Dodaj do ulubionych

co istotnie istnieje?

19.10.17, 17:47
Co istnieje? Wydaje się - że tylko materia - w niektórych swoich częściach niechcący czy może przypadkowo wykorzystując zaistniałe możliwości – nabiera cech, które nazywamy - życiem.

Życie nie jest zbyt trwałe bo jest jedynie przejściową cechą materii … i to chyba wszystko.

Na życiu nabudowaliśmy cały nasz bagaż uzasadnień, zazwyczaj kończący swoje mgliste wyobrażenia wraz z zawstydzającym, bo nieodwracalnym końcem czyli śmiercią.

Coś pominąłem?



Edytor zaawansowany
  • kanciasta 20.10.17, 07:36
    Wydaje się, że niczego nie pominąłeś smile
    No, chyba że zechciałbyś jeszcze ze dwa słowa na temat tych „zaistniałych możliwości”...

    --
    smile)
    Ba.
  • mu_ndek 20.10.17, 19:29
    Z możliwościami jest tak - że jeśli zaistnieją, to są czasami wykorzystywane albo nie. Samo zaistnienie owych możliwości bywa przypadkowo wyłonione z puli nieskończonych innych możliwości.
    Jeśli masz na myśli szczegóły – to ich pojmowanie zależy od przypadkowo ukształtowanego układu neuronalnego – samego podmiotowego - Pojmującego - i tu zaczynają się niepoliczalne możliwości owych tłumaczeń- jakie nabudowaliśmy jako gatunek na grudkach przypadkowo ukształtowanej materii - co można wykorzystać albo nie.

    Ps. mój układ neuronalny – jeśli mogę mieć do niego jakieś zaufanie- jako podstawową możliwość – już całkiem konkretnie – podaje termodynamikę.
    Możliwość dotarcia do źródeł życia pozostaje otwarta (jest taka możliwość) –jeśli jesteś gotowa podjąć ten wysiłek –to oczywiście , jestem do dyspozycji, by w sposób jasny i potwierdzony spróbować wyodrębnić, tę odrobinę porządku z obowiązującej Entropii wszelkich materialnych przypadków/ układów - oraz poglądów.



  • kanciasta 22.10.17, 12:11
    Myślę, że pewną trudność może tu sprawić język. No bo weźmy na początek temat: "co istotnie istnieje". A konkretnie chodzi mi o słowo "istotnie". Wg sjp "istotny" znaczy
    1: główny, podstawowy
    2: duży, znaczny
    3: rzeczywisty, prawdziwy

    Przypuszczam, że chodzi Ci o trzecie znaczenie.

    Piszesz, że jesteś gotowy w sposób jasny i potwierdzony spróbować dotrzeć do źródeł życia ( które nazywasz jedynie przejściową cechą materii). Z tego wnoszę ( niewykluczone, że błędnie) że uważasz za istniejące istotnie tylko to, co nie jest przejściowe. I jest potwierdzone.
    Ale czy na pewno mózg ludzki jest wystarczającym narzędziem ( innego nie mamy, ale czy musi to znaczyć, że nie istnieje, choćby nieistotnie) do takiej podróży?





    --
    smile)
    Ba.
  • mu_ndek 24.10.17, 22:30
    Oj, tak by się chciało - wyłuskać tę możliwość (bo napisałem, że jest taka możliwość w puli nieskończonych możliwości ,łącznie z taką możliwością - że jej nie ma ) Niestety, nie znajduję nic -nie przejściowego - a potwierdzenia podlegają interpretacjom podmiotowym.
    I zdaje się, - skoro cytujesz znaczenia terminu czysto technicznego a jednocześnie pomijasz ,,istnieje,, (?) ( to dopiero gama neuronalnych znaczeń) - nie odpowiadając czy termodynamika, to dobry punkt wyjścia… -zdaje się, że nasze układy neuronalne mają , mówiąc oględnie – przypadkowo odrębne ontologie.




    ps.
    > Myślę, że pewną trudność może tu sprawić język. No bo weźmy na początek temat:
    > "co istotnie istnieje". A konkretnie chodzi mi o słowo "istotnie".

    Mam taką manierę. Słowa, oprócz wieloznacznych znaczeń mają dla mnie również formę i brzmienie a ,,istotne istnienie,, wydaje się jednym z wielu pomników dumnie ukleconych z masła.
    (ale to chyba nic złego – filozofia jest takiego rodzaju poezją)
    Bo co może istnieć istotnie ? – nawet materia, choć być może, istnieje - to nie wiemy czym jest - i może się zdarzyć, że żadne z tych słów, nie jest na temat.

    Może jednak nie będziemy się zagłębiać w rozróżnienia znaczącego od znaczonego, bo to tylko język a język jest niedoskonały, powierzchowny i jako środek komunikacji zazwyczaj zawodny. Na kontakt emocjonalno/ intuicyjny poza słowami a także poza -równie zawodną (oraz podstępnie ukształtowaną) świadomością, jeszcze zbyt wcześnie ? (no, wszystko przed nami) więc, póki co - nie ma wyjścia, tylko słowa uklecone z masła oraz związane z tym -nieuniknione poślizgi.
    [Czyżby dla Ciebie słowo ,,istnieje,, było bardziej jasne? Mnie wydaje się bardziej zagadkowe od ,,istotnie,, (istotnie to termin raczej techniczny choć kierowany podmiotowo – czyli - dla kogo istotne) ale to może później się spytam o wyjaśnienie]


    > 1: główny, podstawowy
    > 2: duży, znaczny
    > 3: rzeczywisty, prawdziwy
    >
    > Przypuszczam, że chodzi Ci o trzecie znaczenie.

    Które znaczenie? Głównym wyznacznikiem ,,istotności,, jest dla mnie raczej parametr – dla kogo - jest istotne - czyli ,, ważne,, a tego znaczenia nie ma - choć oczywiście jest- w każdym z tych przez Ciebie zacytowanych.
    Być może chodzi rzeczywiście o trzecie. Istotnie o ostatnie (o znów masło) chociaż może nie? Niedokładnie wiem co znaczy ,,rzeczywisty,, a co znaczy ,,prawdziwy,, to już po prawdzie – naprawdę, nie wiem (to może być znów jakaś maślana konstrukcja)
    Za najistotniejsze w tym przypadku uważam ,(rzecz jasna- dla mnie) – życie - oraz domniemane , jego materialne podstawy – czyli, jak powstało ( odrzucając inne przyczyny poza tą – najprostszą – że jak mogło, to powstało – ewentualnie jakaś infekcja zawiniona przez zbłąkaną asteroidę )

    > Piszesz, że jesteś gotowy w sposób jasny i potwierdzony spróbować dotrzeć do źr
    > ódeł życia ( które nazywasz jedynie przejściową cechą materii). Z tego wnoszę (
    > niewykluczone, że błędnie) że uważasz za istniejące istotnie tylko to, co nie
    > jest przejściowe. I jest potwierdzone.

    Wszystko jest przejściowe więc trudno jakieś ,,bardziej przejściowe,, specjalnie wyróżniać – mówimy tu o zjawisku, które - jako jedno z kilku innych wydaje się (chyba nie tylko mnie) w jakimś stopniu ,,istotne,, - niektórym ,, główne,, a wręcz ,,podstawowe,, albo chociaż ,,znaczne/duże,, a wręcz ,,rzeczywiste,, (ważne dla gatunku) – bo ciągle wiele jest legend wyjaśniających i samo zjawisko tajemnicze -przez co ciekawe(równie ciekawe są różne ontologiczne podstawy tych tłumaczeń). Zjawisko – jak się wydaje dość incydentalne w kosmosie. Czyli istotne (pewnie tylko dla naszego gatunku) , acz –w kosmosie -incydentalne - już samo to jest interesujące.

    > Ale czy na pewno mózg ludzki jest wystarczającym narzędziem ( innego nie mamy,
    > ale czy musi to znaczyć, że nie istnieje, choćby nieistotnie) do takiej podróży
    > ?

    No, jeśli jakiś mózg - to chyba tylko nasz –jeśli masz na myśli sztuczną/mechaniczną inteligencję to jeszcze to potrwa ze sto lat . Mimo, że ostatnio sztuczna inteligencja – stosując heurystyczne algorytmy samouczące –ograła mistrza Go(co ciekawe kiedy uczyła się ,naśladując człowieka –przegrywała)- to może jednak nie wystarczyć. Życie wydaje się grą wysoce ekstremalną z nieustannie jednakowym wynikiem, ale bym się zdecydowanie nie poddawał i nie lekceważył możliwości własnego – gatunkowego –mózgu- zresztą nie mamy wyjścia –ciekawość jest instynktowna mimo, że czasami tłumiona –zazwyczaj w imię nihilistycznej wygody lub co gorsza w imię władzy. Zaniechanie lub ograniczanie różnorodnych objawów ciekawości jest końcem gatunku i do tego końcem zawstydzająco nudnym. Gdzie byłby gatunek gdyby uznawał, że nie ma wystarczających narzędzi by udać się w podróż – ciągle w Afryce?


    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • al.1 02.01.18, 23:03
    mu_ndek napisał:

    > Co istnieje? Wydaje się - że tylko materia...

    Pominałeś definicję pojęcia "istnieje". Podaję (nie moja):
    Istnieje - ma kształt i miejsce.

    Ponadto oprócz materii istnieje eter, który nie jest tozsamy z materia, bo ta ostatnia jest jego zlozona postacia. Kogo razi termin "eter" moze go rozumiec jako "pramateria".
    Pisze o tym, m.in. na www.salon24.pl/u/podejdz-blizej/832171,definicja-wszechswiata
  • mu_ndek 03.01.18, 23:17
    al.1 napisał:


    > mu_ndek napisał:
    >
    > > Co istnieje? Wydaje się - że tylko materia...
    >
    > Pominałeś definicję pojęcia "istnieje". Podaję (nie moja):
    > Istnieje - ma kształt i miejsce.
    >
    > Ponadto oprócz materii istnieje eter, który nie jest tozsamy z materia, bo ta o
    > statnia jest jego zlozona postacia. Kogo razi termin "eter" moze go rozumiec ja
    > ko "pramateria".


    Jest pytanie jak istnieje a przede wszystkim - dla kogo? To wyjątkowo prosta definicja. Gdzie są takie kształty, które się nie zmieniają i gdzie we wszechświecie jest miejsce nie zmieniające miejsca? Jeśli zaś traktujesz istnienie jako czysto ,,fizyczny parametr,, to i w modelach naukowych ta prosta definicja, sporo pomija – np. antropologiczną subiektywność - dla mnie, coś raczej - nie istnieje - niż istnieje –pomijasz także mnie, bo nie wiesz czy istnieję nie znając kształtu i miejsca - więc jako nieistniejący, wiatr czy woda nie wspominając już o pojęciach, które nie mają ani kształtu ani miejsca - bo ani kształt ani miejsce nie są atrybutami przysługującymi pojęciom (żart) śmiało mogę powiedzieć za Anaksymandrem z Miletu - ale również za fizykami zajmującymi się kwantową grawitacją, że pramaterią (arche) - są pola kwantowe i ich nieokiełznana zabawa.
    Dokładniej rzecz ujmując – pola, które istnieją, na ów Kantowski sposób ,,same w sobie,, – nie potrzebując czasoprzestrzeni jako podstawy - a co więcej, same potrafią wytworzyć czasoprzestrzeń -, czyli arche to… - kowariantne pola kwantowe.
    ( trzeba zaznaczyć, że Anaksymander nie przewidział skasowania nieskończoności ani tego , że nieokreśloność będzie oswojoną i główną cechą relacyjnego świata zbudowanego z widm przestrzeni, wyłaniającej się ze spinowych chmur)
    Istnienie to dość skomplikowana sprawa.


    Ps -Jeśli chcesz za-istnieć to koniecznie musisz zmienić nazwę – eter (bo nie ma w nauce bardziej wyśmianego terminu - co pewnie nie raz odczułeś )Pramateria też zajęte od paru tysięcy lat. Reszta jest matematyką.




    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • al.1 05.01.18, 18:50
    Ante Scriptum

    Bede odpowiadal na raty, bo chwilowo jestem ostro zajety. Na poczatek, koniec:

    mu_ndek napisał:

    > Ps -Jeśli chcesz za-istnieć to koniecznie musisz zmienić nazwę – eter (bo nie m
    > a w nauce bardziej wyśmianego terminu - co pewnie nie raz odczułeś )Pramateria
    > też zajęte od paru tysięcy lat.

    Mialem swój pomysl, taki jak "premagnetyk", ale doszedlem do wniosku, ze lepiej zachowac historyczna nazwe mimo ze malo ma wspólnego z rozumieniem tego pojecia przez starozytnych i nowozytnych badaczy.
    Eter ma ta sama budowe co pole magnetyczne - oczywiscie w rozumieniu obiektów fizycznych, które mozna zwizualizowac ich liniami np. wokókl magnesu. Róznica polega na ich ruchu. Wprzypadku pola magnetycznego jest to bipolarny ruch strumieni eteru powodowany przez materie. Nauka glównonurtowa jakos nie kwapi sie by zdefiniowac pole magnetyczne, a sklada sie ono z obiektów fizycznych. Inaczej nie moze byc.

    > Reszta jest matematyką.

    W fizyce mówimy o obiektach fizycznych. Bez nich nie ma fizyki. Tak wiec wszelkie zjawiska nimi wyjasniamy. Matematyka natomiast niczego nie wyjasnia, tylko opisuje (jezeli moze).


  • al.1 05.01.18, 19:54
    Myslalem, ze dzis nie odpowiem, ale zdazylem przed wydobyciem sie z domu.

    mu_ndek napisał:

    > Jest pytanie jak istnieje a przede wszystkim - dla kogo?

    Dla tego, który utrzymuje, ze cos istnieje i dla tych którzych chce o tym przekonac

    > To wyjątkowo prosta definicja. Gdzie są takie kształty, które się nie zmieniają i gdzie we > wszechświecie jest miejsce nie zmieniające miejsca?

    Ale co ma zmiana ksztaltu do tego? Jezeli cos fizycznie istnieje to automatycznie ma ksztalt, a jego zmiana jest bez znaczenia. Podobnie z miejscem obiektu, które mimo ze je zmienia jest mozliwe do wskazania.

    > Jeśli zaś traktujesz istnienie jako czysto ,,fizyczny parametr,, to i w modelach naukowych ta > prosta definicja, sporo pomija – np. antropologiczną subiektywność - dla mnie, coś raczej -
    > nie istnieje - niż istnieje

    Ja, mimo ze siedzimy sobie w kawiarence filozowicznej, jesli pozwolisz, bede sie wypowiadal na gruncie fizyki, bo w sumie taki charakter ma moja notka salonowa.

    > –pomijasz także mnie, bo nie wiesz czy istnieję nie znając kształtu i miejsca

    W fizyce wyjasniamy zjawiska. Rzadziej opisówka, bo dazeniem badaczy jest zrozumienie natury. To czy jakas osoba isnieje czy nie, nie jest przedmiotem zainteresowania fizyki, choc oczywiscie po unaocznieniu mozemy to stwierdzic.

    > - więc jako nieistniejący, wiatr czy woda nie wspominając już o pojęciach, które nie mają
    > ani kształtu ani miejsca

    Wiatr jest ruchem powietrza, które tak jak I woda skladaja sie z atomów, które maja konkretny ksztal. Ruch powietrza da sie sledzic a zbiornik wody wskazac.

    > - bo ani kształt ani miejsce nie są atrybutami przysługującymi pojęciom

    One sa atrybutami pojec obiektów fizycznych.

    > (żart) śmiało mogę powiedzieć za Anaksymandrem z Miletu - ale również za fizykami > zajmującymi się kwantową grawitacją, że pramaterią (arche) - są pola kwantowe i ich > nieokiełznana zabawa.

    Mówisz o zabawach matematycznych, które nie maja nic wspólnego z fizyka. Zapytam: co to jest pole kwantowe? Jaki to obiekt/y fizyczn-y/e?

    > Dokładniej rzecz ujmując – pola, które istnieją, na ów Kantowski sposób ,,same w sobie,, –
    > nie potrzebując czasoprzestrzeni jako podstawy - a co więcej, same potrafią wytworzyć > czasoprzestrzeń -, czyli arche to… - kowariantne pola kwantowe.

    Dyskusja schodzi na mity naukowe. Nie ma czegos takiego jak czasoprzestrzen. Powiem wiecej, czas ani samoistnie nie wystepuje, ani nie zeni sie z przestrzenia. Znowu skret na matematyke. To nie ma nic wspólnego z fizyka. Jakim obiektem fizycznym wg Ciebie jest to kowariantne pole kwantowe?

    > ( trzeba zaznaczyć, że Anaksymander nie przewidział skasowania nieskończoności ani tego , > że nieokreśloność będzie oswojoną i główną cechą relacyjnego świata zbudowanego z widm
    > przestrzeni, wyłaniającej się ze spinowych chmur)

    Co za metaforyka. Ja nie kieruje sie opiniami / teoriami / hipotezami innych, tylko przedstawiam swoje stanowisko. Oczywiscie nie neguje, ze nie korzystam ze zdobyczy naukowych, niemniej wybieram te, z którymi mi po drodze. Mity glównonurtowej nauki odrzucam I moge je tu hurtem powymieniac.

    > Istnienie to dość skomplikowana sprawa.

    Ale nie w fizyce.

    --
    Moją zaletą jest brak wad a wadą same zalety smile
    Ponadto, tropię niedorzeczności - naukowe niestety sad

    My quality is lack of faults and my fault is nothing but qualities smile
    In addition, I trace - unfortunately - scientific absurdities sad
  • kalllka 06.01.18, 14:41
    Gdy się patrzę na różne zjawiska fizyczne mogę zapomnieć o całym świecie.
    ale bez /mojego/ zjawiska matematycznego którym jest mózg nie mogłabym nawet odezwać.

    Tak a propo, bi polarnych kręgów, jest taka prosta teoria lustra która tłumaczy każda myśl /zjawisko fizyczne, matematyczne/ jako świetlne złudzenie.
    Ot wy- dwaj, jako al mondek= efekt fotosyntezy; kalka-odbicie, reakcja czasu 1 na czas naświetlania....
    txa..2
  • kalllka 06.01.18, 15:45
    To może podsumuje, jako ze wy panowie- efekt działania /jeden na drugiego/ jesteście zbyt powolni....

    Istnienie ruchu/ energii/ jest tłumaczone tak samo jak jego nieistnienie.
    Procesy bio /np beztlenowce o które munio kruszył kopie z kanciasta- panRydzyk/ są tak samo gdy ich nie ma .
    Dualizm istnienia jest wyrazna jednoscia, o ktorej system” widać jak przez okno tyle, ze bez drzwi” nie chce przyjąć do świadomości.
    No i to by było na tyle,
    Światlomosci po ciemku, życzę wam koledzy w kolejnym niewyraźnym roku,.,🌎
  • al.1 06.01.18, 20:21
    kalllka napisała:

    > Istnienie ruchu/

    Ruch jest pojeciem abstrakcyjnym. Samoistnie nie wystepuje. Jezeli mówimy o ruchu, to nalezy dodac z jakim obiektem go wiazemy. Oczywiscie pomijam kolokwializmy. Zdefiniowac ruchu sie nie da. Mozna go tylko opisac synonimami.

    energii/ jest tłumaczone tak samo jak jego nieistnienie.

    To samo z rzekomym istnieniem energii. Jezeli nie zdefiniujemy czym jest energia, bedzie ona równiez pojeciem abstrakcyjnym.

    > Procesy bio /np beztlenowce o które munio kruszył kopie z kanciasta- panRydzyk/
    > są tak samo gdy ich nie ma .
    > Dualizm istnienia jest wyrazna jednoscia, o ktorej system” widać jak przez ok
    > no tyle, ze bez drzwi” nie chce przyjąć do świadomości.
    > No i to by było na tyle,
    > Światlomosci po ciemku, życzę wam koledzy w kolejnym niewyraźnym roku,.,🌎

    Kalllko, Nie ma dualizmu istnienia. Jezeli cos istnieje to jednoczesnie nie moze nie istniec, i na odwrót (zgodnie z podana definicja istnienia).

    Ja równiez recyprokuje zyczenia nieustannego szczeszczenia w Nowym Roku, który nie zapowiada sie rózowo.

    --
    Są rzeczy na niebie i na ziemi, o których nawet Stanisławowi Lemowi się nie śniło
    There are more things in heaven and on earth, which even Stanislaw Lem never dreamed of
  • kalllka 07.01.18, 20:15
    Ależ al, kot schroedingera istniał nie tylko w jego głowie...
    i jeszcze a’propo w/w, cudownie się składa, ze jego nieistnienia , w tym samym czasie co istnienia, również można dowieść. matematycznie.
    dowód/ w/w zjawiska /matematycznego/ został przeprowadzony w warunkach laboratoryjnych / ale proces był tak nudny, ze postawiono na nim krzyżyk i wszyscy wraz z kotem, poszli na papierosa/
  • al.1 15.01.18, 19:08
    kalllka napisała:

    > Ależ al, kot schroedingera istniał nie tylko w jego głowie...

    To nie byl konkretny kot, tylko wydumany.

    > i jeszcze a’propo w/w, cudownie się składa, ze jego nieistnienia , w tym samym
    > czasie co istnienia,

    Tam nie chodzilo o obiekt, tylko o to, kiedy byl zywy a kiedy martwy.

    > również można dowieść. matematycznie.

    Matematycznie mozna dowiesc wiele nonsensów i wszystko bedzie gralo oprócz rzeczywistosci.

    > dowód/ w/w zjawiska /matematycznego/ został przeprowadzony w warunkach
    > laboratoryjnych / ale proces był tak nudny, ze postawiono na nim krzyżyk i wszyscy wraz z
    > kotem, poszli na papierosa/

    I dobrze zrobili ze poszli (ale zle, ze na papierosa).
  • al.1 06.01.18, 19:59
    kalllka napisała:

    > Gdy się patrzę na różne zjawiska fizyczne mogę zapomnieć o całym świecie.
    > ale bez /mojego/ zjawiska matematycznego którym jest mózg nie mogłabym nawet o
    > dezwać.

    Mózg jest czescia obiektu fizycznego a nie zjawiskiem matematycznym. Procesy w nim przebiegajace sa natury fizycznej.

    > Tak a propo, bi polarnych kręgów, jest taka prosta teoria lustra która tłumaczy
    > każda myśl /zjawisko fizyczne, matematyczne/ jako świetlne złudzenie.
    > Ot wy- dwaj, jako al mondek= efekt fotosyntezy; kalka-odbicie, reakcja czasu 1
    > na czas naświetlania....
    > txa..2

    Nie znam teorii lustra. Z niezrozumialego opisu widze, ze zludzenia traktujesz jako obiekty fizyczne. Zludzenia optyczne, rzecz jasna, mozna wytlumaczyc za pomoca fizyki. Pozatym, nie ma zjawisk matematycznych. Matma nie nalezy do nauk przyrodniczych.

    --
    I had a dream that was over the moon, but when I woke up, I was still down to earth
  • kalllka 07.01.18, 19:51
    No cóż, al, skoro nie ma zjawisk matematycznych, to ciebie nie ma, al.

  • al.1 10.01.18, 23:28
    kalllka napisała:

    > No cóż, al, skoro nie ma zjawisk matematycznych, to ciebie nie ma, al.

    Jestem produktem natury, a nie matematyki. W matematyce nie ma zjawisk, bo ten przedmiot sluzy jedynie do opisu tam gdzie to mozliwe.
  • mu_ndek 11.01.18, 21:59
    Trochę się spóźniam, bo też czas mimo - że tylko w swojej lokalnej i ontologicznie nieistotnej postaci to jednak odmierza się wewnętrznie w moim doświadczeniu . Tylko w obecności innych - ale jednak zbyt szybko. Odpowiem pewnie wyrywkowo.

    > mu_ndek napisał:
    > > Jest pytanie jak istnieje a przede wszystkim - dla kogo?

    > Dla tego, który utrzymuje, ze cos istnieje i dla tych którzych chce o tym przekonac


    Tu jest ta drobna różnica – między tym -co nam się wydaje, na podstawie ,,istniejących ,, w naszym umyśle – obrazów, dla każdego - nieco inaczej ukształtowanych (póki co można pominąć wszelkie podmiotowe czynniki które wpływają na ów obraz, bo to się kończy zazwyczaj solipsyzmem czyli – mój układ nerwowy ukształtowany przypadkowo przez różnorodne czynniki - genetyka - w tym skłonność do różnych emocjonalnie preferowanych rozwiązań +całe spektrum oddziaływań środowiskowych w tym skomplikowanych społecznych – kształtujących naszą indywidualność na specyficzny sposób + instynkty – uogólnione do różnych odmian świadomości (bywa że fałszywej) –zazwyczaj osobno sterującej naszą ,,ontologiczną podstawą,, w sposób dla organizmu najkorzystniejszy itd. itp. - na podświadomości kończąc )
    Teoretycznym miejscem (bo tylko na takie - ,,teoretyczne miejsce,, stać jest - nasz gatunek w związku z symbolicznym odbieraniem tzw. ,,rzeczywistości,,) gdzie szczątkowa ,,obiektywność,, bywa możliwa w ograniczonym zakresie – jest nauka. Jej ,,teoretyczna przewaga,, polega na metodzie – która jak wszystko – jest gatunkową umową- jeśli ktoś wysuwa postulat – ,,istnienia,, – ów postulat poddaje pod osąd innych – mimo niedoskonałości (gatunkowo nieusuwalnej) to jedyna metoda uzgodnienia, gwarantująca ewentualne w jakimś stopniu umowną zgodę na przyznanie atrybutu ,,istnienia,, czegoś co znalazło się w jakimś podmiotowym umyśle. Te wynegocjowane umowy stają się aktualnymi modelami aż do następnego modelu.
    Czy swój naukowy obraz eteru poddałeś pod działanie złośliwej maszyny krytycznej środowiska ,żądnych sukcesu doktorów i docentów fizyki? I jeśli tak to z jakim rezultatem? Czy ich po prostu przekonałeś?


    > > To wyjątkowo prosta definicja. Gdzie są takie kształty, które się nie zmi
    > eniają i gdzie we wszechświecie jest miejsce nie zmieniające
    > miejsca?

    > Ale co ma zmiana ksztaltu do tego? Jezeli cos fizycznie istnieje to automatyczn
    > ie ma ksztalt, a jego zmiana jest bez znaczenia. Podobnie z miejscem obiektu,
    >które mimo ze je zmienia jest mozliwe do wskazania.



    Czyli parametr ,,kształt,, traktujesz nieco zgrubnie – bo jeśli coś zmienia kształt to ciągle ten sam kształt?

    Jeśli szukasz jakiegoś określonego kształtu np. twarzy - poprzez oprogramowanie rozpoznające – zdefiniowany kształt twarzy się zmieni (na skutek starości albo maski) to taki poszukiwany kształt przestaje istnieć - dla programu a tym samym dla poszukujących. Więc może definicja powinna brzmieć – coś mniej więcej tego kształtu i niej więcej w tym miejscu albo w innym – bo zakładam, że miejsce nigdy nie jest takie samo w naszej ruchliwej rzeczywistości a do tego - poszukiwany się ukrywa.

    Ale skoro mówimy o pra-tworzywie to powinniśmy się raczej poruszać w skalach Plancka.

    Jest, jak się zdaje, pewna różnica między – śrutem cząsteczek a falą – taki np. foton ma nieprzyjemną właściwość zmiany właściwości/kształtu a co do jego miejsca przebywania – rzecz się dość , można powiedzieć –rozmywa - aż do ,,chmury prawdopodobieństwa,, ale być może on w Twojej wyobraźni - nie istnieje?


    > Ja, mimo ze siedzimy sobie w kawiarence filozowicznej, jesli pozwolisz, bede si
    > e wypowiadal na gruncie fizyki, bo w sumie taki charakter ma moja notka salonow
    > a.


    Skoro jednak zdecydowałeś się tu zajrzeć …
    Wszystkie ,,grunty,, są możliwe – grunt, żeby konsekwentnie. Co nie przeszkadza zauważyć że prawdopodobnie także podlegasz owym antropologicznym ograniczeniom o których pisałem wyżej – bo jak się zdaje jesteś przedstawicielem naszego gatunku [ (tak tylko przypominam - bo to dość częste zapomnienie, u opisujących obrazy własnego umysłu jako kategorycznie obowiązujące dla innych odrębnie oraz równie przypadkowo ukształtowanych, podmiotowych umysłów.
    To zresztą ciekawe – swoisty izolacjonizm. Naukowiec jako przedstawiciel gatunku sam się z niego wyklucza – mimo że przecież jest częścią układu – Natury który usiłuje opisywać – jest przecież także obiektem fizycznym (na co w swoim stylu - zwróciła uwagę Kalllka) ]


    > W fizyce wyjasniamy zjawiska. Rzadziej opisówka, bo dazeniem badaczy jest zrozu
    > mienie natury. To czy jakas osoba isnieje czy nie, nie jest przedmiotem zainter
    > esowania fizyki, choc oczywiscie po unaocznieniu mozemy to stwierdzic.



    Ależ wszyscy jesteśmy zjawiskami a w naszych ciałach toczy się ciągły fizyczny proces który jest być może zasadniczy dla zrozumienia natury. Jasne że kształt wszechświata i jego początek jest niezwykle interesujący – ale, nie do pominięcia, jest poznanie własnych gatunkowych ograniczeń (poznanie swoistych warunków początkowych – możliwości owego poznania) oraz całościowego poznania własnego gatunku (jako części Natury) i podstaw życia, które także jest procesem regulowanym fizyką. Być może nawet fizyka (+ chemia) są źródłem owego przypadkowego istnienia każdej, jak to mówimy - fizycznej osoby.


    > Wiatr jest ruchem powietrza, które tak jak I woda skladaja sie z atomów, które
    > maja konkretny ksztal. Ruch powietrza da sie sledzic a zbiornik wody wskazac.



    No to mamy wszystko wyjaśnione! – bo wszystko składa się z ,,atomów,, - tylko czemu nam tak słabo idzie z tym wyjaśnianiem? O ,,prostych,, ,prognozach pogody nie wspomnę - a dzisiaj wyjątkowo ładna pogoda. Patrzę w okno i widzę szeroką nasłonecznioną panoramę jasno wyodrębniającą cienie - ale i swoje szczątkowe odbicie w szybie - co tu zachodzi? Zakładając, że szyba nie jest idealnie przeźroczysta dla światła (jakieś 95% światła przechodzi przez szybę a 5% zostanie odbite ) zakładając również, że w moim fizycznym świecie światło składa się z pojedynczych fotonów lub jest falą – czemu niektóre przenikają przez szkło a inne nie? Które przenikają a które nie ? – skoro są takimi samymi fotonami (uwolnionymi po setkach milionów lat słonecznego więzienia ) i napotykają takie same warunki? W moim kwantowym świecie – brak takiego samego zachowania, takich samych obiektów - w takich samych warunkach odzwierciedla ów losowy charakter samych mikroprocesów. I nie chodzi tu tylko o trudności z naszymi ograniczeniami tu chodzi o indeterminizm owych kwantowych procesów . Z filozoficznego punktu widzenia przypadkowość ,,działania,, owych fotonów nabiera znaczenia ontologicznego.

    To tyle, na tę chwilę choć to oczywiście – względne


    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • kalllka 13.01.18, 00:31
    Nieustanna ontologia.., A znaczy tylko tyle co jeść gołąbki.

    /Zdaje się ze zniknę bo zaczynam denerwować wszystkie moje czasowniki/



  • kalllka 13.01.18, 13:14
    Zapomlam dodać
    ze w istnieniu człowieka
    /zwłaszcza ontologicznie/
    ego- proces
    jest najistotniejszym
    Zawiera wszystkie potrzebne do istnienia
    DNa
  • mu_ndek 13.01.18, 23:50
    No pewnie , że racja – taka konstrukcja – wybuchnięty stelaż i zbieraj tu coś, kiedy się jest samcem tylko, mimo-że-łagodnym to i tak się sięga DNA – czasami i przestrzeniami czasem.
    Bo miejsca brak na medytację myślenia pozbytą.


  • kalllka 15.01.18, 23:44
    Oo dobre przypomnienie;
    Koan dobrze rozwiązuje się poprzez ćwiczenie palców tez
    Czy ćwiczyłeś kiedy na fortepianie wyobrażając akordy fotonowe albo interpretując glissando w.. rubato?
    Hmmm, Jacek Karpiński np.jako dziecko chciał być kompozytorem
  • mu_ndek 17.01.18, 20:58
    Rozległa muzyka sfer i czasami werbelek neuronów a pod nogą tamburo grande – kwantowe dudnienie i wyłącznie ale to wyłącznie - rubato.


  • kalllka 19.01.18, 23:52
    mercury will falling a17th Feb.
    Jakby muniu wyjaśnił jeszcze co to jest jego koniunkcja górna czy dolną, byłabym bardzo szczęśliwa
  • mu_ndek 26.01.18, 23:50
    Jakże bym chciał roztoczy –ć pełną panoramę własnej osobowości aby uczynić Cię o Nieodgadniona (prawie) szczęśliwą ale ostatnio głównym moim zajęciem jest poruszanie się, po labiryncie własnych potrzeb i możliwości co jak się domyślasz, nie ma wspólnego mianownika z żadną tzw. logiczną rzeczywistością nawet tą - tak mi bliską - wielowartościową.
    Komplementarny to słowo kluczowe - czyli jak mówił klasyk – im bardziej zaglądał do domu Prosiaczka tym bardziej w nim Prosiaczka nie było.
    Dwa klasycznie różne opisy zjawisk - się nie wykluczają, mimo - że są sprzeczne i tę swoistą sytuację usiłuję opanować (jak również swoje samcze wkkurrzwienie - na przykład na wyznawców teorii spiskowych) sporą ilością znacznie tłumiącego rozterki - Okocimia mocnego dubeltowego.
    Jeśli chodzi o koniunkcję to jednak – zachodzę - w skali kosmicznej – i tylko się pocieszam ewentualnym przejściem do innego świata równoległego – chociaż czynię pewne przygotowania również w dostępnym geograficznym wymiarze.
    Jako reprezentant niekomutujących operatorów pogrążam się w nieoznaczoności z powodu tego - że jakieś pieprzone głąby robią burdel w kraju – jednak moim. Estetycznie mnie to, normalnie obraża.
    Contraria sunt complementa – że się tak durnie wyrażę – ot i cała koniunkcja górno/dolna ale bardziej dolna. I pewnie pamiętasz- że ja - nie mam poglądów.

    (jaki się to realizuje (teraz 23:42) – obecnie oglądam film ,,Arrival,, przetłumaczony na ,,Nowy początek,, i podziwiam (jak zwykle w ograniczonym zakresie – bo wredny jestem – jednak) a im więcej wychylam tym bardziej – podziwiam – odwrotnie niż Puchatek. Polecam film oraz wychylanie w każdą stronę i przestrzeń -jednocześnie pozdrawiając – bo komunikacja to potęga do potęgi(o tym ten film ale (alu) i o czasie (w innej metaforycznej odsłonie)



  • kalllka 27.01.18, 13:03
    Rozumiem więc,
    ze wciąż jestes tam wczoraj tyle ze juz
    Dzis. Zlozony czas teraźniejszy al_a pciuch /Wojtyszko/
    Od teraz już wiem czym jest koniunkcja wsteczna mopem, po polsku zwanym komarkiem.
    Dzięki
    PS
    “Stardust” szczegółowo opisywał merkurego
    Zza szybki jest
  • al.1 15.01.18, 19:12
    kalllka napisała:

    > Zapomlam dodać
    > ze w istnieniu człowieka
    > /zwłaszcza ontologicznie/
    > ego- proces
    > jest najistotniejszym
    > Zawiera wszystkie potrzebne do istnienia
    > DNa

    DNA, to tez obiekty fizyczne.

    Wkrótce wróce do dalszych odpowiedzi.
  • mu_ndek 13.01.18, 23:47
    Czasowniki jak widać w formie - udane.

    To raczej u mnie zanik koan ów i gołąb-ków

    Ale by Ci się podobała tkanina rzeczywistości samo się tkająca z węzełków pętelek i grudek co wszystko przenika - a w zmarszczkach się lęgną początki brzegów i plaż - pianą spinową obmywanych. Mój pies miał na imię Bozon a kotka Fermiona.




  • al.1 18.01.18, 03:34
    mu_ndek napisał:
    > > mu_ndek napisał:
    > > > Jest pytanie jak istnieje a przede wszystkim - dla kogo?
    >
    > > Dla tego, który utrzymuje, ze cos istnieje i dla tych którzych chce o
    > tym przekonac


    > Teoretycznym miejscem (bo tylko na takie - ,,teoretyczne miejsce,, stać jest -
    > nasz gatunek w związku z symbolicznym odbieraniem tzw. ,,rzeczywistości,,) gdzie
    > szczątkowa ,,obiektywność,, bywa możliwa w ograniczonym zakresie – jest nauka.
    > Jej ,,teoretyczna przewaga,, polega na metodzie – która jak wszystko – jest
    > gatunkową umową- jeśli ktoś wysuwa postulat – ,,istnienia,, – ów postulat poddaje
    > pod osąd innych – mimo niedoskonałości (gatunkowo nieusuwalnej)
    Przyroda nas tak uksztatowala, ze wszyscy odbieramy rzeczywistosc jednakowo (pomijam uposledzonych) i tylko w sposób, w jaki ja odbieramy, ta rzeczywistosc opisujemy/wyjasniamy. Inaczej sie nie da.

    > to jedyna
    > metoda uzgodnienia, gwarantująca ewentualne w jakimś stopniu umowną zgodę na
    > przyznanie atrybutu ,,istnienia,, czegoś co znalazło się w jakimś podmiotowym
    > umyśle. Te wynegocjowane umowy stają się aktualnymi modelami aż do następnego
    > modelu.
    > Czy swój naukowy obraz eteru poddałeś pod działanie złośliwej maszyny krytycznej
    > środowiska ,żądnych sukcesu doktorów i docentów fizyki? I jeśli tak to z jakim
    > rezultatem? Czy ich po prostu przekonałeś?

    Oczywiscie. Zdania sa podzielone. Jedni uwazaja ze eter jest, inni ze go nie ma. Z zasady dezaprabata jest ze strony naukowców nauki glównonurtowej, badz jej “wyznawców”.

    > Czyli parametr ,,kształt,, traktujesz nieco zgrubnie – bo jeśli coś zmienia kształt to ciągle ten sam kształt?
    Zmiana ksztaltu jest bez znaczenia. Jak mówilem wczesniej, kazdy obiekt fizyczny go ma I nie ma znaczenia, czy zmiana jest niezauwazalna, czy natychmistowa.

    > Jeśli szukasz jakiegoś określonego kształtu np. twarzy - poprzez oprogramowanie
    > rozpoznające – zdefiniowany kształt twarzy się zmieni (na skutek starości albo
    > maski) to taki poszukiwany kształt przestaje istnieć - dla programu a tym samy
    > m dla poszukujących. Więc może definicja powinna brzmieć – coś mniej więcej teg
    > o kształtu i niej więcej w tym miejscu albo w innym – bo zakładam, że miejsce n
    > igdy nie jest takie samo w naszej ruchliwej rzeczywistości a do tego - poszukiw
    > any się ukrywa.
    W fizyce wyjasniamy zjawiska. Jakim zjawiskiem jest ksztalt twarzy? Zmiany nie tylko twarzy, ale I calego organizmu moga byc wyjasniane. Jezeli obiektu nie widzimy (ukrywa sie) to przeciez nauka nie bedzie niczego wyjasniac ani opisywac.

    > Ale skoro mówimy o pra-tworzywie to powinniśmy się raczej poruszać w skalach Plancka.
    Niestety, tu nie moge zgodzic sie z dlugoscia Plancka, bo sa obiekty fizyczne, które sa poza wielkoscia jego skali. Wystarczy sobie uzmyslowic, ze aby zatrzymac neutrino, trzebaby bylo olowiu grubego na 4 lata swietlne. A przciez na neutrinie nie konczy sie mikroswiat. To tylko daje do myslenia jak malo o tym mikroswiecie wiemy.

    > Jest, jak się zdaje, pewna różnica między – śrutem cząsteczek a falą – taki np
    > . foton ma nieprzyjemną właściwość zmiany właściwości/kształtu a co do jego mie
    > jsca przebywania – rzecz się dość , można powiedzieć –rozmywa - aż do ,,chmury
    > prawdopodobieństwa,, ale być może on w Twojej wyobraźni - nie istnieje?

    Foton jest obiektem fizycznym a nie fala. Ksztaltu to on nie zmienia. Nawet gdyby zmienial, to nie przestalby go miec I nadal bedzie obiektem fizycznym.
    Fotonowi juz zrobiono fotke. Mozna to sprawdzic:
    www.nature.com/nphoton/journal/vaop/ncurrent/full/nphoton.2016.129.html#affil-authalbo
    www.sciencedaily.com/releases/2016/07/160718133218.htmoraz
    arxiv.org/pdf/1509.02890.pdf

    > Skoro jednak zdecydowałeś się tu zajrzeć …
    > Wszystkie ,,grunty,, są możliwe – grunt, żeby konsekwentnie. Co nie przeszkadza
    > zauważyć że prawdopodobnie także podlegasz owym antropologicznym ograniczeniom
    > o których pisałem wyżej

    Z tymi ograniczeniami musimy I mozemy badac przyrode.

    > – bo jak się zdaje jesteś przedstawicielem naszego gat
    > unku [ (tak tylko przypominam - bo to dość częste zapomnienie, u opisujących o
    > brazy własnego umysłu jako kategorycznie obowiązujące dla innych odrębnie oraz
    > równie przypadkowo ukształtowanych, podmiotowych umysłów.
    > To zresztą ciekawe – swoisty izolacjonizm. Naukowiec jako przedstawiciel gatunk
    > u sam się z niego wyklucza – mimo że przecież jest częścią układu – Natury któ
    > ry usiłuje opisywać – jest przecież także obiektem fizycznym (na co w swoim st
    > ylu - zwróciła uwagę Kalllka)

    Naukowiec, a wiec czlowiek nie wyklucza sie z przyrody mimo ze ja opisuje. A czyni to tak, jak ja postrzega.

    > Ależ wszyscy jesteśmy zjawiskami a w naszych ciałach toczy się ciągły fizyczny
    > proces który jest być może zasadniczy dla zrozumienia natury. Jasne że kształt
    > wszechświata i jego początek jest niezwykle interesujący – ale, nie do pominięc
    > ia, jest poznanie własnych gatunkowych ograniczeń (poznanie swoistych warunków
    > początkowych – możliwości owego poznania) oraz całościowego poznania własnego
    > gatunku (jako części Natury) i podstaw życia, które także jest procesem regul
    > owanym fizyką. Być może nawet fizyka (+ chemia) są źródłem owego przypadkowego
    > istnienia każdej, jak to mówimy - fizycznej osoby.
    Zarówno kosmologia jak I biologia naleza do nauk przyrodniczych I procesy fizyczne zachodzace w organizmie czlowieka równiez maja swoja obiektowosc. Reakcje chemiczne sa konkretnymi obiektami substratów.

    > No to mamy wszystko wyjaśnione! – bo wszystko składa się z ,,atomów,, - tylko c
    > zemu nam tak słabo idzie z tym wyjaśnianiem? O ,,prostych,, ,prognozach pogody
    > nie wspomnę - a dzisiaj wyjątkowo ładna pogoda. Patrzę w okno i widzę szerok
    > ą nasłonecznioną panoramę jasno wyodrębniającą cienie - ale i swoje szczątkowe
    > odbicie w szybie - co tu zachodzi? Zakładając, że szyba nie jest idealnie przeź
    > roczysta dla światła (jakieś 95% światła przechodzi przez szybę a 5% zostanie o
    > dbite ) zakładając również, że w moim fizycznym świecie światło składa się z po
    > jedynczych fotonów lub jest falą
    Fotony nie sa fala a obiektami.

    > – czemu niektóre przenikają przez szkło a inne nie? Które przenikają a które nie ?
    > – skoro są takimi samymi fotonami (uwolni
    > onymi po setkach milionów lat słonecznego więzienia ) i napotykają takie same w
    > arunki?

    Ale co to ma do kwestii ich istnienia?

    > W moim kwantowym świecie – brak takiego samego zachowania, takich samyc
    > h obiektów - w takich samych warunkach odzwierciedla ów losowy charakter samych
    > mikroprocesów. I nie chodzi tu tylko o trudności z naszymi ograniczeniami tu c
    > hodzi o indeterminizm owych kwantowych procesów . Z filozoficznego punktu widz
    > enia przypadkowość ,,działania,, owych fotonów nabiera znaczenia ontologicznego

    W przyrodzie wszystko ma swoje wytlumaczenie. Natomiast problemem jest rozwiazanie wszystkich jej zagadek.

    Tez na dzisiaj tyle.
  • mu_ndek 13.01.18, 23:41
    al.1 napisał:
    > Mówisz o zabawach matematycznych, które nie maja nic wspólnego z fizyka. Zapyta
    > m: co to jest pole kwantowe? Jaki to obiekt/y fizyczn-y/e?

    No jasne, że pola kwantowe są dokładnie tym - na co nas obecnie stać - czyli modelem. Współczesny apeiron podlegający jednak- ciągłej falsyfikacji oraz formalizmowi matematycznemu. To opis – podobnie jak każda myśl - tyle , że poddany działaniu matematyki i przepuszczony przez aparat krytyczny tych wszystkich którzy marzą o znalezieniu jakiegoś błędu w tym modelu.

    Obiektami są fermiony i bozony (ze swoimi właściwościami)

    Jednym słowem, nie używasz tego abstrakcyjnego ale dość użytecznego narzędzia jakim jest matematyka? Jakich więc używasz narzędzi - by obrazy z własnego umysłu przekazać innym – powiedzmy - naukowcom? Przekazywanie symbolicznych wrażeń – możliwe jest symbolicznie i to nam najlepiej wychodzi i wchodzi. Jeśli posiadasz tzw. Dowody empiryczne na istnienie eteru to rzecz wydaje się wyjaśniona – gdybyś ich jednak nie posiadał – może masz jakieś dowody na błędy -mechaniki kwantowej. Czy po prostu przeciwstawiasz swój model modelowi ,,oficjalnemu,,. Ciekawe czemu uważasz, że te tysiące naukowców realizują jakiś plan koniecznej dezinformacji gatunku – jaki jest ich cel? Jak myślisz?


    > Dyskusja schodzi na mity naukowe. Nie ma czegos takiego jak czasoprzestrzen. Po
    > wiem wiecej, czas ani samoistnie nie wystepuje, ani nie zeni sie z przestrzenia
    > . Znowu skret na matematyke. To nie ma nic wspólnego z fizyka. Jakim obiektem f
    > izycznym wg Ciebie jest to kowariantne pole kwantowe?


    Teoria kwantowej grawitacji pętlowej – odpowiada mi (tylko) osobiście i nic więcej - jakoś się zgadzam z jej postulatami i nie widzę (na ile umiem to ocenić) rażących błędów. ,,Kowariantne,, – to tylko matematyka - określająca zależności.

    Więc nie ma czasoprzestrzeni - Einstein się mylił - nie było Hiroszimy – Merkury ciągle porusza się po orbicie Newtona a dylatacja czasu to bzdura –zaznaczam tylko te najdrażliwsze punkty ale przecież masz ich – chyba więcej.

    > Co za metaforyka. Ja nie kieruje sie opiniami / teoriami / hipotezami innych, t
    > ylko przedstawiam swoje stanowisko. Oczywiscie nie neguje, ze nie korzystam ze
    > zdobyczy naukowych, niemniej wybieram te, z którymi mi po drodze. Mity glównonu
    > rtowej nauki odrzucam I moge je tu hurtem powymieniac.

    Lubię metafory, bo to jedyny sposób opisu- który ma jakieś szanse na przybliżenia (także abstrakcyjne metafory matematyczne) – a czym jest metafora ,,eter,, - jak się zdaje narzuciłeś jej własne znaczenie i do tego jest to znaczenie odrębne od znaczeń historycznych choć pozornie do nich zawracające. To już może być działanie wręcz awangardowe na polu metaforyki naukowej ale nie jest chyba tak odbierane. A metafora ,, fizyczny,, co oznacza?


    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • al.1 19.01.18, 00:44
    mu_ndek napisał:

    > No jasne, że pola kwantowe są dokładnie tym - na co nas obecnie stać - czyli modelem.
    > Współczesny apeiron podlegający jednak- ciągłej falsyfikacji oraz formalizmowi
    > matematycznemu. To opis – podobnie jak każda myśl - tyle , że poddany działaniu
    > matematyki i przepuszczony przez aparat krytyczny tych wszystkich którzy marzą o
    > znalezieniu jakiegoś błędu w tym modelu.

    Matematyka, jak juz wczesniej powiedzialem, nie daje odpowiedzi czym jest pole magnetyczne.

    > Obiektami są fermiony i bozony (ze swoimi właściwościami)

    Uklad standardowy nie jest w pelni prawdziwy. Uwazam, ze kwarki nie istnieja, jak tez inne czastki rzekomo elementarne. Rzekomo bozony przenosza oddzialywania (slynny bozon Higgsa). Tylko czy jakis naukowiec potrafi podac mechanizm przenoszenia tych oddzialywan? Odpowiem: zaden.

    > Jednym słowem, nie używasz tego abstrakcyjnego ale dość użytecznego narzędzia jakim
    > jest matematyka? Jakich więc używasz narzędzi - by obrazy z własnego umysłu przekazać
    > innym – powiedzmy - naukowcom?

    Przeciez matematyka niczego w fizyce nie wyjasnia, o czym juz mówilem. Za jej pomoca mozemy jedynie opisywac przyrode I to w bardzo ograniczony sposób.

    > Przekazywanie symbolicznych wrażeń – możliwe jest symbolicznie i to nam najlepiej
    > wychodzi i wchodzi. Jeśli posiadasz tzw. Dowody empiryczne na istnienie eteru to rzecz
    > wydaje się wyjaśniona –

    Takim dowodem na istnienie eteru (pola magnetycznego, bo to te same obiekty fizyczne) jest np. magnes. Jaka one maja moc, mozna sie przekonac próbujac oderwac np. od magnesu-podkówki plytke zelazna. Jak myslisz, co to jest tym co “skleja” taka plytke z magnesem? Czy jest to pole wektorowe? A moze taka wlasnosc materii?

    > gdybyś ich jednak nie posiadał – może masz jakieś dowody na błędy -mechaniki kw
    > antowej. Czy po prostu przeciwstawiasz swój model modelowi ,,oficjalnemu,,.

    Bledów mechaniki kwantowej jest mnóstwo. Niby cos wyjasniaja, ale za pomoca matematyki I irracjonalnych opisów, np. kwarków, podaja sprzeczne wyjasnienia, nie po daja mechanizmu oddzilywan itd. Wreszcie sami przyznaja (uwaga - pewien laureat nagrody Nobla, wiesz o kim mowa?), ze jej nie rozumieja!

    > Ciekawe czemu uważasz, że te tysiące naukowców realizują jakiś plan koniecznej
    > dezinformacji gatunku – jaki jest ich cel? Jak myślisz?

    Mysle, ze moze byc kilka przyczyn.
    1.Katedry Relatywistyki musialyby zostac zlikwidowane. Mnóstwo ludzi straciloby prace.
    2.Illuminati (inaczej zwani wolnomularze, elity, które rzadza tym swiatem - garstka psychopatów - i steruja równiez nauka, wola spoleczenstwa widziec lykajace wszystko to co nie pozwala na samodzielne myslenie. Rzadza wiec rzadami prawie wszystkich panstw. Ich kluby, to: Club of Rome, Opus Dei, Skull and Bones, Freemasons, The Circle, The Bilderberg Group, Propaganda Due I inne.
    3.Wstyd przed przyznaniem sie do “wyznania” skompromitowanego “kosciola” eisteinowskiego.

    > Teoria kwantowej grawitacji pętlowej – odpowiada mi (tylko) osobiście i nic wię
    > cej - jakoś się zgadzam z jej postulatami i nie widzę (na ile umiem to ocenić)
    > rażących błędów. ,,Kowariantne,, – to tylko matematyka - określająca zależności.

    Ja zadnej teorii kosmologicznej z jaka sie zapoznalem, nie uwazam za racjonalna. Jezeli zobacze chocby jeden termin z przykladowego zestawu: czasoprzestrzen, Big Bang, ekspansja wszechswiata, powstanie wszechswiata, dylatacja czasu, strzalka czasu, podróz do przyszlosci, ugiecie czasoprzestrzeni, I wielu innych, natychmiast mam opinie o takich teoriach, ze sa irracjonalne.

    > Więc nie ma czasoprzestrzeni - Einstein się mylił -

    Oczywiscie. To sa nonsensy. Jak ozenisz przestrzen (fizyczna rzeczywistosc) z czasem (pojeciem abstrakcyjnym)?

    >nie było Hiroszimy –

    Nie widze zwiazku.

    > Merkury ciągle porusza się po orbicie Newtona

    Ponizej wyjasnienie orbity Merkurego (czego nie uwzgledniono).
    pinopa.republika.pl/Ruch_peryhelium.html
    > a dylatacja czasu to bzdura

    Oczywiscie, ze bzdura. A dlaczego, pisze o tym m.in. tu:
    www.eioba.pl/a/33ba/dlaczego-czas-nie-moze-dylatowac
    I w bardziej znanym jezyku tu:
    www.eioba.com/a/33e7/why-time-cannot-dilate
    > –zaznaczam tylko te najdrażliwsze punkty ale przecież masz ich – chyba więcej.

    O, tak. O mitach naukowych pisze w wielu miejscach.

    > Lubię metafory, bo to jedyny sposób opisu- który ma jakieś szanse na przybliżen
    > ia (także abstrakcyjne metafory matematyczne) – a czym jest metafora ,,eter,,
    > - jak się zdaje narzuciłeś jej własne znaczenie i do tego jest to znaczenie odr
    > ębne od znaczeń historycznych choć pozornie do nich zawracające. To już może by
    > ć działanie wręcz awangardowe na polu metaforyki naukowej ale nie jest chyba ta
    > k odbierane. A metafora ,, fizyczny,, co oznacza?

    Ani “eter”, ani “fizyczny” nie sa metaforami. Przyjalem termin “eter” z czysto historycznych pobudek. Jak wczesniej mówilem, mozna go równie dobrze nazwc pramateria.
  • mu_ndek 26.01.18, 23:37
    > > Ciekawe czemu uważasz, że te tysiące naukowców realizują jakiś plan konie
    > cznej
    > > dezinformacji gatunku – jaki jest ich cel? Jak myślisz?


    > Mysle, ze moze byc kilka przyczyn.
    > 1.Katedry Relatywistyki musialyby zostac zlikwidowane. Mnóstwo ludzi straciloby
    > prace.

    Jak kiedyś - wszyscy eteryści?


    > 2.Illuminati (inaczej zwani wolnomularze, elity, które rzadza tym swiatem - gar
    > stka psychopatów - i steruja równiez nauka, wola spoleczenstwa widziec lykajace
    > wszystko to co nie pozwala na samodzielne myslenie. Rzadza wiec rzadami prawie
    > wszystkich panstw. Ich kluby, to: Club of Rome, Opus Dei, Skull and Bones, Fre
    > emasons, The Circle, The Bilderberg Group, Propaganda Due I inne.


    I inne kluby oszołomów tęskniące do prostoty i zbyt tępe na subtelny/ symboliczny wymiar rzeczywistości np. Kluby gazety polskiej?

    > 3.Wstyd przed przyznaniem sie do “wyznania” skompromitowanego “kosciola” eistei
    > nowskiego.

    To jednak, jakieś chamstwo intelektualne jest Drogi Alu– tachlowanie własnej niewiedzy poznawczej - (a co ważniejsze braku wyobraźni) – teoriami spiskowymi przeciwstawianymi teoriom matematycznym?
    Społeczeństwa z wielką ulgą przyjęłyby jasne ,,zdroworozsądkowe,, zasady pozbawione relatywizmu – musisz zostać przywódcą – lokalnie jest ku temu fantastyczny klimat – czarne i białe rządzi (albo żądzi) .
    Zresztą, walić teorie – to chamstwo dotyczy raczej tych wielu tysięcy tyrających doktorantów – którzy tylko marzą o znalezieniu drobnej szczeliny w obowiązującej teorii - by się do niej dorwać i wreszcie zaistnieć. Jak to się kiedyś mówiło- załamka z niewytrzymką - Drogi Alu 1.

    Czas to umowna ,,odległość,, między zdarzeniami. A przestrzeń to umowna odległość między symbolicznie pojmowanymi ,,rzeczami,, na tyle nas stać - w naszym prymitywnym – uwarunkowanym ,,koniecznością,, następstwa i wynikania - ewolucyjnie rozwijanym społecznym odbieraniu świata.
    Odległość między ,,rzeczywistością,, a metaforami którymi usiłujemy ją opisać – trochę nas kompromituje – ale jesteśmy tylko młodym gatunkiem na dorobku. Jednak lekceważenie tych -którzy własnym grupowym wysiłkiem chcą przełamać tę gatunkową krótkowzroczność jest głupotą oraz brakiem wrażliwości i wyobraźni - ewentualnie jakimś durnym wysiłkiem dostosowania świata do własnej ograniczonej wizji (czyli ideologią)





    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • scand 04.02.18, 17:57
    Koncepcja materii powstała w umyśle człowieka. Trudno przypuścić żeby szympanse dyskutowały o materii, dla nich nie ma tego zagadnienia .. a więc pierwotna jest myśl..
  • mu_ndek 13.02.18, 22:23
    W wielu naszych gatunkowych umysłach nie powstała żadna koncepcja – i trzeba przyznać , że na całe szczęście.
    Pierwotne jest ciało - które nas stworzyło.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.