Dodaj do ulubionych

Czysta filozofia.

12.08.12, 06:53

Tak jak jest ono widziane przez założyciela chrzescijaństwa, Pawła z Tarsu (t.zw. Żyd z Tarsu, ur.ok. 5-10 - zm.ok. 64-67), życie zaczyna się z urodzeniem, a kończy ze śmiercią. Ten pogląd panował przez tysiące lat i jest nadal kultywowany przez wiekszość ludzkości; w rzymskokatolickim obszarze kulturowym jest on kultywowany przez Kościół Katolicki.
========
Zgodnie z moimi przekonaniami życie jest zawarte w materii w sensie, że jeżeli napotka na sprzyjające środowisko, to zacznie się rozwijać. Aby "ruszyć" z rozwojem, zawarte w materii życie potrzebuje wody i czasu, i ciągle się przekształca, potem, po tysiącleciach, wychodzi na ląd, itd, itd.

Życie składa się z odcinków, te odcinki, nazywane są życiem osobniczym, i to one wg tradycyjnych poglądów, stanowią całe życie. Prokreacja była traktowana jako coś niezależnego i eksploatowana przez grupy bedące u władzy, które nad tym instynktem, decydującym o kontynuacji życia, przejmowały w pierwszym rzędzie kontrolę.

Prokreacja jest częscia życia, bez niej nie ma życia, i nie można jej oddzielać od życia. Każdy odcinek życia, czyli każde życie osobnicze, otrzymuje swoją biologię przez geny. Na jej bazie kształtuje się po urodzeniu świadomość, przekazywana i przyjmowana przez obserwacje zachowań rodziców i środowiska, i pomoc rodziców i środowiska. (Trzeba mieć dużo cierpliwości do tej gówniażerii, bo nie chce się słuchać, ale w tym nieposłuszeństwie też jest element rozwoju, chociaż jest i element wyrządzania sobie samemu krzywdy).

Powyższy poglad bazuje na podtawowym filozoficznym spostrzeżeniu, że wszystko się nieustannie zmienia. Wszystko, więc i postaci życia, które dostosowują się do nieustannie zmiennego otoczenia. My jesteśmy postacią człowieka różną od tej sprzed tysięcy, setek, czy dziesiątków lat. Zresztą i dzisiajsi konserwatyści to też nie ci sami, co ci sprzed lat. Wspomnijmy chociażby inkwizycje.
Edytor zaawansowany
  • kicho_nor 14.08.12, 19:49
    No tak, geny
    Na skutek pomyłki genów powstała żaba, motyl i mój kot pewnie też.
    Natura pozwala sobie na takie ekstrawagancje aby, któraś żywotność przejęła
    pałeczkę życia, gdy inne padną.
    Abmirosie, o co chodzi tej naturze, co ona kombinuje i do czego zmierza?
  • oldpiernik 14.08.12, 22:24
    Nie jestem Abmirosem, ale znam odpowiedź.
    Naturze o nic nie chodzi.
    Życie jest tymczasowym stanem minimum energetycznego układów złożonych, opartych na łańcuchach aminokwasów. Kiedy ogólny poziom energii spadnie poniżej pewnego minimum, życie się skończy.
    To tak na prosty rozum laika. Mniej więcej podobnie, jak się sprawa miała z powstawaniem materii na początku znanego nam wszechświata. Gluony i inne takie powstały, bo mogły, a dzięki ich kreacji możliwe stały się niższe poziomy energetyczne... czy jakoś tak.
    Tylko nie wiem, czy materia też się kiedyś skończy.

    Dla mnie taki świat nie ma sensu...
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • kicho_nor 14.08.12, 22:46
    Obawiam się jednak, że Naturze o coś chodzi
    Może chodzi by doprowadzić do Wielkiego Bum na Ziemi.
    Wprawdzie cóż znaczy ta nasza Ziemia w kosmosie, ale pamiętając
    o efekcie domina ….
  • abmiros 20.08.12, 18:27
    Kazde moje czytanie jego postow koncze mysla, ze mnie to obchodzi co napisal oldpiernik, szczegolnie w sprawach czystej filozofii. Zamykajac swoje posty pytaniem "Ale kogo to obchodzi.", oldpiernik w mysli moze dodawac: "poza abmirosem?".
  • abmiros 20.08.12, 08:36
    Odpowiadajac kicho_nor.

    "O co chodzi tej naturze" jest pytaniem uksztaltowanym w ludzkim mozgu. "Sposoby myslenia" natury sa na pewno inne, niz ludzkie. Nauka informuje nas o sposobach myslenia natury, ale ma przed soba jeszcze duzo do poinformowania. Czy, jako ukoronowanie jej trudu, nauka poinformuje nas o co chodzi tej naturze?

    W moim przekonaniu poinformuje nas, ze celowosc jest wpisana w materie. Na nature skladaja sie rozne postaci materii a tym samym natura ma w siebie wpisana odpowiedz na to klasycznie ludzkie pytanie. Natura nie potrzebuje wiec sie z nim borykac. Nauka musi, bo jako rzecz ludzka, to ona boryka sie z natura, czyli materia.

    "O co chodzi ..." jest pytaniem zadawanym danemu obiektowi przez obiekt bedacy z zewnatrz w stosunku do pytanego, a nie ma obiektu bedacego z zewnatrz w stosunku do natury.

    Nie ma? Tutaj zaczyna sie czysta filozofia i poki co na tym konczy. Dawniej zalatwiano to slowem "bog", ale to byly czasy kiedy sily, im ktora silniejsza, tym byla pisana z wiekszej duzej litery. Zaczynamy sie orientowac, ze to nic nie wyjasnia.

    Australopithecus Afarensis (Lucy), (3,2 miliona lat); Australopithecus Sedira, (1,98 miliona lat); Homo Erectus, (1,5 miliona lat). [Wzialem z Science Illustrated]. Czlowiekowi ktory odpowie na pytanie "O co chodzi tej naturze" nadamy kolejna nazwe.

    Logika to dyscyplina nalezaca do nauk filozoficznych, mozna wiec byc spokojnym, ze odpowiemy sobie na pytanie, o co tej naturze chodzi. Odpowiemy dostosowujac nasza logike do logiki natury.
    ====================
    Od czasu mojego ostatniego poprzedniego wpisu do dzisiaj nie mialem komputera. Moj komputer ogladal nagie kobity i zostal ukarany wirusem. Zamilowanie piekna kosztuje. Ciekaw jestem kto macza palce w tych wirusach, bo Watykan znacznie wyzej cenie i ich o to nie posadzam. Jest jakas sekta nienawidzacych kobiety takie jak je Pan Bog stworzyl?

  • kicho_nor 20.08.12, 09:58
    Bo jak widzisz Abmirosie od oglądania porno można złapać wirusa.
    Wprawdzie można się zabezpieczyć, ale nie wiem co na to kościół i Pis.

    Wracając do wątku piszesz Abmirośie, że o co chodzi naturze to nie wiemy.
    Ale czy na podstawie zachowań natury nie da się wyciągnąć jakiś wniosków,
    żeby nie zapytać o prognozowanie.
  • oldpiernik 20.08.12, 18:17
    Może należałoby przeformułować pytanie.
    Zamiast personifikującego ją - O co chodzi naturze? - Zapytajmy - O co chodzi w naturze?
    Wówczas spełnimy założenia modelu Abmirosa, w którym natura jest, jaka jest, zaś pytanie odzwierciedli ludzkie dążenie do jej zrozumienia.
    Choć model deifikujący naturę też byłby wdzięcznym tematem... wink

    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • kicho_nor 21.08.12, 08:35
    - o co chodzi w naturze
    - o co chodzi naturze

    - W naturze chodzi zdaje się by się urodzić, obrodzić i sczeznąć.
    - Ale o co chodzi naturze, nic mi się nie zdaje.
  • oldpiernik 21.08.12, 23:48
    zaniedbujesz część natury, którą niektórzy zwą nieożywioną
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • by_t 22.08.12, 21:23
    kicho_nor napisał:

    > No tak, geny
    > Na skutek pomyłki genów powstała żaba, motyl i mój kot pewnie też.


    No to już przesada – osobiście uważam że duże koty to zwieńczenie i największe osiągnięcie genetyczne ewolucji – dużo większe od tej głupkowatej hybrydy wirusowo-małpiej zwanej człowiekiem.
  • abmiros 23.08.12, 04:37
    Dla mezczyzny piers kobiety to jest naturalny impuls do calego wachlarza refleksji i dobrych emocji.
  • by_t 23.08.12, 12:34
    abmiros napisał:

    > Dla mezczyzny piers kobiety to jest naturalny impuls do calego wachlarza refle
    > ksji i dobrych emocji.

    No niewątpliwie ! - ale postulując naukowe poznanie trudno Ci będzie znaleźć uzasadnienie sentymentalnego stosunku do symetrycznych gruczołów skórnych na ciele samic.
    ( może Freud? – nie to nie nauka) i tu bym jednak postulował równouprawnienie – stwierdzenie - że dla kobiety pierś to także naturalny impuls do całego wachlarza refleksji i dobrych emocji jest jak mi się wydaje równie sentymentalne i uprawnione.
  • abmiros 25.08.12, 00:35
    by_t napisał:

    > ... postulując naukowe poznanie trudno Ci będzie znaleźć
    > uzasadnienie sentymentalnego stosunku do symetrycznych gruczołów [u] samic.

    Nauka jest dla sentymentow pomocnicza, sluzebna. Kiedy sentymenty nie potrzebuja tego co ona uczy, jej nauk instynktownie nie biore pod uwage.

    "Czucie i wiara silniej mowi do mnie, niz medrca szkielko i oko". Ja ich nie przeciwstawiam, jak robi to tutaj Mickiewicz. "Czucie" decyduje o intensywnosci postepowania, jezeli wogole; a "szkielko" mowi, jak osiagnac cel wyznaczony sentymentami. One sa splatane w sposob nie dajacy sie rozplatac.

  • by_t 25.08.12, 23:31
    abmiros napisał:

    <Nauka jest dla sentymentów pomocnicza, służebna. Kiedy sentymenty nie potrzebują tego co ona uczy, jej <nauk instynktownie nie biorę pod uwagę.

    Czyli jak każdy inny człowiek – takie trochę bardziej sprytne stworzenie.
    Zmysły mózg a i tak najpewniej instynkt - no tu nic ciekawego nie znajdziemy –
    ( ale może trzeba się zastanowić czym jest instynkt?. Na własny użytek nazywam instynkt – najstarszym głosem ciała- ten głos przetrwał mimo wirusowej narośli – przyprawiającej nas o chorobę świadomości – no właśnie jak instynkt w swojej naiwności zgodził się na świadomość?- to nie odkryte jeszcze przekształcenie- oczywiście są teorie ale tylko naukowe. )


    <"Czucie i wiara silniej mówi do mnie, niż mędrca szkiełko i oko". Ja ich nie przeciwstawiam, jak robi to tutaj <Mickiewicz. "Czucie" decyduje o intensywności postępowania, jeżeli wogóle; a "szkiełko" mówi, jak osiągnąć <cel wyznaczony sentymentami. One są splatane w sposób nie dający się rozplątać.


    Najpewniej dają się rozplątać choćby pomijając „szkiełko”
    Skoro jednak trzeba wyciągać wieszcza – to należało by iść dalej i posłuchać o konsekwencjach:

    „Martwe znasz prawdy, nieznane dla ludu,
    Widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce;
    Nie znasz prawd żywych, nie obaczysz cudu!”

    (z ludem zgadzam się tylko ze względu na rym)
    pozdrawiam

  • abmiros 26.08.12, 04:09
    To co ponizej to nie jest na temat eutanazji. To co ponizej jest na temat jak zyc bez strachu przed smiercia.

    Trzeba rozrozniac strach przed smiercia od strachu przed bolem. Ja ponizej rozmyslam jedynie o strachu przed smiercia.


    Wsrod zwierzat chyba tylko czlowiek zdaje sobie swiadomie od wczesnych okresow zycia sprawe, ze umrze. Za swoja swiadomosc placi zyciem w strachu przed smiercia, chociaz nie musi.

    Wielu ratuje sie fikcja, ze po smierci czeka ich lepsze zycie. Jak niewiele warta jest ta fikcja, swiadczy krdynal Francis George, ktory do fikcji o bogu, zyciu pozagrobowym, itd. dobudowuje fikcje ze musi zyc i leczyc sie, (co w jego przypadku dzieje sie wyobrazam sobie za ciezkie pieniadze wiernych. Ale nawet jezeli leczony jest bezplatnie, to i tak nie zmienia to faktu fikcji calej teorii Georga.

    Ja zreszta mam mieszane uczucia wzgledem Georga. Zycze mu jak najlepiej jako czlowiekowi, jak najmniej cierpienia, jak najwiecej tego co osiagnela nauka. Odrzucaja mnie ci, co go caluja po rekach, a i on sam kiedy daje sie obcalowywac niby to w imieniu boga.

    Ateisci rezygnuja z tej fikcji jaka uprawia George, dla nich nauka jest jedynym skutecznym sposobem, aby zyc bez strachu przed smiercia. Jezeli ktos deklaruje sie ateista i nadal zyje w strachu przed smiercia, to cos jest nie tak z jego ateizmem, opuszcza spory jego rozdzial, albo nie wie o czym mowi.

  • abmiros 26.08.12, 04:31
    OK na to, co napisal by_t, z tym, ze w wypadku gdy:

    > Najpewniej dają się rozplątać choćby pomijając „szkiełko”

    problem ktory postawil wieszcz, przeciwstawienie ktore postawil wieszcz - upada, znika.

    Na temat splatania emocji z rozumem na wlasnej skorze przekonalem sie dzisiaj, kiedy wiekowa kotke oddalem do uspienia bo ze starosci juz robila pod siebie - i poplakalem sie przy tym.

    Z dawnych lat, w czasie wojny: mama kazala mi gdzies splawic mojego kota, bo wojenne warunki nie pozwalaly na taki lusus. Oddalem go do klasztoru, polozonego od nas dosc daleko. Kiedy go tam nioslem, cala droge plakalem.

    Brac kolejne kociatko? Co radzicie?
  • kicho_nor 26.08.12, 06:29
    Abmirosie
    Na oko, młoda partnerka postarza bardziej starszego partnera.
    Kota też bym radził dobrać w równowadze wiekowej
    Bo, wprawdzie
    - umrzeć, tego kotu się nie robi- Szymborska. Ale jeśli już kotu to się zrobi,
    to lepiej kotu staremu.
  • abmiros 26.08.12, 16:13
    kicho_nor, dziekuje za pocieszenie, bo to byl stary kot.

    Dobrze ze mi przypomniales o Szymborskiej. Zaraz ide aby wziac ja z polki i poczytac.
  • by_t 26.08.12, 18:27
    abmiros napisał:

    > Brac kolejne kociatko? Co radzicie?

    Zastanowienie nad śmiercią nadaje życiu intensywności – śmierć pozwala bardziej żyć - gdy nie jest jeszcze zbyt realna.
    Z naukowego punktu widzenia – wiązania genetyczne rozluźniają się bo tak są „zaprogramowane” i nie ma przebacz – taki mechanizm dla wzmocnienia następnych pokoleń. Życie zrezygnowało z nieśmiertelności w imię rozwoju - albo pączkująca bakteryjna nieśmiertelność - albo seks i większy potencjał rozwojowy zakończony śmiercią. Mnie osobiście odpowiada to drugie.


    Trochę smutno odchodzić z niezaspokojoną ciekawością - ale już tyle pokoleń nie miało innego wyjścia. Tyle teorii tyle końców świata tylu proroków właśnie mających nadejść – żyjemy ciągle niepoprawnie wierząc że to właśnie my teraz w tej odrobince czasu który został nam podarowany wyjaśnimy po co i dlaczego tu jesteśmy.
    Nie ma czasu na religijne fikcje (choć przecież niewątpliwie niektórym pomagają i trudno powiedzieć czy się nie stchórzy w ostatniej chwili... to się niewątpliwie okaże).

    Osobiście wierzę że to od naszej wyobraźni zależy co się z nami stanie potem – więc rozwijajcie własną wyobraźnię tzn. rozwijajcie siebie i doświadczajcie wszystkiego co możliwe i niemożliwe póki czas -
    i dlatego :
    jasne że brać młodą kotkę o puszystym futerku – rozpieszczać – podziwiać jej młode fantastyczne ciało poruszające się z doskonałością odziedziczoną po wszystkich poprzednich eonach drapieżnych pokoleń.
    Nie szczędzić jej pieszczot – bo kto inny będzie ich od nas chciał na starość. Jednocześnie jednak - nie mieć złudzeń że nie przyjmie pieszczot z innej ręki kiedy nas zabraknie – natura jest doskonale obojętna na nasze rozterki - jak każda młoda kotka.

  • abmiros 26.08.12, 21:30
    Dziekuje radzacym. Juz zdecydowalem, tak ze nie ma sprawy. Nie biore.
    Ja pozyje jeszcze moze 5 lat, ale zalozmy ze 10. > jasne że brać młodą kotkę o puszystym futerku - pisze by_t.

    I co, zyc kolejne 18 lat, bo "umrzec - tego nie robi sie kotu"? Na takie poswiecenie nie stac mnie nawet dla mlodej kotki o puszystym futerku. To od egoistycznej strony, dlaczego nie biore.

    A od strony moralnej, taka mloda kotka ma swoje potrzeby ktore trzeba zaspokajac. Nie podolam bedac nieudolnym. Tego tez nie robi sie kotu.
  • abmiros 26.08.12, 21:35
    jak czysta filozofia rozmywa sie w poezji:


    (Z wiersza "Nad Styksem").
    ...
    Wsiadziesz w sektorze sigma cztery
    do lodzi tau trzydziesci.
    W zaduchu innych dusz zmiescisz sie, zmiescisz ,
    koniecznosc tego chce i komputery
    W Tartarze tez ciasnota czeka wielka,
    bo nie jest on jak trzeba rozciagliwy.
    Spetane ruchy, pogniecione szaty,
    W kapsulce Lety niecala kropelka.
    DUSZYCZKO, TYLKO WATPIAC W ZASWIATY
    SZERSZE MASZ PERSPEKTYWY.
    (Podkr. moje).
    .............................
    Rozmywa?
  • abmiros 26.08.12, 21:45
    Bo co pozostaje i poetom, i filozofom, po Szymborskiej?

    Na szczescie u Szymborskiej jest wiecej poezji niz racji. Posluchajcie:
    ------------------------------------------
    Utopia

    Wyspa na której wszystko się wyjaśnia.
    Tu można stanąć na gruncie dowodów.
    Nie ma dróg innych oprócz drogi dojścia.
    Krzaki aż uginają się od odpowiedzi.

    Rośnie tu drzewo Słusznego Domysłu
    o rozwikłanych wiecznie gałęziach.

