Dodaj do ulubionych

Kredyt w CHF a obecny kurs 3,75 zł

02.08.17, 13:06
Pytanie do mających kredyt w CHF - w związku ze spadkiem - rozważacie jakieś ruchy?

Ja właśnie zaczęłam przeliczać, czy warto kupić tak na np. 2 lata spłat i nadpłacić tym kapitał.

Na razie temat jeszcze świeży i nie podjęliśmy ostatecznie decyzji.

Robicie coś?
Edytor zaawansowany
  • 02.08.17, 14:02
    Na razie nic ale faktycznie zastanawiam się.
  • 18.08.17, 18:52
    te umowy "frankowe" mają wady prawne. Ruch, który warto rozważyć, to pozwanie banku przed sądem. Szczególnie, jak ktoś ma ubezpieczenie niskiego wkładu własnego - np. w tym momencie sprawy z mBankiem kredytobiorcy wygrywają masowo sprawy o zwrot ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, zwykle już na pierwszej rozprawie. A to tylko niewielka część roszczeń. Moment na zajęcie się sprawą jest teraz, tym bardziej że wielu osobom właśnie zaczynają przedawniać się roszczenia (10 lat od podpisania umowy). Jako adwokat zajmuję sie "frankowiczami", więc nie chcę absolutnie żeby to było potraktowane jak reklama, dlatego nie podaję żadnych linków. Ale zawsze można wejść na stronę stowarzyszeń frankowiczów i dowiedzieć się więcej (np. Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu).
  • 02.08.17, 14:53
    gwoli formalności to już 3,70, a nie 3,75.
    tym bardziej nic nie robię, bo od jakiegoś czasu spada cały czas.
  • 23.09.17, 17:33
    dzisiaj 3,6796

    nadpłacać po kursie o co najmniej złotówkę wyższym niż przy wypłacie kredytu, to trzeba być nienormalnym

    a daję sobie rękę uciąć, że część tych osób brała kredyt jak kurs CHF był po 2 złote

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • 24.09.17, 19:49
    "nadpłacać po kursie o co najmniej złotówkę wyższym niż przy wypłacie kredytu, to trzeba być nienormalnym "można by postawić tezę: brać kredyt w innej walucie niż się zarabia to trzeba być nienormalnym, łapiesz się?
  • 24.09.17, 22:58
    wątek jest o nadpłacaniu kredytu w CHF, nie zmieniaj tematu, bo to niepoważne

