Dodaj do ulubionych

Patriotyzm zakupowy

25.09.17, 10:19
Takie oto pojęcie wpadło mi ostatnio w oko. I faktycznie siebie mogę nazwać zakupowym patriotą, bo zawsze staram się kupować polskie, a najlepiej jak najbardziej lokalne produkty (w kolejności gmina-powiat-województwo-kraj). Czy wy też zwracacie uwagę na pochodzenie kupowanych rzeczy (ubrań, agd, żywności itp.) ale też usług? Czy poza ceną, jakością, pochodzenie też jest dla was ważne przy wyborze? Zwracacie uwagę na miejsce produkcji?
Edytor zaawansowany
  • 25.09.17, 10:36
    wolałabym przy zakupie być jak najbliżej producenta, bo co mi z tego, ze to polskie, gdy nakarmię przy okazji całą masę pasożytów w łańcuszku, a do tego człowieka zapracowanymi dłońmi dotrą grosze.
  • 25.09.17, 10:56
    Gdyby jeszcze świadomość, że to, że wybieram polskie, to że ci ludzie na taśmie więcej zarabiają. A i znam taki przypadek taki, gdy coś z zagranicznego zrobiło się polskie, to zarobki poszły w dół - mimo, że zysk taki sam. Trzeba wpierać te firmy, co szanują swoich pracowników.
  • 25.09.17, 13:29
    Tak, spożywkę staram się kupować jak najbardziej lokalną, często prosto od producenta.
    Natomiast jeśli chodzi o artykuły przemysłowe, np. AGD czy ubrania, to wybieram lepszą jakość i niestety zwykle nie jest to rodzimej produkcji.
  • 25.09.17, 13:56
    Tak - zwracam uwagę. Kiedyś próbowałam znaleźć polski sklep spożywczy - taki większy. Znalazłam sporo od domu i - niestety - ceny z kosmosu. Ale jak tylko mogę kupuję np. wrzywa czy owoce na targu czy na giełdzie. No i polskie książki. Na polskich ubraniach się nacięłam i teraz uważniej się im przyglądam. Żywność uważam, że często lepsza jest polska. AGD polskiej produkcji prawie nie ma.
    Poza tym ustalenie co jest polskie, a co nie - jest trudne. Polacy też produkują tam, gdzie taniej. Nawet książki drukują w Chinach. Struktura kapitałowa nie jest przejrzysta - niekiedy nam się tylko wydaje, że to polskie.
  • 25.09.17, 15:22
    tak,ale tylko do pewnego poziomu, ograniczam sie do lokalnej spozywki ktora kupuje na lokalnym targu warzywnym i polskiego miodu, kosmetykow, butow.
    Nie odmowie sobie oliwy z oliwek ,ani oleju rzepakowego z Austrii, smaczniejszego niz nasz Kujawski.
  • 25.09.17, 15:26
    O polskie buty też - Ryłko i Wojas mam kilka par w domu. Ryłko chyba szyje w Pl, Wojas nie jestem pewna. Zapomniałam o tym. Miód z Lubelszczyzny. Kosmetyki czasem robione ze składników z Biochemii Urody, ale tam pewnie sprowadzają.
  • 25.09.17, 16:49
    U mnie w okolicy działa supermarket pod franczyzą francuskiej sieci na L., będący w zasadzie polską spółką z o. o. (dane z paragonu). Udziałowcy (właściciele) słyną ze wspierania lokalnych domów dziecka, dlatego bardzo lubię robić tam zakupy (chociaż to już inny powiat smile) Ceny nawet niższe niż w prawdziwie zagranicznym markecie.
  • 25.09.17, 18:48
    Rzygam już tym patriotyzmem. Oscar Weit patriotyzm cnotą ludzi nienawistnych".
  • 25.09.17, 19:54
    Bo w dzisiejszych czasach słowa patriotyzm straciło na randze. Patriotyzmem zaczyna siebie etykietować ksenofobia, nietolerancja i zawiść.
  • 26.09.17, 09:13
    Ale w tym kontekście to chodzi o zdrowy rozsądek - po po płacić komuś poza granicami, jeśli można u nas. Pieniądze zostaną w kraju i będą pracowały dla nas. Miejsca pracy, rozwój różnych branż, środki na rozwijanie produktów itp. itd. A nie tylko mogę kupić polskie ziemniaki, z których zysk niewielki, ale już samochód muszę wyprodukowany przez Niemca czy innego Japończyka (a tam zysko już konkretne). Notabene w samochodówce w działach innowacji znam całe mnóstwo facetwó (ciągle nei kobiet) z Polski, a polskich samochodów jakoś nie da się kupić. Coś jest nie bardzo...
  • 26.09.17, 10:47
    Generalnie chyba nie bardzo jestem w tym względzie patriotką. Idąc na zakupy ściągam z półek te same produkty od lat. Czasem cos przetestuję nowego, bo coś ktoś polecił, i ja się sprawdza to wprowadzam. Nie kupuję na siłę, bo polskie, ale jak jest przy okazji polskie to ok. Choć zaczynam sceptycznie podchodzić do tego "wspierania". Bo od lat propagowane są akcje "produkty z polski" i mówi się o miejscach pracy, ale nikt nie zwraca uwagi na warunki tych pracujących. Im się nic nie poprawia. Jak znam kilka osób, które pracują czy otarły się o pracę na taśmie, to od lat minimum otrzymują (czasem nawet mniej ale to inna historia). Lidle i biedronki reklamują się dziś, że ich pracownicy nie maja złych wynagrodzeń. A co z firmami produkcyjnymi? Przecież produkcja przynosi większe zyski aniżeli handel. Odpierając argumenty że trza sie było uczyć, to napisze, nie kazdemu dane takie same szanse, tyle samo odwagi, tyle samo rozumu.