    Olśniewająco proste drzewo Zrozumienia
    przy źródle, co się zwie Ach Więc To Tak.

    Im dalej w las, tym szerzej się otwiera
    Dolina Oczywistości.

    Jeśli jakieś zwątpienie, to wiatr je rozwiewa.

    Echo bez wywołania głos zabiera
    i wyjaśnia ochoczo tajemnice światów.

    W prawo jaskinia, w której leży sens.

    W lewo jezioro Głębokiego Przekonania.
    Z dna odrywa się prawda i lekko na wierzch wypływa.

    Góruje nad doliną Pewność Niewzruszona.
    Ze szczytu jej roztacza się Istota Rzeczy.

    Mimo powabów wyspa jest bezludna,
    a widoczne po brzegach drobne ślady stóp
    bez wyjątku zwrócone są w kierunku morza.
    Jak gdyby tylko odchodzono stąd
    i bezpowrotnie zanurzano się w topieli.

    W życiu nie do pojęcia.
    -------------------------------
    Z calym szacunkiem dla Szymborskiej, tak to nie jest.
    Ostatnie, tym razem znaczne dokladniejsze niz z jej czasow badania wskazuja na platanine sladow. Jak gdyby z topieli zycia nie do pojecia nieustannie wracano na te wyspe, a po podostrzeniu na niej oreza wiedzy wracono do topieli zycia nie do pojecia. A za kazdym takim nawrotem ta topiel maleje.

    Rodza sie przy tym rozne obawy. Glowna z nich, to czy zycie zdazy z wysuszanie topieli nie do pojecia, bo juz wiemy, ze ma do tego czas liczony co najwyzej w miliardach.
  • by_t 28.08.12, 21:04
    abmiros napisał:

    > Z calym szacunkiem dla Szymborskiej, tak to nie jest.
    > Ostatnie, tym razem znaczne dokladniejsze niz z jej czasow badania wskazuja na
    > platanine sladow. Jak gdyby z topieli zycia nie do pojecia nieustannie wracano
    > na te wyspe, a po podostrzeniu na niej oreza wiedzy wracono do topieli zycia ni
    > e do pojecia. A za kazdym takim nawrotem ta topiel maleje.


    To że topiel maleje to jedynie złudzenie związane z pustynią która na wyspie tężeje powiększając jej plaże - ale nawet to optymistyczne złudzenie jest podważane przez powracających na wyspę – okazuje się (za sprawą nowych narzędzi ) że topiel rozciąga się poza wszelkie pojęcie i jest pełna nieoczekiwanych wymiarów oraz dużo dużo dużo głębsza niż się zdawało największym pesymistom.

    Pewnie że by się chciało zastosować takie proste zasady i zwalczać topiel aż do zwycięstwa ale – to jednak utopia . ( żeby było jasne - nie jestem przeciwko nauce jestem przeciwko jej domniemanym zdolnościom do odkrycia sensu a kiedy robi to jeszcze dodatkowo - w imię sensu – to jest już czysta teologia)

    [Najbardziej podobają mi się domysły( w nauce nazywane teoriami) które mówią o „topieli życia nie do pojęcia” jako przeszkodzie utworzonej przez nas z przyszłości dla bezpieczeństwa przed nami z teraźniejszości.
    Tajemnice są tak przewidziane żeby zająć nas na jeszcze trochę odwlekając spotkanie bo jeszcze długo nie będziemy gotowi. Z drugiej strony muszą nas podtrzymywać regulując procesy życia nasze i planety bo bez nas teraz - nie ma ich w przyszłości. Stąd może to splatanie śladów ( starych i tych z przyszłości)na wyspie. ]



    > Rodza sie przy tym rozne obawy. Glowna z nich, to czy zycie zdazy z wysuszanie
    > topieli nie do pojecia, bo juz wiemy, ze ma do tego czas liczony co najwyzej w
    > miliardach.


    Ale co „ topiel nie do pojęcia „ - mogą obchodzić usiłowania życia które jest jej częścią oraz czas który także z niej pochodzi?
    Topiel to olewa.
    A może nawet topiel jest w interesie życia.
    Dodatkowo trudno posądzać nas samych o bezstronność bo nie mamy statusu bezstronnego nurka penetrującego „topiel nie do pojęcia” ( poza samozwańczymi naukowcami i przywódcami religijnymi ) - jesteśmy jej maleńką dość przypadkową i nieznaczącą ale jednak częścią.
    No chyba że postulujesz zanurzenia w sobie samym ale to już wymyślili starożytni nurkowie a dodatkowo to może być - za przeproszeniem - sztuka - Sztuka topieli nie do pojęcia.
  • kicho_nor 29.08.12, 07:52
    Co się dzieje
    topiel na wyspie
    wyspa tężeje
    wyspy zalane
    wokoło topiel
    pewnie się jakiś
    wyłoni Popiel
    i on wszechwładnie
    wskaże na topiel
    na wyspy zalane
    o tam jest topiel
  • abmiros 29.08.12, 17:52
  • by_t 29.08.12, 19:52
    podsumowując !
  • abmiros 31.08.12, 16:37
    Jeszcze Polska nie zginela, mozemy dalej spiewac optymistycznie, skoro wielu probuje swoich poetyckich sil.
  • kicho_nor 26.08.12, 22:10
    Dodam tylko Abmirosie.
    Jeśli pan opuści swoją kochającą kotkę
    - wtedy taki kot trafia do azylu, i jak napisała jedna pani z azylu, taki kot wkłada łebek
    do miski z wodą i po prostu sie topi.
  • by_t 28.08.12, 21:15
    kicho_nor napisał:

    > Jeśli pan opuści swoją kochającą kotkę
    > - wtedy taki kot trafia do azylu, i jak napisała jedna pani z azylu, taki kot w
    > kłada łebek
    > do miski z wodą i po prostu sie topi.

    To w równym stopniu dotyczy oczywiście także pana którego opuści kotka.
  • by_t 06.09.12, 02:38



    Chciałem odpowiedzieć na wpis Abmirosa w wątku „ o śmierci filozoficznie „ ale pomijając to że nie mam jeszcze i obym nie miał pogardy dla ciała oraz trochę inaczej wyobrażam sobie niewiadomy koniec - to - prawie się zgadzam. Kiedy jednak zabierałem się do pisania na otwartej książce usiadł bezczelny mól – zamknąłem książkę – zabiłem go.
    Trudno powiedzieć czy miał rodzinę ale jak prawie wszyscy pewnie nie wiedział kiedy umrze.
    Jego puszysto – beżowe ciało( jednak to motyl) zostawiło ślad na słowie- „ poezja” .
    Jego ofiara przekonała mnie że jednak trzeba coś powiedzieć o związkach poezji i filozofii tym bardziej że zginął miedzy słowami napisanymi przez jednego z największych poetów filozofii – M.Heideggera

    abmiros napisał:

    > jak czysta filozofia rozmywa sie w poezji:


    Filozofia i poezja rozmywają się w sobie czy raczej przenikają się wzajemnie obie tropią przecież coś co nazywamy myśleniem obie także posługują się językiem - słowami.
    Trzeba by jednak zaznaczyć że tylko w pospolitym mniemaniu myślenie i poezja potrzebują języka jako swego medium – środka wyrazu – podobnie jak np. malarstwo czy muzyka penetrują i poruszają się w medium barwy czy dźwięku. Jest prawdopodobne że barwa i dźwięk w obrębie sztuki podobnie jak język w filozofii pokazują swoją inną istotę gdy tylko uwolnimy się od estetyczno- mimetycznego postrzegania sztuki i tzw. zdrowego rozsądku na terenie filozofii. „ poetyzowanie i myślenie nigdy nie używają języka , aby za jego pomocą wypowiedzieć siebie , lecz poetyzowanie i myślenie są w sobie początkowym, istotowym i dlatego zarazem ostatecznym mówieniem , jakim język mówi przez człowieka”

    I jeszcze jedno. Potok pospolitości który nas zalewa nie jest obojętny on jest niebezpieczny. Być może język w swojej pospolitej formie zaspokaja potrzeby komunikacyjne i nie zatrzymuje się nad sensem poszczególnych słów z braku czasu ale wtedy słowa są zużywane tracą blask opadają na dno wytarte roztrwonione - „ tkwi w tym szczególny podstęp. Za pomocą zużytego języka każdy może mówić o wszystkim”

    No i przesadziłem –zabójca motyli i sprawca przeładowanych wypowiedzi.



  • kicho_nor 06.09.12, 07:14
    Nie mając pogardy dla śmierci, wydaję się, że śmierć między
    stronicami poezji Heideggera jest nie do pogardzenia.
  • scand 10.09.12, 14:36
    Zginął w zapewne w bycie_ku_śmierci, którego afirmacja, zdaje się, jest objawem autentyczności.
    A w ogóle to gratuluję by_towi zdarzenia smile
  • scand 28.08.12, 11:21
    >osobiście uważam że duże koty to zwieńczenie i najwi
    > ększe osiągnięcie genetyczne ewolucji – dużo większe od tej głupkowatej
    > hybrydy wirusowo-małpiej zwanej człowiekiem.

    Niestety, by_tie - takie stwierdzenie jest nie do utrzymania na ogólnym forum. Osobiście można się oczywiście przy nim upierać.
    Geniusz człowieka to najbardziej zdumiewająca rzecz, jaka zaistniała w świecie biologii.
  • illmatar 10.09.12, 15:28
    scand napisał:

    > Geniusz człowieka to najbardziej zdumiewająca rzecz, jaka zaistniała w świecie
    > biologii.

    Z tym geniuszem, to jak z rozmnażaniem dorszy: każdorazowo 40 milionów zarodków, ostają się dwa przy życiu i stanowią jedną do potęgi minus miliard część genialnych dorszy. Jest analogia.
    Wolę bardzo duże koty.


    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • illmatar 10.09.12, 15:32
    Chyba coś mam porąbane z matematyką. Nawet na pewno. Kto mi podliczy ile wynosi populacja genialnych dorszy w stosunku do całości, skoro wiemy, że genialne dorsze w stosunku do wszystkich dorszy są tą ułamkową częścią, podaną w poprzednim liście?
    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • scand 10.09.12, 15:38
    Chyba 2/ 40 000 000 = 5* 10^(-8)
  • scand 10.09.12, 15:34
    Mnie zdumiewa geniusz człowieka. Przeniknął mikrokosmos oraz krańce galaktyki. Gdyby już nic nie odkrył i tak tego co jest wystarczyłoby na milion lat dyskusji na forach wink
    A bardzo duże koty ? No cóż, polują na duże zwierzaki i niewiele więcej.
  • illmatar 11.09.12, 14:33
    Więcej: mają sierść zachęcającą do głaskania i pięknie się przeciągają!
    Ale stworzeniem, które może dogonić człowieka jej ośmiornica. Usłyszałam relację z badań w Szwajcarii. Stwierdzono, że ośmiornice potrafią się uczyć dzięki obserwacji dużo lepiej niż małpy.
    Doświadczenie: w sąsiednich akwariach dwie ośmiornice. Jednej z nich wstawiono zakręcony słoik pełen przysmaków (krewetek). Trzy dni jej zajęło otwarcie tego słoika. Następne otwierała w pół godziny. Ale clou jest w tej drugiej: wstawiono jej po tych zabawach z koleżanką słoik z krewetkami, ale wieczkiem do dołu. I ona natychmiast go odwróciła i w pół godziny otworzyła!


    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • scand 11.09.12, 14:53
    > I ona natychmiast go odwróciła i w pół godziny otworzyła!

    A ja jadłem te inteligentne stworzenia ! Z drugiej jeśli są takie mądre to może jedząc je też zmądrzejemy...
  • illmatar 12.09.12, 18:46
    Oby nie przyszedł moment, że to one będą mądrzeć na ludzinie wink

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • scand 13.09.12, 09:45
    W ogóle ciekawe jak by wyglądała cywilizacja ośmiornic gdyby np. ewoluowały dalej aż do inteligencji matematycznej .. czyich matematyka byłaby inna od naszej ?
    ( Pytanie o obiektywność matematyki)
  • illmatar 13.09.12, 10:59
    Ja się na takich mądrych rzeczach nie znam.
    Według Iana Stewarta i Jacka Cohena matematyka jest konstruktem umysłowym i zależy od przyjętych pewników. Czyli matematyk może być nieskończenie wiele. Niektóre dobrze przystają do zaobserwowanych zjawisk, a inne nie wiadomo. Ale możliwe, że niewłaściwie zrozumiałam Wytwory rzeczywistości.

    Przy okazji: miałeś przeczytać i jak?
    Z okazji: witaj porannie. Dzięki Tobie i tym czterem wątkom odkryłam do czego mi potrzebne bywanie na forach: umysł mi się ożywia i mogę wreszcie iść się czymś zająć!


    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • scand 13.09.12, 11:14
    Natknąłem się na inną książkę Stewarta i Cohena "Załamanie chaosu" ale jeśli chodzi o chaos
    to czytałem ostatnio też książkę polskiego autora, który wskazywał na iteracyjny charakter procesów dynamicznych.

    > umysł mi się ożywia i mogę wreszcie iść się czymś zająć!

    Jak wyżej !
    stan(i+1) = funkcja_iteracyjna(stan(i))
  • witekjs 13.09.12, 12:25
    G. H. Hardy
    Apologia matematyka
    www.wiw.pl/matematyka/apologia/apologia_28.asp
    Myślę, ze Was zainteresuje.

    Witek }:-})=

    Muszę się zbierać, wrócę wieczorem
  • scand 13.09.12, 14:14
    Dzięki Witku, kiedyś tego szukałem choć wersji angielskiej.
    Rewelacja smile
  • scand 13.09.12, 14:47
    Okazuje się że i wersja angielska jest już dostępna smile
    www.math.ualberta.ca/mss/misc/A%20Mathematician%27s%20Apology.pdf
  • illmatar 14.09.12, 00:12
    Poproszę o wersję francuską, angielski mam na poziomie przedmatematycznym.

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • scand 14.09.12, 15:30
    Poziom przedmatematyczny. To i tak o niebo lepiej niż mój francuski, gdzie najbardziej skomplikowane zdanie, które rozumiem brzmi: Ce'st la vie smile
  • illmatar 14.09.12, 15:53
    Nawet to umiesz tylko troszkę wink
    C'est la vie.

    Podziwiam ludzi, którzy znają chiński w mowie i piśmie (znaczy dowolny, najlepiej mandaryński).
    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • scand 14.09.12, 16:15
    Czyli błąd . Czy Ce'st cokolwiek znaczy ? ( mam nadzieję że nie smile

    > Podziwiam ludzi, którzy znają chiński w mowie i piśmie (znaczy dowolny, najlepi
    > ej mandaryński).

    Tak, dla nas to musi być trudny język - tonalny i ta pisownia. Do tej pory nie wiem jak oni sobie radzą z klawiaturą, chyba musi być graficzna.
  • scand 14.09.12, 16:39
    fr.wikipedia.org/wiki/Descartes
    Dwa pierwsze akapity niemal "zrozumiałem" smile
    (nie ucząc się nigdy francuskiego)
  • scand 14.09.12, 16:48
    Także i tu co nieco rozumiem wink
    fr.wikipedia.org/wiki/Vecteur
  • scand 14.09.12, 17:01
    Tu już poszło mi gorzej.
    fr.wikipedia.org/wiki/M%C3%A9taphysique
    Ciekawią:

    exemples de questions métaphysiques :
    * Qu'est-ce que l'Être ?
    * Pourquoi y a-t-il de l'Être plutôt que rien ?
    * Existe-t-il une cause première ?
    * La cause première est elle matérielle ou spirituelle ?
    * Est-ce que Dieu existe ?
    * Est-ce que Dieu est Volonté (monothéisme) ou Nécessité (panthéisme) ?
    * Est-ce que l'âme individuelle est immortelle ?
    * Quel est le sens de la vie ?
    * Qu'est-ce que la substance ?
    * En quoi consiste la finalité des choses ?
    * Quel est le rapport entre la matière et l'Esprit?
    * Comment faire le lien entre l'Être, l'Univers et soi ?
    * Le vide est-il le rien ?

    Wytłuszczone rozumiem (chyba), pochylone domyślam się, a inne ??

  • scand 14.09.12, 17:06
    Concepts métaphysiques

    * Accident
    * Acte
    * Âme
    * Attribut
    * Bien
    * Causalité
    * Cause première
    * Connaissance
    * Contingence
    * Croyance
    * Dieu
    * Doxa, opinion confuse chez Parménide, par opposition à l'Être
    * Durée
    * Esprit
    * Essence (philosophie)
    * Éternité
    * Être
    * Existence
    * Foi
    * Idée
    * Immanence
    * Immutabilité
    * Liberté
    * Libre arbitre
    * Matière
    * Monde
    * Mythe
    * Néant
    * Nécessaire
    * Noumène
    * Objet
    * Passion
    * Phénomène
    * Présence
    * Sacré
    * Substance
    * Sujet
    * Symbole
    * Temps
    * Transcendance
    * Un
    * Universaux
    * Universalité
    * Vérité
    * Mort

    Parę z tych pojęć rozumiem. Uff, sporo się dziś nauczyłem francuskiego, na tym na razie poprzestanę, dzięki Ilmatar za inspirację smile
  • illmatar 14.09.12, 00:11
    Tak, znakomite!

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • al-szamanka 13.09.12, 16:16
    Niby ciekawe, a jednak tak jakby obok....
    --
    http://i46.tinypic.com/117wpyd.jpg


    AL
  • illmatar 14.09.12, 00:12
    Obok czego?

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • abmiros 22.08.12, 05:25
    Przeczytalem forum "Karmienie piersia". Czysta filozofia.
  • by_t 22.08.12, 21:06
    abmiros napisał:

    > Przeczytalem forum "Karmienie piersia". Czysta filozofia.

    O i z tym stwierdzeniem kol. Abmirosa należy się bezwzględnie zgodzić – poprzednie dotyczące życia oraz natury nie są zbyt uniwersalne( oraz niezbyt dokładne naukowo) więc nie są „czystą filozofią” bo przecież nie ma czegoś takiego – gdyby tak było filozofia była by sztuką a jest filozofią. ( bywa sztuką słowa w wydaniu filozofów- artystów ale to zupełnie inna sprawa).

    (jest jeszcze jeden powód dla którego zdecydowałem się na wpis powód może podstawowy - muszę się przyznać że onegdaj także nie tylko czytałem forum "karmienie piersią" ale nawet podszywając się pod matkę karmiącą się literaturą dotyczącą dobrych stron karmienia piersią czynnie w nim uczestniczyłem - oj było dyskusji i dowcipów ale tylko do momentu kiedy nie przedstawiłem się jako dwulatek właśnie odstawiony od piersi i przeżywający z tego powodu potworne załamanie nerwowe - tak- czysta filozofia.)
    pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka