03.11.17, 02:16
Tu ,już musi - odezwać się nasz organizm. Musi przeciwstawić się bezsensowi życia skoro tak bezwstydnie zostaje obnażony jego koniec. Cały nasz wewnętrzny ustrój tężeje w wysiłku naprzeciwko ciemnej ściany - chce załagodzić, chce podtrzymać blaknący sens, chce przenieść nas ponad rozpaczą, ponad trwogą- podsuwając naszej bezsilności różne legendy tłumaczące naszą długą bezlitosną bezradność. Nie ma wyjścia, gdyby pozostawił nas - w tym przeświadczeniu – to – dobranoc.
Więc -zajmuje nasz obezwładniony umysł, tym ostatnim –dodanym w pośpiechu z litości czy może z zapobiegliwości elementem – nadzieją ( dodatkowo zajmując ręce - różnymi obrzędami( ukwiecone groby ,przystrojone cierpienie, nocne widowiska zastygłych świetlików, ciepłe światełka niby ciągle wspólnego ogniska)

(Tzw. świadomość w tej sytuacji - nie jest zbyt korzystna i wydaje się, że przekracza proste cele ciała ujawniając przed nami nieunikniony koniec oraz bezsensowność wszelkich wysiłków by go powstrzymać)

Ciało które powołało nas do życia by ułatwić sobie przetrwanie – zachęca nas do wypełniania tej odrobiny fizjologicznych obowiązków dyktowanych jego potrzebami – podsuwając nam w nagrodę - cukiereczki emocji czyli proste hormonalne koktajle –jak treser pojętnej papudze. Jednocześnie zabezpiecza się, wytwarzając w nas poczucie doniosłości owego życia jako ciągłej drogi ku … (tu wstawić odpowiednią opowieść np… wieczności - są jednak tacy którzy dopisują …rwa i ja czasami do nich należę)

Przepastna otchłań samotnej śmierci wybiera nas pojedynczo – pogrążamy się, przerażeni –sami naprzeciwko gęstej ciemności - skupiamy myśli w jednej maleńkiej kropelce- nasze pole widzenia zawęża się pozostawiając wszystko i wszystkich daleko poza sobą. Jeszcze tylko ostatnie energetyczne jaskrawe wyładowanie i … – no właśnie – gdzie spada ta kropelka i czy spada ? czy ciągłe spadanie? Czy jednak -plum?

Wnioski płynące z filozofii nie są zbyt optymistyczne ale to długie historyczne zmaganie gatunku z niespodziewaną sytuacją przypadkowego ,,wrzucenia w życie,, daje odrobinę dystansu do całej tej sytuacji i być może ogranicza strach – no ale to może być owa złudna fizjologiczna nadzieja. Plum.



--
Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
Edytor zaawansowany
  • kanciasta 03.11.17, 20:11


    Czy to nie zastanawiające jednak, że mając świadomość własnej znikomości - człowiek stara się zbagatelizować również wszystko inne? Łącznie ze śmiercią, która nazywana jest czymś zawstydzającym? Wstyd przed? Sobą? Wszechświatem?
    I takie stwierdzenia: "świat jednak jest kiepsko urządzony" gdy ktoś bliski umiera. Albo, jeszcze śmieszniejsze: "gdybym to ja był/a Bogiem"...

    Myślę sobie ( choć zdaję sobie sprawę, że przy moim układzie neuronalnym ciężko to w ogóle myśleniem nazywać)
    że może jednak jest inaczej? Że to nie materia "w niektórych swoich częściach nabiera cech, które nazywamy życiem" a właśnie Życie jest tym, co istnieje naprawdę? I niekiedy "nabiera cech materii". Która to materia jest stanem przejściowym
    ( choć z perspektywy człowieka wydaje się niemal wieczna)?

    Odwiedzając groby moich bliskich przechodzę obok grobu Brandstaettera.
    I zawsze patrzę na wyryty napis: "Przeszliśmy ze śmierci do życia"


    --
    smile)
    Ba.
  • mu_ndek 08.11.17, 01:03
    i już? Umawialiśmy się, jednak - na odrobinę wysiłku.
    Niedokładnie wiem, co mam Ci odpowiedzieć. Postaram się jakoś rozwinąć to co napisałaś i być może, ginąć w nieuprawnionych domysłach (nawet na pewno) - ale chyba nie mam wyjścia.

    Czy to nie zastanawiające jednak, że mając świadomość własnej znikomości - człowiek stara się zbagatelizować również wszystko inne? Łącznie ze śmiercią, która nazywana jest czymś zawstydzającym? Wstyd przed? Sobą? Wszechświatem?

    Tak - ludzie religijni uważają śmierć, jedynie - za pewnego rodzaju teatr – smutny, nieco dolegliwy ale przejściowy – bo prowadzący (przez kulisy dostępne- tylko tym z niebieskimi biletami) - na niebiańskie łąki. Przypomnę także, że nie ma innego odnośnika i mówiąc za klasykami – to każdy z osobna i wszyscy razem jesteśmy miarą wszechrzeczy – czyli - wyżej dooopy się nie podskoczy i może stąd to lekceważenie, skoro nie można się skutecznie przeciwstawić?
    Dodatkowo zawstydzająca jest sytuacja podmiotowa – każdego postawionego naprzeciwko otchłani – tu pojawia się nieprzyjemny strach oraz uczucie ciągłego kopania w podbrzusze gatunku. Ale lekceważyć ? – to przecież jedyny pewny czynnik – więc raczej mam respekt – mimo, że również nie lubię być kopany.

    I takie stwierdzenia: "świat jednak jest kiepsko urządzony" gdy ktoś bliski umiera. Albo, jeszcze śmieszniejsze: "gdybym to ja był/a Bogiem"...

    Trudno powiedzieć co to znaczy, że świat jest urządzony – można powiedzieć, że świat - nas, nieźle urządził – ale ja bym się nie przejmował zbytnio, tym co ludzie plotą –no chyba że umieją zbudować jakąś spójną opowieść ale to się rzadko zdarza. (konsekwentnie powinnaś napisać … ,,Albo jeszcze śmieszniejsze : ,, gdybym to ja był/a Bogiem/Boginią ,, to rzeczywiście śmieszne)

    Dopiero wtedy gdy odkryjemy rzeczywiste źródła życia, będziemy mogli mężnie stanąć naprzeciwko śmierci – odrzucając cały ten cyrk ,całą tę celebrę śmierci – która wydaje się napisana na zamówienie miłośników horrorów klasy b. Być może pozbędziemy się również tych śmiesznych dziecięcych reakcji.

    Myślę sobie ( choć zdaję sobie sprawę, że przy moim układzie neuronalnym ciężko to w ogóle myśleniem nazywać) że może jednak jest inaczej?

    Nie bądź taka skromna – przecież dla Ciebie jest wszystko jasne. Czy może jednak nie? (osobiście usiłuję nie oceniać podmiotowych układów neuronalnych, nawet swojego – mam tylko do niego ograniczone zaufanie podobnie jak do tych układów, które wydają się być czegoś - bezdyskusyjnie pewne)

    Że to nie materia "w niektórych swoich częściach nabiera cech, które nazywamy życiem" a właśnie Życie jest tym, co istnieje naprawdę? I niekiedy "nabiera cech materii". Która to materia jest stanem przejściowym
    ( choć z perspektywy człowieka wydaje się niemal wieczna)?


    Mówiłem już , że nie za bardzo wiem co znaczy - ,,naprawdę,, a ,,istnieje,, też nie do końca, ale pomińmy to – bo czym są, maślane pomniki - w porównaniu z życiem i śmiercią.
    Materia o tyle może być ,,stanem przejściowym,, o ile zamienimy ją na energię. A życie istnieje do momentu kiedy nie umrę lub kiedy słońce, spadnie na ziemię - ale do tego zostało jeszcze sporo miliardów lat.
    Co to znaczy –życie nabiera cech materii ? duchy ucieleśnione? A może to wszystko jedno ?
    Taki Pinokio - czy jako materia nabrał cech życia czy może życie nabrało cech materii przybierając postać Pinokia?

    Czyli uważasz, że materia w swojej dopuszczalnej/zamiennej formie czyli energii - jest duchowym potencjałem domniemanego życia wyprzedzającego materię i krąży poza czasem i przestrzenią … i krąży … i krąży …i właściwie co dalej ? – szuka jakiejś odrobinki materii, żeby wreszcie przysiąść i odpocząć ?- czy zapoczątkowuje - łańcuch szczęsnych –ale dokładne przemyślanych – zdarzeń doprowadzających do stworzenia kwiatu istnienia – gołej i dość durnej małpy z przerostem ambicji?
    A może to - panspermia? – drobne proste przetrwalniki życia przemierzające kosmos w poszukiwaniu dogodnych warunków . To możliwe- ale nic nie mówi o powstaniu życia tylko o ewentualnym sposobie rozsiewania.

    No chyba - jednak - się poddajesz. Uciekasz w legendę świadomości, kolaborującej z biologią. (ze tzw. świadomością trzeba wyjątkowo ostrożnie) Takie łagodne legendy -przenikają wygodnie,- nie przerywają snu – zaprzeczając poznaniu. Skłonność do takich opowieści jest w nas głęboko zakorzeniona(nawet genetycznie). Tu mnie nic nie dziwi – ale zakładaliśmy jakiś wysiłek poznawczy a nie legendy – jeśli chodzi o legendy to ja wolę np. gnostycyzm albo jakieś filmowe opowieści mesjanistyczne. Taki na przykład ,,Piąty element,, - zaraz przypomina mi się scena, kiedy jeden z boskich Mondoshawan mówi do mnicha - ,,czas się nie liczy, liczy się tylko życie,, - (co oczywiście nie przeszkadza mu, przyczynić się do śmierci egiptologa będącego na tropie – mistycznej tajemnicy) Tak to dobry film i spójna opowieść. Ale Ty w swojej, musisz jeszcze coś dodać – jakieś argumenty albo równie spójną jak ,,piąty element,, opowieść.

    A skąd się to życie wzięło ? Materię mamy jakoś tam udokumentowaną od kilkudziesięciu miliardów lat - a i życie miało swój początek mniej więcej określony . Połowa istnienia życia na naszej planecie – to tylko bakterie – po co tyle czasu zmarnowało, taplając się w wodzie, wybierając przypadkową ewolucyjną drogę? (zakładam że nie zaprzeczasz ewolucji)

    A może to opowieść o wieloświatach? Gdzieś- w innym wszechświecie, Ktoś postanowił przeprowadzić eksperyment – zasiać życie w nowym, wywołanym kaprysem, wszechświecie. Zaczął od życia. Tchnienie życia błąkając się – doszło do stanu ekstremalnej gęstości i niepowstrzymanie odpaliło materię by nareszcie gdzieś się przykleić i spokojnie się ucieleśnić – przejąć władzę nad jakimś kawałkiem materii?
    Mamy więc - już dwa wszechświaty – ten powołany do eksperymentu i ten w który przebywa - ów wielki eksperymentator prowadzący obserwację. Nie nazwie on przecież tego eksperymentalnego świata, swoim światem a tylko tym, który stworzył. To już bardziej spójna opowieść tym bardziej, że jestem umiarkowanym zwolennikiem Wieloświata H.Everetta. itd. itp a dodatkowo cdn.




  • mu_ndek 08.11.17, 01:12
    Odwiedzając groby moich bliskich przechodzę obok grobu Brandstaettera.
    I zawsze patrzę na wyryty napis: "Przeszliśmy ze śmierci do życia"


    To już przesada .Ty - odwracasz – mówiąc, że to nie materia jest elementem niezmiennym tylko życie (nie podając żadnych argumentów) - a Brandstaetter, że umierając zaczynamy żyć?

    A skąd przeszliśmy do śmierci? Jeśli z życia - to ja osobiście nie pamiętam żadnych demonów obecnych w moim ,,życiu,, przed narodzeniem (do śmierci czyli życia?) Wybacz - ale to dość charakterystyczne dla średniowiecza , pomieszanie - używane jako lek na lęk.

    Nie podoba mi się (a wręcz uważam to za nihilistyczne podejście) takie niedocenianie/lekceważenie życia- zresztą tu - wydaje się, że coś zostało pominięte – zgodnie z tradycją filozoficzną – odpowiedź na temat kierunków w których się udajemy po śmierci za np. Seneką – brzmi -,, skąd przyszedłeś tam powrócisz,, czy może - ,,skąd przyszedłeś tam cię powiodą,, - więc powinno być ,, przeszliśmy ze śmierci do życia - by do niej powrócić,, - wygląda, że i u Brandstaettera też mamy tylko część opowieści – tyle że mało oryginalną - trudno się dziwić, bo reportaże z tamtej strony nie istnieją (choć opowieści jest sporo) .

    A może to niedokończona stara wschodnia opowieść o ćmie?
    W oświetlonej altanie otoczonej głęboką ciemnością nocy, mędrcy rozważają sens życia. Zwabiona światłem – do altany ,wlatuje wielka ćma - przez krótką chwilę tańczy wokoło latarni i odlatuje w nieprzeniknioną czerń. Mędrcy milkną, lekko zawstydzeni tym prostym podsumowaniem.

    No sama widzisz, ile niedopowiedzeń pozostawiłaś moim nieudolnym domysłom – trzeba coś wyjaśnić.




    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • kanciasta 08.11.17, 09:07
    Przepraszam, że na razie tylko do tego się odniosę:

    „Połowa istnienia życia na naszej planecie – to tylko bakterie – po co tyle czasu zmarnowało, taplając się w wodzie, wybierając przypadkową ewolucyjną drogę? (zakładam że nie zaprzeczasz ewolucji)”

    Zakładamy, że człowiek jest „obiektywną” miarą czasu ?
    -
  • mu_ndek 12.11.17, 12:19
    O ja biedny tyle ,,wysiłku,, a tu - znów – i już? Nie jest tak, że dysponuję nieograniczonym zapasem ,,czasu,,- na interesujące dyskusje – ale kiedy ,, na razie-,, oznacza ,,wszystko,, to muszę (równie obszernie oraz ,,obiektywnie,,) odnieść się , do tego co mam.

    Czas ontologicznie nie istnieje – to tylko parametr (wygodny na randkach i w nauce - równie abstrakcyjny jak np. cyfra/matematyka czy przestrzeń ) w związku z tym - nie ma ,,obiektywnej,, miary czasu – ,,są,, zegary –które wymyślił nasz gatunek – (są także ,,czasy,, innych zwierząt/gatunków).

    Żeby nie brodzić, po pas w maśle (różnych gatunkowych uproszczeń) – proponuję odpowiedzieć, choćby na jedno pytanie- zawarte w tych dwóch linijkach – które (nie wiadomo czemu) wybrałaś.
    Czy uznajesz ewolucję (w sensie teorii Darwina) za proces, który (mniej więcej) jest prawdopodobnym ,,sposobem,, powstania różnych form życia? Wystarczy odpowiedź - ,,tak,, lub ,,nie,, ewentualnie – ,,jeszcze się nie zdecydowałam,,



    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • kanciasta 12.11.17, 15:15
    Przepraszam, nie jestem rozmówcą, jakiego oczekujesz.
    Napisałeś, o „marnowaniu czasu przez życie”, a gdy spytałam co uznajesz za tego czasu miarę - wyśmiewasz mnie smile

    Miłego!




    --
    smile)
    Ba.
  • mu_ndek 13.11.17, 00:58
    No tak - ale znów nie odpowiedziałaś na żadne pytanie. ( jednak z tą ewolucją to niewiadomo?)
    A w którym to miejscu Cię wyśmiewam?
    Jasno wcześniej napisałem- zacytuję - ,, . Przypomnę także, że nie ma innego odnośnika i mówiąc za klasykami – to każdy z osobna i wszyscy razem jesteśmy miarą wszechrzeczy... ,, - to skąd to pytanie o miarę? Nie ma innej miary – tylko my. Jeśli masz inne zdanie - to je przedstaw i uzasadnij . Rozmówca jakiego oczekuję to taki - który odpowiada (ewentualnie opowiada jakąś spójną historię) a nie ucieka w ideologię albo się obraża .
    Pozdrawiam.



    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • kanciasta 13.11.17, 08:59
    Zaraz tam "obraża" - po prostu zdaję sobie sprawę z własnych ograniczeń. Zarówno neuronowych, jak też czasowych
    (poprzedni wpis robiłam na przystanku tramwajowym)
    Kawiarenka w zamyśle miała służyć raczej próbom "filozofowania" zwykłych ludzi, a nie dyskusjom "prawdziwych filozofów". Wydawało mi się, że właśnie tak się wszystko zaczęło dość fajnie rozwijać, gdy pojawiły się coraz częstsze zarzuty, że tych "prawdziwych filozofów" to tutaj w ogóle nie ma i po co takie bzdury pisać, jak już wszystko zostało udokumentowane. Jakby wyważanie drzwi już dawno otwartych.
    No, nie będę kryć: jeden z tych zarzutów był adresowany do mnie bezpośrednio: iż moje wpisy "wyglądają jakby były wynikiem "przemyśleń" w czasie porannego oddawania moczu". Moja miłość własna została wtedy bardzo zraniona wink
    Jednocześnie nie mogłam nie przyznać racji temu zarzutowi: moje przemyślenia nie tworzą "spójnej historii ".
    (choć akurat według moich kryteriów - tworzą wink

    Dwa lata temu z okładem towarzyszyłam w umieraniu mojej Mamie.


    Odpowiadając na Twoje pytanie o ewolucję: Tak.
    Ale wierzę też w Boga smile
    Odpowiadając na ewentualne kolejne pytanie: nie widzę sprzeczności, chociaż na pewno nie potrafię tego w jasny sposób uzasadnić smile



    --
    smile)
    Ba.
  • suender 12.11.17, 20:12
    mu_ndek 03.11.17, 02:16

    > śmierć

    - Na przekór wszystkim atheistom jestem pewny, że życie człowieka jest WIECZNE, w sensie jego duszy!
    - Dowód na coś takiego jest dany przez Zbawiciela. "A cóż da człowiek w zamian za swoją duszę?"
    - Ja ponieważ jestem dosyć stary spodziewam się mego ziemskiego końca w każdy dzień .....
    Może ma ostatnia chwila będzie na łóżku szpitalnym i będzie wyglądała tak podobnie:

    www.ontargetmail.net/view/1920/1080/angel-vs-death-pics.jpg

    i myślę:
    Oby mój dobry Stwórca dał memu A. Stróżowi dobrą kartę,
    kiedy będę leżał jak tamten nieborak w ostatniej walce życia ....
    Jest pewne dla mnie, że Najwyższy te karty rozdaje!

    Pozdr.

    "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy!" [David Hilbert]
  • mu_ndek 13.11.17, 01:14
    Jezzzu – ja to mam szczęście do rozmówców – jak nie obrażalska to ideolog.
    Jeśli tylko, pomyliły Ci się Fora - to zdrowia życzę.




    Ps
    Jeśli zaś chodzi o Twoją sygnaturkę – to wdajesz się nieświadomy tego, że Hilbert - się dowiedział- a dokładnie rzecz biorąc – dowiedział się, że się – NIE DOWIE - tego na co liczył. Udowodnił mu to – Kurt Gödel – w swoim twierdzeniu o ograniczeniach możliwości dowodzenia. To było sto lat temu!

    ( bardziej formalnie rzecz biorąc , twierdzenie Gödla – wydaje się ostatecznym ciosem zadanym idealistycznej wierze, iż nie ma różnicy między tzw. prawdą a dowodem. Wynika z niego nieusuwalna niezupełność wszelkich systemów logicznych – bo zawsze są twierdzenia w takim systemie, których nie można udowodnić za pomocą środków logicznych tego systemu. Ale to tylko - abstrakcja czyli matematyka- jeśli nawet wygląda na słuszną to nie można jej udowodnić – osobiście jestem z tym pogodzony )


    pssss - tego możesz nie czytać.

    I na tym koniec .Albo nie.

    Tak się nieszczęśliwie złożyło, że ostatnio byłem bliskim świadkiem, kilku śmierci – śmierci różnych – zwierzęco przestraszonych- walczących do ostatnich nieświadomych sił – instynktownie przerażonych, obrażonych i wdzięcznych za wyzwolenie od bólu. Tylko w jednym przypadku – pozbawionym napuszonej rutyny kapłana w sukience – wyglądało to mężnie i odpowiedzialnie – po człowieczemu.

    Kiedyś na takie posty jak Twój odpowiadałem ,, amen,, i już (w imię tzw. poprawności)

    Teraz kiedy jestem chwilowo rozszarpany tymi zdarzeniami i kiedy ideologia państwa, robi w moim kraju siermiężny burdel – powołując się na tę zapyziałą religijną legendę – jestem po prostu wkurwiony na jej bezmyślność.
    Wyobraź sobie, że nie wszyscy są starzy i nie chcą się ograniczać do ideologii tak miałkich poznawczo – i ja jestem z nimi całym sercem oraz rozumem, bo szkoda tego krótkiego życia na wszelkie ontologiczno/ideologiczne ograniczenia.
    Czego oczekujesz? – potwierdzenia swojej osobistej wiary - żebyś się mniej bał?
    Chcesz to powiedzieć , żeby nie było- że nie powiedziałeś? Chyba rozumiesz absurdalność swoich oczekiwań.
    Więc jeśli masz, do powiedzenia - coś poza wieszczeniem – to powiedz a jeśli nie - to spadaj.

    Pozdrawiam i ponownie - życzę zdrowia.



    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • suender 13.11.17, 13:44
    mu_ndek 13.11.17, 01:14

    > ja to mam szczęście do rozmówców – jak nie obrażalska to ideolog.
    > Jeśli tylko, pomyliły Ci się Fora - to zdrowia życzę.

    Mam takie samo zdanie w tym temacie, - tylko o Tobie ...

    > ja to mam szczęście do rozmówców – jak nie obrażalska to ideolog.

    U mnie jest podobnie ...

    > Jeśli tylko, pomyliły Ci się Fora - to zdrowia życzę.

    Też życzę, kiedy Ci się pomyliły ...

    > Hilbert - się dowiedział- a dokładnie rzecz biorąc – dowiedział się, że się – NIE DOWIE -

    Ty wiesz, że D.H. się dowiedział, - tylko on sam tuż przed śmiercią o tym jeszcze nie wiedział.
    Tekst mej sygnaturki zaczerpnięty jest z jego kamienia nagrobnego.
    Spróbuj mu wytłumaczyć jego problem ...

    > Kiedyś na takie posty jak Twój odpowiadałem ,, amen,, i już (w imię tzw. poprawności)

    Ja robiłem/robię b. podobnie, ale czasami robię wyjątki, niniejszy post o tym świadczy ....

    > ... , bo szkoda tego krótkiego życia na wszelkie ontologiczno/ideologiczne ograniczenia.

    Masz prawo tak sądzić ....

    > Czego oczekujesz?

    - Od np. takich jak ty, tylko Twojej racjonalnej refleksji, - niż więcej .....
    - Potwierdzenie mojej WIARY żaden człowiek nie jest w stanie dać .....
    - Moje banie się tego co ze mną nastąpi jest na bardzo niewielkim poziomie, bo mam ufność w Panu ....

    > Chyba rozumiesz absurdalność swoich oczekiwań.

    Ja raczej rozumiem absurdalność Twoich oczekiwań ....

    > Więc jeśli masz, do powiedzenia - coś poza wieszczeniem – to powiedz a jeśli nie - to spadaj.

    Najpierw uczyń sam wobec siebie, to co mi radzisz.
    Nie powiem SPADAJ, bo nie chcę się zniżać do takiej nieuprzejmej retoryki.

    > Pozdrawiam i ponownie - życzę zdrowia.

    Odwzajemnianiem się tym samym !

    "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy!" [David Hilbert]
  • kalllka 19.11.17, 12:58
    „Przechodniu, powiedz imię,
    a poznamy miejsce marzenia,
    które niesie bezpiecznie i lekko. (...)”
    Epitafium- T.Gajcy

    Ps. Może zażyj tabaki, muniu,
    To stara i dobra metoda na odwrócenie uwagi od własnych krasomówczych Emilii- powrót do systematyki filozoficznej.
    Pozdro
  • mu_ndek 20.11.17, 15:49
    cytattta?

    ,,A później, gdy uwolniłem się od boga chwili,
    i od boga wieczności-choć nie kierowało mną
    pragnienie pozbawienie ich obu sił - nastał
    okres trzeciej władzy, po prostu tutejszej,
    zdecydowanie ziemskiej. W tym czasie –co
    mi tam, Hellenowie, wasz kult kajros, co mi
    wasze niebiańskie szczęście, chrześcijanie
    i muzułmanie – postawiłem na coś pomiędzy
    dwoma poprzednimi bogami: na powodzenie
    każdej z moich tutejszych spraw, aby udał się
    jedyny i wyjątkowy czas życia…,,
    P.Handke

    Ps. Co do zażywania to - nie zaniedbuję - jestem pilny i sumienny. Zaproponujesz coś z ,,systematyki filozoficznej,, ?

    Pss. Wiem że nie lubisz takiej fizjologii filozoficznej (zoofilicznej) się mi jednak wydaje obecnie potrzebną – ćwiczę (choć i mnie obrzydzenie bierze czasami )

    Pozdro.



    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.
  • kalllka 21.11.17, 17:52
    Zaproponuje Adorno.
    Kiedyś zafascynowana wiedza o niem, koleżanki z sieci, zapragnęłam choć jej cząstki....
    odwieczne continuum, te cykl
    jesien życia-zima, a po niej cudowne rozmrożenie.
  • mu_ndek 15.11.17, 00:58
    Związek religii i śmierci jest niezaprzeczalny. Pomijając wieszczenie oraz natchnioną misję ewangelizacyjną kolegi Saudera (polecam jednak powrót na forum religia) – jest to być może okazja do wypreparowania jakiś interesujących treści – jeśli takie istnieją – z religii. Zawsze można próbować coś wyłowić z bezwładnego zamieszania dętych rytuałów i gęstwiny przeszłych i przyszłych mitologii towarzyszących gatunkowi w jego społecznej ewolucji, nierozerwalnie związanej z ekscesem śmierci. Kolce są głęboko archaicznie osadzone ale naturę człowiekowatych pozostawmy na boku (powiedzmy prawym)

    Istnieje wyraźny związek między śmiercią i istotą uczuć religijnych. Wiara w to, że możliwe jest – (za sprawą różnego rodzaju czynności – spełniania ofiar ,odprawianiu rytuałów , modlitwy) nawiązanie kontaktu czy więzi, przez osobnika naszego gatunku – czyli istotę naturalną z jakąś (w zależności od wybranej legendy) istotami lub istotą nadnaturalną /ponadnaturalną - która decydują o losach wierzącego - lub pilnie te losy obserwuje w czasie życia i co najważniejsze (po pilnym wypełnieniu tych obowiązków wiary ) unieważni cały nieprzychylny los, przenosząc nas do krainy – gdzie wreszcie boska obiektywna miara, doceni nasze przywiązanie i rozstrzygnie, oddzielając jasno -zło od dobra (symbolicznie niezbędne jest to uproszczenie - czarne albo białe – to się nawet politycznie wykorzystuje)

    Jeśli wiara nasza była niezachwiana (lub mniej więcej spełnialiśmy wymogi wybranego kościoła ewentualnie mieliśmy pieniądze by kupić odpuszczenie grzechów) zostaniemy nagrodzeni - nie zapadniemy się w czarną otchłań niebytu.
    Nasza indywidualność zostanie uratowana – ta którą tak pielęgnowaliśmy, ta która musiała znosić wszelkich niedowiarków tudzież innych wrednych filozofów - przeniesiona będzie w wieczną szczęśliwość (pozostawiając w smutku tylko tych którzy pozostają)
    Nie bez znaczenia jest to że nasi wrogowie, na pewno sczezną w mękach przyznając nam wreszcie rację. To interpretacja najprostsza czyli najpopularniejsza.

    Inne podejście - znajdujące pewne szczątkowe potwierdzenia w neuronaukach – wyodrębniających obszar mózgu, który po przeprowadzeniu deprywacji sensorycznej – wykazuje skłonność do wytwarzania różnych zastępczych widziadeł - by wypełnić nasz umysł – nieprzyzwyczajony do pustki i braku bodźców. Podejście już lekko pogłębione- mówi o pragnieniu powrotu do jakiejś archaicznej domniemanej krainy ( ojczyzny?) Ta chęć wytwarza wrażenie (za sprawą naszej sprytnej świadomości) obraz jakiejś mitycznej całości z której zostaliśmy wygnani.
    Nieogarniony obszar wielkiej jasności w której przebywa ktoś (Ktoś) kto z centrum wszechświata, kieruje nim – nadając mu ostateczny i tak nam potrzebny absolutny sens.
    Religia obiecuje uczestnictwo w owej jasności/całości i co ważne - w bliskości ducha ożywiającego i rządzącego kosmosem – tam , gdzie wreszcie ziemskie przeciwieństwa nie istnieją a ulotny czas chwilowej egzystencji przemienia się w świetlistą wieczność.

    To chyba tyle, tych treści- nieco pośpiesznie napisane ale to tylko przybliżenie. Skąd wiemy o bogach? Zazwyczaj od założycieli lub od współpracowników – przy czym z czasem niezbędni okazują się kapłani – pośrednicy między światłością a zwykłymi śmiertelnikami.
    Są potrzebni także do pilnowania obrzędów (klan specjalistów od sacrum) Niestety pilnowanie w imię …– zawsze doprowadza do władzy - jak to u człowiekowatych, co kończy się nadużyciami – bo instynkty działają.
    Czasami współczesna religijność (ale nie tylko) doprowadza do ekstremalnych objawów niecierpliwości. Czemu czekać na to wyzwolenie – lepiej już teraz, uciec od nędznej teraźniejszości w śmierć (i dodatkowo zasłużyć się, gromiąc niewiernych albo przynajmniej ich nastraszyć) Tu zazwyczaj religie jeśli nie są ekstremalne (albo nie są sektami pod kierownictwem psychopatów) zdając sobie sprawę -,że kiedy wierni uciekną w śmierć, pozostaną sami i do tego bez zajęcia – uważają samobójczą śmierć za działanie niedopuszczalne - to można zrozumieć.

    Jak się odnosimy i jakie są uzasadnienia.
    Można uważać, że treści religijne wyznaczają jakieś tropy prowadzące do treści mówiących coś o gatunku. (niewątpliwie ,ale nie są to dobre wiadomości no chyba, że weźmiemy pod uwagę jej początki kiedy była już mecenasem sztuki i władzy – umożliwiając powstanie dzieł kultury – ale wtedy nie było innych mecenasów)

    W końcu przeświadczenie, które wydaje się najbardziej popularne i w związku z tym wykorzystywane również politycznie. Można uważać, że religia czy jej treści, zasługują na szacunek gdyż archaicznie - były czymś w rodzaju, spajającej grupę- legendy, zapewniające wspólnotę (jednocześnie wykluczając jeszcze bardziej wyznawców innej wiary) Jednostkom niosącą pocieszenie oraz zajmując im czas wolny, obrzędami czy odprawianiem rytów. Jednocześnie regulując zachowania tzw. moralne - manipulując strachem- zapewniały przestrzeganie praw. (tępiąc tych, którzy nie chcieli się tym prawom podporządkować , co – im dalej w historię grupy, tym bardziej krwawy ślad owego miłosierdzia -pozostawiało )

    Obecne cofanie się do tych argumentów, wydaje się, nie zwracać uwagi na dość wyraźną zmianę środowiskową – mówię teraz o naszej lokalnej wiosce - obraz rzeczywistości – troszkę od wieków średnich się zmienił – nie wszyscy to rozumieją – to jest dla gatunku całkiem Naturalne – zmiany są powolne.
    Mnie osobiście wydaje się, że czas wyrosnąć i skierować swoją uwagę, na tego - kto to wszystko wymyślił – to dużo ciekawszy przypadek i dodatkowo nie jest - jałowy poznawczo.


    Ps - do kolegi Saudera z nieustającymi życzeniami zdrowia . Jak nie wiedział - jak wiedział – kalendarium wygląda następująco
    1. 1928 r. Międzynarodowy Kongres Matematyków , Bolonia – D.Hilbert – rzuca wyzwanie matematykom – stawia problem -wykazanie niezawodności matematycznego rozumowania.
    2. 1931 r. K. Gödel publikuje pracę –udowadniającą – nieusuwalną niezupełność zaprzeczającą idealistycznemu podejściu. W literaturze owa praca nazywana jest ,największym koszmarem Hilberta.
    3. 1938 chyba- Następny cios to A.Turing i jego maszyna – nie mogąca się zatrzymać.
    4. 1941 – śmierć Hilberta
    Jednym słowem, epitafium – może być przejawem nieustającej idealistycznej wiary.

  • suender 15.11.17, 15:27
    mu_ndek 15.11.17, 00:58

    > Mnie osobiście wydaje się, że czas wyrosnąć i skierować swoją uwagę, na tego - kto to wszystko wymyślił

    - Zgadzam się, że mnogość religii i upieranie się wierzącego, że akurat ta przez niego wyznawana jest tą najprawdziwszą i najlepszą stwarza podejrzenie o uczciwość tego wierzącego, - chcącego przyciągnąć innych do jego zbioru wiernych. Tu logika jest bezlitosna u wielu światłych ludzi i każe im wątpić jakoby w ogóle istniała ta najprawdziwsza z prawdziwych!
    Wielu potencjalnych wiernych z tych poszukujących po bliższym przyjrzeniu się tym najważniejszym religiom rezygnuje z nich, a na tej samej zasadzie i z innych i zaczyna się skłaniać do uznania religii za zjawisko stricte kulturalne z zakorzenieniem w pradawnych czasach kiedy np. SŁOŃCE było Bogiem.
    Ja takich ludzi w pełni rozumiem, bo jakie dowody ma człowiek na istnienie jakiejkolwiek siły ze strefy transcendencji?
    Zwykle ma żaden dowód, oprócz tego wielce niepewnego od swych pobożnchy przodków i rodziców.
    Dzisiaj w XXI wieku, w wieku niebywałego rozwoju nauki i techniki, wierzenie w coś nie namacalnego jest przecież zwykłym zgorszeniem dla rozumu! Na tym moją pierwszą część rozważanie w tym temacie bym zakończył. Ale jest też druga część, której nie mogę pominąć ...

    - Część druga to rozważenie dotycząca kanałów poznania rzeczywistości materialnej i nie materialnej (której niby nie ma ..... sic!). Kanałami tymi są jak powszechnie wiadomo zmysły człowieka + dociekliwy rozum.
    One wszystkie zapewniają człowiekowi w miarę bezpieczne obracanie się w świeci materialnym.
    Są jednak chwile, dłuższe albo krótsze, że dochodzą u niektórych do głosu sygnały które on nie potrafi sam zakwalifikować do sfery materialnej. Takiego delikwenta boli bardzo, gdy inni ludzie nazywają go osobą niepełnosprawną umysłowo.
    On wiedząc, że tak nie jest, co więcej, sam wie, że przez dużą część swego życia był zaciekłym materialistą (w sensie fizyczny) i człowiekiem nauki i techniki nagle boleśnie zderza się z ową transcendencją.
    Tak tacy ludzie są i jest ich całkiem sporo. I co wtedy robi się z takim człowiekiem w jego wnętrzu?
    Sam kiedyś takiego czegoś doświadczysz. Myśl już teraz, co wtedy powinieneś zrobić

    Pozdr.
  • oldpiernik 03.12.17, 07:51
    Nooo, ja nie wiem. Zostawić Was na chwilę (czy na kilka lat, co za różnica?) i co tu się dzieje...
    Rozwodzenie się nad śmiercią, jakby była tego warta.
    Puste pojęcie, sensowne jedynie w opozycji do życia, urasta do tematu dyskusji.
    Noooo....
    "Byt jest a niebytu nie ma." Czy jakoś tak to było, nie? smile
    mu_ndek, czy ty budujesz nową religię?

    OLDJAKBYŻYWY
    --
    ...ale kogo to obchodzi...

  • mu_ndek 05.12.17, 00:58
    Eeeee tam - źródło wszelkiej symboliki gatunku, źródło obrzędu i mitologii nie jest ciekawe?
    Obłaskawianie śmierci to pewnie najpilniejsza potrzeba jedynego gatunku który ją zna – od dziesiątek tysięcy lat, – musi mieć chyba jakąś wartość, choćby dla tych którzy ją zadają.

    Też sobie coś zacytuję: ,,życie jest do dupy a potem jest śmierć,, - to co prawda nie z presokratyków ale podobne – proste i nic nie mówiące.

    mu_ndek, czy ty budujesz nową religię?

    Ja to chyba jakoś niezrozumiale piszę albo za długo i nie wszystkim chce się czytać.
    To może jakieś przykłady tej budowy religii – których się dopuściłem?

    PS - oczywiście jestem wdzięczny, że zapobiegasz śmierci forum -KF - i to jest pewna wartość.


    --
    Groucho : No Ravelli – proszę iść trochę szybciej.
    Chico : A po co się tak spieszyć - szefie? Przecież donikąd nie idziemy.
    Groucho : W takim razie ruszamy biegiem i skończmy z tym raz na zawsze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.