Dodaj do ulubionych

Pieniądze mi się rozchodzą. Jak się zmotywować.

13.05.19, 12:37
W grudniu zeszlego roku założyłam sobie że oszczędze około 10 tys rocznie. Zrobiłam wstępne podliczenie i nie odłożyłam nic!
Dochodu mam 4500 zł do tego premie i kasa z pita.
Moje wydatki stałe to
Mieszkanie 530
Opłaty 140
Samochód 300
Obiady w szkole 70
Kieszonkowe 80
Opiekunka 400
Telefony 50

Mam dwoje dzieci, część czasu spędzają z tatą więc też na jedzenie nie wydaje niewiadomo ile, myślę że około 1000 zł.
Czyli stałych opłat około 2500

Widzę że zaczynam żyć ponad stan. Co miesiąc wyjazdy, w lutym ferie, w marcu koncert wyjazdowy, w kwietniu góry, majowka nad morzem. Co chwila nowy mebel, nie mówiąc o planowanych wydatkach jak ubezpieczenie samochodu itp.
Dziś złapałam się na tym że szukam sobie lotów na wypad w boże ciało.

Mam zrobione zlecenie stałe na konto oszczędnościowe ale co z tego że przeleje tam tysiąc jak potem zrobię przelew w drugą stronę na 2000.

Mam cel, chciałabym odłożyć na większe mieszkanie i nic z tego nie wychodzi.
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
    • martini-7 Re: Pieniądze mi się rozchodzą. Jak się zmotywowa 13.05.19, 12:44
      Tylko silna wola Cię uratuje. Może zacznij po mału, zamiast ten 1000 zacznij na początek 500zł przelewać.
      Inna sprawa czy masz cel? Z tego co piszesz na urlopy stać Cię bez zaciskania pasa, może masz inny powód do oszczędzania który Cię zmotywuje?
      Spróbuj maj przeżyć tak jakbyś ciut mniej zarabiała.


      --
      Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
    • olpa7 Re: Pieniądze mi się rozchodzą. Jak się zmotywowa 13.05.19, 15:39
      Dobra. Umówiłam się z partnerem że zakładamy darmowe konto i będziemy tam przelewać obydwoje i zero wypłat. W sumie przelewając po 500 zł miesięcznie plus jakaś premia i będzie mój wynik 10 tys. A nie będzie to tak odczuwalne jak przelew po 1000.

      A jakieś rady odnośnie niekupowania? Lub odpuszczania sobie ciągłych wyjazdów? Jak teraz sobie uzmysłowiłam to na weekendy wyjeżdżam kilkanaście razy w roku plus dluzsze wyjazdy: wakacje, ferie i majówka.
      Jak ktoś mi wysyła zdjęcie że gdzieś wyjechał to ja od razu szukam lotów. Mimo że mam zaplanowane już trzy kolejne wyjazdy...
        • olpa7 Re: Pieniądze mi się rozchodzą. Jak się zmotywowa 13.05.19, 16:00
          Nie doliczam bo sobie założyłam ile ja chce odkladać. Do tego faktycznie nie mieszkamy razem ale możliwe że do końca roku się to zmieni. Na wyjazdy mnie stać bo jak napisałam moje koszty życia nie są wielkie. Poza tym staramy się jeździć budżetowo. No i partner też placi swoje za wyjazdy.
          Alimentów nie mam bo mamy mniej więcej opiekę naprzemienna.
          • martini-7 Re: Pieniądze mi się rozchodzą. Jak się zmotywowa 13.05.19, 18:04
            Jak zrezygnować z wyjazdu kiedy Cię stać i lubisz, jak przestać wydawać kiedy lubisz🤔 cały problem z Tobą jest taki, że Ty LUBISZ i musisz teraz jeśli nie całkiem zrezygnować to po prostu ograniczyć.
            Wielkie brawa za konto i zamiar przelewów, obyscie wytrwali. Może załóż też konto na podróże? Przelewaj tam jakąś rozsądną kwotę i tylko kiedy zebrana tam kwota pozwoli wyjeżdżaj. Reasumując dochód dzielisz na konto oszczędnościowe (tu jeśli rozumiem zbierasz na mieszkanie), konto na podróże i rozliczeniowe na życie.

            --
            Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
      • 3zos3 Re: Pieniądze mi się rozchodzą. Jak się zmotywowa 13.05.19, 20:01
        Jeśli chodzi o niekupowanie - u mnie doskonale działa odkładanie zakupu na później. Powiedzmy, że chcę kupić nowe kubki. Wybieram model, sklep itp. Po czym - nie kupuję i obiecuję sobie, że jeśli rzeczywiście będę je chciała, to kupię je za 3 dni. To daje mi czas na przemyślenie zakupu i bardzo często z wybranych rzeczy rezygnuję. Innymi słowy - nie kupuję spontanicznie. (Oczywiście nie dotyczy to elementarnych potrzeb w stylu jedzenie czy leki).
        Dodatkowo polecam zapisywanie wydatków i po jakimś czasie obserwacji wyznaczenie sobie limitów na poszczególne kategorie (zwłaszcza z tych, z których teoretycznie można by zrezygnować). Ale niech te limity nie będą drastyczne, bo ich nie dotrzymać. Aktualizuj je co miesiąc.
        Z wyjazdów bym nie rezygnowała.
        • 3zos3 Re: Pieniądze mi się rozchodzą. Jak się zmotywowa 13.05.19, 20:15
          No i zrób przegląd posiadanych rzeczy ("posprzątaj" w mieszkaniu). Szafka po szafce, albo kategoria po kategorii. Może się okazać, że masz więcej rzeczy niż myślisz i pomoże Ci to w decyzjach o niekupowaniu (np. okaże się, że masz 4 pary letnich butów i nie potrzebujesz kupować kolejnych). Przy okazji sprzątania pozbądź się niepotrzebnych rzeczy (sprzedaj, nawet za nieduże pieniądze; oddaj, wyrzuć). Nie kupuj nowych, zanim nie zuzyjesz starych.
        • mama_dorota Re: Pieniądze mi się rozchodzą. Jak się zmotywowa 15.05.19, 07:44
          3zos3 napisał(a):

          > Z wyjazdów bym nie rezygnowała.

          Z żadnych? Autorka ma plany zakupu mieszkania, wyjeżdża daleko średnio raz na miesiąc i radzisz jej nie redukować tych wyjazdów? To na czym ma oszczędzać? Na jedzeniu, energii? Sama widzi w czym problem, tylko szuka porady, jak z tym wygrać.

          Wyjazdy można ograniczyć dwojako - jeździć bliżej i taniej albo rzadziej, ale to oczywiste, że to pierwsza sprawa do zmiany. Też lubimy jeździć, ale po ustaleniu priorytetów dostosowujemy zakres i koszty podróży do możliwości.
          --
          Spotkanie w Małżeństwie

          kazdystudent.pl
          • mama_dorota Re: Pieniądze mi się rozchodzą. Jak się zmotywowa 15.05.19, 07:51
            Jest taka metoda bezwysiłkowego odkładania pieniędzy. W większości firm można złożyć wniosek o to, aby określona kwota z wypłaty trafiała od razu na inne konto. Do tego konta najlepiej nie mieć karty płatniczej i po prostu traktować go tak, jakby go nie było.

            --
            Spotkanie w Małżeństwie

            kazdystudent.pl
            • olpa7 Re: Pieniądze mi się rozchodzą. Jak się zmotywowa 15.05.19, 08:22
              Zrobilam zlecenie stałe, w sumie mam jedno konto bez opłat które mi nie jest potrzebne. Karte najwyżej zniszczę big_grin
              Staram się ograniczyć te wyjazdy. Mam wyjazd z pracy do spa i chciałam sobie go przedłużyć z partnerem ale jednak z tego zrezygnujemy. Na boże ciało też pojedziemy do niego choc myślałam wcześniej o zagranicy, a w lipcu nic. Skorzystamy z Warszawy bo nigdy nie ma na to czasu albo pogoda zła. A latem dzieje się tu mnóstwo.
              • mama_dorota Re: Pieniądze mi się rozchodzą. Jak się zmotywowa 15.05.19, 09:49
                olpa7 napisała:

                > Zrobilam zlecenie stałe, w sumie mam jedno konto bez opłat które mi nie jest po
                > trzebne. Karte najwyżej zniszczę big_grin
                > Staram się ograniczyć te wyjazdy. Mam wyjazd z pracy do spa i chciałam sobie go
                > przedłużyć z partnerem ale jednak z tego zrezygnujemy. Na boże ciało też pojed
                > ziemy do niego choc myślałam wcześniej o zagranicy, a w lipcu nic. Skorzystamy
                > z Warszawy bo nigdy nie ma na to czasu albo pogoda zła. A latem dzieje się tu m
                > nóstwo.

                Super! Jak dobrze wszystko zorganizujesz, to bezkosztowo albo niskokosztowo uzyskasz niewiele mniej, niż dotąd.
                --
                Spotkanie w Małżeństwie

                kazdystudent.pl
          • 3zos3 Re: Pieniądze mi się rozchodzą. Jak się zmotywowa 15.05.19, 18:48
            Tak, na tym etapie bym nie rezygonowała z wyjazdów. Tym bardziej, że autorka twierdzi, że jeździ niskokosztowo. Z doświadczenia wiem, że częste wyjazdy nie muszą być drogie.

            W pierwszej kolejności zrezygonowałabym z kupowania niepotrzebnych rzeczy (drobiazgi, gadżety, dodatki do mieszkania, z którego i tak planuje się wyprowadzić, rzeczy z których nie korzysta itp) - w szczególności z wszystkiego, co mieści się w katergorii zakupów kompulsywnych. Potem zastanowiłąbym się, czy nie przepłacam za rzeczy, które uważam za niezbędne (może zakupy w innym sklepie, może większe zakupy rzadziej, może mniej jedzenia na mieście).

            Kluczowa moim zdaniem jest analiza, gdzie tak naprawdę rozchodzą się pozostałe pieniądze i co z tym można zrobić (chociażby ta codzienna kawa na mieście i słodycze, o których wspomina autorka). Znając dokładnie profil wydatków można myśleć o dalszej optymalizacji. Oczywiście może okazać się, że oszczędności w zakresie podróży będą niezbędne. Ale nie zaczynałabym od tego, mimo że wydaje się to być najłatwiejsze.

            Generalnie - szukałabym oszczędności nie obniżających znacząco jakości życia. Jeśli ma być to skuteczne, długofalowe oszczędzanie, nie powinno powodować dużego dyskomfortu (jak z odchudzaniem). Zgaduję, że nie jest to kwestia wprowadzenia reżimu na parę miesięcy, po których można sobie kupić mieszkanie i wrócić do "normalnego" funkcjonowania. I nie jest to też sytuacja kryzysowa (w przypadku której zastosowałabym oczywiście inną strategię).
    • ardiss1 Re: Pieniądze mi się rozchodzą. Jak się zmotywowa 13.05.19, 20:52
      Oj ja miałam tak samo kiedyś 😀 ile bym nie miała tyle bym wydała. I któregoś dnia tak zaczęłam liczyć ile pieniędzy przelecialo mi przez palce i się przerazilam☺ teraz na wakacje jeżdżę raz w roku. Nie kupuje kompulsywnie. W zasadzie jeśli nie potrzebuje to nie idę do sklepu. Staram się korzystać z tego co w domu
      Jeśli zabraknie kremu do stóp to kremuję stopy balsamem do ciała. Oszczędności tworzą się z drobnostkami. Na prawdę. Widzę to po sobie. Na przestrzeni trzech lat w zasadzie zupełnie zmieniłam swoje myślenie. Pewnie ze zdarzają się nieprzewidziane sytuacje. Ale wiem ze nie mogę spłacić kredytu szybciej jeśli będę kupować sobie co rusz coś albo wybierać drogi kierunek wakacyjny. No nie da się mieć ciastko i zjeść ciastko. Trzymam kciuki ! Powodzenia 😊
    • zonaniezona1 Re: Pieniądze mi się rozchodzą. Jak się zmotywowa 13.05.19, 22:15
      Jeśli szczęście uzależniamy od zakupów to zawsze coś znajdziemy do kupienia. Polecam wątek o niekupowaniu przez 1/2 roku. Co do wyjazdów - rozumiem Cię ... Ja z kolei latam palcem po mapie.... Np dzisiaj już zaczęłam szukać wyjazdów na długi weekend - a potem otrzeźwienie, że kasy mało..., ze w lipcu jadę na urlop, a taki wyjazd to niewyjęte 600 zł . I tym sposobem przełożyłam wyjazd na lato ... i też nie 700 km od domu, ale 350. Tym sposobem zaoszczędzę na pewno. Na wyjazd na 3 dni wydam 140 noclegi, 180 transport - a jedzenie to jak w domu... W sierpniu może też wypad nad morze na parę dni i tyle...
      A wyjść Ci wyjdzie jak naprawdę tego będziesz chciała.., bo samo nic nie wychodzi...Trzeba po prostu bardzo mocno chcieć !
      • kamarow69 Re: Pieniądze mi się rozchodzą. Jak się zmotywowa 31.05.19, 10:04
        Jak mi się pieniądze tak rozchodziły, to zrobiliśmy w domu naradę kto z czego najbardziej się cieszy. Wyszło na to, że wolimy większe wyjazdy, a rzadziej. Bo te mniejsze weekendowe nie zostawały nam w pamięci.
        Ustaliliśmy, że jedziemy 4 razy w roku na wyjazd zagraniczny. Założyliśmy na to budżet i na cały rok spokojnie szukaliśmy lotów i noclegów (z tableką w excelu na te cele). To nas motywowało to dyscypliny w weekendy. Na zasadzie - możemy z tego zrezygnować, bo już za 6 tygodni jedziemy do Londynu.
        Używam czasu przeszłego, bo w tym roku zminiliśmy strategię. Budujemy dom, wyjazdy chwilowo nam się też przejadły. Teraz cel jest inny. I motywuje chyba jeszcze bardziej, bo to coś dużego, bardziej wymagającego.
        Ale nie czułam, że "muszę ograniczyć wydatki na atrakcje". Jak masz cel - taki mocny, który jest wspólny dla całej rodziny - to prawie eliminujesz uczucie, że potrzebne są jakieś wyrzeczenia.
        Wiem, że nie wszyscy muszą lubieć planowanie. Nam to naprawdę ułatwia życie i umożliwia znacznie pełniejsze korzystanie z niego. Grunt to wiedzieć, czego się chce NAJBARDZIEJ i nie rozdrabniać się. Życie jest za krótkie na pierdoły. A zawsze możecie zmienić stategię, jak się okaże niedobra albo się zużyje.
    • purchawka2017 Re: Pieniądze mi się rozchodzą. Jak się zmotywowa 14.06.19, 12:31
      Mam dwa konta.
      Jedno "duże" - tam wpływają wszytskie dochody. Z tego płacę też "rzeczy konieczne i urzędowe" - czynsz, rachunki, obiady szkolne itp.
      Na sprawy bieżące wypłacam sobie raz na tydzień na drugie konto , zwane "kontem doraźnym" określoną sumę pieniędzy, która ma mi starczyć na tydzień na jedzenie, drobne zachcianki i inne bieżące zakupy ( zalezy od przychodów i wydatków w danym miesiącu - jest to od 400 - 700 zł). I tu nie ma zmiłuj. Jak chcę kupić ciucha to musze przyciąc na łososiach, jak wiem, ze musze zatankować to nie szaleję w szmateksie. Przy takim gospodarowaniu to co zostaje jedzie na konto oszczędnościowe.
      Wkacje, meble itp. większe wydatki płace z konta oszczędnościowego.


      --
      Przepraszam za literówki, mam niesprawne palce. smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.