Dodaj do ulubionych

Domowa gospodarność.

04.01.18, 09:20
Witajcie.
Mam w tym roku taką magiczną wizję,że jeśli będę więcej w domu, więcej zaoszczędzę.
Człowiek zapracowany, zmęczony, żyje byle jak i wydaje mi się, że w związku z tym pieniądze mu trochę przeciekają przez palce. Moim grzechem głównym ( i męża mojego) były nieprzemyślane zakupy i wyrzucanie jedzenia. Teraz będę robić tygodniowe plany obiadowe i podporządkowywać im zakupy.Trochę też zaoszczędzę na benzynie, nie dojeżdżając do swoich dodatkowych prac. Czy można jeszcze coś zmodyfikować, korzystając z większej ilości wolnego czasu?
Dziękuję za wszystkie rady. Pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • mama_dorota 04.01.18, 09:49
    To zależy od tego, co masz do dyspozycji w sensie zasobów i umiejętności. Niektóre osoby tutaj dużo oszczędzają uprawiając ogródek, inne oszczędzają na tym, że zaczęły samodzielnie przygotowywać posiłki z surowych składników, zamiast kupować gotowce, czy jadać na mieście albo kupując produkty w kilku sklepach, zamiast szybko w jednym. Można też samodzielnie wykonać remont, zamiast zlecać go fachowcom.

    Czytaj forum, a odkryjesz dużo dla siebie smile

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • amsterdama 04.01.18, 09:57
    Z ogródkiem może się nie udać, ale zacięcie do zdrowego gotowania (od podstaw) mam: np.planuję piec chleb, choć nie wiem, czy to rzeczywiście wychodzi taniej. Dziękuje i pozdrawiam.
  • kamarow69 04.01.18, 10:05
    Wychodzi taniej. Zdecydowanie polecam. Kupuję trzy rodzaje mąki i piekę chleb na zakwasie. Jest bardziej sycący i zdrowszy. Możesz upiec więcej i zamrozić. Albo jak zostaje pokroić w kosteczkę i podbiec - do zup kremów. U mnie wystarcza upiec maksymalnie raz w tygodniu.
  • amsterdama 04.01.18, 10:26
    Zakwas robisz zawsze świeży czy korzystasz z resztek poprzedniego? Nie lubię tego "kipiącego" zakwasu, ale spróbuje się przekonać na nowo, bo to zawsze zdrowiej niż piec na drożdżach. Robisz też inne zakwasy: do żurku czy barszczu?
  • mama_dorota 04.01.18, 10:46
    Nie każdemu to będzie smakować, ale jak ktoś lubi albo znosi kaszę gryczaną, może się skusić na chleb z niepalonej kaszy gryczanej (dostępna nawet w lidlu). Zakwas robi się w nim na bieżąco.
    www.kierunekzdrowie.com/2016/06/najprostszy-chleb-bezglutenowy.html
    www.blendman.pl/przepis/chleb-kaszy-gryczanej/

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • kamarow69 04.01.18, 10:59
    Tak - robię i do żurku, i do barszczu.
    Chleb robię z zakwasu odłożonego w lodówce. Może raz był taki kipiący. Ma tylko pojedyncze banieczki po otwarciu. Też nie chcę piec na drożdżach. Sporadycznie robię taki drożdżowy - dla odmiany.
  • czekolada72 04.01.18, 10:07
    Kto ma zdolnosci może też szyć, dziergać, tkać; ja np sporo zaoszczędzam robiac wiazanki na groby wink
    Znajoma - dzierga bańki, także je sprzedaje.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • amsterdama 04.01.18, 10:20
    Szycie- nawet na własne potrzeby, to moja słaba strona.
  • czekolada72 04.01.18, 11:20
    Niestety moja też sad

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • kamarow69 04.01.18, 10:07
    U mnie z ogórdkiem też niekoniecznie, ale pomyśl, co możesz mieć własnego co nie wymaga specjalnie pracy. Ja na przykład mam własną miętę, rozmaryn, bazylię w mieszkanku w bloku. Jak mam kaprys to też inne roślinki sieję, sadzę w doniczkach. Jak masz ogródek to może jakas porzeczka czy pigwowiec.
  • amsterdama 04.01.18, 10:23
    Super pomysł z tymi ziołami w domu. Kawałek ogródka mogłabym wygospodarować od biedy, ale nie mieszkam w najczystszej okolicy, więc nie wiem, czy to ma sens.
  • kamarow69 04.01.18, 11:02
    Możliwe, że te kupione porzeczki masz z tak samo czystej okolicy jak Twoja - ja sobie tak to tłumaczę jak sadzę coś na krakowskim balkonie.
  • amsterdama 04.01.18, 11:04
    Słuszniesmile
  • damdalen 04.01.18, 12:05
    Jakiś czas temu nie pracowałam z powodów zdrowotnych. Zaskakująco mało wydawaliśmy na życie, bo:
    - gotowanie od podstaw, łącznie z mieleniem mąki na chleb
    - ogródek z warzywami i owocami jagodowymi, ale nie miałam dużo upraw ze względu na stan zdrowia
    - sporo zakupów spożywczych bezpośrednio od rolników, bo mogłam podjechać na przedpołudniowy targ czy ubojni czynnej do 14.
    - własna rozsada i sadzonki roślin ozdobnych, których nadwyżki sprzedawałam, robiłam też różne ozdoby z ogrodu: palmy, stroiki, suszone bukiety, wianki z lawendy, saszetki z ziołami, itd.
    - dużo mniej wydawaliśmy na ubrania, bo był czas na chodzenie do second-handów i na wyprzedaże, na naprawianie odzieży
    - ogólnie wszystkie zakupy udawało się robić taniej, bo śledziłam promocje i często bywałam w różnych częściach miasta
    - mniejsze koszty komunikacji, bo jeździłam głównie MPKiem
    - na fitnesie też oszczędziłam wybierając rower i długie spacery, a na basen chodziłam w tańszych porach
    - korzystałam z darmowego dostępu do kultury, np. odwiedzając muzea w określonych dniach tygodnia
    - sama zaprojektowałam ogród i urządzenie domu, udało mi się kilka rzeczy zrobić samodzielnie
    - tanie dbanie o urodę: maseczki domowe, olejowanie włosów, masaż szczotką, robienie kosmetyków z półproduktów

    Ale niektóre koszty rosną, gdy długo siedzi się w domu:
    - większy rachunek za energię i wodę
    - więcej środków czystości, szczególnie papier toaletowyuncertain
    - częstsze doładowania komórki
    - dużo herbaty i kawy schodziło
    - chyba więcej wychodziło na spotkania towarzyskie
  • czekolada72 05.01.18, 06:20
    Ja bym była ostrozna z tymi tanszymi jarzynami... Niestety - od lat najtansze jarzyny i owoce sa z supermarketow. Niestety.
    U "rolnika" jezeli nie kupuje sie ilosci hurtowej, jak do skupu - jarzyny i owoce sa w takiej samej cenie jak na placu. A na placu sa drogie, i nie ma zadnej gwarancji ze to super eko, bo najczesciej sa to produkty zakupione od hurtownika. a hurtownikowi zalezy na ilosci a nie jakosci. Jak rolnik ma wlasny ogrodeczek, taki jak np kazdy z nas, kto ma, to nie ma produktow na sprzedaz tylko dla siebie.
    Oczywiscie zdarzaja sie przypadki, ze ktos ma rodzine na wsi i dostaje produkty, no ale to nijak sie ma do oszczedzania w zwiazku z siedzeniem w domu.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • amsterdama 05.01.18, 08:19
    Zdrowa żywność to nasze zdrowie, więc jarzyny i mięso zawsze staram się kupować w dobrych miejscach.
  • czekolada72 05.01.18, 08:30
    Ale ja nie pisze tego odnosnie zdrowia tylko taniosci, o ktorej powyzej wspominala Damdalen
    - sporo zakupów spożywczych bezpośrednio od rolników, bo mogłam podjechać na przedpołudniowy targ czy ubojni czynnej do 14.
    Wg mojej orientacji w kwestii jarzyn i owocow :
    tani nie rowna sie plac/rolnik
    tani nie rowna sie zdrowy
    zdrowy nie rowna sie plac/rolnik/market
    takie zycie wink

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • rozwiane_marzenie 04.01.18, 15:48
    Jestem na tym samym etapie co Ty, to znaczy, też jestem obecnie więcej w domu niż kiedyś i też przez to mam czas, żeby pomyśleć, jak zaoszczędzić. Obecnie pracuję "tylko" trochę ponad etat. Kiedyś z jednej pracy gnałam do drugiej, weekendami do trzeciej, czwartej... a potem okazało się, że jeden z pracodawców nie zapłacił mi za pół roku pracy, więc nie dość, że traciłam czas, siły, to jeszcze choćby paliwo i bilety, aby do tej pracy dojechać. Dlatego dokonałam rewolucje, wolę być więcej w domu, mam mniej pieniędzy, ale przynajmniej mam czas na zaplanowanie wydatków i oszczędzanie. Dlatego chętnie poczytam rady Dziewczyn smile. Pozdrowienia smile
  • jacues 04.01.18, 19:11
    posięć zatem więcej czasu sobie i swojemu mężowi.Zrób rzeczy, które odkładałaś bo nie miałaś wcześniej na nie czasu.Na temat gotowania wyżej zostało dużo powiedziane.Może wprowadz jakieś nowe potrawy, albo takie których nie robiłaś bo były czasochłonne.Latem rób swoje przetwory lub nalewki. Świetny pomysł z ogródkiem, nawet tym ziołowym.Masz więcej czasu, więc wiecej piechotą niż samochodem, co akurat dobre dla zdrowia. Dobrze jeśli uda Ci się coś zaoszczędzić, ale jesli nie zaoszczędzisz dużo więcej niż dotychczas, nie martw się.Najważniejsze żebyś była szczęśliwa i ludzie wokół Ciebie.
  • amsterdama 04.01.18, 19:32
    O tak, radość BYCIA zaczynam już odczuwać! Niestety chodzenie pieszo, które jest moim marzeniem, aktualnie się nie sprawdzi. Pracuję w 3 różnych miastach, każde miejsce oddalone ok. 20 km od mojego domu. Zakupy, podwożenie dzieci- zawsze po drodze.
  • rozwiane_marzenie 06.01.18, 12:24
    To tak jak ja big_grin. Już doceniam czas spędzany z rodziną. Jestem mniej nerwowa, bardziej uśmiechnięta i życzliwsza dla otoczenia. Do obecnej pracy mam 15 km, więc spacer raczej odpada. Ale i tak dziękuję za rady, na pewno skorzystam.
  • moja_codziennosc 04.01.18, 19:35
    Pewnie nie zawsze domowa gospodarność zrekomoensuje możliwości zarobku, bo to zależy od stawki za godzinę pracy. Ale na pewno więcej czasu w domu zamiast w pracy, to mniejsze wydatki. Czasem lepiej jest mieć mniej ale i przy okazji mniej się umęczyć życiem, mieć więcej cierpliwości dla bliskich, więcej dla nich czasu i czasu na zadbanie o siebie i swoje potrzeby: zarówno te psychiczne jak i te fizyczne . Nie mówię o sytuacjach, gdy mniej oznacza brak jedzenia na koniec miesiąca.
  • amsterdama 04.01.18, 19:48
    "mieć więcej cierpliwości dla bliskich"- to pragnienie wychodzi na prowadzenie
  • moja_codziennosc 04.01.18, 20:12
    To jest chyba najbardziej przykry efekt przepracowania. W pracy choć doskwiera zmęczenie, zachowuje się maskę opanowania i kontroli nad swoim stanem. Odsuwa się od siebie pokłady zlości, frustracji, niepowodzeń, a gdy już poczujemy, ze jesteśmy na "swoim" bezpiecznym gruncie wszystkie te negatywne uczucia nas osaczają. I ja osobiscie mam wtedy ochotę domagać się, by nikt ode mnie nic nie chciał. Od lat próbuje zachować ten balans, aby dać radę ogarniać i pracę i obowiazki domowe, i mieć czas i nastrój na spokojny sen i móc zjeść rano przez pracą spokojne śniadanie.
  • kariatyda79 04.01.18, 21:37
    O rety, ależ Ci zazdroszczę! Porównując rok 2017 z 2016 (w 2017 praca na cały etat kierowanie zespołem + dorabianie; w 2016 praca na pół etatu na takim sobie klepaczym stanowisku) pod kątem wydatków widzę przepaść. I to we wszystkich kategoriach. Będąc w domu wszelkie zakupy robiłam staranniej - dłużej wybierałam, analizowałam porównywałam ceny. Dotyczy to zarówno jedzenia, jak i odzieży, chemii, rozrywki, czy wręcz wyjazdów i kultury. Teraz często muszę "na łapu capu" kupić prezent dla kolegi z przedszkola, lekarstwo, buty, bo się rozpadły. Albo ... sukienkę za kilka stówek bo mam jakieś nagłe wyjście ... Niby dochody są, ale są tak jakby częściowo marnotrawione; mam świadomość, że gdybym miała czas wiele rzeczy zrobiłabym taniej. Poza tym dochodzą zakupy impulsowe, dla dzieci dla siebie, żeby wynagrodzić brak mamo-czasu.
  • moja_codziennosc 04.01.18, 23:07
    Fajnie opisujesz. Faktycznie inaczej robić zakupy na spokojnie, inaczej na spokojnie przygotować posiłek niż na lapu calu wciągać ci akurat wpadnie pod rękę po otwarciu lodówki, można wyszukiwac bezpłatne atrakcje dla dzieci, przejść sie częściej po sklepach z ubraniami i kupić cos co może sie przydać do szafy niż na łapu capu kupować sukienkę, ktora sie tylko raz założy a nie ma sie siły przymierzać inne. Jak sie ma czas to sie nie dubluje zakupów, ma się czas na szanowanie tego co sie ma. Kiedy byłam w domu na wychowawczym i zaczęłam prowadzić dom z "głową" była wtedy duza różnica do okresu gdy nie przykladalam wagi do naszych wydatków. Ale to wszystko pod wpływem przelomu: Odkryłam to forum!
  • amsterdama 05.01.18, 08:27
    "Zakupy impulsowe"-to prawda, więc kolejna rzecz, na której się zaoszczędzi.
  • agniesia331 04.01.18, 21:59
    Zacznij od najprostszych: zaoszczędzisz na obiedzie robiąc naleśniki,gotując rosoł, pożywne krupnik,placki ziemniaczane,leniwe itd. Jeśli masz więcej chęci to kopytka,pierogismile
    Staraj się przez ten okres nie kupować ciuchów,tylko na zmianę np. Wyrzuca stare buty,kupujesz nowe. Zrób przegląd szaf,ciuchów, sprawdź szafki kuchenne. Nie wiem jak Ty,ale ja w przerwie między pracami ( okres wypowiedzenia) bardzo schudłam,bo jadłam zdrowe warzywne zupy,piłam herbatki. A W pracy to wiadomo,by się najeść i przeżyć do 18.
  • agniesia331 04.01.18, 22:11
    A i mniej chodzić do sklepów, tylko po żywność i chemię. Unię też ostatnio w W-wie niby tańszy fryzjer z prostotę 140'zł podróżał na 180 zł ( osiedlowy bo już w Centrum Handlowym 2 z drożej) Tak mnie to skrzydło,że kupiłam susz popielaty blond za 16 zł ,Maz mi noz na odrosty,a potem na resztę ( staranny jest bardzo) i o dziwo kolor wyszedł tak cudny,że ostatnio u fryzjera ze 3 lata tak zadowolona nie bylam. I już za miesiąc znowu przyoszczedze.
    Takie proste oszczędności,niewidzialne bo za tydz znowu zaczynam korporacje,al tym razem godz ruchome ,byle 8 dziennie tj. 7_9.40 do 15_17.30 ,więc czasu będzie więcej niż poprzednią praca z której wracałam 18_18.30
  • agniesia331 04.01.18, 22:12
    Głupie podpowiedzi w telefonie,sorry
  • amsterdama 05.01.18, 08:14
    "staraj się na ten okres" - Agniesiu, ja bym chciała,żeby "ten" okres trwał na zawsze.
  • amsterdama 05.01.18, 08:24
    Nie mogę się doczekać nadchodzącego lata i robienia przetworów.
    Problem w tym,że nie mam ich gdzie przechowywać, tzn.brakuje piwnicy lub chłodniejszego pomieszczenia. Dżemy wytrzymują w szafkach w mieszkaniu, ale co z niepasteryzowanymi produktami jak kapusta czy ogórki kiszone? Pomidory w słoikach, leczo- czy te wymagają niższych temperatur?
  • amsterdama 05.01.18, 09:15
    zz tym 'nadchodzącym" trochę przesadziłam.
  • czekolada72 05.01.18, 09:32
    Niektorzy ludzie robia sobie szafeczki na przetwory na balkonach. Moze masz mozliwosc zrobienia szafki (wygospodarowania) "na scianie okiennej", slyszalam tez o szafkach w przedpokoju.
    Zapasteryzowane leczo czy pomidory - bez miesa, powinny zniesc spokojnie temperature p[okojowa.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • amsterdama 05.01.18, 09:47
    No właśnie szafkę w przedpokoju mam zorganizowaną w tym celu. Trzymam tam dżemy. Niestety obok jest kaloryfer. Inaczej się nie dało
  • czekolada72 05.01.18, 11:03
    Agrzejnika wyłaczyc sie nie da?
    Są tez takie maty/folie srebrno/złote - jedna strona "przyciaga" ciepło, druga - odbija.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • pani.owiec 16.02.18, 23:26
    "Niektorzy ludzie robia sobie szafeczki na przetwory na balkonach. "

    Czekolada, teraz dopiero zauważyłam Twój wpis, ale może zajrzysz i odpiszesz.
    A jak te szafeczki wytrzymują mrozy? Znaczy nie tyle szafeczki, co przetwory w nich?
    U nas było już po 15 stopni mrozu nocą tej zimy, to by przecież kompletnie zamarzło?
    Tak pytam, bo może jest jakiś sposób, ja też nie mam gdzie trzymać przetworów a kocham robić.
  • chynia 06.01.18, 18:20
    Kapustę i ogórki też pasteryzuję tzn nie do końca to pasteryzacja ,bo tylko chwilę gotuję ,aby słoik złapał.Kapusty zawsze się trochę marnowało, bo na wierzchu robiła się obślizgła ; teraz kiszę w glinianym garze i jak się ukisi przekładam do słoików i krótko zagotuję.Po otwarciu jest jak normalna ukiszona ,nie znać ,że zagotowana. Można długo przechować i nie jest za kwaśna , bo już przerwie się proces kiszenia.Tak samo robię ogórki.Leczo bez kiełbasy i pomidory też pasteryzuję.
  • affne 07.01.18, 10:19
    Co do siedzenia w domu i oszczędzania - ja jak siedzę w domu to jem więcej big_grin smile A poważnie, moja praca pozwala mi na gotowanie, gdyż ja pracuję zdalnie (ale i tak wychodzę z domu na parę godzin "do miejsca pracy") i chyba jest oszczędniej i na pewno zdrowiej. Na pewno zaoszczędzam na dojazdach. Jak ktoś ma możliwość wykonywania pracy zdalnej, nawet jeden dzień w tygodniu, może warto spróbować (choć nie jest to oczywiście dla każdego wink)
  • czekolada72 07.01.18, 13:32
    Mam dokladnie tak samo!! smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • affne 07.01.18, 14:40
    Co do jedzenia w domu czy pracy zdalnej ? Czy obie rzeczy? smile
  • czekolada72 07.01.18, 14:55
    Jem wiecej, gdy jestem w domu ; oplaca mie sie , i mam taka mozliwosc, tak "zonglowac" godzinami, by 5dniowy czass pracy - zmiescic w 4 dniach - zaoszczedam na dojezdzie, jeden dzoen w tygodniu niby nic, ale w miesiacu - uzbiera sie 5 dni smile
    I bardzo bardzo zaluje, ze u mnie nie da sie wykonac pracy z domu , coz...

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • affne 07.01.18, 15:22
    Jeden dzień w tygodniu to wcale nie jest takie nic smile Dobrze, że tak Ci się udaje.
  • moja_codziennosc 07.01.18, 18:48
    Plusem mojej pracy jest to, ze pracuję co jakiś czas w weekend i mam za to wolne w tygodniu i wtedy ten dzień mogę przeznaczyć na spokojniejsze zakupy, przejrzenie zapasów, zaplanowanie jak je zagospodarować. Od dawna wprowadzam różne rozwiazania do mojego życia domowego by mieć więcej czasu na sensowne gospodarowanie i organizację. Nie da się wyelminowac prania, prasowania, ale można tak uporządkować mieszkanie, że mniej czasu na sprzątanie można poświęcać.
  • chocolate-cakes 07.01.18, 19:41
    Kiedyś też tak miałam, że pracowałam 4 dni w tygodniu. Dawno temu smile
    Święty jest taki dzień na spokojne zrobienie zakupów, pranie, ugotowanie na spokojnie obiadu na dwa dni.
    Ostatnio pracuję 6 dni w tygodniu, oczywiście nie codziennie jest to 8 godzin. Na szczęście od czasu do czasu mam trochę wolnego, bo na dłuższą metę jest to bardzo męczące.
    Mam nadzieję, że od września uda mi się pracować 4 dni w tygodniu plus niedziela. Wtedy w wolnym dniu trochę odpocznę i będę miała czas na przemyślane zakupy. Na razie od września do końca kwietnia jest ciężko. Jeszcze zgodziłam się od przyszłego tygodnia na dodatkowe zajęcia z maturzystką, 90 minut. Wcisnęłam to po południu. Finansowo bardzo ok. Oby do wiosny smile
  • chocolate-cakes 07.01.18, 19:43
    Nie święty tylko świetny.
  • vermieter 09.01.18, 19:05
    chodzić w gości, można się najeść, wysikać, oszczędzasz na wodzie, w domu możesz na ten czas zakręcić kaloryfery, itd. itp... smile
  • hanusinamama 09.01.18, 20:42
    Ja polecam tygodniowe plany obiadowe. Planuje co jemy przez tydzien, wg tego robimy zakupy. Ja tak zaczełam robic zeby jedzenia nie wyrzucać. I przy oazji troche zostaje kasy. POza ym tak jest zdrowiej. Jest mi łatwiej zapanować nad menu: 2 w tygodniu ryba, raz wołowina lub królik, raz kura lub indyk. Do tego dania bezmiesne. I tak kupując nawet drozdza wołowine, królika, kurczaka wolnowybiegowego czy eko jajka i tak oszczedzam. Dodam ze gotuje bardziej sezonowo (wybieram sezonowe warzywa i owoce), i taniej i zdrowiej.
  • wacus13 07.02.18, 12:34
    Super pomysł jak oszczędzać na korepetycjach
    Dlaczego wcześniej na to nie wpadłam
    rodzic.eu/2018/01/17/dobra-jest-nauka-lecz-gdy-jej-ktos-szuka/
  • chocolate-cakes 07.02.18, 13:43
    Przyznam, że moje dzieci prawie nie chodziły na korepetycje. Syn przez rok na matmę w klasie drugiej liceum, raz w tygodniu, prywatnie. Potem w klasie trzeciej kurs maturalny z matmy. Córka w ogóle nigdzie nie chodzi, ma dobrych nauczycieli w szkole, jest w klasie drugiej liceum. Ale nie do końca się zgadzam z powyższym, tam jest mowa o małych dzieciach. Są osoby, które bardzo potrzebują korepetycji z matmy, fizyki, języków, aby dostać się na dobrą uczelnię.
  • ksantypa_60 14.02.18, 12:54
    chocolate-cakes ,sorry,ale jeżeli ktoś potrzebuje korepetycji z przedmiotów ścisłych to oznacza,że jednak nie nadaje się na dobrą uczelnię.
  • chocolate-cakes 14.02.18, 13:04
    Czy ja wiem?
    Mam mnóstwo uczniów, którzy dostali się na SGH i inne dobre uczelnie a brali dodatkowe lekcje z chemii, matmy czy fizyki. Albo poszli na medycynę. Oczywiście skończyli te studia.
  • ksantypa_60 14.02.18, 13:28
    chocolate-cakes,dostać się na studia i je ukończyć,nawet medycynę to inna sprawa.Chodzi o wyniki w nauce i końcową notę,bo co innego wykuć a co innego mieć dobre oceny bez wkuwania,aczkolwiek niektóre rzeczy trzeba wkuć,ale większość trzeba po prostu rozumieć.
  • chocolate-cakes 14.02.18, 13:35
    Mówiąc korepetycje mam na myśli uczenie się ponad program liceum. To byli uczniowie, którzy świetnie się uczyli ale chcieli zdać maturę rozszerzoną na 90 - 100 %. I oczywiście zdali. Te korepetycje to były po prostu dodatkowe lekcje dla bardzo dobrych uczniów.
    To nie jest moje prywatne doświadczenie. Akurat jak pisałam moje dzieci radzą sobie bez dodatkowych lekcji, córka zupełnie. Syn chodził trochę na matmę, choć zawsze był pomiędzy 4 a 5 w matfizie.
  • kamarow69 14.02.18, 14:31
    Nie zgadzam sie z tym. Corka miala nauczyliela z fizyki, ktory swietnie uczyl. Probny zdala na 6. Teraz ma w trybie pilnego zastepstwa nauczycielke ktora nie uczy niczego. Potrzebuje nauczyciela z fizyki prywatnie, zeby zrobic to co powinno byc na lekcji. Raczej wiec to nie problem jej zdolnosci do uczenia tylko slabego nauczania.
  • chocolate-cakes 14.02.18, 18:18
    Pewnie że tak. Niestety bywa tak, że nauczyciel jest ciągle nieobecny. Może ma powód a może i nie, ale nie ma go tydzień co 5-6 tygodni. A uczniowie chcą zdać dobrze egzamin.
    Akurat może u moich dzieci to się jakoś często nie zdarzało, ale bywa i tak. Niestety znam to z pracy.
  • agniesia331 14.02.18, 18:46
    Nie zgodzę się.syn lo dość dobre.5 z matmy i fizyki.przez 7 miesięcy chodził cała niedzielę na Kursy matma i fizyka.8 godzin.efekt matura na 90 rozszerzenie oba przedmioty.mechatronika polibuda warszawa. Koszty pazdziernik marzec okolo 1.5 tys wszystko. Syn leser na kursy chodxil z przyjemnoscia.az sie dziwilam. Czul sie pewnie. Uczyl die sam w kwietniu
  • agniesia331 14.02.18, 18:49
    Sorry 4i 3 w lo mial z matmyvi fizyki.ale lo mialo wymagajacych nauczycieli i opinie .ze z mat fisz 1/3:klasy na polibude idzie. Ci z 5 dostali się na MEL i architekturę.
  • jacues 14.02.18, 19:53
    Korepetycje nie są tylko dla słabych uczniów.Korepatycje są również dla tych co sa ambitni i potrzebują zdać dobrze egzaminy.Zależy to też od tego, co akurat nauczyciel robi na lekcjach,jak je prowadzi, co ktoś już tu napisał.
  • e-ness 15.02.18, 13:27
    Polibuda w dzisiejszych czasach to żaden wyznacznik, to już nie jest uczelnia dla wybitnych , widać to bardzo po absolwentach jak wkraczają w dorosłe życie podejmując prace. Szkoda.

  • moja_codziennosc 15.02.18, 14:14
    "Polibuda w dzisiejszych czasach to żaden wyznacznik, to już nie jest uczelnia dla wybitnych , widać to bardzo po absolwentach jak wkraczają w dorosłe życie podejmując prace. Szkoda. "

    My też kiedyś tacy byliśmy. Fakt, ze słabo to pamiętamy, albo najlepiej na amen to zapomnieć... ale miej na względzie, że każdy potrzebuje czasu na opierzenie.
  • e-ness 16.02.18, 12:50
    Ale jacy byliśmy?
    Mało ogarnięci, z olawaxkim podejściem do pracy, ze co to nie ja i wszystko mi się należy a po kilku tyg pracy okazuje się ze cała ta nauka na polibudzie to tylko papier a w głowie sieczka i szczątkowa wiedza w ukończonym kierunku? Nie sadze.
    To nie chodzi o opierzenia, ale o poziom nauki, zdobytej wiedzy i ogólnego ogarnięcia . Czasami jestem wręcz zażenowana.
  • czekolada72 16.02.18, 15:14
    Ale to jest kwestia osobowosci studenta, a nie uczelni. bo tacy sami sa i po innych uczelniach; natomiast po Polibudzie sa takze rozgarnieci, wiedzacy czego chca, pozadnie wyksztalceni, dobrze wykonujacy dobry zawod.
    Natomiast faktem jest, ze uczelnie wypuszczaja stada roszczeniowcow, ktorzy chca zarobic kilka srednich krajowych nie robiac nic. I tyle.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • kamarow69 16.02.18, 19:33
    To samo slyszalam ok 20 lat temu. Slowo w slowo. A sama widze, ze moja 15-letnia corka uczy sie inaczej niz ja. Inny program. Wiecej przydatnych wiadomosci. Bardziej praktycznie. Z tymi umiejetnosciami juz w wielu miejscach bylaby niezlym pracownikiem. Przydatnym. Ja w jej wieku mialam w glowie duzo nieprzydatnej teorii. Pamietam np. Do teraz budowe pantofelka smile
  • pani.owiec 16.02.18, 23:29
    To samo to już chyba Platon pisał wink
    Świat nieustająco zmierza ku gorszemu, a za naszych czasów to paaanieee....
  • chocolate-cakes 17.02.18, 11:00
    pani.owiec napisał(a):

    > To samo to już chyba Platon pisał wink
    > Świat nieustająco zmierza ku gorszemu, a za naszych czasów to paaanieee....

    smile
  • chocolate-cakes 17.02.18, 11:00
    O tak, budowa pantofelka i budowa odnóża muchy smile smile smile
  • olekmichalski 24.04.18, 12:45
    My z żoną staramy się oszczędzić jak najwięcej na jedzeniu tzn. staramy się nie kupować produktów których nie zużyjemy, ale są na przecenie to warto kupić na zapas. Staramy się robić listy zakupów przed każdym wyjściem do sklepu żeby wiedzieć co kupić i starać się nie kupować więcej, wiadomo nie zawsze wychodzi ale w ogólnym rozrachunku nam się udaje. Sami szukaliśmy jakichś wskazówek w oszczędzaniu i trafiliśmy na taki artykuł http://wladcasmaku.pl/jak-oszczedzac-na-jedzeniu/ i uważamy że dobrze nam idzie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.