Dodaj do ulubionych

Zasadnicze pytanie

19.09.14, 02:00

Kich_nor spytał:

>Skoro o dooopie, to co ci wielcy od filozofii traktowali filozoficznie o dooopie, zapytam.

Nie zauważyłem tego zasadniczego i wieloznacznego pytania. Mimo jednak że dotyczy wątku „ontologia doświadczalna” to jednak wykracza poza dziwność subatomową. Dlatego od początku.

Trzeba by najpierw rozdzielić dwa znaczenia które się tutaj przeplatają .
Doooopa jako synonim pustki czy otchłani ludzkiej egzystencji - znaczy się - po co to wszystko? – i nie mniej ważne ale już na bardziej osobistym gruncie – doooopa jako źródło intymnej filozofii czyli - rozkosze ciała/seksu.
(rzecz jasna pozorna separacja doprowadzi nas jak myślę do ponownego połączenia tych nierozerwalnych wątków)

W pierwszym znaczeniu nic skomplikowanego nie ma – trzeba tylko zrozumieć że samotność i przypadkowość istnienia nie znajduje swoich odpowiedzi.
Trzeba być dzielnym i we własnym „ Sięstwie” wywodzić własne prawa nie licząc na żadne rozstrzygnięcia.
Dla niektórych to - niestety – dooopa!
Dla innych - okoliczność znamionująca - jednak radość wolności (tym którym siły starczy) i nieodparte zgłębianie różnorodności cudów świata. Najpopularniejszym cytatem jest tu Pascal –

"Kiedy zważam krótkość mego życia, wchłoniętego w wieczność będącą przed nim i po nim, kiedy zważam małą przestrzeń, którą zajmuję, a nawet którą widzę, utopioną w nieskończonym ogromie przestrzeni, których nie znam i które mnie nie znają, przerażam się i dziwię, iż znajduję się raczej tu niż tam, nie ma bowiem racji, czemu raczej tu niż gdzie indziej, czemu raczej teraz niż wtedy... Wiekuista cisza tych nieskończonych przestrzeni przeraża mnie"

Nie dużo się tu zmieniło mimo osiągnięć nauki – rozszerzyło się raczej pole naszej niewiedzy. A szum informacyjny wprost przymusza do własnej filtracji.
Tak więc Pascal opisuje z przerażeniem naszą dooopę- ale strachliwy nie był.

Resztę opisują moim zdaniem już współcześni ( Schopenhauer Nietzsche Heidegger Camus – a wszelką metafizyczną „nadzieję” rozbijają nowocześni Derrida i inni - mając za wzór jednak prosokratyków)
Tak czy inaczej... dooopa.
Tak to w moim skrótowym ujęciu wygląda.

Przejdźmy jednak do nie mniej fascynującego tematu czyli – dooopy rozumianej jako rozważania dotyczące ciała.

W przeciwieństwie do „sensu istnienia” na temat ciała (związanych z nim cierpień i rozkoszy) filozofowie nie wypowiadają się zbyt często – z różnych powodów. (pomijamy indyjską mieszankę filozoficzno religijną bo to już przeszłość zduszona przez wschodnio zachodnio religijne „oświecenie” – została tylko kamasutra)

Obciążenia idealizmu/religii nie dają szacownym głosom rozprawiać na głos - o tak zawstydzającej dziedzinie. Niemniej są filozofowie którzy w swojej wolności mogą mówić o wszystkim tak jak Markiz de Sade.
Wcześniej niezastąpiony Montaigne z wrodzonym sobie dystansem/humorem pisząc o „działaniach genitalnych” zaleca je jako stały środek leczniczy.

Ciało i jego „tyrania” której wcześniej unikano rozdzielając biedny byt na ciało i duszę - swoje krańcowe rozdarcie zawdzięcza idealistom od samego Platona - bajko pisarza cieni -zaczynając.
Dla Platona poznanie oznacza coś jakby osiągnięcie pełnej suwerenności względem ciała. Nazywa je grobem. Wola unieważnia moc ciała – która jest mocą śmierci i nie-bytu.
W zamierzchłej zachodniej tradycji bagatelizowano cielesność – ciekawe że akurat Platon w czasach łatwego dostępu do wszelkich uciech i podziwu dla nagiej doskonałości tak uciekał od w stronę duszy ... a może właśnie dlatego?

Czy raczej był to strach przed ciałem które w tych czasach nie było tak znane – ciągła możliwość niewyjaśnionych cierpień? – wszak nie istniało jeszcze pogotowie ratunkowe.
Tradycyjne rozdzielenie ciała i duszy ratowało przynajmniej duszę – co zostało skrzętnie przejęte przez religię.
Trzeba było znaleźć jakieś centrum „właściwego” zarządzania w pełni niezależne od grzesznego ciała. I to ze strachu uczynione rozdarcie przetrwało długo a co śmieszniejsze jest ciągle tak prosto pojmowane - będąc paliwem wszelkich „idealizmów” czy religii. Pogarda dla ciała jest niezdrowa na równi z obecną popkulturową (pojmowaną równie prymitywnie) pochwałą jego –choćby sztucznej – wiecznej doskonałości.
Schopenhauer w swoim melancholijnym (ale przejrzystym) stylu podejmuje trop już znany ale zapomniany – ciało/ rozkosz - śmierć /zapomnienie i tu zaczyna się – w jego „woli” brak pośrednictwa (duszy ) w kontaktach między naszym ciałem a nami.

Kartezjusz najwyraźniej nie zauważył że to ciało go śniło (w jego dziwnym śnie tak znaczącym we współczesnej – wtedy- filozofii)

Ciało jako dziedzic wszystkich ciał z naszej biologicznej przeszłości – zazwyczaj jest mądrzejsze niż my (ma zdecydowanie więcej doświadczenia)

Taki początek -zagajenie
Edytor zaawansowany
  • 19.09.14, 23:30
    I co ? to nie są te pytania? czy już macie wyrobione poglądy i nic się nie da zrobić – nawet podyskutować?
    Przypominam że światopogląd daje się zmienić – choć prawdę powiedziawszy nie wiem ? sam nie mam.

    no tak może powinienem zacząć pisać nocnego bloga?
  • 20.09.14, 13:18
    Mundek co wyżej wprowadził o wieloznaczności dooopy jak i dooopy właściwej.
    Generalnie wiedza o dooopie właściwej nie odbiega od wiedzy ogólnej i rodzaj zależy tylko
    od okoliczności podanej owej.
    Ale, w znaczeniu egzystencjonalnie wieloznacznym, mając wiedzę o antymaterii,
    idąc przez czterdzieści lat przez morze możemy dojść do antydooopy, zapytam?

  • 21.09.14, 00:23
    Jeśli to jest morze czerwone wiodące do mitycznej krainy („antydooopy”?)
    to jest taka możliwość choćby wynikająca z samego chodzenia – podróże niewątpliwie kształcą - bo droga ta - jest tylko obietnicą - nadzieją - walutą cenna choć jak każda –symboliczną.


    Mnie osobiście bardziej interesują okoliczności (jeśli chodzi o morze czerwone) wyjścia hominidów z ziemi ojczystej (Afryki) w stronę wszelkiego osiedlenia – to także póki co -legenda ale lepiej - mimo że mniej poetycko uzasadniana.
    Ale tu przynajmniej jest czego szukać i nadzieja nikogo nie ogranicza. Odpowiedzi zaś bardziej satysfakcjonujące intelektualnie.

    Jeśli zaś pytasz o światy otwierające się za każdą redukcją funkcji falowej obiektów kwantowych – to dopiero jest jazda - bo tu wszystko można spotkać - nawet siebie.
    (A co za tym idzie obejrzeć się od ..... strony.
    Niemniej jednak wyżej ... kropek nie podskoczysz – co jest dość dowolną trawestacją Protagorasa - bo to człowiek jest miarą wszechrzeczy a co za tym idzie także jego .... kropki)
  • 20.09.14, 17:17
    mu_ndek napisał:

    >
    > Kich_nor spytał:
    >
    > >Skoro o dooopie, to co ci wielcy od filozofii traktowali filozoficznie o d
    > ooopie, zapytam.
    >
    /.../

    Trzeba zobaczyć co o tym pisano w starożytności...

    swiat.newsweek.pl/starozytne-porno--18--,102483,1,1.html
    www.obliczakultury.pl/literatura/kultura/historia/946-ycie-prywatne-i-erotyczne-w-staroytnej-grecji-i-rzymie-sawomir-koper-recenzja
  • 21.09.14, 00:25
    Nie do końca chodziło o plebejskie hardporno greckich czy rzymskich myślicieli ale raczej o smak który obowiązywał na granicy między filozofią a cielesną rozkoszą.
    Niestety nie doczekaliśmy się tłumaczenia „Teresy filozofki” J.B. Boyer’a - a to mniej więcej to – smakowity libertyński kawałek – pisany na boską chwałę. Tu doświadczanie sensualne wiąże się z odkrywaniem filozofii. Teologia miesza się z seksualnością.

    (trzeba też wiedzieć – „że w katalogach wielu księgarzy kategoria książek filozoficznych obejmowała (jeszcze nie tak dawno) pisma pornograficzne” – Savater )
  • 21.09.14, 09:08
    Ja tu w tej Kawiarni wolę zapytywać niż rozważać.
    Więc jeśli można zapytam. Zapytam o ucieczkę przed dooopą.

    O ucieczkę do skalistej groty by żywić się korzonkami i by być może z dystansu
    rozważać o marności dooopy?
    Czy też zaszyć się w grotach Gaudiego by kontemplować pięciogwiazdkową dooopę?
  • 21.09.14, 15:08
    > Ja tu w tej Kawiarni wolę zapytywać niż rozważać.
    > Więc jeśli można zapytam. Zapytam o ucieczkę przed dooopą.

    Ale jednak coś trzeba dać z siebie żeby się obsługa nie wkurzyła - że się siedzi przy jednej kawusi i nic nie zamawia poza listą napojów.

    > O ucieczkę do skalistej groty by żywić się korzonkami i by być może z dystansu
    > rozważać o marności dooopy?
    > Czy też zaszyć się w grotach Gaudiego by kontemplować pięciogwiazdkową dooopę?


    Stąd tragizm – trzeba uciekać a się nie da. (skrótowo bo też zniechęcające jest milczenie pustki)

    Można jak chomik dla poprawienia samopoczucia wskoczyć do kółkowej karuzeli choć wiadomo że nigdzie się nie dobiegnie albo odwrotnie - wiadomo że zawsze jak by nie biec - dobiegnie się tylko do kresu. (samo bieganie czasami zdaje się wystarczającą ucieczką)
    Stąd u niektórych uzależnienie od tej karuzeli w różnych postaciach -korzonki –dooopa właściwa – sztuka i jej dostęp do własnych rzeczywistości – zwiedzanie innych światów dooopy „lokalnej” czy wiara w „naddoopę” – każda karuzela dobra na równi z innymi.
    Taka małpia czy chomicza skłonność i konieczność wewnętrzna którą podtrzymuje świadomość jako instynktowny koordynator.
    Jedno co można przeciwstawić to dystans do wszelkich jej przejawów a Sens zamienić na własne sensowne cele (choć to jak widać ciągle tylko cela).

    Są jeszcze dziedziny profesjonalnego dystansu takie jak filozofia czy schowbiznes ale nie zapewniają powodzenia.
    (osobiście stawiam na „wolną” twórczą chomiczą karuzelę – która wypływa z dystansu albo z wkur... nia i wprawia w złudzenie ciągłego szukania (ciągłego poznawania mimo ograniczeń karuzeli) A poznawać można wszystko w tej drodze (dystansu) także innych ale celem znów jesteśmy my my – my sami. Karuzela.


    Ps . a co ze sportem jako bezpośrednim sposobem ucieleśnienia (uciele – śnienia) wysiłku chomika – bieg czas przestrzeń – obrzędowe pokonanie obcej grupy – uwiązana agresja – ekstaza zwycięstwa. Smutek przegranego – smutek wygranej.
  • 21.09.14, 15:09
    Proste pytanie-, prosta odpowiedz.
    Dupa to tyłek;
    Tyłek jest z tylu. Niewidoczny ale wygodny. Zwłaszcza dobre grotowanie (także u Gaudiego) jest uwarunkowane właściwie przygotowanym wyposazeniem turystycznym.
    Twarde , sprawdzone surwiwalowo siedzisko (wielofunkcyjne)gwarantuje "miękkie" serce i bogactwo doznań i uczuć.
  • 21.09.14, 15:56
    Więc zakłady penitencjarne – wcielenie do wojska – niewolnictwo (zapewniające wyjątkową wszechstronność) jest sposobem podstawowym – prowadzącym do wrażliwości serca oraz bogactwa doznań i czuć?
  • 21.09.14, 16:56
    Mnie nie uczono życia dając w rzyc, mundku.
    Wiem za to ze ćwiczenie rzyci ( przez siedzenie i medytacje np) daje wiele pozytywnych efektów w życiu doczesnym.
  • 21.09.14, 17:10
    Wszelkie doświadczenia dotyczące życi –a są - niezastąpione – ale jednak siedzenie ( jako wieloznaczny termin – np. być posadzonym) tylko przy medytacji – wygląda lekko wygodnie i nieco spłaszcza pogląd i siedzenie.
  • 21.09.14, 19:05
    Wieże Gaudiego. Gaudi w poprzednim był termitem?
    a dooopa księgowej nie jest płaska. Kopernik?

    Ucieczka chomika w karuzeli. Można wyrwać ciężki zamocowany saturator
    trzasnąć w zakratowane okno i uciec. Nie udało się ALE PRÓBOWAŁEM
    powiedział Jack Nicholson w locie nad kukułczym.
  • 21.09.14, 20:12
    Nie ma przepisu w różnorodności – np. H.Everett umarł wierząc w nieśmiertelność kwantową po prostu przeniósł się do następnego świata których był wytrwałym teoretykiem.
    Nie każdemu się udaje – bo trzeba krzepy – jaką posiadał Wódz . (ale jakie otwarcie horyzontów seksualnych nastąpiło u pozostałych pensjonariuszy przy pomocy dooopy).

    Jeden wybiera światy równoległe drugi doopę księgowej – „próbowałem” też niezła wymówka.


    ps. ale Twoja propozycja?
  • 21.09.14, 21:31
    Moja propozycja?

    Czy ja wiem, w świecie pilnowanym przez siostry Ratched mające monitoring i różne radary,
    próby próbowania ograniczają się tylko do pirueta beemką po imprezie przed remizą.
    Cóż więcej można, skoro siostry Ratched maja przepisy i brom na podorędziu.
    Trzymając się scenariusza bunt w prostej linii prowadzi do samookaleczenia, ale zawsze
    w Bieszczadach można sobie powyć z wilkiem do księżyca i to by była ta moja propozycja.

  • 21.09.14, 22:38
    Wyć z wilkiem czy małpować z małpami to raczej praktyka niż terapia – patrzę na kibiców – nie dość że emocje raczej pierwotne ... choć ja wiem? To przecież kosmici ze spodka.

    Ps. ale Ratched to jednak płaska... i kurde wygrali!
  • 21.09.14, 23:10
    Co to za prąd filozoficzny "...i kurde wygrali"
    ?
  • 21.09.14, 23:39
    Filozoficzny niekoniecznie ale jednak prąd.

    Są badania które mówią że obserwacja ćwiczeń – sama obserwacja podnosi sprawność mięśni o 15% a u organizmów wyćwiczonych nawet więcej.
    No to musi być prąd – z wizualizacji – coś jak medytacja - też ciało samo reaguje zostawione w spokoju samo się bawi poza świadomością.
  • 22.09.14, 08:19

    > Są badania które mówią że obserwacja ćwiczeń – sama obserwacja podnosi sprawność mięśni o 15%

    A, czy są jakieś badania dotyczące wpływu na mieszkańców domu, informacji na tablicy
    że w tym domu mieszkał słynny muzyk. Jeśli tak to pewnie i wokaliza przy goleniu mieszkańca
    tego domu na pewno jest bardziej muzykalna.

    A, a, pozostając w temacie to jak się ten temat przekłada na spanie w łóżku gdzie sypiał np Wałęsa?
  • 22.09.14, 13:46
    Gówno artysty

    "Gówno artysty (wł. Merda d’artista) – znane dzieło włoskiego artysty Piera Manzoniego, którego inspiracją były prace Marcela Duchampa.

    W maju 1961 roku Manzoni zapakował swoje odchody do 90 ponumerowanych puszek. Każda zawierała po 30 gramów ekskrementów i była opatrzona etykietą z nazwą Gówno artysty (w języku włoskim, angielskim, francuskim i niemieckim). Należy zauważyć, że był to okres w twórczości Manzoniego, w którym tworzył on prace ukazujące związki, jakie zachodzą pomiędzy procesem tworzenia sztuki a tym co tworzy i produkuje ludzki organizm; np. jedną z jego prac pochodzącą z tego okresu był Oddech artysty ("Fiato d'Artista") – seria balonów wypełnionych oddechem Manzoniego.

    W późniejszym wywiadzie, jeden ze współpracowników Manzoniego, Agostino Bonalumi, twierdził, że w rzeczywistości puszki nie zawierają odchodów, lecz tynk[1]; natomiast dziewczyna Manzoniego, Nanda Vigo, która pomagała mu je produkować, stanowczo twierdziła, że naprawdę były to odchody. Wypowiedź Vigo była jednak kwestionowana przez brata i siostrę Manzoniego. Marszand z Blu Gallery w Mediolanie także twierdził, że czuł wyraźny zapach kału emanujący z puszki[2].

    Manzoni sprzedał je za cenę ich wagi w złocie. Ich obecną wartość można wycenić na ok. 30 500 euro (25 000-35 000 dolarów lub ok. 120 000 złotych).[potrzebne źródło]

    Po pewnym czasie, w wyniku wewnętrznego ciśnienia i postępującej korozji metalu, część puszek eksplodowała lub zaczęła przeciekać."
  • 22.09.14, 14:31
    Ale tak dokładnie to co chciałeś powiedzieć?
    Bo mogę się tylko domyślać – a mogę? Czy raczej nie?

    Ps. Sztuka w innym wątku.
  • 22.09.14, 14:59
    Nie ma się co domyślać Mundku

    Napisałem bo napisałeś żeby nie siedzieć w Kawiarni tylko przy jednej kawie, więc napisałem.
    Być może bez sensu, ale celowość nie jest wyznacznikiem moim w życiu, a szkoda.

    Ale na wątek o Sztuce, czekam
  • 22.09.14, 16:25
    Być może miałem na myśli coś więcej niż wklejanie z wiki – natomiast wątek o Sztuce już istnieje a nawet coś na kształt „filozofii sztuki” (epistemologia sztuki) jeśli Ci nie odpowiada to sam załóż inny albo wyciągnij inne stare które się o ten temat „ocierają”.

    Nie cały gdzieś od środka

    forum.gazeta.pl/forum/w,20070,108750319,124844093,Re_o_dostepie.html

    ten cały
    forum.gazeta.pl/forum/w,10039,8438809,8438809,Czemu_nie_lubicie_sztuki_wspolczesnej_.html
  • 22.09.14, 19:04
    Link kierujący na starą kawiarenkę, nie dla mnie nie jestem uczestnikiem.
    Link następny niby o sztuce, ale tam raczej teoretyzowanie wokół słowa sztuka,
    ale nikt pokrywki nie otworzył sądzę by się nie poparzyć.

    Ale nic, mam kawę, posiedzę posłucham co inni w filozoficzności obznajomieni
    się spierają i nie spierają




  • 26.09.14, 23:19
    A moje zasadnicze pytanie jest takie: Dlaczego Wy tu wszyscy piszecie "dooopa" zamiast normalnie "dupa"?

    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)

    Wrona i inne zwierzaki
  • 27.09.14, 07:48
    -dupa, jednoznacznie określa byt, natomiast dooopa to byt nieokreślony i wieloznaczny,
    filozoficznie ewentualnie do rozwinięcia.
  • 27.09.14, 15:43
    Byt nieokreślony, a czasem określony jako dooodek (na dachu)
  • 27.09.14, 18:28
    im mniej się dup trafia tym większa dooopa.
    ale nie wiem czy to filozoficzne jest
  • 28.09.14, 14:46
    Nie znam prócz bacona.
    Ale tez nie jadam.
  • 27.09.14, 12:25
    Jako że pytanie jest zasadnicze i do tego zadane przez kogoś kto – jak zwykle ma rację – no to nie wiem co mam odpowiedzieć.

    Dupa też się zdarza – co jest raczej niezaprzeczalne – można by się zastanawiać co znaczy określenie „normalnie” ( tu temat jest zbyt obszerny - choćby w świetle – „poznańskiej oślej inkwizycji „ )
    Dupa jest pospolita. Może - Rzyć to już bardziej. Dooopa ma przestrzeń i pojemność wręcz kosmiczną zdolną doooooooo jeszcze większych pozawszechświatowych odniesień .

    Żyj i daj rzyć innym.


  • 28.09.14, 12:54
    damakier1 napisała:

    > A moje zasadnicze pytanie jest takie: Dlaczego Wy tu wszyscy piszecie "dooopa"
    > zamiast normalnie "dupa"?
    >


    Pytaniem jest czemu Damakier ( i to pierwsza ) ma pytania tylko o dupę i to pytanie jest dla niej zasadnicze?
    Inne pytania- czemu nie interesuje jej doooopa (sens czy nawet Sens) w wydaniu filozoficznym ?
    Czy interesuje się jedynie lingwistyką w wydaniu popularnym?
    Czy damy mogą rozprawiać tylko o dupie a nie o dooopie?
    Co jest z tymi damami?

    Ps rzecz jasna poza wszystkim jesteśmy - jak myślę - zaszczyceni zainteresowaniem wszelkich dam. (nawet damdzwonek czy damdam) bo jak to już było zaznaczone – Trzeba nam nowej krwwwwwiiii. Kwiiii. Kfffiiiii.
  • 28.09.14, 15:00
    Zasadniczo się nie wtrącam w mundkowa nudę, ale wampiryzm nie jest polecanym sposobem na doczesne zajęcie.
  • 28.09.14, 22:24
    Wampiry nie maja za dużo opcji.

    Nic - ale to nic nie stoi na przeszkodzie abyś o Nieokreślona rozpoczęła jakiś fascynujący wątek – który nie okaże się nudny.

    Ps. Masz trochę trudno/nudno bo dla Ciebie wszystko jest wyjaśnione – ale co tam – wal śmiało.
  • 28.09.14, 22:34
    Mundku, miało być filozofia w sztuce albo sztuka i filozofia albo jeszcze inaczej jakoś tak
    a nima
    A, z zahaczeniem o malarstwo też.
  • 28.09.14, 22:44
    Nie o wątku, ze nudny tylko o tym, ze nudząc (się) wampiryzm postulujesz.

    Co to znaczy, wał śmiało?
  • 29.09.14, 00:48
    Ten stan błogosławiony dla naszego umysłu - a dla nas tak intensywny i wyczerpujący - który Ty nazywasz nudą – zdarza się tylko odświętnie – ups a to już poniedziałek.

    Nuda? No już pisałem że nie ulegam.

    Ale dla odprężenia (?) przeglądam coś co się nawinęło - znam ale sobie przypominam. Okrutna książeczka (prawie 500 str.) ‘efekt lucyfera” P. Zimbardo – niby stare a ciągle poruszające. Sami sobie i znów ...dooopa (małpia?).


    Ps. Dla kolegi żądnego sztuki

    forum.gazeta.pl/forum/w,20070,120454424,120454424,Czy_piekno_moze_istniec_bez_punktu_odniesienia_.html
  • 29.09.14, 13:06
    Nuda jest naturalnym stanem umysłu.
    Zdegradowana przez zsocjalizowane małpy zaczęła pełnić role straszaka dla ludzi. Wedle mnie,Nudzisz się nieumiejętnie. W dodatku twierdząc, ze ja nazywam nuda to co ty czujesz a 'propo nudy.
    Myśle, ze się jej po prostu boisz (bierac za smierć umysłu) stad wampiryczne pomysly i usilne wskrzeszenie czegoś co znudzić się musi naturalna koleją rzeczy.

  • 29.09.14, 20:48
    Nuda to reakcja umysłu. Reakcja obronna organizmu na „nienormalny” poziom bodźców – od „praktyki” umysłu zależy jak wysoko jest próg owych sygnałów sensorycznych/mentalnych podniesiony. Różnica ta jak zwykle jest zindywidualizowana. Nuda jest pojęciem uproszczonym i przez to nudnym. Jest określeniem człowieka a nie umysłu.
    Nuda jest głodem. Od indywidualnego podniebienia zależy co ją zaspokaja.

    Z tego punktu widzenia - nudzę się cały czas - niepraktycznie rzecz biorąc - jestem smakoszem nudy – więc strach przed nią jest mi całkiem obcy (a już uważanie jej za „śmierć umysłu” kiedy raczej jest jedynym jego osiągnięciem?)
    Coś mi się zdaje że „przypisywanie” to nie moja broszka.

    Czasami naturalny próg „tolerancji na nudę” podmiotowego organizmu jest na bardzo niskim poziomie i wszelkie przebywanie – sam/a ze sobą wytwarza wewnętrzną panikę ustroju (czasami wręcz fizjologiczną) wtedy umysł idąc na skróty zaprzecza naszej całej wiedzy(o podłożu kulturowym) „zakorzenionej’ w naszej tzw. osobowości pokazując swoje właściwe mechanizmy.

    Stąd jak myślę każde odosobnienie czy nagła zmiana warunków zewnętrznych na krańcowo różne od „normalnych” skutkuje tym co można zaobserwować np. na podstawie stanfordzkiego eksperymentu więziennego.

    Prastary mechanizm ciała usiłuje się dostosować/ratować. Nuda w wykonaniu strażników zasługuje raczej na określenie – „zgroza pustki wewnętrznych mechanizmów małpy dążącej do dominacji lub krańcowego poddaństwa” – to dość długa nazwa i wygodniej jest używać określenia „nuda” ( oczywiście w samej pracy mamy mnóstwo określeń innych ale równie nietrafionych) .

    Moim zdaniem to po prostu głupota w swojej najczystszej postaci która trafiła na podatne warunki. Brak wyobraźni i dystansu do własnej durnej osoby + kabotyństwo idei. (co do doświadczenia które trzeba mieć kiedy wypowiada się takie zdania – to mam)
    [Można by tu zatrzymać się nad osiągnięciami kogniytwistyki dotyczącymi źródeł tzw. moralności ale to może innym razem ]

    Jak myślę Twoje zrozumienie „nudy’ jest raczej czymś na kształt medytacji tyle że będąc przeciwstawnym pojęciem dla pojęcia „nudy” strażników nie ma zbyt dużo wspólnego także z moją „nudą” która w praktyce realizuje się przez robienie mnóstwa rzeczy niepraktycznych – jestem ciągle zajęty praktykowaniem nudy w rozsądnych granicach tolerancji własnego umysłu. To wymaga jasnych kryteriów „dogadywania „ się z własnym ciałem.

    Nuda patologiczna eksperymentalna.

    Innym przykładem jest – deprywacja sensoryczna która jest ekstremalnym przykładem odcięcia organizmu od bodźców – „nuda patologiczna” tu umysł zostaje sam i zaczyna się czasami panicznie bawić – to dobry sprawdzian dla wykazania (lub częściej nie ) wszelkiej równowagi między umysłem a ciałem tu jedno na drugim nie za bardzo może polegać. To najlepsze miejsce dla zrozumienia jednorodności ustroju własnej osoby. Ekstremalna jazda – oczywiście po paru godzinach.
    Początek jest podobny do Twojej medytacji i na krótka metę pomaga cielesnym „analfabetom” – potem odzywa się mistyka/panika umysłu - no i inne wariacje – w zależności od zawartości wyjściowej.



    Ps wampiryczne „kreacja” to raczej cytat który Damakier powinna pamiętać ale może coś pokręciłem.
  • 30.09.14, 15:35
    Eh mundek, wypisujesz się zamiast filozofować.
    I Wypisujesz, jakbyś -dosłownie! wszystkie rozumy pozjadał , skąd u ciebie wziął się protekcjonalizm w każdym ,naduzytym słowie?
    Co to są te "patologiczne nudy" i..."sensoryczne sygnały na progach owych mentalnych, podniesione" ?
    Zlituj się nade mną i zażyj Platona.
  • 01.10.14, 11:24
    Kfiiiiii - nie kawy!

    starczy! kfiiiii! KFFFFFFFFIIIIIII!!!

    Eeeee tam wino. Mszalne?

    Rachunek poproszę.
  • 01.10.14, 14:25
    O ludzie!
    ( użycie wina plus drwinka skutkuje tym
    Ze z małpy robi się świnka)
  • 01.10.14, 17:35
    Bardzo przepraszam ale ...kfiiiiii ...może chociaż piwko? –sam zaczyn ?...jakakolwiek malutka fermentacja ... albo nie... tylko rachunek.

    Występy kupleciki –niewątpliwie podnoszą atrakcyjność lokalu ale może wieczorem?
    Tylko coś żywszego. Jakaś ostra kapela myśli - a nie rymowanki.
    Wysmakowany striptease poglądów obnażający sedno ? (znaczy dooopę ... )

    Rachuneeek.
    Zaznaczam tylko że plotki o tym że zjadłem jakieś rozumy (wszystkie?) są nieprawdziwe-
    no bo tego - to chyba w ogóle - nie macie w karcie?
  • 04.11.15, 14:58
    Czyżby koniec nudy?
    Czy stanęliśmy bezpośrednio przed ową „Dooopą” zaglądając w jej ideologiczne otchłanie? Czy to może tylko nasza przaśna dupa miejscowa ideologiczna chcąca poprzez władzę - uzyskać dostęp do jak największej ilości samic dysponujących ową?
    Fuj – taka pierwsza reakcja – instynktowna?
    Niepotrzebnie - bo wszystko po staremu antropologicznie.

    Ps. Przypominam jednak że zasadniczym pytaniem jest „DOOOOPA” (nie bójmy się tego określenia) i jej nawiązania do dupy.
    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 13.09.17, 12:07
    Mając ostatnio niechcianą okazję obserwacji ,,bezsensownej,, śmierci - różnych istot, chciałbym (niewiadomo czemu) powrócić do zasadniczego pytania o DOOOOPĘ w jej wymiarze kosmicznym (co oczywiście jest tradycyjnym odwołaniem stosowanym w kręgach ,,świadomych,, gatunków zwierząt- w naszym galaktycznym zadupiu – określanych zwyczajowo jako człowiekowate )

    Przypominając sobie przestrogę Mistrza – by nie spoglądać zbyt bezpośrednio w głąb Otchłani/DOOOOPY - bo może się zdarzyć- że i ONA spojrzy na ciebie – trzeba stwierdzić - nasza bezradność w obserwacji śmierci –zabija!

    Osobiście, nie łączy się to u mnie ze strachem a jedynie z natrętną koniecznością poszukiwania nieistniejącej odpowiedzi oraz chronicznym wkurwieniem. Jak również - z już wtórnym wkurzeniem na dane nam wewnętrzne, acz nędzne pokrzepienie, czasu – który wygładza owo wkurwienie pokrywając je, świeżym śnieżkiem myślątek – nietrwałym oraz chwilowym – łatwo ustępującym przed jeszcze ciągle gorącymi obrazami cierpienia czy ostatecznej walki instynktu przeciwko DOOOOPIE już nieprzekraczalnej.

    Wydaje się że ,,natura,,(w swoim nieużytym milczeniu) nie przewidziała ,,świadomości,, pozostawiając tylko instynkty - a my jako gatunek oprócz mitów, nie umiemy jej nic przeciwstawić poza bzdurami na siłę przyczepianymi do nieuchronnej samotności śmierci.


    Ps. Już idzie jesień w której doooopa przegląda się z niekłamanym upodobaniem. FUJ!
    Z drugiej strony taki zawstydzający zanik dystansu jest równie wkurzający.



  • 13.09.17, 22:05
    Bardzo egzystencjalne pytanie mam,
    co jest z drugiej strony doooopy?
    I co, jeśli druga strona tez ma tylko oo?
  • 14.09.17, 00:15
    Doskonale wiesz, że w tej ,,materii,, nie możesz na mnie liczyć.

    Co jest z drugiej strony DOOOOPY? - tego, jeszcze nie wiem - a jak się dowiem, to nie będę w stanie tego przekazać. Wiem, że nie będę w stanie, bo umawiałem się, na – prosty jasno określony - tylko dla mnie do odczytania- sygnał i go nie otrzymałem – więc, muszą być , jakieś zasadnicze trudności. Trzeba zaznaczyć – że osoba która miała go przesłać, to osoba obyta - wyjątkowo sprytna i zaradna – więc by sobie poradziła. No, chyba że teraz - ma mnie w doooopie.

    Podejrzewam, że takich umawiających się w historii gatunku było bardzo wielu – i pomijając strachliwe babcie mieszkające w rozsychających się chałupach ,nawiedzonych mistyków oraz całą rzeszę piewców mitologicznych wraz z twórcami horrorów – nikt - nie otrzymał żadnej widomości. Możliwe nawet, że niektórzy z nawiedzonych specjalnie skoczyli w otchłanie DOOOOPY by udowodnić niedowiarkom i straszyć ich z nieustającą satysfakcją, ale jakoś im się nie udało - albo nie było o czym gadać (Tak to bywa z naszymi wyobrażeniami – rzadko spełniają nadzieję)

    (Oczywiście jest też wersja, że póki co - to cisza i brak zasięgu- bo czekamy na sygnał zmartwychwstania i dopiero wtedy – wszystko się rozdzwoni - masa esemesów zza horyzontu DOOOOPy)

    Inne możliwości – po drugiej stronie DOOOOPY - czas, jak po naszej, nie istnieje – tyle, że tam biorą to poważnie. Może chce przesłać, ale kiedy się do tego zabierze - będę już stał za plecami i nie będzie sensu -jak zwykle.

    Być może - to tylko przeskok (ale czemu tak dramatyczny?) do innego sąsiedniego wszechświata (jednego z nieskończenie wielu otwierających się za sprawą braku kolapsu funkcji falowej) oddalonego o odległość nieumalowanej rzęsy lub o szerokość 10 do 10 do 10 potęgi (to trudno zapisać bo ilość zer przekraczałaby ilość atomów w naszym wszechświecie)

    Być może ….– można by tak w nieskończoność - jednak skłaniam się raczej do poglądu że DOOOOPA to dupa i co jest po drugiej stronie to zależy u kogo.
    ( a co wtedy kiedy tylko DOOOOPA? To też zależy - dla kogo)



  • 14.09.17, 20:25
    Się pytam bo czasem łatwiej jest pociągnąć niż go wydłubać
  • 15.09.17, 01:26
    Mnie czy Sensa Sapiensa?


  • 15.09.17, 10:50
    odpowiedziałeś,a ja wytłumaczyłam dlaczemu pytałam.
    kto inny to sens sapiens ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.