Dodaj do ulubionych

Analiza wydatków - prośba o rady

12.11.17, 20:32
Już kilka razy podchodzilam do zapisywania wydatków.  Excel stworzony, początek ok, później jakoś się "rozlazilo"...
Teraz sytuacja finansowa trochę mi się komplikuje i chce dokładnie się przyjrzeć wydatkom.
Jaki macie system zapisków wydatków? Jak dokładne "kategorie "? Kupując w jednym miejscu produkty z kilku kategorii szczegółowo wpisujcie ile chemia, jedzenie, prasa? Spisuje cie każdego dnia? Raz na tydzień? Miesiąc?
Ja starałam się raz na tydzień ale drobne wydatki mi uciekaly (np zakupy bazarkowe bez paragonow).
Z góry dzięki za każdą rade.
Zebrałam już stałe wydatki więc tu mam przynajmniej jasność. Wiedziałam że będzie tego dużo ale chyba nie sądziłam że aż tyle. Trzeba będzie ciąć.
Edytor zaawansowany
  • jeste_m_sobie 12.11.17, 21:18
    Mam zwykły zeszyt, piszę codziennie, najrzadziej co drugi dzień. Moim zdaniem rzadsze pisanie mija się z celem - na 100% się o czymś zapomni.
  • mendoza_mia 12.11.17, 22:03
    Może rzeczywiście spróbuje zeszytu? Bo to co mnie też gubiło to brak systematyczności w zapisywaniu - odkładałam paragony ale nie zapisywałam na bieżąco, tylko np raz na tydzień i po tym czasie po prostu wszystkiego nie pamiętałam a miałam poczucie, że sporo wydatków mi umyka.
    Zeszyt szybciej dostępny niż laptop.
  • martini-7 12.11.17, 21:25
    U mnie kategorie są ogóle ale dają mi pogląd na wydatki, od nowego roku będę bardziej szczegółowe robić. Dziś moje kategorie to:
    Jedzenie
    Dziecko
    Dziecko
    Kot
    Chemia
    Rozrywka
    Inne

    Kwestię wydatkós stałych takich hak czynsz, kredyty, telefony itp nie mam już (mąż to prowadzi) ale od nowego roku wracają bo, łatwiej mieć wszystko w jednym miejscu.

    Co ile spisuję? W sklepie zabieram paragon i jak mam czas po powrocie do domu to od razu wpisuję jak nie to w wolnej chwili, staram się raczej ba bieżąco bo, jak paragony za długo "leżakują" to bywało, że potem nici z zapisków. Zakupy internetowe zapisuję tak, że jeśli płatność jest od razu to w dniu płatności wpisuję, gdy jest faktura to z dniem kiedy fv jest wpłacona.

    Co tydzień podliczam kategotię by mieć podgląd jak idzie.

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • martini-7 12.11.17, 21:26
    Ps. Bez paragonowe od razu po powrocie notuję by nie zapomnieć

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • kamarow69 13.11.17, 11:58
    U mnie w excelu. Nie wyobrażam sobie podliczania na bieżąco.
    U mnie: A. dochody (i tu komówki typu: pensja mąż, moja DG i cała reszta innych), B wydatki 1. stałe wydatki (wszystkie kategorie wpisane), 2. jedzenie (tu jest komórka śmieci, czyli słodycze i alkohol), 3. chemia (tu jest wszystko pod nazwą wpisuję, są tez kosmetyki i drobiazzgi typu folia aluminowa), 4. żona, 5. mąż, 6. córka, 7 pies, 8 inne (tu w komórce wpisuje nazwę typu prezent dla, znicze itp.). Osobna pulę stanowią wydatki na podróże. Na początku roku zaplanowałam ile na co pójdzie. Tego nie wliczałam do arkusza, bo zaburzało stan wydatków miesięcznych. W przyszłym roku to powtórzymy, bo u nas się sprawdziło. Ale tu są tylko 4 główne wyjazdy. Jakieś miniwycieczki są w kategorii inne. Jeśli coś jest niejasne, to pisz.
  • salamandra71 13.11.17, 12:08
    Ja mam w telefonie - menadżera finansów- program bezpłatny .
    Jak tylko zrobię zakupy to od razu zapisuję .Program podaje bilans , dochody i wydatki na bieżąco.
    Dla mnie rozwiązanie idealne, nie zbieram paragonów ani nie prowadzę zeszytów wszystko w telefonie .

    --
    allegro.pl/listing/user.php?us_id=2767795
  • kamarow69 13.11.17, 12:28
    Też mam excela w telefonie dodatkowo - online. Spisuję używając dowolnego narzędzia, wszystko jedno czy tel. czy laptop. Gotowe programy mi nie odpowiadały. W excelu robię wszystko co i jak chcę.
  • ana119 13.11.17, 21:53
    Równez Excel. Spisuje z karty kredytowej, z paragonów jeśli płatne gotówką, wychodząc z bazarku robie notatki na tel żeby nie zapomnieć
    Kategorie główne: spożywcze, rozrywka, chemia, opłaty stałe, samochód, apteka/lekarz, kosmetyki, ubrania w podziale na wszystkich domowników, opłaty szkole tj podręczniki składki wycieczki, prezenty, dom w sensie nowe wieszaki, doniczki itp zakupy służące zmianie wystroju, fryzjer, ubezpieczenia, karma dla zwierzaka, jest też kategoria różne gdzie wpisuje coś coś nie kwalifikuje się do żadnej kategorii a jest wydatkiem. Opisuje w komentarzach dość o co chodziło np przy samochodzie: naprawa, wymiana czy paliwo
    W przypadku ubrań oddzielnie wpisuję wszystko co zostało kupione na osobe, ile kosztowało, miesiąc zakupu. Skutecznie hamuje to nieprzemyślane wydatki;0
  • mendoza_mia 13.11.17, 22:17
    Mnie gotowce też nie przekonywały- zawsze czegoś mi brakowało.
    Pozmieniałam nieco swój ostatni Excel, dodałam kilka kategorii (podoba mi się pomysł z podziałem ubrań na domownikow), pierwsze spożywcze wydatki zapisane.
    Czy przy poszczególnych kategoriach planujecie też budżet na daną kategorie? Chemia - 100 PLN, ubrania - 100 PLN? To oczywiście po jakimś czasie jak będzie wiadomo ile na co wydaje.
  • ana119 14.11.17, 07:27
    Zobaczysz po pewnym czasie jaka średnia uzyskujesz. 100pln na chemie do domu to przesada. Żeby mieć czysto nie trzeba środka dedykowanego do poszczególnych sprzętów czy powierzchni. Znam domy w których zapas chemii jest wręcz imponujący a nawyk sprzątania to oddzielny temat.
    I jeszcze jedno: chemia i kosmetyki u nas jest oddzielna kategorią. Powód był prosty bo chciałam poznać kwoty i tak pozostało do dziś ze mam średnią w tych kategoriach. To też dobrze robi żeby nie kupować kolejnego lakieru, mgiełki do twarzy które potem stoją nie zużyte
  • ana119 14.11.17, 07:38
    Na następny miesiąc wpisuje spodziewane wydatki np związane z terminem płatności ubezpieczenia samochodu, stomatologa czy wycieczki szkolnej. Ponieważ znam kwoty wydatków na żywność która jest średnia za jakiś sprawdzony okres to te kwotę zawsze wpisuje na następny miesiąc i powoli żerują w miarę dokonywania płatności. Czyli tu mam pomocnicze obliczenia które są pod tabelka, suma wydatków w poszczególnych kategoriach. W następnej zakładce Excela jest sumowany cały okres od kiedy prowadzę budżet i stad znam ile w którym miesiącu roku wydaliśmy na poszczególne kategorie. Tu też liczę średnia za cały okres, rok. Teraz to się liczy samo, wystarczy dodać nowy miesiąc. Roboty na 15 minut a ile danych do analizy;0
  • kamarow69 14.11.17, 08:51
    Chyba powinnam znowu popracować nad czytelnością mojego excela. Takie podsumowania robię na koniec roku, ale to dobry pomysł mieć je stale na widoku. Muszę to przemyśleć.
  • kamarow69 14.11.17, 08:49
    Na chemię planuję stałą kwotę. Na ubrania nie. (Wczoraj córka szukała paragonu za słuchawki i zobaczyła stary za kurtkę. Zdziwiła się, że za ubranie tata zapłacił 700 zł - to była kurtka narciarska kupiona na wyprzedaży z 3 lata temu). Te ubrania na lata kosztują dużo. Czasem jest rok, że te wydatki są wyjątkowo wysokie. Kupujemy jak jest potrzeba. Tylko u nas córka już ma 175 cm i nie rośnie. Możemy wybierać coś lepszej jakości niż wczesniej, kiedy co roku była wymiana. Teraz np. po 8 latach mam buty górskie do wymiany. Pokonała je odwilż w Bieszczadach 2 tyg. temu uncertain Rozdzieliła się podeszwa. Zakup planuję po prostu na przyszły rok. Na spokojnie, bo jak źle wybiorę to będę te buty oglądała wiele lat. Zacznę szukać w styczniu na wyprzedażach. Gdybym założyła 100 zl na miesiąc to wyczerpałabym swój budżet ubraniowy raz dwa.
  • ana119 14.11.17, 11:41
    Tak, są lata kiedy odbywa się wymiana ubrań i trzeba wydać więcej. Mąż zamortyzowal kurtkę skórzana w tym roku ale noszona była tak długo ze zakup nowej ma sens
  • przypalam_garnki 14.11.17, 00:44
    mam plik w Excelu, do którego wpisuję codziennie wszystko, z podzialem na kategorię i rubrykę - ile zostalo z budżetu na daną kategorię i ile już w tej kategorii wydalam (prościutkie funkcje w excelu). płacę kartą najczęściej, więc latwo sprawdzić, ile wydalam, bez zbierania paragonow.
  • krynda 19.11.17, 19:49
    płacić kartą. Pod koniec miesiąca z wyciągu bankowego podzielić na grupy i podsumować
  • az-0 19.11.17, 21:46
    Prowadzę tabelkę od 20 lat i nieźle na tym wychodzę. Jeżeli chcesz, napisz adres e-mail. Wytłumaczę wszystko, jak "trzymać" się wydatków. Pozdrawiam.A.Z.
  • valezka0 28.11.17, 11:08
    Jeśli propozycja nadal aktualna, to ja poproszę na maila: valezka0@wp.pl

    Dziękuje smile
  • werdzinia 28.11.17, 16:39
    Ja tez bym poprosiła: werdzinia@gmail.com
    Dziękuję!
  • g_perczak 20.11.17, 07:46
    Ja również korzystałem z excela. Podział na karty, jedzenie, samochód, itd. Do tego skany wszystkich rachunków, które można reklamować. Nawet żarówki LED reklamuję - odkąd raz zgubiłem rachunek do butów.
  • luciad 20.11.17, 10:03
    Ja od dzieciństwa zapisuję swoje wydatki. Najpierw w zeszycie, zaś od prawie 20 lat - w komputerze, w Excelu. Mam takie rubryki: jedzenie, środki czystości i higieniczne, podatki i zus, wydatki na samochoód, rower i inne komunikacyjne, pozostałe. W każdej z tych rubryk jeszcze zapisuję wydatki kategoriami, np. w rubryce jedzenie mam kategorie: masło, chleb, śmietana, słodycze, kawa, obiad na mieście, kasza, makaraon itd., w rubryce pozostałe są takie kategorie jak np. czynsz, ubranie, telefon, internet, opłaty pocztowe, leki, opłata za energię itd. Wszystkie kwoty Excel sam mi sumuje. Mam jeszcze rubrykę "dochody". Co pół roku sama obliczam średnie miesięczne wydatki i dochody. Wydatki zapisuję z paragonów codziennie lub co 2. dzień. Jeśli choć kupię bez paragonu (rzadko) to staram się ten fakt zapamiętać. Robię to wszystko z ponad 30-letniego nawyku. Czy mi w czymś pomaga? Trudno powiedzieć, bo nie wiem, jak się żyje bez zapisywania wydatków.
  • ana119 20.11.17, 11:57
    Samo zapisywanie nic nie wnosi, analiza owszem.

    Jeszcze jeno spostrzeżenie co do kategorii: warto wpisywać oddzielnie jedzenie na mieście czy w podróży w oddzielna kategorie niż art spożywcze z tego powodu że są to wydatki extra a nie zaspokajanie potrzeb podstawowych. Tak samo jak słodycze. Jeśli oczywiście chcemy poznać poziom wydatków faktycznych z tej puli. Często są na ematce dyskusje ze jedni wydają na życie tyle a inni tyle
  • student_zebrak 20.11.17, 11:34
    Przez wiele lat uzywalem Quicken, lepszy niz tabelki w excelu.
    Poczatkowo mialem wiele kategorii, bo chcialem sie zorientowac, jak pieniadze ciekna przy rzadkich zakupch....
    Po roku ze zdumieniem zauwazylem, ze te male kwoty daja calkiem spore sumy. Swiadomosc wszystkich wydatkow dala mi mozliwosc bardzo racjonalnego wydawaia, skupilismy sie na splacaniu hipoteki, potem samochodow...
    To wymaga dyscypliny, codziennego wpisania wydatkow. Quicken ma mozliwosc polaczenia z bankiem i czesc transakcji mzna rejestrowac automatycznie. Sa inne programy, ale ich nie znam. Jesli twoje kategorie beda zbyt obszerne, to niczego rozsadnego nie wykryjesz. Ja mialem osobno mieso, owoce, jarzyny, pieczywo, slodycze, alkohol,...takze prezenty .
    Warto to robic. Ja przestalem, bo moje dochody sa wieksze niz wydatki, teraz mam troche luzu. Bez kontrolowania wydatkow wtedy, nie mialbym luzu teraz. Szczegolowo i regularnie czesto (codziennie) inaczej sie pogubisz. Ponadto zaznaczalem wydatki, ktore moglem uwzgledniac w zeznaniu podatowym, znacznie upraszczalo sprawe. U nas mozna odliczac sporo, tylko musi byc udokumentowane.

    --
    Cogito ergo zum [mysle, wiec jezdem]
  • student_zebrak 20.11.17, 11:37
    wszystkie transakcje na koncie oszczednosciowym, karcie kredytowej, pozyczki hipotecznej, a takze zawartosc portmonetki. Wszystko musialo sie zgadzac. Jest praca na kilkanascie minut, ale wiesz dokladnie, gdzie jestes. Najtrudniej zaczac.

    --
    Cogito ergo zum [mysle, wiec jezdem]
  • mendoza_mia 20.11.17, 20:45
    Raz jeszcze dzięki za wszystkie rady!
    Aktualuzuję Excel codziennie, notatki z wydatków na bieżąco w telefonie aby nic nie umknęło.
    Dodałam też trochę podkategorii w jedzeniu (np jedzenie w pracy co szybko mnie zmobilizowało do zmiany zwyczajów obiadowo pracowych jak tylko skaklulowalam na szybko ile na to mogło isc).
    Cały czas dopracowuje plik - pewnie najbliższe dni/tygodnie to będzie mój czas na uczenie się ale... muszę przyznać że sporo mi to dało do myślenia.
  • fabiedak 24.11.17, 13:19
    Taka mała sugestia wykraczająca poza temat wątku, ale sprawdzająca się przy kontroli wydatków: za każdym razem, kiedy pakujesz coś do koszyka, zadaj sobie pytanie, czy NAPRAWDĘ tego potrzebujesz? A jeśli tak, to czy AKURAT TEGO, czy czegoś, co spełnia określoną FUNKCJĘ? Bo może tak być, że jakąś potrzebę da się ogarnąć taniej. Wiele rzeczy kupujemy z przyzwyczajenia, mimo że mają tańsze - i niekoniecznie odczuwalnie gorsze - zamienniki.
  • ana119 24.11.17, 19:32
  • zonaniezona1 24.11.17, 20:00
    Od paru lat nie zapisuję wydatków, ale faktycznie zadaję sobie pytanie, czy na pewno jest mi to potrzebne i czy zwiększy mi to komfort życia. I faktycznie szukam zamienników. Staram się kupować tanie proszki, jeść rzeczy nieprzerobione, kupować rzeczy w lumpeksach . Ale czy zapiszę czy nie np. wymianę sprzęgła w samochodzie, paliwa, leków to i tak muszę na to wydać swoje pieniądze.
  • ana119 26.11.17, 20:06
    W tym roku wydatki na lekarzy, aptekę i stomatologa wyniosły bardzo dużo, z tym ze większą część była opłacona na początku roku i teraz. Obecne pamiętam ale te pierwsze juz ulecialy z pamięci. Gdyby nie podsumowania te kwoty nie byłyby widoczne i mogłabym sądzić ze to wydatki na żywność wzrosły. A na żywność do tej pory wydaliśmy podobnie jak w ur roku.
  • kazjenka 25.11.17, 21:11
    Mnie też nie wychodziło w Excelu, nie mogłam zdecydować się na kategorie, aż w końcu wydrukowałam sobie tabelkę z 4 kolumnami (data, jedzenie, chemia/kosmetyki, leki, inne) i zaczęłam zapisywać ręcznie. To kwestia moich preferencji: wolę pisać, planować na papierze i tu też się to sprawdza. Spis wydatków robię raz w tygodniu. Jeśli nie dostaję paragonu, to zapisuję sobie kwotę i kategorię w telefonie. Spróbuj najpierw z prostymi kategoriami, a potem możesz tworzyć podkategorie.

    --
    felietonada.blogspot.com/

    pejzazownia.blogspot.com/
  • mgd77 26.11.17, 10:41
    Ja tez zapisuję ręcznie. Lista wydatków wisi na lodówce, po kazdym powrocie o domu, torby do kuchni, dlugopis w dłoń i nic nie umknie. Tabelka z kategoriami: spożywka, chemia, dziecko, dom + ciuchy, auto, rachunki, rozrywka (tu fajki, winko itp), ostatnia to "inne" i tam sa wszystkie wydatki duże/nagłe/rzadkie, przy kwocie zaznaczone konkretnie co to. Lista jest na miesiąc.
  • mapt 29.11.17, 00:12
    kiedyś prowadziłam zapiski prawie rok ale wtedy mieszkałam w 1 osobę to było łatwo.
    podział miałam mniej więcej na : jedzenie, chemia/czystość, kosmetyki, ubrania, rozrywki, bilety/paliwo, prasa/książki, sprzęt, prezenty, opłaty media
    Prowadziłam zwyczajnie w tabelkach w zeszyciku który mi leżał na stole, nie musiałam odpalać komputera.
    więc albo po zakupach od razu rachunki i zapamiętane kwoty rozpisywałam do tabelek w zeszycie, albo jak nie miałam czasu to rachunek czekał na kupce do wpisania i co kolka dni uzupełniałam zeszyt
    Na koniec miesiąca zliczałam słupki. A jak coś spoza tabelki kupiłam to zawsze mogłam tabelkę dorysować dodatkową i opisać, albo miałam moment objadania się słodyczami to z jedzenia je wydzieliłam i szybko wyszło że tego za dużo..
    Fajne to było, od razu wyłapałam że dużo na prasę kolorową wtedy wydawałam i różne drobiazgi doskonale zbędne.
  • justyna_kowal 29.11.17, 09:53
    Bardzo dobry pomysł, są nawet do tego programy i aplikacje.

    Tutaj znajdziesz kilka porad jak oszczędzać na zakupach
    konto-bankowe24.blogspot.com
  • mendoza_mia 01.01.18, 21:53
    Czy poczatek roku sklania Was do dodatkowych analiz?
    Porownanie wydatkow?
    Jakies ciekawe wnioski, rady, ktorymi mozecie sie podzielic?
    Jesli chodzi o mnie to podoba mi sie to zapisywanie. Daje poczucie kontroli, zwiekszylo moja swiadomosc wydatkow i pozwolilo wprowadzic kilka zmian w zycie wokol finansow.
    Robie sobie wlasnie taki plan wydatkow na rok (wyjazdy, lekarze, ubrania). Poki co danych do analizy mam niewiele wiec ćwiczenie troche na "czuja" ale mam nadzieje ze dzieki temu bede miala wyobrazenie jak moze wygladac caly rok.
    Najlepszego w Nowym Roku!
  • chocolate-cakes 01.01.18, 22:02
    Nigdy nie robiłam takiego planu. Po prostu odkładam na konto oszczędnościowe i potem biorę z tego na jakiś duży wydatek. To znaczy tak było do września. Od tego czasu dużo się u nas zmieniło. Oszczedzonej sumy nie ruszamy, ale nic nie odkładamy, to znaczy owszem jakieś bardzo małe pieniądze ale to zostaje na koncie bieżącym. Chyba nie potrafię zaplanować całego roku.
  • ana119 01.01.18, 23:09
    Młody do wzięcia opisywał swego czasu do czego służą dane średnie z każdej kategorii, poszukaj.
    Mnie poszczególne kategorie pokazują o ile zmieniły się wydatki w stosunku do lat ubiegłych. Która kategoria zwyzkowala lub przyniosła spadek i dlaczego
  • perspektywa13 02.01.18, 07:41
    Ja tez na początku miesiąca odkładam na konto oszczednosciowe podpisane 'nie do ruszenia' 😀i tu malutko a na drugie podkonto taka kasa na wydatki nieprzewidziane.

    --
    "Konsumpcja to dziś wręcz patriotyczny obowiązek"wink
  • kamarow69 02.01.18, 08:57
    My sobie wprowadzamy od stycznia tego roku pewna niewielką kwotę wydatków tylko na nasze przyjemności i rozrywkę. Znaczy ja i mąż. Bo córka ma swoje kieszonkowe "od zawsze". Obowiązkowa kwota na przyjemności do wydania w danym miesiącu.
    Mamy też ustaloną stała kwotę miesięcznych wydatków.
    Osobną pulą jest z góry ustalona kwota na podróże.
    I od tego roku też poza stałymi wydatkami językowymi będą opłaty za kursy językowe. Ta kategoria rozwalała nam miesięczny budżet i myślę, że to się okaże bardzo dobrym pomysłem.
    W tym roku udało nam się o 1/3 zmniejszych budżet na podróże. Optymistycznie w którymś momencie założyłam niżej o 50% w stosunku do 2016 r. W praniu wyszło, że jednak nie chcemy. Podróże pozwalają nam nabrac dystansu, odpocząć i z powrotem brać się do pracy, dlatego to u nas priorytet. Tutaj nie chcemy ograniczać kosztów.

    Za to wszystkie inne kategorie - czemu nie. Jeśli tylko coś się da, próbujemy. Chemia, zdrowie (tu najbardziej uwało mi się znaleźć sposoby na tańsze leki czy rabaty na badania), pies, ubrania, jakieś rabaty na szkoły językowe - szukamy gdzie się da. A właściwie to głównie ja szukam smile
    Myślę, że potrafie też oszczędzać na żywności. Jak patrzę na podawane tu na forum koszty, to widzę, że nasze wydatki są niewielkie. I uprzedzając uwagi - to jest zdrowie odżywianie się. W tym roku ładnie, stopniowo wróciłam do swojej wagi sprzed kilku lat. W 2018 r. zamierzam jej pilnować i ustabilizować. Pinować się zawsze musiałam i z wiekiem muszę jeszcze bardziej. Od września ćwiczę w domu codziennie ok 20 min i przez ten rok zmieniłam parę nawyków żynościowych całej rodzinki.
    Te niewielkie wydatki na żywność to też zasługa rezygnacji z kategorii "śmieci". Prawie nie kupujemy słodyczy, soków, jakichś napojów, w tym roku nawet lodów - robimy w domu, bo kupiliśmy maszynkę. Słodycze to są domowe ciasta, lody itp. w weekendy. I na wyjazdach.
    Odkryłam też, że nasze wydatki na żywność przekłamuje mocno to, że w czasie podróży wydatki żynościowe są głównie w tej kategorii. W tym roku do pewnie było ponad miesiąc.
  • ana119 02.01.18, 12:20
    O temacie zywnosci na forum tez mam takie spostrzeżenia. Nijak się to ma zdrowia i wagi. W te wakacje sciągnęłam aplikacje do kontroli posiłków. Zapotrzebowanie na owoce tłuszcze czy węglowodany mamy niewielkie nie pracując fizycznie. 1600 kal to dużo jak na posiłek w ciągu dnia dla kobiety. Polecam bo śledzenie dyscyplinyuje.
    Podobnie uważam ze wydatki extra ponoszone np w czasie wakacji czy świat powinny być oddzielnie wprowadzane bo znieksztalxaja obraz wydatków na żywność w normalne tygodnie. Lepiej wpisać w kategorie rozrywka obiad na mieście w weekend niż w kategorie żywność
  • chocolate-cakes 02.01.18, 19:16
    Kamarow, a jak wygląda twoja dieta, w sensie sposób odżywiania? Do czterdziestki nie miałam w ogóle problemu z wagą, choć oczywiście trochę się pilnowałam. Teraz już niestety bliżej 50 niż 40 i jest gorzej.
    Nie jest jakoś tragicznie, jestem w miarę szczupła, ale mogłabym schudnąć 3-4 kg, które przybrałam w ciągu ostatnich 6-7 lat, stopniowo.

    Podróże. Tu mi trochę żal, ale chyba najprościej jest z tego zrezygnować.
    Chociaż tęsknię, nawet za planowaniem zimą gdzie pojadę latem. Czekam wciąż, aż ułoży się sytuacja z pracą męża. Moje zarobki teraz są bardzo ok, ale na dłuższą metę nie jestem w stanie tyle pracować.
  • kamarow69 03.01.18, 09:30
    Chocolate-cakes - nie stosuję chyba żadnej diety. W każdym razie tak bym tego nie nazwała. Rano często pije różnekoktaile - tak ok. 6.00. Za 1-2 h owsianka z czymś (teraz maliny mrożone, zurawina, prażone jabłka, cynamon). Koło 11.00 jakieś drugie śniadanie (bardzo różne). Między 14 a 15 jest obiad (nigdy dwudaniowy). Potem koło 17-19 staramy się jeść ostatni posiłek. Cała trójka je bardzo podobnie. Jemy raczej mało mięsa, dużo różnych warzyw, zimną soki z pomarańczy albo grejfrutów, raczej sezonowo - czyli teraz buraczki, kapusta, kiszone ogórki itp. Bardzo często zupy. Nigdy nie gotujemy ziemniaków do obiadu (za dużo zachodu). Chleb piekę sama - orkiszowo-pszenno-żytni na zakwasie. Sma jem go mało. Córka bierze kanapkę do szkoły. Jogurt robię w jogurtownicy. Zawsze są w domu jakieś bakalie, orzechy ziemne, czasem włoskie albo laskowe. Z deserów ostanio na topie jest lekki sernik. Sporo jaj zjadamy. Jakieś oliwki, sery pleśniowe albo twaróg. Tyle. Chyba podobnie jak inni jemy. A jak to wygląda u Was?

    Ja z podróży rezygnuję na ostatnim miejscu. Wolę oszczędzać na jedzeniu, kosmetykach, ubraniach. No dobra. Nie - najpierw zrezygnuję z podróży, a dopiero potem z nauki angielskiego dla córki. Pamiętam jak mój mąż był bez pracy, a ja zapisałam na początku 2 kl. corkę do szkoły językowej. Ale podobnie jak Ty tak samo cenię sobie wyjazd w Bieszczady jak na Maltę smile Wielkiej różnicy dla mnie nie ma. Ważne jest, żeby zmienić otoczenie, żeby było inaczej, coś się działo.
  • chocolate-cakes 03.01.18, 12:26
    W sumie to podobnie trochę a trochę inaczej się odżywiamy. Obiad znacznie później ze względu na godziny pracy. No i nie mam siły codziennie gotować, czasem jemy coś gotowego chociaż wolę obiady domowe. Ziemniaków też prawie nie jemy, może w niedzielę.
    Języki są bardzo ważne smile
    Córka jest w klasie dwujęzycznej z francuskim i jest to naprawdę dobrze prowadzone. Ma też kilka godzin angielskiego na poziomie rozszerzonym w szkole i nigdzie nie chodzi. Więc tu oszczędzamy smile
    Pozdrawiam serdecznie smile
  • kamarow69 03.01.18, 13:23
    Mi jest trudno ocenić poziom u córki. Jest w 3 gimnazjum, ma prawie 15 lat. W szkole językowej mają zdawać na koniec ang. na poziomie FC. Nauczyciele mówią, że są już przygotowani. W szkole ma 3 godziny lekcyjne. Poza szkoła jeszcze 6 lekcyjnych.
    Francuski ma w szkole (2 h) i jeszcze 6 lekcyjnych tygodniowo poza nią.
    Po angielsku spokojnie sobie już czyta książki dla młodzieży (w święta przeczytała coś z fantastyki, z 270 stron), na wyjazdach ba luzie rozmawia czy pisze z różnymi ludźmi.
    Z francuskim jeszcze długa droga przed nią. Jak szybko mówią niewiele rozumie. Potrafi o coś zapytać, jakies proste zdania tworzy.
    My oboje z mężem mamy zaniedbania językowe i pewnie przeginamy w druga stronę. Co o tym myslisz? Jak byś do tego podeszła? Przesadzamy? Jak to wygląda w Twojego punktu widzenia?
    Na dodatkowy francuski córka sama się upiera. Nie chce słyszeć o odpuszczeniu. W wakacje miesiąc uczyła się hiszpańskiego i teraz chce iść na następny poziom.
    Nie myślę, że ma jakieś szczególne talenty językowe. Chyba lubi chodzić na te zajęcia. Planuje dużo wyjeżdżać z Polski. Jak tylko będzie mogła jakieś wymiany, stypendia na początek. Do liecum chce się dostać z angielskim i francuskim (o ile tam sie utworzy grupa na jej poziomie).
    Ja sie upierałam od zawsze przy angielskim. Tu przyznaję - nawet jak Młoda gdzieś po drodze marudziła, byłam nieugięta gorliwa mamuśka z przerośniętyki ambicjami wink Teraz ona sobie dorzuciła jeszcze dwa.
  • chocolate-cakes 03.01.18, 14:15
    Myślę, że fajnie mieć ambitne i mądre dzieci smile. Dobrze, że twoja córka lubi te zajęcia i chce się uczyć. Moja podobnie twierdzi, że gdzieś wyjedzie ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Wymyśliła ten francuski w wieku 12 lat, gdy miała iść do gimnazjum. Dla mnie był to średni pomysł na początku. Ale okazało się, że jest naprawdę super. 6 godzin języka, potem dwa przedmioty po francusku. Dla mnie zawsze ważniejszy był angielski ale taka prawda, że teraz trzeba znać dwa języki. W tym gimnazjum w trzy lata a w zasadzie w 2,5, bo egzamin był na początku marca, córka osiągnęła poziom B1, to jest poziom matury podstawowej.
    FCE z angielskiego to jest poziom B2 czyli mniej więcej matura rozszerzona. Inne typy zadań, ale tak mniej więcej.
    Czyli bardzo dobry poziom smile
    Gratulacje dla córki.
  • kamarow69 03.01.18, 14:43
    Dziekuję Kochana za tak konkretna odpowiedź. Uspokoiłaś mnie, że nie wydziwiam z tymi jej szkołami. Mam nadzieję, że w liceum Młodej uda się bardziej zapanowac nad francuskim. Wydaje mi się, że ona jest w takim przełomowym momencie, od którego zależy, czy zacznie używać w praktyce tego języka.
    W jakim wieku jest Twoja córka? Baaaardzo dużo się zdążyła nauczyć w tak krótkim czasie. Kontynuuje naukę? Mojej francuski przewija się od przedszkola jeszcze smile
  • chocolate-cakes 03.01.18, 16:16
    Moja niedługo skończy 17 lat i jest w drugiej klasie liceum, też dwujęzyczne. Ma przedmioty po francusku i sześć godzin języka.
    Tak naprawdę nauczyła się bardzo przyzwoicie dwóch języków tylko w publicznej szkole. Angielski trochę w domu plus właściwie sama. Ogląda dużo filmów po angielsku. Muszę tylko trochę ją zmusić do trudniejszej gramatyki. Teraz pisze naprawdę dobrze próbne matury rozszerzone ale chce napisać na blisko 100 %. smile
    Na filologię nie idzie na pewno. Teraz to raczej nie ma sensu.
  • mama_dorota 03.01.18, 14:43
    To jest dobry poziom w tym wieku. Moja córka (też w 3 gimnazjum) radzi sobie właśnie m/w tak i na tle rówieśników jest zdecydowanie z przodu, jeszcze tylko 1 koleżanka w jej klasie dodatkowym angielskim posługuje się tym językiem podobnie, jak opisałaś.

    Co do wyboru szkoły średniej, to mojej podsunęłam klasę 2-języczną sprofilowaną (u mojej mat-fiz) i to jej się spodobało, bo ze scisłymi dobrze sobie radzi i lubi matematykę. No ale twoja córka w ogóle celuje w języki, więc warto, żeby to była klasa zdecydowanie (a nie pseudo) lingwistyczna.

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • mama_dorota 03.01.18, 14:45
    Pisząc o klasie 2-języcznej miałam na myśli klasę, w której część przedmiotów (np. przyrodnicze) wykłada się dodatkowo w języku obcym, z dbałością o to, aby materiał był zrozumiały w języku polskim.

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • kamarow69 03.01.18, 15:08
    Młoda nie chce iść na żadną filologię. W tym liceum, do którego chce się dostać sa klasy, w których dzieci mają lekcje w 2 czy 3 językach obcych. Na pewno niemiecki i angielski. W zeszłym roku rozmawiałyśmy w tym liceum z nauczycielką francuskiego na temat tego czego moja córka nie chce smile Ta pani była podobnego zdania - lepiej się uczyć we własnym języku. Zdobyć solidną wiedzę, konkretny zawód, przydatne umiejętności, a ceryfikaty poświadczające poziom znajomości języka zdobywać poza szkołą. W gimnazjum córka jest przeciętna na tle swojej grupy językowej (w szkole grupa o jeszcze wyższym poziomie - pewnie c1/c2). Nie uczy się porządnie gramatyki i używa innych słówek na kartkówkach niż te, które mieli na lekcji. Między 4 a 5. Ale tym akurat się nie przejmujemy ani trochę smile W podstawówce było to samo.
  • chocolate-cakes 03.01.18, 16:23
    Powiem tylko tyle że C2 to jest poziom osoby po filologii angielskiej. Ale w C1 w gimnazjum jak najbardziej wierzę, miałam takich uczniów.
    Te przedmioty w języku obcym to są jakieś elementy. Materiał też jest prowadzony normalnie po polsku, częściowo. Miałam tak w liceum, chodziłam do klasy z wykładowym angielskim i miałam chyba pięć przedmiotów w tym języku, w praktyce tak pół na pół pewnie.
    Zgadzam się co do filologii i certyfikatów, myślę dokładnie tak samo. Warto znać dwa języki i mieć jakiś konkretny zawód. A certyfikat zrobić osobno.
  • kamarow69 03.01.18, 20:24
    Leniliśmy się na basenie w jaccuzi i pogadałam z córką czy nie lepiej byłoby jej zrobić podobnie jak Wasze córki. Tylko zamiast francuskiego hiszpański rozszerzony. Bardzo łatwo jej sie go uczy. Nie wiem tylko, czy ją przyjmą do takiej klasy. Zaczęła się uczyć w te wakacje. Po miesiącu codziennej nauki ma zaliczony poziom A1 (z tym językiem jest jakoś inaczej, bo nast. poziom to już pod górkę i dłuższa nauka). Końcowy test zdała dobrze i nauczyciel jej powiedział, że powinna się uczyć tego języka, bo dobrze jej idzie (uczyła się w instytucie organizującym egzaminy). Posprawdzamy. Fajnie, że piszesz, że to nie jest wszystko w danym języku. Powiem jej o tym i popytamy jeszcze w liceum. Dziękuję za mądre sugestie.
    Bo z tym francuskim faktycznie może być problem z poziomem. Najwyżej będzie kontynuwowała poza szkołą.
    Co do angielskiego to nie wiem. Jedna dziewczyna z jej klasy może mieć taki poziom (zadziwia w różnych dziedzinach smile). Reszta - nie mam pojęcia. Dużo dzieci ma obco brzmiące nazwiska - do szkoły trafiają obcokrajowcy. Pewnie stąd ta wyższa grupa.
  • ana119 03.01.18, 18:20
    Uważamy to samo co przekazał nauczyciel. Rozproszenie nie sprzyja pozyskiwaniu wiedzy. Żeby dostać się na dobrą uczelnie techniczna trzeba skądś ta wiedzę pozyskać. A w liceum po drugiej klasie nie juz chemii. Bo ilu uczniów wybierze studia za granicą?
  • kamarow69 03.01.18, 20:37
    Córka nie chce iść na żadne studia techniczne i nie lubi przedmiotów ścisłych. Jeszcze w liceum może się coś zmienić, bo dużo zależy od nauczycieli. Nie mówię, że na pewno nie (chociaż ona teraz tak twierdzi smile ). Ma ogromną łatwość pisania, dobrze sobie radzi z organizowaniem, ma zmysł artystyczny, łatwość opanowywania różnych programów, lubi się uczyć języków, podróżować, zmieniać otoczenie. Chyba w zeszłym roku biadoliła, że koleżanka przyjaciółki nie zdecydowała się pojechać do USA, żeby rodziny na rok nie zostawiać. Stwierdziła, że jakby sama miała taką okazję, to by pojechała (14 lat surprised ).
    Coraz więcej uczniów wybiera studia poza Polską. O stypendia wcale nie jest aż tak trudno i wcale nie musi się to wiązać z koniecznością posiadania bogatych rodziców.
  • ana119 03.01.18, 23:53
    Mam nadzieje ze nie wybierze zarządzania i marketingu. A poważnie to decydując się na uczelnie trzeba wziąć pod uwagę zapotrzebowanie rynku. Cały czas jest za mało inżynierów a rzesza bezrobotnych kończy kierunki na które nie ma zapotrzebowania na rynku pracy np prawo, turystyka czy wspomniany marketing.
    I jeszcze jedno - czytałam wywiad z dyrektorka szkoły która skarżyla się na to ze decydując się na szkolę dwujezykowa ma problem z zatrudnianiem odpowiedniej kadry. Umiarkowanie podchodzę do efektów takiego projektu. Tak samo jak do konieczności posiadania certyfikatu znajomość języka obcego
  • kamarow69 04.01.18, 09:09
    Na razie nie zapowiada się na to, żeby jej celem był etat. Możliwości ma dużo. Kierunek nie ma takiego znaczenia, jeśli się skupi na zdobywaniu umiejętności, doświadczeń i przygotuje na to, że nikt jej nie zapłaci "bo jej się należy z racji skończenia określonego kierunku". Chce zacząć pracować najszybciej jak się da. Ostatnio coś wspominała o recepcji hotelu na początku studiów. chce uzbierać szybko na jakieś małe mieszkanie smile
    W jej szkole jest słaby nauczyciel angielskiego i dlatego uczy się poza szkołą.
  • chocolate-cakes 04.01.18, 12:33
    Znane i stare licea tego typu w dużych miastach raczej mają dobrą kadrę od lat. Gorzej z innymi szkołami, to prawda.
  • kamarow69 04.01.18, 13:19
    U córki w 3 kl. jest chyba 3 czy 4 nauczycieli, którzy zaczynali w 1 klasie. Na początku byli sami dobrzy i wymagający nauczyciele. Oprócz nauczycielki z ang. sad Która dziwnym trafem dotrwała do 3 klasy wink
  • chocolate-cakes 04.01.18, 13:30
    Odchodzą ze szkoły?
    Dziś dowiedziałam się ile zarabia młody nauczyciel po licencjacie. Półtora tysiąca na rękę za etat. Nie chcę tu mówić o wakacjach, w teorii 18 godzinach lekcyjnych itp. Oczywiście są jakieś plusy. Ja osobiście lubię pracę z młodzieżą. Ale półtora tysiąca na rękę to jest naprawdę bardzo mało. Dużo młodych po 2-3 latach szuka innej pracy.
  • kamarow69 04.01.18, 13:43
    Jak tylko ktoś miał możliwość typu macierzyński, emerytura, jakieś liceum... Na szczęście matematyczka i nauczycielka francuskiego są nadal. To już jest właściwie liceum. Ale geografia, biologia, chemia, fizyka, historia, wos... ciągłe zmiany.
  • chocolate-cakes 04.01.18, 16:19
    To jest gimnazjum, które będzie likwidowane?
  • kamarow69 04.01.18, 21:52
    Formalnie juz jest liceum z oddz. Gimnazjalnymi.
  • mama_dorota 04.01.18, 14:30
    Są różne profile klas 2-języcznych. Zerknij sobie tutaj dla przykładu:
    www.xlogdansk.pl/pages/siatka-godzin.html
    kamarow69 napisał:

    > Córka nie chce iść na żadne studia techniczne i nie lubi przedmiotów ścisłych.
    > Jeszcze w liceum może się coś zmienić, bo dużo zależy od nauczycieli. Nie mówię
    > , że na pewno nie (chociaż ona teraz tak twierdzi smile ). Ma ogromną łatwość pisa
    > nia, dobrze sobie radzi z organizowaniem, ma zmysł artystyczny, łatwość opanowy
    > wania różnych programów, lubi się uczyć języków, podróżować, zmieniać otoczenie
    > . Chyba w zeszłym roku biadoliła, że koleżanka przyjaciółki nie zdecydowała się
    > pojechać do USA, żeby rodziny na rok nie zostawiać. Stwierdziła, że jakby sama
    > miała taką okazję, to by pojechała (14 lat surprised ).
    > Coraz więcej uczniów wybiera studia poza Polską. O stypendia wcale nie jest aż
    > tak trudno i wcale nie musi się to wiązać z koniecznością posiadania bogatych r
    > odziców.




    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • mama_dorota 04.01.18, 14:37
    I jeszcze odnośnie studiów za granicą. Nie chciałabym osobiście, by mi dziecko wyjechało po maturze z kraju na zawsze, a tak mi się właśnie kojarzy studiowanie za granicą. Chodzi o coś innego. Osobiście pracuję w zawodzie technicznym, angielskiego uczyłam się dopiero po studiach, bo jest bardzo potrzebny w tej pracy. Osoby, które doskonale znają angielski mają często większe szanse na lepszą pracę, także w Polsce, niż te, które są dobrymi fachowcami w branży. Są też wyżej cenione przez pracodawców.

    Domyślam się, że to samo dotyczy także zawodów pozatechnicznych np. medycznych, nauczycieli itp.

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • moja_codziennosc 04.01.18, 19:26
    "omyślam się, że to samo dotyczy także zawodów pozatechnicznych np. medycznych, nauczycieli itp"

    w zawodach medycznych i nauczycielskich nie ma raczej konkurencji, zeby musieli kandydaci rywalizowac między sobą wykazując się biegłoscią w innych językach. Obawiam się że jeszcze trochę i nie będzie nas miał kto leczyć i kto uczyć. Gdy teraz jako matka ucznia patrzę się na realia szkoły, to jest mi szczerze żal nauczycieli, ze maja takie warunki pracy stworzone, jakby w ogóle nie ewaluowały wraz z rozwojem gospodarczym, który przeciez wpływa warunki zatrudnienia. I nie dziwię sie, ze brakuje nauczycieli do szkół z wykładowymi jezykami obcymi, bo jak juz ktos zna jeden język na poziomie by uczyć innych (a co tu mówić dwa) to ma inne mozliwości (logistyka na przykład) niz nauka w miejscu, które można by skrytykowac z róznych frontów wielkiem ogniem. A lekarzom to wręcz ustawowo powinniśmy zabronic nauki języków obcych.
  • chocolate-cakes 04.01.18, 16:21
    I często można sobie wybrać inne przedmioty na poziomie rozszerzonym. Nie w każdej szkole niestety.
  • kamarow69 04.01.18, 21:56
    Dzieki Wam przesledzilismy z corka co jest do wyboru. Moze zdecydowac sie na dwujezyczna z angielskim albo z hiszpanskim. Drugi jezyk dowolny. Do klasy hiszp. Raczej szanse zadne, ale dopytamy. Z rozszerzonym ang spokojnie znajdzie klasy dla siebie. Moglaby zrezygnowac z ang. Prywatnie.
  • kamarow69 05.01.18, 08:22
    Ok - to teraz porządnie odpiszę już na laptopie (nie telefonie).
    W Krakowie znaleźliśmy dwa licea językowe (z publicznych). Córka mówi, że jedno jest typowo językowe, uczą bardzo dobrze języka, ale reszta leży. Ta druga szkołą, do której chce iść, uczy języków i inne przedmioty ma stosounkowo wysokim poziomie. Mam ulotkę z dnia otwartego z zeszłego roku: są klasy dwujęzyczne z angielskim (kilka profili do wyboru) i jedna z hiszpańskim. Tam spokojnie da się dobrać rozszerzone przedmioty inne niż matma czy chemia, więc pod tym względem jest ok.
    Czy taka dwujęzyczna z angielskim miałąby sens, kiedy dziecko ma zdany ang. na poziomie B2? Chocolate-cakes, czy jakiś egzamin zwalnia potem z matury z angielskiego? Jak to jest? Córka FC będzie miała już po egzaminach gimnazjalnych, już wybierze liceum - a dopiero wtedy będę miała większą gwarancję, jaki tak naprawdę ma poziom.
    Do tej klasy dwujęzycznej z hiszpańskim to raczej nie ma szans, bo miała tylko miesięczny intensywny kurs. Drugi miesiąc zrobi w lipcu (odpowiednik semestru z lekcjami 2 razy w tyg.) - ale już będzie przydzielona do klasy językowej w liceum, bo egz. kwalifikujące są w czerwcu.
    Klasy dwujęzycznej z francuskim nie ma w tej lepszej szkole pod względem przedmiotów ogólnych. Jeśli wybierze drugi obok angielskiego język francuski, to może się okazać, że nie ma grupy na jej poziomie - w czerwcu to będzie takie dość zaawansowane A2 (tu mam większe zauwanie do tego, co mówią w szkole jęz., bo sami robia egzaminy).
    Po przyjrzeniu się tym możliwościom, zaczęłyśmy myśleć o klasie dwujęzycznej z angielskim, a jako drugi język francuski (o ile będzie jej poziom), ewentualnie hiszpański (może będzie jakaś klasa od początku poziomu A2). Co o tym myślicie? Wiem, wiem, to forum oszczędzanie smile Ale sama Chocolate-cakes napisałaś, że na szkoły językowe córki nie wydajesz, bo ma dobry poziom w szk. publicznej smile Może udałoby się na 3 lata liceum jakoś przeorganizować jej tę naukę języków. Oszczędzić, a córce ułatwić życie.
  • chocolate-cakes 05.01.18, 09:23
    Obecnie z egzaminu maturalnego nie zwalnia żaden inny egzamin typu FCE.
  • kamarow69 05.01.18, 10:14
    Czyli maturę z angielskiego zdać trzeba niezależnie od poziomu?
  • chocolate-cakes 05.01.18, 10:28
    Tak.
    Matura z języka angielskiego albo innego języka obcego nowożytnego jest obowiązkowa.
    Każdy musi ją zdawać na poziomie podstawowym a kto chce, to także na poziomie podstawowym.

    Aha,zwykle do klasy dwujęzycznej z angielskim wymagany jest poziom B2. Do klas z innym językiem raczej B1.
  • kamarow69 05.01.18, 10:42
    Czuję się jak ignorantka. Zawsze lekceważyłam certyfikaty i poziomy, ale sytuacja mnie zmusza do zmiany. Mam jej certyfikat z zeszłego roku: zdała na B2 na szkolnym poziomie T4. Na odwrocie ma FCE (B2): T4 i T5. Czyli w przyszłym roku bedzie miała poziom C1 (T6). A Młoda mówi, że jest najlepsza w grupie w tej swojej szkole językowej. FCE powinna chyba zdać. Na certyfikacie ma info, że mają rekomendację PASE i akredytację eaqquals. Wiem może, czy to ma znaczenie, czy tylko marketingowe?

    Wychodzi mi na to, że chyba spokojnie może próbować do dwujęzycznej klasy z angielskim.
  • chocolate-cakes 05.01.18, 13:18
    Oczywiście że może próbować i na pewno się dostanie.
  • kamarow69 05.01.18, 13:36
    Jeśłi tak będzie - to na pewno Ci napiszę. Dzięki Wam w ogóle wzięliśmy pod uwagę taką opcję.
  • mama_dorota 05.01.18, 14:56
    Powodzenia smile

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • mama_dorota 05.01.18, 13:12
    Ta rozmowa jak najbardziej dotyczy oszczędzania. Jeśli córka uzna, że chce pójść do klasy 2-języcznej, to może się okazać, że będzie mogła (i pewnie musiała z braku wolnego czasu) zrezygnować z płatnych lekcji dodatkowych. My wydajemy na to około 200 zł/mc, a córka ma tylko 1 prywatną lekcję tygodniowo. Twoja chyba dużo więcej. Z drugiej strony nie wiadomo, czy poziom w liceum nie wymusi po prostu korepetycji, aby mogła sobie poradzić.

    Liceum, które podlinkowałam, zostało utworzone na bazie wygaszanego gimnazjum z klasami 2-języcznymi, od wielu lat cieszącego się lokalną sławą. Jednak jako szkoła średnia całkiem nowa, zmuszona do zdobycia sobie pozycji póki co przyjmuje uczniów z FCE bez egzaminu z kompetencji językowych, dlatego moja córka będzie wiosną podchodzić do certyfikatu, choćby po to, żeby się zmobilizować do pracy w określonym kierunku. U nas jest jeszcze jedno liceum z 1 klasą pre-IB (to jest przygotowanie pod maturę międzynarodową), albo liceum z klasami 2-języcznymi w innym mieście, co wymusiłoby stosunkowo dalekie dojazdy, więc nie bardzo mamy wybór, pewnie zaryzykujemy z tą starą-nową szkołą. Tam nie tylko szkoła się zmieniła, ale i duża część kadry.

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • kamarow69 05.01.18, 13:30
    Moja córka jest w takim wygaszanym gimnazjum. Kadra się zmieniła z powodu reform. Gimnazjum było najlepsze w rankingach. Liceum znowu musi mieć czas na wyrobienie sobie renomy, dlatego nie zaryzykujemy. Mimo tych wszystkich perturbacji nadal dobrze uczą i potrafią to robić, ale nie chcę fundować tego mojej córce. W liceum ma mieć już stabilność, a nie ciągle odchodzą ukochani nauczyciele. To było naprawdę trudne.
  • tobiasz103 05.01.18, 16:47
    Witam, zachęcam do wypełniania ankiet za kasę, w ciągu roku można zarobić dobre pieniądze, wszystko jest przejrzyste, w polskim języku, polecam!
    xurl.pl/ankietypewnakasa
  • look_up1 10.01.18, 20:51
    Jeśli ktoś z was chce mieć 2% do 3% zwroty z zakupów i z paliwa to dzwońcie na numer 534-941-274, lub piszcie na email: smyk880@o2.pl Dodatkowo można polecać znajomych i mieć zwroty z ich zakupów 0,02% smile Ja chcę was polecić bo będę miał 0,02% z waszych zakupów. W zamian za to pokażę wam jak wszystko działa od A-Z i w sytuacjach gdzie nie będziecie czegoś wiedzieć, służę wsparciem smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.