    Inna sprawa. Nie chce pisać konkretami, ale tak ogólnie żeby było trudno do zidentyfikowania. Była sobie firma usługowa z zagranicznym kapitałem. Przeszła w ręce polskie. Usługi zdrożały, pracownikom drastycznie spadło wynagrodzenie. Dlaczego ten ten obcy nas Polaków doceniał? W polskim biznesie jest dużo Januszów, cwaniactwa. Ten patrotyzm, uznanie powinno działać na wszystkich płaszczyznach:, a w polskim biznesie brakuje szacunku, jest myślenie o własnym zysku plus pracownicy-widma na liście obecności w pracy.


    Znajomi znajomych mają studenta. No i on jednego roku pracował cieżko na taśmie w PL. W tym roku pojechał do Angli, ta sama cieżka robotą, a matka w znacznym stopniu odciążona finansowo na cały rok akademicki. Patriotyczne wręcz kupić te warzywka pakowane w Anglii, niech student i za rok ma pracę.
  • 26.09.17, 11:06
    O mam dokładnie tak samo jak Ty, ja nawet załozyłam sobie nigdy więcej klienta polskiego, jeśli chodzi o mnie osobiście i moje usługi, bo przez 20 lat się napatrzyłam na 'uczciwość" Polaków. Także, znając kombinatorstwo i januszostwo polskie to polskim produktom przyglądam sie bardzo podejrzliwie. Niestety warzywa i owoce też. Wiecie, że u nas więcej się stosuje pestycydów niż w krajach zachodnich? A rolnice na swoje do jedzenia mają osobne poletka? Do tego przeważnie nienajlepszy skład (mnóstwo chemii) w innych przetworzonych produktach? Słynne herbapolowskie soczki malinowe bez sladu malin w środku. Owszem mam parę firm bardziej eko, które lubię i których produkty sa dobre i te kupuję. Ale masówka? NOPE.
  • 26.09.17, 09:08
    A kto to taki? Pierwszy raz na oczy widzę takie nazwisko? Jakiś wujek? smile
  • 25.09.17, 21:43
    Jeśli chodzi o żywność, tak, zwracam uwagę i staram się kupować polskie, bo uważam, że jest lepsze. W kwestii technologii, AGD itp. kupuję te, które uważam za najmniej awaryjne, nie kieruję się patriotyzmem
  • 26.09.17, 08:36
    oczywiśćie.to że nasze rodzime to jedna sprawa ale druga sprawa to SKŁAD
    tj.dla mnie sprawa pierwszorzędna
    kupuje sporo nabiału dla dziecka.jakies serki jogurty i patrzę na skład
    i konkretne polskie marki są u mnie na topie
    gdzies tam ściśnięte na boczku regału
    właściwie kupuję cały czas to samo
    serki typu DANIO itp nawet jakby były za darmo to bym sie nie skusiła!!
  • 26.09.17, 09:34
    ja staram się unikać wszystkiego co polskie
  • 26.09.17, 09:39
    Zdecydowanie nie.
    Wyjątkiem są niektóre warzywa i owoce (jabłka, czosnek, truskawki itp). Np. szparagi są zdecydowanie lepsze i tańsze te z Włoch lub Hiszpanii niż te z Polski i Niemiec. Mit o ekologicznym polskim rolnictwie jest wg mnie zdecydowanie nieprawdziwy (np. papryka polska albo pomidory wymagają dużo więcej chemii niż te z południa, gdzie jest więcej słońca).
    Ubrania - czy ktoś to jeszcze robi w Polsce (no chyba, że szyjesz u krawca garnitur na miarę). Ale jaką mi robi różnicę, czy dam zarobić właścicielowi Reserved czy Zary ? I tak są obaj płacą podatki na Cyprze, a produkują w Bandladeszu.
    A "polskie" AGD i tak jest robione w Chinach.
  • 26.09.17, 11:24
    Nieco uogólniasz, bo między sieciówką z ubraniami a krawcem jest wiele innych podmiotów szyjących ubrania w Polsce. Swoją drogą LPP (m. in. Reserved) swego czasu dało bardzo dobrze zarobić na akcjach. Kupiłam tanio, sprzedałam prawie na max górce. Podatek od dochodu zapłaciłam do polskiego budżetu.
    Co do AGD to owszem, nie ma już typowo polskiej marki, jest wiele tzw. "montażowni". Ale:
    każda montażownia w Polsce ma tereny, budynki, budowle. Od nich odprowadza podatek od nieruchomości do gminy. Zatrudniając ileś tam ludzi płaci im wynagrodzenie. Od wynagrodzenia pobierany jest podatek PIT, który w 37,89% trafia do gminy - miejsca zamieszkania pracownika. Z podatku dochodowego firmy CIT również część (6,71%) trafia do gminy, część do powiatu i województwa. Pomijam kwestie wyprowadzenia dochodu i "optymalizacji podatkowej" poza krajem.
    Jak i tez nie chcę wchodzić w kwestie wydatkowania uzyskanych pieniędzy przez samorządy, bo zrobi nam się tu dyskusja polityczna o poziomie lokalnym. W każdym razie są to znaczące wpływy do budżetów lokalnych, które pozwalają np. wybudować chodnik, plac zabaw, drogę czy szkołę.
  • 26.09.17, 13:59
    W odwłoku mam PIT i CIT trafiający do jakiejś tam gminy. Parę lat temu potrzebowałam małego odkurzacza - kupiłam zelmerowskiego Elfa. Gooowno grzało się jak piec hutniczy, wywalało bezpieczniki i ogólnie było słabe. Po trzech reklamacjach i uzyskaniu odpowiedzi, że ze sprzętem wszystko w porządku wywaliłam gooowno i kupiłam Siemensa.
  • 26.09.17, 18:43
    To miałaś pecha, ja jechałam Elfem parę lat cała chslupe i zapewne nadal byśmy używali, gdybym go nie... zgubiła...
    Pół roku temu kupiliśmy mojej Mamie również Zelmera, wybieralismy m.in ze względu na moc. Ten ma ją niczym odrxutowiec!

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 26.09.17, 18:59
    Na marginesie. Zelmer już parę kat temu został kupiony przez niemiecką grupę BSH, więc z tą polskoscia Zelmera to tak nie do końca.... Oczywiście rozumiem sentyment, którym się nieraz kieruje, do DAWNEJ polskiej firmy, ale z patriotyzmem to niewiele ma wspólnego. Niestety tak jest z większością polskich, dawnych znanych firm - Wawel, browary - wykupione przez zagraniczne koncerny. Owszem, one dają zarabiać polskim pracownikom, ale głównie zarabia na nich zagraniczny właściciel. Nie przekonuje mnie też argumentacja, że jeżeli ją nie będę ich produktów kupować, to pracownicy nie zarobią. Nieprawda, te firmy produkują produkty także innych zagranicznych marek, także poprzejmowanych, i ogrom towaru jest sprzedawany poza Polskę.
    Szczerze, to mi nawet przykro, że stare polskie firmy tak naprawdę nic nie mają zeswoimi kkorzeniami. Oprócz nazwy uncertain

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • 26.09.17, 11:01
    Kiedyś próbowałam szamponu z polleny. Fakt tani, ale wolę lidlowy cień - jeśli już muszę tanio. To jest to, że produkty polskie często po prostu się nie sprawdzają.

    Jest taki sklep reklamujący się "dobre bo polskie" Italian Fashion. Nie mieli mojego rozmiaru topu w sklepie stacjonarnym (w konkretnym kolorze, przymierzałam inny kolor i wszystko było ok). Zamówiłam przez internet ten konkretny kolor. Od razu dwie sztuki topu. I co, przyszły za krótkie, mimo że ten sam rozmiar w sklepie w innym kolorze był idealnej długości. Na materiale zaoszczedzili! A ja też nierozsądnie, najpierw je wyprałam i potem zakładałam jeden aby wyjść i wtedy się wyszła "dobra polska oszczędność". Zniechęciłam sie do marki i topy kupuję w cubusie a piżamy w tesco.

    Nie narzekam na koszty usług fachowców, krawców, szewców - muszą z czegoś żyć. Choć ostatnio fachowiec mnie tak załatwił, ze nawet nie wezmę go do rzeczy którą zrobił dobrze, bardzo się zawiodłam na jego solidności.

    Kibicuję drobnym polskim firmom odzieżowy, czy produkującym tekstylia - tak małym, że tylko przez internet sprzedaż prowadzą.

    I fajnie jak ktoś porusza tematy fair trade. Tu aż konieczne jest wspomnieć o Kasi z Simplicite. Moje uznanie.
  • 27.09.17, 10:18
    Co do polskich kosmetyków/chemii/art. higienicznych to TZMO produkują tanio, dobrze(w moim odczuciu) i w Polsce. Kupuję u nich bardzo dużo, na szczęście dziecię wyrosło i nie ma już comiesięcznej dostawy pieluch, ale wszelką inną chemię jak najbardziej. Mają sklep internetowy blizejciebie.pl, warto podejrzeć.
  • 27.09.17, 13:17
    Tez polecam tzmo i w szczegolnosci pieluchy happy. Moje dziecko juz tylko na noc pieluchy kupuje. Ale zakup pieluch online zaoszczedzil mi wiele czasu i pieniedzy.

    Co do italian fashion wlasnie zamowilam koszule nocna za 57zl wlasnie ze wzgledu na polska jakosc. Jesli sie okaze slaba to zlapie dola. Idzie tez bardzo duzo bielizny i pizama z wadimy tu jakosc jest jednak sprawdzona i pewna.
    Np moj maz ekspresowo dziurawi bokserki a wadima odpukac nie dziurawi sie, to samo z figami dzieciecymi z Wadimy.

    Mam nadzieje, ze sie nie zawiode na italian fashion.
  • 27.09.17, 13:31
    Jakość jest ok, choć dwie ostatnie piżamy, które kupiłam są z bardzo cienkiego materiału uszyte i gdyby nie to, ze mam piżam więcej to eksploatacji nie wytrzymalyby co pierwsza zakupiona u nich przed laty (mam ją jeszcze).

    Co do topow. Materiał jest ok, ale te co dostałam były na mnie za krótkie, brzuch widać było a specjalnie w stacjonarnym przymierzałam żeby mieć pewność ze są na długość ok. Te wysłane były oszczędne w materiał, w sklepie były idealne na długość.
  • 27.09.17, 13:32
    Dzięki za polecenia. Popatrzę.
  • 26.09.17, 15:11
    Zwracam uwagę głównie na miejsce produkcji. Uważam, że patriotyzm gospodarczy, to podstawa silnej gospodarki. Pomiędzy pronto i sidoluxem praktycznie nie ma różnicy, a kupując ten drugi pośrednio na tym korzystam.
    Staram się wybierać polską chemię i kosmetyki. Mamy je bardzo dobre i w dobrych cenach. Zwracam na to uwagę przy kupowaniu warzyw, owoców, mięs, przetworów mlecznych i wypieków. Mniej na to patrzę przy produktach wysoko-przetworzonych, ale z takich kupuję głównie dziwactwa i rzeczy typowe dla konkretnych krajów. Np syrop klonowy raczej kanadyjski, chałwa raczej turecka, sosy azjatyckie i podobne też raczej importowane. Tutaj nawet gdybym chciała być patriotyczna, to raczej się nie da. Nie spotkałam jeszcze polskiego odpowiednika prosciutto crudo czy gruyera.
    Jestem też niestety przywiązana do globalnych marek w kontekście ulubionych utensyliów. Mam ulubioną szczoteczkę do zębów, ulubioną markę agd, ulubioną markę sprzętu komputerowego.
    Jak kupowaliśmy meble, to szukaliśmy lokalnych producentów lub wykonawców.


    --
    Jak masz ochotę, to masz ochotę. Z ochotą się nie dyskutuje.
  • 26.09.17, 15:42
    Jak klarownie napisane smile To lubię!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.