Dodaj do ulubionych

Kupowanie 'na zaś'

07.04.18, 14:38

Wnioski wyciągam i widzę, że moje kupowanie na przyszłość nie zawsze ma sens i dorosłam,by ograniczyć tego typu procedery.O ile pasta do zębów musi być w zapasie,to kupowanie np.prezentów na zas juz nie.Obecenie od roku mam w szafie lego city,które leży, bo nie mam komu sensownie sprezentować.Punkt dla mnie,nie poszłam do biedry na dzisiejszą promocje 3 za 2.,a z pewnością przyciagnelabym zabawki,papiernicze rzeczy itepe.Trzymajcie kciuki,bo dzień długi 😜

--
"Konsumpcja to dziś wręcz patriotyczny obowiązek"wink
Edytor zaawansowany
  • anula36 07.04.18, 15:00
    Trzymamysmile Ja tez jestem w procesie zdrowienia z tego procederusmile chodz dzis bylam blisko kupienia 2 plynow micelarnych w tym 2 za 50 %, predzej sie zestarzeja niz oba zuzyjesmile
  • chocolate-cakes 07.04.18, 19:26
    Też trzymam kciuki.
    Takie płyny ja akurat używam na co dzień, córka też. Kupuję na zaś właśnie tego typu rzeczy, płyn do mycia, pasta do zębów itp.
    Prezentów nie.
  • roseanne 07.04.18, 17:37
    Wszystko zalezy co to jest. Produkty higieniczne, podstawowe detergenty kupuje w wiekszych ilosciach, jesli sa w promocji.
    Prezenty, mam tylko doroslych w otoczeniu, kupuje, gdy widze i jest dobra cena, rowniez, gdy mam mniej innych wydatkow. W ten sposob karta kredytowa na grudzien nie musi zipac ciezko - swieta i 3x urodziny
    Kosmetykow na zapas nie kupuje
    Ale rowniez nie cierpie, jak zapomne zakupic nastepne opakowanie czegokolwiek , jak sie konczy

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • perspektywa13 08.04.18, 10:31
    No niby te lego city tez kupione w dobrej cenie i nawet z myślą dla kogo, a potem gusta się zmieniły weszło star wars i tyle.Teraz nawet wiekowo nikomu nie pasuje i musi czekać, az młodsze dzieci w rodzinie dorosną.

    --
    "Konsumpcja to dziś wręcz patriotyczny obowiązek"wink
  • coralin 08.04.18, 11:45
    Zależy jakie produkty. Chemia domowa, kosmetyki jak najbardziej opłaca się kupować na zapas. Podobnie trwalsza żywność (np. pomidory suszone w słoiku).
  • ana119 08.04.18, 14:13
    Niczego już nie kupuję za zapas. Nawet pasty do zębów bo zapis. Tak samo jest art spożywczymi. I dobrze mi z tym😄

    Tylko mąkę mam w więcej bo trudno przewidzieć na co przyjdzie ochota.
  • moja_codziennosc 08.04.18, 15:29
    Papierniczych nie kupuję. Może zacznę, jak syn zacznie zeszyty zużywać choć dzieci też mają prefernecje, co do okładek. Kupuję co jakiś czas coś do tworzenia, ale nie dużo, bo jak syn ma tego dużo to szybciej bałagan zrobi, niz coś stworzy i to się wala po pokoju - moje dziecko nie jest z tych, co to wszystko popakują, posegregują. Zabawki - gdy dzieci młodsze to ma sens, ale teraz wolę się zrobic tak: wiem, ze chlopiec lubi star wars. Idę do sklepu, robię zdjęcia kilku zesatwom i wysyłam zapytanie do mamy chłopca, którego zestawu jeszcze nie posiada. Fajnie jak te prezenty są trafione a jeszcze bardziej upatrzone przez dziecko.

    Inne rzezcy kupuję, tak rozsądnie. Lubię jesienią zrobic wieksze zapasy, taka żeby na okres listopada, grudnia, a nawet stycznia wykorzystywać. Zwłaszcza , ze na koniec roku dużo innych wydatków - taka jakoś mam, ze lubie wyhamować wtedy z wydatkami, a coś trzeba mieć w szafkach.

    Moim uzależnieniem są/były zakupy ubraniowe, ale takiego typu, ze kupię bo ok, bo na jakąś okazję, bo takie inne, bo pod sweterek zimą taki przylegający długi rękaw jest ok. Zamaist kupować coś, co już "jutro" założe. I w tym roku naprawdę, mało kupuję. Zużywam. Kombinuję z tego co mam. To jest takie uczucie, że tyle tego w szafie, ale nic nie pasuje na ten mój dzisiejszy nastrój. Ale w tym roku, nie ma bata. Wyjmuję, kombinuję i jestem zaskoczona efektem.
  • mama_dorota 09.04.18, 07:47
    Na zapas warto kupić chemię, ale tylko dobrze sprawdzoną, bo ostatnio kupiłam płyn do płukania, po którym się uczuliłam, co mi się w zasadzie dotąd nie zdarzało. Kupowałam płyny tej marki, ale inne zapachy. Pokutuje to już od dłuższego czasu, bo nawet gdy to odkryłam i płyn odstawiłam, miałam kilka wpadek z ubraniami, które były w nim płukane i znów drapanko wink Płynu do płukania używam na prośbę dzieci, wg mnie osobiście nie jest on potrzebny.

    Z jedzenia tylko podstawy z długim terminem przydatności, czyli kasze, makarony, mąka, olej, koncentrat pomidorowy. Jeśli na zapas kupi się coś, co rodzinka szczególnie lubi np. soki owocowe, to zużyje po prostu szybciej, niż normalnie, co niekoniecznie służy zdrowiu, a i portfelowi nie za bardzo (soki nawet świeżo wyciskane napędzają problemy glukoza-insulina we krwi).

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • mama_dorota 09.04.18, 07:59
    Aha! Ostatnio doszłam do wniosku, że warto kupować niektóre ubrania podwójnie. Ostatnio szukałam okularów przeciwsłonecznych i udało mi się kupić takie, które mi się podobają i mają dobrą cenę. Planuję wrócić do sklepu i sprawdzić, czy dostanę drugie takie same.

    --
    inteligentny-projekt.pl

    kazdystudent.pl
  • moja_codziennosc 12.04.18, 10:11
    Tu też sie zgodzę, ale właśnie pod warunkiem, ze dokupujemy drugą rzecz, kiedy ta pierwsza jest juz sprawdzona i wiadomo, ze warto. Kila razy kupiłam cos podwójnie, bo wydawało mi się w sklepie, ze warto, a potem się okazało, ze np. za krótkie (no ja mam ten problem, że jestem dość wysoka, a 34/36 noszę, a te wszystkie ubrania to chyba na 165cm szyte)
  • moja_codziennosc 12.04.18, 10:07
    Niektóre z was piszą, że nie uzywają płynu do płukania. Próbowałam kilka razy, ale te płyny dodają miękkości ubraniom, że nie wspomnę, ze niektóre rzeczy bez płynu by sie elektryzowały (np. wiskozowe). Chyba, ze macie inne patenty, zeby to pranie było miękkie? Moze jakiś proszek specjalny, albo żel - choć ostatnio próbowałam żel i widzę, ze po zelu ubrania tez się proszą o płyn do płukania?

  • anula36 12.04.18, 17:51
    U mnie to chyba dlatego ze wyroslam bez plynu... i tak mi juz zostalosmile Po protu nigdy nie zaczelam uzywac.
  • czekolada72 12.04.18, 18:52
    Ja mam "odrzut" od zapachu sztucznego, na kazdy sztuczny zapach mam wrecz "odruch wy...ny". Dlatego jak sie tylko da - susze na polu, a od wiosny - zapach nieziemski!
    Natomiast moje wlasne dziecko powinnam niedopuszczac w ogole do pralki, bo z rozmachem daje najmniej 1,5 dawki i proszku/plynu do prania i plynu - mnie odrzuca i juz!

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • damdalen 12.04.18, 19:02
    czekolada72 napisała:

    > Ja mam "odrzut" od zapachu sztucznego, na kazdy sztuczny zapach mam wrecz "odru
    > ch wy...ny". Dlatego jak sie tylko da - susze na polu, a od wiosny - zapach nie
    > ziemski!

    Mam dokładnie to samo. Odkąd zaczęłam kupować kosmetyki i chemię z dobrym składem, takie w miarę naturalne - to od sztucznych zapachów boli mnie głowa.
  • ana119 20.04.18, 07:37
    Podpiszę się w kwestii odrzucania
  • ana119 20.04.18, 07:41
    Napisze też że nie znoszę zapachu ubrań suszonych w łazience. Zimą stawiam suszarkę w sypialni albo w dużym pokoju. A teraz tylko na balkonie. Zapach obłędny
  • damdalen 12.04.18, 19:00
    anula36 napisała:

    > U mnie to chyba dlatego ze wyroslam bez plynu... i tak mi juz zostalosmile Po pr
    > otu nigdy nie zaczelam uzywac.

    Dokładnie tak. Gdyby nie reklamy, to nie wiedziałabym, że jest coś takiego jak płyn do płukania.
  • asieksza 17.04.18, 14:48
    Do swetrów i ręczników świetnie sprawdza się ocet zwłaszcza jak suszone na powietrzu. Mięciutkie a zapach szybko znika

    --
    forum.gazeta.pl/forum/0,76864,3751941.html?back=/forum/0,76864,3751941.html
    www.niunie.babies.pl
    nasze-podworko-gorzowskie.blog.onet.pl/
  • czekolada72 05.05.18, 12:49
    Poexperymentowalam i chlaplam do recznikow octu.
    Owszem, zapachu ani sladu, ale zeby byly mieciutkie.... raczej derkę przypominaja. Chyba poprzestane jednak na samym suszeniu na polu smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • czekolada72 09.04.18, 08:39
    Za granicą. Będąc za granicą kupuję na zaś. W Niemczech chemie i niektóre kosmetyki, robię zapas na ok 6-9 miesięcy.
    Tradycyjne alkoholoe. a ostatnio doszłam do tego, że i chyba wino sobie będę kupować za granicą bo coraz częściej naszego kupnego w Polsce poprostu nie da sie pić, przeze mnie.
    Jeżeli kupuję coś na bieżąco z chemii i jest opłacalna promocja typy 2-3 w cenie jednego czy drugi/trzeci za grosz - nabywam.
    Mleko i cukier kupuję w zgrzewkach całych.
    Przez kilka lat kupowałam swoje ulubione kosmetyki w avonie, rodzinka się sśmiala, ze mam sklep, a ja kupowałam na smiesznych wrecz promocjach, teraz - tak jakby sie kończą, albo są drogie, a ja jeszcze mam.
    Prezenty... gdy zdarzy sie jakas wyjatkowo wyjatkowa okazja. Albo wlasnie jestesmy za granica i cos mi wpadnie , a wiem, ze komus, kto nawet za pol roku bedzie mial okazje, by byc obdarowanym - TO bedzie pasowac. Ale i u nas. Kupowałam niedawno koszulke na prezent i nabylam podobna druga, bede miala tez na prezent dla kogos drugiego za 5 miesiecy. a p[rzy okazji nabylam Dziecku ciuszek - poczeka sobie na Dzien Dziecka.
    Miód. Miód kupuję nagminnie, bo u nas zjemy kazda ilosc. zawsze jak gdzie wyjezdzamy - kupuje rozne rozdzaje i opisuje data zakupu. Takze gdy znajomy ma jakies moje ulubione miody - kupuje za jednym zamachem kilka.
    Ale generalnie - wyleczyłam się robić zakupy jakby od jutra miala trwac wojna kilkunastoletnia.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • ana119 09.04.18, 15:18
    Wina nie traktuję jako zapasu. Również przywozimy i pijemy ok roku🤣
  • joanna_poz 10.04.18, 09:44
    czekolada72 napisała:

    a ostatnio doszłam do tego, że i chyba wino sobie będę ku
    > pować za granicą bo coraz częściej naszego kupnego w Polsce poprostu nie da sie
    > pić, przeze mnie.

    kupuj w sklepach winiarskich, a nie marketach.
    my mamy obok sklep z winami, własciciel jest bezposrednim importerem. nie mają win, ktore sa w marketach.
    roznica tych win od nich i win kupionych w markecie jest KOLOSALNA.
    wina kupione w marketach tez sa dla mnie niepijalne.
  • czekolada72 10.04.18, 14:39
    My mamy przyjaciela, który jest wlascicielem sklepu winiarskiego, i roznica w moim odbiorze jest taka, ze u niego wydam albo 2 x tyle co w markecie, albo dostane gratis, a moj organizm reaguje jednakowo. Przez ostatnie kilka lat slownie jedno wino z tego sklepu nie wywolalo u mnie tzw dyskonfortu, i nie mam tu na mysli kaca smile
    Przetestowalam naprawde wiele win i powtorze - wino z polska banderola nie jest dla mnie....
    Wina nr jeden - to te rozlewane prosto w winiarni, nr dwa - kupione za granica, reszta.... najlepiej gdy stanie sie milczeniem.
    smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • joanna_poz 10.04.18, 15:24
    my akurat mamy 25% rabat na wszysto, także dobre wino kupujemy w przyzwoitej ceniesmile
  • czekolada72 10.04.18, 17:36
    A mi byloby glupio kupowac za "jeden usmiech" - sporadyczny gratis - jest ok.
    Nie zmienia to faktu, ze nie chodzi o cene, tylko o mnie smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • kamarow69 11.04.18, 10:31
    Co masz na myśli, pisząc w marketach? Przcież to zależy od umowy między producentem a siecią. Jeśli produkuje dużo, to opłaca mu się sprzedawać na całym świecie przez sieci typu Tesco, Auchan czy inne, nawet Biedronki. Zwłaszcza że tam można kupić dużo win portugalskich. Jak wino jest dobre i znane to lepiej, żeby było dostępne szerzej. Większy obrót. Że niby w dużych sieciach są tylko niepijane wina... No bez przesady... W sklepach winiarskich przede wszystkim musza być wysokie marże, żeby biznes się opłacał. Ostatnio sprawdziłam cenę w Polsce dwóch win, które wysłała mi siostra: jedno australijskie, drugie nowozelandzkie. Ceny u nas wskazywały, że to nie wiadomo co... Tamtejsze - zwykłe codzienne wino.

    W Polsce nie mamy bogatych tradycji winiarskich. No i często widać snobowanie się i udawanie znawców przy róznych okazjach. Produkt jak każdy inny. Szkoda, że nie u nas. A już te wszystkie zachwyty nad winami francuskimi... Nie rozumiem. Z zeszłego roku pamiętam kilka win z piwniczek (i tych ogólnodostepnych, i prywatnych). W porównaniu ze znanymi od lat winami kupionymi w zwykłym sklepie prawie wszystkie dla mnie były bardzo słabe.
  • joanna_poz 11.04.18, 10:57
    kamarow, to kwestia subiektywnego odbioru i smaku. napisałam "dla mnie".
    tak jak czekolada napisała, że dla niej wino z polska banderolą jest najczesciej niepijalne.

    nie, nie snobuję, bo nie stac mnie na codzien na wina za 50 czy 100 zł.
    aczkolwiek. wiem, że kupujac wino za 20-25 zł w markecie z bardzo duzym prawdopodobienstwem skonczę z bolem głowy i poczuciem smaku na zasadzie "takie sobie", a kupując w sklepie po sasiedzku - w dodtaką z dobrą rada pań, znających się na winach - kupię w tej cenie dobre, przyzwoite wino.

  • kamarow69 11.04.18, 11:07
    Szkoda, że te panie raczej nie doradzą Ci jakie dobre wina kupować też gdzieś inadziej smile Wzięłaś do sobie "snobowanie się"? Przecież nie napisałam tego o Tobie ("No i często widać snobowanie się i udawanie znawców przy róznych okazjach"). Snobowanie dotyczy naiwności takich osób, którym można sprzedać słabe wina w cenie dobrych. Dobry sprzedawaca win w Polsce musi się przede wszystkim znać na ludziach, dopiero potem na winach.
  • joanna_poz 11.04.18, 11:15
    alez doradzasmile np. z winnicy we Włoszech, w czasie wakacji.
    wina "rozlewanego dla Auchan, albo dla Lidla" - raczej nie.
  • kamarow69 11.04.18, 11:17
    Domyślam się, że tylko tak wink
  • czekolada72 11.04.18, 12:56
    Nie wiem do kogo była skierowana uwaga o snobowaniu etc etc, skoro nie do Joanny, a tylko y 2 ont pisalysmy, no to znaczy, ze do mnie.
    Ale bardzo sie akurat mylisz.
    Ja nie snobuje sie, lubie pic wino, ktore mi smakuje, po ktoryym nie mam dolegliwosci w przelyku, lubie pic wytrawne, zwlaszcza czerwone.

    Gdyby dano mido sprobowania wina rozmaite - kierowalabym sie wylacznie tym czy mi smakuje czy nie, i jak reaguje wlasnie moj przelyk.
    Nie znam sie na nutach, ziemiach, naslonecznieniach, nie chleptam, nie siorbam; moge najwyzej zauwazyc kolor.
    I absolutnie nie kieruje sie tym co >znawca< doradzi, bo z najszczetrszego serca doradzone wino, stoi sobie juz kilkanascie miesiecy, bo pierwsza otwarta butelka byla - jak dla mnie - przecietna, a winnica wspaniala.
    Nie zgodzę sie także, że wina rozlewane za granicą i wysylane do sieciowek europejskich sa takie same. Niestety, do Polski ida te najnedzniejsze. Podobnie jak w przypadku np chemii, slodyczy i innych europejskich produktow, sprzedawanych w sieciowkach, krakow "starej Unii", i dawnego bloku socjalistycznego.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • san_vito 11.04.18, 21:40
    W pelni sie zgadzam. Jestesmy rynkiem b.
    Mam np problem bo skonczyl mi sie proszek z Niemiec. Kupilam persil mala paczke i nie dopiera.
  • alpepe 12.04.18, 22:56
    nie rozumiem, o co kaman z tym niemieckim proszkiem, a mieszkam w Niemczech. Też nie dopiera, a nie używam płynów zmiękczających, nie mam bardzo twardej wody i generalnie mam wrażenie, że kiedy mieszkałam w Polsce i miałam polskie proszki do prania, ubrania mi się lepiej dopierały.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • kamarow69 13.04.18, 08:14
    smile Może jednak obiegowa opinia już nieaktualna? Czesi podobno narzekają na polskie produkty. Naszych producentów zainspirował "niemiecki proszek"? A tak serio to są wynika badań dotyczących innej jakości na rynki tzw. wschodnie. Ale to wcale nie musi być aktualne. Tak naprawdę decydują konsumenci i ich wybory.
  • ana119 17.04.18, 20:15
    Są normy dla państw. Np w naszych kawach rozpuszczalnych dopuszcza się stosowania większego procenta jakiegoś wypełniacza niż np w Szwajcarii. Stad kawa też jest droższa

    Co do proszków to czytałam artykuł w którym próbowano dociec fenomenu proszków mniemieckich. Jedyna różnica to koncentraty. One sa drozsze. U nas tez dostepne ale niechętnie kupowane ze względu na cenę. I jeszcze tam stało że Mniemiec mniej proszku sypie bo używa koncentratu i ma duszę oszczędnicka a Polak więcej, na nic rozpiski na proszkach bo tego nikt nie czyta. A pranie po proszku wyprodukowanym na Europę wschodnią czy zachodnia ma plany bo bez odplamiacza ani rusz. Tyle stało w tym artykule
  • kamarow69 18.04.18, 08:02
    Dzięki za ciekawe informacje smile My w ogóle nie plamimy ubrań, więc tego nie porównam doświadczalnie. Zresztą też nie brudzimy za bardzo. Odzież wymaga odświeżania jedynie, więc wystarczy cokolwiek. Co do białych koszulek przyjęłam, że po prostu z czasem wszyskie wymagają wymiany na nowe. Jakieś wybielanie to walka z wiatrakami.
  • czekolada72 18.04.18, 08:31
    U nas tez - plamy sa baaardzo sporadyczne, a ciuchy, pomijajac robocze, ogrodowe czy psie - wymagaja glownie odswiezenia.
    Ale! Jest tez "problem" białego. Dziecko od lat chadza w białych koszulkach, na szczescie pierze samo, i zawsze do prania, oprocz proszku do bialego - dodaje porcje vanisha do białego. Nie mieszam się. ale wg moich obserwacji, te koszulki - w sumie tez tylko do odswiezenia, mniej sie niszcza prane na delikatnych 30 stopniach, niz w programie do bialego, jakies 60-90 stopni. No ale nie mieszam sie do tego wink
    Osobiscie nie laduje proszku ponad norme, bo zawsze mam wrazenie, ze ciuch przesiakaja nie tylko tym zapachem proszku, ale sa takie jakby... naszpikowane nim.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • ana119 18.04.18, 09:59
    My też bezplamowi😀 skład tkanin to też inna bajka. Gdzie te czasy bez dziur w koszulkach?
  • mama_dorota 19.04.18, 12:29
    Też to zauważyłam i staram się prać białe ubrania w max 40 stopniach, a nawet na "wełnie" czy "delikatnym". Jeśli chodzi o pościel, to już niestety wolę ryzykować szarzenie i prać w 60 stopniach. Zapach potu pod pachami czy zabrudzone skarpetki może być trudno dobrze wyprać w niższej temperaturze, więc w razie potrzeby zapieram (lub proszę o to odpowiedniego właściciela) takie miejsca zwykłym mydłem w kostce i zostawiam na kilkanaście minut. Dla mnie to najskuteczniejszy i najtańszy sposób, choć jednak nieco ręczny.

    czekolada72 napisała:

    > wg moich obserwacji, te koszulk
    > i - w sumie tez tylko do odswiezenia, mniej sie niszcza prane na delikatnych 30
    > stopniach, niz w programie do bialego, jakies 60-90 stopni.
    >




    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • czekolada72 19.04.18, 13:41
    Ja robie dokladnie tak samo smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • jolanta4447 24.04.18, 03:52
    @ kamarow69

    "Naszych producentów zainspirował "niemiecki proszek"? A tak serio to są wynika badań dotyczących innej jakości na rynki tzw. wschodnie. Ale to wcale nie musi być aktualne"

    No, stwierdzono badaniami, że niemieckie proszki na niemiecki rynek piorą lepiej, niż ten, tej samej firmy na polski rynek. Producenci tłumaczyli się innymi preferencjami Polaków i niższą ceną, co nie jest prawdą. Ba, nawet lepszy niemiecki proszek do prania czy tabletki do zmywarek jest w Niemczech tańszy niż tej samej firmy pod tą samą nazwą w Polsce - gorszy - jadą tylko na nazwie firmy.
    To samo jest z kawą, słodyczami czy innymi produktami spożywczymi czy chemicznymi.
    Koncerny zachodnie mają dwa różne standarty jakości - na Zachód i na Europę Wschodnią. To już zostało oficjalnie oprotestowane do UE przez Słowację i Węgry.


    --
    Zapraszam na nowe forum "Dobre obyczaje" w dziale Kultura gazety.pl
  • san_vito 13.04.18, 12:19
    Ja np tylko kupuje proszki w zachodnich Niemczech. Podobno we wschodnich zdarzaja sie podrobki. I nie wierze Ci, ze proszek niemiecki nie dopiera. Moze pierzesz w za wysokiej temperatusze. Ja zapieram oporniejsze plamy dr Beckmanem.
  • czekolada72 17.04.18, 10:45
    A ja wlasnie nabylam na zas, dzieki uprzejmosci osoby bedacej na terenach dawnego NRD, spore opakowanie tabletek do zmywarki. Na zas. Ale oczywiscie przetestowalam, i tak jak sie spodziewalam, zamiast jednej - wystarcza polowka, czyli mam podwojnie na zaś smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • joanna_poz 17.04.18, 10:59
    z tymi tabletkami na zaś byłabym ostrożna.
    próbowałam się ostatnio doczytac na opakowaniu, czy tabletki mają jakiś termin trwałości.
    nie miałam okularów, nie doczytałam, poetm zapomniałam..

    ale mam przypuszczenie, ze te tabletki mi się przeterminowały - jakkolwiek to głupio brzmi.

    rok temu latem kupowałam nowa zmywarkę, którą byłam jeszcze do niedawna zachwycona. i dostałam do niej w gratisie 180 tabletek. zapas niby polroczny, ale codzien nie zmywam - czyli wyjdzie mi na rok. ostatnio zmywarka zaczela mi niedomywac. przeczyściłam ją recznie, nastawiłam raz z jakimś preparatem do czyszczenia zmywarek - i mam spore podejrzenie, ze to wina tabletek, ktore przez folię widac, że tak jakby się lekko "rozpuściły" (nie wiem jak to okreslić).
    kupię nowe i sprawdzę. choc tych mi jeszcze trochę zostałosad
  • czekolada72 17.04.18, 13:16
    Zmywarki uzywam od 1999 roku, jak tylko pojawily sie tabletki w Polsce - przerzucilam sie na nie z proszku.
    Nigdy mi sie tabletki nie "zepsuly", w przeciweinstwie do ostatniej partii kapsulek, niemieckich nota bene wink acz wcale dlugo nie trzymanych....
    natomiast niedomywanie naczyn zawsze wiazalo sie albo z zatkanym lub niewyczyszczonym filtrem albo.... z brakiem navlyszczacza. nawet takiego naj naj najtanszego ale jednak.
    Aktualnie mam "zapas", stosujac polowki, na jakies 240 pran smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • kamarow69 17.04.18, 12:50
    Ja używam niemieckich tabletek i też 1/2. Są najtańsze.
  • damdalen 09.04.18, 15:54
    Ja z tych gromadzących, ale robię to świadomie. U mnie to nie kwestia przyzwyczajenia, bo ledwie pamiętam końcówkę PRLu, nie zaznałam kolejek i kupowania na oślep. Na początku dorosłego życia z uwagi na kiepskie warunki mieszkaniowe zmuszona byłam być powściągliwa w zakupach. Do tego nastała wtedy moda na minimalizm i jakoś tak naturalne było dla mnie kupowanie na bieżąco. Ale jednak to nie dla mnie. Bardzo obciążała mnie psychicznie myśl o codziennym wstępowaniu do sklepów, pamiętanie o każdej pierdółce. Gotowanie było udręką, bo trzeba było zacząć je od zakupów. Nie pomagała bliskość CH i licznych marketów. Jestem teraz bardzo szczęśliwa, że mam przykuchenną śpiżarkę, piwnicę, szafkę w pralni na zapasy chemii/kosmetyków. To zależy od człowieka, od jego stylu życia, miejsca zamieszkania. Ja na razie nie czuję potrzeby modyfikowania systemu zakupów. Ale może to też dlatego, że dom mam jeszcze nie jest zagracony, panuję nad rzeczami. Nie przypominam sobie bym kupiła coś niepotrzebnego, wszystko prędzej czy później przydaje się. Zapewne trzeba uważać z ilością, bo mam przykład z domu dziadków, gdzie są zapasy cukru i papieru toaletowego sprzed 30 latsmile

    Na zapas nie kupuję mięsa oraz łatwo psujących się warzyw i owoców, nawet jak są promocji - te rzeczy mogę bez problemu kupić w pobliskich sklepach. Wyjątek stanowią produkty kupione bezpośrednio od rolnika, wtedy mrożę lub przechowuję w piwnicy większe ilości. W sumie sporo kupuję poza standardowymi sklepami, prosto od producenta czy internetowo - wtedy bardziej opłaca się kupić niejako hurtowo. Do tego wiele sklepów "specjalistycznych" mam daleko od domu, więc jak już się wybiorę, to robię zapasy. Dziś na przykład obkupiłam się w arabskich delikatesach i w niesieciowej drogerii. Asortyment popularnych sieci sklepów rzadko mi odpowiada, nie skoczę ot tak do najbliższego sklepu po popularny szampon (o kiepskim składzie) czy po podróbkę parmezanu.

    Co do prezentów, to dotychczas nie kupowałam z wyprzedzeniem, tylko po drodze na imprezę wstępowałam do sklepu. Przy ograniczeniu niedzielnego handlu lepiej jednak będzie mieć jakiś awaryjny uniwersalny prezent w domu.
  • ana119 09.04.18, 17:30
    Gromadzenie to zapasy na dłużej niż miesiąc np kupowanie kolejnych tabletek do zmywarki kiedy w tej zaczętej jest 50szt albo kolejne paczki papieru toaletowego. Jeśli wypijamy miesięcznie 12 l mleka to kupujac nie traktuję tego jako zapasu. Po to właśnie robię zakupy spożywcze z dostawą do domu żeby nie dźwigać ciężarów. Ale zawsze są to zakupy planowane w oparciu faktyczne zużycie
    Gotowanie z menu tygodniowym nie wymaga wchodzenia codziennie do sklepów.
  • anula36 09.04.18, 17:44
    ale Wam naprawde Dziewczyny rodzina je to menu tygodniowe bez odstepstw, slowa skargi i mrugniecia okiem?
  • ana119 09.04.18, 19:28
    Tak bo sami zatwierdzają. My z tych gotujących wspólnie. Dziś dziecko obrało 6 ząbków czosnku żeby szybciej był obiad a raczej kolacja.
  • san_vito 10.04.18, 12:53
    Kupuję na zapas i to z oszczędności:

    Duże ilości wołowiny 4kg. Mielę paczkuje po ok 400g. i zamrażam.

    Jak są promocje, to kupuje:

    duze ilosci orzechów z nerkowca. Oleje, ketchupy, passaty. tabletki do zmywarki, pasty do zębów, czekolade gorzką i wiele innych rzeczy. Korzystam tez z promocji 2 w cenie 1, 3za2 lub drugi za 1gr.

    Widzę, że przynosi to naprawdę duże oszczędności. I zapasów nie wyrzucam. Ostatnio wyrzucilam chlebek wasa bo ktos otworzyl i nie zszedl.

  • hanusinamama 12.04.18, 20:53
    A ja zawsze kupuje prezenty dla dzieci nie tyle na nas co dla konkretnych dzieci na konretne okazje. I tak na gwiazdke zaczynam juz w paździeniku. Do obkupienia mam 10 dzieci wsród rodziny i najblizszych znajomych. Kupowanie wczesniej wychodzi taniej (jak znajde cos fajnego w dobrej cenie to kupuje i zaznaczam dla kogo kupiłam). POza tym nie lubie kupowac na siłe, na juz bo trzeba. Zazwyczaj koło 1 grudnia mam komplet dziecieych prezentów gwiazdkowych.
  • kariatyda79 13.04.18, 08:24
    Ja mam w rodzinie na razie 5 maluchów i też kupuję prezenty na zapas. Co więcej uzgadniamy zapasy z siostrami. Przed BN i tuż po, na promocjach kupuję zazwyczaj na wiosenne imieniny, urodziny, Wielkanoc i Dzień Dziecka. Mam też zapas przedszkolnych, ponadczasowych książek, bo gdy nagle okazuje się, że Syn "zapomniał" powiedzieć o urodzinkach, które są właśnie jutro, to wyjmuję adekwatną pozycję z szafy, a nie biegam po e... chwilę przed zamknięciem. Zresztą przez internet książki, czy zabawki można kupić znacznie taniej. dzieci jest sporo, więc jeśli jedno "wyrośnie" z prezentu to jest duża szansa, że dostanie kolejne. Poza prezentami kupuję też chemię, sypkie czy zapuszkowane jedzenie, rajstopy w dobrej cenie i ubrania dla Synów, w tym buty, zwykle na posezonowych obniżkach.
  • hanusinamama 13.04.18, 14:08
    Tez mam dzieci od straszych po młodsze, wiec nawet jak mi jakis prezent zostanie ( w zeszłym roku zestaw do piaskownicy) to kolejne dziecko dostanie. Na szczescie same dziewczynki. I tez po BN kupuje prezenty urodzinowe, o zazwyczaj są dobre znizki.
  • evee1 17.04.18, 08:36
    Ja czesto kupuje sporo rzeczy, na przyklad chemie domowa, w promocji i starcza mi na ogol do kolejnej. Nie upieram sie tez przy konkretnych produktach i zawsze robiac zakupy patrze co tam maja akurat w cenie promocyjnej i maslo A moge zastapic maslem B, nie ma problemu. Rozne rzeczy kupuje tez w roznych sklepach, jezeli akuart cena jest znaczaco nizsza w jednym z nich.
    Jak dzieci byly male, to duzo ubranek kupowalam po sezonie na przyszly sezon. Z grubsza pasowaly, ale dzieci na ogol nie chodza w dopasowanych koszulach, wiec nie bylo problemu. W ogole rzadko kiedy kupuje ubrania po ich pelnej cenie, tylko czekam na obnizki, zakladajac, ze nic sie nie stanie jak nie uda mi sie kupic. Wyjatek stanowia buty, bo jak znajde pasujace na mnie, to kupie natychmiast smile.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • jarosz89 18.04.18, 15:04
    a my lubimy promocje, ale potrafimy zachować zdrowy rozsądek. Warto znać także techniki marketingowe, jakie stosują merchandiserzy. Moim zdaniem nie ma co gromadzić jakiś ogromnych zapasów, bo przecie z jak nie w tym markecie to w innym, najdalej za kilka tygodniu będzie promka na dany produkt

  • mam.nowy.login 23.04.18, 23:08
    Kupuję pastę do zębów ,żele i chemię -znam ceny podstawowe i szukam prawdziwych promocji typu 1+1 za grosz.
    W marcu kupuje ubrania na przecenach na kolejna zime ,jesienią na lato itd.
    Prezenty kupuje całym rokiem i składuje .
    Ostatnio kupiłam np piekne kapcie -skarpwty zimowe za 3zł,wkładki ocieplajace do butów za 2zł, termofor w sweterku za 8zł,rajstopy 100 i60 den za 2.99zl/szt Zima kupiłam duży basen dmuchany za 39zl (teraz w sklepach jego cena od 99 do 119).
  • austenka 05.05.18, 13:41
    Kupuje na zapas chemie jak jest w promocji. Mam swoje ulubione produkty (to chyba kwestia przyzwyczajenia) i jak tylko znajde cos "mojego" to kupuje. Poza tym lubię mieć w zapasie chemie tzn. jedna pasta do zębów w uzyciu druga w szufladzie, ale nie wiecej. Moją słabością są kosmetyki i tu muszę się pilnować żeby nie kupić kolejnego kremu czy serum.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.