04.09.18, 22:15
Przepraszam, jeśli temat już był, bo niedawno znalazłam to forum.

Mieszkam sama i nie gotuję codziennie jednej porcji obiadowej (nawet tak nie potrafię).

Zwykle, jeśli robię mielone kotlety, karkówkę w sosie czy rybę w warzywach, to jem przez 2 dni, a resztę od razu zamrażam po 2 porcje. Podobnie z zupami, bigosem czy leczo.

Zapasy traktuję też jako awaryjne na wypadek choroby, niechęci do zakupów (dużo schodów), lenistwa lub gości, bo potrawy wcześniej sprawdzone, jedzone i smaczne. Nie chcę też jeść gara zupy przez 6 dni. Jeśli brat czy koleżanka przyjeżdża na 4-5 dni, to wyjmuję zapasy, bo wolę im poświęcić czas niż stać przy kuchence.

Na spotkaniu koleżeńskim rozmowa zeszła na ten temat i 2 osoby kategorycznie negatywnie wypowiedziały się o takim gospodarowaniu i smaku rozmrożonych potraw.

Wiem, czego nie należy mrozić (potrawy z majonezem, z ziemniakami czy galaretki). Ja nie widzę różnicy smaku moich potraw po rozmrożeniu, więc właściwie nie ma problemu, ale te osoby twierdzą, że podanie gościom takiego jedzenia jest nie w porządku i źle świadczy o gospodyni.
Jak myślicie?
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
    • magazynka Re: Mrożenie 04.09.18, 22:22
      Dodam, że mam dwie zamrażarki i w nich nie tylko ugotowane przeze mnie potrawy, ale i produkty (ciasto francuskie, filety i mrożonki ze sklepu, a nawet awaryjny chleb i masło). Potrawy w plastikowych wiaderkach z przykrywką lub pudełkach - opisane.
      • mama_dorota Re: Mrożenie 05.09.18, 07:54
        W moim rodzinnym domu zawsze mieliśmy spakowany w pojemniczki bigos, między innymi z myślą o nieplanowanych gościach. Według mnie ten rozmrażany nie odbiega smakiem od niemrożonego, tak jak wiele innych potraw.

        To (skądinąd wspaniałe) forum nauczyło mnie "nie odkrywać swoich garnków przed innymi" lub robić to z ostrożnością, bo cokolwiek napiszesz o jedzeniu, znajdzie się osoba, która to skrytykuje i to często w dość przykry sposób, więc nie zdziw się, jak się i tutaj zaraz zacznie.

        Zdarzyło mi się kiedyś rozmawiać z narkomanem, który upierał się, że zupy z poprzedniego dnia są bardzo niezdrowe tongue_out

        Na wypadek gdybyś miała ugościć kogoś z tego grona, o którym wspomniałaś, gdy przyjdzie niespodziewanie, podsunę ci przepis na smaczne danie robione od ręki. Potrzebne są 4 puszki: kukurydza, fasola czerwona, tuńczyk w kawałkach, ananas w lekkim syropie. Trzeba wsypać wszystko do naczynia, odlewając zalewy, ale ananasa możesz wlać z sokiem, a przynajmniej z jego połową. Do tego 2 czubate łyżki majonezu. Mieszasz i smaczna sałatka gotowa.

        I prawdopodobnie zaraz znajdzie się ktoś, kto skrytykuje puszkę, kukurydzę, fasolę, cukier w ananasie, tuńczyka albo majonez big_grin.



        --
        Spotkanie w Małżeństwie

        kazdystudent.pl
          • kariatyda79 Re: Mrożenie 06.09.18, 09:03
            Bigos gotuję raz w roku - na Boże Narodzenie. Pasztet robię raz w roku - na Wielkanoc. W mojej zamrażarce nie ma już bigosu, ale mam jeszcze kilka kawałków pasztetu. Zawsze są też kotlety, klopsy, jakaś mrożonka warzywna. Latem też lody.
            Dodam, że w naszej rodzinie jest dwoje dzieci 6 i 4 lata.
            Gdy byli mniejsi mroziłam im tez gotowe zmiksowane zupki.
            Żadnych biegunek czy niestrawności nie mają.
            Moi goście też nie, choć w maju pałaszują bigos z grudnia ...
        • dominika9933 Re: Mrożenie 06.09.18, 12:45
          Nie będę specjalnie krytykować, bo po co, każdy ma swoje smakismile. Ale jako gość wolałabym być poczęstowana domowym bigosem, któremu, jak wiadomo, przemrożenie służy, lub pasztetem, który tez jest pyszny po rozmrożeniu (jesli był pyszny przed zamrożeniem i był odizolowany od innych zapachów w zamrażalniku). A z konserwami to wiadomo. Nic spożywane w umiarze nas nie zabije, ale smakują czasem "puszką". Pozdrawiam.
    • ona_zmeczona Re: Mrożenie 09.09.18, 13:50
      Ja tez mroze (ziemniaki ugotowane czy upieczone tez). Ten kto nigdy nie mrozi nie ma pojecia jak to smakuje, przekonanie, ze zle to chyba sie z domu wynosi bo pewnie mamusia nigdy nie mrozila.
      Nie widze tez problemu w uraczeniu gosci takim odgrzewanym.
    • ana119 Re: Mrożenie 10.09.18, 16:18
      Długo mrożone zupy czy mięsa mają inny smak, strukturę. My zjadamy w drugim, trzecim tyg. Zupy wolę wekować. Mroze bułki i chleb ale z nim jest podobnie - długo przechowywane staja się suche. Nawet te zapakowane w folię aluminiową
      Bigos może poleżeć długo bez straty
    • moja_codziennosc Re: Mrożenie 11.09.18, 12:10
      Jestem zdania jak twoi znajomi ze spotkania - nie wypada podejmować gości rozmrożonymi potrawami.

      Sa jakieś sytuacje awaryjne, jak nagły przyjazd kogoś, a sklepy zamknięte, jest późno lub jesteś bardzo zmęczona. Albo bigos zawekowany też dla mnie jest ok. Albo jak ktoś jest u ciebie te 4 dni, to prawie jak domownik wiec nie trzeba według mnie codziennie nowych potraw wymyślać.
    • coralin Re: Mrożenie 15.09.18, 13:00
      Niektóre potrawy faktycznie tracą przez mrożenie na smaku, ale bigos jest wyjątkiem. Wręcz należy go zmrozić.
      U mnie awaryjnie zamrożone są też gołąbki i pierogi z kapustą. I szpinak, z którego robię sos do makaronu w czasie krótszym niż ugotowanie tegoż. Inne tylko jeśli zostaną to wrzucam do zamrażalnika, ale na pewno nie gotuję ilości na 6 dni.
      Mnie często już nawet odgrzewana karkówka nie smakuje następnego dnia.
      Na pewno warto mieć jakieś awaryjne dania, które nie tracą smaku w mrożeniu, ale też nauczyć się robić proste, smaczne, błyskawiczne dania.
    • vlores5 Re: Mrożenie 18.09.18, 14:30
      Mrożę kotlety, pieczenie, pierogi itd. zup jeszcze nie mroziłam ale teraz spróbuję. Dwa razy w tygodniu robię sobie wolne od garów i zjadam zapasy - za długo nie poleżąsmile. Na wypadek niespodziewanych gości - jak znalazł. Nawet ciasta mrożę: drożdżowe, szarlotkę, makowiec ... a np. biszkopt kroję na plastry i suszę - po nasączeniu nie widzę różnicy, smakuje jak świeży.
      Aha, biszkopt kroję w kwadraty bo najczęściej robię na nim ciastko "tortowe" czyli bita śmietana + owoce, lub bita śmietana z czekoladą, lub "tiramisu" ale z bitą śmietaną nie serkiem mascarpone. Kupuję 200 ml. śmietanki 30% są akurat na jeden raz dla 2-4 osób.
    • damdalen Re: Mrożenie 18.09.18, 16:39
      Był na tym forum wątek "zmniejszenie z 4 osób do 1,5" - może zainspirować przy gotowaniu dla jednej osoby.
      Takie jedzenie odgrzewanego obiadu przez większość tygodnia na pewno na zdrowie nie wyjdzie. Podczas przechowywania (czy to w zamrażalce czy też kilka dni w lodówce) i następnie podczas odgrzewania jedzenia zawsze są straty wartości odżywczych, powstają aminy biogenne, itd. Także nie chodzi tylko o możliwe zatrucie. Trochę niepokojąco zabrzmiało to przygotowywanie się na chorobę, lenistwo (aż tak często?) oraz niechęć do chodzenia na schodach - czy aby na pewno to nie wynik sposobu odżywiania? Choć jestem młoda i wysportowana, to po kilku dniach stołowania się u teściowej (która właśnie chomikuje i odgrzewa obiady) jakiś cudem nie mam siły wyjść na III piętro i nie sądzę, by to był przypadek, bo organizm męża też reaguje na to nieświeże żarcie. Zupełnie bez sensu jest mrozić przyrządzoną karkówkę, skoro można kupić jeden plaster a usmażenie go zajmuje z 15 minut, czyli niewiele więcej niż odgrzanie. Przygotowanie ryby jeszcze krócej. Zamiast mrozić zupę (czyli w większości wodę), to lepiej zamrozić skoncentrowany wywar. I jednak większość potraw smakowo traci na mrożeniu: np. kotlety nie są już soczyste wewnątrz a chrupiące zewnątrz.

      Ja nie poczęstowałabym gości czymś z zamrażalki. Przecież podczas takiego kilkudniowego pobytu nie trzeba gościa niańczyć cały czas, można znaleźć chwilę na ugotowanie czegoś szybkiego. Już nie mówiąc o tym, że można gotować razem z gościem. I zostaje jeszcze wyjście do restauracji lub zamówienie pizzy w któryś dzień.
    • sylwiam_m Re: Mrożenie 21.09.18, 18:16
      Założycielka tego forum, roxanna1336 nauczyła mnie mrozić nawet talerz zupy. Wkładasz woreczek do mrożenia do kubka, wlewasz zupę, zawiązujesz i mrozisz. W razie awarii wkładasz do mikrofali albo wyciągasz rano i po pracy masz talerz zupy.
      • aseretka Re: Mrożenie 21.09.18, 22:09
        Owszem, dużo mrożę. Przede wszystkim wywary rosołowe. gotowane na wołowinie i drobiu ( kurczaku, indyku, kaczki). Później wyciągając taką mrożonkę przygotowuję na nie dowolną zupę: pomidorową, grzybową, jarzynową (nazwaną u nas śmieciową), neapolitańską, bądź krupnik. Przygotowanie konkretnej zupy trwa dosłownie kilka minut. Zamrażam też pierogi, bo jak męża coś napadnie, to sporządza ok.150 sztuk ( różnorodnych : z mięsem, serem, z kapustą i grzybami, z mięsem i grzybami -bo ja kapusty nie lubię). Bigos też gotowany przez męża w ilościach "ponadnormatywnych" i zamrażany. Nikt z gości nigdy się nie skarżył, że je odgrzewane potrawy.


        --
        "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
        • ana119 Re: Mrożenie 23.09.18, 18:20
          Bigos i pierogi mają się dobrze po dłuższym trzymaniu w zamrazarce ae jest różnica w smaku kiedy odmrazasz trzymaną 2 miesiące w zamrażarce zupę ogórkowa a zamrożonych wywarem do zupy która dopiero powstanie.
          • coralin Re: Mrożenie 23.09.18, 21:17
            Jest tak jak piszesz. Czym innym jest zamrożenie, żeby się nie zmarnowało, a czym innym gotowanie hurtowych ilości jedzenia, żeby zamrozić.
            Poza tym część rzeczy nie traci na mrożeniu i może właśnie takie warto przygotować awaryjnie i zamrozić. We wszystkim warto stosować złoty środek.
          • aseretka Re: Mrożenie 23.09.18, 22:02
            Dlatego też nie mrożę ugotowanych zup. Wywar rosołowy jest bardziej praktyczny i dłużej może być przechowywany. Nie mniej jednak uważam, że żadnej rzeczy nie powinno się przechowywać zbyt długo w zamrażarce.

            --
            "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
            • ana119 Re: Mrożenie 23.09.18, 22:49
              Złoty środek to jest to. Nigdy nie gotuję żeby zamrażac tylko mrożę nadmiar. Wolę gotowanie na zakładkę.
              Również nie mroze zup. Odlewam gorące do słoika i zakręcam, zjadane są w następnym tyg. Co to za problem ugotować tyle żeby zjeść dwie porcje w jednym tyg i jedna w następnym tyg? Gotowanie zupy to chwila. W tygodniu wybieram przepisy proste, nie wymagające. Często marynuje mięsa dzień wcześniej albo mrożę już już doprawione tak żeby tylko upiec. Ja mam zawsze problem z zapamiętaniem żeby na czas przełożyć mięso z zamrażalnika do lodówki a nie z gotowaniem
              • aga72 Re: Mrożenie 25.09.18, 16:04
                zup tez nie mroze ale nie pochwalam odlewanie goracych zup do sloika i zjadanie ich w nastepnym tygodniu jest tym bardziej nie do przyjecia. toz taka zupa zakisi sie w lodowce


                --
                gniew wysysa z człowieka inteligencję
                  • aseretka Re: Mrożenie 25.09.18, 20:12
                    > Zawekowana? Nie zdarzyło się jeszcze żeby skisła
                    Zawekowana? Czyli zagotowujesz jeszcze słoik z wlaną do niego zupą?
                    Też mnie to dziwi, że zupa przechowywana przez tydzień w lodówce nawet w zakręconym na gorąco słoiku jest jeszcze zjadliwa. U mnie większość zup (pomidorowa, grzybowa, szczawiowa, ogórkowa, barszcz czerwony, neapolitańska) jest zaprawiana śmietaną i nie wyobrażam sobie, że mogłaby ją zjeść po trzech dniach. Jak również według mnie i moich kubków smakowych nie nadaje się takie coś do pasteryzacji.
                    www.dorotakaminska.pl/jak-pasteryzowac-sloiki/
                    --
                    "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
                      • aseretka Re: Mrożenie 26.09.18, 14:45
                        Może jestem tradycjonalistką starej daty, bo uznaję tylko pasteryzację(wekowanie) poprzez gotowanie. smile Nigdy też nie przyszło mi na myśl, aby przecierać brzegi słoików spirytusem. Ale może to jest jakiś pomysł.
                        Nigdy też nie przyszło mi do głowy mrożenie, czy nawet wekowanie zup-kremów, chociaż często takie robię.

                        --
                        "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
              • aseretka Re: Mrożenie 25.09.18, 19:58
                Też nie gotuję takich ilości,aby zamrażać. Jednak trudno jest nie zamrażać pierogów, skoro mąż robi je "hurtowo", a 1 kg mąki wychodzi ok. 120 szt. My na jedno posiedzenie zjadamy 10 pierogów ( mąż 6, ja 4). te ugotowane pakuje więc w woreczki po 10 szt. i zamrażam. Nawet po pół roku po szybkim podgrzaniu ich w gorącej wodzie nie różnią się one smakiem od tych świeżo ugotowanych. Ostatnio po powrocie z urlopu zimowego w Szczyrku, gdzie byłam z synem, synową i wnuczkami, mąż wyciągnął z zamrażarki kilka takich paczek pierogów i wszyscy zjedli ze smakiem. smile
                Podobnie z bigosem. Trudno gotować, go w ilości do spożycia przez 2 osoby przez (jak dla mnie) góra dwa dni. Bo jakbym miała jeść go na okrągło przez 7-10 dni, to chyba bym znienawidziła tę potrawę. smile Zwłaszcza, że mąż hołubi gotowanie tzw. bigosu staropolskiego, w którym mięso zajmuje prawie tyle miejsca, co kapusta. smile
                www.mojegotowanie.pl/przepis/bigos-staropolski3
                Co do zup, masz rację. To chwila, jeżeli gotuje się na tzw. "gwoździu", czyli kostce rosołowej wołowej lu drobiowej. Jeżeli natomiast chce się przygotować porządny bulion rosołowy na mięsie wołowo-drobiowym z dodatkiem warzyw, to niestety wymaga to dłuższego gotowania. I chociaż nie stoję wtedy godzinę, czy dwie przy kuchni, bo zupa sama się gotuje, to jednak nie jest gotowa w 10-15 minut. Ponieważ jemy z mężem na jedno posiedzenie ok. 0,5-0,7 l zupy, to wolę z przygotowanego w dniu dzisiejszym bulionu rosołowego zrobić dowolną zupę, a resztę przelać w buteleczki po kefirze, czy maślance i zamrozić. Taki wywar jest bardzo przydatny, gdy np. przychodzą do mnie na weekend wnuczki i zamiast gotować, rozmrażam wywar i sporządzam np. zupę pomidorową, szczawiową lub po prostu zostawić wywar, jako rosół. Mam wtedy więcej czasu na spędzanie go z wnuczkami, bo przygotowanie zupy zajmuje mi tyle czasu, ile ugotowanie makaronu. smile
                Jeśli gotuję bulion rosołowy wkładając do garnka 1/2 kg wołowiny i np. skrzydło z indyka lub dwa podudzia z kurczaka, to mięso mielę i wykorzystuję na krokiety z naleśników, a ponieważ też na raz jemy z mężem 5-6 takich krokietów, to pozostałe niestety sad zamrażam.

                --
                "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
                • ana119 Re: Mrożenie 25.09.18, 21:27
                  Nie każda zupa znosi dobrze rosół/bulion jako bazę np ogórkowa. Nie gotuję na kostkach. Śmietanę dodajemy prosto do talerza wg uznania. Zupy-krem są bardzo dobre a często warzywa smazy się na maśle.
            • coralin Re: Mrożenie 24.09.18, 15:28
              To prawda z tym długim przechowywaniem. Pózną wiosna często nakupię mięs w promocji czy mrożonych warzyw, a tu lato wybucha i jemy mięsa mało, mrożonych warzyw też w lipcu jeść nie będę. Uważam,że długo przechowywane mięsa w zamrażarce tracą na smaku.
    • san_vito Re: Mrożenie 25.09.18, 12:59
      Duzo mroze, ale gosci nie czestuje mrozonymi daniami. Juz predzej przy pobycie gosci ugotowalabym swieze i zamrozila nadmiar. Mrozony bigos jest ok. Ale reszta juz nie. Przy gosciach gotuje proste potrawy raczej, tak aby nie siedziec w kuchni.
    • gam.ka Re: Mrożenie 25.09.18, 17:24
      A czy wiecie czemu podobno nie zaleca się mrożenia mięsa mielonego? U mnie tylko w jednym mięsnym można poprosić o zmielenie mniej niż 50 dkg, reszta się krzywi więc czasem biorę to minimum 50 dkg, ale to dla nas za dużo, bo mam małą rodzinę i czasem po prostu mrożę, spotkałam się jednak z opinią, że podobno nie jest to polecane?
      • aseretka Re: Mrożenie 25.09.18, 19:12
        Moim zdaniem na miesiąc, góra dwa można zamrozić nieprzyprawione, ale świeże zmielone mięso. Ponieważ też nie potrzebuję na jeden obiad więcej niż 30 dkg mięsa, kupuję tyle np. mięsa wieprzowego z łopatki lub tzw. od szynki i sama mielę ręczna maszynką (mam też elektryczną, ale nie chce mi się jej "paprać" dla takiej malej ilości.
        --
        "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
        • ana119 Re: Mrożenie 26.09.18, 09:18
          Do czego używasz 30dkg? Na ile osób?

          Czasami odkładam do zamrażalnika nadwyżkę kupionego mielonego ze sklepu miesnego np kiedy robię pulpety/cevapi z różnych mięs i kupuję wszystkiego po równo. Mniej niż 50dkg nie mielą bo mają duże maszyny.
          • aseretka Re: Mrożenie 26.09.18, 13:33
            Dla mnie i dla męża na jedno posiedzenie wystarczy 30 dkg. Po dodaniu rozmoczonej w mleku bułki wychodzi z tego ok. 4-5 kotletów.

            --
            "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)
    • aseretka Re: Mrożenie 14.11.18, 19:11
      Marta34343 zamrażasz tę sieć, żeby zaoszczędzić? Jaką dużą zamrażarkę trzeba zakupić, żeby płacić o wiele niższe rachunki? wink

      --
      "Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej." (Ryszard Kapuściński)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się