Dodaj do ulubionych

Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny?

13.01.09, 12:09
Bo ja nie. Podam przykład. Sąsiadka biadoli, że jest bardzo biedna, załatwia w szkole stypendium, prosi o ubranka po dzieciach, pyta w spozywczym, czy są przecenione bułki itp. Jednak niedawno jej mąz wygadał się, że zarabia 2000 na czarno, warzyw ani mięsa nie kupują, bo dostaja ze wsi, nie jedzą suchych ziemniaków, ale z kotletem itp.
Po namyśle stwierdzam, że ja nie znam bardzo biednych ludzi ani dzieci, które nie dojadają. Nie widzę tez w sklepie, by ktos kupował wędlinę za 10 pl czy gorsze gatunkowo banany... A Wy znacie biedne rodziny? Widujecie biedę?
Obserwuj wątek
    • martabg Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 13.01.09, 12:29
      Tak,widywałam niestety.
      Były to dzieci objęte pomocą społeczną, wydawałam im posiłki.
      Z początku nie chciały jeść zup z mięsem, później okazało się, że
      nie znają tego po prostu.
      Brudne, głodne i bez nadzieji.
      Szukające za wszelką cenę zainteresowania ("a mój wujek się wczoraj
      powiesił na strychu"- powiedziane z uśmiechem na ustach, jakby powód
      do dumy, bo nagle wiele osób chciało wiedzieć od niego więcej).

      To była niezła lekcja pokory wobec pieniędzy...
        • mirabeela Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 13.01.09, 14:42
          Nie znam żadnej biednej rodziny. Coraz częściej przekonuje się, że osoby
          nazywane biednymi są z tego powodu, ze w życiu przydarzyło im się jakieś
          nieszczęście. I nie ma to nic wspólnego ze statusem materialnym.

          Siostra cioteczna w wieku 23 lat urodziła dziecko: jest od tego momentu
          ''biedna'', bo nie pracuje, ale studiuje i jest na utrzymaniu rodzicowi..
          Rodzice mają jeszcze 2 dzieci, po 30 roku życia, które założyły już swoje rodziny..

          Pan stracił prace i jest od teraz 'biedny'. W rzeczywistości prace na prace
          zmienił, bo pracuje w Anglii, i kasę przesyła, a żona z dziećmi są w Polsce, ale
          są 'biedni'..

          Nie widzę umierających z głodu, widzę osoby, które dumnie obnoszą się z tym, że
          są biedne. Wypytując o zasiłki w OPS, bo maja akurat sytuacje, która spełnia
          wymogi, przyznania takiego zasiłku..

    • teacherka Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 13.01.09, 17:31
      To dziwne, ze nie widujecie biedy. Ja znam sporo biednych ludzi - z racji zawodu
      dowiaduje sie sporo o rodzinach i sytuacji niektorych.
      Czasami bieda az piszczysad
      Widuje tez ludzi w sklepie, ktorzy oszczedzaja kazdy grosz.
      Znam ludzi, ktorzy nie maja na wegiel, bu ogrzac mieszkanie.
      Jest sporo biednych ludzi. Ale tez mnostwo zamoznych. A miedzy nimi duza
      przepasc i jeden drugiego nigdy nie zrozumie...
      • jednorazowy3 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 25.01.09, 19:27
        o przeklinaniu czy o tym, ze pali papierosy i na chleb nie ma?

        jesli o przeklinaniu to nic dziwnego, jest to teraz normalny jezyk u dzieci, młodzieży, dorosłych i emerytów, niezależnie od statusu społecznego

        jesli chodzi o palenie papierosow to podobno nalog bardzo ciezki do pokonania, czesto prowadzacy to nerwic i innych chorob
      • sikorka68 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 26.01.09, 00:53
        nitka215 napisała:

        > znam panią, która przyszła z papierosem w ustach do swojej koleżanki pożyczyć
        > pieniądze bo " k...a na chleb nie ma" Co o tym myślicie?

        W sklepie pan poprosił mnie o prę groszy na bułkę, pasztet już miał. Potem przed
        sklepem widziałam jak wyciąga papierosa i beztrosko pali.
        Ja takim nie daję. Ci ludzie nie są tyle biedni, co racze żebranie to ich sposób
        na życie.
        Natomiast spotkaliśmy rodzinę, która przez pewien czas była wręcz w tragicznej
        sytuacji- im się pomagało.
    • tabaluga0 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 13.01.09, 19:38
      ja nie widuje biednych, bardzo biednych, ale nawet te 2000 to tez niewiele.
      Policzyc oplaty np moje to ponad 1000zl, jakies leki, badania odpłatne, bilety
      autobusowe, bo czasem gdzies trzeba pojechać, to spore wydatki,a trzeba jeszcze
      zjesc i czasem kupic cos do ubrania.

      A co do "samotnych mam", w sumie dobre wyjscie: ja mialam straszne klopoty, zeby
      przyjeli moje dziecko do przedszkola(dopiero wizyta w urzedzie miasta pomogla),
      gdybym była niby samotna nie byloby klopotu, rowniez zasilki tez sie naleza, czy
      jakies pomoce na rozpoczecie szkoly. Nie widze w tym nic zlego, jesli para
      mieszkająca razem bez slubu faktycznie malo zarabia.

      Ale znam osobę , ktora ma 2 czy 3 mieszkania na wlasnosc, wynajmuje je na
      czarno, nie placac podatku, sam pracuje na czarno, jest zarejestrowany w
      urzedzie pracy jako bezrobotny zeby miec ubezpiecznie i wyjezdza sobie do
      sanatorium za darmo z mopsu.To juz jest chamstwo.

