przeciez bliskie 0.
  • riki_i 23.01.18, 13:31
    chocholate-cakes, skąd w ogóle biorą Ci się w głowie takie pomysły? Chcesz zrealizować stratę? Kredyt wynosi tyle, ile brałaś, więc te 10 lat płacenia poszłyby jak psu w dupę! Do tego zostajesz na goło bez żadnych oszczędności. No i jaki ogólny cel tego posunięcia miałby niby być? Żeby powiedzieć samej sobie "nie mam kredytu"?

    Jeśli nie ma potrzeby wymuszonej sprzedaży mieszkania np. z powodu rozwodu albo totalnego załamania finansów osobistych, to jedyne co się liczy, to wysokość raty. Ta jest obecnie akceptowalna, a kurs CHF wykazuje tendencję spadkową. Nadpłata kredytu ma pewien sens w kredytach złotówkowych, bo kasuje odsetki i zmniejsza kapitał do spłaty. Natomiast kredyt w CHF należy dziś po prostu spłacać minimalną ratą i tyle. Przy okazji warto zauważyć, że przy aktualnym średnim oprocentowaniu tych kredytów (ok. 0,60% ) w zasadzie całość raty idzie na spłatę kapitału, więc koszty odsetek są śladowe i szybko maleje kwota do spłaty wyrażona w CHF. Gdyby frank zleciał w normalne rejony (ok. 2,50 zł), nagle okazałoby się , że ten kredyt wcale nie był najgorszym pomysłem. Być może tak się jeszcze kiedyś stanie, zobaczymy.

    W sytuacjach psychicznej niepewności najgorsze co można zrobić to nerwowe nieprzemyślane ruchy.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • chocolate-cakes 23.01.18, 15:57
    Nie, nie. Ja w ogóle nie mam takiego pomysłu, aby teraz spłacić 70-80% całego kredytu. Bardziej myślałam o zakupie kawalerki i wynajmie jej no ale trochę się pogmatwało z pracą męża i nie wydamy teraz tego. Liczę, że w przeciągu roku wszystko się ułoży. Więc na razie jest jak jest smile
  • riki_i 06.02.18, 13:51
    Niestety, znowu może być źle. W USA zwała na giełdzie, od razu dostajemy rykoszetem na GPW i frank już zaczął iść w górę. Na razie powoli, ale jeśli sytuacja się nie poprawi, to najprawdopodobniej znowu wystrzeli.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • kamarow69 06.02.18, 14:38
    Jako komentarz wkleję Twoją wypowiedź: "Jeśli nie ma potrzeby wymuszonej sprzedaży mieszkania np. z powodu rozwodu albo totalnego załamania finansów osobistych, to jedyne co się liczy, to wysokość raty. Ta jest obecnie akceptowalna, a kurs CHF wykazuje tendencję spadkową. Nadpłata kredytu ma pewien sens w kredytach złotówkowych, bo kasuje odsetki i zmniejsza kapitał do spłaty. "

    I po to sie rozmawia o nadpłacaniu/spłacaniu jak jest tańszy.
  • riki_i 06.02.18, 16:16
    No, ale zlituj się, 3,50 zł to nie był "tańszy" frank! Dla nikogo (bo zdaje się nie ma w Polsce kredytów w CHF branych po wyższym kursie niż 3,30 zł z groszami). Jeśli ktoś nadpłacił przy kursie 3,50 zł , to i tak wtopił.

    Sorry, ale rozumowanie typu "nadpłaciłam kredyt przy kursie 3,50 zł nadpłacając od każdego franka po 1,50 zł w stosunku do kursu wypłaty kredytu i jestem z siebie bardzo zadowolona, bo teraz frank jest po 4 złote i gdybym teraz nadpłaciła to straciłabym jeszcze więcej" to jest zakład psychiatryczny.

    W momencie, gdy nadpłacając realnie TRACISZ, jedynym rozsądnym podejściem jest płacenie minimalnej raty kredytu i spokojne czekanie. Mając kredyt na 20 czy 30 lat , kiedyś musi przyjść moment, kiedy frank spadnie, przynajmniej w okolice 2,50-2,80 zł. Wtedy możesz sobie nadpłacać.

    Tymczasem rata kredytu jest wyliczana przy ujemnym oprocentowaniu LIBOR i wzrost kursu CHF nie wpływa jakoś kosmicznie na jej wzrost. Więc powtarzam po raz n-ty , płacić swoje minimum i tyle. Panikowanie i nadpłacanie to w tej sytuacji szczyt niemądrego zachowania.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • moja_codziennosc 06.02.18, 23:26
    Czyli nadplacajac 100chf po kursie 3.50 to głupota ale płacić przez 10 miesicy minimalna ratę w wysokości 10 chf po kursie 3.70 to oszczędzanosc? Dla mnie czekanie na chf po 2.80 to granie na loterii. No może przy ostatniej racie sie załapiesz na taki kurs. Ja w sytuacji chocolate polową oszczędności bym nadpłaciła - rata wtedy spadnie, będzie bufor na podwyżki prądu, wody, na odkladanie na wczasy, na odkladanie do poduszki itd itp. Drugą część oszczędności bym trzymała na czarna godzinę ewentulanie dla franka za 2.80.
  • riki_i 07.02.18, 01:35
    @ moja_codzienność

    Czy Ty w ogóle rozumiesz mechanizm tego kredytu? Na LIBOR-ze masz obecnie ujemne stopy procentowe -0,75%. Przy standardowej marży polskiego banku daje to aktualne oprocentowanie około 0,60 %. Oznacza to, że spłacasz w zasadzie sam goły kapitał w CHF. Odsetki od kredytu są nieznaczące. Bardzo szybko maleje Ci całkowita kwota do spłaty wyrażona w CHF.

    A zatem spłacając minimalną ratę kredytu ustaloną przez bank, i tak robisz sobie bardzo dobrze, bo zadłużenie liczone w CHF szybko spada. Jeśli masz nadwyżki pieniędzy, to odkładaj je w złotówkach. Gdy tylko przyjdzie kiedyś osłabienie franka, będziesz mogła zaraz kupić walutę i nadpłacić kredyt.



    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • kamarow69 07.02.18, 09:06
    riki_i Dla mnie Twoje wypowiedzi nie są racjonalne. Mimo że baaaaardzo dużo piszesz o tym samym. Poczytaj np. wpis u Szafrańskiego na temat kredytów w chf i zobacz różne scenariusze. Każdy wybór ma plusy i minusy. Nie ma jednej drogi. Wbrew temu, przy czym zdajesz się tu obstawać.
  • riki_i 07.02.18, 12:55
    Nie, nie zgodzę się z tym, że przepłacanie ma jakąkolwiek wartość. Przy spekulacji na jakimś towarze - być może (kupuję coś drogo, ale potem to jeszcze idzie w górę i per saldo jestem do przodu). Ale tutaj masz zobowiązanie dłużne i jeśli spłacisz je w podwójnej wysokości to gdzie tu zysk? Zwłaszcza, że spłacając normalnie raty nie płacisz prawie żadnych odsetek.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • moja_codziennosc 07.02.18, 10:07
    Nie wszystkie osoby co mają kredyt w chf mieszkają w mieszkaniu docelowym. Dlatego warto nadpłacac, gdy kurs maleje, skoro i tak w obecnym mieszkaniu nie zamierza się mieszkać jeszcze naście lat.

    Nie każdy czuje sie dobrze jak ma długi. A według ciebie jak ktoś ma kredyt w chf to jak małżeństwo, którego nie można zakończyć przez terminem. Całe życie na czymś tracimy, gdybym wybrała mieszkanie w budynku, który już stał bym zapłaciła ponad 20 tys mniej (w dawnych czasach), wybrałam obok dziurę w ziemi - straciłam. Trace co roku na nieudanych zakupach, na nie przejedzonej żywnosci, na nie szukaniu promocji/za dramo (z braku czasu). Mimo wszystko bez względu na kurs kredyt w chf był dla mnie korzystniejszy niż w pln i tego się trzymam. Lubię mieć niskie koszty życia - tak na w razie czego.

    Nie twierdzę, ze ty źle robisz. Ja nie lubię loterii, niepewności, irytacji, ze było dobrze i znów się spieprzyło.
  • moja_codziennosc 07.02.18, 10:12
    To wszystko to loteria. Nie wiadomo, który ruch okaże się lepszy w przyszłości. Nie śledzę kursu, ale znajomy jakis czas temu, nie wiem czy to liczyć w miesiacach czy nawet latach (ale raczej po 2015 to było) zakupił CHF, gdy był nisko i z tego spłacał raty. I mówił jakieś pół roku temu że mu się ten zapas skonczył. Według mnie to dobry ruch.
  • joanna_poz 07.02.18, 10:38
    po 2015 to akurat teraz frank jest najniżej..
  • moja_codziennosc 07.02.18, 11:31
    Kupił go gdy był duży zjazd. Potem wzrost a on spłacał z tych zapasów. Nie pamiętam dat. Nie wiem jak sie ksztaltowal chf po styczniu 2015, w każdym razie ostatnimi czasy pewnie nowe zapasy zrobił, bo prognozy śledzi. No nie pisze tego by zaczepki prowokować, nie mial on powodu by mnie kłamać bo mnie problemy frankowiczow nie kręcą a znajomemu kibicuje.
  • joanna_poz 07.02.18, 11:37
    tu mozna sprawdzić jak się kształtował kurs franka w 2015, po 2015, w ciagu ostaniego roku, polrocza, tudziez w wybranym przez siebie okresie czasu.
    obok masz info o srednim kursie w wybranym okresie.
  • joanna_poz 07.02.18, 11:38
    tu:

    www.bankier.pl/waluty/kursy-walut/nbp/CHF
  • moja_codziennosc 07.02.18, 12:42
    Wczoraj widziałam pobieżnie kurs chf po.2015. Ja z nim rozmawiam gdzieś w połowie 2017 i to nie była kwesta zrobienia zapasu na kilka rat. On musiał te chf kupić w 2014, kiedy i ja swój kredyt likwidowam bo pomyśl, to by było nie logiczne gdyby mówił ze zaoszczędził gdy nie zaoszczędził.
  • riki_i 07.02.18, 12:57
    No tak, ale Ty już spłaciłaś swój kredyt w CHF. Nie wiem po jakim kursie, ale pewnie jeszcze przed tym najgorszym tąpnięciem na franku. To zgoła inna sytuacja niż los ludzi, którzy nadal ten kredyt spłacają.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • joanna_poz 07.02.18, 13:14
    napisała, że w 2014, więc zdecydowanie przed tym najgorszym tapnięciem.
    więc to jest diametralnie inna sytuacja.
  • moja_codziennosc 07.02.18, 13:32
    tyle, że na tamte realia też była według niektórych głupota,

    my go sukcesywnie nadpłacaliśmy cały okres, bo to teoretycznie nie nasze miejsce docelowe i ja zgodziłam się na walutę (mąż nalegał), pod warunkiem wczesniejszej spłaty, brałam w okresie gdy doradca dość realnie opisywał zagrożenie, potem z tego co wiem, szli po trupach byleby wcisnać chf, choć to chyba i tak póki co korzystniejsza opcja wychodzi
  • chocolate-cakes 07.02.18, 13:37
    W jakich latach nadpłacałaś kredyt?
  • moja_codziennosc 07.02.18, 13:52
    musiałbym w notatkach pogrzebać, na pewno pierwszych kilka (był moment, ze to nam bardzo się opłaciło, pewnie 2008 już nie pamiętam), potem mielismy problemy finansowe, i potem ostanie kilka nadpłacaliśmy, ostatnie raty w 2015 na początku (o zgrozo), ale nie bardzo chcę sie o tym rozpisywać, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto udowodni mi jak błąd życiowy zrobiłam, będzie mi się o libor, spready wypytywał, miałam ciśnienie sie pozbyc i sie pozbyłam
  • chocolate-cakes 07.02.18, 14:00
    moja codziennosc
    ja cię rozumiem
    też gdzieś mnie ten kredyt lekko zamęcza
    wiem o co chodzi smile
  • moja_codziennosc 08.02.18, 15:57
    Chocolate, bo jak ktoś ma kredyt z PLN to moze spokojnie spłacać i cieszyć się, że dług się zmniejsza szybciej. A tu nie wiadomo jaki ruch dobry. Pewnie warto poczytać blog, który Kamarow polecała. My przeszliśmy przez okres, gdy nam naprawdę było cieżko finansowo i dlatego zależało mi by zmniejszyć koszty stałe. Poza tym to nie miało być nasze mieszkanie docelowe, a z kredytem się nie sprzeda, albo trudniej. Gdy ktoś mieszka w mieszkaniu docelowym, to trochę inna sprawa. Wtedy pewnie warto rozważyć za oszczędnosci kupić mieszkanie na wynajem. Ale kredyt w walucie to zawsze ryzyko, choć tu na forum nikt nie zakłada gorszych scenariuszy. Dobrze, że są takie momenty jak ten, ze kredytobiorcy CHF mogą trochę odetchnąć z ulgą.
  • chocolate-cakes 08.02.18, 17:27
    To prawda, nie wiadomo w ogóle w którą stronę to pójdzie.
    My na razie nie mamy takiego problemu, że gdyby rata wzrosła o 500 zł to będzie tragedia. Chodzi o całą sumę do spłaty. Braliśmy ten kredyt na wykończenie domu. Dom jak najbardziej jest docelowy choć oczywiście różnie może być w życiu. Na razie spokojnie spłacamy. Wcześniej nie mieliśmy nigdy kredytu, te ponad 10 lat temu i trochę się baliśmy.
  • riki_i 08.02.18, 20:50
    chocolate-cakes napisała:

    > My na razie nie mamy takiego problemu, że gdyby rata wzrosła o 500 zł to będzie
    > tragedia. Chodzi o całą sumę do spłaty.

    No i tu jest pies pogrzebany. Kredyt CHF to przywiązanie do danego mieszkania/domu. To jest bardzo niefajne.

  • chocolate-cakes 08.02.18, 21:05
    Dlaczego? To jest nasze trzecie lokum w czasie małżeństwa, w sensie trzecie własne, to znaczy tamte były własne a tu był kredyt hipoteczny na jakieś 30%.
    Nie mam zamiaru się z tego domu wyprowadzić, to jest nasze wymarzone miejsce. Oczywiście może się okazać, że będę kiedy musiała z powodu choroby itp, biorę to pod uwagę oczywiście. Ale w jakim celu mam się wyprowadzić z miejsca, w którym jest mi bardzo dobrze?
  • riki_i 08.02.18, 22:11
    Moja uwaga nie była ad personam. Konieczność wyprowadzki i wymuszonej sprzedaży mieszkania zawsze może się zdarzyć np. z powodu rozwodu, emigracji, choroby powiązanej z utratą źródeł zarobkowania.... W sytuacji gdy brało się dekadę temu kredyt na kwotę x, a po 10 latach regularnych spłat jest się bankowi winnym więcej niż się wzięło, słowo "niefajnie" jest najłagodniejszym określeniem jakie znajduję.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • chocolate-cakes 08.02.18, 23:36
    Cytowałeś mnie więc sądziłam, że o mnie chodzi, ale ok, rozumiem. Nie mam do spłaty więcej, tylko trochę mniej po 10 latach, co oczywiście jest takie sobie, pewnie. Ile bym miała w złotówkach? Nie liczyłam. No jest jak jest. Różne człowiek podejmuje decyzje, nie jestem jedyna w tym kraju z kredytem we franku. Na razie po prostu spłacam, cieszę się, że mam pracę i przede wszystkim cieszę się nadal z mojego domu i ogrodu smile
  • ana119 10.02.18, 10:04
    Dekada temu ceny za m2 mieszkania to były już przeszacowane. Ktoś kto brał kredyt na 25-30 lat na prawie 100% nieruchomości to człowiek wyrwany z czarnej dziury. Studia nie nauczyły go niczego
  • moja_codziennosc 07.02.18, 13:23
    Farta mają ci, którzy zakupią większą ilość waluty, gdy jest stosunkowo nisko i mają na spłatę kolejnych rat. Pod warunkiem, że ta waluta potem pójdzie w górę nie odwrotnie. Ale według mnie tak przezornie warto choć za kilka tysięcy kupić na zapas waluty, gdy wokół głosy, ze jest nisko. Ale to tak na mój chłopski rozum. Ja się już tą sprawą nie interesuje, ale kibicuję znajomym którzy kupowali mieszkania później niż ja.
  • joanna_poz 07.02.18, 13:46
    > Farta mają ci, którzy zakupią większą ilość waluty, gdy jest stosunkowo nisko i
    > mają na spłatę kolejnych rat. Pod warunkiem, że ta waluta potem pójdzie w górę
    > nie odwrotnie.

    ogolnie to i owszem.
    ale jestesmy w watku załozonym w VIII 2017, kiedy kurs był 3,75.
    aktualnie mamy II 2018 i od wyżej wspomnianego sierpnia kurs cały czas SPADA.

    więc jakakolwiek nadpłata w tym okresie była akurat bez sensu.
  • moja_codziennosc 07.02.18, 13:56
    fakt, mnie też to zaskoczyło, ze to wątek jeszcze z sierpnia, na razie kończę z tą dyskusją, dziś w raporcie gospodarczym w tok fm mówili, że sytuacja na giełdzie wcale tak źle nie wygląda, jak zamierzała

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.