    ps. jeśli koniecznie chcesz znać moje zdanie, to hazard na walutach może przynieść równie dobrze zyski, jak i gigantyczną wtopę. Ocenić opłacalność kredytu w CHF wziętego na 30 lat, będzie można ocenić po 30 latach. Jak na razie wysokość miesięcznej raty dzięki ujemnym stopom procentowym w Szwajcarii jakoś szczególnie nie wzrosła, a dzięki symbolicznemu oprocentowaniu klienci spłacają prawie sam kapitał. W czarnej dupie są tylko ci, którzy chcą/muszą sprzedać mieszkanie teraz, kiedy frank jest drogi. Powtarzam, jeśli ktoś wziął kredyt na 30 lat i chce go spłacać do końca bez żadnych ruchów na nieruchomości, to może się okazać, że na koniec nie wyjdzie wcale na tym źle. Zwłaszcza, jeśli oprócz spadku kursu CHF zaliczymy w końcu przynajmniej zwrot spreadów.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • 05.10.17, 17:59
    Tym bardziej, że rata przekroczyła kwotę jaką trzeba by spłacać biorąc kredyt w złotówkach o ile dobrze liczę 3 razy w ciągu prawie 12 lat... A takich rat o 200-300 zł tańszych niż złotówkowe było duuuuużo więcej.
  • 06.10.17, 10:50
    Moja rata w chf cały czas jest na sensownym poziomie i jak liczyłam ze 2 lata temu to nadal korzystniejszy był kredyt w chf niż w złotówkach.
    Nie zdecydowałam się jednak na nadpłatę teraz. Na razie nie nadpłacam.
  • 06.10.17, 10:48
    Teraz to juz chyba nieliczni spałacają ze spreadem.
  • 07.10.17, 22:50
    Ale tu chodzi o spread przy wypłacie kredytu. Każdy bank "na dzień dobry" zarabiał na takim kredycie kilkanaście-kilkadziesiąt tysięcy złotych, ponieważ saldo kredytu CHF wypłacał klientowi w złotówkach , przeliczając po własnym zawyżonym kursie sprzedaży.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • 03.08.17, 07:05
    Przez cały czas nadplacamy, kupujemy w kantorze internetowym i samodzielnie dokonujemy spłaty. Ale kredyt kredytowi nie równy np my wybraliśmy raty malejące
  • 03.08.17, 08:12
    Ja nie nadpłacam- oszczędzam na budowę domu. Wyszło mi z jakiegoś kalkulatora, że przy nadpłacie za 2 lata rata wyjdzie 34 chf niższa co miesiąc przez 18 lat. Tyle jeszcze zostało.
  • 03.08.17, 17:57
    Obecnie każdy jest na innym poziomie kredytowym
  • 07.08.17, 11:19
    ja bym zrobiła tak: kupiła np za 10tys chf i nadpłaciła. Za tydzień, dwa - moze by spadł, może byłby taki sam znów bym kupiła za 10tys chf i nadpłaciła - tak żeby potem nie załować, że nie skorzystałam, gdyby wzrósł, albo żeby nie żałować że przedwcześnie spłaciłam znaczną część. Ale ja to akurat bardzo nie lubię kredytów.
  • 15.08.17, 19:04
    Właśnie tak planuję zrobić. Kupić 6 tys chf i nadpłacić smile Mamy podobne podejście.
  • 24.09.17, 19:53
    pozbyłam się kredytu już dawno, choc nie brałam go gdy CHF był po 2 złote, ale moi bliscy znajomi brali w tym czasie, spłacili, aby spać spokojnie, no i fakt, można udowadniać że są nienormalni, ale widzę, lekko im dziś na sercu z tą nienormalnością
  • 24.09.17, 23:01
    zależy po jakim kursie spłacili

    no i nie rozumiem, po jaką cholerę brać kredyt, skoro nawet po jego gigantycznym spuchnięciu z racji wzrostu kursu waluty, kredytobiorca może go lekkim twistem spłacić przed czasem, wyjmując gotówkę z kieszeni?

    czyżby chodziło o dupokrytkę dla skarbówki od nieudokumentowanych dochodów ?

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • 25.09.17, 10:07
    10 lat temu biorąc kredyt mógł tej gotówki nie mieć.
    dziś ma.
  • 25.09.17, 10:27
    kiedyś na forum pisała jedna kobieta, która brała kredyt z mężem tuż po studiach (na górce, chf po 2zł), gdyby z zakupem poczekali 5 lat - kupiliby swoje 45m za gotówkę
  • 25.09.17, 10:29
    aha, dopiszę, bo tak dobrze zarabiać zaczęli, byli jeszcze wtedy bezdzietni
  • 25.09.17, 13:43
    A właściwie to w jakim kierunku zmierzają te wpisy? Nie rozumiem o czym właściwie piszecie i po co. Że ten co brał po 2 zł to idiota albo że idota to ten co spłaci przy kursie 1 zł wyższym niż za rok będzie? Jasnowidzów nie ma, więc po co to pisanie...
  • 25.09.17, 19:23
    Ja właściwie nie wiem w czym ty masz problem. Nigdy tu na forum nikt nie narzucał swojej wizji watku. Zawsze były sprzeczki czy odchodzenie od tematu, forum dzięki temu zyje. Zycie to interakcje. Jak byś sie wczytala, byś zrozumiała ze ostatnia rzecz jaka robię to ocenianie cudzych wyborów.
  • 26.09.17, 09:04
    Bardziej dotyczyło do języka używanego w poście riki_i
  • 25.09.17, 10:26
    "no i nie rozumiem, po jaką cholerę brać kredyt, skoro nawet po jego gigantycznym spuchnięciu z racji wzrostu kursu waluty, kredytobiorca może go lekkim twistem spłacić przed czasem, wyjmując gotówkę z kieszeni?"

    Faktycznie ciekawy przypadek. Myślisz, ze ludzie co budują domy bez kredytu, to ten dom stoi już następnego dnia po tym jak tym ludziom pomysł wpadnie do głowy? ot tak owtierają walizkę pełną pieniędzy i kupują? No raczej budują go latami. I tak też możesz podjeść do kredytu. Wziąć na 20 lat a spłacić w 10, a nawet 8. I ja tu nie piszę o przypadkach, gdy ktoś kupował apartament, albo nawet 3 pokoje. To było lokum na start - niewielkie. Gdzie może było trochę ciasno, jak się rodzina zaczęłą tworzyć, ale dało się żyć. Wyobraź sobie sytuację, ze żyjesz półkę niżej niż faktycznie możesz. Przez lata nie masz auta, a jak masz to się nie wstydzisz przed kolegami, ze to grat w którym jedno okno się nie domyka i nakapie, jak pada, na wczasy nie jedziesz za 1500 od osoby ("wszak wczasy są porównywalne kosztowo z czasami w Polsce" - taa zależy z jakimi..), ale jedziesz z rodziną na 4 noce nad pobliskie jezioro, gdzie koszt zamyka się w 1000zł. Nie masz smartfona czy iphona, ale huawei za 200zł czy nawet telefon na klawisze, w piątek o 18,00 nie otwierasz piwa, ale jeszcze siedzisz w pracy. Ba, pracujesz nawet w sobote a i czasem w niedzielę. I rożnicę z takiego życia wrzucasz na rachunek kredytowy. No nie każdy tak chce, zwłąszcza że z biegiem upływu lat coraz trudniej, bo ludzie chcą wreszcie wygodniej żyć. Gdy pojawiają się dzieci, wolą wiecej czasu spedzać z nimi, iż dorabiać w nadgodzinach czy na fuchach. Nie każdy brał kredyt gdy mieszkania były na górce, a sytuację gdy CHF był po 2 zł, mogli wykorzystać, by na tyle ile ich było stać - nadpłacić. Ludzie niekiedy brali kredyt, gdy wchodzili na runek pracy, a w ciagu kilku lat ich pensje wzrosły dwukrotnie. Nie każdy kredytytował się pod sam korek, ale brał pod uwagę, ze moze tych pieniedzy mieć mniej, waluta może zdrożeć - był wolne środki, za które można było albo komfort życia poprawiać, albo nadpłacać kredyt.

    Ja tu piszę o przypadkach, gdy jest na czym przyciąć, zrezygnować. Co innego, gdy ktoś ten kredyt wział na maksimum swoich możliwości. A dzis do tego dochodzą wysokie koszty życia. Inaczej też do nadpłaty bedzie podchodził ktoś, kto kupił małe mieszkanie i ma zamiar z czasem kupic większe, a inaczej, ktoś kto co spłaca lokum docelowe. Można z optymizem patrzyć w przyszłość, że zawsze jakaś praca się znajdzie, a można być człowiekiem pełnym obaw, zabezpieczać na gorszy czas, i te koszty życia zawczasu zmniejszać choćby odrobinę jak jest taka możliwość.

    Jest też takie podejscie, że jak ktoś nawet konkretną dużą kwotę otrzymał (powiedzmy odprawę), to wolał ją przeznaczyć na rzeczy na które go wcześniej nie było stać (pożyć sobie), anizeli pozbywac się kredytu. Co człowiek to podejście.



  • 25.09.17, 16:43
    Nic specjalnego nie robimy, odkąd jest 500+ kupujemy franki za 500 zł miesięcznie. Co miesiąc też wpłacamy na konto więcej niż się należy na ratę i zbierają się te nadwyżki - i kiedy się trafia dobry kurs franka, to kupujemy franki za te nadwyżki.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • 26.09.17, 06:35
    "te umowy "frankowe" mają wady prawne. Ruch, który warto rozważyć, to pozwanie banku przed sądem" a podpisującym je ludziom podstawiali pistolety do głowy i kazali podpisywać..... dajcie już spokój z tymi kredytami we frankach, za głupotę i niewiedzę się płaci.

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • 26.09.17, 13:10
    "a podpisującym je ludziom podstawiali pistolety do głowy i kazali podpisywać" - nie, ale wprowadzali mocno w błąd przekonując, że kurs zawsze taki bedzie,. Człowiek nie jest specjalistą od wszystkiego. I tak, jak reklamy nie mogą wprowadzać w bąłd tak informacje o sprzedawanym produkcie (tu kredyt w walucie) też powinine być uczciwie rzedstawiony
  • 26.09.17, 14:20
    Z nikim się sądzić nie zamierzam, wiedzę o finansach jako taką mam, ale sama usłyszłąm od dyrektora DB "gdyby kurs franka doszedł do 5 zł, to by musiało oznaczac wojnę". Chwilami do 5 zł wiele nie brakowało. Bankowcy też specjalistami w tej kwestii nie są. Do tego trzeba jasnowidztwa.
  • 26.09.17, 18:42
    Ale nie trzeba jasnowidztwa do tego, aby wiedzieć że jak się brało kredyt po 2zl za 1chf, a robi się nadpłatę gdy CHF kosztuje 3,70zl, to się kosmicznie dokłada do interesu. I nie jest to żadna zapobiegliwosc ani starowność tylko głupota. Jak ktoś ma np. jeszcze 15 lat do spłaty to z historii kursów obu par walut i z rachunku prawdopodobieństwa wiadomo, że cena franka średnio przez ten cały okres na 90%będzie niższa.

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • 27.09.17, 12:45
    Juz pisałam ze kredyt kredytowi nie równy. I nie chce mi się tego ciągnąć.
    Podpisze się za to że głupich nie sieją. Ludzie nabrali się na doradców którzy nic nie reprezentują. Oni biorą prowizje od banków za pośrednictwo. I jeszcze ta pewność że będą zarabiać tyle samo przez 30 lat. I to często ludzie którzy mają wyższe wykształcenie! To tez świadczy o poziome edukacji. Kiedyś do czegoś to zobowiązywało. Obecnie absolwent czyta tylko gazety i ogląda tv, sam niczego nie poszuka

  • 12.10.17, 08:20
    > Podpisze się za to że głupich nie sieją. Ludzie nabrali się na doradców którzy nic nie reprezentują. Oni biorą prowizje od banków za pośrednictwo.

    Co do tej opinii, nie jestem pewna, czy fakt brania prowizji z banku przekreśla ich niezależność. Jeśli tylko każdy bank płaci tyle samo, to prowizja nie ma znaczenia.
    Ale są inne kwestie. Gdy sama rozmawiałam z doradcą przed zaciągnięciem kredytu, zauważyłam, że dla pani szczególnie istotne jest, abym mogła sobie bez problemu zmienić bank w razie czego. Pewnie chętnie zarobiłaby na mnie kilka razy, co kilka lat proponując przerzucenie kredytu. Na szczęście umiem liczyć i choć trochę używać arkuszy kalkulacyjnych oraz sieciowych kalkulatorów, więc sama sobie wszystko dobrze sprawdziłam (oczywiście porównywać można tylko dane z teraźniejszości, nie z przyszłości) i ostatecznie podjęliśmy decyzję, aby zaciągnąć kredyt w banku, który pani odradzała (bo jest prowizja "na wyjściu", a jaka, to już pani się nie zagłębiała).
    Tak było przy kredycie na działkę. Po 2 latach zaciągaliśmy drugi, na budowę, znów rozważaliśmy wszystko od nowa, znów byliśmy i w bankach i u doradców. Tym razem wszyscy doradcy zgodnie twierdzili, że nie jesteśmy w stanie uzyskać bezpośrednio w banku takich warunków, jakie oni dla nas mogą wynegocjować, bo oni negocjują kompleksowo więcej kredytów. I znów bzdura, bo bezpośrednio w banku dostaliśmy 1% mniej, niż w absolutnie najlepszym wariancie u doradców.

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • 13.10.17, 09:17
    jakoszczedzacpieniadze.pl/ile-zarabia-doradca-kredytowy

    Tu można poczytać o tym różni się doradca inwestycyjny od doradcy kredytowego
  • 25.10.17, 20:55
    Dzisiejszy rekord kursu z godz. 13.00 - 3,6219 zł

    --
    "Demokracja" na ematce - ban na IP za poglądy.
  • 26.10.17, 11:54
    Miło smile
  • 26.10.17, 22:53
    super, zawsze to "coś" w kosztach stałych, zwłaszcza, jak ktoś ma dużą ratę

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.