      --
      mój synuś:
      foto.onet.pl/33m79,v44l84s5m5s0
    • tabaluga0 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 13.01.09, 19:45
      raz widzialam kobiete w tesco przed swietami, bardzo skromnie ubrana, kupowala
      slodycze tescowe, czyli z reguly tansze niz np Milka, pomyslalam, ze pewnie dla
      dzieci na swieta, ale skoro nie stac na slosycze bardzo dobrej jakosci i co za
      tym idzie drogie, kupila chociaz niefirmowe, ale tanie. Tak mi sie jakoś żal
      zrobilosad

      A kiedy pracowalam kilka lat temu w banku, przyszla pani, pielegniarka, ktorej
      córka zmarla i nie miala na pogrzeb(bo z zusu dadza kase ale dopiero po
      przedstawieniu rachunków za pogrzeb), chciala kredyt gotowkowy 1000zl na
      pogrzeb. To było strasznie przykre. Oczywiscie dostala ten kredyt i splacila w
      calosci. Potem przyszla po kolejny, zeby kupic cos na prezent na 18 urodziny
      swojej drugiej corce. To przkre, ze trzeba zyc od 1do 1 bez oszczednosci na
      wypadek choroby itd. Ja z resztą tez nie mam takich oszczednoscsad Mam nadzieje
      ze nic zlego nas nie spotka.
      --
      mój synuś:
      foto.onet.pl/33m79,v44l84s5m5s0
        • hugo43 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 13.01.09, 20:16
          moi rodzice to naprawde zamozni ludzie.kupa kasy na lokatach
          (kilkaset tysiecy,albo i wiecej),ojciec pracuje,mama na
          emeryturze,nowy duzy samochod,ponad 100m mieszkanie w warszawie bez
          obciazen itd.ale gdy sie poslucha mojej mamy i ja poobserwuje to
          bieda piszczy:lata po lidlach,kupuje tylko najtansze
          zarcie,soki,czesto na granicy waznosci.na dodatek ma image na uboga
          krewna,30 zl na fryzjera to 2 miesiace komentuje,nosi ubrania po
          mnie itd.na dodatek co bym jej nie chciala oddac to zawsze sie
          przyda.ulubiony temat rozmow to ile co podrozalo,kto ma jaki
          rachunek za gaz itd.ogolnie nie umiem z nia przebywac w jednym
          pokoju dluzej niz 20 min,bo wciaz biadoli.i wierze,ze takich osob
          jest wiecej.dlatego moja wrazliwosc na biede jest malo
          wyostrzona,moze jest wiecej tak szalonych osob jak moja mama?ona
          wprost upaja sie kryzysem,wciaz jeczy ze bedzie jeszcze gorzej itd.a
          na dodatek czestuje herbata "minutka" parzona z jednej torebki na
          dwa kubki!!smilemoze to jest recepta na bogactwo?
          • ellw41 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 25.01.09, 22:38
            DOBRZE ze to widzisz krytyczniej-fakt nie muszą tak oszczędnie żyć
            ale moze to im pozostało po jakieś biedzie??JA tez tak mam ,ale
            nazywam to oszczędnością ,gospodarnością ;}}Nie mam az takiej biedy
            ale zyję skromnie,b wychowuję samotnie syna ,mam kłopoty ze zdrowiem
            i nie umię chodzić po dary-wolę ciuchlandy no i niestety popalam
            fajki..Z związku z tym ze nie stabilnej sytuacji finansowej -nie
            jestem prawie nigdzie zapraszana ,niestety,za biedna??Na początku
            b.to przeżyłam teraz juz sie przyzyczaiłam -takich ludzi jest
            więcej.tylko poczucie godnosći nie pozwala im krzyczec bo i tak mało
            kogo to obchodzi.zMOPSU radzę sobie z dodatkami mieszkaniowymi na
            zimę i tyle..
    • olesia301 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 13.01.09, 20:01
      Moja ciocia jest zakonnicą i prowadzi świetlicę dla dzieci z
      biednych rodzin. To , co ona opowiada o tych dzieciach, to się w
      głowie nie mieści. Ostatnio dwójka rodzeństwa sprzedała w
      antykwariacie swoje podręczniki za 5 zł, bo nie mieli na jedzenie.
      Rodzice oczywiście piją i mało co się dziećmi przejmują.
      To najbardziej boli, gdy dzieci tak cierpią, bo dorośli to nawet
      mogą dorobić.
      Moi rodzice pojechali na wycieczkę z tymi dziećmi - cieszyło ich
      wszystko, nawet zwykłe cukierki.

    • woman-in-the-city Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 13.01.09, 20:51
      Tak widuję, znam i nie wszystkim można pomóc...Bieda taka prawdziwa jest
      skrywana,prawdziwa bieda nie zali się,nie prosi, nie żebrze...Ostanio
      pomagaliśmy kiedys z męzem małżeństwu , obydwoje z domu dziecka, bez rodzin, bez
      wsparcia,z dwójką małych dzieci. Wiecie z czego ten starszy chłopczyk się
      najbardziej cieszył? z kurtki zimowej,ze ją będzie miał i z
      samochodziku...Pokora to jest rzecz bezcenna ,a uczy ją często bieda, taka
      prawdziwa ,nie fikcyjna i wydumana bieda bliźniego.
    • magdalaena1977 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 13.01.09, 21:35
      polskiedrogi napisała:
      Ja bym rozróżniła dwie rzeczy
      - rodziny patologiczne czy dysfunkcyjne, gdzie większość problemów wynika z
      nadużywania alkoholu, nieleczonych chorób psychicznych, braku normalnych więzi
      rodzinnych itp.
      I z takimi rodzinami miewałam do czynienia tylko na praktykach a i to rzadko.

      - rodziny, które żyją bardzo skromnie, ale starają się jakoś trzymać fason. I
      takie osoby miałam wśród kolegów w szkole - brak nowych ciuchów, wakacje u
      babci, oszczędny budżet w domu.
      --
      Magdalaena
    • kasiaaaa24 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 14.01.09, 08:57
      Dobre pytanie. Jak bym dłużej pomyślała, to pewnie bym odnalazła
      takie przykłądy – aczkolwiek teraz nikt mi na myśl nie przychodzi.
      Myślę, że to zależy po prostu od środowiska w którym się człowiek
      obraca czy gdzie mieszka. A takich ludzi co tylko mówią że bieda, to
      kilka znam. I też zastanawiam się, jak ktoś wcześniej, czy czasem to
      nie jest klucz do dobrobytu...
      --
      gotowaniecieszy.blox.pl/html - Ja kulinarnie
    • beatrycze123 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 14.01.09, 10:49
      Odkąd mieszkam w Warszawie rzadko, choć na pewno są (patrz akcja "świąteczna
      paczka"). W liceum koleżanka dostawała od rodziców 10 zł tygodniowo
      (mieszkałyśmy w bursie), bo 5os. rodzinę utrzymywał jedynie ojciec-kolejarz.
      Dopiero jak poszła na studia i dostala stypendium to na cokolwiek było ją stać.
      Blisko domu rodziców jest osiedle takich najgorszych lokali do których się
      eksmituje ludzi, nie ma tam nawet bieżącej wody, w niemal każdym mieszkaniu (czy
      domku, to sa takie szeregówki) jest rodzina z 2-6 dzieci.
      • jamajka79 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 14.01.09, 11:41
        Czytałam i siedziałam cichosad Ja pochodzę z takiej rodziny w której bywało i
        tak, że chleba nie było kila dni, była np tylko gorzka herbata. Mama załatwiła
        mi darmowe obiady w szkole myślicie, że chodziłam??? Pewnie, że nie bo bałam
        się wytykania palcami, że jem za darmo, wolałam siedzieć na lekcji i zamiast o
        nauce myślałam, czy dzisiaj będzie tak samo jak wczoraj. Wyśmiewano mnie za to
        jak chodziłam ubrana, pluto na mnie. Pamietam jak zabrakło węgla to spalismy w
        kurtkach, jak w szkole wychowawczyni ciągle wypytywała się kiedy przyniosę kasę
        na składki. Najgorsze wspomnienie to takie jak mielismy wycieczkę klasową i
        rodzicom udało się za nią zapłacić, ale ja musiałam pokręcić godziny odjazdu
        i się spóźniłam i nikt po mnie nie przybiegł a moja szkoła była oddalona od
        mojego domu o jakieś 120metrów. Zamiast do liceum poszłam do zawodówki bo tam
        były płatne praktyki i dzięki nim mogłam w ogóle tą szkołę skończyć. Przykre,
        ale i pouczające tylko powiedzcie to dziecku, które jest tylko głodne, albo
        marzy o pierwszej parze nowych spodni...
        • sorbek Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 14.01.09, 11:55
          O rany - strasznie to smutne co piszesz - najgorsze właśnie jak to dziecku
          wytłumaczyć sad
          Jak byłam w ciąży powodziło nam sie znacznie gorzej niż teraz i pamiętam ze
          właśnie najbardziej bałam się biedy ze względu na dzidziusia sad
          Mam nadzieje ze teraz powodzi ci sie lepiej - bo to co przeszłaś to coś strasznego
          • jamajka79 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 14.01.09, 12:17
            Nie napisałam wszystkiego bo po co... chciałam tylko napisać, że biedni ludzie
            byli są i zawsze będą. Może faktycznie są nie zaradni życiowo, tak jak np moi
            rodzice którzy oboje całe życie ciężko pracują i nigdy nic z tego nie mieli i
            nie umieli prosić o pomocsad Pamiętam jak z młodszym bratem marzyliśmy żeby
            zabrano nas do domu dziecka bo tam dzieci dostawały codziennie jeść i
            kombinowaliśmy jak to jedzenie byśmy przemycali do domu hehe. A teraz????
            powiedzmy, że żyjemy z mężem na przeciętnym poziomie mamy dochodu ok 3tyś na
            trzy os stałych opłat nie wiele bo mieszkamy z teściami w ich domu. Nie jest
            źle, staramy sie pomagać moim rodzicom i innym potrzebującym, których jest
            naprawdę wielu tylko trzeba szeroko otworzyć oczy bo tak jak ktoś już napisał ci
            na prawdę biedni nie chwalą się tym i nie narzekają...
        • dominikjandomin Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 14.01.09, 14:20
          jamajka79 napisała:

          > Mama załatwiła
          > mi darmowe obiady w szkole myślicie, że chodziłam??? Pewnie, że nie bo bałam
          > się wytykania palcami, że jem za darmo,

          Wiem, jak było. W mojej szkole były obiady dla biednych dzieci. Ale do tego
          LISTA wywieszona na tablicy, z imieniem, nazwiskiem i klasą, które dzieci
          dostały obiad za darmo, dostępna publicznie dla wszystkich.

          Dzieci, mimo publicznych awantur czynionych przez nauczycieli... nie chodziły.
        • maggie134 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 26.01.09, 07:35
          Hmm.. az tak zle u mie nie bylo, ale wiem co masz na mysli. Obiad zawsze na
          stole byl ale 5 dni w tygodniu skladal sie z zupy a w niedziele wielkie swieto -
          zazwyczaj byla mortadela. Ciezko bylo moim rodzicom wyzywic 4 dzieci - ale
          robili wszystko, zebysmy tej biedy zbyt mocno nie odczuwalu. I rzeczywiscie -
          nie sadzilysmy jako male dzieci bysmy byly jakos szczegolnie pokrzywdzone.
          Dopiero jak przybylo nam lat zaczelysmy odczowac chec posiadania wlasnego
          ubrania (nie takiego po rodzinie czy z darow), jakichkolwiek wlasnych pieniedzy
          itd.
          Bieda w moim domu byla cicha, spokojna, pozbawiona dramatyzmu. Moi rodzice
          pracowali na dwie zmiany, babcie przynosily warzywa z dzialki, w wakacje
          jechalismy zbierac truskawki...
          Pamietam, ze zszokowalam kiedys ciotke, do ktorej pojechalismy na urodziny
          odmawiajac stanowczo zjedzenia szynki twierdzac... ze to nie szynka i ona sie
          nie zna. Dla nas jedyna "szynka" byla mortadela... na cieplo w niedziele do obiadu.
          Bylo biednie, ale daleko tej biedzie bylo do tego co opisuje jamajka79. Biedy w
          moim domu z zewnatrz nie bylo widac. Dzieci czyste, nie wyglodzone przesadnie,
          ubrane... a ze spodnie przechodzily przez wszystkie siostry pokolei zbierajac
          kolejne laty - tego widac nie bylo.
          Dzisiaj patrzac wstecz podziwiam moich rodzicow. Podziwiam to, jak z niczego
          byli w stanie wyczarowac cos. Mieszkalismy na 30 metrach kwadratowych (1 pokoj)
          wiec z polowy kuchni wyczarowali pokoj dzicinny - 2 na 2 metry - ale zawsze.
          Po co jednak pisze to wszystko? Otoz piszecie, ze nie znacie biednych ludzi -
          wierzcie mi - znacie - tylko o tym nie wiecie. Bieda sie nie obnosi, siedzi
          cicho - wstydzi się. To ze biedy nie widac, nie znaczy jeszcze, ze jej nie ma.

          p.s. jamajka79: Szczerze ci wspolczuje. Bieda, ktora odbiera dziecku cieplo i
          jedzenie jest dramatyczna.
    • mazel_tov Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 14.01.09, 13:23
      Sama nie pochodze z wybitnie zamożnej rodziny, w zasadzie godna nie chodziłam,
      ale pamietam jak w najchudszych latach mama cerowała mi spodnie łatami ze
      starego obicia fotela (nieźle, co). Pamiętam, jak marzyłam o książce która był
      ilustrowany slownik jezyka angielskiego, rodzice kupili go w precencie
      komunijnym mojej stryjecznej siostrze, zapytałam, czy jej sie podoba,
      odpowiedziała, ze juz taki ma. byłam rozgoryczona. Kiedy inne dzieci biegały w
      jeansach, jak przecierałam na tyłku kolejne getry za parę groszy, i tak w koło
      macieju.
      Ale jak tak czytam jamajke, to dochodze do wniosku, ze miałam normalna sytuację.

      bardzo natomiast uderzyło mnie to co napisałaś o nauczycielce, ze wypytywała o
      składki. u mnie w podstawówce było podobnie, z kolegą, był biedny, mama chora, z
      2 dzieci, kazde z kim innym. daniel źle się uczył, miał popsute zęby, ale zawsze
      chodził czysty. Wychowawczyni w 8 klasie podstawówki stawiała mu 1 za 1 z powodu
      braku podreczników do j. rosyjskiego, które były nowe i nie dało sie ich odkupic
      od starszych klas. Kosztowały w przeliczeniu na dzisiaj około 80zł. Daniel
      dostawał 1 za 1 i płakał, bo jeszcze nie zdązył nic zrobic a juz miał 3
      jedynki. Któregos dnia przez łzy powiedział, ze nie ma pieniędzy na nie, bo w
      wakacje za mało zarobił...

      były dzieci które do szkoły nosiły banany (chciaz pamietam,ze mi mama nie
      pozwalała, mówiła, ze inne dzieci nie maja i nie musza patrzec jak ja jem), były
      tez takie które nosiły suchą kromkę chleba.

      Teraz mieszkam w centrum warszawy, na kazdym kroku ktos wyciąga rece po
      pieniądze, bo głodny. nie daje.
      • jamajka79 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 14.01.09, 13:34
        mazel_tov oj pamiętam te marzenia o dżinasachsmile
        > Teraz mieszkam w centrum warszawy, na kazdym kroku ktos wyciąga rece po
        > pieniądze, bo głodny. nie daje.
        ja też nie daję, ale jak na parkingu podchodzi do mnie chłopak może 13 latek z
        pytaniem czy może umyć mi szyby to nigdy ale to nigdy nie odmawiam i zawsze
        płacę. Raz poczęstowałam go pączkiem i wiecie co usiadł w kątku na parkingu i
        jadł go z takim smakiem, że aż się miło mi zrobiło na sercu, niby nic taki
        pączek, ale ja wiedziałam co on czuł jedząc go
        • woman-in-the-city Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 14.01.09, 13:42
          Bo tak to jest jedni udaja biede, a drudzy wstydza się powiedziec,ze są głodni
          ,mój tato robiąc raz zakupy zobaczył takiego na oko 8 latka, który wstydził się
          poprosic o pare groszy.Obok była budka z hot - dogami, tato kupił mu porcję
          razem z frytkami i sałata, dziecko chyba caly dzien było głodne, bo pochłonęło
          od razu... Tato sie prawie popłakał jak mi to opowiadał, bo sam jako dziecko tez
          odczuł biedę..
        • kasiaaaa24 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 14.01.09, 21:03
          Teraz sobie coś przypomniałam. Jakieś 2 lata temu czekaliśmy z mężem
          na tramwaj w centrum Krakowa, pod Teatrem Bagatela. Miejsce zawsze
          pełne ludzi. Obok budka z kebabami. Do kosza na śmieci podchodzi
          mężczyzna (bardziej dzidziuś, ok. 80 lat). W zasadzie czysty, nie
          pijany, trzęsącymi się rękoma wyjmował z kosza resztki bułek z
          kebabów i zjadał. Wmurowało nas. Podeszłam do Niego, zapytałam czy
          przyjąłby od nas trochę jedzenia. Obok jest sklep spożywczy.
          Zrobiliśmy Mu zakupy a On się popłakał. Bo ciągle musi wybierać –
          leki czy jedzenie. Może dlatego, że nie mam styczności z taką
          skrajną bieda, ale długo nie mogłam dojść do siebie. Potem
          żałowaliśmy, że nie wzięliśmy do niego numeru, lub gdyby nie miał,
          to adresu.
          --
          gotowaniecieszy.blox.pl/html - Ja kulinarnie
    • kabaste najgorsza jest bieda gdy chodzi się do szkoły 14.01.09, 14:19
      u mnie w domu w czasach mojego dzieciństwa też się nie przelewało, nie była to
      może skrajna bieda ale żyliśmy raczej skromnie. Nie byłoby tak źle gdyby nie
      szkoła i wredna wychowawczyni. Moi rodzice nie płacili żadnych składek typu
      komitety i inne bo nie było na to pieniędzy no i ta wychowawczyni na forum klasy
      kierując się do mnie zawsze mówiła, że wie, że są w tej klasie osoby, które stać
      na płacenie składek, a nie płacą i perfidnie wgapiała się we mnie - nie muszę
      wam chyba pisać jakie to było dla mnie upokarzające. Teraz jak ją spotykam to
      ona zawsze się do mnie uśmiecha, próbuje zagadać, ale odwracam głowę - na taką
      złą kobietę patrzyć po prostu nie mogę...To samo było w liceum, chodziłam do
      tzw.elitarnego, bogaci rodzice posyłali tam swoje dzieci, a te szpanowały czym
      się dało. I tam też ze strony nauczycieli biedne dzieci odczuwały gorsze
      traktowanie. Dla mnie w biedzie to jest właśnie najgorsze, nie to że codzeinnie
      jesz chleb z masłem, nie to że nie masz co na siebie włożyć, najgorsze jest to
      jak ktoś ci dokopuje bo jesteś biedny, jak ktoś to wytyka i uważa cię za gorszą
      osobę.
    • tracja4 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 14.01.09, 16:05
      Ja też miałam takie dzieciństwo. Ale u mnie w domu były okres kilku
      lat, że rodzice pili. Pamiętam mój żal, jak chodziłam z ojcem na
      zakupy i po zakupach szedł na stoisko monopolowe - wtedy prosiłam
      go, żebyśmy wrócili i żeby kupił mi batona czy czekoladę, a on za
      każdym razem mówił, że nie ma pieniędzy, po czym kupował wódkę.

      Nigdy nie płaciłam składek w szkole, więc oczywiście wychowawcy przy
      całej klasie na mnie za to krzyczeli...
      Marzyłam o jeansach. Wydawało mi się, że jeansy to oznaka bogactwa.
      Praktycznie nie miałam ubrań. W zimie bywało, że chodziłam w
      adidasach, kiedyś dostałam kozaczki, ale na wiosnę okazało się, że
      wyrosłam już z trampek i wiosnę przechodziłam też w kozakach. Śmiali
      się ze mnie w szkole, bardzo bolało. Skarpetek i majtek brakowało
      standardowo. Matka mi pisała zwolnienia z wuefu, bo nie miałam
      nawet getrów żeby ćwiczyć.

      W któryś dzień tygodnia w podstawówce mieliśmy zajęcia z gotowania.
      Przez cały semestr mnie wtedy nie było, bo trzeba było przynosić
      swoje produkty spożywcze. Poszłam tylko raz, zrobiłam kisiel i
      dostałam opr od nauczycielki, bo dzieci robiły wyszukane desery. A
      ja żeby kupić tę torebkę z kisielem szukałam po śmietnikach butelek
      do zwrotu.

      Pamiętam, że bywały okresy, że jedliśmy tylko placki ziemniaczane
      albo jajko sadzone z ziemniakami, bo to można było zrobić z
      ziemniaków i jajek. I tak w kółko. Kiedyś wróciłam z wakacji u babci
      i z przejęciem opowiadałam mamie, że babcia na śniadanie skroiła dla
      mnie jednej całego pomidora na kanapki! W domu dostawało się
      plasterek pomidora na jednej kanapce z kilku. O ile był sezon na
      pomidory i były tanie.

    • fk_83 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 14.01.09, 19:50
      Obserwuję ten wątek i...jest mi strasznie smutno. U mnie w domu też bywało różnie, ale nie o tym chcę pisać.
      Z racji wykształcenia i obserwacji rzeczywistości widziałam niejedną biedną rodzinę. Powodów tej biedy wiele i niekoniecznie była nią patologia. Ale rzeczywiście biednych rodzin nie widać, bo oni tą biedę ukrywają. Byłam w niejednym takim domu- klepisko zamiast podłogi, brak bieżącej wody etc. Ale w wielu domach porządek, schludnie choć strasznie ubogo. Dzieciaki zadbane jak na takie warunki naprawdę dobrze. Tacy ludzie nie proszą o pomoc, bo się wstydzą. Dlatego tej prawdziwej biedy nie widać.
      A z drugiej strony tacy, którzy mają postawę roszczeniową, "bo ja jestem biedny", a są to młodzi, zdrowi ludzie, którzy spokojnie mogą pracować, tylko nie chce im się, bo lepiej brać.
    • sorbek Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 14.01.09, 21:05
      jamajko tak myślę ciągle o tym jak ciężko musiało być twoim rodzicom że wam tak
      źle i nie mogą zapewnić wam podstawowych rzeczy nie mówiąc już o spełnieniu
      marzeń - a przecież każdy rodzic chciałby żeby jego dziecko miało wszystko i
      było szczęśliwe - wiem wiem pieniądze szczęścia nie dają ale dzieci nie zawsze
      to rozumieją - straszne wolę sobie nawet nie wyobrażać jak musiało im być ciężko
      - wam tez na pewno ale oni mieli na pewno jeszcze poczucie winy
        • hugo43 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 14.01.09, 22:29
          jeszcze raz sie wypowiem,mamy maly pub w centrum warszawy i jak to w
          centrum nonstop przychodza osoby po prosbie.czasem mowie,ze chetnie
          zaplace za umycie okna jakies 1,5 na 2 metry,dam caly
          osprzet,rekawiczki np.za 10zl.roboty na 10minut,po prostu nawalic
          piany i sciagnac.nikt jakos nie chcial przez 3 miesiace.natomiast
          miejscowe pijaczki chetnie to robia,wynosza smieci za zlotowke
          itd.mimo,ze wydadza to na tanie winko,to mi to nie przeszkadza.
          • miska_malcova Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 14.01.09, 22:45
            niestety hugo tu muszę się z Tobą zgodzić sad
            Mam mały weekendowy dom na wsi. Wokół domu jako żywopłot rośnie ałycza -
            wyjątkowe ustrojstwo, trza mocnego chłopa do tego i sporo czasu, bo duzo tego.
            Mój mąż nie zdążył go obciąć, więc poprosił sołtysa, aby rozpuścił wici, że u
            nas "można dorobić", a sołtys dokładnie mówił w jaki sposób. Rodzice wysyłali do
            cięcia żywopłotu kilkunastoletnie dzieciaki, a sami skomentowali ofertę, że
            "jeszcze nie zgłupieli, żeby zap*** u miastowych. Wola suchy chleb jeść" uncertain
            Płaciliśmy dobrze, ale to nie jest praca dla dzieci. W końcu przyszedł do nas
            19-latek z ofertą wink Ściął żywopłot i powiedział, że może jeszcze pociąć drewno
            za dodatkową kasę. Konkretny dzieciak wink Uwinął się z wszystkim w 3 dni.
            • babeth Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 15.01.09, 08:10
              Zgadzam się jak wyżej że trudno jest pomagać. Przez kilka lat za pośrednictwem
              sióstr pomagaliśmy takiej pijącej rodzinie z 5 dzieci. Ale siostry ostrzegały
              nas że nie wolno dawać za dużo bo to pójdzie na handel i wódkę a nie dla dzieci.
              Nie wiem co z tych ubrań, butów i artykułów papierniczych zostawało dla dzieci a
              co sprzedawali dalej.
              • roxanna1336 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 16.01.09, 07:15
                Wstyd mi ale ja jestem włsnie taką biedna mamą , ktora kupuje przecenione koncówki wędlin czy rzeczy na granicy terminu przydatności do spozycia , albo przecenione banany po 1zl , ktora ubiera dzieci w ciuchlandach , albo dostaje ubrania i buty od zaprzyjaznionych osob . Jeszcze 2004roku moja stytuacja byla kompletnie inna miała swoja firme i zatrudniałam dwie pracownice , nie miałam rzadnych problemów finansowych . Niestety rozwód , potem choroba doprowadzily mnie tu gdzie gdzis jestem . Pewnie powiecie ,że mam kompa i internet , owszek komputer kupilam w czasch kiedy jeszce pracowałam , a internet (40zl ) , moge odliczyc ze stypendium szkolnego . Mieszkam w małym miasteczku , rozwieszałam ogloszenia ,że szukam pracy , sprzatnie , prasowanie mycie okien , a nawet drobne pzrerobki krawiecki . Na ogloszenie o sprzatnie zadzwonila 1 osoba i jak powiedziałam jej5zl za godzine to zrezygnowała , o szycie nawet nikt nie zapytal . Dzięki internetowi internetowi poznałam osoby , ktore mi pomagaja inaczej bylo by nam bardzo ciezko . Jestem im bardzo wdzieczna . Bardzo ciezko jest sie przyznac do tego ,że jest zle , ciezko i wstyd jest prosić o pomoc . czasmi jak czytam na forum ,że wyrzucacie jedzenie lub inne rzeczy ściska mnie w dolku . ostanio zwrróciłam sie z prosba do Biedronki , mam ich sklep w pobliżu domu , aby pzrekazwyali mi rzeczy ktore lądują w kontenerze . Sklep wyrzuca jedzenie do kontenera na śmieci . Niestety mają takie pzrepisy ,że nie wolno im nic pzrekazac musza wyrzucac . Wychowuje obecnie 4 dzieci , najstrsza corka od wrzesnia zaczeła prace i radzi sobie sama , przy mnie jest jeszcze 3 dzieci , 8, 7 i 5 lat .Nie piszę o tym ,zeby ktokolwiek mi pomagał , nie taki jest moj zamiar , jakos mi smutno dzis i postanowiłam napisac o tym . Jesli ktos chiałby to poczytajcie o mnie na moim blogu .
                roxanna1336-hcv.blog.onet.pl/
                Mam jeszcze taką nadzieję ,że i moje zycie sie odmnieni , będę mogła pracowac i bedzie OK smile
                • woman-in-the-city Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 16.01.09, 13:55
                  Roxanno wierzę,że wyjdziesz na prostą, Twoją ostoją są i będa zawsze dzieci.
                  Teraz jest Ci ciężko, bo ich rozwój, utrzymanie i wychowanie kosztują, ale wierz
                  mi za tych kilka lat wspomnisz ,że warto było.One się usamodzielnią wczesniej,
                  czy poźniej i będa dla Ciebie podporąsmile
                  Sytuację podobną w jakiej Ty jesteś znam...Mój ojciec był wychowywany razem z
                  rodzeństwem przez samotnie wychowująca ich matkę(mój dziedek zmarł ,gdy tato
                  miał 13lat).Było skromnie, biednie, ale schludnie.Tato był zawsze bardzo
                  ambitny,a jako najstarszy z rodzeństwa zaczął wcześnie pracowac(dodam ,ze innej
                  rodziny nie mieli i nikt im nie pomagał)skończył technikum,potem studia na które
                  sam zarabiał(pracował od 13 roku życia), utrzymywał swą matkę i
                  rodzenstwo.Wszyscy wyszli na prostą, babcia moja juz nie żyje, ale doczekała
                  tych lepszych, tłustych lat...I tych wasnie tłustych lat życzę Tobie roxanno,
                  napewno nadejdą...smile
                • magisterium Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 18.01.09, 11:42
                  Roxanno1336, ze wzruszeniem przeczytałam twój wpis - ale zycie bywa
                  okrutne. Czy to kwestia tylko jedzenia czy np. ubran dla dzieci,
                  itp.? ja mam troche ubrań uzywanych dla dziewczynki, ok. 10 lat,
                  szkoda mi je oddawać na PCk, bo wiem co z nimi dalej sie dzieje,
                  może Tobie by sie przydały? Skąd jesteś? Ja iwem, że trudno przyjąć
                  czasem pomoc, ale jkaby co, to daj znać.
                • polskiedrogi Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 23.01.09, 14:53
                  Roxanno, na pewno Ci się polepszy. Podziwiam, że mimo wszystkich przeciwności nie popadłaś w depresję, że dbasz o dzieci, starasz się. Jest źle, ale lepiej dzieciom jeść wędlinę za 10 zł niż trafić do Domu Dziecka.
                  Mi też się nie przelewa. Mam, jak to się mówi, za mało pieniędzy, by żyć, za dużo, by umrzeć z dziećmi. Też nieraz kupię ciuchy w używanych, z tym że mieszkam w dużym mieście, a te ciuchy, które wybieram, są całkiem całkiem. Od razu dokładnie je piorę i namaczam na całą noc w płynie do płukania, potem mają ładny świeży zapach.
                  Pocieszam się tym, że moje dzieci dobrze się uczą i są oczytane. A internet mam i wole pogłodzić się, niż zrezygnować. Internet to jednak kontakt na świat, pociecha dla duszy, to i darmowa muzyka dla dzieci, i filmy.
    • anew3 jak........... 16.01.09, 12:56
      pomoc?Takim biednym rodzinom.Ja mam np sporo ciuszkow i zabawek po
      coreczce, wyrzucic troche szkoda, chetnie przekazalabym jakies
      rodzinie ,ktorej sie troche gorzej powodzi, ale gdzie i komu?
    • lena_madzia Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 16.01.09, 19:47
      Ja myślę ze to też zależy o jaki rejon Polski chodzi:
      Warszawa i okolice czy jakieś większe miasta, to jeszcze człowiek ma
      jakąś możliwość sobie ten byt poprawić,
      ale jakieś zapadłe po-peegerowskie wsie na mazurach czy podlasiu to
      tam po prostu w każdej chałupie bieda i ubóstwo, nie ma pracy ani
      płacy



      natomiast kiedyś miałam sąsiadów( okol.warszawy): małżeństwo z
      trójką dzieci. Rodzice młodzi i sprawni siedzieli w domu na dupie,
      na potęge kopcili fajki, a po za tym latali do Caritasu, Mopsu i
      po sąsiadach w celach oczywistych: wypraszania pomocy.
      w tym wypadku po prostu zwyczajnie nie chciało im się pracować.
      A, i jeszcze pan domu miał podejrzane towarzystwo.
      Dzieciaki chude , mizerne, odziane byle jak, wiecznie latające
      samopas po ruchliwym osiedlu.

      Kiedyś jak synek był mały to kupowałam pieluchy na worki i ta
      sąsiadka poprosiła abym i ja jej kupiła,
      a ona na pewno mi odda
      oczywiscie worek kupowałam kilkakrotnie a pieniędzy nigdy nie
      zobaczyłam. Na koniec bezczelnie przysyłała młodszego syna z
      raklamówką i kartką że prosi o pieluchy. Dawałam jej zawsze te pare
      sztuk dla małej bo po prostu szkoda mi było dzieciaka

      • axx611 Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 25.01.09, 20:54
        Wiadomo prosze panstwa ze kapitalizm w Polsce ma morde wilka.
        Biednych bedzie przybywac i to zdecydowanie a to za sprawa braku
        pracy. Rzad oczywiscie ma pieniadze i calkowicie je wydaje zwlaszcza
        na finansowanie udzialu w wojnach w Iraku czy Afganistanie.
        Soldateska prosi o wiecej podobnie jaki ci biedni. Minister
        szczygiel rozdaje takze cukierki biednym dzieciom w Afganistanie po
        zabiciu ich rodzicow. A nad caloscia unosi sie KK. KK ma sie dobrze
        ale takze wyciaga reke bo mowi ze jest biednym.
        Korupcja w Polsce dobrze rozbudowana,przekrety milionowe,afera po
        aferze. Zatem prosze panstwa dyskusja czy biedacy cos dostaja i czy
        im sie nalezy jest bezcelowa. Nalezy sie bo sa ofiarami tego
        systemu.Zatem rzad musi to robic zeby zadnego buntu nie bylo. KK
        poblogoslawi i tak to bedzie nadal.
        Produkt narodowy Polski jest niski. Ale co mozna powiedziec
        powiedzmy o USA gdzie ponad 30 mln ludzi jest na welfare a kilka
        milionow jest bezrobotnych. Dwie wojny na stanie. Totalne
        zlodziejstwo i fantastyczne straty na gieldzie. Bankructwa bankow i
        ogromnych firm. Teraz bedzie panstwowy szpryc finansowy.
        Jest rzecza oczywista ze pomoc ludziom sie nalezy. Sa na to
        pieniadze.A jezeli ich nie ma to trzeba zaprzestac udzialu w
        okupacjach innych jeszcze wiekszych biedakow.
    • wzawadzka Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 25.01.09, 20:45
      Mój brat któregoś razu podjechał pod dom Trzy Korony w Pabianicach i
      zamówił sobie kebab. Podszedł do niego mężczyzna o kulach, taki lump
      i poprosił o pieniądze - u nas w domu pił niemiłosiernie ojciec i na
      wódkę pieniędzy zwyczajnie nie dajemy więc Rafał oczywiście mu
      odmówił. Odebrał to jedzenie, ugryzł, było wstrętne i koniec końców
      wywalił je do kosza. Wyjeżdżając z parkingu spojrzał w lusterko i
      zobaczył tego człowieka, jak wyciąga wywalone żarcie z kosza,
      otrzepuje i zaczyna jeść. Powiedział, że poczuł się tak jakby ktoś
      strzelił mu w pysk. Wrócił się wtedy i dał pieniądze i za każdym
      razem (jest przedstawicielem handlowym) kiedy jest na parkingu i ów
      człowiek też jest kupuje mu coś do jedzenia. I tak sobie myślę - my
      byliśmy biedni, nie było na rachunki, na ubrania,na węgiel, na leki,
      o wycieczkach czy składkach szkolnych nawet nie wspominam, czasem
      nie było i na jedzenie, ale jednak bieda, a bieda to jest zasadnicza
      różnica. Pozdrawiam
    • one.ania Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 25.01.09, 20:59
      Czy widujecie biedne rodziny? Co autorka ma na mysli? Polska krajem
      mlekiem i miodem plynacym? Serio? Nie ma biedy....?
      Sasiadka dostaje kotlety ze wsi wiec nie ma biednych rodzin?!
      Zastanawiam sie o co tutaj chodzi. Po namysle stwierdzam ze autorka
      tego bezmyslnego listu zazdrosci sasiadce kotletow ze wsi oraz zaluje
      ze sasiadka a takze jej rodzina jakos jednak wiaza koniec z koncem.


      • maniek_ok Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 26.01.09, 09:00
        Nie do konca madralo - autorka ma pewne rozdwojenie jazni,ktore ja takze swego
        czasu przezywalem. Takie ktorego Ty nigdy nie zauwazysz,ale to kwestia poziomu
        rozumu. A jakie? A takie - w kraju bida, bezrobocie 15% - ale znajdz kogos do
        zrobienia glupiej wylewki betonowej za 100pln (max pol dnia roboty, zerowe
        umiejetnosci, tylko rece i czas). Nikt nie przyjdzie - wola doic pod sklepem
        winiacze. W kraju podobno bieda - w moim miescie powstala w tym roku 5 czy 6-ta
        ogromna galeria handlowa i wszystkie galerie sa wypelnione po brzegi ludzmi z
        "czerwonymi oczami", biegajacymi od sklepu do sklepu. W kraju podobno biednie -
        a na byle wsiowym podworku sa po dwa, trzy samochody, ktore przeciez za cos
        trzeba utrzymac. Na ulicach ciezko teraz jezdzic, tyle jest aut - myslisz skad
        to sie bierze, z tej Twojej biedy???? Nie wspomne juz o wiecznym narzekactwie a
        potem o polach, doslownie polach, domkow jednorodzinnych budowanych pod
        miastami... Znam tez historie z gops-ow i moglbym dlugo o nich opowiadac - znam
        sam rodzine "biedna", ktora na swieta dostaje paczki a dzieciaki maja
        refundowane dojazdy do miasta - a pod domem stoja dwa luksusowe auta (bmw,
        terenowa frontera) i jeden "dostawczak".
        Ja tez kiedys tego nie rozumialem - teraz wiem ze Polska to kraj w ktorym kazda
        forma pomocy zostanie na 100% wykorzystana przez cwaniactwo, co reszta
        spoleczenstwa uwielbia. Taki to kraj - w niemczech taki cwaniak trafilby po
        miesiacu do odpowiedniej sluzby, u nas - jest to powod do chwalenia sie przed
        znajomymi i rodzina. Oszukanie "ich" jest wspanialym czynem - i kazdy ma takich
        wujkow czy ojcow przy wigilijnym stole - wiadomo jak nie my ich to oni nas. A to
        ze zwykle okrada sie w pewnien sposob potrzebujacych to juz nie jest problem.
        Jakimikolwiek "statystycznymi" biednymi sie totalnie nie intersuje, bo uwazam ze
        to oszustwo a dowodow na to jest tysiace wokolo nas. Zwykle tez Ci "najbardziej"
        pokrzywdzeni maja najwiecej do pokrzyczenia. Wielodzietne rodziny dojace panstwo
        z kasy to dla mnie dewiacja spoleczna a nie powod do "uwielbiania". Ale to juz
        moja sprawa i moje podejscie - niestety tez place na to podatki.
        Jest tylko jedna dzialka, ktora mnie naprawde przyprawia o wscieklosc - brak
        kasy na leczenie dzieci i brak jakiejkolwiek strategii pomocy dzieciom z rodzin
        patologicznych badz, mowmy otwarcie - rodzin pijakow. Te pierwsze mnie
        doprowadzaja do wscieklosci - bo w naszym popapranym panstwie oszustow i
        cwaniakow jest kasa na podejrzane konsorcja autostradowe (z ktorych normalny
        czlowiek i tak niewiele skorzysta), jest kasa na gigantyczne wydatki zwiazane z
        jakimis mistrzostwami w pilke nozna, jest kasa na finansowanie sluzb
        mundurowych, dawanie emeryturek nauczycielom, gorniczkom, stoczniowcom, i tego
        typu lewusom, jest na kupowanie F16 i budowanie nowych apartamentowcow zwanych
        tbs-ami, w ktorych sposob przydzialu mieszkan to czysta kpina. Na to jest kasa -
        ale na finansowanie kompleksowego leczenia dzieci z dystrofiami, z chorobami
        serca, nowotworami, z wysylaniem dzieci na leczenie za granica - tu juz trzeba
        calej akcji medialnej, postraszenia gazetami i tv, reportazami, naciskiem
        spolecznym zeby cokolwiek sie udalo.... Co do drugiej sprawy to kwestia jest
        bardzo trudna - problem w tym ze w polsce mamy normalnie myslacych ludzi ktorzy
        mogliby wymyslic odpowiednie strategie postepowania. To jest bardzo trudna
        tematyka - ale czasem trzeba pomoc takiemu dziecku pomimo tego ze ono tego nie
        chce i sie chowa - dla wielu takich dzieci nawet przydzielenie internatu w
        szkole to prawdziwa szansa od zycia ktora takie dziecko na 100% wykorzysta!
        Wiem, znam temat - predzej dostanie stypendium i lokum w internacie/akademiku
        synalek wlasciciela prywatnego biznesu niz potrzebujaca osoba!Co wiecej - jest
        to oczywiscie przejaw zyciowej "przebojowosci" i oczywiscie - cwaniactwa. W
        koncu to takie zabawne ze koles z willa w najdrozszej dzielnicy mieszka sobie w
        akademiku. I to trzeba zmienic - bo tu jest prawdziwa bieda. Tylko ze trzeba to
        dobrze przemyslec - bez rzadowych i politycznych pajacow, bo nieprzemyslanymi
        decyzjami mozna narobic rabanu, jak z podzialem dzieciakow na te biedne z
        obiadami w szkole i normalna reszte - to przeciez idiotyzm.
      • polskiedrogi Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 27.01.09, 10:40
        Nie powiedziałam, że Polska płynie miodem i mlekiem, przynajmniej dla mnie nie płynie i nie płynęła nigdy. Właśnie widzę, że jest bieda, tyle że nie u tych osób, które najbardziej się użalają. I jak ktoś powiedział, jest bieda i bieda. Tak, zazdroszczę sąsiadce kotletów ze wsi! Zazdroszczę, bo jestem człowiem i uczucie zazdrości nie jest mi obce. Bo moim dzieciom nie robię codziennie kotletów, bo zamiast bananów kupuję im jabłka, bo też nie daję na składki. Ale to nie jest jeszcze prawdziwa bieda, historie opowiedziane przez Was pokazują, że to jeszcze nie to...

        Wiesz, denerwuje mnie to, że ta sąsiadka przysyła do mnie swoje dzieci i gdy tylko pobawią się pół godzinki, juz proszą o kanapki, a ja nie umiejąc odmówić (powinnam odmówić, bo zabraknie moim dzieciom), robię im kanapki z mielonką, tymczasem następnego dnia spotkana na schodach sąsiadka mówi z nutką pretensji, że "następnym razem poprosi o kanapki z polędwicą, bo jej dzieci nie lubią byle czego"... Nie wiedziałam, jak w tej sytuacji się zachować - nie będę przecież tłumaczyć, że nie mam polędwicy, bo nie chcę, by moje dzieci potem się wstydziły, wyszłam więc na skąpą...

        Ech, nie mów, że mój post jest bezmyślny, znam biedę, współczuję biednym rodzinom, jednak gniewa mnie, że pomoc dostają nie ci, którzy najbardziej jej potrzebują!
        • vvrotka Re: Czy naprawdę widujecie całkiem biedne rodziny 28.01.09, 20:25
          Ja bym nie kryła faktu, że nie mam. Zasugerowałabym że może następnym razem,
          Pani zaprosi na polędwicę moje dzieci to zobaczę jakie dobroci u pani dzieci
          jedzą i może też będę kupować ... Poza tym biedy nie należy się wstydzić, ale
          fakt jest że ludzie potrafią dopalić i nie każdy ma charakter aby dać sobie z
          tym radę, ale trzeba.
          Rację ma przedmówca, w Polsce bezczelność i cwaniakowanie to szczyt zaradności i
          gospodarności. Nie zgodzę się z jednym, fakt że ktos ma dwa samochody, wybudował
          dom wcale nie znaczy że ma pieniędzy po pachy, to też przejaw "polskiego"
          myślenia. Często ci ludzie, nie wszyscy ale, znam sporo takich co ciężko na to
          pracują, maja kredyty i jakoś sobie radzą. Sama miałam sytuacje w których w
          momencie kiedy potencjalny wykonawca zobaczył samochód, od razu podnosił kwotę,
          bo cos tam. To tak jak idiotyczne ceny na hasło, ślub, wesele itd... byle się
          obłowić.


          Generalnie daję proszącym parę groszy, to ich sumienie jest obciążone jeśli
          oszukują, nie jestem jasnowidzem więc nie chce przegapić osoby, która faktycznie
          będzie potrzebowała. Nie raz nie mam drobnych, często płacę kartą, na parkingu
          podszedł pan poprosił o pieniądze, zaproponowałam coś z moich zakupów ... o
          dziwo chętnie się zgodził, co się zdarza nie często.

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka