Dodaj do ulubionych

Rzeczy cyklicznie ważne

03.11.13, 11:52
Kawiarenka i filozofia, no a tematy na zamówienie kalendarza...?
Edytor zaawansowany
  • kicho_nor 03.11.13, 14:31
    Śmierć jako rzecz cyklicznie ważna.
    W przypadkach indywidualnych cykliczność ta nie występuje.

    Profesor Wolniewicz, stonowany wyważony to nie ten profesor.

    Jak to prof. ujął- religia jest śmiercią, nie ma śmierci nie ma religii.

    A metafizyka śmierci? Nie wiem, może wtedy jak zebrani wokół grobu,
    trumna wpuszczana na linach z zamówiony grajek gra w oddali na trąbce.

    Pewnie profesorowi Wolniewicz o inną metafizykę chodziło, ale to już jest
    sfera metafizycznych rozważań


  • 1zorro-bis 06.11.13, 09:42
    jedzenie, picie, spanie......i cos jeszcze.big_grin

    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,244778,Bistro.html
  • illmatar02 06.11.13, 10:58
    W ramach czegoś jeszcze proponuję wachlarz albo wahadło, od mycia zębów ulubioną pastą po bywanie w operze w Salzburgu.


  • 1zorro-bis 06.11.13, 14:02
    dlaczego w Salzburgu?smirk

    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,244778,Bistro.html
  • suender 14.02.17, 20:50
    kicho_nor 03.11.13, 14:31

    > Jak to prof. ujął- religia jest śmiercią, nie ma śmierci nie ma religii.

    Dla jasności ma być:

    "Jak to prof. ujął- religia jest śmiercią, GDY nie ma śmierci nie ma religii."

    Po wsadzeniu tego GDY widać wyraźnie, że w zdaniu Wolniewicza jest jakieś założenie. Ale takiego założenia w realu nie da się zrealizować, by tezę: "GDY nie ma śmierci nie ma religii." dało się sfalsyfikować (śmierć jest!).

    Zatem teza Wolniewicza ma żadną wartość naukową. Ten slogan powtarzany jest przez wielu myślicieli od lat i niektórzy dają się na niego nabierać.
    Nie z nami te numery!

    Pozdr.
  • suender 15.02.17, 13:18
    W uzupełnieniu:

    Dowód namacalny, że Wolniewicz nie jest pierwszy ze swoją tezą: "...., GDY nie ma śmierci nie ma religii."jest choćby Feuerbach, który stwierdza: "....., źródłem religii jest poczucie zależności i strach przed śmiercią. "

    Więcej tutaj:

    pf.czasopisma.pan.pl/images/data/pf/wydania/No_1_2013/9.pdf
    Tą są bardzo chwytliwe myśli, szkoda, że nie dające się zweryfikować.
    By taką weryfikację przeprowadzić, trzeba by wyizolować stosownie dużą grupę nieśmiertelnych ludzi i obserwować ją prze całe wieki, jak się rozrasta i czy na pewno nie wymyśli religii. Kto tego dokona i jak to zrobi?
    Do tej pory chyba taki eksperyment nie udał się, więc możemy śmiało mówić, że takie dictum filozofów ma zerową wartość naukową i poznawczą i jest słowem rzucanym na wiatr!

    Pozdr.
  • kanciasta 10.09.16, 14:20
    Bardzo mi się podoba wypowiedź Profesora. Szczególnie fragment opisujący śmierć jako metafizyczny skandal. Dawno temu próbowałam zapisać to, co mówił, niedawno znalazłam przypadkiem te moje zapiski. Może nie w stu procentach dokładne, ale...

    "Tylko jedni i drudzy wiedzą, że koniec. Że koniec ich czeka.
    Słyszę, że jacyś słuchacze chcieliby wiedzieć jaki jest mój stosunek do spraw ostatecznych. Nie wiem, jakie sprawy ostateczne ci słuchacze mają na myśli,
    Moim zdaniem jest tylko jedna sprawa ostateczna w życiu człowieka, a tąże ostateczną sprawą jest śmierć. I rozumiem, że pytanie słuchaczy dotyczyłoby tego, jaki jest mój stosunek do śmierci. Generalnie najpierw, a potem indywidualnie, powiedzmy. Generalnie powiedziałbym dwie rzeczy, które wydają mi się tu warte powiedzenia (byłyby różne inne do powiedzenia, ale te ze względu na tych słuchaczy wydają mi się warte do powiedzenia). Śmierć jest w życiu ludzkim czymś ogromnym i dlatego uważam, że ona w życiu ludzkim zajmuje wielki wyraz, a tym ogromnym wyrazem jest religia. Moim zdaniem (taki jest mój pogląd w zakresie filozofii religii) korzeniem wszelkiej religii jest śmierć. Gdybyśmy nie musieli umierać - i nie byli świadomi tego, że będziemy umierać ( bo póki człowiek nie był świadomy, to była magia, nie było religii) Religia pojawia się wtedy, gdy człowiek uświadamia sobie, że jego życie ma kres. Korzeniem religii jest śmierć. Religia jest czymś ogromnym, śmierć jest czymś ogromnym i to, że religia ma taki korzeń to jest jednocześnie ( czy to kogoś pociesza, czy smuci) gwarantem niezniszczalności religii. /.../
    To jest jedna z tych dwóch rzeczy, które chciałem powiedzieć
    A druga rzecz to jest taka, że to przejście z bytu w niebyt (czyli powrót tam, skąd żeśmy się pojawili, bo z niebytu żeśmy weszli w byt nagle i wracamy tam, skąd żeśmy przyszli)


    "Śmierć to są wrota, przez które w nasze życie wkracza metafizyka". Ratzinger.
    Nie tylko religia, ale także metafizyką. Gdybyśmy nie musieli umierać to byśmy sobie tak w tej codzienności utkwili. Że to tak będzie szło i szło i tam te zawsze i auta nasze i te nasze telewizory i te nasze jakieś grillowanie, i te nasze prace i zmartwienia i awanse i te degradacje i to martwienie się o to, co szef mówi. Cały ten młyn codzienności, w którym się tak dobrze skądinąd czujemy i którego nam się zupełnie nie chce opuszczać. Gdybyśmy wiedzieli, że go opuszczać nie musimy to by nam żadna metafizyka do głowy nie przyszła. A my widzimy, że tutaj ona wkracza. Powiedziałbym, że śmierć to jest w naszym życiu jakiś skandal metafizyczny. Że tu myśmy się tutaj tak natrudzili, nagromadzili tego dobra, śmy
    Się nakształcili, języków śmy się nauczyli- no, nie wiadomo czego - i teraz to wszystko mamy rzucić i do piachu iść? Skandal metafizyczny.
    Ale stosunek do tego skandalu myślę, że od naszych przekonań mało zależy."



    --
    smile)
    Ba.
  • scand 12.09.16, 15:25
    śmierć jest metafizycznym skandalem ... całe nasze życie polega na tym aby jej uniknąć a jednak nas kiedyś dopadnie... gra z wiadomym wynikiem ..... to jak jakiś okrutny eksperyment, w których mysz karmi się przez pewien czas wybranym rodzajem pożywienia i wtedy jest zadowolona a potem nagle odstawia się to pożywienie ( czasami bez zapowiedzi) nie dbając skąd mysz w swojej klatce znajdzie coś co da jej siły istnieć...dlaczego życie człowiekowi mus być odebrane ???
  • apersona 19.09.16, 19:35
    Patrzysz na siebie z lotu ptaka i to jakby sowy
  • illmatar02 18.10.16, 21:18
    Hej, hej, Scand! Dobry wieczór.
    Czy serio pytasz "dlaczego życie człowiekowi mus być odebrane ???"
    A mrówkom dlaczego!!!?

    --
    Almetyna
    almetyna.blox.pl
  • scand 22.10.16, 11:33
    Hej Marto, mrówkom daleko do człowieka, człowiek juz dawno przekroczył swoją biologiczność i jest bytem ponadbiologicznym, choć się wywodzi z podstawowych mechanizmów życia. Dla nas śmierć to skandal, dla innych zwierząt rutyna.
  • illmatar02 18.10.16, 21:30
    Pozostaje pytanie jak się ustawić do tego skandalu. Ignorować czy ćwiczyć w modnych psychoterapiach z zakopywaniem się w ziemi na szczycie wzgórza?

    Macham, Ba!

    --
    Almetyna
    almetyna.blox.pl
  • apersona 20.10.16, 20:20
    Hmm, przymiarka do kurhanu
  • scand 22.10.16, 11:36
    Apropos kurhanów. Czy gdyby można było obejść ograniczenia kulturowe i instytucjonalne jaka forma wiecznego odpoczynku wydawałaby się wam najbardziej estetyczna w sensie krajobrazu? Kurhan wydaje się bardzo dobrym rozwiązaniem, oczywiście odpowiednio wysoki..
  • apersona 22.10.16, 20:53
    Słowo mogiła dawno temu oznaczało zwykły pagórek, teraz miejsce pochówku na ogół zwieńczane mini kurhanem.
  • oriole86 13.08.19, 20:14
    Ciekawe powiedziane. Śmierć jest oburzająca, ale życie wieczne byłoby równie przyjemne jak kara dożywocia.
  • scand 14.08.19, 09:43
    Życie wieczne byłoby fascynujące. Można by poznać wtedy całą naukę. W 70 lat to niemożliwe.
  • jul.s 04.11.16, 18:17
    Serdecznie witam, tyle lat, Witka nie ma.
    - Wy ciągle pojękujecie ,- " mrówkom daleko do człowieka, człowiek juz dawno przekroczył swoją biologiczność i jest bytem ponadbiologicznym....." Muj borze " skand co ty opowiadasz, przyzwyczaj się wreszcie do myśli że jesteś drobinką w ożywionej gromadce która nic a nic nie znaczy w kosmosie, nawet nasz układ słoneczny jest prawie niezauważalny. Twój antropocentryzm jest szkodliwy dla mózgu, przynosi depresje, smutki i szkodliwą twórczość w postaci religii która zniewala miliony, np kobiet w islamie. Dziewczyny z tego forum wyjaśnijcie to skandowi. Nie piszcie że islam to coś innego niż "Rzym" . Witka nie ma i koniec, tak jak nie bedzie kiedyś mnie - ciach i koniec. Cieszcie się złotymi liśćmi "póki co" nie siejcie smuty, kochajcie dziewczyny, chłopców nasze dzieci i wnuki, pijcie wino. Smucie i metafizyce - precz. Miejcie metafizyczne przeżycia w miłości, twórczości nie katujcie się bytami które zostały dawno odcięte " znaną nam brzytwą " . Radośnie Julek 😉
  • prazanka44 04.11.16, 21:27
    Ale może jest tak, że kosmos coś znaczy tylko w oczach tych ożywionych drobinek ?
  • jul.s 05.11.16, 08:46
    Gdyby tych drobinek nie było świat czy światy istniały istniały by i tak. Nie ma wątpliwości że ożywione drobinki powstały w wyniku przemian na istniejącym już świecie - kosmosie. Pozdrawiam z połyskującymi złotem, w rannym słońcu jesiennymi liśćmi. Julek.
  • kanciasta 05.11.16, 11:40
    jul.s napisał:

    > Serdecznie witam,

    Witaj, Jul! Fajnie, że jesteś smile


    > " skand co ty opowiadasz, przyzwyczaj się wreszcie
    > do myśli że jesteś drobinką
    > w ożywionej gromadce która nic a nic nie znaczy
    > w kosmosie, nawet nasz układ
    > słoneczny jest prawie niezauważalny. "

    smile)
    Dla kogo ten układ słoneczny jest "prawie niezauważalny", że sobie pozwolę spytać. Czyj punkt widzenia przyjmujesz i niby dlaczego Skand też taki przyjąć powinien? smile

    A co do "smutom precz" - popieram smile
    (Chociaż doprawdy nieczęsto bywało trudniej, niż dziś z tymi smutami sobie radzić sad


    --
    smile)
    Ba.
  • jul.s 05.11.16, 14:44
    Ale cudne słońce na południowym- wschodzie /specjalnie o tym piszę, no wiesz oaza ..../ no i Twój miły post ☺️
    "....Dla kogo ten układ słoneczny jest "prawie niezauważalny", że sobie pozwolę spytać...." Tak się masze mózgi rozwinęły by próbować poznawać kosmos metodą zwaną naukową, jeżeli ktoś chce tłumaczyć świat nie potwierdzonymi doświadczalnie opowiadaniami no to nie ma o czym mówić.

    Są przyjęte miary, np rok świetlny i można tego aparatu użyć do oceny skali przedmiotu. Trochę wyobraźni i wszystko jasne.
    "..... Czyj punkt widzenia przyjmujesz i niby dlaczego Skand też taki przyjąć powinien? ...."
    Dla mnie jest normalne że jeżeli uważam że ktoś błądzi i twierdzi że " człowiek ma duszę np. I dlatego jest sytuowany w innej kategorii niż cała nasza "ożywiona czereda" i jest najważniejszy w kosmosie bo Jest stworzony na podobieństwo Boga, co ma bardzo poważne konsekwencje w życiu ludzi np kobiet - patrz konflikt biskupi-ginekolodzy i kobiety, patrz konflikt /co pisałem/ kobiety w islamie, no to reaguję, bo skand swoimi publicznie wyrażanymi średniowiecznymi poglądami legalizuje politykę cwaniaków wobec " ciemnego ludu", dodam, biednego ludu.
    Proszę Cię i Was bardzo, bo i tak nie uwierzę, że poważnie piszecie, że macie poglądy na poziomie średniowiecza.
    Oczywiście można dla samej dyskusji trochę się "pobadać" , ale ..... no nie mam siły 🤐

    Pozdrawiam, "..czy czujesz mój świetny stan ducha..." / mózgu i całego aparatu ruchu 😀/ Przelewam to słońce na Ciebie i na Was - słowo, nic nie brałem, tylko małe Tempranillo, może wieczorem.
    Julek
  • kanciasta 05.11.16, 18:03
    jul.s napisał:

    > Tak się masze mózgi rozwinęły by próbować poznawać > kosmos metodą
    > zwaną naukową, jeżeli ktoś chce tłumaczyć świat nie
    > potwierdzonymi doświadczalnie opowiadaniami no
    > to nie ma o czym mówić.

    Oj... niby wszystko ok ale... No nie da się zaprzeczyć ( da się?wink że to nasze narzędzie do poznawania kosmosu zwane mózgiem nie jest doskonałe a i i metodom do doskonałości daleko. Nie mówiąc o języku, który też nie zawsze nadąża...
    Przyjmujemy, że - według stanu dzisiejszej wiedzy -możemy z dużą dozą pewności stwierdzić to czy tamto. Ale czy to znaczy, że nie powinniśmy być otwarci na coś zgoła innego? Czy nasze doświadczenie iluśtamletnie daje nam prawo mówić " jest tak i tak" zamiast "widzę to tak i tak" ?

    Doprawdy, jeśli powiem, że Tempranillo jest i mojemu podniebieniu bliskie i właśnie kupiłam Valdepenas Gran Reserva - to nie znaczy to wcale, że odmawiam komuś prawa twierdzenia, że jednak lepsze są Rieslingi wink

    Tak czy siak - wierzę, że nasze czasy z naszym stanem wiedzy będą dla naszych praprawnuków równie niskopoziomowe jak dla nas Średniowiecze wink
    Hmmm...na razie marzę o wnukach wink

    --
    smile)
    Ba.
  • jul.s 06.11.16, 09:35
    Zostawmy postrzeganie kosmosu. Zajmijmy się wnukami. Ja miałem inaczej, nigdy nie marzyłem o wnukach, wnuki po prostu się pojawiły, a teraz rozumiem że jeśli ich nie ma to jest o czym marzyć. Porannie w deszczu, Julek.
    Nie jestem zaawansowanym vinofanem, ale zacząłem się uczyć a to wiedza tajemna. Kiedyś osoby opowiadające poezje o winie uważałem za snobów w negatywnym słowa tego znaczeniu, teraz jest zdecydowanie inaczej.
    Twój świetny wstęp o winie nie zmienia postaci rzeczy, - wino, obraz nie da się ocenić metodą naukową /każdy algorytm będzie subiektywny/, natomiast kosmos jest badany, mierzony wyniki są weryfikowane i poddane skromnie falsyfikacji.
    Dalej pada, ale mimo to, trawa, sosny, wierzba jeszcze zielona, czerwone liście dębu i żółte brzozy śliczne. Julek
  • apersona 06.11.16, 09:38
    Już cię brałam Julu za zatwardziałego fanatyka scientystę, ale może jeszcze będą z ciebie ludzie wink
  • jul.s 06.11.16, 09:55
    Czy w którymś miejscu uchybiłem scjentyzmowi ? Comte nie koniecznie, mój mistrz 😉 To Bertrand Russell. Ale zdecydowanie NIE, religia i kościół scjentologiczny. Julek
  • apersona 06.11.16, 09:58
    Nie mi sądzić, znam cię jedynie z postów w tym wątku, a nie przepadam za pryncypialną pedanterią myśli jak z kawału o nastawianiu czajnika na herbatę.
  • jul.s 06.11.16, 11:24
    Żartu o czajniku nie znam
    , cytuj może coś zrozumiem.
    Natomiast pryncypialną pedanterię lubię na tyle ile posiadam wiedzy by myśl zdefiniować.
    To zresztą bardzo ciekawy temat np. historyk sztuki potrafi mówić o Sądzie Ostatecznym np. Memlinga dwie, trzy godziny , o każdym geście opowiada całe teorie. Sądzę że gdyby to słyszał malarz pękał by ze śmiechu. To tak jak z Dziadami Mickiewicza które stały się Biblią a pewnie były luźnym bajaniem najaranego poety. 😜 Julek , deszcz przestaje padać, czas do lasu.
  • apersona 06.11.16, 21:14
    Żona do męża: nastaw czajnik na herbatę. Mąż znika w kuchni. Po pewnym czasie zniecierpliwiona żona idzie za nim i co widzi - czajnik postawiony na pudełku herbaty. Na pretensje żony mąż odpowiada, że przecież wykonał polecenie dokładnie, a potem poucza, iż należy wyrażać się precyzyjnie: zapal gaz, zagotuj wodę w czajniku i zaparz herbatę.
  • jul.s 07.11.16, 15:56
    Bomba.
    Mimo wszystko, pryncypialna pedanteria niekoniecznie ale w dyskusji minimum precyzji językowej często brak.
    Tak czy owak, trafiony. Pozdrawiam Julek.
  • scand 23.02.17, 18:13
    witaj Jul, cieszę się że tu powróciłeś .... coraz mniej nas...
  • mu_ndek 09.11.16, 00:30
    kanciasta napisała:
    > Czy nasze doświadczenie iluśtamletnie daje nam prawo mówić " je
    > st tak i tak" zamiast "widzę to tak i tak" ?

    Nic nam nie daje prawa twierdzić o czymś w sposób rozstrzygający, bo taka jest symboliczna ,,natura,, naszego gatunkowego poznania .[ Swoją drogą nic mnie ostatnio tak nie bawi jak nagła przemiana ,,twardych dogmatyków,,(tych od jedynej Prawdy) w bezkompromisowych postmodernistycznych relatywistów za każdym razem kiedy im to potrzebne, rzecz jasna tylko na poziomie wykraczającym poza rozumienie trzonu elektoratu].
    Niestety homininy w swojej krótkiej historii (jeszcze?) nie wypracowały lepszej metody poznania niż nauka ze swoją metodologią.
    Potrzeba poznawania jest ,,instynktowna,, ale kiedy brakuje wiedzy mechanizm tzw.,, świadomości,, uzupełnia niedostatki wiedzy ( dla dobrego samopoczucia organizmu) różnymi legendami, które później przeistaczają się w ideologie (za sprawą naszej zwierzęcej ,,natury,,) a kończą już w praktyce czyli polityce.
    No może jeszcze sztuka daje jakiś dostęp do ,,rzeczywistości,, ale specyficzny i jedynie podmiotowy.

    Można oczywiście zaprzeczać metodologii naukowej ( nie jest to jednak kwestia smaku) można nawet nie zauważać własnej kości ogonowej (lub zachwycających zdjęć głębokiego kosmosu) ale tylko na poziomie popularnym/ideologicznym , na szczęście, ideologia w nauce jest jednak marginesem (jasne że ostatnio można zaobserwować usilny atak miernot oraz wysiłki rozciągnięcia tego marginesu) nauka nie jest już lokalna i bzdur się nie publikuje ani w europie ani na świecie., nauka samo się oczyszcza, trochę jednak szkoda czasu.


    >Ale czy to znaczy, że nie powinniśmy być otwarci na coś
    > zgoła innego?


    Ależ jesteśmy zgoła otwarci (przynajmniej ja) na nowe , a nie zgoła stare i z gruntu jałowe treści poznawcze.
    ( ,,otwarci,, rzecz jasna w pewnych specyficznych dla gatunku i poszczególnych osobników , neuronalnych ramach i na tyle szeroko otwarci na ile pozwala nam podmiotowa tzw. ,,świadomość,, bo zasadniczo wszelkie nasze ideologiczne preferencje rozgrywają się poza nami czyli w podświadomości ukształtowanej przez genetyczne uposażenie )

    W ramach swojej osobistej ,,otwartości,, wyznawców wszelkich boskich stwórców ,od Aborygenów po Hellerystów boskiej matrycy, uważam za prekursorów teorii wieloświatów (wymyślili ją sporo wcześniej od H.Everetta, wyznawcy nieśmiertelności kwantowej)
    Bo skoro nasz Wszechświat został stworzony, to byt, który go stworzył zapewne musiał przebywać ,,gdzieś indziej,, w innym, własnym kosmosie a nie w tym którego jeszcze nie było a który (z pewną przesadą) teraz nazywamy naszym Wszechświatem.
    On sam ,Wielki Twórca tego wszechświata który stworzył, nie nazwie go przecież swoim a tylko tym który stworzył... i tak mamy już co najmniej dwa wszechświaty kierujące nas w stronę Wieloświatów, cyklicznie tworzących się w wyniku kosmicznych kolizji bran ... z tego punktu można także udać się w stronę hinduizmu lub naszych (słowiańskich) przedchrześcijańskich wierzeń (słowianowierstwo) ... to już zależy od owych ,,podmiotowych neuronalnych ram,, i preferencji genetycznie ukształtowanego charakteru.
    Staram się być otwarty ale trzeba zaproponować coś interesującego a nie ciągle to samo bo to nudne!

    ps.
    Podzielam zniecierpliwienie kolegi Jul.s'a bo jak widać u ,,nasz,, (w formie nad wyraz abstrakcyjnej ale jednak estetycznie porażającej) bywa że wyznawcy obierają niebezpieczny populistyczny kierunek polityczny w którym można obserwować (nie bez obrzydzenia) ową przemianę ideologii w proste przepisy wykonawcze, już bez skrępowania pozwalające brać władzę pełnymi ideologicznymi garściami mając jednocześnie w pogardzie wszystko inne, łącznie z podstawowymi założeniami własnej początkowej idei (ale o tym już tu pisałem wystarczająco dużo)
    pss
    Wykorzystanie ,,narzędzi,, postmodernistycznych jak np. prostacko pojmowany relatywizm czy wypowiadana jednym tchem pogarda dla tzw. poprawności politycznej i żądanie tolerancji dla dupków z onr to są interesujące przemiany naszego konserwatywnego elektoratu. Ta tak charakterystyczna dla naszego gatunku polityczna hipokryzja uwidacznia się w momentach przejściowych ale czy to nie jest zbyt wygodne ? i czy będzie przejściowe? jasne to tylko cykliczność mało ważna.


    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • suender 06.02.17, 14:19
    mu_ndek 09.11.16, 00:30

    > .... i bzdur się nie publikuje ani w europie ani na świecie.,
    > ..... nauka samo się oczyszcza, .......

    A niby z czego się sama oczyszcza, - z tych mądrości NAUKI, które są nie opublikowane?
    Bo przecież BZDUR się nie publikuje!

    Pozdr.
  • mu_ndek 17.02.17, 19:30
    No bzdur się nie publikuje tam gdzie się nauka udaje (udaje?) by poczytać (choć są wyjątki) – znaczy się do fachowych i recenzowanych gazetek. Ale nade wszystko się nie drukuje bo nauka nie jest LOKALNA - drobna znajomość języka pozwala dowiedzieć się o nowościach nawet u nas mimo wielkich zaległości. Co do zaległości to ciągłość też jest po stronie nauki choć bez przełomów i zaprzeczeń by się cofała. Recenzje (fachowców w dziedzinie) zasięg (nie lokalny) i ciągłość (żeby nie kopać obok) to narzędzia do czyszczenia, nie do końca skuteczne ale jednak.
    Jako uczestnik FN (jak się zdaje pod różnymi pseudonimami) pewnie zdarza Ci się paru oszołomów z tytułami zaobserwować a obecne wzmożenie ideologiczne wpływa na zaostrzenie objawów. W nauce to jednak margines.

  • scand 23.02.17, 18:15
    Nauka też musi sie odfiltrować z szumów, nie jest wyjątkiem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka