Dodaj do ulubionych

Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu?

19.02.19, 09:46
Czytam to forum od lat i rzadko się tu pojawiają wpisy na temat takiego prawdziwego wychodzenia ze strefy komfortu, żeby znacząco zmienić swoją sytuację finansową.

Też to zauważacie, że zaciskanie pasa, żmudne gotowanie, szukanie promocji to tak, ale odważne zmiany - to już niechętnie? Z czego to wynika?

Jesteśmy mistrzyniami taniego gotowania, ale już nie mistrzyniami szukania sposobów na lepsze zarabianie. Ja takich wątków tu prawie nie widzę. Jak sie pojawiają, to znikają niemal natychmiast. O konsumowaniu nam się łatwiej rozmawia?

Przykład pierwszy z brzegu - ten wątek o oszczędzeniu 100 zł. Ktoś zapytał jak dorobiłam 5000 zł pod wpływem tego wpisu w 2018 roku, ale nie zauważyłam, żeby ktoś też tak zrobił. A to wg mnie było dużo łatwiejsze niż oszczędzenie 5000 zł np. na zakupach na żywność. Lenistwo, wygoda, niewiara w siebie, przeciążęnie pracą, obowiązkami, a może wymówki, przyzwyczajenie, wzorce z domu, bo tak robiła mama? O co chodzi?

No i nie wydaje mi się, że to wynika z nazwy forum. Bo żeby oszczędzać trzeba też zarabiać. A my głównie chyba szukamy, gdzie obciąć wydatki. Gdzie zarobić - to już z taką nieśmiałością.

Od razu napiszę, że mnie też to dotyczy. Chętniej skupiam się na obcinaniu groszy z codziennych wydatków na konsumpcję niż na przyglądaniu się sobie "dlaczego JA zarabiam tak mało".
Edytor zaawansowany
  • joanna_poz 19.02.19, 10:13
    > Chętniej skupiam się na obcinaniu groszy z codziennych wydatków na konsumpcję niż na przyglądaniu się sobie "dlaczego JA zarabiam tak mało"

    wynika to, że to codzienne obcinanie groszy czy zaciskanie pasa to jest coś co, można wdrożyć tu i teraz.
    od najblizszych zakupów, od najbliższego miesiąca - zmienić jakies tam nawyki zakupowe, zywieniowe.

    lepsze zarabianie to nie jest "tu i teraz", najczesciej wymaga jakiejs tam dłuższej perspektywy czasowej, niekoniecznie się w ogóle uda, wymaga nakładu, czy to czasowego, czy to finansowego.
    możesz dziś postanowić, że znajdziesz lepiej płatna pracę - ale niekoniecznie ją znajdziesz jutro, albo i nawet nie za pół roku.
    może bedziesz potrzebowac się dokształcić, czy przekwalifikowac (czas).
    może trzeba będzie zainwestować (własna firma) - i lepsze zarobki przyjdą w dalekiej perspektywie czasowej, a i to nie ma gwarancji.

    > Lenistwo, wygoda, niewiara w siebie, przeciążęnie pracą, obowiązkami, a może wymówki, przyzwyczajenie, wzorce z domu, bo tak robiła mama? O co chodzi?

    też. matka dwójki małych dzieci nie rzuci się na dorabianie na drugi etat, bo woli/ musi ten czas poświęcic dzieciom.
    są ludzie, którzy wolą zarobic mniej, a jednak nie być obciązonym pracą w weekendy, i miec wtedy tak zwany swięty spokój. czy to źle? czy to lenistwo? jedni ocenią, że tak, inni, że wcale nie.
  • kamarow69 19.02.19, 10:23
    Dużo w tym wymówek wg mnie. To wdrażanie tu i teraz jest mega czasochłonne. Lepiej byłoby popatrzeć "inaczej niż zawsze". Ty np. piszesz tylko o etacie. Nie widzisz innych możliwości?
  • joanna_poz 19.02.19, 10:29
    widzę.

    od października - oprocz pracy na etatcie - otworzyliśmy własną firmę.

    zeby ją otworzyć musieliśmy:
    - zdobyć pewną wiedze
    - zainwestowac w to oszczędności (bez tego w ogole nie byłoby o czym gadac)

    na lepsze zarabianie musimy poczekaćsmile
    to są fakty, nie ma tu żadnej wymówkismile
  • kamarow69 19.02.19, 10:36
    Fajne podejście. To trochę jak u nas. Też walczymy o to, żeby mieć różne źródła dochodów. Idzie bardzo powoli. Na szczęście nie musilismy dodatkowo inwestować. Narzędzia mamy. Doświadczenie zdobywamy z każdym kolejnym zleceniem. Czym się zajmujecie? Napiszesz coś więcej?
  • joanna_poz 19.02.19, 11:02
    ktoś że znajomych zażartował, że mąż tak bardzo pokochał naszego psa, którego wzięlismy 1,5 roku temu ze schroniska, że z tej wielkiej miłości do niego.. aż otworzył sklep zoologiczny.
    sklep otworzył ze wspólnikiem. oprócz inwestycji finansowej na etapie otwierania, jest na razie mega obciążenie czasowe, bo póki co łaczy to z pracą na etapie.
    ja w tym "zawodowo" nie uczestniczę, bo ktos musi ogarnąć całą resztę naszego rodzinnego zycia, zwazywszy ze mąz wraca do domu bardzo późno.

    nie takie to więc "hop siup" z tym zarabianiem więcej, to miałam na mysli odpowiadając na Twój post startowy.
  • kamarow69 19.02.19, 11:13
    Mój mąż ze spacerów z psem ma znajomą, która zrobiła tak samo jak Wy smile Po roku od otwarcia Pani mówiła mu, że sklep jest rentowny. Trzymam kciuki! Dobrych zoologicznych nigdy dość smile
  • joanna_poz 19.02.19, 13:49
    dzieki!smile
  • kamarow69 19.02.19, 14:05
    A macie obroże Kiltix w dużej ilości? Właśnie się zaczął sezon na kleszcze smile
  • mama_dorota 19.02.19, 10:56
    joanna_poz napisała:

    > widzę.
    >
    > od października - oprocz pracy na etatcie - otworzyliśmy własną firmę.
    >
    > zeby ją otworzyć musieliśmy:
    > - zdobyć pewną wiedze
    > - zainwestowac w to oszczędności (bez tego w ogole nie byłoby o czym gadac)
    >
    > na lepsze zarabianie musimy poczekaćsmile
    > to są fakty, nie ma tu żadnej wymówkismile

    Mój mąż na początku naszego małżeństwa zarabiał niewiele i też wtedy postanowiliśmy, ze rozpocznie własną działalność, czy raczej wróci do niej po kilku latach przerwy. Też zainwestowaliśmy w narzędzia i szkolenia oszczędności, ale na zyski na poziomie średniej krajowej musieliśmy długo czekać, chyba 10 lat. Mimo wszystko było warto.

    Nam odpowiada układ typu jedno pracuje na etacie, drugie na własny rachunek.

    Prowadzenie działalności oprócz zarobków umożliwia także bardziej elastyczne dysponowanie własnym czasem, co było nieocenione przy naszych budowach.



    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • kamarow69 19.02.19, 11:18
    Zgadzam się z tym. Takie bezpieczeństwo jest potrzebne. U nas akurat mąż jest na etacie (ale home offfice), ja prowadzę DG. Mąż po godzinach pracuje u mnie, a czasem robi coś ze swojej branży. Nauczyłam się przez ten czas prowadzenia DG, że zarabiać można na różne sposoby: nie tylko robiąc to, co mam w zakresie działalności. Po wybudowaniu domu planujemy np. wynajmować górne piętro. Długa droga jeszcze przed nami, bo najpierw chemy zrobić parter, wprowadzić się, wynająć mieszkanie, wykończyć górę i też wynajmować część domu. Marzy mi się za jakiś czas możliwość wyjeżdżania np. na miesiąć i pracy zdalnej.
  • agnieszka_kak 10.03.19, 19:55
    Serio ktokolwiek wynająłby pół domu w momencie gdy właściciele mieszkają na dole?
  • leda16 10.03.19, 21:25
    agnieszka_kak napisała:

    > Serio ktokolwiek wynająłby pół domu w momencie gdy właściciele mieszkają na dol
    > e?


    Letnicy, jeśli dom leży na wsi lub studenci w mieście akademickim.

    --
    www.pmiska.pl
  • kamarow69 11.03.19, 07:43
    agnieszka_kak> Pytasz serio? Mieszkasz wolnostojacym domku a wakacje spędzasz w domkach w lesie?
  • czekolada72 11.03.19, 08:33
    A to jest zły pomysł?

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • mama_dorota 19.02.19, 10:14
    Ja uważam, że nie zarabiam mało, choć w moim zawodzie można zarobić znacznie więcej.

    A teraz o mnie i moich wyborach.
    Ze 2 razy robiłam przymiarki do zmiany pracy, ale za pierwszym razem przeanalizowałam sytuację i doszłam do wniosku, że utraciłabym sporo z komfortu życia, praca stałaby się znacznie bardziej stresująca i obarczona koniecznością "siedzenia po godzinach".
    Za drugim razem wyglądało na to, że stres zbytnio się wzmaga w obecnej pracy, więc zaczęłam szukać nowej. Ostatecznie doszłam do wniosku, że tu gdzie jestem bardziej mnie cenią i w nowymi miejscu musiałabym znów wyrobić sobie markę, a z przyczyną stresu (kolega zrobił się zbyt ambitny i próbował wybijać moim kosztem) trzeba się rozprawić. Wygląda na to, że się udało, a do tego dostałam podwyżkę.

    Jakoś ciągle mi się nie opłaci przenosić w inne miejsce, a oszczędzać, czy raczej optymalizować wydatki zawsze warto, bo to ja mam panować nad pieniędzmi, nie one nade mną.

    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • kamarow69 19.02.19, 10:18
    A ile zarabiasz?
  • kamarow69 19.02.19, 10:24
    mama_dorota > Tak wiem, zadałam pytanie, którego w "nie wypada zadawać". Zrobiłam to celowo. Zarobki to tabu. Bardzo wygodne dla pracodawców. Też tak jest w Waszym środowisku?
  • mama_dorota 19.02.19, 10:47
    > A ile zarabiasz?

    Nie ma problemu. Byłabym bardziej otwarta, ale już dawno gdy mowa o zarobkach, to między ludzi wkradają się uczucia, których normalnie między nimi nie ma, więc nie rozmawiamy o tym, bo nie chcemy się na nie narażać np. zazdrość albo litość.
    Są osoby, z którymi mogę o tym szczerze porozmawiać, ale z reguły to są właśnie ci, którzy zarabiają podobnie lub więcej. Nie mówię też nigdy o zarobkach mojej mamie, bo najchętniej "ułożyłaby mi sprawy po swojemu", więc i siostry nie wiedzą. Z dziećmi rozmawiamy otwarcie odkąd nabrały do tego dość dojrzałości, aby nie rozpowiadać innym.

    Zarabiam ponad półtorej średniej krajowej (w tym jest pensja, wypłaty z socjalu i "grusza"). Poza tym abonament medyczny i multisport. Mąż w ramach swojej działalności zarabia średnio 1,85 średniej krajowej i jeszcze mamy na czysto ponad 1000 zł z wynajmu mieszkania. Nam wystarczy, a żyjemy spokojnie, tylko te kredyty trochę "uwierają", ale tak raczej w głowie, nie tak, że nam dokuczają. Wygląda jednak na to, że przy obecnej sytuacji możemy się ich pozbyć w 8 lat.

    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • kamarow69 19.02.19, 11:11
    Nie mam pojęcia ile wynosi średnia krajowa smile Wrzuciłam w google i się dowiedziałam, że są różne metodologie liczenia smile Cudowny jest też ten podział na średnią kobiet i średnią mężczyzn smile

    Ja z rodziną o zarobkach nie rozmawiam. Rodzinę interesują tylko marki aut, jakimi się jeździ i ewentualnie czy ktoś już się wybudował. Żadnych rzeczowych rozmów o finansach zarówno po mojej stronie, jak i męża.
  • mama_dorota 19.02.19, 11:19
    kamarow69 napisał:

    > Nie mam pojęcia ile wynosi średnia krajowa smile Wrzuciłam w google i się dowiedzi
    > ałam, że są różne metodologie liczenia smile Cudowny jest też ten podział na średn
    > ią kobiet i średnią mężczyzn smile

    Nie wydaje mi się, żeby były bardzo istotne różnice pomiędzy tymi wyliczeniami. Pamiętam tylko, jak się zdziwiłam 3 lata temu, że między minimalną, a średnią krajową jest teraz spora różnica. Kilkanaście lat temu ta różnica była znacznie mniejsza.

    A ile ty zarabiasz? I w jaki sposób starasz się zwiększać dochody? Do jakich dążysz?
    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • kamarow69 19.02.19, 11:39
    Górnej granicy nie ma. Przede wszystkim zarabiam na DG. Dochody mam różne, porównując lata czy miesiące (czasem nawet na ZUS jest za mało, a czasem ponad 10 tys.). Sama na pewno wiesz, jak to wygląda. Z DG na ten moment chciałabym zarabiać 6,5 tys. średnio. Z wynajmem, pensją męża byłoby rewelacyjnie. Do tego etapu teraz dążymy. To co zarobię, oszczędzamy. Plus część pensji męża. Pieniadze są na lokatach, obligacjach, czasem były w akcjach. Ale teraz wychodzimy z wszystkiego, zeby mieć na budowę. Wynajmuję 1 garaż. Regularnie korzystam z promocji bankowych. Podsumowując, zarabiam o wiele za mało w porównaniu do tego, do czego dążę,i w wielu sferach nie działam, a wiem, że powinnam. Za bardzo pilnuję kosztów, czasem za długo się waham, jestem bardzo ostrożna. W DG nikogo nie zatrudniam, a czasem widzę, że byłoby warto. Za bardzo się asekuruję.
  • kamarow69 19.02.19, 11:42
    Własnie to, o czym pisze sylwia_m to mój problem - dążenie do spokoju, zachowawczość to mój problem. Dlatego wcale nie jestem z siebie zadowolona.
  • sylwiam_m 19.02.19, 13:09
    Tylko, że może to wynika z różnych etapów życiowych. Ja mam już dom, nie mam kredytu, wkrótce dzieci się usamodzielnią. Dorabiam cały czas, ale to daje mi więcej radości niz kasy smile) Mnie chodzi o granicę, ile trzeba zarabiać, albo co trzeba już mieć żeby odpuścić. Ja oszczędność widzę też szerzej czyli nie kupuje w nadmiarze i nie wyrzucam w nadmiarze bo jednak planety żal.
  • mama_dorota 19.02.19, 13:39
    Sylwia, też sobie właśnie o tym myślę, że usamodzielnienie się dzieci ma dla mnie coraz bardziej wymiar materialny. Naprawdę się cieszę, że cały czas są z nami. Ale w planach wcześniejszej spłaty kredytów hipotecznych uwzględniam to, że swoje utrzymanie za kilka lat powinni wziąć we własne ręce, a my spłacimy kredyty i zaczniemy konkretnie oszczędzać na emeryturę.

    Po drodze wydatki na nie pewnie jednak wzrosną, bo jedno planuje studia w innym mieście.

    Myślę, że nie ma łatwej i prostej odpowiedzi na twoje pytanie ile potrzeba. Każdy ma inną sytuację, inną rodzinę i inne przyzwyczajenia oraz marzenia. Być może wiele osób żyjąc jak my głównie w domu i jako rozrywkę traktując spotkania z przyjaciółmi, raz na jakiś czas kino czy kawiarnię oraz 2-tygodniowy urlop raz w roku uznałby to za płaską egzystencje, w której się dusi. Był kilka miesięcy chyba wątek na ten temat i większość uczestników zgłaszało, że aby żyć spokojnie i w miarę komfortowo potrzebuje ok. 10.000 zł na 4-osobową rodzinę, ale większość z tych osób pisało, ze spłaca kredyt hipoteczny.

    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • joanna_poz 19.02.19, 13:48
    nie ma łatwej odpowiedzi, bo zazwyczaj/ prawie zawsze - jesli chcesz zarabiac więcej jest to duzo bardziej obciązające czasowo.

    idealne rozwiazanie - zarabiam duzo, pracuję mało (albo umiarkowanie|) i mam mnostwo czasu dla rodziny, na hobby nie istnieje, albo zdarza się niczym szostka w totka, czyli rzadko.

    wolisz zarabiac umiarkowanie (nie mówię o jakimś skrajnym biedowaniu, bo to inna sytuacja) - ale pracować 8 godzin tygodniowo? zero nadgodzin, wolne weekendy, nikt nie dzwoni po godzinach, ani nie odpisujesz na żadne maile zawodowe w domu.
    wolisz zarabiać więcej - ale poświęcasz na to 10 godzin dziennie, czasem zdarza się zarwany weekend?
    wolisz zarabiać mniej i spokojnie?
    wolisz zarabiać więcej i stres i pośpiech Cię zżera?

    itd itp
  • sylwiam_m 19.02.19, 13:53
    O dokładnie o to mi chodzi, o czym pisze joanna_poz.
  • kamarow69 19.02.19, 13:55
    A opcja, że wybieraz raz tak, raz tak nie wchodzi w rachubę? Bo ja np. mam wybór i w tym roku wybrałam bardzo ciężką pracę (tak wiem, piszę tu teraz - zarządziłam sobie dzień oddechu przed kolejnym dużym zleceniem).
    Nie mozna mieć sytemu mieszanego? Pracuję teraz, żeby nie musieć za chwilę zacząć spałacać odsetek. Popracuję intensywnie i mądrze przez jakiś czas, a potem planuję odcinać kupony.

    Ja wolę system: okresy intensywnej pracy, nagroda, odpoczynek, i znowu intensywna praca na różnych polach.
  • mama_dorota 19.02.19, 14:10
    kamarow69 napisał:

    > A opcja, że wybieraz raz tak, raz tak nie wchodzi w rachubę? Bo ja np. mam wybó
    > r i w tym roku wybrałam bardzo ciężką pracę (tak wiem, piszę tu teraz - zarządz
    > iłam sobie dzień oddechu przed kolejnym dużym zleceniem).
    > Nie mozna mieć sytemu mieszanego? Pracuję teraz, żeby nie musieć za chwilę zacz
    > ąć spałacać odsetek. Popracuję intensywnie i mądrze przez jakiś czas, a potem p
    > lanuję odcinać kupony.
    >
    > Ja wolę system: okresy intensywnej pracy, nagroda, odpoczynek, i znowu intensyw
    > na praca na różnych polach.

    Dobrze, jak można tak wybierać, ale czasem nie ma na wszystko energii. Mam dobry przykład z własnym ogródkiem. Początkowo bardzo mnie on cieszył i chciało mi się przychodzić specjalnie jeszcze w czasie budowy domu, żeby go uprawiać. Ale były okresy, gdy nie miałam na niego dość energii, upał albo choroba odbierały mi siły. Samo sianie to drobiazg, ale to regularne pielenie przez kilka tygodni, zanim warzywa wyrosną ponad chwasty potrafiło mnie przerosnąć.

    Tak więc te ciocie i babcie mogą mieć też swoje powody, dla których rezygnują z większego komfortu.


    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • kamarow69 19.02.19, 14:17
    Dlatego planuję raczej mieć krzewy i drzewa owocowe. Nieco się na tym znam (dom rodzinny i cięęęężka praca) i nie porywam się z motyką na słońce. Moja mama w warzywniaku posiała trawkę właśnie. Przestało jej się chcieć. I spoko. Tylko że jak porównam ją i jej siostrę to jedna żyje pełnią, a druga odpuszcza wszystko. To nie chodzi o te warzywa tylko postawę, chęć życia, energię, radość, plany. Wydaje mi się, że u nas jest przyjęte, że w pewnym wieku można odpuścić. Chyba Stuhr o tym kiedyś mówił, że my za szybko odpuszczamy, osiadamy na laurach.
  • bezkres 19.02.19, 18:17
    Widzisz, czasem samo życie mówi: odpuść, pieniądze to nie wszystko smile Zaczęłam pisać tu na forum w strasznym dołku finansowym, dawno temu. Oszczędzałam, dorabiałam (DG i korepetycje), było sporo pieniędzy i mało czasu na ich wydawanie. Rosła sobie taka rezerwa na emeryturę a tu diagnoza rak, w wieku 54 lat. I ta choroba zupełnie zmieniła moją postawę. energię, plany. Teraz pracuję wyłącznie na etacie, realizuję te marzenia, na które stać mnie nie było dawniej, oszczędzam mniej i dobrze mi z tym. Odliczam do tych magicznych pięciu lat, kiedy (mam nadzieję) powiem: byłam chora. Odpuściłam i bardzo dobrze się z tym czuję.
  • kamarow69 19.02.19, 18:25
    Witaj w klubie. Moja mama juz 2 lata po chemii i naswietleniach . Ja tez jestem pod opieka onkologa. Ja patrze inaczej. Nie odpuszczam, bo mam jedno zycie. A tu pisze akurat o pieniadzach, bo taka specyfika forum. Znajdzie sie jeszcze kilka rzeczy, ktore mnie zajmuja w zyciu smile zycze Ci zdrowia i spelniania marzen
  • bezkres 19.02.19, 18:43
    Dziękuję smile Też wbrew pozorom piszę o pieniądzach, o ich zarabianiu a nie oszczędzaniu. Moja DG i korki to było spełnianie się w tym, co lubię robić, okazało się, że robię to dobrze i przynosiło to naprawdę niezłą kasę. Tylko w starciu z rakiem ta kasa przestała być ważna, ważniejszy ten barszcz ulubiony przez rodzinę, gotowany kiedy poprosząwink
  • kamarow69 19.02.19, 18:56
    Tez kiedys zrezygnowalam z korepetycji. Szkoda mi bylo poswiecac czas, kiedy w domu mialam slodka mala coreczke. Tak samo odpuscilam z tego powodu kolejny tytul. Nie zalowalam nigdy. To byla bardzo dobra decyzja.
  • chocolate-cakes 19.02.19, 22:34
    Ja przy małych dzieciach pracowałam zdecydowanie mniej. Zresztą wtedy nie było aż takiej potrzeby. Miałam sporo czasu dla dzieci.
  • kamarow69 19.02.19, 13:49
    Napiszesz, jak dorabiasz? Zawsze to ciekaw informacja.
    A trzeba w ogóle odpuszczać? Pamiętasz scenę z ojca chrzestnego, gdzie Corleone dogląda pomidorów tuż przed śmiercią? Ja do tego etapu to mam jeszcze raz tyle lat ile liczę sobie w tym momencie smile Bo tak zdecydowałam. Po części patrząc ma moją mamę, teściową i szereg innych osób, które chcą świętego spokoju i odpuszczają.

    Co do kupowania to myślę, że każdy rozsądnie myślący człowiek na tyle szanuje swoje zarobione przez siebie pieniądzę, że robi dokładnie tak samo jak Ty.

    Jakie masz marzenia na tym etapie życia?
  • chocolate-cakes 20.02.19, 09:08
    mama_dorota napisała:

    > Zarabiam ponad półtorej średniej krajowej (w tym jest pensja, wypłaty z socjalu
    > i "grusza"). Poza tym abonament medyczny i multisport. Mąż w ramach swojej dzi
    > ałalności zarabia średnio 1,85 średniej krajowej i jeszcze mamy na czysto ponad
    > 1000 zł z wynajmu mieszkania.


    Tak mniej więcej mieliśmy przez całe lata przed stratą pracy męża, oprócz wynajmu, bywało ciut więcej i ciut mniej ale to prawda, że w ten sposób żyje się w miarę spokojnie i udaje się bez problemu oszczędzać. Teraz jest zdecydowanie gorzej, choć tragedii nie ma. Ale już o oszczędzaniu większych sum nie ma mowy. Niestety.
    Moja goła podstawowa pensja z bardzo małą ilością nadgodzin (tak mam w tym roku ale nie muszę mieć za rok) to średnia krajowa. Do tego dodatki, które średnio wynoszą około 500 zł. Akurat u mnie tyle wychodzi, gdy policzę średnio rocznie. No i dorabiam. Są miesiące, że sporo i wtedy mam dodatkowo pół średniej krajowej a są miesiące, że zero. No to pewnie też mi wyjdzie półtorej średniej średnio w roku. Teoretycznie dałoby się więcej, ale są dla mnie jakieś granice.
  • sylwiam_m 19.02.19, 11:18
    Może też być tak, że ktoś woli żyć skromnie i oszczędnie na etaciku w strefie komfortu. To jest jego wybór i chęć spokojnego życia. Bywa i tak.
  • kamarow69 19.02.19, 11:24
    Ja się boję, że w pewnym momencie zrobi się "smutno i staszno". Miałam już raz taki moment w życiu. Komforcik dla nas okazał się zgubny. Robienie czegoś poza - jak się okazało - wcale nie oznacza zażynania się. Jest zupełnie inaczej, niż myślałam. Ciągle żyjemy spokojnie i mamy czas.
  • kamarow69 19.02.19, 11:26
    zarzynania - zdaje się smile
  • sylwiam_m 19.02.19, 11:31
    Albo wyjście ze strefy komfortu albo żyjemy spokojnie.

  • kamarow69 19.02.19, 11:40
    Wyszłam ze strefy komfortu po to, żeby żyć spokojnie - tak to widzę. Świat wokół nie stoi w miejscu.
  • mama_dorota 20.02.19, 08:13
    kamarow69 napisał:

    > Ja się boję, że w pewnym momencie zrobi się "smutno i staszno". Miałam już raz
    > taki moment w życiu. Komforcik dla nas okazał się zgubny. Robienie czegoś poza
    > - jak się okazało - wcale nie oznacza zażynania się. Jest zupełnie inaczej, niż
    > myślałam. Ciągle żyjemy spokojnie i mamy czas.

    Możesz więcej o tym napisać? Myślę, że wiele z nas nie do końca rozumie, o co ci chodzi z tą strefą komfortu. Przecież nie ma nic złego w tym, że czujemy się dobrze w swojej pracy. Dla mnie komfort w pracy polega na tym, że lubię swoje zajęcie, czuję się w niej względnie bezpiecznie, a jednocześnie jestem zadowolona z pensji i ogólnych warunków np. lokalowych, poziomu wymagań itd.

    Na czym u ciebie polegała zmiana? Dlaczego w ogóle uznałaś, że powinnaś coś zmienić? Co to było to "smutno i straszno"?


    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • chocolate-cakes 20.02.19, 08:51
    O, też jestem ciekawa.
    Ja odżyłam po zmianie pracy półtora roku temu. Jeszcze kolejny rok miałam w starej pracy pół etatu i to było trudne, bo ciągle widziałam co się tam dzieje. Od września tylko nowa. Dobra atmosfera, różne dodatki, wszystko jest lepsze. To jest budżetówka, dla mnie nowość. Czuję się tam naprawdę dobrze, a już chciałam zrezygnować z zawodu. Komfort psychiczny w końcu mam. Widzę sens pracy.
  • ola5488 20.02.19, 09:12
    mama_dorota napisała:

    > Przecież nie ma nic złego w tym, że czujemy się
    > dobrze w swojej pracy. Dla mnie komfort w pracy polega na tym, że lubię swoje z
    > ajęcie, czuję się w niej względnie bezpiecznie, a jednocześnie jestem zadowolon
    > a z pensji i ogólnych warunków np. lokalowych, poziomu wymagań itd.

    Podobnie patrzę na komfort pracy - lubię swoją pracę, jest przyjazna atmosfera, warunki. Podpinam się do pytania smile
  • kamarow69 20.02.19, 09:22
    Mama_Dorota > Masz rację, że to wymaga doprecyzowania, bo pojawia się nam tu bardzo dużo różnych tematów i za chwilę rozmowa się rozpierzechnie w 1000 kierunków. Szkoda, ze już nie mam tyle czasu co wczoraj. Zlecenie przyszło, więc będę mniej pisała.

    U mnie "smutno i staszno" zrobiło się, kiedy mąż został zwolniony bez ostrzeżenia. Bo tak. Praca na etat w prestiżowej firmie była dla niego wszystkim i nie chciał słuchać żadnych moich argumentów, że to chora postawa. Niewiele wsześniej dostał bardzo dużą premię, której nie miał nigdzie w umowie. To zwolnienie to był szok. Przetrwaliśmy, bo nie wiedzieliśmy, co z tą premią zrobić i odłożyliśmy ją sobie na podróż do USA.

    "smutno i staszno" u mnie, kiedy 3 miesiące po podwyżce dostałam wypowiedzenie. Jak się później okazało, dziewczyna z pracy oznajmiła szefostwu, że jest w ciąży. Firma mała, postanowili się mnie pozbyć, bo też zajdę w ciążę i nie bęzie komu pracować.

    Po tym "smutno i staszno" zmienilismy podejście. Najważniejszą firmą jest rodzina. Etat jest, a za chwilę może go nie być. Jak b. dobrze zarabiasz, to tym większe ryzyko. Pilnujemy, żeby mieć różne źródła dochodów. I pilnujemy, żeby nie osiadać na laurach. Zdobywać nowe umiejętności, rozszerzać swoje możliwości, uczyć się. Mąż - mimo dobrego pracodawcy - chodzi stale na rozmowy, szkoli się. Nie dopuszczamy do stagnacji. Bezruch jest niebezpieczny.

    A już najbardziej "smutno i staszno" robi się, kiedy mąż (najczęściej) postanawia się rozwieść z kobietą, która właśnie żyje w takim samozadowoleniu. Tu na pewno znamy takie sytuacje. Dziewczyna ma 40 lat, kiepsko zarabia albo wcale, niewiele umie, potrafi świetnie zarządzać domem, ale nie finansami - no i zostaje sama. Wtedy jest tragicznie.
  • kamarow69 20.02.19, 09:26
    Wyjście ze strefy komfortu to nie jest zaraz zmiana pracy. Tak się myśli odruchowo. Raczej np. to ruszenie czterech liter, żeby np. ogłosić się wśród znajomych, że chętnie za pieniądze zrobię makijaż na wesele, bo mam czym, pasjonuję się tym od lat i chcę to robić po godzinach. Taki przykład podpatrzony w tym tygodniu u znajomej akurat. Albo np. zmiana konta bankowego. Poszukanie wśród znajomych kogoś, kto dobrze zarabia: "a może mi powiesz, jak Ty to zrobiłaś/eś?".
  • kamarow69 20.02.19, 09:30
    Wyjście ze strefy komfortu to np. zainteresowanie się stanem fianansów domowych, nie tylko kuchnią, zakupami, chemią, bo tak mama robiła. Poszukanie np. tańszego ubezpieczyciela, zdecydowanie, że chcę się czegoś nauczyć, co niekoniecznie jest "kobiece". U mnie przykład z ostatnich dni: kocioł gazowy czy rekuperacja, systemy tzw. inteligentnych domów. Mogłabym uznać, że to działka męża, a ja powinnam się tylko zająć układem ścian działowych. Taka więdza przynosi więcej korzyści niż ciągłe ścinanie wydatków.
  • joanna_poz 20.02.19, 09:46
    teraz to juz chyba przefilozofowałassmile

    to co napisałas, to zadne wychodzenie ze strefy komfortu, tylko niepodejmowanie bezrefleksyjnych decyzji, w szczegolności finansowych.

    najłatwiej bezrefleksyjnie przedłużyć ubezpieczenie u tego samego ubezpieczyciela, co rok temu, który mailem przesłał Ci juz propozycję na rok następny niz poswiecić pol dnia na poszukanie kilku innych ofert i ich porównania.

    itp itd

    korzyścią z tego zastanowienia się jest ściecie wydatków.
  • kamarow69 20.02.19, 09:59
    Wcale tak nie uważam. Może trochę nieuważnie piszę, bo się spieszę.

    To są przykłady z grona moich znajomych. Taka rozmowa: "ubezpieczenie? e, nie wiem, mąż się tym zajmuje", a tu już widać, że między nimi jest źle. "karta kredytowa? ale wiesz, ja do tego nie mam głowy, ostatnio 10 lat zapomniałam coś tam i teraz to już używam zawsze jednej karty".
    Jeśli tacy ludzie się rozwiodą - kobieta musi nauczyć się wszystkiego od nowa. Bo osiadła w tej swojej wygodnej sytuacji, na etacie, zajęła się zajęciami dzieci, ich osiągnięciami, straciła czujność, było jej wygodnie, bo mąż duuużo więcej zarabia.

    jeśłi znasz same niezależne kobiety, to tylko zazdroszę. Ja w swoim otoczeniu nagminnie słyszę"CO? Eeee, nie wiem... Mąż się tym zajmuje".
  • joanna_poz 20.02.19, 10:04
    wiesz co, gdybyś zadała mojemu męzowi pytanie o ubezpieczenie samochodu/ domu i jakiekolwiek inne, któe mamy to by odpowiedział "nie wiem, Aska tym się zajmuje", więc to jest chyba inny temat aniżeli jakiekolwiek wychodzenie ze strefy komfortu.
    raczej podziału zadań w związku.
  • mama_dorota 20.02.19, 10:20
    To nie jest temat podziału ról, przynajmniej nie dla mnie. Byłoby tak, gdybym tylko pilnowała terminów, ale polegała na dotychczasowych wyborach lub agentach. Zresztą agenta właśnie zmieniłam, bo za długo muszę czekać na obsługę.

    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • mama_dorota 20.02.19, 10:31
    Mam wrażenie, że tobie w zasadzie chodzi raczej nie o "strefę komfortu", a o "strefę lenistwa" smile

    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • joanna_poz 20.02.19, 10:36
    chyba trafiłas w sedno, ja bym też to o czym pisze kamarow nazwała strefa lenistwasmile

    przy czym, zeby nie było - te strefy wcale tak jednoznacznie nie sa złesmile czasem wrecz przeciwnie.
    takie zyciowe adhd, żeby tylko gonić, do przodu, byle gdzie, byle nie być ciagle w tym samym miejscu, wiecej, dalej itp wcale mnie nie zachwyca.
  • sylwiam_m 20.02.19, 10:37
    W tym wątku widać różnicę w wieku i doświadczeniu. Piszesz komarow69 o rzeczach oczywistych, które większość z nas przerabiała i stosuje. Zainteresowanie światem wokół nas jest raczej normą, a nie wychodzeniem ze strefy komfortu. Nie mam wśród znajomych ani jednej dziuni, która nie wie skąd biorą się pieniądze, oszczędności i , że auto się ubezpiecza oraz wymienia olej.
  • kamarow69 20.02.19, 10:41
    Mam 40 lat. Koleżanki w wieku 30-50 lat. Jesteś starsza?
  • sylwiam_m 20.02.19, 10:55
    O ok.10 lat, ale może doświadczenie inne? Mam dzieci już dorosłe i prawie samodzielne, przechodziłam przez zamianę małego mieszkania na dom, mam już pospłacane kredyty i jednak moje dzieciństwo zahaczyło o komunę. To też może mieć wpływ. Niemniej uważam, że piszesz o rzeczach oczywistych i nie jest to żadne wychodzenie ze strefy komfortu tylko normalne życie. Dla kobiet z tego forum to już zupełna norma, że uważa się na umowy z ubezpieczycielami, pilnuje finansów i dokształca, żeby mieć lepszą pracę. Do tego kilka źródeł dochodu, czasami może niewielkiego, lecz stałego, ma większość piszących w tym wątku. Oszczędza się na rachunkach i żarciu, bo raz to szkoda naszego potencjału, żeby marnotrawić go poprzez bezsensowne zakupy, przepłacanie, wyrzucanie, a dwa czasami jednak przychodzi ta czarna godzina i trzeba mocno zacisnąć pasa, bo jednak oszczędności żal i lepiej wydać mniej niż więcej. No ale to też jest oczywiste.
  • chocolate-cakes 20.02.19, 11:13
    Fajnie piszesz, Sylwia smile
  • ola5488 20.02.19, 15:28
    sylwiam_m napisała:

    > Dla kobiet z tego forum to już zu
    > pełna norma, że uważa się na umowy z ubezpieczycielami, pilnuje finansów i doks
    > ztałca, żeby mieć lepszą pracę. Do tego kilka źródeł dochodu, czasami może niew
    > ielkiego, lecz stałego, ma większość piszących w tym wątku. Oszczędza się na ra
    > chunkach i żarciu, bo raz to szkoda naszego potencjału, żeby marnotrawić go pop
    > rzez bezsensowne zakupy, przepłacanie, wyrzucanie, a dwa czasami jednak przycho
    > dzi ta czarna godzina i trzeba mocno zacisnąć pasa, bo jednak oszczędności żal
    > i lepiej wydać mniej niż więcej. No ale to też jest oczywiste.

    Też mam taką refleksję i obserwacje. Nie wiązałabym słowa "strefa komfortu" z kompletnym brakiem zainteresowania sprawami dnia codziennego, także tymi wychodzącymi poza kompetencje zawodowe.
  • mama_dorota 20.02.19, 16:35
    Wydaje mi się, że niektórych szczególnie mobilizuje kryzys finansowy. Kamarow opisała 2 sytuacje z nagłą utratą pracy, a to mi przypomniało sytuację rodziców. Zawsze oszczędzali, a zarabiali przeciętnie. Gdy tata po latach na stanowisku dyrektora stracił pracę postanowili jeden z budynków gospodarczych zaadaptować na sklep, a oszczędności wykorzystać na zakup towaru. Mieli ten sklep przez kilkanaście lat, potem już przeszli na emeryturę i budynek wynajeli komuś innemu. Myślę, że zrobili bardzo dobrze, ale tata lepiej się czuł w tej etatowej pracy i chyba jednak lepiej w niej zarabiał.

    Z drugiej strony moja przyjaciółka jako nauczyciel przedszkola ma świadomość, że na etacie nie zarobi nawet średniej krajowej. Zmiana pracy nic tu nie da, a ma ewidentny dar do tej pracy i po latach prób w innych zawodach chce zostać przy tym. Planuje otworzyć własną placówkę, organizować półkolonie. Mam nadzieję, że jej się to uda.

    Faktycznie warto szukać dodatkowego źródła dochodu, szczególnie takiego nie wymagającego wysiłku. Sama DG to z reguły spory wysiłek i czasem warto się go podjąć, czasem nie warto, a czasem trzeba.

    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • kamarow69 20.02.19, 10:39
    Ja np. musiałam wywalczyć u ubezpieczyciela w styczniu wyższe odszkodowanie. I zrobiłam to skutecznie (bez prawnika). Nie odpuszczam w takich sytuacjach. Szukam przepisów, czytam, sprawdzam, domagam się swoich praw. I taki mechanizm jest też przy prowadzeniu DG. Ten, komu się "nie chce" w końcu przestaje istnieć.
  • mama_dorota 20.02.19, 10:47
    kamarow69 napisał:

    > Ja np. musiałam wywalczyć u ubezpieczyciela w styczniu wyższe odszkodowanie. I
    > zrobiłam to skutecznie (bez prawnika). Nie odpuszczam w takich sytuacjach. Szuk
    > am przepisów, czytam, sprawdzam, domagam się swoich praw. I taki mechanizm jest
    > też przy prowadzeniu DG. Ten, komu się "nie chce" w końcu przestaje istnieć.

    Podobnie jest z reklamacjami. Czasem człowiek nie chce się męczyć. Moj mąż w wielu sytuacjach odpuszcza, a ja bardzo rzadko. A z drugiej strony chce mu się innych rzeczy np. właśnie opracowuje rozwiązanie monitoringu domu. Dawno to było planowane, ale jakoś zapomniane, a wczoraj było wlamanie po sąsiedzku.


    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • kamarow69 20.02.19, 10:56
    To chyba mamy podobne drugie połówki. Mój ma alergie na kwestie prawne, umowy itp., ale od paru dni kombinuje, jak samodzielnie zrobić automatyczne sterowanie domem smile
  • sylwiam_m 20.02.19, 10:59
    Akurat odmowa wypłaty ubezpieczenia lub za niskie odszkodowanie to norma w firmach ubezpieczeniowych. Testuja klienta, a może się nie odwoła. Większość na szczęście się odwołuje.
  • mama_dorota 20.02.19, 10:00
    kamarow69 napisał:

    > Wyjście ze strefy komfortu to np. zainteresowanie się stanem fianansów domowych
    > , nie tylko kuchnią, zakupami, chemią, bo tak mama robiła. Poszukanie np. tańsz
    > ego ubezpieczyciela, zdecydowanie, że chcę się czegoś nauczyć, co niekoniecznie
    > jest "kobiece". U mnie przykład z ostatnich dni: kocioł gazowy czy rekuperacja
    > , systemy tzw. inteligentnych domów. Mogłabym uznać, że to działka męża, a ja p
    > owinnam się tylko zająć układem ścian działowych. Taka więdza przynosi więcej k
    > orzyści niż ciągłe ścinanie wydatków.

    Teraz rozumiem znacznie więcej. Dla nas wyjściem ze strefy komfortu, czy może raczej dyskomfortu była decyzja o budowie i zaciągnięciu kredytu. Dawno temu zdałam sobie sprawę, że gdybyśmy mieli o 1 pokój więcej, to pewnie nie zdecydowalibyśmy się na budowę.

    W czasie gdy moja sytuacja mojej poprzedniej firmy zrobiła się nieciekawa, okazało się, że DG męża stanowi ważne zabezpieczenie dla rodziny. On ma może nieregularne dochody, ale jednak swoją w miarę stałą sieć klientów, jest bardziej niezależny od mnie. Mamy jednak ubezpieczenie na wypadek poważnego zachorowania, bo bez tego na wypadek choroby mógłby zostać z malutkim zasiłkiem.
    Moja firma wtedy była zależna od klienta strategicznego. Ostatecznie tak się stało, że zmienił się zarząd tego klienta i przejął wszystkich pracowników poza pracującymi już na emeryturze. Obecna praca jest stabilna (poza wysokimi stanowiskami), choć początkowo stała się trochę mniej płatna, ale to też się ułożyło.

    Ubezpieczenia co roku analizuję na nowo i dzięki temu wyłapałam np. znaczne zmiany w definicji domu w jednej polisie, w której to definicji nasz dom się nie mieści (jest szkieletowy, nie ma murów).

    Sama sobie wybrałam samochód, dużo wcześniej czytałam.

    I lubuję się w wyłapywaniu nieprawdziwych obiegowych opinii, staram się myśleć niezależnie. Biorąc kredyt sama analizowałam warunki i wypełniałam dokumenty, robiłam obliczenia i uznałam, że polecona doradczyni zaleciła nam mniej korzystne rozwiązanie. I dostałam lepsze warunki, niż doradcy twierdzili, że jest to możliwe. Niektórzy czują się komfortowo polegając na "specjalistach". Ja czuję się komfortowo, gdy sama rozumiem o co chodzi i wtedy podejmuję decyzję. Lekarz też musi zdobyć moje zaufanie, od lat uważam, że nie każdemu ono przysługuje z tytułu zawodu.
    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • kamarow69 20.02.19, 10:13
    Ale zobacz, że Ty i Joanna_poz napisałyście chyba jako pierwsze w tym wątku - od Was można się uczyć niezależności i inicjatywy smile smile smile
  • czekolada72 20.02.19, 11:18
    kamarow69 napisał:

    Poszukanie wśród znajom
    > ych kogoś, kto dobrze zarabia: "a może mi powiesz, jak Ty to zrobiłaś/eś?".

    Kamarow, ja naprawde bardzo cię lubie, ale gdybym miała się dostosować do tej rady to musiałabym np. - zostac muzykiem jazzowym; zostać inzynierem w niezwykle wąskiej specjalizacji ; odziedziczyć po przodkach kilka mieszkań; cofnąć się w lata 80-te i zacząć budowanie gigantycznego imperium handlowo-sportowego, zaczynając od handlu na Kleparzu na turystycznym stoliczku ; "wymienić rodziców" na takich, którzy ze swojego majatku zdobytego w latach 80-90 tych sa w stanie sponsorować mnie (mieszkanie, dom, auta, wyposażenie, hobby, wnuka i przy okazji DG).
    No niestety, tacy sa ci moi znajomi, którzy DOBRZE zarabiaja. No, jeszcze gdybym miała baaardzo bogatego męża celebryte, mogłabym po podjeciu wspolnej decyzji - przeniesc sie na totalne zadooopie, założyć dzialalnosc wydawniczą i nie panikować, że jak splajtuje to znajdziemy sie na bruku.
    No takie realia.

    Ja już kiedyś wyrwałam się ze "strafy konfortu" i jak już tu chyba dwie Forumki pisały - to jednak nie dla mnie. Zostanę na etacie i dorabianiu, wystarczy, ze M jest zdecydowanie "poza konfortem", a ja się skupie na nieroztrwanianiu kasy smile

    A co do pytania o zarobki. Wsrod znajomych wiele osob mowi o zarobkach, ale to jest zupelnie cos innego, niz na publicznym Forum, z opcja narazenia sie na hejt.


    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • kamarow69 20.02.19, 13:50
    A może tak 1 dodatkowa pensja z najmu garażu na Ruczaju, a druga z promocji bankowych? Tylko musialoby Ci sie chciec smile smile smile pomysl, praca 10 miesiecy, a 2 na korzystanie z zycia wink
  • czekolada72 21.02.19, 09:54
    Kamarow, to do mnie??
    No, pomysl jest swietny, najpierw musielibysmy ten garaz nabyc... A na chwile obecna, to mamy inne plany finansowe, moze za pare lat?
    Co zaś do promocji bankowych - powiem krotko - Rany Bossskie - musialabym chyba wziac urlop, zeby w ogole sie w tym polapac, bo woolnego po pracy na etacie, to jednak by za malo bylo wink

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • kamarow69 21.02.19, 10:26
    Wicej wiary w siebie smile A garaż nabyłam za 20 tys.
  • kamarow69 21.02.19, 10:33
    PS Wracamy do definicji "strefa komfortu"? wink
  • sylwiam_m 21.02.19, 11:09
    Ej ale chyba jesteś trochę w strefie cwaniactwa Te promocje są dla nowych klientów,którzy w perspektywie zostaną. Takie latanie od banku do banku dla mnie to trochę oszustwo bo zakładasz konto od razu planując je zamknąć. To nie jest dorabianie tylko trochę cwaniactwo w granicach prawa. Jedni się do tego nadają, a inni nie. To jest to samo jak stoi kosz z jabłkami i karteczka częstej się. Jeden weźmie jeden owoc, a drugi torbę. Każdy z nich się poczęstował. Absolutnie nie krytykuję,ale żadne to dorabianie i żadne wychodzenie ze strefy komfortu.
  • czekolada72 21.02.19, 11:40
    Sylwio, moze nie az tak ostro?
    Dla mnie to... no trzeba miec do tego smykałkę smile
    I tu mi od razu nasuwa sie fragment piosenki Rosiewicza:
    Nie ma handel, będzie bieda
    dobrze kupić, lepiej sprzedać
    Na co trzymać, na co chować
    przecie trzeba się targować
    smile)
    A ja nawet targowac sie nie umiem! Nawet przysłowiowej złotówki nie wytargowałam w życiu!

    To jest tak troche jak "oszczedzanie na zamianie jazdy do pracy autem poprzez jazde MPK". Owszem, moge kupic sobie karte mpk i jezdzic. ALE!
    Musze wstac 30 min wczesniej; musze jechac rano zamias 17-20 minut - prawie godzine; zamiast wracac 40 min - wracm przeszlo godzine.
    Nie zrobie przed praca zakupow. Nie zalatwie niczego po pracy, teoretycznie bym mogla, ale kolejne nie minuty a godziny odplywaja szeroko w dal. a po powrocie - padam na pysk i juz absolutnie nic w domu efektywnego nie zrobie. Do tego w trasie nadednerwuje sie az milo!
    Wiec oszczednosci oszczednosciami, zarabianie zarabianiem, ale jednak ten spokoj, ten konfort waznym (dla mnie) jest.
    wiem, ze sa ludzie ktorzy lubia adrenaline, wiem ze sa hazardzisci, gracze na giełdach etc etc no ale.. nie wszysctkich to kreci.
    Ja juz jestem wystarczajaco zadowolona, gdy znajde w necie jeden lek dla kudlatego tanszy o 50 zl, a kupujemy go co jakies 40 dni. a lekow z takich przebiciem to w ogole kupujenmy sporo.

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • mama_dorota 21.02.19, 11:42
    Czuję podobnie, ale rozumiem, ze niektórzy czują się z tym inaczej. Mój syn się połakomił na konto w PeKaO SA i też mu się wydawało, ze warto, dostał jakiś darmowy gazet za polecenie kolegom. A potem musiał pójść się wypisać, bo coś dziwnego się działo na koncie. Niby w historii nic nie było, ale saldo -0,20.
    A mnie osobiście kont wystarczy, bo:
    - Inteligo używam na co dzień i cenię sobie w nim historię rachunku z kilkunastu lat
    - mBank mają dzieci i mnie też się czasem przydaje do natychmiastowych rozliczeń z nimi
    - PKO BP mam w związku z kredytem i pasuje mi, ze między nim a Inteligo przelewam pieniądze w czasie rzeczywistym (do tego konta 1 karta płatnicza, 2 kredytowe)
    - jeszcze 1 konto w innym banku lokalnym i w nim oszczędności.

    A i tak się nieraz wkurzę, ze płaciłam kartą za mało i mi bank opłatę naliczył itp.

    Pomysł z garażem mi się podoba, ale czytałam u Marcina Wucia, że czas na inwestycje jest wtedy, gdy się już zgromadzi fundusz awaryjny w wysokości 6-miesięcznych kosztów. Inaczej większy wydatek może nas zmusić do likwidacji inwestycji.
    Nie wiem, czy potrzebujemy aż 6 miesięcy, może wystarczą 3, ale i tak tego nie mamy, to znaczy trochę jest, ale za perę miesięcy wydamy na auto.

    U nas w mieście garaży na sprzedaż teraz nie ma wcale, przynajmniej nie znalazłam ogłoszenia, a z doświadczenia swojego i znajomych wiem, że nieruchomość do wynajęcia warto mieć blisko i go pilnować.

    Przyznam, że kiedyś myślałam, że z garażu są grosze i pewnie nie warto, ale w przyłożeniu na roczne dochody wygląda to już bardziej przekonująco. Garaż może spłacać częściowo kredyt hipoteczny. Jakbym miała 2 garaże to wraz z mieszkaniem spłacałyby mi raty kredytów, więc jest to osiągalne. Ustawię sobie powiadomienia na portalach, żeby mnie zawiadamiały o ofertach.

    Odnośnie dorabiania, to moja koleżanka, a przedszkolanka, jest dobra w różnego rodzaju rękodziele. Robiła już płatne kursy we współudziale z domami kultury itp.

    Ja gdybym miała dorabiać, udzielałabym korepetycji, tak zresztą robiłam podczas studiów i po kilku latach podczas urlopu wychowawczego. Teraz szkoda mi na to wolnego czasu Ale kto wie? Może kiedyś może do tego wrócę, bo nawet lubię. Póki co namówiłam córkę do zamieszczenia ogłoszenia, tylko od kilku miesięcy nie ma chętnych w odpowiednim przedziale wiekowym (podała do 12 lat). Jako 17-latka nie czułaby się komfortowo ucząc 15-, czy 16-latka, a tylko takie propozycje były do tej pory, do tego dotyczyły chłopców. Ale to dopiero początki i ja się cieszę, że zdecydowała się na ogłoszenie.

    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • mama_dorota 21.02.19, 11:51
    Inna znajoma robiła fajne urodzinki dla dzieci, też z rękodziełem. Moja córka wracała z takich urodzin np. z komódką wykonaną techniką decoupage itp. Dziecko wracało z urodzin szczęśliwsze niż zwykle, bo szło na nie z jednym prezentem, a wracało z czymś, co samo zrobiło. A później umiało samo zrobić prezenty dla bliskich. Sprawdzało się to szczególnie z dziewczynkami w podstawówce.

    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • mama_dorota 21.02.19, 12:08
    Zapomniałam wspomnieć, że organizacja takich urodzin była oczywiście płatna dla rodziców jubilatki.

    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • czekolada72 21.02.19, 12:26
    Wiesz, to roznie bywa. Moje Dziecko w ostatniej klasie LO udzielało korepetycji dzieciakom z podstawówki i gimnazjum; rok pózniej, bedac na 1 roku studiow - przygotowywała do matury (chlopcy), nadal uczyla gimnazjalistow, zas dzieci z podstawowki ... okazalo sie, ze zamozna mama nie ma czasu na poprostu rozwiazywanie zadan, z dziecmi z 1 klasy! Stac ja bylo nie tylko na to, zeby sobie zatrudnic... guwernantke/ ale jeszcze, zeby moje Dziecko było odwozone we wskazane miejsce.
    wiec... moze niech zobaczy i nie zraza sie na dzien dobry? Ja tam zadnego talentu w tym kierunku nie mam, a to moje Dziecko ma jakis wrodzony talent do tlumaczenia i uzyskiwania wynikow.
    Moja Mama ma talent plastyczny, i przez jakis czas, gdy dopiero to wchodzilo w mode, malowała kwiaty na butlach i szklaneczkach, miseczkach etc etc - byly na prezenty i do sprzedazy.
    No jakis talent trza miec, ja akurat nie mam zadnego smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • kamarow69 21.02.19, 17:22
    Przepraszam ze dopiero teraz. Ja mam konto do kredytu w Pko bp. Zmienilismy je na konto techniczne. Z historia rachunku mam mBankowe, ale maz swoje zamknal. Na codzien uzywam wylacznie kont, ktory mi daja zwroty za zakupy. Jak taki okres sie konczy zamykam konto i otwieram inne. Nigdy nie place za zadne konta. To bank mi placi za to ze wplywa do niego pensja, ze place jego kartami debetowymi czy kredytowymi. To mialam na mysli, ze bym sie przyjrzala. W roznych momentach ten sam bank moze miec rozne warunki, dlatego sama pusisz wszystko posprawdzac. Na pewno nie warto byc lojalnym klientem. Trzymam konto w mbanku od wielu lat, sle to maz ktory je zamyka i otwiera po okresie karencji dostaje rozne bonusy. Ja zadnego bo jestem tzw. Lojalny klient.
  • kamarow69 21.02.19, 17:26
    Ale duzo ciekawych pomyslow na zarabiane zaczelo sie tu pojawiac smile sama tez ide szukac dofinansowania do planowanego domu. Ktoras z Was ma baterie folowoltaiczne albo pompe ciepla z dofinansowaniem? Bez tego pompa a piec gazowy to 20 tys. Roznicy. Akurat na garaz pod wynajem :p
  • mama_dorota 22.02.19, 11:08
    kamarow69 napisał:

    > Przepraszam ze dopiero teraz. Ja mam konto do kredytu w Pko bp. Zmienilismy je
    > na konto techniczne. Z historia rachunku mam mBankowe, ale maz swoje zamknal. N
    > a codzien uzywam wylacznie kont, ktory mi daja zwroty za zakupy. Jak taki okres
    > sie konczy zamykam konto i otwieram inne. Nigdy nie place za zadne konta. To b
    > ank mi placi za to ze wplywa do niego pensja, ze place jego kartami debetowymi
    > czy kredytowymi. To mialam na mysli, ze bym sie przyjrzala. W roznych momentach
    > ten sam bank moze miec rozne warunki, dlatego sama pusisz wszystko posprawdzac
    > . Na pewno nie warto byc lojalnym klientem. Trzymam konto w mbanku od wielu lat
    > , sle to maz ktory je zamyka i otwiera po okresie karencji dostaje rozne bonusy
    > . Ja zadnego bo jestem tzw. Lojalny klient.

    Już samo myślenie o tym otwieraniu i zamykaniu mnie męczy. Wolę jednak tę zniżkę w oprocentowaniu kredytu.

    To ile macie tych kart razem z mężem?
    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • moja_codziennosc 21.02.19, 12:29
    Sylwia, znam sytuacje z drugiej strony. To nie jest cwaniactwo. To reklama dla banku nawet jak klinet odejdzie. Bo jak nawet odejdzie to juz znając marke i możliwe ze wroci gdy będzie szukał lokaty, kredytu hipotecznego.
  • moja_codziennosc 21.02.19, 12:34
    A moze mów odejdzie, może spodoba mu sie aplikacja mobilna tego banku, moze lepsza obluga będzie niż w tym ulubionym, moze karta bankomatowa spresonalizowana. To juz interes banku aby w ciągu tych miesięcy promocji trafić w gust klienta, którego ściągnął.
  • moja_codziennosc 21.02.19, 12:35
    A moze nie odejdzie miało być
  • czekolada72 21.02.19, 11:16
    Kamarow smile
    Ale te 20 tysiecy luzne miec trzeba, albo... wziac kredyt nan. ani jedno ani drugie w tej chwili nie jest realne.
    Mam wdepnac w petle zadluzenia? To dopiero bylaby masakrrra!
    Zostane poki co przy dodatkowych grantach, nie wydawaniu glupio, nie marnowaniu zakupionych produktow, niedlugo zacznie sie ogrodek i szklarnia; no i caly czas mamy remont, wiec nawet nie chce mi sie myslec o prowadzeniu kobinacji z zakladaniem kolejnych kont i przezrzucaniem po nich pieniedzmi.
    Co oczywiscie nie zmienia faktu, ze jestem pelna podziwu dla Twoich zdolnosci smile

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • smiechupara 21.02.19, 14:57
    No dobra a dla dziecka lat 13 pierwsze konto,gdzie?
  • joanna_poz 21.02.19, 15:02
    ja dla 13 latka zakładałam w mBanku, bo sama tam mam, wiec przelewy na jego konto mam w czasie rzeczywistym.
    i jestem jego pelnomocnikiem, wiec logując się na swoje widze jego
    (zakładalismy rok temu)
  • mama_dorota 21.02.19, 15:06
    Być może coś się zmieniło, ale kiedyś tylko mBank miał rachunek całkiem darmowy od 13 lat. I nadal ma, nie wiem jak inne.

    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • czekolada72 21.02.19, 15:11
    CA maja dla dzieci

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • laguna23 21.02.19, 17:04
    Pko BP, Inteligo, Millenium
  • kamarow69 21.02.19, 17:10
    Dla dzievi moja corka miala kiedys w santanderze i kiedys w Paribasie. Oczywiscie byly to konta z fodatkowymi bonusami :p przetestowala i mowi, ze na razie woli gotowka operowac.
  • chocolate-cakes 19.02.19, 12:48
    Nie wiem z czego to wynika, ale faktycznie tak na forum jest.
    Podoba mi się to, co napisałaś.

    Ja mam swoją główną pracę oraz dwie dodatkowe. Z jednej od lat chcę zrezygnować, ale nie umiem podjąć decyzji, bo przez 3 miesiące w roku moja praca dodatkowa w zasadzie nie istnieje albo nagle z różnych powodów mogę zarabiać 30% mniej, bo ktoś może zrezygnować z lekcji, więc trzymam to wszystko, bo łącznie daje to dochód ok. Mąż zawsze miał jedną pracę, za to zarobki ok. Teraz tragedii nie ma, ale zarabia sporo mniej.
    Tak, wolę sobie trochę dorobić i mieć bez problemu na fryzjera, kosmetyczkę, jakiś ciuch. Gdzieś wyjechać, trochę odłożyć a nie tylko oszczędzać, żyć od pierwszego do pierwszego. Nigdy co prawda tak nie żyliśmy na szczęście i mam nadzieję, że nie będziemy musieli.
    O działalności nigdy nie myśleliśmy.
    Chyba nie mamy do tego daru. Nawet bym nie pomyślała o sklepie zoologicznym, bo mam wrażenie, że jest tego mnóstwo. A jednak nie smile

    Wątek podoba mi się smile
  • mama_dorota 19.02.19, 13:27
    Tak mi się jeszcze nasunęło, że cały czas powtarza się na forum i blogach, prostą zasadę, że najważniejsze jest, ile ci zostaje, a nie ile zarabiasz. Nabrało to dla mnie szczególnego znaczenia w ostatnich latach, bo nasi bliscy znajomi łącznie zarabiali podobnie jak my, ale gospodarowali inaczej i teraz nasza sytuacja mimo kredytów po obu stronach jest diametralnie inna.

    Mamy 3 kredyty, ale nasz majątek netto to teraz około 600 tys zł. Ich netto to około 0. Duże znaczenie ma to, że oni kupili mieszkanie za kredyt w CHF i zdaję sobie sprawę, że będąc na ich miejscu w tamtym czasie być może też wzięlibyśmy kredyt w CHF, a braliśmy kilka lat później, ale myślę, ze i tak można było inaczej pokierować sprawami.

    Kilka lat po zakupie mieszkania nasi znajomi musieli przeprowadzić się gdzie indziej za pracą i wynająć dla siebie mieszkanie. To mieszkanie kupione za CHF też jest teraz wynajęte, ale prawie nic nie zarabia. Mimo wszystko żyli łatwo wydając pieniądze na gadżety, restauracje, ciuchy, rozpieszczając dziecko zachciankami i nawet jak jedno próbowało to uporządkować, to drugie pytało "a kiedy będziemy żyć?".
    No i się w końcu posypało, bo ten dobrobyt zależał od "dobrej pracy" jednego z nich, która na papierze opiewała na inną kwotę, niż faktyczne zarobki. Firma zaczęła podupadać, zarobki stopniowo spadły, a w końcu już osiągnęły taki poziom, że przestało wystarczać nawet po ograniczeniu wydatków. Jednak osoba przyzwyczajona do dobrych zarobków nie chciała podjąć pracy za średnią krajową. Oszczędności nie było, narobiło się długów, jedno musiało wyjechać za granicę i ogólnie jest niewesoło, bo tam gdzie jest życie jest drogie i dobra praca, która rzekomo miała być dostępna od ręki jakoś nie znalazła się jeszcze, trzeba było podjąć taką, z której jest mniej kasy, niż można było zarobić biorąc takie łatwo dostępne w Polsce.



    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • kamarow69 19.02.19, 14:04
    Trochę jakbyś pisała o mojej młodszej siostrze. Nie potrafi z niczego rezygnować, łatwo i przyjemnie żyje na innym kontynencie, a majątku żadnego się nie dorabia i nawet tego nie widzi. Tłumaczę jej, ale jakby mnie nie słyszała. Zaczęłyśmy obie ze 2 lata temu rozmawiać o pomyśle domu. Ona ciągle nie uzbierała na wkład początkowy dla banku i jeszcze dużo jej brakuje. My zaczęliśmy załatwiać formalności. Ona koniecznie musi mieć lepsze auto niż koleżanki i nie rozumie jak ją to oddaliło od własnego domu. Standard życia jest najważniejszy i nie ma dyskusji. Ciągle słyszę "bo ja lubię łądne rzeczy, bo dla estetyka jest najważniejsza" smile smile smile No ale w razie problemów z pracą tam jej będzie łatwiej niż w Polsce, więc staram sie nie roztaczać przed nią czarnych wizji.
  • sylwiam_m 19.02.19, 14:04
    Mamy znajomych, którzy w latach 90-tych mieli fajnie prosperującą firmę. Dorobili się ładnego domu w świetnej lokalizacji i innych ekstrasów, firma prosperowała przyzwoicie. Potem żona zaczęła rozwijać swój biznes, który szedł nieźle, ale rozwijał się powoli. Po jakimś czasie była do nabycia nieruchomość w pobliżu ich domu. Żona chciała ją koniecznie na biznes, chociaż mieli z czego żyć i gdzie mieszkać i to na bardzo spokojnie. Mogli powoli rozwijać swoje biznesy, wychowywać dzieci, podróżować. Kupili tą nieruchomość w kredycie frankowym w czasie, kiedy ceny nieruchomości były w górce. Teraz nie mają nic, a nie sorry milion długu mają, dom sprzedali, rozwiedli się, ale z nowymi partnerami mieszkają w tej biznesowej nieruchomości, bardzo, bardzo niekomfortowo. Czasami zdrowiej jest jeść małymi łyżkami i warto wiedzieć, kiedy jest już nieźle.
  • kamarow69 19.02.19, 14:12
    A to nie jest tak, że szukamy przykładów, które uzasadnią naszę asekuranckie podejście? Widzisz w swojej rzeczywistości to, co chcesz widzieć, bo pasuje do Twojego światopoglądu i robisz sobie krzywdę. Bo się nie rozwiasz, nie zarabiasz więcej, nie korzystasz z okazji, żyjesz w marazmie? Potrafię Ci podać przeciwne przykłady. Też lata 90-te. Powrót do Polski, rozwinięcie firmy, sprzedaż JApończykom i cała duża rodzina jest ustawiona.
    Koleżanka z ławki - też z niczym wysżła z domu. Niedawno kupiła dom na Florydzie, bo ciepło i przyjemnie. Pracuje, bo lubi. Osiągnęła to sama. Jeden powie, że szczęściara, ja widzę, że to samo osiągnęłaby w Polsce, bo jest bardzo przedsiębiorcza.
  • sylwiam_m 19.02.19, 14:23
    Co prawda to forum Oszczędzanie czyli dużo piszemy o kasie, ale serio spokojne życie bez pogoni za kasą, to brak rozwoju? Mam w planach finansowych jeszcze remont domu, podróże i odkładanie na emeryturę, ale nie planuje przeprowadzki, nawet na Florydę smile) , bo już znalazłam swoje miejsce na ziemi. Chcę rozwinąć bardziej działalność dodatkową, ale nie planuję ani zatrudniania ludzi, ani specjalnego miejsca na siedzibę. Nie chcę zbyt dużo dodatkowej pracy, tylko tyle żeby żyć tak jak teraz tylko spokojniej finansowo. Nie cierpię życia w stresie, pośpiechu, braku czasu na wszystko, a mam już tyle lat, że mogę smile)
  • kamarow69 19.02.19, 15:25
    Zależy co masz zna myśli mówiąc "gonienie za kasą".
    Ja mam przyjemną pracę - nawet wtedy, gdy koncentruję się bardziej na zarabianiu jak najwięcej. Nigdy nie pracuję 8 godzin, bo bym się szybko wypaliła. Żeby pracować muszę być skoncentrowana. Też nienawidzę stresu i jak ktoś stoi mi nad głową. Własnie dlatego lubię pracę na własną rękę. Sama decyduję co, na kiedy, za ile. Jestem bardzo spokojną, ostrożna, zrównoważoną osobą. Żadnej sponatniczności, słomianego zapału, nieprzemyślanych decyzji smile
    To czym zajmuję się poza pracą w ramach DG też nie jest przypadkowe. Wybieram to, w czym najlepiej się czuję i co sprawia mi przyjemność. Lubię na przykład planować budżet i zajmować się domowymi finansami, lokatami, szukaniem pomysłów na dorobienie. I nie ma w tym gonienia za kasą. Po prostu zdrowy rozsądek po to, żeby właśnie nie musieć oglądać każdej złotówki, bo brakuje.
    Pracując na etat jeszcze ok 2h marnowałam na dojazd i musiałam codziennie odsiedzieć 8 h. Teraz mam dodatkowo przynajmniej 4 godziny.
  • joanna_poz 19.02.19, 15:39
    wygląda na to, że masz niezwykle komfortowa sytuację i znalazłaś przyjemny fajny sposób na samą siebie i zarabianie kasy. chwali Ci się to!

    ale nie kazdy etatowiec ma mozliwości, wykształcenie, zawód, który moze wykonywac w ramach własnej DG (nie mówie o fikcjach typu samozatrudnienie).
    nie każdy ma siłę/ odwagę rzucac się na szerokie wody, jak mój szanowny małzonek.
    i wreszcie większośc znanych mi prywatnych biznesów to jednak raczej duzo więcej niz 8 godzin.


  • kamarow69 19.02.19, 16:49
    Robię to, co może robić wiele osób. Wykształcenie humanistyczne - szeroko pojęte usługi wydawnicze.Tylko pracuję na własną rękę i z domu. Znam sporo osób, które pracują podobnie. I to grono się poszerza. Ale i też grupę osób, którym nie wyszło. Czy tak się uda zależy od konfiguracji bardzo wielu czynników.
  • mama_dorota 19.02.19, 17:29
    Też mam znajomego, który tak właśnie pracuje. Mówi, że jego firma to komputer i telefon smile.

    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • chocolate-cakes 19.02.19, 17:54
    A ja myślałam, że jesteś architektem smile
    Tak mi się jakoś kojarzyło smile
  • kamarow69 20.02.19, 08:03
    Nie sad Właśnie muszę zapłacić swojej pani architekt, bo nie jestem sad Możliwe, że Ci się skojarzyło, bo pytałam tu o rady podyczące projektu domu.
  • ola5488 20.02.19, 09:16
    sylwiam_m napisała:

    > Nie chcę zbyt dużo dodatkowej pracy, tylko tyle żeby
    > żyć tak jak teraz tylko spokojniej finansowo. Nie cierpię życia w stresie, poś
    > piechu, braku czasu na wszystko, a mam już tyle lat, że mogę smile)

    Ja jeszcze nie mogę, ale liczę na to w perspektywie 5-10 lat smile Bezpieczeństwo i stabilizacja, bez pośpiechu. Nie traktuję tego jako stagnacji, bo ja mam tak, że dopiero przy braku stresu i presji sięgam wyżyn swojego zawodu wink A poważnie, to rzeczywiście efekty są lepsze, gdy człowiek pracuje i sprawia mu to przyjemność, pracuje bo ma siły i chce, a nie w pogoni za kredytem, wykształceniem dzieci czy innymi zobowiązaniami finansowymi.
  • mama_dorota 19.02.19, 14:29
    kamarow69 napisał:

    > A to nie jest tak, że szukamy przykładów, które uzasadnią naszę asekuranckie po
    > dejście? Widzisz w swojej rzeczywistości to, co chcesz widzieć, bo pasuje do Tw
    > ojego światopoglądu i robisz sobie krzywdę. Bo się nie rozwiasz, nie zarabiasz
    > więcej, nie korzystasz z okazji, żyjesz w marazmie? Potrafię Ci podać przeciwne
    > przykłady. Też lata 90-te. Powrót do Polski, rozwinięcie firmy, sprzedaż JApoń
    > czykom i cała duża rodzina jest ustawiona.
    > Koleżanka z ławki - też z niczym wysżła z domu. Niedawno kupiła dom na Florydzi
    > e, bo ciepło i przyjemnie. Pracuje, bo lubi. Osiągnęła to sama. Jeden powie, że
    > szczęściara, ja widzę, że to samo osiągnęłaby w Polsce, bo jest bardzo przedsi
    > ębiorcza.

    Warto umieć gromadzić majątek powoli, nie szaleć za mocno. Firma, w której pracował mój znajomy, ten który musiał za granicę wyjechać właśnie na tym się przyjechała. Weszli w niszowy rynek i świetnie trafili, robili zamówienia na cały świat i było ich coraz więcej. Szaf zatrudnił za dużo ludzi, wziął w leasing za dużo maszyn, wynajął za dużo lokali. I po trochu koszty zaczęły go przerastać.

    Aby był sukces pewne rzeczy powinny zajść równocześnie: pracowitość, rozsądne wydawanie na swoje potrzeby i marzenia, przedsiębiorczość i rozsądne inwestowanie. Za mało czegokolwiek z tych rzeczy lub za dużo i z sukcesu szybko może wyjść klapa.


    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • kamarow69 19.02.19, 15:12
    Własny biznes to nie jakieś czary mary i szczęście. Chyba takie przekonanie pokutuje w wielu środowiskach.

    Moja siostra kiedyś użyla określenia "pójść do normalnej pracy", mając na myśli etat. Dużo to mówi o jej przekonaniach odnośnie prowadzenia firmy. Biznes dla niektórych to nie jest coś normalnego. Rozsądny człowiek pracuje po bożemu 8-16.00 na etacie smile smile smile

    Strasznie dużo mitów wokół tematu własnej działalności funkcjonuje.
  • mama_dorota 19.02.19, 15:33
    kamarow69 napisał:

    > Strasznie dużo mitów wokół tematu własnej działalności funkcjonuje.

    To prawda, ale spotkałam się też ze skrajnie innym podejściem, prezentowanym przez niektóre osoby, które odniosły sukces w DG. Przedstawiają to tak, jakby ten, kto pracuje na etacie sprzedawał za bezcen swoje talenty, aby ktoś inny na nich zyskiwał, jakby ten na etacie był leniwy lub mało ambitny.

    Pewnie w wielu sytuacjach mają rację, my zaryzykowaliśmy i nam wyszło. Piszę "my", bo miałam swój udział w tym, że mężowi się udało. Gdyby nie nasza wspólna dyscyplina i determinacja, żeby przetrwać, dawno uznalibyśmy, że to nie ma sensu. Jednak nie wiem, czy porwałabym się na to jeszcze raz. Wielu ludziom wokół się wydawało, ze coś źle robimy, ale tak nie było. Żyliśmy skromnie, inwestowaliśmy w szkolenia, narzędzia, reklamę, mąż rzetelnie wykonywał swoją pracę, jest uczciwy i właściwie traktował klientów, ale ciężko się było przebić i dopiero gdy sporo konkurencji wyjechało za granicę za chlebem mąż zaczął mieć dość zleceń przez cały rok.

    Z drugiej strony widzę te trudne początki jako dużą wartość, które całą naszą rodzinę ustawiły na całe życie i cenię to. Ale to nie jest dla każdego. Nasze małżeństwo przetrwało, ale czasem było strasznie ciężko i gdyby nie moja praca na etacie, która stanowiła tu bufor nie wyszłoby nam z DG. Przez lata zarabiałam więcej od męża, a kilka lat temu on mnie w tym przeskoczył i bardzo mnie to cieszy. Ale to naprawdę się stało dopiero po kilkunastu latach.


    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • kamarow69 19.02.19, 16:00
    U najpierw mężowi nie wyszło ze spółką. Ja wyciągnęłam wnioski z błędów, jakie popełnili oni ze wspólnikiem. Dlatego sama teraz np. pilnuje kosztów i zaczęłam, mając już pierwszych stałych klientów. Już po fakcie doszliśmy do wniosku, że ja po prostu mam bardziej biznesowe podejście i większą samodyscyplinę, a mąż lepiej czuje się na etacie.
    Nauczyło nas to też rozumieć obie strony, widzieć dwie strony medalu. Teraz jak ktoś u niego narzeka na właściciwli, to mąż z szelmowskim uśmiechem mówi tekiemu maruderowi "a może byś założył własny biznes skoro jesteś mądrzejszy?" Potem dodaje "ja próbowałem - to nie jest takie łatwe" smile

    Dobrze jest słuchac takich historii, bo można wyciągać wnioski dla siebie.
  • mama_dorota 19.02.19, 16:37
    Ja się właśnie nie nadaję do DG, a mąż nie bardzo na etat.
    Ale jestem bardzo ciekawa tej twojej działalności. Możesz napisać więcej?

    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • kamarow69 19.02.19, 16:52
    Napisałam wyżej smile Chwilę wcześniej.
  • austenka 19.02.19, 13:42
    Ja pamiętam Twój wątek o zarobieniu 5 tys. Poczytałam livesmarter i jakoś bałam się, że się w tym nie odnajde. Może trochę się też usprawiedliwiam- małe dziecko, dużo chce i muszę (terapie) poświęcać mu czasu a jednocześnie mało wsparcia partnera. Ale może to są wymówki i pora spróbować z tym livesmartersmile
  • kamarow69 19.02.19, 13:58
    Spróbuj jak będziesz czuła, że masz taki moment równowagi w życiu, bo tego trzeba pilnować, żebyś miała efekty. Trzymam kciuki.
  • martini-7 19.02.19, 14:32
    Z przyczyn życiowych i emigracyjnych pracuje nie w pełnym wymiarze i poniżej wykształcenia, myślę, że jest to wyjście z pewnej strefy komfortu bo, pracę zaczynałam kiedy ledwo co mówiłam po niemiecku, teraz też szału nie ma, ale dogaduje się i uczę języka.
    Biorę 9/10 proponowanych zajęć, te jedno wynika z tego, że nie zawsze gra z czasem jesteśmy tu sami, a dzieci małe i nie mogę ich samych w domu zostawić.

    --
    Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
  • austenka 19.02.19, 15:06
    Dziękuję. Na razie będę obserwować. Niestety na inna formę dorabiania nie mam pomyslu. Chyba to jest mój główny problem jeśli chodzi o dorabianie- brak sensownego pomysłu. Moje wyksztalcenie i praca zawodowa nie bardzo dają takie możliwości. A na coś calkowicie innego też brak pomysłu.
  • zonaniezona1 19.02.19, 17:56
    Tak mi się wydaje, że osiągnęłam swoje maksimum - więc nie pisze o zarabianiu. Choć jak się zastanowić to może trochę masz rację ... można trochę dorobić. I tego się trzymajmy!
  • chocolate-cakes 19.02.19, 18:49
    Zawsze można więcej i więcej dorobić. Tylko z wiekiem siły zaczyna brakować. Myślę, że koło 30 i koło 40 człowiek ma jeszcze dużo sił i zdrowia. Mnie już nie tak wiele brakuje do 50 i pomimo tego, że nie jestem chora i wyglądam dobrze i całkiem ok, czuję niestety ten wiek. Szybciej się męczę, kręci mi się w głowie, nie mam już tyle sił. Od września pracuję trochę mniej, świadomie, i jest mi tak dobrze. Dodatkowe kilkaset złotych pewnie by się przydało, żeby je odłożyć na konto, ale nie robię tego, bo chcę też żyć. Zwolniłam trochę, choć nadal mam sporo więcej niż etat. Teraz ferie a byłam w stolicy na szkoleniu i piszę duży projekt dla uczniów. W niedzielę mam uczelnię. Ale wyjeżdżam też na 4 dni jutro z mężem odpocząć smile

    Myślę, że każdy ma swoje granice i musi umieć wypośrodkować.
  • laguna23 19.02.19, 18:27
    Przeczytałam wpisać o 5000 zł. Również z tego korzystam, ale w mniejszym zakresie. Czytam bankobranie, gdzie autor również dochodzi do dużych sum. Jednak analizując oferty banków, to największy zwrot jest przy wyrobieniu i obracaniu kk a tego staram się unikać. No i wiadomo na poleceniach- a niestety wśród znajomych, rodziny mam osoby jeszcze bardziej przywiązane do "swojego jednego, jedynego" banku, że za nic ich nie zmusisz.
    Poza tym mam jakiś "wewnętrzny opór" przed otwieraniem konta tylko dla zwrotu, wiem że to głupie bo bank w stosunku do mnie nie ma żadnych sentymentów i zedrze każdą złotówkę. Poza tym o ile otwarcie konta jest na ogół przez internet, to z umową przyjeżdża kurier i trzeba być w tym domu- a zwykle mnie nie ma, bo jestem w pracy. I kolejny powód: zamykanie konta, część banków umożliwia zamknięcie przez internet i to jest ok, jednak do niektórych trzeba udać się osobiście lub wysłać list i to już nie jest oksmile. Obecnie skorzystałam z promocji Millenium i Getin, jednak mam banki do których jestem "przywiązana", wiem kolejny idiotyczny sentyment. Takie są moje powody
  • kuzkov 19.02.19, 21:07
    Dla mnie zarabanie na bankach stało się już dawno temu dodatkowym źródłem zarobku. Od kilku lat mam z tego co roku ok. 2-3 miesięcznych takich wynagrodzeń, jakie mam na etacie. Excel pomaga mi zapanować nad wszystkimi warunkami w różnych bankach i naprawdę bardzo rzadko zdarzają mi się wpadki, że coś przeoczę i kasa umknie. Teraz to już nawet nie zaglądam na livesmartera, bo po tylu latach w "interesie" dorobiłam się znajomych bawiących się w bankowe promocje, którym bardziej ufam niż blogerom.
  • mysz1978 19.02.19, 21:59
    ja dorabiam jak tylko moge. Generalnie to wychodzi mi okolo 38 godzin pracy tygodniowo (spedzanej w pracy, nie liczac tego, co robie w domu). Nie dam juz rady wiecej - ani logistycznie, ani ze wzgledu na swoje zdrowie fizyczne i psychiczne. Niestety w moim zawodzie (nauczyciel), nawet pomimo dorabiania nigdy nie bedzie Bog wie ile - w sumie mam minimalnie ponad srednia krajową.
  • chocolate-cakes 19.02.19, 22:42
    Ile netto wynosi średnia krajowa?
  • mama_dorota 20.02.19, 08:06
    chocolate-cakes napisała:

    > Ile netto wynosi średnia krajowa?

    Przyjęłam, że ok. 3500 zł, ale swoje obliczenia robiłam dla brutto 4970 zł.


    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • kamarow69 20.02.19, 08:01
    Cześć Kuzkov. Jak dobrze Cię tu widzieć smile

    Jak ktoś chce pomocy w kwestii promocji bankowych - to tylko Kuzkov smile smile smile

    Właśnie ona znowu mnie zmobilizowała w zeszłym roku i pomogła, kiedy miałam różne dylematy typu, jaka karta do płatności zagranicznych, jaka karta do telefonu. Nie znam nikogo o większej wiedzy. M.in. Kuzkov miałam na myśli, pisząc o wątkach dot. zarabiania, które na tym forum "umierają".

    Może doradzisz co zamiast Virgin Mobile po tym jak kończy mi się bezpłatne 30 min na trzeciej karcie już. Nie znalazłam nic lepszego na te 30 min niż zostanie w Virgin.
  • austenka 20.02.19, 08:49
    To ja chętnie się dołączę do "korepetycji" Kuzkov. Właśnie zastanawiam się nad promocją w Banku Millenium.
  • kuzkov 20.02.19, 18:31
    Nie zastanawiaj się tylko zakładaj konto. Millennium nie robi problemów z wypłatami z promocji. Co innego ING - zawsze miałam problemy i zazwyczaj bez reklamacji się nie dało. Teraz obiecałam, że więcej nie założę tam konta, bo szkoda nerwów. Millennium ma też fajną kartę kredytową Impresja. Warto poczekać na jakąś promocję na kk i założyć.
    Teraz jeszcze Credit Agricole płaci 200 zł za założenie konta i Inteligo 100 zł.
  • 098qwerty 20.02.19, 21:23
    mBank daje teraz 300 nowym klientom.
  • austenka 21.02.19, 10:08
    W mbanku niestety mam konto od lat i sie nie lapie.
  • kamarow69 21.02.19, 09:00
    W CA mąż zakłada z polecenia z Bankobrania. Potem ja założę z jego polecenia i kod podeślę koleżance. Inteligo planujemy założyć z oboje. 15 mąż zamknię TMUB, bo zwrot mu się kończy po roku. Ja planuję jeszcze założyć debetową w Citi. Millenium i mBank niestety już mieliśmy całkiem niedawno. Bardzo dobre promocje ma Paribas. Nie polecam ING - tak samo musieliśmy składać reklamacje. I Envelo Banku też nie polecam. To jakiś przedpotopowy twór.
  • kuzkov 21.02.19, 18:23
    Envelo Bank bardzo chwalę. Co miesiąc mam od nich 40 zł, plus darmowe wpłaty na każdej poczcie i karta płatnicza z przeliczeniem transakcji zagranicznych po dobrym kursie Visa. Jak nie zadziałałby Revolut za granicą, to warto mieć jakąś inną kartę na wszelki wypadek. Dodatkowo kilka razy robili już promocje. Raz zgarnęłam 1000 zł za operacje kartą, a kilka dni temu przyszedł kod na 100 zł do Empiku. Aplikacja mobilna nowoczesna, choć bez możliwości logowania odciskiem palca. Otworzyłam ponad rok temu i nie mam zamiaru zamykać tego konta.
  • kamarow69 21.02.19, 18:34
    Przelewasz tam wynagrodzenie faktycznie?
  • kuzkov 21.02.19, 21:38
    Tak. Nie działa przelew z dowolnego konta z tekstem "wynagrodzenie" do tej promocji.
  • kamarow69 21.02.19, 21:52
    Dlatego zamknelam smile
  • kuzkov 22.02.19, 18:41
    Dla mnie te 20 zł za wynagrodzenie to tylko miły dodatek, zresztą tylko przez pół roku dają moneyback. Ogólnie konto mi pasuje dzięki tym wpłatom na poczcie (bardziej po drodze mi na pocztę niż do wpłatomatu).
  • austenka 21.02.19, 10:07
    Założone. Podobno jeszcze warto oszczędnościowe zalozyc bo maja 2,7 dla nowych środków. Chyba sprobuje się w to wkrecic. Credit Agricole zaraz sprawdze- jakie ma warunki.
  • kamarow69 21.02.19, 10:18
    2,7 % wg mnie to mało. Getin/Idea mają co chwilę oferty bliżej 4% (np. Getin lokata mobilna do 20 tys. 3,9 albo 4%). Możesz na jakoszczedzacpieniadze poczytać o tym, czy coś ryzykujesz wg autora, zakładając w tym banku. No i Getin też ma co chwile promocje albo za polecenie, albo zwrot za zakupy. Ja czekam własnie na 250 zł z tego banku za polecenia. Tam mam na 3,5% oszczędnościowe, z którego od czasu do czasu korzystam. A o Credit Agricolae poszukaj na Bankobraniu - tam jest dokładnie opisana ta promocja.
  • austenka 21.02.19, 11:25
    Wpis o Getinie znam. Gdybym miała tam konto to nie siałabym paniki i została ale z zakładaniem konta sie wstrzymam. Za namiary na bankobranie dziękuję- poczytam. Na razie mam małą żeby nie powiedzieć zerową wiedzę i ciężko mi się po tym poruszać ale już podjełam decyzję że spróbuję.
  • kamarow69 21.02.19, 11:32
    Zacznij czegoś prostego, np. Millenium, jeśli nie miałaś. Jak zobaczysz, jak to wygląda, to już będzie z górki... Powodzenia.

    I zrób sobie tabelkę/excela z warunkami jak pisała Kuzkov.

    Zazdroszczę, że możesz pewnie zakładać wszędzie. Ja już nie uncertain

    Jak tylko możesz, to zakładaj kredytówkę z Citi. Najlepiej wybrać promocję z gotówką albo np. 400 zł w bonach do Biedronki. Z kredytówkami w Citi całkowicie bezproblemowo idzie.

    No i pochwal się, jak Ci idzie.
  • umzak 21.02.19, 14:44
    Kanałów ja się pochwalę. Zainspirowana twoim pierwszym wpisem, założyłam sobie i mężowi w Millenium. Czytam co dalej , bo ( tu może wymowka) przy moich małych bliźniakach naprawdę mam mało czasu i chce spróbować od najprostszych do spelnienia
  • umzak 21.02.19, 14:52
    Przepraszam, miało być Kamarow
  • kamarow69 21.02.19, 16:12
    Brawo!
  • austenka 21.02.19, 17:58
    To już jest nas dwie które otworzyły konto w millenium przez ten wąteksmile tez zastanawiam sie co dalej. Czytam bankobranie. Może oddzielny watek dla promocji bankowych założęsmile
  • smiechupara 21.02.19, 21:55
    Austenka, tam jest możliwość uzyskania dwóch kart do konta płatniczych?,tak mam w Santanderze,ale chętnie od nich odejdę
  • austenka 22.02.19, 11:29
    Nie wiem. Mnie wsytarczy jedna ale jak przyjdzie umowa to moge doczytac.
  • umzak 22.02.19, 10:54
    O nie nie wink... Ja założyłam po wpisie kamarow w wątku 100 zł o takim zarabianiu ...
  • austenka 22.02.19, 11:28
    To szybsza bylas. Mnie wtedy to jeszczw przerastalo.
  • umzak 22.02.19, 13:26
    Troszkę tylko wink... teraz chciałabym kartę co to z bonami do biedronki, ale na razie jest z tylko punktami, więc myślę nad czymś innym
  • austenka 22.02.19, 20:40
    Ja czekam na kk citibanku z bonusem pieniężnym. Podobno takie tez bywaja, nie tylko punkty/bony do roznych sklepów.
  • joanna_poz 21.02.19, 14:55
    pytanie poboczne:

    nie zraża Was/ nie przeraza Was/ nie odstrasza Was, że przy tych wszystkich promocjach udostępniacie, albo de facto SPRZEDAJECIE swoje dane osobowe do celów marketingowych nie wiadomo komu (jeszcze sam bank to pal sześć, ale wszedzie są wpisane "podmioty wspołpracujące z bankiem")?
  • mama_dorota 21.02.19, 15:07
    joanna_poz napisała:

    > pytanie poboczne:
    >
    > nie zraża Was/ nie przeraza Was/ nie odstrasza Was, że przy tych wszystkich pro
    > mocjach udostępniacie, albo de facto SPRZEDAJECIE swoje dane osobowe do celów m
    > arketingowych nie wiadomo komu (jeszcze sam bank to pal sześć, ale wszedzie są
    > wpisane "podmioty wspołpracujące z bankiem")?

    Mnie odstrasza. Nie tylko w bankach. I gdzie tylko muszę coś zaznaczyć, tam odhaczam, skreślam i robię co mogę, żeby to ograniczać. Nie biorę prawie żadnych kart lojalnościowych. Mam tylko na stację paliw.


    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • moja_codziennosc 21.02.19, 17:51
    Chyba nie kazda promocja wiąże sie z wyrażeniem zgody na kontakt marketingowy. Ale jeśli jest konieczna można ja odwołać przy zamykaniu konta. Podmioty współpracując ta blokada tez obowiązuje. Jeśli macie uciążliwe tel z marketingu to w czasie takiego polaczenia odwolajcie zgodę na marketing.

    Ja tez nie wyrażam nigdy zgody ma marketing. Nie chce kart lojalnościowych. Nie chce potem mieć tego spamu smsowego mailowego. Szkoda czasu na usuwanie. Albo sprawdzam sms myśląc ze cos konkretnego np.maz pisze a tam zaproszenie na wyprzedaż. Szkoda czasu na sprawdzanie takich smsów. Przynajmniej dla mnie. Ja lubię minimum szumu wokół.
  • kamarow69 21.02.19, 18:37
    Ja mam konto mailowe na takie smieci. I potem zaznaczam jako spam.
  • joanna_poz 21.02.19, 18:49
    Przy lojalnościowych
    1. Zgoda na marketing zazwyczaj nie jest obowiązkowa.
    2. Mozna nie podawac telefonu (,w banku musisz)
    3. Email mozna podac jakis dedykowany na spam. Choc ja i mojego glownego maila podaję, a potem samo mi wpada do spamu.
    Akurat lojalnościowych mam duzo i jest to kompletnie nieuciążliwe.

    Przy tych bankowych promocjach, zerknelam.na dwie, zgody byly obowiązkowe i dotyczyly przekazywania danych nie wiadomo.komu.
    (Tak. Jestem przewrazliwiona na tym punkcie, zajmuję sie w pracy m.in. Rodo)
  • moja_codziennosc 21.02.19, 19:13
    Ja przy lojalnościowych podawlam i tel i mail i potem mnie irytowaly smsy. Powypisywalam sie. Dobry pomysl z oddzielnym adresem mailowym. Te podmioty wspolpracujace to mogą byc ubezpieczyciele. Ja mialam zgodę na marketing w mbanku i nigdy nikt oprocz ichniego marketingu do mnie nie zadzwonił. Ale kiedyś cos wypełniłam w necie. I to byla maskara. I czasem nadal jest. Mimo ze dostałam namiar na administratora moich danych , odwolywalam zgodę to i tak raz na pol roku zaproszą mnie na pokaz jakoś odkurzaczy. Ale mysle ze jak ktoś dobierze im sie do tyłka pod kontem rodo, to sie ockną, że nie żyjemy w dzikiej rzeczywistości, ale rządzą nią jakieś prawa.

    Jestem zaskoczona, ze Kamarov taka inspiracja sie stała choćby dla byc moze przyszłych bankomaniakow. Te regulaminy tylko na początku wydają się takie skomplikowane. A widziałam ze ludzie maja dużo frajdy tak "po godzinach" zajmujac sie tym.

    Ja dostałam kopniaka by porozgladac sie wsrod kredytow hipotecznych. Na tym sie nie znam. Pierwszy zalatwial sam mąż. A teraz jakoś nie ma mocy i odwleka. Wiec ja zacznę od rankingu na polecanym przez was blogu Iwucia.
  • mama_dorota 22.02.19, 12:36
    Zakładając kartę lojalnościową ufasz tym firmom, ze będą honorować twoje zgodny/niezgody?
    Pewnie, że można ich ścigać po fakcie, ale wyciekających danych już nie dogonisz.

    Ale mnie martwi coś innego. Szukałam ostatnio w necie informacji o robocie kuchennym, bo stary niedomaga, a kilka dni później zadzwonił ktoś do mnie informując, że "wygrałam" robota kuchennego. Przypadek, czy Wielki Brat?

    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • joanna_poz 22.02.19, 12:49
    mama_dorota napisała:

    > Zakładając kartę lojalnościową ufasz tym firmom, ze będą honorować twoje zgodny
    > /niezgody?
    > Pewnie, że można ich ścigać po fakcie, ale wyciekających danych już nie dogonis

    powiem tak.
    skoro dostaję smsy i newsletery mailem, tam gdzie się zgodziłam, w zasadzie nie mam jakiś "nieproszonych" to chyba powinnam odpowiedziec że ufam.
    telefony marketingowe wyeliminowałam w zasadzie do zera - nawet tam gdzie jestem klientem.
  • moja_codziennosc 22.02.19, 13:21
    "ufasz tym firmom?"
    Obowiązuje je RODO. Nie mogą dysponowac danymi mając mój sprzeciw. I o tym sprzeciwie maja obowiązek poinformować firmy, do których dane przekazaly. W całych tych zgodach i niezgodach jest administrator danych i on powinien zarządzać według dyspozycji.
  • mama_dorota 23.02.19, 10:33
    To podam ci przykład.
    Wszystkich obowiązuje RODO, ale w ramach obowiązku informacyjnego jedna firma, którą kiedyś zapytałam o ofertę wysłała maila do wszystkich osób, których dane posiada z informacją, że je posiada. Mail nie miał ukrytych adresów, więc każdy dostał dane wszystkich. To raczej nie bylo celowe, tylko nieporadne działanie.

    Kraść też nie wolno, ale wielu jest zlodziei i niewielu udaje się ukarać.

    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • kamarow69 21.02.19, 17:30
    Nie.
  • kuzkov 20.02.19, 18:21
    Kamarow69 nieco mniej się teraz interesuję dawnymi sprawami, ale nadal coś tam się orientuję. Moich znajomych zostawiłam na VM. Kupuję te nowe pakiety, bo nikomu nie wystarczało stare 30 min. Jeśli ktoś dzwoni więcej niż 2 godziny miesięcznie, to robię mu RBM na kartę. Za 50 zł na 100 dni jest no limit rozmowy, 20 GB (plus okazjonalne promocje z danymi) i gratis sms do Play. Zazwyczaj zostaje im kasa na koncie, więc wysyłają sms na konkursy wink Sama będę miała problem jesienią, bo kończy mi się abonament w Play, a takiej dobrej oferty na pewno już nie dostanę. Jestem wielbicielką Play, więc dokładniej nie znam ofert innych operatorów.
  • kamarow69 21.02.19, 08:56
    Właśnie dostałam sms-a, że mi odnowili ten darmowy pakiet, mimo wcześniejszego sms-a, że ma się skończyć smile W razie czego kupię te nowe w VM.
  • smiechupara 21.02.19, 09:32
    Pogubiłam się we wpisach,czyli teraz gdzie najkorzystniej założyć konto? Oprócz Inteligo.
  • joanna_poz 21.02.19, 09:42
    ja to w ogóle jestem jakiejs starej daty i w ogole nie rozumiem..
    wy tak w kolko zakladacie te konta co chwilę gdzie indziej po to by zgarnąć 200 -300 zł i zamknąc?
    i do kolejnego banku?
  • chocolate-cakes 21.02.19, 10:07
    Ja też 😀
    Ale wiecie co, mój syn, student, zarabia już trochę i od czasu do czasu robi jakieś lokaty, zmienia banki i nam doradza... A my jakoś nie możemy się zdecydować smile
    Inne pokolenie czy co? 😉
  • joanna_poz 21.02.19, 10:23
    tak choclate- cakesmile
    inne pokoleniesmile

    mam konto w jednym banku od lat .. pewnie 15.
    i jak czytam co ja mam zrobić żeby dostac 200 zl za założenie w innym.. ilu rzeczy dopilnowąc, co zrobić w danym czasie itp itd udostepnic swoje dane w celach marketingowych podmiotom zewnetrznym, ktore potem beda do mnie wydzwaniac, a ja się będe opedzac jak mucha, przelewac na to konto 1000 zł (a potem pewnie z powrotem, skoro nie chce się pozbywać tego konta co mam), kolejna karta, pamietac żeba nia zaplacić, splacic i jeszcze wypowiedziec, bo jak zapewne nie wypowiem w momencie X to bedzie platna) - to.....DZIEKUJĘ BARDZO za te 200 złsmilesmile
    chyba wolę tego nie mieć jednak i spędzić czas przyjemniej. ot taka moja strefa komfortu, zeby dla pewnych bezsensowych z mojego punktu widzenia rzeczy nie tracic czasu, skoro mozna go spedzić przyjemniejsmile
  • smiechupara 21.02.19, 10:42
    To i tak się polapalas o co biega. Mi to trzeba w punktach jak krowie na rowie.
  • joanna_poz 21.02.19, 11:06
    z czystej ciekawości przeczytałam przed chwilą warunki takiej jednej przykładowej promocji.
    samo przeczytanie juz mnie zmęczyło smile (aaa, jeszcze trzeba załozyć aplikację mobilną).
  • czekolada72 21.02.19, 10:24
    chocolate-cakes napisała:

    > Ja też 😀
    > Ale wiecie co, mój syn, student, zarabia już trochę i od czasu do czasu robi ja
    > kieś lokaty, zmienia banki i nam doradza... A my jakoś nie możemy się zdecydowa
    > ć smile
    > Inne pokolenie czy co? 😉

    Zdexcydowanie inne! smile)



    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • moja_codziennosc 21.02.19, 10:36
    Tak to działa. Ludzie zakładają konta na czas promocji, a potem likwidują i idą do innego banku, który cos oferuje. Ale to sa zwykle jakieś dodatkowe konta, glowne maja w "ulubionym" Pracowałam w banku to mialam z tym do czynienia. Ktoś tu pisal, ze mu tak głupio dla "kasy" konto zakładać, ale nie ma co sie szczypać. Bankowi takie promocje musza sie opłaca, czesc ludzi zostanie, pozna bank, moze mu sie spodoba w nim. Nikt kto obsługuje takie konto czy potem zamyka nie spojrzy sie z pogardą ze to tylko dla kasy. To dzis normalne. Sa nawet jakeis strony, gdzie ludzie sobie plecaja rozne promocje. Sa ludzie co sledza takie promocje czy w bankach czy sklepach (bony zniżkowe) bo to im daje i pieniądze i maja z tego zabawe. Ja akurat wole zabawe w kuchni, tylne ścianki, tanie przepisy gdy chce w określonej kwocie sie zamknac. Mnie to akurat kreci. Ale kto wie. Jeśli chodzi o banki to trzeba dat pilnować, pilnować obrotu by byl maksymalny, gdy np jest zwrot za zakupy. Zależy co kto lubi, kogo co kreci podczas pomnażania oszczędności.

  • kamarow69 21.02.19, 10:24
    Możesz np. założyć konto w jednym banku, gdzie za zakupy dostajesz zwrot i po roku zamknąć je i załozyć inne, które też będzei Ci zwracało 5% za codzienne zakupy kartą. Dodatkowo masz do tego wyżej oprocentowaną lokatę, rachunek oszczędnościowy, możesz dostać premię za sam fakt otwarcia, za polecenie, np. mężowi (który też się załapie na te same bonusy) smile To jest łatwe, nie wymaga za wiele czasu, ale na pewno wymaga uwagi. Trzeba chcieć to ogarnąć. Większości ludzi się nie chce zmieniać banków i stąd ten absurdalny mechanizm (z którego skwapliwie korzystam od lat) smile
  • smiechupara 21.02.19, 10:43
    Czyli które konto teraz?
  • kamarow69 21.02.19, 10:47
    Każdy musi samodzielnie dobrać do swojej sytuacji. Ja w najbliższym czasie będę miała 2 konta w Credit Agricolae, a zamykam w Santanderze i TMUB.
  • smiechupara 21.02.19, 11:46
    A mBank? Lub millenium? Gdyby to było konto do codziennych zakupów?smile
  • mama_dorota 21.02.19, 11:55
    mBank mam, o Millenium myślałam, bo chciałam tam mieć oszczędności, ale zrezygnowałam, bo trzeba płacić kart, żeby było darmowe. Nie chcę kolejnej. I tak mamy za dużo kart, ale te akurat są uzasadnione:
    1- bankomatowa moja
    2- obniża nam oprocentowanie kredytu hipotecznego i ma limit 700 zł, na mnie
    3- wyrobiliśmy ją planując wynajęcie auta za granicą, na męża
    4- firmowa męża

    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • kamarow69 21.02.19, 12:46
    Poprzyglądałabym się tym kartom. Jak widze taki spis, to mam dużo ale... A Kuzkov pewnie miałaby jeszcze więcej smile
  • mama_dorota 21.02.19, 13:14
    kamarow69 napisał:

    > Poprzyglądałabym się tym kartom. Jak widze taki spis, to mam dużo ale... A Kuzk
    > ov pewnie miałaby jeszcze więcej smile

    Też mi się to nie podoba, ale mimo myślenia wzdłuż i wszerz raczej się nie da. I tak już z tej do Inteligo zrezygnowałam. Najmniej potrzebna jest ta kredytowa męża, ale ona nam ie przeszkadza.
    1- jak z niej zrezygnuję, to będę płacić za konto 8 zł/mc (to z kredytem hipotecznym), więc wolę mieć kartę i płacić 300 zł/mc w sklepach stacjonarnych, wtedy mam konto darmowe, a prawie zawsze to robię, czasem przegapię;
    konto początkowo było darmowe, potem zmienili te warunki
    2- pasowałoby nam ją zmienić na tę męża (nr 3), ale już pytałam w banku - musiałby być aneks do umowy kredytu, oczywiście koszt tej operacji to 200 czy 300 zł, więc ją trzymam, obrót robię płacąc w internecie
    3- czasem się przydaje
    4- firmowa męża też jest potrzebna.

    Kredytu nie zmienię, bo ma oprocentowanie 3,09 % (marża 1,37%).

    A wy łącznie z mężem ile macie kart? Kont?
    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • mama_dorota 21.02.19, 13:21
    Karta nr 4 to zwykła płatnicza, mąż często nią wpłaca gotówkę we wpłatomacie.

    --
    Spotkanie w Małżeństwie

    kazdystudent.pl
  • kuzkov 22.02.19, 18:57
    Większość kart płatniczych coś mi daje. Co miesiąc z samych kart kredytowych mam ok. 100 zł moneyback. Za żadną z nich nie płacę. Nierzadko jak chce się wypowiedzieć umowę kk, to bank proponuje moneyback, żeby tylko nie odejść. W tamtym roku dostałam od Millennium 760 zł właśnie dzięki rezygnacji z wypowiedzenia umowy.
    Jeśli tylko karta ma możliwość dopisania do Google Pay, to zawsze ją dodaję. Właściwie plastikowych kart od dawna już nie noszę, z domu wychodzę tylko z telefonem. Wypłaty z bankomatów robię tylko Blikiem.
    A ogarnięcie tych warunków jest naprawdę bardzo proste. Większość czytelników tego forum prowadzi własną księgowość. Ja przy okazji zapisywania wydatków, wpisuję w Excel spełnienie warunków w różnych bankach.
  • smiechupara 22.02.19, 19:16
    Przeanalizowałam uff ze swoim humanistycznym umysłem i chyba millenium korzystniejsze niż mBank,czy w błędzie jestem?
  • umzak 19.02.19, 22:05
    No cóż.. Ja przez ok. 10 lat pracowałam oprócz tego że na etat, to na zlecenia popołudniami i w weekendy, a taķże doksztalcałam się. Wszystko dlatego że wychowywałsm samotnie syna , na alimenty nie miałam co liczyć, do czasu ustalenia ich nieściagalnosci przekraczałam już prog uprawniający do wypłat z FA. Dzięki temu zapewniła sobie i synowi raczej dobre warunki i poznałam obecnego męża. Odpuściłem dodatkowe prace bo niestety były one kosztem czasu z synem i pojawiły się drobne problemy. W tej chwili jestem na macierzyńskim, ale już przed pomagała mężowi w DG i odciążylam to z różnych papietkowych i domowych prac. Dla nas to właśnie dodatkowy zarobek, mąż dziennie zarabia tyle co ja przez 3- 4 dni, więc jeżeli mogę wygospodarować mu trochę czasu to mamy większy dochód. W grudniu mąż przyjął bardzo duże zlecenie ( po tym jak w październiku i listopadzie pomagał mi po porodzie) i jeżeli się z nim ogarnie to biznes się rozkręci . Wymaga to od niego pracy również w weekendy i obydwoje padamy już na twarz. Mój mąż uważa też że bezsensowne tracę czas na robienie budżetu czy szukanie oszczędności, bo w tym czasie można więcej zarobic smile
  • smiechupara 19.02.19, 22:30
    Bardzo lubię swoją pracę,w której się rozwijam i tak myślę,że pewnie w niej mam dużą strefę komfortu,ale czy to źle? Jej na razie nie zamienię,ale mam jedną dodatkową w ci drugi weekend 3 h i te pieniądze w całości odkładam.W moim zawodzie,(też humanistyczne kręgi) mogłabym dużo więcej zarobić,tyle że odbyłoby się to kosztem czasu,który chce mieć dla siebie i rodziny.
  • chocolate-cakes 19.02.19, 22:40
    Ja też teoretycznie mogę wziąć więcej kursów, korepetycji, więcej grup na uczelni. To wszystko jest moją dodatkową pracą. Ale są jakieś granice i kiedyś przez jakiś czas, w sumie chyba 4 lata, ale nie pod rząd, wzięłam na siebie za dużo. Niestety byłam potwornie zmęczona i ciągle zła. Teraz jest ok, w sam raz. Na pewno też pomogła mi zmiana głównej pracy. Obecna jest super smile
  • kaszub-ska 19.02.19, 22:38
    Czasami nie da się więcej zarabiać, z powodu konieczności wykonywania też innych obowiązków, a wydatki i tak są duże, nawet rosną, a w perspektywie są jeszcze większe wydatki albo pogorszenie dochodów, więc wypadałoby oszczędzać jeszcze więcej niż zazwyczaj. No i wtedy niestety trzeba na czymś ciąć.
    Poza tym wcale nie jest łatwo znaleźć lepiej płatna pracę. Coś o tym wiem, pracodawcy bardzo oszczędzają na wynagrodzeniach, nakładają duży zakres obowiązków, ale już nie uważają, że za taką pracę powinno być wysokie wynagrodzenie). Pracodawcy nawet w przypadku zwiększenia obowiązków nie chcą podwyższać wynagrodzenia, bo nie i co na to poradzisz. Szukałam i szukam lepszej pracy etatowej, dostawałam oferty prac dodatkowych i moje doświadczenia są bardzo słabe.
  • panufoludek 21.02.19, 04:02
    To prawda. Sporo ludzi myśli jakby tu zaoszczędzić parę groszy zupełnie pomijając fakt, że te dodatkowe parę groszy można również dorobić.

    --
    CentrumAnkiet.pl - Zarabiaj na płatnych ankietach oraz udziale w panelach badawczych.
  • sylwiam_m 21.02.19, 12:24
    Ale ten wątek zmotywował mnie wreszcie do poszukania dotacji na wymianę pieca. No i bingo, można dostać sporo kasy na piec i solary. Cały wieczór spędziłam na rozkminianiu,ale jest możliwość otrzymania nawet 50 tysi. Zmotywował mnie ten wątek.
  • czekolada72 21.02.19, 12:28
    My niestety piece wymienilismy kilkanascie lat temu....

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
  • kamarow69 21.02.19, 13:13
    Ja szukam na pomope ciepla (Malopolska).
  • sylwiam_m 21.02.19, 14:32
    Program priorytet "Czyste powietrze". Można dostać na wet przy budowie.
  • kamarow69 22.02.19, 13:47
    Dziękuję! Program na 10 lat i do nowo budowanych. Maks. 53 tys. Zapowiada się dobrze.
  • kamarow69 22.02.19, 13:53
    Hmmm. Wygląda na to, że musielibyśmy mniej zarabiać, żeby się łapać na dotację. Widzałaś te tabelki: www.wfos.krakow.pl/portalbeneficjenta/intensywnosc-dofinansowania
  • sylwiam_m 22.02.19, 19:46
    Zrozumiałam, że 30% jest dla wszystkich.
  • verdana 25.02.19, 16:39
    Ja włąsnie zmieniam pracę na dużo mniej płatną. Czasem lepiej oszczędzać, niż sie zapracować.
  • nastka1979 26.02.19, 07:02
    Też niedawno to zrobiłam. Teraz cieszę się komfortem dużej ilości wolnego czasu i brakiem stresu.
  • alin9 25.02.19, 17:37
    Trzeba by było najpierw znaleźć osobę o podobnej sytuacji\poglądach na życie.Wydatki,liczebność rodziny.Wiek dzieci.Co dla jednych jest minimum dla innych zbędnym wydatkiem.Tak można wymieniać w nieskończoność.Najlepiej chyba żyć zgodnie ze sobą na każdym etapie życia.Wtedy łatwiej dostrzec nam niemożliwesmile
  • msng 14.03.19, 23:11
    www.jackrussell-terrier.pl

    --
    www.jackrussell-terrier.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.