Dodaj do ulubionych

Lotnicza katastrofa poznawcza

05.02.16, 01:55

Jak można zareagować na ten durny korowód specjalistów lotnictwa?

Każdy na swój sposób - chciałby uzyskać jakiś dostęp do tzw. „rzeczywistości” - pytanie o to - co osobowo rozumiemy pod tym pojęciem – nie ma sensu bo jak wiadomo każdy ma swoją wersję i własne wewnętrzne (częściej przejęte społecznie/środowiskowo) przekonanie że jego „obserwowana” wersja „rzeczywistości” jest „prawdziwa” – to taki „atawizm antropologiczny” gatunku – w prostej wersji przejęty po wszelkich poznawczych zachowaniach zwierząt – które chcąc przetrwać - muszą intensywnie poznawać środowisko - wykorzystując dostępny im aparat ( także ten najprostszy który opiera się na zasadzie przyczynowości)
Skłonność do wyszukiwania w naszym otoczeniu (świecie) ukrytych sił także tych których nikt nie może dotknąć/zobaczyć jest stałą strukturą mózgu otrzymaną od ewolucji.
Czasami obserwujemy działanie tej atawistycznej/genetycznej konieczności w wyjątkowej (zamkniętej na wszelkie argumenty) zajadłości /agresji prezentowanej w obronie własnych ontologicznych przekonań co do „rzeczywistości” - szczególnie u „starych samców” – no bo co pozostaje?
„ Odpryskami” tych przekonań są różne wersje „Sensów” ze swoją ontologiczną (ideologiczną) zawartością (wszelkie religie czy odwołania do ukrytych porządków itd. itp. ) Na końcu owe zwulgaryzowane „poglądy” - jeśli są wystarczająco popularne/proste - przekazywane są w dół gdzie trafiają na podatną glebę zależnych wyznawców - na swój sposób uzupełniających owe wyobrażenia ( lub gdzie zostają wykorzystane do własnych interesów)

Nam jako gatunkowi - dostępna jest tylko wersja symboliczna owej „tajemniczej rzeczywistości/prawdy” (takie ograniczenie ustroju) i tu się nie da nic zrobić – poza tym że można się „zdecydować” jaka wersją każdemu z osobna odpowiada i usiłować coś z tym zrobić np. przybliżyć - próbując następnego języka opisu .(wydaje się że ta nasza skłonność do „ ostatecznego” poznania jest sprytnie połączona z tak zwaną „nadzieją” (też genetycznie umiejscowioną –zespół instynktów przetrwania ) co w sumie daje nam zajęcie czasami na całe życie – bo inaczej to nuuuda i tylko drobne przyjemności a kiedy się uwierzy że coś wiemy- to już tylko śmierć .

[domniemane wybory - Dla zainteresowanych –
Graham J, Nosek BA, Haidt J. The moral stereotypes of liberals and conservatives: Exaggeration of differences across the political spectrum.
Są prace które wyodrębniają specyficzne struktury mózgu jako odpowiedzialne za nasze polityczne „poglądy” - te same które usiłujemy zawzięcie racjonalizować zakładając że mamy na nie jakiś wpływ –niestety - już za późno. Po pierwsze - ich przypadkowa nieokreślona charakterystyka rozciąga się - od środowiska w którym przyszło się im kształtować po genetyczne uposażenie „wykonawcy” czyli mózgu - po drugie „świadoma” zmiana tych struktur dostępna jest tylko mnichom buddyjskim pod wpływem długoterminowych medytacji – tu przewagę ma Nieodgadniona. ]

Naszym „wyborem” (z uwzględnieniem tego co niemożliwe do zmiany/wyboru) „wersji rzeczywistości” steruje tzw. świadomość - której zadaniem jest jakoś przeprowadzić organizm przez ten krótki okres czasu jaki jest mu przeznaczony w sposób najłagodniejszy i niezbyt obciążający.
Dlatego świadomość kolaboruje z „rzeczywistością” przedstawiając – każdemu z osobna - najbardziej mu odpowiadający obraz świata.
Skłonność do takiej czy innej wersji owego obrazu „rzeczywistości” zależy od przypadkowo ukształtowanej podmiotowo osobowości (osobnicze właściwości + specyficzne odpowiedzi na różnorodne środowisko)

Dziedzin które poprzez świadomość dogadują się za naszymi plecami z „rzeczywistością” jest wiele.
Symbolicznym opisem (interpretacją) tych wytworzonych przez świadomość „obrazów”cryingmodeli) jest np. matematyka (techniczna odpowiedź wyprowadzona z potocznych mniemań dotyczących koniecznej funkcjonalności – czyli jak coś rozwiązać) ale również sztuka - tyle że sztuka czerpie ze źródeł emocjonalnych więc może jest bliższa naszej gatunkowej „rzeczywistości” ( tu najistotniejsze jest właśnie działanie przeciwko funkcjonalności czyli usiłowanie pominięcia „świadomości” w kontakcie z rzeczywistością – a szczególnie jej genetycznej „celowości” kauzalności )
Podobnie filozofia tworząca „systemy” spójne z perspektywy jej twórców i czasu ale tylko podmiotowo użyteczne.

Tylko rzeczywistość symboliczna - na tyle nas stać – ale to wystarczający i dodatkowo (jak dla mnie) inspirujący „zasięg”. Jeśli komuś ten przyrodzony zasięg nie wystarcza (z powodu np. niedostatków wiedzy lub jakiś innych zaszłości historycznych) zaczyna uzupełniać go o mitologiczne/magiczne powody/przyczyny zdarzeń dziejących się w jego wersji „rzeczywistości’.

Po dokonaniu owego przeskoku do „tajemniczych” przyczyn naszej „rzeczywistości” powstaje rozległe pole możliwych działań prowadzących do oskarżeń tych - którzy nie poddają się tej wizji. Eliminacja zwolenników innej wersji „rzeczywistości” jest ułatwiona - kiedy powody są nieweryfikowalne i wypływają z magicznej osobniczej wizji świata.
Jeśli wierny tej wizji posiada jakiś rodzaj możliwości szerokiego oddziaływania czyli np. ma władzę – automatycznie usiłuje przekształcić całą otaczającą go rzeczywistość - dostosowując ją do własnych wizji. Jeśli owa fałszywa rzeczywistość (podsunięta przez osobową świadomość) - mimo możliwości władzy - zaczyna w sposób nieoczekiwany wierzgać – przeciwstawiając się lub nie spełniając mitologicznych oczekiwań – podlega „perswazji” tłumaczeniu na różne dowolne sposoby - ale zawsze tak - by pasowała.
Nieweryfikowalne oskarżenia (bo wynikające z osobniczej wizji) czasami przyjmują nazwę „moralnych” co jest sporym ułatwieniem uśredniającym „słuszne” powody oskarżeń wszelkich odstępców.
Ciekawym mechanizmem oskarżeń moralistycznych jest to - że jest wykorzystywany do wyławiania tych –którzy powstrzymują się od tych moralnych oskarżeń - co może – na zasadzie kuli śniegowej – doprowadzić do owego „wrzenia” czy innej paranoi społecznej – ten mechanizm odpowiedzialny jest np. za polowania na czarownice czy komunistyczne tropienie wrogów ludu.
Mamy tu także odpowiedź na idealistyczne pojęcie „Prawa” – w tym i innych przypadkach -wykorzystywanego instrumentalnie jako proste mechanizmy wykonawcze - złudnych idealistycznych potem ideologicznych „rzeczywistości”.

Wyznawcom magii i (wykorzystującym „moralność” ) jest ona niezbędna do odstraszania przeciwników – jako dość obsesyjnie przeświadczeni o sieci spisków przeciwstawiających się ich wizji rzeczywistości (nie zauważają że to sama rzeczywistość jest głównym spiskowcem) otrzymują ową nieuchwytną moralność i używają jej jako realnego narzędzia. Domniemani spiskowcy innej wrogiej „rzeczywistości” są na straconej pozycji - bo może są w stanie udowodnić - że nie mieli żadnego faktycznego/fizycznego związku z atakiem na wizję (lub czysto fizyczne zdarzenie) ale zupełnie nie mogą udowodnić że nie mieli żadnego związku „moralnego” / „niefizycznego” – toż to wymarzona sytuacja dla oskarżycieli.

Podsumowaniem tej osobistej/zabobonnej ale i skutecznej wizji „rzeczywistości mogą być słowa - które wypowiedział Vito Corleone do swojej mafijnej egzekutywy – „Jestem zabobonny. Jeśli mojemu synowi przytrafi jakieś nieszczęśliwy wypadek – jeśli w mojego syna trafi piorun –
Edytor zaawansowany
  • 05.02.16, 12:35
    Powiem tak,
    To co pamietam, to to ,ze kanarek siedział na dachu.
    Winić kanarka, za katastrofe czy za to ze pozwolił by wykorzystano jego piękne piórka., /?/
    To i tak winić. Relatywizm.
    W buddyjskim pojmowaniu świata świadomość nie jest zanieczyszczona karmicznie- ergo potrafi, może zatrzymać obrót ziemi bez dotykania jej osi.,
    Tylko po co?

  • 08.02.16, 01:18
    No właśnie po co?
    Tu napotykamy niespodziewaną odpowiedź – dla władzy! – reszta jako nieuprawnione obwinianie jest materiałem dla propagandy – która jak wiadomo jest dzwignią durnej polityki.
    Relatywizm jest nie do uniknięcia (niestety) bo jest konsekwencją różnorodności a różnorodność nadzieją na skomplikowane rozwiązania (prostota jest nieco prostacka i nie oddaje jasności skomplikowania) - jesteśmy na początku i trzeba pamiętać że to co nas czasami ratuje może być przyczyną klęski – czyli wszystko po staremu - jak to u człowiekowatych.

    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 08.02.16, 12:06
    wisz co wiciu, świadomość nie ma parcia, turbulencji., etc.
    Swiadomosc to świadomość.
    A różnorodność najlepiej w prostocie widać, za to relatywizm to wygodnictwo prostactwo umysłowe; Chce mi się, to włączam programik: nalać komuś do herbaty i zwiać., czujesz o czym, pisze?
    Co do "Ojca chrzestnego".,
    Puzo miał szczęście, ze zrozumiał go Coppola, a film zrobił Ford.
  • 09.02.16, 02:39
    kalllka napisała:

    > wisz co wiciu, świadomość nie ma parcia, turbulencji., etc.
    > Swiadomosc to świadomość.

    Wicio? wie? no nie wię.

    Świadomość jako „naturalny” mechanizm ewolucyjny umożliwiający przeżycie w znośnym poczuciu własnej wartości (to jest jego podstawowe zadanie) – swoje dziecięce upadki i zakłócenia ma już za sobą teraz działa dla dobra organizmu tyle że relatywizuje „rzeczywistość” całkiem indywidualnie gubiąc się w koordynowaniu większej ilości grup – podsuwa rozwiązania próbne – złudzenia lokalne (relatywizowane) tam gdzie nie sięga ograniczone poznanie człowiekowatych.
    Relatywizacja jako wynikający z różnorodności/przypadkowości środowiska mechanizm - jest jednorodna ale tylko podmiotowo i jest nieodzownym etapem do jasności poznania.

    Ale co to jest świadomość? Świadomość to świadomość?

    Jako proste małpy zdane na jakieś naście procent tzw. „świadomego” działania (czyli pogrążone w przypadkowej mieszance podświadomych mechanizmów i różnorodnych odpowiedzi genetycznych na zmienne środowisko) chyba skazani jesteśmy poczekać jak już lekko zapóźniony mechanizm „świadomości” dogoni rzeczywistość społeczną gatunku . Albo - na początek zrezygnowanie z pojęcia/określenia - „świadomość” ? bo wydaje się przereklamowana i niezbyt powszechna? Dobrym sposobem jest pozyskiwanie wiadomości i obserwacja co może nas jakoś do siebie samych przybliżyć w poszukiwaniu przyczyn – pewnie Goethe – podsumował by to zamieszanie ontologiczne na blogu (gdyby go posiadał) w następujący sposób:

    „wszystko jest prostsze – niż by można sądzić – a zarazem zbyt zawiłe by to pojąć”

    - on nie miał dostępu do metody polegającej na dołączaniu przez polimerazę DNA zmodyfikowanych /wyznakowanych nukleotydów podczas syntezy nici komplementacyjnej do matrycowego jednoniciowego DNA.
    Mimo to trafnie podsumował stopień skomplikowania tych prostych i jednocześnie nie do ogarnięcia na razie przez człowiekowate różnorodności

    > A różnorodność najlepiej w prostocie widać, za to relatywizm to wygodnictwo pr
    > ostactwo umysłowe; Chce mi się, to włączam programik: nalać komuś do herbaty i
    > zwiać., czujesz o czym, pisze?

    Z herbatą trzeba uważać i nie zostawić bez kontroli – może się jednak okazać że wszyscy mają nalane i do momentu kiedy się nie okaże że to pigułka gwałtu ideologicznego możemy nic nie zauważyć – przebudzenie może być bolesne.
    Jasne że czuję - o samcach i się obawiam bo jak wiesz jestem nieczułym kutafonem.

    > Co do "Ojca chrzestnego".,
    > Puzo miał szczęście, ze zrozumiał go Coppola, a film zrobił Ford.

    Puzo napisał : „Wypadki nie przydarzają się ludziom – którzy traktują je jako obrazę” i jeszcze ten szmirus Marlon razem z ponurym Brando

    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 09.02.16, 15:07
    Znaczy się tak:
    Nie wicio. Nie wie.
    Znaczy się:
    Świadomość to mechanizm /przetrwania/?
    Posiada go natura / ożywiona/ tylko w rożnym stopniu?
    Co to jest 211?
    Relatywizacja to dodatkowy mechanizm- obronny rozdzielający różnorodne świadomości?
    Well, po tym wszystkim coś napisał i co ja z niego nie zrozumiałam,/ a ci zazdroszczam-Muniu /ze twoj kutafonizm to przynajmniej coś.
  • 11.02.16, 01:41
    Znaczy się tak:
    Nie wicio. Nie wie.
    Toż mówię że nie wię. (Nie zaraz - że nic nie wię - bo o tym nic nie wię)

    Znaczy się:
    Świadomość to mechanizm /przetrwania/? Tak
    Posiada go natura / ożywiona/ tylko w rożnym stopniu? Tak mówią
    Co to jest 211? Sms? – chyba niegroźny.
    Relatywizacja to dodatkowy mechanizm- obronny rozdzielający różnorodne świadomości? No nieee.
    Well, po tym wszystkim coś napisał i co ja z niego nie zrozumiałam,/ a ci zazdroszczam-Muniu /ze twoj kutafonizm to przynajmniej coś.

    Nie wię co sobię bardziej cenię nieczułość czy kutafonizm?
    Się boję że już to przerabialiśmy choć staram się poprawić.

    To cały zestaw cech - które w zgodzie z Twoim światooglądem -ukształtowanym przez tzw. świadomość pozwalają Ci znosić świat - w jako takim zdrowiu psychicznym. W tym znaczeniu to zestaw ratunkowy (211 do mnie smsy nie przychodzą) ukształtowany ewolucyjnie z prostego zestawu instynktów przetrwania w nowym społecznym środowisku. Miedzy innymi ten zestaw pozwala Ci bronić przed takimi kutafonami jak ja - uważającymi że „świadomość to świadomość” - nie jest wystarczającym wytłumaczeniem.
    Świadomość służy do utrzymywania ustroju w dobrym nastroju. W związku z tym że naszym środowiskiem jest społeczeństwo - ważnym wręcz niezbędnym dla organizmu jest np. poczucie własnej wartości czy istotności własnego istnienia to zapewnia odpowiedni światoogląd ukształtowany przez świadomość (racjonalizującą bez ustanku wszelkie niedogodności) – ukleconą w dużej części z przypadkowo akurat dostępnych składników – zawartość genetyczna osobnika + środowisko... (jednym słowem czynniki te są relatywizowane? Do miejsca czasu genetyki )

    Najchętniej jednak - pomijałbym świadomość jako pojęcie dość upierdliwe - które zbyt głęboko weszło w popularną praktykę (tak samo jak i z niej wyszło) - już mało znaczy . Cierpliwie czekałbym aż neurolodzy (kognitywiści) podadzą warunki konieczne do jej zaistnienia – póki co ich wstępne badania określają warunki minimalne jej istnienia – co pozwoliło uratować kilka świadomości ukrytych w ciałach pozostających w tzw. stanie wegetatywnym. Rozszerzanie katalogu istot zdolnych do wytworzenia/posiadania świadomości na wszystkie człowiekowate (oraz inne zwierzęta -bez chmurek) – jest dobrą stroną tych badań wpływająca na np. złagodzenie okrucieństwa badań prowadzonych na zwierzętach.
    Stopniowalna świadomość też mi się nie podoba ale jesteśmy na samym samiuteńkim początku odkrywania co wcale nie znaczy że samo pojecie nie jest tylko złudzeniem naszej świadomości.

    Relatywizm (to nie mechanizm to nasza symboliczna „rzeczywistość” ) jest raczej „naturalnym” sposobem rozpoznawania przez świadomość (która za wszelką cenę chce scalenia rozbieżności dla wygody podmiotu) lokalnych różnorodności - przynajmniej u mnie
    – nie wiem - czego się w nim bać?
    Braku „obiektywizmu”? – ciężko go gdziekolwiek znaleźć – pozostaje metodologia uzgodnień – nie ma tu żadnych zagrożeń - choć jasne - żebysięchciało coś wiedzieć „naprawdę” ? – ale to mało osiągalne i niezdrowe jakieś.
    Są równouprawnione modele które podlegają weryfikacji doświadczalnej - jeśli taka jest możliwa - albo symulacji symbolicznej na liczbach w maszynach jak zwykle i z „natury” symbolicznie.
    Bym się bał raczej innych zagrożeń.
    Dla mnie (jako socjopaty pozbawionego poglądów) bardziej niepokojące jest to - że do niedawna marksizm głosił odkrycie obiektywnej prawdy oraz mechanizmów klasowych które innym nie pozwalają jej dostrzec - czy choćby prawdy religii szczególnie tej obowiązującej – która jest pretekstem dla politycznych miernot.
    Mamy koktajlik teraz.

    czy uważasz że Homospiensy mają coś co można by nazwać ich „naturą” –poza kutafoństwem rzecz jasna.

    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 12.02.16, 01:35
    Uważam ze maja
    Są pamiętliwe
  • 13.02.16, 02:17
    Muszą pamiętać - bo jak zakopią jedzenie na potem? albo zapomną dokopać?
    Nie tak dawno uważano - że pamięć kota nie sięga dalej niż trzech dni.
    Jasne - że mamy naturę bo niby skąd się wzięliśmy?

    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 13.02.16, 15:59
    O jak mnie boli /dokopywanie/
    A Węch jest równie stary jak świat / kotów tez/
    Inhalation-exhalation and black hole.,
  • 14.02.16, 01:35
    no Boli
    awęch tak – moja strażniczka człowieka też stale się stara choć stara (nie słyszała) – mam nadzieję bo boli.

    ale jak pięknie pomiędzy ile do oglądania poznawania – no tak.... trochę szkoda

    Co do blekholów to przyleciała z prędkością św. rozciągnęła i poleciała dalej (nic jakoś nie poczułem chociaż - chociaż 5sigma? ) odkształcać czasoprzestrzeń - fala grawitacyjna – nowe haloo haloo do wiadomości z daaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaleka.
    Może coś odbierzemy a oni na dadzą?

    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 15.02.16, 04:33
    Diabli nadali caly ten,"tfu" koncept, pomysł czy eksperyment., / boskie moce- wirtualne cząstki- w interpretacji ludzkiej- czy jak wolicie człowiekowatych, ulegają ciśnieniu. Ot i mimo, ze wirtualne [...] i nikomu nie powinna krzywda stać, to się stała i niestety, nie stała Plancka.,

    Ps. Tak, nie chce algorytmu krzywdy.i niech obłoki na niebie czy zorza polarna bedą czarownym złudzeniem optycznym, a boląca noga, skutkiem uderzenia.
  • 16.02.16, 01:19


    Ok.









    Ps. Auuuuuuuuuuuu nie ma nadziei? - walić więc Plancka i przyczyny wszechświata w wirtualnym świecie ludzi?
    a człowiekowate? Łagodno wate wilkowate? Kotowate? bakteriowate? propagandowate? I cała biologio fizyka zmian neuronalnych u owatych ?
    To się można potknąć (walnąć w nogę) o ciekawość ludzką - co by może dała radę z człowiekowatych jak ów Baron Mukropeczkinchhausen za własne (bo innych nie ma) uszy wyciągnąć ze świata propagandy człowiekowatych po awansie na wyrocznię własnych kompleksów. – a teraz kiedy strach i niechęć pilota dotknąć nawet w kanałach sportowych - co nie jest czarownym złudzeniem optycznym jeno chamstwem –
    osobistym - mnie obrażaniem i małpiej inteligencji ?
    Ale niech tak będzie
    łukiem będę omijał - pojęciowe wypięcie
    bo są wśród małp prostych samice rozjemce


    ps. Nadzieja jedna że ich jest jeden a nie trzydzieści i jeden?
    A props łuku olewającego - I kto tu komu udając że tylko do piwa nalał podrzuca pigułkę gwałtu ideologicznego nieporadnie ? ale do wiosny tuż tuż i już.

    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 16.02.16, 03:20
    pomyślałby kto, oprócz ciebie swiatopelku, ze małpom, na piwie zależy., /?/
    Ale zostawię browar i chwile o pigułce.,
    Otóż, od kiedy wiadomo, ze piguła może być: użyta; użyta przeciwko, użyta po cichu , wrzucona do szklanki z woda albo do całych wodociągów; od wtedy wodę się filtruje, a rury kontroluje.
    I jeszcze jedno, jeśli kto bez ogródek wrzuca , to by ci przypieprzyć użyje back door.
    / wyłamie zeby by dostać do gęby., a właściwie do węzłów chłonnych/
  • 16.02.16, 03:23
    ., po co dostaje do węzłów chłonnych., wyjaśnię w następnym odcinku, jeśli pozwolisz / i jeśli przeżyje/
  • 16.02.16, 11:51
    Zwłaszcza keyboard
  • 16.02.16, 11:56
    Poduszka powietrzna/ może mniej zaboli/
  • 18.02.16, 01:22
    Jednak? - u mnie już dawno poduszki wywalone (to nie jestem pewien)
    Trochę smutne/niesmaczne jednak.

    Będę chyba leciał.

    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 18.02.16, 14:28
    na czasach przełomu, pośrodku,pasożytują.
    Nie ma znaczenia ilu i kto tylko, po co /i jak to robią/
    W każdym razie, patrząc na zgrupowania wojsk w Arabii saudyjskiej trzeba pilnować naszej wschodniej granicy.
    Leć,/ z bogiem /

  • 19.02.16, 13:13
    Obrotowe przedmurze znów się ruszyło ? a dupa ciągle z tyłu?
    Oglądałem wczoraj w BBC „Hardtalk” z jakimś aparatczykiem z pisu - Szczerski?
    No szczerski to on był na mirę swoich słabych propagandowych możliwości (i poziomu kortyzolu u słuchaczy) - to dobry przykład - co można lokalnie sprzedać a co kupią ciemniaki za euro. Ciągle nie ta waluta a w ofercie tylko - dupa blada w słabym lengłiczu. I teraz tłumacz się.
    Po co to robią?
    Wytworzenie magiczno/mafijnej mgły helowej ułatwia sterowanie w stronę lasu birnam - który jak się początkowo wydawało sam się porusza i przeważnie jest brzozowy.
    Nie do końca załapali choć Artysta od lasu miejscowy - ale mają swoich świrusów tylko mniej i w funtach liczonych czyli jeden do 5.70.
    Domniemana podmianka Lechów wydaje się jasna tylko jak przekonać komitet noblowski? Ideą osi północ południe? Ja perelgolę.

    Ps . poleciałem bez poduszki? Jeśli tak to - z wkurwżenia małpiego na kosmitów propagandowych. Podwajam na FzD.

    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 19.02.16, 17:28
    Jak zwykle, zarobek pewny gdy się wykorzystuje "głuchy telefon" z gruba ryba, w tle.
    tyle co koszt jednej dupy / w złotówkach/
    Las birmański to dla koneserow., za to Numer z agencja pracy jest tani i wystarczajaco chamski aby nie zwracał uwagi audytorium, na obracający się niezauwazalnie przelicznik.
    Z tego żyją wielkie
  • 09.03.16, 01:26
    Z czego żyją Wielkie ... no różnie – miałem ostatnio niezaprzeczalną przyjemność z ludźmi którzy też - nie muszą dawać dupy żeby jakoś egzystować. Żadnych „globalnych” kurdupli tylko lokalny dystans. Żadnych goblinów – poza ustawowymi 4% - same kurna elfy
    A tu w TV te same gęby z dorobioną lub własną ideologiczną – jak głuchy telefon na propagandę odpowiedzią jest propaganda.
    Ja perelgolę jaki spokój - ile to jeszcze czasu upłynie - a życie audytorium krótkie jest i niecierpliwe (choć niby nuda).
    Jeszcze coś - się jakoś inaczej wracało – no bo zadupie? Bo jeszcze bardziej absurdalne z daleka? Oni też mają swoje zadupie ale oswojone z tradycji.
    A u nas dwubiegunowa małpa na całego i się nie da inaczej jak oswajać? Chyba nie.

    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 09.03.16, 23:58
    Podróże odkształcają, jąk widać, na szczęście.
    Mnie się podoba, ze większość, tamhen, to elfy. I ze to ci sie podoba. Gdy tak będziesz wracał cześciej, małpy dwubiegunowe przestaną dysfunkcje uprawiać. czas dojrzeć.,
  • 13.03.16, 23:59
    Ja już tak wracam i wracam i kiedyś się łatwiej wracało bo teraz odkształca rzeczywiście zniechęcająco. Się porozglądałem no i kurna dojrzałem że tylko niedojrzałość ciągła jest jakąś naszą przewagą - nieustająca zdolność do tworzenia drobnych zmian w gąszczu neuronalnych zapinek szwów zakładek plisowania i koronek – epigenetyczne kra wiectwo i wiecowanie mózgowe.

    Ps. przesuniecie w stronę helowej mgły moralnej postępuje – oskarżanie coraz łatwiejsze i głośniejsze – może jest nadzieja - strach jakby lekki że las jednak się ruszy zanim 2/3 wytną?

    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 15.03.16, 10:28
  • 16.03.16, 00:40
    Się Skalllkowałaś?

    Ale nic ?
    Coś ?
    Czy wszystko?

  • 16.03.16, 10:09
    no i widzisz jak to jest z umiejętnościami.,
    /A ty, co tak syczysz?/

  • 18.03.16, 00:10
    Ja tak nie umiem – chyba.

    Czasami się rozsssssszczelniam i wtedy:
    Szypiaszczo szczuję Szuwarkiem szuje sztampowe

    Ale przecież nie tutaj syczę.

    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 31.03.16, 12:35
    Miałam kiedyś takiego kolegę, Sycz mu było
    / razem do, szkoły muzycznej smy chodzili, a nawet zespół wokalno instrumentalny, wokół/
  • 03.04.16, 00:24

    Wokół -Wiosna!
    Ale czy się da radę - znów odrosnąć?

  • 04.04.16, 10:25
    Jak zwykle o tej porze rokusmile
    Odrosnąć?
    -nie.
    Ale dam radę, nie desperuj młodość to tylko refleks żyrandola na szybie.
  • 05.04.16, 00:57
    Myślałem że „odrosnąć” zmienisz na: doro –snąć i że z... tego „snąć” zdesperuję w śnić i to problem właśnie bo jeśli – Spać – i śnić może? Ha – tu się pojawia przeszkoda : jakie mogą nas nawiedzić sny w drzemce młodości?

    Co do niedojrzałości/młodości to czerpię - choć to jest śmiertelnie męczące szczególnie na wiosnę.

  • 05.04.16, 22:44
    bez obrazy mam moje ulubione obrazy
    i sny o młodości do nich nie nalezą
    W tacie wyplakatowalam sobie jeden z nich
    oddałam
    wisi pewnie gdzieś u jakiegoś konesera zasłaniając kulturalne za potrzeba
  • 09.04.16, 01:25
    Tak mi się pomyślało Nieodgadniona –być może zbyt prywatnie z nieuprawnioną interwencją w id (ale sama wiesz że czasami trudno się powstrzymać) nieposłusznej wyobraźni.

    Czy sens słowa „dusza” zaczyna się od przerażonego –„duszę się!?
    Grzęznę w lepkiej materii? – słabnę? - mimo, że ona ma nieograniczoną możliwość przekształceń - zaskakującą potencjalność? Trzeba być tylko twórcą -by nadać jej nową zaskakującą postać - otwierając nieznane obszary poznania – to jest właśnie Sztuka - wyluzowanego białka!
    Tymczasem sami - nie umiejąc nadać sobie blasku wrażliwości na brzmienie ciemnych tonów otchłani -znudzeni własnym melepectwem - czerpiemy łatwe natchnienie z chórów „sfer niebieskich” – namalowanych na ścianach różnych kościołów ( czczonych przez innych melepetów tyle że starszych - również święcie przekonanych - że uczestniczą w tajemnicy – a to znów tylko sztuka na ścianach czasami dobra - bo namuzowana na maxa + instynkty)

    To rzecz jasna nie dotyczy Ciebie o Nieodgadniona - bo jako wyluzowane białko już to masz w zestawie razem z wrażliwością –... i więcej nie napiszę by znów nie epatować kutafoństwem nieczułym - rzecz jasna w imię relationship.
    Może jeszcze najważniejsze - nie mam nic do id – zasadniczo wkurwia mnie id eologia.

    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 09.04.16, 18:40
    Ty sobie jaja ze mnie robisz.
    Why?
  • 11.04.16, 00:17

    Ja? ja ja?
    Never!
  • 11.04.16, 12:07
    No ty. Nie wiesz jak takie niefilozoficzne zachowania moga wplynac na czyjes /moje/
    zycie?

    Poza tym,jak to sie stalo,ze nie widzialam cie tutaj o 9am, skoro napisales post w nocy?
  • 13.04.16, 01:06
    Filozoficzne? - niefilozoficzne -a jeśli nawet nie - to Ci chyba - nie zaszkodzą?- jakieś inne spojrzenia? Wpływy są dość iluzoryczne podobnie jak placebo - czasami działają z potworną konsekwencją. Sam muszę sobie ustalać relacje prostej małpy (jednak pod wpływem Arystotelllesa ) do wybranych Drugich oraz do przeciętnych Innych. Nie chcę żebyś o Nieodgadniona brała do siebie różne głupoty które wypisuje do „czerstwych zabobonów” (to określenie używane przez jednego znajomego fan natyka)


    Albo działam niepostrzeżenie albo coś Ci się nie aktualizuje. (ewentualnie coś Ci się niepostrzeżenie aktualizuje) -ja się słabo aktualizuję bo czasu mało.

  • 19.04.16, 12:00
    Zawsze powtarzam, ze należy zacząć od początku. Własnego. Nawet jeśli iluzoryczny programuje 'nie tylko twoje, życie.
  • 01.05.16, 00:00
    Biorąc to poważnie (bo też ostatnio na skutek wkurwienia zanika u mnie poczucie dystansu czyli humoru – z bezsilności?) cenię umiejętność tworzenia własnych alfabetów symbolicznych i korzystania z pełni możliwości/właściwości (przecież umownych) słów – które są nieograniczone . Komunikacja przesuwa się wtedy w inne rejestry rozumienia i to mniej więcej jest ów emocjonalny osobisty język - który w dużym uproszczeniu nazywam sztuką. Czyli tajemnicą.
    (to oczywiście moje osobiste wytłumaczenie jak każde inne w „każdej” dziedzinie – bo innych chyba nie mam – ale co można wiedzieć o tajemnym życiu własnego umysłu? – tu dopiero jest symboliczna komunikacja – więc podobna jak w sztuce ...? – teraz tylko wystarczy odkodować ów symboliczny alfabet i już mamy rozwiązaną zagadkę komunikacji jaka przebiega nieustannie w naszym mózgu (i innych materialnych częściach) – bez celu oraz naszego znaczącego udziału – co dla sztuki jest konieczne )

    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 03.05.16, 12:49
    pan panie,mundziu, uwazasz,ze watroba tworzy wlasny alfabet /?/
    Bo ze serce tamtamuje, to jasne.,/
    niejaki Panufnik podobniez i Szopen, pisali z pamieci,. zapisanej bitami DNA.
    ciekawe wiec czy np jakis Pankracek jest slodki,. a nereczki mile?
  • 06.05.16, 00:00
    Zależy jak zużyta – znam takich - którzy musieli nad –użyć wątroby by użyć pełnego zapomnienia świadomości dla użytecznych celów bezcelowego tworzenia ( na nad-kacu ofkors) i to nie są sposoby dla Pankracka
    Są również wątroby zmarłe bezpotomnie i nereczki na próżno roztrwonione - przeważnie - jednak próby trwają nieprzerwanie i będą trwały w nieskończoność jak wszystko co tamtamuje i tam i tam i uje też –zbieranymi bitami - ale samo się dzieje -głównie - nie smaogłownie – całocieleśnie bitami sieje z - de end a i całej przypadkowej reszty.

    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 07.05.16, 19:34
    Wątroba przemawia /na korzyść/gdy jest transplantowana i w pełni zdrowa. Przemawia z cebulka np do smakoszy- wielbicieli podrobów. Podobnie jest z ozorkami.
    Wzorowy ozór, w sosie chrzanowym, wart komplementiw.., magnificent.
  • 09.05.16, 01:25
    „Ozorek idealny” tylko po platońsku – robiony na grillu w ocienionej jaskini? – że ciemno ? i nie to samo co sprośne - języczki pawie - Markiza de eS – (po -pijane wyjątkowo niecierpliwym młodym winem) tak - masz rację – język – Łila sz. - tu jestem bezradny – uwięziony. Tracę wątrobę na słaby - olej. Rekin z akwarium.
    Melanżoholiczny nastr –ój ale ój.

  • 12.05.16, 17:21
    Idalia,idealna. Zabot, plisowana spódnica i bukiet.,

    Wątroba się przewraca i Włochy dęba stają gdy moduluje głosem.,.
    Szszszszczczcz
  • 04.06.16, 01:43
    Umknął mi jakoś Twój szelest o Nieodgadniona ? zgubił się w wiosennym zgiełku.


    --
    Groucho : No Ravelli ? proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 05.06.16, 18:29
    mundek, ja nieodgadnioną?
    Czy, ze tobie szelest umknął?

    w każdym razie ,w wiosennym tłoku,
    na pierwszym miejscu plisuja się;
    Patrzenie z boku egzekwo zez spode łba
  • 06.06.16, 00:44
    Się jakieś nieokreślone symboliczne zamieszanie zrobiło w tych postach ostatnio same się stawiają pod znakiem zapytania bezwzględnie i nieoczekiwanie.
    Podmieniając myślniki na znaki zapytania! fakt że znak zapytania to dość ulubiony jest mój symbol ale bez przesady bo już się powinno coś wyjaśniać (no żartowałem niestety) jak się taka pozioma kreseczka sama przepoczwarza w konika morskiego w szkicowej postaci ? a odwrotnie nie chce , oj dziwne te przekształcenia i wio i senne

    Kiedy u mnie właśnie bezzeza ale zza ciemnych okularów
    ograniczając zainteresowania do rzeczy najprostszych na wiosnę , wyszukuję i tu nie zezem ale tekstem otwartym spodełba powiem : trzeba napisać wielką ?Księgę chodzenia? opartą na wnikliwej obserwacji.

    Ps pozwolę sobie na test i będę musiał jakąś legendę chyba pisać?

    Test - myślnik bo między z braku czasami , przecinka ? (tu też myślnik tylko ten długi) stawiam myślnik i nie wiem co się wstawi (czasami) nawias też świruje

    ? znak zapytania
    : dwukropek
    ?cudzysłów? cudzysłów
    - wymyślnik

    --
    Groucho : No Ravelli ? proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 06.06.16, 19:38
    Wszystko to, jak myśle, przez halo wokół księżyca.
    Takie obrączka nieregularna. Fingers tez zmieniają swój obwód to co się księżycowi dziwić.
    tak, jestem za!
    wielka księga chodzenia dla.,.,
  • 07.06.16, 00:53
    Halo halo teraz obserwuje się Marsa jest niepokojący z tym swoim kolorkiem.
    W celu napisania Wielkiej Księgi Chodzenia musiałbym zmienić miejsce na takie gdzie jest więcej materiału obserwacyjnego.
    Badania terenowe wymagają bezpośredniego dostępu do wielu obiektów a u mnie szwendają się już tylko opatrzone. Czasami zasiądę w mało mieszanym towarzystwie w jakimś ogródku piwnym i zaraz po metafizycznych rozmowach temat nabrzmiewa ze względu na obfitość przemieszczającego się materiału oraz wiosenną porę. Jakie to określenia się nasuwają na oczy.
    WKCH dla... obserwacji konstrukcji w dzia łaniu. Po dużej ilości obserwacji , wyciąganie wniosków statystycznych i metasynteza poruszających się ciał chodzących oraz wchodzących w zakres.

    Podmienia mi cudzysłowy i myśl-niki to potworne jak tu bez myśli i dystansu cudzychsłowów? Jakbym musiał rzucić palenie. To mi zmienia osobowość!


    test - test - może tak "a może" nie

    --
    Groucho : No Ravelli ? proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 07.06.16, 20:16
    Mars sie zmarszczyl. Staruszek. Musieć nadrabia kolorem. To zupełnie naturalne w jego wieku.,
    Wielka księga chodzenia potrzebuje materiału porównawczego. Mogę podrzucić skąd inad i co nieco.,.anyway czy bytheway
    np chadzają osobno. Nie nabrzmiewa im w ten sposób.
    rozumiem, jednak, ze oglądanie chodzenia w ogródkach piwnych, bywa brzemienne w inny sposób.
    Goal- czyli cel, często jest dochodzący., w polskiej stylistyce, do wniosku. Cel tez uświęca środki /gdy się pochodzi z małej mieściny np i jest sie robotniko-chłopem., albo baba, oczywiście/
    środki owadobójcze., zalecane na motyle w podbrzuszu jak i muszę /'już iść'/
  • 09.06.16, 01:13
    Wszystkie uwagi cenne w dochodzeniu ale używający szminki Mars? Chyba, że to Spartanin.
    O co chodzi w Wielkiej Księdze Chodzenia (WKCH) OOOpr ócz estetycznych wniosków jednak o kształtowanie formy przez osobowość. Jakież to pole do badań!
    Z tymi możliwościami ogólny katalog wzorców chodzenia (języków cielesnych w działaniu) rozjaśnia i przyczynia. Biblioteka ?chodu? skompletowana ze wszystkich kamer online wychwytująca schematy mobilne? Robota fantastyczna i na tyle bezużyteczna, że aż pociągająca (oczywiście wszelkich służb nie trzeba namawiać)

    Psychologicznie czy antropologicznie jak osobowość wpływa na formę? Jak stać się smukłą blondynką i czy jest w ogóle taka szansa? Ewentualnie jak zostać zagadkową brunetką po przejściach z tandetnymi tipsami? Do tego genetyka (z epigenetyką odnotowaną) środowisko po adresie (mała mieścina czy robotniko baba pochodzenie) i mamy pełen obraz pochodzący z chodzenia.
    Na razie badania dotyczą rybek to pierwsze Danio pręgowane jako fisch body słabo pochodzące i raczej jednak pływające ale to nie może wpływać na brak zainteresowania ich locomotion. Tu się łatwo dochodzi do złożonych zachowań Homosapiensa bo rybka lubi wpływać wszechstronnie.


    news.ncsu.edu/2016/06/personality-changes-can-affect-fish-body-shape-locomotion


    Przykładowy wzór . Zgrubne cechy chodów codziennych (w odróżnieniu od uro czystych-obrzedowych)
    Analiza do chodów i od (myślnik)tylko jako uzupełnienie.


    Dziubanie (dziobanie) pośpieszne rytmiczne zapiekłe (zagłuszające nieśmiałość) księgowa z białostockiego (liczy na więcej) o poglądach konserwatywnych żona bynajmniej nie koguta. Konstrukcja słabo wysmukła. Złośliwie wychodzi na czołowe z rowerzystami. Wymagająca w stosunku do dzieci. Opowiada się za silną armią.

    Analiza konstrukcyjno formalna: pozorny nacisk na palce / słabe wykorzystanie łydek ruchy rąk nerwowe / sztywny kark. (Bieg do autobusu nie wywołuje odruchowego uśmiechu) środek ciężkości jednak nisko i sztywno osadzony. Konstrukcja raczej mało wysmukła. Wydolność w dziubaniu | pozorna.

    --
    Groucho : No Ravelli ? proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 09.06.16, 12:29
    ale ty się mnie pytasz mundku?
    Niewątpliwie pływanie było prapoczatkiem chodzenia., a prapoczatkiem pływania było próżnować., co czyni żebroryba zanim się pracowicie zsocjalizuje z nowym(!) środowiskiem .
    Mnie tez zawsze trochę czasu zajmuje rozpoznanie, co próbuje nadac mi kierunek ., i wtedy chodzę zrobić siku. Miarowe kapanie uspokaja.
    takto metr tez. Np. wczoraj, na ulicy widziałam człowieka-rybę, idąc wiosłował dłońmi powietrze, pomagając słuchawkami na uszach., dziwne skojarzenie, ze szedł do nikad., w nowe implikacje.
    ssakom woda szkodzi. Za to wdzięk w próżni czyni cuda.Pozwala zresetować fale niepochlebnych uwag.

  • 12.06.16, 01:22
    Ja tam jestem pogodzony, że samo się pisze samo się sika.
    Facet-ryba szedł w nowe aplikacje znaczy donikąd i zasługuje na falę niepo chlebnych chrupek ryżowych.
    Gdzie się chodzi gdzieś?
    Wyobraź sobie / sobota a ja nigdzie, natenprzykład.
    A widziałaś dzisiaj Jowisza przy księżycu?
    Wdzięk w próżni niejako nie jest tym samym co wdzięk pop różnicy a próżna jest przestrzenią dominującą nawet w atomie. My tu gadu gadu a WKCH czeka na nowe wpisy.

    Ciało dominujące zazwyczaj biodra , prowadzą wysunięte i nic już się nie liczy ręce zwisają z tyłu / nadgarstki jak puste baloniki na wietrze / niepotrzebne / zresztą gdyby wzięła jakieś siatki / przewróciła by się do tyłu nieodwracalnie. Plecak wykluczony. Nogi w tej sytuacji są raczej drugoplanowe muszą tylko nadążać i nie iść gęsiego. Sztywność / ruchome tylko kostki i też w umiarkowanym zakresie a mimo wszystko lubi się przeglądać we wszystkich wystawach. Studentka AWF wykluczony. Lubi raczej wykładowców a nie kolegów z roku. Wysoka ale wysmukłość zagubiona przez tę biodrową dominantę. Polonez na maturze był katorgą za każdym ugięciem kolan ryzykowała pokazanie czerwonej bielizny ale jest nastawiona patriotycznie. Ciąża? Zdecydowanie tak wystarczy się tylko jeszcze bardziej odchylić i znaleźć jakiegoś lekko zgarbionego dla całkowitego uzupełnienia.

    --
    Groucho : No Ravelli ? proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 12.06.16, 12:04
    Rozśmieszyłes mnie. Takie pogodne nastawienie pozwala podchodzić do życia.
    Nie zawsze sobie zdajemy sprawę ze stoimy na poboczu., albo idziemy poboczem, na dodatek dupa do tylu i w słuchawkach na uszach.,
    Pan bóg, w samochodzie zazwyczaj bardziej uważa gdzie kule wozi.,
    Na wszelki wypadek jednak dał prikaz by święty dzień niepodzielnie padal. Tu i ówdzie ze zmęczenia albo deszczem.
    Ruch wydaje się przyjemniejszy przy próżnowaniu. I nikomu nie ciąży. Tak z przodu jak z tylu.
  • 13.06.16, 01:04
    Dystans (do) chodzenia jest decydujący.
    Ciało chodzi... ono Cię chodzi ono Cię wymyśliło by iść dalej (ewentualnie osuwać się do przodu lub spadać w górę) i o to głównie chodzi (dlatego może WKCH jest sposobnością dojścia )

    Taaaa , to jest proste podejście. Żartobliwe.
    Wystarczy przejść przez głęboką (piekielną?) otchłań bezsensuuuu (czasami nazywaną nihilizmem) To robota dla przystosowanych wygarbowanych chodziarzy z genetycznie wbudowanym odpowiednim dystansem do chodzenia. Bo jak się przeceni własne możliwości ( jak się samoniezasklepi) to dups.
    Potem już łatwiej się obchodzić ze sobą i innymi (poza wybuchami niekontrolowanego śmiechu i wściekłości)
    bo też konfabulacja ustroju nie zna granic i bywa podstępna / sporo się napatrzyła przez eony przypadkowych pokoleń / mniej lub bardziej udanych gatunków chodzących ,,po,, oraz ,,tu i tam,, lub ,,gdzieniegdzie,, i ,,sssspowrotem,,

    Wysmukła pewnocielesna. Skonstruowana powiewnie choć z konsekwencją. Wyciągnięta ale nie napięta. Bez niepotrzebnych uwypukleń i dupnych dominant. Sama jest dominantą nie nachalną choć pewną swego. Się porusza a nie ,,czymś,, w rytmie równowagi wszystko wysmukłe od uda niby czółno indiańskie przez łydkę odpowiednio zaznaczoną po stopę wąską /wysklepioną oraz przegięciny i pęciny. Niby nic , a pochłania uważnie dystans zachowując aktywność i rytm bez wysiłku. Ma na to niewiele czasu, który nieuchronnie przydusi ale przepłynie sporo w tańcu.
    Swoja własna muza bo przecież ląduje czasami przejmując wdzięk kociej zalotnicy może / bo ma w sobie wszelkie kształty. To forma geniuszu nie ma więc znaczenia czy to kasjerka siatkarka czy opiekunka hodowlanych szympansów / byle by nie trafiła na starego a jednak płodnego samca (takie są największym zagrożeniem gatunku bo umieją wygubić wszelkie cenne cechy własną już nadpsutą domieszką)
    W sporcie gdzie proporcje sprawdzane są w praktyce (dźwignie przyczepy) jest potrzebna domieszka chłopięcego łobuziaka co trochę zaburza dostojeństwo młodej kobiecości ale się daje to przetrzymać na odpowiednich dystansach (długocentymetressa) a ile z tej gibkości radości. Zazwyczaj samotna.

    --
    Groucho : No Ravelli ? proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 13.06.16, 12:48
    <Dystans to zgodnie, ze złota zasada Malinowskiego, przestrzeńxczas
    Bez spacji genetycznych.
    Jeszcze lepszy przykład
    chodzenia daje pan Einstein!
    Daje mimo, ze go cieleśnie nie ma.
    Pewnie dlatego, ze był tam i tu naraz.
    Tak sobie myśle, o moim było
    z tym co teraz/ siku, kichanie/
    ze mój plan za chwile będzie.
    Dochodziłam do tego wniosku
    bez wysiłku bo jestem uporządkowana;
    wypracowałam sobie chodzenie po
    emocjach po kocich łbach i ścieżkami
    wyobraźni.Próbowałam z wymalowanymi paznokciami i wąskich spódnicach.
    We wszystkich okolicznościach da się
    spocząć na występie innych okoliczności.
    Wykorzystać czas i przestrzeń
    Wyćwiczyć miednice nie schrzanić korzonków
    nie obciążać ud awaniem przodkowac
    i być piersi oraz uśmiech.
    kwintesencja czasu?
    Najjaśniejsza.
    Najintensywniej tam gdzie materia
    rozpraszając się idzie w czas
    Ciało., hmmmm- dźwięk w passie.>




  • 13.06.16, 12:52
    Poprawka:
    >przestrzenxczas
    >paznokciami i wąskich spódnicach
  • 14.06.16, 00:42
    Krótko o ciałości i jej zachodzeniu w.

    Ciemna masa wygrzebana zza pazura małpy (bez lokalnych odniesień)
    Rozrasta się z zaskakująco ciemną energią
    Samo Powstanie na skutek upierdliwej czkawki (Wielkiego Kichnięcia)
    albo jak chcą inni / ze zbliżenia ( a jednak)
    powiek wszechświatów / nazywanych membranami
    dotąd odbija się echem w ,,rzeczywistej,,
    Ciałoprzstrzeni mózgu
    jedynego kosmosu w którym istnieje czas.
    Ciała niebieskie obok niebieskich migdałów
    zanurzone w płynach fizjologicznych
    (Plazma kwarkowo-gluonowa fuj)
    ciągle zachodzą w genetycznych gwiazdozbiorach.
    To zajście umożliwiło wszelkie wzejścia
    I zejścia Ciau!
    ciau.

    --
    Groucho : No Ravelli ? proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 14.06.16, 12:18
    aha.
    >lokalne odniesienia Wielkiego Kichnięcia
    pozostają lokalne
    To pozostalosc pamiec ruch oddech
    Liczymy praktykując wznoszenie
    Liczymy praktykując zapadanie
    W klatce zwanej życiem
    wedlug naukowców chodzi się
    w kółko macieju albo wojtek
    rozdęty balon i wielkie bum albo wssak
    niczego
    A ja liczę cos poza tym
  • 24.01.17, 00:40
    Coś o swoim chodzeniu.Traktujemy się ze swoim (Swoim) organizmem dość poważnie ale bez zbytnich sentymentów jak nie wyrobi to trudno, nie będę się szczypał przecież. Czasami się wyrabia - czasami nie - ale nikt się nie mazgai bo od czasu Wielkiego Kichnięcia sunie się i nie ma wyjścia trzeba posuwać. (Ostatecznie wybór zawsze jest. Ostatecznie) Wznoszenie i zapadanie mamy obcykane i nie ma się czym nadymać. Z ciekawości się tu jest i z instynktu - stopionych w różnych proporcjach. Najczęściej to jest brzytwa kręta bez poręczy ( to że się organizm sam podtrzymuje (chodzi) to już jego sprawa i mnie nic do tego - mogę to olać - choćby nawet z podziwem i przy pomocy) Tyle o bóstwach i resentymentach a upiorne oddziaływanie na odległość nawet Albertowi wydawało się wyjątkowo nielokalne bo upiorne.
    Się ostatnio kręci podchodzi zachodzi - niby nie do mnie, ale jednak daje popalić innym organizmom kiedy odchodzą. Niewytrzymka z niewyróbką na styku układu nerwowego zapętlonego (splątanie) z bluszczem pełzających plastikowych rurek. Bać się nie ma czego- można się tylko wkurwiać że się małpa nie dowie jak się rozwinie ,,ostateczne,, wyjaśnienie mechanizmów kwantowej biologii mózgu. Bo trzeba by się tunelować a tu koherencja nie taka i się ma za dużo ciała ciągle a i superpozycje coraz słabsze. Czego rzecz jasna nikomu w nowym roku nie życzę – choć liczyć na coś poza tym – nie liczę.
    Wszystkiego dobrego o Nieodgadniona. (sam się tego Wszystkiego trochę przestraszyłem bo owa nieskończoność zieje otchłanią ale jednak Dobrego dla Ciebie)

    Pssss miałem taką ochotę że jak wrócę to coś nowego zastanę a tu, zastane, zapyziałe. Tu syf szaleje m opity a kurduple coraz bardziej zapiekłe i już nie ma argumentów oraz wszystko jasno opisane. I co kurna do piwnicy zejść i giwerę odkopać? Jeszcze chwila i się to zrobi taka właśnie durna męska sprawa - choć jestem wilkiem dość łagodnym to umiem wyczuć u innych mrowienie w łapach , choć może za krótko jeszcze jestem. Ale jak tak czytam ,oglądam i słucham to mrowienie wzrasta (no pewnie że niepotrzebnie)
    A jak Ty to oceniasz o Nieodgadniona. Trochę rzadziej trochę smutniej?

    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 24.01.17, 15:28
    Nie ma ładnych rzeczy. Świat, zima zwłaszcza, był ładny, jasny...
    teraz wszędzie się mrowi..,
    i to jest ładnie dobrane słowo do otaczającej_brzydoty.
  • 24.01.17, 15:29
    Nie jest ładnie Świat się rzeczywiście mrowi
    I to jest odpowiednio dobrane słowo do otaczającej_brzydoty
  • 24.01.17, 15:38
    Pecherzyki na kałużach
    Gdy deszcz padał
  • 25.01.17, 01:32
    Więc często ale jakoś bez entuzjazmu?
    Estetycznie w lokalnie szerokim oddechu zimowego haiku?




    PS Może ja przesadzam ale długo nie słuchałem tych palantów … tak się rozbestwiłem wśród całkiem zwykłych człowiekowatych i teraz przeżywam jak stonka oprysk tę całą rozpierduchę którą tu robią … soooryyy
    Jednak estetycznie… ale nie mogę bo … o studenci się obudzili.
    Jak młody idealista walnie głową w ideologię to trzeba czasu żeby się otrząsnął i teraz jest ten czas że się właśnie, on walnięty lekko zdezorientowany, rozgląda nie wiedząc jak chodzić. Ze strony ideologów to czas do wykorzystania, stąd pośpiech i zagarnianie terenu jak się da i gdzie się da. Stare wilki już znają ten numer z durną nie znoszącą sprzeciwu i nie ulegającą żadnym argumentom ścianą ideologii (opartej na partyjnych okólnikach) postawioną nagle na drodze i albo obsikają murek (nie olewając sprawy) przy okazji go jednak myjąc (Nitras) co wygląda tylko na czysto fizjologiczny odruch(fizjologia i ,,naturalne,, odruchy są zazwyczaj kłopotliwe dla ideologów ) albo spróbują obejść murek , jasno pokazując że podtrzymywany jest przez samych tanich (po pincet) dupków i mimo fasady dość słaby a perspektywicznie bez sensu i nie do utrzymania(sprawa perspektywy do uzgodnienia bo się jednak troszkę pozmieniało) Ale z tym refleksem to u młodzieży słabo.
    Teraz jest wiele możliwości ale dwie zasadnicze albo młode wilki poczują mrowienie w łapach i się posypie bo będą chciały położyć łapę na grzbiecie przeciwnika albo tylko obsikają teren czekając na zdecydowane naruszenie terytorium (się doczekają bo przecież będą chcieli ich narodowo wychowywać o koedukacyjnych akademikach nie wspomnę) cofanie/sikanie na z góry upatrzone pozycje prowadzi do ciągłego powolnego uszczuplania obsikanego obszaru i może się zdarzyć że końcu zostaną tym czekaniem zmuszeni do sikania na współtowarzyszy albo wręcz na własną głowę a to się im przestanie podobać i ... gdzieś wyjadą bo życie jest zbyt krótkie i szkoda czasu na ciągłe się użeranie lub wycie.
    I czy życia szkoda czy kraju?

  • 26.01.17, 00:48
    Nie trzymam moich haiku w pamięci podręcznej.
    Kradli na potęgę bez żenady więc schowałam myśli gdzie indziej.
  • 26.01.17, 01:18
    Oj bo kradną. Taka właściwość i to zależy od środowiska, w jednym kradną, w drugim się inspirują. Żeby im głupio chociaż było, to z premedytacją rozdaję na lewo i prawo, no może na lewo bardziej albo tak bardziej w środek celuję.
    Ale z tego tylko tyle , że na fajki nie mam (a dupkipublikują).
    Ale na satysfakcję mam. Tak czy inaczej umysł gatunku się dopełnia (taaa dopełnia się -jasne że żartuję – pińću na kszysz stjudenttuww wyszło protestować )

  • 26.01.17, 12:32
    Ale tam.. mnie nie chodzi o to ze są tzw moje. Uznaje, jak openzrodlowcy, ze wszystko jest pożyczone i należy jasno określać, ze są pożyczone/dzwoneczek powinien dzwonić.. w głowach piotruspanow/
    Co do idei - rysia, od kogo się pożycza to dla mnie sprawa do umówienia..

    Mnie bardziej chodzi o to,ze toto kradnąc nie wie co to i po co to wiec niewiele myśląc popycha /haiku/w reklamówce jako biała kiełbasę..

    Dlatego schowałam i nie powiem jak; niech się pierwej marki naucza rozmawiać.
    A ci_mu, tylko radzę, fajki rzucić.,Najlepiej od zaraz.
  • 17.02.17, 18:48
    Jak rozdaję to też uważam że jednak nie moje bo się samo pisze i samo widzi a co się wyłapie to już całkiem przypadek i jedna wspólna Otchłań co się z niej czerpie erpie erpie pie e - (głębooooooka? Albo jest tam lustro jakieś co się do nas wyciąga albo paruje? dymi wrażeniami chmurami ciemnymi wiruje? Abo interstellar Abo echo nagrane a ja narąbany?)
    Marki nie umiejo rozmawiać to potwierdzam ze smutkiem co do popychania białej w reklamówce – to nie wiem nie słyszałem ale się samo słyszy – pewnie nie wyłapałem.
    Z fajkami za późno. Mammma?

  • 23.02.17, 22:29
    Samo się nie pisze i nie mówi. Mam dowód-
    W postaci -przemilego klienta. Posiadł go down od dzieciństwa pozwalając długie lata żyć ła-godnie. Mówił, pisał myślał czyli żył tak sobie i innym- do pięćdziesiątki, aż dopadła go demencja.
    zepchnawszy go w dół...nim się spostrzegł i zareagował jaka prawna spowiedzią zapomniał mówić i pisać.
    resztę wiec załatwiło otoczenie 'resocjalizacja' i karmieniem łyżeczka bo szybciej.,
    Nie,nie,nie, nie myśl sobie.. kochają go i dbają o niego jak należy wiec leży czy siedzi czysty jak nieżywy i tylko muzyka budzi mu w oczach człowieka.
    Prawda wiec leży w ., dowcipie o podciętym piórze-musi przypomniec, ze najpierw ptakiem latało.

    ale co mu po
  • 25.02.17, 01:01
    Alenicmu po. Bo pustka nicponi. Pióra wyrwałem ale nie całkiem. Z przeklętym przypominaniem problem.
    Samo się pisze bo ciało pisze poza - czasmi (wszelkimi) samo się też maluje (to już z ,,prawiepewnością’’ ) Mam dowód -,,nie maluj tego co wiesz - tylko to co widzisz,, - to najprostszy apel by się samo malowało bez udziału – widzi się też samo) Umysł się bawi z nieumiarkowanej chęci i nadmiaru wolnego czasu no i trenować trzeba a u Twojego klienta nie wiadomo jakie się - myśli samomyślą - wprost high być może - a nie żadne down (od niedawna umiemy się kontaktować z organizmami w tzw. stanie wegetatywnym) Się zgubiło ,,ale działa,, tylko narzędzia się posypały wtyczki ciała powypadały. Toczy się proces samoczynnie zaprzeczając dekoherencji rzeczywistości - cała Sztuka żeby choć trochę zaczerpnąć nie wypadając zaaaaaawcześnie.
  • 25.02.17, 01:23
    Od niedawna?
    Odkąd sięgam pamięcią..,
  • 27.02.17, 01:44
    No jasne , to wiem i znam bo się nasłuchałem od jednej takiej wypreparowanej niby nagi nerw podatny na owe sygnały (niemniej jednak rejestracja naukowa wymaga wydruków i to się niedawno udało)
    I to się odnosi nie tylko do ,,stanu wegetacyjnego,, ale głównie do roślinnej wegetacji i jej zielonej inteligencji. Bo o zwierzęcej zdarza się nam zaświadczać - czasami.

  • 28.02.17, 00:22
    No nie mów ze miałeś z myśląca botwinka
  • 28.02.17, 01:33
    To raczej wysmukły szczypiorek nawiązujący dialog z wszelkim innym chlorofilem (ja jestem w tym zielony) Ma teorię o jednej wielkiej meta grzybni i ją realizuje na każdym poletku. W sensie estetycznym musi być ,rzecz jasna, ruda. Na słońcu rozkwita z każdą sekundą – no wiesz każdy promień w tej sekundzie o długości 300 000 kilometrów zmienia się za sprawą fotosyntezy wszystkich ziemskich roślin i innych organizmów ją wykorzystujących (mikroby fuj) w około 16 000 ton nowej materii i ona uważa że to nie jest bez znaczenia. Wszystko jest połączone. U zwierząt takich jak my to trochę bardziej skomplikowane ale podobne. Ja oczywiście zapominam podlać.

    PS tu dochodzimy czy raczej wchodzimy (WKCH) w zagadnienia mechanizmów życia. Jest coraz bliżej. już są udowodnione mechanizmy kwantowe w fotosyntezie ale to potrwa z przebijaniem się przez ugory pełne buraków.

  • 28.02.17, 15:15
    meta grzybnia musi być ruda?
    dlaczego ruda.,?
    to bezsensowne biorąc pod uwagę długość pasemek /promieniowania kosmicznego/
    wysilac się na rudosc gdy np kanie albo gołąbki białe albo zielonkawe.
    Nie wiem skąd szczypior czerpie chlorofil do wzorców ale chyba powinien zmienić dostawce..
  • 02.03.17, 00:44
    No żadnych pasemek ani bylejeży ino jak należy - regularny jeżyk. A ruda być musi bo oczy zielone. Dostawca raczej sprawdzony.
    Czy zielone te grzybki to już zależy od czasu i wilgotności z czasem – wszystkie podobne za sprawą grzybków białych jak grzybnia.

    Niemniej jednak jako organizmy zwierzęce połączone grzybnią (nazywaną DNA) od eonów pokoleń - żyjemy i umieramy pod dyktando owej grzybni. Informacja genetyczna oparta na mechanice kwantowej koduje, wszystko co ważne – formę, strukturę, biochemię, fizjologię, skłonności , preferencje – ,, chce,, krążyć przekazywana - by ginąć i powstawać powielając prawie idealnie informację o przyszłych organizmach. Drobne błędy wynikające z kwantowego tunelowania napędzają ewolucję wszystkich organizmów połączonych tą grzybnią.

    I teraz - patrzę przez okno a tam jakaś małpa siedzi na drzewie i obcina mu gałęzie. To drzewo jest starsze od tej małpy o jakieś 20 lat. Nie chodzi rzecz jasna o szacunek dla starszych gatunków a o to że człowiekowate szybciej się rozmnażają – szczególnie w miastach gdzie drzew potrzebują w sposób wyjątkowy. Mało – małpa po prostu torturuje tę tuję (jasne to nie była tuja tylko topola) . Mało miejsca - więc kiedy skończyła z gałęziami to od góry zaczęła obcinać tak jakoś po metrze a to-pola nic - małpa się zmachała, musiała zapalić ale przerwała na krótko. I tak do końca – cały ten kikut wykosiła do ledwo wystającego pnia. Kawałek po kawałku w hałasie przerywanym tylko głuchym zdrowym łubudu o ziemię. Tyle wysiłku żeby się utrzymać w tym syfie zmałpionym zabetonowanym tyle w zdrowiu przetrwać a tu przychodzi małpa i torturuje – zapominając o wspólnej grzybni.
    Przereklamowane - to niby zejście małpy z drzewa. Zawróciła? żeby wszelkie ślady zatrzeć? Żeby nie było - że ona tam kiedykolwiek była?

    i jak to wytłumaczyć Miśkowi - wbiegł jak zwykle i zdębiał czy raczej zolchowiał?
  • 03.03.17, 11:15
    Użyj języka właściwego miskom.
    Nie wiem dlaczego w twoim świecie małpy siedzą na topolach i pala papieroski., wszystko przez te papieroski,jak widać, bo
    w dzangle na lianach kołysać powinny szczęśliwe/ ze nie dostąpiły wątpliwego zaszczytu being human/
    Bardzo to ładnie, ze się jezysz tradycyjnie i może jeszcze z przedziałkiem
    ale ruda i zielone oczy, to jakaś grzybna
    -stara baśń.
    Beztlenowce nie są w stanie wyrazić się kolorem oprócz fluorescencji widzianej długością blasku kosmosu/ergo twoj rudzielec musieć być jak najbardziej ->O3/
    Czego życzę ci oczy wiście

  • 03.03.17, 16:39
    Nie mój to świat gdzie Szyszki nie spadają skro powinny być zmielone ( zamiast tego poruszają się w karocach z dyni – to stara baśń dopiero) . Maupy wszelkie jeśli się im dzangle tnie, zaprezentować muszą dumę z bycia maupąnieczłekokształtną i ustawić się do onych swoją najbardziej reprezentacyjną częścią w kolorze kamizelek tych małp co to z mechaniczną brzytwą po drzewach zapierdalają jak zjebane helikoptery?

    Ależ ona jest fakultatywna i może tak i inaczej i rzeczywiście jest moim ozonkiem zainteresowana co chroni mnie przed całkowitymi beztlenowcami i bezmózgimi. Rozległy kosmos piegów i jego drobiazgowa eksploracja - odkąd mi wyrwało ćwierć serca – pozostaje jedyną baśnią na jaką mnie stać. Ba śnie? no tak - może jeszcze sny – te bez realistycznych pocztówek pociągniętych świeżym emocjonalnym werniksem- taki na przykład fantazyjny zagon nagonasiennych marchewek wsłuchanych w wiosenne kwantowe dudnienie dochodzące z męskich grządek? Wio! Sny!

    O chwała Wiekuistemu Instynktowi - na wieki wieków zamęt.

  • 04.03.17, 16:12
    Orety karety / z dyni/ starsze niż światłowid..,
    Zaprawdę masz mnie za kretyn_ke.
  • 06.03.17, 00:48
    I Ty Brutu_sko? Ja Ciebie? Jestem lekko wygięty i dalekie podróże oraz przygody są niespodziewanie odległymi planami. Znaczy się jestem wkurzony i jak się doda - to już stwierdzone kutafoństwo to może tak być – ulituj się. Co do sensu nie miałem nigdy złudzeń i tylko z ciekawości ciągnę a teraz z sercem pozlepianym taśmą o .. warkoczyk mi się rozzuł i zaczęło padać.
  • 06.03.17, 22:00
    Ok. Litość to dobre uczucie.
    A teraz czy ci się podoba czy nie- napiszesz jak to jest być wygiętym.
  • 07.03.17, 00:54

    Żadnego wytłumaczenia? czemu to niby ja - tak Cię traktuję?

    U prostych małp wygięcie jest szczególnie widoczne - a jest tak : ta okruszynka chęci sama się zawiesza - będąc podatna na przeciągi.



    PS.Toć napisałem ( o schodzeniu –raczej) to znaczy być wkurzonym – a wkurzony bywam kiedy jestem bezsilny - a jest się czasami bezsilnym w obliczu otchłani co wciąga tych z którymi byłaś związana (lub Ci się tak wydaje bo też nasze legendy są naszym rzeczywistym światem) a że wciągało taśmowo –nie było czasu się otrząsnąć. Proste małpy i łagodne wilki szukają w takich chwilach cienia bo są wtedy podatne na ataki - głęboka jaskinia – i nikt nie zauważy, że się jest skulonym. Ale się działo – więc nie można było za długo siedzieć pod stołem, wychodziłem taki niedokończony, mało wyprostowany – wygięty jakiś ( co oczywiście dodatkowo wkurza) Raz taki pokurczony się wyczołgałem a tu znajomi lekarze - ,,co ty jakiś taki wygię ty jak nie ty?,, - medycyna widać nie zna odpowiedzi.

  • 09.03.17, 22:01
    pytałam o wgląd w siebie
    Skoros wklęsły to może trzeba cię jakoś wypchnąć
  • 17.03.17, 21:01
    Ze względu na wgląd wypycham się sam – okruszkami.
    Z wklęsłości łatwo się przechodzi w wypięcie i tu jestem ostrożny z mitologiami (no może H.Everett III - znaczy potrójny nałogowiec ale bez zbytniego zaangażowania)



    PS . O Nieodgadniona – mam czysto techniczne pytanie. W moim ,,ognistym lisie,, pokazuje się ostrzeżenie o niezabezpieczonym połączeniu – kiedy chcę zalogować się na forum. ( przekreślona kłódka - dane logowania mogą zostać przechwycone – z natury jestem nieśmiały a jak ktoś mnie straszy to się wycofuję i nie wiem co robić)

  • 17.03.17, 21:39
    A tak tak.. ostatnio mozilla /mozarellauncertain miała jakieś kłopoty.. się będziesz musiał zatem pozbyć liska chytruska i przeinstalować na jakiś inny oes.
    Nie masz jakich uprzejmych znajomków /dzieci znajomkow/ własnych dzieci.. w wieku troszkę bardziej po przedszkolnym.. albo, po prostu, saloonu w którym dokonywałeś zakupu swojej maszynki., tamoj zapytaj o serwis/ info/ bezpieczna reinstalacja czy może coś nowego.

    Ps bardzo ci dziękuje ze się odezwałeś bo już się zamartwialam o twój wypych i załamywałam ręce.
    /Serio serio/
  • 23.03.17, 16:49

    Z wypychem - jak to z wypychem - się podtrzymujemy - nawzajem z ciałem. Na szczęście mamy różnicę w oscylacjach i jest sen. ( z jaskini nie widzę ale inni się też starają co jest wkurzające) pewna znajoma mówi że z rąk załamanych (nade mną ) można by usypać kopiec Kościuszki – ale ona z Krakowa jest.
    Tak czy inaczej O Nieodgadniona Twoja troska jest zaszczytem.
    To gazeta ma zaniedbane rekomendacje - nie będę się z tego powodu pozbywał swojego płomiennego zwierzątka. Myślałem że to jakieś znane zjawisko - a jest popularne… ale nieznane. Wzmocnię sejfy i olał.
  • 23.03.17, 21:28
    Po co usypywać coś co już zostało usypane;
    Tak, szczytem kopca moja troska o ciebie, wiec się już nie zrzucam /z resztauncertain bo nic ci po niej, tylko stos

    Skoros pewny rekomendacji volpe di fuoco, zostań przy nim..
    z gaci nie korzystam od dawna tedy nie wiem za bardzo na czym polega ich rekomendacja.. /tym bardziej nie wdziewałabym.,.,/ ale wiadomo ja to jak jak-zawsze na opak
  • 27.03.17, 01:22
    Opakowość (oraz brak kodów kreskowych) - mnie - zdecydowanie przekonuje.

    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 27.03.17, 13:04
    Jestem przejrzysta / jak.,.,

    Ps. Mogę się zapytać dlaczegoś, osobno użył półprawdy zamiast oszczędzić na kosztach i wysiłku?
  • 28.03.17, 00:29
    Jak wiesz wysiłek sam się wysila z tym większym zaangażowaniem/wysiłkiem im bardziej – ja albo on jest wkurzony.

    Nie można chyba liczyć na opak-owość powszednią naszą … więc - dla upo-rządkowania ten oksfordzki słowotwórczy twór ( post-tfu) wywaliłem up. Dodatkowo wyczuwam przejedzenie u pop- post - pożeraczy i niewiadomo czemu chciałem to jakoś zaznaczyć – szczególnie w ostatnim pytaniu.

    W politycznym teatrzyku wystarczy jedna tragicznie nieudana scena czy choćby źle i tandetnie niedokończona dekoracja by szeroka publika zaczęła wreszcie podejrzewać - że to jakaś wulgarna chałtura. Nie jest to zbyt wyrobiona teatralnie publiczność – trzeba więc czasu (tym bardziej że w naszym przypadku jeszcze zapłacono uczestnikom spektaklu - z odpowiednio liczną rodziną ) Być może właśnie zaczynają zauważać dęty scenariusz (albo jego brak) oraz nad wyraz nieudaną obsadę międlącą - ciągle to samo z siermiężną dykcją... i to przekonanie pozostaje na dłużej – jako zdobyte samodzielnie jest samo podziwiane/pielęgnowane do następnego uwiedzenia… a tu się ciepło robi bo Wiosna.
    Wybacz O Nieodgadniona te bzdury pol –pol ale wychyliłem się z jaskini a tu TV - nie mój i nie ja go włączam ale jednak - nie mogłem się powstrzymać.

  • 29.03.17, 12:44
    No to się nie wkurzaj
    Przyznam ci się, ze tez nie mogę się powstrzymać czasami i stad niezależne od lubienia /en masse/ "kwaśne słowa"
    Właśnie miednica śpiewa.. po portugalsku wiec się wyłączam..
  • 14.04.17, 23:25

    Kiedy wkurzanie to jedno z niewielu źródeł życia. Wkurzenie na śmierć powinno wzmacniać Życie.
    Takie miałem wrażenie że Dam coraz mniej a szczególnie tych co zawsze mają rację (rzecz jasna Ty jak mniemam – jednak w pełnym zdrowiu – poza miednicą?)
    Jeżżżżu znów - a uprzedzałem że się kręci obślinia oswaja i masz znowu . Coraz puściej- strach wchodzić… pustynia tężeje. Życie wydaje się ostatnio bardzo poranione.

    A może, tak dla odmiany – KTOŚ by się, kurwa – URODZIŁ!

    No właśnie - do kogo te pretensje? – żadnej wielkiej obrzędowej obietnicy nieśmiertelności? (wyłącznie zdecydowani śmiertelnicy mogą marzyć o nieśmiertelności) Cała nasza wyobraźnia, którą w masie stać tylko na tych wymuskanych transwestytów w aureolach jest godna naszego nieopanowanego strachu – pastelowe monidło nadziei . A tu fizjologia - genetycznie zaprogramowany koniec - ból wydzieliny degeneracja - wyradzanie śmierci od samego początku. Się trzeba znów na wiosnę zdecydowanie przeciwstawić- wesołego jajka.
    Święta obrzędy cierpienie skupienie i w nagrodę ciasto. Przy stole patrzysz jak ubywa biesiadników i już osuwasz się w ową pustkę bezradności.
    No nie żartowałem. Jednak się toczy - pod stołem na czworakach - do momentu kiedy same usiądą przy stole i będą obserwowały z roku na rok… Wesołych! (oraz Na zdrowie! aż do pogodnej wio-sennej nieprzytomności)
  • 17.04.17, 15:16
    wściekłego białka nawet nie próbuje..
    wole spokojne omlety z rukola np.
    większość jedzących doprawia na własna modle wiec nawet nie próbuje podawać recept bo i tak dopieprzą., bez uprzedniego smakowania.
    Tak, wesołych smingusow od kalki
  • 22.04.17, 11:41
    Jeśli ,,tak,, to dobrze.
    Z doprawianiem to już się tak przypadkowo, wewnętrznie ułożyło – zasmakowali wbrew sobie czasami - stawiając na wściekłe białko - najbliższe ciału.
    Omlet z rukolą bywa - niebezpieczną fanaberią szczególnie dla tych, którym ciało odmawia tolerancji prawie na każde białko i nie tylko - a to już kwestia innych wściekłych białek zamieszkujących owe ciała. Wściekłość nosiciela tylko je rozśmiesza – w święta - wręcz pękają ze śmiechu – (ale niestety -mało skutecznie ).
    Takim się jest zamieszaniem białek swoich i nie swoich - co sobie dopieprzają pod dywanem- bo w tym zasmakowały od niezliczonych pokoleń ( i to ewolucyjnie działa – chciało by się powiedzieć – ,,dla rozwoju,, .. ale ostatnio jestem wyjątkowo wściekłym białkiem z bielmem na oczach.

  • 22.04.17, 14:42
    Z mojego oglądu smakowania 'najbliższemu ciału-białka', wynika,ze zamiast białka były proteiny, na dodatek wyskandowane zamiast sylabizowania.
    I tak to w sprytny sposób: pr_oteiny, uzyskały pełny dostęp do systemu/ hormonalnego/ tzw zjadaczy chleba naszego powszedniego.. w sektę smoleńska.

    Przykro mi, mundku, ze masz bielmo na oku, naprawdę.
  • 28.04.17, 15:01
    Tak się zaniedbuję (w odpisywaniu i ,,w ogóle’’) O Nieodgadniona – gdyżalbowię ,,prawo serii durnych przypadków,, nieubłaganie trwa. Sięstwo z lekka się rozpada i jakoś się-gnąćdlaogarnięcia nie mogę. Wiosna słabo pomaga.
    Co do białek i bielm to wydaje się jakaś nieusu-walna genetyczna skaza gatunku – lekarstwa nie ma – musi potrwać-ale epidemia chyba nie grozi.

    chciałem Ci wkleić jakiś pocieszający obrazek ale nieumię - może na priva
  • 30.04.17, 15:59
    Self neglect.. niedobrze.
    Należy okiem, sokolim najlepiej- spojrzeć stanąć szeroko i ..wdech wydech wdech wydech.
    Co do obrazów,pokazałam ci jak się wkleja.
  • 19.02.17, 17:53
    Zabrało mi ciało jeszcze nie moje a ból jakby oczy powoli wydłubywał. Ja pierelgolę ta bezwładność obezwładniająca i to jest ból BÓL jakby mnie ktoś małaszi zwolnione z wydłużonym nieznośnym działaniem w klatę i zwoje zafundował z dwóch nóg a potem powiesił na długiej żyłce pod sklepieniem dla przyjemnej obserwacji spazmów oraz wydzielin. A to muśnięcie śmierci tylko bezwzględnie obojętne. Ręce bezradne jak sznurki poplątane. Się połączenia w mózgu wytrzebiły zapiekły i tylko BÓL bezradny i głowa sama w siebie opa tulona. Ja pierdolę i ciągle ,,Japierdolę,, tak się oganiam . to się małpa przecież spodziewa - że jak małego drapieżcę za przyjaciela chce przerobić to to się udaje tylko u zwierząt niezaprzeczalnych jak wilk i kot i taka więź rozlepia by na nowo ulepić gluta jakiegoś co tylko umie japierdolić po stracie bezrozumnie . Japierdolę ale tak aż? Ja to ja- ale ciało jak wyje nad pustką własną zaciśnięte i ten wyj z siebie wyciąga już bezgłośnie przez niepotrzebne puste oczodoły. Komórki wybuchają i żadnego ruchu żadnego bum czy coś - tylko tak zawieszone. dziura pod czaszą się rozrasta do otchłani. martwe rozmazane komórki – teraz trzeba nowych połączeń szukać - a nie ma! połączenia ślepe grzebią zawracają. Się muszą rozproszyć zagubić w czasie ale się je kurwa znajduje i same się obrazkiem ostrym w czaszce obijają dups dups bo się tam pod sklepieniem nieskończoność robi odbić przypomnień Ciągle? - tylko się myśli że z czasem zasem asem sem em m się te dziury po oczach zasklepią innym jakimś bielmem durnym. Ale nie.

    I tak ją zżerało a Ona nic dzielna walcząca a ja wszystko i nic. Japierdole
    To już pół roku i nic
    pustka po dziurze –nic

    NIC

  • 08.01.17, 23:27
    relatywizacja ma faktycznie chyba lepsze zastosowanie na gruncie etyki,trudno natomiast relatywizować prawdę,bo nie mozna w nieskonczoność wybierać wciąż innych założeń i podawac jako mozliwe prawdy dwiescie koncepcji wyjasniania tego samego ,leżących przed nami jak zające na koniec polowania

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • 24.01.17, 00:49
    Kiedy zające leżą (choć to dziwne grawitacyjnie) to prawda im zwisa. Nie wiem skąd ta relatywizacja (szczegół) bo my tu z koleżanką Nieodgadnioną dość konkretnie i w temacie rozmawiamy ale być może upolowałeś swój ulubiony temat… więc go rozwiń. Np. jaka to dziedzina ludzkiej działalności może się poszczycić zawartością owej jedynej niepodważalnej niesprzecznej (mitycznej) ,,prawdy,, w ramach swojego modelu rzeczywistości? (zastrzegam że ,,prawdy objawione,, są już nudne a teraz wręcz natrętnie/nieznośnie nudne, o nich nie rozmawiam … no chyba że złośliwie)
    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • 08.02.16, 01:16
    O kurcze zjadło mi „pointę” – dopiero teraz zauważyłem. uzupełniam.


    Podsumowaniem tej osobistej/zabobonnej ale i skutecznej wizji „rzeczywistości mogą być słowa - które wypowiedział Vito Corleone do swojej mafijnej egzekutywy – „Jestem zabobonny. Jeśli mojemu synowi przytrafi jakieś nieszczęśliwy wypadek – jeśli w mojego syna trafi piorun – obwinię o to część z tu obecnych”

    Być może kurdupel także uważa że wypadki nie zdarzają się ludziom – którzy traktują je jako osobistą obrazę? Stąd jeszcze długo będziemy świadkami różnych komisji aż do jakiejś następnej „dobrej zmiany” tym razem -wizji „rzeczywistości” . Co do zmiany świadomości nadzieje są słabe - bo przyczyny jak zwykle ugruntowane genetycznie.

  • 08.01.17, 23:30
    może najmniej chodzi tu o poznanie prawdy a bardziej nawet o nieustanne beatyfikowanie brata bliźniaka i o ogrzewanie sie w blasku stad bijacym

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • 16.02.16, 08:54

    gwałtu larm mnie tutaj zwabił , to się zapytam :

    a to mikrokosmos tu opisuje się ?

    przepraszam , to pewnie głupie pytanie , wszak ogólnie wiadomo , że nie sposób opisać czego "tam" wcześniej już by nie było.
    przepraszam za zkłucenia, ale pytanie pozostaje .....
  • 16.02.16, 09:47
    znowu zeżarło Ci poitnę .. (
    na pocieszenie : youtu.be/SEJjANuFnEA

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.