Dodaj do ulubionych

Artykuł do poczytania

10.11.17, 15:58
Niby oczywista oczywistość ale warto czasem może poczytać w ramach, powtórki czy motywacji

wyborcza.biz/akcjespecjalne/7,161430,22620027,skad-wziac-pieniadze-na-oszczedzanie-i-inwestowanie.html?disableRedirects=true
--
Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
Edytor zaawansowany
  • 10.11.17, 18:59
    Od kiedy pamiętam zawsze miałam coś na czarną godzinę. Są ludzie którzy faktycznie nie mają z czego oszczędzać. Gdzie i tak zyją ubogo bez kaw na mieście a wręcz z najtańszą kawą ze sklepowej półki. Ale są i też ludzie którzy nie potrafią sobie odmówić wygody, luksusu dopóty mają pieniądze w porfelu jak ta kosmetyczka raz na miesiąc. Kiedyś był taki program (oglądałam z dwa odcinki jak kobieta pomagała wychodzić z długów). Takie akcje/programy by się przydały - choć to mało przydane kapitalistycznie, gdyby ludzie nagle przestali ganiać jak małpy we mgle za czymś nowym, lepszym, większym, lecz ustawiali sobie cele według możliwości. Kiedyś tak miałam, ze równać należy w górę, a teraz staram sie utrzymać jakis balans. Bo nie chce się zażynać by dorównać poziomem życia komuś, kto za swoje godziny pracy dostaje dwa razy tyle co ja (bo skończył bardziej przydatne studia, bo miał wejścia, bo ma lepsze predyspozycje personalne). Mam swoje miejsce w hierarchii konsumentów i mogę lekko podskoczyć w górę pracując więcej, tnąc wydatki więcej, ale nie zamierzam padać na twarz dla towaru, który inna osoba inaczej ustawiona w tej hierarchii idzie wyjmuje kartę i ma.
  • 10.11.17, 21:48
    Ten artykuł to bełkot. Udaje porady dla wszystkich, podczas gdy jest dla bardzo waskiej najzamożniejszych. Jakie oszczędności, poczynione z pensji nawet sporo powyżej średniej pozwolą na radosną rezygnację z nielubianej pracy, na kupienie mieszkania bez kredytu i spełnianie wszystkich marzeń na emeryturze? Przy odkładaniu 5 % pensji? Liczymy. Pensja powiedzmy 5 tysięcy. 5 % tej pensji to 250 zł. Rocznie to 3 tys. zł. Przez 40 lat to 120000. 20 lat emerytury - czyli
  • 10.11.17, 21:53
    przeciez wiadomo ze martini-7 jara sie jakby byla turboneofitka (zwlaszcza ze od prekambru na emigracji i nie ma bladego pojecia o sytuacji w pl).
    duzo bardziej wartosciowo wychodzi przejrzec blogi np. FBO Marcina Iwucia i Michala Szafranskiego, wiecej pozytku, niezaleznie od faktycznej sytuacji wlasnej. tak, legendarne codzienne kawy na miesice raczej odnosza sie do naprawde niklegp odsetka ludzi, nawet przy dochodzie 8-10 000 na 4os rodzine (niestety mieszkanie z kredytem itp) malo kto pozwala sobie na tego typu bezmyslnosc.
  • 11.11.17, 20:10
    1st.world.problems a co Ty dobry i szlachetny człowieku o mnie wiesz, że piszesz "przecież wiadomo "? Mówią, że każdy ocenia po sobie więc daruj sobie bo, irytują mnie tacy szczekacze. Nic o mnie nie wiesz więc nie wypowiadaj się proszę co mnie jara, a co nie.
    Jednak przyznać muszę że blog M. Szatańskiego również czytam i bardzo cenię.

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • 10.11.17, 21:56
    c. d. 6 tysięcy rocznie. 500 zł miesięcznie. Starczy na leki, nie na spełnienie wszystkich marzeń.
    Dalej - jedna kawa tygodniowo to nie jest zwykle 15-20 zł, tylko 10-15 zł, a i to w dużych miastach. oszczędzimy zatem raczej 40-55 zł miesięcznie. Przy czym autor twierdzi, ze te 10-15 zł Przyjmując - uwaga - ze to jest 10% naszych wydatków na kawę, czyli tygodniowo musielibyśmy na te kawę wydawać 150-200 zł. Miesięcznie ok. 1000.
    Nie zaciągaj nowych długów. Słusznie. Pod warunkiem, że stać cię na zakup samochodu z oszczędności za kawę i mieszkania z oszczędności na jedzeniu. Albo rodzice ci kupią. A długi najlepiej spłacić pożyczając od rodziny, rodzina odsetek nie bierze. Zamożna rodzina to grunt. I to jest puenta tego artykułu.
  • 10.11.17, 22:50
    Bardzo fajnie napisany tekst. Zgadzam sie z nim. Nie uwazam, ze jest wydumany i oderwany od rezczywistosci.
  • 11.11.17, 08:27
    Artykuł kiepski. Każdy pisze o tej nieszczęsnej kawie na mieście. Naprawdę mało osób pozwala sobie na kawę na mieście codziennie. Art. dotyczy osób, których zarobki są dość duże jak na polskie warunki. Podsumowywując, nigdzie nie znajdziesz tak różnorodnych rad ( przetestowanych,popartych doświadczeniem ) na temat oszczędzania jak na tym forum. Więc tak przy okazji, dziękuję wszystkim tym, którzy sie dzielą swoim doświadczeniem w oszczędzaniu.
  • 11.11.17, 09:58
    Też uważam, że to forum wnosi dużo wartościowych i konkretnych rad. Dziękuję.
  • 11.11.17, 10:38
    Jakość artykułu to inna sprawa. Śmieszy mnie używanie w nim słowa oszczędnie i INWESTOWANIE. Profesjonalnie byłoby coś o tym inwestowaniu napisać niż uznawać, że użycie w artykule tego pojęcia zrobi z piszącego specjalistę. Nie wiem w sumie do kogo artykuł skierowany. Taki na kolenie napisany. Ale faktem jest, ze posiadanie oszczędności to komfort i że oszczędzanie wciąga.

    Mnie to forum swego czasu pomogło najbardziej. I przez lata mobilizuje.
  • 13.11.17, 10:55
    Ja uważam ten artykuł za dobry, bo zbiera różne rady ogólne w jednym tekście. Nie chodzi o to, żeby wszystko było do zastosowania. Bardziej o znależienie tej jednej rzeczy, które JA osobiście nie stosuję. Przykładowo:
    "Ale gdybyśmy tylko na jedną, wybraną przyjemność, wydawali o 10 proc. mniej, to gwarantuję, że jakość życia by nie spadła. Jedna kawa mniej w tygodniu? Można się obyć, prawda? 15-20 zł w kieszeni co tydzień i 80 zł miesięcznie. W skali roku – prawie 1000 zł. To samo dotyczy kuponów Lotto, papierosów, piwa, fryzjera, kosmetyczki..."

    Przykład z kawą denny, ale już ta końcówka przykładu do mnie przemawia. Warto sobie podliczyć ile się np. wydało na kupowane w promocji piwa w trakcie sezonu grillowego 2017. Jestem przekonana, że rodziny o niskich dochodach byłby zdziwione ile na to poszło. Na takie piwa marki Argus czy inne paskudztwa kupowane w wielopakach. Piwo w polskich niezamożnych domach się kupuje "bo mi się coś od życia należy" (no i tanie się wydaje), ale gilluje już tylko kiełbasę śląską paczkowaną, bo ryby czy inne fanaberie to dla bogatych.

    Chodzi mi o to, że zamiast kawy trzeba sobie wstawić coś własnego. Przyjerzeć się swoim kategoriom wydatkowym. W tym art. jest mowa o podstawach, które działają niezależnie od tego czy kupuję powo Argus po 1,5, zestaw z Maca za 25 zł w drodze do klienta czy codziennie kawę w Starbucksie za 18-23 zł.
  • 13.11.17, 16:09
    Tylko jeśli to są niewielkie wydatki, to 10% od nich raczej nie zagwarantuje nam emerytury na Karaibach, ale zagwarantuje o 10% mniej przyjemności przez cały rok. Przy piwie, papierosach to jest jak najbardziej OK - ale na przykład w wypadku kina czy książek, wyjazdów na weekend itd straty wydają sie być większe niż zyski.
    Cięcie drobnych przyjemności ma sens, paradoksalnie, dla osób zamożnych. Dla tych, co to ida sobie codziennie na kawę, pare razy w miesiącu do restauracji i do kina. Jak pójdą o jeden raz mniej, to tego nie zauważą, a oszczędności będą.
    Dla większości osób mniej zamożnych obcięcie o 10% wydatków na restaurację, kawiarnię, czasopismo czy kosmetyczkę oznacza, że pójdą tam raz na trzy miesiące, a nie raz na dwa, do kosmetyczki tylko przed komunią dziecka, a nie co roku i tu już "ograniczanie przyjemności" jest bardzo wątpliwym pomysłem. Bo oszczedza sie kosztem jakości życia.

  • 13.11.17, 16:26
    Ale ludzie mniej zamożni jak to określiłaś bardzo często nie zauważają, że pieniądze im się rozchodzą na tanie badziewie, które wcale nie jest tego warte. I to są konkretne kwoty. Mniej zamożni zauważają własnie to każde kino czy regulację brwi u kosmetyczki, ale np. zakupu czekoladek, cukierków, soczków, wiatraczków, dmuchańców, gofrów, baloników, durnostojek do domu, słodkich błyszczyków, koszyczków, syropów do kawki, bluzeczek w lumpeksach, kolczyków - już nie. Koś kupuje w końcu te różne dziwne rzeczy w Biedronkach... To miałam na myśli. I konkretne osoby z mojej rodziny. Brakuje im pieniędzy na życie, narzekają, mają niskie dochody, ale zły nastrój łagodzą nieprzemyślanymi, impulsywnymi zakupami. Kupują za dużo tanich rzeczy, nie zapisują tego, nieświadomie wydają na rzeczy niepotrzebne konkretne kwoty.
  • 13.11.17, 20:49
    Ale to jest co innego, niż oszczędzanie na przyjemnościach. Przy czym zastanawiam się, czy nie jest w zyciu bardziej cenne łagodzenie marnego nastroju, niż oszczędzanie właśnie na tym, co sprawia przyjemność. Jestem za cięciem wydatków zbędnych, za kupowaniem za dużo i wyrzucaniem, za kupowaniem "bo jest promocja i może się kiedyś przyda", natomiast mam fundamentalne wątpliwości, czy obcinanie wydatków na drobne, acz głupie przyjemności jest najlepsza drogą do dobrego zycia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.